„Gdzie są moje zwłoki?” to błyskotliwa komedia kryminalna z bardzo charakterystycznym twistem - łączy lekki, momentami absurdalny humor z całkiem poważnym tłem historycznym.
Patolog Jeremi Organek odkrywa ciało kobiety… które chwilę później znika ze stołu sekcyjnego. Chwilę wcześniej w gardle denatki znajduje tajemniczy klucz. Wraz z wścibską blogerką Lindą rozpoczynają nietypowe śledztwo, które prowadzi ich do okrytego złą sławą szpitala w Mokrzeszowie.
Czarny, inteligentny humor od razu mnie kupił - pełno tu ironii, błyskotliwych dialogów i absurdalnych sytuacji. Nie ma miejsca na nudę. Na plus wypada również nietypowy duet bohaterów - poważny patolog i energiczna historyczka, którzy świetnie się uzupełniają. Autorka umiejętnie łączy lekką, komediową formę z cięższymi tematami. Wątek historyczny sięga mrocznych kart przeszłości - organizacji Lebensborn oraz germanizacji polskich dzieci w czasie II wojny światowej. To sprawia, że powieść nie tylko bawi, ale też porusza. Fragmenty poświęcone temu tematowi są szczególnie przejmujące i chwytają za serce.
To lekki kryminał z inteligentnym humorem, ale też nutą tajemnicy i historii. Po raz kolejny świetnie bawiłam się przy książce autorki 💚
„Gdzie są moje zwłoki?” to błyskotliwa komedia kryminalna z bardzo charakterystycznym twistem - łączy lekki, momentami absurdalny humor z całkiem poważnym tłem historycznym.
Patolog Jeremi Organek odkrywa ciało kobiety… które chwilę później znika ze stołu sekcyjnego. Chwilę wcześniej w gardle denatki znajduje tajemniczy klucz. Wraz z wścibską blogerką Lindą rozpoczynają...
Jeśli, ktoś lubi dowcipną narrację w stylu Pani Olgi Rudnickiej czy Pana Alka Rogozińskiego to jest to pozycja dla niego. Mnie się to kiedyś "przejadło" ale po dłuższej przerwie można sobie odświeżyć komedie kryminalne. Padło na Panią Małgorzatę Starostę i muszę przyznać, że bawiłem się zaskakująco dobrze i to pomimo absurdów. (Choćby takich, że tajna sekta dbająca o bezpieczeństwo do tego stopnia, że nawet zasłaniają sobie oczy by nie widzieć kim są inni członkowie spotykają się tylko po to by każdy z nich odpowiedział na pytanie:
-Jak idą przygotowania do wykonania planu?
- Dobrze.
- A Tobie?
- Mam małe problemy ale sobie poradzę.
- To możemy się rozejść.)
Jeśli, ktoś lubi dowcipną narrację w stylu Pani Olgi Rudnickiej czy Pana Alka Rogozińskiego to jest to pozycja dla niego. Mnie się to kiedyś "przejadło" ale po dłuższej przerwie można sobie odświeżyć komedie kryminalne. Padło na Panią Małgorzatę Starostę i muszę przyznać, że bawiłem się zaskakująco dobrze i to pomimo absurdów. (Choćby takich, że tajna sekta dbająca o...
Jeremi Organek właśnie odebrał super tort w kształcie mózgu, ale ten dzień potoczył się niestandardowo. Na stole sekcyjnym leżały zwłoki, a potem zniknęły! Za to do sali sekcyjnej wparowała ruda, młoda kobieta i cóż... ostatecznie została partnerką patologa w duecie detektywistycznym. Czy uda im się dowiedzieć kim była denatka i dlaczego ktoś przewrócił ich mieszkania do góry nogami?
Komedia kryminalna łącząca w sobie historyczne wątki, co w sumie nie jest standardem w tego typu beletrystyce oraz wesołe słowotwórstwo rudej Lindy i uporządkowanie przystojnego patologa wyszły autorce rewelacyjne.
Jeremi Organek właśnie odebrał super tort w kształcie mózgu, ale ten dzień potoczył się niestandardowo. Na stole sekcyjnym leżały zwłoki, a potem zniknęły! Za to do sali sekcyjnej wparowała ruda, młoda kobieta i cóż... ostatecznie została partnerką patologa w duecie detektywistycznym. Czy uda im się dowiedzieć kim była denatka i dlaczego ktoś przewrócił ich mieszkania do...
Zabawna, wartka komedia kryminalna. Wątek historyczny (polskie dzieci odebrane rodzinom i germanizowane) powoduje że nie jest to całkowicie lekkie czytadło. Dwójka głównych bohaterów bardzo na plus.
Zabawna, wartka komedia kryminalna. Wątek historyczny (polskie dzieci odebrane rodzinom i germanizowane) powoduje że nie jest to całkowicie lekkie czytadło. Dwójka głównych bohaterów bardzo na plus.
Sięgnęłam po "Gdzie moje zwłoki", żeby troszkę oczyścić głowę. Postawiłam na Małgorzatę Starostę i był to strzał w dziesiątkę. Super komedia kryminalna, a jednocześnie przerwanie akcji wspomnieniami o bardziej poważnym wydźwięku sprawiło, że książka zapada w pamięć. Kolejne tomy przede mną.
Sięgnęłam po "Gdzie moje zwłoki", żeby troszkę oczyścić głowę. Postawiłam na Małgorzatę Starostę i był to strzał w dziesiątkę. Super komedia kryminalna, a jednocześnie przerwanie akcji wspomnieniami o bardziej poważnym wydźwięku sprawiło, że książka zapada w pamięć. Kolejne tomy przede mną.
Tym razem postawiłam na komedię kryminalną @malgorzata.starosta.autorka i był to strzał w dziesiątkę.Zabójczo przystojny patolog Jeremi Organek,rudowłosa blogerka Linda Miller i zniknięte ciało pewnej rusałki.... Okazuje się że sprawy w które wikłają się bohaterowie mają swoje korzenie w czasach II wojny.Autorka udowadnia że nawet w komedii można przemycić ciekawe tematy i nie sprawia to że powieść na tym traci a dużo zyskuje.Gorąco polecam w ten mroźny wieczór 😉
Tym razem postawiłam na komedię kryminalną @malgorzata.starosta.autorka i był to strzał w dziesiątkę.Zabójczo przystojny patolog Jeremi Organek,rudowłosa blogerka Linda Miller i zniknięte ciało pewnej rusałki.... Okazuje się że sprawy w które wikłają się bohaterowie mają swoje korzenie w czasach II wojny.Autorka udowadnia że nawet w komedii można przemycić ciekawe tematy i...
Kryminał na wesoło, w którym prokuratorka i policjanci radośnie przekomarzają się z głównymi bohaterami uroczo łamiącymi prawo. Taka niby współczesna Chmielewska, ale wątek kryminalny słabszy, niż to u Chmielewskiej bywało.
Z drugiej strony, jest ciężki emocjonalnie wątek historyczny, który może być dobijający, jeśli oczekujesz tylko komedii.
Kryminał na wesoło, w którym prokuratorka i policjanci radośnie przekomarzają się z głównymi bohaterami uroczo łamiącymi prawo. Taka niby współczesna Chmielewska, ale wątek kryminalny słabszy, niż to u Chmielewskiej bywało.
Z drugiej strony, jest ciężki emocjonalnie wątek historyczny, który może być dobijający, jeśli oczekujesz tylko komedii.
Przyjemne rozpoczęcie serii, które ma swoje wzloty i upadki fabularne, całościowo czyta się to bardzo przyjemnie i zachęca do sięgnięcie po kolejne części tej serii.
Przyjemne rozpoczęcie serii, które ma swoje wzloty i upadki fabularne, całościowo czyta się to bardzo przyjemnie i zachęca do sięgnięcie po kolejne części tej serii.
Napaliłam się jak szczerbaty na suchary, bo już dawno nie czytałam kryminału na wesoło, a bardzo je lubię, ale to było totalnie nie moje poczucie humoru...
Nie mniej jednak nie żałuję przeczytania książki ponieważ wątek historyczny, odbieranie dzieci polskim rodzinom, germanizacja i wcielenie w głąb Rzeszy to coś o czym mało się mówiło i mówi.
Dla mnie autorka mogłaby się tylko na tej historii, ale kto co lubi.
Napaliłam się jak szczerbaty na suchary, bo już dawno nie czytałam kryminału na wesoło, a bardzo je lubię, ale to było totalnie nie moje poczucie humoru...
Nie mniej jednak nie żałuję przeczytania książki ponieważ wątek historyczny, odbieranie dzieci polskim rodzinom, germanizacja i wcielenie w głąb Rzeszy to coś o czym mało się mówiło i mówi.
Dla mnie autorka mogłaby się...
Komedie kryminalne nigdy nie były moim konikiem. Zatrzymałam się na miłości dozgonnej do Joanny Chmielewskiej i długo nie mogłam znaleźć autorki, która rozbawiłaby mnie tak samo inteligentnie, bez przesady i przerysowania. Bo przecież mistrzyni zbrodniczej komedii z nutką romansu może być tylko jedna.
A jednak - jak właśnie się przekonałam - są dwie.
Małgorzata Starosta dokonała rzeczy niemożliwej: przywróciła mi wiarę w humor w książkach. Jej powieść to literacki rollercoaster absurdu, ironii i błyskotliwego dowcipu. A sama autorka powinna chyba przebadać się genealogicznie - istnieje spore prawdopodobieństwo, że łączy ją z Joanną Chmielewską jakieś pokrewieństwo – nie tylko ducha.
Narracja u Starosty ocieka dowcipem, przekorą i cudownie kąśliwym dystansem. To bez wątpienia najśmieszniejsza książka, jaką przeczytałam w tym roku. A wszystko za sprawą genialnie wykreowanych postaci. Para głównych bohaterów to duet, który rozkłada na łopatki i przyprawia o zakwasy mięśni twarzy, więc radzę się przygotować.
Jeremi Organek, pięćdziesięcioletni patomorfolog o aparycji George’a Clooneya, to człowiek z zasadami, pedantyczny w pracy i nieco sztywny w życiu prywatnym. Ma samochód o imieniu Kazik, zespół muzyczny po godzinach i… całkiem porządne serce, choć pewnie by się do tego nie przyznał. Linda Miller natomiast to jego przeciwieństwo - dwudziestopięcioletni wulkan energii o rudych włosach i błyskotliwym umyśle. Kobieta z pazurem, ciętym językiem i nieprawdopodobną zdolnością do wpadania w kłopoty.
Zderzenie tych dwóch światów nie miało prawa się udać, a jednak między Jeremim i Lindą iskrzy od pierwszej sceny. Ich dialogi to feeria sarkazmu i doskonale wyczutej chemii.
Nie sposób nie wspomnieć też o samej konstrukcji fabuły. Starosta prowadzi swoją historię z wdziękiem i pazurem, wplatając w nią elementy historyczne, które nadają głębi - motyw Lebensbornu, germanizacji dzieci czy mrocznego szpitala w Mokrzeszowie. Pod płaszczykiem komedii kryminalnej kryje się zatem coś więcej…
Liczba razy, kiedy śmiałam się w trakcie lektury, jest niepoliczalna. Raz z absurdu, raz z genialnego porównania, raz z prześmiewczego komentarza Lindy o współczesnym świecie. Ale za każdym razem - z autentycznym zachwytem nad językiem i rytmem opowieści. Bo Małgorzata Starosta ma zaiste niezwykły dar: potrafi rozśmieszyć, poruszyć i zostawić w czytelniku iskierkę czegoś dobrego.
Podsumowując - nie wiem, gdzie są zwłoki, ale wiem jedno - Małgorzata Starosta tchnęła nowe życie w gatunek, który przez lata wydawał się już martwy.
Komedie kryminalne nigdy nie były moim konikiem. Zatrzymałam się na miłości dozgonnej do Joanny Chmielewskiej i długo nie mogłam znaleźć autorki, która rozbawiłaby mnie tak samo inteligentnie, bez przesady i przerysowania. Bo przecież mistrzyni zbrodniczej komedii z nutką romansu może być tylko jedna.
A jednak - jak właśnie się przekonałam - są dwie.
Małgorzata Starosta...
Lubię komedia kryminalne ale wplatanie do jednego koszyka martyrologii drugiej wojny światowej i lekkiej komedii kryminalnej z rodzjau tych od Chmielewkiej czy Rozińskiego nie wydaje mi się dobrym pomysłem. I nie podobało mi się to, choć musze przyznać, pióro lekkie a i lektor audiobooka czytał bardzo przyjemnie.
Lubię komedia kryminalne ale wplatanie do jednego koszyka martyrologii drugiej wojny światowej i lekkiej komedii kryminalnej z rodzjau tych od Chmielewkiej czy Rozińskiego nie wydaje mi się dobrym pomysłem. I nie podobało mi się to, choć musze przyznać, pióro lekkie a i lektor audiobooka czytał bardzo przyjemnie.
Można zgubić klucze, telefon. Można zgubić się w lesie na grzybach albo w ZUS-ie przy okienku ale czy można zgubić ciało? W prosektorium gdzie wszystko jest uporządkowane, sterylne, numeryczne…? Otóż można! Osobie której przydarzy się taka przykra sytuacja i straci coś cennego (np. czas w wspominanym ZUS-ie), należy pomóc w poszukiwaniach bo samemu będzie trudno a na pewno trudniej. I tu pojawia się (może nie cała na biało co byłoby adekwatne do miejsca), przebojowa dziennikarka chcąca przeprowadzić wywiad z jednym z patologów, a trafia na moment wykrycia nietypowej zguby. Prawda, że interesująco się zaczyna? A to dopiero początek. Niefortunnym znalazcą podmienionych zwłok (czyli nie tylko zgubił ale też znalazł), jest Jeremi Organek- przystojny introwertyk, który zamienił się na dyżur z kolegą. Przypadek? To kto miał dokonać znaleziska. Intryga jak się patrzy! Mimo niebywałej lekkości i swobody w zastany świat, w który wprowadza nas Autorka, w klimat niewymuszonego humoru, który towarzyszy dialogom mamy w tle trudny temat a mianowicie tragedię germanizacji polskich dzieci w czasie wojny. Na szczęście ta zbitka nie zgrzyta. Nie przeszkadza połączenie tragicznych losów niezliczonych ofiar chorych umysłów a cały preceder, który przejdzie do historii jako Lebensborn nie tylko posłuży jako tło dla rozgrywającej się akcji ale myślę, że też dla wielu będzie zachętą to zagłębienia się w tej tematyce. Bardzo się cieszę, że trafiłem na twórczość Pani Małgorzaty. Mam pewność, że jak pójdzie coś nie tak, wstanę nie tą nogą a czarny kot przebiegnie drogą nie będę rozmyślał co złego jeszcze może się przytrafić. Po prostu sięgnę po kolejną książkę Jej autorstwa i na pewno się nie zawiodę.
Można zgubić klucze, telefon. Można zgubić się w lesie na grzybach albo w ZUS-ie przy okienku ale czy można zgubić ciało? W prosektorium gdzie wszystko jest uporządkowane, sterylne, numeryczne…? Otóż można! Osobie której przydarzy się taka przykra sytuacja i straci coś cennego (np. czas w wspominanym ZUS-ie), należy pomóc w poszukiwaniach bo samemu będzie trudno a na...
Wiecie za co najbardziej lubię takie imprezy jak Warszawskie Targi Książki. Nie za premiery ani możliwość zdobywania autografu. Zwłaszcza, że tym razem pogoda nie dopisała. Padało co chwilę, a nawet pisarzy było ciężko poznać, bo większość była tak opatulona jakby śnieg miał za raz spaść. W środku maja. Kto to słyszał. Nie chce tu jednak marudzić, ale się pochwalić. To właśnie na tej imprezie, a dokładniej na jednej z prelekcji poznałem pisarkę, która chyba wyląduje w mojej ulubionej top dziesiątce. Wiem, że lista ta często się zmienia, a miejsce nie jest przypisane raz na zawsze, ale kolejne tomy przygód dość niezwykłego duetu mogą zapewnić Małgorzacie Staroście stabilność. Jak na razie mam za sobą “Gdzie są moje zwłoki?” i jedno muszę przyznać, jest grubo.
Wszystko zaczyna się od tortu. I to dość niezwykłego, bo w kształcie mózgu. To trochę niepokojące, ale to co będzie dalej na spokojnie to przebije, bo w końcu nie zawsze zwłoki atrakcyjnej blondynki znikają ze stołu doświadczonego lekarza medycyny sądowej Jeremiego Organka. Tak szczerze to jeszcze nigdy się to nie zdarzyło. Dlatego nic dziwnego, że ma on pewne wątpliwości co do własnego zdrowia psychicznego. Na ratunek przychodzi blogerka Linda Miller, która dzięki swojej dociekliwości postanawia pomóc mu wyjaśnić tę dość nietuzinkową sytuację, zwłaszcza że jej plany i tak już poszły się bujać. Wszystko komplikuje się w momencie, gdy znaleziony w gardle denatki przedmiot prowadzi ich do Mokrzeszowa. Dokładniej do znajdującego się tam szpitala. To z czym będą musieli się zmierzyć wyciągnie na światło dzienne dawne losy wielu osób.
Jest to mocno zaskakująca historia, głównie dlatego że spodziewałem się bardzo luźnej i nudnej momentami opowieści. No wiecie takiego zapychacza czasu, po którego sięgamy, gdy wszystko inne nam się znudziło. Jednak otrzymałem pełnokrwistą zagadkę kryminalną mocno okraszoną humorem oraz dość niezwykłym językiem. Nawet wulgaryzmy tutaj zaprezentowane zostały w bardzo zabawny sposób i nie zdziwię się jak na stałe wejdą do życia codziennego wielbicieli tej historii. Nawet będę wiedział kto sięgnął po tę książkę po sposobie w jaki się wypowiada.
Jednak nie o tym chciałem mówić, a o samej powieści. Jest to wielowątkowa historia, w której lepiej poznajemy nie tylko bohaterów, ale również wydarzenia, które do tego wszystkiego doprowadziły, a są one powiązane z istniejąca w czasach II Wojny Światowej niemiecką organizacją mającą za zadanie germanizować polskie dzieci, by uczynić z nich pełnoprawnych obywateli III Rzeszy. Słyszeliście o Lebensborn. Sporo tu możemy się o niej dowiedzieć oraz o tym czym się w niej zajmowali. To taki przyjemny aspekt edukacyjny, chociaż sam temat jest okropny. Dobrze się jednak tu wkomponowuje. Autorka zrobiła kawał dobrej roboty tworząc spójną opowieść, w której wszystko tak dobrze do siebie pasuje. Nie zapomniała również o małych mniej ważnych kłopotach bohaterów, żeby nie układało im się wszystko zbyt łatwo.
Jeżeli o nich mowa to są bardzo dobrze zaprezentowani i wielowymiarowi. Obydwoje mają pewną przeszłość, która zostaje zaprezentowana wcześniej czy później, ale nie wpływa zbyt mocno na samą fabułę, chociażby u niego. Co do policjantów z którymi nasza dwójka będzie musiała wejść w interakcję mam pewne awersje. Przymulają trochę, ale to tylko na początku. Ogólnie zalatuje mi tu mocno Ojcem Mateuszem. Tylko roweru brakowało. Za to była Toyoty Yaris. Jeszcze na chwile zatrzymam się przy Lindzie i Jeremim. Nie znajdziecie tu historii pokroju Harlequina, gdzie zagrożona kobieta wpada w ręce przystojnego mężczyzny. Tutaj tego niema za grosz. To czyta czasem przyjacielska relacja, w której obydwoje wiedzą, że druga strona jest atrakcyjna, ale nic z tego nie będzie. Mam nadzieję, że nikomu tą informacją nie popsułem zabawy.
Z góry mogę powiedzieć, że zanim ta recenzja pojawi się na blogu będę miał za sobą drugą o ile nie trzecią książkę z tej serii za sobą. To niezwykle ciekawa i wciągająca historia, w której postacie nie za głupcami którym wszystko się udaje, a ludzi których naprawdę chętnie byśmy spotkali na co dzień. Poszedłbym na koncert kapeli Organka, ale nazwy zespołu wolę tu nie podawać, bo nie wiem jakby zareagowały na nią algorytmy. “Gdzie są moje zwłoki?” to bardzo dobrze napisana książka z bardzo pomysłową fabułą, ciekawym rozwiązaniem oraz historią, która pozwoli inaczej spojrzeć na historię naszego kraju. Zwłaszcza te najczarniejsze lata. Pełno tu lekkiego i niewymuszonego humoru, który zapewni czytelnikowi dużo przyjemnej rozrywki. Dodatkowo wersja audiobookowa w wykonaniu Macieja Motylskiego, który wspaniale, głosowo wciela się w każdą postać sprawia, że poczujemy się jak w siódmym niebie. Moja ocena to mocne 5-/5.
Więcej recenzji na blogu: link w profilu
Wiecie za co najbardziej lubię takie imprezy jak Warszawskie Targi Książki. Nie za premiery ani możliwość zdobywania autografu. Zwłaszcza, że tym razem pogoda nie dopisała. Padało co chwilę, a nawet pisarzy było ciężko poznać, bo większość była tak opatulona jakby śnieg miał za raz spaść. W środku maja. Kto to słyszał. Nie chce tu jednak marudzić, ale się pochwalić. To...
Komedia?
Nie sądzę, że powinno się nazywać komedią książkę, która jest po prostu napisana lekkim, momentami infantylnym językiem z dialogami silącymi się na śmieszne, a będące raczej oderwanymi od rzeczywistości, udającymi życiowy luz.
Historia również trochę dziurawa, aczkolwiek przywołanie tematu Lebensborn (nawet mimo potraktowania go po macoszemu) z pewnością na duży plus.
Ot, lekka quasi-zabawna historia z godnym uwagi historycznym wątkiem.
Komedia?
Nie sądzę, że powinno się nazywać komedią książkę, która jest po prostu napisana lekkim, momentami infantylnym językiem z dialogami silącymi się na śmieszne, a będące raczej oderwanymi od rzeczywistości, udającymi życiowy luz.
Historia również trochę dziurawa, aczkolwiek przywołanie tematu Lebensborn (nawet mimo potraktowania go po macoszemu) z pewnością na duży...
Ogromny szacunek dla autorki za poruszenie tematyki Lebensborn i germanizacji polskich dzieci podczas II wojny światowej. Wiem, że w mojej rodzinie również był przypadek wywiezienia osoby do Niemiec. Jednej z sióstr mojego dziadka. Co prawda została potem odnaleziona, prawdopodobnie przez Czerwony Krzyż i już jako nastolatka z powrotem zasymilowała się ze swoją rodziną, ale wyobrażam sobie jaką tragedią było to zjawisko dla wielu innych rodzin. Niech zbrodnie te nie odejdą w niepamięć.
Ogromny szacunek dla autorki za poruszenie tematyki Lebensborn i germanizacji polskich dzieci podczas II wojny światowej. Wiem, że w mojej rodzinie również był przypadek wywiezienia osoby do Niemiec. Jednej z sióstr mojego dziadka. Co prawda została potem odnaleziona, prawdopodobnie przez Czerwony Krzyż i już jako nastolatka z powrotem zasymilowała się ze swoją rodziną, ale...
Sięgnęłam po tę książkę z jednego powodu – jej akcja rozgrywa się w moim ukochanym Wrocławiu. "Gdzie są moje zwłoki?" Małgorzaty Starosty to lektura, która urzekła mnie swoim humorem, lekkością i jednocześnie bardzo ciekawym wątkiem historycznym w tle. Moja ocena to 7,5/10.
To, co szczególnie doceniam, to umiejętność autorki, by napisać lekką i pełną humoru historię, która porusza trudny, a dla niektórych nawet ciężki temat. Książkę czyta się bardzo szybko, a jej niewątpliwym atutem są świetnie wykreowane postacie, zarówno te główne, jak i poboczne. W szczególności uwielbiam relację między Jeremim i Lindą.
Jeśli ktoś, tak jak ja, sięgnie po audiobooka, na plus zasługuje również lektor.
Sięgnęłam po tę książkę z jednego powodu – jej akcja rozgrywa się w moim ukochanym Wrocławiu. "Gdzie są moje zwłoki?" Małgorzaty Starosty to lektura, która urzekła mnie swoim humorem, lekkością i jednocześnie bardzo ciekawym wątkiem historycznym w tle. Moja ocena to 7,5/10.
To, co szczególnie doceniam, to umiejętność autorki, by napisać lekką i pełną humoru historię, która...
"Doskonale wiedział, że w takich miejscach plotki podróżowały szybciej niż Harry Potter przez kominki."
⠀
Jak to mówią?
"Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty."
⠀
Ale dziś nie o tym, chociaż o Potterze to bym mogła rozmawiać :) dziś o kolejnej książce Gosi Starosty "Gdzie są moje zwłoki?"
⠀
Kolejna napisana z humorem, podczas której można na chwilę zapomnieć o tym co tu i teraz i dać się porwać temu nurtowi.
Poznajemy tu Jeremiego Organka, lekarza medycyny sądowej, któremu, ze stołu sekcyjnego zniknęły zwłoki. Biedny teraz wątpi w swoje zdrowie psychiczne, ale z pomocą przychodzi mu ognistowłosa Linda Miller. Oczywiście wiemy, że Autorka nie zostawi wątku samego sobie i doplecie mu historię, dzięki której i my poczujemy się mądrzejsi poznając ciekawe fakty z czasów hitlerowskich.
⠀
Na uwagę zasługuje również fakt, że książka została napisana przy współudziale czytelników Gosi. Ale czy ktoś jeszcze o tym nie wie?
⠀
"Doskonale wiedział, że w takich miejscach plotki podróżowały szybciej niż Harry Potter przez kominki."
⠀
Jak to mówią?
"Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty."
⠀
Ale dziś nie o tym, chociaż o Potterze to bym mogła rozmawiać :) dziś o kolejnej książce Gosi Starosty "Gdzie są moje zwłoki?"
⠀
Kolejna napisana z humorem, podczas której można na chwilę...
Małgorzata Starosta po raz kolejny udowadnia, że w świecie komedii kryminalnej nie ma sobie równych, a jej najnowsza powieść, „Gdzie są moje zwłoki?”, to błyskotliwa, zaskakująco głęboka i szalenie zabawna podróż w głąb nie tylko zagadki kryminalnej, ale też historii, pamięci i ludzkich emocji.
Na pierwszy rzut oka fabuła brzmi jak klasyczna komedia pomyłek: doświadczony lekarz sądowy Jeremi Organek staje przed surrealistycznym problemem – z jego prosektorium znika ciało młodej kobiety, która nie wygląda wcale jak… Marcin Zygmunt. Już ten absurdalny punkt wyjścia daje przedsmak humoru, który towarzyszy czytelnikowi przez całą książkę. Organek balansuje między profesjonalizmem a osobistym kryzysem percepcji, co czyni go postacią nie tylko zabawną, ale też bardzo ludzką i bliską.
Z kolei Linda Miller – niezależna, nieco ekscentryczna kobieta z głową pełną teorii i determinacją detektywa-amatora – stanowi doskonałe dopełnienie tego nietypowego duetu. To właśnie ona wierzy w obecność tajemniczej rusałki i rusza śladem zaginionych zwłok, trafiając na ślad przeszłości, który prowadzi do mrocznego szpitala w Mokrzeszowie – miejsca naznaczonego historią organizacji Lebensborn.
Autorka z niezwykłą lekkością i wyczuciem łączy elementy humorystyczne z trudnymi i często pomijanymi tematami historycznymi. W książce poruszany jest wątek germanizacji polskich dzieci podczas II wojny światowej oraz działalności organizacji Lebensborn – to temat bolesny, lecz Starosta nie pozwala mu zdominować tonu opowieści. Zamiast tego, z szacunkiem i subtelnością wplata go w kryminalną intrygę, dodając głębi całej historii.
Książka została napisana przy współudziale czytelników, co czuć w jej żywej, interaktywnej narracji. Dialogi błyszczą humorem i błyskotliwością, postacie są wyraziste i różnorodne, a wątki łączą się w zaskakujący, ale spójny sposób. Starosta potrafi bawić słowem i sytuacją, jednocześnie prowokując do refleksji. To sztuka trudna, a jednak opanowana przez autorkę do perfekcji.
W tle kryminalnej układanki czytelnik znajdzie również liczne smaczki dla miłośników historii, lekkie elementy paranormalne oraz delikatną nutę nostalgii. Wszystko to składa się na książkę, którą czyta się z ogromną przyjemnością – raz za razem wybuchając śmiechem, by chwilę później zatrzymać się nad ciężarem wojennej spuścizny.
„Gdzie są moje zwłoki?” to komedia kryminalna z sercem, rozumem i charakterem. Zabawna, inteligentna, momentami wzruszająca – z pewnością trafi do czytelników szukających czegoś więcej niż tylko rozrywki. To książka, która potrafi bawić i poruszać jednocześnie, pozostawiając po sobie coś więcej niż tylko uśmiech.
Małgorzata Starosta po raz kolejny udowadnia, że w świecie komedii kryminalnej nie ma sobie równych, a jej najnowsza powieść, „Gdzie są moje zwłoki?”, to błyskotliwa, zaskakująco głęboka i szalenie zabawna podróż w głąb nie tylko zagadki kryminalnej, ale też historii, pamięci i ludzkich emocji.
Na pierwszy rzut oka fabuła brzmi jak klasyczna komedia pomyłek: doświadczony...
„Gdzie są moje zwłoki?” to błyskotliwa komedia kryminalna z bardzo charakterystycznym twistem - łączy lekki, momentami absurdalny humor z całkiem poważnym tłem historycznym.
Patolog Jeremi Organek odkrywa ciało kobiety… które chwilę później znika ze stołu sekcyjnego. Chwilę wcześniej w gardle denatki znajduje tajemniczy klucz. Wraz z wścibską blogerką Lindą rozpoczynają nietypowe śledztwo, które prowadzi ich do okrytego złą sławą szpitala w Mokrzeszowie.
Czarny, inteligentny humor od razu mnie kupił - pełno tu ironii, błyskotliwych dialogów i absurdalnych sytuacji. Nie ma miejsca na nudę. Na plus wypada również nietypowy duet bohaterów - poważny patolog i energiczna historyczka, którzy świetnie się uzupełniają. Autorka umiejętnie łączy lekką, komediową formę z cięższymi tematami. Wątek historyczny sięga mrocznych kart przeszłości - organizacji Lebensborn oraz germanizacji polskich dzieci w czasie II wojny światowej. To sprawia, że powieść nie tylko bawi, ale też porusza. Fragmenty poświęcone temu tematowi są szczególnie przejmujące i chwytają za serce.
To lekki kryminał z inteligentnym humorem, ale też nutą tajemnicy i historii. Po raz kolejny świetnie bawiłam się przy książce autorki 💚
„Gdzie są moje zwłoki?” to błyskotliwa komedia kryminalna z bardzo charakterystycznym twistem - łączy lekki, momentami absurdalny humor z całkiem poważnym tłem historycznym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPatolog Jeremi Organek odkrywa ciało kobiety… które chwilę później znika ze stołu sekcyjnego. Chwilę wcześniej w gardle denatki znajduje tajemniczy klucz. Wraz z wścibską blogerką Lindą rozpoczynają...
Lekka komedia kryminalna z wątkiem historycznym.
Lekka komedia kryminalna z wątkiem historycznym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekki kryminał z dozą humoru.
Lekki kryminał z dozą humoru.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekkie łatwe i przyjemne czytadło (niestety w audio lektor słabo "szprecha auf dojcz")
Lekkie łatwe i przyjemne czytadło (niestety w audio lektor słabo "szprecha auf dojcz")
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli, ktoś lubi dowcipną narrację w stylu Pani Olgi Rudnickiej czy Pana Alka Rogozińskiego to jest to pozycja dla niego. Mnie się to kiedyś "przejadło" ale po dłuższej przerwie można sobie odświeżyć komedie kryminalne. Padło na Panią Małgorzatę Starostę i muszę przyznać, że bawiłem się zaskakująco dobrze i to pomimo absurdów. (Choćby takich, że tajna sekta dbająca o bezpieczeństwo do tego stopnia, że nawet zasłaniają sobie oczy by nie widzieć kim są inni członkowie spotykają się tylko po to by każdy z nich odpowiedział na pytanie:
-Jak idą przygotowania do wykonania planu?
- Dobrze.
- A Tobie?
- Mam małe problemy ale sobie poradzę.
- To możemy się rozejść.)
Jeśli, ktoś lubi dowcipną narrację w stylu Pani Olgi Rudnickiej czy Pana Alka Rogozińskiego to jest to pozycja dla niego. Mnie się to kiedyś "przejadło" ale po dłuższej przerwie można sobie odświeżyć komedie kryminalne. Padło na Panią Małgorzatę Starostę i muszę przyznać, że bawiłem się zaskakująco dobrze i to pomimo absurdów. (Choćby takich, że tajna sekta dbająca o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to9
9
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeremi Organek właśnie odebrał super tort w kształcie mózgu, ale ten dzień potoczył się niestandardowo. Na stole sekcyjnym leżały zwłoki, a potem zniknęły! Za to do sali sekcyjnej wparowała ruda, młoda kobieta i cóż... ostatecznie została partnerką patologa w duecie detektywistycznym. Czy uda im się dowiedzieć kim była denatka i dlaczego ktoś przewrócił ich mieszkania do góry nogami?
Komedia kryminalna łącząca w sobie historyczne wątki, co w sumie nie jest standardem w tego typu beletrystyce oraz wesołe słowotwórstwo rudej Lindy i uporządkowanie przystojnego patologa wyszły autorce rewelacyjne.
Jeremi Organek właśnie odebrał super tort w kształcie mózgu, ale ten dzień potoczył się niestandardowo. Na stole sekcyjnym leżały zwłoki, a potem zniknęły! Za to do sali sekcyjnej wparowała ruda, młoda kobieta i cóż... ostatecznie została partnerką patologa w duecie detektywistycznym. Czy uda im się dowiedzieć kim była denatka i dlaczego ktoś przewrócił ich mieszkania do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawna, wartka komedia kryminalna. Wątek historyczny (polskie dzieci odebrane rodzinom i germanizowane) powoduje że nie jest to całkowicie lekkie czytadło. Dwójka głównych bohaterów bardzo na plus.
Zabawna, wartka komedia kryminalna. Wątek historyczny (polskie dzieci odebrane rodzinom i germanizowane) powoduje że nie jest to całkowicie lekkie czytadło. Dwójka głównych bohaterów bardzo na plus.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa z wątkiem Historycznym. Przyjemnie się czyta. Zabawna
Ciekawa z wątkiem Historycznym. Przyjemnie się czyta. Zabawna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po "Gdzie moje zwłoki", żeby troszkę oczyścić głowę. Postawiłam na Małgorzatę Starostę i był to strzał w dziesiątkę. Super komedia kryminalna, a jednocześnie przerwanie akcji wspomnieniami o bardziej poważnym wydźwięku sprawiło, że książka zapada w pamięć. Kolejne tomy przede mną.
Sięgnęłam po "Gdzie moje zwłoki", żeby troszkę oczyścić głowę. Postawiłam na Małgorzatę Starostę i był to strzał w dziesiątkę. Super komedia kryminalna, a jednocześnie przerwanie akcji wspomnieniami o bardziej poważnym wydźwięku sprawiło, że książka zapada w pamięć. Kolejne tomy przede mną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem postawiłam na komedię kryminalną @malgorzata.starosta.autorka i był to strzał w dziesiątkę.Zabójczo przystojny patolog Jeremi Organek,rudowłosa blogerka Linda Miller i zniknięte ciało pewnej rusałki.... Okazuje się że sprawy w które wikłają się bohaterowie mają swoje korzenie w czasach II wojny.Autorka udowadnia że nawet w komedii można przemycić ciekawe tematy i nie sprawia to że powieść na tym traci a dużo zyskuje.Gorąco polecam w ten mroźny wieczór 😉
Tym razem postawiłam na komedię kryminalną @malgorzata.starosta.autorka i był to strzał w dziesiątkę.Zabójczo przystojny patolog Jeremi Organek,rudowłosa blogerka Linda Miller i zniknięte ciało pewnej rusałki.... Okazuje się że sprawy w które wikłają się bohaterowie mają swoje korzenie w czasach II wojny.Autorka udowadnia że nawet w komedii można przemycić ciekawe tematy i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKryminał na wesoło, w którym prokuratorka i policjanci radośnie przekomarzają się z głównymi bohaterami uroczo łamiącymi prawo. Taka niby współczesna Chmielewska, ale wątek kryminalny słabszy, niż to u Chmielewskiej bywało.
Z drugiej strony, jest ciężki emocjonalnie wątek historyczny, który może być dobijający, jeśli oczekujesz tylko komedii.
Kryminał na wesoło, w którym prokuratorka i policjanci radośnie przekomarzają się z głównymi bohaterami uroczo łamiącymi prawo. Taka niby współczesna Chmielewska, ale wątek kryminalny słabszy, niż to u Chmielewskiej bywało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ drugiej strony, jest ciężki emocjonalnie wątek historyczny, który może być dobijający, jeśli oczekujesz tylko komedii.
Szybka w czytaniu, przyjemna.
Szybka w czytaniu, przyjemna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚmieszna.
Śmieszna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemne rozpoczęcie serii, które ma swoje wzloty i upadki fabularne, całościowo czyta się to bardzo przyjemnie i zachęca do sięgnięcie po kolejne części tej serii.
Przyjemne rozpoczęcie serii, które ma swoje wzloty i upadki fabularne, całościowo czyta się to bardzo przyjemnie i zachęca do sięgnięcie po kolejne części tej serii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapaliłam się jak szczerbaty na suchary, bo już dawno nie czytałam kryminału na wesoło, a bardzo je lubię, ale to było totalnie nie moje poczucie humoru...
Nie mniej jednak nie żałuję przeczytania książki ponieważ wątek historyczny, odbieranie dzieci polskim rodzinom, germanizacja i wcielenie w głąb Rzeszy to coś o czym mało się mówiło i mówi.
Dla mnie autorka mogłaby się tylko na tej historii, ale kto co lubi.
Napaliłam się jak szczerbaty na suchary, bo już dawno nie czytałam kryminału na wesoło, a bardzo je lubię, ale to było totalnie nie moje poczucie humoru...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mniej jednak nie żałuję przeczytania książki ponieważ wątek historyczny, odbieranie dzieci polskim rodzinom, germanizacja i wcielenie w głąb Rzeszy to coś o czym mało się mówiło i mówi.
Dla mnie autorka mogłaby się...
Komedie kryminalne nigdy nie były moim konikiem. Zatrzymałam się na miłości dozgonnej do Joanny Chmielewskiej i długo nie mogłam znaleźć autorki, która rozbawiłaby mnie tak samo inteligentnie, bez przesady i przerysowania. Bo przecież mistrzyni zbrodniczej komedii z nutką romansu może być tylko jedna.
A jednak - jak właśnie się przekonałam - są dwie.
Małgorzata Starosta dokonała rzeczy niemożliwej: przywróciła mi wiarę w humor w książkach. Jej powieść to literacki rollercoaster absurdu, ironii i błyskotliwego dowcipu. A sama autorka powinna chyba przebadać się genealogicznie - istnieje spore prawdopodobieństwo, że łączy ją z Joanną Chmielewską jakieś pokrewieństwo – nie tylko ducha.
Narracja u Starosty ocieka dowcipem, przekorą i cudownie kąśliwym dystansem. To bez wątpienia najśmieszniejsza książka, jaką przeczytałam w tym roku. A wszystko za sprawą genialnie wykreowanych postaci. Para głównych bohaterów to duet, który rozkłada na łopatki i przyprawia o zakwasy mięśni twarzy, więc radzę się przygotować.
Jeremi Organek, pięćdziesięcioletni patomorfolog o aparycji George’a Clooneya, to człowiek z zasadami, pedantyczny w pracy i nieco sztywny w życiu prywatnym. Ma samochód o imieniu Kazik, zespół muzyczny po godzinach i… całkiem porządne serce, choć pewnie by się do tego nie przyznał. Linda Miller natomiast to jego przeciwieństwo - dwudziestopięcioletni wulkan energii o rudych włosach i błyskotliwym umyśle. Kobieta z pazurem, ciętym językiem i nieprawdopodobną zdolnością do wpadania w kłopoty.
Zderzenie tych dwóch światów nie miało prawa się udać, a jednak między Jeremim i Lindą iskrzy od pierwszej sceny. Ich dialogi to feeria sarkazmu i doskonale wyczutej chemii.
Nie sposób nie wspomnieć też o samej konstrukcji fabuły. Starosta prowadzi swoją historię z wdziękiem i pazurem, wplatając w nią elementy historyczne, które nadają głębi - motyw Lebensbornu, germanizacji dzieci czy mrocznego szpitala w Mokrzeszowie. Pod płaszczykiem komedii kryminalnej kryje się zatem coś więcej…
Liczba razy, kiedy śmiałam się w trakcie lektury, jest niepoliczalna. Raz z absurdu, raz z genialnego porównania, raz z prześmiewczego komentarza Lindy o współczesnym świecie. Ale za każdym razem - z autentycznym zachwytem nad językiem i rytmem opowieści. Bo Małgorzata Starosta ma zaiste niezwykły dar: potrafi rozśmieszyć, poruszyć i zostawić w czytelniku iskierkę czegoś dobrego.
Podsumowując - nie wiem, gdzie są zwłoki, ale wiem jedno - Małgorzata Starosta tchnęła nowe życie w gatunek, który przez lata wydawał się już martwy.
Komedie kryminalne nigdy nie były moim konikiem. Zatrzymałam się na miłości dozgonnej do Joanny Chmielewskiej i długo nie mogłam znaleźć autorki, która rozbawiłaby mnie tak samo inteligentnie, bez przesady i przerysowania. Bo przecież mistrzyni zbrodniczej komedii z nutką romansu może być tylko jedna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA jednak - jak właśnie się przekonałam - są dwie.
Małgorzata Starosta...
Lubię komedia kryminalne ale wplatanie do jednego koszyka martyrologii drugiej wojny światowej i lekkiej komedii kryminalnej z rodzjau tych od Chmielewkiej czy Rozińskiego nie wydaje mi się dobrym pomysłem. I nie podobało mi się to, choć musze przyznać, pióro lekkie a i lektor audiobooka czytał bardzo przyjemnie.
Lubię komedia kryminalne ale wplatanie do jednego koszyka martyrologii drugiej wojny światowej i lekkiej komedii kryminalnej z rodzjau tych od Chmielewkiej czy Rozińskiego nie wydaje mi się dobrym pomysłem. I nie podobało mi się to, choć musze przyznać, pióro lekkie a i lektor audiobooka czytał bardzo przyjemnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna komedia kryminalna.
Świetna komedia kryminalna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to109/52/2025
109/52/2025
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzalona para bohaterów i zagadka z czasów II wojny
Szalona para bohaterów i zagadka z czasów II wojny
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna zgubić klucze, telefon. Można zgubić się w lesie na grzybach albo w ZUS-ie przy okienku ale czy można zgubić ciało? W prosektorium gdzie wszystko jest uporządkowane, sterylne, numeryczne…? Otóż można! Osobie której przydarzy się taka przykra sytuacja i straci coś cennego (np. czas w wspominanym ZUS-ie), należy pomóc w poszukiwaniach bo samemu będzie trudno a na pewno trudniej. I tu pojawia się (może nie cała na biało co byłoby adekwatne do miejsca), przebojowa dziennikarka chcąca przeprowadzić wywiad z jednym z patologów, a trafia na moment wykrycia nietypowej zguby. Prawda, że interesująco się zaczyna? A to dopiero początek. Niefortunnym znalazcą podmienionych zwłok (czyli nie tylko zgubił ale też znalazł), jest Jeremi Organek- przystojny introwertyk, który zamienił się na dyżur z kolegą. Przypadek? To kto miał dokonać znaleziska. Intryga jak się patrzy! Mimo niebywałej lekkości i swobody w zastany świat, w który wprowadza nas Autorka, w klimat niewymuszonego humoru, który towarzyszy dialogom mamy w tle trudny temat a mianowicie tragedię germanizacji polskich dzieci w czasie wojny. Na szczęście ta zbitka nie zgrzyta. Nie przeszkadza połączenie tragicznych losów niezliczonych ofiar chorych umysłów a cały preceder, który przejdzie do historii jako Lebensborn nie tylko posłuży jako tło dla rozgrywającej się akcji ale myślę, że też dla wielu będzie zachętą to zagłębienia się w tej tematyce. Bardzo się cieszę, że trafiłem na twórczość Pani Małgorzaty. Mam pewność, że jak pójdzie coś nie tak, wstanę nie tą nogą a czarny kot przebiegnie drogą nie będę rozmyślał co złego jeszcze może się przytrafić. Po prostu sięgnę po kolejną książkę Jej autorstwa i na pewno się nie zawiodę.
Można zgubić klucze, telefon. Można zgubić się w lesie na grzybach albo w ZUS-ie przy okienku ale czy można zgubić ciało? W prosektorium gdzie wszystko jest uporządkowane, sterylne, numeryczne…? Otóż można! Osobie której przydarzy się taka przykra sytuacja i straci coś cennego (np. czas w wspominanym ZUS-ie), należy pomóc w poszukiwaniach bo samemu będzie trudno a na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiecie za co najbardziej lubię takie imprezy jak Warszawskie Targi Książki. Nie za premiery ani możliwość zdobywania autografu. Zwłaszcza, że tym razem pogoda nie dopisała. Padało co chwilę, a nawet pisarzy było ciężko poznać, bo większość była tak opatulona jakby śnieg miał za raz spaść. W środku maja. Kto to słyszał. Nie chce tu jednak marudzić, ale się pochwalić. To właśnie na tej imprezie, a dokładniej na jednej z prelekcji poznałem pisarkę, która chyba wyląduje w mojej ulubionej top dziesiątce. Wiem, że lista ta często się zmienia, a miejsce nie jest przypisane raz na zawsze, ale kolejne tomy przygód dość niezwykłego duetu mogą zapewnić Małgorzacie Staroście stabilność. Jak na razie mam za sobą “Gdzie są moje zwłoki?” i jedno muszę przyznać, jest grubo.
Wszystko zaczyna się od tortu. I to dość niezwykłego, bo w kształcie mózgu. To trochę niepokojące, ale to co będzie dalej na spokojnie to przebije, bo w końcu nie zawsze zwłoki atrakcyjnej blondynki znikają ze stołu doświadczonego lekarza medycyny sądowej Jeremiego Organka. Tak szczerze to jeszcze nigdy się to nie zdarzyło. Dlatego nic dziwnego, że ma on pewne wątpliwości co do własnego zdrowia psychicznego. Na ratunek przychodzi blogerka Linda Miller, która dzięki swojej dociekliwości postanawia pomóc mu wyjaśnić tę dość nietuzinkową sytuację, zwłaszcza że jej plany i tak już poszły się bujać. Wszystko komplikuje się w momencie, gdy znaleziony w gardle denatki przedmiot prowadzi ich do Mokrzeszowa. Dokładniej do znajdującego się tam szpitala. To z czym będą musieli się zmierzyć wyciągnie na światło dzienne dawne losy wielu osób.
Jest to mocno zaskakująca historia, głównie dlatego że spodziewałem się bardzo luźnej i nudnej momentami opowieści. No wiecie takiego zapychacza czasu, po którego sięgamy, gdy wszystko inne nam się znudziło. Jednak otrzymałem pełnokrwistą zagadkę kryminalną mocno okraszoną humorem oraz dość niezwykłym językiem. Nawet wulgaryzmy tutaj zaprezentowane zostały w bardzo zabawny sposób i nie zdziwię się jak na stałe wejdą do życia codziennego wielbicieli tej historii. Nawet będę wiedział kto sięgnął po tę książkę po sposobie w jaki się wypowiada.
Jednak nie o tym chciałem mówić, a o samej powieści. Jest to wielowątkowa historia, w której lepiej poznajemy nie tylko bohaterów, ale również wydarzenia, które do tego wszystkiego doprowadziły, a są one powiązane z istniejąca w czasach II Wojny Światowej niemiecką organizacją mającą za zadanie germanizować polskie dzieci, by uczynić z nich pełnoprawnych obywateli III Rzeszy. Słyszeliście o Lebensborn. Sporo tu możemy się o niej dowiedzieć oraz o tym czym się w niej zajmowali. To taki przyjemny aspekt edukacyjny, chociaż sam temat jest okropny. Dobrze się jednak tu wkomponowuje. Autorka zrobiła kawał dobrej roboty tworząc spójną opowieść, w której wszystko tak dobrze do siebie pasuje. Nie zapomniała również o małych mniej ważnych kłopotach bohaterów, żeby nie układało im się wszystko zbyt łatwo.
Jeżeli o nich mowa to są bardzo dobrze zaprezentowani i wielowymiarowi. Obydwoje mają pewną przeszłość, która zostaje zaprezentowana wcześniej czy później, ale nie wpływa zbyt mocno na samą fabułę, chociażby u niego. Co do policjantów z którymi nasza dwójka będzie musiała wejść w interakcję mam pewne awersje. Przymulają trochę, ale to tylko na początku. Ogólnie zalatuje mi tu mocno Ojcem Mateuszem. Tylko roweru brakowało. Za to była Toyoty Yaris. Jeszcze na chwile zatrzymam się przy Lindzie i Jeremim. Nie znajdziecie tu historii pokroju Harlequina, gdzie zagrożona kobieta wpada w ręce przystojnego mężczyzny. Tutaj tego niema za grosz. To czyta czasem przyjacielska relacja, w której obydwoje wiedzą, że druga strona jest atrakcyjna, ale nic z tego nie będzie. Mam nadzieję, że nikomu tą informacją nie popsułem zabawy.
Z góry mogę powiedzieć, że zanim ta recenzja pojawi się na blogu będę miał za sobą drugą o ile nie trzecią książkę z tej serii za sobą. To niezwykle ciekawa i wciągająca historia, w której postacie nie za głupcami którym wszystko się udaje, a ludzi których naprawdę chętnie byśmy spotkali na co dzień. Poszedłbym na koncert kapeli Organka, ale nazwy zespołu wolę tu nie podawać, bo nie wiem jakby zareagowały na nią algorytmy. “Gdzie są moje zwłoki?” to bardzo dobrze napisana książka z bardzo pomysłową fabułą, ciekawym rozwiązaniem oraz historią, która pozwoli inaczej spojrzeć na historię naszego kraju. Zwłaszcza te najczarniejsze lata. Pełno tu lekkiego i niewymuszonego humoru, który zapewni czytelnikowi dużo przyjemnej rozrywki. Dodatkowo wersja audiobookowa w wykonaniu Macieja Motylskiego, który wspaniale, głosowo wciela się w każdą postać sprawia, że poczujemy się jak w siódmym niebie. Moja ocena to mocne 5-/5.
Więcej recenzji na blogu: link w profilu
Wiecie za co najbardziej lubię takie imprezy jak Warszawskie Targi Książki. Nie za premiery ani możliwość zdobywania autografu. Zwłaszcza, że tym razem pogoda nie dopisała. Padało co chwilę, a nawet pisarzy było ciężko poznać, bo większość była tak opatulona jakby śnieg miał za raz spaść. W środku maja. Kto to słyszał. Nie chce tu jednak marudzić, ale się pochwalić. To...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomedia?
Nie sądzę, że powinno się nazywać komedią książkę, która jest po prostu napisana lekkim, momentami infantylnym językiem z dialogami silącymi się na śmieszne, a będące raczej oderwanymi od rzeczywistości, udającymi życiowy luz.
Historia również trochę dziurawa, aczkolwiek przywołanie tematu Lebensborn (nawet mimo potraktowania go po macoszemu) z pewnością na duży plus.
Ot, lekka quasi-zabawna historia z godnym uwagi historycznym wątkiem.
Komedia?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie sądzę, że powinno się nazywać komedią książkę, która jest po prostu napisana lekkim, momentami infantylnym językiem z dialogami silącymi się na śmieszne, a będące raczej oderwanymi od rzeczywistości, udającymi życiowy luz.
Historia również trochę dziurawa, aczkolwiek przywołanie tematu Lebensborn (nawet mimo potraktowania go po macoszemu) z pewnością na duży...
Ogromny szacunek dla autorki za poruszenie tematyki Lebensborn i germanizacji polskich dzieci podczas II wojny światowej. Wiem, że w mojej rodzinie również był przypadek wywiezienia osoby do Niemiec. Jednej z sióstr mojego dziadka. Co prawda została potem odnaleziona, prawdopodobnie przez Czerwony Krzyż i już jako nastolatka z powrotem zasymilowała się ze swoją rodziną, ale wyobrażam sobie jaką tragedią było to zjawisko dla wielu innych rodzin. Niech zbrodnie te nie odejdą w niepamięć.
Ogromny szacunek dla autorki za poruszenie tematyki Lebensborn i germanizacji polskich dzieci podczas II wojny światowej. Wiem, że w mojej rodzinie również był przypadek wywiezienia osoby do Niemiec. Jednej z sióstr mojego dziadka. Co prawda została potem odnaleziona, prawdopodobnie przez Czerwony Krzyż i już jako nastolatka z powrotem zasymilowała się ze swoją rodziną, ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tę książkę z jednego powodu – jej akcja rozgrywa się w moim ukochanym Wrocławiu. "Gdzie są moje zwłoki?" Małgorzaty Starosty to lektura, która urzekła mnie swoim humorem, lekkością i jednocześnie bardzo ciekawym wątkiem historycznym w tle. Moja ocena to 7,5/10.
To, co szczególnie doceniam, to umiejętność autorki, by napisać lekką i pełną humoru historię, która porusza trudny, a dla niektórych nawet ciężki temat. Książkę czyta się bardzo szybko, a jej niewątpliwym atutem są świetnie wykreowane postacie, zarówno te główne, jak i poboczne. W szczególności uwielbiam relację między Jeremim i Lindą.
Jeśli ktoś, tak jak ja, sięgnie po audiobooka, na plus zasługuje również lektor.
Sięgnęłam po tę książkę z jednego powodu – jej akcja rozgrywa się w moim ukochanym Wrocławiu. "Gdzie są moje zwłoki?" Małgorzaty Starosty to lektura, która urzekła mnie swoim humorem, lekkością i jednocześnie bardzo ciekawym wątkiem historycznym w tle. Moja ocena to 7,5/10.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo, co szczególnie doceniam, to umiejętność autorki, by napisać lekką i pełną humoru historię, która...
"Doskonale wiedział, że w takich miejscach plotki podróżowały szybciej niż Harry Potter przez kominki."
⠀
Jak to mówią?
"Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty."
⠀
Ale dziś nie o tym, chociaż o Potterze to bym mogła rozmawiać :) dziś o kolejnej książce Gosi Starosty "Gdzie są moje zwłoki?"
⠀
Kolejna napisana z humorem, podczas której można na chwilę zapomnieć o tym co tu i teraz i dać się porwać temu nurtowi.
Poznajemy tu Jeremiego Organka, lekarza medycyny sądowej, któremu, ze stołu sekcyjnego zniknęły zwłoki. Biedny teraz wątpi w swoje zdrowie psychiczne, ale z pomocą przychodzi mu ognistowłosa Linda Miller. Oczywiście wiemy, że Autorka nie zostawi wątku samego sobie i doplecie mu historię, dzięki której i my poczujemy się mądrzejsi poznając ciekawe fakty z czasów hitlerowskich.
⠀
Na uwagę zasługuje również fakt, że książka została napisana przy współudziale czytelników Gosi. Ale czy ktoś jeszcze o tym nie wie?
⠀
"Doskonale wiedział, że w takich miejscach plotki podróżowały szybciej niż Harry Potter przez kominki."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to⠀
Jak to mówią?
"Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty."
⠀
Ale dziś nie o tym, chociaż o Potterze to bym mogła rozmawiać :) dziś o kolejnej książce Gosi Starosty "Gdzie są moje zwłoki?"
⠀
Kolejna napisana z humorem, podczas której można na chwilę...
Cudowna komedia kryminalna. Pisana lekkim piórem, ale poruszająca też ciężki temat
Cudowna komedia kryminalna. Pisana lekkim piórem, ale poruszająca też ciężki temat
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŁatwo się czyta. Wciąga. Zabawne i lekkie, mimo częsciowo poważnej tematyki.
Łatwo się czyta. Wciąga. Zabawne i lekkie, mimo częsciowo poważnej tematyki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMałgorzata Starosta po raz kolejny udowadnia, że w świecie komedii kryminalnej nie ma sobie równych, a jej najnowsza powieść, „Gdzie są moje zwłoki?”, to błyskotliwa, zaskakująco głęboka i szalenie zabawna podróż w głąb nie tylko zagadki kryminalnej, ale też historii, pamięci i ludzkich emocji.
Na pierwszy rzut oka fabuła brzmi jak klasyczna komedia pomyłek: doświadczony lekarz sądowy Jeremi Organek staje przed surrealistycznym problemem – z jego prosektorium znika ciało młodej kobiety, która nie wygląda wcale jak… Marcin Zygmunt. Już ten absurdalny punkt wyjścia daje przedsmak humoru, który towarzyszy czytelnikowi przez całą książkę. Organek balansuje między profesjonalizmem a osobistym kryzysem percepcji, co czyni go postacią nie tylko zabawną, ale też bardzo ludzką i bliską.
Z kolei Linda Miller – niezależna, nieco ekscentryczna kobieta z głową pełną teorii i determinacją detektywa-amatora – stanowi doskonałe dopełnienie tego nietypowego duetu. To właśnie ona wierzy w obecność tajemniczej rusałki i rusza śladem zaginionych zwłok, trafiając na ślad przeszłości, który prowadzi do mrocznego szpitala w Mokrzeszowie – miejsca naznaczonego historią organizacji Lebensborn.
Autorka z niezwykłą lekkością i wyczuciem łączy elementy humorystyczne z trudnymi i często pomijanymi tematami historycznymi. W książce poruszany jest wątek germanizacji polskich dzieci podczas II wojny światowej oraz działalności organizacji Lebensborn – to temat bolesny, lecz Starosta nie pozwala mu zdominować tonu opowieści. Zamiast tego, z szacunkiem i subtelnością wplata go w kryminalną intrygę, dodając głębi całej historii.
Książka została napisana przy współudziale czytelników, co czuć w jej żywej, interaktywnej narracji. Dialogi błyszczą humorem i błyskotliwością, postacie są wyraziste i różnorodne, a wątki łączą się w zaskakujący, ale spójny sposób. Starosta potrafi bawić słowem i sytuacją, jednocześnie prowokując do refleksji. To sztuka trudna, a jednak opanowana przez autorkę do perfekcji.
W tle kryminalnej układanki czytelnik znajdzie również liczne smaczki dla miłośników historii, lekkie elementy paranormalne oraz delikatną nutę nostalgii. Wszystko to składa się na książkę, którą czyta się z ogromną przyjemnością – raz za razem wybuchając śmiechem, by chwilę później zatrzymać się nad ciężarem wojennej spuścizny.
„Gdzie są moje zwłoki?” to komedia kryminalna z sercem, rozumem i charakterem. Zabawna, inteligentna, momentami wzruszająca – z pewnością trafi do czytelników szukających czegoś więcej niż tylko rozrywki. To książka, która potrafi bawić i poruszać jednocześnie, pozostawiając po sobie coś więcej niż tylko uśmiech.
Małgorzata Starosta po raz kolejny udowadnia, że w świecie komedii kryminalnej nie ma sobie równych, a jej najnowsza powieść, „Gdzie są moje zwłoki?”, to błyskotliwa, zaskakująco głęboka i szalenie zabawna podróż w głąb nie tylko zagadki kryminalnej, ale też historii, pamięci i ludzkich emocji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pierwszy rzut oka fabuła brzmi jak klasyczna komedia pomyłek: doświadczony...