Maud Ankaoua w swojej debiutanckiej powieści „Kilometr zerowy” zaprasza czytelnika w podróż, która odbywa się na dwóch płaszczyznach: fizycznej, wiodącej przez majestatyczne szczyty Himalajów, oraz duchowej, prowadzącej w głąb własnego „ja”. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej ogromny ładunek optymizmu i uniwersalne mądrości, choć jako utwór stricte literacki momentami ustępuje ona pola typowemu poradnikowi motywacyjnemu.
Główną bohaterką jest Maëlle, kobieta sukcesu, dyrektorka finansowa w wielkiej firmie, której życie to nieustanny wyścig z czasem i tabelkami w Excelu. Jej świat zmienia się, gdy przyjaciółka prosi ją o niezwykłą przysługę: Maëlle ma sprowadzić z Nepalu tajemnicze pisma, które mogą uratować życie chorej kobiecie. Ta klasyczna figura „wezwania do przygody” staje się pretekstem do opuszczenia strefy komfortu. Ankaoua świetnie portretuje początkowy opór bohaterki – jej lęk przed brakiem kontroli, zasięgu w telefonie i planu dnia jest bliski każdemu współczesnemu czytelnikowi.
Lekcje w cieniu ośmiotysięczników
Siłą książki jest postać przewodnika, Shanthiego, który towarzyszy Maëlle w wędrówce. To on staje się nauczycielem, przekazującym kolejne lekcje: o odpuszczaniu, o potędze chwili obecnej i o tym, że nasze szczęście nie zależy od czynników zewnętrznych. Autorka wplata te nauki w fabułę w sposób płynny, choć niekiedy zbyt dydaktyczny. Opisy nepalskich krajobrazów, zapach kadzideł i surowość górskiego powietrza są oddane z dużą wrażliwością, co pozwala czytelnikowi poczuć klimat wyprawy bez wychodzenia z domu.
Doceniam, że pozycja należy do rzetelnej literatury „feel-good”, która spełnia swoją obietnicę: daje nadzieję i skłania do refleksji. Dlaczego nie wyżej? Fabuła jest dość przewidywalna, a przemiana głównej bohaterki następuje w tempie, które może wydawać się nieco nierealne. Język powieści jest prosty, momentami wręcz minimalistyczny, co ułatwia lekturę, ale sprawia, że postacie poboczne bywają jednowymiarowe, służąc jedynie jako tło dla duchowych odkryć Maëlle. To książka, która bardziej chce „nauczać” niż „opowiadać”.
„Kilometr zerowy” to idealna lektura dla osób znajdujących się na życiowym zakręcie lub czujących wypalenie zawodowe. Maud Ankaoua stworzyła literacki plaster na duszę, przypominając nam, że najważniejsza podróż to ta, która zaczyna się od porzucenia zbędnego bagażu przekonań i lęków. To solidna pozycja dla fanów prozy Paulo Coelho czy Laurenta Gounelle’a. Nawet jeśli nie zgadzasz się ze wszystkimi tezami autorki, po lekturze z pewnością spojrzysz na swoje codzienne problemy z nieco większym dystansem.
Maud Ankaoua w swojej debiutanckiej powieści „Kilometr zerowy” zaprasza czytelnika w podróż, która odbywa się na dwóch płaszczyznach: fizycznej, wiodącej przez majestatyczne szczyty Himalajów, oraz duchowej, prowadzącej w głąb własnego „ja”. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej ogromny ładunek optymizmu i uniwersalne mądrości, choć jako utwór stricte literacki...
Całkiem ciekawe rozważania dot. istoty jestestwa czy spojrzenia na życie. Niestety główna bohaterka momentami (właściwie przez większość książki) zachowuje się jak kompletna kretynka.
Całkiem ciekawe rozważania dot. istoty jestestwa czy spojrzenia na życie. Niestety główna bohaterka momentami (właściwie przez większość książki) zachowuje się jak kompletna kretynka.
Główną bohaterką „Kilometra zerowego” jest Maëlle, która spędza bardzo dużo czasu w biurze. Jej długoletnia przyjaciółka Romane prosi ją, aby wybrała się do Nepalu i zdobyła manuskrypt, który pomoże jej w walce z chorobą. Kobieta wybiera się w Himalaje i ta podróż ma szansę zmienić jej życie.
Praca na etat to praca, która dość często popada w rutynę i często wtedy zapominamy o naszych uczuciach, analizie naszych relacji czy otaczającym nas pięknie. Takie coś dotknęło Maëlle - skupiona na pracy, nie miała czasu na dostrzeżenie tych pięknych rzeczy wokół. Wyjazd do Nepalu jednak powoduje u niej zmianę - po początkowej niełatwej adaptacji kobieta przestaje patrzyć na telefon, dostrzega niesamowite wschody i zachody słońca, odczuwa ekstremalną pogodę. Dzięki towarzyszyło podróży przeżywa także duchowe katharsis, które pozwala jej zastanowić się nad jej życiem. Maëlle nawet kogoś poznaje…
Książka to zbiór pięknych cytatów o duszy, emocjach i znakomicie wciąga. Polecam Wam serdecznie 😍
Główną bohaterką „Kilometra zerowego” jest Maëlle, która spędza bardzo dużo czasu w biurze. Jej długoletnia przyjaciółka Romane prosi ją, aby wybrała się do Nepalu i zdobyła manuskrypt, który pomoże jej w walce z chorobą. Kobieta wybiera się w Himalaje i ta podróż ma szansę zmienić jej życie.
Praca na etat to praca, która dość często popada w rutynę i często wtedy...
Lubię powieść drogi, lubię patrzeć na przemiany bohaterów na przestrzeni stron książki, ale tutaj ciężko jest w nią uwierzyć. Sceptycznie nastawiona do życia i ludzi 34-letnia Maëlle wyrusza w podróż po manuskrypt, który ma pomóc jej przyjaciółce w wyzdrowieniu (z nowotworu). Podczas podróży poznaje Szantiego (jej przewodnika) oraz jego pomocników. Jej przygoda trwa 11 dni, w tym czasie główna bohaterka dostaje różnego rodzaju lekcje życiowe, porady jak walczyć z własnym ego itd. Co mi się nie podobało:
-Bohaterka zmienia zdanie co sekundę, jest chorągiewką, kiedy ktoś jej wytknie, że myśli nie w ten sposób, który powinna, to automatycznie się przebranżawia i następuje zmiana myśli o 180°, czasem z mądrą refleksją, a czasem nie.
-wątek z Matteo. Uważam, że był całkowicie niepotrzebny, a nawet jeżeli autorka miała duże parcie na niego, to mogła chociaż oszczędzić scenę konsumowania się dwójki zakochanych
-jak wyżej wspomniałam, ciężko jest uwierzyć w przemianę bohaterki, ale też nie można się jej dziwić, skoro na zmianę całego systemu myślenia miała niecałe 2 tygodnie
Z plusów eksperyment z kamieniami, piaskiem i żwirem. Słyszłam o nim o wcześniej i sądzę, że każdy powinien go wykonać. Jeżeli książka kończyłaby się odniesieniem do niego, to ocena na pewno byłaby wyższa
Spodziewałam się czegoś więcej, czegoś, co otworzy mi oczy, wpłynie na moje postrzeganie świata, ale się przeliczyłam.
Lubię powieść drogi, lubię patrzeć na przemiany bohaterów na przestrzeni stron książki, ale tutaj ciężko jest w nią uwierzyć. Sceptycznie nastawiona do życia i ludzi 34-letnia Maëlle wyrusza w podróż po manuskrypt, który ma pomóc jej przyjaciółce w wyzdrowieniu (z nowotworu). Podczas podróży poznaje Szantiego (jej przewodnika) oraz jego pomocników. Jej przygoda trwa 11...
Kilometr zerowe – jest naprawdę dobrą lekturą z bardzo mocnym przesłaniem.
Główna bohaterka Maëlle jest ambitną 34 letnią kobietą, która pracuje dyrektorka finansową w start-upie. Jeździ dobrym samochodem, mieszka w Paryżu w komfortowym mieszkaniu, ubiera się w modne ciuchy i jest przekonana, że kontroluje całe swoje życie i wszystko ma poukładane.
Jednak miłość do swojej najlepszej koleżanki, która okazuje się ciężko chora zmusza Maëlle do niespodziewanego wyjazdu w Himalaje. Maëlle okazuje się sama wśród gór, bez zasięgu, odcięta od całego cywilizowanego światu przy czym towarzyszą jej zupełnie nieznajomi przewodnicy. Ta przygoda stanie dla niej punktem przełomowym. Albo Maëlle zburzy wszystkie dotychczas wybudowane twierdze i odnajdzie pod gruzami swoje „ prawdziwe ja”. Albo wybuduje kolejne, żeby nigdy nie wydostać się poza ich mury.
Mówią, że droga do siebie (do swego wewnętrznego człowieka) jest najtrudniejszą. Walkę ze swoimi uczuciami, emocjami i myślami możemy wygrać tylko my sami. Inna osoba może wskazać nam drogę ale nie przemierzy ją za nas.
Kilometr zerowe – jest naprawdę dobrą lekturą z bardzo mocnym przesłaniem.
Główna bohaterka Maëlle jest ambitną 34 letnią kobietą, która pracuje dyrektorka finansową w start-upie. Jeździ dobrym samochodem, mieszka w Paryżu w komfortowym mieszkaniu, ubiera się w modne ciuchy i jest przekonana, że kontroluje całe swoje życie i wszystko ma poukładane.
Jednak miłość do...
Nie przemawia do mnie napis z okładki, że to francuski bestseller. To niby powieść, ale tak naprawdę poradnik sprowadzający się do stwierdzeń: żyj chwilą, akceptuj siebie, nie pozwól, by emocje wpływały na twoją ocenę sytuacji itp. Mnóstwo inspiracji Wschodem, myślą tybetańską, hinduską, japońską. Może są ludzie, którzy tego potrzebują, ale dla mnie to same banały, oczywiste prawdy, topornie zilustrowane historią wymyśloną na potrzeby przyjętej tezy.
Maëlle na prośbę chorej przyjaciółki z dnia na dzień bierze wolne w pracy i leci do Nepalu po jakiś notatnik z zapisanymi nowatorskimi metodami leczenia. Odbywa podróż w Himalaje, Shanti, jej przewodnik, uczy ją nowego spojrzenia na życie, a ona w tydzień nabiera nowej świadomości, zakochuje się, zaczyna inaczej patrzeć na świat. I wszystko dobrze się kończy, bo nawet jeśli coś złego nas spotkało, to najważniejsze jest przebaczenie. A, i walka z własnym ego, które nam coś wmawia. I w ogóle rządzą nami automatyzmy, musimy nad nimi zapanować. Itd. Szkoda czasu na czytanie.
Nie przemawia do mnie napis z okładki, że to francuski bestseller. To niby powieść, ale tak naprawdę poradnik sprowadzający się do stwierdzeń: żyj chwilą, akceptuj siebie, nie pozwól, by emocje wpływały na twoją ocenę sytuacji itp. Mnóstwo inspiracji Wschodem, myślą tybetańską, hinduską, japońską. Może są ludzie, którzy tego potrzebują, ale dla mnie to same banały,...
„Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” Maud Ankaoua to powieść drogi, podróży w odległe zakamarki świata. Podróż po coś. Podróż, by coś odnaleźć i uratować komuś życie. To podróż w meandry ludzkiego życia, w którym ogromną rolę odgrywa uczucie do przyjaciółki oraz sama postać Maëlle, przebojowej i niezwykle efektywnej dyrektorki finansowej w start-upowej firmie.
Maëlle pracuje jako dyrektora w start-upie. Zakres jej obowiązków zawodowych z dyrektorki finansowej bardzo się rozszerzył. Jak sama o sobie mówi poprzez narrację pierwszoosobową stała się „(…) dyrektorką do spraw prawnych, dyrektorką do spraw zasobów ludzkich, dyrektorką oddziałów regionalnych. Uczyłam się wszystkiego, czego tylko mogłam i padałam z nóg.” Przyjaźni się z Romane trzydziestoczteroletnią Libanką, która nagle prosi ją o pilne spotkanie. „Życie jej nie oszczędzało, ale każda trudność czyniła ją silniejszą – dzięki nim stawała się twardsza, niczym skóra w miejscu zagojonej rany.” Przez wiele lat były nierozłączne, nie było między nimi tematów tabu, poza jej dzieciństwem w owładniętym wojną Bejrucie, o którym nadmieniła tylko jeden raz. Samo nagłe spotkanie nie udziela Maëlle odpowiedzi na wiele pytań. Wręcz przeciwnie mnoży nowe, których odpowiedzi musi szukać daleko od jej miejsca zamieszkania, by pomóc przyjaciółce, by uratować jej życie. Po plątaninie myśli postanawia się poddać prośbie przyjaciółki i wylatuje do Katmandu z międzylądowaniem w Ad-Dausze. Wylatuje, by spotkać się z Jasonem.
„Wystarczyły dwie godziny, by mój świat wywrócił się do góry nogami. Słowa Romane wciąż kołatały się w mojej głowie. Co miała na myśli, mówiąc, że to sprawa życia i śmierci? To prawda, że przez te wszystkie lata nigdy mnie o nic nie poprosiła. A ja zawsze mogłam liczyć na jej obecność i niezachwianą przyjaźń, zarówno w dobrych, jak i w złych czasach. Ale jak mam rzucić wszystko i pojechać do Nepalu? Nawet nie wiem, gdzie dokładnie leży ten kraj, poza tym że w Himalajach.” -„Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” Maud Ankaoua.
Struktura książki składa się z zatytułowanych rozdziałów. Na początku każdego z nich autorka zamieściła cytat, który nawiązuje luźno do podjętych w kolejnych częściach treści. Narracja jest pierwszoosobowa z perspektywy głównej bohaterki. Sam pomysł do Nepalu w poszukiwaniu zagubionego manuskryptu pomagającego uratować życie Romane wydawał mi się sporo naciągany. Chociaż podróż w odmęty Tybetu miała swoje zalety. Dzięki tej publikacji mogłam poznać zabytkowe buddyjskie budowle np. w Bodnath, która jest jedną z największych na świecie. Opowieść kończy się w dwudziestym trzecim rozdziale zatytułowanym „Nowy początek” choć autorka musi trochę dopowiedzieć czytelnikowi, co też czyni w „Epilogu”.
Wydawca w swym opisie napisał: „To lektura idealna na wielbicielek Jedz, módl się, kochaj, Alchemika i Dzikiej drogi!”. Czytałam dwie z nich. Nie porównałabym tej powieści do poprzednio powołanych w opisie Wydawcy, ale faktycznie muszę wspomnieć, że „Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” ma coś w sobie. Może to nieprawdopodobieństwo. Może tą fikcję, w której idealnie odnalazła się przebojowa dyrektor finansowa. Może tą literacką podróż, bogatą w krajobrazy, smaki i tybetańskie zapachy. Nie wiem. Jedno jest pewne, że książka z taką tematyką i ubrana w takie odzienie scenograficzne jednocześnie licząca niewiele ponad trzysta stron nie mogła mi się znudzić.
Z opisu na stronie Znak przeczytałam, że Maud Ankaoua debiutowała powieścią „Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” . Jest francuską autorką, coachem i mówczynią specjalizującą się w literaturze motywacyjnej, rozwoju osobistym i duchowym. Takie tematy jak magia życia, celebrowanie go, transformacja osobista i odnajdywanie sensu w życiu są jej bliskie. Wynikają z jej specjalizacji i dotychczasowej aktywności. Nie dziw, że tematyka ta została podjęta w jej debiutanckiej powieści.
„Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” to wytchnienie. To nowe spojrzenie na to, z czym borykamy się na co dzień. To spojrzenie w głąb czytelnika i uświadomienie mu, że w życiu ważne i istotne są tylko chwile, i ich celebrowanie, i ich zatrzymywanie i zapamiętywanie. Tego chciała mnie nauczyć Maud Ankaoua poprzez swój debiut. Może jej się uda i w Waszym przypadku? Sięgnijcie po tę książkę i podzielcie się proszę własnymi spostrzeżeniami. Jestem ciekawa Waszego odbioru.
„Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” Maud Ankaoua to powieść drogi, podróży w odległe zakamarki świata. Podróż po coś. Podróż, by coś odnaleźć i uratować komuś życie. To podróż w meandry ludzkiego życia, w którym ogromną rolę odgrywa uczucie do przyjaciółki oraz sama postać Maëlle, przebojowej i niezwykle efektywnej dyrektorki finansowej w start-upowej firmie.
Szczęście zaczyna się tu i teraz w kilometrze zerowym. Bardzo przyjemna lektura niosąca ze sobą wiele cennych wskazówek jak żyć w dzisiejszym zabieganym świecie.
Szczęście zaczyna się tu i teraz w kilometrze zerowym. Bardzo przyjemna lektura niosąca ze sobą wiele cennych wskazówek jak żyć w dzisiejszym zabieganym świecie.
Trudno się dziwić, pozyskanemu przez tę książkę statutowi bestsellera. Jest ona takim jakby „lekiem na całe zło tego świata”, na dodatek wielu może się utożsamić z główną bohaterką i jej sytuacją, przemyśleniami i poszukiwaniami – od momentu kiedy dojrzała i zrozumiała, że poszukiwać powinna.
To „zrozumienie” ani do łatwych ani szybkich nie należało. Chociaż niektórzy na takie przebudzenie potrzebują kilku lat, nasza bohaterka dojrzała do takiej decyzji w przeciągu kilku dni i tygodni. Aczkolwiek w warunkach ekstremalnych i z tym się chyba zgodzi każdy, kto przeczyta tę barwną powieść.
Główna bohaterka Maelle pracuje w jednym z obecnie tak modnych start-upów, jako dyrektorka finansowa i jest przykładem typowego pracoholika, jakich wokoło nas pełno. Nikt nie załatwi spraw tak dobrze jak ona, jest niezastąpiona w wielu kwestiach, a firma bez niej nie przeżyje długo. Żyje więc w swoim świecie, szczęśliwa i kompletnie nieświadoma, że powinna przewartościować swoje życie i zobaczyć co w nim jest nie tak. Tymczasem popadła w całkowitą rutynę i poza firmą, nie widzi niczego innego. Czyżby to ucieczka przed tym co ją spotkało w życiu złego? A może jednak jedynym pragnieniem w jej życiu to wspinać się po drabinie sukcesów zawodowych w korporacjach i tak zwany „wyścig szczurów”? I w tym momencie pojawia się na szczęście jej niezawodna przyjaciółka Romane i … no właśnie, nie będę Wam zdradzać fabuły, ale poprowadzę troszkę w kierunku drogi, jaką musiała przebyć Maelle chcąc pomóc swojej przyjaciółce.
To droga, która już od samego początku pokaże jej, że bez otwarcia się na przyszłe wydarzenia, nie znajdzie odpowiedzi na pytania, których jeszcze sobie nawet nie zadała. Ile będzie musiała zaryzykować, aby zrozumieć, że żadna stracona na bycie nieszczęśliwym chwila, nie zostanie jej nigdy zwrócona. Wyruszy w góry. Tak, a to one są przecież gigantycznym lustrem, odbiciem naszej duszy i jego stanu. Będzie musiała porzucić swoje przekonania i zacząć żyć jak nowo narodzone dziecko, które widzi wszystko po raz pierwszy, a więc się stale wszystkim wokoło zachwyca. Czy nasza bohaterka, będąca matrycą wykutą przez XXI wiek, będzie potrafiła i czy będzie chciała doznawać tego rodzaju emocji, a co za tym idzie, zmian?
Czy będzie potrafiła się wsłuchać w to czego pragnie jej serce, czy ponownie da się zwieść zgiełkowi własnych lęków?
Autorka udowadnia nam, że warto przeżyć życie tak jakbyśmy nie pamiętali swoich porażek i złych chwil, a jedynie koncentrowali się na tym co się dzieje w danej chwili. Tylko to jest ważne.
Przeszłości już nie ma.
Przyszłości jeszcze nie ma.
Jest TU i TERAZ. I tylko to się liczy, jak przeżyjemy tę chwilę.
Nie porównujemy w związku z tym niczego. Jesteśmy jedynie obserwatorem. Nie osądzamy, bo nie ma czego.
Nie ma już znanego i nieznanego, są tylko obrazy przesuwające się przed naszymi oczami, a życie jest sumą obecnych chwil i w końcu: przestań się bać porażki, bo ona to zapowiedź sukcesu.
Autorka pokazuje nam uczucia najbardziej człowiekowi potrzebne do życia: obecność drugiego człowieka, ciszę, cierpliwość, hojność, zrozumienie, spojrzenie, dobroć, przebaczenie, miłość.
Udowadnia, że błądzenie jest niezbędnym elementem sukcesu, a wyzwalając się spod presji popełnienia pomyłki, możemy przekroczyć barierę jaką stawia przed nami strach i rozpocząć proces przemiany.
Tyle w tej książce życiowych mądrości, podanych w sposób tak niebywale prosty, bo wplecionych w niezwykłą przygodę, z wątkiem miłosnym – oczywiście, bo tego też tu nie mogło zabraknąć. Ale on ma w nas wyzwolić prawidłowe pojmowanie naszego partnera – partnerki, którzy nie są z nami na naszej drodze, aby uzupełniać i projektować nasze braki. Ten drugi człowiek jest naszym największym darem: pozwala nam uzyskać dostęp do tego, czego sami nie chcemy zauważać.
Czytając tę książkę:
- przeżyjesz niesamowitą wyprawę w góry
- poznasz mądrości życiowe w ilości takiej, że starczy na całe szczęśliwe życie
- dzięki przypowieści o stuletnim starcu, uzyskasz odpowiedź na pytanie, które sobie zadaje miliony ludzi na całym świecie, obserwując nieszczęścia, wojny i panującą niesprawiedliwość: „ A gdzie był wtedy Bóg?”
…”Spójrz w te dni, gdy przygniatało mnie nieszczęście, szedłem sam – powiedział. „Gdzie byłeś, Panie, gdy płakałem z powodu twej nieobecności?”
„Synu mój umiłowany – odpowiedział głos – te samotne ślady należą do mnie. W te dni, gdy zdawało ci się, że kroczysz w ciemnościach, opuszczony przez wszystkich, ja byłem tam, na twojej drodze. W te dni, kiedy płakałeś z powodu mojej nieobecności, niosłem cię.”
Dziękuję Wydawnictwu ZNAK za egzemplarz recenzencki.
Trudno się dziwić, pozyskanemu przez tę książkę statutowi bestsellera. Jest ona takim jakby „lekiem na całe zło tego świata”, na dodatek wielu może się utożsamić z główną bohaterką i jej sytuacją, przemyśleniami i poszukiwaniami – od momentu kiedy dojrzała i zrozumiała, że poszukiwać powinna.
To „zrozumienie” ani do łatwych ani szybkich nie należało. Chociaż niektórzy na...
Kierujecie się w życiu intuicją? Ja często tak i ta książka trafiła do mnie w ramach prezentu od Wszechświata. Może brzmi to dziwnie, ale tak się czasami dzieje, że świat chce mi coś powiedzieć i podsuwa mi informacje pod nos różnymi metodami. W tym przypadku podsunął mi książkę, która pojawiała mi się przed oczami regularnie, opis mnie odpychał, a jednak coś do niej przyciągało. Teraz już bardzo dokładnie wiem co. A co do samej książki, to sądzę, że miała ogromny potencjał, ale była bardzo nierówna. Momentami była interesująca, a innym razem moralizatorska, przegadana, zbyt ezoteryczna, a za tym nie przepadam. Rozumiem sam wydźwięk i jest on dla mnie bardzo wartościowy, ale z opowiedzeniem tego, o co chodzi jest różnie. Niepotrzebne były wywody dotyczące teorii tego, co autorka chciała przekazać, czytanie nużyło mnie chwilami. Opisy te były za długie i nudnawe, ale sedno jest piękne i kojące. Fabuła wydała się dość zwyczajna, niczym niezaskakująca, ale sądzę, że nie ona była zamiarem Maud Ankaoua. Całość jako literatura mogłaby być lepsza, ale rozwojowo jest cenna. Przynajmniej dla mnie. Dla mnie to ważna książka.
Kierujecie się w życiu intuicją? Ja często tak i ta książka trafiła do mnie w ramach prezentu od Wszechświata. Może brzmi to dziwnie, ale tak się czasami dzieje, że świat chce mi coś powiedzieć i podsuwa mi informacje pod nos różnymi metodami. W tym przypadku podsunął mi książkę, która pojawiała mi się przed oczami regularnie, opis mnie odpychał, a jednak coś do niej...
Jak wiele jesteście w stanie zrobić dla kogoś bliskiego? Partnera, rodzica , dziecka czy przyjaciela? Maelle zdecydowała się na pokonanie szlaku w Himalajach, aby odebrać manuskrypt, który pomoże jej przyjaciółce chorej na nowotwór odzyskać zdrowie. Ta wyprawa całkowicie odmieniła życie tej zapracowanej kobiety.
„Kilometr zerowy” Maud Ankaoua to książka, po którą sięgnęłam trochę wbrew sobie. Bardzo rzadko zdarza mi się sięgać po tego typu lekturę, bo nie ukrywam, że poradniki w moim przypadku nie spełniają swojego zadania, ale opis książki sugerował, że znajdę w niej coś więcej.
„Kilometr zerowy” nie jest zwykłym poradnikiem. To bardziej historia podróży w głąb siebie, gdzie bohaterka analizuje swoje zachowania i życie. To opis drogi, którą Maëlle odbywa aby poznać siebie, pełny refleksji, inspiracji i wypełniony nostalgicznymi momentami.
Ta historia wręcz zmusza aby zwolnić, zatrzymać się i zastanowić nad własnym życiem. Jej niespieszny rytm wycisza i sprzyja skupieniu.
Ta historia trafiła do mnie w okresie, w którym nadal walczę z bólem i tęsknotą, które mimo minionych miesięcy nie maleją, a czasami są wręcz niewyobrażalnie bolesne. Być może dlatego odczuwałam ją mocniej, chociaż przyznam, że nie ze wszystkim co w niej znalazłam mogę się zgodzić, nie wszystko do mnie przemówiło.
Ogromny plus dla autorki za niezwykle przyjemny styl oraz lekką i spójną fabułę. Do tego zachwycające opisy przyrody i ciekawostki dotyczące kultury, tradycji i religii.
I chociaż nie mogę napisać, że jestem tą książką zachwycona, to cieszę się, że po nią sięgnęłam, bo czas z nią spędzony nie uważam za zmarnowany.
" Żadna chwila, którą tracisz na bycie nieszczęśliwą, nie zostanie Ci zwrócona. Wiesz, kiedy zaczęło się twoje życie, ale nie wiesz, kiedy się skończy. Każda przeżyta sekunda to dar, którego nie wolno nam zmarnować. Szczęście jest teraz.”
Jak wiele jesteście w stanie zrobić dla kogoś bliskiego? Partnera, rodzica , dziecka czy przyjaciela? Maelle zdecydowała się na pokonanie szlaku w Himalajach, aby odebrać manuskrypt, który pomoże jej przyjaciółce chorej na nowotwór odzyskać zdrowie. Ta wyprawa całkowicie odmieniła życie tej zapracowanej kobiety.
„Kilometr zerowy” Maud Ankaoua to książka, po którą sięgnęłam...
Maud Ankaoua zabiera czytelnika w wyjątkową podróż. W Himalajach, z dala od codziennego zgiełku, razem z główną bohaterką powieści "Kilometr zerowy: droga do szczęścia" odkrywamy piękno świata i ludzi. Ta podróż ma pomóc spojrzeć na życie z innej perspektywy i zrozumieć, co naprawdę jest ważne.
I chociaż zamysł tej powieści bardzo mi się spodobał, to realizacja już nie do końca. Wątpliwości budzi przede wszystkim proces przemiany Maëlle – wydaje się zbyt szybka i powierzchowna. Powieść sugeruje, że kilkanaście dni w odległym kraju, daleko od codzienności wystarczy, by całkowicie odmienić swoje życie i spojrzenie na świat. Chociaż doświadczenia były intensywne, to jednak zdaje się, że trwała i prawdziwa introspekcja oraz wewnętrzna przemiana wymagają czasu, refleksji i często wielu trudnych doświadczeń.
"Kilometr zerowy… "nasuwa na myśl inną książkę – "Jedz, módl się i kochaj", którą czytałam dobrych parę lat temu. Elizabeth Gilbert opisuje roczną podróż, podczas której odwiedza trzy kraje. Każdy z nich symbolizuje inny etap duchowej i emocjonalnej przemiany, a przy tym Autorka nie przedstawia jej jako czegoś, co przychodzi łatwo. To roczna podróż pełna wzlotów i upadków, refleksji i momentów zwątpienia.
Z kolei "Kilometr zerowy…" przedstawia przemianę jako coś, co może nastąpić w krótkim czasie, pod wpływem intensywnych doświadczeń.
Nie można jednak pominąć wartości tej książki. Akceptacja siebie, moc chwili obecnej, znaczenie relacji międzyludzkich czy umiejscowienie siebie w relacji do świata – książka jest pełna głębokich refleksji nad życiem, wartościami i poszukiwaniem prawdziwego szczęścia. Choć pewne aspekty mogą wydawać się nieco uproszczone, to jednak przekazuje wiele ważnych lekcji, które mogą być inspiracją dla odbiorcy na różnych etapach życia.
Maud Ankaoua zabiera czytelnika w wyjątkową podróż. W Himalajach, z dala od codziennego zgiełku, razem z główną bohaterką powieści "Kilometr zerowy: droga do szczęścia" odkrywamy piękno świata i ludzi. Ta podróż ma pomóc spojrzeć na życie z innej perspektywy i zrozumieć, co naprawdę jest ważne.
I chociaż zamysł tej powieści bardzo mi się spodobał, to realizacja już nie do...
Maelle na prośbę swojej ciężko chorej na nowotwór przyjaciółki, musi lecieć z Francji do Tybetu. Tam ma odebrać uzdrawiającą księgę. Maelle ma świetną pracę, jest niezależna finansowo. Nie może jednak ułożyć sobie życia osobistego i pomimo przekroczonej trzydziestki nadal jest sama. Na miejscu okazuje się, że w celu odebrania tego, po co przyjechała, musi pokonać wraz z przewodnikiem długi szlak w Himalajach i znaleźć się na ponad 4000 m. n.p.m. Początkowo chce zrezygnować, ale dzięki swojemu przewodnikowi Shantiemu, postanawia ruszyć na wyprawę. Shanti pomaga jej zmienić stosunek do życia, spojrzeć inaczej na siebie, otworzyć się na wszechświat, osiągnąć równowagę wewnętrzną. Przez kilka dni w Himalajach młoda kobieta wiele zrozumie i nauczy się tego, co w życiu jest naprawdę ważne. Świetna książka, mądra, głęboka, pomagająca każdemu z nas nauczyć się dystansu do siebie, uważności, czułości i miłości. Bo jak mawia Shanti w człowieku są dwie główne emocje - miłość i strach, a co wygra zależy już od każdego z nas...
Maelle na prośbę swojej ciężko chorej na nowotwór przyjaciółki, musi lecieć z Francji do Tybetu. Tam ma odebrać uzdrawiającą księgę. Maelle ma świetną pracę, jest niezależna finansowo. Nie może jednak ułożyć sobie życia osobistego i pomimo przekroczonej trzydziestki nadal jest sama. Na miejscu okazuje się, że w celu odebrania tego, po co przyjechała, musi pokonać wraz z...
Maelle to młoda kobieta, której życie sprowadza się praktycznie wyłącznie do kariery i złamanego serca. Kiedy dostaje wiadomość o konieczności spotkania, od swojej przyjaciółki, nie spodziewa się, że wyruszy w podróż w głąb Himalajów w poszukiwaniu tajemniczego manuskryptu, który mógłby pomóc chorującej na nowotwór Romane. Podróż ta zamienia się w wyprawę w głąb samej siebie, a każda napotkana osoba to swego rodzaju przewodnik, przybliżający do kilometra zerowego, w którym zawarte jest szczęście.
Ta książka ogółem z początku mimo swojego samopomocowego wydźwięku mnie nie zniechęciła. A ja z natury zwykle trzymam się z dala od takiej literatury, wszelkiego rodzaju poradników. Z biegiem stron jednak straciłam do niej cierpliwość. Za mało było tu dla mnie fabuły, za dużo górnolotnych twierdzeń. Wszyscy wokół Maelle wydawali się rozumieć w pełni sens istnienia, który jej wymykał się co kilka stron. Kiedy Autorka przeszła do wyjaśnień podstaw swojej filozofii, tezy o byciu jednością i wejściu na wyższe wibracje, lekko mówiąc mnie nie przekonały. Szczególnie, że miały się odnosić do mechaniki kwantowej - a konkretnie do spojrzenia na nią z bardzo specyficznego punktu widzenia, niekoniecznie akceptowanego powszechnie w świecie naukowym. Do tego wprowadzając tak niewiarygodny, cukierkowy, przyspieszony do granic możliwości, wątek romantyczny, w moim odczuciu strzeliła sobie w kolano.
Nie oznacza to jednak, że nic z tej książki nie wyciągnęłam. Nie była to jednostajna męka 🤓 Pare stwierdzeń, podejścia do życia czy wręcz filozofii szczęścia na pewno ze mną zostanie i dało do myślenia.
Polecam wszystkim zainteresowanym programowaniem własnej osoby do bycia szczęśliwym, fanom „Jedz, módl się i kochaj” - w końcu nie bez powodu, jak głosi okładka, jest to jedna z popularniejszych książek we Francji od lat 😊
Maelle to młoda kobieta, której życie sprowadza się praktycznie wyłącznie do kariery i złamanego serca. Kiedy dostaje wiadomość o konieczności spotkania, od swojej przyjaciółki, nie spodziewa się, że wyruszy w podróż w głąb Himalajów w poszukiwaniu tajemniczego manuskryptu, który mógłby pomóc chorującej na nowotwór Romane. Podróż ta zamienia się w wyprawę w głąb samej...
‘Żadna chwila, którą tracisz na bycie nieszczęśliwą, nie zostanie ci zwrócona. WIesz, kiedy zaczęło się Twoje życie, ale nie wiesz, kiedy się skończy. Szczęście jest teraz.’
Muszę przyznać, że po przeczytaniu kilku opinii trochę obawiałam się, że to może nie być lektura dla mnie i będę się męczyć w trakcie czytania, ale naprawdę bardzo pozytywnie się zaskoczyłam.
‘Kilometr zerowy’ to książka o podróży w głąb siebie, która jest pełna mądrości i refleksji. Czytając ją, utożsamiłam się z Maelle, główną bohaterką, ponieważ w wielu sytuacjach zachowuję się podobnie do niej, mimo tego, że wiem, że nie jest to dobre. W pogoni za przysłowiowym szczęściem bardzo często zapominamy o prostych rzeczach i o tym co jest najważniejsze. Nie doceniamy tego co mamy. Tak niewiele potrzeba, żeby odnaleźć wewnętrzny spokój, a jednocześnie jest to tak trudne do osiągnięcia.
Uważam, że jest to naprawdę wartościowa powieść, z której każdy może wyciągnąć coś dla siebie. Nie ma tutaj długich i smętnych egzystencjonalnych przemyśleń, tylko dobrze napisana historia o wędrówce, którą można interpretować na wiele sposobów.
‘Żadna chwila, którą tracisz na bycie nieszczęśliwą, nie zostanie ci zwrócona. WIesz, kiedy zaczęło się Twoje życie, ale nie wiesz, kiedy się skończy. Szczęście jest teraz.’
Muszę przyznać, że po przeczytaniu kilku opinii trochę obawiałam się, że to może nie być lektura dla mnie i będę się męczyć w trakcie czytania, ale naprawdę bardzo pozytywnie się...
Maëlle jest kobietą sukcesu. Jej życie wypełnia praca, a ostatni związek skończył się fiaskiem, więc nie ma zamiaru pakować się w nic nowego. Jednak jej przyjaciółka Romane stawia na swoim i zmusza kobietę do spotkania. Okazuje się, że jest chora i potrzebuje pomocy Maëlle, która ma jej przywieźć z Nepalu manuskrypt. Według wiedzy Romane ma on zawierać informacje, która mogą pomóc jej wyzdrowieć. Mimo początkowych wątpliwości główna bohaterka wybiera się w podróż w Himalaje. Tam okazuje się, że jej wędrówka będzie bardziej skomplikowana niż początkowo się wydawało, a także pomoże jej odkryć samą siebie. To właśnie pod szczytem Annapurny Maëlle będzie miała szansę zajrzeć w głąb swojego serca i uratować nie tylko przyjaciółkę?
Nie od dziś wiadomo, że góry skłaniają ludzi do przemyśleń. To w górach człowiek jest sam ze sobą, nawet jeśli jest wśród ludzi. Powieść Maud Anakaouy jest właśnie taką historią. „Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” to opowieść o kobiecie, która odkrywa i przewartościowuje swoje życie, przez zupełny przypadek. Jej przewodnikiem duchowym zostaje niemal przypadkowy mężczyzna – Shanti. Ma on za zadanie doprowadzić kobietę do Sanktuarium Annapurny, gdzie ma się spotkać z osobą, która posiada manuskrypt, którego szuka. Droga jednak nie jest ani wcale łatwa, ani przyjemna, a przewodnik kobiety niejako zmusza ją do poszukiwania nowej wersji siebie. Nie jest łatwo. Osobiście nie jestem zbyt wielkim fanem książek, które są podróżą w głąb ludzkiej natury. Tym razem było podobnie, chociaż ta konkretna pozycja zaskarbiła sobie jakąś część mojego serca. W mądry sposób pokazywała, że to tak naprawdę my sami nakładamy na siebie ograniczenia. Tylko czy będziemy potrafili się potem w nich odnaleźć? Czy Maëlle się to udało? Musicie przeczytać, bo myślę, że każdy może znaleźć coś wartościowego w tej historii.
Maëlle jest kobietą sukcesu. Jej życie wypełnia praca, a ostatni związek skończył się fiaskiem, więc nie ma zamiaru pakować się w nic nowego. Jednak jej przyjaciółka Romane stawia na swoim i zmusza kobietę do spotkania. Okazuje się, że jest chora i potrzebuje pomocy Maëlle, która ma jej przywieźć z Nepalu manuskrypt. Według wiedzy Romane ma on zawierać informacje, która...
W normalnych warunkach nigdy by się na to nie zdecydowała. Podróż do Nepalu, w dodatku bez jakichkolwiek przygotowań i konkretnego planu, brzmi zupełnie nierealnie w przypadku jej skrupulatnie uporządkowanej codzienności. Gdy jednak prosi ją o to najbliższa przyjaciółka, a w dodatku stawką okazuje się jej życie, Maëlle nie zastanawia się długo. Wyrusza w nieznane, nie mając pojęcia, że wkrótce i jej rzeczywistość zmieni się bezpowrotnie...
CO TO BYŁA ZA KSIĄŻKA! Przyznaję, iż zdecydowanie nie jest to typ literatury, po jaki sięgam na co dzień, ale ta pozycja kompletnie skradła zarówno moje serce, jak i umysł.
"Kilometr zerowy" zabiera nas w podróż wypełnioną nie tylko pięknymi słowami, ale i zmuszającymi do refleksji, nostalgicznymi momentami. Maud Ankaoua w niezwykle lekki i przystępny sposób operuje piórem i sprawia, że zupełnie zapominamy o otaczającej nas rzeczywistości.
I chociaż lektura w swoim przekazie bywa moralizatorska, to przy tym pozostaje... nienachalna - a taki efekt naprawdę ciężko osiągnąć. Jestem przekonana, że każdy, niezależnie od obecnej życiowej sytuacji, będzie w stanie wyciągnąć z tej pozycji lekcję. Mniejszą bądź większą. To historia w dosadny sposób ukazująca, że niejednokrotnie od samego osiągniętego celu, o wiele istotniejsza jest droga, którą do niego przebyliśmy.
Pozycja wręcz stworzona na zbliżającą się wielkimi krokami jesień. Przenieście się wraz z Maëlle w Himalaje i spójrzcie na swoje życie z innej perspektywy - naprawdę warto!
W normalnych warunkach nigdy by się na to nie zdecydowała. Podróż do Nepalu, w dodatku bez jakichkolwiek przygotowań i konkretnego planu, brzmi zupełnie nierealnie w przypadku jej skrupulatnie uporządkowanej codzienności. Gdy jednak prosi ją o to najbliższa przyjaciółka, a w dodatku stawką okazuje się jej życie, Maëlle nie zastanawia się długo. Wyrusza w nieznane, nie mając...
Piękna okładka i intrygujący tytuł. Podróż po zjawiskowych, majestatycznych ,a zarazem pełnych niebezpieczeństw Himalajach. To wszystko składa się na poradnik inny niż wszystkie. Poradnik z fabułą, która pozwola nam odkryć siebie na nowo, odnaleźć spokój i zrozumieć co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze.
Książkę czyta się tak, jakby rozmawiało się z najlepszym przyjacielem.To najbliższym osobm zwierzamy się ze swoich emocji, tego co nas bardzo boli w sercu lub ściska w środku tak, że ciężko jest oddychać. Czasami potrzebujemy kogoś kto spojrzy na daną sprawę z innej perspektywy i ze świeżym umysłem. Nie zawsze potrzebujemy rad. Zdarza się, że wystarczy mieć obok siebie kogoś przy kim można tak po prostu pomilczeć.
Czytając książkę czułam wewnętrzny spokój. Razem z Maëlle przemierzałam jej drogę do "nowej ja" i odkrywałam emocje, które wpływają na to jak postrzegamy szczęście. Dialogi prowadzone przez bohaterów są mądre i skłaniające do reflesji. Dlatego z jej czytaniem nie można się spieszyć, trzeba jej smakować rozdział po rozdzale.
Wielu z Was napisze, że raczej po poradniki nie sięga i oczywiście to szanuję, ponieważ sama tego nie robię. Ale w tym przypadku zmieniłam zdanie, bo to jak ta książka jest napisana zaskoczyło nawet mnie. Polecam z całego serca❤️
Piękna okładka i intrygujący tytuł. Podróż po zjawiskowych, majestatycznych ,a zarazem pełnych niebezpieczeństw Himalajach. To wszystko składa się na poradnik inny niż wszystkie. Poradnik z fabułą, która pozwola nam odkryć siebie na nowo, odnaleźć spokój i zrozumieć co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze.
Książkę czyta się tak, jakby rozmawiało się z najlepszym...
Ta książka była dla mnie totalnym zaskoczeniem i odkryciem tego roku. Mam wrażenie, że idealnym opisaniem tej książki będzie powodzenie, że jest to poradnik w formie książki z fabułą, co jest tak niezwykle wyjątkowe, że już za samo to książka ma ode mnie ogromny plus, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam z niczym takim doczynienia.
Natomiast o czym w ogóle jest ta książka? Ten poradnik? „Kilometr zerowy” opowiada historie Maëlle, która jest wiecznie zapracowaną kobietą, nie mającą absolutnie na nic więcej czasu, w pewnym momencie kontaktuje się z nią przyjaciółka i prosi, żeby wyruszyła w Himalaje po pewien tajemny manuskrypt. Maëlle jest co do tego sceptycznie nastawiona jednak ostatecznie postanawia wyruszyć w podróż, która jak się później okaże, całkowicie odmieni jej życie. Dzięki historii Maëlle możemy razem z nią zmieniać swoje życie, poprzez rozwój osobisty, manifestacje i pracowanie nad własną głową i myślami jakie w niej się pojawiają.
„Kilometr zerowy” to książka niezwykle inspirująca, książka, która naprawdę odmienia sposób myślenia. Wiem, że na rynku są dziesiątki książek, o tej samej tematyce, jednak wierzcie mi na słowo, to nie jest typowa książka z typowymi formalnymi sformułowaniami, jakie znajdziemy w każdym tego typu poradniku. To książka, która wniknie w Twoją duszę i zostanie z Tobą już na zawsze podobnie jak słowa Shantiego, który przez cały czas „odmiany” Maëlle był przy niej i szeptał jej dobre słowa. Słowa, które zostają razem z czytelnikiem na długo po tym, kiedy je przeczyta.
Zdecydowanie jest to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku, naprawdę warto się z nią zapoznać, nawet jeśli nie interesuje was rozwój osobisty lub nie wierzycie w manifestacje i zmienę sposobu myślenia, to ta książka jest napisana w taki sposób, że sama fabuła z pewnością was zachwyci.
Ta książka była dla mnie totalnym zaskoczeniem i odkryciem tego roku. Mam wrażenie, że idealnym opisaniem tej książki będzie powodzenie, że jest to poradnik w formie książki z fabułą, co jest tak niezwykle wyjątkowe, że już za samo to książka ma ode mnie ogromny plus, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam z niczym takim doczynienia.
Maëlle jest kobietą sukcesu. Większość swojego życia spędza w pracy i to ona jest dla niej priorytetem. Pewnego dnia, jej przyjaciółka prosi o nietypową przysługę. Maëlle ma wybrać się do Nepalu po bardzo ważny manuskrypt, który uratuje życie Romane.
Kobieta jest pełna wątpliwości i obaw. Wydaje jej się, że nie może zostawić firmy samej, przecież nie poradzą sobie bez niej. Jednak zdrowie przyjaciółki jest ważniejsze i finalnie Maëlle postanawia wyruszyć w Himalaje.
Czy mimo braku zasięgu sieci komórkowej, internetu oraz trudnych warunków, kobiecie uda się odbyć tę podróż? Czy ta wyprawa pozwoli Maëlle zatrzymać się na moment i spojrzeć w głąb siebie?
„-Twój wybór będzie właściwy, jeśli podejmiesz go z właściwych powodów. Tych, które dyktuje ci serce”.
„Dawaj innym to, co sam chciałbyś otrzymać: uśmiech, dobre myśli, czas, wysłuchanie, zrozumienie i dziel się tym, co kochasz”.
To była przepiękna podróż. Pełna mądrości, refleksji i miłości. Uwielbiam książki, które skłaniają nas do przemyśleń, takie, które są mądre i wartościowe. Maëlle goniła za czymś, co nie dawało jej szczęścia, jedynie dobrobyt materialny. Ta wyjątkowa wyprawa pomogła jej zrozumieć siebie i odnaleźć wewnętrzny spokój. Przeczytajcie tę książkę, a będziecie mieli możliwość uczestniczenia w tym wspaniałym procesie przemiany. Może wyciągniecie z niej coś dla siebie. Może pomogą wam w drodze do szczęścia💛
Bardzo, bardzo polecam 🧡
Maëlle jest kobietą sukcesu. Większość swojego życia spędza w pracy i to ona jest dla niej priorytetem. Pewnego dnia, jej przyjaciółka prosi o nietypową przysługę. Maëlle ma wybrać się do Nepalu po bardzo ważny manuskrypt, który uratuje życie Romane.
Kobieta jest pełna wątpliwości i obaw. Wydaje jej się, że nie może zostawić firmy samej, przecież nie poradzą sobie bez niej....
Maëlle jest całkowicie pochłonięta pracą. Od dawna nie ma czasu na przyjemności ani na mężczyzn. Wszystko się zmienia, gdy chora przyjaciółka prosi ją o przysługę. Maëlle ma wybrać się do Nepalu, by zdobyć tajemniczy manuskrypt, który pomoże chorej w walce z rakiem.
Maëlle pełna wątpliwości wyrusza w Himalaje. Tam, oderwana od swojego zorganizowanego życia, bez zasięgu, w trudnych warunkach zaczyna swoją wewnętrzną przemianę.
Cieszę się, że mogłam towarzyszyć Maëlle w jej wędrówce, chłonąc jej historię, zachwycając się pięknem przyrody i obserwując z dystansu przemianę bohaterki.
" Kilometr zerowy" to piękna opowieść o fizycznych, jak i duchowych trudach dalekiej podróży. Pokazuje, jak silną istotą jest człowiek, a życie to nieustanna walka o to, by przetrwać. Cieszę się, że autorka znalazła w niej także miejsce na wątek romantyczny.
To niezwykle wartościowa powieść i można z niej wiele wyciągnąć dla siebie. Każdy co innego.
Obawiałam się długich, głębokich i smętnych egzystencjalnych przemyśleń głównej bohaterki. Na szczęście tego tutaj nie znajdziecie. Są one umiejętnie ukryte w historii o wędrówce i tylko od nas zależy, ile wniosków i refleksji wyciągniemy.
Do mnie ona trafia. Uważam, że bardziej utożsamiamy się z bohaterem, kiedy aktualnie jesteśmy na podobnym etapie życia i przeżywamy podobne emocje. I właśnie ja znajduje się w takim miejscu jak Maëlle na początku.
Powieść " Kilometr zerowy" mnie urzekła, pochłonęłam w dwa wieczory.
Zmotywowała mnie do działania. Polecam !
Maëlle jest całkowicie pochłonięta pracą. Od dawna nie ma czasu na przyjemności ani na mężczyzn. Wszystko się zmienia, gdy chora przyjaciółka prosi ją o przysługę. Maëlle ma wybrać się do Nepalu, by zdobyć tajemniczy manuskrypt, który pomoże chorej w walce z rakiem.
Maëlle pełna wątpliwości wyrusza w Himalaje. Tam, oderwana od swojego zorganizowanego życia, bez zasięgu, w...
Czy książki zmieniają życie?
Uważam, że tak. Pozwalają nam oderwać się od rzeczywistości i problemów, ale są tez takie które robią w życiu bałagan.
Taka właśnie jest książka „Kilometr zerowy”. Robi bałagan, rewolucje, wywołuje czasami dyskomfort, ale później wszystko układa.
To książka, która skłania do refleksji, przemyśleń i przewartościowania wielu rzeczy.
Tak, to jest zdecydowanie książka która zmienia życie i polecam ją każdemu.
To pierwsza książka, którą czytam z ołówkiem w ręku i zakreślam cytaty, zdania które uderzają w punkt. Jestem pewna, że będę do niej wracać ❤️
Czy książki zmieniają życie?
Uważam, że tak. Pozwalają nam oderwać się od rzeczywistości i problemów, ale są tez takie które robią w życiu bałagan.
Taka właśnie jest książka „Kilometr zerowy”. Robi bałagan, rewolucje, wywołuje czasami dyskomfort, ale później wszystko układa.
To książka, która skłania do refleksji, przemyśleń i przewartościowania wielu rzeczy.
Tak, to...
Rozgościła się w podświadomości i niczym cichy, lecz nieugięty głosik - skłoniła do wnikliwej analizy różnych momentów mojego życia. Założeń i celów. Potrzeb i oczekiwań.
Mam wrażenie, że odbyłam za jej sprawą niezwykłą pozdróż. Podróż wgłąb samej siebie. Podróż sentymentalną, a zarazem niebywale wręcz rzeczową. Pozdróż oczyszczającą, powiedziałabym - terapeutyczną. Ciekawe to było doświadczenie, muszę przyznać. Trudne, lecz dobroczynne i uwalniające. Z pewnością - niezapomniane!
"Kilometr zerowy. Droga do szczęścia" to lektura ściągająca Czytelnika na powierzchnię. Przywracająca mu jasność widzenia. Skłaniająca do refleksji. Otwierajaca oczy na to, co najistotniejsze.
W świecie niebywałego wręcz pędu za sukcesem, w przestrzeni zdefiniowanej przez narastające bolączki dnia codziennego, w otoczeniu przepełnionym porównaniami, stereotypami, oczekiwaniami - tytuł ten jest jak powiew świeżego powietrza, jak pomocna dłoń przyjaciela, jak kojąca przystań, która pozwala nam wypocząć. To książka niebywale potrzebna, nieprawdopodobnie wyciszająca. Głęboka, niebanalna, zachwycająca!
Pochłaniałam ją i pochłaniałam. Robiłam przerwy, rozmyślałam, wspominałam, analizowałam. Następnie wracałam do jej treści i zachłannie pragnęłam więcej...
Po prostu przeczytajcie, bo naprawdę warto. Gorąco polecam!
Ależ ta książka zmusiła mnie do myślenia!
Ależ zabarykadowała się w mojej głowie!
Rozgościła się w podświadomości i niczym cichy, lecz nieugięty głosik - skłoniła do wnikliwej analizy różnych momentów mojego życia. Założeń i celów. Potrzeb i oczekiwań.
Mam wrażenie, że odbyłam za jej sprawą niezwykłą pozdróż. Podróż wgłąb samej siebie. Podróż sentymentalną, a zarazem...
Od swego rodzaju zbiorowej euforii, z jaką przyjęto powieść Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert, minęło już nieco czasu. Teraz zaś francuski rynek książki szturmem bierze Kilometr zerowy. Droga do szczęścia Maud Ankaouy, porównywana właśnie do tego niegdysiejszego hitu, ale też do Alchemika i Dzikiej drogi. Skusiłam się na lekturę, żeby sprawdzić, czy okaże się dla mnie interesującą lekturą.
Maelle pracuje jako dyrektorka finansowa w start-upie. Długie godziny w biurze sprawiają, że nie ma czasu na nic innego - ani na ćwiczenia, ani pasje, ani miłość. Pewnego dnia przyjaciółka zdradza jej, że od dawna walczy ze śmiertelną chorobą i prosi o pomoc. Maelle ma wybrać się do Nepalu, by zdobyć manuskrypt, który pomoże Romane pokonać chorobę.
Kobieta wcale nie ma ochoty na taką wyprawę, jest pełna wątpliwości i strachu, gdy decyduje się wyruszyć w Himalaje. Niespodziewana wyprawa, znacznie poważniejsza, niż zdawało się na początku, całkowicie odmienia życie kobiety. Choć początkowo trudno jej się przyzwyczaić do surowych warunków, każdy dzień jest dla niej niespodziewaną szansą, by na chwilę zwolnić, pozbyć się uprzedzeń i otworzyć na piękno świata i ludzi. Poza zasięgiem sieci komórkowej, internetu i z dala od zwyczajowych zobowiązań ma wreszcie czas, by zajrzeć w głąb siebie.
Czy wyprawa do Sanktuarium Annapurny będzie jej kilometrem zerowym?
Kilometr zerowy (również punkt zerowy) to punkt na mapach i drogowskazach, od którego liczy się odległość. Ujęło mnie metaforyczne odniesienie tego terminu wykorzystane w tytule książki i potencjał znaczeń, jaki ze sobą niesie. I choć nie jestem miłośniczką lektur, które z założenia mają inspirować do duchowej czy mentalnej przemiany, liczyłam na historię co najmniej otulającą.
Nie przeczę, że samą powieść czyta się przyjemnie. Jest coś kojącego w jej niespiesznym rytmie, łagodnym przebiegu zdarzeń, pozostawiającym przestrzeń do autorefleksji równolegle z refleksjami nachodzącymi bohaterkę. Myślę, że książka spodoba się czytelnikom, których ujęła przywołana już powieść Gilbert, a także tych, którzy poszukują inspiracji, okazji do refleksji nad własnym życiem. Także tym, którzy mają za sobą doświadczenie przemiany, przewartościowywania życia.
Niestety, do mnie ta historia nie przemówiła. I to wcale nie dlatego, że historia o podróży w poszukiwaniu siebie nie jest w literaturze niczym nowym. Powieści tego typu bywają bardziej lub mniej wtórne, ale potrafią być ciekawe. Tym razem jednak w moim odczuciu sama inspiracja do odbycia drogi wydaje się nieco przekombinowana, zbyt absurdalna, bym mogła wczuć się w tę opowieść. Owszem, mogę uwierzyć, że przyjaciółka chce uratować chorą przyjaciółkę, ale mistyczny manuskrypt, który może ją uleczyć, ukryty i odnaleziony gdzieś w Himalajach, po który trzeba pojechać osobiście? I do tego zapracowana kobieta bez jakiegokolwiek przygotowania fizycznego i ekwipunkowego ruszająca w wysokogórską wędrówkę?
Prawdopodobnie dlatego, że od początku trudno mi było uwierzyć w motywację do odbycia przez bohaterkę podróży, miałam wrażenie, że czytam beletryzowany poradnik. Zbiór prawd objawionych, wypowiadanych zbyt łatwo i podawanych właściwie bohaterce na tacy. A także przyjmowanych przez bohaterkę niemal natychmiastowo. Wątpliwości, które miała, trwały zbyt krótko, bym w nie uwierzyła, przez co całość traci na wiarygodności. Osoba tak mocno osadzona we współczesnym świecie, w Zachodniej mentalności i trybie życia może się zmienić, może otworzyć na inne doświadczenia i znaleźć dla siebie zmodyfikowaną drogę, jednak to, co opisano w książce, jest dla mnie zbyt radykalne by było możliwe.
Nie twierdzę, że Kilometr zerowy jest powieścią złą i niewartą uwagi. Jest książką, która nie przemówiła do mnie. Znalazła jednak wielu zadowolonych czytelników i zanim podejmiecie decyzję o lekturze, powinniście zapoznać się z więcej niż jedną opinią. Nie cierpiałam w trakcie lektury, ponieważ sama fabuła jest dość spójna i lekka w odbiorze, ale nie poczułam się zainspirowana, książka nie skłoniła mnie do głębszej refleksji. Rzeczywiście w pewnym stopniu przypomina Jedz, módl się, kochaj, jednak fabularnie jest bardziej niedoskonała i pozostawiła mnie w poczuciu zmarnowanego potencjału.
Od swego rodzaju zbiorowej euforii, z jaką przyjęto powieść Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert, minęło już nieco czasu. Teraz zaś francuski rynek książki szturmem bierze Kilometr zerowy. Droga do szczęścia Maud Ankaouy, porównywana właśnie do tego niegdysiejszego hitu, ale też do Alchemika i Dzikiej drogi. Skusiłam się na lekturę, żeby sprawdzić, czy okaże się dla...
Maëlle żyje pracą. Nie ma czasu na miłość, zaniedbuje swoją przyjaciółkę, ciągle żyje w pędzie. Wyrwę w jej zdominowanym przez pracę życiu postanawia zrobić Romane, która zmusza Maëlle do spotkania. Przyjaciółka wyznaje jej prawdę o swoim stanie i zwraca się do niej z nietypową prośbą, która zaprowadzi kobietę aż do Nepalu.
Maëlle jest przejęta losem przyjaciółki, ale z drugiej strony jest zaskoczona jej nietypową prośbą. Ma odzyskać manuskrypt, który może pomóc w leczeniu jej przyjaciółki. Wydaje się to wręcz nierzeczywiste, jednak to jedno spotkanie z Romane otworzy Maëlle drogę do nieprawdopodobnej podróży.
Bohaterka na początku wszystko przyjmuje z niechęcią, nie uważa wyjazdu za przygodę życia a za obowiązek. Zderza się z inną kulturą, innym życiem i wszystko analizuje pod kątem swoich przyzwyczajeń. Działa po omacku, ale ostatecznie jej przemiana jest widoczna.
Przemierzając z bohaterką Nepal, nie tylko odkrywamy jego architekturę, ale i historię, historię ludzi, którzy będę brać udział w tej opowieści, religię. Autorka wyjaśnia wiele pojęć w przypisach.
Bohaterowie wielokrotnie bardzo psychologicznie prowadzą rozmowy i w ten sposób też podchodzą do wielu spraw. Ich nauki dają wiele do myślenia, więc oprócz historii Maëlle czytelnik może nauczyć się wielu ciekawych i ważnych rzeczy. Przewodnik Maëlle staje się również swojego rodzaju jej duchowym nauczycielem i uczy ją prawdziwego życia. Kiedy bohaterka w końcu trafia na mężczyznę od manuskryptu, ten zaczyna poruszać również tematy medyczne i filozoficzne.
Opisy są długie, sporo jest dialogów, narrację prowadzi bezpośrednio Maëlle.
Pod płaszczykiem wyprawy po manuskrypt otrzymujemy ciekawą, pełną wartościowych treści historię. Rozważania bohaterów skłaniają do myślenia, uczą, bohaterowie poruszają ważne tematy, radzą, aby czasami zwolnić i przewartościować swoje życie, aby dać sercu dojść do głosu, by uważać na swoje ego.
Mimo tych nauk nadal toczy się historia bohaterki. Historia, która wydaje się prosta, ale w rzeczywistości autorka nieźle namiesza nie tylko w jej umyśle, ale i życiu. Nie zabraknie zwrotu akcji. Wyprawa Maëlle będzie miała bardzo głęboki sens. Przepiękna historia, po którą warto sięgnąć. Nie tylko skłania do refleksji, ale i wywołuje wiele emocji.
Maëlle żyje pracą. Nie ma czasu na miłość, zaniedbuje swoją przyjaciółkę, ciągle żyje w pędzie. Wyrwę w jej zdominowanym przez pracę życiu postanawia zrobić Romane, która zmusza Maëlle do spotkania. Przyjaciółka wyznaje jej prawdę o swoim stanie i zwraca się do niej z nietypową prośbą, która zaprowadzi kobietę aż do Nepalu.
Historia spisana eleganckim językiem.
Wprawiająca w zadumę poprzez opisy piękna kultury i otaczającej przyrody.
Przybliżające zwyczaje, kulturę spożywania posiłków.
Ale przede wszystkim niosąca w sobie spore dawki emocji.
Zaczyna się mocno - wymuszona (w moim odczuciu nawet zasugerowałbym, że został tutaj zastosowany szantaż emocjonalny) w imię wyższych celów, konieczność natychmiastowej zmiany swojego życia. Konieczność pozostawienia wszystkiego, co jest tutaj, by ratować życie kogoś bliskiego.
"Kilometr zerowy. Droga do szczęścia" to faktycznie droga. Droga do odkrywania samego siebie. Swojej duchowości. Swoich wartości. Zgłębia filozofię nepalską. Pobudza do własnej refleksji. Dostarcza sporej ilości materiału badawczego.
Pozwala ponieść się ciekawej fabule. Klimatowi książki.
Były momenty, gdy moje brwi niebezpiecznie podnosiły się ku górze. Nie we wszystko potrafiłam uwierzyć. Odzywała się moja sceptyczna natura. Ale z drugiej strony wiedziałam, że nie wszystkie treści mogę traktować zupełnie serio. Dosłownie. Czułam, że gdzieś w tej całej historii mowa jest jeszcze o czymś więcej.
Z pewnością jest to ciekawa pozycja!
Historia spisana eleganckim językiem.
Wprawiająca w zadumę poprzez opisy piękna kultury i otaczającej przyrody.
Przybliżające zwyczaje, kulturę spożywania posiłków.
Ale przede wszystkim niosąca w sobie spore dawki emocji.
Zaczyna się mocno - wymuszona (w moim odczuciu nawet zasugerowałbym, że został tutaj zastosowany szantaż emocjonalny) w imię wyższych celów,...
Maud Ankaoua w swojej debiutanckiej powieści „Kilometr zerowy” zaprasza czytelnika w podróż, która odbywa się na dwóch płaszczyznach: fizycznej, wiodącej przez majestatyczne szczyty Himalajów, oraz duchowej, prowadzącej w głąb własnego „ja”. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej ogromny ładunek optymizmu i uniwersalne mądrości, choć jako utwór stricte literacki momentami ustępuje ona pola typowemu poradnikowi motywacyjnemu.
Główną bohaterką jest Maëlle, kobieta sukcesu, dyrektorka finansowa w wielkiej firmie, której życie to nieustanny wyścig z czasem i tabelkami w Excelu. Jej świat zmienia się, gdy przyjaciółka prosi ją o niezwykłą przysługę: Maëlle ma sprowadzić z Nepalu tajemnicze pisma, które mogą uratować życie chorej kobiecie. Ta klasyczna figura „wezwania do przygody” staje się pretekstem do opuszczenia strefy komfortu. Ankaoua świetnie portretuje początkowy opór bohaterki – jej lęk przed brakiem kontroli, zasięgu w telefonie i planu dnia jest bliski każdemu współczesnemu czytelnikowi.
Lekcje w cieniu ośmiotysięczników
Siłą książki jest postać przewodnika, Shanthiego, który towarzyszy Maëlle w wędrówce. To on staje się nauczycielem, przekazującym kolejne lekcje: o odpuszczaniu, o potędze chwili obecnej i o tym, że nasze szczęście nie zależy od czynników zewnętrznych. Autorka wplata te nauki w fabułę w sposób płynny, choć niekiedy zbyt dydaktyczny. Opisy nepalskich krajobrazów, zapach kadzideł i surowość górskiego powietrza są oddane z dużą wrażliwością, co pozwala czytelnikowi poczuć klimat wyprawy bez wychodzenia z domu.
Doceniam, że pozycja należy do rzetelnej literatury „feel-good”, która spełnia swoją obietnicę: daje nadzieję i skłania do refleksji. Dlaczego nie wyżej? Fabuła jest dość przewidywalna, a przemiana głównej bohaterki następuje w tempie, które może wydawać się nieco nierealne. Język powieści jest prosty, momentami wręcz minimalistyczny, co ułatwia lekturę, ale sprawia, że postacie poboczne bywają jednowymiarowe, służąc jedynie jako tło dla duchowych odkryć Maëlle. To książka, która bardziej chce „nauczać” niż „opowiadać”.
„Kilometr zerowy” to idealna lektura dla osób znajdujących się na życiowym zakręcie lub czujących wypalenie zawodowe. Maud Ankaoua stworzyła literacki plaster na duszę, przypominając nam, że najważniejsza podróż to ta, która zaczyna się od porzucenia zbędnego bagażu przekonań i lęków. To solidna pozycja dla fanów prozy Paulo Coelho czy Laurenta Gounelle’a. Nawet jeśli nie zgadzasz się ze wszystkimi tezami autorki, po lekturze z pewnością spojrzysz na swoje codzienne problemy z nieco większym dystansem.
Maud Ankaoua w swojej debiutanckiej powieści „Kilometr zerowy” zaprasza czytelnika w podróż, która odbywa się na dwóch płaszczyznach: fizycznej, wiodącej przez majestatyczne szczyty Himalajów, oraz duchowej, prowadzącej w głąb własnego „ja”. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej ogromny ładunek optymizmu i uniwersalne mądrości, choć jako utwór stricte literacki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrze-uduchowiony niestety banał
Prze-uduchowiony niestety banał
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem ciekawe rozważania dot. istoty jestestwa czy spojrzenia na życie. Niestety główna bohaterka momentami (właściwie przez większość książki) zachowuje się jak kompletna kretynka.
Całkiem ciekawe rozważania dot. istoty jestestwa czy spojrzenia na życie. Niestety główna bohaterka momentami (właściwie przez większość książki) zachowuje się jak kompletna kretynka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówną bohaterką „Kilometra zerowego” jest Maëlle, która spędza bardzo dużo czasu w biurze. Jej długoletnia przyjaciółka Romane prosi ją, aby wybrała się do Nepalu i zdobyła manuskrypt, który pomoże jej w walce z chorobą. Kobieta wybiera się w Himalaje i ta podróż ma szansę zmienić jej życie.
Praca na etat to praca, która dość często popada w rutynę i często wtedy zapominamy o naszych uczuciach, analizie naszych relacji czy otaczającym nas pięknie. Takie coś dotknęło Maëlle - skupiona na pracy, nie miała czasu na dostrzeżenie tych pięknych rzeczy wokół. Wyjazd do Nepalu jednak powoduje u niej zmianę - po początkowej niełatwej adaptacji kobieta przestaje patrzyć na telefon, dostrzega niesamowite wschody i zachody słońca, odczuwa ekstremalną pogodę. Dzięki towarzyszyło podróży przeżywa także duchowe katharsis, które pozwala jej zastanowić się nad jej życiem. Maëlle nawet kogoś poznaje…
Książka to zbiór pięknych cytatów o duszy, emocjach i znakomicie wciąga. Polecam Wam serdecznie 😍
Główną bohaterką „Kilometra zerowego” jest Maëlle, która spędza bardzo dużo czasu w biurze. Jej długoletnia przyjaciółka Romane prosi ją, aby wybrała się do Nepalu i zdobyła manuskrypt, który pomoże jej w walce z chorobą. Kobieta wybiera się w Himalaje i ta podróż ma szansę zmienić jej życie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPraca na etat to praca, która dość często popada w rutynę i często wtedy...
Pseudonaukowy bełkot
Pseudonaukowy bełkot
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię powieść drogi, lubię patrzeć na przemiany bohaterów na przestrzeni stron książki, ale tutaj ciężko jest w nią uwierzyć. Sceptycznie nastawiona do życia i ludzi 34-letnia Maëlle wyrusza w podróż po manuskrypt, który ma pomóc jej przyjaciółce w wyzdrowieniu (z nowotworu). Podczas podróży poznaje Szantiego (jej przewodnika) oraz jego pomocników. Jej przygoda trwa 11 dni, w tym czasie główna bohaterka dostaje różnego rodzaju lekcje życiowe, porady jak walczyć z własnym ego itd. Co mi się nie podobało:
-Bohaterka zmienia zdanie co sekundę, jest chorągiewką, kiedy ktoś jej wytknie, że myśli nie w ten sposób, który powinna, to automatycznie się przebranżawia i następuje zmiana myśli o 180°, czasem z mądrą refleksją, a czasem nie.
-wątek z Matteo. Uważam, że był całkowicie niepotrzebny, a nawet jeżeli autorka miała duże parcie na niego, to mogła chociaż oszczędzić scenę konsumowania się dwójki zakochanych
-jak wyżej wspomniałam, ciężko jest uwierzyć w przemianę bohaterki, ale też nie można się jej dziwić, skoro na zmianę całego systemu myślenia miała niecałe 2 tygodnie
Z plusów eksperyment z kamieniami, piaskiem i żwirem. Słyszłam o nim o wcześniej i sądzę, że każdy powinien go wykonać. Jeżeli książka kończyłaby się odniesieniem do niego, to ocena na pewno byłaby wyższa
Spodziewałam się czegoś więcej, czegoś, co otworzy mi oczy, wpłynie na moje postrzeganie świata, ale się przeliczyłam.
Lubię powieść drogi, lubię patrzeć na przemiany bohaterów na przestrzeni stron książki, ale tutaj ciężko jest w nią uwierzyć. Sceptycznie nastawiona do życia i ludzi 34-letnia Maëlle wyrusza w podróż po manuskrypt, który ma pomóc jej przyjaciółce w wyzdrowieniu (z nowotworu). Podczas podróży poznaje Szantiego (jej przewodnika) oraz jego pomocników. Jej przygoda trwa 11...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilometr zerowe – jest naprawdę dobrą lekturą z bardzo mocnym przesłaniem.
Główna bohaterka Maëlle jest ambitną 34 letnią kobietą, która pracuje dyrektorka finansową w start-upie. Jeździ dobrym samochodem, mieszka w Paryżu w komfortowym mieszkaniu, ubiera się w modne ciuchy i jest przekonana, że kontroluje całe swoje życie i wszystko ma poukładane.
Jednak miłość do swojej najlepszej koleżanki, która okazuje się ciężko chora zmusza Maëlle do niespodziewanego wyjazdu w Himalaje. Maëlle okazuje się sama wśród gór, bez zasięgu, odcięta od całego cywilizowanego światu przy czym towarzyszą jej zupełnie nieznajomi przewodnicy. Ta przygoda stanie dla niej punktem przełomowym. Albo Maëlle zburzy wszystkie dotychczas wybudowane twierdze i odnajdzie pod gruzami swoje „ prawdziwe ja”. Albo wybuduje kolejne, żeby nigdy nie wydostać się poza ich mury.
Mówią, że droga do siebie (do swego wewnętrznego człowieka) jest najtrudniejszą. Walkę ze swoimi uczuciami, emocjami i myślami możemy wygrać tylko my sami. Inna osoba może wskazać nam drogę ale nie przemierzy ją za nas.
Kilometr zerowe – jest naprawdę dobrą lekturą z bardzo mocnym przesłaniem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka Maëlle jest ambitną 34 letnią kobietą, która pracuje dyrektorka finansową w start-upie. Jeździ dobrym samochodem, mieszka w Paryżu w komfortowym mieszkaniu, ubiera się w modne ciuchy i jest przekonana, że kontroluje całe swoje życie i wszystko ma poukładane.
Jednak miłość do...
Wspaniała książka otwierająca głowę, dająca do myślenia i pozwalająca się na chwile zatrzymać w tej pogoni dnia codziennego.
Polecam każdemu!
Wspaniała książka otwierająca głowę, dająca do myślenia i pozwalająca się na chwile zatrzymać w tej pogoni dnia codziennego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam każdemu!
Nie przemawia do mnie napis z okładki, że to francuski bestseller. To niby powieść, ale tak naprawdę poradnik sprowadzający się do stwierdzeń: żyj chwilą, akceptuj siebie, nie pozwól, by emocje wpływały na twoją ocenę sytuacji itp. Mnóstwo inspiracji Wschodem, myślą tybetańską, hinduską, japońską. Może są ludzie, którzy tego potrzebują, ale dla mnie to same banały, oczywiste prawdy, topornie zilustrowane historią wymyśloną na potrzeby przyjętej tezy.
Maëlle na prośbę chorej przyjaciółki z dnia na dzień bierze wolne w pracy i leci do Nepalu po jakiś notatnik z zapisanymi nowatorskimi metodami leczenia. Odbywa podróż w Himalaje, Shanti, jej przewodnik, uczy ją nowego spojrzenia na życie, a ona w tydzień nabiera nowej świadomości, zakochuje się, zaczyna inaczej patrzeć na świat. I wszystko dobrze się kończy, bo nawet jeśli coś złego nas spotkało, to najważniejsze jest przebaczenie. A, i walka z własnym ego, które nam coś wmawia. I w ogóle rządzą nami automatyzmy, musimy nad nimi zapanować. Itd. Szkoda czasu na czytanie.
Nie przemawia do mnie napis z okładki, że to francuski bestseller. To niby powieść, ale tak naprawdę poradnik sprowadzający się do stwierdzeń: żyj chwilą, akceptuj siebie, nie pozwól, by emocje wpływały na twoją ocenę sytuacji itp. Mnóstwo inspiracji Wschodem, myślą tybetańską, hinduską, japońską. Może są ludzie, którzy tego potrzebują, ale dla mnie to same banały,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała książka, która daje nadzieję i wiarę w ludzi.
Wspaniała książka, która daje nadzieję i wiarę w ludzi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” Maud Ankaoua to powieść drogi, podróży w odległe zakamarki świata. Podróż po coś. Podróż, by coś odnaleźć i uratować komuś życie. To podróż w meandry ludzkiego życia, w którym ogromną rolę odgrywa uczucie do przyjaciółki oraz sama postać Maëlle, przebojowej i niezwykle efektywnej dyrektorki finansowej w start-upowej firmie.
Maëlle pracuje jako dyrektora w start-upie. Zakres jej obowiązków zawodowych z dyrektorki finansowej bardzo się rozszerzył. Jak sama o sobie mówi poprzez narrację pierwszoosobową stała się „(…) dyrektorką do spraw prawnych, dyrektorką do spraw zasobów ludzkich, dyrektorką oddziałów regionalnych. Uczyłam się wszystkiego, czego tylko mogłam i padałam z nóg.” Przyjaźni się z Romane trzydziestoczteroletnią Libanką, która nagle prosi ją o pilne spotkanie. „Życie jej nie oszczędzało, ale każda trudność czyniła ją silniejszą – dzięki nim stawała się twardsza, niczym skóra w miejscu zagojonej rany.” Przez wiele lat były nierozłączne, nie było między nimi tematów tabu, poza jej dzieciństwem w owładniętym wojną Bejrucie, o którym nadmieniła tylko jeden raz. Samo nagłe spotkanie nie udziela Maëlle odpowiedzi na wiele pytań. Wręcz przeciwnie mnoży nowe, których odpowiedzi musi szukać daleko od jej miejsca zamieszkania, by pomóc przyjaciółce, by uratować jej życie. Po plątaninie myśli postanawia się poddać prośbie przyjaciółki i wylatuje do Katmandu z międzylądowaniem w Ad-Dausze. Wylatuje, by spotkać się z Jasonem.
„Wystarczyły dwie godziny, by mój świat wywrócił się do góry nogami. Słowa Romane wciąż kołatały się w mojej głowie. Co miała na myśli, mówiąc, że to sprawa życia i śmierci? To prawda, że przez te wszystkie lata nigdy mnie o nic nie poprosiła. A ja zawsze mogłam liczyć na jej obecność i niezachwianą przyjaźń, zarówno w dobrych, jak i w złych czasach. Ale jak mam rzucić wszystko i pojechać do Nepalu? Nawet nie wiem, gdzie dokładnie leży ten kraj, poza tym że w Himalajach.” -„Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” Maud Ankaoua.
Struktura książki składa się z zatytułowanych rozdziałów. Na początku każdego z nich autorka zamieściła cytat, który nawiązuje luźno do podjętych w kolejnych częściach treści. Narracja jest pierwszoosobowa z perspektywy głównej bohaterki. Sam pomysł do Nepalu w poszukiwaniu zagubionego manuskryptu pomagającego uratować życie Romane wydawał mi się sporo naciągany. Chociaż podróż w odmęty Tybetu miała swoje zalety. Dzięki tej publikacji mogłam poznać zabytkowe buddyjskie budowle np. w Bodnath, która jest jedną z największych na świecie. Opowieść kończy się w dwudziestym trzecim rozdziale zatytułowanym „Nowy początek” choć autorka musi trochę dopowiedzieć czytelnikowi, co też czyni w „Epilogu”.
Wydawca w swym opisie napisał: „To lektura idealna na wielbicielek Jedz, módl się, kochaj, Alchemika i Dzikiej drogi!”. Czytałam dwie z nich. Nie porównałabym tej powieści do poprzednio powołanych w opisie Wydawcy, ale faktycznie muszę wspomnieć, że „Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” ma coś w sobie. Może to nieprawdopodobieństwo. Może tą fikcję, w której idealnie odnalazła się przebojowa dyrektor finansowa. Może tą literacką podróż, bogatą w krajobrazy, smaki i tybetańskie zapachy. Nie wiem. Jedno jest pewne, że książka z taką tematyką i ubrana w takie odzienie scenograficzne jednocześnie licząca niewiele ponad trzysta stron nie mogła mi się znudzić.
Z opisu na stronie Znak przeczytałam, że Maud Ankaoua debiutowała powieścią „Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” . Jest francuską autorką, coachem i mówczynią specjalizującą się w literaturze motywacyjnej, rozwoju osobistym i duchowym. Takie tematy jak magia życia, celebrowanie go, transformacja osobista i odnajdywanie sensu w życiu są jej bliskie. Wynikają z jej specjalizacji i dotychczasowej aktywności. Nie dziw, że tematyka ta została podjęta w jej debiutanckiej powieści.
„Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” to wytchnienie. To nowe spojrzenie na to, z czym borykamy się na co dzień. To spojrzenie w głąb czytelnika i uświadomienie mu, że w życiu ważne i istotne są tylko chwile, i ich celebrowanie, i ich zatrzymywanie i zapamiętywanie. Tego chciała mnie nauczyć Maud Ankaoua poprzez swój debiut. Może jej się uda i w Waszym przypadku? Sięgnijcie po tę książkę i podzielcie się proszę własnymi spostrzeżeniami. Jestem ciekawa Waszego odbioru.
„Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” Maud Ankaoua to powieść drogi, podróży w odległe zakamarki świata. Podróż po coś. Podróż, by coś odnaleźć i uratować komuś życie. To podróż w meandry ludzkiego życia, w którym ogromną rolę odgrywa uczucie do przyjaciółki oraz sama postać Maëlle, przebojowej i niezwykle efektywnej dyrektorki finansowej w start-upowej firmie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaëlle...
Szczęście zaczyna się tu i teraz w kilometrze zerowym. Bardzo przyjemna lektura niosąca ze sobą wiele cennych wskazówek jak żyć w dzisiejszym zabieganym świecie.
Szczęście zaczyna się tu i teraz w kilometrze zerowym. Bardzo przyjemna lektura niosąca ze sobą wiele cennych wskazówek jak żyć w dzisiejszym zabieganym świecie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno się dziwić, pozyskanemu przez tę książkę statutowi bestsellera. Jest ona takim jakby „lekiem na całe zło tego świata”, na dodatek wielu może się utożsamić z główną bohaterką i jej sytuacją, przemyśleniami i poszukiwaniami – od momentu kiedy dojrzała i zrozumiała, że poszukiwać powinna.
To „zrozumienie” ani do łatwych ani szybkich nie należało. Chociaż niektórzy na takie przebudzenie potrzebują kilku lat, nasza bohaterka dojrzała do takiej decyzji w przeciągu kilku dni i tygodni. Aczkolwiek w warunkach ekstremalnych i z tym się chyba zgodzi każdy, kto przeczyta tę barwną powieść.
Główna bohaterka Maelle pracuje w jednym z obecnie tak modnych start-upów, jako dyrektorka finansowa i jest przykładem typowego pracoholika, jakich wokoło nas pełno. Nikt nie załatwi spraw tak dobrze jak ona, jest niezastąpiona w wielu kwestiach, a firma bez niej nie przeżyje długo. Żyje więc w swoim świecie, szczęśliwa i kompletnie nieświadoma, że powinna przewartościować swoje życie i zobaczyć co w nim jest nie tak. Tymczasem popadła w całkowitą rutynę i poza firmą, nie widzi niczego innego. Czyżby to ucieczka przed tym co ją spotkało w życiu złego? A może jednak jedynym pragnieniem w jej życiu to wspinać się po drabinie sukcesów zawodowych w korporacjach i tak zwany „wyścig szczurów”? I w tym momencie pojawia się na szczęście jej niezawodna przyjaciółka Romane i … no właśnie, nie będę Wam zdradzać fabuły, ale poprowadzę troszkę w kierunku drogi, jaką musiała przebyć Maelle chcąc pomóc swojej przyjaciółce.
To droga, która już od samego początku pokaże jej, że bez otwarcia się na przyszłe wydarzenia, nie znajdzie odpowiedzi na pytania, których jeszcze sobie nawet nie zadała. Ile będzie musiała zaryzykować, aby zrozumieć, że żadna stracona na bycie nieszczęśliwym chwila, nie zostanie jej nigdy zwrócona. Wyruszy w góry. Tak, a to one są przecież gigantycznym lustrem, odbiciem naszej duszy i jego stanu. Będzie musiała porzucić swoje przekonania i zacząć żyć jak nowo narodzone dziecko, które widzi wszystko po raz pierwszy, a więc się stale wszystkim wokoło zachwyca. Czy nasza bohaterka, będąca matrycą wykutą przez XXI wiek, będzie potrafiła i czy będzie chciała doznawać tego rodzaju emocji, a co za tym idzie, zmian?
Czy będzie potrafiła się wsłuchać w to czego pragnie jej serce, czy ponownie da się zwieść zgiełkowi własnych lęków?
Autorka udowadnia nam, że warto przeżyć życie tak jakbyśmy nie pamiętali swoich porażek i złych chwil, a jedynie koncentrowali się na tym co się dzieje w danej chwili. Tylko to jest ważne.
Przeszłości już nie ma.
Przyszłości jeszcze nie ma.
Jest TU i TERAZ. I tylko to się liczy, jak przeżyjemy tę chwilę.
Nie porównujemy w związku z tym niczego. Jesteśmy jedynie obserwatorem. Nie osądzamy, bo nie ma czego.
Nie ma już znanego i nieznanego, są tylko obrazy przesuwające się przed naszymi oczami, a życie jest sumą obecnych chwil i w końcu: przestań się bać porażki, bo ona to zapowiedź sukcesu.
Autorka pokazuje nam uczucia najbardziej człowiekowi potrzebne do życia: obecność drugiego człowieka, ciszę, cierpliwość, hojność, zrozumienie, spojrzenie, dobroć, przebaczenie, miłość.
Udowadnia, że błądzenie jest niezbędnym elementem sukcesu, a wyzwalając się spod presji popełnienia pomyłki, możemy przekroczyć barierę jaką stawia przed nami strach i rozpocząć proces przemiany.
Tyle w tej książce życiowych mądrości, podanych w sposób tak niebywale prosty, bo wplecionych w niezwykłą przygodę, z wątkiem miłosnym – oczywiście, bo tego też tu nie mogło zabraknąć. Ale on ma w nas wyzwolić prawidłowe pojmowanie naszego partnera – partnerki, którzy nie są z nami na naszej drodze, aby uzupełniać i projektować nasze braki. Ten drugi człowiek jest naszym największym darem: pozwala nam uzyskać dostęp do tego, czego sami nie chcemy zauważać.
Czytając tę książkę:
- przeżyjesz niesamowitą wyprawę w góry
- poznasz mądrości życiowe w ilości takiej, że starczy na całe szczęśliwe życie
- dzięki przypowieści o stuletnim starcu, uzyskasz odpowiedź na pytanie, które sobie zadaje miliony ludzi na całym świecie, obserwując nieszczęścia, wojny i panującą niesprawiedliwość: „ A gdzie był wtedy Bóg?”
…”Spójrz w te dni, gdy przygniatało mnie nieszczęście, szedłem sam – powiedział. „Gdzie byłeś, Panie, gdy płakałem z powodu twej nieobecności?”
„Synu mój umiłowany – odpowiedział głos – te samotne ślady należą do mnie. W te dni, gdy zdawało ci się, że kroczysz w ciemnościach, opuszczony przez wszystkich, ja byłem tam, na twojej drodze. W te dni, kiedy płakałeś z powodu mojej nieobecności, niosłem cię.”
Dziękuję Wydawnictwu ZNAK za egzemplarz recenzencki.
Trudno się dziwić, pozyskanemu przez tę książkę statutowi bestsellera. Jest ona takim jakby „lekiem na całe zło tego świata”, na dodatek wielu może się utożsamić z główną bohaterką i jej sytuacją, przemyśleniami i poszukiwaniami – od momentu kiedy dojrzała i zrozumiała, że poszukiwać powinna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo „zrozumienie” ani do łatwych ani szybkich nie należało. Chociaż niektórzy na...
Kierujecie się w życiu intuicją? Ja często tak i ta książka trafiła do mnie w ramach prezentu od Wszechświata. Może brzmi to dziwnie, ale tak się czasami dzieje, że świat chce mi coś powiedzieć i podsuwa mi informacje pod nos różnymi metodami. W tym przypadku podsunął mi książkę, która pojawiała mi się przed oczami regularnie, opis mnie odpychał, a jednak coś do niej przyciągało. Teraz już bardzo dokładnie wiem co. A co do samej książki, to sądzę, że miała ogromny potencjał, ale była bardzo nierówna. Momentami była interesująca, a innym razem moralizatorska, przegadana, zbyt ezoteryczna, a za tym nie przepadam. Rozumiem sam wydźwięk i jest on dla mnie bardzo wartościowy, ale z opowiedzeniem tego, o co chodzi jest różnie. Niepotrzebne były wywody dotyczące teorii tego, co autorka chciała przekazać, czytanie nużyło mnie chwilami. Opisy te były za długie i nudnawe, ale sedno jest piękne i kojące. Fabuła wydała się dość zwyczajna, niczym niezaskakująca, ale sądzę, że nie ona była zamiarem Maud Ankaoua. Całość jako literatura mogłaby być lepsza, ale rozwojowo jest cenna. Przynajmniej dla mnie. Dla mnie to ważna książka.
Kierujecie się w życiu intuicją? Ja często tak i ta książka trafiła do mnie w ramach prezentu od Wszechświata. Może brzmi to dziwnie, ale tak się czasami dzieje, że świat chce mi coś powiedzieć i podsuwa mi informacje pod nos różnymi metodami. W tym przypadku podsunął mi książkę, która pojawiała mi się przed oczami regularnie, opis mnie odpychał, a jednak coś do niej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak wiele jesteście w stanie zrobić dla kogoś bliskiego? Partnera, rodzica , dziecka czy przyjaciela? Maelle zdecydowała się na pokonanie szlaku w Himalajach, aby odebrać manuskrypt, który pomoże jej przyjaciółce chorej na nowotwór odzyskać zdrowie. Ta wyprawa całkowicie odmieniła życie tej zapracowanej kobiety.
„Kilometr zerowy” Maud Ankaoua to książka, po którą sięgnęłam trochę wbrew sobie. Bardzo rzadko zdarza mi się sięgać po tego typu lekturę, bo nie ukrywam, że poradniki w moim przypadku nie spełniają swojego zadania, ale opis książki sugerował, że znajdę w niej coś więcej.
„Kilometr zerowy” nie jest zwykłym poradnikiem. To bardziej historia podróży w głąb siebie, gdzie bohaterka analizuje swoje zachowania i życie. To opis drogi, którą Maëlle odbywa aby poznać siebie, pełny refleksji, inspiracji i wypełniony nostalgicznymi momentami.
Ta historia wręcz zmusza aby zwolnić, zatrzymać się i zastanowić nad własnym życiem. Jej niespieszny rytm wycisza i sprzyja skupieniu.
Ta historia trafiła do mnie w okresie, w którym nadal walczę z bólem i tęsknotą, które mimo minionych miesięcy nie maleją, a czasami są wręcz niewyobrażalnie bolesne. Być może dlatego odczuwałam ją mocniej, chociaż przyznam, że nie ze wszystkim co w niej znalazłam mogę się zgodzić, nie wszystko do mnie przemówiło.
Ogromny plus dla autorki za niezwykle przyjemny styl oraz lekką i spójną fabułę. Do tego zachwycające opisy przyrody i ciekawostki dotyczące kultury, tradycji i religii.
I chociaż nie mogę napisać, że jestem tą książką zachwycona, to cieszę się, że po nią sięgnęłam, bo czas z nią spędzony nie uważam za zmarnowany.
" Żadna chwila, którą tracisz na bycie nieszczęśliwą, nie zostanie Ci zwrócona. Wiesz, kiedy zaczęło się twoje życie, ale nie wiesz, kiedy się skończy. Każda przeżyta sekunda to dar, którego nie wolno nam zmarnować. Szczęście jest teraz.”
Jak wiele jesteście w stanie zrobić dla kogoś bliskiego? Partnera, rodzica , dziecka czy przyjaciela? Maelle zdecydowała się na pokonanie szlaku w Himalajach, aby odebrać manuskrypt, który pomoże jej przyjaciółce chorej na nowotwór odzyskać zdrowie. Ta wyprawa całkowicie odmieniła życie tej zapracowanej kobiety.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kilometr zerowy” Maud Ankaoua to książka, po którą sięgnęłam...
Maud Ankaoua zabiera czytelnika w wyjątkową podróż. W Himalajach, z dala od codziennego zgiełku, razem z główną bohaterką powieści "Kilometr zerowy: droga do szczęścia" odkrywamy piękno świata i ludzi. Ta podróż ma pomóc spojrzeć na życie z innej perspektywy i zrozumieć, co naprawdę jest ważne.
I chociaż zamysł tej powieści bardzo mi się spodobał, to realizacja już nie do końca. Wątpliwości budzi przede wszystkim proces przemiany Maëlle – wydaje się zbyt szybka i powierzchowna. Powieść sugeruje, że kilkanaście dni w odległym kraju, daleko od codzienności wystarczy, by całkowicie odmienić swoje życie i spojrzenie na świat. Chociaż doświadczenia były intensywne, to jednak zdaje się, że trwała i prawdziwa introspekcja oraz wewnętrzna przemiana wymagają czasu, refleksji i często wielu trudnych doświadczeń.
"Kilometr zerowy… "nasuwa na myśl inną książkę – "Jedz, módl się i kochaj", którą czytałam dobrych parę lat temu. Elizabeth Gilbert opisuje roczną podróż, podczas której odwiedza trzy kraje. Każdy z nich symbolizuje inny etap duchowej i emocjonalnej przemiany, a przy tym Autorka nie przedstawia jej jako czegoś, co przychodzi łatwo. To roczna podróż pełna wzlotów i upadków, refleksji i momentów zwątpienia.
Z kolei "Kilometr zerowy…" przedstawia przemianę jako coś, co może nastąpić w krótkim czasie, pod wpływem intensywnych doświadczeń.
Nie można jednak pominąć wartości tej książki. Akceptacja siebie, moc chwili obecnej, znaczenie relacji międzyludzkich czy umiejscowienie siebie w relacji do świata – książka jest pełna głębokich refleksji nad życiem, wartościami i poszukiwaniem prawdziwego szczęścia. Choć pewne aspekty mogą wydawać się nieco uproszczone, to jednak przekazuje wiele ważnych lekcji, które mogą być inspiracją dla odbiorcy na różnych etapach życia.
Maud Ankaoua zabiera czytelnika w wyjątkową podróż. W Himalajach, z dala od codziennego zgiełku, razem z główną bohaterką powieści "Kilometr zerowy: droga do szczęścia" odkrywamy piękno świata i ludzi. Ta podróż ma pomóc spojrzeć na życie z innej perspektywy i zrozumieć, co naprawdę jest ważne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI chociaż zamysł tej powieści bardzo mi się spodobał, to realizacja już nie do...
Maelle na prośbę swojej ciężko chorej na nowotwór przyjaciółki, musi lecieć z Francji do Tybetu. Tam ma odebrać uzdrawiającą księgę. Maelle ma świetną pracę, jest niezależna finansowo. Nie może jednak ułożyć sobie życia osobistego i pomimo przekroczonej trzydziestki nadal jest sama. Na miejscu okazuje się, że w celu odebrania tego, po co przyjechała, musi pokonać wraz z przewodnikiem długi szlak w Himalajach i znaleźć się na ponad 4000 m. n.p.m. Początkowo chce zrezygnować, ale dzięki swojemu przewodnikowi Shantiemu, postanawia ruszyć na wyprawę. Shanti pomaga jej zmienić stosunek do życia, spojrzeć inaczej na siebie, otworzyć się na wszechświat, osiągnąć równowagę wewnętrzną. Przez kilka dni w Himalajach młoda kobieta wiele zrozumie i nauczy się tego, co w życiu jest naprawdę ważne. Świetna książka, mądra, głęboka, pomagająca każdemu z nas nauczyć się dystansu do siebie, uważności, czułości i miłości. Bo jak mawia Shanti w człowieku są dwie główne emocje - miłość i strach, a co wygra zależy już od każdego z nas...
(cd recenzji na fb)
https://www.facebook.com/photo/?fbid=787186339870820&set=a.530574235532033
Maelle na prośbę swojej ciężko chorej na nowotwór przyjaciółki, musi lecieć z Francji do Tybetu. Tam ma odebrać uzdrawiającą księgę. Maelle ma świetną pracę, jest niezależna finansowo. Nie może jednak ułożyć sobie życia osobistego i pomimo przekroczonej trzydziestki nadal jest sama. Na miejscu okazuje się, że w celu odebrania tego, po co przyjechała, musi pokonać wraz z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaelle to młoda kobieta, której życie sprowadza się praktycznie wyłącznie do kariery i złamanego serca. Kiedy dostaje wiadomość o konieczności spotkania, od swojej przyjaciółki, nie spodziewa się, że wyruszy w podróż w głąb Himalajów w poszukiwaniu tajemniczego manuskryptu, który mógłby pomóc chorującej na nowotwór Romane. Podróż ta zamienia się w wyprawę w głąb samej siebie, a każda napotkana osoba to swego rodzaju przewodnik, przybliżający do kilometra zerowego, w którym zawarte jest szczęście.
Ta książka ogółem z początku mimo swojego samopomocowego wydźwięku mnie nie zniechęciła. A ja z natury zwykle trzymam się z dala od takiej literatury, wszelkiego rodzaju poradników. Z biegiem stron jednak straciłam do niej cierpliwość. Za mało było tu dla mnie fabuły, za dużo górnolotnych twierdzeń. Wszyscy wokół Maelle wydawali się rozumieć w pełni sens istnienia, który jej wymykał się co kilka stron. Kiedy Autorka przeszła do wyjaśnień podstaw swojej filozofii, tezy o byciu jednością i wejściu na wyższe wibracje, lekko mówiąc mnie nie przekonały. Szczególnie, że miały się odnosić do mechaniki kwantowej - a konkretnie do spojrzenia na nią z bardzo specyficznego punktu widzenia, niekoniecznie akceptowanego powszechnie w świecie naukowym. Do tego wprowadzając tak niewiarygodny, cukierkowy, przyspieszony do granic możliwości, wątek romantyczny, w moim odczuciu strzeliła sobie w kolano.
Nie oznacza to jednak, że nic z tej książki nie wyciągnęłam. Nie była to jednostajna męka 🤓 Pare stwierdzeń, podejścia do życia czy wręcz filozofii szczęścia na pewno ze mną zostanie i dało do myślenia.
Polecam wszystkim zainteresowanym programowaniem własnej osoby do bycia szczęśliwym, fanom „Jedz, módl się i kochaj” - w końcu nie bez powodu, jak głosi okładka, jest to jedna z popularniejszych książek we Francji od lat 😊
Maelle to młoda kobieta, której życie sprowadza się praktycznie wyłącznie do kariery i złamanego serca. Kiedy dostaje wiadomość o konieczności spotkania, od swojej przyjaciółki, nie spodziewa się, że wyruszy w podróż w głąb Himalajów w poszukiwaniu tajemniczego manuskryptu, który mógłby pomóc chorującej na nowotwór Romane. Podróż ta zamienia się w wyprawę w głąb samej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to‘Żadna chwila, którą tracisz na bycie nieszczęśliwą, nie zostanie ci zwrócona. WIesz, kiedy zaczęło się Twoje życie, ale nie wiesz, kiedy się skończy. Szczęście jest teraz.’
Muszę przyznać, że po przeczytaniu kilku opinii trochę obawiałam się, że to może nie być lektura dla mnie i będę się męczyć w trakcie czytania, ale naprawdę bardzo pozytywnie się zaskoczyłam.
‘Kilometr zerowy’ to książka o podróży w głąb siebie, która jest pełna mądrości i refleksji. Czytając ją, utożsamiłam się z Maelle, główną bohaterką, ponieważ w wielu sytuacjach zachowuję się podobnie do niej, mimo tego, że wiem, że nie jest to dobre. W pogoni za przysłowiowym szczęściem bardzo często zapominamy o prostych rzeczach i o tym co jest najważniejsze. Nie doceniamy tego co mamy. Tak niewiele potrzeba, żeby odnaleźć wewnętrzny spokój, a jednocześnie jest to tak trudne do osiągnięcia.
Uważam, że jest to naprawdę wartościowa powieść, z której każdy może wyciągnąć coś dla siebie. Nie ma tutaj długich i smętnych egzystencjonalnych przemyśleń, tylko dobrze napisana historia o wędrówce, którą można interpretować na wiele sposobów.
‘Żadna chwila, którą tracisz na bycie nieszczęśliwą, nie zostanie ci zwrócona. WIesz, kiedy zaczęło się Twoje życie, ale nie wiesz, kiedy się skończy. Szczęście jest teraz.’
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że po przeczytaniu kilku opinii trochę obawiałam się, że to może nie być lektura dla mnie i będę się męczyć w trakcie czytania, ale naprawdę bardzo pozytywnie się...
Maëlle jest kobietą sukcesu. Jej życie wypełnia praca, a ostatni związek skończył się fiaskiem, więc nie ma zamiaru pakować się w nic nowego. Jednak jej przyjaciółka Romane stawia na swoim i zmusza kobietę do spotkania. Okazuje się, że jest chora i potrzebuje pomocy Maëlle, która ma jej przywieźć z Nepalu manuskrypt. Według wiedzy Romane ma on zawierać informacje, która mogą pomóc jej wyzdrowieć. Mimo początkowych wątpliwości główna bohaterka wybiera się w podróż w Himalaje. Tam okazuje się, że jej wędrówka będzie bardziej skomplikowana niż początkowo się wydawało, a także pomoże jej odkryć samą siebie. To właśnie pod szczytem Annapurny Maëlle będzie miała szansę zajrzeć w głąb swojego serca i uratować nie tylko przyjaciółkę?
Nie od dziś wiadomo, że góry skłaniają ludzi do przemyśleń. To w górach człowiek jest sam ze sobą, nawet jeśli jest wśród ludzi. Powieść Maud Anakaouy jest właśnie taką historią. „Kilometr zerowy. Droga do szczęścia” to opowieść o kobiecie, która odkrywa i przewartościowuje swoje życie, przez zupełny przypadek. Jej przewodnikiem duchowym zostaje niemal przypadkowy mężczyzna – Shanti. Ma on za zadanie doprowadzić kobietę do Sanktuarium Annapurny, gdzie ma się spotkać z osobą, która posiada manuskrypt, którego szuka. Droga jednak nie jest ani wcale łatwa, ani przyjemna, a przewodnik kobiety niejako zmusza ją do poszukiwania nowej wersji siebie. Nie jest łatwo. Osobiście nie jestem zbyt wielkim fanem książek, które są podróżą w głąb ludzkiej natury. Tym razem było podobnie, chociaż ta konkretna pozycja zaskarbiła sobie jakąś część mojego serca. W mądry sposób pokazywała, że to tak naprawdę my sami nakładamy na siebie ograniczenia. Tylko czy będziemy potrafili się potem w nich odnaleźć? Czy Maëlle się to udało? Musicie przeczytać, bo myślę, że każdy może znaleźć coś wartościowego w tej historii.
Maëlle jest kobietą sukcesu. Jej życie wypełnia praca, a ostatni związek skończył się fiaskiem, więc nie ma zamiaru pakować się w nic nowego. Jednak jej przyjaciółka Romane stawia na swoim i zmusza kobietę do spotkania. Okazuje się, że jest chora i potrzebuje pomocy Maëlle, która ma jej przywieźć z Nepalu manuskrypt. Według wiedzy Romane ma on zawierać informacje, która...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW normalnych warunkach nigdy by się na to nie zdecydowała. Podróż do Nepalu, w dodatku bez jakichkolwiek przygotowań i konkretnego planu, brzmi zupełnie nierealnie w przypadku jej skrupulatnie uporządkowanej codzienności. Gdy jednak prosi ją o to najbliższa przyjaciółka, a w dodatku stawką okazuje się jej życie, Maëlle nie zastanawia się długo. Wyrusza w nieznane, nie mając pojęcia, że wkrótce i jej rzeczywistość zmieni się bezpowrotnie...
CO TO BYŁA ZA KSIĄŻKA! Przyznaję, iż zdecydowanie nie jest to typ literatury, po jaki sięgam na co dzień, ale ta pozycja kompletnie skradła zarówno moje serce, jak i umysł.
"Kilometr zerowy" zabiera nas w podróż wypełnioną nie tylko pięknymi słowami, ale i zmuszającymi do refleksji, nostalgicznymi momentami. Maud Ankaoua w niezwykle lekki i przystępny sposób operuje piórem i sprawia, że zupełnie zapominamy o otaczającej nas rzeczywistości.
I chociaż lektura w swoim przekazie bywa moralizatorska, to przy tym pozostaje... nienachalna - a taki efekt naprawdę ciężko osiągnąć. Jestem przekonana, że każdy, niezależnie od obecnej życiowej sytuacji, będzie w stanie wyciągnąć z tej pozycji lekcję. Mniejszą bądź większą. To historia w dosadny sposób ukazująca, że niejednokrotnie od samego osiągniętego celu, o wiele istotniejsza jest droga, którą do niego przebyliśmy.
Pozycja wręcz stworzona na zbliżającą się wielkimi krokami jesień. Przenieście się wraz z Maëlle w Himalaje i spójrzcie na swoje życie z innej perspektywy - naprawdę warto!
W normalnych warunkach nigdy by się na to nie zdecydowała. Podróż do Nepalu, w dodatku bez jakichkolwiek przygotowań i konkretnego planu, brzmi zupełnie nierealnie w przypadku jej skrupulatnie uporządkowanej codzienności. Gdy jednak prosi ją o to najbliższa przyjaciółka, a w dodatku stawką okazuje się jej życie, Maëlle nie zastanawia się długo. Wyrusza w nieznane, nie mając...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna okładka i intrygujący tytuł. Podróż po zjawiskowych, majestatycznych ,a zarazem pełnych niebezpieczeństw Himalajach. To wszystko składa się na poradnik inny niż wszystkie. Poradnik z fabułą, która pozwola nam odkryć siebie na nowo, odnaleźć spokój i zrozumieć co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze.
Książkę czyta się tak, jakby rozmawiało się z najlepszym przyjacielem.To najbliższym osobm zwierzamy się ze swoich emocji, tego co nas bardzo boli w sercu lub ściska w środku tak, że ciężko jest oddychać. Czasami potrzebujemy kogoś kto spojrzy na daną sprawę z innej perspektywy i ze świeżym umysłem. Nie zawsze potrzebujemy rad. Zdarza się, że wystarczy mieć obok siebie kogoś przy kim można tak po prostu pomilczeć.
Czytając książkę czułam wewnętrzny spokój. Razem z Maëlle przemierzałam jej drogę do "nowej ja" i odkrywałam emocje, które wpływają na to jak postrzegamy szczęście. Dialogi prowadzone przez bohaterów są mądre i skłaniające do reflesji. Dlatego z jej czytaniem nie można się spieszyć, trzeba jej smakować rozdział po rozdzale.
Wielu z Was napisze, że raczej po poradniki nie sięga i oczywiście to szanuję, ponieważ sama tego nie robię. Ale w tym przypadku zmieniłam zdanie, bo to jak ta książka jest napisana zaskoczyło nawet mnie. Polecam z całego serca❤️
Piękna okładka i intrygujący tytuł. Podróż po zjawiskowych, majestatycznych ,a zarazem pełnych niebezpieczeństw Himalajach. To wszystko składa się na poradnik inny niż wszystkie. Poradnik z fabułą, która pozwola nam odkryć siebie na nowo, odnaleźć spokój i zrozumieć co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się tak, jakby rozmawiało się z najlepszym...
Ta książka była dla mnie totalnym zaskoczeniem i odkryciem tego roku. Mam wrażenie, że idealnym opisaniem tej książki będzie powodzenie, że jest to poradnik w formie książki z fabułą, co jest tak niezwykle wyjątkowe, że już za samo to książka ma ode mnie ogromny plus, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam z niczym takim doczynienia.
Natomiast o czym w ogóle jest ta książka? Ten poradnik? „Kilometr zerowy” opowiada historie Maëlle, która jest wiecznie zapracowaną kobietą, nie mającą absolutnie na nic więcej czasu, w pewnym momencie kontaktuje się z nią przyjaciółka i prosi, żeby wyruszyła w Himalaje po pewien tajemny manuskrypt. Maëlle jest co do tego sceptycznie nastawiona jednak ostatecznie postanawia wyruszyć w podróż, która jak się później okaże, całkowicie odmieni jej życie. Dzięki historii Maëlle możemy razem z nią zmieniać swoje życie, poprzez rozwój osobisty, manifestacje i pracowanie nad własną głową i myślami jakie w niej się pojawiają.
„Kilometr zerowy” to książka niezwykle inspirująca, książka, która naprawdę odmienia sposób myślenia. Wiem, że na rynku są dziesiątki książek, o tej samej tematyce, jednak wierzcie mi na słowo, to nie jest typowa książka z typowymi formalnymi sformułowaniami, jakie znajdziemy w każdym tego typu poradniku. To książka, która wniknie w Twoją duszę i zostanie z Tobą już na zawsze podobnie jak słowa Shantiego, który przez cały czas „odmiany” Maëlle był przy niej i szeptał jej dobre słowa. Słowa, które zostają razem z czytelnikiem na długo po tym, kiedy je przeczyta.
Zdecydowanie jest to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku, naprawdę warto się z nią zapoznać, nawet jeśli nie interesuje was rozwój osobisty lub nie wierzycie w manifestacje i zmienę sposobu myślenia, to ta książka jest napisana w taki sposób, że sama fabuła z pewnością was zachwyci.
Ta książka była dla mnie totalnym zaskoczeniem i odkryciem tego roku. Mam wrażenie, że idealnym opisaniem tej książki będzie powodzenie, że jest to poradnik w formie książki z fabułą, co jest tak niezwykle wyjątkowe, że już za samo to książka ma ode mnie ogromny plus, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam z niczym takim doczynienia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatomiast o czym w ogóle jest ta książka?...
Maëlle jest kobietą sukcesu. Większość swojego życia spędza w pracy i to ona jest dla niej priorytetem. Pewnego dnia, jej przyjaciółka prosi o nietypową przysługę. Maëlle ma wybrać się do Nepalu po bardzo ważny manuskrypt, który uratuje życie Romane.
Kobieta jest pełna wątpliwości i obaw. Wydaje jej się, że nie może zostawić firmy samej, przecież nie poradzą sobie bez niej. Jednak zdrowie przyjaciółki jest ważniejsze i finalnie Maëlle postanawia wyruszyć w Himalaje.
Czy mimo braku zasięgu sieci komórkowej, internetu oraz trudnych warunków, kobiecie uda się odbyć tę podróż? Czy ta wyprawa pozwoli Maëlle zatrzymać się na moment i spojrzeć w głąb siebie?
„-Twój wybór będzie właściwy, jeśli podejmiesz go z właściwych powodów. Tych, które dyktuje ci serce”.
„Dawaj innym to, co sam chciałbyś otrzymać: uśmiech, dobre myśli, czas, wysłuchanie, zrozumienie i dziel się tym, co kochasz”.
To była przepiękna podróż. Pełna mądrości, refleksji i miłości. Uwielbiam książki, które skłaniają nas do przemyśleń, takie, które są mądre i wartościowe. Maëlle goniła za czymś, co nie dawało jej szczęścia, jedynie dobrobyt materialny. Ta wyjątkowa wyprawa pomogła jej zrozumieć siebie i odnaleźć wewnętrzny spokój. Przeczytajcie tę książkę, a będziecie mieli możliwość uczestniczenia w tym wspaniałym procesie przemiany. Może wyciągniecie z niej coś dla siebie. Może pomogą wam w drodze do szczęścia💛
Bardzo, bardzo polecam 🧡
Maëlle jest kobietą sukcesu. Większość swojego życia spędza w pracy i to ona jest dla niej priorytetem. Pewnego dnia, jej przyjaciółka prosi o nietypową przysługę. Maëlle ma wybrać się do Nepalu po bardzo ważny manuskrypt, który uratuje życie Romane.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKobieta jest pełna wątpliwości i obaw. Wydaje jej się, że nie może zostawić firmy samej, przecież nie poradzą sobie bez niej....
Maëlle jest całkowicie pochłonięta pracą. Od dawna nie ma czasu na przyjemności ani na mężczyzn. Wszystko się zmienia, gdy chora przyjaciółka prosi ją o przysługę. Maëlle ma wybrać się do Nepalu, by zdobyć tajemniczy manuskrypt, który pomoże chorej w walce z rakiem.
Maëlle pełna wątpliwości wyrusza w Himalaje. Tam, oderwana od swojego zorganizowanego życia, bez zasięgu, w trudnych warunkach zaczyna swoją wewnętrzną przemianę.
Cieszę się, że mogłam towarzyszyć Maëlle w jej wędrówce, chłonąc jej historię, zachwycając się pięknem przyrody i obserwując z dystansu przemianę bohaterki.
" Kilometr zerowy" to piękna opowieść o fizycznych, jak i duchowych trudach dalekiej podróży. Pokazuje, jak silną istotą jest człowiek, a życie to nieustanna walka o to, by przetrwać. Cieszę się, że autorka znalazła w niej także miejsce na wątek romantyczny.
To niezwykle wartościowa powieść i można z niej wiele wyciągnąć dla siebie. Każdy co innego.
Obawiałam się długich, głębokich i smętnych egzystencjalnych przemyśleń głównej bohaterki. Na szczęście tego tutaj nie znajdziecie. Są one umiejętnie ukryte w historii o wędrówce i tylko od nas zależy, ile wniosków i refleksji wyciągniemy.
Do mnie ona trafia. Uważam, że bardziej utożsamiamy się z bohaterem, kiedy aktualnie jesteśmy na podobnym etapie życia i przeżywamy podobne emocje. I właśnie ja znajduje się w takim miejscu jak Maëlle na początku.
Powieść " Kilometr zerowy" mnie urzekła, pochłonęłam w dwa wieczory.
Zmotywowała mnie do działania. Polecam !
Maëlle jest całkowicie pochłonięta pracą. Od dawna nie ma czasu na przyjemności ani na mężczyzn. Wszystko się zmienia, gdy chora przyjaciółka prosi ją o przysługę. Maëlle ma wybrać się do Nepalu, by zdobyć tajemniczy manuskrypt, który pomoże chorej w walce z rakiem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaëlle pełna wątpliwości wyrusza w Himalaje. Tam, oderwana od swojego zorganizowanego życia, bez zasięgu, w...
Czy książki zmieniają życie?
Uważam, że tak. Pozwalają nam oderwać się od rzeczywistości i problemów, ale są tez takie które robią w życiu bałagan.
Taka właśnie jest książka „Kilometr zerowy”. Robi bałagan, rewolucje, wywołuje czasami dyskomfort, ale później wszystko układa.
To książka, która skłania do refleksji, przemyśleń i przewartościowania wielu rzeczy.
Tak, to jest zdecydowanie książka która zmienia życie i polecam ją każdemu.
To pierwsza książka, którą czytam z ołówkiem w ręku i zakreślam cytaty, zdania które uderzają w punkt. Jestem pewna, że będę do niej wracać ❤️
Czy książki zmieniają życie?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że tak. Pozwalają nam oderwać się od rzeczywistości i problemów, ale są tez takie które robią w życiu bałagan.
Taka właśnie jest książka „Kilometr zerowy”. Robi bałagan, rewolucje, wywołuje czasami dyskomfort, ale później wszystko układa.
To książka, która skłania do refleksji, przemyśleń i przewartościowania wielu rzeczy.
Tak, to...
Ależ ta książka zmusiła mnie do myślenia!
Ależ zabarykadowała się w mojej głowie!
Rozgościła się w podświadomości i niczym cichy, lecz nieugięty głosik - skłoniła do wnikliwej analizy różnych momentów mojego życia. Założeń i celów. Potrzeb i oczekiwań.
Mam wrażenie, że odbyłam za jej sprawą niezwykłą pozdróż. Podróż wgłąb samej siebie. Podróż sentymentalną, a zarazem niebywale wręcz rzeczową. Pozdróż oczyszczającą, powiedziałabym - terapeutyczną. Ciekawe to było doświadczenie, muszę przyznać. Trudne, lecz dobroczynne i uwalniające. Z pewnością - niezapomniane!
"Kilometr zerowy. Droga do szczęścia" to lektura ściągająca Czytelnika na powierzchnię. Przywracająca mu jasność widzenia. Skłaniająca do refleksji. Otwierajaca oczy na to, co najistotniejsze.
W świecie niebywałego wręcz pędu za sukcesem, w przestrzeni zdefiniowanej przez narastające bolączki dnia codziennego, w otoczeniu przepełnionym porównaniami, stereotypami, oczekiwaniami - tytuł ten jest jak powiew świeżego powietrza, jak pomocna dłoń przyjaciela, jak kojąca przystań, która pozwala nam wypocząć. To książka niebywale potrzebna, nieprawdopodobnie wyciszająca. Głęboka, niebanalna, zachwycająca!
Pochłaniałam ją i pochłaniałam. Robiłam przerwy, rozmyślałam, wspominałam, analizowałam. Następnie wracałam do jej treści i zachłannie pragnęłam więcej...
Po prostu przeczytajcie, bo naprawdę warto. Gorąco polecam!
Ależ ta książka zmusiła mnie do myślenia!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż zabarykadowała się w mojej głowie!
Rozgościła się w podświadomości i niczym cichy, lecz nieugięty głosik - skłoniła do wnikliwej analizy różnych momentów mojego życia. Założeń i celów. Potrzeb i oczekiwań.
Mam wrażenie, że odbyłam za jej sprawą niezwykłą pozdróż. Podróż wgłąb samej siebie. Podróż sentymentalną, a zarazem...
Od swego rodzaju zbiorowej euforii, z jaką przyjęto powieść Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert, minęło już nieco czasu. Teraz zaś francuski rynek książki szturmem bierze Kilometr zerowy. Droga do szczęścia Maud Ankaouy, porównywana właśnie do tego niegdysiejszego hitu, ale też do Alchemika i Dzikiej drogi. Skusiłam się na lekturę, żeby sprawdzić, czy okaże się dla mnie interesującą lekturą.
Maelle pracuje jako dyrektorka finansowa w start-upie. Długie godziny w biurze sprawiają, że nie ma czasu na nic innego - ani na ćwiczenia, ani pasje, ani miłość. Pewnego dnia przyjaciółka zdradza jej, że od dawna walczy ze śmiertelną chorobą i prosi o pomoc. Maelle ma wybrać się do Nepalu, by zdobyć manuskrypt, który pomoże Romane pokonać chorobę.
Kobieta wcale nie ma ochoty na taką wyprawę, jest pełna wątpliwości i strachu, gdy decyduje się wyruszyć w Himalaje. Niespodziewana wyprawa, znacznie poważniejsza, niż zdawało się na początku, całkowicie odmienia życie kobiety. Choć początkowo trudno jej się przyzwyczaić do surowych warunków, każdy dzień jest dla niej niespodziewaną szansą, by na chwilę zwolnić, pozbyć się uprzedzeń i otworzyć na piękno świata i ludzi. Poza zasięgiem sieci komórkowej, internetu i z dala od zwyczajowych zobowiązań ma wreszcie czas, by zajrzeć w głąb siebie.
Czy wyprawa do Sanktuarium Annapurny będzie jej kilometrem zerowym?
Kilometr zerowy (również punkt zerowy) to punkt na mapach i drogowskazach, od którego liczy się odległość. Ujęło mnie metaforyczne odniesienie tego terminu wykorzystane w tytule książki i potencjał znaczeń, jaki ze sobą niesie. I choć nie jestem miłośniczką lektur, które z założenia mają inspirować do duchowej czy mentalnej przemiany, liczyłam na historię co najmniej otulającą.
Nie przeczę, że samą powieść czyta się przyjemnie. Jest coś kojącego w jej niespiesznym rytmie, łagodnym przebiegu zdarzeń, pozostawiającym przestrzeń do autorefleksji równolegle z refleksjami nachodzącymi bohaterkę. Myślę, że książka spodoba się czytelnikom, których ujęła przywołana już powieść Gilbert, a także tych, którzy poszukują inspiracji, okazji do refleksji nad własnym życiem. Także tym, którzy mają za sobą doświadczenie przemiany, przewartościowywania życia.
Niestety, do mnie ta historia nie przemówiła. I to wcale nie dlatego, że historia o podróży w poszukiwaniu siebie nie jest w literaturze niczym nowym. Powieści tego typu bywają bardziej lub mniej wtórne, ale potrafią być ciekawe. Tym razem jednak w moim odczuciu sama inspiracja do odbycia drogi wydaje się nieco przekombinowana, zbyt absurdalna, bym mogła wczuć się w tę opowieść. Owszem, mogę uwierzyć, że przyjaciółka chce uratować chorą przyjaciółkę, ale mistyczny manuskrypt, który może ją uleczyć, ukryty i odnaleziony gdzieś w Himalajach, po który trzeba pojechać osobiście? I do tego zapracowana kobieta bez jakiegokolwiek przygotowania fizycznego i ekwipunkowego ruszająca w wysokogórską wędrówkę?
Prawdopodobnie dlatego, że od początku trudno mi było uwierzyć w motywację do odbycia przez bohaterkę podróży, miałam wrażenie, że czytam beletryzowany poradnik. Zbiór prawd objawionych, wypowiadanych zbyt łatwo i podawanych właściwie bohaterce na tacy. A także przyjmowanych przez bohaterkę niemal natychmiastowo. Wątpliwości, które miała, trwały zbyt krótko, bym w nie uwierzyła, przez co całość traci na wiarygodności. Osoba tak mocno osadzona we współczesnym świecie, w Zachodniej mentalności i trybie życia może się zmienić, może otworzyć na inne doświadczenia i znaleźć dla siebie zmodyfikowaną drogę, jednak to, co opisano w książce, jest dla mnie zbyt radykalne by było możliwe.
Nie twierdzę, że Kilometr zerowy jest powieścią złą i niewartą uwagi. Jest książką, która nie przemówiła do mnie. Znalazła jednak wielu zadowolonych czytelników i zanim podejmiecie decyzję o lekturze, powinniście zapoznać się z więcej niż jedną opinią. Nie cierpiałam w trakcie lektury, ponieważ sama fabuła jest dość spójna i lekka w odbiorze, ale nie poczułam się zainspirowana, książka nie skłoniła mnie do głębszej refleksji. Rzeczywiście w pewnym stopniu przypomina Jedz, módl się, kochaj, jednak fabularnie jest bardziej niedoskonała i pozostawiła mnie w poczuciu zmarnowanego potencjału.
Od swego rodzaju zbiorowej euforii, z jaką przyjęto powieść Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert, minęło już nieco czasu. Teraz zaś francuski rynek książki szturmem bierze Kilometr zerowy. Droga do szczęścia Maud Ankaouy, porównywana właśnie do tego niegdysiejszego hitu, ale też do Alchemika i Dzikiej drogi. Skusiłam się na lekturę, żeby sprawdzić, czy okaże się dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaëlle żyje pracą. Nie ma czasu na miłość, zaniedbuje swoją przyjaciółkę, ciągle żyje w pędzie. Wyrwę w jej zdominowanym przez pracę życiu postanawia zrobić Romane, która zmusza Maëlle do spotkania. Przyjaciółka wyznaje jej prawdę o swoim stanie i zwraca się do niej z nietypową prośbą, która zaprowadzi kobietę aż do Nepalu.
Maëlle jest przejęta losem przyjaciółki, ale z drugiej strony jest zaskoczona jej nietypową prośbą. Ma odzyskać manuskrypt, który może pomóc w leczeniu jej przyjaciółki. Wydaje się to wręcz nierzeczywiste, jednak to jedno spotkanie z Romane otworzy Maëlle drogę do nieprawdopodobnej podróży.
Bohaterka na początku wszystko przyjmuje z niechęcią, nie uważa wyjazdu za przygodę życia a za obowiązek. Zderza się z inną kulturą, innym życiem i wszystko analizuje pod kątem swoich przyzwyczajeń. Działa po omacku, ale ostatecznie jej przemiana jest widoczna.
Przemierzając z bohaterką Nepal, nie tylko odkrywamy jego architekturę, ale i historię, historię ludzi, którzy będę brać udział w tej opowieści, religię. Autorka wyjaśnia wiele pojęć w przypisach.
Bohaterowie wielokrotnie bardzo psychologicznie prowadzą rozmowy i w ten sposób też podchodzą do wielu spraw. Ich nauki dają wiele do myślenia, więc oprócz historii Maëlle czytelnik może nauczyć się wielu ciekawych i ważnych rzeczy. Przewodnik Maëlle staje się również swojego rodzaju jej duchowym nauczycielem i uczy ją prawdziwego życia. Kiedy bohaterka w końcu trafia na mężczyznę od manuskryptu, ten zaczyna poruszać również tematy medyczne i filozoficzne.
Opisy są długie, sporo jest dialogów, narrację prowadzi bezpośrednio Maëlle.
Pod płaszczykiem wyprawy po manuskrypt otrzymujemy ciekawą, pełną wartościowych treści historię. Rozważania bohaterów skłaniają do myślenia, uczą, bohaterowie poruszają ważne tematy, radzą, aby czasami zwolnić i przewartościować swoje życie, aby dać sercu dojść do głosu, by uważać na swoje ego.
Mimo tych nauk nadal toczy się historia bohaterki. Historia, która wydaje się prosta, ale w rzeczywistości autorka nieźle namiesza nie tylko w jej umyśle, ale i życiu. Nie zabraknie zwrotu akcji. Wyprawa Maëlle będzie miała bardzo głęboki sens. Przepiękna historia, po którą warto sięgnąć. Nie tylko skłania do refleksji, ale i wywołuje wiele emocji.
Maëlle żyje pracą. Nie ma czasu na miłość, zaniedbuje swoją przyjaciółkę, ciągle żyje w pędzie. Wyrwę w jej zdominowanym przez pracę życiu postanawia zrobić Romane, która zmusza Maëlle do spotkania. Przyjaciółka wyznaje jej prawdę o swoim stanie i zwraca się do niej z nietypową prośbą, która zaprowadzi kobietę aż do Nepalu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaëlle jest przejęta losem przyjaciółki, ale z...
Historia spisana eleganckim językiem.
Wprawiająca w zadumę poprzez opisy piękna kultury i otaczającej przyrody.
Przybliżające zwyczaje, kulturę spożywania posiłków.
Ale przede wszystkim niosąca w sobie spore dawki emocji.
Zaczyna się mocno - wymuszona (w moim odczuciu nawet zasugerowałbym, że został tutaj zastosowany szantaż emocjonalny) w imię wyższych celów, konieczność natychmiastowej zmiany swojego życia. Konieczność pozostawienia wszystkiego, co jest tutaj, by ratować życie kogoś bliskiego.
"Kilometr zerowy. Droga do szczęścia" to faktycznie droga. Droga do odkrywania samego siebie. Swojej duchowości. Swoich wartości. Zgłębia filozofię nepalską. Pobudza do własnej refleksji. Dostarcza sporej ilości materiału badawczego.
Pozwala ponieść się ciekawej fabule. Klimatowi książki.
Były momenty, gdy moje brwi niebezpiecznie podnosiły się ku górze. Nie we wszystko potrafiłam uwierzyć. Odzywała się moja sceptyczna natura. Ale z drugiej strony wiedziałam, że nie wszystkie treści mogę traktować zupełnie serio. Dosłownie. Czułam, że gdzieś w tej całej historii mowa jest jeszcze o czymś więcej.
Z pewnością jest to ciekawa pozycja!
Historia spisana eleganckim językiem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWprawiająca w zadumę poprzez opisy piękna kultury i otaczającej przyrody.
Przybliżające zwyczaje, kulturę spożywania posiłków.
Ale przede wszystkim niosąca w sobie spore dawki emocji.
Zaczyna się mocno - wymuszona (w moim odczuciu nawet zasugerowałbym, że został tutaj zastosowany szantaż emocjonalny) w imię wyższych celów,...