Muszę uczciwie przyznać, że mniej więcej w 1/3 książki byłam nieco rozczarowana, ale jednocześnie czytało się ją tak lekko, że kontynuowałam. I bardzo się z tego powodu cieszę. Po bardzo chaotycznym początku, całość zaczyna intrygować i układać się w mniej lub bardziej sensowną całość. Autorka stworzyła bardzo ciekawy system magiczny i niejednoznaczne strony konfliktu. Nie jestem zbyt dobrze zaznajomiona z legendami arturiańskimi, ale to bardzo oryginalny motyw. Fabuła jest naprawdę angażująca i kilka razy skręciła w kierunku, który mnie zaskoczył. Przede wszystkim autorka ma naprawdę przyjemny styl i lekkość pióra. Nawet w momentach, które podobały mi się mniej - lektura była przyjemnością.
Największy zarzut jaki mam dla tej pozycji to zbyt szybka akcja - bohaterka za szybko zyskała pewne umiejętności i za szybko zbudowała pewne relacje co sprawiało, że całość stała się mniej wiarygodna. Same relacje miedzy bohaterami są moim zdaniem naprawdę dobrze wykreowane - problemem jest jedynie to jak ekspresowo się rozwinęły. Innych drobiazgów czepiać się nie zamierzam, tym bardziej, że to naprawdę udany debiut autorki.
Naprawdę fajna i bardzo oryginalna fantastyka młodzieżowa. Z przyjemnością sięgnę po kolejną część.
Muszę uczciwie przyznać, że mniej więcej w 1/3 książki byłam nieco rozczarowana, ale jednocześnie czytało się ją tak lekko, że kontynuowałam. I bardzo się z tego powodu cieszę. Po bardzo chaotycznym początku, całość zaczyna intrygować i układać się w mniej lub bardziej sensowną całość. Autorka stworzyła bardzo ciekawy system magiczny i niejednoznaczne strony konfliktu. Nie...
Posłuchałam 7 rozdziałów z kawałkiem i zwyczajnie mnie zmęczyła. Głowna bohaterka non stop wspomina o dyskryminacji i rasizmie pod swoim adresem, nawet jeśli nie ma ku temu specjalnych podstaw. I nie mam nic przeciwko wspomnieniu o problemie, ale nie w zapętleniu jak chomik w kółeczku.
Posłuchałam 7 rozdziałów z kawałkiem i zwyczajnie mnie zmęczyła. Głowna bohaterka non stop wspomina o dyskryminacji i rasizmie pod swoim adresem, nawet jeśli nie ma ku temu specjalnych podstaw. I nie mam nic przeciwko wspomnieniu o problemie, ale nie w zapętleniu jak chomik w kółeczku.
Czasem mam ochotę spróbować czegoś, co jest retellingiem . Ale to, co dostałam w "Zrodzeni z Legendy" Tracy Deonn, to chaotyczna próba odświeżenia mitu arturiańskiego.
Autorka miota się między wątkami i kompletnie nad nimi nie panuje. Miesza za dużo elementów – tajemne stowarzyszenia, osobistą traumę, złożoną magię i klasyczne mity – w efekcie czego fabuła staje się chaotyczna i niespójna. W miejscu na rozwinięcie danego motywu (jak już coś rozbudza ciekawość) nie dostajemy niczego ekstra. Główna bohaterka Bree Matthews, choć ma potencjał, jest irytująco impulsywna, a jej decyzje wydają się niewiarygodnie naciągane.
Cały ten arturiański rozmach zostaje ostatecznie utopiony w najbardziej banalnym i hamującym akcję trójkącie miłosnym rodem z magazynu dla nastolatek. To klasyczna, sztampowa pułapka YA. Zamiast skupić się na dziedzictwie i walce, tracimy czas na irytujące westchnienia. Przez to książka gubi jakąkolwiek świeżość i staje się ostatecznie tylko przeciętną, przehajpowaną lekturą. Szkoda, bo kiedyś zaczytywałam się w legendach arturiańskich.
Czasem mam ochotę spróbować czegoś, co jest retellingiem . Ale to, co dostałam w "Zrodzeni z Legendy" Tracy Deonn, to chaotyczna próba odświeżenia mitu arturiańskiego.
Autorka miota się między wątkami i kompletnie nad nimi nie panuje. Miesza za dużo elementów – tajemne stowarzyszenia, osobistą traumę, złożoną magię i klasyczne mity – w efekcie czego fabuła staje się...
Gdy ginie matka Bree dziewczyna podejmuje decyzję. Przenosi się do uniwersytetu w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Wszystko wydaje się tam niezwykłe, a gdy pojawiają się demony żywiące się ludzką energią wszystko się zmienia.
Tajne stowarzyszenie zwane Legendarianami poluję na demony, a dowodzi nim sam Selwyn Kane zwany Merlinem. W dziewczynie odblokowują się moce, a wspomnienia do niej wracają, wie że śmierć matki ma coś wspólnego z magią i zrobi ona wszystko aby odkryć prawdę.
Mocno czuć, że są to książki korowane do młodzieży. Autorka czerpie ze znanych schematów, sam świat i system magii nie jest skomplikowany, chociaż autorka mocno zasypuje nas informacjami z początku co wprowadza lekki chaos.
Główna bohaterka popełnia błędy jakie często popełniają nastolatki, ale chyba właśnie dzięki temu moja sympatia do niej rosła. Uczy się na nowo siebie i nawet dobrze odnajduje się w nowej rzeczywistości, chociaż widać, że to dla niej trudne.
Wątki romantyczne w tej książce się pojawiają, jest Nick z którym od początku łączy coś główną bohaterkę, ale jest też Sal, który coraz bardziej wzbudzał moją fascynację jako czytelnika.Podoba mi się walka między Zakonem a Ciemnogrodem.
Jest to na maksa ciekawy wątek a im dalej tym bardziej to się rozprzestrzenia i komplikuje. Te książki nie są równe, raz się dzieje innym razem jest lekko nudnawo.Czasami akcja gna i dzieje się za dużo.
Patrząc ogólnie to bardzo dobra seria, ale trzeba pamiętać że jest ona mocno młodzieżowa, przez co niektóre decyzję i zachowania są lekkomyślne czy czasami irytujące.
Ma wszystko, ciekawych bohaterów, unikatowy i nieczęsto spotykany system magiczny i fantastyczne zwroty akcji. Zakończenie było zaskakujące i ciekawe i mam ogromną nadzieję, że doczekamy się kontynuacji.
Gdy ginie matka Bree dziewczyna podejmuje decyzję. Przenosi się do uniwersytetu w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Wszystko wydaje się tam niezwykłe, a gdy pojawiają się demony żywiące się ludzką energią wszystko się zmienia.
Tajne stowarzyszenie zwane Legendarianami poluję na demony, a dowodzi nim sam Selwyn Kane zwany Merlinem. W dziewczynie odblokowują się moce, a...
W mojej głowie ta książka jest podzielona na dwie połowy.
Pierwsza jest... chaotyczna. Sama główna bohaterka, przeżywająca żałobę po stracie matki w wypadku drogowym, jest dosyć zagubiona w swoich emocjach; jej dopiero pączkujący romans (wcześnie zaczynają) z Nickiem był nudny, a sprawy związane z ichniejszą magią lub Zakonem naprawdę chaotycznie wyjaśnione - nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy autorka po prostu postanowiła dozować informacje, ale nie udało jej się tego zrobić w sensowny sposób. Przez długi czas mylili mi się paziowie, giermkowie i wasale. W sumie nawet teraz nie wiem, czy bym mogła wszystko sensownie wytłumaczyć osobie postronnej, a czytałam w końcu po polsku. Dodatkowo duża ilość postaci pobocznych została przedstawiona w krótkim czasie (mówię o osobach związanych z Zakonem), i nawet nie chciało mi się ich spamiętywać.
W drugiej połowie za to wszystkie wątki zaczęły się splatać, dostałam zaskakujące zwroty akcji, Sel okazał się ciekawą postacią, relacja Nicka i Bree stała się trochę bardziej skomplikowana, i przede wszystkim wszystkie wątki się spotkały ze sobą i bardzo ładnie splotły - wątki żałoby, historii rasizmu w Stanach, tego, co czują do siebie bohaterowie, dotyczące magii i pytania, na które pozornie była odpowiedź - kulminacja owszem, trzymała w napięciu, choć dla mnie najważniejsze, że w końcu książka zaczęła mnie ciekawić.
Nadal w umyśle najostrzej widzę Nicka, Bree i Sela, reszta to tacy trochę statyści, ale generalnie - druga połowa to bardzo dobra książka młodzieżowa. Teraz pytanie, którą połowę będzie bardziej przypominał drugi tom.
W mojej głowie ta książka jest podzielona na dwie połowy.
Pierwsza jest... chaotyczna. Sama główna bohaterka, przeżywająca żałobę po stracie matki w wypadku drogowym, jest dosyć zagubiona w swoich emocjach; jej dopiero pączkujący romans (wcześnie zaczynają) z Nickiem był nudny, a sprawy związane z ichniejszą magią lub Zakonem naprawdę chaotycznie wyjaśnione - nie wiem, czy...
Jakoś nie mam zdania nt tej książki. Przez ponad połowę dłużyła mi się niesamowicie, dopiero pod koniec faktycznie zadziało się tam coś ciekawego. Miałam nawet zamiar czytać drugi tom ale po głębszym zastanowieniu chyba narazie sobie daruję, może kiedyś wrócę do tej serii.
Jakoś nie mam zdania nt tej książki. Przez ponad połowę dłużyła mi się niesamowicie, dopiero pod koniec faktycznie zadziało się tam coś ciekawego. Miałam nawet zamiar czytać drugi tom ale po głębszym zastanowieniu chyba narazie sobie daruję, może kiedyś wrócę do tej serii.
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że Zrodzeni z legendy aż tak bardzo mi przypadnie do gustu. Zazwyczaj nie lubię książek opowiadających o fantastycznych wydarzeniach usytuowanych w rzeczywistości, jednak ta wyjątkowo mnie wciągnęła. Bree jako główna bohaterka przeżyła wiele traum, ale to nie powstrzymało jej od odważnych decyzji i wyzywaniu świata każdego dnia. Jest zdecydowanie postacią, której historie chętnie się śledzi, nie z współczuciem, lecz nadzieją, że postawi świat do góry nogami.
Bardzo polecam <3
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że Zrodzeni z legendy aż tak bardzo mi przypadnie do gustu. Zazwyczaj nie lubię książek opowiadających o fantastycznych wydarzeniach usytuowanych w rzeczywistości, jednak ta wyjątkowo mnie wciągnęła. Bree jako główna bohaterka przeżyła wiele traum, ale to nie powstrzymało jej od odważnych decyzji i wyzywaniu świata każdego dnia. Jest...
To jest guilty pleasure dla takiego starego byka jak ja.
Ale nie mogę się do niczego doczepić. Są wytarte schematy, są sprawdzone wytrychy, wiemy dokąd to zmierza...
... a i tak wciąga i tak czyta się to dobrze.
Bajka, ale bardzo dobrze skonstruowana.
Fajni, pełnokrwiści bohaterowie, których się rozumie. Chce się im kibicować - w YA to rzadkość.
To jest guilty pleasure dla takiego starego byka jak ja.
Ale nie mogę się do niczego doczepić. Są wytarte schematy, są sprawdzone wytrychy, wiemy dokąd to zmierza...
... a i tak wciąga i tak czyta się to dobrze.
Bajka, ale bardzo dobrze skonstruowana.
Fajni, pełnokrwiści bohaterowie, których się rozumie. Chce się im kibicować - w YA to rzadkość.
Mieszane uczucia. To właśnie towarzyszyło mi przez pierwsze trzydzieści może pięćdziesiąt stron. Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie kiedy historia ta stała się dla mnie przyjemna. W bardzo dobry sposób śledziło mi się poczynania naszej Bree, która bez dwóch zdań była znakomitą główną bohaterką. Dla mnie pokazała się z naprawdę fajnej strony! Osoby, która bez względu na cenę potrafi dążyć do postawionego sobie celu. Po drodze pamiętając o najbliższych. Już nie raz łapała się na tym, że w obliczu zagrożeń myślała o tych wszystkich osobach, które mogą ucierpieć…
W dość interesujący sposób autorka przedstawiła Bree w obliczu traumy związanej ze śmiercią matki. Nie jest to w żadnym razie spojler, ponieważ dzieje się to już w prologu. Bree jako nastolatka, która kochała swoją matkę niezwykle ciężko przeszła przez to wszystko. Duży wpływ również na to miała ostatnia rozmowa jaką przeprowadziły między sobą… Niestety zbyt dużo słów, które nigdy nie powinny wyjść z ust sprowadziły na Bree dość duże poczucie winy. Strata jest to coś czego boi się każdy człowiek, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi rodzina… Ciężko jest nam przejść przez to wszystko, jednym jest łatwiej a drugim trudniej. Są też tacy ludzie, którzy już nigdy nie odzyskują całkowitego szczęścia i rozpadają się w sobie każdego dnia kawałek po kawałeczku. Warto pamiętać jednak, że słowa „tak mi przykro, współczuję, nie mogłabym sobie wyobrazić czegoś takiego” zwykle nie pomagają. Czasem sprawiają nawet, że osoba zmagająca się w tym czasie ze stratą szybko się irytuje, smuci, złości. Wystarczy, że pokażemy takiej osobie swoje wsparcie. Może nie znaczyć to wiele ale lepsze to niż słowa, które i tak nie pomogą a sprawią jedynie, że pogorszy się czyiś stan. Muszę przyznać, że to w jaki sposób autorka rozwiązała ten wątek jest niesamowity! Doprowadziło mnie to do ogromnego płaczu 🥹💙
Historia ta jest niezwykle złożona, Tracy Deonn stworzyła system magiczny, bez dwóch zdań oszałamiający! 🤯 To wszystko co znalazło się w książce przyprawiło mnie o zawrót głowy, każdy drobny szczegół idealnie przemyślany i dopracowany. Niesamowite! Napewno nie jest to coś dla osoby, która dopiero zaczyna z fantastyką 😅 Możecie się troszkę zniechęcić z powodu nadmiaru informacji ale autorka zdecydowanie wie co robi. Akcja jest ciekawa i rozbudowana wszystko dzieje się na przestrzeni zaledwie tygodnia a jest to aż pięćset stron! Niewiarygodne jest to, że życie szesnastoletniej Bree przybrało taki obrót. Dla niej to też było zaskoczenie bo cały świat dosłownie przewrócił się do góry nogami. Bohaterka daje sobie jednak radę w obliczu życia oraz ludzi, którzy podkładają jej kłody pod nogi. Ciekawie zostały opisane sytuacje z którymi muszą zmagać się osoby ciemnoskóre. Tracy Deonn pokazuje nam to wszystko odwołując się nawet do historii. Segregacja ludności niestety miała miejsce i nadal gdzie nie gdzie ma. Uważam jednak, że coś takiego zupełnie nie powinno mieć miejsca. Nie jesteśmy kredkami, które możemy sobie posegregować do kolorowego pojemnika. Jesteśmy ludźmi, którzy mają prawo do decydowania o sobie i swoim życiu. Niestety sama Bree spotykała się z głupimi tekstami w swoją stronę, jej charakter sprawiał jednak, że dawała sobie radę z tym w zupełności sama.
W całej tej historii polubiłam bohaterów a także relacje pomiędzy nimi. Na pierwszy rzut pójdzie Nick, którego osobiście uwielbiam! Od początku poczułam, że się polubimy 🥰 Pomimo wszystko traktował Bree bardzo dobrze, pomógł jej na samym początku znajomości… Chociaż sama bohaterka miała poczucie, że go wykorzystuje on całkowicie wychodził temu na przekór i wspierał ją na każdym kroku. Byli tak niezwykle podobni do siebie a zarazem różni! Utwierdzało mnie to w przekonaniu, że mogliby zrozumieć siebie bez słów i bez względu na wszystko walczyć o siebie do samego końca. Jako, że moja ciekawość wzięła górę musiałam również przyjrzeć się trochę osobie jaką jest Sel. 😅 Nie będę ukrywać przez dużą część książki był on dla mnie jedną wielką niewiadomą. W pewnym momencie nastąpił jednak przełom i dał nam się poznać trochę bliżej. Uważam go za bardzo interesujący charakter! Liczę, że w drugim tomie dostaniemy wszystkich tych bohaterów.
Słowem końca. Zakończenie może zmieść z planszy… Nie spodziewałam się zupełnie tego co może się wydarzyć. Wow! Autorka stworzyła naprawdę złożoną historię osadzoną w realnym świecie odwołując się do legend. Czy jest to dobra fantastyka? Tak. Czy warta przeczytania? Zdecydowanie. Innym słowy lećcie przeczytać! 🤭❤️💙
Mieszane uczucia. To właśnie towarzyszyło mi przez pierwsze trzydzieści może pięćdziesiąt stron. Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie kiedy historia ta stała się dla mnie przyjemna. W bardzo dobry sposób śledziło mi się poczynania naszej Bree, która bez dwóch zdań była znakomitą główną bohaterką. Dla mnie pokazała się z naprawdę fajnej strony! Osoby, która bez...
Historia, której w życiu nie zapomnę. Pierwszy raz miałam doczynienia z retellingiem i muszę z ręką na sercu przyznać, że był to tak dobre oraz świeże spojrzenie na legendę o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, że ciężko będzie to przebić.
Historia, której w życiu nie zapomnę. Pierwszy raz miałam doczynienia z retellingiem i muszę z ręką na sercu przyznać, że był to tak dobre oraz świeże spojrzenie na legendę o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, że ciężko będzie to przebić.
Przez pierwsze kilka rozdziałów przechodziłam z drobnym oporem, ale później, gdy zaczęła pędzić akcja, pochłaniałam tą książkę bez opamiętania. Bardzo podobało mi się wplecenie arturiańskich legend i nie nachalny wątek romantyczny. Niezwykle przyjemnie mi się ją czytało i trafiła do moich ulubionych książek.
Przez pierwsze kilka rozdziałów przechodziłam z drobnym oporem, ale później, gdy zaczęła pędzić akcja, pochłaniałam tą książkę bez opamiętania. Bardzo podobało mi się wplecenie arturiańskich legend i nie nachalny wątek romantyczny. Niezwykle przyjemnie mi się ją czytało i trafiła do moich ulubionych książek.
9.9/10 musiałam przeczytać całe 500 stron żeby dowiedzieć się że Bree jest spadkobierczynią Artura 😐 ale tak czy siak świetne i chyba kupię kolejna część.
9.9/10 musiałam przeczytać całe 500 stron żeby dowiedzieć się że Bree jest spadkobierczynią Artura 😐 ale tak czy siak świetne i chyba kupię kolejna część.
Od razu wam mówię, że choć książka zawiera pięćset stron czytania plus kilka dodatków, to jednak uważam, że jest po prostu magicznie cudowna! Co czytałam nowy rozdział, który był raz krótki, a raz długi, to nie mogłam nadziwić się tak bogatemu stylowi literackiemu! Ile tu ozdobników i opisów, które są niespotykane, zawsze użyte w formie wzniesienia, lotu ptaka bądź wszystkich emocji, które występują na wysokich poziomach, lecz niskich wibracjach. Ze zwykłego zdania autorka potrafiła zrobić prawdziwe dzieło sztuki, jakby nie odkrytą przez innych poezję smaków i zmysłów. Nawet nie potrafię obrać w słowa jak bardzo rzadko spotyka się tak strojne i wyważone jednocześnie pióro. Kiedy wpierw czytaliśmy o smutku, bo życie głównej bohaterki się rozpadło, to był on przejmujący, dotykający wszystkich zakończeń nerwowych. Kiedy pojawiała się nadzieja, to nawet mnie przekonywała, że zawsze wszystko da się naprawić. Podobnie z radością, choć największą uwagę poświęci się tutaj demonom, które zawsze były gotowe wyssać energię z osób najbardziej słabych psychicznie. Te osoby będzie otaczała taka dziwna aura. Było o niej wspomniane na początku książki, kiedy dostała informację o śmierci jej bliskiej osoby. W momencie, kiedy jest w nowej szkole, tą samą aurę dostrzega wśród innych, którzy noszą przy sobie niebezpieczne przedmioty. Zaczyna do niej dochodzić, że miejsce w którym miała być bezpieczna, całkowicie to bezpieczeństwo jej odbiera. Kierowana swoim uporem i ciekawością robi coś, co odmienia jej życie. Od tego momentu nie ma czasu na spokój.
To zaledwie pierwszy tom serii Tracy Deonn, jednak dzieje się w nim tak dużo, jakby wszystko zależało tutaj od akcji. Jedna goni drugą, postacie tutaj dużo rozmawiają, więc mamy sporą część przeznaczoną na dialogi. To coś na kształt fantastyki z legendą, dawnymi wierzeniami, które bardzo wciągają, bo wszystkiego dowiadujemy się po trochu. Czytając ją jesteśmy pewni, że to książka, bo autorka nie zaprosiła nas do tego świata na tyle, byśmy czuli, że jesteśmy tam obecni. Zupełnie jakby nie chciała, by demony przedostały się do naszego życia. Trochę długo się ją czyta, bo druk jest malutki i ciasno osadzony, ale opowieść naprawdę wciąga. Drugi tom wyszedł w czerwcu 2023 roku, lecz póki co jeszcze go nie posiadam. Nie wiem czy jednak ten stan się nie zmieni, bo lektura pierwszego tomu była bardzo wciągająca:-)
Od razu wam mówię, że choć książka zawiera pięćset stron czytania plus kilka dodatków, to jednak uważam, że jest po prostu magicznie cudowna! Co czytałam nowy rozdział, który był raz krótki, a raz długi, to nie mogłam nadziwić się tak bogatemu stylowi literackiemu! Ile tu ozdobników i opisów, które są niespotykane, zawsze użyte w formie wzniesienia, lotu ptaka bądź...
Początek mnie bardzo zmęczył, jednak cieszę się, że czytałam dalej i nie odpuściłam. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się czytać o czarnoskórej postaci, która jest bohaterką pierwszoplanową. Ciekawy wątek o żałobie po kimś bliskim.
Początek mnie bardzo zmęczył, jednak cieszę się, że czytałam dalej i nie odpuściłam. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się czytać o czarnoskórej postaci, która jest bohaterką pierwszoplanową. Ciekawy wątek o żałobie po kimś bliskim.
Normalnie dałabym 8 gwiazdek, ale nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś książka aż tak mnie wciągnęła.
Plusy tej pozycji to z pewnością:
- ciekawa historia zawiązana z legendami arturiańskimi,
- interesujący bohaterowie (mówię o tobie Sel!),
- system i hierarchia w Zakonie Okrągłego Stołu,
- sposób prowadzenia akcji przez autorkę,
- zakończenie.
Niestety ten tytuł nie jest bez wad. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to główna bohaterka - Bree. Czasami strasznie irytowała, także nie mogłam utożsamić się z jej postacią, nie miałam z nią żadnego wspólnego elementu.
Inne minusy to np.
- szybko ewoluująca relacja Nicka z Bree,
- początkowe walki z demonami (w skrócie - demon się pojawia, jest przy tym Bree, jest źle, nagle pojawia się Sel, który go zabija).
Tak czy inaczej, serdecznie polecam!
Normalnie dałabym 8 gwiazdek, ale nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś książka aż tak mnie wciągnęła.
Plusy tej pozycji to z pewnością:
- ciekawa historia zawiązana z legendami arturiańskimi,
- interesujący bohaterowie (mówię o tobie Sel!),
- system i hierarchia w Zakonie Okrągłego Stołu,
- sposób prowadzenia akcji przez autorkę,
- zakończenie.
Niestety ten tytuł nie jest bez...
Byłam kupiona, gdy tylko usłyszałam, że jest to wariacja na temat legend arturiańskich i sam pomysł i jego wykonanie bardzo przypadło mi do gustu. Ale jednak nie pokochałam tej książki tak mocno, jakbym się spodziewała. Jest nierówna, trochę toporna, mocno trąci debiutem, ale ma ogromny potencjał na przyszłość i naprawdę dobry start, dający nadzieję, że kolejny tom będzie tylko lepszy.
Byłam kupiona, gdy tylko usłyszałam, że jest to wariacja na temat legend arturiańskich i sam pomysł i jego wykonanie bardzo przypadło mi do gustu. Ale jednak nie pokochałam tej książki tak mocno, jakbym się spodziewała. Jest nierówna, trochę toporna, mocno trąci debiutem, ale ma ogromny potencjał na przyszłość i naprawdę dobry start, dający nadzieję, że kolejny tom będzie...
Ostatnio udawało mi się sięgać po takie książki, które zdecydowanie przypadały mi do gustu i które pochłaniałam w zaskakująco szybkim tempie. "Zrodzeni z legendy" to powieść z motywem okrągłego stołu i Króla Artura. Choć z początku lektura mi się dłużyła i przeszkadzały mi niektóre zbyt rozbudowane i opisane sceny to ostatecznie przez książkę zerwałam noc i bardzo mi się podobała! To taka powieść, której nie możemy doczekać się kontynuacji!
Bree dostrzega rzeczy, których nie powinna widzieć. Kiedy przeprowadza się wraz ze swoją przyjaciółką na kampus, okazuje się że dzieją się tam dziwne rzeczy. Dziewczyna jest świadkiem ataku demona oraz walki jaką toczą Legendariusze. Okazuje się jednak, że tylko ona to widzi, a reszta nie ma takiego daru. Dziewczyna odkrywa mrożące krew w żyłach sekrety i dochodzi do wniosku, że jej moc jest o wiele większa niż mogła przypuszczać. Kiedy jeden ze zrodzonych, mężczyzna o przeszywającym spojrzeniu, próbuje wymazać jej pamięć - dochodzi do zupełnie czegoś innego. Bree jest odporna, a na dodatek wraca jej pamięć, odblokowując więcej sekretów. Udaje jej się wejść do tajemnego stowarzyszenia, które powiązane jest z samym legendarnym Królem Arturem. Niestety nie wie jeszcze czego będzie świadkiem i jak potoczy się ta historia...
Powieść Tracy Deonn to przede wszystkim fantastyka bazująca na legendzie. Pojawia się tutaj mocny motyw śmierci oraz żałoby. Niektóre opisy są zbędne i książka mogłaby mieć zdecydowanie mniej stron, ale ostatecznie spędziłam z nią bardzo dobry czas i nie mogę doczekać się kontynuacji. Takie zakończenia powinny być wprost zakazane!
Fani fantastyki pomieszczonej z romansem będą zachwyceni! Mam nadzieję, że drugi tom wyjdzie szybko!
Ostatnio udawało mi się sięgać po takie książki, które zdecydowanie przypadały mi do gustu i które pochłaniałam w zaskakująco szybkim tempie. "Zrodzeni z legendy" to powieść z motywem okrągłego stołu i Króla Artura. Choć z początku lektura mi się dłużyła i przeszkadzały mi niektóre zbyt rozbudowane i opisane sceny to ostatecznie przez książkę zerwałam noc i bardzo mi się...
To kolejna historia z której oceną mam leciutki problem. Sama historia przypadła mi do gustu - coś ciekawego, innego i bardzo wciągającego. Czytało się to bardzo przyjemnie ale dopiero od pewnego momentu. Początek choć nie był wcale rozwleczony czytało mi się najgorzej bo mimo iż zostajemy wrzuceni od razu niemal w akcje to dzieje się dużo. Momentami zbyt dużo, do tego jest to połączone ze sporą ilością osób i minęło chwile zanim do wszystkiego „przywykłam” i wkręciłam się na dobre.
Główna bohaterka dość ciekawie rozpisana, choć momentami potrafiła wydać się delikatnie denerwująca.Sama historia obfituje też sporo ważnych i niełatwych problemów jak rasizm, niewolnictwo, trauma czy żałoba jednak czyta się to nadzwyczaj dobrze a to zapewne za sprawą fajnie i oryginalnie poprowadzonej historii pod kątem fantastyki. Dostajemy tu retelling legendy o królu Arturze i rycerzach Okrągłego stołu, merlinów, morganistów, tajne stowarzyszenie, Kodeks, turnieje a do tego sporą dozę magii i demonów. Ja jestem kupiona!
Jest to typowa młodzieżówka i jako taką też należy ją traktować i oceniać. Część zachowań jest adekwatna do nastoletniego momentu na popełnienianie głupot czy kłótnie ale w mojej ocenie nie psuje to odbioru całości. Chętnie zabiore się za drugi tom, ale wpierw muszę dać odetchnąć trochę oczom bo czytanie tej cegiełki przy tym drobnym druku nie było wcale łatwe😉.
To kolejna historia z której oceną mam leciutki problem. Sama historia przypadła mi do gustu - coś ciekawego, innego i bardzo wciągającego. Czytało się to bardzo przyjemnie ale dopiero od pewnego momentu. Początek choć nie był wcale rozwleczony czytało mi się najgorzej bo mimo iż zostajemy wrzuceni od razu niemal w akcje to dzieje się dużo. Momentami zbyt dużo, do tego jest...
Pokochałam historię B. Fascynująca i nietuzinkowa pozycja. Fantastyka która całkowicie mnie pochłonęła. Główna bohaterką dobrze wykreowana z własnym charakterem i mózgiem( czego niektórym bohaterkom powieści brakuje).
Wątek króla Artura i Merlina kupił mnie doszczętnie. Z przyjemnością sięgnę po kontynuację.
Polecam.
Pokochałam historię B. Fascynująca i nietuzinkowa pozycja. Fantastyka która całkowicie mnie pochłonęła. Główna bohaterką dobrze wykreowana z własnym charakterem i mózgiem( czego niektórym bohaterkom powieści brakuje).
Wątek króla Artura i Merlina kupił mnie doszczętnie. Z przyjemnością sięgnę po kontynuację.
Polecam.
„Magia krwi. Ona mówi o magii krwi”.
Szesnastoletnia Breve, po śmierci swojej matki, która zginęła w wypadku samochodowym udaje się do Chapel Hill, szkoły dla zdolnych uczniów i uczennic. Dziewczyna już pierwszego dnia zostaje świadkiem ataku przez potwora z lasu, a Zrodzeni z legendy stają w obronie uczniów. To tajne stowarzyszenie, na którego czele stoi nastolatek, który chce, żeby, go nazywano Merlinem. Selvyn po uratowaniu szkoły, chce również wymacać całe zajście z jej pamięci, ale bezskutecznie. Matthews rozpoczyna śledztwo, żeby się dowiedzieć, co się naprawdę wtedy stało. Ale to dopiero początek historii i przygody...
„Jeśli zakon czegokolwiek mnie nauczył, to tego, że jestem spadkobierczynią swojej własnej rodziny. I mam obowiązek walczyć w jej imieniu”.
Od pierwszych stron wiało nudą, jakoś nie mogłam wkręcić się w tę historię, iż zwrotów akcji było zdecydowanie za mało. Sam pomysł na fabułę świetny, ale niestety według mnie się nie udał, iż tak naprawdę przez całą lekturę totalnie się nudziłam i nie za bardzo się działo, a szkoda, bo uwielbiam rettelingi. Jeśli chodzi o Bree, to naprawdę współczułam jej straty, ale nieszczególnie odczuwałam jej emocje, z tego powodu, że została wykreowana dość powierzchnie. Szczerze mówiąc, nie zostanie ze mną na długo.
„Panie, ona już teraz jest o wiele silniejsza ode mnie.
Martwię się, że czekające ją wyzwania będą równie potężne.
Martwię się, że kończy mi się czas.
Proszę, chroń ją i daj mi siłę, żebym umiała się z nią rozstać”.
Zrodzeni z Legendy to relleting o królu Arturze, który zawiera w sobie magię, legendy arturiańskie i reprezentację LGBTQIA+ natomiast mi się nie spodobał, czego żałuję, bo myślałam, że to będzie świetna młodzieżówka fantasy.
„Magia krwi. Ona mówi o magii krwi”.
Szesnastoletnia Breve, po śmierci swojej matki, która zginęła w wypadku samochodowym udaje się do Chapel Hill, szkoły dla zdolnych uczniów i uczennic. Dziewczyna już pierwszego dnia zostaje świadkiem ataku przez potwora z lasu, a Zrodzeni z legendy stają w obronie uczniów. To tajne stowarzyszenie, na którego czele stoi nastolatek, który...
Najlepsza fantastyka jaką przeczytałam naprawde przypadnie do gustu każdemu kto jest w miarę dojrzały psychcznie ale od razu ostrzegam że książka na początku jest mega nudna dopiero tak na 200 stronie jest ciekawa ale potem już nie można się oderwać💗
Tak btw to wg mn ta książka powinna być tak 13/14+
Najlepsza fantastyka jaką przeczytałam naprawde przypadnie do gustu każdemu kto jest w miarę dojrzały psychcznie ale od razu ostrzegam że książka na początku jest mega nudna dopiero tak na 200 stronie jest ciekawa ale potem już nie można się oderwać💗
Tak btw to wg mn ta książka powinna być tak 13/14+
Obecnie mało czytam. Tę książkę skończyłam już jakiś tydzień temu. Czuję jakby od tego czasu dzieliła mnie jakaś przepaść. I dopiero teraz lepiej rozumiem tę rozpacz jaką odczuwała bohaterka tej niezwykłej książki po stracie matki. Teraz - krótko po tym gdy sama tego doświadczyłam.
Jak często trafiacie na wątki, wydarzenia, które miały miejsce także w Waszym życiu ? Czy łatwiej Wam wtedy zrozumieć emocje targające bohaterami ? Utożsamiacie się z nimi ?
“Zrodzeni z legendy” to książka inna niż wszystkie. Sądzę, że pokochają ją fani “Darów Anioła” , bo już sam opis mi w pewien sposób tę serię przypominał, ale także osoby lubiące wplątanie rozmaitych legend do stworzonej historii. Ta konkretnie historia 16-letniej Bree, bazuje na legendach arturiańskich, czyli poniekąd celtyckich, odnoszących się do Rycerzy Okrągłego Stołu, Króla Artura. Nie ma Merlina ale magii mamy pod dostatkiem.
Akcja toczy się w czasach współczesnych. Po wspomnianej już śmierci matki Bree dziewczyna postanawia zmienić otoczenie, spróbować normalnie żyć, w spokoju przejść żałobę. Jednak jak można liczyć na normalność na kampusie gdzie inni uczniowie noszą przy sobie broń ? Łącząc ze sobą fakty i spostrzeżenia, nasza bohaterka postanawia dowiedzieć się dokładniej, w jaki sposób doszło do śmierci jej matki. W tym celu musi dostać się do tajnej studenckiej organizacji i stanąć do walki z demonami i innymi potworami.
Dzieje się tu wiele. Bardzo wiele!
Mamy szkołę, mroczny klimat, rozmaite wątki magiczne. Co prawda uczniowie jakby nauki za wiele nie mieli ale też można uznać, że nie było czasu sobie nią głowy zawracać ;)
Mamy trójkąt miłosny - ich dwóch, ona jedna - kogo wybierze?
Mamy wątek prześladowania na tle rasowym gdyż Bree to czarnoskóra bohaterka, której ludzie z otoczenia zdecydowanie z tego powodu życia nie ułatwiają.Jednak w nawiązaniu do jej pochodzenia pojawia się też taka wyjątkowa magia wywodząca się z tradycji ludności afroamerykańskiej.
Tym samym mamy też wyjątkową, barwną, intrygującą i wg mnie silną bohaterkę, którą łatwo polubić.
Sporo tu magii i walki. Bree walczy z demonami, pozwala by jej atrakcyjni adoratorzy mieli liczne okazje do wybawiania jej z opresji. Szuka odpowiedzi na nurtujące ją pytania i naraża się na liczne niebezpieczeństwa.
Początkowo książka przeraża drobną czcionką, drukiem od góry do dołu strony. Ale mimo to czyta się szybko i gdy już uda się poznać i zrozumieć ten świat stworzony przez autorkę, wchodzi jak nóż w miękkie masełko. Teraz tylko trzeba sięgnąć po drugi tom, a Wydawnictwo zadbało by za długo na niego nie czekać.
Tak więc Moi Drodzy - polecam. Coś innego, coś świeżego, bez schematów. Uważam, że wielu z Was ta historia porwie bez reszty. Ja dziękuję za możliwość jej poznania Wydawnictwu You & Ya. Miłego wieczoru.
Obecnie mało czytam. Tę książkę skończyłam już jakiś tydzień temu. Czuję jakby od tego czasu dzieliła mnie jakaś przepaść. I dopiero teraz lepiej rozumiem tę rozpacz jaką odczuwała bohaterka tej niezwykłej książki po stracie matki. Teraz - krótko po tym gdy sama tego doświadczyłam.
Jak często trafiacie na wątki, wydarzenia, które miały miejsce także w Waszym życiu ? Czy...
„Zrodzeni z legendy” to historia inspirowana legendami arturiańskimi. Oryginalny pomysł, świetnie przemyślany system magiczny, rządzący światem i ciekawi bohaterowie sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać. Szczerze przyznam, że na początku nie mogłam w ogóle zrozumieć mechaniki tego świata, ale im dalej brnęłam tym bardziej się wciągałam. Autorka ponadto porusza w swojej książce motyw traumy, żałoby, niewolnictwa i rasizmu. Sama od siebie pisze na końcu: „Pod wieloma względami historia Bree to moja historia”. Ostatnie strony musiałam czytać po kilka razy, by byłam w tak wielkim szoku co się tam wydarzyło. Szacun za te plot twisty.
Jeżeli czujesz, że w Twoim życiu brakowało historii o średniowiecznych rycerzach z magicznymi mocami i to we współczesnym świecie to idealna książka dla Ciebie! Zaufaj mi i przeczytaj, bo serio warto. ❤️
„Zrodzeni z legendy” to historia inspirowana legendami arturiańskimi. Oryginalny pomysł, świetnie przemyślany system magiczny, rządzący światem i ciekawi bohaterowie sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać. Szczerze przyznam, że na początku nie mogłam w ogóle zrozumieć mechaniki tego świata, ale im dalej brnęłam tym bardziej się wciągałam. Autorka ponadto porusza w...
Książka "Zrodzeni z legendy" podobała mi się bardziej niż się tego spodziewałam.
Początek był trochę kruchy, nudziłam się i nie mogłam doczekać się jakiejś konkretnej akcji.
Ale mniej więcej od połowy, kiedy dostarczone informacje przybierały na sile - nie mogłam się oderwać.
Bardzo fajna młodzieżówka.
POLECAM
Książka "Zrodzeni z legendy" podobała mi się bardziej niż się tego spodziewałam.
Początek był trochę kruchy, nudziłam się i nie mogłam doczekać się jakiejś konkretnej akcji.
Ale mniej więcej od połowy, kiedy dostarczone informacje przybierały na sile - nie mogłam się oderwać.
Bardzo fajna młodzieżówka.
POLECAM
Ciekawa historia oparta na legendach arturiańskich,z niecodziennej perspektywy.Wątek niewolnictwa pewnie nie każdemu się wpasuje, ale dla mnie to było interesujące i dość umiejętnie powiązane z dziedzictwem Rycerzy Okrągłego Stołu.Książka na swoje braki,nie wszystko jest dobrze przemyślane.Zasady dziedziczenia zbyt skomplikowane i trudne do przyswojenia.Mnóstwo postaci,imion,funkcji i przeszłości,przedstawione w jednych momencie.Wielbiciele trójkątów miłosnych znajdą tu coś dla siebie,przeciwników mogę pocieszyć,że przynajmniej na razie, niewiele się dzieje w tym temacie.Ogólnie oceniam pozytywnie,choć pewnie już więcej razy jej nie przeczytam.
Ciekawa historia oparta na legendach arturiańskich,z niecodziennej perspektywy.Wątek niewolnictwa pewnie nie każdemu się wpasuje, ale dla mnie to było interesujące i dość umiejętnie powiązane z dziedzictwem Rycerzy Okrągłego Stołu.Książka na swoje braki,nie wszystko jest dobrze przemyślane.Zasady dziedziczenia zbyt skomplikowane i trudne do przyswojenia.Mnóstwo...
Książka jest bardzo wciągająca. Fabuła jest dość rozbudowana, dzięki czemu można w pełni wyobrazić sobie świat w którym znajduje się bohaterka Bree - świat pełen sekretów, tajemnic i przysiąg. Bardzo polecam
Książka jest bardzo wciągająca. Fabuła jest dość rozbudowana, dzięki czemu można w pełni wyobrazić sobie świat w którym znajduje się bohaterka Bree - świat pełen sekretów, tajemnic i przysiąg. Bardzo polecam
Książka jest super napisana, jej okładka świetnie się prezentuje. Bardzo ciekawie opisane są magiczne sytuacje. Główna bohaterka jest bardzo silna i ma swój temperament. W książce pojawia się trójkąt miłosny. Tajemnice które odkrywa główna bohaterka są zaskakujące.
Książka jest super napisana, jej okładka świetnie się prezentuje. Bardzo ciekawie opisane są magiczne sytuacje. Główna bohaterka jest bardzo silna i ma swój temperament. W książce pojawia się trójkąt miłosny. Tajemnice które odkrywa główna bohaterka są zaskakujące.
Super książka, od której nie mogłam się oderwać. Autorka stworzyła cudowną fabułę, która umie czytelnika zaskoczyć, a system magiczny to prawdziwe złoto. Zachowanie Bree, troszkę mnie denerwowało, jednak przez sytuację w jakiej się znalazła, można ją zrozumieć (nie licząc sceny z włosami... ale tutaj wchodzi kontekst kulturowy i autorka pewnie chciała tą sceną wyrzucić swoją frustrację).
Z niecierpliwością czekam na kolejne części. A jeden punkt odejmuję tylko z tego powodu, że książka napisana jest w czasie teraźniejszym, co w języku polskim brzmi... okropnie i do samego końca nie mogłam się do tego sposobu narracji przekonać.
Super książka, od której nie mogłam się oderwać. Autorka stworzyła cudowną fabułę, która umie czytelnika zaskoczyć, a system magiczny to prawdziwe złoto. Zachowanie Bree, troszkę mnie denerwowało, jednak przez sytuację w jakiej się znalazła, można ją zrozumieć (nie licząc sceny z włosami... ale tutaj wchodzi kontekst kulturowy i autorka pewnie chciała tą sceną wyrzucić...
Muszę uczciwie przyznać, że mniej więcej w 1/3 książki byłam nieco rozczarowana, ale jednocześnie czytało się ją tak lekko, że kontynuowałam. I bardzo się z tego powodu cieszę. Po bardzo chaotycznym początku, całość zaczyna intrygować i układać się w mniej lub bardziej sensowną całość. Autorka stworzyła bardzo ciekawy system magiczny i niejednoznaczne strony konfliktu. Nie jestem zbyt dobrze zaznajomiona z legendami arturiańskimi, ale to bardzo oryginalny motyw. Fabuła jest naprawdę angażująca i kilka razy skręciła w kierunku, który mnie zaskoczył. Przede wszystkim autorka ma naprawdę przyjemny styl i lekkość pióra. Nawet w momentach, które podobały mi się mniej - lektura była przyjemnością.
Największy zarzut jaki mam dla tej pozycji to zbyt szybka akcja - bohaterka za szybko zyskała pewne umiejętności i za szybko zbudowała pewne relacje co sprawiało, że całość stała się mniej wiarygodna. Same relacje miedzy bohaterami są moim zdaniem naprawdę dobrze wykreowane - problemem jest jedynie to jak ekspresowo się rozwinęły. Innych drobiazgów czepiać się nie zamierzam, tym bardziej, że to naprawdę udany debiut autorki.
Naprawdę fajna i bardzo oryginalna fantastyka młodzieżowa. Z przyjemnością sięgnę po kolejną część.
Muszę uczciwie przyznać, że mniej więcej w 1/3 książki byłam nieco rozczarowana, ale jednocześnie czytało się ją tak lekko, że kontynuowałam. I bardzo się z tego powodu cieszę. Po bardzo chaotycznym początku, całość zaczyna intrygować i układać się w mniej lub bardziej sensowną całość. Autorka stworzyła bardzo ciekawy system magiczny i niejednoznaczne strony konfliktu. Nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPosłuchałam 7 rozdziałów z kawałkiem i zwyczajnie mnie zmęczyła. Głowna bohaterka non stop wspomina o dyskryminacji i rasizmie pod swoim adresem, nawet jeśli nie ma ku temu specjalnych podstaw. I nie mam nic przeciwko wspomnieniu o problemie, ale nie w zapętleniu jak chomik w kółeczku.
Posłuchałam 7 rozdziałów z kawałkiem i zwyczajnie mnie zmęczyła. Głowna bohaterka non stop wspomina o dyskryminacji i rasizmie pod swoim adresem, nawet jeśli nie ma ku temu specjalnych podstaw. I nie mam nic przeciwko wspomnieniu o problemie, ale nie w zapętleniu jak chomik w kółeczku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakoś nie mam zdania nt tej książki. Przez ponad połowę dłużyła mi się niesamowicie, dopiero pod koniec faktycznie zadziało się tam coś ciekawego.
Jakoś nie mam zdania nt tej książki. Przez ponad połowę dłużyła mi się niesamowicie, dopiero pod koniec faktycznie zadziało się tam coś ciekawego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasem mam ochotę spróbować czegoś, co jest retellingiem . Ale to, co dostałam w "Zrodzeni z Legendy" Tracy Deonn, to chaotyczna próba odświeżenia mitu arturiańskiego.
Autorka miota się między wątkami i kompletnie nad nimi nie panuje. Miesza za dużo elementów – tajemne stowarzyszenia, osobistą traumę, złożoną magię i klasyczne mity – w efekcie czego fabuła staje się chaotyczna i niespójna. W miejscu na rozwinięcie danego motywu (jak już coś rozbudza ciekawość) nie dostajemy niczego ekstra. Główna bohaterka Bree Matthews, choć ma potencjał, jest irytująco impulsywna, a jej decyzje wydają się niewiarygodnie naciągane.
Cały ten arturiański rozmach zostaje ostatecznie utopiony w najbardziej banalnym i hamującym akcję trójkącie miłosnym rodem z magazynu dla nastolatek. To klasyczna, sztampowa pułapka YA. Zamiast skupić się na dziedzictwie i walce, tracimy czas na irytujące westchnienia. Przez to książka gubi jakąkolwiek świeżość i staje się ostatecznie tylko przeciętną, przehajpowaną lekturą. Szkoda, bo kiedyś zaczytywałam się w legendach arturiańskich.
Czasem mam ochotę spróbować czegoś, co jest retellingiem . Ale to, co dostałam w "Zrodzeni z Legendy" Tracy Deonn, to chaotyczna próba odświeżenia mitu arturiańskiego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka miota się między wątkami i kompletnie nad nimi nie panuje. Miesza za dużo elementów – tajemne stowarzyszenia, osobistą traumę, złożoną magię i klasyczne mity – w efekcie czego fabuła staje się...
Gdy ginie matka Bree dziewczyna podejmuje decyzję. Przenosi się do uniwersytetu w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Wszystko wydaje się tam niezwykłe, a gdy pojawiają się demony żywiące się ludzką energią wszystko się zmienia.
Tajne stowarzyszenie zwane Legendarianami poluję na demony, a dowodzi nim sam Selwyn Kane zwany Merlinem. W dziewczynie odblokowują się moce, a wspomnienia do niej wracają, wie że śmierć matki ma coś wspólnego z magią i zrobi ona wszystko aby odkryć prawdę.
Mocno czuć, że są to książki korowane do młodzieży. Autorka czerpie ze znanych schematów, sam świat i system magii nie jest skomplikowany, chociaż autorka mocno zasypuje nas informacjami z początku co wprowadza lekki chaos.
Główna bohaterka popełnia błędy jakie często popełniają nastolatki, ale chyba właśnie dzięki temu moja sympatia do niej rosła. Uczy się na nowo siebie i nawet dobrze odnajduje się w nowej rzeczywistości, chociaż widać, że to dla niej trudne.
Wątki romantyczne w tej książce się pojawiają, jest Nick z którym od początku łączy coś główną bohaterkę, ale jest też Sal, który coraz bardziej wzbudzał moją fascynację jako czytelnika.Podoba mi się walka między Zakonem a Ciemnogrodem.
Jest to na maksa ciekawy wątek a im dalej tym bardziej to się rozprzestrzenia i komplikuje. Te książki nie są równe, raz się dzieje innym razem jest lekko nudnawo.Czasami akcja gna i dzieje się za dużo.
Patrząc ogólnie to bardzo dobra seria, ale trzeba pamiętać że jest ona mocno młodzieżowa, przez co niektóre decyzję i zachowania są lekkomyślne czy czasami irytujące.
Ma wszystko, ciekawych bohaterów, unikatowy i nieczęsto spotykany system magiczny i fantastyczne zwroty akcji. Zakończenie było zaskakujące i ciekawe i mam ogromną nadzieję, że doczekamy się kontynuacji.
Gdy ginie matka Bree dziewczyna podejmuje decyzję. Przenosi się do uniwersytetu w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Wszystko wydaje się tam niezwykłe, a gdy pojawiają się demony żywiące się ludzką energią wszystko się zmienia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTajne stowarzyszenie zwane Legendarianami poluję na demony, a dowodzi nim sam Selwyn Kane zwany Merlinem. W dziewczynie odblokowują się moce, a...
W mojej głowie ta książka jest podzielona na dwie połowy.
Pierwsza jest... chaotyczna. Sama główna bohaterka, przeżywająca żałobę po stracie matki w wypadku drogowym, jest dosyć zagubiona w swoich emocjach; jej dopiero pączkujący romans (wcześnie zaczynają) z Nickiem był nudny, a sprawy związane z ichniejszą magią lub Zakonem naprawdę chaotycznie wyjaśnione - nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy autorka po prostu postanowiła dozować informacje, ale nie udało jej się tego zrobić w sensowny sposób. Przez długi czas mylili mi się paziowie, giermkowie i wasale. W sumie nawet teraz nie wiem, czy bym mogła wszystko sensownie wytłumaczyć osobie postronnej, a czytałam w końcu po polsku. Dodatkowo duża ilość postaci pobocznych została przedstawiona w krótkim czasie (mówię o osobach związanych z Zakonem), i nawet nie chciało mi się ich spamiętywać.
W drugiej połowie za to wszystkie wątki zaczęły się splatać, dostałam zaskakujące zwroty akcji, Sel okazał się ciekawą postacią, relacja Nicka i Bree stała się trochę bardziej skomplikowana, i przede wszystkim wszystkie wątki się spotkały ze sobą i bardzo ładnie splotły - wątki żałoby, historii rasizmu w Stanach, tego, co czują do siebie bohaterowie, dotyczące magii i pytania, na które pozornie była odpowiedź - kulminacja owszem, trzymała w napięciu, choć dla mnie najważniejsze, że w końcu książka zaczęła mnie ciekawić.
Nadal w umyśle najostrzej widzę Nicka, Bree i Sela, reszta to tacy trochę statyści, ale generalnie - druga połowa to bardzo dobra książka młodzieżowa. Teraz pytanie, którą połowę będzie bardziej przypominał drugi tom.
W mojej głowie ta książka jest podzielona na dwie połowy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza jest... chaotyczna. Sama główna bohaterka, przeżywająca żałobę po stracie matki w wypadku drogowym, jest dosyć zagubiona w swoich emocjach; jej dopiero pączkujący romans (wcześnie zaczynają) z Nickiem był nudny, a sprawy związane z ichniejszą magią lub Zakonem naprawdę chaotycznie wyjaśnione - nie wiem, czy...
Jakoś nie mam zdania nt tej książki. Przez ponad połowę dłużyła mi się niesamowicie, dopiero pod koniec faktycznie zadziało się tam coś ciekawego. Miałam nawet zamiar czytać drugi tom ale po głębszym zastanowieniu chyba narazie sobie daruję, może kiedyś wrócę do tej serii.
Jakoś nie mam zdania nt tej książki. Przez ponad połowę dłużyła mi się niesamowicie, dopiero pod koniec faktycznie zadziało się tam coś ciekawego. Miałam nawet zamiar czytać drugi tom ale po głębszym zastanowieniu chyba narazie sobie daruję, może kiedyś wrócę do tej serii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze mówiąc nie spodziewałam się, że Zrodzeni z legendy aż tak bardzo mi przypadnie do gustu. Zazwyczaj nie lubię książek opowiadających o fantastycznych wydarzeniach usytuowanych w rzeczywistości, jednak ta wyjątkowo mnie wciągnęła. Bree jako główna bohaterka przeżyła wiele traum, ale to nie powstrzymało jej od odważnych decyzji i wyzywaniu świata każdego dnia. Jest zdecydowanie postacią, której historie chętnie się śledzi, nie z współczuciem, lecz nadzieją, że postawi świat do góry nogami.
Bardzo polecam <3
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że Zrodzeni z legendy aż tak bardzo mi przypadnie do gustu. Zazwyczaj nie lubię książek opowiadających o fantastycznych wydarzeniach usytuowanych w rzeczywistości, jednak ta wyjątkowo mnie wciągnęła. Bree jako główna bohaterka przeżyła wiele traum, ale to nie powstrzymało jej od odważnych decyzji i wyzywaniu świata każdego dnia. Jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest guilty pleasure dla takiego starego byka jak ja.
Ale nie mogę się do niczego doczepić. Są wytarte schematy, są sprawdzone wytrychy, wiemy dokąd to zmierza...
... a i tak wciąga i tak czyta się to dobrze.
Bajka, ale bardzo dobrze skonstruowana.
Fajni, pełnokrwiści bohaterowie, których się rozumie. Chce się im kibicować - w YA to rzadkość.
To jest guilty pleasure dla takiego starego byka jak ja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle nie mogę się do niczego doczepić. Są wytarte schematy, są sprawdzone wytrychy, wiemy dokąd to zmierza...
... a i tak wciąga i tak czyta się to dobrze.
Bajka, ale bardzo dobrze skonstruowana.
Fajni, pełnokrwiści bohaterowie, których się rozumie. Chce się im kibicować - w YA to rzadkość.
Mieszane uczucia. To właśnie towarzyszyło mi przez pierwsze trzydzieści może pięćdziesiąt stron. Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie kiedy historia ta stała się dla mnie przyjemna. W bardzo dobry sposób śledziło mi się poczynania naszej Bree, która bez dwóch zdań była znakomitą główną bohaterką. Dla mnie pokazała się z naprawdę fajnej strony! Osoby, która bez względu na cenę potrafi dążyć do postawionego sobie celu. Po drodze pamiętając o najbliższych. Już nie raz łapała się na tym, że w obliczu zagrożeń myślała o tych wszystkich osobach, które mogą ucierpieć…
W dość interesujący sposób autorka przedstawiła Bree w obliczu traumy związanej ze śmiercią matki. Nie jest to w żadnym razie spojler, ponieważ dzieje się to już w prologu. Bree jako nastolatka, która kochała swoją matkę niezwykle ciężko przeszła przez to wszystko. Duży wpływ również na to miała ostatnia rozmowa jaką przeprowadziły między sobą… Niestety zbyt dużo słów, które nigdy nie powinny wyjść z ust sprowadziły na Bree dość duże poczucie winy. Strata jest to coś czego boi się każdy człowiek, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi rodzina… Ciężko jest nam przejść przez to wszystko, jednym jest łatwiej a drugim trudniej. Są też tacy ludzie, którzy już nigdy nie odzyskują całkowitego szczęścia i rozpadają się w sobie każdego dnia kawałek po kawałeczku. Warto pamiętać jednak, że słowa „tak mi przykro, współczuję, nie mogłabym sobie wyobrazić czegoś takiego” zwykle nie pomagają. Czasem sprawiają nawet, że osoba zmagająca się w tym czasie ze stratą szybko się irytuje, smuci, złości. Wystarczy, że pokażemy takiej osobie swoje wsparcie. Może nie znaczyć to wiele ale lepsze to niż słowa, które i tak nie pomogą a sprawią jedynie, że pogorszy się czyiś stan. Muszę przyznać, że to w jaki sposób autorka rozwiązała ten wątek jest niesamowity! Doprowadziło mnie to do ogromnego płaczu 🥹💙
Historia ta jest niezwykle złożona, Tracy Deonn stworzyła system magiczny, bez dwóch zdań oszałamiający! 🤯 To wszystko co znalazło się w książce przyprawiło mnie o zawrót głowy, każdy drobny szczegół idealnie przemyślany i dopracowany. Niesamowite! Napewno nie jest to coś dla osoby, która dopiero zaczyna z fantastyką 😅 Możecie się troszkę zniechęcić z powodu nadmiaru informacji ale autorka zdecydowanie wie co robi. Akcja jest ciekawa i rozbudowana wszystko dzieje się na przestrzeni zaledwie tygodnia a jest to aż pięćset stron! Niewiarygodne jest to, że życie szesnastoletniej Bree przybrało taki obrót. Dla niej to też było zaskoczenie bo cały świat dosłownie przewrócił się do góry nogami. Bohaterka daje sobie jednak radę w obliczu życia oraz ludzi, którzy podkładają jej kłody pod nogi. Ciekawie zostały opisane sytuacje z którymi muszą zmagać się osoby ciemnoskóre. Tracy Deonn pokazuje nam to wszystko odwołując się nawet do historii. Segregacja ludności niestety miała miejsce i nadal gdzie nie gdzie ma. Uważam jednak, że coś takiego zupełnie nie powinno mieć miejsca. Nie jesteśmy kredkami, które możemy sobie posegregować do kolorowego pojemnika. Jesteśmy ludźmi, którzy mają prawo do decydowania o sobie i swoim życiu. Niestety sama Bree spotykała się z głupimi tekstami w swoją stronę, jej charakter sprawiał jednak, że dawała sobie radę z tym w zupełności sama.
W całej tej historii polubiłam bohaterów a także relacje pomiędzy nimi. Na pierwszy rzut pójdzie Nick, którego osobiście uwielbiam! Od początku poczułam, że się polubimy 🥰 Pomimo wszystko traktował Bree bardzo dobrze, pomógł jej na samym początku znajomości… Chociaż sama bohaterka miała poczucie, że go wykorzystuje on całkowicie wychodził temu na przekór i wspierał ją na każdym kroku. Byli tak niezwykle podobni do siebie a zarazem różni! Utwierdzało mnie to w przekonaniu, że mogliby zrozumieć siebie bez słów i bez względu na wszystko walczyć o siebie do samego końca. Jako, że moja ciekawość wzięła górę musiałam również przyjrzeć się trochę osobie jaką jest Sel. 😅 Nie będę ukrywać przez dużą część książki był on dla mnie jedną wielką niewiadomą. W pewnym momencie nastąpił jednak przełom i dał nam się poznać trochę bliżej. Uważam go za bardzo interesujący charakter! Liczę, że w drugim tomie dostaniemy wszystkich tych bohaterów.
Słowem końca. Zakończenie może zmieść z planszy… Nie spodziewałam się zupełnie tego co może się wydarzyć. Wow! Autorka stworzyła naprawdę złożoną historię osadzoną w realnym świecie odwołując się do legend. Czy jest to dobra fantastyka? Tak. Czy warta przeczytania? Zdecydowanie. Innym słowy lećcie przeczytać! 🤭❤️💙
Mieszane uczucia. To właśnie towarzyszyło mi przez pierwsze trzydzieści może pięćdziesiąt stron. Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie kiedy historia ta stała się dla mnie przyjemna. W bardzo dobry sposób śledziło mi się poczynania naszej Bree, która bez dwóch zdań była znakomitą główną bohaterką. Dla mnie pokazała się z naprawdę fajnej strony! Osoby, która bez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria, której w życiu nie zapomnę. Pierwszy raz miałam doczynienia z retellingiem i muszę z ręką na sercu przyznać, że był to tak dobre oraz świeże spojrzenie na legendę o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, że ciężko będzie to przebić.
Historia, której w życiu nie zapomnę. Pierwszy raz miałam doczynienia z retellingiem i muszę z ręką na sercu przyznać, że był to tak dobre oraz świeże spojrzenie na legendę o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, że ciężko będzie to przebić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez pierwsze kilka rozdziałów przechodziłam z drobnym oporem, ale później, gdy zaczęła pędzić akcja, pochłaniałam tą książkę bez opamiętania. Bardzo podobało mi się wplecenie arturiańskich legend i nie nachalny wątek romantyczny. Niezwykle przyjemnie mi się ją czytało i trafiła do moich ulubionych książek.
Przez pierwsze kilka rozdziałów przechodziłam z drobnym oporem, ale później, gdy zaczęła pędzić akcja, pochłaniałam tą książkę bez opamiętania. Bardzo podobało mi się wplecenie arturiańskich legend i nie nachalny wątek romantyczny. Niezwykle przyjemnie mi się ją czytało i trafiła do moich ulubionych książek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to9.9/10 musiałam przeczytać całe 500 stron żeby dowiedzieć się że Bree jest spadkobierczynią Artura 😐 ale tak czy siak świetne i chyba kupię kolejna część.
9.9/10 musiałam przeczytać całe 500 stron żeby dowiedzieć się że Bree jest spadkobierczynią Artura 😐 ale tak czy siak świetne i chyba kupię kolejna część.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd razu wam mówię, że choć książka zawiera pięćset stron czytania plus kilka dodatków, to jednak uważam, że jest po prostu magicznie cudowna! Co czytałam nowy rozdział, który był raz krótki, a raz długi, to nie mogłam nadziwić się tak bogatemu stylowi literackiemu! Ile tu ozdobników i opisów, które są niespotykane, zawsze użyte w formie wzniesienia, lotu ptaka bądź wszystkich emocji, które występują na wysokich poziomach, lecz niskich wibracjach. Ze zwykłego zdania autorka potrafiła zrobić prawdziwe dzieło sztuki, jakby nie odkrytą przez innych poezję smaków i zmysłów. Nawet nie potrafię obrać w słowa jak bardzo rzadko spotyka się tak strojne i wyważone jednocześnie pióro. Kiedy wpierw czytaliśmy o smutku, bo życie głównej bohaterki się rozpadło, to był on przejmujący, dotykający wszystkich zakończeń nerwowych. Kiedy pojawiała się nadzieja, to nawet mnie przekonywała, że zawsze wszystko da się naprawić. Podobnie z radością, choć największą uwagę poświęci się tutaj demonom, które zawsze były gotowe wyssać energię z osób najbardziej słabych psychicznie. Te osoby będzie otaczała taka dziwna aura. Było o niej wspomniane na początku książki, kiedy dostała informację o śmierci jej bliskiej osoby. W momencie, kiedy jest w nowej szkole, tą samą aurę dostrzega wśród innych, którzy noszą przy sobie niebezpieczne przedmioty. Zaczyna do niej dochodzić, że miejsce w którym miała być bezpieczna, całkowicie to bezpieczeństwo jej odbiera. Kierowana swoim uporem i ciekawością robi coś, co odmienia jej życie. Od tego momentu nie ma czasu na spokój.
To zaledwie pierwszy tom serii Tracy Deonn, jednak dzieje się w nim tak dużo, jakby wszystko zależało tutaj od akcji. Jedna goni drugą, postacie tutaj dużo rozmawiają, więc mamy sporą część przeznaczoną na dialogi. To coś na kształt fantastyki z legendą, dawnymi wierzeniami, które bardzo wciągają, bo wszystkiego dowiadujemy się po trochu. Czytając ją jesteśmy pewni, że to książka, bo autorka nie zaprosiła nas do tego świata na tyle, byśmy czuli, że jesteśmy tam obecni. Zupełnie jakby nie chciała, by demony przedostały się do naszego życia. Trochę długo się ją czyta, bo druk jest malutki i ciasno osadzony, ale opowieść naprawdę wciąga. Drugi tom wyszedł w czerwcu 2023 roku, lecz póki co jeszcze go nie posiadam. Nie wiem czy jednak ten stan się nie zmieni, bo lektura pierwszego tomu była bardzo wciągająca:-)
Od razu wam mówię, że choć książka zawiera pięćset stron czytania plus kilka dodatków, to jednak uważam, że jest po prostu magicznie cudowna! Co czytałam nowy rozdział, który był raz krótki, a raz długi, to nie mogłam nadziwić się tak bogatemu stylowi literackiemu! Ile tu ozdobników i opisów, które są niespotykane, zawsze użyte w formie wzniesienia, lotu ptaka bądź...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://www.instagram.com/uliczne.recenzje/
https://www.instagram.com/uliczne.recenzje/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek mnie bardzo zmęczył, jednak cieszę się, że czytałam dalej i nie odpuściłam. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się czytać o czarnoskórej postaci, która jest bohaterką pierwszoplanową. Ciekawy wątek o żałobie po kimś bliskim.
Początek mnie bardzo zmęczył, jednak cieszę się, że czytałam dalej i nie odpuściłam. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się czytać o czarnoskórej postaci, która jest bohaterką pierwszoplanową. Ciekawy wątek o żałobie po kimś bliskim.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNormalnie dałabym 8 gwiazdek, ale nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś książka aż tak mnie wciągnęła.
Plusy tej pozycji to z pewnością:
- ciekawa historia zawiązana z legendami arturiańskimi,
- interesujący bohaterowie (mówię o tobie Sel!),
- system i hierarchia w Zakonie Okrągłego Stołu,
- sposób prowadzenia akcji przez autorkę,
- zakończenie.
Niestety ten tytuł nie jest bez wad. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to główna bohaterka - Bree. Czasami strasznie irytowała, także nie mogłam utożsamić się z jej postacią, nie miałam z nią żadnego wspólnego elementu.
Inne minusy to np.
- szybko ewoluująca relacja Nicka z Bree,
- początkowe walki z demonami (w skrócie - demon się pojawia, jest przy tym Bree, jest źle, nagle pojawia się Sel, który go zabija).
Tak czy inaczej, serdecznie polecam!
Normalnie dałabym 8 gwiazdek, ale nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś książka aż tak mnie wciągnęła.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlusy tej pozycji to z pewnością:
- ciekawa historia zawiązana z legendami arturiańskimi,
- interesujący bohaterowie (mówię o tobie Sel!),
- system i hierarchia w Zakonie Okrągłego Stołu,
- sposób prowadzenia akcji przez autorkę,
- zakończenie.
Niestety ten tytuł nie jest bez...
Byłam kupiona, gdy tylko usłyszałam, że jest to wariacja na temat legend arturiańskich i sam pomysł i jego wykonanie bardzo przypadło mi do gustu. Ale jednak nie pokochałam tej książki tak mocno, jakbym się spodziewała. Jest nierówna, trochę toporna, mocno trąci debiutem, ale ma ogromny potencjał na przyszłość i naprawdę dobry start, dający nadzieję, że kolejny tom będzie tylko lepszy.
Byłam kupiona, gdy tylko usłyszałam, że jest to wariacja na temat legend arturiańskich i sam pomysł i jego wykonanie bardzo przypadło mi do gustu. Ale jednak nie pokochałam tej książki tak mocno, jakbym się spodziewała. Jest nierówna, trochę toporna, mocno trąci debiutem, ale ma ogromny potencjał na przyszłość i naprawdę dobry start, dający nadzieję, że kolejny tom będzie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnio udawało mi się sięgać po takie książki, które zdecydowanie przypadały mi do gustu i które pochłaniałam w zaskakująco szybkim tempie. "Zrodzeni z legendy" to powieść z motywem okrągłego stołu i Króla Artura. Choć z początku lektura mi się dłużyła i przeszkadzały mi niektóre zbyt rozbudowane i opisane sceny to ostatecznie przez książkę zerwałam noc i bardzo mi się podobała! To taka powieść, której nie możemy doczekać się kontynuacji!
Bree dostrzega rzeczy, których nie powinna widzieć. Kiedy przeprowadza się wraz ze swoją przyjaciółką na kampus, okazuje się że dzieją się tam dziwne rzeczy. Dziewczyna jest świadkiem ataku demona oraz walki jaką toczą Legendariusze. Okazuje się jednak, że tylko ona to widzi, a reszta nie ma takiego daru. Dziewczyna odkrywa mrożące krew w żyłach sekrety i dochodzi do wniosku, że jej moc jest o wiele większa niż mogła przypuszczać. Kiedy jeden ze zrodzonych, mężczyzna o przeszywającym spojrzeniu, próbuje wymazać jej pamięć - dochodzi do zupełnie czegoś innego. Bree jest odporna, a na dodatek wraca jej pamięć, odblokowując więcej sekretów. Udaje jej się wejść do tajemnego stowarzyszenia, które powiązane jest z samym legendarnym Królem Arturem. Niestety nie wie jeszcze czego będzie świadkiem i jak potoczy się ta historia...
Powieść Tracy Deonn to przede wszystkim fantastyka bazująca na legendzie. Pojawia się tutaj mocny motyw śmierci oraz żałoby. Niektóre opisy są zbędne i książka mogłaby mieć zdecydowanie mniej stron, ale ostatecznie spędziłam z nią bardzo dobry czas i nie mogę doczekać się kontynuacji. Takie zakończenia powinny być wprost zakazane!
Fani fantastyki pomieszczonej z romansem będą zachwyceni! Mam nadzieję, że drugi tom wyjdzie szybko!
Ostatnio udawało mi się sięgać po takie książki, które zdecydowanie przypadały mi do gustu i które pochłaniałam w zaskakująco szybkim tempie. "Zrodzeni z legendy" to powieść z motywem okrągłego stołu i Króla Artura. Choć z początku lektura mi się dłużyła i przeszkadzały mi niektóre zbyt rozbudowane i opisane sceny to ostatecznie przez książkę zerwałam noc i bardzo mi się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo kolejna historia z której oceną mam leciutki problem. Sama historia przypadła mi do gustu - coś ciekawego, innego i bardzo wciągającego. Czytało się to bardzo przyjemnie ale dopiero od pewnego momentu. Początek choć nie był wcale rozwleczony czytało mi się najgorzej bo mimo iż zostajemy wrzuceni od razu niemal w akcje to dzieje się dużo. Momentami zbyt dużo, do tego jest to połączone ze sporą ilością osób i minęło chwile zanim do wszystkiego „przywykłam” i wkręciłam się na dobre.
Główna bohaterka dość ciekawie rozpisana, choć momentami potrafiła wydać się delikatnie denerwująca.Sama historia obfituje też sporo ważnych i niełatwych problemów jak rasizm, niewolnictwo, trauma czy żałoba jednak czyta się to nadzwyczaj dobrze a to zapewne za sprawą fajnie i oryginalnie poprowadzonej historii pod kątem fantastyki. Dostajemy tu retelling legendy o królu Arturze i rycerzach Okrągłego stołu, merlinów, morganistów, tajne stowarzyszenie, Kodeks, turnieje a do tego sporą dozę magii i demonów. Ja jestem kupiona!
Jest to typowa młodzieżówka i jako taką też należy ją traktować i oceniać. Część zachowań jest adekwatna do nastoletniego momentu na popełnienianie głupot czy kłótnie ale w mojej ocenie nie psuje to odbioru całości. Chętnie zabiore się za drugi tom, ale wpierw muszę dać odetchnąć trochę oczom bo czytanie tej cegiełki przy tym drobnym druku nie było wcale łatwe😉.
To kolejna historia z której oceną mam leciutki problem. Sama historia przypadła mi do gustu - coś ciekawego, innego i bardzo wciągającego. Czytało się to bardzo przyjemnie ale dopiero od pewnego momentu. Początek choć nie był wcale rozwleczony czytało mi się najgorzej bo mimo iż zostajemy wrzuceni od razu niemal w akcje to dzieje się dużo. Momentami zbyt dużo, do tego jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPokochałam historię B. Fascynująca i nietuzinkowa pozycja. Fantastyka która całkowicie mnie pochłonęła. Główna bohaterką dobrze wykreowana z własnym charakterem i mózgiem( czego niektórym bohaterkom powieści brakuje).
Wątek króla Artura i Merlina kupił mnie doszczętnie. Z przyjemnością sięgnę po kontynuację.
Polecam.
Pokochałam historię B. Fascynująca i nietuzinkowa pozycja. Fantastyka która całkowicie mnie pochłonęła. Główna bohaterką dobrze wykreowana z własnym charakterem i mózgiem( czego niektórym bohaterkom powieści brakuje).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWątek króla Artura i Merlina kupił mnie doszczętnie. Z przyjemnością sięgnę po kontynuację.
Polecam.
„Magia krwi. Ona mówi o magii krwi”.
Szesnastoletnia Breve, po śmierci swojej matki, która zginęła w wypadku samochodowym udaje się do Chapel Hill, szkoły dla zdolnych uczniów i uczennic. Dziewczyna już pierwszego dnia zostaje świadkiem ataku przez potwora z lasu, a Zrodzeni z legendy stają w obronie uczniów. To tajne stowarzyszenie, na którego czele stoi nastolatek, który chce, żeby, go nazywano Merlinem. Selvyn po uratowaniu szkoły, chce również wymacać całe zajście z jej pamięci, ale bezskutecznie. Matthews rozpoczyna śledztwo, żeby się dowiedzieć, co się naprawdę wtedy stało. Ale to dopiero początek historii i przygody...
„Jeśli zakon czegokolwiek mnie nauczył, to tego, że jestem spadkobierczynią swojej własnej rodziny. I mam obowiązek walczyć w jej imieniu”.
Od pierwszych stron wiało nudą, jakoś nie mogłam wkręcić się w tę historię, iż zwrotów akcji było zdecydowanie za mało. Sam pomysł na fabułę świetny, ale niestety według mnie się nie udał, iż tak naprawdę przez całą lekturę totalnie się nudziłam i nie za bardzo się działo, a szkoda, bo uwielbiam rettelingi. Jeśli chodzi o Bree, to naprawdę współczułam jej straty, ale nieszczególnie odczuwałam jej emocje, z tego powodu, że została wykreowana dość powierzchnie. Szczerze mówiąc, nie zostanie ze mną na długo.
„Panie, ona już teraz jest o wiele silniejsza ode mnie.
Martwię się, że czekające ją wyzwania będą równie potężne.
Martwię się, że kończy mi się czas.
Proszę, chroń ją i daj mi siłę, żebym umiała się z nią rozstać”.
Zrodzeni z Legendy to relleting o królu Arturze, który zawiera w sobie magię, legendy arturiańskie i reprezentację LGBTQIA+ natomiast mi się nie spodobał, czego żałuję, bo myślałam, że to będzie świetna młodzieżówka fantasy.
#ZrodzenizLegendy#rettelingokróluArturz#Legendyarturiańskie#LGBTQIA+#youngadult#tajnestowarzyszenie#magia
http://bookaholicandwriter.blogspot.com/2023/08/zrodzeni-z-legendy-tracy-deonn-recenzja.html
https://www.instagram.com/p/Cvkofw0NNtp/?igshid=MmU2YjMzNjRlOQ==
„Magia krwi. Ona mówi o magii krwi”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzesnastoletnia Breve, po śmierci swojej matki, która zginęła w wypadku samochodowym udaje się do Chapel Hill, szkoły dla zdolnych uczniów i uczennic. Dziewczyna już pierwszego dnia zostaje świadkiem ataku przez potwora z lasu, a Zrodzeni z legendy stają w obronie uczniów. To tajne stowarzyszenie, na którego czele stoi nastolatek, który...
Najlepsza fantastyka jaką przeczytałam naprawde przypadnie do gustu każdemu kto jest w miarę dojrzały psychcznie ale od razu ostrzegam że książka na początku jest mega nudna dopiero tak na 200 stronie jest ciekawa ale potem już nie można się oderwać💗
Tak btw to wg mn ta książka powinna być tak 13/14+
Najlepsza fantastyka jaką przeczytałam naprawde przypadnie do gustu każdemu kto jest w miarę dojrzały psychcznie ale od razu ostrzegam że książka na początku jest mega nudna dopiero tak na 200 stronie jest ciekawa ale potem już nie można się oderwać💗
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak btw to wg mn ta książka powinna być tak 13/14+
Obecnie mało czytam. Tę książkę skończyłam już jakiś tydzień temu. Czuję jakby od tego czasu dzieliła mnie jakaś przepaść. I dopiero teraz lepiej rozumiem tę rozpacz jaką odczuwała bohaterka tej niezwykłej książki po stracie matki. Teraz - krótko po tym gdy sama tego doświadczyłam.
Jak często trafiacie na wątki, wydarzenia, które miały miejsce także w Waszym życiu ? Czy łatwiej Wam wtedy zrozumieć emocje targające bohaterami ? Utożsamiacie się z nimi ?
“Zrodzeni z legendy” to książka inna niż wszystkie. Sądzę, że pokochają ją fani “Darów Anioła” , bo już sam opis mi w pewien sposób tę serię przypominał, ale także osoby lubiące wplątanie rozmaitych legend do stworzonej historii. Ta konkretnie historia 16-letniej Bree, bazuje na legendach arturiańskich, czyli poniekąd celtyckich, odnoszących się do Rycerzy Okrągłego Stołu, Króla Artura. Nie ma Merlina ale magii mamy pod dostatkiem.
Akcja toczy się w czasach współczesnych. Po wspomnianej już śmierci matki Bree dziewczyna postanawia zmienić otoczenie, spróbować normalnie żyć, w spokoju przejść żałobę. Jednak jak można liczyć na normalność na kampusie gdzie inni uczniowie noszą przy sobie broń ? Łącząc ze sobą fakty i spostrzeżenia, nasza bohaterka postanawia dowiedzieć się dokładniej, w jaki sposób doszło do śmierci jej matki. W tym celu musi dostać się do tajnej studenckiej organizacji i stanąć do walki z demonami i innymi potworami.
Dzieje się tu wiele. Bardzo wiele!
Mamy szkołę, mroczny klimat, rozmaite wątki magiczne. Co prawda uczniowie jakby nauki za wiele nie mieli ale też można uznać, że nie było czasu sobie nią głowy zawracać ;)
Mamy trójkąt miłosny - ich dwóch, ona jedna - kogo wybierze?
Mamy wątek prześladowania na tle rasowym gdyż Bree to czarnoskóra bohaterka, której ludzie z otoczenia zdecydowanie z tego powodu życia nie ułatwiają.Jednak w nawiązaniu do jej pochodzenia pojawia się też taka wyjątkowa magia wywodząca się z tradycji ludności afroamerykańskiej.
Tym samym mamy też wyjątkową, barwną, intrygującą i wg mnie silną bohaterkę, którą łatwo polubić.
Sporo tu magii i walki. Bree walczy z demonami, pozwala by jej atrakcyjni adoratorzy mieli liczne okazje do wybawiania jej z opresji. Szuka odpowiedzi na nurtujące ją pytania i naraża się na liczne niebezpieczeństwa.
Początkowo książka przeraża drobną czcionką, drukiem od góry do dołu strony. Ale mimo to czyta się szybko i gdy już uda się poznać i zrozumieć ten świat stworzony przez autorkę, wchodzi jak nóż w miękkie masełko. Teraz tylko trzeba sięgnąć po drugi tom, a Wydawnictwo zadbało by za długo na niego nie czekać.
Tak więc Moi Drodzy - polecam. Coś innego, coś świeżego, bez schematów. Uważam, że wielu z Was ta historia porwie bez reszty. Ja dziękuję za możliwość jej poznania Wydawnictwu You & Ya. Miłego wieczoru.
Obecnie mało czytam. Tę książkę skończyłam już jakiś tydzień temu. Czuję jakby od tego czasu dzieliła mnie jakaś przepaść. I dopiero teraz lepiej rozumiem tę rozpacz jaką odczuwała bohaterka tej niezwykłej książki po stracie matki. Teraz - krótko po tym gdy sama tego doświadczyłam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak często trafiacie na wątki, wydarzenia, które miały miejsce także w Waszym życiu ? Czy...
„Zrodzeni z legendy” to historia inspirowana legendami arturiańskimi. Oryginalny pomysł, świetnie przemyślany system magiczny, rządzący światem i ciekawi bohaterowie sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać. Szczerze przyznam, że na początku nie mogłam w ogóle zrozumieć mechaniki tego świata, ale im dalej brnęłam tym bardziej się wciągałam. Autorka ponadto porusza w swojej książce motyw traumy, żałoby, niewolnictwa i rasizmu. Sama od siebie pisze na końcu: „Pod wieloma względami historia Bree to moja historia”. Ostatnie strony musiałam czytać po kilka razy, by byłam w tak wielkim szoku co się tam wydarzyło. Szacun za te plot twisty.
Jeżeli czujesz, że w Twoim życiu brakowało historii o średniowiecznych rycerzach z magicznymi mocami i to we współczesnym świecie to idealna książka dla Ciebie! Zaufaj mi i przeczytaj, bo serio warto. ❤️
„Zrodzeni z legendy” to historia inspirowana legendami arturiańskimi. Oryginalny pomysł, świetnie przemyślany system magiczny, rządzący światem i ciekawi bohaterowie sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać. Szczerze przyznam, że na początku nie mogłam w ogóle zrozumieć mechaniki tego świata, ale im dalej brnęłam tym bardziej się wciągałam. Autorka ponadto porusza w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka "Zrodzeni z legendy" podobała mi się bardziej niż się tego spodziewałam.
Początek był trochę kruchy, nudziłam się i nie mogłam doczekać się jakiejś konkretnej akcji.
Ale mniej więcej od połowy, kiedy dostarczone informacje przybierały na sile - nie mogłam się oderwać.
Bardzo fajna młodzieżówka.
POLECAM
Książka "Zrodzeni z legendy" podobała mi się bardziej niż się tego spodziewałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek był trochę kruchy, nudziłam się i nie mogłam doczekać się jakiejś konkretnej akcji.
Ale mniej więcej od połowy, kiedy dostarczone informacje przybierały na sile - nie mogłam się oderwać.
Bardzo fajna młodzieżówka.
POLECAM
Ciekawa historia oparta na legendach arturiańskich,z niecodziennej perspektywy.Wątek niewolnictwa pewnie nie każdemu się wpasuje, ale dla mnie to było interesujące i dość umiejętnie powiązane z dziedzictwem Rycerzy Okrągłego Stołu.Książka na swoje braki,nie wszystko jest dobrze przemyślane.Zasady dziedziczenia zbyt skomplikowane i trudne do przyswojenia.Mnóstwo postaci,imion,funkcji i przeszłości,przedstawione w jednych momencie.Wielbiciele trójkątów miłosnych znajdą tu coś dla siebie,przeciwników mogę pocieszyć,że przynajmniej na razie, niewiele się dzieje w tym temacie.Ogólnie oceniam pozytywnie,choć pewnie już więcej razy jej nie przeczytam.
Ciekawa historia oparta na legendach arturiańskich,z niecodziennej perspektywy.Wątek niewolnictwa pewnie nie każdemu się wpasuje, ale dla mnie to było interesujące i dość umiejętnie powiązane z dziedzictwem Rycerzy Okrągłego Stołu.Książka na swoje braki,nie wszystko jest dobrze przemyślane.Zasady dziedziczenia zbyt skomplikowane i trudne do przyswojenia.Mnóstwo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest bardzo wciągająca. Fabuła jest dość rozbudowana, dzięki czemu można w pełni wyobrazić sobie świat w którym znajduje się bohaterka Bree - świat pełen sekretów, tajemnic i przysiąg. Bardzo polecam
Książka jest bardzo wciągająca. Fabuła jest dość rozbudowana, dzięki czemu można w pełni wyobrazić sobie świat w którym znajduje się bohaterka Bree - świat pełen sekretów, tajemnic i przysiąg. Bardzo polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest super napisana, jej okładka świetnie się prezentuje. Bardzo ciekawie opisane są magiczne sytuacje. Główna bohaterka jest bardzo silna i ma swój temperament. W książce pojawia się trójkąt miłosny. Tajemnice które odkrywa główna bohaterka są zaskakujące.
Książka jest super napisana, jej okładka świetnie się prezentuje. Bardzo ciekawie opisane są magiczne sytuacje. Główna bohaterka jest bardzo silna i ma swój temperament. W książce pojawia się trójkąt miłosny. Tajemnice które odkrywa główna bohaterka są zaskakujące.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper książka, od której nie mogłam się oderwać. Autorka stworzyła cudowną fabułę, która umie czytelnika zaskoczyć, a system magiczny to prawdziwe złoto. Zachowanie Bree, troszkę mnie denerwowało, jednak przez sytuację w jakiej się znalazła, można ją zrozumieć (nie licząc sceny z włosami... ale tutaj wchodzi kontekst kulturowy i autorka pewnie chciała tą sceną wyrzucić swoją frustrację).
Z niecierpliwością czekam na kolejne części. A jeden punkt odejmuję tylko z tego powodu, że książka napisana jest w czasie teraźniejszym, co w języku polskim brzmi... okropnie i do samego końca nie mogłam się do tego sposobu narracji przekonać.
Super książka, od której nie mogłam się oderwać. Autorka stworzyła cudowną fabułę, która umie czytelnika zaskoczyć, a system magiczny to prawdziwe złoto. Zachowanie Bree, troszkę mnie denerwowało, jednak przez sytuację w jakiej się znalazła, można ją zrozumieć (nie licząc sceny z włosami... ale tutaj wchodzi kontekst kulturowy i autorka pewnie chciała tą sceną wyrzucić...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to