momentami czytałam ten reportaż jak fikcję, fabułę. jakby to się nie wydażało. czekałam na szczęśliwe zakończenie albo chociaż ciekawy cliffhanger. musiałam sobie mówić, że nikt tego nie zmyślił. to wybitna książka o ewidentnie złych rzeczach. już po kilku pierwszych stronach musisz podjąć decyzję, czy chcesz być ich częścią. mięsa i tak jadłam niewiele, po tych kilku stronach nie jem wcale. widząc nabiał mam przed oczami scenę zapładniania krowy zastrzykiem w szyjkę macicy.
momentami czytałam ten reportaż jak fikcję, fabułę. jakby to się nie wydażało. czekałam na szczęśliwe zakończenie albo chociaż ciekawy cliffhanger. musiałam sobie mówić, że nikt tego nie zmyślił. to wybitna książka o ewidentnie złych rzeczach. już po kilku pierwszych stronach musisz podjąć decyzję, czy chcesz być ich częścią. mięsa i tak jadłam niewiele, po tych kilku...
bardzo proszę wszystkie osoby na świecie o przeczytanie tej książki, okej??
(tych, co już dawno są wege i myślą, że już nic nowego ich nie czeka- również!)
bardzo proszę wszystkie osoby na świecie o przeczytanie tej książki, okej??
(tych, co już dawno są wege i myślą, że już nic nowego ich nie czeka- również!)
Jedna z najbardziej wstrząsających książek jakie w życiu przeczytałam. Na pewno zmienię jadłospis, a zakupy będę robić dużo bardziej świadomie. Wstyd mi, że jesteśmy tak obrzydliwym, pasożytniczym, chciwym gatunkiem....
Jedna z najbardziej wstrząsających książek jakie w życiu przeczytałam. Na pewno zmienię jadłospis, a zakupy będę robić dużo bardziej świadomie. Wstyd mi, że jesteśmy tak obrzydliwym, pasożytniczym, chciwym gatunkiem....
Boleśnie poruszająca. O niektórych praktykach już wiedziałam, inne były dla mnie nowością, chciałoby się coś z tym wszystkim zrobić.
Myślę, że w książce i tak dostajemy tylko wycinek tego czego doświadczył naocznie autor. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać; czy dużo by zmieniło się nie wiem, ale od małych kroków warto zacząć, a ogrom plusów diety wege (na prawie każdym polu, w tym: ekonomicznym, ekologicznym, zdrowotnym) jest niekwestionowany. Tematyka reportażu wychodzi daleko dalej niż tylko kwestie żywnościowe, otwiera oczy na dziedziny, o których przeciętny człowiek nie ma pojęcia. Warto i trzeba przeczytać, tym bardziej, że naszymi konsumenckimi nawykami możemy zdziałać i zaoszczędzić cierpienia masie zwierząt.
Boleśnie poruszająca. O niektórych praktykach już wiedziałam, inne były dla mnie nowością, chciałoby się coś z tym wszystkim zrobić.
Myślę, że w książce i tak dostajemy tylko wycinek tego czego doświadczył naocznie autor. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać; czy dużo by zmieniło się nie wiem, ale od małych kroków warto zacząć, a ogrom plusów diety wege (na prawie...
Brutalna prawda o życiu zwierząt w Polsce - autor wnikliwie opisuje przestrzenie, w których cierpienie dotyka różne gatunki - od karpi na świątecznym stole po lisy z ferm hodowane na futra.
Brutalna prawda o życiu zwierząt w Polsce - autor wnikliwie opisuje przestrzenie, w których cierpienie dotyka różne gatunki - od karpi na świątecznym stole po lisy z ferm hodowane na futra.
Książka Bartka Sabeli zaprezentowała cały wachlarz wiedzy względem której byłem do tej pory nieświadomy .
Bardzo poruszająca i uzmysławiająca lektura, która już teraz zmieniła moje patrzenie na to, co mam na talerzu.
Nie będę opisywał zawartości książki, myślę że każdy powinien się z nią zmierzyć indywidualnie.
Ale jeżeli Autor chciał , poprzez sportretowanie okrutnego losu zwierząt wywrzeć na odbiorcy zmianę nawyków żywieniowych , to w moim osobistym przypadku udało mu się to w 100%
I dziękuję mu za to
Książka Bartka Sabeli zaprezentowała cały wachlarz wiedzy względem której byłem do tej pory nieświadomy .
Bardzo poruszająca i uzmysławiająca lektura, która już teraz zmieniła moje patrzenie na to, co mam na talerzu.
Nie będę opisywał zawartości książki, myślę że każdy powinien się z nią zmierzyć indywidualnie.
Ale jeżeli Autor chciał , poprzez sportretowanie okrutnego...
Bardzo dobrze przedstawiona problematyka współczesnego wyzysku zwierząt przez ludzi. Dla czytelników zaznajmionych z tematem książka nie jest szczególnie odkrywcza, jednak tak ważny temat warto utrwalać. Dla osób które nie do końca mają pojęcie z czym wiążę się konsumpcja produktów odzwierzęcych - lektura obowiązkowa.
Bardzo dobrze przedstawiona problematyka współczesnego wyzysku zwierząt przez ludzi. Dla czytelników zaznajmionych z tematem książka nie jest szczególnie odkrywcza, jednak tak ważny temat warto utrwalać. Dla osób które nie do końca mają pojęcie z czym wiążę się konsumpcja produktów odzwierzęcych - lektura obowiązkowa.
Reportaż jeden z ciekawszych jakie czytałem. Może wzbudzać różne emocje, w związku z poruszana tematyka. Jako.ze pochodzę ze wsi gdzie jeszcze była w domu świnka, krówka, kury i inne. Mam do tego inne podejście. I im bardziej jest masowa produkcja tym jest gorzej. Duży plus za podnoszenie świadomości.
Reportaż jeden z ciekawszych jakie czytałem. Może wzbudzać różne emocje, w związku z poruszana tematyka. Jako.ze pochodzę ze wsi gdzie jeszcze była w domu świnka, krówka, kury i inne. Mam do tego inne podejście. I im bardziej jest masowa produkcja tym jest gorzej. Duży plus za podnoszenie świadomości.
Gdy sięgam po xiążkę chcę aby zawładnęła mną. Niech historia mnie pochłonie tak bym nie chciał się od niej oderwać. Niech się dowiem czegoś nowego. Mogę się nawet nie zgadzać z autorem, mogę uważać że nie ma racji, ważne aby xiążka mnie wciągnęła. I to się Sabeli udało.
Natomiast nie udało się mu przekonać mnie bym porzucił mięso. I tak jem go tyle co nic. Za to jem dużo nabiału (staram się ograniczyć) i jaj kurzych. I moja dieta po lekturze „Wędrówki tusz” się nie zmieni.
I sam Sabela się do tego przyczynił, stosując w swojej xiążce wiele nieuprawnionych uproszczeń, przekłamań, niedomówień, i innych trików mających za cel zmanipulować czytelnika. Kilka z nich opisuję poniżej.
Sabela zarzuca firmom posługiwanie się wizerunkami szczęśliwych zwierząt by wywołać u konsumentów chęć zakupu a sam zamiast podpisać się swoim prawdziwym imieniem (Bartłomiej) podpisuje się jako Bartek, a ja słyszę „to ja, Bartek, fajny chłopak, lubię zwierzątka, przybij piątkę i kup xiążkę”.
Zacznijmy od weganizmu jako takiego. Za Wikipedią podaję, że „weganie rezygnują ze spożywania nie tylko mięsa, ale także innych produktów pochodzenia zwierzęcego, których wytwarzanie wiąże się z eksploatacją zwierząt, takich jak nabiał (w tym jajka) oraz miód.” Czyli mogą jeść padlinę, tak jak to robili pierwsi ludzie, o czym pisze Sabela, prawda? Dlaczego więc nie jedzą?
Za manipulację uważam informację, że wyprodukowanie 4 kg wieprzowiny powoduje ślad węglowy porównywalny z lotem na trasie Londyn-Nowy Jork. Brzmi strasznie, ale nie wiemy czy chodzi o lot jednej osoby czy jednego samolotu? Jeśli samolotu to jakiego?
Najpotężniejszą manipulacją Sabeli jest pominięcie informacji, że witamina B12, której niedobór jest odpowiedzialny w znacznej mierze za depresję u młodzieży, najlepiej się wchłania gdy jest zawarta w produktach pochodzenia zwierzęcego. Może Sabela o tym nie wie, ale być może się dowie, gdy jego syn, któremu dedykował swoją xiążkę, będzie się musiał zmierzyć z tą chorobą gdy odkryje jak zakłamany jest jego ojciec. Oby jego syn nie miał także alergii na rośliny strączkowe, które zawierają tak jak ryby kwasy omega-3, bo zgodnie z logiką Sabeli chyba nie powinniśmy hodować i jeść ryb.
Co ciekawe, Sabela nie protestuje, gdy rolnik opowiada, że jemu wystarcza mleka i nie musi dręczyć krów nadmierną jego produkcją. Wcześniej dowiedzieliśmy się, że dojenie krów, to kradzież mleka, ale widocznie trochę kraść można.
Sabela przy okazji pisania o zwierzętach ubolewa głosem pewnej aktywistki nad losem kobiet, które „są często postrzegane jako bliższe zwierzętom niż ludziom” (str. 214). Na pewno bliższe (fizycznie) zwierzętom są te kobiety, które torturują i zabijają zwierzęta, a które Sabela opisał w rozdziale „Model idealny”. Ciekawe, że w tym rozdziale autor rozmawia tylko z samymi naukowczyniami. Nie znalazł się żaden „stary cap” albo „tłusty wieprz” do rozmowy? A, nie przepraszam, to przecież w stosunku do kobiet „używa się określeń zwierzęcych”.
Sabela tak się troszczy o zwierzęta, że opisuje pierwszego ssaka wysłanego w kosmos, ale usuwa w zapomnienie muszki owocówki, które były pierwszymi żywymi organizmami w kosmosie. Im się pamięć i szacunek nie należy? Ich życie jest gorsze niż makaka? Widocznie dla autora jednak istnieje gradacja wagi życia. W takim razie szkoda, że nie poznaliśmy jego opinii, o przyuczaniu się lekarzy do transplantacji ludzkich organów, poprzez operacje na zwierzętach. Niejaki dr. Religa ma w tym swój udział, bo przeprowadził przeszczep świńskiego serca człowiekowi czekającemu na ludzkie serce. Religa ratował życie, czy je odbierał?
Apogeum Sabela osiąga wtedy gdy staje się przemądrzały lub skrajnie stronniczo interpretuje fakty, by nie powiedzieć, że kłamie.
Opisuje aktywistów, którzy wykupują konie idące do rzeźni, mimo, że jego rozmówca mówi otwartym textem, że handlarze widząc aktywistów zawyżają znacznie cenę zwierząt. W ten sposób aktywiści sami finansują przemysł śmierci, ale u Sabeli nie wywołuje to żadnej reflexji. Za to przy okazji opisywania raportu SOFI sporządzonego przez agendę ONZ Sabela wie lepiej co zrobić aby zatrzymać klęskę głodu. Gdzie pokojowy Nobel dla Sabeli!?
Nie tylko Sabela wie lepiej. Aktywistka, z którą rozmawia też wie lepiej co myślą kobiety ze Strajku Kobiet, które mają czelność nie popierać niektórych haseł „prozwierzęcych”. Nie, że one się z nimi nie utożsamiają, one się boją miasteczek i wsi.
Kończąc swoją xiążkę Sabela przypisuje wszystkie winy kapitalizmowi. Jak rozumiem inne ustroje, jak na przykład socjalizm i komunizm, to ustroje gdzie krów się nie doi, świń nie zarzyna, ryb nie łowi a na myszach się nie przeprowadza testów.
Ja, zaś na koniec zostawiłem Hitlera, o którym Sabela napisał, że nie był wegetarianinem. Faktem jest, że Hitler przez znaczną część życia jadł mięso, ale w okresie wojny znacznie ograniczył jego spożycie a w ostatnich miesiącach życia w ogóle wyeliminował z jadłospisu. Jak się nazywa taką osobę? Moim zdaniem „wegetarianin”. No, chyba, że według Sabeli aby być wegetarianinem trzeba przejść jakiś okres przejściowy. Tydzień wystarczy? Miesiąc? Rok?
Gdy sięgam po xiążkę chcę aby zawładnęła mną. Niech historia mnie pochłonie tak bym nie chciał się od niej oderwać. Niech się dowiem czegoś nowego. Mogę się nawet nie zgadzać z autorem, mogę uważać że nie ma racji, ważne aby xiążka mnie wciągnęła. I to się Sabeli udało.
Natomiast nie udało się mu przekonać mnie bym porzucił mięso. I tak jem go tyle co nic. Za to jem dużo...
"Synku, mam nadzieję, że gdy przeczytasz kiedyś tą książkę, świat i ludzkość będą już w innym miejscu, a relacje, opisy i liczby w niej zawarte staną się niczym więcej jak odległym koszmarem: pocztówką z późnego antropocenu i schyłkowego kapitalizmu. Tak, my to wszystko robiliśmy."
"Synku, mam nadzieję, że gdy przeczytasz kiedyś tą książkę, świat i ludzkość będą już w innym miejscu, a relacje, opisy i liczby w niej zawarte staną się niczym więcej jak odległym koszmarem: pocztówką z późnego antropocenu i schyłkowego kapitalizmu. Tak, my to wszystko robiliśmy."
Świadectwo cierpienia, dobitnie przypominające o tym jak odległą jeszcze wizją jest posthumanizm. Lista wyliczanych niezmordowanie danych, milionów ciał zrzucanych z komór gazowych pod nóż albo na przemiał jest niewyczerpana, w przeciwieństwie do empatycznych zasobów Autora i czytelnika w mojej osobie.
Lektura trudna, a choć napisana umiejętnie i lekkim piórem, prowadzi nas za wystraszonymi i bezbronnymi zwierzętami przez jądro ciemności, skąd wychodzimy już samotni i nadzy w tej okrutnej prawdzie. Zaprawdę, straszny los zgotowaliśmy naszym braciom i siostrom.
Świadectwo cierpienia, dobitnie przypominające o tym jak odległą jeszcze wizją jest posthumanizm. Lista wyliczanych niezmordowanie danych, milionów ciał zrzucanych z komór gazowych pod nóż albo na przemiał jest niewyczerpana, w przeciwieństwie do empatycznych zasobów Autora i czytelnika w mojej osobie.
Lektura trudna, a choć napisana umiejętnie i lekkim piórem, prowadzi...
Nie zrezygnowałem z mięsa po lekturze. Przekonany jestem jednak, że ten „przemysł” wymaga radykalnej zmiany. Wychowany na wsi znałem każde zwierzę, które żyło godnie obok, by kiedyś posłuzyć za pokarm dla człowieka. Moje dzieci ze zwierzętami obcują już tylko w agroturystyce;) no i na tackach w markecie, choć tam akurat mięsa nie kupujemy.
Nie zrezygnowałem z mięsa po lekturze. Przekonany jestem jednak, że ten „przemysł” wymaga radykalnej zmiany. Wychowany na wsi znałem każde zwierzę, które żyło godnie obok, by kiedyś posłuzyć za pokarm dla człowieka. Moje dzieci ze zwierzętami obcują już tylko w agroturystyce;) no i na tackach w markecie, choć tam akurat mięsa nie kupujemy.
Należy się wielki szacunek autorowi za ten reportaż i ogrom ciężkiej pracy w niego włożony. Pracy przede wszystkim ciężkiej psychicznie, bo zmierzyć się z takim materiałem nie jest łatwe, co autor sam napisał. I wcale się nie dziwię, że nie chce pisać kolejnych tekstów na ten temat...póki co.
Należy się wielki szacunek autorowi za ten reportaż i ogrom ciężkiej pracy w niego włożony. Pracy przede wszystkim ciężkiej psychicznie, bo zmierzyć się z takim materiałem nie jest łatwe, co autor sam napisał. I wcale się nie dziwię, że nie chce pisać kolejnych tekstów na ten temat...póki co.
oceniam na 7.7 (klub książki średnio na 7.9), dobry reportaż robiący wrażenie. może nie wybitna literatura, ale no bez wyżyn i bez nizin. myślę że warto przeczytać, szczególnie nie mając za bardzo wiedzy o tym przemyśle
oceniam na 7.7 (klub książki średnio na 7.9), dobry reportaż robiący wrażenie. może nie wybitna literatura, ale no bez wyżyn i bez nizin. myślę że warto przeczytać, szczególnie nie mając za bardzo wiedzy o tym przemyśle
Najlepszy i najbardziej rzetelny reportaż pokazujący sytuację zwierząt pozaludzkich w Polsce - innych niż zwierzęta tzw. "towarzyszące". Zdecydowanym plusem jest obecność tekstów na temat gatunków, o których powstało niewiele publikacji - ryb, koni i zwierząt hodowanych na futra. Lektura obowiązkowa dla wegan, wegetarian przymierzających się do weganizmu, aktywistów oraz dla wszystkich osób przejętych losem "braci mniejszych".
Ale żeby nie było, że skupiam się wyłącznie na tematyce prozwierzęcej i warstwie faktograficznej. "Wędrówka tusz" to jest po prostu świetne, reporterskie rzemiosło! Pomimo trudnych tematów sposób prowadzenia narracji, wielość perspektyw, komentarze autora i sposób, w jaki opisuje, to co trudne, wciąga i angażuje! "Wędrówkę tusz" trzeba po prostu mieć na półce! Dla mnie to jedna z najważniejszych książek przeczytanych w 2024 roku.
Najlepszy i najbardziej rzetelny reportaż pokazujący sytuację zwierząt pozaludzkich w Polsce - innych niż zwierzęta tzw. "towarzyszące". Zdecydowanym plusem jest obecność tekstów na temat gatunków, o których powstało niewiele publikacji - ryb, koni i zwierząt hodowanych na futra. Lektura obowiązkowa dla wegan, wegetarian przymierzających się do weganizmu, aktywistów oraz...
2/10 - to oczywiście ocena człowieczeństwa, bo reportaż jest wybitny. i niestety absolutnie konieczny.
ostatnio widziałam pytanie, na które nie odpowiedziałam, więc odpowiem tutaj: to jest pierwsza od dawna książka, która mnie zradykalizowała - jeszcze nie skończyłam czytać, a już zaczęłam jeść wegańsko. bezmiar bólu. cieszę się, że przestałam być jego sprawczynią
2/10 - to oczywiście ocena człowieczeństwa, bo reportaż jest wybitny. i niestety absolutnie konieczny.
ostatnio widziałam pytanie, na które nie odpowiedziałam, więc odpowiem tutaj: to jest pierwsza od dawna książka, która mnie zradykalizowała - jeszcze nie skończyłam czytać, a już zaczęłam jeść wegańsko. bezmiar bólu. cieszę się, że przestałam być jego sprawczynią
Jeden z najlepszych reportaży, z jakimi ostatnio miałam do czynienia. Ogromny podziw dla włożonej pracy reporterskiej. Reportaż czytałam z ogromnym zaangażowaniem, mimo tego, że opisy często sprawiały, że musiałam odłożyć książkę na bok - pełna bólu, krzywdy i niesprawiedliwości jaką człowiek wyrządza bezbronnym zwierzętom. Mimo, że reportaż ukazuje fakty o przemyśle mięsnym, mleczarskim, futrzarskim, rybnym, to miałam wrażenie, że książka jest pisana głównie głosem zwierząt -które nie godzą się na swój los, jakie je spotyka, ale są wobec niego bezbronne. Jeśli ta książka nie jest w stanie poruszyć ludzkim sumieniem, to nie wiem co mogłoby to zmienić…
Trudna, przejmująca, krytyczna ale PRAWDZIWA historia o wszystkich stworzeniach, które cierpią, tylko po to, by służyć człowiekowi…
Jeden z najlepszych reportaży, z jakimi ostatnio miałam do czynienia. Ogromny podziw dla włożonej pracy reporterskiej. Reportaż czytałam z ogromnym zaangażowaniem, mimo tego, że opisy często sprawiały, że musiałam odłożyć książkę na bok - pełna bólu, krzywdy i niesprawiedliwości jaką człowiek wyrządza bezbronnym zwierzętom. Mimo, że reportaż ukazuje fakty o przemyśle...
Kilka lat temu pojawiłem się na urodzinach znajomej. Hodowała dla towarzystwa kilka szczurów. Dla jednej szczurzycy razem z chłopakiem wykonała kilka tuneli w meblach kuchennych. Puszczali ją kilka razy dziennie, by sobie w nich pobiegała. Solenizantka przekonywała mnie, że samiczka jest niezwykle inteligentna. Nie przepadałem za szczurami. Zazwyczaj odczuwałem do nich atawistyczny wstręt. Świadomy absurdu własnych uprzedzeń, gdy za którymś razem wszedłem do kuchni, zapewne by wyciągnąć chłodne piwko z lodówki, zauważyłem drobny pyszczek, spoglądający na mnie spomiędzy boków kuchennych szafek. Przykucnąłem i postukałem dłonią w linoleum. Szczurzyca podbiegła ufnie do mojej wyciągniętej ręki i zaczęła węszyć w poszukiwaniu smakowitej nagrody. Nie odrywając od niej wzroku, zawołałem żonę. Szczurek zdążył wrócić do bezpiecznej przestrzeni między szafkami, zanim moja ukochana dołączyła do mnie w kuchni. Stanęła, ta druga oczywiście, obok mnie, wciąż kucającego, patrząc pytającym wzrokiem. Stuknąłem więc ponownie palcami w linoleum nieopodal jej stopy. Szczurzyca wybiegła z kryjówki i przysiadła obok mojej dłoni. Żona nie straciła rezonu, owszem, była lekko zaskoczona, ale nie należy do osób bojaźliwych. Pisnęła dopiero gdy, po tym, jak postukałem palcami po jej udzie, by dać upust niezdrowej ciekawości, szczurzyca znajomej szybciutko wdrapała się na wskazane miejsce. Anegdotka nieistotna, powiecie, ale dla mnie wręcz przeciwnie, bo postanowiłem, że nie będę już nie doceniał żadnego zwierzęcia, nawet jeśli nie darzę go sympatią, a jego niepozorne rozmiary nie wskazywałyby na pierwszy rzut oka na jego rezolutność. Zacząłem o szczurach czytać. Potrafią, gdyż są to stworzenia stadne, wysyłać słabe i chore osobniki by sprawdziły, czy woda, lub pokarm, nie są aby niebezpieczne. Dlatego trutki działają z opóźnieniem. Trutki.
Jak fatalne stworzenie wydało na świat królestwo zwierząt? Takie, które określiło się na nowo, nazwało człowiekiem i uznało świat swoją własnością.
Od lat myślę o ograniczaniu mięsa w diecie, a coraz częściej o jego całkowitym porzuceniu. Moje starania nie spełzły na niczym. Co roku śmiało mogę powiedzieć, że spożywam mniej produktów pochodzenia zwierzęcego. Znaczących kroków jednak nie stawiam, są to raczej małe kroczki. Trochę mi z tego powodu wstyd, bo niby z wielu tyczących się naszego stosunku do zwierząt i dokonywanych im przez nas krzywd, o jakich pisze Sabela, zdaję sobie, jak pewnie większość społeczeństwa, sprawę, ale i tak codziennie wypieram myśl o nich ze świadomości. „Wędrówka Tusz” pomoże mi pamiętać i wytrwać w postanowieniu. Może to przez porządne argumenty, których wcześniej nawet nie dostrzegałem. Być może dzięki relacjom osób, byłych pracowników ferm i zakładów produkcyjnych, lekarzy, hodowców, aktywistów, którzy podzielili się swoim doświadczeniami i zostawili na stronach reportażu swoje serducho kilkoma głębszymi przemyśleniami na temat tego, co widzieli, czy robili, czego żałują. Może wreszcie przez przytłaczające statystyki, chłodną kalkulację i bezduszną matmę, jaka stoi za krzywdą naszych braci mniejszych. Wiedziałem, że warto będzie książkę Sabeli przeczytać. Wiedziałem, że warto było chwilkę z tą szczurzycą się pobawić. By się odchamić, zrzucić okowy uprzedzeń, przestać odwracać wzrok.
Kilka lat temu pojawiłem się na urodzinach znajomej. Hodowała dla towarzystwa kilka szczurów. Dla jednej szczurzycy razem z chłopakiem wykonała kilka tuneli w meblach kuchennych. Puszczali ją kilka razy dziennie, by sobie w nich pobiegała. Solenizantka przekonywała mnie, że samiczka jest niezwykle inteligentna. Nie przepadałem za szczurami. Zazwyczaj odczuwałem do nich...
Gdyby przyleciała na naszą planetę jakaś obca cywilizacja i przeczytała te reportaże ocenili by, że człowiek nie jest gatunkiem godnym przedłużenia i należy go zgładzić… co gorsza mieli by rację. Jesteśmy cynicznymi hipokrytami, taki obraz człowieka z tej książki spogląda na nas z pogardą. Jest to książka bez nadmiernego okrucieństwa, pokazuje fakty takimi jakimi są - są one bolesne. Jak powiedział agent z filmu Matrix człowiek został źle sklasyfikowany, nie jest zbieraczem i poszukiwaczem.
Jak nazwiemy organizm który dokonuje ekspansji terenu, jego działalność prowadzi do wyczerpania zasobów w zajmowanym terenie, zagarnia go i przenosi się dalej? Agent z filmu Matrix dokonał ponownej klasyfikacji człowieka jako pasożyta… trudno się nie zgodzić po lekturze tej książki. Czy nam się to podoba czy nie….
Gdyby przyleciała na naszą planetę jakaś obca cywilizacja i przeczytała te reportaże ocenili by, że człowiek nie jest gatunkiem godnym przedłużenia i należy go zgładzić… co gorsza mieli by rację. Jesteśmy cynicznymi hipokrytami, taki obraz człowieka z tej książki spogląda na nas z pogardą. Jest to książka bez nadmiernego okrucieństwa, pokazuje fakty takimi jakimi są - są...
To chyba najbardziej merytoryczna książka traktująca o losie zwierząt hodowlanych w Polsce w dzisiejszych czasach, jaką czytałam. Stoi za nią ogrom pracy reporterskiej. Napisana w zwięzły, logicznie uporządkowany sposób, który sprawia, że mimo ciężkiego tematu i ogromu informacji, czyta się ją błyskawicznie i trudno się od niej oderwać. Autor, mimo, że nie kryje swojego osobistego zdania na omawiany temat, ukazuje różne punkty widzenia, dociera do osób po dwóch stronach barykady. Porusza kwestie etyki i moralności, ale bez zbędnej czułostkowości i wymuszania emocji na czytelniku, po prostu przedstawia fakty, a te mówią same za siebie.
To chyba najbardziej merytoryczna książka traktująca o losie zwierząt hodowlanych w Polsce w dzisiejszych czasach, jaką czytałam. Stoi za nią ogrom pracy reporterskiej. Napisana w zwięzły, logicznie uporządkowany sposób, który sprawia, że mimo ciężkiego tematu i ogromu informacji, czyta się ją błyskawicznie i trudno się od niej oderwać. Autor, mimo, że nie kryje swojego...
Aktualna, wartościowa i mądra książka jednak bardzo subiektywna i moralizatorska. Z niektórych rozdziałów aż kipi personalne zaangażowanie autora- czuć w nich desperację, co psuło ogólny odbiór poszczególnych rozdziałów i wyprawiało lekturę daleko od kanonu reportażu.
Aktualna, wartościowa i mądra książka jednak bardzo subiektywna i moralizatorska. Z niektórych rozdziałów aż kipi personalne zaangażowanie autora- czuć w nich desperację, co psuło ogólny odbiór poszczególnych rozdziałów i wyprawiało lekturę daleko od kanonu reportażu.
Sporo rzeczy o przemyśle mięsnym i nabiałowym już wiedziałam, ale jednak natężenie okrucieństwa porażające. Podoba mi się, że autor stara się uwzględnić różne punkty widzenia, rozmawia z aktywistami, z naukowcami, ale stara się usłyszeć też głos drugiej strony, choć ta druga strona często nie chce rozmawiać. Ważna i potrzebna książka, biorąc pod uwagę, że nieraz nawet inteligentni i wykształceni ludzie wydają się myśleć, że mięso bierze się z supermarketu, a krowy dają mleko ot tak, po prostu, żeby człowiek miał co wlać do kawusi albo do płatków. W książce możemy przeczytać m.in. co się robi, żeby kury (i to nawet te z chowu niby ekologicznego) nie dziobały się nawzajem, co się robi z męskim potomstwem kur niosek, jak wygląda inseminacja krowy (spoiler: słowo "gwałt" jest jak najbardziej na miejscu) i co się dzieje z produktami ubocznymi (będącymi stworzeniami posiadającymi układ nerwowy, ale producenci wolą o tym nie pamiętać, ważne, by się odbyło jak najwięcej cykli produkcyjnych) tejże inseminacji i czym jest tzw. przyłów. To wiedza, która boli, ale zdecydowanie warto.
Sporo rzeczy o przemyśle mięsnym i nabiałowym już wiedziałam, ale jednak natężenie okrucieństwa porażające. Podoba mi się, że autor stara się uwzględnić różne punkty widzenia, rozmawia z aktywistami, z naukowcami, ale stara się usłyszeć też głos drugiej strony, choć ta druga strona często nie chce rozmawiać. Ważna i potrzebna książka, biorąc pod uwagę, że nieraz nawet...
Temat ważny, bardzo emocjonalny.
Autor na wstępie zaznacza swoje stanowisko w sprawie. Sam jest na diecie wegańskiej i jest mocno przeciwny przemysłowi mięsnemu. Ujawnia wielką patologię, która się za tym kryje. Z perspektywy pracowników branży, mieszkańców okolicznych terenów i samych zwierząt (w których imieniu wypowiadają się działacze organizacji broniących praw zwierząt). Część rzeczy już wiedziałam, bo akcje uświadamiające cierpienie zwierząt hodowanych na mięso wielokrotnie do mnie docierały. Część faktów jednak mnie zaskoczyła, bo nie miałam o nich pojęcia. Nie wiedziałam, jak długo wykrwawiają się jeszcze żywe zwierzęta z uboju rytualnego. Albo że każdy ujeżdżany koń cierpi. Konno jeżdżą ludzie kochający zwierzęta, a nie wiedzą, że zadają im ból. Nie wiedziałam o koniach hodowanych na krew. Albo jak dużo na świecie jest ludzi otyłych w porównaniu do tych cierpiących głód...
Szkoda, że autor nie zdecydował się jednak poszerzyć książki o inne zwierzęta (sam na koniec pisze, że jest jeszcze dużo na ten temat do powiedzenia, ale nie ma już siły na więcej cierpiących zwierząt). Bardzo dużym tematem na pewno są owce, ale o tym wiem, a na pewno jest jeszcze dużo zwierząt, o których cierpieniu nie wiem...
Jedyny minus to forma książki. Co najmniej jej część powstała na podstawie artykułów prasowych autora i to czuć, że format miejscami nie do końca pasuje do książki. Jest to jednak bardzo nieznaczny minus, biorąc pod uwagę całą masę merytorycznych treści.
Temat ważny, bardzo emocjonalny.
Autor na wstępie zaznacza swoje stanowisko w sprawie. Sam jest na diecie wegańskiej i jest mocno przeciwny przemysłowi mięsnemu. Ujawnia wielką patologię, która się za tym kryje. Z perspektywy pracowników branży, mieszkańców okolicznych terenów i samych zwierząt (w których imieniu wypowiadają się działacze organizacji broniących praw...
Bardzo dobra i bardzo potrzebna książka. Otwiera oczy na to jak wygląda wykorzystywanie zwierząt w dzisiejszym świecie. Podoba mi się, że autor przedstawił punkt widzenia i opinie różnych ludzi, także tych związanych bezpośrednio z danym przemysłem.
Reportaż trudny, ale ważny do uświadomienia sobie jaką wagę mają nasze wybory i sposób życia.
Bardzo dobra i bardzo potrzebna książka. Otwiera oczy na to jak wygląda wykorzystywanie zwierząt w dzisiejszym świecie. Podoba mi się, że autor przedstawił punkt widzenia i opinie różnych ludzi, także tych związanych bezpośrednio z danym przemysłem.
Reportaż trudny, ale ważny do uświadomienia sobie jaką wagę mają nasze wybory i sposób życia.
Ta książka uzmysławia nam jak wielkim pasożytem dla Ziemi jest człowiek. Ile byśmy nie osiągnęli i jak daleko nie zaszli, i tak będzie nam ciągle mało. Produkujemy coraz więcej i coraz gorszej jakości jedzenia, tylko po to chyba żebyśmy coraz więcej mogli go wyrzucać. Gdy równolegle setki milionów ludzi na świecie cierpi głód. No ale interesy garstki uprzywilejowanych osób zawsze są ważniejsze niż interes ogółu. Sam styl pisanie autora ok, choć są momenty że tempo zwalnia, a tekst przytłacza ilościami statystyk i powiązań pomiędzy różnymi agencjami, firmami itp. Ale na pewno warto przeczytać.
Ta książka uzmysławia nam jak wielkim pasożytem dla Ziemi jest człowiek. Ile byśmy nie osiągnęli i jak daleko nie zaszli, i tak będzie nam ciągle mało. Produkujemy coraz więcej i coraz gorszej jakości jedzenia, tylko po to chyba żebyśmy coraz więcej mogli go wyrzucać. Gdy równolegle setki milionów ludzi na świecie cierpi głód. No ale interesy garstki uprzywilejowanych osób...
Książka „Wędrówka tusz” Bartka Sabeli to kolejny reportaż po jaki sięgnęłam w ramach nominacji w plebiscycie Książka roku 2023. Przyznam szczerze, że będzie trudno zagłosować na najlepszą, a przeczytałam już kilka.
Autor wylewa kubeł zimnej wody na czytelnika, zjadacza mięsa.
Przestrzegam, nie słuchajcie jej podczas przygotowywania posiłku.
Człowiek po przeczytaniu tej książki ma ochotę nie jeść mięsa.
Cały proces został opisany w sposób przystępny, co potęguje okrucieństwo stosowane wobec zwierzęta, a to wszystko wymyślił człowiek.
Absolutnie każdy powinien ją przeczytać, bez względu na to, jaki ma stosunek do spożywania mięsa.
Książka otwiera oczy i obdziera ze złudzeń.
Gorąco polecam.
Książka „Wędrówka tusz” Bartka Sabeli to kolejny reportaż po jaki sięgnęłam w ramach nominacji w plebiscycie Książka roku 2023. Przyznam szczerze, że będzie trudno zagłosować na najlepszą, a przeczytałam już kilka.
Autor wylewa kubeł zimnej wody na czytelnika, zjadacza mięsa.
Przestrzegam, nie słuchajcie jej podczas przygotowywania posiłku.
Człowiek po przeczytaniu tej...
momentami czytałam ten reportaż jak fikcję, fabułę. jakby to się nie wydażało. czekałam na szczęśliwe zakończenie albo chociaż ciekawy cliffhanger. musiałam sobie mówić, że nikt tego nie zmyślił. to wybitna książka o ewidentnie złych rzeczach. już po kilku pierwszych stronach musisz podjąć decyzję, czy chcesz być ich częścią. mięsa i tak jadłam niewiele, po tych kilku stronach nie jem wcale. widząc nabiał mam przed oczami scenę zapładniania krowy zastrzykiem w szyjkę macicy.
momentami czytałam ten reportaż jak fikcję, fabułę. jakby to się nie wydażało. czekałam na szczęśliwe zakończenie albo chociaż ciekawy cliffhanger. musiałam sobie mówić, że nikt tego nie zmyślił. to wybitna książka o ewidentnie złych rzeczach. już po kilku pierwszych stronach musisz podjąć decyzję, czy chcesz być ich częścią. mięsa i tak jadłam niewiele, po tych kilku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobardzo proszę wszystkie osoby na świecie o przeczytanie tej książki, okej??
(tych, co już dawno są wege i myślą, że już nic nowego ich nie czeka- również!)
bardzo proszę wszystkie osoby na świecie o przeczytanie tej książki, okej??
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(tych, co już dawno są wege i myślą, że już nic nowego ich nie czeka- również!)
Jedna z najbardziej wstrząsających książek jakie w życiu przeczytałam. Na pewno zmienię jadłospis, a zakupy będę robić dużo bardziej świadomie. Wstyd mi, że jesteśmy tak obrzydliwym, pasożytniczym, chciwym gatunkiem....
Jedna z najbardziej wstrząsających książek jakie w życiu przeczytałam. Na pewno zmienię jadłospis, a zakupy będę robić dużo bardziej świadomie. Wstyd mi, że jesteśmy tak obrzydliwym, pasożytniczym, chciwym gatunkiem....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBoleśnie poruszająca. O niektórych praktykach już wiedziałam, inne były dla mnie nowością, chciałoby się coś z tym wszystkim zrobić.
Myślę, że w książce i tak dostajemy tylko wycinek tego czego doświadczył naocznie autor. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać; czy dużo by zmieniło się nie wiem, ale od małych kroków warto zacząć, a ogrom plusów diety wege (na prawie każdym polu, w tym: ekonomicznym, ekologicznym, zdrowotnym) jest niekwestionowany. Tematyka reportażu wychodzi daleko dalej niż tylko kwestie żywnościowe, otwiera oczy na dziedziny, o których przeciętny człowiek nie ma pojęcia. Warto i trzeba przeczytać, tym bardziej, że naszymi konsumenckimi nawykami możemy zdziałać i zaoszczędzić cierpienia masie zwierząt.
Boleśnie poruszająca. O niektórych praktykach już wiedziałam, inne były dla mnie nowością, chciałoby się coś z tym wszystkim zrobić.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że w książce i tak dostajemy tylko wycinek tego czego doświadczył naocznie autor. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać; czy dużo by zmieniło się nie wiem, ale od małych kroków warto zacząć, a ogrom plusów diety wege (na prawie...
Brutalna prawda o życiu zwierząt w Polsce - autor wnikliwie opisuje przestrzenie, w których cierpienie dotyka różne gatunki - od karpi na świątecznym stole po lisy z ferm hodowane na futra.
Brutalna prawda o życiu zwierząt w Polsce - autor wnikliwie opisuje przestrzenie, w których cierpienie dotyka różne gatunki - od karpi na świątecznym stole po lisy z ferm hodowane na futra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Bartka Sabeli zaprezentowała cały wachlarz wiedzy względem której byłem do tej pory nieświadomy .
Bardzo poruszająca i uzmysławiająca lektura, która już teraz zmieniła moje patrzenie na to, co mam na talerzu.
Nie będę opisywał zawartości książki, myślę że każdy powinien się z nią zmierzyć indywidualnie.
Ale jeżeli Autor chciał , poprzez sportretowanie okrutnego losu zwierząt wywrzeć na odbiorcy zmianę nawyków żywieniowych , to w moim osobistym przypadku udało mu się to w 100%
I dziękuję mu za to
Książka Bartka Sabeli zaprezentowała cały wachlarz wiedzy względem której byłem do tej pory nieświadomy .
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo poruszająca i uzmysławiająca lektura, która już teraz zmieniła moje patrzenie na to, co mam na talerzu.
Nie będę opisywał zawartości książki, myślę że każdy powinien się z nią zmierzyć indywidualnie.
Ale jeżeli Autor chciał , poprzez sportretowanie okrutnego...
Bardzo dobrze przedstawiona problematyka współczesnego wyzysku zwierząt przez ludzi. Dla czytelników zaznajmionych z tematem książka nie jest szczególnie odkrywcza, jednak tak ważny temat warto utrwalać. Dla osób które nie do końca mają pojęcie z czym wiążę się konsumpcja produktów odzwierzęcych - lektura obowiązkowa.
Bardzo dobrze przedstawiona problematyka współczesnego wyzysku zwierząt przez ludzi. Dla czytelników zaznajmionych z tematem książka nie jest szczególnie odkrywcza, jednak tak ważny temat warto utrwalać. Dla osób które nie do końca mają pojęcie z czym wiążę się konsumpcja produktów odzwierzęcych - lektura obowiązkowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż jeden z ciekawszych jakie czytałem. Może wzbudzać różne emocje, w związku z poruszana tematyka. Jako.ze pochodzę ze wsi gdzie jeszcze była w domu świnka, krówka, kury i inne. Mam do tego inne podejście. I im bardziej jest masowa produkcja tym jest gorzej. Duży plus za podnoszenie świadomości.
Reportaż jeden z ciekawszych jakie czytałem. Może wzbudzać różne emocje, w związku z poruszana tematyka. Jako.ze pochodzę ze wsi gdzie jeszcze była w domu świnka, krówka, kury i inne. Mam do tego inne podejście. I im bardziej jest masowa produkcja tym jest gorzej. Duży plus za podnoszenie świadomości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy sięgam po xiążkę chcę aby zawładnęła mną. Niech historia mnie pochłonie tak bym nie chciał się od niej oderwać. Niech się dowiem czegoś nowego. Mogę się nawet nie zgadzać z autorem, mogę uważać że nie ma racji, ważne aby xiążka mnie wciągnęła. I to się Sabeli udało.
Natomiast nie udało się mu przekonać mnie bym porzucił mięso. I tak jem go tyle co nic. Za to jem dużo nabiału (staram się ograniczyć) i jaj kurzych. I moja dieta po lekturze „Wędrówki tusz” się nie zmieni.
I sam Sabela się do tego przyczynił, stosując w swojej xiążce wiele nieuprawnionych uproszczeń, przekłamań, niedomówień, i innych trików mających za cel zmanipulować czytelnika. Kilka z nich opisuję poniżej.
Sabela zarzuca firmom posługiwanie się wizerunkami szczęśliwych zwierząt by wywołać u konsumentów chęć zakupu a sam zamiast podpisać się swoim prawdziwym imieniem (Bartłomiej) podpisuje się jako Bartek, a ja słyszę „to ja, Bartek, fajny chłopak, lubię zwierzątka, przybij piątkę i kup xiążkę”.
Zacznijmy od weganizmu jako takiego. Za Wikipedią podaję, że „weganie rezygnują ze spożywania nie tylko mięsa, ale także innych produktów pochodzenia zwierzęcego, których wytwarzanie wiąże się z eksploatacją zwierząt, takich jak nabiał (w tym jajka) oraz miód.” Czyli mogą jeść padlinę, tak jak to robili pierwsi ludzie, o czym pisze Sabela, prawda? Dlaczego więc nie jedzą?
Za manipulację uważam informację, że wyprodukowanie 4 kg wieprzowiny powoduje ślad węglowy porównywalny z lotem na trasie Londyn-Nowy Jork. Brzmi strasznie, ale nie wiemy czy chodzi o lot jednej osoby czy jednego samolotu? Jeśli samolotu to jakiego?
Najpotężniejszą manipulacją Sabeli jest pominięcie informacji, że witamina B12, której niedobór jest odpowiedzialny w znacznej mierze za depresję u młodzieży, najlepiej się wchłania gdy jest zawarta w produktach pochodzenia zwierzęcego. Może Sabela o tym nie wie, ale być może się dowie, gdy jego syn, któremu dedykował swoją xiążkę, będzie się musiał zmierzyć z tą chorobą gdy odkryje jak zakłamany jest jego ojciec. Oby jego syn nie miał także alergii na rośliny strączkowe, które zawierają tak jak ryby kwasy omega-3, bo zgodnie z logiką Sabeli chyba nie powinniśmy hodować i jeść ryb.
Co ciekawe, Sabela nie protestuje, gdy rolnik opowiada, że jemu wystarcza mleka i nie musi dręczyć krów nadmierną jego produkcją. Wcześniej dowiedzieliśmy się, że dojenie krów, to kradzież mleka, ale widocznie trochę kraść można.
Sabela przy okazji pisania o zwierzętach ubolewa głosem pewnej aktywistki nad losem kobiet, które „są często postrzegane jako bliższe zwierzętom niż ludziom” (str. 214). Na pewno bliższe (fizycznie) zwierzętom są te kobiety, które torturują i zabijają zwierzęta, a które Sabela opisał w rozdziale „Model idealny”. Ciekawe, że w tym rozdziale autor rozmawia tylko z samymi naukowczyniami. Nie znalazł się żaden „stary cap” albo „tłusty wieprz” do rozmowy? A, nie przepraszam, to przecież w stosunku do kobiet „używa się określeń zwierzęcych”.
Sabela tak się troszczy o zwierzęta, że opisuje pierwszego ssaka wysłanego w kosmos, ale usuwa w zapomnienie muszki owocówki, które były pierwszymi żywymi organizmami w kosmosie. Im się pamięć i szacunek nie należy? Ich życie jest gorsze niż makaka? Widocznie dla autora jednak istnieje gradacja wagi życia. W takim razie szkoda, że nie poznaliśmy jego opinii, o przyuczaniu się lekarzy do transplantacji ludzkich organów, poprzez operacje na zwierzętach. Niejaki dr. Religa ma w tym swój udział, bo przeprowadził przeszczep świńskiego serca człowiekowi czekającemu na ludzkie serce. Religa ratował życie, czy je odbierał?
Apogeum Sabela osiąga wtedy gdy staje się przemądrzały lub skrajnie stronniczo interpretuje fakty, by nie powiedzieć, że kłamie.
Opisuje aktywistów, którzy wykupują konie idące do rzeźni, mimo, że jego rozmówca mówi otwartym textem, że handlarze widząc aktywistów zawyżają znacznie cenę zwierząt. W ten sposób aktywiści sami finansują przemysł śmierci, ale u Sabeli nie wywołuje to żadnej reflexji. Za to przy okazji opisywania raportu SOFI sporządzonego przez agendę ONZ Sabela wie lepiej co zrobić aby zatrzymać klęskę głodu. Gdzie pokojowy Nobel dla Sabeli!?
Nie tylko Sabela wie lepiej. Aktywistka, z którą rozmawia też wie lepiej co myślą kobiety ze Strajku Kobiet, które mają czelność nie popierać niektórych haseł „prozwierzęcych”. Nie, że one się z nimi nie utożsamiają, one się boją miasteczek i wsi.
Kończąc swoją xiążkę Sabela przypisuje wszystkie winy kapitalizmowi. Jak rozumiem inne ustroje, jak na przykład socjalizm i komunizm, to ustroje gdzie krów się nie doi, świń nie zarzyna, ryb nie łowi a na myszach się nie przeprowadza testów.
Ja, zaś na koniec zostawiłem Hitlera, o którym Sabela napisał, że nie był wegetarianinem. Faktem jest, że Hitler przez znaczną część życia jadł mięso, ale w okresie wojny znacznie ograniczył jego spożycie a w ostatnich miesiącach życia w ogóle wyeliminował z jadłospisu. Jak się nazywa taką osobę? Moim zdaniem „wegetarianin”. No, chyba, że według Sabeli aby być wegetarianinem trzeba przejść jakiś okres przejściowy. Tydzień wystarczy? Miesiąc? Rok?
Gdy sięgam po xiążkę chcę aby zawładnęła mną. Niech historia mnie pochłonie tak bym nie chciał się od niej oderwać. Niech się dowiem czegoś nowego. Mogę się nawet nie zgadzać z autorem, mogę uważać że nie ma racji, ważne aby xiążka mnie wciągnęła. I to się Sabeli udało.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatomiast nie udało się mu przekonać mnie bym porzucił mięso. I tak jem go tyle co nic. Za to jem dużo...
"Synku, mam nadzieję, że gdy przeczytasz kiedyś tą książkę, świat i ludzkość będą już w innym miejscu, a relacje, opisy i liczby w niej zawarte staną się niczym więcej jak odległym koszmarem: pocztówką z późnego antropocenu i schyłkowego kapitalizmu. Tak, my to wszystko robiliśmy."
"Synku, mam nadzieję, że gdy przeczytasz kiedyś tą książkę, świat i ludzkość będą już w innym miejscu, a relacje, opisy i liczby w niej zawarte staną się niczym więcej jak odległym koszmarem: pocztówką z późnego antropocenu i schyłkowego kapitalizmu. Tak, my to wszystko robiliśmy."
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiadectwo cierpienia, dobitnie przypominające o tym jak odległą jeszcze wizją jest posthumanizm. Lista wyliczanych niezmordowanie danych, milionów ciał zrzucanych z komór gazowych pod nóż albo na przemiał jest niewyczerpana, w przeciwieństwie do empatycznych zasobów Autora i czytelnika w mojej osobie.
Lektura trudna, a choć napisana umiejętnie i lekkim piórem, prowadzi nas za wystraszonymi i bezbronnymi zwierzętami przez jądro ciemności, skąd wychodzimy już samotni i nadzy w tej okrutnej prawdzie. Zaprawdę, straszny los zgotowaliśmy naszym braciom i siostrom.
Świadectwo cierpienia, dobitnie przypominające o tym jak odległą jeszcze wizją jest posthumanizm. Lista wyliczanych niezmordowanie danych, milionów ciał zrzucanych z komór gazowych pod nóż albo na przemiał jest niewyczerpana, w przeciwieństwie do empatycznych zasobów Autora i czytelnika w mojej osobie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura trudna, a choć napisana umiejętnie i lekkim piórem, prowadzi...
Nie zrezygnowałem z mięsa po lekturze. Przekonany jestem jednak, że ten „przemysł” wymaga radykalnej zmiany. Wychowany na wsi znałem każde zwierzę, które żyło godnie obok, by kiedyś posłuzyć za pokarm dla człowieka. Moje dzieci ze zwierzętami obcują już tylko w agroturystyce;) no i na tackach w markecie, choć tam akurat mięsa nie kupujemy.
Nie zrezygnowałem z mięsa po lekturze. Przekonany jestem jednak, że ten „przemysł” wymaga radykalnej zmiany. Wychowany na wsi znałem każde zwierzę, które żyło godnie obok, by kiedyś posłuzyć za pokarm dla człowieka. Moje dzieci ze zwierzętami obcują już tylko w agroturystyce;) no i na tackach w markecie, choć tam akurat mięsa nie kupujemy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNależy się wielki szacunek autorowi za ten reportaż i ogrom ciężkiej pracy w niego włożony. Pracy przede wszystkim ciężkiej psychicznie, bo zmierzyć się z takim materiałem nie jest łatwe, co autor sam napisał. I wcale się nie dziwię, że nie chce pisać kolejnych tekstów na ten temat...póki co.
Należy się wielki szacunek autorowi za ten reportaż i ogrom ciężkiej pracy w niego włożony. Pracy przede wszystkim ciężkiej psychicznie, bo zmierzyć się z takim materiałem nie jest łatwe, co autor sam napisał. I wcale się nie dziwię, że nie chce pisać kolejnych tekstów na ten temat...póki co.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tooceniam na 7.7 (klub książki średnio na 7.9), dobry reportaż robiący wrażenie. może nie wybitna literatura, ale no bez wyżyn i bez nizin. myślę że warto przeczytać, szczególnie nie mając za bardzo wiedzy o tym przemyśle
oceniam na 7.7 (klub książki średnio na 7.9), dobry reportaż robiący wrażenie. może nie wybitna literatura, ale no bez wyżyn i bez nizin. myślę że warto przeczytać, szczególnie nie mając za bardzo wiedzy o tym przemyśle
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepszy i najbardziej rzetelny reportaż pokazujący sytuację zwierząt pozaludzkich w Polsce - innych niż zwierzęta tzw. "towarzyszące". Zdecydowanym plusem jest obecność tekstów na temat gatunków, o których powstało niewiele publikacji - ryb, koni i zwierząt hodowanych na futra. Lektura obowiązkowa dla wegan, wegetarian przymierzających się do weganizmu, aktywistów oraz dla wszystkich osób przejętych losem "braci mniejszych".
Ale żeby nie było, że skupiam się wyłącznie na tematyce prozwierzęcej i warstwie faktograficznej. "Wędrówka tusz" to jest po prostu świetne, reporterskie rzemiosło! Pomimo trudnych tematów sposób prowadzenia narracji, wielość perspektyw, komentarze autora i sposób, w jaki opisuje, to co trudne, wciąga i angażuje! "Wędrówkę tusz" trzeba po prostu mieć na półce! Dla mnie to jedna z najważniejszych książek przeczytanych w 2024 roku.
Najlepszy i najbardziej rzetelny reportaż pokazujący sytuację zwierząt pozaludzkich w Polsce - innych niż zwierzęta tzw. "towarzyszące". Zdecydowanym plusem jest obecność tekstów na temat gatunków, o których powstało niewiele publikacji - ryb, koni i zwierząt hodowanych na futra. Lektura obowiązkowa dla wegan, wegetarian przymierzających się do weganizmu, aktywistów oraz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2/10 - to oczywiście ocena człowieczeństwa, bo reportaż jest wybitny. i niestety absolutnie konieczny.
ostatnio widziałam pytanie, na które nie odpowiedziałam, więc odpowiem tutaj: to jest pierwsza od dawna książka, która mnie zradykalizowała - jeszcze nie skończyłam czytać, a już zaczęłam jeść wegańsko. bezmiar bólu. cieszę się, że przestałam być jego sprawczynią
2/10 - to oczywiście ocena człowieczeństwa, bo reportaż jest wybitny. i niestety absolutnie konieczny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toostatnio widziałam pytanie, na które nie odpowiedziałam, więc odpowiem tutaj: to jest pierwsza od dawna książka, która mnie zradykalizowała - jeszcze nie skończyłam czytać, a już zaczęłam jeść wegańsko. bezmiar bólu. cieszę się, że przestałam być jego sprawczynią
Jeden z najlepszych reportaży, z jakimi ostatnio miałam do czynienia. Ogromny podziw dla włożonej pracy reporterskiej. Reportaż czytałam z ogromnym zaangażowaniem, mimo tego, że opisy często sprawiały, że musiałam odłożyć książkę na bok - pełna bólu, krzywdy i niesprawiedliwości jaką człowiek wyrządza bezbronnym zwierzętom. Mimo, że reportaż ukazuje fakty o przemyśle mięsnym, mleczarskim, futrzarskim, rybnym, to miałam wrażenie, że książka jest pisana głównie głosem zwierząt -które nie godzą się na swój los, jakie je spotyka, ale są wobec niego bezbronne. Jeśli ta książka nie jest w stanie poruszyć ludzkim sumieniem, to nie wiem co mogłoby to zmienić…
Trudna, przejmująca, krytyczna ale PRAWDZIWA historia o wszystkich stworzeniach, które cierpią, tylko po to, by służyć człowiekowi…
Jeden z najlepszych reportaży, z jakimi ostatnio miałam do czynienia. Ogromny podziw dla włożonej pracy reporterskiej. Reportaż czytałam z ogromnym zaangażowaniem, mimo tego, że opisy często sprawiały, że musiałam odłożyć książkę na bok - pełna bólu, krzywdy i niesprawiedliwości jaką człowiek wyrządza bezbronnym zwierzętom. Mimo, że reportaż ukazuje fakty o przemyśle...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilka lat temu pojawiłem się na urodzinach znajomej. Hodowała dla towarzystwa kilka szczurów. Dla jednej szczurzycy razem z chłopakiem wykonała kilka tuneli w meblach kuchennych. Puszczali ją kilka razy dziennie, by sobie w nich pobiegała. Solenizantka przekonywała mnie, że samiczka jest niezwykle inteligentna. Nie przepadałem za szczurami. Zazwyczaj odczuwałem do nich atawistyczny wstręt. Świadomy absurdu własnych uprzedzeń, gdy za którymś razem wszedłem do kuchni, zapewne by wyciągnąć chłodne piwko z lodówki, zauważyłem drobny pyszczek, spoglądający na mnie spomiędzy boków kuchennych szafek. Przykucnąłem i postukałem dłonią w linoleum. Szczurzyca podbiegła ufnie do mojej wyciągniętej ręki i zaczęła węszyć w poszukiwaniu smakowitej nagrody. Nie odrywając od niej wzroku, zawołałem żonę. Szczurek zdążył wrócić do bezpiecznej przestrzeni między szafkami, zanim moja ukochana dołączyła do mnie w kuchni. Stanęła, ta druga oczywiście, obok mnie, wciąż kucającego, patrząc pytającym wzrokiem. Stuknąłem więc ponownie palcami w linoleum nieopodal jej stopy. Szczurzyca wybiegła z kryjówki i przysiadła obok mojej dłoni. Żona nie straciła rezonu, owszem, była lekko zaskoczona, ale nie należy do osób bojaźliwych. Pisnęła dopiero gdy, po tym, jak postukałem palcami po jej udzie, by dać upust niezdrowej ciekawości, szczurzyca znajomej szybciutko wdrapała się na wskazane miejsce. Anegdotka nieistotna, powiecie, ale dla mnie wręcz przeciwnie, bo postanowiłem, że nie będę już nie doceniał żadnego zwierzęcia, nawet jeśli nie darzę go sympatią, a jego niepozorne rozmiary nie wskazywałyby na pierwszy rzut oka na jego rezolutność. Zacząłem o szczurach czytać. Potrafią, gdyż są to stworzenia stadne, wysyłać słabe i chore osobniki by sprawdziły, czy woda, lub pokarm, nie są aby niebezpieczne. Dlatego trutki działają z opóźnieniem. Trutki.
Jak fatalne stworzenie wydało na świat królestwo zwierząt? Takie, które określiło się na nowo, nazwało człowiekiem i uznało świat swoją własnością.
Od lat myślę o ograniczaniu mięsa w diecie, a coraz częściej o jego całkowitym porzuceniu. Moje starania nie spełzły na niczym. Co roku śmiało mogę powiedzieć, że spożywam mniej produktów pochodzenia zwierzęcego. Znaczących kroków jednak nie stawiam, są to raczej małe kroczki. Trochę mi z tego powodu wstyd, bo niby z wielu tyczących się naszego stosunku do zwierząt i dokonywanych im przez nas krzywd, o jakich pisze Sabela, zdaję sobie, jak pewnie większość społeczeństwa, sprawę, ale i tak codziennie wypieram myśl o nich ze świadomości. „Wędrówka Tusz” pomoże mi pamiętać i wytrwać w postanowieniu. Może to przez porządne argumenty, których wcześniej nawet nie dostrzegałem. Być może dzięki relacjom osób, byłych pracowników ferm i zakładów produkcyjnych, lekarzy, hodowców, aktywistów, którzy podzielili się swoim doświadczeniami i zostawili na stronach reportażu swoje serducho kilkoma głębszymi przemyśleniami na temat tego, co widzieli, czy robili, czego żałują. Może wreszcie przez przytłaczające statystyki, chłodną kalkulację i bezduszną matmę, jaka stoi za krzywdą naszych braci mniejszych. Wiedziałem, że warto będzie książkę Sabeli przeczytać. Wiedziałem, że warto było chwilkę z tą szczurzycą się pobawić. By się odchamić, zrzucić okowy uprzedzeń, przestać odwracać wzrok.
Kilka lat temu pojawiłem się na urodzinach znajomej. Hodowała dla towarzystwa kilka szczurów. Dla jednej szczurzycy razem z chłopakiem wykonała kilka tuneli w meblach kuchennych. Puszczali ją kilka razy dziennie, by sobie w nich pobiegała. Solenizantka przekonywała mnie, że samiczka jest niezwykle inteligentna. Nie przepadałem za szczurami. Zazwyczaj odczuwałem do nich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby przyleciała na naszą planetę jakaś obca cywilizacja i przeczytała te reportaże ocenili by, że człowiek nie jest gatunkiem godnym przedłużenia i należy go zgładzić… co gorsza mieli by rację. Jesteśmy cynicznymi hipokrytami, taki obraz człowieka z tej książki spogląda na nas z pogardą. Jest to książka bez nadmiernego okrucieństwa, pokazuje fakty takimi jakimi są - są one bolesne. Jak powiedział agent z filmu Matrix człowiek został źle sklasyfikowany, nie jest zbieraczem i poszukiwaczem.
Jak nazwiemy organizm który dokonuje ekspansji terenu, jego działalność prowadzi do wyczerpania zasobów w zajmowanym terenie, zagarnia go i przenosi się dalej? Agent z filmu Matrix dokonał ponownej klasyfikacji człowieka jako pasożyta… trudno się nie zgodzić po lekturze tej książki. Czy nam się to podoba czy nie….
Gdyby przyleciała na naszą planetę jakaś obca cywilizacja i przeczytała te reportaże ocenili by, że człowiek nie jest gatunkiem godnym przedłużenia i należy go zgładzić… co gorsza mieli by rację. Jesteśmy cynicznymi hipokrytami, taki obraz człowieka z tej książki spogląda na nas z pogardą. Jest to książka bez nadmiernego okrucieństwa, pokazuje fakty takimi jakimi są - są...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo chyba najbardziej merytoryczna książka traktująca o losie zwierząt hodowlanych w Polsce w dzisiejszych czasach, jaką czytałam. Stoi za nią ogrom pracy reporterskiej. Napisana w zwięzły, logicznie uporządkowany sposób, który sprawia, że mimo ciężkiego tematu i ogromu informacji, czyta się ją błyskawicznie i trudno się od niej oderwać. Autor, mimo, że nie kryje swojego osobistego zdania na omawiany temat, ukazuje różne punkty widzenia, dociera do osób po dwóch stronach barykady. Porusza kwestie etyki i moralności, ale bez zbędnej czułostkowości i wymuszania emocji na czytelniku, po prostu przedstawia fakty, a te mówią same za siebie.
To chyba najbardziej merytoryczna książka traktująca o losie zwierząt hodowlanych w Polsce w dzisiejszych czasach, jaką czytałam. Stoi za nią ogrom pracy reporterskiej. Napisana w zwięzły, logicznie uporządkowany sposób, który sprawia, że mimo ciężkiego tematu i ogromu informacji, czyta się ją błyskawicznie i trudno się od niej oderwać. Autor, mimo, że nie kryje swojego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAktualna, wartościowa i mądra książka jednak bardzo subiektywna i moralizatorska. Z niektórych rozdziałów aż kipi personalne zaangażowanie autora- czuć w nich desperację, co psuło ogólny odbiór poszczególnych rozdziałów i wyprawiało lekturę daleko od kanonu reportażu.
Aktualna, wartościowa i mądra książka jednak bardzo subiektywna i moralizatorska. Z niektórych rozdziałów aż kipi personalne zaangażowanie autora- czuć w nich desperację, co psuło ogólny odbiór poszczególnych rozdziałów i wyprawiało lekturę daleko od kanonu reportażu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna świetna i poruszająca książka Bartka Sabeli. Kochasz zwierzęta- musisz przeczytać. A jeśli kochasz je zjadać,to może przestaniesz (zjadać).
Kolejna świetna i poruszająca książka Bartka Sabeli. Kochasz zwierzęta- musisz przeczytać. A jeśli kochasz je zjadać,to może przestaniesz (zjadać).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym była osobą wrażliwą, po tej lekturze przeszłabym na weganizm.
Gdybym była osobą wrażliwą, po tej lekturze przeszłabym na weganizm.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSporo rzeczy o przemyśle mięsnym i nabiałowym już wiedziałam, ale jednak natężenie okrucieństwa porażające. Podoba mi się, że autor stara się uwzględnić różne punkty widzenia, rozmawia z aktywistami, z naukowcami, ale stara się usłyszeć też głos drugiej strony, choć ta druga strona często nie chce rozmawiać. Ważna i potrzebna książka, biorąc pod uwagę, że nieraz nawet inteligentni i wykształceni ludzie wydają się myśleć, że mięso bierze się z supermarketu, a krowy dają mleko ot tak, po prostu, żeby człowiek miał co wlać do kawusi albo do płatków. W książce możemy przeczytać m.in. co się robi, żeby kury (i to nawet te z chowu niby ekologicznego) nie dziobały się nawzajem, co się robi z męskim potomstwem kur niosek, jak wygląda inseminacja krowy (spoiler: słowo "gwałt" jest jak najbardziej na miejscu) i co się dzieje z produktami ubocznymi (będącymi stworzeniami posiadającymi układ nerwowy, ale producenci wolą o tym nie pamiętać, ważne, by się odbyło jak najwięcej cykli produkcyjnych) tejże inseminacji i czym jest tzw. przyłów. To wiedza, która boli, ale zdecydowanie warto.
Sporo rzeczy o przemyśle mięsnym i nabiałowym już wiedziałam, ale jednak natężenie okrucieństwa porażające. Podoba mi się, że autor stara się uwzględnić różne punkty widzenia, rozmawia z aktywistami, z naukowcami, ale stara się usłyszeć też głos drugiej strony, choć ta druga strona często nie chce rozmawiać. Ważna i potrzebna książka, biorąc pod uwagę, że nieraz nawet...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat ważny, bardzo emocjonalny.
Autor na wstępie zaznacza swoje stanowisko w sprawie. Sam jest na diecie wegańskiej i jest mocno przeciwny przemysłowi mięsnemu. Ujawnia wielką patologię, która się za tym kryje. Z perspektywy pracowników branży, mieszkańców okolicznych terenów i samych zwierząt (w których imieniu wypowiadają się działacze organizacji broniących praw zwierząt). Część rzeczy już wiedziałam, bo akcje uświadamiające cierpienie zwierząt hodowanych na mięso wielokrotnie do mnie docierały. Część faktów jednak mnie zaskoczyła, bo nie miałam o nich pojęcia. Nie wiedziałam, jak długo wykrwawiają się jeszcze żywe zwierzęta z uboju rytualnego. Albo że każdy ujeżdżany koń cierpi. Konno jeżdżą ludzie kochający zwierzęta, a nie wiedzą, że zadają im ból. Nie wiedziałam o koniach hodowanych na krew. Albo jak dużo na świecie jest ludzi otyłych w porównaniu do tych cierpiących głód...
Szkoda, że autor nie zdecydował się jednak poszerzyć książki o inne zwierzęta (sam na koniec pisze, że jest jeszcze dużo na ten temat do powiedzenia, ale nie ma już siły na więcej cierpiących zwierząt). Bardzo dużym tematem na pewno są owce, ale o tym wiem, a na pewno jest jeszcze dużo zwierząt, o których cierpieniu nie wiem...
Jedyny minus to forma książki. Co najmniej jej część powstała na podstawie artykułów prasowych autora i to czuć, że format miejscami nie do końca pasuje do książki. Jest to jednak bardzo nieznaczny minus, biorąc pod uwagę całą masę merytorycznych treści.
Temat ważny, bardzo emocjonalny.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor na wstępie zaznacza swoje stanowisko w sprawie. Sam jest na diecie wegańskiej i jest mocno przeciwny przemysłowi mięsnemu. Ujawnia wielką patologię, która się za tym kryje. Z perspektywy pracowników branży, mieszkańców okolicznych terenów i samych zwierząt (w których imieniu wypowiadają się działacze organizacji broniących praw...
Bardzo dobra i bardzo potrzebna książka. Otwiera oczy na to jak wygląda wykorzystywanie zwierząt w dzisiejszym świecie. Podoba mi się, że autor przedstawił punkt widzenia i opinie różnych ludzi, także tych związanych bezpośrednio z danym przemysłem.
Reportaż trudny, ale ważny do uświadomienia sobie jaką wagę mają nasze wybory i sposób życia.
Bardzo dobra i bardzo potrzebna książka. Otwiera oczy na to jak wygląda wykorzystywanie zwierząt w dzisiejszym świecie. Podoba mi się, że autor przedstawił punkt widzenia i opinie różnych ludzi, także tych związanych bezpośrednio z danym przemysłem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż trudny, ale ważny do uświadomienia sobie jaką wagę mają nasze wybory i sposób życia.
Ta książka uzmysławia nam jak wielkim pasożytem dla Ziemi jest człowiek. Ile byśmy nie osiągnęli i jak daleko nie zaszli, i tak będzie nam ciągle mało. Produkujemy coraz więcej i coraz gorszej jakości jedzenia, tylko po to chyba żebyśmy coraz więcej mogli go wyrzucać. Gdy równolegle setki milionów ludzi na świecie cierpi głód. No ale interesy garstki uprzywilejowanych osób zawsze są ważniejsze niż interes ogółu. Sam styl pisanie autora ok, choć są momenty że tempo zwalnia, a tekst przytłacza ilościami statystyk i powiązań pomiędzy różnymi agencjami, firmami itp. Ale na pewno warto przeczytać.
Ta książka uzmysławia nam jak wielkim pasożytem dla Ziemi jest człowiek. Ile byśmy nie osiągnęli i jak daleko nie zaszli, i tak będzie nam ciągle mało. Produkujemy coraz więcej i coraz gorszej jakości jedzenia, tylko po to chyba żebyśmy coraz więcej mogli go wyrzucać. Gdy równolegle setki milionów ludzi na świecie cierpi głód. No ale interesy garstki uprzywilejowanych osób...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat ważny, ale znaczna część książki bardzo banalna i histeryczna.
Temat ważny, ale znaczna część książki bardzo banalna i histeryczna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towstrząsająca książka o zbrodniach dokonywanych przez ludzkość
wstrząsająca książka o zbrodniach dokonywanych przez ludzkość
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka „Wędrówka tusz” Bartka Sabeli to kolejny reportaż po jaki sięgnęłam w ramach nominacji w plebiscycie Książka roku 2023. Przyznam szczerze, że będzie trudno zagłosować na najlepszą, a przeczytałam już kilka.
Autor wylewa kubeł zimnej wody na czytelnika, zjadacza mięsa.
Przestrzegam, nie słuchajcie jej podczas przygotowywania posiłku.
Człowiek po przeczytaniu tej książki ma ochotę nie jeść mięsa.
Cały proces został opisany w sposób przystępny, co potęguje okrucieństwo stosowane wobec zwierzęta, a to wszystko wymyślił człowiek.
Absolutnie każdy powinien ją przeczytać, bez względu na to, jaki ma stosunek do spożywania mięsa.
Książka otwiera oczy i obdziera ze złudzeń.
Gorąco polecam.
Książka „Wędrówka tusz” Bartka Sabeli to kolejny reportaż po jaki sięgnęłam w ramach nominacji w plebiscycie Książka roku 2023. Przyznam szczerze, że będzie trudno zagłosować na najlepszą, a przeczytałam już kilka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor wylewa kubeł zimnej wody na czytelnika, zjadacza mięsa.
Przestrzegam, nie słuchajcie jej podczas przygotowywania posiłku.
Człowiek po przeczytaniu tej...