Wróć na stronę książki

Oceny książki Naftowa Wenus

Średnia ocen
8,0 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
939
490

Na półkach: , ,

Życie z niepełnosprawnym dzieckiem nie jest łatwe. A gdy opieka nad nim spada na ciebie niespodziewanie- świat wali się na głowę.
16-letni Wania ma zespół Downa i do tej pory wychowywała go babcia. Po jej śmierci zamieszkał z ojcem, który do tej pory nie zajmował się synem . Nie akceptował chorego chłopca.
Ale teraz to ojciec musi dostosować się do syna.
Bo Wania, żeby jakoś funkcjonować musi żyć według utartych schematów i przyzwyczajeń.
Źycie ojca wywraca się do góry nogami.
Książka porusza bardzo trudny temat, ale nie jest depresyjna. Owszem , są fragmenty smutniejsze ale jest w niej pewną doza humoru. Takiego życiowego.

Mnie bardzo poruszyła.

Życie z niepełnosprawnym dzieckiem nie jest łatwe. A gdy opieka nad nim spada na ciebie niespodziewanie- świat wali się na głowę.
16-letni Wania ma zespół Downa i do tej pory wychowywała go babcia. Po jej śmierci zamieszkał z ojcem, który do tej pory nie zajmował się synem . Nie akceptował chorego chłopca.
Ale teraz to ojciec musi dostosować się do syna.
Bo Wania, żeby...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
956
939

Na półkach:

Ta książka może szokować, co więcej można było ją w prosty sposób zepsuć tłumaczeniem. W Naftowej Wenus Aleksandra Sniegiriowa bohaterowie rozmawiają w taki sposób, w jaki u nas już się nie rozmawia. Idiota, kaleka, upośledzony, down. To język Rosji w XXI wieku. W której język dotyczący osób z niepełnosprawnościami i ich postrzeganie przypomina, jaką drogę przebyliśmy w Polsce. Bo u nas już się tak nie mówi, choć tak było.

Dlatego uważam, że gdyby w drodze tłumaczenia, ktoś wpadł na jakieś źle rozumiane poprawnościowe pomysły i wyrugował realny język, żeby nie urażać czytelnika zaszkodziłoby tej książce ogromnie.

Fiodor jest samotnym ojcem wychowującym Wanię – nastolatka z zespołem Downa. To nie było chciane ojcostwo. Wania był wychowywany przez dziadków, jednak w wyniku splotu przeróżnych zdarzeń Fiodor musi, wbrew sobie zaakceptować posiadanie syna i podjąć się opieki nad nim.
[...]
https://www.speculatio.pl/naftowa-wenus/

Ta książka może szokować, co więcej można było ją w prosty sposób zepsuć tłumaczeniem. W Naftowej Wenus Aleksandra Sniegiriowa bohaterowie rozmawiają w taki sposób, w jaki u nas już się nie rozmawia. Idiota, kaleka, upośledzony, down. To język Rosji w XXI wieku. W której język dotyczący osób z niepełnosprawnościami i ich postrzeganie przypomina, jaką drogę przebyliśmy w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
78
61

Na półkach:

Od dłuższego czasu zbieram się w sobie, aby napisać o tej książce coś więcej niż tylko tyle, że złamała mi serce. Niezmiernie trudno jest opisać wrażenia po przeczytaniu czegoś, co nieustannie krąży w myślach i nie daje spokoju. "Kac książkowy" - tak to się chyba nazywa. Choć to opisać to co aktualnie czuję kacem książkowym, to jakby nic nie powiedzieć.

Mężczyzna po 30, stojący u progu wielkiej kariery architekta, niespodziewana śmierć rodziców, a na dodatek niechciany syn z zespołem downa. I szara codzienność, o tym właśnie jest ta książka. Rodzicielstwo jest trudną sztuką, w szczególności kiedy na świat przychodzi człowiek niepełnosprawny. W naszym kraju jest to ostatnio bardzo gorący temat, tym bardziej treść książki poruszyła moje serce. Przekleństwo, czy dar? Na to pytanie główny bohater poszukuje odpowiedzi. Kim jest tytułowa Naftowa Wenus i co oznacza dla ojca i syna?

Narracja jest prowadzona w sposób bardzo przyjemny, czyta się lekko, pomimo ciężkiego kalibru treści. Pojawia się dużo opisów codziennych sytuacji, które są szczere, momentami wydają się być absurdalne, natomiast nie ma tu sztucznej otoczki, a dosadna szczerość uderza w czytelnika. Głównym bohaterem szargają przeróżne emocje, nie szczędzi swojemu synowi przykrych słów oraz wybuchów złości. Momentami zastanawiałam się, jak można zwracać się tak do własnego dziecka, ale zaraz za tą myślą pojawiała się kolejna: "Kim ja jestem, żeby oceniać?". No właśnie, książka zderza nas z tym, o czym sami często myślimy, a co wydaje się być okrutne.

Pomimo swojej niewielkiej objętości, zdecydowanie nie jest to książka na jeden wieczór. 170 stron - cóż to jest dla zaprawionego w boju mola książkowego - można by pomyśleć. Jednak przez ogrom emocji, które autorowi udało się zmieścić na tych 170 stronach nie jest możliwym przeczytać ją "na raz". Sama odkładałam książkę na półkę nawet na kilka dni, a mimo to jej treść mnie nie opuszczała. Ba! Zasiała w mojej głowie robaka, który drążył i drążył... a w zasadzie to drąży do dziś.

Przy tej książce śmiałam się w głos, podnosiłam brwi ze zdziwienia, a także uroniłam łzy wzruszenia. Serce zakuło mnie nie raz. Nie powiedziałabym jednak, że jest to książka smutna, natomiast zdecydowanie skłania do myślenia, pozostawia czytelnika z refleksją, czy ta nasza szara codzienność, rzeczywiście jest tak szara, jak ją postrzegamy?

Zdecydowanie polecam czytelnikom, którzy szukają niebanalnej literatury, jest to książka, która zostanie z Wami na baaardzo długo.

*odejmuje jedną gwiazdkę za zwrot "głuchoniemy". Nie wiem, czy jest to błąd autora, czy tłumaczenia, natomiast bardzo kuło mnie to sformułowanie w oczy. Głusi mają swój język, nie są niemi ;)

Od dłuższego czasu zbieram się w sobie, aby napisać o tej książce coś więcej niż tylko tyle, że złamała mi serce. Niezmiernie trudno jest opisać wrażenia po przeczytaniu czegoś, co nieustannie krąży w myślach i nie daje spokoju. "Kac książkowy" - tak to się chyba nazywa. Choć to opisać to co aktualnie czuję kacem książkowym, to jakby nic nie powiedzieć.

Mężczyzna po 30,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to