Joanna Kuciel- Frydryszak napisała księgę faktów tworząc z nich obraz życia wsi polskiej międzywojnia i wczesnego PRL-u. Autorka wykorzystuje listy prywatne, artykuły praso-we, dane statystyczne, zdjęcia, słucha opowieści, komentuje. Zagląda do chałup, stajni, garnków, łóżek ówczesnych chłopów. Odwiedza pola uprawne, pastwiska, kościoły, szkoły, wyjeżdża na saksy u bauera lub stałą emigrację hen za ocean. Towarzyszy przy narodzinach i zgonach. Opisywane historie najczęściej mają imię, nazwisko konkretnej osoby niekiedy twarz na fotografii.
,,Chłopki” to obszerny reportaż o nie tak odległej przeszłości, której główną cechą jest ludzka bezradność wobec nędzy. Głód, choroby, harówka od świtu, brak nadziei na wy-rwanie się z kieratu. Pokolenia biernych, zrozpaczonych, skazanych. W roli głównej One: paroletnie dziewczynki pracujące na pasionkach, ,,wychowujące” młodsze rodzeństwo, zwalniane z obowiązku szkolnego, gdyż jedno co powinny umieć to pokornie słuchać poleceń; nastolatki sprzedawane za morgi; żony całkowicie podporządkowane mężom; matki kilkunastu dzieci, trzydziestoparoletnie staruszki i te nieliczne, którym się udało uciec przed losem.
Piekło odczłowieczenia, które wielu czytelników pamięta z autopsji. Patriarchalne wzorce ról społecznych z ideałem kobiety pozbawionej własnych potrzeb, marzeń, oczekiwań- harowaczki wzorowo wypełniającej obowiązki, kontrolowanej przez rodzinę, kościół, sąsiadów. Piekło, w którym rzadko zdarzają się przyjemniejsze niespodzianki np. pomoc otrzymana od wroga.
Joanna Kuciel- Frydryszak napisała książkę interesującą mogącą być zarówno kopalnią wiedzy o życiu Polek (Polaków) w niedawnej przeszłości jak i inspiracją do nowej perspektywy spojrzenia na współczesność uczącą pokory i skłaniającą do refleksji. Dla miłośników formy, literackiego piękna, wartkiej fabuły będzie to pozycja nużąca.
Joanna Kuciel- Frydryszak napisała księgę faktów tworząc z nich obraz życia wsi polskiej międzywojnia i wczesnego PRL-u. Autorka wykorzystuje listy prywatne, artykuły praso-we, dane statystyczne, zdjęcia, słucha opowieści, komentuje. Zagląda do chałup, stajni, garnków, łóżek ówczesnych chłopów. Odwiedza pola uprawne, pastwiska, kościoły, szkoły, wyjeżdża na saksy u bauera...
Tylko półkę niżej od ,,Służących", nadal bardzo dobre! Z minusów dla mnie za bardzo chaotyczne (wracanie do wielu historii po kilkudziesięciu/ponad 100 stronach) i zabrakło mi szczegółów dotyczących np. urzędzenia chat lub diety. Chociaż można to z drugiej strony tłumaczyć chęcią ułożenia spójnej historii dla wielomilionowej grupy, mieszkającej na odległych od siebie terenach. Całą tą próbę możemy uznać za niezwykle udaną, napisaną z najlepszymi cechami kobiecymi - zrozumieniem, empatią, delikatnością i uczciwością.
Tylko półkę niżej od ,,Służących", nadal bardzo dobre! Z minusów dla mnie za bardzo chaotyczne (wracanie do wielu historii po kilkudziesięciu/ponad 100 stronach) i zabrakło mi szczegółów dotyczących np. urzędzenia chat lub diety. Chociaż można to z drugiej strony tłumaczyć chęcią ułożenia spójnej historii dla wielomilionowej grupy, mieszkającej na odległych od siebie...
Dla mnie jest to książka pisana ewidentnie pod tezę (tak, panowie be) i wydana w odpowiednim czasie. Myślę, że „kiedyś” wszystkim prawie żyło się kiepsko i rozbijanie tego na płcie jest zwyczajnie słabe. Poza tym, czytało się szybko. Boję się tylko, że zamiast robić wszystko, żeby było lepiej (między płciami), to takie pozycje, będą tylko powodować większą, wzajemną niechęć i wyliczanie, kto miał gorzej. A lepszy byłby dialog.
Dla mnie jest to książka pisana ewidentnie pod tezę (tak, panowie be) i wydana w odpowiednim czasie. Myślę, że „kiedyś” wszystkim prawie żyło się kiepsko i rozbijanie tego na płcie jest zwyczajnie słabe. Poza tym, czytało się szybko. Boję się tylko, że zamiast robić wszystko, żeby było lepiej (między płciami), to takie pozycje, będą tylko powodować większą, wzajemną niechęć...
Temat momentami smutny i ciężki, ale jednocześnie przeciekawy, a przy tym autorka piszę po prostu wciągająco (czym już sobie u mnie zapunktowała w "Służących do wszystkiego"). Trudno nie poczuć jakiegoś związku z tą książką, jeśli ma się w drzewie genealogicznym przodków ze wsi - nie raz, nie dwa opisane historię przypominały mi relacje, które słyszałam z ust starszych członków rodziny.
Temat momentami smutny i ciężki, ale jednocześnie przeciekawy, a przy tym autorka piszę po prostu wciągająco (czym już sobie u mnie zapunktowała w "Służących do wszystkiego"). Trudno nie poczuć jakiegoś związku z tą książką, jeśli ma się w drzewie genealogicznym przodków ze wsi - nie raz, nie dwa opisane historię przypominały mi relacje, które słyszałam z ust starszych...
Każdy kolejny rozdział coraz wyraźniej pokazuje, że los kobiet wiejskich nie był wynikiem pojedynczych tragedii, lecz całego systemu społecznego. System ten opierał się na ich ciężkiej pracy, wyzysku, podporządkowaniu oraz niemal całkowitym braku praw. Czytając tę książkę, trudno nie odnieść wrażenia, że przez wiele pokoleń cierpienie kobiet było traktowane jako coś naturalnego i nieuniknionego.
Nie są mi to tematy całkowicie obce, ponieważ znam przykre dzieje moich przodkiń. Autorka, przywołując historie konkretnych kobiet, pokazuje, że nie były to odosobnione przypadki, lecz codzienność wielu pokoleń chłopskich kobiet. Dzięki tym opowieściom czytelnik zaczyna rozumieć, jak trudne i niesprawiedliwe było ich życie.
Szczególnie poruszył mnie opis tzw. „pasieki”. Uświadomienie sobie, do jak wielu okropieństw dochodziło w czasie jej trwania, jest wstrząsające. Dzieci krzywdziły swoich rówieśników, a co jeszcze bardziej przerażające - dorośli wykorzystywali moment, gdy dziecko pozostawało bez opieki i dopuszczali się wobec niego przemocy oraz nadużyć. To pokazuje, jak bardzo bezbronne były wówczas najmłodsze osoby.
Wstrząsający jest także początek książki, który opisuje historię dziewczynki zgwałconej podczas pasieki. Mimo ogromnej krzywdy i cierpienia nie mogła nawet dojść do siebie, ponieważ obowiązki gospodarskie były ważniejsze niż jej zdrowie i bezpieczeństwo. Zwierzęta w gospodarstwie wymagały opieki, a dziecko musiało po prostu wrócić do pracy. Ten fragment szczególnie pokazuje, jak małą wartość przypisywano wówczas cierpieniu dzieci i kobiet.
Autorka opisuje również wszechobecną biedę - ubóstwo, brak dostępu do edukacji, aranżowane małżeństwa głównie wbrew woli kobiety, chodzenie boso przez większą część roku, a czasem nawet zimą, bo w domu po prostu nie było butów. Co najbardziej poruszające, nie są to wydarzenia z bardzo odległej przeszłości. Takie historie słyszałam jeszcze w dzieciństwie od moich babć, która urodziły się na wsi w latach 30-50. XX wieku. To oznacza, że od tych realiów dzieli nas zaledwie kilkadziesiąt lat.
Dlatego jestem bardzo wdzięczna autorce za tę książkę. Dała ona przestrzeń tym biednym, a jednocześnie niezwykle silnym i dzielnym kobietom, aby ich historie zostały w końcu opowiedziane i zapamiętane. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć los naszych przodkiń i docenić ich ogromny wysiłek oraz determinację w walce o przetrwanie. Doceniajmy prawo do edukacji, pracy, głosowania, samostanowienia o siebie, choć nie we wszystkich zakresach(niestety), moje drogie. Nie możemy uciszyć swojego głosu.
Każdy kolejny rozdział coraz wyraźniej pokazuje, że los kobiet wiejskich nie był wynikiem pojedynczych tragedii, lecz całego systemu społecznego. System ten opierał się na ich ciężkiej pracy, wyzysku, podporządkowaniu oraz niemal całkowitym braku praw. Czytając tę książkę, trudno nie odnieść wrażenia, że przez wiele pokoleń cierpienie kobiet było traktowane jako coś...
Tytuł, który swego czasu czytało poł kraju. Czy ta ogromna popularność jest w pełni zasłużona? Przyznam, że liczyłam na więcej. Większych kontrowersji lektura we mnie nie wzbudziła. Autorka snuje opowieść w stylu zbioru luźnych wspomnień. Mi zabrakło konkretów i faktów. Bo chyba tylko totalni ignoranci nie wiedzieli jak wyglądało kiedyś życie kobiet na polskiej wsi. Wszystko to co opisuje autorka było mi znane z opowieści bliskich. Tytuł bardziej mi przypominał szkolny esej niż rzetelną literaturę faktu, który po prostu dobrze się czyta, ale nie powala ilością historycznych faktów, które zmieniłyby moje spojrzenie na tamte czasy. Gdzieś do połowy książka jest spójna i interesująca, ale z czasem autorka zaczęła mocno powielać te same tematy. Przesłuchałam z dużym zainteresowaniem, ale liczyłam na więcej emocji i faktów.
Tytuł, który swego czasu czytało poł kraju. Czy ta ogromna popularność jest w pełni zasłużona? Przyznam, że liczyłam na więcej. Większych kontrowersji lektura we mnie nie wzbudziła. Autorka snuje opowieść w stylu zbioru luźnych wspomnień. Mi zabrakło konkretów i faktów. Bo chyba tylko totalni ignoranci nie wiedzieli jak wyglądało kiedyś życie kobiet na polskiej wsi....
Strasznie chaotycznie napisana. Strasznie. I na dobrą sprawę autorka pisze w kółko o jednym i tym samym. Na plus są chyba tylko zdjęcia. No i tematyka sama w sobie jest ciekawa. Ale czy czegoś nowego się dowiedziałam? Nie. Czy mnie wciagneła? Nie. Czy mnie cokolwiek tutaj zaciekawiło? Nie.
Ogólnie więc jestem na nie.
Wynudziłam się jak nigdy.
Źle wspominam i więcej dzieł tej autorki nie ruszam.
⭐️2/10 (tylko za te zdjęcia...)
NIE POLECAM.
Totalnie nie dla mnie.
Nie wiem czym się wszyscy tak zachwycają...
Strasznie chaotycznie napisana. Strasznie. I na dobrą sprawę autorka pisze w kółko o jednym i tym samym. Na plus są chyba tylko zdjęcia. No i tematyka sama w sobie jest ciekawa. Ale czy czegoś nowego się dowiedziałam? Nie. Czy mnie wciagneła? Nie. Czy mnie cokolwiek tutaj zaciekawiło? Nie.
Dzięki tej książce mam więcej zrozumienia dla mamy i babci, chociaż nie jest to dla mnie lektura szokująca. Obraz chłopki i polskiej wsi sprzed 100 lat był w mojej głowie mniej więcej taki sam. Bardziej mnie szokuje fakt, że na przestrzeni zaledwie dwóch-trzech pokoleń dotarłyśmy jako kobiety tak daleko co jest niesamowicie budujące i dodaje skrzydeł.
Dzięki tej książce mam więcej zrozumienia dla mamy i babci, chociaż nie jest to dla mnie lektura szokująca. Obraz chłopki i polskiej wsi sprzed 100 lat był w mojej głowie mniej więcej taki sam. Bardziej mnie szokuje fakt, że na przestrzeni zaledwie dwóch-trzech pokoleń dotarłyśmy jako kobiety tak daleko co jest niesamowicie budujące i dodaje skrzydeł.
„Chłopki” zasłużenie zrobiły furorę. W kraju, który dotąd żył raczej wizją Polski szlacheckiej, a ludzie najchętniej doszukiwali się swoich herbowych korzeni, książka rozbudziła zainteresowanie życiem tych, którzy w literaturze byli raczej pomijani, którymi się nie chwalono. A jeśli już ich opisywano, to przez filtr „przyjezdnego”, człowieka z zewnątrz, zwykle inteligenta – nawet słynni „Chłopi” Reymonta nie oddawali pełnych realiów. Dlatego nagła i niespodziewana nawet dla samej autorki popularność „Chłopek” zastanawia, ale i cieszy, bo dzięki niej znaczna część społeczeństwa może przekonać się, że wyobrażenia na temat dawnej Polski, ukształtowane przez literaturę prezentującą los miejskiej biedoty, inteligencji i szlachty, mocno fałszowały rzeczywistość, pozbawiając ją wielce istotnej części. Brakowało głosu zwykłego człowieka, najwięcej zaś – kobiet, których los wiejski był zwykle najcięższy. Joanna Kuciel-Frydryszak im ten głos daje. Wiele osób, których wypowiedzi spotykamy na kartach książki, opowiada o swoim pochodzeniu już bez kompleksów, czasami wręcz z dumą i podziwem dla matek i babek, choć te swojego włościaństwa się niejednokrotnie wstydziły i niechętnie dzieliły się opowieściami z własnego życia, zmuszając potomków do jego żmudnej rekonstrukcji ze strzępów wiedzy.
Nie jest to bynajmniej lektura lekka, łatwa i przyjemna. Rzeczywistość bywała tak dojmująca, że dla co najmniej jednej bohaterki przymusowe roboty w Niemczech podczas II wojny światowej okazały się zmianą na lepsze (!), a wiele wspominało pracę „u bauera” jako czas, kiedy wreszcie mogły się najeść do syta. Listy rodzin proszących o zwolnienie dziecka z obowiązku szkolnego, by mogło zamiast tego jak najwcześniej i jak najwięcej pracować w polu lub na służbie, czyta się z ciężkim sercem. Bolą dramaty dziewczynek, które chciały i mogły się uczyć, wyrwać spod jarzma wiejskiej biedy, lecz z braku środków (a niekiedy ciemnoty, nakazującej „znać swoje miejsce”) im na to nie pozwalano. Jako „najmniej wartościowe” nie miały perspektyw, nie opłacało się w nie inwestować. Żal ściska z każdym kolejnym cytatem, zdaniem, z którego wybrzmiewa dziecięca rezolutność, inteligencja, bystry i żywy umysł, któremu odmówiono kształcenia, który skazano na sczeźnięcie w błocie wiejskiego gumna, jak sczeźli przed nim ojciec, matka, dziadowie i babki. Choć trzeba oddać sprawiedliwość matkom, bo jeśli ktoś, to najprędzej one szukały dla swoich dzieci odmiany losu, często upatrując jej w edukacji właśnie; to one często ciągnęły rodziny, one też były motorami zmian.
To książka o matkach i babkach. Mężczyźni przewijają się w niej gdzieś w tle, nieobecni, albo przeciwnie – jako centralna, acz zwykle niechlubna, postać w rodzinie. Często prymitywni, pijani, zacięci, bardziej zacofani i konserwatywni od żon, wysługujący się nimi, za to chętnie uciekający się do brutalnej siły, gdy trzeba było wymusić posłuch. Inicjatywa, troska w znakomitej mierze wychodziła od kobiet. One też z reguły pracowały najwięcej i najciężej, w polu i w domu.
Wartość „Chłopek” to historie, które mają nazwiska i twarze – wspomnienia konkretnych osób, bądź to samych bohaterek, bądź ich dzieci i wnuków. Lata 20. i 30. ubiegłego stulecia, najczęściej omawiane, to czas wielkich przemian. Pomimo piszczącej biedy i pokutującej, frustrującej ciemnoty postęp techniczny przynosi także realne zmiany na lepsze. Media – gazety, raczkujące radio – istotnie edukują lud, niosą mu wiedzę o rolnictwie, higienie, gotowaniu, prowadzeniu domu, a przy tym stanowią okno na świat, nawet jeśli przy tym sączą do głowy narodową ideologię. Kto ma otwartą głowę, uczy się i jeśli pilnie słucha, najczęściej poprawia swój byt, nierzadko spotykając się przez to z niechęcią czy wręcz wrogością otoczenia.
Współczesnego czytelnika zastanowić mogą podobieństwa pomiędzy ówczesnymi a dzisiejszymi postawami ludzkimi, mechanizmami, które przetrwały pomimo olbrzymich zmian w świecie. Ale warto także docenić, jak długą drogę przebyliśmy i jak wielkie możliwości dziś mamy w porównaniu z ludźmi, którzy ze swojej biedy mogli wyrwać się wyłącznie nadludzkim wysiłkiem, walcząc z własnymi rodzinami i środowiskiem.
„Chłopki” zasłużenie zrobiły furorę. W kraju, który dotąd żył raczej wizją Polski szlacheckiej, a ludzie najchętniej doszukiwali się swoich herbowych korzeni, książka rozbudziła zainteresowanie życiem tych, którzy w literaturze byli raczej pomijani, którymi się nie chwalono. A jeśli już ich opisywano, to przez filtr „przyjezdnego”, człowieka z zewnątrz, zwykle inteligenta –...
Kompendium wiedzy o wsi międzywojennej, czyli syf, kiła i mogiła do kwadratu, a nawet do sześcianu.
Technicznie dobrze, choć autorka trochę skacze po tematach, ale czyta się raczej lekko.
Kompendium wiedzy o wsi międzywojennej, czyli syf, kiła i mogiła do kwadratu, a nawet do sześcianu.
Technicznie dobrze, choć autorka trochę skacze po tematach, ale czyta się raczej lekko.
Książka ukazują prawdziwe życie kobiet w dawnych czasach, w wiejskich dawnych czasach bo to ogromna różnica. Inaczej takich historii wysłuchuję się gdzieś tam od babci a inaczej czyta o nich. Bardzo ciekawa książka.
Książka ukazują prawdziwe życie kobiet w dawnych czasach, w wiejskich dawnych czasach bo to ogromna różnica. Inaczej takich historii wysłuchuję się gdzieś tam od babci a inaczej czyta o nich. Bardzo ciekawa książka.
programowanie społeczne.. pod tym względem rzeczywiście majstersztyk - jak wszyscy przyjaciele Gazety Wyborczej pięknie pisze feministyczne manifesty nudne już i niemodne. Już teraz okazuje się że ten przyrost naturalny który był opisany jako katastrofa dla Polski okazał się zbawienny. Gdyby ludzie wtedy rzeczywiście uwierzyli tym "aktywistkom" a Kościół Katolicki nie miał autorytetu to już teraz by nas Polaków po prostu nie było. Zatem ktoś kto jest wyznawcą Michnika na pewno będzie zachwycony, ja nie.. Obrzydzanie macierzyństwa (tak, moja babcia miała 10, nie żałowała, było ciężko ale jej wszystkie dzieci wyszły na ludzi i pięknie budują PKB), wychwalanie wspaniałego beztroskiego życia kobiet zachodu (w większości płynącego z wyzysku kolonialnego i niewolnictwa ludzi) i oczywiście oczernianie Kościoła Katolickiego, bez którego gadalibyśmy teraz po niemiecku albo rosyjsku (może dla autorki to ujma że musi pisać po polsku). Takie moje zdanie o książce.
programowanie społeczne.. pod tym względem rzeczywiście majstersztyk - jak wszyscy przyjaciele Gazety Wyborczej pięknie pisze feministyczne manifesty nudne już i niemodne. Już teraz okazuje się że ten przyrost naturalny który był opisany jako katastrofa dla Polski okazał się zbawienny. Gdyby ludzie wtedy rzeczywiście uwierzyli tym "aktywistkom" a Kościół Katolicki nie...
Książka napisana jest w formie reportażu, przez co na początku dość ciężko mi się ją czytało. Historie bardzo szybko przeskakują z jednej na drugą, do części kobiet wracamy jeszcze w późniejszych rozdziałach, inne są wspomniane w kilku akapitach. W mojej opinii znaczna część poruszanych zagadnień była bardzo ciekawa, inne trochę mniej, ale z całą pewnością cieszę się że tę książkę przeczytałam. Dzisiaj żyjemy w czasach i warunkach, o jakich tamtym kobietom nawet się nie śniło. Na co dzień nie zastanawiamy się nad tym, po prostu akceptujemy to życie takie jakie jest- to oczywiste, że woda w kranie zawsze leci, oczywiste że możemy iść na zakupy i kupić co chcemy, oczywiste że możemy decydować same o sobie. Uświadomienie sobie, że nie zawsze tak było i że nasze przodkinie miały w życiu naprawdę ciężko, uważam za doświadczenie bardzo pouczające i niezwykle odświeżające umysł. Dziękuję za tę lekturę i polecam wszystkim chcącym poszerzyć horyzonty
Książka napisana jest w formie reportażu, przez co na początku dość ciężko mi się ją czytało. Historie bardzo szybko przeskakują z jednej na drugą, do części kobiet wracamy jeszcze w późniejszych rozdziałach, inne są wspomniane w kilku akapitach. W mojej opinii znaczna część poruszanych zagadnień była bardzo ciekawa, inne trochę mniej, ale z całą pewnością cieszę się że tę...
Świetnie przygotowana książka. Polecam bo można odtworzyć prawdziwe historie naszych współrodaków. Czytając momentami zastawiałam się czy aby na pewno są to trzy pokolenia wstecz. Zaskakująca i dobitna. Polecam. Powinna być obowiązkowa dla osób nie doceniających życia współczesnego.
Świetnie przygotowana książka. Polecam bo można odtworzyć prawdziwe historie naszych współrodaków. Czytając momentami zastawiałam się czy aby na pewno są to trzy pokolenia wstecz. Zaskakująca i dobitna. Polecam. Powinna być obowiązkowa dla osób nie doceniających życia współczesnego.
Prawdziwa. Bolesna. Polecam.
Prawdziwa. Bolesna. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJoanna Kuciel- Frydryszak napisała księgę faktów tworząc z nich obraz życia wsi polskiej międzywojnia i wczesnego PRL-u. Autorka wykorzystuje listy prywatne, artykuły praso-we, dane statystyczne, zdjęcia, słucha opowieści, komentuje. Zagląda do chałup, stajni, garnków, łóżek ówczesnych chłopów. Odwiedza pola uprawne, pastwiska, kościoły, szkoły, wyjeżdża na saksy u bauera lub stałą emigrację hen za ocean. Towarzyszy przy narodzinach i zgonach. Opisywane historie najczęściej mają imię, nazwisko konkretnej osoby niekiedy twarz na fotografii.
,,Chłopki” to obszerny reportaż o nie tak odległej przeszłości, której główną cechą jest ludzka bezradność wobec nędzy. Głód, choroby, harówka od świtu, brak nadziei na wy-rwanie się z kieratu. Pokolenia biernych, zrozpaczonych, skazanych. W roli głównej One: paroletnie dziewczynki pracujące na pasionkach, ,,wychowujące” młodsze rodzeństwo, zwalniane z obowiązku szkolnego, gdyż jedno co powinny umieć to pokornie słuchać poleceń; nastolatki sprzedawane za morgi; żony całkowicie podporządkowane mężom; matki kilkunastu dzieci, trzydziestoparoletnie staruszki i te nieliczne, którym się udało uciec przed losem.
Piekło odczłowieczenia, które wielu czytelników pamięta z autopsji. Patriarchalne wzorce ról społecznych z ideałem kobiety pozbawionej własnych potrzeb, marzeń, oczekiwań- harowaczki wzorowo wypełniającej obowiązki, kontrolowanej przez rodzinę, kościół, sąsiadów. Piekło, w którym rzadko zdarzają się przyjemniejsze niespodzianki np. pomoc otrzymana od wroga.
Joanna Kuciel- Frydryszak napisała książkę interesującą mogącą być zarówno kopalnią wiedzy o życiu Polek (Polaków) w niedawnej przeszłości jak i inspiracją do nowej perspektywy spojrzenia na współczesność uczącą pokory i skłaniającą do refleksji. Dla miłośników formy, literackiego piękna, wartkiej fabuły będzie to pozycja nużąca.
Joanna Kuciel- Frydryszak napisała księgę faktów tworząc z nich obraz życia wsi polskiej międzywojnia i wczesnego PRL-u. Autorka wykorzystuje listy prywatne, artykuły praso-we, dane statystyczne, zdjęcia, słucha opowieści, komentuje. Zagląda do chałup, stajni, garnków, łóżek ówczesnych chłopów. Odwiedza pola uprawne, pastwiska, kościoły, szkoły, wyjeżdża na saksy u bauera...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTylko półkę niżej od ,,Służących", nadal bardzo dobre! Z minusów dla mnie za bardzo chaotyczne (wracanie do wielu historii po kilkudziesięciu/ponad 100 stronach) i zabrakło mi szczegółów dotyczących np. urzędzenia chat lub diety. Chociaż można to z drugiej strony tłumaczyć chęcią ułożenia spójnej historii dla wielomilionowej grupy, mieszkającej na odległych od siebie terenach. Całą tą próbę możemy uznać za niezwykle udaną, napisaną z najlepszymi cechami kobiecymi - zrozumieniem, empatią, delikatnością i uczciwością.
Tylko półkę niżej od ,,Służących", nadal bardzo dobre! Z minusów dla mnie za bardzo chaotyczne (wracanie do wielu historii po kilkudziesięciu/ponad 100 stronach) i zabrakło mi szczegółów dotyczących np. urzędzenia chat lub diety. Chociaż można to z drugiej strony tłumaczyć chęcią ułożenia spójnej historii dla wielomilionowej grupy, mieszkającej na odległych od siebie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przydatna, otwierająca nową perspektywę na znane, a często nieuświadamiane korzenie
Bardzo przydatna, otwierająca nową perspektywę na znane, a często nieuświadamiane korzenie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie jest to książka pisana ewidentnie pod tezę (tak, panowie be) i wydana w odpowiednim czasie. Myślę, że „kiedyś” wszystkim prawie żyło się kiepsko i rozbijanie tego na płcie jest zwyczajnie słabe. Poza tym, czytało się szybko. Boję się tylko, że zamiast robić wszystko, żeby było lepiej (między płciami), to takie pozycje, będą tylko powodować większą, wzajemną niechęć i wyliczanie, kto miał gorzej. A lepszy byłby dialog.
Dla mnie jest to książka pisana ewidentnie pod tezę (tak, panowie be) i wydana w odpowiednim czasie. Myślę, że „kiedyś” wszystkim prawie żyło się kiepsko i rozbijanie tego na płcie jest zwyczajnie słabe. Poza tym, czytało się szybko. Boję się tylko, że zamiast robić wszystko, żeby było lepiej (między płciami), to takie pozycje, będą tylko powodować większą, wzajemną niechęć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzerażająco bolesna książka. Najchętniej poleciłabym ją każdemu – zwłaszcza kobietom.
Przerażająco bolesna książka. Najchętniej poleciłabym ją każdemu – zwłaszcza kobietom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstrząsający opis życia naszych babek. I choćby po to, żeby zrozumieć dlaczego dziś robimy pewne rzeczy - warto przeczytać.
Wstrząsający opis życia naszych babek. I choćby po to, żeby zrozumieć dlaczego dziś robimy pewne rzeczy - warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWażny temat, jednak realizacja jest co najwyżej średnia.
Ważny temat, jednak realizacja jest co najwyżej średnia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat momentami smutny i ciężki, ale jednocześnie przeciekawy, a przy tym autorka piszę po prostu wciągająco (czym już sobie u mnie zapunktowała w "Służących do wszystkiego"). Trudno nie poczuć jakiegoś związku z tą książką, jeśli ma się w drzewie genealogicznym przodków ze wsi - nie raz, nie dwa opisane historię przypominały mi relacje, które słyszałam z ust starszych członków rodziny.
Temat momentami smutny i ciężki, ale jednocześnie przeciekawy, a przy tym autorka piszę po prostu wciągająco (czym już sobie u mnie zapunktowała w "Służących do wszystkiego"). Trudno nie poczuć jakiegoś związku z tą książką, jeśli ma się w drzewie genealogicznym przodków ze wsi - nie raz, nie dwa opisane historię przypominały mi relacje, które słyszałam z ust starszych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra, ale trudna książka. Zdecydowanie warto przeczytać.
Dobra, ale trudna książka. Zdecydowanie warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy kolejny rozdział coraz wyraźniej pokazuje, że los kobiet wiejskich nie był wynikiem pojedynczych tragedii, lecz całego systemu społecznego. System ten opierał się na ich ciężkiej pracy, wyzysku, podporządkowaniu oraz niemal całkowitym braku praw. Czytając tę książkę, trudno nie odnieść wrażenia, że przez wiele pokoleń cierpienie kobiet było traktowane jako coś naturalnego i nieuniknionego.
Nie są mi to tematy całkowicie obce, ponieważ znam przykre dzieje moich przodkiń. Autorka, przywołując historie konkretnych kobiet, pokazuje, że nie były to odosobnione przypadki, lecz codzienność wielu pokoleń chłopskich kobiet. Dzięki tym opowieściom czytelnik zaczyna rozumieć, jak trudne i niesprawiedliwe było ich życie.
Szczególnie poruszył mnie opis tzw. „pasieki”. Uświadomienie sobie, do jak wielu okropieństw dochodziło w czasie jej trwania, jest wstrząsające. Dzieci krzywdziły swoich rówieśników, a co jeszcze bardziej przerażające - dorośli wykorzystywali moment, gdy dziecko pozostawało bez opieki i dopuszczali się wobec niego przemocy oraz nadużyć. To pokazuje, jak bardzo bezbronne były wówczas najmłodsze osoby.
Wstrząsający jest także początek książki, który opisuje historię dziewczynki zgwałconej podczas pasieki. Mimo ogromnej krzywdy i cierpienia nie mogła nawet dojść do siebie, ponieważ obowiązki gospodarskie były ważniejsze niż jej zdrowie i bezpieczeństwo. Zwierzęta w gospodarstwie wymagały opieki, a dziecko musiało po prostu wrócić do pracy. Ten fragment szczególnie pokazuje, jak małą wartość przypisywano wówczas cierpieniu dzieci i kobiet.
Autorka opisuje również wszechobecną biedę - ubóstwo, brak dostępu do edukacji, aranżowane małżeństwa głównie wbrew woli kobiety, chodzenie boso przez większą część roku, a czasem nawet zimą, bo w domu po prostu nie było butów. Co najbardziej poruszające, nie są to wydarzenia z bardzo odległej przeszłości. Takie historie słyszałam jeszcze w dzieciństwie od moich babć, która urodziły się na wsi w latach 30-50. XX wieku. To oznacza, że od tych realiów dzieli nas zaledwie kilkadziesiąt lat.
Dlatego jestem bardzo wdzięczna autorce za tę książkę. Dała ona przestrzeń tym biednym, a jednocześnie niezwykle silnym i dzielnym kobietom, aby ich historie zostały w końcu opowiedziane i zapamiętane. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć los naszych przodkiń i docenić ich ogromny wysiłek oraz determinację w walce o przetrwanie. Doceniajmy prawo do edukacji, pracy, głosowania, samostanowienia o siebie, choć nie we wszystkich zakresach(niestety), moje drogie. Nie możemy uciszyć swojego głosu.
Każdy kolejny rozdział coraz wyraźniej pokazuje, że los kobiet wiejskich nie był wynikiem pojedynczych tragedii, lecz całego systemu społecznego. System ten opierał się na ich ciężkiej pracy, wyzysku, podporządkowaniu oraz niemal całkowitym braku praw. Czytając tę książkę, trudno nie odnieść wrażenia, że przez wiele pokoleń cierpienie kobiet było traktowane jako coś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobry reaserch i solidny materiał, jednak zabrakło mi lekkości. Ciężki język czasami chaotyczny.
Dobry reaserch i solidny materiał, jednak zabrakło mi lekkości. Ciężki język czasami chaotyczny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł, który swego czasu czytało poł kraju. Czy ta ogromna popularność jest w pełni zasłużona? Przyznam, że liczyłam na więcej. Większych kontrowersji lektura we mnie nie wzbudziła. Autorka snuje opowieść w stylu zbioru luźnych wspomnień. Mi zabrakło konkretów i faktów. Bo chyba tylko totalni ignoranci nie wiedzieli jak wyglądało kiedyś życie kobiet na polskiej wsi. Wszystko to co opisuje autorka było mi znane z opowieści bliskich. Tytuł bardziej mi przypominał szkolny esej niż rzetelną literaturę faktu, który po prostu dobrze się czyta, ale nie powala ilością historycznych faktów, które zmieniłyby moje spojrzenie na tamte czasy. Gdzieś do połowy książka jest spójna i interesująca, ale z czasem autorka zaczęła mocno powielać te same tematy. Przesłuchałam z dużym zainteresowaniem, ale liczyłam na więcej emocji i faktów.
Tytuł, który swego czasu czytało poł kraju. Czy ta ogromna popularność jest w pełni zasłużona? Przyznam, że liczyłam na więcej. Większych kontrowersji lektura we mnie nie wzbudziła. Autorka snuje opowieść w stylu zbioru luźnych wspomnień. Mi zabrakło konkretów i faktów. Bo chyba tylko totalni ignoranci nie wiedzieli jak wyglądało kiedyś życie kobiet na polskiej wsi....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTotalnie nie dla mnie.
Nie wiem czym się wszyscy tak zachwycają...
Strasznie chaotycznie napisana. Strasznie. I na dobrą sprawę autorka pisze w kółko o jednym i tym samym. Na plus są chyba tylko zdjęcia. No i tematyka sama w sobie jest ciekawa. Ale czy czegoś nowego się dowiedziałam? Nie. Czy mnie wciagneła? Nie. Czy mnie cokolwiek tutaj zaciekawiło? Nie.
Ogólnie więc jestem na nie.
Wynudziłam się jak nigdy.
Źle wspominam i więcej dzieł tej autorki nie ruszam.
⭐️2/10 (tylko za te zdjęcia...)
NIE POLECAM.
Totalnie nie dla mnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem czym się wszyscy tak zachwycają...
Strasznie chaotycznie napisana. Strasznie. I na dobrą sprawę autorka pisze w kółko o jednym i tym samym. Na plus są chyba tylko zdjęcia. No i tematyka sama w sobie jest ciekawa. Ale czy czegoś nowego się dowiedziałam? Nie. Czy mnie wciagneła? Nie. Czy mnie cokolwiek tutaj zaciekawiło? Nie.
Ogólnie więc...
Dzięki tej książce mam więcej zrozumienia dla mamy i babci, chociaż nie jest to dla mnie lektura szokująca. Obraz chłopki i polskiej wsi sprzed 100 lat był w mojej głowie mniej więcej taki sam. Bardziej mnie szokuje fakt, że na przestrzeni zaledwie dwóch-trzech pokoleń dotarłyśmy jako kobiety tak daleko co jest niesamowicie budujące i dodaje skrzydeł.
Dzięki tej książce mam więcej zrozumienia dla mamy i babci, chociaż nie jest to dla mnie lektura szokująca. Obraz chłopki i polskiej wsi sprzed 100 lat był w mojej głowie mniej więcej taki sam. Bardziej mnie szokuje fakt, że na przestrzeni zaledwie dwóch-trzech pokoleń dotarłyśmy jako kobiety tak daleko co jest niesamowicie budujące i dodaje skrzydeł.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo mi się podobało, świetnie napisane, ale najmocniejsza strona tej książki to historie, które dotyczą każdego z nas.
Bardzo mi się podobało, świetnie napisane, ale najmocniejsza strona tej książki to historie, które dotyczą każdego z nas.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrasznie chaotyczna i męcząca, w połowie odpadłam.
Strasznie chaotyczna i męcząca, w połowie odpadłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Chłopki” zasłużenie zrobiły furorę. W kraju, który dotąd żył raczej wizją Polski szlacheckiej, a ludzie najchętniej doszukiwali się swoich herbowych korzeni, książka rozbudziła zainteresowanie życiem tych, którzy w literaturze byli raczej pomijani, którymi się nie chwalono. A jeśli już ich opisywano, to przez filtr „przyjezdnego”, człowieka z zewnątrz, zwykle inteligenta – nawet słynni „Chłopi” Reymonta nie oddawali pełnych realiów. Dlatego nagła i niespodziewana nawet dla samej autorki popularność „Chłopek” zastanawia, ale i cieszy, bo dzięki niej znaczna część społeczeństwa może przekonać się, że wyobrażenia na temat dawnej Polski, ukształtowane przez literaturę prezentującą los miejskiej biedoty, inteligencji i szlachty, mocno fałszowały rzeczywistość, pozbawiając ją wielce istotnej części. Brakowało głosu zwykłego człowieka, najwięcej zaś – kobiet, których los wiejski był zwykle najcięższy. Joanna Kuciel-Frydryszak im ten głos daje. Wiele osób, których wypowiedzi spotykamy na kartach książki, opowiada o swoim pochodzeniu już bez kompleksów, czasami wręcz z dumą i podziwem dla matek i babek, choć te swojego włościaństwa się niejednokrotnie wstydziły i niechętnie dzieliły się opowieściami z własnego życia, zmuszając potomków do jego żmudnej rekonstrukcji ze strzępów wiedzy.
Nie jest to bynajmniej lektura lekka, łatwa i przyjemna. Rzeczywistość bywała tak dojmująca, że dla co najmniej jednej bohaterki przymusowe roboty w Niemczech podczas II wojny światowej okazały się zmianą na lepsze (!), a wiele wspominało pracę „u bauera” jako czas, kiedy wreszcie mogły się najeść do syta. Listy rodzin proszących o zwolnienie dziecka z obowiązku szkolnego, by mogło zamiast tego jak najwcześniej i jak najwięcej pracować w polu lub na służbie, czyta się z ciężkim sercem. Bolą dramaty dziewczynek, które chciały i mogły się uczyć, wyrwać spod jarzma wiejskiej biedy, lecz z braku środków (a niekiedy ciemnoty, nakazującej „znać swoje miejsce”) im na to nie pozwalano. Jako „najmniej wartościowe” nie miały perspektyw, nie opłacało się w nie inwestować. Żal ściska z każdym kolejnym cytatem, zdaniem, z którego wybrzmiewa dziecięca rezolutność, inteligencja, bystry i żywy umysł, któremu odmówiono kształcenia, który skazano na sczeźnięcie w błocie wiejskiego gumna, jak sczeźli przed nim ojciec, matka, dziadowie i babki. Choć trzeba oddać sprawiedliwość matkom, bo jeśli ktoś, to najprędzej one szukały dla swoich dzieci odmiany losu, często upatrując jej w edukacji właśnie; to one często ciągnęły rodziny, one też były motorami zmian.
To książka o matkach i babkach. Mężczyźni przewijają się w niej gdzieś w tle, nieobecni, albo przeciwnie – jako centralna, acz zwykle niechlubna, postać w rodzinie. Często prymitywni, pijani, zacięci, bardziej zacofani i konserwatywni od żon, wysługujący się nimi, za to chętnie uciekający się do brutalnej siły, gdy trzeba było wymusić posłuch. Inicjatywa, troska w znakomitej mierze wychodziła od kobiet. One też z reguły pracowały najwięcej i najciężej, w polu i w domu.
Wartość „Chłopek” to historie, które mają nazwiska i twarze – wspomnienia konkretnych osób, bądź to samych bohaterek, bądź ich dzieci i wnuków. Lata 20. i 30. ubiegłego stulecia, najczęściej omawiane, to czas wielkich przemian. Pomimo piszczącej biedy i pokutującej, frustrującej ciemnoty postęp techniczny przynosi także realne zmiany na lepsze. Media – gazety, raczkujące radio – istotnie edukują lud, niosą mu wiedzę o rolnictwie, higienie, gotowaniu, prowadzeniu domu, a przy tym stanowią okno na świat, nawet jeśli przy tym sączą do głowy narodową ideologię. Kto ma otwartą głowę, uczy się i jeśli pilnie słucha, najczęściej poprawia swój byt, nierzadko spotykając się przez to z niechęcią czy wręcz wrogością otoczenia.
Współczesnego czytelnika zastanowić mogą podobieństwa pomiędzy ówczesnymi a dzisiejszymi postawami ludzkimi, mechanizmami, które przetrwały pomimo olbrzymich zmian w świecie. Ale warto także docenić, jak długą drogę przebyliśmy i jak wielkie możliwości dziś mamy w porównaniu z ludźmi, którzy ze swojej biedy mogli wyrwać się wyłącznie nadludzkim wysiłkiem, walcząc z własnymi rodzinami i środowiskiem.
„Chłopki” zasłużenie zrobiły furorę. W kraju, który dotąd żył raczej wizją Polski szlacheckiej, a ludzie najchętniej doszukiwali się swoich herbowych korzeni, książka rozbudziła zainteresowanie życiem tych, którzy w literaturze byli raczej pomijani, którymi się nie chwalono. A jeśli już ich opisywano, to przez filtr „przyjezdnego”, człowieka z zewnątrz, zwykle inteligenta –...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać aby bardziej doceniać poprzednie pokolenia ...
Warto przeczytać aby bardziej doceniać poprzednie pokolenia ...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka do której każdy powinien zajrzeć - choćby po to, aby zrozumieć swoje korzenie.
Bardzo dobra książka do której każdy powinien zajrzeć - choćby po to, aby zrozumieć swoje korzenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo prostu książka którą każdy kto interesuje się historią swoich przodków powinien przeczytać
Po prostu książka którą każdy kto interesuje się historią swoich przodków powinien przeczytać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKompendium wiedzy o wsi międzywojennej, czyli syf, kiła i mogiła do kwadratu, a nawet do sześcianu.
Technicznie dobrze, choć autorka trochę skacze po tematach, ale czyta się raczej lekko.
Kompendium wiedzy o wsi międzywojennej, czyli syf, kiła i mogiła do kwadratu, a nawet do sześcianu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTechnicznie dobrze, choć autorka trochę skacze po tematach, ale czyta się raczej lekko.
Książka ukazują prawdziwe życie kobiet w dawnych czasach, w wiejskich dawnych czasach bo to ogromna różnica. Inaczej takich historii wysłuchuję się gdzieś tam od babci a inaczej czyta o nich. Bardzo ciekawa książka.
Książka ukazują prawdziwe życie kobiet w dawnych czasach, w wiejskich dawnych czasach bo to ogromna różnica. Inaczej takich historii wysłuchuję się gdzieś tam od babci a inaczej czyta o nich. Bardzo ciekawa książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toprogramowanie społeczne.. pod tym względem rzeczywiście majstersztyk - jak wszyscy przyjaciele Gazety Wyborczej pięknie pisze feministyczne manifesty nudne już i niemodne. Już teraz okazuje się że ten przyrost naturalny który był opisany jako katastrofa dla Polski okazał się zbawienny. Gdyby ludzie wtedy rzeczywiście uwierzyli tym "aktywistkom" a Kościół Katolicki nie miał autorytetu to już teraz by nas Polaków po prostu nie było. Zatem ktoś kto jest wyznawcą Michnika na pewno będzie zachwycony, ja nie.. Obrzydzanie macierzyństwa (tak, moja babcia miała 10, nie żałowała, było ciężko ale jej wszystkie dzieci wyszły na ludzi i pięknie budują PKB), wychwalanie wspaniałego beztroskiego życia kobiet zachodu (w większości płynącego z wyzysku kolonialnego i niewolnictwa ludzi) i oczywiście oczernianie Kościoła Katolickiego, bez którego gadalibyśmy teraz po niemiecku albo rosyjsku (może dla autorki to ujma że musi pisać po polsku). Takie moje zdanie o książce.
programowanie społeczne.. pod tym względem rzeczywiście majstersztyk - jak wszyscy przyjaciele Gazety Wyborczej pięknie pisze feministyczne manifesty nudne już i niemodne. Już teraz okazuje się że ten przyrost naturalny który był opisany jako katastrofa dla Polski okazał się zbawienny. Gdyby ludzie wtedy rzeczywiście uwierzyli tym "aktywistkom" a Kościół Katolicki nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka napisana jest w formie reportażu, przez co na początku dość ciężko mi się ją czytało. Historie bardzo szybko przeskakują z jednej na drugą, do części kobiet wracamy jeszcze w późniejszych rozdziałach, inne są wspomniane w kilku akapitach. W mojej opinii znaczna część poruszanych zagadnień była bardzo ciekawa, inne trochę mniej, ale z całą pewnością cieszę się że tę książkę przeczytałam. Dzisiaj żyjemy w czasach i warunkach, o jakich tamtym kobietom nawet się nie śniło. Na co dzień nie zastanawiamy się nad tym, po prostu akceptujemy to życie takie jakie jest- to oczywiste, że woda w kranie zawsze leci, oczywiste że możemy iść na zakupy i kupić co chcemy, oczywiste że możemy decydować same o sobie. Uświadomienie sobie, że nie zawsze tak było i że nasze przodkinie miały w życiu naprawdę ciężko, uważam za doświadczenie bardzo pouczające i niezwykle odświeżające umysł. Dziękuję za tę lekturę i polecam wszystkim chcącym poszerzyć horyzonty
Książka napisana jest w formie reportażu, przez co na początku dość ciężko mi się ją czytało. Historie bardzo szybko przeskakują z jednej na drugą, do części kobiet wracamy jeszcze w późniejszych rozdziałach, inne są wspomniane w kilku akapitach. W mojej opinii znaczna część poruszanych zagadnień była bardzo ciekawa, inne trochę mniej, ale z całą pewnością cieszę się że tę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa! Trudna!
Ciekawa! Trudna!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZadziwiająco dobra.
Zadziwiająco dobra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie przygotowana książka. Polecam bo można odtworzyć prawdziwe historie naszych współrodaków. Czytając momentami zastawiałam się czy aby na pewno są to trzy pokolenia wstecz. Zaskakująca i dobitna. Polecam. Powinna być obowiązkowa dla osób nie doceniających życia współczesnego.
Świetnie przygotowana książka. Polecam bo można odtworzyć prawdziwe historie naszych współrodaków. Czytając momentami zastawiałam się czy aby na pewno są to trzy pokolenia wstecz. Zaskakująca i dobitna. Polecam. Powinna być obowiązkowa dla osób nie doceniających życia współczesnego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się po opiniach czegoś lepszego... A jest masa powtórzeń, nic odkrywczego.
Spodziewałam się po opiniach czegoś lepszego... A jest masa powtórzeń, nic odkrywczego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPouczająca. Pozwala zrozumieć mamę i babcie
Pouczająca. Pozwala zrozumieć mamę i babcie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to