Dziesięciopiętrowy budynek nie może funkcjonować bez windy. A właściwie nie sam budynek, bo on sobie świetnie poradzi, lecz ludzie w nim mieszkający. A ponieważ winda szybko staje się głównym środkiem komunikacji w wielopiętrowym bloku, to jednocześnie jest świadkiem wielu, mniej lub bardziej ważnych, wydarzeń. Rzec by można, że stanowi duszę budynku. A może kręgosłup? W tym konkretnym przypadku była świadkiem wprowadzania się nowych lokatorów w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Przyglądała się jak rosną dzieci, jak robotnicy podążają do okolicznych fabryk, jak cieszą się i smucą. I nadszedł dzień, gdy wybuchła wojna. Między sąsiadami, kolegami. Bratobójcza. Niewybaczająca. Tak, dobrze się domyślacie, to wojna, która toczyła się na Bałkanach. I to jest pięknie opisane w tej niewielkiej książeczce. Kilkoma słowami autor wyraził całe spektrum uczuć. Przez pryzmat jednego bloku, jednej windy, gdzieś w Prijedorze, czyli mieście, które nazwał „dziurą w świecie znaną ze zbrodniarzy wojennych, obozów i malarzy”, ukazał przemiany społeczne, a także nieodwracalne straty, jakie ponieśli mieszkańcy Czerwonego Wieżowca. Polecam.
Dziesięciopiętrowy budynek nie może funkcjonować bez windy. A właściwie nie sam budynek, bo on sobie świetnie poradzi, lecz ludzie w nim mieszkający. A ponieważ winda szybko staje się głównym środkiem komunikacji w wielopiętrowym bloku, to jednocześnie jest świadkiem wielu, mniej lub bardziej ważnych, wydarzeń. Rzec by można, że stanowi duszę budynku. A może kręgosłup? W...
Powieść Darko Cvijeticia, Winda Schindlera, to jedna z najbardziej wstrząsających i literacko dopracowanych diagnoz jugosłowiańskiego dramatu, jakie ukazały się w ostatnich latach. Autor, będący nie tylko prozaikiem, ale i uznanym poetą, stworzył dzieło o kondensacji niemal fizycznie bolesnej. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla odwagi, z jaką Cvijetić konfrontuje czytelnika z mrokiem ukrytym w codzienności, oraz z mistrzostwa formy, która mimo drastycznej tematyki pozostaje niezwykle precyzyjna.
Czerwony wieżowiec jako soczewka
Akcja skupia się wokół „Czerwonego Wieżowca” w Prijedorze – betonowego kolosa, który miał być symbolem jugosłowiańskiej nowoczesności i braterstwa. Tytułowa winda, wyprodukowana przez firmę Schindler (co stanowi gorzki, ironiczny kontrapunkt do nazwiska Oscara Schindlera), staje się tu niemym świadkiem i narzędziem tragedii. Cvijetić rezygnuje z wielkiej polityki na rzecz mikroperspektywy. Pokazuje, jak sąsiedzi, którzy dzielili cukier i wspólnie świętowali, z dnia na dzień stają się dla siebie oprawcami i ofiarami.
Najmocniejszą stroną książki jest jej język. Cvijetić pisze krótko, tnąc zdania niczym skalpelem. Nie ma tu miejsca na zbędne przymiotniki czy sentymentalizm. Autor opisuje śmierć dzieci, gwałty i czystki etniczne z dystansem, który paradoksalnie potęguje grozę. Ta literacka oszczędność sprawia, że każda strona uderza z podwójną siłą.
Beton i krew: Wieżowiec staje się pionowym cmentarzem.
Banalność zła: Zbrodnia dzieje się między piętrami, w klatkach schodowych, które stają się pułapkami.
To lektura wybitna, ale potwornie ciężka. Cvijetić nie daje czytelnikowi żadnego ukojenia ani nadziei na szybkie odkupienie. To literatura, która „boli” – i właśnie takie jest jej zadanie. Ocena osiem odzwierciedla fakt, że autorowi udało się zamknąć ogromną traumę narodu w zaledwie stu stronach, unikając przy tym patosu. Nie jest to jednak 10/10 tylko dlatego, że emocjonalny ciężar tej prozy jest tak przytłaczający, iż momentami trudno o racjonalną analizę tekstu ponad czystym, ludzkim przerażeniem.
Podsumowanie
Winda Schindlera to bezlitosne studium rozpadu więzi międzyludzkich. Darko Cvijetić udowadnia, że zło nie potrzebuje wielkich scenografii – wystarczy mu blokowisko i sąsiad, który nagle zapomina wspólnej przeszłości. To książka-przestroga, napisana krwią i betonowym pyłem, która zostaje w czytelniku na długo po tym, jak zamkną się drzwi tytułowej windy. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak cienka jest granica między cywilizacją a barbarzyństwem. Nieoczywista, brutalna i genialna w swojej surowości.
Powieść Darko Cvijeticia, Winda Schindlera, to jedna z najbardziej wstrząsających i literacko dopracowanych diagnoz jugosłowiańskiego dramatu, jakie ukazały się w ostatnich latach. Autor, będący nie tylko prozaikiem, ale i uznanym poetą, stworzył dzieło o kondensacji niemal fizycznie bolesnej. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla odwagi, z jaką Cvijetić konfrontuje...
„W Czerwonym wieżowcu śmierć zawsze dobrze się czuła i nigdy nie odeszła bez wiana. Wokół wieżowca zabijano i tańczono koło, wiele się działo, wiele dzieci zostało poczętych, wielu zmarłych wywożono dużą windą.”
Książka liczy zaledwie osiemdziesiąt stron, ale jak wiele w niej treści, którą poznaje się z wielkim zaangażowaniem i mocno przeżywa. Coś na kształt wycinkowych opowieści, podporządkowanych klimatowi wojny domowej, przywołujących splot różnych losów ludzkich. Wielkie blokowisko, Czerwony Wieżowiec w Prijedorze i jego sąsiad Błękitny Wieżowiec. Na każdym piętrze osiem mieszkań i indywidualne historie. Lata wprowadzania się, organizowania zwykłej codzienności, nawiązywania sąsiedzkich relacji, dziecięcych zabaw w windzie, w zakamarkach korytarzy, a nawet na dachowym poziomie. Wspólna dla wszystkich rutyna codzienności. Wychodzenia do pracy, chowania się w czterech ścianach, komunikowania się na balkonach, poznawania się w windach. Głośne dziecięce zabawy w piaskownicy, spotkania dorosłych na ławeczkach. A później w ten świat wkracza wojna domowa, nacjonalistyczne umocnienia, religijne uprzedzenia, nieustanne strzały, bezprawne egzekucje, wredne donoszenia, perfidne zdrady i nieludzkie zemsty. Narzędzie zabawy staje się bronią, bezpieczne azyle pułapką, indywidualne winy zbiorową odpowiedzialnością.
Przygodę z „Windą Schindlera” rozpoczynamy od przejmującego opisu losów rodziny, ogrodu i jabłonki Taiba, jakże obrazowego i przemawiającego do wyobraźni, szalenie symbolicznego i niesamowicie parabolicznego. Później podążamy szlakiem opowieści o wybranych mieszkańcach drapacza numer sto jeden. Poznajemy różnorodne okoliczności losów cyrkowego artysty, inżyniera z pobliskiej kopalni, młodej aktorki, znanego piłkarza, ekonomisty, studenta prawa, majstra od wind, człowieka obsługującego spychacza i wielu innych. Mieszanka pochodzenia, przynależności, wykształcenia, zawodów i tradycji. I coraz głośniej rozbrzmiewające głosy śmiercionośnych zdarzeń, obozów internowania, zbrodni wojennych, masowych grobów, nieusprawiedliwionego wymierzania sprawiedliwości, cierpienia, bólu i krzywd. Braterstwo zmienia się we wrogość, jedność w skrajny nacjonalizm, bliskość w separację. Wojna zmienia ludzi, wyzbywa z odruchów zahamowań, zwalnia od odpowiedzialności za czyny, wyzwala to, co w człowieku najgorsze. A im większa zmiksowana zbiorowość ludzka, tym więcej konfliktów. Boszniacy, Chorwaci, Serbowie i inne nacje w kotle galopującej nienawiści i bezsensownych zbrodni. Książka warta uwzględnienia w planach czytelniczych, przejmujące świadectwo indywidualnych losów, bolesnej historii, która nigdy nie powinna przybrać wojennego obrotu.
bookendorfina.pl
„W Czerwonym wieżowcu śmierć zawsze dobrze się czuła i nigdy nie odeszła bez wiana. Wokół wieżowca zabijano i tańczono koło, wiele się działo, wiele dzieci zostało poczętych, wielu zmarłych wywożono dużą windą.”
Książka liczy zaledwie osiemdziesiąt stron, ale jak wiele w niej treści, którą poznaje się z wielkim zaangażowaniem i mocno przeżywa. Coś na kształt wycinkowych...
Krótkie, poetyckie opowiadania bardzo lubię jako formę przekazu, jednak w tym przypadku styl autora kompletnie do mnie nie przemówił. Może oddają klimat epoki i systemu w jakim funkcjonowało społeczeństwo i wydarzeń z czasu wojny, ale język książki, niby oszczędny, ale może nazbyt, staje się męczący. Miałam wrażenie, że słucham kogoś, kto niezbyt umiejętnie i nazbyt zdawkowo opowiada o różnych zdarzeniach z przeszłości.
Krótkie, poetyckie opowiadania bardzo lubię jako formę przekazu, jednak w tym przypadku styl autora kompletnie do mnie nie przemówił. Może oddają klimat epoki i systemu w jakim funkcjonowało społeczeństwo i wydarzeń z czasu wojny, ale język książki, niby oszczędny, ale może nazbyt, staje się męczący. Miałam wrażenie, że słucham kogoś, kto niezbyt umiejętnie i nazbyt...
Zbyt dosłowna i zbyt niepokojąca, a do tego przemodelowana i fragmentaryczna. Zdecydowanie bardziej bliżej jej do stylu reportażu ubranego w piękny język. To forma prozy trudna do przetrawienia. Czytając czułam jakby ta opowieść składająca się na mozaikę ludzkich losów była wyjęta z kontekstu, trudno było posklejać te wizje, obrazy. Przy tego typu sposobie narracji warto zamieścić na wstępie krótką genezę wprowadzającą do konfliktu bałkańskiego.
Zbyt dosłowna i zbyt niepokojąca, a do tego przemodelowana i fragmentaryczna. Zdecydowanie bardziej bliżej jej do stylu reportażu ubranego w piękny język. To forma prozy trudna do przetrawienia. Czytając czułam jakby ta opowieść składająca się na mozaikę ludzkich losów była wyjęta z kontekstu, trudno było posklejać te wizje, obrazy. Przy tego typu sposobie narracji warto...
Nie mówię nie, ciekawa i warta przeczytania, tylko te krótkie opowieści za proste momentami i zbyt dosłowne, brakuje trochę głębi. Ale mimo wszystko warto żeby poznać historię wojny i konfliktów.
Nie mówię nie, ciekawa i warta przeczytania, tylko te krótkie opowieści za proste momentami i zbyt dosłowne, brakuje trochę głębi. Ale mimo wszystko warto żeby poznać historię wojny i konfliktów.
★★★☆ Styl i narracja
★★★☆ Historia, fabuła, temat
★★★☆ Postacie i dialogi
★★★☆ Antagoniści
★★★☆ Motywacje i psychologia
★★★☆ Budowa świata
★★★☆ Klimat i atmosfera
★★★☆ Fun i przyjemność z czytania
★★★★Satysfakcja z zakończenia
★★★☆ Warta polecenia
★★★☆ Styl i narracja
★★★☆ Historia, fabuła, temat
★★★☆ Postacie i dialogi
★★★☆ Antagoniści
★★★☆ Motywacje i psychologia
★★★☆ Budowa świata
★★★☆ Klimat i atmosfera
★★★☆ Fun i przyjemność z czytania
★★★★Satysfakcja z zakończenia
★★★☆ Warta polecenia
[Roztrzaskana mozaika, czyli o „Windzie Schindlera“ bez spoilerów]
🛗 Monumentalna saga o losach mieszkańców Czerwonego Wieżowca w Prijedorze (dzisiejsza Bośnia i Hercegowina), od 1975 do drugiej dekady XXI wieku... 🛗 Tylko że to nieprawda. Tej epickiej historii nikomu nie udało się spisać, bo rozpadła się na kawałki i oto dostajemy cieniutką książeczkę złożoną z fragmentów, które czytając musisz poskładać – na ile potrafisz.
🛗 Dziesiątki imion i nazwisk, urywki opowieści. Trochę o życiu, bardzo dużo o śmierci. 🛗 Dlaczego tylu z nich musiało umrzeć? Dlaczego w taki bezsensowny sposób?
***
🛗 Książeczka ma 80 stron i nie próbuje wyjaśniać historii czy sytuacji politycznej Jugosławii. Jest raczej jak album z fotografiami ludzi, w których życie wtargnęła wojna. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, doczytaj gdzie indziej.
***
🛗 To nie jest powiastka dydaktyczna, tylko świadectwo człowieka, który mieszkał w Czerwonym Wieżowcu, a który sam siebie nazywa pisarzem postjugosłowiańskim – po lekturze tej książki pewnie zrozumiesz, że inaczej by nie mógł.
{60/52/2025, papier, z biblioteki / Bośnia i Hercegowina 🇧🇦}
[Roztrzaskana mozaika, czyli o „Windzie Schindlera“ bez spoilerów]
🛗 Monumentalna saga o losach mieszkańców Czerwonego Wieżowca w Prijedorze (dzisiejsza Bośnia i Hercegowina), od 1975 do drugiej dekady XXI wieku... 🛗 Tylko że to nieprawda. Tej epickiej historii nikomu nie udało się spisać, bo rozpadła się na kawałki i oto dostajemy cieniutką książeczkę złożoną z...
Odrzyjcie Georgesa Pereca z reguł, planowania, precyzyjnie komponowanych, ciętych i wysyłanych literackich puzzli. Zrobiliście to? To zamieńcie jeszcze paryską kamienicę na Czerwony Wieżowiec w bośniackim Prijedorze. Gotowe? Otrzymaliście śmierć, bez instrukcji, bez jakiegokolwiek uporządkowania. Śmierć, za którą stoi szaleństwo. To jest w tej książce i windach ( znanej światowej marki).
Odrzyjcie Georgesa Pereca z reguł, planowania, precyzyjnie komponowanych, ciętych i wysyłanych literackich puzzli. Zrobiliście to? To zamieńcie jeszcze paryską kamienicę na Czerwony Wieżowiec w bośniackim Prijedorze. Gotowe? Otrzymaliście śmierć, bez instrukcji, bez jakiegokolwiek uporządkowania. Śmierć, za którą stoi szaleństwo. To jest w tej książce i windach ( znanej...
Nie czytałam dotąd żadnej książki związanej z wojną z lat 90 w byłej Jugosławii. Każda strona niesie szok i zdziwienie, jak to było możliwe. Ile tragedii przyniosły walki różnych narodów, jak wielu ludzi zginęło i zostało okaleczonych na całe życie ze względu na swoje pochodzenie etniczne.
Straszna to lektura, opowiada o losach mieszkańców kompleksu dwóch wieżowców, a główne Czerwonego Wieżowca (wertykalna wieś), w Prijedorze (miasto w Bośni i Hercegowinie, obecnie w Republice Serbskiej). Autor miesza zwykłe ludzkie życie z historiami wojennymi, ale tych ostatnich jest dużo więcej. Po kilku latach wojny większość mieszkańców już tam nie mieszka, zostali zabici lub wyjechali. Nie raz jest mowa o poszukiwaniach i identyfikacji bliskich pochowanych w zbiorowych mogiłach, pierwszy raz spotkałam się z wymianami "martwych na martwych” między różnymi wojskami. Jeden z bohaterów ukrywał się w mieszkaniu 3 lata i 7 miesięcy, czego nie wytrzymała jego psychika.
W prawie każdym z 33 krótkich rozdziałów giną członkowie jakiejś rodziny z Czerwonego Wieżowca, ktoś trafia na front lub do obozu, gdzie więźniowie są katowani i zabijani. Po wojnie część z mieszkańców wyprowadziła się, wielu z nich wyjechało za granicę.
Przeczytałam, ale podejrzewam, że bardzo dużo nie dotarło do mnie we właściwy sposób. Liczne imiona i nazwiska bohaterów, wyraźnie wskazujące na ich narodowość, mnie niewiele mówiły. Oczywiście, po tym co się z nimi dzieło można się domyślać przyczyny bestialskich mordów. To są ci sami ludzie, którzy przed wojną spędzali razem czas i bawili się na tarasie na szczycie wieżowca. Potem sąsiedzi mordowali sąsiadów, a po wojnie część z nich dalej mieszka w jednym bloku i zdarza się, że ofiary spotykają swoich oprawców chodzących na wolności.
Postaci z powieści to ludzie różnych zawodów: robotnicy, górnicy, nauczyciele, aktorzy, piłkarze, itd., a także wiele dzieci. Osobnymi bohaterami są windy „znanej światowej marki”, chociaż ostatecznie zostaje ujawnione, że tak naprawdę, wbrew tytułowi, nie były to windy Schindlera.
Całość jest złożona z luźnych, ale powiązanych w fragmentów. Przedziwny jest język utworu, Autor pisze w sposób bardzo prosty, beznamiętny, jakby uważał za oczywiste to co się działo, nie stroniąc od humoru, np. ujawniając komiczne filmiki z kamer zamontowanych w windach.
Mnie nie potrzeba horrorów i thrillerów. Ta książka jest wstrząsająca, kto czuje się na siłach niech przeczyta.
Nie czytałam dotąd żadnej książki związanej z wojną z lat 90 w byłej Jugosławii. Każda strona niesie szok i zdziwienie, jak to było możliwe. Ile tragedii przyniosły walki różnych narodów, jak wielu ludzi zginęło i zostało okaleczonych na całe życie ze względu na swoje pochodzenie etniczne.
Straszna to lektura, opowiada o losach mieszkańców kompleksu dwóch wieżowców, a...
Na książkę "Winda Schindlera" składa się ciąg mikro opowiadań, które łączy los mieszkańców Czerwonego i Błękitnego wieżowca znajdującego się w rodzinnym mieście pisarza Prijedorze*. Obydwa trzynastopiętrowe wieżowce oddano do użytku w 1975 roku, podczas panowania w Jugosławii wszechwładnego Marszałka Tito. W tych okazałych drapaczach chmur mieszkali zgodnie obok siebie robotnicy i inteligenci, Serbowie, Chorwaci, Boszniacy, Jugosłowianie, Romowie i wszyscy inni. Lokatorzy chętnie podtrzymywali dobrosąsiedzkie relacje a bywało, że również przyjaźnie, razem świętowali Nowy Rok i Dzień Republiki oraz osobiste święta i rocznice.
Narrator jednak szybko sprowadza czytelników na ziemię ponurym stwierdzeniem, które każe podejrzewać, że ta sielanka była złudną fasadą zasłaniającą to, co w ukryciu narastało przez lata:
🔰"Lata siedemdziesiąte to złote lata Czerwonego Wieżowca i tych, którzy w nim mieszkali, to krwawe koło zamachowe dla cicho nadchodzących śmiercionośnych zdarzeń, które wedrą się do budynku i już nikt nie będzie umiał ani nie będzie chciał ich przepędzić." (s. 30/31)
Kilka stron dalej narrator mówi o tym jak nawarstwiają się przytłumione animozje i o narasta nacjonalizm:
🔰"I przed tym rankiem, kiedy wojna, zupełnie zimna i obojętna, weszła na naszą ulicę, a potem do wieżowca, już dla połowy sąsiadów toczyła się ona na całego, czy to w ich głowach, czy w nich samych, bo też dobrowolnie szli na pola walki w Chorwacji, na pomoc braciom, i to już w 1991 roku. Wracali pijani, rozpasani, na wpół oszalali, uzbrojeni po zęby, wściekli - oni już widzieli i rozumieli, że w wieżowcu nikt nie widzi ani nie rozumie, co nadchodzi i co się szykuje." (s.40)
Chwilę później za pomocą symbolicznego obrazu autor pokazuje nieuchronność tego, co wkrótce ma nastąpić:
🔰"Pociąg pędził prosto w otchłań, a podróżni wciąż jeszcze spokojnie popijali herbatę w wagonie restauracyjnym, nie chcąc spojrzeć w okno. Aż do końca.” (s.40)
W pobliżu Czerwonego Wieżowca funkcjonowały liczne zakłady przemysłowe, gdy kończyła się zmiana robotnicy tłumnie zaludnili ulice miasta, które tętniło życiem. Wojna wszystko zmieniła:
🔰"Nie ma już żadnych robotników. Są Serbowie, Chorwaci, Boszniacy i reszta. Nie ma robotników, powtarzam. Robotnicy utonęli w swoich nacjach i pozostali z płucami wypełnionymi wodą na dnie."**(s.32)
🔰" Wojna nadała knajpom moc i zbawicielski wygląd, jakby to były świątynie. Rakija była podstawowym anestetykiem w przemianie robotników w bojowników, nacjonalistów, którzy tak brutalnie zostaną wykorzystani, że w końcu zamordują własny kraj.
Z kartonu.
Ze zlodowaciałego śniegu." (s.33)
🔰"Ginęli za za kawałek wzgórza, za jakiś pieprzony punkt wysokości, który teraz jest nic nie wart (...) i dla nikogo nic nie znaczy!" (s.32/33)
Narrator snuje opowieść o wojennych losach mieszkańców prijedorskiego wieżowca, o nacjonalistycznych czystkach dramatycznych śmierciach wdzierających się do budynku, o tragicznych zbiegach okoliczności, ojcach rozpaczających po śmierci synów, matkach popadających z żalu w szaleństwo, gdy już zrozumieją, że szczątki ich dzieci leżą gdzieś w masowym bezimiennym grobie.
Historie te choć ze sobą powiązane, różną się znacznie intensywnością emocji. Są jak ciąg zwróconych w różnych kierunkach lusterek, odbijających fragmenty różnych obrazów i wydobywających z nich nowe znaczenia, inne tropy, a wspólnie tworząc złożoną mozaikę wojny, niosącej śmierć ludziom i spustoszenie miastu.
Autor mnoży różne symbole, które bezpardonowo podrzuca skonfudowanemu czytelnikowi.
Wystawny, wysoki budynek zbudowany za rządów Tito na pokaz, na dowód sukcesu i chwałę komunistycznej Jugosławii, ta imponująca budowla to właśnie symbol sztucznego tworu, kartonowego państwa, Jugosławii, zarządzanej przez "kartonowego Tita, który zgnił", a Jugosławia była to:
🔰"wertykalna wieś", "gromochronny grobowiec, po ikarowsku wysoko sięgający (...) niczym labirynt z zamkniętym w środku Minotarem"(s.71), który żądał ludzkiej krwi, a gdy się wydostał, po ludzką krew sięgnął.
🔰"Czerwony Wieżowiec znanej światowej marki!".
"Czerwony wieżowiec, może tylko wymyślony przez Czeda Kłamczucha [wąsatego Gruzina, albo Marszałka Tito?] w ogrodzie Hamdii [w Bloku Wschodnim?]. W którym ktoś jedynie zamontował windę, żeby pięła się z ogrodu do nieba. I tylko zbrodniarze wojenni wrócili, spotykają swoje ofiary katowane przez siebie w obozach(...).
Swastyki prężą ramiona na murach i mnożą się same przez się." (s.72)
Budowla, o której mowa w książce przetrwała wojnę, ale dziś to jedynie żałosny:
🔰"Niedopałek wyciągnięty z ognia wojny, czarny i spalony do cna."(s.72)
🔰"zanurzony w nieszczęściu, w atramencie nieszczęścia" (s.72) jak ludzie do teraz straumatyzowani tą okrutną wojną.
Jest to lektura niepokojąca, duszna, mroczna, odpychająca i zarazem hipnotyczna. To powieść niekomfortowa, pełna chaosu, w całości napisana drażniącym bezładnym stylem jakby emocje narratora balansowały na granicy niemożliwej do pojęcia rozpaczy i szaleństwa.
Uważam, że wydawnictwo " Noir Sur Blanc" podeszło nierzetelnie do wydania tej ważnej książki. Polskim czytelnikom należało np. we wstępie przynajmniej ogólnie przybliżyć przebieg wojny domowej w byłej Jugosławii.
Niektóre aluzje autora powinny być opatrzone odpowiednimi przypisami. Na przykład w rozdziale 16. narrator opowiadając o dwóch sąsiadach mieszkających w wieżowcu aluzyjnie wspomina, że jeden nosił potajemnie koce i jedzenie dla więźniów obozu w Omarskiej, a drugi zgłosił się na ochotnika na wojnę i jako operator spychacza uczestniczył w burzeniu muzułmańskich domów na Starym Mieście w Prijedorze a także zakopywał ofiary w prymarnych grobach na terenie kopalni Tomašica. Koniec tego rozdziału podsumowany jest doskonałą aluzyjną puentą wypowiedzianą przez jednego z opisanych sąsiadów, gdy obydwaj jadą windą w wieżowcu. Aluzji historycznych pomieszczonych na zaledwie dwóch stronach tekstu jest w tym rozdziale mnóstwo. Niestety czytelnik zostaje z tym wszystkim zupełnie sam.
*Prijedor - miasto w Bośni i Hercegowinie, obecnie w Republice Serbskiej. Prijedor oraz okoliczne miejscowości w czasie wojny domowej w latach 1992-1995 padły ofiarą kampanii mającej na celu tzw. „oczyszczenie etniczne” regionu z ludności nie serbskiej.
W zbrodniach przodowały miejscowa policja i oddziały paramilitarne, które miały dobre rozeznanie w terenie i lokalnej ludności. Największe represje dotknęły uznanych za "element niepewny" muzułmańskich Boszniaków. Zbrodnicze działania miały na celu przekształcenie regionu w wyłącznie serbski jako części „czystego etnicznie” państwa bośniackich Serbów.
** "Robotnicy utonęli w swoich nacjach i pozostali z płucami wypełnionymi wodą na dnie." - być może jest to aluzja do zacierania przez Serbów śladów po dokonywanych masakrach na Boszniakach. Wiadomo, że armia Republiki Serbskiej dokonywała masakr, np. w Višegradzie wszyscy boszniaccy mężczyźni i chłopcy od dwunastego roku życia, którzy nie zdołali uciec z miasta, zostali zabici. Ich ciała zrzucano z zabytkowego mostu do rzeki Driny.
🎄Grudniowe wyzwanie LC 2025: Przeczytam książkę nominowaną lub nagrodzoną.
Nagroda Literacka Europy Środkowej 2025.
(4)
Na książkę "Winda Schindlera" składa się ciąg mikro opowiadań, które łączy los mieszkańców Czerwonego i Błękitnego wieżowca znajdującego się w rodzinnym mieście pisarza Prijedorze*. Obydwa trzynastopiętrowe wieżowce oddano do użytku w 1975 roku, podczas panowania w Jugosławii wszechwładnego Marszałka Tito. W tych okazałych drapaczach chmur mieszkali zgodnie obok siebie...
Winda znanej zachodniej firmy, pozostanie ze mną na długo. Szczególnie długo pozostanie nieszczęśliwy wypadek małej dziewczynki, tak jak jej krew nadal jest na ścianach szybu. Historia wojny i rozpadu Jugosławii z perspektywy jednego bloku. Polecam.
Winda znanej zachodniej firmy, pozostanie ze mną na długo. Szczególnie długo pozostanie nieszczęśliwy wypadek małej dziewczynki, tak jak jej krew nadal jest na ścianach szybu. Historia wojny i rozpadu Jugosławii z perspektywy jednego bloku. Polecam.
O wojnie w byłej Jugosławii napisano już dużo. Wydawać by się mogło co jeszcze, można dowiedzieć się o ostatniej wojnie w Europie pod koniec XX wieku. Otóż okazuje się, że stale ukazują światło dzienne nowe dokumenty, nowe reportaże, nowe śledztwa dziennikarskie. Ostatnio opinię publiczną zszokowała informacja, że bogaci Europejczycy, za opłatą urządzali sobie safari w Sarajewie, strzelając do ludzi. Cennik obowiązywał jak przy zakupach w markecie. Głównym terenem spornym, gdzie dokonano największej liczby zbrodni w tamtejszej wojnie, była Bośnia i Hercegowina. Czytając książkę Cvijetića otrzymujemy w skondensowanej formie zapis konfliktu. W jednym bloku, w którym zamontowano windy „znanej firmy”, mieszkali przed wojną przedstawiciele różnych grup etnicznych zamieszkujących BiH. W takcie wojny budynek niszczał i opuszczali go kolejni mieszkańcy. Skalę dramatu symbolizuje śmierć dziewczynki w windzie znanej firmy — jak podaje autor wielokrotnie na kartkach książki. Problemy z dostawą prądu unieruchomiły windę, stała się ona miejscem zabaw małej dziewczynki — Stojanki. (co się stało? Nie będę spojlerował). Tytułowa Winda Schindlera jest zapisem nieobecnych, nazwa producenta pojawia się jako przeciwieństwo Listy Schindlera, gdzie mieliśmy przedstawione losy ludzi uratowanych. Cvijetić niewielu ocalił w swojej książce.
Książka niewielkich rozmiarów, raptem 80 stron, jest książką kompletną. Oszczędna w słowach, a jednak pozostająca w pamięci, koło której nie można przejść obojętnie. Zasłużona Literacka Nagroda Europy Środkowej Angelus 2025. Polecam
O wojnie w byłej Jugosławii napisano już dużo. Wydawać by się mogło co jeszcze, można dowiedzieć się o ostatniej wojnie w Europie pod koniec XX wieku. Otóż okazuje się, że stale ukazują światło dzienne nowe dokumenty, nowe reportaże, nowe śledztwa dziennikarskie. Ostatnio opinię publiczną zszokowała informacja, że bogaci Europejczycy, za opłatą urządzali sobie safari w...
Drobinka, ale z kategorii tych, które wbijają się ostrą drzazgą w głowę i pozostają z czytelnikiem na dłużej. Po lapidarności języka bardzo czuć poetycki "background" autora, ale bardzo służy to tej suchej, przyziemnej formie. Warto sobie zaordynować, jeśli lubi się dobrze podaną refleksję nad tym, co codzienne - a potrafi zniknąć pod wielką narracją historyczną.
Drobinka, ale z kategorii tych, które wbijają się ostrą drzazgą w głowę i pozostają z czytelnikiem na dłużej. Po lapidarności języka bardzo czuć poetycki "background" autora, ale bardzo służy to tej suchej, przyziemnej formie. Warto sobie zaordynować, jeśli lubi się dobrze podaną refleksję nad tym, co codzienne - a potrafi zniknąć pod wielką narracją historyczną.
Polecona przez Dominikę Rygiel (Bookiecik), na liście jej najlepszych książek roku 2024 znalazła się na 1 miejscu. Gdy usłyszałam, że to literatura bałkańska opowiadająca o losach zamieszkujących po sąsiedzku rodzin Bośniackich, Serbskich, Jugosłowiańskich, Cygańskich oraz o rozdzierającej wojnie na Bałkanach, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Niestety, trochę mnie rozczarowała ta pozycja, po pierwsze to tylko 80 stron, więc zanim wczytałam się na dobre, już dotarłam do końca. Po drugie liczyłam na jakąś spójną opowieść, a otrzymałam coś bardzo dziwnego. Jednocześnie mam świadomość, że o materii, która jest tematem tej książki, nie da się opowiedzieć spójnie i w tradycyjny, właściwy dla powieści sposób. Dlatego, mimo, że moje pierwsze wrażenie nazwałam rozczarowaniem, to oddaję autorowi prawo do takiego przedstawienia tej historii i bardzo szanuję jego wizję.
Bohaterem książki jet Czerwony Wieżowiec w Prijedorze i jego mieszkańcy. Budynek został oddany do użytku w roku1975, zasiedlili go robotnicy miejscowych fabryk, górnicy, nauczyciele, urządnicy, a nawet aktorzy. Poszczególne rozdziały książki to jakby zestaw wizytówek prezentujących rodziny zamieszkujące budynek, ich krótką charakterystykę, losy przed wojną oraz w czasie wojny oraz w jaki sposób skończyło się to dla nich. Długa lista zabitych, zaginionych, zbiegłych, nieobecnych. Kiedyś spędzających razem czas, grających w jednych drużynach piłkarskich, uczących się w jednej szkole, następnie ściganych, ukrywających się, spotykających się na przeciwnych liniach frontu, wymienianych na zabitych po swojej stronie. Wojna jako taka jest nieobecna w książce, ale jej konsekwencje są obecne w życiu i losach mieszkańców Czerwonego Wieżowca. Nie dowiedziałam się nic na temat dlaczego i jak do niej doszło, lub jak to możliwe, ale przkonałam się po raz kolejny, że to niewyobrażalnie straszne doświadczenie.
Polecona przez Dominikę Rygiel (Bookiecik), na liście jej najlepszych książek roku 2024 znalazła się na 1 miejscu. Gdy usłyszałam, że to literatura bałkańska opowiadająca o losach zamieszkujących po sąsiedzku rodzin Bośniackich, Serbskich, Jugosłowiańskich, Cygańskich oraz o rozdzierającej wojnie na Bałkanach, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Niestety, trochę mnie...
"W Czerwonym Wieżowcu śmierć zawsze dobrze się czuła i nigdy nie odeszła bez wiana".
To jedno z wielu zdań z tej niewielkiej objętościowo powieści, które może uchodzić za podsumowanie wszystkiego, co autor zawarł w treści "Windy Schindlera". O tej książce napisano już tyle, że nie pozostaje mi nic innego, jak podzielenie się własną refleksja. Pierwsza z nich jest taka, że każde zdanie napisane przez Cvitejića to jak strzał w sam rdzeń mózgu, taka ich moc. Po przeczytaniu trudno się nie zadumać nad kondycja etyczna człowieka, zwłaszcza nad jej kruchością, która w każdej chwili może zostać opętana nieodpowiedzialnie głoszoną ideą do tego stopnia, ze sąsiad zabija sąsiada. W tym kontekście ta powieść jest jednym wielkim ostrzeżeniem. Tym wymowniejszym, bo przekazanym suchym, niemal reporterskim językiem. Druga refleksja odnosi się do lapidarności przekazu. Nie mogę oprzeć się przeświadczeniu, iż taka forma przekazu, narracji, służyć miała pobudzeniu zmysłu postrzegania do wyobrażenia sobie tego wszystkiego okropnego, czego autor nie napisał, a co wyczytać można spod faktury pozornie niespójnych zdań, króciutkich opisów, wzmianek, wyliczanki postaci z wzajemnie mordujących się nacji. Nie dziwi mnie grad nagród dla tej prozy. To trudna książka i jakże ważna. Obyśmy tylko umieli wyciągnąć z jej przesłania (nie napisanego przecież wprost) właściwe wnioski. Tylko czy ja to powinienem pisać do Czytelników? Pewnie nie, ale czy politycy i decydenci czytają takie książki? Ale i tak polecam całym sobą.
"W Czerwonym Wieżowcu śmierć zawsze dobrze się czuła i nigdy nie odeszła bez wiana".
To jedno z wielu zdań z tej niewielkiej objętościowo powieści, które może uchodzić za podsumowanie wszystkiego, co autor zawarł w treści "Windy Schindlera". O tej książce napisano już tyle, że nie pozostaje mi nic innego, jak podzielenie się własną refleksja. Pierwsza z nich jest taka, że...
Darko Cvijetić jest poetą, pisarzem, reżyserem, dramaturgiem i aktorem. Mieszka w mieście Prijedor w Republice Serbskiej, części Bośni i Hercegowiny, w którym dzieje się akcja powieści „Winda Schindlera” za którą otrzymał Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus.
„Winda Schindlera” to opowieść o wojnie w Bośni i Hercegowinie na przykładzie mieszkańców dwóch sąsiadujących ze sobą wieżowców w rodzinnym mieście autora.
Krótka, mocna i dobitna opowieść o wojnie, jej tragicznym i przewrotnym wpływie na zwykłych mieszkańców. Dla mnie te bardzo krótkie rozdziały, opisujące rodziny doświadczone bezpośrednio lub pośrednio działaniami wojennymi, są trudne w odbiorze, poruszające i zapadające w pamięć. Pewnie dlatego, że przekazywały bardzo indywidualne doświadczenia wojny, dla każdej osoby oznaczające coś innego, w inny sposób przedstawiały odczuwany ból. Te mikro-historie były przerwane, by do nich powrócić w dalszych rozdziałach lub pozostawione w niedokończeniu, opisane bezpośrednio, jednak z elementami poetyki czy czarnego humoru. W szczególności przypadkowe ofiary, które znalazły się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiedniej porze, a także zakończenie powieści było dla mnie dojmujące. Dzięki tej powieści i późniejszemu researchowi dowiedziałam się nieco więcej o wojnie w Bośni i Hercegowinie.
---
https://www.instagram.com/kofeinowe.ksiazki/
Darko Cvijetić jest poetą, pisarzem, reżyserem, dramaturgiem i aktorem. Mieszka w mieście Prijedor w Republice Serbskiej, części Bośni i Hercegowiny, w którym dzieje się akcja powieści „Winda Schindlera” za którą otrzymał Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus.
„Winda Schindlera” to opowieść o wojnie w Bośni i Hercegowinie na przykładzie mieszkańców dwóch sąsiadujących...
Gdy słyszę określenie "powieść" kojarzy mi się ono z książką raczej grubszą niż cieńczą.
A tutaj mamy zaledwie 80 stron nasączonych tak, że aż się z nich wylewa.
Wylewa się konflikt na Bałkanach okraszony zdekapitowaną dziewczynką, chłopakiem, który zawsze pilnuje wyznaczonego mu miejsca i sąsiadami, którzy stanęli po przeciwnej stronie barykady.
Całość opisana bardzo prostym, tępym, minimalistycznym językiem.
To trudna proza, trudna emocjonalnie. Ale ma w sobie taką moc, że będę długo pamiętać.
E-book
Gdy słyszę określenie "powieść" kojarzy mi się ono z książką raczej grubszą niż cieńczą.
A tutaj mamy zaledwie 80 stron nasączonych tak, że aż się z nich wylewa.
Wylewa się konflikt na Bałkanach okraszony zdekapitowaną dziewczynką, chłopakiem, który zawsze pilnuje wyznaczonego mu miejsca i sąsiadami, którzy stanęli po przeciwnej stronie barykady.
Całość opisana...
Krótka rzecz o przerażającej wojnie domowej, która pochłonęła tysiące bratnich żyć i pozostawiła krwawy ślad w świadomości Bałkanów. Czerwony Wieżowiec staje się symbolem tygla kulturowego, kraju Tity z kartonu, kraju od początku skazanego na klęskę i bolesną agonię. Wojna pokazana z perspektywy jednego bloku i ich mieszkańców, co pozwala bardziej wczuć się w prezentowaną historię, staje się ona po prostu bardziej ludzka. Wszystko w formie przypominającej poemat, pieśń chwalącą (może raczej przeklinającą) wieżowiec śmierci. Kałuża łez, i to w dodatku krwawych.
„- Ma nakaz sądowy, nie uwierzysz, od lat nie płaci podatku gruntowego - odparł spokojnie listonosz.
- A czy ty wiesz, człowieku - powiedział Ilija do listonosza - że nieszczęsny Adem Ćordić został zamordowany w obozie Omarska i że nigdy nie odnaleziono w ziemi jego kości?
Listonosz najpierw milczał, może nawet minutę dłużej niż zwykle.
- A czy ty, Ilija, jesteś pewien - zapytał w końcu szeptem - że ta zamotana w szaty kobieta z dziewiątego, ta w niegdysiejszym mieszkaniu Adema, to nie on sam?
Podatek gruntowy to jednak podatek od ziemi, nawet jak cię w niej nie znajdą”. s.12
„Żandarm go wylegitymował, zaprowadził kilka metrów dalej i strzelił z pistoletu prosto w głowę…
Wiele lat po wojnie ocalały syn, Denis, znajdzie kości ojca i brata w masowych grobach.
Na dżenazie, islamskim pogrzebie, nikogo z Czerwonego Wieżowca nie było.
Z takiego wielkiego drapacza chmur! Ani jeden człowiek nie poczuł wstydu i nie pochylił głowy. Ani jeden i nikt. Jeden i każdy. Pustynia”. s.25
„Jeńcy zbudowali kominy, więc mieszkańcy rozpalili ogień, w przeciwnym bowiem razie śnieg by je zasypał, takie były wojenne zimy, bez prądu i wody.
Wtedy Czerwony Wieżowiec wyglądał jak świeżo polakierowana gotowa trumna.
A do tego ceglany Tito, bardziej zdewastowany i straszny niż ten z papieru i kartonu, który zniknął spod zdziczałej jabłonki Taiba”. s.29
„Wojna odebrała tym śmierciom cały urok bohemy i dopisała je do prawdziwych tragedii w stylu Dostojewskiego, z którymi nie mogli i nie umieli się zmagać. Wojna nadała knajpom moc i zbawicielski wygląd, jakby to były świątynie. Rakija była podstawowym anestetykiem w przemianie robotników w bojowników, nacjonalistów, którzy tak brutalnie zostaną wykorzystani, że w końcu zamordują własny kraj.
Z kartonu.
Ze zlodowaciałego śniegu.
Tutaj ten, kto nie pije - już jest sam. Nawet nie śpiewa. Niczego nie żałuje. Nawet oczy ma jaśniejsze”. s.33
„Pociąg pędził prosto w otchłań, a podróżni wciąż jeszcze spokojnie popijali herbatę w wagonie restauracyjnym, nie chcąc spojrzeć w okno. Aż do końca”. s.40
«Prymarne, masowe groby.
Wszyscy o nich wiedzieli, wszyscy o tym milczeli, wszyscy nażarli się tej pustyni i śmierci i zaniemówili z pełnymi ustami. Tylko Szimo, pijany, wróciwszy z pola walki, krzyczał: „Wy, sąsiedzi, wy, ludzie, przecież wy jesteście normalnymi pizdami… rodzonych sąsiadów zabiliście, wy, komunistyczni debile!”». s.42
„Ale Branko się nie zjawiał.
Nawet kiedy wojna się skończyła.
Beznogi Drago Dejanović któregoś ranka zupełnie bez sensu się powiesił. Naprawdę niepotrzebnie.
Wisiał na sznurze do prania, przywiązanym do kaloryfera. Niebieski sznur. Niebieska szyja. Sznurówki butów na drewnianych nogach przesiąknięte moczem…
Jedną drewniana noga się odpięła (opowiadał to sąsiad Bocalo z galerii, bo to on i nauczyciel serbskiego Jojić znaleźli Draga, kiedy włamali się do jego mieszkania) i tak wisząc, wyglądał jak niewprawnie wystrugana lalka Geppetta…”. s.66
«[…] Profesor Hidajet Kulenović wspomniał potem, że Tito jak wąż prowadzony ręką jakiegoś mistrza przeleciał nad domkiem i ogrodem Taiba, po czym łagodnie osiadł wśród zebranych mieszkańców Czerwonego Wieżowca.
„Tak, miałem szczęście - powiedział do zebranych - ja nie zginąłem za ojczyznę.
Tylko ona nie miała takiego szczęścia - i zginęła za mnie!”». s.69
„Woda schładza arbuza, więc może też wieżowiec jest zanurzony w nieszczęściu, atramencie nieszczęścia. Kartonowy Tito zgnił pod jabłonką Taiba i na zawsze już pozostał zgniły. Wszystko na nic, nie ma go. Można kopać w ziemi pod jabłonką, nic się nie znajdzie. Nie ma żadnego znaku ani krwi w miejscu, gdzie dawno temu spadli z balkonów Ptasiek i Buco. Ani kartonowego Tita, ani umięśnionych Ikarów.
Niedopałek wyciągnięty z ognia wojny, czarny i spalony do cna”. s.72
«Enes Czengić notuje słowa Krležy z 3 lipca 1975 roku:
„Mówią, że jakaś rzeźbiarka w Sarajewie chciała zrobić pośmiertne maski arcyksięcia Ferdynanda oraz Zofii (zaraz po zamachu w 1914) i zdenerwowana położyła bez podkładu gips bezpośrednio na policzki, a kiedy zdjęła maski, oboje mieli twarze obdarte ze skóry”». s.78
Krótka rzecz o przerażającej wojnie domowej, która pochłonęła tysiące bratnich żyć i pozostawiła krwawy ślad w świadomości Bałkanów. Czerwony Wieżowiec staje się symbolem tygla kulturowego, kraju Tity z kartonu, kraju od początku skazanego na klęskę i bolesną agonię. Wojna pokazana z perspektywy jednego bloku i ich mieszkańców, co pozwala bardziej wczuć się w prezentowaną...
Byłam bardzo ciekawa tej króciutkiej powieści, bo staram się czytać różne książki dotyczące wojny w byłej Jugosławii, a "Winda Schindlera" zbierała naprawdę dobre opinie. Cvijetić akcję powieści umieścił w swoim rodzinnym Prijedorze (obecnie Bośnia i Hercegowina), miasteczku o bardzo mieszanym tle narodowym, co w latach dziewięćdziesiątych doprowadziło do czystek etnicznych. Autor nie opowiada o samej wojnie, ale o mieszkańcach dwóch wieżowców i jak ich życie wpłynął konflikt, w wyniku którego nieraz sąsiad odpowiadał za śmierć sąsiada. Czynnikiem łączącym te historie są właśnie wieżowce oraz znajdujące się w nich windy, w tym głównie ta "znanej światowej marki". Niektóre historie są dłuższe, inne krótsze, czasem te opowieści się przeplatają, gdy między bohaterami były różne relacje - przyznam, że dla mnie, nieobeznanej z nazwiskami z tamtego regionu, była to nadmierna mieszanka. Tyle tych nazwisk - serbskich, chorwackich, bośniackich - aż do końca lektury gubiłam się, kto jest kim i co się z nim stało. Zwłaszcza że "Winda Schindlera" to naprawdę krótka powieść (dla mnie to wręcz zbiór króciutkich opowiadań o wspólnej tematyce), więc nie ma jak lepiej poznać bohaterów czy się do nich przywiązać. Z drugiej strony taka forma podkreśla ogrom ludzkiego cierpienia, jak różne rzeczy przytrafiały się różnym ludziom, co niewątpliwie jest jedną z najsilniejszych stron tej książki.
Wiele osób zachwycało się poetyckością "Windy Schindlera", do mnie osobiście te poetyckie wstawki na początki i końcu powieści nie trafiły, ale uznajmy, że to kwestia gustu ;). Jednak główna treść książki jest dużo bardziej konkretna, można powiedzieć wręcz, że "reportażowa", a taki styl pasuje mi dużo bardziej. Książka Cvijetića mnie nie zachwyciła, ale podobała mi się i cieszę się, że sięgnęłam po tę lekturę - w poruszający sposób przedstawia wpływ wojny na zwykłą ludzką codzienność. Czytało się szybko, ale treść zapada w pamięć, warto więc przeczytać.
Byłam bardzo ciekawa tej króciutkiej powieści, bo staram się czytać różne książki dotyczące wojny w byłej Jugosławii, a "Winda Schindlera" zbierała naprawdę dobre opinie. Cvijetić akcję powieści umieścił w swoim rodzinnym Prijedorze (obecnie Bośnia i Hercegowina), miasteczku o bardzo mieszanym tle narodowym, co w latach dziewięćdziesiątych doprowadziło do czystek...
Książka to literacki pomnik dla ofiar wojny, który bezpośrednio nie brali udziału na froncie a i tak zginęli bo okoliczności były sprzyjające wiec nikt sie nie zastanawiał tylko korzystał z władzy i naciskał na spust. Warto poznać różne oblicza wojny.
Książka to literacki pomnik dla ofiar wojny, który bezpośrednio nie brali udziału na froncie a i tak zginęli bo okoliczności były sprzyjające wiec nikt sie nie zastanawiał tylko korzystał z władzy i naciskał na spust. Warto poznać różne oblicza wojny.
Ta - niewielka objętościowo książeczka- robi wrażenie głębokością przekazu, tragizmem tematu i niedopowiedzianymi celowo emocjami. Mam tylko jeden problem z tego typu książkami - za bardzo są reportażem i poezją a za mało literatura piękną. Nie pozwalają czytelnikom poznawać świata w którym żyją bohaterowi - od ich strony. To autor wszystkim kieruje, objaśnia i modeluje. Dlatego przeczytanie Windy Schindlera w żaden sposób nie zbliżyło mnie do zrozumienia motywacji i sposobu myślenia ludzi, o których pisze autor, a tylko dobrze naświetliło bezsens tej okrutnej bratobójczej wojny.
Ta - niewielka objętościowo książeczka- robi wrażenie głębokością przekazu, tragizmem tematu i niedopowiedzianymi celowo emocjami. Mam tylko jeden problem z tego typu książkami - za bardzo są reportażem i poezją a za mało literatura piękną. Nie pozwalają czytelnikom poznawać świata w którym żyją bohaterowi - od ich strony. To autor wszystkim kieruje, objaśnia i modeluje....
Niewielka książeczka, pisana bardzo oszczędnym, skrótowym językiem, bez ozdobników i bez tzw. wielkich słów (pod którymi na ogół kryją się mocno kłamliwe treści). U Darko Cvijetica tego nie ma. Bardziej przypomina się przy lekturze - apel poległych i zaginionych. Adem, Vlado, Mrszić, Danijo, Vijeko, Besza, Seka, Darko, Sasza Vukić, Stojanka…….
Prijedor. Niewielkie przemysłowe miasto w Bośni. 35 tys. mieszkańców, 40% ich to Bośniacy, 40% - Serbowie, kilka procent Chorwatów. Po rozpadzie Jugosławii i powstaniu etnicznie zorientowanych państw, takich jak Słowenia czy Chorwacja, natychmiast rozgorzały walik o granice, o przynależność. Prijedor leży na terenie Bośni, ale niedaleko od serbskiej Banja Luki, lokalnych Serbów jest na tyle dużo, że postanowiono „oczyścić” go z Bośniaków. O tym opowiada książka, na przykładzie losów mieszkańców dwóch sąsiadujących ze sobą wieżowców, Czerwonego i Błękitnego. Pełen przekrój społeczny: robotnicy lokalnej kopalni, inżynierowie, nauczyciele, aktor, gitarzysta, profesor…
Nagle okazuje się, że sąsiad z naprzeciwka to już nie tylko sąsiad i pracownik tego samego zakładu, ale że to Bośniak. Albo Chorwat. Albo Serb. Obcy. Zły. Mówi innym (?) językiem. Trzeba się go (ich) pozbyć. „Ktoś” przychodzi sąsiada zabrać, inny łapie jego syna, potem odnajduje się zwłoki podczas ekshumacji. Ale są i inne śmierci. Jedne w wypadkach, inne z przypadku, inne samobójcze, inne symboliczne (śmierć małej Stojanki w windzie). Litania nazwisk i imion, imion i nazwisk. Wszyscy się znali, wszyscy codziennie spotykali się w windzie „znanej światowej marki”, przynajmniej dopóki był prąd i winda chodziła.
Nie wiemy, czy ci, którzy nie żyją, to Serbowie, Chorwaci czy Bośniacy; czy ci, co zabijali, do jakiej grupy etnicznej należą. To znaczy może lokalsi będą wiedzieć, które nazwisko czy imię jest na pewno serbskie, chorwackie, bośniackie. Autorowi chyba zależało na tym, by różnic nie eksponować. Sam autor jest synem Chorwatki i Serba i twierdzi, że pisze i mówi w języku bośniacko-serbsko-chorwackim. Na przekór podziałom. Po to, by wykazać absurdalność tych podziałów. Bo jest to zjawisko społeczne nie do końca wyjaśnione: dlaczego w pewnym momencie, pod wpływem chwili, impulsu, propagandy czy niezrozumiałego owczego pędu, jedni zaczynają piętnować innych jako gorszych, a potem eskalacja postępuje aż do masowych mordów. W Prijedorze zginęło 3500 ludzi, 10% mieszkańców. Jakieś podskórne przyczyny nagle wylegają na światło dzienne i prowadzą do zbrodni. W gruncie rzeczy mechanizm ten sam co na Wołyniu, co w Jedwabnem, co w Sarajewie. I powstają rany w psychice, które nie zabliźnią się przez dziesiątki i setki lat.
Od 2012 roku w Prijedorze 31 maja odbywa się marsz białych wstążek. Marsz w imieniu ponownego pojednania. Wbrew oficjalnej polityce bośniackiej Republiki Serbskiej. Czerwony wieżowiec wciąż stoi. Winda naprawiona.
PS. Parę lat temu odbył się kongres slawistyczny, na którym ostro starli się językoznawcy, kłócąc się o to, czym różni się język serbski od chorwackiego. Niełatwo było znaleźć różnice. Moje pierwsze skojarzenie: a gdyby tak małopolanie znienawidzili mazowszan i wielkopolan i zaczęłyby się mordy, w których kryterium byłoby to, czy ktoś mówi „idę na dwór” czy „na pole”, „kumple” czy „wiara”? Brr…
Niewielka książeczka, pisana bardzo oszczędnym, skrótowym językiem, bez ozdobników i bez tzw. wielkich słów (pod którymi na ogół kryją się mocno kłamliwe treści). U Darko Cvijetica tego nie ma. Bardziej przypomina się przy lekturze - apel poległych i zaginionych. Adem, Vlado, Mrszić, Danijo, Vijeko, Besza, Seka, Darko, Sasza Vukić, Stojanka…….
“Wszyscy umarli na jednej scenie / Makbet i Hamlet, to przeznaczenie.“ śpiewa Muniek Staszczyk w piosence otwierającej album “Syn miasta”. I taka jest ta książka - galeria umarłych, nawet swoista Księga Zmarłych. Krótkie biogramy ludzi, którzy żyli pod jednym dachem, jednego wysokościowca (istniejącego faktycznie Czerwonego Wieżowca) w Prijedorze, a których pochłonął czas, w tym większość gwałtownie i brutalnie. A wielu wprost wojna na Bałkanach. Nic przyszłym mieszkańcom wieżowca nie pomogła sztuczka z nieuwzględnieniem trzynastego piętra budynku; może zresztą by i pomogła, ale wojna…
Wyliczanka śmierci ludzi z wieżowca zajmuje ponad dwie strony. Przeklęta post-jugosłowiańska litania śmierci. Inna wyliczanka - imion dzieci i dorosłych - niewprawnemu uchu (wzrokowi) nie zawsze pozwala przyporządkować je do strony rozdziału świata na prawosławny/muzułmanin - nie do końca nasz krąg kulturowo-językowy. Ot, po prostu sąsiedzi…
Czerwony i ekskluzywny acz wielonarodowościowy wieżowiec - sportretowany na okładce książki - jawi się nam.jako egzemplifikacja wielonarodowości samej Jugosławii. Kraju, na temat którego każda z jego nacji ma własną swą opowieść i własną historię. Że o rachunkach krzywd nie wspominać.
Galeria wojennych szaleństw i powojennych szaleńców jak rodem z “Underground” Kusturicy. Zresztą filmowych nawiązań jest więcej, bo czyż sam tytuł nie kojarzy się dość jednoznacznie z pewnym tytułem filmu Spielberga? Zwłaszcza, że nie tej marki windy kursowały po piętrach portretowanego budynku…
Niewielka objętość książki nic nie mówi o jej faktycznej wadze. Nic też nie ujmuje jej gatunkowego ciężaru piękny, niemal poetycki język.
Mam nadzieję, że natychmiast zaczynając lekturę kolejnej - właśnie wydanej, a wspólnie zakupionej - książki Cvijeticia nie będę miał wrażenia kontynuacji tej właśnie zakończonej? Ta natomiast jest jednym z mocniejszych kandydatów w wyścigu po tegorocznego Angelusa.
“Wszyscy umarli na jednej scenie / Makbet i Hamlet, to przeznaczenie.“ śpiewa Muniek Staszczyk w piosence otwierającej album “Syn miasta”. I taka jest ta książka - galeria umarłych, nawet swoista Księga Zmarłych. Krótkie biogramy ludzi, którzy żyli pod jednym dachem, jednego wysokościowca (istniejącego faktycznie Czerwonego Wieżowca) w Prijedorze, a których pochłonął czas,...
✍️ Autor: Darko Cvijetić
Poeta, dramaturg, reżyser. Głos ofiar i sąsiadów. Głos miejsca, gdzie „sąsiad” stał się kategorią historyczną.
🕯️ Gatunek: powieść świadectwa / dramat pamięci / poezja prozą
🧱 Forma: mozaika wspomnień i losów sąsiadów
🩸 Typ narracji: liryczno-reporterska z domieszką realizmu magicznego
🧠 Styl: skondensowany, metaforyczny, fragmentaryczny
🔄 Struktura: nielinearna, spiralna, wspomnieniowa
💣 To nie jest książka. To jest odcisk 💣
Na ścianie, na duszy, na historii, której nikt nie chciał spisywać. Cvijetić nie pisze – on wycina. Tnie pamięć na kawałki, które noszą imiona z klatek schodowych, korytarzy, wind (znanej światowej marki) i klatek, dosłownie i metaforycznie.
🟥 Czerwony Wieżowiec – wertykalna wieś i masowy grób 🟥
To najważniejszy bohater książki. Miejsce, które żyło, oddychało, śmiało się, pachniało sarmą i rakiją. A potem – umierało powoli. Przemienione w epicentrum małej, brutalnej apokalipsy. Cvijetić tworzy z tego budynku palimpsest, w którym piętro po piętrze odzierani jesteśmy z człowieczeństwa.
🔪 Zabójcza poetyka i poetycka zabójczość 🔪
Styl autora to mieszanina brutalnego realizmu i metafory – skręcająca w stronę poezji, ale nigdy nie odklejająca się od ciała. Co zdanie – to cios. Co rozdział – to nekrolog. A jednak nie czuć sentymentalizmu. Cvijetić pisze jakby zakładał rękawiczki robocze – nie dla elegancji, tylko żeby nie zostawić śladów po tym, co się widziało.
⚰️ Postacie, które się śnią ⚰️
Nie ma tu jednego bohatera. Są setki. Jakby autor odczytywał nazwiska z tablicy pamiątkowej: Szimo, Ptasiek, Sonja, Taib, Frgo, Stojanka... Ich historie są jak szybkie zjazdy windą – z dzieciństwa w śmierć. Wypadki, egzekucje, samobójstwa, pomyłki. Każdy zgon ma swoje piętro, swoją stację końcową.
🧠 To nie tylko świadectwo wojny. To świadomość jej bezsensu 🧠
Cvijetić pokazuje, że największą tragedią nie są same zbrodnie, tylko to, że niczego nas nie nauczyły. Że po wieloetnicznej wspólnocie została pusta klatka i pęknięty domofon. Że historia zamiast pytać "dlaczego", zadaje pytanie "kiedy znowu?".
🪦 Najmocniejszy obraz? 🪦
Dziewczynka, której głowę odcina winda. Bo to nie metafora. To literalny symbol, jak opowieść z miejskiej legendy, która okazała się faktem. I od tej chwili wiemy, że ta książka będzie nami jeździć w górę i w dół. Bez dzwonka alarmowego.
🤐 Dlaczego nie 10/10? 🤐
Bo ta książka nie pozwala ci być tylko czytelnikiem. Zmusza do milczenia. Do szukania kontekstu. Do walki z własnym brakiem wiedzy. I może właśnie dlatego – dla niektórych czytelników będzie zbyt gęsta. Zbyt zamknięta wewnątrz lokalnych symboli, realiów, nazwisk. Ale to nie zarzut – to ostrzeżenie.
🔚 Czy warto? 🔚
Jeśli jesteś gotowy przeczytać książkę, która bardziej przypomina pomnik niż powieść – tak. Jeśli nie boisz się, że to, co przeczytasz, zostanie w tobie jak głos z windy bez drzwi – jeszcze bardziej tak.
📚 Ocena: 8/10 – świadectwo, które tnie jak stalowa lina
🚪Historia zjeżdżająca do samego piekła 🚪
✍️ Autor: Darko Cvijetić
Poeta, dramaturg, reżyser. Głos ofiar i sąsiadów. Głos miejsca, gdzie „sąsiad” stał się kategorią historyczną.
🕯️ Gatunek: powieść świadectwa / dramat pamięci / poezja prozą
🧱 Forma: mozaika wspomnień i losów sąsiadów
🩸 Typ narracji: liryczno-reporterska z domieszką realizmu magicznego
🧠 Styl:...
Nieprzeciętny to autor, potrafiący tak oszczędnie operować językiem, wywołując jednocześnie takie naprężenie emocjonalne. Mistrzowski język, też dzięki świetnemu tłumaczeniu, wykorzystujący w niesłychanie ciekawy sposób symbole. Darko Cvijetić to pisarz wymagający, niby 80 stron, ale nie łykniesz tego na raz.
"Wszyscy o nich wiedzieli, wszyscy o tym milczeli, wszyscy nażarli się tej pustyni i śmierci i zamiemówili z pełnymi ustami. Tylko Szumi, pijany, wróciwszy z pola walki, krzyczał: Wy, sąsiedzi, wy, ludzie, przecież wy jesteście normalnymi pizdami... rodzonych sąsiadów zabiliście, wy, komunistyczni debile!".
Nieprzeciętny to autor, potrafiący tak oszczędnie operować językiem, wywołując jednocześnie takie naprężenie emocjonalne. Mistrzowski język, też dzięki świetnemu tłumaczeniu, wykorzystujący w niesłychanie ciekawy sposób symbole. Darko Cvijetić to pisarz wymagający, niby 80 stron, ale nie łykniesz tego na raz.
"Wszyscy o nich wiedzieli, wszyscy o tym milczeli, wszyscy...
Dziesięciopiętrowy budynek nie może funkcjonować bez windy. A właściwie nie sam budynek, bo on sobie świetnie poradzi, lecz ludzie w nim mieszkający. A ponieważ winda szybko staje się głównym środkiem komunikacji w wielopiętrowym bloku, to jednocześnie jest świadkiem wielu, mniej lub bardziej ważnych, wydarzeń. Rzec by można, że stanowi duszę budynku. A może kręgosłup? W tym konkretnym przypadku była świadkiem wprowadzania się nowych lokatorów w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Przyglądała się jak rosną dzieci, jak robotnicy podążają do okolicznych fabryk, jak cieszą się i smucą. I nadszedł dzień, gdy wybuchła wojna. Między sąsiadami, kolegami. Bratobójcza. Niewybaczająca. Tak, dobrze się domyślacie, to wojna, która toczyła się na Bałkanach. I to jest pięknie opisane w tej niewielkiej książeczce. Kilkoma słowami autor wyraził całe spektrum uczuć. Przez pryzmat jednego bloku, jednej windy, gdzieś w Prijedorze, czyli mieście, które nazwał „dziurą w świecie znaną ze zbrodniarzy wojennych, obozów i malarzy”, ukazał przemiany społeczne, a także nieodwracalne straty, jakie ponieśli mieszkańcy Czerwonego Wieżowca. Polecam.
Dziesięciopiętrowy budynek nie może funkcjonować bez windy. A właściwie nie sam budynek, bo on sobie świetnie poradzi, lecz ludzie w nim mieszkający. A ponieważ winda szybko staje się głównym środkiem komunikacji w wielopiętrowym bloku, to jednocześnie jest świadkiem wielu, mniej lub bardziej ważnych, wydarzeń. Rzec by można, że stanowi duszę budynku. A może kręgosłup? W...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to. Nie wiem co napisać.
. Nie wiem co napisać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść Darko Cvijeticia, Winda Schindlera, to jedna z najbardziej wstrząsających i literacko dopracowanych diagnoz jugosłowiańskiego dramatu, jakie ukazały się w ostatnich latach. Autor, będący nie tylko prozaikiem, ale i uznanym poetą, stworzył dzieło o kondensacji niemal fizycznie bolesnej. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla odwagi, z jaką Cvijetić konfrontuje czytelnika z mrokiem ukrytym w codzienności, oraz z mistrzostwa formy, która mimo drastycznej tematyki pozostaje niezwykle precyzyjna.
Czerwony wieżowiec jako soczewka
Akcja skupia się wokół „Czerwonego Wieżowca” w Prijedorze – betonowego kolosa, który miał być symbolem jugosłowiańskiej nowoczesności i braterstwa. Tytułowa winda, wyprodukowana przez firmę Schindler (co stanowi gorzki, ironiczny kontrapunkt do nazwiska Oscara Schindlera), staje się tu niemym świadkiem i narzędziem tragedii. Cvijetić rezygnuje z wielkiej polityki na rzecz mikroperspektywy. Pokazuje, jak sąsiedzi, którzy dzielili cukier i wspólnie świętowali, z dnia na dzień stają się dla siebie oprawcami i ofiarami.
Najmocniejszą stroną książki jest jej język. Cvijetić pisze krótko, tnąc zdania niczym skalpelem. Nie ma tu miejsca na zbędne przymiotniki czy sentymentalizm. Autor opisuje śmierć dzieci, gwałty i czystki etniczne z dystansem, który paradoksalnie potęguje grozę. Ta literacka oszczędność sprawia, że każda strona uderza z podwójną siłą.
Beton i krew: Wieżowiec staje się pionowym cmentarzem.
Banalność zła: Zbrodnia dzieje się między piętrami, w klatkach schodowych, które stają się pułapkami.
To lektura wybitna, ale potwornie ciężka. Cvijetić nie daje czytelnikowi żadnego ukojenia ani nadziei na szybkie odkupienie. To literatura, która „boli” – i właśnie takie jest jej zadanie. Ocena osiem odzwierciedla fakt, że autorowi udało się zamknąć ogromną traumę narodu w zaledwie stu stronach, unikając przy tym patosu. Nie jest to jednak 10/10 tylko dlatego, że emocjonalny ciężar tej prozy jest tak przytłaczający, iż momentami trudno o racjonalną analizę tekstu ponad czystym, ludzkim przerażeniem.
Podsumowanie
Winda Schindlera to bezlitosne studium rozpadu więzi międzyludzkich. Darko Cvijetić udowadnia, że zło nie potrzebuje wielkich scenografii – wystarczy mu blokowisko i sąsiad, który nagle zapomina wspólnej przeszłości. To książka-przestroga, napisana krwią i betonowym pyłem, która zostaje w czytelniku na długo po tym, jak zamkną się drzwi tytułowej windy. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak cienka jest granica między cywilizacją a barbarzyństwem. Nieoczywista, brutalna i genialna w swojej surowości.
Powieść Darko Cvijeticia, Winda Schindlera, to jedna z najbardziej wstrząsających i literacko dopracowanych diagnoz jugosłowiańskiego dramatu, jakie ukazały się w ostatnich latach. Autor, będący nie tylko prozaikiem, ale i uznanym poetą, stworzył dzieło o kondensacji niemal fizycznie bolesnej. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla odwagi, z jaką Cvijetić konfrontuje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„W Czerwonym wieżowcu śmierć zawsze dobrze się czuła i nigdy nie odeszła bez wiana. Wokół wieżowca zabijano i tańczono koło, wiele się działo, wiele dzieci zostało poczętych, wielu zmarłych wywożono dużą windą.”
Książka liczy zaledwie osiemdziesiąt stron, ale jak wiele w niej treści, którą poznaje się z wielkim zaangażowaniem i mocno przeżywa. Coś na kształt wycinkowych opowieści, podporządkowanych klimatowi wojny domowej, przywołujących splot różnych losów ludzkich. Wielkie blokowisko, Czerwony Wieżowiec w Prijedorze i jego sąsiad Błękitny Wieżowiec. Na każdym piętrze osiem mieszkań i indywidualne historie. Lata wprowadzania się, organizowania zwykłej codzienności, nawiązywania sąsiedzkich relacji, dziecięcych zabaw w windzie, w zakamarkach korytarzy, a nawet na dachowym poziomie. Wspólna dla wszystkich rutyna codzienności. Wychodzenia do pracy, chowania się w czterech ścianach, komunikowania się na balkonach, poznawania się w windach. Głośne dziecięce zabawy w piaskownicy, spotkania dorosłych na ławeczkach. A później w ten świat wkracza wojna domowa, nacjonalistyczne umocnienia, religijne uprzedzenia, nieustanne strzały, bezprawne egzekucje, wredne donoszenia, perfidne zdrady i nieludzkie zemsty. Narzędzie zabawy staje się bronią, bezpieczne azyle pułapką, indywidualne winy zbiorową odpowiedzialnością.
Przygodę z „Windą Schindlera” rozpoczynamy od przejmującego opisu losów rodziny, ogrodu i jabłonki Taiba, jakże obrazowego i przemawiającego do wyobraźni, szalenie symbolicznego i niesamowicie parabolicznego. Później podążamy szlakiem opowieści o wybranych mieszkańcach drapacza numer sto jeden. Poznajemy różnorodne okoliczności losów cyrkowego artysty, inżyniera z pobliskiej kopalni, młodej aktorki, znanego piłkarza, ekonomisty, studenta prawa, majstra od wind, człowieka obsługującego spychacza i wielu innych. Mieszanka pochodzenia, przynależności, wykształcenia, zawodów i tradycji. I coraz głośniej rozbrzmiewające głosy śmiercionośnych zdarzeń, obozów internowania, zbrodni wojennych, masowych grobów, nieusprawiedliwionego wymierzania sprawiedliwości, cierpienia, bólu i krzywd. Braterstwo zmienia się we wrogość, jedność w skrajny nacjonalizm, bliskość w separację. Wojna zmienia ludzi, wyzbywa z odruchów zahamowań, zwalnia od odpowiedzialności za czyny, wyzwala to, co w człowieku najgorsze. A im większa zmiksowana zbiorowość ludzka, tym więcej konfliktów. Boszniacy, Chorwaci, Serbowie i inne nacje w kotle galopującej nienawiści i bezsensownych zbrodni. Książka warta uwzględnienia w planach czytelniczych, przejmujące świadectwo indywidualnych losów, bolesnej historii, która nigdy nie powinna przybrać wojennego obrotu.
bookendorfina.pl
„W Czerwonym wieżowcu śmierć zawsze dobrze się czuła i nigdy nie odeszła bez wiana. Wokół wieżowca zabijano i tańczono koło, wiele się działo, wiele dzieci zostało poczętych, wielu zmarłych wywożono dużą windą.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka liczy zaledwie osiemdziesiąt stron, ale jak wiele w niej treści, którą poznaje się z wielkim zaangażowaniem i mocno przeżywa. Coś na kształt wycinkowych...
Krótkie, poetyckie opowiadania bardzo lubię jako formę przekazu, jednak w tym przypadku styl autora kompletnie do mnie nie przemówił. Może oddają klimat epoki i systemu w jakim funkcjonowało społeczeństwo i wydarzeń z czasu wojny, ale język książki, niby oszczędny, ale może nazbyt, staje się męczący. Miałam wrażenie, że słucham kogoś, kto niezbyt umiejętnie i nazbyt zdawkowo opowiada o różnych zdarzeniach z przeszłości.
Krótkie, poetyckie opowiadania bardzo lubię jako formę przekazu, jednak w tym przypadku styl autora kompletnie do mnie nie przemówił. Może oddają klimat epoki i systemu w jakim funkcjonowało społeczeństwo i wydarzeń z czasu wojny, ale język książki, niby oszczędny, ale może nazbyt, staje się męczący. Miałam wrażenie, że słucham kogoś, kto niezbyt umiejętnie i nazbyt...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie się czytało. Polecam!
Świetnie się czytało. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbyt dosłowna i zbyt niepokojąca, a do tego przemodelowana i fragmentaryczna. Zdecydowanie bardziej bliżej jej do stylu reportażu ubranego w piękny język. To forma prozy trudna do przetrawienia. Czytając czułam jakby ta opowieść składająca się na mozaikę ludzkich losów była wyjęta z kontekstu, trudno było posklejać te wizje, obrazy. Przy tego typu sposobie narracji warto zamieścić na wstępie krótką genezę wprowadzającą do konfliktu bałkańskiego.
Zbyt dosłowna i zbyt niepokojąca, a do tego przemodelowana i fragmentaryczna. Zdecydowanie bardziej bliżej jej do stylu reportażu ubranego w piękny język. To forma prozy trudna do przetrawienia. Czytając czułam jakby ta opowieść składająca się na mozaikę ludzkich losów była wyjęta z kontekstu, trudno było posklejać te wizje, obrazy. Przy tego typu sposobie narracji warto...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mówię nie, ciekawa i warta przeczytania, tylko te krótkie opowieści za proste momentami i zbyt dosłowne, brakuje trochę głębi. Ale mimo wszystko warto żeby poznać historię wojny i konfliktów.
Nie mówię nie, ciekawa i warta przeczytania, tylko te krótkie opowieści za proste momentami i zbyt dosłowne, brakuje trochę głębi. Ale mimo wszystko warto żeby poznać historię wojny i konfliktów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to★★★☆ Styl i narracja
★★★☆ Historia, fabuła, temat
★★★☆ Postacie i dialogi
★★★☆ Antagoniści
★★★☆ Motywacje i psychologia
★★★☆ Budowa świata
★★★☆ Klimat i atmosfera
★★★☆ Fun i przyjemność z czytania
★★★★Satysfakcja z zakończenia
★★★☆ Warta polecenia
★★★☆ Styl i narracja
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to★★★☆ Historia, fabuła, temat
★★★☆ Postacie i dialogi
★★★☆ Antagoniści
★★★☆ Motywacje i psychologia
★★★☆ Budowa świata
★★★☆ Klimat i atmosfera
★★★☆ Fun i przyjemność z czytania
★★★★Satysfakcja z zakończenia
★★★☆ Warta polecenia
[Roztrzaskana mozaika, czyli o „Windzie Schindlera“ bez spoilerów]
🛗 Monumentalna saga o losach mieszkańców Czerwonego Wieżowca w Prijedorze (dzisiejsza Bośnia i Hercegowina), od 1975 do drugiej dekady XXI wieku... 🛗 Tylko że to nieprawda. Tej epickiej historii nikomu nie udało się spisać, bo rozpadła się na kawałki i oto dostajemy cieniutką książeczkę złożoną z fragmentów, które czytając musisz poskładać – na ile potrafisz.
🛗 Dziesiątki imion i nazwisk, urywki opowieści. Trochę o życiu, bardzo dużo o śmierci. 🛗 Dlaczego tylu z nich musiało umrzeć? Dlaczego w taki bezsensowny sposób?
***
🛗 Książeczka ma 80 stron i nie próbuje wyjaśniać historii czy sytuacji politycznej Jugosławii. Jest raczej jak album z fotografiami ludzi, w których życie wtargnęła wojna. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, doczytaj gdzie indziej.
***
🛗 To nie jest powiastka dydaktyczna, tylko świadectwo człowieka, który mieszkał w Czerwonym Wieżowcu, a który sam siebie nazywa pisarzem postjugosłowiańskim – po lekturze tej książki pewnie zrozumiesz, że inaczej by nie mógł.
***
Darko Cvijetić „Winda Schindlera“, przeł. Dorota Jovanka Ćirlić, Oficyna Noir Sur Blanc
{60/52/2025, papier, z biblioteki / Bośnia i Hercegowina 🇧🇦}
[Roztrzaskana mozaika, czyli o „Windzie Schindlera“ bez spoilerów]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🛗 Monumentalna saga o losach mieszkańców Czerwonego Wieżowca w Prijedorze (dzisiejsza Bośnia i Hercegowina), od 1975 do drugiej dekady XXI wieku... 🛗 Tylko że to nieprawda. Tej epickiej historii nikomu nie udało się spisać, bo rozpadła się na kawałki i oto dostajemy cieniutką książeczkę złożoną z...
Odrzyjcie Georgesa Pereca z reguł, planowania, precyzyjnie komponowanych, ciętych i wysyłanych literackich puzzli. Zrobiliście to? To zamieńcie jeszcze paryską kamienicę na Czerwony Wieżowiec w bośniackim Prijedorze. Gotowe? Otrzymaliście śmierć, bez instrukcji, bez jakiegokolwiek uporządkowania. Śmierć, za którą stoi szaleństwo. To jest w tej książce i windach ( znanej światowej marki).
Odrzyjcie Georgesa Pereca z reguł, planowania, precyzyjnie komponowanych, ciętych i wysyłanych literackich puzzli. Zrobiliście to? To zamieńcie jeszcze paryską kamienicę na Czerwony Wieżowiec w bośniackim Prijedorze. Gotowe? Otrzymaliście śmierć, bez instrukcji, bez jakiegokolwiek uporządkowania. Śmierć, za którą stoi szaleństwo. To jest w tej książce i windach ( znanej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie czytałam dotąd żadnej książki związanej z wojną z lat 90 w byłej Jugosławii. Każda strona niesie szok i zdziwienie, jak to było możliwe. Ile tragedii przyniosły walki różnych narodów, jak wielu ludzi zginęło i zostało okaleczonych na całe życie ze względu na swoje pochodzenie etniczne.
Straszna to lektura, opowiada o losach mieszkańców kompleksu dwóch wieżowców, a główne Czerwonego Wieżowca (wertykalna wieś), w Prijedorze (miasto w Bośni i Hercegowinie, obecnie w Republice Serbskiej). Autor miesza zwykłe ludzkie życie z historiami wojennymi, ale tych ostatnich jest dużo więcej. Po kilku latach wojny większość mieszkańców już tam nie mieszka, zostali zabici lub wyjechali. Nie raz jest mowa o poszukiwaniach i identyfikacji bliskich pochowanych w zbiorowych mogiłach, pierwszy raz spotkałam się z wymianami "martwych na martwych” między różnymi wojskami. Jeden z bohaterów ukrywał się w mieszkaniu 3 lata i 7 miesięcy, czego nie wytrzymała jego psychika.
W prawie każdym z 33 krótkich rozdziałów giną członkowie jakiejś rodziny z Czerwonego Wieżowca, ktoś trafia na front lub do obozu, gdzie więźniowie są katowani i zabijani. Po wojnie część z mieszkańców wyprowadziła się, wielu z nich wyjechało za granicę.
Przeczytałam, ale podejrzewam, że bardzo dużo nie dotarło do mnie we właściwy sposób. Liczne imiona i nazwiska bohaterów, wyraźnie wskazujące na ich narodowość, mnie niewiele mówiły. Oczywiście, po tym co się z nimi dzieło można się domyślać przyczyny bestialskich mordów. To są ci sami ludzie, którzy przed wojną spędzali razem czas i bawili się na tarasie na szczycie wieżowca. Potem sąsiedzi mordowali sąsiadów, a po wojnie część z nich dalej mieszka w jednym bloku i zdarza się, że ofiary spotykają swoich oprawców chodzących na wolności.
Postaci z powieści to ludzie różnych zawodów: robotnicy, górnicy, nauczyciele, aktorzy, piłkarze, itd., a także wiele dzieci. Osobnymi bohaterami są windy „znanej światowej marki”, chociaż ostatecznie zostaje ujawnione, że tak naprawdę, wbrew tytułowi, nie były to windy Schindlera.
Całość jest złożona z luźnych, ale powiązanych w fragmentów. Przedziwny jest język utworu, Autor pisze w sposób bardzo prosty, beznamiętny, jakby uważał za oczywiste to co się działo, nie stroniąc od humoru, np. ujawniając komiczne filmiki z kamer zamontowanych w windach.
Mnie nie potrzeba horrorów i thrillerów. Ta książka jest wstrząsająca, kto czuje się na siłach niech przeczyta.
Nie czytałam dotąd żadnej książki związanej z wojną z lat 90 w byłej Jugosławii. Każda strona niesie szok i zdziwienie, jak to było możliwe. Ile tragedii przyniosły walki różnych narodów, jak wielu ludzi zginęło i zostało okaleczonych na całe życie ze względu na swoje pochodzenie etniczne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStraszna to lektura, opowiada o losach mieszkańców kompleksu dwóch wieżowców, a...
Na książkę "Winda Schindlera" składa się ciąg mikro opowiadań, które łączy los mieszkańców Czerwonego i Błękitnego wieżowca znajdującego się w rodzinnym mieście pisarza Prijedorze*. Obydwa trzynastopiętrowe wieżowce oddano do użytku w 1975 roku, podczas panowania w Jugosławii wszechwładnego Marszałka Tito. W tych okazałych drapaczach chmur mieszkali zgodnie obok siebie robotnicy i inteligenci, Serbowie, Chorwaci, Boszniacy, Jugosłowianie, Romowie i wszyscy inni. Lokatorzy chętnie podtrzymywali dobrosąsiedzkie relacje a bywało, że również przyjaźnie, razem świętowali Nowy Rok i Dzień Republiki oraz osobiste święta i rocznice.
Narrator jednak szybko sprowadza czytelników na ziemię ponurym stwierdzeniem, które każe podejrzewać, że ta sielanka była złudną fasadą zasłaniającą to, co w ukryciu narastało przez lata:
🔰"Lata siedemdziesiąte to złote lata Czerwonego Wieżowca i tych, którzy w nim mieszkali, to krwawe koło zamachowe dla cicho nadchodzących śmiercionośnych zdarzeń, które wedrą się do budynku i już nikt nie będzie umiał ani nie będzie chciał ich przepędzić." (s. 30/31)
Kilka stron dalej narrator mówi o tym jak nawarstwiają się przytłumione animozje i o narasta nacjonalizm:
🔰"I przed tym rankiem, kiedy wojna, zupełnie zimna i obojętna, weszła na naszą ulicę, a potem do wieżowca, już dla połowy sąsiadów toczyła się ona na całego, czy to w ich głowach, czy w nich samych, bo też dobrowolnie szli na pola walki w Chorwacji, na pomoc braciom, i to już w 1991 roku. Wracali pijani, rozpasani, na wpół oszalali, uzbrojeni po zęby, wściekli - oni już widzieli i rozumieli, że w wieżowcu nikt nie widzi ani nie rozumie, co nadchodzi i co się szykuje." (s.40)
Chwilę później za pomocą symbolicznego obrazu autor pokazuje nieuchronność tego, co wkrótce ma nastąpić:
🔰"Pociąg pędził prosto w otchłań, a podróżni wciąż jeszcze spokojnie popijali herbatę w wagonie restauracyjnym, nie chcąc spojrzeć w okno. Aż do końca.” (s.40)
W pobliżu Czerwonego Wieżowca funkcjonowały liczne zakłady przemysłowe, gdy kończyła się zmiana robotnicy tłumnie zaludnili ulice miasta, które tętniło życiem. Wojna wszystko zmieniła:
🔰"Nie ma już żadnych robotników. Są Serbowie, Chorwaci, Boszniacy i reszta. Nie ma robotników, powtarzam. Robotnicy utonęli w swoich nacjach i pozostali z płucami wypełnionymi wodą na dnie."**(s.32)
🔰" Wojna nadała knajpom moc i zbawicielski wygląd, jakby to były świątynie. Rakija była podstawowym anestetykiem w przemianie robotników w bojowników, nacjonalistów, którzy tak brutalnie zostaną wykorzystani, że w końcu zamordują własny kraj.
Z kartonu.
Ze zlodowaciałego śniegu." (s.33)
🔰"Ginęli za za kawałek wzgórza, za jakiś pieprzony punkt wysokości, który teraz jest nic nie wart (...) i dla nikogo nic nie znaczy!" (s.32/33)
Narrator snuje opowieść o wojennych losach mieszkańców prijedorskiego wieżowca, o nacjonalistycznych czystkach dramatycznych śmierciach wdzierających się do budynku, o tragicznych zbiegach okoliczności, ojcach rozpaczających po śmierci synów, matkach popadających z żalu w szaleństwo, gdy już zrozumieją, że szczątki ich dzieci leżą gdzieś w masowym bezimiennym grobie.
Historie te choć ze sobą powiązane, różną się znacznie intensywnością emocji. Są jak ciąg zwróconych w różnych kierunkach lusterek, odbijających fragmenty różnych obrazów i wydobywających z nich nowe znaczenia, inne tropy, a wspólnie tworząc złożoną mozaikę wojny, niosącej śmierć ludziom i spustoszenie miastu.
Autor mnoży różne symbole, które bezpardonowo podrzuca skonfudowanemu czytelnikowi.
Wystawny, wysoki budynek zbudowany za rządów Tito na pokaz, na dowód sukcesu i chwałę komunistycznej Jugosławii, ta imponująca budowla to właśnie symbol sztucznego tworu, kartonowego państwa, Jugosławii, zarządzanej przez "kartonowego Tita, który zgnił", a Jugosławia była to:
🔰"wertykalna wieś", "gromochronny grobowiec, po ikarowsku wysoko sięgający (...) niczym labirynt z zamkniętym w środku Minotarem"(s.71), który żądał ludzkiej krwi, a gdy się wydostał, po ludzką krew sięgnął.
🔰"Czerwony Wieżowiec znanej światowej marki!".
"Czerwony wieżowiec, może tylko wymyślony przez Czeda Kłamczucha [wąsatego Gruzina, albo Marszałka Tito?] w ogrodzie Hamdii [w Bloku Wschodnim?]. W którym ktoś jedynie zamontował windę, żeby pięła się z ogrodu do nieba. I tylko zbrodniarze wojenni wrócili, spotykają swoje ofiary katowane przez siebie w obozach(...).
Swastyki prężą ramiona na murach i mnożą się same przez się." (s.72)
Budowla, o której mowa w książce przetrwała wojnę, ale dziś to jedynie żałosny:
🔰"Niedopałek wyciągnięty z ognia wojny, czarny i spalony do cna."(s.72)
🔰"zanurzony w nieszczęściu, w atramencie nieszczęścia" (s.72) jak ludzie do teraz straumatyzowani tą okrutną wojną.
Jest to lektura niepokojąca, duszna, mroczna, odpychająca i zarazem hipnotyczna. To powieść niekomfortowa, pełna chaosu, w całości napisana drażniącym bezładnym stylem jakby emocje narratora balansowały na granicy niemożliwej do pojęcia rozpaczy i szaleństwa.
Uważam, że wydawnictwo " Noir Sur Blanc" podeszło nierzetelnie do wydania tej ważnej książki. Polskim czytelnikom należało np. we wstępie przynajmniej ogólnie przybliżyć przebieg wojny domowej w byłej Jugosławii.
Niektóre aluzje autora powinny być opatrzone odpowiednimi przypisami. Na przykład w rozdziale 16. narrator opowiadając o dwóch sąsiadach mieszkających w wieżowcu aluzyjnie wspomina, że jeden nosił potajemnie koce i jedzenie dla więźniów obozu w Omarskiej, a drugi zgłosił się na ochotnika na wojnę i jako operator spychacza uczestniczył w burzeniu muzułmańskich domów na Starym Mieście w Prijedorze a także zakopywał ofiary w prymarnych grobach na terenie kopalni Tomašica. Koniec tego rozdziału podsumowany jest doskonałą aluzyjną puentą wypowiedzianą przez jednego z opisanych sąsiadów, gdy obydwaj jadą windą w wieżowcu. Aluzji historycznych pomieszczonych na zaledwie dwóch stronach tekstu jest w tym rozdziale mnóstwo. Niestety czytelnik zostaje z tym wszystkim zupełnie sam.
*Prijedor - miasto w Bośni i Hercegowinie, obecnie w Republice Serbskiej. Prijedor oraz okoliczne miejscowości w czasie wojny domowej w latach 1992-1995 padły ofiarą kampanii mającej na celu tzw. „oczyszczenie etniczne” regionu z ludności nie serbskiej.
W zbrodniach przodowały miejscowa policja i oddziały paramilitarne, które miały dobre rozeznanie w terenie i lokalnej ludności. Największe represje dotknęły uznanych za "element niepewny" muzułmańskich Boszniaków. Zbrodnicze działania miały na celu przekształcenie regionu w wyłącznie serbski jako części „czystego etnicznie” państwa bośniackich Serbów.
** "Robotnicy utonęli w swoich nacjach i pozostali z płucami wypełnionymi wodą na dnie." - być może jest to aluzja do zacierania przez Serbów śladów po dokonywanych masakrach na Boszniakach. Wiadomo, że armia Republiki Serbskiej dokonywała masakr, np. w Višegradzie wszyscy boszniaccy mężczyźni i chłopcy od dwunastego roku życia, którzy nie zdołali uciec z miasta, zostali zabici. Ich ciała zrzucano z zabytkowego mostu do rzeki Driny.
🎄Grudniowe wyzwanie LC 2025: Przeczytam książkę nominowaną lub nagrodzoną.
Nagroda Literacka Europy Środkowej 2025.
(4)
Na książkę "Winda Schindlera" składa się ciąg mikro opowiadań, które łączy los mieszkańców Czerwonego i Błękitnego wieżowca znajdującego się w rodzinnym mieście pisarza Prijedorze*. Obydwa trzynastopiętrowe wieżowce oddano do użytku w 1975 roku, podczas panowania w Jugosławii wszechwładnego Marszałka Tito. W tych okazałych drapaczach chmur mieszkali zgodnie obok siebie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWinda znanej zachodniej firmy, pozostanie ze mną na długo. Szczególnie długo pozostanie nieszczęśliwy wypadek małej dziewczynki, tak jak jej krew nadal jest na ścianach szybu. Historia wojny i rozpadu Jugosławii z perspektywy jednego bloku. Polecam.
Winda znanej zachodniej firmy, pozostanie ze mną na długo. Szczególnie długo pozostanie nieszczęśliwy wypadek małej dziewczynki, tak jak jej krew nadal jest na ścianach szybu. Historia wojny i rozpadu Jugosławii z perspektywy jednego bloku. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO wojnie w byłej Jugosławii napisano już dużo. Wydawać by się mogło co jeszcze, można dowiedzieć się o ostatniej wojnie w Europie pod koniec XX wieku. Otóż okazuje się, że stale ukazują światło dzienne nowe dokumenty, nowe reportaże, nowe śledztwa dziennikarskie. Ostatnio opinię publiczną zszokowała informacja, że bogaci Europejczycy, za opłatą urządzali sobie safari w Sarajewie, strzelając do ludzi. Cennik obowiązywał jak przy zakupach w markecie. Głównym terenem spornym, gdzie dokonano największej liczby zbrodni w tamtejszej wojnie, była Bośnia i Hercegowina. Czytając książkę Cvijetića otrzymujemy w skondensowanej formie zapis konfliktu. W jednym bloku, w którym zamontowano windy „znanej firmy”, mieszkali przed wojną przedstawiciele różnych grup etnicznych zamieszkujących BiH. W takcie wojny budynek niszczał i opuszczali go kolejni mieszkańcy. Skalę dramatu symbolizuje śmierć dziewczynki w windzie znanej firmy — jak podaje autor wielokrotnie na kartkach książki. Problemy z dostawą prądu unieruchomiły windę, stała się ona miejscem zabaw małej dziewczynki — Stojanki. (co się stało? Nie będę spojlerował). Tytułowa Winda Schindlera jest zapisem nieobecnych, nazwa producenta pojawia się jako przeciwieństwo Listy Schindlera, gdzie mieliśmy przedstawione losy ludzi uratowanych. Cvijetić niewielu ocalił w swojej książce.
Książka niewielkich rozmiarów, raptem 80 stron, jest książką kompletną. Oszczędna w słowach, a jednak pozostająca w pamięci, koło której nie można przejść obojętnie. Zasłużona Literacka Nagroda Europy Środkowej Angelus 2025. Polecam
O wojnie w byłej Jugosławii napisano już dużo. Wydawać by się mogło co jeszcze, można dowiedzieć się o ostatniej wojnie w Europie pod koniec XX wieku. Otóż okazuje się, że stale ukazują światło dzienne nowe dokumenty, nowe reportaże, nowe śledztwa dziennikarskie. Ostatnio opinię publiczną zszokowała informacja, że bogaci Europejczycy, za opłatą urządzali sobie safari w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrobinka, ale z kategorii tych, które wbijają się ostrą drzazgą w głowę i pozostają z czytelnikiem na dłużej. Po lapidarności języka bardzo czuć poetycki "background" autora, ale bardzo służy to tej suchej, przyziemnej formie. Warto sobie zaordynować, jeśli lubi się dobrze podaną refleksję nad tym, co codzienne - a potrafi zniknąć pod wielką narracją historyczną.
Drobinka, ale z kategorii tych, które wbijają się ostrą drzazgą w głowę i pozostają z czytelnikiem na dłużej. Po lapidarności języka bardzo czuć poetycki "background" autora, ale bardzo służy to tej suchej, przyziemnej formie. Warto sobie zaordynować, jeśli lubi się dobrze podaną refleksję nad tym, co codzienne - a potrafi zniknąć pod wielką narracją historyczną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecona przez Dominikę Rygiel (Bookiecik), na liście jej najlepszych książek roku 2024 znalazła się na 1 miejscu. Gdy usłyszałam, że to literatura bałkańska opowiadająca o losach zamieszkujących po sąsiedzku rodzin Bośniackich, Serbskich, Jugosłowiańskich, Cygańskich oraz o rozdzierającej wojnie na Bałkanach, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Niestety, trochę mnie rozczarowała ta pozycja, po pierwsze to tylko 80 stron, więc zanim wczytałam się na dobre, już dotarłam do końca. Po drugie liczyłam na jakąś spójną opowieść, a otrzymałam coś bardzo dziwnego. Jednocześnie mam świadomość, że o materii, która jest tematem tej książki, nie da się opowiedzieć spójnie i w tradycyjny, właściwy dla powieści sposób. Dlatego, mimo, że moje pierwsze wrażenie nazwałam rozczarowaniem, to oddaję autorowi prawo do takiego przedstawienia tej historii i bardzo szanuję jego wizję.
Bohaterem książki jet Czerwony Wieżowiec w Prijedorze i jego mieszkańcy. Budynek został oddany do użytku w roku1975, zasiedlili go robotnicy miejscowych fabryk, górnicy, nauczyciele, urządnicy, a nawet aktorzy. Poszczególne rozdziały książki to jakby zestaw wizytówek prezentujących rodziny zamieszkujące budynek, ich krótką charakterystykę, losy przed wojną oraz w czasie wojny oraz w jaki sposób skończyło się to dla nich. Długa lista zabitych, zaginionych, zbiegłych, nieobecnych. Kiedyś spędzających razem czas, grających w jednych drużynach piłkarskich, uczących się w jednej szkole, następnie ściganych, ukrywających się, spotykających się na przeciwnych liniach frontu, wymienianych na zabitych po swojej stronie. Wojna jako taka jest nieobecna w książce, ale jej konsekwencje są obecne w życiu i losach mieszkańców Czerwonego Wieżowca. Nie dowiedziałam się nic na temat dlaczego i jak do niej doszło, lub jak to możliwe, ale przkonałam się po raz kolejny, że to niewyobrażalnie straszne doświadczenie.
Polecona przez Dominikę Rygiel (Bookiecik), na liście jej najlepszych książek roku 2024 znalazła się na 1 miejscu. Gdy usłyszałam, że to literatura bałkańska opowiadająca o losach zamieszkujących po sąsiedzku rodzin Bośniackich, Serbskich, Jugosłowiańskich, Cygańskich oraz o rozdzierającej wojnie na Bałkanach, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, trochę mnie...
"W Czerwonym Wieżowcu śmierć zawsze dobrze się czuła i nigdy nie odeszła bez wiana".
To jedno z wielu zdań z tej niewielkiej objętościowo powieści, które może uchodzić za podsumowanie wszystkiego, co autor zawarł w treści "Windy Schindlera". O tej książce napisano już tyle, że nie pozostaje mi nic innego, jak podzielenie się własną refleksja. Pierwsza z nich jest taka, że każde zdanie napisane przez Cvitejića to jak strzał w sam rdzeń mózgu, taka ich moc. Po przeczytaniu trudno się nie zadumać nad kondycja etyczna człowieka, zwłaszcza nad jej kruchością, która w każdej chwili może zostać opętana nieodpowiedzialnie głoszoną ideą do tego stopnia, ze sąsiad zabija sąsiada. W tym kontekście ta powieść jest jednym wielkim ostrzeżeniem. Tym wymowniejszym, bo przekazanym suchym, niemal reporterskim językiem. Druga refleksja odnosi się do lapidarności przekazu. Nie mogę oprzeć się przeświadczeniu, iż taka forma przekazu, narracji, służyć miała pobudzeniu zmysłu postrzegania do wyobrażenia sobie tego wszystkiego okropnego, czego autor nie napisał, a co wyczytać można spod faktury pozornie niespójnych zdań, króciutkich opisów, wzmianek, wyliczanki postaci z wzajemnie mordujących się nacji. Nie dziwi mnie grad nagród dla tej prozy. To trudna książka i jakże ważna. Obyśmy tylko umieli wyciągnąć z jej przesłania (nie napisanego przecież wprost) właściwe wnioski. Tylko czy ja to powinienem pisać do Czytelników? Pewnie nie, ale czy politycy i decydenci czytają takie książki? Ale i tak polecam całym sobą.
"W Czerwonym Wieżowcu śmierć zawsze dobrze się czuła i nigdy nie odeszła bez wiana".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jedno z wielu zdań z tej niewielkiej objętościowo powieści, które może uchodzić za podsumowanie wszystkiego, co autor zawarł w treści "Windy Schindlera". O tej książce napisano już tyle, że nie pozostaje mi nic innego, jak podzielenie się własną refleksja. Pierwsza z nich jest taka, że...
Darko Cvijetić jest poetą, pisarzem, reżyserem, dramaturgiem i aktorem. Mieszka w mieście Prijedor w Republice Serbskiej, części Bośni i Hercegowiny, w którym dzieje się akcja powieści „Winda Schindlera” za którą otrzymał Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus.
„Winda Schindlera” to opowieść o wojnie w Bośni i Hercegowinie na przykładzie mieszkańców dwóch sąsiadujących ze sobą wieżowców w rodzinnym mieście autora.
Krótka, mocna i dobitna opowieść o wojnie, jej tragicznym i przewrotnym wpływie na zwykłych mieszkańców. Dla mnie te bardzo krótkie rozdziały, opisujące rodziny doświadczone bezpośrednio lub pośrednio działaniami wojennymi, są trudne w odbiorze, poruszające i zapadające w pamięć. Pewnie dlatego, że przekazywały bardzo indywidualne doświadczenia wojny, dla każdej osoby oznaczające coś innego, w inny sposób przedstawiały odczuwany ból. Te mikro-historie były przerwane, by do nich powrócić w dalszych rozdziałach lub pozostawione w niedokończeniu, opisane bezpośrednio, jednak z elementami poetyki czy czarnego humoru. W szczególności przypadkowe ofiary, które znalazły się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiedniej porze, a także zakończenie powieści było dla mnie dojmujące. Dzięki tej powieści i późniejszemu researchowi dowiedziałam się nieco więcej o wojnie w Bośni i Hercegowinie.
---
https://www.instagram.com/kofeinowe.ksiazki/
Darko Cvijetić jest poetą, pisarzem, reżyserem, dramaturgiem i aktorem. Mieszka w mieście Prijedor w Republice Serbskiej, części Bośni i Hercegowiny, w którym dzieje się akcja powieści „Winda Schindlera” za którą otrzymał Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Winda Schindlera” to opowieść o wojnie w Bośni i Hercegowinie na przykładzie mieszkańców dwóch sąsiadujących...
E-book
Gdy słyszę określenie "powieść" kojarzy mi się ono z książką raczej grubszą niż cieńczą.
A tutaj mamy zaledwie 80 stron nasączonych tak, że aż się z nich wylewa.
Wylewa się konflikt na Bałkanach okraszony zdekapitowaną dziewczynką, chłopakiem, który zawsze pilnuje wyznaczonego mu miejsca i sąsiadami, którzy stanęli po przeciwnej stronie barykady.
Całość opisana bardzo prostym, tępym, minimalistycznym językiem.
To trudna proza, trudna emocjonalnie. Ale ma w sobie taką moc, że będę długo pamiętać.
E-book
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy słyszę określenie "powieść" kojarzy mi się ono z książką raczej grubszą niż cieńczą.
A tutaj mamy zaledwie 80 stron nasączonych tak, że aż się z nich wylewa.
Wylewa się konflikt na Bałkanach okraszony zdekapitowaną dziewczynką, chłopakiem, który zawsze pilnuje wyznaczonego mu miejsca i sąsiadami, którzy stanęli po przeciwnej stronie barykady.
Całość opisana...
Po prostu rewelacja! Perełka!
Przeczytałem dwa razy pod rząd (a chyba mógłbym i trzeci ;-)
Po prostu rewelacja! Perełka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem dwa razy pod rząd (a chyba mógłbym i trzeci ;-)
Krótka rzecz o przerażającej wojnie domowej, która pochłonęła tysiące bratnich żyć i pozostawiła krwawy ślad w świadomości Bałkanów. Czerwony Wieżowiec staje się symbolem tygla kulturowego, kraju Tity z kartonu, kraju od początku skazanego na klęskę i bolesną agonię. Wojna pokazana z perspektywy jednego bloku i ich mieszkańców, co pozwala bardziej wczuć się w prezentowaną historię, staje się ona po prostu bardziej ludzka. Wszystko w formie przypominającej poemat, pieśń chwalącą (może raczej przeklinającą) wieżowiec śmierci. Kałuża łez, i to w dodatku krwawych.
„- Ma nakaz sądowy, nie uwierzysz, od lat nie płaci podatku gruntowego - odparł spokojnie listonosz.
- A czy ty wiesz, człowieku - powiedział Ilija do listonosza - że nieszczęsny Adem Ćordić został zamordowany w obozie Omarska i że nigdy nie odnaleziono w ziemi jego kości?
Listonosz najpierw milczał, może nawet minutę dłużej niż zwykle.
- A czy ty, Ilija, jesteś pewien - zapytał w końcu szeptem - że ta zamotana w szaty kobieta z dziewiątego, ta w niegdysiejszym mieszkaniu Adema, to nie on sam?
Podatek gruntowy to jednak podatek od ziemi, nawet jak cię w niej nie znajdą”. s.12
„Żandarm go wylegitymował, zaprowadził kilka metrów dalej i strzelił z pistoletu prosto w głowę…
Wiele lat po wojnie ocalały syn, Denis, znajdzie kości ojca i brata w masowych grobach.
Na dżenazie, islamskim pogrzebie, nikogo z Czerwonego Wieżowca nie było.
Z takiego wielkiego drapacza chmur! Ani jeden człowiek nie poczuł wstydu i nie pochylił głowy. Ani jeden i nikt. Jeden i każdy. Pustynia”. s.25
„Jeńcy zbudowali kominy, więc mieszkańcy rozpalili ogień, w przeciwnym bowiem razie śnieg by je zasypał, takie były wojenne zimy, bez prądu i wody.
Wtedy Czerwony Wieżowiec wyglądał jak świeżo polakierowana gotowa trumna.
A do tego ceglany Tito, bardziej zdewastowany i straszny niż ten z papieru i kartonu, który zniknął spod zdziczałej jabłonki Taiba”. s.29
„Wojna odebrała tym śmierciom cały urok bohemy i dopisała je do prawdziwych tragedii w stylu Dostojewskiego, z którymi nie mogli i nie umieli się zmagać. Wojna nadała knajpom moc i zbawicielski wygląd, jakby to były świątynie. Rakija była podstawowym anestetykiem w przemianie robotników w bojowników, nacjonalistów, którzy tak brutalnie zostaną wykorzystani, że w końcu zamordują własny kraj.
Z kartonu.
Ze zlodowaciałego śniegu.
Tutaj ten, kto nie pije - już jest sam. Nawet nie śpiewa. Niczego nie żałuje. Nawet oczy ma jaśniejsze”. s.33
„Pociąg pędził prosto w otchłań, a podróżni wciąż jeszcze spokojnie popijali herbatę w wagonie restauracyjnym, nie chcąc spojrzeć w okno. Aż do końca”. s.40
«Prymarne, masowe groby.
Wszyscy o nich wiedzieli, wszyscy o tym milczeli, wszyscy nażarli się tej pustyni i śmierci i zaniemówili z pełnymi ustami. Tylko Szimo, pijany, wróciwszy z pola walki, krzyczał: „Wy, sąsiedzi, wy, ludzie, przecież wy jesteście normalnymi pizdami… rodzonych sąsiadów zabiliście, wy, komunistyczni debile!”». s.42
„Ale Branko się nie zjawiał.
Nawet kiedy wojna się skończyła.
Beznogi Drago Dejanović któregoś ranka zupełnie bez sensu się powiesił. Naprawdę niepotrzebnie.
Wisiał na sznurze do prania, przywiązanym do kaloryfera. Niebieski sznur. Niebieska szyja. Sznurówki butów na drewnianych nogach przesiąknięte moczem…
Jedną drewniana noga się odpięła (opowiadał to sąsiad Bocalo z galerii, bo to on i nauczyciel serbskiego Jojić znaleźli Draga, kiedy włamali się do jego mieszkania) i tak wisząc, wyglądał jak niewprawnie wystrugana lalka Geppetta…”. s.66
«[…] Profesor Hidajet Kulenović wspomniał potem, że Tito jak wąż prowadzony ręką jakiegoś mistrza przeleciał nad domkiem i ogrodem Taiba, po czym łagodnie osiadł wśród zebranych mieszkańców Czerwonego Wieżowca.
„Tak, miałem szczęście - powiedział do zebranych - ja nie zginąłem za ojczyznę.
Tylko ona nie miała takiego szczęścia - i zginęła za mnie!”». s.69
„Woda schładza arbuza, więc może też wieżowiec jest zanurzony w nieszczęściu, atramencie nieszczęścia. Kartonowy Tito zgnił pod jabłonką Taiba i na zawsze już pozostał zgniły. Wszystko na nic, nie ma go. Można kopać w ziemi pod jabłonką, nic się nie znajdzie. Nie ma żadnego znaku ani krwi w miejscu, gdzie dawno temu spadli z balkonów Ptasiek i Buco. Ani kartonowego Tita, ani umięśnionych Ikarów.
Niedopałek wyciągnięty z ognia wojny, czarny i spalony do cna”. s.72
«Enes Czengić notuje słowa Krležy z 3 lipca 1975 roku:
„Mówią, że jakaś rzeźbiarka w Sarajewie chciała zrobić pośmiertne maski arcyksięcia Ferdynanda oraz Zofii (zaraz po zamachu w 1914) i zdenerwowana położyła bez podkładu gips bezpośrednio na policzki, a kiedy zdjęła maski, oboje mieli twarze obdarte ze skóry”». s.78
Krótka rzecz o przerażającej wojnie domowej, która pochłonęła tysiące bratnich żyć i pozostawiła krwawy ślad w świadomości Bałkanów. Czerwony Wieżowiec staje się symbolem tygla kulturowego, kraju Tity z kartonu, kraju od początku skazanego na klęskę i bolesną agonię. Wojna pokazana z perspektywy jednego bloku i ich mieszkańców, co pozwala bardziej wczuć się w prezentowaną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByłam bardzo ciekawa tej króciutkiej powieści, bo staram się czytać różne książki dotyczące wojny w byłej Jugosławii, a "Winda Schindlera" zbierała naprawdę dobre opinie. Cvijetić akcję powieści umieścił w swoim rodzinnym Prijedorze (obecnie Bośnia i Hercegowina), miasteczku o bardzo mieszanym tle narodowym, co w latach dziewięćdziesiątych doprowadziło do czystek etnicznych. Autor nie opowiada o samej wojnie, ale o mieszkańcach dwóch wieżowców i jak ich życie wpłynął konflikt, w wyniku którego nieraz sąsiad odpowiadał za śmierć sąsiada. Czynnikiem łączącym te historie są właśnie wieżowce oraz znajdujące się w nich windy, w tym głównie ta "znanej światowej marki". Niektóre historie są dłuższe, inne krótsze, czasem te opowieści się przeplatają, gdy między bohaterami były różne relacje - przyznam, że dla mnie, nieobeznanej z nazwiskami z tamtego regionu, była to nadmierna mieszanka. Tyle tych nazwisk - serbskich, chorwackich, bośniackich - aż do końca lektury gubiłam się, kto jest kim i co się z nim stało. Zwłaszcza że "Winda Schindlera" to naprawdę krótka powieść (dla mnie to wręcz zbiór króciutkich opowiadań o wspólnej tematyce), więc nie ma jak lepiej poznać bohaterów czy się do nich przywiązać. Z drugiej strony taka forma podkreśla ogrom ludzkiego cierpienia, jak różne rzeczy przytrafiały się różnym ludziom, co niewątpliwie jest jedną z najsilniejszych stron tej książki.
Wiele osób zachwycało się poetyckością "Windy Schindlera", do mnie osobiście te poetyckie wstawki na początki i końcu powieści nie trafiły, ale uznajmy, że to kwestia gustu ;). Jednak główna treść książki jest dużo bardziej konkretna, można powiedzieć wręcz, że "reportażowa", a taki styl pasuje mi dużo bardziej. Książka Cvijetića mnie nie zachwyciła, ale podobała mi się i cieszę się, że sięgnęłam po tę lekturę - w poruszający sposób przedstawia wpływ wojny na zwykłą ludzką codzienność. Czytało się szybko, ale treść zapada w pamięć, warto więc przeczytać.
Byłam bardzo ciekawa tej króciutkiej powieści, bo staram się czytać różne książki dotyczące wojny w byłej Jugosławii, a "Winda Schindlera" zbierała naprawdę dobre opinie. Cvijetić akcję powieści umieścił w swoim rodzinnym Prijedorze (obecnie Bośnia i Hercegowina), miasteczku o bardzo mieszanym tle narodowym, co w latach dziewięćdziesiątych doprowadziło do czystek...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka to literacki pomnik dla ofiar wojny, który bezpośrednio nie brali udziału na froncie a i tak zginęli bo okoliczności były sprzyjające wiec nikt sie nie zastanawiał tylko korzystał z władzy i naciskał na spust. Warto poznać różne oblicza wojny.
Książka to literacki pomnik dla ofiar wojny, który bezpośrednio nie brali udziału na froncie a i tak zginęli bo okoliczności były sprzyjające wiec nikt sie nie zastanawiał tylko korzystał z władzy i naciskał na spust. Warto poznać różne oblicza wojny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa - niewielka objętościowo książeczka- robi wrażenie głębokością przekazu, tragizmem tematu i niedopowiedzianymi celowo emocjami. Mam tylko jeden problem z tego typu książkami - za bardzo są reportażem i poezją a za mało literatura piękną. Nie pozwalają czytelnikom poznawać świata w którym żyją bohaterowi - od ich strony. To autor wszystkim kieruje, objaśnia i modeluje. Dlatego przeczytanie Windy Schindlera w żaden sposób nie zbliżyło mnie do zrozumienia motywacji i sposobu myślenia ludzi, o których pisze autor, a tylko dobrze naświetliło bezsens tej okrutnej bratobójczej wojny.
Ta - niewielka objętościowo książeczka- robi wrażenie głębokością przekazu, tragizmem tematu i niedopowiedzianymi celowo emocjami. Mam tylko jeden problem z tego typu książkami - za bardzo są reportażem i poezją a za mało literatura piękną. Nie pozwalają czytelnikom poznawać świata w którym żyją bohaterowi - od ich strony. To autor wszystkim kieruje, objaśnia i modeluje....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewielka książeczka, pisana bardzo oszczędnym, skrótowym językiem, bez ozdobników i bez tzw. wielkich słów (pod którymi na ogół kryją się mocno kłamliwe treści). U Darko Cvijetica tego nie ma. Bardziej przypomina się przy lekturze - apel poległych i zaginionych. Adem, Vlado, Mrszić, Danijo, Vijeko, Besza, Seka, Darko, Sasza Vukić, Stojanka…….
Prijedor. Niewielkie przemysłowe miasto w Bośni. 35 tys. mieszkańców, 40% ich to Bośniacy, 40% - Serbowie, kilka procent Chorwatów. Po rozpadzie Jugosławii i powstaniu etnicznie zorientowanych państw, takich jak Słowenia czy Chorwacja, natychmiast rozgorzały walik o granice, o przynależność. Prijedor leży na terenie Bośni, ale niedaleko od serbskiej Banja Luki, lokalnych Serbów jest na tyle dużo, że postanowiono „oczyścić” go z Bośniaków. O tym opowiada książka, na przykładzie losów mieszkańców dwóch sąsiadujących ze sobą wieżowców, Czerwonego i Błękitnego. Pełen przekrój społeczny: robotnicy lokalnej kopalni, inżynierowie, nauczyciele, aktor, gitarzysta, profesor…
Nagle okazuje się, że sąsiad z naprzeciwka to już nie tylko sąsiad i pracownik tego samego zakładu, ale że to Bośniak. Albo Chorwat. Albo Serb. Obcy. Zły. Mówi innym (?) językiem. Trzeba się go (ich) pozbyć. „Ktoś” przychodzi sąsiada zabrać, inny łapie jego syna, potem odnajduje się zwłoki podczas ekshumacji. Ale są i inne śmierci. Jedne w wypadkach, inne z przypadku, inne samobójcze, inne symboliczne (śmierć małej Stojanki w windzie). Litania nazwisk i imion, imion i nazwisk. Wszyscy się znali, wszyscy codziennie spotykali się w windzie „znanej światowej marki”, przynajmniej dopóki był prąd i winda chodziła.
Nie wiemy, czy ci, którzy nie żyją, to Serbowie, Chorwaci czy Bośniacy; czy ci, co zabijali, do jakiej grupy etnicznej należą. To znaczy może lokalsi będą wiedzieć, które nazwisko czy imię jest na pewno serbskie, chorwackie, bośniackie. Autorowi chyba zależało na tym, by różnic nie eksponować. Sam autor jest synem Chorwatki i Serba i twierdzi, że pisze i mówi w języku bośniacko-serbsko-chorwackim. Na przekór podziałom. Po to, by wykazać absurdalność tych podziałów. Bo jest to zjawisko społeczne nie do końca wyjaśnione: dlaczego w pewnym momencie, pod wpływem chwili, impulsu, propagandy czy niezrozumiałego owczego pędu, jedni zaczynają piętnować innych jako gorszych, a potem eskalacja postępuje aż do masowych mordów. W Prijedorze zginęło 3500 ludzi, 10% mieszkańców. Jakieś podskórne przyczyny nagle wylegają na światło dzienne i prowadzą do zbrodni. W gruncie rzeczy mechanizm ten sam co na Wołyniu, co w Jedwabnem, co w Sarajewie. I powstają rany w psychice, które nie zabliźnią się przez dziesiątki i setki lat.
Od 2012 roku w Prijedorze 31 maja odbywa się marsz białych wstążek. Marsz w imieniu ponownego pojednania. Wbrew oficjalnej polityce bośniackiej Republiki Serbskiej. Czerwony wieżowiec wciąż stoi. Winda naprawiona.
PS. Parę lat temu odbył się kongres slawistyczny, na którym ostro starli się językoznawcy, kłócąc się o to, czym różni się język serbski od chorwackiego. Niełatwo było znaleźć różnice. Moje pierwsze skojarzenie: a gdyby tak małopolanie znienawidzili mazowszan i wielkopolan i zaczęłyby się mordy, w których kryterium byłoby to, czy ktoś mówi „idę na dwór” czy „na pole”, „kumple” czy „wiara”? Brr…
Niewielka książeczka, pisana bardzo oszczędnym, skrótowym językiem, bez ozdobników i bez tzw. wielkich słów (pod którymi na ogół kryją się mocno kłamliwe treści). U Darko Cvijetica tego nie ma. Bardziej przypomina się przy lekturze - apel poległych i zaginionych. Adem, Vlado, Mrszić, Danijo, Vijeko, Besza, Seka, Darko, Sasza Vukić, Stojanka…….
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrijedor. Niewielkie...
Oszczędny i odbierający dech sprzeciw wobec wojny. Łamie serduszko i zostawia z potrzebą doczytania więcej o wojnie na Bałkanach
Oszczędny i odbierający dech sprzeciw wobec wojny. Łamie serduszko i zostawia z potrzebą doczytania więcej o wojnie na Bałkanach
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Wszyscy umarli na jednej scenie / Makbet i Hamlet, to przeznaczenie.“ śpiewa Muniek Staszczyk w piosence otwierającej album “Syn miasta”. I taka jest ta książka - galeria umarłych, nawet swoista Księga Zmarłych. Krótkie biogramy ludzi, którzy żyli pod jednym dachem, jednego wysokościowca (istniejącego faktycznie Czerwonego Wieżowca) w Prijedorze, a których pochłonął czas, w tym większość gwałtownie i brutalnie. A wielu wprost wojna na Bałkanach. Nic przyszłym mieszkańcom wieżowca nie pomogła sztuczka z nieuwzględnieniem trzynastego piętra budynku; może zresztą by i pomogła, ale wojna…
Wyliczanka śmierci ludzi z wieżowca zajmuje ponad dwie strony. Przeklęta post-jugosłowiańska litania śmierci. Inna wyliczanka - imion dzieci i dorosłych - niewprawnemu uchu (wzrokowi) nie zawsze pozwala przyporządkować je do strony rozdziału świata na prawosławny/muzułmanin - nie do końca nasz krąg kulturowo-językowy. Ot, po prostu sąsiedzi…
Czerwony i ekskluzywny acz wielonarodowościowy wieżowiec - sportretowany na okładce książki - jawi się nam.jako egzemplifikacja wielonarodowości samej Jugosławii. Kraju, na temat którego każda z jego nacji ma własną swą opowieść i własną historię. Że o rachunkach krzywd nie wspominać.
Galeria wojennych szaleństw i powojennych szaleńców jak rodem z “Underground” Kusturicy. Zresztą filmowych nawiązań jest więcej, bo czyż sam tytuł nie kojarzy się dość jednoznacznie z pewnym tytułem filmu Spielberga? Zwłaszcza, że nie tej marki windy kursowały po piętrach portretowanego budynku…
Niewielka objętość książki nic nie mówi o jej faktycznej wadze. Nic też nie ujmuje jej gatunkowego ciężaru piękny, niemal poetycki język.
Mam nadzieję, że natychmiast zaczynając lekturę kolejnej - właśnie wydanej, a wspólnie zakupionej - książki Cvijeticia nie będę miał wrażenia kontynuacji tej właśnie zakończonej? Ta natomiast jest jednym z mocniejszych kandydatów w wyścigu po tegorocznego Angelusa.
“Wszyscy umarli na jednej scenie / Makbet i Hamlet, to przeznaczenie.“ śpiewa Muniek Staszczyk w piosence otwierającej album “Syn miasta”. I taka jest ta książka - galeria umarłych, nawet swoista Księga Zmarłych. Krótkie biogramy ludzi, którzy żyli pod jednym dachem, jednego wysokościowca (istniejącego faktycznie Czerwonego Wieżowca) w Prijedorze, a których pochłonął czas,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🚪Historia zjeżdżająca do samego piekła 🚪
✍️ Autor: Darko Cvijetić
Poeta, dramaturg, reżyser. Głos ofiar i sąsiadów. Głos miejsca, gdzie „sąsiad” stał się kategorią historyczną.
🕯️ Gatunek: powieść świadectwa / dramat pamięci / poezja prozą
🧱 Forma: mozaika wspomnień i losów sąsiadów
🩸 Typ narracji: liryczno-reporterska z domieszką realizmu magicznego
🧠 Styl: skondensowany, metaforyczny, fragmentaryczny
🔄 Struktura: nielinearna, spiralna, wspomnieniowa
💣 To nie jest książka. To jest odcisk 💣
Na ścianie, na duszy, na historii, której nikt nie chciał spisywać. Cvijetić nie pisze – on wycina. Tnie pamięć na kawałki, które noszą imiona z klatek schodowych, korytarzy, wind (znanej światowej marki) i klatek, dosłownie i metaforycznie.
🟥 Czerwony Wieżowiec – wertykalna wieś i masowy grób 🟥
To najważniejszy bohater książki. Miejsce, które żyło, oddychało, śmiało się, pachniało sarmą i rakiją. A potem – umierało powoli. Przemienione w epicentrum małej, brutalnej apokalipsy. Cvijetić tworzy z tego budynku palimpsest, w którym piętro po piętrze odzierani jesteśmy z człowieczeństwa.
🔪 Zabójcza poetyka i poetycka zabójczość 🔪
Styl autora to mieszanina brutalnego realizmu i metafory – skręcająca w stronę poezji, ale nigdy nie odklejająca się od ciała. Co zdanie – to cios. Co rozdział – to nekrolog. A jednak nie czuć sentymentalizmu. Cvijetić pisze jakby zakładał rękawiczki robocze – nie dla elegancji, tylko żeby nie zostawić śladów po tym, co się widziało.
⚰️ Postacie, które się śnią ⚰️
Nie ma tu jednego bohatera. Są setki. Jakby autor odczytywał nazwiska z tablicy pamiątkowej: Szimo, Ptasiek, Sonja, Taib, Frgo, Stojanka... Ich historie są jak szybkie zjazdy windą – z dzieciństwa w śmierć. Wypadki, egzekucje, samobójstwa, pomyłki. Każdy zgon ma swoje piętro, swoją stację końcową.
🧠 To nie tylko świadectwo wojny. To świadomość jej bezsensu 🧠
Cvijetić pokazuje, że największą tragedią nie są same zbrodnie, tylko to, że niczego nas nie nauczyły. Że po wieloetnicznej wspólnocie została pusta klatka i pęknięty domofon. Że historia zamiast pytać "dlaczego", zadaje pytanie "kiedy znowu?".
🪦 Najmocniejszy obraz? 🪦
Dziewczynka, której głowę odcina winda. Bo to nie metafora. To literalny symbol, jak opowieść z miejskiej legendy, która okazała się faktem. I od tej chwili wiemy, że ta książka będzie nami jeździć w górę i w dół. Bez dzwonka alarmowego.
🤐 Dlaczego nie 10/10? 🤐
Bo ta książka nie pozwala ci być tylko czytelnikiem. Zmusza do milczenia. Do szukania kontekstu. Do walki z własnym brakiem wiedzy. I może właśnie dlatego – dla niektórych czytelników będzie zbyt gęsta. Zbyt zamknięta wewnątrz lokalnych symboli, realiów, nazwisk. Ale to nie zarzut – to ostrzeżenie.
🔚 Czy warto? 🔚
Jeśli jesteś gotowy przeczytać książkę, która bardziej przypomina pomnik niż powieść – tak. Jeśli nie boisz się, że to, co przeczytasz, zostanie w tobie jak głos z windy bez drzwi – jeszcze bardziej tak.
📚 Ocena: 8/10 – świadectwo, które tnie jak stalowa lina
🚪Historia zjeżdżająca do samego piekła 🚪
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✍️ Autor: Darko Cvijetić
Poeta, dramaturg, reżyser. Głos ofiar i sąsiadów. Głos miejsca, gdzie „sąsiad” stał się kategorią historyczną.
🕯️ Gatunek: powieść świadectwa / dramat pamięci / poezja prozą
🧱 Forma: mozaika wspomnień i losów sąsiadów
🩸 Typ narracji: liryczno-reporterska z domieszką realizmu magicznego
🧠 Styl:...
Nieprzeciętny to autor, potrafiący tak oszczędnie operować językiem, wywołując jednocześnie takie naprężenie emocjonalne. Mistrzowski język, też dzięki świetnemu tłumaczeniu, wykorzystujący w niesłychanie ciekawy sposób symbole. Darko Cvijetić to pisarz wymagający, niby 80 stron, ale nie łykniesz tego na raz.
"Wszyscy o nich wiedzieli, wszyscy o tym milczeli, wszyscy nażarli się tej pustyni i śmierci i zamiemówili z pełnymi ustami. Tylko Szumi, pijany, wróciwszy z pola walki, krzyczał: Wy, sąsiedzi, wy, ludzie, przecież wy jesteście normalnymi pizdami... rodzonych sąsiadów zabiliście, wy, komunistyczni debile!".
Nieprzeciętny to autor, potrafiący tak oszczędnie operować językiem, wywołując jednocześnie takie naprężenie emocjonalne. Mistrzowski język, też dzięki świetnemu tłumaczeniu, wykorzystujący w niesłychanie ciekawy sposób symbole. Darko Cvijetić to pisarz wymagający, niby 80 stron, ale nie łykniesz tego na raz.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wszyscy o nich wiedzieli, wszyscy o tym milczeli, wszyscy...