Rozumiem ogrom pracy włożonej w tą powieść, złożoność całej struktury i pomysłu oraz wiedzę autora. Ale wyłapałam nieścisłość historyczną, poza tym były wątki, które wydały mi się zbędne i generalnie była mocno rozwleczona.
Rozumiem ogrom pracy włożonej w tą powieść, złożoność całej struktury i pomysłu oraz wiedzę autora. Ale wyłapałam nieścisłość historyczną, poza tym były wątki, które wydały mi się zbędne i generalnie była mocno rozwleczona.
Tak mi przyszlo do glowy, ze Dan Brown powinien sie uczyc od Umberto Eco, jak sie odrabia lekcje przed napisaniem porzadnej powiesci, ktora lawiruje w meandrach historii (ze o stylu i slownictwie samego Autora juz nie wspomne)! Roznica jak miedzy szklaneczka whisky piecioletniej i dwudziestojednoletniej.
Tak mi przyszlo do glowy, ze Dan Brown powinien sie uczyc od Umberto Eco, jak sie odrabia lekcje przed napisaniem porzadnej powiesci, ktora lawiruje w meandrach historii (ze o stylu i slownictwie samego Autora juz nie wspomne)! Roznica jak miedzy szklaneczka whisky piecioletniej i dwudziestojednoletniej.
O tym, że Eco to nie tylko pisarz, ale też niecodzienny erudyta i filozof, nikogo nie trzeba o tym przekonywać - jego powieści świadczą o tym wystarczająco. Przy lekturze "Imienia róży" uważałam to za zaletę i powód do podziwu. W przypadku "Wahadła Foucaulta" jednak mnie Eco nieco zmęczył.
Trudno mi tych dwóch powieści ze sobą nie porównywać. "Imię róży", pomimo finezyjnej, rozbudowanej intrygi, mimo kolejnych warstw i wątków pobocznych, miała strukturę właściwie linearną. Od pierwszego zabitego mnicha idziemy za Wilhelmem i Adso w ślad za mordercą i rozwikłujemy tajemnicę biblioteki. Tymczasem fabuła w "Wahadle Foucaulta" nie idzie naprzód, tylko zatacza niekończące się spirale.
Rozumiem, jaka była filozoficzna podbudowa tej książki. Koncepcja poszukiwania tajemnicy, ten wszechogarniający spisek, ukryte dno rzeczywistości - wszystko to sprzyja spiętrzaniu źródeł, historycznych i kulturalnych skojarzeń. Trzeba sobie jednak powiedzieć, że to, co działa w warstwie filozoficznej, zupełnie nie sprawdza się w warstwie fabularnej. Ogromna, przytłaczająca kwerenda, którą Eco przedstawia na kartach "Wahadła..." w końcu robi się nużąca. To już momentami nie powieść, tylko niekończący się wykład z historii literatury i antropologii. Kiedy bohaterowie po raz kolejny uderzają się w czoła, stwierdzając "Aha! To przecież oczywiste, że te wątki się wiążą!", nie sposób w którymś momencie nie wzruszyć ramionami i nie zapytać "Jezu, ale właściwie o co chodzi?". Rozumiem, że autorowi o to chodziło. Mówi to zresztą ustami Lii, która wyśmiewa rozbuchaną, wszechogarniającą koncepcję głównych bohaterów. Fakt pozostaje jednak faktem. Erudycja autora dławi fabułę i ją przyćmiewa.
Znów w przeciwieństwie do "Imienia róży" - rozwiązanie tej ogromnej intrygi nie daje katharsis. To ani wada, ani zaleta - po prostu nieuchronność, która zostawia czytelnika z poczuciem pustki.
Na marginesie - rozczula mnie bardzo podejście Eco do technologii. Zetknęłam się z tym po raz pierwszy w zbiorze felietonów Eco "Pape Satàn aleppe", gdzie mocno było widać, że autor nie bardzo nadąża za współczesnym światem. "Wahadło..." to potwierdza. Casaubon, który jako zawód wybiera sobie bycie czymś w rodzaju żywego Google'a, czy Abulafia - najzwyklejszy edytor tekstowy - sprowadzony do funkcji niemal boskiej. To tak jak w XIX-wiecznych powieściach, gdzie Zola straszył nas pierwszymi ogromnymi magazynami mody kobiecej. Jakie wrażenie może wywołać to na czytelniku, który zamawia sobie książki z Amazona, a ich adaptacje ogląda na Netfliksie?
W ostatecznym rozrachunku - doceniam "Wahadło..." za to, co u Eco sprawdzone, za erudycyjną podbudowę (nawet jeśli przytłacza), za filozoficzne tło, za nieoczywisty, cierpki humor tam, gdzie się go czytelnik najmniej spodziewa, za barwne postaci - tutaj zwłaszcza w osobie Jacopo Belbo, który jest jednocześnie cynikiem i tchórzem, niespełnionym artystą i równie niespełnionym kochankiem, erudytą i zupełnie małostkowym, samolubnym człowiekiem. Uwielbiałam go tak samo jak Wilhelma z Barskeville.
A do Eco pewnie jeszcze wrócę. Niech znowu zadusi mnie i oczaruje na dziewięciuset stronach kolejnej ze swoich powieści.
O tym, że Eco to nie tylko pisarz, ale też niecodzienny erudyta i filozof, nikogo nie trzeba o tym przekonywać - jego powieści świadczą o tym wystarczająco. Przy lekturze "Imienia róży" uważałam to za zaletę i powód do podziwu. W przypadku "Wahadła Foucaulta" jednak mnie Eco nieco zmęczył.
Trudno mi tych dwóch powieści ze sobą nie porównywać. "Imię róży", pomimo...
Gdybym miała zawrzeć fabułę tej powieści w jednej linijce, brzmiałaby ona tak: “Skondensowanie książek Dana Browna w erudycyjnej wersji dla ambitnych”.
Czego tu nie ma… masoni, różokrzyżowcy, templariusze, alchemicy, teozofowie, hrabia Saint Germain itd. Rozmaite teorie spiskowe dziejów wrzucone do jednego worka, przeplatane fragmentami inspirowanymi życiorysem Autora oraz przygodą trójki sceptyków, którzy z własnej woli weszli na zakazany teren. Dzieło to, to tak naprawdę eksperyment literacki i satyra na zwolenników teorii spiskowych, ezoteryków, wydawców poczytnych sensacji a w końcu tych, którzy z drwią z wymienionych powyżej. Podczas czytania bawiłam wybornie!
Główną wadą powieści jest jednak zbyt szerokie podejście do tematu i przywołanie dziesiątek zagadnień na raz. W porównaniu z pierwszą połową książki, zakończenie jest jakby niedorobione- sklecone naprędce. Niektóre wątki zostały rozwinięte i nabrały ostatecznego kształtu w “Cmentarzu w Pradze” i chociażby dlatego wielbiciele Umberta Eco powinni sięgnąć po tę powieść.
Mój drugi zarzut dotyczy samego wydania*. W niektórych miejscach dramatycznie wręcz brakowało mi przypisów. Wiem, że niby wszystko można znaleźć w internecie, nie chodzi mi też o wyjaśnienia trudnych terminów, lecz o kontekst i uwagi. Każdy przypis redakcji czy tłumacza jest świadectwem szacunku wydawcy do czytelnika oraz obrazuje jego zaangażowanie. Zrobiono kopiuj-wklej z poprzedniego wydania. Zauważyłam też niekonsekwencję w tłumaczeniu cytatów na początku rozdziałów- niektóre ich w ogóle nie mają! Fragmenty z włoskiego, angielskiego czy niemieckiego są tłumaczone, natomiast np. z hebrajskiego- nie. Przy czym odwołania do ksiąg z których pochodzą są bardzo obszerne. Prawdopodobnie to zasługa oryginału. Panie i Panowie, albo tłumaczymy wszystko, albo nie tłumaczymy nic! Nie każę wam tego robić od razu w tekście, ale przypisy na końcu byłyby mile widziane. Książka fantastycznie prezentuje się na półce, ale w przypadku takich, skomplikowanych powieści z szerokim kontekstem historycznym, mile widziane byłoby coś więcej ze strony merytorycznej.
Podsumowując,
radość z czytania: 9/10
treść: solidne 7/10
wydanie: 6/10
//* odnosi się do wydania Noir sur Blanc z 2023r.
Gdybym miała zawrzeć fabułę tej powieści w jednej linijce, brzmiałaby ona tak: “Skondensowanie książek Dana Browna w erudycyjnej wersji dla ambitnych”.
Czego tu nie ma… masoni, różokrzyżowcy, templariusze, alchemicy, teozofowie, hrabia Saint Germain itd. Rozmaite teorie spiskowe dziejów wrzucone do jednego worka, przeplatane fragmentami inspirowanymi życiorysem Autora oraz...
Spisek toczący się przez wieki choć podejrzewam że podany w mało przystępny sposób dla ludzi nie interesujących się historią, niemniej dla jej miłośników to wielka uczta. Początkowo miałem wrażenie że to będzie przegadana książka ale potem te rozmowy zaciekawiły mnie na zabój - tyle tam odniesień, ciekawostek iż byłem zawiedziony że to już koniec. Uwielbiam tą książkę.
Spisek toczący się przez wieki choć podejrzewam że podany w mało przystępny sposób dla ludzi nie interesujących się historią, niemniej dla jej miłośników to wielka uczta. Początkowo miałem wrażenie że to będzie przegadana książka ale potem te rozmowy zaciekawiły mnie na zabój - tyle tam odniesień, ciekawostek iż byłem zawiedziony że to już koniec. Uwielbiam tą książkę.
Momentami mocno przegadana. Książka zdecydowanie dla wytrwałych, którym nie przeszkadza czekanie kilkaset stron na rozwój akcji. Dodatkowo ta pozycja ma dość wysoki próg wejścia - jest niewątpliwie popisem, miejscami wręcz egoistycznym, erudycji Eco. Erudycję należy oczywiście docenić, ale jednak fajnie by było ze strony autora, gdyby obszerniej tłumaczył zagadnienia, na które się powołuje. W innym wypadku należy wiele fraz sprawdzać w innych źródłach i słownikach (bo liczne są fragmenty nieprzetłumaczone z innego języka).
Momentami mocno przegadana. Książka zdecydowanie dla wytrwałych, którym nie przeszkadza czekanie kilkaset stron na rozwój akcji. Dodatkowo ta pozycja ma dość wysoki próg wejścia - jest niewątpliwie popisem, miejscami wręcz egoistycznym, erudycji Eco. Erudycję należy oczywiście docenić, ale jednak fajnie by było ze strony autora, gdyby obszerniej tłumaczył zagadnienia, na...
Autor szkicując świat przedstawiony, sugerując intrygę i wprowadzając ciekawych bohaterów naobiecywał wiele. Wydawało się, że po tylu odwołaniach do Dumasa, książka skręci w stronę łotrzykowskiego postmodernistycznego żartu, w którym nasi trzej muszkieterowie będą odgrywać na nowo przygody płaszcza i szpady, ale uzbrojeni w manuskrypty, archiwa i tajemnice templariuszy. Nic z tego. Bohaterowie otoczeni groźnymi wrogami, zamiast zapierać dech w piersi czytelnika popisami walki, widowiskowymi scenami pościgów i pełnymi zwrotów akcji intrygami, siadają znudzeni na podłodze, odkładają peruki, zapalają niespiesznie fajki i zaczynają z cynizmem rozprawiać o książkach, historii, religii i rozliczają się ze swojej niezbyt szczęśliwej przeszłości. Wydaje się jakby autor za cel postawił sobie zupełne ignorowanie czytelnika. Nie polubimy żadnego z bohaterów, nie będziemy z nikim sympatyzować, nie będziemy z zaciekawieniem podglądać co jest w kolejnym rozdziale. Satysfakcja z czytania praktycznie żadna.
Eco swój wykład o historii teorii spiskowych przybrał w szaty powieści, ale nie jest w tym przekonujący, więc ciężko odczytywać tę książkę inaczej, niż właśnie jako nudną prelekcję starego profesora. Świat powieści jest rozbudowany, są ciekawe miejsca, ciekawe tło polityczne, jest nawet coś w stylu romansów, jest w końcu przebogata biblioteka postaci historycznych, prądów filozoficznych, tajnych stowarzyszeń, poczet różnej maści hochsztaplerów, magików, alchemików i okultystów. Ale na tej pięknej scenie z tak dopracowanymi rekwizytami i kostiumami kompletnie nic się nie dzieje.
Przesłanie powieści, że mianowicie nie ma żadnej ostatecznej tajemnicy, każdy w końcu to w życiu rozumie, ale w momencie, gdy nie ma to już znaczenia - jakolwiek ciekawe, to jest wyłuszczone na siłę na ostatnich kartach książki i to wprost jak krowie na rowie - zupełnie jakby autor na koniec zorientował się, że te 600 stron wcale czytelnika do takiej konstatacji nie doprowadzi, więc morał należy zaaplikować z subtelnością uderzenia pałką w czaszkę. Treść powieści można zawrzeć w 1/5 jej objętości. Doczytałem do końca tylko po to żeby mieć prawo uczciwie skrytykować.
Autor szkicując świat przedstawiony, sugerując intrygę i wprowadzając ciekawych bohaterów naobiecywał wiele. Wydawało się, że po tylu odwołaniach do Dumasa, książka skręci w stronę łotrzykowskiego postmodernistycznego żartu, w którym nasi trzej muszkieterowie będą odgrywać na nowo przygody płaszcza i szpady, ale uzbrojeni w manuskrypty, archiwa i tajemnice templariuszy. Nic...
Ale to była przeprawa... Najpierw czekałam aż się fabuła rozwinie i wyklaruje, kiedy już to się stało (w jakiejś 1/3 książki), poczułam pewną radość z czytania, aż nagle, w 2/3 książki, pojawiły się, na szczęście krótkie, rozdziały związane z całą historią bractw nikczemnych w ilości mnóstwa, gdzie mózg mi już dawno odpłynął. Nie byłam w stanie przetrwać tych fragmentów gdzie bohaterowie przerzucali się nazwami własnymi osób i miejsc, czułam się jakbym czytała jakiś rocznik. Końcówka, mimo że całkiem całkiem, nie rekompensuje tego napisanego dziwnym językiem dzieła.
Ale to była przeprawa... Najpierw czekałam aż się fabuła rozwinie i wyklaruje, kiedy już to się stało (w jakiejś 1/3 książki), poczułam pewną radość z czytania, aż nagle, w 2/3 książki, pojawiły się, na szczęście krótkie, rozdziały związane z całą historią bractw nikczemnych w ilości mnóstwa, gdzie mózg mi już dawno odpłynął. Nie byłam w stanie przetrwać tych fragmentów...
Druga powieść włoskiego autora, dużo bardziej hermetyczna i posiadająca znacznie wyższy próg wejścia od „Imienia róży”. Aby czytać ze zrozumieniem i nadążać za koncepcjami bohaterów bez googlowania w necie trzeba bowiem naprawdę nieźle znać historię i to nie tylko jednej epoki oraz geografię. Nie zaszkodzi bazowa wiedza na temat francuskiego, łaciny i nawet niemieckiego. No i przede wszystkim trzeba śledzić wszystkie wątki pojawiające się w fabule.
Akcja rozgrywa się przede wszystkim w Mediolanie i Paryżu, z małymi przeskokami (w tym we wspomnieniach Jacopo Belbo) do Piemontu wraz z epizodem w Brazylii, od przełomu lat 60-tych i 70-tych minionego stulecia do roku 1984 (wspomniany w treści pogrzeb Norberto Berlinguera).
Narratorem jest młody historyk (a początkowo student) Casaubon, zaś obok niego główne role odgrywają dwaj redaktorzy-dziwacy z tego samego wydawnictwa: Jacopo Belbo oraz Diotallevi – fascynujący się kabałą i uważający za Żyda. I z punktu widzenia mainstreamu i ono i wszystkie inne ważne postacie fikcyjne występujące w powieści są pasjonatami, jeśli wręcz nie dziwakami na pograniczu manii.
Eco nie byłby sobą, gdyby nie zastosował mistrzowskiej i perwersyjnej konstrukcji fabuły i co więcej - nie zapowiedział jej na samym początku („Plan”). Czytając warto zatem zwracać uwagę na szczegóły.
Wspomniana historia jest potraktowana w sposób mocno sensacyjny. Autor bowiem wybrał z niej tematykę niejako spiskową – czyli tzw. hermetyzm, ezoterykę, tajne bractwa, zakony i generalnie to wszystko, co króluje w popkulturze dotyczącej historii. Niby zatem jest to podróż bez trzymanki po obrzeżach Klio, ale nasuwające się końcowe wnioski na pewno zadowolą wszelkich sceptyków i ludzi zdroworozsądkowych.
Eco pokazał też, jak manipulując szczątkami informacji, nazwami (etymologia!), skrótami, a szczególnie brakiem przekazów można zbudować mnóstwo pozornie logicznych lecz całkowicie absurdalnych i wyssanych z palca teorii, które może obalić bez trudu jedna, zdroworozsądkowo myśląca osoba.
Wisienką na torcie jest znakomity ironiczny humor autora,szczególnie opisujący pracę obu wydawnictw należących do jednego właściciela, czyli Garamond i Manuzio, czy też niektórych relacji i przygód Jacopo Belbo.
Jednym słowem uczta dla wtajemniczonych, ale nie w tajemne rytuały, lecz w wiedzę historyczną na odpowiednim poziomie. I jeszcze jedno – niech nikt nie oczekuje od tej powieści „emocji” ;-).
Pozycja przeczytana w ramach wyzwania kwietniowego – książka z tytułem (lub autorem) rozpoczynającym się na literę „W”.
Druga powieść włoskiego autora, dużo bardziej hermetyczna i posiadająca znacznie wyższy próg wejścia od „Imienia róży”. Aby czytać ze zrozumieniem i nadążać za koncepcjami bohaterów bez googlowania w necie trzeba bowiem naprawdę nieźle znać historię i to nie tylko jednej epoki oraz geografię. Nie zaszkodzi bazowa wiedza na temat francuskiego, łaciny i nawet niemieckiego....
Książka Umberto Eco to intelektualna gra, w której historia, ezoteryka i spiskowe teorie splatają się w misterną sieć powiązań. Główni bohaterowie – trzej redaktorzy wydawnictwa – tworzą dla zabawy teorię spiskową, łączącą templariuszy, różokrzyżowców i tajne stowarzyszenia. Szybko jednak okazuje się, że granica między fikcją a rzeczywistością jest cieńsza, niż się wydawało.
To nie tylko powieść przygodowa z elementami thrillera, ale przede wszystkim literacki labirynt pełen odniesień do filozofii, historii i okultyzmu. Eco w charakterystycznym dla siebie stylu łączy erudycję z ironią, bawiąc się konwencjami i zmuszając czytelnika do myślenia. Warstwa symboliczna i gęsta sieć odniesień sprawiają, że lektura wymaga skupienia, ale satysfakcja z odkrywania kolejnych poziomów znaczeń jest warta wysiłku.
W książce nie brakuje refleksji nad ludzką skłonnością do doszukiwania się ukrytych wzorców i nad konsekwencjami przekonania, że "wszystko jest połączone". To powieść dla czytelników, którzy lubią literackie wyzwania i nie boją się zagłębiać w wielowarstwowe opowieści, w których każde zdanie może mieć ukryte znaczenie.
Książka Umberto Eco to intelektualna gra, w której historia, ezoteryka i spiskowe teorie splatają się w misterną sieć powiązań. Główni bohaterowie – trzej redaktorzy wydawnictwa – tworzą dla zabawy teorię spiskową, łączącą templariuszy, różokrzyżowców i tajne stowarzyszenia. Szybko jednak okazuje się, że granica między fikcją a rzeczywistością jest cieńsza, niż się...
Zawiodłam się. Może mniej książki, co tym, że okazałam się na nią za głupia. Erudycja Eco jest miejscami męcząca. Żałuję, bo uwielbiam Imię Róży, Historię piękna.... Ale też brakowało w moim egzemplarzu przypisów. Templariusze i okultyzm nie są też w kręgu moich zainteresowań. Dobrnęłam do końca, ale ledwo łapiąc oddech.
Zawiodłam się. Może mniej książki, co tym, że okazałam się na nią za głupia. Erudycja Eco jest miejscami męcząca. Żałuję, bo uwielbiam Imię Róży, Historię piękna.... Ale też brakowało w moim egzemplarzu przypisów. Templariusze i okultyzm nie są też w kręgu moich zainteresowań. Dobrnęłam do końca, ale ledwo łapiąc...
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
Zdecydowanie przerost formy nad treścią.
Mnóstwo wątków i niezwykle szczegółowych informacji absolutnie zbędnych dla fabuły jako całości. Nawet znając przytoczone opowieści i fakty z innych źródeł odniosłam wrażenie, że w książce są one jednym wielkim bełkotem.
Przesłanie jest tak banalnie proste, że równie dobrze można by zawrzeć fabułę na 150 stronach i oszczędzić czytelnikowi trudu przedzierania się przez ten „popis” erudycji autora. Byłoby to z pewnością bardziej strawne i przejrzyste. I może rozczarowanie byłoby mniejsze. Bowiem autor stara się zbudować suspens już od pierwszego rozdziału, manipulując chronologią (na całe szczęście, bo inaczej książka byłaby nie do przejścia), po to by na koniec pokazać, że zwrotem akcji i odkryciem tajemnicy jest brak zwrotu akcji i brak tajemnicy. Przebrnęłam do końca tylko z szacunku do jego innych pozycji, które bardzo mi się podobały. Wahadła nie polecam.
Zdecydowanie przerost formy nad treścią.
Mnóstwo wątków i niezwykle szczegółowych informacji absolutnie zbędnych dla fabuły jako całości. Nawet znając przytoczone opowieści i fakty z innych źródeł odniosłam wrażenie, że w książce są one jednym wielkim bełkotem.
Przesłanie jest tak banalnie proste, że równie dobrze można by zawrzeć fabułę na 150 stronach i oszczędzić...
Wahadło jest pisane trudnym dla mnie językiem, ale samą koncepcję nazwałabym genialną. Zaczynałam czytać 4 razy zanim w końcu „zażarło”. Tym samym nie wiem, czy ocenić książkę na 4 czy na 9 i chyba pierwszy raz mam tego typu wątpliwość :)
Wahadło jest pisane trudnym dla mnie językiem, ale samą koncepcję nazwałabym genialną. Zaczynałam czytać 4 razy zanim w końcu „zażarło”. Tym samym nie wiem, czy ocenić książkę na 4 czy na 9 i chyba pierwszy raz mam tego typu wątpliwość :)
Nie udało mi się odnaleźć w kręgu wtajemniczonych pomimo cierpliwego oczekiwania na urzeczywistnienie się pełni wiedzy. Może jeszcze wszystkiego nie zrozumiałem, zapewne brakuje mi pewnego odstępu pomiędzy rozdziałami tej mrocznej teorii. Moje wszystkie ukierunkowane na obłaskawienie mistyfikacji Umberta Eco wysiłki układały się w wieczność i tak samo się też ciągnęły przez trzy kolejne tygodnie. Obsesją Wahadła się nie zaraziłem, za to na jakiś czas zraziłem się do od nowa pisanych historii wyśmienitego włoskiego mediewisty. Przedstawione przez niego spiskowe teorie i walka tajemnych sił zapewne przysporzyły ludzkości największych sekretów, jednak gdybym to ja musiał nadać zjawom historii ich rzeczywisty byt, to zrobiłbym to zupełnie inaczej. Czasem tak bywa, że obnażona tajemnica przynosi rozczarowanie i za sprawą przeczytanego "Wahadła Foucaulta" właśnie mnie to nieszczęście dotknęło.
W poszukiwaniu ukrytej sprężyny światowego porządku warto się wybrać tam, gdzie filozofując i sącząc czytelnikom do głowy smakowite literackie trucizny pojawił się sam Umberto Eco. Czyli do serca Paryża. Kto lubi się znaleźć w środku tajemniczej historii ten wie, że Eco potrafi się zbliżać niebezpiecznie blisko centrum wszelkiej mądrości. Również teraz nie można mu zarzucić braku dbałości o historyczne szczegóły i wynikające z tego poszukiwanie sekretu templariuszy. Cokolwiek bym zdradził, to i tak nie uzupełnię tej układanki, nie wyjawię użytego przez Eco klucza bo po prostu go nie zrozumiałem. Aby poznać wszystkie serwowane nam numeryczne smakołyki, potrzeba wiele wiedzy i mnóstwo cierpliwości, tej mi niestety zabrakło. Przeładowane symboliką "Wahadło Foucaulta" powinno przybliżać do odkrycia kamienia węgielnego, odnajdywać tajemnicę stworzenia a swoją gęstością intelektualnych przeżyć zachwycać spragnionych naukowej interpretacji. Tymczasem czuję się, jakby Umberto Eco bawił się kosztem przynajmniej połowy świata.
Tak to już jest, kiedy dam się wciągnąć do przesadnie doskonałej gry. Gdy odmieniane są i badane wszystkie możliwe warianty. Ponieważ przy ich obracaniu świat liter zaczyna układać się w mistyczną logikę. Wydaje się, że wszelkie kombinacje zostają wyczerpane i właśnie wtedy okazuje się, że imię Boga pozostaje tak samo sekretne, jak zawsze. Pozostaje zachować trzeźwy umysł i trzymać się stałych punktów w kosmosie, tych znanych nam ze szkolnych podręczników i encyklopedii. Jeśli ktoś jednak zostanie oczarowany pierwotną myślą, która rozwijając się w dzieło stworzenia staje się w książce Eco esencją wszystkiego, co ma nastąpić, ten musi pamiętać o wszechobecnej obsesji Planem. Gdy nie podporządkuje się tej tajemniczej sile, to nici z rozkoszowania się legendą Rycerzy Świątyni i popłynięcia z nurtem mistycznego szaleństwa. Kto nie uwierzy, ten nie zobaczy.
Czytając tę książkę, trzeba się dobrze trzymać łańcucha skojarzeń. Pomoże to w poznaniu konstrukcji tajemnicy Eco i utrzymaniu przejrzystości całej historii. Zawarta tu logika poszukiwania i odkrywania spełni oczekiwania niejednego tropiciela tajemnych nauk a tym pozostałym, którzy kierowani nieprzepartą ciekawością zechcą zajrzeć na strony "Wahadła Foucaulta", dostarczy więcej niż namiastki przygody. Wierzę, że ta książka może dla potomnych stanowić niezbyt głęboko ukryty skarb, który wypatrzony na półce z książkami będzie cieszyć oko niejednej osoby. Pokusa objawień starego świata wciąż pozostaje żywa i szkoda by było, gdyby tak dobrze przygotowany grunt poszedł na zmarnowanie. Nie zrażajcie się więc interpretacją mojej porażki ale śmiało czytajcie dzieło o wielkiej mistyfikacji podboju świata.
Nie udało mi się odnaleźć w kręgu wtajemniczonych pomimo cierpliwego oczekiwania na urzeczywistnienie się pełni wiedzy. Może jeszcze wszystkiego nie zrozumiałem, zapewne brakuje mi pewnego odstępu pomiędzy rozdziałami tej mrocznej teorii. Moje wszystkie ukierunkowane na obłaskawienie mistyfikacji Umberta Eco wysiłki układały się w wieczność i tak samo się też ciągnęły przez...
Ta książka to zagadka, trudna dla czytelnika, wymagająca. To intelektualny maraton, który zaskakuje ukrytymi skarbami. Jeśli poczujesz rytm Wahadła, dopasujesz się do niego, odkryjesz moc tej prozy, jej bezkompromisowość, będziesz wytrwały, poniesie cię chęć rozwiązania zagadki, a wtedy satysfakcja gwarantowana.
Ta książka to zagadka, trudna dla czytelnika, wymagająca. To intelektualny maraton, który zaskakuje ukrytymi skarbami. Jeśli poczujesz rytm Wahadła, dopasujesz się do niego, odkryjesz moc tej prozy, jej bezkompromisowość, będziesz wytrwały, poniesie cię chęć rozwiązania zagadki, a wtedy satysfakcja gwarantowana.
Mimo że "Wahadło Foucaulta" to arcydzieło - filozofia, historia, w tle groza i spisek tym razem nie w moim klimacie i dlatego z góry uprzedzam, że trzeba się przygotować na długą trudną podróż tajnej pracy templariuszy i legendarnych różokrzyżowców.
W tym celu miłosierni aniołowie często znajdowali postacie, formy i głosy i proponowali nam śmiertelnikom, zarówno nieznane, jak i zdumiewające, nieoznaczające niczego według zwykłego użycia języka, lecz wywołujące najwyższy zachwyt naszego rozumu w ich własnej czci.
Mimo że "Wahadło Foucaulta" to arcydzieło - filozofia, historia, w tle groza i spisek tym razem nie w moim klimacie i dlatego z góry uprzedzam, że trzeba się przygotować na długą trudną podróż tajnej pracy templariuszy i legendarnych różokrzyżowców.
W tym celu miłosierni aniołowie często znajdowali postacie, formy i głosy i proponowali nam śmiertelnikom, zarówno...
Totalnie w moim klimacie, chociaż specyficzna - filozofia, historia, w tle groza i spisek. Zdecydowanie nie jest to odmóżdżacz. Uważam, że Umberto Eco jak zwykle się spisał, ale nie przebił „Imię róży”.
Totalnie w moim klimacie, chociaż specyficzna - filozofia, historia, w tle groza i spisek. Zdecydowanie nie jest to odmóżdżacz. Uważam, że Umberto Eco jak zwykle się spisał, ale nie przebił „Imię róży”.
Lekko męcząca...
Lekko męcząca...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozumiem ogrom pracy włożonej w tą powieść, złożoność całej struktury i pomysłu oraz wiedzę autora. Ale wyłapałam nieścisłość historyczną, poza tym były wątki, które wydały mi się zbędne i generalnie była mocno rozwleczona.
Rozumiem ogrom pracy włożonej w tą powieść, złożoność całej struktury i pomysłu oraz wiedzę autora. Ale wyłapałam nieścisłość historyczną, poza tym były wątki, które wydały mi się zbędne i generalnie była mocno rozwleczona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmęczyła mnie strasznie ta filozoficzno-historyczno-językowa żonglerka.
Zmęczyła mnie strasznie ta filozoficzno-historyczno-językowa żonglerka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zaczęło się od kilku stron o wahadle, to już wiedziałem, że nie bedzie to lektura na jeden wieczór :D
Jak zaczęło się od kilku stron o wahadle, to już wiedziałem, że nie bedzie to lektura na jeden wieczór :D
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo too "łączeniu kropek" w błędnej sekwencji aktów/faktów, o teoriach spiskowych, o nadinterpretacji...
o "łączeniu kropek" w błędnej sekwencji aktów/faktów, o teoriach spiskowych, o nadinterpretacji...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak mi przyszlo do glowy, ze Dan Brown powinien sie uczyc od Umberto Eco, jak sie odrabia lekcje przed napisaniem porzadnej powiesci, ktora lawiruje w meandrach historii (ze o stylu i slownictwie samego Autora juz nie wspomne)! Roznica jak miedzy szklaneczka whisky piecioletniej i dwudziestojednoletniej.
Tak mi przyszlo do glowy, ze Dan Brown powinien sie uczyc od Umberto Eco, jak sie odrabia lekcje przed napisaniem porzadnej powiesci, ktora lawiruje w meandrach historii (ze o stylu i slownictwie samego Autora juz nie wspomne)! Roznica jak miedzy szklaneczka whisky piecioletniej i dwudziestojednoletniej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym, że Eco to nie tylko pisarz, ale też niecodzienny erudyta i filozof, nikogo nie trzeba o tym przekonywać - jego powieści świadczą o tym wystarczająco. Przy lekturze "Imienia róży" uważałam to za zaletę i powód do podziwu. W przypadku "Wahadła Foucaulta" jednak mnie Eco nieco zmęczył.
Trudno mi tych dwóch powieści ze sobą nie porównywać. "Imię róży", pomimo finezyjnej, rozbudowanej intrygi, mimo kolejnych warstw i wątków pobocznych, miała strukturę właściwie linearną. Od pierwszego zabitego mnicha idziemy za Wilhelmem i Adso w ślad za mordercą i rozwikłujemy tajemnicę biblioteki. Tymczasem fabuła w "Wahadle Foucaulta" nie idzie naprzód, tylko zatacza niekończące się spirale.
Rozumiem, jaka była filozoficzna podbudowa tej książki. Koncepcja poszukiwania tajemnicy, ten wszechogarniający spisek, ukryte dno rzeczywistości - wszystko to sprzyja spiętrzaniu źródeł, historycznych i kulturalnych skojarzeń. Trzeba sobie jednak powiedzieć, że to, co działa w warstwie filozoficznej, zupełnie nie sprawdza się w warstwie fabularnej. Ogromna, przytłaczająca kwerenda, którą Eco przedstawia na kartach "Wahadła..." w końcu robi się nużąca. To już momentami nie powieść, tylko niekończący się wykład z historii literatury i antropologii. Kiedy bohaterowie po raz kolejny uderzają się w czoła, stwierdzając "Aha! To przecież oczywiste, że te wątki się wiążą!", nie sposób w którymś momencie nie wzruszyć ramionami i nie zapytać "Jezu, ale właściwie o co chodzi?". Rozumiem, że autorowi o to chodziło. Mówi to zresztą ustami Lii, która wyśmiewa rozbuchaną, wszechogarniającą koncepcję głównych bohaterów. Fakt pozostaje jednak faktem. Erudycja autora dławi fabułę i ją przyćmiewa.
Znów w przeciwieństwie do "Imienia róży" - rozwiązanie tej ogromnej intrygi nie daje katharsis. To ani wada, ani zaleta - po prostu nieuchronność, która zostawia czytelnika z poczuciem pustki.
Na marginesie - rozczula mnie bardzo podejście Eco do technologii. Zetknęłam się z tym po raz pierwszy w zbiorze felietonów Eco "Pape Satàn aleppe", gdzie mocno było widać, że autor nie bardzo nadąża za współczesnym światem. "Wahadło..." to potwierdza. Casaubon, który jako zawód wybiera sobie bycie czymś w rodzaju żywego Google'a, czy Abulafia - najzwyklejszy edytor tekstowy - sprowadzony do funkcji niemal boskiej. To tak jak w XIX-wiecznych powieściach, gdzie Zola straszył nas pierwszymi ogromnymi magazynami mody kobiecej. Jakie wrażenie może wywołać to na czytelniku, który zamawia sobie książki z Amazona, a ich adaptacje ogląda na Netfliksie?
W ostatecznym rozrachunku - doceniam "Wahadło..." za to, co u Eco sprawdzone, za erudycyjną podbudowę (nawet jeśli przytłacza), za filozoficzne tło, za nieoczywisty, cierpki humor tam, gdzie się go czytelnik najmniej spodziewa, za barwne postaci - tutaj zwłaszcza w osobie Jacopo Belbo, który jest jednocześnie cynikiem i tchórzem, niespełnionym artystą i równie niespełnionym kochankiem, erudytą i zupełnie małostkowym, samolubnym człowiekiem. Uwielbiałam go tak samo jak Wilhelma z Barskeville.
A do Eco pewnie jeszcze wrócę. Niech znowu zadusi mnie i oczaruje na dziewięciuset stronach kolejnej ze swoich powieści.
O tym, że Eco to nie tylko pisarz, ale też niecodzienny erudyta i filozof, nikogo nie trzeba o tym przekonywać - jego powieści świadczą o tym wystarczająco. Przy lekturze "Imienia róży" uważałam to za zaletę i powód do podziwu. W przypadku "Wahadła Foucaulta" jednak mnie Eco nieco zmęczył.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno mi tych dwóch powieści ze sobą nie porównywać. "Imię róży", pomimo...
Gdybym miała zawrzeć fabułę tej powieści w jednej linijce, brzmiałaby ona tak: “Skondensowanie książek Dana Browna w erudycyjnej wersji dla ambitnych”.
Czego tu nie ma… masoni, różokrzyżowcy, templariusze, alchemicy, teozofowie, hrabia Saint Germain itd. Rozmaite teorie spiskowe dziejów wrzucone do jednego worka, przeplatane fragmentami inspirowanymi życiorysem Autora oraz przygodą trójki sceptyków, którzy z własnej woli weszli na zakazany teren. Dzieło to, to tak naprawdę eksperyment literacki i satyra na zwolenników teorii spiskowych, ezoteryków, wydawców poczytnych sensacji a w końcu tych, którzy z drwią z wymienionych powyżej. Podczas czytania bawiłam wybornie!
Główną wadą powieści jest jednak zbyt szerokie podejście do tematu i przywołanie dziesiątek zagadnień na raz. W porównaniu z pierwszą połową książki, zakończenie jest jakby niedorobione- sklecone naprędce. Niektóre wątki zostały rozwinięte i nabrały ostatecznego kształtu w “Cmentarzu w Pradze” i chociażby dlatego wielbiciele Umberta Eco powinni sięgnąć po tę powieść.
Mój drugi zarzut dotyczy samego wydania*. W niektórych miejscach dramatycznie wręcz brakowało mi przypisów. Wiem, że niby wszystko można znaleźć w internecie, nie chodzi mi też o wyjaśnienia trudnych terminów, lecz o kontekst i uwagi. Każdy przypis redakcji czy tłumacza jest świadectwem szacunku wydawcy do czytelnika oraz obrazuje jego zaangażowanie. Zrobiono kopiuj-wklej z poprzedniego wydania. Zauważyłam też niekonsekwencję w tłumaczeniu cytatów na początku rozdziałów- niektóre ich w ogóle nie mają! Fragmenty z włoskiego, angielskiego czy niemieckiego są tłumaczone, natomiast np. z hebrajskiego- nie. Przy czym odwołania do ksiąg z których pochodzą są bardzo obszerne. Prawdopodobnie to zasługa oryginału. Panie i Panowie, albo tłumaczymy wszystko, albo nie tłumaczymy nic! Nie każę wam tego robić od razu w tekście, ale przypisy na końcu byłyby mile widziane. Książka fantastycznie prezentuje się na półce, ale w przypadku takich, skomplikowanych powieści z szerokim kontekstem historycznym, mile widziane byłoby coś więcej ze strony merytorycznej.
Podsumowując,
radość z czytania: 9/10
treść: solidne 7/10
wydanie: 6/10
//* odnosi się do wydania Noir sur Blanc z 2023r.
Gdybym miała zawrzeć fabułę tej powieści w jednej linijce, brzmiałaby ona tak: “Skondensowanie książek Dana Browna w erudycyjnej wersji dla ambitnych”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzego tu nie ma… masoni, różokrzyżowcy, templariusze, alchemicy, teozofowie, hrabia Saint Germain itd. Rozmaite teorie spiskowe dziejów wrzucone do jednego worka, przeplatane fragmentami inspirowanymi życiorysem Autora oraz...
Momentami fajna i ciekawa, ale czasem dziwna.
Momentami fajna i ciekawa, ale czasem dziwna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpisek toczący się przez wieki choć podejrzewam że podany w mało przystępny sposób dla ludzi nie interesujących się historią, niemniej dla jej miłośników to wielka uczta. Początkowo miałem wrażenie że to będzie przegadana książka ale potem te rozmowy zaciekawiły mnie na zabój - tyle tam odniesień, ciekawostek iż byłem zawiedziony że to już koniec. Uwielbiam tą książkę.
Spisek toczący się przez wieki choć podejrzewam że podany w mało przystępny sposób dla ludzi nie interesujących się historią, niemniej dla jej miłośników to wielka uczta. Początkowo miałem wrażenie że to będzie przegadana książka ale potem te rozmowy zaciekawiły mnie na zabój - tyle tam odniesień, ciekawostek iż byłem zawiedziony że to już koniec. Uwielbiam tą książkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMomentami mocno przegadana. Książka zdecydowanie dla wytrwałych, którym nie przeszkadza czekanie kilkaset stron na rozwój akcji. Dodatkowo ta pozycja ma dość wysoki próg wejścia - jest niewątpliwie popisem, miejscami wręcz egoistycznym, erudycji Eco. Erudycję należy oczywiście docenić, ale jednak fajnie by było ze strony autora, gdyby obszerniej tłumaczył zagadnienia, na które się powołuje. W innym wypadku należy wiele fraz sprawdzać w innych źródłach i słownikach (bo liczne są fragmenty nieprzetłumaczone z innego języka).
Momentami mocno przegadana. Książka zdecydowanie dla wytrwałych, którym nie przeszkadza czekanie kilkaset stron na rozwój akcji. Dodatkowo ta pozycja ma dość wysoki próg wejścia - jest niewątpliwie popisem, miejscami wręcz egoistycznym, erudycji Eco. Erudycję należy oczywiście docenić, ale jednak fajnie by było ze strony autora, gdyby obszerniej tłumaczył zagadnienia, na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor szkicując świat przedstawiony, sugerując intrygę i wprowadzając ciekawych bohaterów naobiecywał wiele. Wydawało się, że po tylu odwołaniach do Dumasa, książka skręci w stronę łotrzykowskiego postmodernistycznego żartu, w którym nasi trzej muszkieterowie będą odgrywać na nowo przygody płaszcza i szpady, ale uzbrojeni w manuskrypty, archiwa i tajemnice templariuszy. Nic z tego. Bohaterowie otoczeni groźnymi wrogami, zamiast zapierać dech w piersi czytelnika popisami walki, widowiskowymi scenami pościgów i pełnymi zwrotów akcji intrygami, siadają znudzeni na podłodze, odkładają peruki, zapalają niespiesznie fajki i zaczynają z cynizmem rozprawiać o książkach, historii, religii i rozliczają się ze swojej niezbyt szczęśliwej przeszłości. Wydaje się jakby autor za cel postawił sobie zupełne ignorowanie czytelnika. Nie polubimy żadnego z bohaterów, nie będziemy z nikim sympatyzować, nie będziemy z zaciekawieniem podglądać co jest w kolejnym rozdziale. Satysfakcja z czytania praktycznie żadna.
Eco swój wykład o historii teorii spiskowych przybrał w szaty powieści, ale nie jest w tym przekonujący, więc ciężko odczytywać tę książkę inaczej, niż właśnie jako nudną prelekcję starego profesora. Świat powieści jest rozbudowany, są ciekawe miejsca, ciekawe tło polityczne, jest nawet coś w stylu romansów, jest w końcu przebogata biblioteka postaci historycznych, prądów filozoficznych, tajnych stowarzyszeń, poczet różnej maści hochsztaplerów, magików, alchemików i okultystów. Ale na tej pięknej scenie z tak dopracowanymi rekwizytami i kostiumami kompletnie nic się nie dzieje.
Przesłanie powieści, że mianowicie nie ma żadnej ostatecznej tajemnicy, każdy w końcu to w życiu rozumie, ale w momencie, gdy nie ma to już znaczenia - jakolwiek ciekawe, to jest wyłuszczone na siłę na ostatnich kartach książki i to wprost jak krowie na rowie - zupełnie jakby autor na koniec zorientował się, że te 600 stron wcale czytelnika do takiej konstatacji nie doprowadzi, więc morał należy zaaplikować z subtelnością uderzenia pałką w czaszkę. Treść powieści można zawrzeć w 1/5 jej objętości. Doczytałem do końca tylko po to żeby mieć prawo uczciwie skrytykować.
Autor szkicując świat przedstawiony, sugerując intrygę i wprowadzając ciekawych bohaterów naobiecywał wiele. Wydawało się, że po tylu odwołaniach do Dumasa, książka skręci w stronę łotrzykowskiego postmodernistycznego żartu, w którym nasi trzej muszkieterowie będą odgrywać na nowo przygody płaszcza i szpady, ale uzbrojeni w manuskrypty, archiwa i tajemnice templariuszy. Nic...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle to była przeprawa... Najpierw czekałam aż się fabuła rozwinie i wyklaruje, kiedy już to się stało (w jakiejś 1/3 książki), poczułam pewną radość z czytania, aż nagle, w 2/3 książki, pojawiły się, na szczęście krótkie, rozdziały związane z całą historią bractw nikczemnych w ilości mnóstwa, gdzie mózg mi już dawno odpłynął. Nie byłam w stanie przetrwać tych fragmentów gdzie bohaterowie przerzucali się nazwami własnymi osób i miejsc, czułam się jakbym czytała jakiś rocznik. Końcówka, mimo że całkiem całkiem, nie rekompensuje tego napisanego dziwnym językiem dzieła.
Ale to była przeprawa... Najpierw czekałam aż się fabuła rozwinie i wyklaruje, kiedy już to się stało (w jakiejś 1/3 książki), poczułam pewną radość z czytania, aż nagle, w 2/3 książki, pojawiły się, na szczęście krótkie, rozdziały związane z całą historią bractw nikczemnych w ilości mnóstwa, gdzie mózg mi już dawno odpłynął. Nie byłam w stanie przetrwać tych fragmentów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga powieść włoskiego autora, dużo bardziej hermetyczna i posiadająca znacznie wyższy próg wejścia od „Imienia róży”. Aby czytać ze zrozumieniem i nadążać za koncepcjami bohaterów bez googlowania w necie trzeba bowiem naprawdę nieźle znać historię i to nie tylko jednej epoki oraz geografię. Nie zaszkodzi bazowa wiedza na temat francuskiego, łaciny i nawet niemieckiego. No i przede wszystkim trzeba śledzić wszystkie wątki pojawiające się w fabule.
Akcja rozgrywa się przede wszystkim w Mediolanie i Paryżu, z małymi przeskokami (w tym we wspomnieniach Jacopo Belbo) do Piemontu wraz z epizodem w Brazylii, od przełomu lat 60-tych i 70-tych minionego stulecia do roku 1984 (wspomniany w treści pogrzeb Norberto Berlinguera).
Narratorem jest młody historyk (a początkowo student) Casaubon, zaś obok niego główne role odgrywają dwaj redaktorzy-dziwacy z tego samego wydawnictwa: Jacopo Belbo oraz Diotallevi – fascynujący się kabałą i uważający za Żyda. I z punktu widzenia mainstreamu i ono i wszystkie inne ważne postacie fikcyjne występujące w powieści są pasjonatami, jeśli wręcz nie dziwakami na pograniczu manii.
Eco nie byłby sobą, gdyby nie zastosował mistrzowskiej i perwersyjnej konstrukcji fabuły i co więcej - nie zapowiedział jej na samym początku („Plan”). Czytając warto zatem zwracać uwagę na szczegóły.
Wspomniana historia jest potraktowana w sposób mocno sensacyjny. Autor bowiem wybrał z niej tematykę niejako spiskową – czyli tzw. hermetyzm, ezoterykę, tajne bractwa, zakony i generalnie to wszystko, co króluje w popkulturze dotyczącej historii. Niby zatem jest to podróż bez trzymanki po obrzeżach Klio, ale nasuwające się końcowe wnioski na pewno zadowolą wszelkich sceptyków i ludzi zdroworozsądkowych.
Eco pokazał też, jak manipulując szczątkami informacji, nazwami (etymologia!), skrótami, a szczególnie brakiem przekazów można zbudować mnóstwo pozornie logicznych lecz całkowicie absurdalnych i wyssanych z palca teorii, które może obalić bez trudu jedna, zdroworozsądkowo myśląca osoba.
Wisienką na torcie jest znakomity ironiczny humor autora,szczególnie opisujący pracę obu wydawnictw należących do jednego właściciela, czyli Garamond i Manuzio, czy też niektórych relacji i przygód Jacopo Belbo.
Jednym słowem uczta dla wtajemniczonych, ale nie w tajemne rytuały, lecz w wiedzę historyczną na odpowiednim poziomie. I jeszcze jedno – niech nikt nie oczekuje od tej powieści „emocji” ;-).
Pozycja przeczytana w ramach wyzwania kwietniowego – książka z tytułem (lub autorem) rozpoczynającym się na literę „W”.
Druga powieść włoskiego autora, dużo bardziej hermetyczna i posiadająca znacznie wyższy próg wejścia od „Imienia róży”. Aby czytać ze zrozumieniem i nadążać za koncepcjami bohaterów bez googlowania w necie trzeba bowiem naprawdę nieźle znać historię i to nie tylko jednej epoki oraz geografię. Nie zaszkodzi bazowa wiedza na temat francuskiego, łaciny i nawet niemieckiego....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Umberto Eco to intelektualna gra, w której historia, ezoteryka i spiskowe teorie splatają się w misterną sieć powiązań. Główni bohaterowie – trzej redaktorzy wydawnictwa – tworzą dla zabawy teorię spiskową, łączącą templariuszy, różokrzyżowców i tajne stowarzyszenia. Szybko jednak okazuje się, że granica między fikcją a rzeczywistością jest cieńsza, niż się wydawało.
To nie tylko powieść przygodowa z elementami thrillera, ale przede wszystkim literacki labirynt pełen odniesień do filozofii, historii i okultyzmu. Eco w charakterystycznym dla siebie stylu łączy erudycję z ironią, bawiąc się konwencjami i zmuszając czytelnika do myślenia. Warstwa symboliczna i gęsta sieć odniesień sprawiają, że lektura wymaga skupienia, ale satysfakcja z odkrywania kolejnych poziomów znaczeń jest warta wysiłku.
W książce nie brakuje refleksji nad ludzką skłonnością do doszukiwania się ukrytych wzorców i nad konsekwencjami przekonania, że "wszystko jest połączone". To powieść dla czytelników, którzy lubią literackie wyzwania i nie boją się zagłębiać w wielowarstwowe opowieści, w których każde zdanie może mieć ukryte znaczenie.
Książka Umberto Eco to intelektualna gra, w której historia, ezoteryka i spiskowe teorie splatają się w misterną sieć powiązań. Główni bohaterowie – trzej redaktorzy wydawnictwa – tworzą dla zabawy teorię spiskową, łączącą templariuszy, różokrzyżowców i tajne stowarzyszenia. Szybko jednak okazuje się, że granica między fikcją a rzeczywistością jest cieńsza, niż się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawiodłam się. Może mniej książki, co tym, że okazałam się na nią za głupia. Erudycja Eco jest miejscami męcząca. Żałuję, bo uwielbiam Imię Róży, Historię piękna.... Ale też brakowało w moim egzemplarzu przypisów. Templariusze i okultyzm nie są też w kręgu moich zainteresowań. Dobrnęłam do końca, ale ledwo łapiąc oddech.
https://mowaprosta.wixsite.com/mowaprosta
https://www.instagram.com/mowaprosta/
https://www.facebook.com/profile.php?id=100042493992931
Zawiodłam się. Może mniej książki, co tym, że okazałam się na nią za głupia. Erudycja Eco jest miejscami męcząca. Żałuję, bo uwielbiam Imię Róży, Historię piękna.... Ale też brakowało w moim egzemplarzu przypisów. Templariusze i okultyzm nie są też w kręgu moich zainteresowań. Dobrnęłam do końca, ale ledwo łapiąc...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i ezoteryki, a Eco z charakterystyczną erudycją bawi się faktami i mitami. Jest to wymagająca lektura, ale satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią wielowarstwowe narracje i intelektualne wyzwania.
To powieść znacznie bardziej skomplikowana niż "Imię róży", skupiająca się na teorii spiskowej stworzonej przez samych bohaterów, która zaczyna nabierać realnych kształtów. Trzej wydawcy, zabawiający się w wymyślanie tajemnych powiązań między wydarzeniami historycznymi, nieoczekiwanie zostają wplątani w prawdziwy spisek. Książka pełna jest aluzji do masonerii, kabały i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie przerost formy nad treścią.
Mnóstwo wątków i niezwykle szczegółowych informacji absolutnie zbędnych dla fabuły jako całości. Nawet znając przytoczone opowieści i fakty z innych źródeł odniosłam wrażenie, że w książce są one jednym wielkim bełkotem.
Przesłanie jest tak banalnie proste, że równie dobrze można by zawrzeć fabułę na 150 stronach i oszczędzić czytelnikowi trudu przedzierania się przez ten „popis” erudycji autora. Byłoby to z pewnością bardziej strawne i przejrzyste. I może rozczarowanie byłoby mniejsze. Bowiem autor stara się zbudować suspens już od pierwszego rozdziału, manipulując chronologią (na całe szczęście, bo inaczej książka byłaby nie do przejścia), po to by na koniec pokazać, że zwrotem akcji i odkryciem tajemnicy jest brak zwrotu akcji i brak tajemnicy. Przebrnęłam do końca tylko z szacunku do jego innych pozycji, które bardzo mi się podobały. Wahadła nie polecam.
Zdecydowanie przerost formy nad treścią.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMnóstwo wątków i niezwykle szczegółowych informacji absolutnie zbędnych dla fabuły jako całości. Nawet znając przytoczone opowieści i fakty z innych źródeł odniosłam wrażenie, że w książce są one jednym wielkim bełkotem.
Przesłanie jest tak banalnie proste, że równie dobrze można by zawrzeć fabułę na 150 stronach i oszczędzić...
Wahadło jest pisane trudnym dla mnie językiem, ale samą koncepcję nazwałabym genialną. Zaczynałam czytać 4 razy zanim w końcu „zażarło”. Tym samym nie wiem, czy ocenić książkę na 4 czy na 9 i chyba pierwszy raz mam tego typu wątpliwość :)
Wahadło jest pisane trudnym dla mnie językiem, ale samą koncepcję nazwałabym genialną. Zaczynałam czytać 4 razy zanim w końcu „zażarło”. Tym samym nie wiem, czy ocenić książkę na 4 czy na 9 i chyba pierwszy raz mam tego typu wątpliwość :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z lepszych powieści w moim życiu. Genialna, skomplikowana, szydercza, pięknie napisana.
Jedna z lepszych powieści w moim życiu. Genialna, skomplikowana, szydercza, pięknie napisana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie udało mi się odnaleźć w kręgu wtajemniczonych pomimo cierpliwego oczekiwania na urzeczywistnienie się pełni wiedzy. Może jeszcze wszystkiego nie zrozumiałem, zapewne brakuje mi pewnego odstępu pomiędzy rozdziałami tej mrocznej teorii. Moje wszystkie ukierunkowane na obłaskawienie mistyfikacji Umberta Eco wysiłki układały się w wieczność i tak samo się też ciągnęły przez trzy kolejne tygodnie. Obsesją Wahadła się nie zaraziłem, za to na jakiś czas zraziłem się do od nowa pisanych historii wyśmienitego włoskiego mediewisty. Przedstawione przez niego spiskowe teorie i walka tajemnych sił zapewne przysporzyły ludzkości największych sekretów, jednak gdybym to ja musiał nadać zjawom historii ich rzeczywisty byt, to zrobiłbym to zupełnie inaczej. Czasem tak bywa, że obnażona tajemnica przynosi rozczarowanie i za sprawą przeczytanego "Wahadła Foucaulta" właśnie mnie to nieszczęście dotknęło.
W poszukiwaniu ukrytej sprężyny światowego porządku warto się wybrać tam, gdzie filozofując i sącząc czytelnikom do głowy smakowite literackie trucizny pojawił się sam Umberto Eco. Czyli do serca Paryża. Kto lubi się znaleźć w środku tajemniczej historii ten wie, że Eco potrafi się zbliżać niebezpiecznie blisko centrum wszelkiej mądrości. Również teraz nie można mu zarzucić braku dbałości o historyczne szczegóły i wynikające z tego poszukiwanie sekretu templariuszy. Cokolwiek bym zdradził, to i tak nie uzupełnię tej układanki, nie wyjawię użytego przez Eco klucza bo po prostu go nie zrozumiałem. Aby poznać wszystkie serwowane nam numeryczne smakołyki, potrzeba wiele wiedzy i mnóstwo cierpliwości, tej mi niestety zabrakło. Przeładowane symboliką "Wahadło Foucaulta" powinno przybliżać do odkrycia kamienia węgielnego, odnajdywać tajemnicę stworzenia a swoją gęstością intelektualnych przeżyć zachwycać spragnionych naukowej interpretacji. Tymczasem czuję się, jakby Umberto Eco bawił się kosztem przynajmniej połowy świata.
Tak to już jest, kiedy dam się wciągnąć do przesadnie doskonałej gry. Gdy odmieniane są i badane wszystkie możliwe warianty. Ponieważ przy ich obracaniu świat liter zaczyna układać się w mistyczną logikę. Wydaje się, że wszelkie kombinacje zostają wyczerpane i właśnie wtedy okazuje się, że imię Boga pozostaje tak samo sekretne, jak zawsze. Pozostaje zachować trzeźwy umysł i trzymać się stałych punktów w kosmosie, tych znanych nam ze szkolnych podręczników i encyklopedii. Jeśli ktoś jednak zostanie oczarowany pierwotną myślą, która rozwijając się w dzieło stworzenia staje się w książce Eco esencją wszystkiego, co ma nastąpić, ten musi pamiętać o wszechobecnej obsesji Planem. Gdy nie podporządkuje się tej tajemniczej sile, to nici z rozkoszowania się legendą Rycerzy Świątyni i popłynięcia z nurtem mistycznego szaleństwa. Kto nie uwierzy, ten nie zobaczy.
Czytając tę książkę, trzeba się dobrze trzymać łańcucha skojarzeń. Pomoże to w poznaniu konstrukcji tajemnicy Eco i utrzymaniu przejrzystości całej historii. Zawarta tu logika poszukiwania i odkrywania spełni oczekiwania niejednego tropiciela tajemnych nauk a tym pozostałym, którzy kierowani nieprzepartą ciekawością zechcą zajrzeć na strony "Wahadła Foucaulta", dostarczy więcej niż namiastki przygody. Wierzę, że ta książka może dla potomnych stanowić niezbyt głęboko ukryty skarb, który wypatrzony na półce z książkami będzie cieszyć oko niejednej osoby. Pokusa objawień starego świata wciąż pozostaje żywa i szkoda by było, gdyby tak dobrze przygotowany grunt poszedł na zmarnowanie. Nie zrażajcie się więc interpretacją mojej porażki ale śmiało czytajcie dzieło o wielkiej mistyfikacji podboju świata.
Nie udało mi się odnaleźć w kręgu wtajemniczonych pomimo cierpliwego oczekiwania na urzeczywistnienie się pełni wiedzy. Może jeszcze wszystkiego nie zrozumiałem, zapewne brakuje mi pewnego odstępu pomiędzy rozdziałami tej mrocznej teorii. Moje wszystkie ukierunkowane na obłaskawienie mistyfikacji Umberta Eco wysiłki układały się w wieczność i tak samo się też ciągnęły przez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to zagadka, trudna dla czytelnika, wymagająca. To intelektualny maraton, który zaskakuje ukrytymi skarbami. Jeśli poczujesz rytm Wahadła, dopasujesz się do niego, odkryjesz moc tej prozy, jej bezkompromisowość, będziesz wytrwały, poniesie cię chęć rozwiązania zagadki, a wtedy satysfakcja gwarantowana.
Ta książka to zagadka, trudna dla czytelnika, wymagająca. To intelektualny maraton, który zaskakuje ukrytymi skarbami. Jeśli poczujesz rytm Wahadła, dopasujesz się do niego, odkryjesz moc tej prozy, jej bezkompromisowość, będziesz wytrwały, poniesie cię chęć rozwiązania zagadki, a wtedy satysfakcja gwarantowana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo że "Wahadło Foucaulta" to arcydzieło - filozofia, historia, w tle groza i spisek tym razem nie w moim klimacie i dlatego z góry uprzedzam, że trzeba się przygotować na długą trudną podróż tajnej pracy templariuszy i legendarnych różokrzyżowców.
W tym celu miłosierni aniołowie często znajdowali postacie, formy i głosy i proponowali nam śmiertelnikom, zarówno nieznane, jak i zdumiewające, nieoznaczające niczego według zwykłego użycia języka, lecz wywołujące najwyższy zachwyt naszego rozumu w ich własnej czci.
Mimo że "Wahadło Foucaulta" to arcydzieło - filozofia, historia, w tle groza i spisek tym razem nie w moim klimacie i dlatego z góry uprzedzam, że trzeba się przygotować na długą trudną podróż tajnej pracy templariuszy i legendarnych różokrzyżowców.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tym celu miłosierni aniołowie często znajdowali postacie, formy i głosy i proponowali nam śmiertelnikom, zarówno...
Eco zawsze aktualny!
Eco zawsze aktualny!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper książka. W czasach fake newsów i teorii spiskowych zadziwiająco aktualna. Zawiera ogrom ciekawych wątków. Wrócę z wielką przyjemnością
Super książka. W czasach fake newsów i teorii spiskowych zadziwiająco aktualna. Zawiera ogrom ciekawych wątków. Wrócę z wielką przyjemnością
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTotalnie w moim klimacie, chociaż specyficzna - filozofia, historia, w tle groza i spisek. Zdecydowanie nie jest to odmóżdżacz. Uważam, że Umberto Eco jak zwykle się spisał, ale nie przebił „Imię róży”.
Totalnie w moim klimacie, chociaż specyficzna - filozofia, historia, w tle groza i spisek. Zdecydowanie nie jest to odmóżdżacz. Uważam, że Umberto Eco jak zwykle się spisał, ale nie przebił „Imię róży”.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to