W czasach kiedy normalność staje się towarem deficytowym, zaś ja zdaję sobie sprawę, jak bardzo się zmieniłam, nie potrafię polubić tego typu historii.
Kiedy znajdowałam się w krańcowym lęku, początek tej powieści zdziałał intensywnie i niemal hipnotycznie, a dopiero później, po szperaniu na jej temat i zmianie nastroju "czar prysł" i odsłonił zaskakującą pustkę fabularną. Czuję, że to było intencjonalne, dlatego nie uważam tej książki za złą. Nie zepsułam sobie czytania, po prostu niektóre książki mają ciekawą koncepcję, a bezpośredni kontakt w pewnym momencie zaczyna nudzić.
Na początku byłam pod dużym wrażeniem sposobu przedstawienia mechanizmów psychologicznych: zwłaszcza potrzeby przynależności, projekcji i stopniowego rozmywania granic między „ja” a grupą. Relacja Samanthy z dziewczynami-króliczkami jest tu świetnie rozegrana: od ironicznego dystansu, przez fascynację, aż po coś na kształt uzależnienia. Szczególnie mocne było dla mnie to, jak szybko zmienia się jej percepcja. Pojawiły się momenty, w których zaczyna przejmować ich język i sposób widzenia świata, są subtelne, ale niepokojące. To nie jest nagła przemiana, tylko powolne „przesunięcie”, które czytelnik niemal przeżywa razem z nią.
Motyw samych króliczków (jako zwierzątek i w np. ubraniach) bardzo mi się podobał, tu królik w wariancie horrorowym: słodycz podszyta czymś nienaturalnym i okrutnym. Sposób mówienia Króliczków w ogóle mnie nie drażnił, choć wiem, że dla wielu osób bywa on nie do zniesienia. Dla mnie był raczej elementem konsekwentnie budowanej konwencji tj. czymś, co podkreślało ich oderwanie od rzeczywistości i jednocześnie działało jak swoisty kod grupowy, do którego Samantha stopniowo uzyskuje dostęp.
Są też konkretne sceny, które mocno zapadają w pamięć; choćby te związane z tworzeniem i niszczeniem bytów przez Króliczki czy momenty, w których rzeczywistość zaczyna się rozpadać i nie wiadomo już, co jest projekcją, a co „naprawdę” się wydarza. Wtedy książka działała na mnie najmocniej: była dziwna, niepokojąca, wręcz lepka w swojej atmosferze.
Im więcej o niej myślałam w trakcie czytania, tym bardziej zobojętniałam na jej treść. Fabuła, która początkowo wydawała się intensywna i wciągająca (tu powróciło na chwilę z zaświatów moje stare czytelnicze ja), ostatecznie okazała się dla mnie mało interesująca (teraz nie jestem bardziej wyszukana ani miłośniczką prostoty, tylko inna). W pewnym momencie przestało mi zależeć na losie bohaterów, zarówno Samanthy, jak i Króliczków. To zobojętnienie było na tyle silne, że z perspektywy czasu trudno mi wskazać emocjonalny punkt zaczepienia, który by ze mną został na dłużej.
I mimo to nie mogę powiedzieć, że to książka nieudana. Chodziło o pokazanie młodych dziewczyn, z których każda ma trochę zawyżone mniemanie o sobie i lubi być "edgy". Obojętnie czy konformistycznie (bycie "creepy" grupowo) czy przeciwnie, człowiek często potrzebuje eksperymentów z tożsamością, natomiast sposób Króliczków był z tych bardziej ekstremalnych i o realnych efektach dla psychiki i ciała, które staje się zapisem traumy.
W czasach kiedy normalność staje się towarem deficytowym, zaś ja zdaję sobie sprawę, jak bardzo się zmieniłam, nie potrafię polubić tego typu historii.
Kiedy znajdowałam się w krańcowym lęku, początek tej powieści zdziałał intensywnie i niemal hipnotycznie, a dopiero później, po szperaniu na jej temat i zmianie nastroju "czar prysł" i odsłonił zaskakującą pustkę fabularną....
Sama nie wiem. Miałam dużą sinusoidę podczas czytania - chcę czytać, nie chcę czytać. Zakręcona, trochę zagmatwana i trochę boleśnie prawdziwa. Idealny typ bohaterki do wpadnięcia w sektę. Za dużo tam było odwołań do seksu, przeszkadzało mi to, taka zbędna wulgarność. Samo motyw interesujący, magia i obłęd.
Sama nie wiem. Miałam dużą sinusoidę podczas czytania - chcę czytać, nie chcę czytać. Zakręcona, trochę zagmatwana i trochę boleśnie prawdziwa. Idealny typ bohaterki do wpadnięcia w sektę. Za dużo tam było odwołań do seksu, przeszkadzało mi to, taka zbędna wulgarność. Samo motyw interesujący, magia i obłęd.
Renomowana uczelnia, eksperymenty literackie, tworzenie sztuki przez wielkie “S”.
I są też one. Przeintelektualizowana grupa samozwańczych poetek — króliczki.
Ładne wdzianka, perfumka, fruzurka — znasz je, nienawidzisz ich, ale chcesz być jak one. I Samantha ma właśnie taką okazję po otrzymaniu zaproszenia na spotkanie w Sprośnym Salonie.
Tylko co one tam robią? I czemu po kampusie biegają króliki?? Z si3ki3rą?!
🐇🎀🔪🩸💅✨👀👯♀️
Dark academia, toksyczne grupki i paradoksy uczelni wyższej.
🐇Mona Awad często w swoich powieściach odważnie krytykuje różne środowiska i robi to w sposób absolutnie szalony. Tym razem oberwało się (i słusznie!) społeczności akademickiej. Awad tworzy swoje postaci w sposób przejaskrawiony, maluje je takim neonowym markerem z okładki. A do tego zestawia paradoksy np. słodkie dziewczęce grupy zdolne do iście krwawych czynów (nic więcej nie mówię!🤭).
Surrealizm jak w „Alicji w krainie czarów” spotyka się z meta literacką ucztą o szerokim spektrum interpretacji w duchu „Frankensteina”…
Arcydziwaczna.
🐇„Króliczek” to powieść, w której realizm miesza się z psychodelą, są sceny groteskowe, obrzydliwe, wpadające w body horror. A humor przewija się tutaj gdzieś między akapitami, by często trafnie wyśmiać pewne zachowania czy sytuacje.
🐇Nie jest to powieść, którą czyta się łatwo, i uważam, że bez pewnej rozkminy, interpretacji symboli, ciężko jest „Króliczka” naprawdę docenić. Warto trochę pogrzebać, bo gwarantuję wam, że jak to zrobicie, to troszkę się pośmiejecie. Niemniej jednak pewien dyskomfort towarzyszący etapowi, kiedy jeszcze nie połączyliśmy kropeczek i mamy w głowie tylko myśl: „co się odwala?!”, może tę przyjemność z lektury nieco przyćmić.
Mam wrażenie, że to jedna z tych książek, która rośnie w oczach im więcej się o niej dyskutuje i czyta. Z taką myślą was zostawiam!🎀
• współpraca reklamowa •
Renomowana uczelnia, eksperymenty literackie, tworzenie sztuki przez wielkie “S”.
I są też one. Przeintelektualizowana grupa samozwańczych poetek — króliczki.
Ładne wdzianka, perfumka, fruzurka — znasz je, nienawidzisz ich, ale chcesz być jak one. I Samantha ma właśnie taką okazję po otrzymaniu zaproszenia na spotkanie w Sprośnym Salonie.
Po opiniach spodziewałam sie czegoś wiecej. Chcialoby się kampu, bezczelnego absurdu, literackiego nadużycia, chociaż obiecanej dziwności, a wyszła przeciętna surrealistyczna satyra z prostymi elementami groteskowego body horroru. Mam wrażenie, jakby brakło tu jakiejś buty, charakteru (chociaż miała momenty), które sprawiłyby że te przemaglowane już chyba z każdej strony tropy czy motywy zyskałyby na jakiejś świeżości.
Po opiniach spodziewałam sie czegoś wiecej. Chcialoby się kampu, bezczelnego absurdu, literackiego nadużycia, chociaż obiecanej dziwności, a wyszła przeciętna surrealistyczna satyra z prostymi elementami groteskowego body horroru. Mam wrażenie, jakby brakło tu jakiejś buty, charakteru (chociaż miała momenty), które sprawiłyby że te przemaglowane już chyba z każdej strony...
Historia z rodzaju tych WTF - kowskich: o czym ja tu w ogóle prze/czytałam?
Elitarne studia o profilu literacko-artystycznym w nowej Anglii. I ona.
Samantha Heather Mackey.
Dziewczyna, która pomału wpada w sieć. Albo w króliczą norę nierzeczywistości, w której żyją cztery dziewczyny, zachowujące się... arcydziwnie. Jakby żyły w bajce Tima Burtona.
Dlaczego tam wpada? Samotność? Brak akceptacji? Kompleksy? Chęć przynależności?
Serio?
Nawet do takich dziwadeł jak one?
Dziwadeł albo ekscentryczek. Wariatek albo geniuszy. Morderczychk psychopatek. Czarownic.
Co jest prawdą, a co tylko omamem?
Kiedy kończy się rzeczywistość, a zaczyna rzeźnia?
A może nie ma tu granicy?
"To, co się nam wydaje, czasami odbiega od rzeczywistości. Czyż nie?"
Czy to jest prawdziwa przyjaźń? Czy tylko jakiś eksperyment?
"- Robimy coś bardziej...
- Innowacyjnego.
- Eksperymentalnego.
- Bazującego na kreacji.
- Intertekstualnego"
- Zasadniczo to hybryda."
Tak jak cała ta powieść. To jest hybryda.
A tak naprawdę kim są te creepy dziewczyny z baśni o Alicji w krainie Czarów?
Un/Natural Born Killers.
Czarownice tworzące wybuchające Króliczki, rodzący się chłopcy, którzy w króliczki się zamieniają po to, żeby umrzeć?
...
Jak to jest powoli zanurzać się w szaleństwie? Zatonąć w baśniowej sekcie, która nie ma zahamowań?
"Ich zakrwawione twarze wyrażają tak wiele życzliwości, taką otwartość, która nie pozostawia wątpliwości, że oferują mi swoją przyjaźń."
A tego dowiemy się w drugiej części Króliczka, która już teraz mogę powiedzieć, że jest o niebo lepsza od części pierwszej, nawet z lepszą okładką😎
Do pierwszej części trzeba mieć naprawdę dużo cierpliwości, pomimo tego że intryguje, a końcówka to złoto, ale w części drugiej wszystko samo zachwyca!
Arcyfajnie!
"Prawdziwy świat, moja pani. Jest tam. Wie pani o tym? Kiedyś będzie pani musiała do niego wrócić?"
"Witaj na Warsztatach, Króliczku."
Historia z rodzaju tych WTF - kowskich: o czym ja tu w ogóle prze/czytałam?
Elitarne studia o profilu literacko-artystycznym w nowej Anglii. I ona.
Samantha Heather Mackey.
Dziewczyna, która pomału wpada w sieć. Albo w króliczą norę nierzeczywistości, w której żyją cztery dziewczyny, zachowujące się... arcydziwnie. Jakby żyły w...
Baśniowe, nieoczywiste i dziwne powieści, na granicy gatunków – tak czy nie?
Mona Awad jest moim zeszłorocznym odkryciem. Jej powieść Rogue była niesamowitą przygodą, dziwną, baśniową.
Za kilka dni premierę będzie mieć powieść Króliczku, kochamy cię – z tej okazji przeczytałam pierwszą część, Króliczek. No i Mona Awad staje się moją ulubioną zagraniczną autorką.
“– Muszę tylko właściwie dobrać słowa. Żeby nie pomyślały, że pałam do nich nienawiścią. Patrzy na mnie z niedowierzaniem.
– Ale, Śpioszku, przecież ty pałasz do nich nienawiścią.”
Gdybym miała komuś polecić książkę, którą można określić przymiotnikiem oniryczny, to byłby to Króliczek lub po prostu książki Mony. Awad ma bardzo przyjemny, plastyczny styl prowadzenia narracji – a opisy, które są wręcz narkotyczne, surrealistyczne są jednymi z lepszych, jakie czytałam.
“Zdarzyło ci się przeczytać książkę, w której było napisane “czas się zatrzymał"? Ja zawsze sądziłam, że to bzdura. Myliłam się jednak. To możliwe. Czas może być równie nieruchomy jak ja na swoim miejscu, na progu wyważonych drzwi. Może być równie nieruchomy jak ściany obryzgane krwią i wybite okno. Może być równie nieruchomy jak gigantyczna martwa łabędzica z siekierą wbitą w grzbiet leżąca na środku pokoju, z białymi skrzydłami rozłożonymi w takiej pozycji, jakby szykowała się do lotu, w kałuży ciemnej krwi sączącej się z jej olbrzymiego ciała.”
Króliczek to miks gatunkowy, znajdziemy tutaj elementy grozy (bardzo dobrej), elementy baśni (równie dobrej), elementy thrillera.
A o czym jest Króliczek?
Główną bohaterką jest Samantha, zwana często Śpioszkiem. Sam jest studentką, a na jedne warsztaty pisarskie uczęszcza razem z grupą studentek, przyjaciółek. Z Króliczkami, które są niemalże mistyczne. Wszystkie dziewczyny są artystkami, aspirującymi autorkami.
“Kochamy cię, Króliczku”
Gdy Samantha dołącza do grupy Króliczków, zaczyna się prawdziwa surrealistyczna jazda bez trzymanki. Klub pisarski jest bardzo specyficzny. Rzeczywistość miesza się ze snem, halucynacjami. Nikt nie może być pewny, czy wydarzenia są prawdziwe, czy to wytwór wyobraźni lub narkotycznego haju. Tutaj żadne zdanie nie jest wypowiedziane bez podtekstu, nic nie jest proste ani jednoznaczne.
Niesamowite doznania, szczególnie, gdy tę powieść się czyta lekko chorym!
Autorka czaruje słowem. Króliczek jest magiczny, jest wyjątkowy i chociaż Rouge nie przebiło w mojej opinii, to pragnę więcej. Cóż, uzależniłam się od tej specyficznej aury Mony Awad, której nie idzie pomylić z żadnym innym autorem lub autorką.
Kochamy cię, Króliczku, czyli tom drugi już czeka na mnie. Zapinam pasy i lecę w tę psychodeliczną podróż, bo wiem, że będzie warto.
Polecam, jakby to nie wybrzmiało jednoznacznie.
Baśniowe, nieoczywiste i dziwne powieści, na granicy gatunków – tak czy nie?
Mona Awad jest moim zeszłorocznym odkryciem. Jej powieść Rogue była niesamowitą przygodą, dziwną, baśniową.
Za kilka dni premierę będzie mieć powieść Króliczku, kochamy cię – z tej okazji przeczytałam pierwszą część, Króliczek. No i Mona Awad staje się moją ulubioną zagraniczną autorką.
Poziom "Króliczka" jako tworu literackiego to po prostu równia pochyła. Akt pierwszy jest tajemniczy, mroczny, fascynujący, zachęca do dalszego czytania. Akt drugi jest dobry, zakręcony, wywołuje zawroty głowy. Akt trzeci to pozbawiona sensu błazenada.
I o akcie trzecim chcę powiedzieć więcej, bo to on kompletnie zabił we mnie cały entuzjazm wobec tej dziwacznej książki. Dostajemy wtedy trzy plot twisty - odnośnie Avy, Maxa i Lwa. Żaden z tych twistów nie ma najmniejszego sensu. To nie tak, że autorka nie podsunęła wcześniej czytelnikowi pewnych wskazówek - podsunęła, ale problem leży tu w samej naturzy tych rzekomych "zwrotów akcji". Jak na ironię, najbardziej zirytowało mnie rozwiązanie wątku Lwa, choć miało ono najwięcej sensu - nie wierzę, że Awad chciało się marnować papier na tak zbędny i nic niewnoszący wątek.
Nie wiem, co Mona Awad chciała osiągnąć poprzez napisanie "Króliczka". Jest to dość oczywista satyra, ale na co? Toksyczną kobiecość? Papierowy feminizm? Kulturę mainstreamu i trendy? Presję równieśniczą? Uniwersyteckie kliki? Filmy z rodzaju "Heathers" i "Wredne dziewczyny"? Przekaz ma tutaj taki potencjał, a autorka kompletnie go marnuje. Już Lorde stworzyła lepszą satyrę ze swoją "Pure Heroine".
Przyznaję jednak, że nie jest to powieść pozbawiona zalet. Jest to chyba najbardziej surrealistycznie napisana powieść realistyczna, którą przeczytałem w całym swoim życiu. Awad przytłacza czytelnika serią absurdów, niejednoznacznościami, iluzjami i przemocą, tak że w pewnym momencie człowiek nie jest już w stanie rozpoznać, co dzieje się naprawdę, a co jest urojenami Samanthy. Opisy prania mózgu protagonistki i dziwacznych imprez Króliczków wywołały we mnie ból głowy i faktycznie czułem się niedobrze w scenie, w której Samantha zakłada różowe okulary, mimo faktu, że nic obrzydliwego się tam nie dzieje.
Z jakiegoś powodu ciężko jest mi poczuć niechęć do Króliczków. Jasne, są brutalnymi morderczyni, które ubrają się w skrajnie kiczowate stroje, ale z drugiej strony tak mało dowiadujemy się o nich samych poza ich działaniami w klice (a same te działania są tak dziwnie przedstawione, że mogły się nawet nie wydarzyć), że nie byłem w stanie uznać je za antagonistki zasługujące wyłącznie na nienawiść. O dziwo, całkiem lubię Kirę - uważam jej historie za najciekawsze z całych Warsztatów, lubię jej estetykę, a przy tym jest najbardziej barwną postacią z całej kliki (m.in. dlatego, że jest furasem).
Mam za to mieszane odczucia wobec Samanthy. Nie jest to postać płaska, ale mam wrażenie, że jest nadmiernie definiowana przez jej wyobraźnię (a przez większość powieści raczej jej brak), niechęć do Króliczków i problemy psychiczne. Jej relacje z rodzicami, a właściwie kimkolwiek poza Avą, są kiepsko rozwinięte i niezadowalające. Ponadto nie wiem, jak powinienem ustosunkować się wobec jej nastawienia "not like the other girls" - nie cierpię takich ludzi, a z drugiej strony nie mam pojęcia, jak bardzo autorka zakłada, że mamy z nią sympatyzować w kwestii jej kobiecości. Ogólnie rzecz biorąc w tej powieści jest za mało postaci kobiecych (o ironio!) - Awad przedstawia dwa ekstrema ekspresji płciowej, a jej świat pozbawiony jest jakichkolwiek innych miejsc na tej skali. Jasne, historia zdaje test Bechdel, ale czy to w ogóle w jakikolwiek jest literatura feministyczna, choć na taką się kreuje? (Patrz akapit o niejednoznaczności przekazu)
I o co chodzi z tym queerbaitingiem?
Cholerny arcybałagan, Króliczku.
Poziom "Króliczka" jako tworu literackiego to po prostu równia pochyła. Akt pierwszy jest tajemniczy, mroczny, fascynujący, zachęca do dalszego czytania. Akt drugi jest dobry, zakręcony, wywołuje zawroty głowy. Akt trzeci to pozbawiona sensu błazenada.
I o akcie trzecim chcę powiedzieć więcej, bo to on kompletnie zabił we mnie cały...
O tym, że to książka przedziwna (arcydziwna!), chyba nie trzeba nikomu mówić. I prawdopodobnie długo jeszcze nie będę miała o niej sprecyzowanego zdania. Ale jedno trzeba jej oddać już na wstępie: cała ta abstrakcja, oniryzm, ta dziwność, to oderwanie - są doskonałe. To nie jest jedna z tych książek, gdzie wątki wpadają na siebie jak pijane, gdzie nic nie jest jasne, a niejasność wcale nie jest celowa, tylko po prostu obnaża to, że sam autor nie do końca wiedział, dokąd zmierza. U Mony Awad tego nie ma - tu wszystko jest przemyślane, a ta warstwa nierealności jednocześnie jest pokręcona i napisana bardzo klarownie. Wiecie, o co chodzi? Mimo że było bardzo dziwnie i nie do końca było wiadomo, co jest prawdą, a co nie, autorka ma tę dziwność pod kontrolą: prowadzi ją jak najprzyziemniejszą fabułę, ubiera ją w proste słowa i przyswajalny system, który pozwala śledzić z pełnym zrozumieniem fabułę, mimo że w gruncie rzeczy jest totalnie oderwana od rzeczywistości. Próbuję w ten sposób powiedzieć, że dziwność to efekt zamierzony, ale też przedstawiony zgodnie z zasadami najlepszego warsztatu. Bo tutaj dziwność jest nadzieniem zupełnie zgrabnie odlanej czekoladki, a nie kanciastym produktem ubocznym działań początkującego cukiernika. O.
O tym, że to książka przedziwna (arcydziwna!), chyba nie trzeba nikomu mówić. I prawdopodobnie długo jeszcze nie będę miała o niej sprecyzowanego zdania. Ale jedno trzeba jej oddać już na wstępie: cała ta abstrakcja, oniryzm, ta dziwność, to oderwanie - są doskonałe. To nie jest jedna z tych książek, gdzie wątki wpadają na siebie jak pijane, gdzie nic nie jest jasne, a...
What the hell was that 😭
Króliczek to bardzo dziwna książka, która nie wiem do końca o czym była. Opowiadana jest z perspektywy Samanthy, która studiuje wraz z grupą "Króliczków" na prestiżowej uczelni literaturę. Króliczki to cztery dziewczyny, każda z nich jest niczym osobna estetyka z Pinteresta, eteryczne femme fatale. W którymś momencie Samantha otrzymuje od nich zaproszenie do ich dziwnego grona, gdzie oddają się okultystycznym procesom twórczym.
Przez większość fabuły, i chyba nawet do samego końca, nie byłam w stanie stwierdzić czy książka jest pisana w duchu realizmu magicznego czy to tylko wyobraźnia/ halucynacje/ narkotyczne wizje głównej bohaterki. Moje wrazenia z czytania książki najlepiej oddają słowa jednej z bohaterek: "Zawsze kiedy czytam jedna z nowelek Victorii, czuję się arcygłupia, ponieważ z trudem ogarniam ich sens. A potem się obwiniam. Wydaje mi się, Kiro, że to zbyt genialne, abyś zdołała to ogarnąć. Na pewno ci coś umknęło. Mimo że zawsze odzywa się cichy głosik, który powtarza: "Co to w ogóle, kurwa, jest? To nie ma sensu. To jest wyzywające i celowo mętne i nikt poza Victorią nigdy tego nie zrozumie". Ja nie wiem czy to był jakiś meta poziom komentarza i książka krytykuje samą siebie, bo mogłabym w ten sam sposób wypowiedzieć się o Króliczku. Książka jest z braku lepszego słowa dosyć pokurwiona i w którymś momencie orientujemy się że nie dostaniemy żadnych odpowiedzi co się dokładnie dzieje. Na końcówce musiałam się zmuszczać do lektury bo przysypiałam w gąszczu epitetów i dziwacznych scen. Natomiast to co na pewno mogę oddać książce to że nic podobnego wcześniej nie czytałam i na pewno na długo zostanie mi w pamięci.
What the hell was that 😭
Króliczek to bardzo dziwna książka, która nie wiem do końca o czym była. Opowiadana jest z perspektywy Samanthy, która studiuje wraz z grupą "Króliczków" na prestiżowej uczelni literaturę. Króliczki to cztery dziewczyny, każda z nich jest niczym osobna estetyka z Pinteresta, eteryczne femme fatale. W którymś momencie Samantha otrzymuje od nich...
Bardzo udana lektura – raz bawi, raz wzrusza, raz zmusza do zastanowienia. Autorka świetnie prowadzi narrację, dzięki czemu łatwo wsiąknąć w świat bohaterów. Szczerze polecam każdemu, kto lubi książki z „tym czymś”.
Bardzo udana lektura – raz bawi, raz wzrusza, raz zmusza do zastanowienia. Autorka świetnie prowadzi narrację, dzięki czemu łatwo wsiąknąć w świat bohaterów. Szczerze polecam każdemu, kto lubi książki z „tym czymś”.
Do stylu tej autorki trzeba się przyzwyczaić i trzeba lubić taką psychodele, żeby cieszyć się lekturą. Lubię się bawić tą treacią i intwrprwtować wątki po swojemu. To już druga jej książka, która pomimo różnych zwrotów akcji w mojej ocenie kończy się pozytywnie co bardzo mnie cieszy.
Do stylu tej autorki trzeba się przyzwyczaić i trzeba lubić taką psychodele, żeby cieszyć się lekturą. Lubię się bawić tą treacią i intwrprwtować wątki po swojemu. To już druga jej książka, która pomimo różnych zwrotów akcji w mojej ocenie kończy się pozytywnie co bardzo mnie cieszy.
Śmiem twierdzić, że ktoś, kto pisze w recenzjach, że "odjechane" i jakby na tym koniec, to nie zadał sobie trudu próby zrozumienia tej książki;) Jak dla mnie pozycja genialna, z mnóstwem symboliki, i taka, którą można interpretować na co najmniej na kilka sposobów.
Ponieważ tytuł to "Bunny", a kilka dziewczyn nazywających siebie "króliczkami" zajmuje się magią, to mi od razu skojarzyło się to z religią wicca, czarownictwem ogólnie i terminem "fluffy bunny". To, i inne symbole pojawiające się w książce to jedna z interpretacji - czyli satyra na współczesne duchowe/ artystyczne kręgi kobiet, "modę" na duchowość, pseudookultyzm itd. Inna interpretacja - droga Samanthy jako procesu indywiduacji- walki z cieniem, integracji ego. Jeszcze inna - choroba psychiczna, schizofrenia. O każdej można by pisać i pisać;) Dlatego uważam że to powieść uniwersalna. Na pewno jest to wszystko oniryczne, tripowe, ale też sporo tu odniesień do sztuki, literatury, procesu tworzenia. Arcydobre;) Dark Academia w krzywym lustrze. Awad staje się jedną z moich ulubionych autorek, polecam też "Wszystko dobrze".
Śmiem twierdzić, że ktoś, kto pisze w recenzjach, że "odjechane" i jakby na tym koniec, to nie zadał sobie trudu próby zrozumienia tej książki;) Jak dla mnie pozycja genialna, z mnóstwem symboliki, i taka, którą można interpretować na co najmniej na kilka sposobów.
Ponieważ tytuł to "Bunny", a kilka dziewczyn nazywających siebie "króliczkami" zajmuje się magią, to mi od...
Gdybym miała zastój czytelniczy to ta książka mogłaby pomóc mi się wybrać.
To książka zdecydowanie dziwna, trochę niepokojąca, w klimacie "akademii".
Ale czy była dobra?....
Wciąż zastanawiam się czy nie był to przeintelektualizowany bełkot - bo granica między grafomanią a literaturą dobrą jest bardzo bardzo cienka.
No ale o czym jest?
O samotności, o byciu dwudziestoletnią dziewczyną, o szukaniu siebie, o obsesji, o kulcie, o zabijaniu niewinnych i winnych, o gubieniu siebie dla innych i trochę nawet o literaturze.
Głowna bohaterka mimo bycia narratorką historii trochę mi się w tym wszystkim rozpłynęła, ledwo pamiętałam jej imię, nie potrafię za dużo powiedzieć o jej osobowości. Ale może o to chodziło? Może ma zostać dla nas Króliczkiem?
Gdybym miała zastój czytelniczy to ta książka mogłaby pomóc mi się wybrać.
To książka zdecydowanie dziwna, trochę niepokojąca, w klimacie "akademii".
Ale czy była dobra?....
Wciąż zastanawiam się czy nie był to przeintelektualizowany bełkot - bo granica między grafomanią a literaturą dobrą jest bardzo bardzo cienka.
No ale o czym jest?
O samotności, o byciu...
Gdybym miała jak najkrócej określić, czym jest „Króliczek” Mony Awad, powiedziałabym, że to thrillerowo-erotyczna psychodela (może bardziej thrillerowa niż erotyczna). Ogromnie podobała mi się oniryczna konwencja, jakby z koszmaru sennego, która z drugiej strony nie była chaotyczna lub przytłaczająca, bo stanowiła jedynie część książki; autorka daje czytelnikowi chwile wytchnienia w postaci swojej fikcyjnej rzeczywistości. Ten świat wydaje się zwyczajny - nawet w swoim dziwactwie, bo można w nim z łatwością odnaleźć punkty wspólne z naszym światem - dopóki jednak nie wpadniemy do króliczej nory, w której się spada, i spada, i spada, aż trafia się do miejsca, gdzie ludzie chodzą do góry nogami, gdy wtem okazuje się, że to był tylko sen. Ale kolejna królicza nora jest kilka stron dalej… „Króliczek” zaskoczył mnie wielokrotnie i choćby dlatego bardzo go polecam.
Gdybym miała jak najkrócej określić, czym jest „Króliczek” Mony Awad, powiedziałabym, że to thrillerowo-erotyczna psychodela (może bardziej thrillerowa niż erotyczna). Ogromnie podobała mi się oniryczna konwencja, jakby z koszmaru sennego, która z drugiej strony nie była chaotyczna lub przytłaczająca, bo stanowiła jedynie część książki; autorka daje czytelnikowi chwile...
Jak to jest źle napisane. Jestem w stanie jakoś zaakceptować dziwność fabuły i satyryczne eksperymenty Awad, ale pod tą wydmuszką niczego nie ma (a interpretacyjnie da się to dość szybko omówić). "Króliczek" przykuwa uwagę, bo ponoć jest najdziwniejszą książką roku, ale tylko za taką uchodzi, bo pośród mainstreamowych powieści faktycznie brzmi wypada dość psychodelicznie.
Trochę żałuję, że rozminęłam się z tą powieścią, ale czy serio autorzy muszą wybierać między jakością a szokującymi chwytami (tu: dziwność i ogólna psychodeliczność "Króliczka") - czemu nie mogę dostać dobrej jakościowo mainstreamowej powieści, która będzie oryginalna? Czy naprawdę proszę o tak wiele?
Jak to jest źle napisane. Jestem w stanie jakoś zaakceptować dziwność fabuły i satyryczne eksperymenty Awad, ale pod tą wydmuszką niczego nie ma (a interpretacyjnie da się to dość szybko omówić). "Króliczek" przykuwa uwagę, bo ponoć jest najdziwniejszą książką roku, ale tylko za taką uchodzi, bo pośród mainstreamowych powieści faktycznie brzmi wypada dość psychodelicznie....
Zmieszane zaciekawienie ze znudzeniem. Momentami sprawiała, że zastanawiałam się co dalej się wydarzy, ale często też czułam się zniechęcona, ale skończyłam i nie jestem zachwycona. Mimo to nie żałuję że przeczytałam.
Zmieszane zaciekawienie ze znudzeniem. Momentami sprawiała, że zastanawiałam się co dalej się wydarzy, ale często też czułam się zniechęcona, ale skończyłam i nie jestem zachwycona. Mimo to nie żałuję że przeczytałam.
poddałam się w połowie. Na początku książka intryguje, historia wciąga, sposób, w jaki przedstawiani są bohaterowie sprawia, że chcemy ich poznać ale kiedy docieramy do punktu kiedy mniej więcej możemy domyślić się co jest nie tak z główną bohaterką to czar pryska. jest to tylko surrealistyczna i monotonna paplanina, w której cięzko się połapać
poddałam się w połowie. Na początku książka intryguje, historia wciąga, sposób, w jaki przedstawiani są bohaterowie sprawia, że chcemy ich poznać ale kiedy docieramy do punktu kiedy mniej więcej możemy domyślić się co jest nie tak z główną bohaterką to czar pryska. jest to tylko surrealistyczna i monotonna paplanina, w której cięzko się połapać
⭐️3/5
Pierwsza część tej książki upłynęła mi pod znakiem nieustannego „WTF” i pytania: ‚co ja właściwie czytam?’ – ale w tym dobrym sensie, bo byłam zaciekawiona i chciałam wiedzieć, dokąd to wszystko zmierza. No i wtedy pojawił się moment kulminacyjny, wyjaśniający, o co chodzi z króliczkami (serio, już nigdy nie spojrzę na te zwierzęta tak samo 😵💫🥴)… a zaraz po nim nastąpił równia pochyła w stronę nudy. Zamiast myśleć ‚co ja czytam?’ zaczęłam myśleć ‚po co ja to czytam’ – a to, jak wiadomo, wróży źle. W końcu nawet nie chciało mi się już rozkminiać, co się tam właściwie dzieje, bo i po co.
Na plus – mogę sobie odhaczyć wyjście ze strefy komfortu, z czego jestem całkiem dumna. Ale jeśli chodzi o sam eksperyment? No cóż… bardziej średnio niż dobrze.
⭐️3/5
Pierwsza część tej książki upłynęła mi pod znakiem nieustannego „WTF” i pytania: ‚co ja właściwie czytam?’ – ale w tym dobrym sensie, bo byłam zaciekawiona i chciałam wiedzieć, dokąd to wszystko zmierza. No i wtedy pojawił się moment kulminacyjny, wyjaśniający, o co chodzi z króliczkami (serio, już nigdy nie spojrzę na te zwierzęta tak samo 😵💫🥴)… a zaraz po nim...
Króliczku, jesteś niczym moje myśli tuż przed zaśnięciem.
Czułam się jakbym była wrzucona w wir snów, które mają sens jedynie wtedy, gdy śnię. Po wybudzeniu się, nie ma sensu ich interpretować. Ważne, że rozumiałam wszystko, gdy byłam pod ich wpływem.
Bardzo oryginalna koncepcja i sposób pisania. Chętnie przeczytałabym więcej książek, które mają taki duszny klimat -mieszający to co prawdziwe, i to co jest elementem szaleństwa.
Jeden minus, za to, że byłam gotowa jeszcze bardziej dać się utopić, a mimo wszystko przeżyłam. Jednak to moja własna wysoka tolerancja na taką przesadę, może nie wszyscy by chcieli zostać zupełnie zniszczeni.
Króliczku, jesteś niczym moje myśli tuż przed zaśnięciem.
Czułam się jakbym była wrzucona w wir snów, które mają sens jedynie wtedy, gdy śnię. Po wybudzeniu się, nie ma sensu ich interpretować. Ważne, że rozumiałam wszystko, gdy byłam pod ich wpływem.
Bardzo oryginalna koncepcja i sposób pisania. Chętnie przeczytałabym więcej książek, które mają taki duszny klimat...
mój problem z tą książką wcale nie zasadza się na jej fabule, choć o niej też można dyskutować - to jest po prostu koszmarnie napisane.
ciągłe powtarzanie przedrostka -arcy jest tak rewolucyjnym zabiegiem ze strony awad, że zjada samo siebie, używane przez nią przekleństwa trącą wattpadem, a przymiotniki mnożą się i mnożą, zajmując połowę zdań, jakby nie można było znaleźć innych środków do tego, żeby coś opisać. megamęcząca pozycja, i wcale nie przez swój różowo-makabryczny surrealizm.
kompletna strata czasu i nie polecam. jak chcecie coś poczytać o sztuce i o ćpaniu to lepiej sobie weźcie pożegnanie jesieni witkacego. nie ma tam co prawda króliczka, ale jest niedźwiedzica. pozdr
mój problem z tą książką wcale nie zasadza się na jej fabule, choć o niej też można dyskutować - to jest po prostu koszmarnie napisane.
ciągłe powtarzanie przedrostka -arcy jest tak rewolucyjnym zabiegiem ze strony awad, że zjada samo siebie, używane przez nią przekleństwa trącą wattpadem, a przymiotniki mnożą się i mnożą, zajmując połowę zdań, jakby nie można było...
W czasach kiedy normalność staje się towarem deficytowym, zaś ja zdaję sobie sprawę, jak bardzo się zmieniłam, nie potrafię polubić tego typu historii.
Kiedy znajdowałam się w krańcowym lęku, początek tej powieści zdziałał intensywnie i niemal hipnotycznie, a dopiero później, po szperaniu na jej temat i zmianie nastroju "czar prysł" i odsłonił zaskakującą pustkę fabularną. Czuję, że to było intencjonalne, dlatego nie uważam tej książki za złą. Nie zepsułam sobie czytania, po prostu niektóre książki mają ciekawą koncepcję, a bezpośredni kontakt w pewnym momencie zaczyna nudzić.
Na początku byłam pod dużym wrażeniem sposobu przedstawienia mechanizmów psychologicznych: zwłaszcza potrzeby przynależności, projekcji i stopniowego rozmywania granic między „ja” a grupą. Relacja Samanthy z dziewczynami-króliczkami jest tu świetnie rozegrana: od ironicznego dystansu, przez fascynację, aż po coś na kształt uzależnienia. Szczególnie mocne było dla mnie to, jak szybko zmienia się jej percepcja. Pojawiły się momenty, w których zaczyna przejmować ich język i sposób widzenia świata, są subtelne, ale niepokojące. To nie jest nagła przemiana, tylko powolne „przesunięcie”, które czytelnik niemal przeżywa razem z nią.
Motyw samych króliczków (jako zwierzątek i w np. ubraniach) bardzo mi się podobał, tu królik w wariancie horrorowym: słodycz podszyta czymś nienaturalnym i okrutnym. Sposób mówienia Króliczków w ogóle mnie nie drażnił, choć wiem, że dla wielu osób bywa on nie do zniesienia. Dla mnie był raczej elementem konsekwentnie budowanej konwencji tj. czymś, co podkreślało ich oderwanie od rzeczywistości i jednocześnie działało jak swoisty kod grupowy, do którego Samantha stopniowo uzyskuje dostęp.
Są też konkretne sceny, które mocno zapadają w pamięć; choćby te związane z tworzeniem i niszczeniem bytów przez Króliczki czy momenty, w których rzeczywistość zaczyna się rozpadać i nie wiadomo już, co jest projekcją, a co „naprawdę” się wydarza. Wtedy książka działała na mnie najmocniej: była dziwna, niepokojąca, wręcz lepka w swojej atmosferze.
Im więcej o niej myślałam w trakcie czytania, tym bardziej zobojętniałam na jej treść. Fabuła, która początkowo wydawała się intensywna i wciągająca (tu powróciło na chwilę z zaświatów moje stare czytelnicze ja), ostatecznie okazała się dla mnie mało interesująca (teraz nie jestem bardziej wyszukana ani miłośniczką prostoty, tylko inna). W pewnym momencie przestało mi zależeć na losie bohaterów, zarówno Samanthy, jak i Króliczków. To zobojętnienie było na tyle silne, że z perspektywy czasu trudno mi wskazać emocjonalny punkt zaczepienia, który by ze mną został na dłużej.
I mimo to nie mogę powiedzieć, że to książka nieudana. Chodziło o pokazanie młodych dziewczyn, z których każda ma trochę zawyżone mniemanie o sobie i lubi być "edgy". Obojętnie czy konformistycznie (bycie "creepy" grupowo) czy przeciwnie, człowiek często potrzebuje eksperymentów z tożsamością, natomiast sposób Króliczków był z tych bardziej ekstremalnych i o realnych efektach dla psychiki i ciała, które staje się zapisem traumy.
W czasach kiedy normalność staje się towarem deficytowym, zaś ja zdaję sobie sprawę, jak bardzo się zmieniłam, nie potrafię polubić tego typu historii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy znajdowałam się w krańcowym lęku, początek tej powieści zdziałał intensywnie i niemal hipnotycznie, a dopiero później, po szperaniu na jej temat i zmianie nastroju "czar prysł" i odsłonił zaskakującą pustkę fabularną....
Sama nie wiem. Miałam dużą sinusoidę podczas czytania - chcę czytać, nie chcę czytać. Zakręcona, trochę zagmatwana i trochę boleśnie prawdziwa. Idealny typ bohaterki do wpadnięcia w sektę. Za dużo tam było odwołań do seksu, przeszkadzało mi to, taka zbędna wulgarność. Samo motyw interesujący, magia i obłęd.
Sama nie wiem. Miałam dużą sinusoidę podczas czytania - chcę czytać, nie chcę czytać. Zakręcona, trochę zagmatwana i trochę boleśnie prawdziwa. Idealny typ bohaterki do wpadnięcia w sektę. Za dużo tam było odwołań do seksu, przeszkadzało mi to, taka zbędna wulgarność. Samo motyw interesujący, magia i obłęd.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsurdalna. Inna. Wychodząca poza zdrowy rozsądek. Niesamowita! Nie sądziłam, że książka jeszcze może mnie zaskoczyć.
Absurdalna. Inna. Wychodząca poza zdrowy rozsądek. Niesamowita! Nie sądziłam, że książka jeszcze może mnie zaskoczyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRenomowana uczelnia, eksperymenty literackie, tworzenie sztuki przez wielkie “S”.
I są też one. Przeintelektualizowana grupa samozwańczych poetek — króliczki.
Ładne wdzianka, perfumka, fruzurka — znasz je, nienawidzisz ich, ale chcesz być jak one. I Samantha ma właśnie taką okazję po otrzymaniu zaproszenia na spotkanie w Sprośnym Salonie.
Tylko co one tam robią? I czemu po kampusie biegają króliki?? Z si3ki3rą?!
🐇🎀🔪🩸💅✨👀👯♀️
Dark academia, toksyczne grupki i paradoksy uczelni wyższej.
🐇Mona Awad często w swoich powieściach odważnie krytykuje różne środowiska i robi to w sposób absolutnie szalony. Tym razem oberwało się (i słusznie!) społeczności akademickiej. Awad tworzy swoje postaci w sposób przejaskrawiony, maluje je takim neonowym markerem z okładki. A do tego zestawia paradoksy np. słodkie dziewczęce grupy zdolne do iście krwawych czynów (nic więcej nie mówię!🤭).
Surrealizm jak w „Alicji w krainie czarów” spotyka się z meta literacką ucztą o szerokim spektrum interpretacji w duchu „Frankensteina”…
Arcydziwaczna.
🐇„Króliczek” to powieść, w której realizm miesza się z psychodelą, są sceny groteskowe, obrzydliwe, wpadające w body horror. A humor przewija się tutaj gdzieś między akapitami, by często trafnie wyśmiać pewne zachowania czy sytuacje.
🐇Nie jest to powieść, którą czyta się łatwo, i uważam, że bez pewnej rozkminy, interpretacji symboli, ciężko jest „Króliczka” naprawdę docenić. Warto trochę pogrzebać, bo gwarantuję wam, że jak to zrobicie, to troszkę się pośmiejecie. Niemniej jednak pewien dyskomfort towarzyszący etapowi, kiedy jeszcze nie połączyliśmy kropeczek i mamy w głowie tylko myśl: „co się odwala?!”, może tę przyjemność z lektury nieco przyćmić.
Mam wrażenie, że to jedna z tych książek, która rośnie w oczach im więcej się o niej dyskutuje i czyta. Z taką myślą was zostawiam!🎀
• współpraca reklamowa •
Renomowana uczelnia, eksperymenty literackie, tworzenie sztuki przez wielkie “S”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI są też one. Przeintelektualizowana grupa samozwańczych poetek — króliczki.
Ładne wdzianka, perfumka, fruzurka — znasz je, nienawidzisz ich, ale chcesz być jak one. I Samantha ma właśnie taką okazję po otrzymaniu zaproszenia na spotkanie w Sprośnym Salonie.
Tylko co one tam robią? I czemu po...
Po opiniach spodziewałam sie czegoś wiecej. Chcialoby się kampu, bezczelnego absurdu, literackiego nadużycia, chociaż obiecanej dziwności, a wyszła przeciętna surrealistyczna satyra z prostymi elementami groteskowego body horroru. Mam wrażenie, jakby brakło tu jakiejś buty, charakteru (chociaż miała momenty), które sprawiłyby że te przemaglowane już chyba z każdej strony tropy czy motywy zyskałyby na jakiejś świeżości.
Po opiniach spodziewałam sie czegoś wiecej. Chcialoby się kampu, bezczelnego absurdu, literackiego nadużycia, chociaż obiecanej dziwności, a wyszła przeciętna surrealistyczna satyra z prostymi elementami groteskowego body horroru. Mam wrażenie, jakby brakło tu jakiejś buty, charakteru (chociaż miała momenty), które sprawiłyby że te przemaglowane już chyba z każdej strony...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Witaj na Warsztatach, Króliczku."
Historia z rodzaju tych WTF - kowskich: o czym ja tu w ogóle prze/czytałam?
Elitarne studia o profilu literacko-artystycznym w nowej Anglii. I ona.
Samantha Heather Mackey.
Dziewczyna, która pomału wpada w sieć. Albo w króliczą norę nierzeczywistości, w której żyją cztery dziewczyny, zachowujące się... arcydziwnie. Jakby żyły w bajce Tima Burtona.
Dlaczego tam wpada? Samotność? Brak akceptacji? Kompleksy? Chęć przynależności?
Serio?
Nawet do takich dziwadeł jak one?
Dziwadeł albo ekscentryczek. Wariatek albo geniuszy. Morderczychk psychopatek. Czarownic.
Co jest prawdą, a co tylko omamem?
Kiedy kończy się rzeczywistość, a zaczyna rzeźnia?
A może nie ma tu granicy?
"To, co się nam wydaje, czasami odbiega od rzeczywistości. Czyż nie?"
Czy to jest prawdziwa przyjaźń? Czy tylko jakiś eksperyment?
"- Robimy coś bardziej...
- Innowacyjnego.
- Eksperymentalnego.
- Bazującego na kreacji.
- Intertekstualnego"
- Zasadniczo to hybryda."
Tak jak cała ta powieść. To jest hybryda.
A tak naprawdę kim są te creepy dziewczyny z baśni o Alicji w krainie Czarów?
Un/Natural Born Killers.
Czarownice tworzące wybuchające Króliczki, rodzący się chłopcy, którzy w króliczki się zamieniają po to, żeby umrzeć?
...
Jak to jest powoli zanurzać się w szaleństwie? Zatonąć w baśniowej sekcie, która nie ma zahamowań?
"Ich zakrwawione twarze wyrażają tak wiele życzliwości, taką otwartość, która nie pozostawia wątpliwości, że oferują mi swoją przyjaźń."
A tego dowiemy się w drugiej części Króliczka, która już teraz mogę powiedzieć, że jest o niebo lepsza od części pierwszej, nawet z lepszą okładką😎
Do pierwszej części trzeba mieć naprawdę dużo cierpliwości, pomimo tego że intryguje, a końcówka to złoto, ale w części drugiej wszystko samo zachwyca!
Arcyfajnie!
"Prawdziwy świat, moja pani. Jest tam. Wie pani o tym? Kiedyś będzie pani musiała do niego wrócić?"
"Witaj na Warsztatach, Króliczku."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria z rodzaju tych WTF - kowskich: o czym ja tu w ogóle prze/czytałam?
Elitarne studia o profilu literacko-artystycznym w nowej Anglii. I ona.
Samantha Heather Mackey.
Dziewczyna, która pomału wpada w sieć. Albo w króliczą norę nierzeczywistości, w której żyją cztery dziewczyny, zachowujące się... arcydziwnie. Jakby żyły w...
Jakby to powiedział Króliczek - arcymęcząca.
Jakby to powiedział Króliczek - arcymęcząca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBaśniowe, nieoczywiste i dziwne powieści, na granicy gatunków – tak czy nie?
Mona Awad jest moim zeszłorocznym odkryciem. Jej powieść Rogue była niesamowitą przygodą, dziwną, baśniową.
Za kilka dni premierę będzie mieć powieść Króliczku, kochamy cię – z tej okazji przeczytałam pierwszą część, Króliczek. No i Mona Awad staje się moją ulubioną zagraniczną autorką.
“– Muszę tylko właściwie dobrać słowa. Żeby nie pomyślały, że pałam do nich nienawiścią. Patrzy na mnie z niedowierzaniem.
– Ale, Śpioszku, przecież ty pałasz do nich nienawiścią.”
Gdybym miała komuś polecić książkę, którą można określić przymiotnikiem oniryczny, to byłby to Króliczek lub po prostu książki Mony. Awad ma bardzo przyjemny, plastyczny styl prowadzenia narracji – a opisy, które są wręcz narkotyczne, surrealistyczne są jednymi z lepszych, jakie czytałam.
“Zdarzyło ci się przeczytać książkę, w której było napisane “czas się zatrzymał"? Ja zawsze sądziłam, że to bzdura. Myliłam się jednak. To możliwe. Czas może być równie nieruchomy jak ja na swoim miejscu, na progu wyważonych drzwi. Może być równie nieruchomy jak ściany obryzgane krwią i wybite okno. Może być równie nieruchomy jak gigantyczna martwa łabędzica z siekierą wbitą w grzbiet leżąca na środku pokoju, z białymi skrzydłami rozłożonymi w takiej pozycji, jakby szykowała się do lotu, w kałuży ciemnej krwi sączącej się z jej olbrzymiego ciała.”
Króliczek to miks gatunkowy, znajdziemy tutaj elementy grozy (bardzo dobrej), elementy baśni (równie dobrej), elementy thrillera.
A o czym jest Króliczek?
Główną bohaterką jest Samantha, zwana często Śpioszkiem. Sam jest studentką, a na jedne warsztaty pisarskie uczęszcza razem z grupą studentek, przyjaciółek. Z Króliczkami, które są niemalże mistyczne. Wszystkie dziewczyny są artystkami, aspirującymi autorkami.
“Kochamy cię, Króliczku”
Gdy Samantha dołącza do grupy Króliczków, zaczyna się prawdziwa surrealistyczna jazda bez trzymanki. Klub pisarski jest bardzo specyficzny. Rzeczywistość miesza się ze snem, halucynacjami. Nikt nie może być pewny, czy wydarzenia są prawdziwe, czy to wytwór wyobraźni lub narkotycznego haju. Tutaj żadne zdanie nie jest wypowiedziane bez podtekstu, nic nie jest proste ani jednoznaczne.
Niesamowite doznania, szczególnie, gdy tę powieść się czyta lekko chorym!
Autorka czaruje słowem. Króliczek jest magiczny, jest wyjątkowy i chociaż Rouge nie przebiło w mojej opinii, to pragnę więcej. Cóż, uzależniłam się od tej specyficznej aury Mony Awad, której nie idzie pomylić z żadnym innym autorem lub autorką.
Kochamy cię, Króliczku, czyli tom drugi już czeka na mnie. Zapinam pasy i lecę w tę psychodeliczną podróż, bo wiem, że będzie warto.
Polecam, jakby to nie wybrzmiało jednoznacznie.
Baśniowe, nieoczywiste i dziwne powieści, na granicy gatunków – tak czy nie?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMona Awad jest moim zeszłorocznym odkryciem. Jej powieść Rogue była niesamowitą przygodą, dziwną, baśniową.
Za kilka dni premierę będzie mieć powieść Króliczku, kochamy cię – z tej okazji przeczytałam pierwszą część, Króliczek. No i Mona Awad staje się moją ulubioną zagraniczną autorką.
“–...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCholerny arcybałagan, Króliczku.
Poziom "Króliczka" jako tworu literackiego to po prostu równia pochyła. Akt pierwszy jest tajemniczy, mroczny, fascynujący, zachęca do dalszego czytania. Akt drugi jest dobry, zakręcony, wywołuje zawroty głowy. Akt trzeci to pozbawiona sensu błazenada.
I o akcie trzecim chcę powiedzieć więcej, bo to on kompletnie zabił we mnie cały entuzjazm wobec tej dziwacznej książki. Dostajemy wtedy trzy plot twisty - odnośnie Avy, Maxa i Lwa. Żaden z tych twistów nie ma najmniejszego sensu. To nie tak, że autorka nie podsunęła wcześniej czytelnikowi pewnych wskazówek - podsunęła, ale problem leży tu w samej naturzy tych rzekomych "zwrotów akcji". Jak na ironię, najbardziej zirytowało mnie rozwiązanie wątku Lwa, choć miało ono najwięcej sensu - nie wierzę, że Awad chciało się marnować papier na tak zbędny i nic niewnoszący wątek.
Nie wiem, co Mona Awad chciała osiągnąć poprzez napisanie "Króliczka". Jest to dość oczywista satyra, ale na co? Toksyczną kobiecość? Papierowy feminizm? Kulturę mainstreamu i trendy? Presję równieśniczą? Uniwersyteckie kliki? Filmy z rodzaju "Heathers" i "Wredne dziewczyny"? Przekaz ma tutaj taki potencjał, a autorka kompletnie go marnuje. Już Lorde stworzyła lepszą satyrę ze swoją "Pure Heroine".
Przyznaję jednak, że nie jest to powieść pozbawiona zalet. Jest to chyba najbardziej surrealistycznie napisana powieść realistyczna, którą przeczytałem w całym swoim życiu. Awad przytłacza czytelnika serią absurdów, niejednoznacznościami, iluzjami i przemocą, tak że w pewnym momencie człowiek nie jest już w stanie rozpoznać, co dzieje się naprawdę, a co jest urojenami Samanthy. Opisy prania mózgu protagonistki i dziwacznych imprez Króliczków wywołały we mnie ból głowy i faktycznie czułem się niedobrze w scenie, w której Samantha zakłada różowe okulary, mimo faktu, że nic obrzydliwego się tam nie dzieje.
Z jakiegoś powodu ciężko jest mi poczuć niechęć do Króliczków. Jasne, są brutalnymi morderczyni, które ubrają się w skrajnie kiczowate stroje, ale z drugiej strony tak mało dowiadujemy się o nich samych poza ich działaniami w klice (a same te działania są tak dziwnie przedstawione, że mogły się nawet nie wydarzyć), że nie byłem w stanie uznać je za antagonistki zasługujące wyłącznie na nienawiść. O dziwo, całkiem lubię Kirę - uważam jej historie za najciekawsze z całych Warsztatów, lubię jej estetykę, a przy tym jest najbardziej barwną postacią z całej kliki (m.in. dlatego, że jest furasem).
Mam za to mieszane odczucia wobec Samanthy. Nie jest to postać płaska, ale mam wrażenie, że jest nadmiernie definiowana przez jej wyobraźnię (a przez większość powieści raczej jej brak), niechęć do Króliczków i problemy psychiczne. Jej relacje z rodzicami, a właściwie kimkolwiek poza Avą, są kiepsko rozwinięte i niezadowalające. Ponadto nie wiem, jak powinienem ustosunkować się wobec jej nastawienia "not like the other girls" - nie cierpię takich ludzi, a z drugiej strony nie mam pojęcia, jak bardzo autorka zakłada, że mamy z nią sympatyzować w kwestii jej kobiecości. Ogólnie rzecz biorąc w tej powieści jest za mało postaci kobiecych (o ironio!) - Awad przedstawia dwa ekstrema ekspresji płciowej, a jej świat pozbawiony jest jakichkolwiek innych miejsc na tej skali. Jasne, historia zdaje test Bechdel, ale czy to w ogóle w jakikolwiek jest literatura feministyczna, choć na taką się kreuje? (Patrz akapit o niejednoznaczności przekazu)
I o co chodzi z tym queerbaitingiem?
Cholerny arcybałagan, Króliczku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoziom "Króliczka" jako tworu literackiego to po prostu równia pochyła. Akt pierwszy jest tajemniczy, mroczny, fascynujący, zachęca do dalszego czytania. Akt drugi jest dobry, zakręcony, wywołuje zawroty głowy. Akt trzeci to pozbawiona sensu błazenada.
I o akcie trzecim chcę powiedzieć więcej, bo to on kompletnie zabił we mnie cały...
O tym, że to książka przedziwna (arcydziwna!), chyba nie trzeba nikomu mówić. I prawdopodobnie długo jeszcze nie będę miała o niej sprecyzowanego zdania. Ale jedno trzeba jej oddać już na wstępie: cała ta abstrakcja, oniryzm, ta dziwność, to oderwanie - są doskonałe. To nie jest jedna z tych książek, gdzie wątki wpadają na siebie jak pijane, gdzie nic nie jest jasne, a niejasność wcale nie jest celowa, tylko po prostu obnaża to, że sam autor nie do końca wiedział, dokąd zmierza. U Mony Awad tego nie ma - tu wszystko jest przemyślane, a ta warstwa nierealności jednocześnie jest pokręcona i napisana bardzo klarownie. Wiecie, o co chodzi? Mimo że było bardzo dziwnie i nie do końca było wiadomo, co jest prawdą, a co nie, autorka ma tę dziwność pod kontrolą: prowadzi ją jak najprzyziemniejszą fabułę, ubiera ją w proste słowa i przyswajalny system, który pozwala śledzić z pełnym zrozumieniem fabułę, mimo że w gruncie rzeczy jest totalnie oderwana od rzeczywistości. Próbuję w ten sposób powiedzieć, że dziwność to efekt zamierzony, ale też przedstawiony zgodnie z zasadami najlepszego warsztatu. Bo tutaj dziwność jest nadzieniem zupełnie zgrabnie odlanej czekoladki, a nie kanciastym produktem ubocznym działań początkującego cukiernika. O.
O tym, że to książka przedziwna (arcydziwna!), chyba nie trzeba nikomu mówić. I prawdopodobnie długo jeszcze nie będę miała o niej sprecyzowanego zdania. Ale jedno trzeba jej oddać już na wstępie: cała ta abstrakcja, oniryzm, ta dziwność, to oderwanie - są doskonałe. To nie jest jedna z tych książek, gdzie wątki wpadają na siebie jak pijane, gdzie nic nie jest jasne, a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWhat the hell was that 😭
Króliczek to bardzo dziwna książka, która nie wiem do końca o czym była. Opowiadana jest z perspektywy Samanthy, która studiuje wraz z grupą "Króliczków" na prestiżowej uczelni literaturę. Króliczki to cztery dziewczyny, każda z nich jest niczym osobna estetyka z Pinteresta, eteryczne femme fatale. W którymś momencie Samantha otrzymuje od nich zaproszenie do ich dziwnego grona, gdzie oddają się okultystycznym procesom twórczym.
Przez większość fabuły, i chyba nawet do samego końca, nie byłam w stanie stwierdzić czy książka jest pisana w duchu realizmu magicznego czy to tylko wyobraźnia/ halucynacje/ narkotyczne wizje głównej bohaterki. Moje wrazenia z czytania książki najlepiej oddają słowa jednej z bohaterek: "Zawsze kiedy czytam jedna z nowelek Victorii, czuję się arcygłupia, ponieważ z trudem ogarniam ich sens. A potem się obwiniam. Wydaje mi się, Kiro, że to zbyt genialne, abyś zdołała to ogarnąć. Na pewno ci coś umknęło. Mimo że zawsze odzywa się cichy głosik, który powtarza: "Co to w ogóle, kurwa, jest? To nie ma sensu. To jest wyzywające i celowo mętne i nikt poza Victorią nigdy tego nie zrozumie". Ja nie wiem czy to był jakiś meta poziom komentarza i książka krytykuje samą siebie, bo mogłabym w ten sam sposób wypowiedzieć się o Króliczku. Książka jest z braku lepszego słowa dosyć pokurwiona i w którymś momencie orientujemy się że nie dostaniemy żadnych odpowiedzi co się dokładnie dzieje. Na końcówce musiałam się zmuszczać do lektury bo przysypiałam w gąszczu epitetów i dziwacznych scen. Natomiast to co na pewno mogę oddać książce to że nic podobnego wcześniej nie czytałam i na pewno na długo zostanie mi w pamięci.
What the hell was that 😭
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKróliczek to bardzo dziwna książka, która nie wiem do końca o czym była. Opowiadana jest z perspektywy Samanthy, która studiuje wraz z grupą "Króliczków" na prestiżowej uczelni literaturę. Króliczki to cztery dziewczyny, każda z nich jest niczym osobna estetyka z Pinteresta, eteryczne femme fatale. W którymś momencie Samantha otrzymuje od nich...
Bardzo udana lektura – raz bawi, raz wzrusza, raz zmusza do zastanowienia. Autorka świetnie prowadzi narrację, dzięki czemu łatwo wsiąknąć w świat bohaterów. Szczerze polecam każdemu, kto lubi książki z „tym czymś”.
Bardzo udana lektura – raz bawi, raz wzrusza, raz zmusza do zastanowienia. Autorka świetnie prowadzi narrację, dzięki czemu łatwo wsiąknąć w świat bohaterów. Szczerze polecam każdemu, kto lubi książki z „tym czymś”.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo stylu tej autorki trzeba się przyzwyczaić i trzeba lubić taką psychodele, żeby cieszyć się lekturą. Lubię się bawić tą treacią i intwrprwtować wątki po swojemu. To już druga jej książka, która pomimo różnych zwrotów akcji w mojej ocenie kończy się pozytywnie co bardzo mnie cieszy.
Do stylu tej autorki trzeba się przyzwyczaić i trzeba lubić taką psychodele, żeby cieszyć się lekturą. Lubię się bawić tą treacią i intwrprwtować wątki po swojemu. To już druga jej książka, która pomimo różnych zwrotów akcji w mojej ocenie kończy się pozytywnie co bardzo mnie cieszy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚmiem twierdzić, że ktoś, kto pisze w recenzjach, że "odjechane" i jakby na tym koniec, to nie zadał sobie trudu próby zrozumienia tej książki;) Jak dla mnie pozycja genialna, z mnóstwem symboliki, i taka, którą można interpretować na co najmniej na kilka sposobów.
Ponieważ tytuł to "Bunny", a kilka dziewczyn nazywających siebie "króliczkami" zajmuje się magią, to mi od razu skojarzyło się to z religią wicca, czarownictwem ogólnie i terminem "fluffy bunny". To, i inne symbole pojawiające się w książce to jedna z interpretacji - czyli satyra na współczesne duchowe/ artystyczne kręgi kobiet, "modę" na duchowość, pseudookultyzm itd. Inna interpretacja - droga Samanthy jako procesu indywiduacji- walki z cieniem, integracji ego. Jeszcze inna - choroba psychiczna, schizofrenia. O każdej można by pisać i pisać;) Dlatego uważam że to powieść uniwersalna. Na pewno jest to wszystko oniryczne, tripowe, ale też sporo tu odniesień do sztuki, literatury, procesu tworzenia. Arcydobre;) Dark Academia w krzywym lustrze. Awad staje się jedną z moich ulubionych autorek, polecam też "Wszystko dobrze".
Śmiem twierdzić, że ktoś, kto pisze w recenzjach, że "odjechane" i jakby na tym koniec, to nie zadał sobie trudu próby zrozumienia tej książki;) Jak dla mnie pozycja genialna, z mnóstwem symboliki, i taka, którą można interpretować na co najmniej na kilka sposobów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonieważ tytuł to "Bunny", a kilka dziewczyn nazywających siebie "króliczkami" zajmuje się magią, to mi od...
ta książka to ten jeden gorączkowy sen o którym zapominasz 5 minut po obudzeniu
ta książka to ten jeden gorączkowy sen o którym zapominasz 5 minut po obudzeniu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwadło, męczyłam się z tym
Dziwadło, męczyłam się z tym
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym miała zastój czytelniczy to ta książka mogłaby pomóc mi się wybrać.
To książka zdecydowanie dziwna, trochę niepokojąca, w klimacie "akademii".
Ale czy była dobra?....
Wciąż zastanawiam się czy nie był to przeintelektualizowany bełkot - bo granica między grafomanią a literaturą dobrą jest bardzo bardzo cienka.
No ale o czym jest?
O samotności, o byciu dwudziestoletnią dziewczyną, o szukaniu siebie, o obsesji, o kulcie, o zabijaniu niewinnych i winnych, o gubieniu siebie dla innych i trochę nawet o literaturze.
Głowna bohaterka mimo bycia narratorką historii trochę mi się w tym wszystkim rozpłynęła, ledwo pamiętałam jej imię, nie potrafię za dużo powiedzieć o jej osobowości. Ale może o to chodziło? Może ma zostać dla nas Króliczkiem?
Gdybym miała zastój czytelniczy to ta książka mogłaby pomóc mi się wybrać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka zdecydowanie dziwna, trochę niepokojąca, w klimacie "akademii".
Ale czy była dobra?....
Wciąż zastanawiam się czy nie był to przeintelektualizowany bełkot - bo granica między grafomanią a literaturą dobrą jest bardzo bardzo cienka.
No ale o czym jest?
O samotności, o byciu...
Gdybym miała jak najkrócej określić, czym jest „Króliczek” Mony Awad, powiedziałabym, że to thrillerowo-erotyczna psychodela (może bardziej thrillerowa niż erotyczna). Ogromnie podobała mi się oniryczna konwencja, jakby z koszmaru sennego, która z drugiej strony nie była chaotyczna lub przytłaczająca, bo stanowiła jedynie część książki; autorka daje czytelnikowi chwile wytchnienia w postaci swojej fikcyjnej rzeczywistości. Ten świat wydaje się zwyczajny - nawet w swoim dziwactwie, bo można w nim z łatwością odnaleźć punkty wspólne z naszym światem - dopóki jednak nie wpadniemy do króliczej nory, w której się spada, i spada, i spada, aż trafia się do miejsca, gdzie ludzie chodzą do góry nogami, gdy wtem okazuje się, że to był tylko sen. Ale kolejna królicza nora jest kilka stron dalej… „Króliczek” zaskoczył mnie wielokrotnie i choćby dlatego bardzo go polecam.
Gdybym miała jak najkrócej określić, czym jest „Króliczek” Mony Awad, powiedziałabym, że to thrillerowo-erotyczna psychodela (może bardziej thrillerowa niż erotyczna). Ogromnie podobała mi się oniryczna konwencja, jakby z koszmaru sennego, która z drugiej strony nie była chaotyczna lub przytłaczająca, bo stanowiła jedynie część książki; autorka daje czytelnikowi chwile...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to jest źle napisane. Jestem w stanie jakoś zaakceptować dziwność fabuły i satyryczne eksperymenty Awad, ale pod tą wydmuszką niczego nie ma (a interpretacyjnie da się to dość szybko omówić). "Króliczek" przykuwa uwagę, bo ponoć jest najdziwniejszą książką roku, ale tylko za taką uchodzi, bo pośród mainstreamowych powieści faktycznie brzmi wypada dość psychodelicznie.
Trochę żałuję, że rozminęłam się z tą powieścią, ale czy serio autorzy muszą wybierać między jakością a szokującymi chwytami (tu: dziwność i ogólna psychodeliczność "Króliczka") - czemu nie mogę dostać dobrej jakościowo mainstreamowej powieści, która będzie oryginalna? Czy naprawdę proszę o tak wiele?
Jak to jest źle napisane. Jestem w stanie jakoś zaakceptować dziwność fabuły i satyryczne eksperymenty Awad, ale pod tą wydmuszką niczego nie ma (a interpretacyjnie da się to dość szybko omówić). "Króliczek" przykuwa uwagę, bo ponoć jest najdziwniejszą książką roku, ale tylko za taką uchodzi, bo pośród mainstreamowych powieści faktycznie brzmi wypada dość psychodelicznie....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHumanistyczny bełkot owinięty prozą
Humanistyczny bełkot owinięty prozą
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż posrana rzecz.
Ależ posrana rzecz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyzwanie bracz bingo 2026: z polecenia.
Wyzwanie bracz bingo 2026: z polecenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmieszane zaciekawienie ze znudzeniem. Momentami sprawiała, że zastanawiałam się co dalej się wydarzy, ale często też czułam się zniechęcona, ale skończyłam i nie jestem zachwycona. Mimo to nie żałuję że przeczytałam.
Zmieszane zaciekawienie ze znudzeniem. Momentami sprawiała, że zastanawiałam się co dalej się wydarzy, ale często też czułam się zniechęcona, ale skończyłam i nie jestem zachwycona. Mimo to nie żałuję że przeczytałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topoddałam się w połowie. Na początku książka intryguje, historia wciąga, sposób, w jaki przedstawiani są bohaterowie sprawia, że chcemy ich poznać ale kiedy docieramy do punktu kiedy mniej więcej możemy domyślić się co jest nie tak z główną bohaterką to czar pryska. jest to tylko surrealistyczna i monotonna paplanina, w której cięzko się połapać
poddałam się w połowie. Na początku książka intryguje, historia wciąga, sposób, w jaki przedstawiani są bohaterowie sprawia, że chcemy ich poznać ale kiedy docieramy do punktu kiedy mniej więcej możemy domyślić się co jest nie tak z główną bohaterką to czar pryska. jest to tylko surrealistyczna i monotonna paplanina, w której cięzko się połapać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to⭐️3/5
Pierwsza część tej książki upłynęła mi pod znakiem nieustannego „WTF” i pytania: ‚co ja właściwie czytam?’ – ale w tym dobrym sensie, bo byłam zaciekawiona i chciałam wiedzieć, dokąd to wszystko zmierza. No i wtedy pojawił się moment kulminacyjny, wyjaśniający, o co chodzi z króliczkami (serio, już nigdy nie spojrzę na te zwierzęta tak samo 😵💫🥴)… a zaraz po nim nastąpił równia pochyła w stronę nudy. Zamiast myśleć ‚co ja czytam?’ zaczęłam myśleć ‚po co ja to czytam’ – a to, jak wiadomo, wróży źle. W końcu nawet nie chciało mi się już rozkminiać, co się tam właściwie dzieje, bo i po co.
Na plus – mogę sobie odhaczyć wyjście ze strefy komfortu, z czego jestem całkiem dumna. Ale jeśli chodzi o sam eksperyment? No cóż… bardziej średnio niż dobrze.
⭐️3/5
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część tej książki upłynęła mi pod znakiem nieustannego „WTF” i pytania: ‚co ja właściwie czytam?’ – ale w tym dobrym sensie, bo byłam zaciekawiona i chciałam wiedzieć, dokąd to wszystko zmierza. No i wtedy pojawił się moment kulminacyjny, wyjaśniający, o co chodzi z króliczkami (serio, już nigdy nie spojrzę na te zwierzęta tak samo 😵💫🥴)… a zaraz po nim...
Króliczku, jesteś niczym moje myśli tuż przed zaśnięciem.
Czułam się jakbym była wrzucona w wir snów, które mają sens jedynie wtedy, gdy śnię. Po wybudzeniu się, nie ma sensu ich interpretować. Ważne, że rozumiałam wszystko, gdy byłam pod ich wpływem.
Bardzo oryginalna koncepcja i sposób pisania. Chętnie przeczytałabym więcej książek, które mają taki duszny klimat -mieszający to co prawdziwe, i to co jest elementem szaleństwa.
Jeden minus, za to, że byłam gotowa jeszcze bardziej dać się utopić, a mimo wszystko przeżyłam. Jednak to moja własna wysoka tolerancja na taką przesadę, może nie wszyscy by chcieli zostać zupełnie zniszczeni.
Króliczku, jesteś niczym moje myśli tuż przed zaśnięciem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzułam się jakbym była wrzucona w wir snów, które mają sens jedynie wtedy, gdy śnię. Po wybudzeniu się, nie ma sensu ich interpretować. Ważne, że rozumiałam wszystko, gdy byłam pod ich wpływem.
Bardzo oryginalna koncepcja i sposób pisania. Chętnie przeczytałabym więcej książek, które mają taki duszny klimat...
mój problem z tą książką wcale nie zasadza się na jej fabule, choć o niej też można dyskutować - to jest po prostu koszmarnie napisane.
ciągłe powtarzanie przedrostka -arcy jest tak rewolucyjnym zabiegiem ze strony awad, że zjada samo siebie, używane przez nią przekleństwa trącą wattpadem, a przymiotniki mnożą się i mnożą, zajmując połowę zdań, jakby nie można było znaleźć innych środków do tego, żeby coś opisać. megamęcząca pozycja, i wcale nie przez swój różowo-makabryczny surrealizm.
kompletna strata czasu i nie polecam. jak chcecie coś poczytać o sztuce i o ćpaniu to lepiej sobie weźcie pożegnanie jesieni witkacego. nie ma tam co prawda króliczka, ale jest niedźwiedzica. pozdr
mój problem z tą książką wcale nie zasadza się na jej fabule, choć o niej też można dyskutować - to jest po prostu koszmarnie napisane.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tociągłe powtarzanie przedrostka -arcy jest tak rewolucyjnym zabiegiem ze strony awad, że zjada samo siebie, używane przez nią przekleństwa trącą wattpadem, a przymiotniki mnożą się i mnożą, zajmując połowę zdań, jakby nie można było...
trochę mind fuck, ale fajnie napisana i na pewno zakręcona
trochę mind fuck, ale fajnie napisana i na pewno zakręcona
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuję się jakbym przeczytała jakiś wiersz na polskim, którego nie potrafię zrozumieć.
Czuję się jakbym przeczytała jakiś wiersz na polskim, którego nie potrafię zrozumieć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to