Debiutancka powieść Virginia Feito to psychologiczna jazda bez trzymanki. Jest to duszna, niepokojąca i momentami wręcz klaustrofobiczna. Główna bohaterka, pani March, to pozornie idealna żona pisarza. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś sugeruje, że bohaterka najnowszej książki jej męża… jest wzorowana właśnie na niej.
I tu zaczyna się powolny rozpad Pani March.
Autorka świetnie gra napięciem . Chociaż nie ma tu wielkich zwrotów akcji, jest za to narastające poczucie paranoi, które czytelnik zaczyna dzielić z bohaterką. Granica między rzeczywistością a jej wyobrażeniami stopniowo się zaciera. I robi się naprawdę niekomfortowo.
Klimatem ta książka przypomina mi Rebekę, Daphne de Maurier. . Pewnie dlatego aż tak mi się podobała! Język powieści jest elegancki, bo przecież akcja dotyka ludzi z wyższych sfer. Ale czuć nieustający niepokój. Tak samo nie można polubić głównych bohaterów, ale nie sposób przestać czytać!
To jedna z tych książek, które nie są przyjemne , ale są bardzo dobre. To opowieść o zatracaniu się w szaleństwie i powolnym rozpadzie psychiki. Dla mnie to genialna opowieść, którą polecam do delektowania się językiem i dusznym klimatem.
Debiutancka powieść Virginia Feito to psychologiczna jazda bez trzymanki. Jest to duszna, niepokojąca i momentami wręcz klaustrofobiczna. Główna bohaterka, pani March, to pozornie idealna żona pisarza. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś sugeruje, że bohaterka najnowszej książki jej męża… jest wzorowana właśnie na niej.
I tu zaczyna się powolny rozpad Pani March.
Autorka...
Satyra na syte klasy wyższe oraz wiwisekcja psychozy. Autorka mistrzowsko opanowała chwyt fabularny, polegający na tym, że relacje głównej bohaterki z otaczającą ją rzeczywistością (rozmowy z jakimiś osobami, wizyta w sklepie czy u fryzjera itp.) poznajemy przez pryzmat jej wewnętrznych fantazji i skrajnie egocentrycznych interpretacji. Z początku wydaje się to zabawne i intrygujące. Z czasem staje się lekko powtarzalne.
Mimo wszystko książkę czyta się sprawnie, nawet powiedziałbym że zbyt sprawnie. Zarzut może brzmieć absurdalnie. Chodzi mi o to, że przy lekturze miałem wrażenie, że autorka korzystała z poradnika pisarskiego sygnowanego przez Netflix.
Satyra na syte klasy wyższe oraz wiwisekcja psychozy. Autorka mistrzowsko opanowała chwyt fabularny, polegający na tym, że relacje głównej bohaterki z otaczającą ją rzeczywistością (rozmowy z jakimiś osobami, wizyta w sklepie czy u fryzjera itp.) poznajemy przez pryzmat jej wewnętrznych fantazji i skrajnie egocentrycznych interpretacji. Z początku wydaje się to zabawne i...
Hmmm, kupiłam e-booka, z powodu ciekawego opisu wydawcy i nader intrygującej okładki. Lubię wyobrażać sobie postaci więc od pierwszych stron widziałam bohaterkę, jako Hiacyntę Bukiet z serialu "Co ludzie powiedzą", bo nie mogłam na początku wyobrazić sobie jej wieku; aczkolwiek, gdy natrafiłam na wzmiankę, że bohaterka przechodzi początki menopauzy, starałam się ją "odmłodzić". Nigdy wcześniej czytając powieści nie wyobrażałam sobie różnych opisów osób dotyczących jednej postaci, jak w tytułowej "Pani March". Tyle ile "urojonych siebie" bohaterka widziała, tyle obrazów pojawiało się w mojej głowie. Trochę się tym męczyłam, a nawet więcej niż trochę.
Przez pierwsze 40% książki czułam znudzenie i rozdrażnienie (Pani March....Pani March... Pani March.... jakże mnie to denerwowało, ale rozumiem zamysł pisarki), aczkolwiek z drugiej strony byłam ciekawa co dalej, więc przeczytałam do końca.
To pierwsza moja książka, gdzie żadnego z bohaterów nie polubiłam, a w szczególności tytułową panią domu.
Powieść czyta się dość szybko, dlatego daję dość wysoką notę tej pozycji.
Hmmm, kupiłam e-booka, z powodu ciekawego opisu wydawcy i nader intrygującej okładki. Lubię wyobrażać sobie postaci więc od pierwszych stron widziałam bohaterkę, jako Hiacyntę Bukiet z serialu "Co ludzie powiedzą", bo nie mogłam na początku wyobrazić sobie jej wieku; aczkolwiek, gdy natrafiłam na wzmiankę, że bohaterka przechodzi początki menopauzy, starałam się ją...
Autorce udała się przedziwna rzecz, pomimo, że cała książka jest wiwisekcją na głównej bohaterce, jesteśmy w jej życiu, w jej myślach, w jej wspomnieniach, non stop cały czas z nią, a tak naprawdę w ogóle jej nie widzimy i nie poznajemy. Przynajmniej ja miałam takie wrażenie, że Pani March nie jest dla mnie ani pozytywna, ani negatywna, ani nie stała mi się bliska. Oczywiście o to chodzi i to jest gwóźdź tej książki. Słabiej było z tym narastającym napięciem, zakończenie było dla mnie jak najbardziej do przewidzenia i czegoś takiego się spodziewałam, więc tego napięcia nie czułam. Ogólnie bardzo ciekawa lektura.
Autorce udała się przedziwna rzecz, pomimo, że cała książka jest wiwisekcją na głównej bohaterce, jesteśmy w jej życiu, w jej myślach, w jej wspomnieniach, non stop cały czas z nią, a tak naprawdę w ogóle jej nie widzimy i nie poznajemy. Przynajmniej ja miałam takie wrażenie, że Pani March nie jest dla mnie ani pozytywna, ani negatywna, ani nie stała mi się bliska....
Nie czyta się źle, ale podczas lektury miałam ochotę zanucić "Ale to już było". Nic oryginalnego, zakończenie zupełnie mnie nie zaskoczyło. Takich historii film i literatura zna wiele.
Nie czyta się źle, ale podczas lektury miałam ochotę zanucić "Ale to już było". Nic oryginalnego, zakończenie zupełnie mnie nie zaskoczyło. Takich historii film i literatura zna wiele.
Akcja zaczyna nabierać tempa ok 240 strony (z 280) Do tego czasu czytałam nudny i pozbawione sensu opis wewnętrznych przeżyć bohaterki. Tytułowa bohaterka jest wiecznie niezadowolona z życia sfrustrowana kobieta. Myślę że ta książka może przypaść do gustu komuś w typie Pani March - osobie która cieszą nieszczęścia innych. Zakończenie banalne i łatwe do przewidzenia. Żałuję że tą książką kończę 2025 rok
Akcja zaczyna nabierać tempa ok 240 strony (z 280) Do tego czasu czytałam nudny i pozbawione sensu opis wewnętrznych przeżyć bohaterki. Tytułowa bohaterka jest wiecznie niezadowolona z życia sfrustrowana kobieta. Myślę że ta książka może przypaść do gustu komuś w typie Pani March - osobie która cieszą nieszczęścia innych. Zakończenie banalne i łatwe do przewidzenia. Żałuję...
Nie wiem co myśleć, Pani March całą swoją osobą budzi zainteresowanie, obrzydzenie, niechęć, litość i nie jest miłą bohaterką, nie wzbudza współczucia. Niby ją znamy ale tak naprawdę bardzo mało o niej wiem, brakuje mi zagłębienia się w jej przeszłość, dzieciństwo co pozwoliłoby zrozumieć jej osobowość. Nie da się ukryć, że cała opowieść wzbudza emocje, ale nie wiem czy mi się podobało czy nie.
Nie wiem co myśleć, Pani March całą swoją osobą budzi zainteresowanie, obrzydzenie, niechęć, litość i nie jest miłą bohaterką, nie wzbudza współczucia. Niby ją znamy ale tak naprawdę bardzo mało o niej wiem, brakuje mi zagłębienia się w jej przeszłość, dzieciństwo co pozwoliłoby zrozumieć jej osobowość. Nie da się ukryć, że cała opowieść wzbudza emocje, ale nie wiem czy...
Wszystko zaczyna się niewinnie jednak bardzo szybko przybiera postać pogłębiającej się psychozy. Nasza bohaterka, Pani March, ma poukładane życie w świecie wyższych sfer. Ma też obsesyjną potrzebę zachowania wszelkich pozorów idealnego życia - idealnej żony, matki i gospodyni. Niefortunnie wypowiedziane podejrzenie sprawia, że zaczyna ona zgłębiać temat nowo wydanej książki swojego męża, a obsesja na tym punkcie zaczyna rzucać coraz większe cienie na jej codzienność. Do tego sama zacieśnia wokół siebie pętle nawarstwiających się kłamstw, tak, że w pewnym momencie nie wiadomo już czy oszukuje ona innych czy samą siebie.
Świetnie napisana książka, bardzo dobrze przeczytany audiobook i finał jak wisienka na torcie.
Nietypowa i mocno niepokojąca.
Wszystko zaczyna się niewinnie jednak bardzo szybko przybiera postać pogłębiającej się psychozy. Nasza bohaterka, Pani March, ma poukładane życie w świecie wyższych sfer. Ma też obsesyjną potrzebę zachowania wszelkich pozorów idealnego życia - idealnej żony, matki i gospodyni. Niefortunnie wypowiedziane podejrzenie sprawia, że zaczyna ona...
Kim jest pani March? Nikt tego nie wie, nawet ona sama. Na co dzień idealna pani domu, żona sławnego pisarza i matka jego syna, organizująca dystyngowane przyjęcia dla intelektualnej śmietanki Nowego Jorku. Co jednak zostanie, kiedy na tej fasadzie pojawi się pierwsza rysa? Co będzie sobą prezentować, kiedy ten doskonały świat zacznie się walić?
„Pani March” to smutna opowieść o kobiecie bez osobowości, charakteru, a nawet imienia, żyjącej tylko tym, żeby cały świat dostrzegł jej wystudiowany obraz i samej oceniającej innych bez ustanku. Czy daje jej to szczęście lub chociaż zadowolenie? Chyba nie, cała książka Wirginii Feito to niespieszny obraz osuwania się w otchłań szaleństwa kobiety, którą ciężko polubić, a której, pod koniec, jest najzwyczajniej szkoda. Duszna atmosfera każdego akapitu wciąga w lepki klimat książki i naprawdę ciężko się od niej oderwać, mimo że zakończenie dość łatwo przewidzieć.
Kim jest pani March? Nikt tego nie wie, nawet ona sama. Na co dzień idealna pani domu, żona sławnego pisarza i matka jego syna, organizująca dystyngowane przyjęcia dla intelektualnej śmietanki Nowego Jorku. Co jednak zostanie, kiedy na tej fasadzie pojawi się pierwsza rysa? Co będzie sobą prezentować, kiedy ten doskonały świat zacznie się walić?
„Pani March” to smutna...
Podobał mi się sposób napisania tej książki, spójny i dobrze wyważony. Niestety, dobry warsztat nie jest w stanie ukryć słabizn w charakterystyce postaci ani dość nużącej historii. Trudno zrozumieć motywację bohaterki, bo mimo że poznajemy jej proces myślowy, jest on dość powierzchowny. Brakuje w tej książce emocji, bo każde wydarzenie (rzeczywiste czy nie) autorka opisuje równie beznamiętnie.
Co mnie jednak uderzyło, to chłód emocjonalny między bohaterką a jej rodziną. Z nikim nie nawiązała relacji i nikt, nawet własne dziecko, nie jest jej bliski. Można to zrzucić na karb jej psychiki, ale równie dobrze może to być opis zwyczajnej rodziny z klasy wyższej, w której każdy skupiony jest na sobie i na własnych potrzebach do tego stopnia, że pozostałe osoby traktuje z całkowitą obojętnością.
Zastanawia mnie też, czy przypadkiem nie jest tak, że każda dorosła osoba, która nie ma w życiu absolutnie żadnych obowiązków, prędzej czy później zaczęłaby tracić zmysły.
Podobał mi się sposób napisania tej książki, spójny i dobrze wyważony. Niestety, dobry warsztat nie jest w stanie ukryć słabizn w charakterystyce postaci ani dość nużącej historii. Trudno zrozumieć motywację bohaterki, bo mimo że poznajemy jej proces myślowy, jest on dość powierzchowny. Brakuje w tej książce emocji, bo każde wydarzenie (rzeczywiste czy nie) autorka opisuje...
Książka widnieje jako thriller psychologiczny z elementami satyry. Jak na debiutancką powieść jest całkiem niezła.
Pani March jest żoną uznanego pisarza, który właśnie wydał kolejną, odnoszącą sukces powieść. Pani March, należąca do wysokiej klasy średniej ma sporo kompleksów ukrywanych za fasadą drogich przedmiotów. Pani March stawia nie na to jak jest ale na to jak inni to zobaczą. Pani March jest biedną kobietą, nosi w sobie dużo nieprzepracowanego mroku; kiedy usłyszała, że pasuje do pierwowzoru głównej bohaterki, postaci z mężowskiej powieści popada w dziwny stan. Zaczyna wszędzie węszyć spisek, wydaje jej się, że wszyscy z niej po cichu drwią, zaczyna tracić zmysły.... Tak się zastanawiam, czy każdy z nas nie ma czasem w sobie odrobiny Pani March? Takiej, ze nawet sami przed sobą się troszkę wstydzimy?
Książka widnieje jako thriller psychologiczny z elementami satyry. Jak na debiutancką powieść jest całkiem niezła.
Pani March jest żoną uznanego pisarza, który właśnie wydał kolejną, odnoszącą sukces powieść. Pani March, należąca do wysokiej klasy średniej ma sporo kompleksów ukrywanych za fasadą drogich przedmiotów. Pani March stawia nie na to jak jest ale na to jak inni...
Jak na debiut jest to całkiem dobra powieść. Nie porywa, bo główna bohaterka jest w moim odczuciu osobą, której nie da się polubić i współczuć. Doceniam jednak bardzo ciekawy profil psychologiczny postaci, natomiast przez to, że znamy jedynie myśli Pani March, nie da się stworzyć w głowie całej historii. Jak dla mnie książka jest po prostu w porządku, jednak nie wiem czy ją zapamiętam na dłużej niż kilka dni.
Jak na debiut jest to całkiem dobra powieść. Nie porywa, bo główna bohaterka jest w moim odczuciu osobą, której nie da się polubić i współczuć. Doceniam jednak bardzo ciekawy profil psychologiczny postaci, natomiast przez to, że znamy jedynie myśli Pani March, nie da się stworzyć w głowie całej historii. Jak dla mnie książka jest po prostu w porządku, jednak nie wiem czy ją...
To psychologiczny thriller, który zabiera nas w podróż w głąb rodzącego się szaleństwa. Choć koncepcja fabuły jest intrygująca, to niestety książka nie porywa w pełni…
Poznajemy Panią March, pozornie szczęśliwą żonę wziętego pisarza, wiodącą dostatnie życie w luksusowym apartamencie na Upper East Side (może autorka inspirowała się Cecily von Ziegesar?). Jej spokojna egzystencja zostaje zburzona w momencie, gdy dowiaduje się, że bohaterka najnowszej powieści męża (prostytutka, postać odrażająca i pozbawiona uroku) ma być wzorowana na niej samej. Ta sugestia, rzucona przez przypadkową osobę, uruchamia lawinę paranoi i obsesji w umyśle Pani March. Zaczyna ona kwestionować wszystko: swoją tożsamość, relację z mężem, a nawet własny zdrowy rozsądek…
Autorka doskonale oddaje narastające szaleństwo bohaterki. Z niepokojem obserwujemy, jak Pani March zatraca się w swoich urojeniach, doświadcza halucynacji i coraz bardziej izoluje się od otoczenia. Ta wędrówka przez zakamarki chorego umysłu przywodzi na myśl subtelny, klaustrofobiczny niepokój znany z "Dziecka Rosemary" (choć OCZYWIŚCIE te książki dzieli przepaść w jakości). Niewątpliwym plusem jest właśnie ta kreacja rozpadu psychiki, która potrafi wciągnąć i zafascynować.
Niestety są tu pewne niedociągnięcia. Bohaterka, choć intrygująca w swojej neurotyczności i antypatyczności, momentami staje się męcząca. Jej obsesja na punkcie własnego wizerunku i tego, co myślą o niej inni, jest centralnym punktem powieści - zapewne taki był zamysł, ale mnie to troszkę zmęczyło.
Dodatkowo zakończenie było dla mnie niestety przewidywalne i nie dostarczyło oczekiwanego "uderzenia".
To książka z potencjałem, która wnikliwie analizuje psychikę kobiety na skraju załamania. Feito świetnie radzi sobie z budowaniem atmosfery narastającego niepokoju. Jednak mimo obiecującego zamysłu i ciekawej bohaterki, książce brakuje tempa i większej głębi. Pozostaje jedynie "niezłą" lekturą, która szybko ulatuje z pamięci…
Po prostu spodziewałam się czegoś lepszego.
To psychologiczny thriller, który zabiera nas w podróż w głąb rodzącego się szaleństwa. Choć koncepcja fabuły jest intrygująca, to niestety książka nie porywa w pełni…
Poznajemy Panią March, pozornie szczęśliwą żonę wziętego pisarza, wiodącą dostatnie życie w luksusowym apartamencie na Upper East Side (może autorka inspirowała się Cecily von Ziegesar?). Jej spokojna...
"Poczucie winy jest dla odważnych. Wyparcie dla reszty".
Pani March to dumna, elegancka i wytworna kobieta, żona znanego amerykańskiego pisarza. Żyje wraz z mężem i synkiem w pięknym apartamencie prestiżowej dzielnicy Nowego Jorku. Pani March nie pracuje, zajmuje się wychowaniem jedynego syna Jonatana i organizacją przyjęć. Najnowsza powieść jej męża cieszy się ogromną popularnością. Pewnego dnia właścicielka ulubionej cukierni sugeruje, że jest ona pierwowzorem głównej bohaterki najnowszej powieści swojego męża. Pani March nie może się pogodzić się z tym porównaniem ponieważ bohaterką powieści jest odrażająca prostytutka o imieniu Johanna. Przeszukując gabinet Georga przypadkiem natrafia na wycinek z gazety o niedawnym zaginięciu młodej dziewczyny. Po co jej mężowi ten wycinek? Czy może mieć coś wspólnego z tą zbrodnią?
Wydaje jej się to dziwne i podejrzane. Pani March za wszelką cenę chce poznać prawdę, zaczyna więc prowadzić własne śledztwo. Jej dziwne myśli i towarzyszący ciągle niepokój nie dają jej spać i normalnie funkcjonować. Zaczyna słyszeć dziwne odgłosy i widzieć rzeczy, których tak naprawdę nie ma.
Virginia Feito ukazuje obraz wewnętrznych zmagań głównej bohaterki, poznajemy jej myśli i emocje. Nie wiadomo co jest prawdą, a co fikcją. Jedno jest pewne, autorka przedstawia stadium obłędu psychicznie chorej kobiety. Na jej postępowanie ogromny wpływ ma przeszłość. Bardzo dziwna książka, powolna, momentami nudna i strasznie pokręcona. Zmęczyła mnie, a Pani March wręcz irytowała.
"Poczucie winy jest dla odważnych. Wyparcie dla reszty".
Pani March to dumna, elegancka i wytworna kobieta, żona znanego amerykańskiego pisarza. Żyje wraz z mężem i synkiem w pięknym apartamencie prestiżowej dzielnicy Nowego Jorku. Pani March nie pracuje, zajmuje się wychowaniem jedynego syna Jonatana i organizacją przyjęć. Najnowsza powieść jej męża cieszy się ogromną...
🎧„Pani March” - thriller psychologiczny, czarna komedia, a może… coś całkowicie innego?🤔
Doskonale pamiętam moment, w którym ta charakterystyczna okładka audiobooka „Pani March” zwróciła moją uwagę. Sporym atutem tego tytułu był również lektor, czyli Wojciech Żołądkowicz, którego zawsze słucham z wielką przyjemnością. Dodatkowo opis wydawcy obiecywał, że jest to „Znakomity thriller psychologiczny z elementami czarnej komedii i satyry społecznej”. Zaczęłam słuchać książki i początek zapowiadał się nawet obiecująco, ale później, w miarę poznawania historii pani March czułam się trochę zawiedziona całością. Kim naprawdę jest pani March? Żoną znanego pisarza, okazjonalną złodziejką, pozerką, a może niebezpieczną wariatką? Doprawdy trudno zdecydować…🤷♀️
🙄Z pewnością nie zaliczyłabym powieści do thrillera psychologicznego i nie określiłabym jej mianem czarnej komedii. Ot, obyczajowa historia z pewnym kryminalnym wątkiem w tle, ale za to szczelnie wypełniona postacią głównej bohaterki. Wszystko poznawałam z perspektywy pani March: spojrzenie na rzeczywistość, wersję wydarzeń, charakterystykę innych bohaterów. Trochę brakowało mi innego spojrzenia na to wszystko, ale cóż… taki był zamysł narracji.
Przyznaję, gdybym czytała książkę, nie wiem czy wytrwałabym do ostatniej strony.🤷♀️ Ale interpretacja pana Wojtka zawsze nadaje powieściom trochę innego brzmienia i jedynego w swoim rodzaju klimatu, więc bez problemu wysłuchałam audiobooka do końca. Odniosłam wrażenie, że postać pani March przerosła całą fabułę, wręcz wyssała z niej wszelki potencjał na mroczny thriller i była zbyt perfekcyjna na komedię. Czy to dobrze wróży na przyszłość, w kontekście kolejnych tytułów autorki, wszak „Pani March” to jej debiut? Zobaczymy! Może skuszę się, by sprawdzić.😉
🎧„Pani March” - thriller psychologiczny, czarna komedia, a może… coś całkowicie innego?🤔
Doskonale pamiętam moment, w którym ta charakterystyczna okładka audiobooka „Pani March” zwróciła moją uwagę. Sporym atutem tego tytułu był również lektor, czyli Wojciech Żołądkowicz, którego zawsze słucham z wielką przyjemnością. Dodatkowo opis wydawcy obiecywał, że jest to „Znakomity...
Tej książki nie sposób nie zauważyć. Jej nietuzinkowa okładka w krzykliwych kolorach od razu rzuca się w oczy, a zdobiąca ją postać pozbawiona twarzy intryguje i wzbudza ciekawość. Ta pozycja od razu do mnie przemówiła i trafiła wraz z kilkoma innymi do przepastnej torby, w której przynoszę do domu biblioteczne łupy.
"Pani March" to debiutancka powieść Virginii Feito, która znalazła uznanie zarówno czytelników jak i krytyków literackich. To opowieść o kobiecie na skraju załamania nerwowego, która pod maską oddanej żony i idealnej, choć odrobinę chłodnej, matki kryje dojmujący smutek, brak pewności siebie i żal do świata, że jej życie jest nudne i niesatysfakcjonujące.
Jej mąż jest odnoszącym sukcesy pisarzem, ale pani March nie jest fanką jego twórczości, prawdę mówiąc trudno jej się zmusić, aby przeczytać jakąś jego książkę.
Jednak kiedy słyszy mimochodem rzuconą uwagę, iż bohaterka jego najnowszej powieści ma dużo z nią wspólnego jest przerażona. Dla wielu kobiet, fakt że stały się pierwowzorem jakiejś postaci literackiej było powodem do dumy, jednak Pani March wpada w panikę. Johanna bowiem, główna bohaterka powieści jej męża jest starzejącą się prostytutką, brzydką i zmęczona życiem kobietą.
Obsesyjnie zaczyna analizować swoje małżeństwo, przekonana, że mąż ma jakąś ciemna stronę, którą do tej pory skrzętnie skrywał.
Bezbłędnie pełniąc funkcję dumnej żony sławnego pisarza Pani March jednocześnie nabiera podejrzeń co do co do jego uczciwości i wierności podejrzewając go nawet o udział w głośnym morderstwie młodej dziewczyny, o którym rozpisują się gazety.
Ciągły niepokój, niepewność i strach sprawiają, że zaczyna na tracić kontakt z rzeczywistością. Pogrąża się w mroku, z którego trudno jest wydobyć się samemu. A świat zdaje się tego nie dostrzegać.
To mogłaby być świetna książka o kruchości ludzkiej psychiki, jednak dawno nie obcowałam z tak irytującą bohaterką jak Pani March: pewną siebie, zdystansowaną do świata, perfekcyjną do bólu i nie dającą się lubić. Trudno jej współczuć, stanąć po jej stronie, dzielić jej troski, choć bardzo by się chciało, gdyż wychowana w zimnym i opresyjnym domu nie miała szans aby nauczyć się czułości i bliskości.
To na pewno książką, która jest powiewem świeżości, gdzie czuć pasję i głód pisania. To dobry prognostyk jeśli chodzi o kolejne powieści, które wyjdą spod ręki Virginii Feito.
Tej książki nie sposób nie zauważyć. Jej nietuzinkowa okładka w krzykliwych kolorach od razu rzuca się w oczy, a zdobiąca ją postać pozbawiona twarzy intryguje i wzbudza ciekawość. Ta pozycja od razu do mnie przemówiła i trafiła wraz z kilkoma innymi do przepastnej torby, w której przynoszę do domu biblioteczne łupy.
"Pani March" to debiutancka powieść Virginii Feito,...
"Lampy są dobre, prawda?" To akurat jedno z pytań, które pani March wypowiada na głos (zresztą, chyba w najmniej spodziewanym momencie...), większość jednak zadaje w swojej głowie, podsuwając do nich, coraz to dziwniejsze odpowiedzi. Ogólnie autorka stworzyła wyjątkową postać, choć nie byłbym sobą, gdybym nie zaciekawił się wszystkimi innymi, mężem, kucharką, synem, no i przede wszystkim mamą Pani March. W książce jest też parę smaczków narracyjnych, przykładowo wynikających z tego, że główna bohaterka odleciała, gdzieś myślami od rozmowy i stąd nie znamy jej treści w całości. Ogólnie autorka dużo wycisnęła z tego pomysłu na książkę, ale nic mnie tak szczególnie w niej nie porwało. Moim zdaniem książka jest dobra i stąd taka ocena.
"Lampy są dobre, prawda?" To akurat jedno z pytań, które pani March wypowiada na głos (zresztą, chyba w najmniej spodziewanym momencie...), większość jednak zadaje w swojej głowie, podsuwając do nich, coraz to dziwniejsze odpowiedzi. Ogólnie autorka stworzyła wyjątkową postać, choć nie byłbym sobą, gdybym nie zaciekawił się wszystkimi innymi, mężem, kucharką, synem, no i...
Bardzo mi się podobała ta książka. Siedzimy w umyśle Pani March i od pierwszych stron domyślamy się, że coś z tą kobietą jest nie tak. Upływem stron śledzimy jak główna bohaterka coraz bardziej popada w obłęd. Jest to dość straszne, ale i mega smutne jednocześnie.
Bardzo mi się podobała ta książka. Siedzimy w umyśle Pani March i od pierwszych stron domyślamy się, że coś z tą kobietą jest nie tak. Upływem stron śledzimy jak główna bohaterka coraz bardziej popada w obłęd. Jest to dość straszne, ale i mega smutne jednocześnie.
Kupiłam tę książkę pod wpływem zgrabnie ułożonego opisu na okładce, który przekonuje, że "Pani March" to nieco satyryczna opowieść o idealnej pani domu podejrzewającej swojego męża o bycie mordercą. Zgodnie z hasłami od wydawcy ten tytuł stanowi połączenie thrillera psychologicznego i czarnej komedii. Bohaterka żyje dostatnio dzięki pisarskiej karierze George’a, którego każda książka wywołuje niemałe poruszenie na rynku wydawniczym. Właśnie ukazała się jego kolejna powieść, ale tym razem sukces jest wręcz oszałamiający. Wywiady dla telewizji, wyjazdy promocyjne, przyjęcia na cześć sławnego pisarza sprawiają, że pani March jest dumna z męża, ale tylko do czasu aż właścicielka cukierni nie stwierdzi, że kobieta przypomina główną bohaterkę nowej książki. Jak to możliwe? Czyżby George dopuścił do tego, żeby jego własna żona została sportretowana w powieści o odrażającej prostytutce Johannie? Czy naprawdę pani March i ta wymyślona kobieta mają ze sobą coś wspólnego? Od tego momentu bohaterka nabiera podejrzeń. Jest przekonana, że mąż coś przed nią ukrywa, być może morderstwo dziewczyny, która zaginęła przed kilkoma miesiącami. Wpada w spiralę lęków, urojeń oraz wspomnień o traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa.
Moim zdaniem wspomniany opis na okładce jest niestety ciekawszy niż treść książki. Teoretycznie wszystko w tej powieści powinno działać, ale w praktyce byłam nią zmęczona i doczytałam tytuł raczej z wewnętrznego przymusu kończenia rozpoczętych lektur niż autentycznego zainteresowania. Pierwsze, co rzuca się w oczy to trzecioosobowa, specyficzna narracja skupiająca się wyłącznie na głównej bohaterce. Wszystkie postaci zostały sportretowane oczami pani March, a zatem czytelnik nie dostaje pogłębionego wglądu w ich charakterystyki, ponieważ protagonistka nie poświęca swoim bliskim prawdziwej uwagi. Zarówno mąż, jak i syn gdzieś tam przewijają się na marginesie historii, ale w zasadzie stanowią tło. Zachowanie rodziny March jest bardzo… powieściowe. To chyba najważniejszy zarzut w stosunku do tej historii, ponieważ od początku do końca miałam wrażenie, że nie śledzę prawdziwych, wiarygodnie zarysowanych bohaterów. Jakbym oglądała stary film, w którym widzimy tylko pojedyncze kadry mające za zadanie pokazać powolny upadek popadającej w szaleństwo kobiety. Krótkie rozdziały przywodzą na myśli filmowe kadry. Jedna scena, kiedy pani March czuje się dziwnie wyobcowana na przyjęciu organizowanym w jej domu, kolejna, gdy właścicielka cukierni sugeruje, że prostytutka Johanna z książki pana Marcha i jego żona mają wiele cech wspólnych. Następne ujęcie przedstawia protagonistkę widzącą w sąsiednim budynku kobietę wyglądającą dokładnie jak ona sama. I tak dalej przez całą książkę.
Oczywiście pojawiają się jeszcze paranoiczne przemyślenia pani March, bo moim zdaniem od początku wiadomo, że to ona widzi zakrzywiony obraz rzeczywistości i problem jest w niej, a nie otaczających ją ludziach. To, co ma urok w starym filmie, w tej książce mnie drażniło i przez cały czas czułam, że nie mogę odpowiednio zaangażować się w opowieść. Autorka poświęca mnóstwo czasu na opis tego, co główna bohaterka robi w ciągu dnia albo o czym myśli w danej chwili. Jest to interesujące tylko na początku, bo jednak dość szybko czytelnik orientuje się, że pani March jest uwięziona w gorsecie konwenansów, dbania o pozory i zastanawiania się, co ludzie powiedzą. Zdecydowanie zbyt mało się tutaj dzieje, by móc rozpoznać w tej historii thriller psychologiczny, że o czarnej komedii nawet nie wspomnę, bo w portrecie rodziny March nie ma nic zabawnego.
Virginia Feito stworzyła opowieść o nieszczęśliwej, chorej kobiecie, której wołania o pomoc nikt nie zauważył. W opiniach czytelników często pojawia się wzmianka, że protagonistka jest szalenie irytująca i trudno znieść jej sposób myślenia. Moim zdaniem ona jest przede wszystkim bardzo zagubiona i tak mocno zespolona z wizerunkiem perfekcyjnej amerykańskiej pani domu z wyższych sfer (prawdopodobnie żyjącej gdzieś w połowie XX wieku), że nie umie postępować inaczej niż zgodnie z grą pozorów wyniesioną z domu rodzinnego. Chodzi do muzeum, bo tak wypada, a nie dlatego, że ją to interesuje. Dba o dekoracje świąteczne w salonie, bo co sobie goście pomyślą, kiedy zauważą ich brak. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o bardziej rozbudowaną psychologię postaci, wykraczającą poza zilustrowanie przywiązanie pani March do zachowania pozorów. Lektura była dla mnie raczej rozczarowująca. Jeśli szukacie skomplikowanego thrillera albo emocjonującej opowieści o żonie podejrzewającej, że jej mąż jest mordercą, to takich treści nie dostaniecie. Trudno mi komukolwiek polecić tę książkę, więc ostrzegam, że czytacie na własne ryzyko.
Kupiłam tę książkę pod wpływem zgrabnie ułożonego opisu na okładce, który przekonuje, że "Pani March" to nieco satyryczna opowieść o idealnej pani domu podejrzewającej swojego męża o bycie mordercą. Zgodnie z hasłami od wydawcy ten tytuł stanowi połączenie thrillera psychologicznego i czarnej komedii. Bohaterka żyje dostatnio dzięki pisarskiej karierze George’a, którego...
Początkowo niespiesznie tocząca się akcja, z biegiem czytania coraz bardziej wciąga i nie pozwala odłożyć lektury. Niesamowity nastrój towarzyszy historii toczącej się w kręgu klasy wyższej Nowego Jorku.
Początkowo niespiesznie tocząca się akcja, z biegiem czytania coraz bardziej wciąga i nie pozwala odłożyć lektury. Niesamowity nastrój towarzyszy historii toczącej się w kręgu klasy wyższej Nowego Jorku.
Ależ mnie wymęczyła ta książka. Pani March to najbardziej antypatyczna i irytująca bohaterka z jaką od dłuższego czasu przyszło mi się w literaturze mierzyć. Siedzenie w jej głowie było niestety stratą czasu.
Opis wydawcy zapowiadał thriller psychologiczny połączony z czarną komedią. Nie dostrzegam tu ani jednego, ani drugiego. To w gruncie rzeczy dość smutna historia kobiety, która zdaje się sama siebie wpędzać w chorobę psychiczną i coraz głębszą psychozę. Początek jeszcze dawał nadzieję na dość ciekawy portret psychologiczny postaci, ale im dalej tym gorzej - pani March nie wzbudziła we mnie żadnych emocji poza skrajną irytacją i zmęczeniem. To niezwykle niepewna siebie osoba, która nie potrafi nawiązać ani jednej zdrowej relacji z drugim człowiekiem, bagatelizuje wszystkie poważne problemy w swoim życiu, a błahostki zmienia w swojej głowie w afery wagi niemalże państwowej.
Odniosłam wrażenie, że książka jest bardzo dziwnie napisana - narracja była mocno bezosobowa i nie posłużyło to na jej korzyść. Może w jakiejś mierze wynikać to z przekładu, bo zaledwie na 60 pierwszych stronach rzuciły mi się w oczy co najmniej trzy dziwne błędy redakcyjno-tłumaczeniowe, nie zmienia to jednak faktu, że zupełnie nie potrafiłam się w tę historię zaangażować.
Już w którymś z pierwszych rozdziałów bohaterka czyta "Rebekę" i podejrzewam, że była to mało subtelna aluzja ze strony autorki dotycząca tego obok jakich dzieł jej powieść miałaby być stawiana. Coś nie wyszło. Nie ma tu nic z dusznej, tajemniczej atmosfery wykreowanej przez Daphne du Maurier. Bezimiennej przez niemal całą książkę pani March również jest niesamowicie daleko do głównej bohaterki "Rebeki".
Zakończenie nijak nie szokuje, bo można się go domyślić mniej więcej od połowy książki.
Ależ mnie wymęczyła ta książka. Pani March to najbardziej antypatyczna i irytująca bohaterka z jaką od dłuższego czasu przyszło mi się w literaturze mierzyć. Siedzenie w jej głowie było niestety stratą czasu.
Opis wydawcy zapowiadał thriller psychologiczny połączony z czarną komedią. Nie dostrzegam tu ani jednego, ani drugiego. To w gruncie rzeczy dość smutna historia...
Jakoś zabrakło mi mocnych akcentów. Trudno było mi się w nią wkręcić, uwierzyć tej historii. Może to kwestia stylu, może mocno naciąganej fabuły - nie wiem, ale nie wrócę do tej książki.
Jakoś zabrakło mi mocnych akcentów. Trudno było mi się w nią wkręcić, uwierzyć tej historii. Może to kwestia stylu, może mocno naciąganej fabuły - nie wiem, ale nie wrócę do tej książki.
To całkiem niezła powieść, mimo że w pewnym momencie można już się domyślać zakończenia. Jej bohaterka, pani March, odgrywa nieustannie role: pani domu, żony poczytnego pisarza, organizatorki przyjęć, matki, pracodawczyni, dziennikarki. Ciągle czuje się obserwowana, poddawana ocenie, szczególnie po wydaniu przez jej męża ostatniej powieści. Zaczyna widzieć dziwne rzeczy, podejrzewać męża i innych o niecne czyny lub złe intencje. Źródłem zaburzeń z pewnością są jej doświadczenia z dzieciństwa, relacje z matką, siostrą. Okazuje się, że najważniejsze są zawsze pozory, nie można sobie pozwolić na pokazanie prawdziwego oblicza.
Czyta się tę powieść bardzo szybko, bo mimo jednostronnej narracji (punkt widzenia pani March), jest ona wciągająca i intrygująca.
To całkiem niezła powieść, mimo że w pewnym momencie można już się domyślać zakończenia. Jej bohaterka, pani March, odgrywa nieustannie role: pani domu, żony poczytnego pisarza, organizatorki przyjęć, matki, pracodawczyni, dziennikarki. Ciągle czuje się obserwowana, poddawana ocenie, szczególnie po wydaniu przez jej męża ostatniej powieści. Zaczyna widzieć dziwne rzeczy,...
Kim jest pani March?
Skomplikowaną kobietą, której imię czytelnik poznaje w ostatnim zdaniu.
Żoną słynnego powieściopisarza, dręczoną pragnieniem perfekcji i przekonaną, że świat kręci się wokół niej.
Nowojorską paniusią z wyższej klasy.
Absolutnym próżniakiem.
Zazdrośnicą i zawistnym babolem.
Miłośniczką chleba oliwkowego.
Kobietą o niestabilnym umyśle, powoli i coraz bardziej popadającą w szaleństwo, gdy zaczyna podejrzewać męża, że na jej podobieństwo stworzył antybohaterkę swojego najnowszego bestsellera.
A w ogóle to jest szalona historia, oryginalna, klaustrofobiczna i głęboko niepokojąca. Mimo dusznego klimatu, zawiewa od niej świeżością.
Jestem zaskoczona jak bardzo mi ta książka pasowała, mimo że rozkręcała się powoli, miewała momenty dłużyzn, a głównej bohaterki nie dało się polubić.
Kim jest pani March?
Skomplikowaną kobietą, której imię czytelnik poznaje w ostatnim zdaniu.
Żoną słynnego powieściopisarza, dręczoną pragnieniem perfekcji i przekonaną, że świat kręci się wokół niej.
Nowojorską paniusią z wyższej klasy.
Absolutnym próżniakiem.
Zazdrośnicą i zawistnym babolem.
Miłośniczką chleba oliwkowego.
Kobietą o niestabilnym umyśle, powoli i...
Jaką trzeba mieć wyobraźnię, żeby stworzyć taki majstersztyk?
Pani March kupując ciemny chleb z oliwkami, dowiedziała się, że mąż napisał o niej książkę. Oczywiście wiedziała o najnowszej powieści Pana Marcha ale skąd pomysł, że mogłaby być inspiracją dla okropnej kobiety lekkich obyczajów (?). Czy Patricia z piekarni się pomyliła ? Czy karaluchy naprawdę są w jej domu? I dlaczego mąż trzyma w swoim notesie wycinek o zaginionej kobiecie?
To powieść, przez którą się płynie. Unosi nas na kartach niczym woda. Wystarczy się zanurzyć a nim się obejrzymy dopływamy do brzegu.
Jaką trzeba mieć wyobraźnię, żeby stworzyć taki majstersztyk?
Pani March kupując ciemny chleb z oliwkami, dowiedziała się, że mąż napisał o niej książkę. Oczywiście wiedziała o najnowszej powieści Pana Marcha ale skąd pomysł, że mogłaby być inspiracją dla okropnej kobiety lekkich obyczajów (?). Czy Patricia z piekarni się pomyliła ? Czy karaluchy naprawdę są w jej domu? I...
Debiutancka powieść Virginia Feito to psychologiczna jazda bez trzymanki. Jest to duszna, niepokojąca i momentami wręcz klaustrofobiczna. Główna bohaterka, pani March, to pozornie idealna żona pisarza. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś sugeruje, że bohaterka najnowszej książki jej męża… jest wzorowana właśnie na niej.
I tu zaczyna się powolny rozpad Pani March.
Autorka świetnie gra napięciem . Chociaż nie ma tu wielkich zwrotów akcji, jest za to narastające poczucie paranoi, które czytelnik zaczyna dzielić z bohaterką. Granica między rzeczywistością a jej wyobrażeniami stopniowo się zaciera. I robi się naprawdę niekomfortowo.
Klimatem ta książka przypomina mi Rebekę, Daphne de Maurier. . Pewnie dlatego aż tak mi się podobała! Język powieści jest elegancki, bo przecież akcja dotyka ludzi z wyższych sfer. Ale czuć nieustający niepokój. Tak samo nie można polubić głównych bohaterów, ale nie sposób przestać czytać!
To jedna z tych książek, które nie są przyjemne , ale są bardzo dobre. To opowieść o zatracaniu się w szaleństwie i powolnym rozpadzie psychiki. Dla mnie to genialna opowieść, którą polecam do delektowania się językiem i dusznym klimatem.
Debiutancka powieść Virginia Feito to psychologiczna jazda bez trzymanki. Jest to duszna, niepokojąca i momentami wręcz klaustrofobiczna. Główna bohaterka, pani March, to pozornie idealna żona pisarza. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś sugeruje, że bohaterka najnowszej książki jej męża… jest wzorowana właśnie na niej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI tu zaczyna się powolny rozpad Pani March.
Autorka...
Satyra na syte klasy wyższe oraz wiwisekcja psychozy. Autorka mistrzowsko opanowała chwyt fabularny, polegający na tym, że relacje głównej bohaterki z otaczającą ją rzeczywistością (rozmowy z jakimiś osobami, wizyta w sklepie czy u fryzjera itp.) poznajemy przez pryzmat jej wewnętrznych fantazji i skrajnie egocentrycznych interpretacji. Z początku wydaje się to zabawne i intrygujące. Z czasem staje się lekko powtarzalne.
Mimo wszystko książkę czyta się sprawnie, nawet powiedziałbym że zbyt sprawnie. Zarzut może brzmieć absurdalnie. Chodzi mi o to, że przy lekturze miałem wrażenie, że autorka korzystała z poradnika pisarskiego sygnowanego przez Netflix.
Satyra na syte klasy wyższe oraz wiwisekcja psychozy. Autorka mistrzowsko opanowała chwyt fabularny, polegający na tym, że relacje głównej bohaterki z otaczającą ją rzeczywistością (rozmowy z jakimiś osobami, wizyta w sklepie czy u fryzjera itp.) poznajemy przez pryzmat jej wewnętrznych fantazji i skrajnie egocentrycznych interpretacji. Z początku wydaje się to zabawne i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHmmm, kupiłam e-booka, z powodu ciekawego opisu wydawcy i nader intrygującej okładki. Lubię wyobrażać sobie postaci więc od pierwszych stron widziałam bohaterkę, jako Hiacyntę Bukiet z serialu "Co ludzie powiedzą", bo nie mogłam na początku wyobrazić sobie jej wieku; aczkolwiek, gdy natrafiłam na wzmiankę, że bohaterka przechodzi początki menopauzy, starałam się ją "odmłodzić". Nigdy wcześniej czytając powieści nie wyobrażałam sobie różnych opisów osób dotyczących jednej postaci, jak w tytułowej "Pani March". Tyle ile "urojonych siebie" bohaterka widziała, tyle obrazów pojawiało się w mojej głowie. Trochę się tym męczyłam, a nawet więcej niż trochę.
Przez pierwsze 40% książki czułam znudzenie i rozdrażnienie (Pani March....Pani March... Pani March.... jakże mnie to denerwowało, ale rozumiem zamysł pisarki), aczkolwiek z drugiej strony byłam ciekawa co dalej, więc przeczytałam do końca.
To pierwsza moja książka, gdzie żadnego z bohaterów nie polubiłam, a w szczególności tytułową panią domu.
Powieść czyta się dość szybko, dlatego daję dość wysoką notę tej pozycji.
Hmmm, kupiłam e-booka, z powodu ciekawego opisu wydawcy i nader intrygującej okładki. Lubię wyobrażać sobie postaci więc od pierwszych stron widziałam bohaterkę, jako Hiacyntę Bukiet z serialu "Co ludzie powiedzą", bo nie mogłam na początku wyobrazić sobie jej wieku; aczkolwiek, gdy natrafiłam na wzmiankę, że bohaterka przechodzi początki menopauzy, starałam się ją...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorce udała się przedziwna rzecz, pomimo, że cała książka jest wiwisekcją na głównej bohaterce, jesteśmy w jej życiu, w jej myślach, w jej wspomnieniach, non stop cały czas z nią, a tak naprawdę w ogóle jej nie widzimy i nie poznajemy. Przynajmniej ja miałam takie wrażenie, że Pani March nie jest dla mnie ani pozytywna, ani negatywna, ani nie stała mi się bliska. Oczywiście o to chodzi i to jest gwóźdź tej książki. Słabiej było z tym narastającym napięciem, zakończenie było dla mnie jak najbardziej do przewidzenia i czegoś takiego się spodziewałam, więc tego napięcia nie czułam. Ogólnie bardzo ciekawa lektura.
Autorce udała się przedziwna rzecz, pomimo, że cała książka jest wiwisekcją na głównej bohaterce, jesteśmy w jej życiu, w jej myślach, w jej wspomnieniach, non stop cały czas z nią, a tak naprawdę w ogóle jej nie widzimy i nie poznajemy. Przynajmniej ja miałam takie wrażenie, że Pani March nie jest dla mnie ani pozytywna, ani negatywna, ani nie stała mi się bliska....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie czyta się źle, ale podczas lektury miałam ochotę zanucić "Ale to już było". Nic oryginalnego, zakończenie zupełnie mnie nie zaskoczyło. Takich historii film i literatura zna wiele.
Nie czyta się źle, ale podczas lektury miałam ochotę zanucić "Ale to już było". Nic oryginalnego, zakończenie zupełnie mnie nie zaskoczyło. Takich historii film i literatura zna wiele.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja zaczyna nabierać tempa ok 240 strony (z 280) Do tego czasu czytałam nudny i pozbawione sensu opis wewnętrznych przeżyć bohaterki. Tytułowa bohaterka jest wiecznie niezadowolona z życia sfrustrowana kobieta. Myślę że ta książka może przypaść do gustu komuś w typie Pani March - osobie która cieszą nieszczęścia innych. Zakończenie banalne i łatwe do przewidzenia. Żałuję że tą książką kończę 2025 rok
Akcja zaczyna nabierać tempa ok 240 strony (z 280) Do tego czasu czytałam nudny i pozbawione sensu opis wewnętrznych przeżyć bohaterki. Tytułowa bohaterka jest wiecznie niezadowolona z życia sfrustrowana kobieta. Myślę że ta książka może przypaść do gustu komuś w typie Pani March - osobie która cieszą nieszczęścia innych. Zakończenie banalne i łatwe do przewidzenia. Żałuję...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem co myśleć, Pani March całą swoją osobą budzi zainteresowanie, obrzydzenie, niechęć, litość i nie jest miłą bohaterką, nie wzbudza współczucia. Niby ją znamy ale tak naprawdę bardzo mało o niej wiem, brakuje mi zagłębienia się w jej przeszłość, dzieciństwo co pozwoliłoby zrozumieć jej osobowość. Nie da się ukryć, że cała opowieść wzbudza emocje, ale nie wiem czy mi się podobało czy nie.
Nie wiem co myśleć, Pani March całą swoją osobą budzi zainteresowanie, obrzydzenie, niechęć, litość i nie jest miłą bohaterką, nie wzbudza współczucia. Niby ją znamy ale tak naprawdę bardzo mało o niej wiem, brakuje mi zagłębienia się w jej przeszłość, dzieciństwo co pozwoliłoby zrozumieć jej osobowość. Nie da się ukryć, że cała opowieść wzbudza emocje, ale nie wiem czy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNietypowa i mocno niepokojąca.
Wszystko zaczyna się niewinnie jednak bardzo szybko przybiera postać pogłębiającej się psychozy. Nasza bohaterka, Pani March, ma poukładane życie w świecie wyższych sfer. Ma też obsesyjną potrzebę zachowania wszelkich pozorów idealnego życia - idealnej żony, matki i gospodyni. Niefortunnie wypowiedziane podejrzenie sprawia, że zaczyna ona zgłębiać temat nowo wydanej książki swojego męża, a obsesja na tym punkcie zaczyna rzucać coraz większe cienie na jej codzienność. Do tego sama zacieśnia wokół siebie pętle nawarstwiających się kłamstw, tak, że w pewnym momencie nie wiadomo już czy oszukuje ona innych czy samą siebie.
Świetnie napisana książka, bardzo dobrze przeczytany audiobook i finał jak wisienka na torcie.
Nietypowa i mocno niepokojąca.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko zaczyna się niewinnie jednak bardzo szybko przybiera postać pogłębiającej się psychozy. Nasza bohaterka, Pani March, ma poukładane życie w świecie wyższych sfer. Ma też obsesyjną potrzebę zachowania wszelkich pozorów idealnego życia - idealnej żony, matki i gospodyni. Niefortunnie wypowiedziane podejrzenie sprawia, że zaczyna ona...
Kim jest pani March? Nikt tego nie wie, nawet ona sama. Na co dzień idealna pani domu, żona sławnego pisarza i matka jego syna, organizująca dystyngowane przyjęcia dla intelektualnej śmietanki Nowego Jorku. Co jednak zostanie, kiedy na tej fasadzie pojawi się pierwsza rysa? Co będzie sobą prezentować, kiedy ten doskonały świat zacznie się walić?
„Pani March” to smutna opowieść o kobiecie bez osobowości, charakteru, a nawet imienia, żyjącej tylko tym, żeby cały świat dostrzegł jej wystudiowany obraz i samej oceniającej innych bez ustanku. Czy daje jej to szczęście lub chociaż zadowolenie? Chyba nie, cała książka Wirginii Feito to niespieszny obraz osuwania się w otchłań szaleństwa kobiety, którą ciężko polubić, a której, pod koniec, jest najzwyczajniej szkoda. Duszna atmosfera każdego akapitu wciąga w lepki klimat książki i naprawdę ciężko się od niej oderwać, mimo że zakończenie dość łatwo przewidzieć.
Kim jest pani March? Nikt tego nie wie, nawet ona sama. Na co dzień idealna pani domu, żona sławnego pisarza i matka jego syna, organizująca dystyngowane przyjęcia dla intelektualnej śmietanki Nowego Jorku. Co jednak zostanie, kiedy na tej fasadzie pojawi się pierwsza rysa? Co będzie sobą prezentować, kiedy ten doskonały świat zacznie się walić?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Pani March” to smutna...
Podobał mi się sposób napisania tej książki, spójny i dobrze wyważony. Niestety, dobry warsztat nie jest w stanie ukryć słabizn w charakterystyce postaci ani dość nużącej historii. Trudno zrozumieć motywację bohaterki, bo mimo że poznajemy jej proces myślowy, jest on dość powierzchowny. Brakuje w tej książce emocji, bo każde wydarzenie (rzeczywiste czy nie) autorka opisuje równie beznamiętnie.
Co mnie jednak uderzyło, to chłód emocjonalny między bohaterką a jej rodziną. Z nikim nie nawiązała relacji i nikt, nawet własne dziecko, nie jest jej bliski. Można to zrzucić na karb jej psychiki, ale równie dobrze może to być opis zwyczajnej rodziny z klasy wyższej, w której każdy skupiony jest na sobie i na własnych potrzebach do tego stopnia, że pozostałe osoby traktuje z całkowitą obojętnością.
Zastanawia mnie też, czy przypadkiem nie jest tak, że każda dorosła osoba, która nie ma w życiu absolutnie żadnych obowiązków, prędzej czy później zaczęłaby tracić zmysły.
Podobał mi się sposób napisania tej książki, spójny i dobrze wyważony. Niestety, dobry warsztat nie jest w stanie ukryć słabizn w charakterystyce postaci ani dość nużącej historii. Trudno zrozumieć motywację bohaterki, bo mimo że poznajemy jej proces myślowy, jest on dość powierzchowny. Brakuje w tej książce emocji, bo każde wydarzenie (rzeczywiste czy nie) autorka opisuje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka widnieje jako thriller psychologiczny z elementami satyry. Jak na debiutancką powieść jest całkiem niezła.
Pani March jest żoną uznanego pisarza, który właśnie wydał kolejną, odnoszącą sukces powieść. Pani March, należąca do wysokiej klasy średniej ma sporo kompleksów ukrywanych za fasadą drogich przedmiotów. Pani March stawia nie na to jak jest ale na to jak inni to zobaczą. Pani March jest biedną kobietą, nosi w sobie dużo nieprzepracowanego mroku; kiedy usłyszała, że pasuje do pierwowzoru głównej bohaterki, postaci z mężowskiej powieści popada w dziwny stan. Zaczyna wszędzie węszyć spisek, wydaje jej się, że wszyscy z niej po cichu drwią, zaczyna tracić zmysły.... Tak się zastanawiam, czy każdy z nas nie ma czasem w sobie odrobiny Pani March? Takiej, ze nawet sami przed sobą się troszkę wstydzimy?
Książka widnieje jako thriller psychologiczny z elementami satyry. Jak na debiutancką powieść jest całkiem niezła.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPani March jest żoną uznanego pisarza, który właśnie wydał kolejną, odnoszącą sukces powieść. Pani March, należąca do wysokiej klasy średniej ma sporo kompleksów ukrywanych za fasadą drogich przedmiotów. Pani March stawia nie na to jak jest ale na to jak inni...
Jak na debiut jest to całkiem dobra powieść. Nie porywa, bo główna bohaterka jest w moim odczuciu osobą, której nie da się polubić i współczuć. Doceniam jednak bardzo ciekawy profil psychologiczny postaci, natomiast przez to, że znamy jedynie myśli Pani March, nie da się stworzyć w głowie całej historii. Jak dla mnie książka jest po prostu w porządku, jednak nie wiem czy ją zapamiętam na dłużej niż kilka dni.
Jak na debiut jest to całkiem dobra powieść. Nie porywa, bo główna bohaterka jest w moim odczuciu osobą, której nie da się polubić i współczuć. Doceniam jednak bardzo ciekawy profil psychologiczny postaci, natomiast przez to, że znamy jedynie myśli Pani March, nie da się stworzyć w głowie całej historii. Jak dla mnie książka jest po prostu w porządku, jednak nie wiem czy ją...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo psychologiczny thriller, który zabiera nas w podróż w głąb rodzącego się szaleństwa. Choć koncepcja fabuły jest intrygująca, to niestety książka nie porywa w pełni…
Poznajemy Panią March, pozornie szczęśliwą żonę wziętego pisarza, wiodącą dostatnie życie w luksusowym apartamencie na Upper East Side (może autorka inspirowała się Cecily von Ziegesar?). Jej spokojna egzystencja zostaje zburzona w momencie, gdy dowiaduje się, że bohaterka najnowszej powieści męża (prostytutka, postać odrażająca i pozbawiona uroku) ma być wzorowana na niej samej. Ta sugestia, rzucona przez przypadkową osobę, uruchamia lawinę paranoi i obsesji w umyśle Pani March. Zaczyna ona kwestionować wszystko: swoją tożsamość, relację z mężem, a nawet własny zdrowy rozsądek…
Autorka doskonale oddaje narastające szaleństwo bohaterki. Z niepokojem obserwujemy, jak Pani March zatraca się w swoich urojeniach, doświadcza halucynacji i coraz bardziej izoluje się od otoczenia. Ta wędrówka przez zakamarki chorego umysłu przywodzi na myśl subtelny, klaustrofobiczny niepokój znany z "Dziecka Rosemary" (choć OCZYWIŚCIE te książki dzieli przepaść w jakości). Niewątpliwym plusem jest właśnie ta kreacja rozpadu psychiki, która potrafi wciągnąć i zafascynować.
Niestety są tu pewne niedociągnięcia. Bohaterka, choć intrygująca w swojej neurotyczności i antypatyczności, momentami staje się męcząca. Jej obsesja na punkcie własnego wizerunku i tego, co myślą o niej inni, jest centralnym punktem powieści - zapewne taki był zamysł, ale mnie to troszkę zmęczyło.
Dodatkowo zakończenie było dla mnie niestety przewidywalne i nie dostarczyło oczekiwanego "uderzenia".
To książka z potencjałem, która wnikliwie analizuje psychikę kobiety na skraju załamania. Feito świetnie radzi sobie z budowaniem atmosfery narastającego niepokoju. Jednak mimo obiecującego zamysłu i ciekawej bohaterki, książce brakuje tempa i większej głębi. Pozostaje jedynie "niezłą" lekturą, która szybko ulatuje z pamięci…
Po prostu spodziewałam się czegoś lepszego.
To psychologiczny thriller, który zabiera nas w podróż w głąb rodzącego się szaleństwa. Choć koncepcja fabuły jest intrygująca, to niestety książka nie porywa w pełni…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoznajemy Panią March, pozornie szczęśliwą żonę wziętego pisarza, wiodącą dostatnie życie w luksusowym apartamencie na Upper East Side (może autorka inspirowała się Cecily von Ziegesar?). Jej spokojna...
Nie wiem czemu to powstało.
Przeczytałam połowę i ostatni rozdział
Zupełnie literatura nie dla mnie.
Nie wiem czemu to powstało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam połowę i ostatni rozdział
Zupełnie literatura nie dla mnie.
"Poczucie winy jest dla odważnych. Wyparcie dla reszty".
Pani March to dumna, elegancka i wytworna kobieta, żona znanego amerykańskiego pisarza. Żyje wraz z mężem i synkiem w pięknym apartamencie prestiżowej dzielnicy Nowego Jorku. Pani March nie pracuje, zajmuje się wychowaniem jedynego syna Jonatana i organizacją przyjęć. Najnowsza powieść jej męża cieszy się ogromną popularnością. Pewnego dnia właścicielka ulubionej cukierni sugeruje, że jest ona pierwowzorem głównej bohaterki najnowszej powieści swojego męża. Pani March nie może się pogodzić się z tym porównaniem ponieważ bohaterką powieści jest odrażająca prostytutka o imieniu Johanna. Przeszukując gabinet Georga przypadkiem natrafia na wycinek z gazety o niedawnym zaginięciu młodej dziewczyny. Po co jej mężowi ten wycinek? Czy może mieć coś wspólnego z tą zbrodnią?
Wydaje jej się to dziwne i podejrzane. Pani March za wszelką cenę chce poznać prawdę, zaczyna więc prowadzić własne śledztwo. Jej dziwne myśli i towarzyszący ciągle niepokój nie dają jej spać i normalnie funkcjonować. Zaczyna słyszeć dziwne odgłosy i widzieć rzeczy, których tak naprawdę nie ma.
Virginia Feito ukazuje obraz wewnętrznych zmagań głównej bohaterki, poznajemy jej myśli i emocje. Nie wiadomo co jest prawdą, a co fikcją. Jedno jest pewne, autorka przedstawia stadium obłędu psychicznie chorej kobiety. Na jej postępowanie ogromny wpływ ma przeszłość. Bardzo dziwna książka, powolna, momentami nudna i strasznie pokręcona. Zmęczyła mnie, a Pani March wręcz irytowała.
"Poczucie winy jest dla odważnych. Wyparcie dla reszty".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPani March to dumna, elegancka i wytworna kobieta, żona znanego amerykańskiego pisarza. Żyje wraz z mężem i synkiem w pięknym apartamencie prestiżowej dzielnicy Nowego Jorku. Pani March nie pracuje, zajmuje się wychowaniem jedynego syna Jonatana i organizacją przyjęć. Najnowsza powieść jej męża cieszy się ogromną...
Liczyłam na coś ciekawego natomiast to było nudne .
Liczyłam na coś ciekawego natomiast to było nudne .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🎧„Pani March” - thriller psychologiczny, czarna komedia, a może… coś całkowicie innego?🤔
Doskonale pamiętam moment, w którym ta charakterystyczna okładka audiobooka „Pani March” zwróciła moją uwagę. Sporym atutem tego tytułu był również lektor, czyli Wojciech Żołądkowicz, którego zawsze słucham z wielką przyjemnością. Dodatkowo opis wydawcy obiecywał, że jest to „Znakomity thriller psychologiczny z elementami czarnej komedii i satyry społecznej”. Zaczęłam słuchać książki i początek zapowiadał się nawet obiecująco, ale później, w miarę poznawania historii pani March czułam się trochę zawiedziona całością. Kim naprawdę jest pani March? Żoną znanego pisarza, okazjonalną złodziejką, pozerką, a może niebezpieczną wariatką? Doprawdy trudno zdecydować…🤷♀️
🙄Z pewnością nie zaliczyłabym powieści do thrillera psychologicznego i nie określiłabym jej mianem czarnej komedii. Ot, obyczajowa historia z pewnym kryminalnym wątkiem w tle, ale za to szczelnie wypełniona postacią głównej bohaterki. Wszystko poznawałam z perspektywy pani March: spojrzenie na rzeczywistość, wersję wydarzeń, charakterystykę innych bohaterów. Trochę brakowało mi innego spojrzenia na to wszystko, ale cóż… taki był zamysł narracji.
Przyznaję, gdybym czytała książkę, nie wiem czy wytrwałabym do ostatniej strony.🤷♀️ Ale interpretacja pana Wojtka zawsze nadaje powieściom trochę innego brzmienia i jedynego w swoim rodzaju klimatu, więc bez problemu wysłuchałam audiobooka do końca. Odniosłam wrażenie, że postać pani March przerosła całą fabułę, wręcz wyssała z niej wszelki potencjał na mroczny thriller i była zbyt perfekcyjna na komedię. Czy to dobrze wróży na przyszłość, w kontekście kolejnych tytułów autorki, wszak „Pani March” to jej debiut? Zobaczymy! Może skuszę się, by sprawdzić.😉
🎧„Pani March” - thriller psychologiczny, czarna komedia, a może… coś całkowicie innego?🤔
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoskonale pamiętam moment, w którym ta charakterystyczna okładka audiobooka „Pani March” zwróciła moją uwagę. Sporym atutem tego tytułu był również lektor, czyli Wojciech Żołądkowicz, którego zawsze słucham z wielką przyjemnością. Dodatkowo opis wydawcy obiecywał, że jest to „Znakomity...
Tej książki nie sposób nie zauważyć. Jej nietuzinkowa okładka w krzykliwych kolorach od razu rzuca się w oczy, a zdobiąca ją postać pozbawiona twarzy intryguje i wzbudza ciekawość. Ta pozycja od razu do mnie przemówiła i trafiła wraz z kilkoma innymi do przepastnej torby, w której przynoszę do domu biblioteczne łupy.
"Pani March" to debiutancka powieść Virginii Feito, która znalazła uznanie zarówno czytelników jak i krytyków literackich. To opowieść o kobiecie na skraju załamania nerwowego, która pod maską oddanej żony i idealnej, choć odrobinę chłodnej, matki kryje dojmujący smutek, brak pewności siebie i żal do świata, że jej życie jest nudne i niesatysfakcjonujące.
Jej mąż jest odnoszącym sukcesy pisarzem, ale pani March nie jest fanką jego twórczości, prawdę mówiąc trudno jej się zmusić, aby przeczytać jakąś jego książkę.
Jednak kiedy słyszy mimochodem rzuconą uwagę, iż bohaterka jego najnowszej powieści ma dużo z nią wspólnego jest przerażona. Dla wielu kobiet, fakt że stały się pierwowzorem jakiejś postaci literackiej było powodem do dumy, jednak Pani March wpada w panikę. Johanna bowiem, główna bohaterka powieści jej męża jest starzejącą się prostytutką, brzydką i zmęczona życiem kobietą.
Obsesyjnie zaczyna analizować swoje małżeństwo, przekonana, że mąż ma jakąś ciemna stronę, którą do tej pory skrzętnie skrywał.
Bezbłędnie pełniąc funkcję dumnej żony sławnego pisarza Pani March jednocześnie nabiera podejrzeń co do co do jego uczciwości i wierności podejrzewając go nawet o udział w głośnym morderstwie młodej dziewczyny, o którym rozpisują się gazety.
Ciągły niepokój, niepewność i strach sprawiają, że zaczyna na tracić kontakt z rzeczywistością. Pogrąża się w mroku, z którego trudno jest wydobyć się samemu. A świat zdaje się tego nie dostrzegać.
To mogłaby być świetna książka o kruchości ludzkiej psychiki, jednak dawno nie obcowałam z tak irytującą bohaterką jak Pani March: pewną siebie, zdystansowaną do świata, perfekcyjną do bólu i nie dającą się lubić. Trudno jej współczuć, stanąć po jej stronie, dzielić jej troski, choć bardzo by się chciało, gdyż wychowana w zimnym i opresyjnym domu nie miała szans aby nauczyć się czułości i bliskości.
To na pewno książką, która jest powiewem świeżości, gdzie czuć pasję i głód pisania. To dobry prognostyk jeśli chodzi o kolejne powieści, które wyjdą spod ręki Virginii Feito.
Tej książki nie sposób nie zauważyć. Jej nietuzinkowa okładka w krzykliwych kolorach od razu rzuca się w oczy, a zdobiąca ją postać pozbawiona twarzy intryguje i wzbudza ciekawość. Ta pozycja od razu do mnie przemówiła i trafiła wraz z kilkoma innymi do przepastnej torby, w której przynoszę do domu biblioteczne łupy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Pani March" to debiutancka powieść Virginii Feito,...
"Lampy są dobre, prawda?" To akurat jedno z pytań, które pani March wypowiada na głos (zresztą, chyba w najmniej spodziewanym momencie...), większość jednak zadaje w swojej głowie, podsuwając do nich, coraz to dziwniejsze odpowiedzi. Ogólnie autorka stworzyła wyjątkową postać, choć nie byłbym sobą, gdybym nie zaciekawił się wszystkimi innymi, mężem, kucharką, synem, no i przede wszystkim mamą Pani March. W książce jest też parę smaczków narracyjnych, przykładowo wynikających z tego, że główna bohaterka odleciała, gdzieś myślami od rozmowy i stąd nie znamy jej treści w całości. Ogólnie autorka dużo wycisnęła z tego pomysłu na książkę, ale nic mnie tak szczególnie w niej nie porwało. Moim zdaniem książka jest dobra i stąd taka ocena.
"Lampy są dobre, prawda?" To akurat jedno z pytań, które pani March wypowiada na głos (zresztą, chyba w najmniej spodziewanym momencie...), większość jednak zadaje w swojej głowie, podsuwając do nich, coraz to dziwniejsze odpowiedzi. Ogólnie autorka stworzyła wyjątkową postać, choć nie byłbym sobą, gdybym nie zaciekawił się wszystkimi innymi, mężem, kucharką, synem, no i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to3,5. Postać Pani March świetnie napisana, zdecydowanie przerosła tę historię.
3,5. Postać Pani March świetnie napisana, zdecydowanie przerosła tę historię.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nie jest zła, ale chociaż wiedziałam o czym będzie, spodziewałam się jednak czegoś innego, innego klimatu. Zakończenie zrobiłabym inne ;).
Książka nie jest zła, ale chociaż wiedziałam o czym będzie, spodziewałam się jednak czegoś innego, innego klimatu. Zakończenie zrobiłabym inne ;).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo mi się podobała ta książka. Siedzimy w umyśle Pani March i od pierwszych stron domyślamy się, że coś z tą kobietą jest nie tak. Upływem stron śledzimy jak główna bohaterka coraz bardziej popada w obłęd. Jest to dość straszne, ale i mega smutne jednocześnie.
Bardzo mi się podobała ta książka. Siedzimy w umyśle Pani March i od pierwszych stron domyślamy się, że coś z tą kobietą jest nie tak. Upływem stron śledzimy jak główna bohaterka coraz bardziej popada w obłęd. Jest to dość straszne, ale i mega smutne jednocześnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłam tę książkę pod wpływem zgrabnie ułożonego opisu na okładce, który przekonuje, że "Pani March" to nieco satyryczna opowieść o idealnej pani domu podejrzewającej swojego męża o bycie mordercą. Zgodnie z hasłami od wydawcy ten tytuł stanowi połączenie thrillera psychologicznego i czarnej komedii. Bohaterka żyje dostatnio dzięki pisarskiej karierze George’a, którego każda książka wywołuje niemałe poruszenie na rynku wydawniczym. Właśnie ukazała się jego kolejna powieść, ale tym razem sukces jest wręcz oszałamiający. Wywiady dla telewizji, wyjazdy promocyjne, przyjęcia na cześć sławnego pisarza sprawiają, że pani March jest dumna z męża, ale tylko do czasu aż właścicielka cukierni nie stwierdzi, że kobieta przypomina główną bohaterkę nowej książki. Jak to możliwe? Czyżby George dopuścił do tego, żeby jego własna żona została sportretowana w powieści o odrażającej prostytutce Johannie? Czy naprawdę pani March i ta wymyślona kobieta mają ze sobą coś wspólnego? Od tego momentu bohaterka nabiera podejrzeń. Jest przekonana, że mąż coś przed nią ukrywa, być może morderstwo dziewczyny, która zaginęła przed kilkoma miesiącami. Wpada w spiralę lęków, urojeń oraz wspomnień o traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa.
Moim zdaniem wspomniany opis na okładce jest niestety ciekawszy niż treść książki. Teoretycznie wszystko w tej powieści powinno działać, ale w praktyce byłam nią zmęczona i doczytałam tytuł raczej z wewnętrznego przymusu kończenia rozpoczętych lektur niż autentycznego zainteresowania. Pierwsze, co rzuca się w oczy to trzecioosobowa, specyficzna narracja skupiająca się wyłącznie na głównej bohaterce. Wszystkie postaci zostały sportretowane oczami pani March, a zatem czytelnik nie dostaje pogłębionego wglądu w ich charakterystyki, ponieważ protagonistka nie poświęca swoim bliskim prawdziwej uwagi. Zarówno mąż, jak i syn gdzieś tam przewijają się na marginesie historii, ale w zasadzie stanowią tło. Zachowanie rodziny March jest bardzo… powieściowe. To chyba najważniejszy zarzut w stosunku do tej historii, ponieważ od początku do końca miałam wrażenie, że nie śledzę prawdziwych, wiarygodnie zarysowanych bohaterów. Jakbym oglądała stary film, w którym widzimy tylko pojedyncze kadry mające za zadanie pokazać powolny upadek popadającej w szaleństwo kobiety. Krótkie rozdziały przywodzą na myśli filmowe kadry. Jedna scena, kiedy pani March czuje się dziwnie wyobcowana na przyjęciu organizowanym w jej domu, kolejna, gdy właścicielka cukierni sugeruje, że prostytutka Johanna z książki pana Marcha i jego żona mają wiele cech wspólnych. Następne ujęcie przedstawia protagonistkę widzącą w sąsiednim budynku kobietę wyglądającą dokładnie jak ona sama. I tak dalej przez całą książkę.
Oczywiście pojawiają się jeszcze paranoiczne przemyślenia pani March, bo moim zdaniem od początku wiadomo, że to ona widzi zakrzywiony obraz rzeczywistości i problem jest w niej, a nie otaczających ją ludziach. To, co ma urok w starym filmie, w tej książce mnie drażniło i przez cały czas czułam, że nie mogę odpowiednio zaangażować się w opowieść. Autorka poświęca mnóstwo czasu na opis tego, co główna bohaterka robi w ciągu dnia albo o czym myśli w danej chwili. Jest to interesujące tylko na początku, bo jednak dość szybko czytelnik orientuje się, że pani March jest uwięziona w gorsecie konwenansów, dbania o pozory i zastanawiania się, co ludzie powiedzą. Zdecydowanie zbyt mało się tutaj dzieje, by móc rozpoznać w tej historii thriller psychologiczny, że o czarnej komedii nawet nie wspomnę, bo w portrecie rodziny March nie ma nic zabawnego.
Virginia Feito stworzyła opowieść o nieszczęśliwej, chorej kobiecie, której wołania o pomoc nikt nie zauważył. W opiniach czytelników często pojawia się wzmianka, że protagonistka jest szalenie irytująca i trudno znieść jej sposób myślenia. Moim zdaniem ona jest przede wszystkim bardzo zagubiona i tak mocno zespolona z wizerunkiem perfekcyjnej amerykańskiej pani domu z wyższych sfer (prawdopodobnie żyjącej gdzieś w połowie XX wieku), że nie umie postępować inaczej niż zgodnie z grą pozorów wyniesioną z domu rodzinnego. Chodzi do muzeum, bo tak wypada, a nie dlatego, że ją to interesuje. Dba o dekoracje świąteczne w salonie, bo co sobie goście pomyślą, kiedy zauważą ich brak. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o bardziej rozbudowaną psychologię postaci, wykraczającą poza zilustrowanie przywiązanie pani March do zachowania pozorów. Lektura była dla mnie raczej rozczarowująca. Jeśli szukacie skomplikowanego thrillera albo emocjonującej opowieści o żonie podejrzewającej, że jej mąż jest mordercą, to takich treści nie dostaniecie. Trudno mi komukolwiek polecić tę książkę, więc ostrzegam, że czytacie na własne ryzyko.
Kupiłam tę książkę pod wpływem zgrabnie ułożonego opisu na okładce, który przekonuje, że "Pani March" to nieco satyryczna opowieść o idealnej pani domu podejrzewającej swojego męża o bycie mordercą. Zgodnie z hasłami od wydawcy ten tytuł stanowi połączenie thrillera psychologicznego i czarnej komedii. Bohaterka żyje dostatnio dzięki pisarskiej karierze George’a, którego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo niespiesznie tocząca się akcja, z biegiem czytania coraz bardziej wciąga i nie pozwala odłożyć lektury. Niesamowity nastrój towarzyszy historii toczącej się w kręgu klasy wyższej Nowego Jorku.
Początkowo niespiesznie tocząca się akcja, z biegiem czytania coraz bardziej wciąga i nie pozwala odłożyć lektury. Niesamowity nastrój towarzyszy historii toczącej się w kręgu klasy wyższej Nowego Jorku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż mnie wymęczyła ta książka. Pani March to najbardziej antypatyczna i irytująca bohaterka z jaką od dłuższego czasu przyszło mi się w literaturze mierzyć. Siedzenie w jej głowie było niestety stratą czasu.
Opis wydawcy zapowiadał thriller psychologiczny połączony z czarną komedią. Nie dostrzegam tu ani jednego, ani drugiego. To w gruncie rzeczy dość smutna historia kobiety, która zdaje się sama siebie wpędzać w chorobę psychiczną i coraz głębszą psychozę. Początek jeszcze dawał nadzieję na dość ciekawy portret psychologiczny postaci, ale im dalej tym gorzej - pani March nie wzbudziła we mnie żadnych emocji poza skrajną irytacją i zmęczeniem. To niezwykle niepewna siebie osoba, która nie potrafi nawiązać ani jednej zdrowej relacji z drugim człowiekiem, bagatelizuje wszystkie poważne problemy w swoim życiu, a błahostki zmienia w swojej głowie w afery wagi niemalże państwowej.
Odniosłam wrażenie, że książka jest bardzo dziwnie napisana - narracja była mocno bezosobowa i nie posłużyło to na jej korzyść. Może w jakiejś mierze wynikać to z przekładu, bo zaledwie na 60 pierwszych stronach rzuciły mi się w oczy co najmniej trzy dziwne błędy redakcyjno-tłumaczeniowe, nie zmienia to jednak faktu, że zupełnie nie potrafiłam się w tę historię zaangażować.
Już w którymś z pierwszych rozdziałów bohaterka czyta "Rebekę" i podejrzewam, że była to mało subtelna aluzja ze strony autorki dotycząca tego obok jakich dzieł jej powieść miałaby być stawiana. Coś nie wyszło. Nie ma tu nic z dusznej, tajemniczej atmosfery wykreowanej przez Daphne du Maurier. Bezimiennej przez niemal całą książkę pani March również jest niesamowicie daleko do głównej bohaterki "Rebeki".
Zakończenie nijak nie szokuje, bo można się go domyślić mniej więcej od połowy książki.
Ależ mnie wymęczyła ta książka. Pani March to najbardziej antypatyczna i irytująca bohaterka z jaką od dłuższego czasu przyszło mi się w literaturze mierzyć. Siedzenie w jej głowie było niestety stratą czasu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpis wydawcy zapowiadał thriller psychologiczny połączony z czarną komedią. Nie dostrzegam tu ani jednego, ani drugiego. To w gruncie rzeczy dość smutna historia...
Jakoś zabrakło mi mocnych akcentów. Trudno było mi się w nią wkręcić, uwierzyć tej historii. Może to kwestia stylu, może mocno naciąganej fabuły - nie wiem, ale nie wrócę do tej książki.
Jakoś zabrakło mi mocnych akcentów. Trudno było mi się w nią wkręcić, uwierzyć tej historii. Może to kwestia stylu, może mocno naciąganej fabuły - nie wiem, ale nie wrócę do tej książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo całkiem niezła powieść, mimo że w pewnym momencie można już się domyślać zakończenia. Jej bohaterka, pani March, odgrywa nieustannie role: pani domu, żony poczytnego pisarza, organizatorki przyjęć, matki, pracodawczyni, dziennikarki. Ciągle czuje się obserwowana, poddawana ocenie, szczególnie po wydaniu przez jej męża ostatniej powieści. Zaczyna widzieć dziwne rzeczy, podejrzewać męża i innych o niecne czyny lub złe intencje. Źródłem zaburzeń z pewnością są jej doświadczenia z dzieciństwa, relacje z matką, siostrą. Okazuje się, że najważniejsze są zawsze pozory, nie można sobie pozwolić na pokazanie prawdziwego oblicza.
Czyta się tę powieść bardzo szybko, bo mimo jednostronnej narracji (punkt widzenia pani March), jest ona wciągająca i intrygująca.
To całkiem niezła powieść, mimo że w pewnym momencie można już się domyślać zakończenia. Jej bohaterka, pani March, odgrywa nieustannie role: pani domu, żony poczytnego pisarza, organizatorki przyjęć, matki, pracodawczyni, dziennikarki. Ciągle czuje się obserwowana, poddawana ocenie, szczególnie po wydaniu przez jej męża ostatniej powieści. Zaczyna widzieć dziwne rzeczy,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKim jest pani March?
Skomplikowaną kobietą, której imię czytelnik poznaje w ostatnim zdaniu.
Żoną słynnego powieściopisarza, dręczoną pragnieniem perfekcji i przekonaną, że świat kręci się wokół niej.
Nowojorską paniusią z wyższej klasy.
Absolutnym próżniakiem.
Zazdrośnicą i zawistnym babolem.
Miłośniczką chleba oliwkowego.
Kobietą o niestabilnym umyśle, powoli i coraz bardziej popadającą w szaleństwo, gdy zaczyna podejrzewać męża, że na jej podobieństwo stworzył antybohaterkę swojego najnowszego bestsellera.
A w ogóle to jest szalona historia, oryginalna, klaustrofobiczna i głęboko niepokojąca. Mimo dusznego klimatu, zawiewa od niej świeżością.
Jestem zaskoczona jak bardzo mi ta książka pasowała, mimo że rozkręcała się powoli, miewała momenty dłużyzn, a głównej bohaterki nie dało się polubić.
Kim jest pani March?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSkomplikowaną kobietą, której imię czytelnik poznaje w ostatnim zdaniu.
Żoną słynnego powieściopisarza, dręczoną pragnieniem perfekcji i przekonaną, że świat kręci się wokół niej.
Nowojorską paniusią z wyższej klasy.
Absolutnym próżniakiem.
Zazdrośnicą i zawistnym babolem.
Miłośniczką chleba oliwkowego.
Kobietą o niestabilnym umyśle, powoli i...
Jaką trzeba mieć wyobraźnię, żeby stworzyć taki majstersztyk?
Pani March kupując ciemny chleb z oliwkami, dowiedziała się, że mąż napisał o niej książkę. Oczywiście wiedziała o najnowszej powieści Pana Marcha ale skąd pomysł, że mogłaby być inspiracją dla okropnej kobiety lekkich obyczajów (?). Czy Patricia z piekarni się pomyliła ? Czy karaluchy naprawdę są w jej domu? I dlaczego mąż trzyma w swoim notesie wycinek o zaginionej kobiecie?
To powieść, przez którą się płynie. Unosi nas na kartach niczym woda. Wystarczy się zanurzyć a nim się obejrzymy dopływamy do brzegu.
Jaką trzeba mieć wyobraźnię, żeby stworzyć taki majstersztyk?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPani March kupując ciemny chleb z oliwkami, dowiedziała się, że mąż napisał o niej książkę. Oczywiście wiedziała o najnowszej powieści Pana Marcha ale skąd pomysł, że mogłaby być inspiracją dla okropnej kobiety lekkich obyczajów (?). Czy Patricia z piekarni się pomyliła ? Czy karaluchy naprawdę są w jej domu? I...