Lektura „Domu lalki” Henrika Ibsena to doświadczenie niezwykle intensywne, ponieważ autor z niespotykaną jak na swoje czasy odwagą zagląda za kulisy pozornie idealnego życia rodzinnego. Historia Nory, która z dnia na dzień odkrywa, że jej małżeństwo jest jedynie pustą grą pozorów, stanowi uniwersalne ostrzeżenie przed budowaniem relacji na fundamencie kłamstwa i braku partnerstwa. Śledząc losy bohaterki, obserwujemy nie tylko jej osobisty dramat, ale przede wszystkim bolesne przebudzenie świadomości człowieka, który przez całe życie był traktowany przedmiotowo – najpierw przez ojca, a później przez męża.
Lektura ukazuje obraz toksycznego protekcjonalizmu, gdzie każda pieszczotliwa uwaga Torvalda jest w rzeczywistości formą kontroli, a domowy azyl okazuje się klaustrofobicznym więzieniem.
To, co w tym dramacie uderza najmocniej, to fakt, że mimo upływu lat, dylematy Nory dotyczące autonomii i prawa do stanowienia o sobie, nadal pozostają boleśnie aktualne.
Lektura „Domu lalki” Henrika Ibsena to doświadczenie niezwykle intensywne, ponieważ autor z niespotykaną jak na swoje czasy odwagą zagląda za kulisy pozornie idealnego życia rodzinnego. Historia Nory, która z dnia na dzień odkrywa, że jej małżeństwo jest jedynie pustą grą pozorów, stanowi uniwersalne ostrzeżenie przed budowaniem relacji na fundamencie kłamstwa i braku...
Ibsen tworzy postać Nory, która z jednej strony jest symbolem kobiety uwikłanej w konwenanse, a z drugiej – symbolem emancypacji i poszukiwania własnej tożsamości. Sztuka budzi napięcie poprzez konflikty rodzinne i moralne wybory bohaterki.
Zgrzytem jest momentami archaiczny język i kontekst społeczny – współczesny czytelnik może poczuć dystans wobec realiów XIX-wiecznej Norwegii. Niektóre reakcje postaci wydają się dziś przesadzone lub trudne do zrozumienia bez znajomości epoki.
Mimo to „Dom Lalki” pozostaje uniwersalny w przesłaniu o wolności, odpowiedzialności i roli jednostki wobec społeczeństwa – klasyk, który wciąga i prowokuje do myślenia.
Ibsen tworzy postać Nory, która z jednej strony jest symbolem kobiety uwikłanej w konwenanse, a z drugiej – symbolem emancypacji i poszukiwania własnej tożsamości. Sztuka budzi napięcie poprzez konflikty rodzinne i moralne wybory bohaterki.
Zgrzytem jest momentami archaiczny język i kontekst społeczny – współczesny czytelnik może poczuć dystans wobec realiów XIX-wiecznej...
W czasach Ibsena kobiety oprócz bycia matką, domową siłą roboczą lub w bogatszych domach ozdobą, nie miały wielu innych ról. Brak praw wyborczych, czy możliwości załatwiania spraw bez wiedzy męża czy ojca, przedstawiał kobietę jako istotę bezwolną i niezdolną do samodzielnej egzystencji. Ibsen swoją sztuką zszokował ówczesnych odbiorców choćby tym, że kobieta, by dostąpić samorealizacji jest w stanie porzucić najbliższych. Z pewnością przyłożył tym rękę do nieśmiałego wtedy ruchu emancypacji kobiet, choć sam się zarzekał, że nie było to jego zamysłem. Najbardziej niepokojącym aspektem sztuki, jest końcowa refleksja, która mówi że często zdarza się nam dzielić życie z ludźmi, których tak naprawdę nie znamy. Dlatego "Nora" jest aktualna nawet dziś.
W czasach Ibsena kobiety oprócz bycia matką, domową siłą roboczą lub w bogatszych domach ozdobą, nie miały wielu innych ról. Brak praw wyborczych, czy możliwości załatwiania spraw bez wiedzy męża czy ojca, przedstawiał kobietę jako istotę bezwolną i niezdolną do samodzielnej egzystencji. Ibsen swoją sztuką zszokował ówczesnych odbiorców choćby tym, że kobieta, by dostąpić...
Rozumiem, że dramat jak na tamte czasy był zapewne postępowy, ukazywał zmiany społeczne i przyszłą rolę kobiet w rozwiniętych państwach, inne rozłożenie akcentów roli w życiu codziennym i odpowiedzialności itd. Wszystko jest jednak podane dość przewidywalnie, łopatologicznie podsumowane. Czyta się przyjemnie i jak mniemam przyjemnie ogląda sztukę, kontekst historyczny nie jest naturalnie bez znaczenia, lecz ja już szukam czegoś więcej w dramacie literackim, teatrze (jakkolwiek pretensjonalnie by to nie brzmiało). Z drugiej strony, jako lektura przeznaczona młodzieży szkolnej "Nora" powinna się dobrze sprawdzać i być wdzięczna do omówienia (ja jej na liście lektur nie miałem).
Rozumiem, że dramat jak na tamte czasy był zapewne postępowy, ukazywał zmiany społeczne i przyszłą rolę kobiet w rozwiniętych państwach, inne rozłożenie akcentów roli w życiu codziennym i odpowiedzialności itd. Wszystko jest jednak podane dość przewidywalnie, łopatologicznie podsumowane. Czyta się przyjemnie i jak mniemam przyjemnie ogląda sztukę, kontekst historyczny nie...
Być może powinnam odczytywać Norę jako kobietę, która dochodzi do własnego rozumu, do odpowiedzialności czy wyzwolenia, jednakże dla mnie jest to opowieść o kobiecie infantylnej, infantylizowanej i lubiącej taką być. Nie przeczy to kilku działaniom, które oceniam pozytywnie, a przynajmniej w dobrej wierze. Na koniec buntuje się przeciw światu, zostawia wszystko, bunt dziecka w sklepie z zabawkami. Nie pasuje mi ta konstrukcja, ani mężczyźni, ani kobiety tego dramatu. Mam raczej negatywne (i znudzone) odczucia.
Być może powinnam odczytywać Norę jako kobietę, która dochodzi do własnego rozumu, do odpowiedzialności czy wyzwolenia, jednakże dla mnie jest to opowieść o kobiecie infantylnej, infantylizowanej i lubiącej taką być. Nie przeczy to kilku działaniom, które oceniam pozytywnie, a przynajmniej w dobrej wierze. Na koniec buntuje się przeciw światu, zostawia wszystko, bunt...
Nie lubię fabuł opartych na piramidalnych zbiegach okoliczności. A tu spotykają się 4 osoby mające ze sobą zadawnione związki (Helmer, Nora, Krystyna, Krogstad), i te związki nagle w jednym czasie się splatają w węzeł i generują różne zwroty akcji. Jakby Norwegia była małą wioską. To już bajki o siedmiomilowych butach są bardziej prawdopodobne. Po drugie - mglisty powód, który prowadzi Norę do sfałszowania podpisu ojca. Po trzecie - skoro lichwiarz zażądał podpisu ojca, ważnej figury, to musiał mieć jakieś solidne podstawy, ojciec musiał mieć choćby jakieś mieszkanie, a tymczasem ojciec wkrótce umiera i nic córce nie zostawia. .. Eh.. No i to koturnowe zakończenie, duzo sformułowań jak z broszury. Na pewno dzieło ogromnej wagi historycznej i społecznej, na wielu widzów (a zwłaszcza widzek) w tamtych czasach musiał podziałac jak terapia szokowa, ale jako dzieło sztuki nie stoi moim zdaniem zbyt wysoko.
Nie lubię fabuł opartych na piramidalnych zbiegach okoliczności. A tu spotykają się 4 osoby mające ze sobą zadawnione związki (Helmer, Nora, Krystyna, Krogstad), i te związki nagle w jednym czasie się splatają w węzeł i generują różne zwroty akcji. Jakby Norwegia była małą wioską. To już bajki o siedmiomilowych butach są bardziej prawdopodobne. Po drugie - mglisty powód,...
Mieszczaństwo i mentalność głównych bohaterów przypomina rodzinę Dulskich. Dialogi i treść zajmują czytelnika dopiero na sam koniec, w ostatecznym dialogu małżeńskiej pary. Piękne świadectwo sytuacji kobiet tamtych czasów, które myślę że nadal jest aktualne w niektórych środowiskach.
Mieszczaństwo i mentalność głównych bohaterów przypomina rodzinę Dulskich. Dialogi i treść zajmują czytelnika dopiero na sam koniec, w ostatecznym dialogu małżeńskiej pary. Piękne świadectwo sytuacji kobiet tamtych czasów, które myślę że nadal jest aktualne w niektórych środowiskach.
Dramatyzm znacznej części dialogów przypomina mi odcinek Kiepskich pt. "Przepis na miłość". Ah, jakimże strasznym człowiekiem jest ten twój mąż Edek! Całość bardzo panibovarowata. Godna uwagi jedynie ostatnia rozmowa Nory z Helmerem wyjaśniająca metaforykę tytułu.
Plus, to jest tak poważnie czytane i interpretowane, a przecież tam było tyle śmiesznych momentów, że można to uznać za sztukę prześmiewczą.
Dramatyzm znacznej części dialogów przypomina mi odcinek Kiepskich pt. "Przepis na miłość". Ah, jakimże strasznym człowiekiem jest ten twój mąż Edek! Całość bardzo panibovarowata. Godna uwagi jedynie ostatnia rozmowa Nory z Helmerem wyjaśniająca metaforykę tytułu.
Plus, to jest tak poważnie czytane i interpretowane, a przecież tam było tyle śmiesznych momentów, że można to...
Jak zadusić kobietę - być jak Torwald! Okropny sposób na małżeństwo, upupianie żony aż stanie się skowroneczkiem, serduszkiem i króliczkiem, ale nigdy równym człowiekiem. Na szczęście bohaterka w porę odkrywa w tej farsie samą siebie i sama staje się swoją wybawicielką. Kulminacja pozostawia przyjemne uczucie doprowadzenia spraw do ich właściwego zakończenia.
Jak zadusić kobietę - być jak Torwald! Okropny sposób na małżeństwo, upupianie żony aż stanie się skowroneczkiem, serduszkiem i króliczkiem, ale nigdy równym człowiekiem. Na szczęście bohaterka w porę odkrywa w tej farsie samą siebie i sama staje się swoją wybawicielką. Kulminacja pozostawia przyjemne uczucie doprowadzenia spraw do ich właściwego zakończenia.
Stłamszenie kobiecej sprawczości. Minimalizacja. Infantylizacja. W tym dziele, aby porzucić bytność lalki; rolę ozdoby wyzbytej z własnej woli, kobieta musi zaryzykować wyzwoleniem swojego głosu nawet kosztem rozburzenia domniemanego szczęścia.
W "Upiorach" Ibsen dokonał bezlitosnej dekonstrukcji tradycyjnie ujmowanej rodziny (kwestionując konieczność rodzinnej miłości); tutaj robi to samo ze związkiem małżeńskim jednoznacznie stawiając swoje karty na wyzwolenie się, jednostkowe, niczym nie wstrzymywane, poszukiwanie szczęścia i godności.
Stłamszenie kobiecej sprawczości. Minimalizacja. Infantylizacja. W tym dziele, aby porzucić bytność lalki; rolę ozdoby wyzbytej z własnej woli, kobieta musi zaryzykować wyzwoleniem swojego głosu nawet kosztem rozburzenia domniemanego szczęścia.
W "Upiorach" Ibsen dokonał bezlitosnej dekonstrukcji tradycyjnie ujmowanej rodziny (kwestionując konieczność rodzinnej...
To mój pierwszy dramat od dawna i jestem zachwycona - wspaniale wykreowana postać kobieca, z pełnym spektrum zachowań, zupełnie nie płaska. Do tego kulminacja akcji nie pozostawiająca rozczarowania i co najważniejsze: dramat ma przesłanie i morał, nie pozostawia nas tylko z uczuciem chwilowej rozrywki.
To mój pierwszy dramat od dawna i jestem zachwycona - wspaniale wykreowana postać kobieca, z pełnym spektrum zachowań, zupełnie nie płaska. Do tego kulminacja akcji nie pozostawiająca rozczarowania i co najważniejsze: dramat ma przesłanie i morał, nie pozostawia nas tylko z uczuciem chwilowej rozrywki.
„Nora” zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Świetnie wykreowana postać kobieca, rzeczywiste problemy, trudne relacje — wszystko to zobrazowane mistrzowsko. Ostatnia scena rozmowy Nory i Halmera doprawdy mnie poruszyła i nie mogę przestać o niej myśleć. Ten dramat skłania do refleksji, bo jest przerażająco aktualny. Chapeaus bas!
„Nora” zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Świetnie wykreowana postać kobieca, rzeczywiste problemy, trudne relacje — wszystko to zobrazowane mistrzowsko. Ostatnia scena rozmowy Nory i Halmera doprawdy mnie poruszyła i nie mogę przestać o niej myśleć. Ten dramat skłania do refleksji, bo jest przerażająco aktualny. Chapeaus bas!
W czasach Ibsena kobiety oprócz bycia matką, domową siłą roboczą lub w bogatszych domach ozdobą, nie miały wielu innych ról. Brak praw wyborczych, czy możliwości załatwiania spraw bez wiedzy męża czy ojca, przedstawiał kobietę jako istotę bezwolną i niezdolną do samodzielnej egzystencji. Ibsen swoją sztuką zszokował ówczesnych odbiorców choćby tym, że kobieta, by dostąpić samorealizacji jest w stanie porzucić najbliższych. Z pewnością przyłożył tym rękę do nieśmiałego wtedy ruchu emancypacji kobiet, choć sam się zarzekał, że nie było to jego zamysłem. Najbardziej niepokojącym aspektem sztuki, jest końcowa refleksja, która mówi że często zdarza się nam dzielić życie z ludźmi, których tak naprawdę nie znamy. Dlatego "Nora" jest aktualna nawet dziś.
W czasach Ibsena kobiety oprócz bycia matką, domową siłą roboczą lub w bogatszych domach ozdobą, nie miały wielu innych ról. Brak praw wyborczych, czy możliwości załatwiania spraw bez wiedzy męża czy ojca, przedstawiał kobietę jako istotę bezwolną i niezdolną do samodzielnej egzystencji. Ibsen swoją sztuką zszokował ówczesnych odbiorców choćby tym, że kobieta, by dostąpić...
Nora jest niesamowitą bohaterką. Oczywiście jest naiwna, zachowuje się jak dziecko, choć sama jest matką. Ale Ibsen pokazuje przyczyny tego zachowania. Całe społeczeństwo jest uwikłane w te role i niepoważność. Nora może i bywa irytująca, ale ma odwagę postawić wszystko na jedną kartę, żeby poznać prawdę o sobie samej i rzeczywistości. Czy dobrze robi? Nie wiem, ani ona sama tego nie wie. To jest również zaletą autora, który nie ocenia swoich bohaterów, a wiele kwestii pozostawia niedopowiedzianych.
Nora jest niesamowitą bohaterką. Oczywiście jest naiwna, zachowuje się jak dziecko, choć sama jest matką. Ale Ibsen pokazuje przyczyny tego zachowania. Całe społeczeństwo jest uwikłane w te role i niepoważność. Nora może i bywa irytująca, ale ma odwagę postawić wszystko na jedną kartę, żeby poznać prawdę o sobie samej i rzeczywistości. Czy dobrze robi? Nie wiem, ani ona...
Książkę przeczytałam, ponieważ była moją lekturą szkolną. Zaczyna się dziwnie, byłam zirytowana głównymi postaciami i nie mogłam się jakoś w tym dramacie odnaleźć.
Po głębszej analizie - zwłaszcza psychologicznej - stwierdzam, że książka jest naprawdę książką dobrą. Transgresja postaci i ich przemiana są niesamowite, mimo że do przewidzenia. Bardzo dobry dramat pokazujący siłę wiktoriańskiego patriarchatu - chociaż sama książka może być uznawana za uniwersalną - w końcu patriarchat obowiązuje aż do dziś...
Krótka i przyjemna, do popołudniowej kawki/herbatki. Skłaniająca do przemyśleń.
7/10 za brak jakiegoś przełomu, akcja była dosyć oczywista i bez większego wow.
Książkę przeczytałam, ponieważ była moją lekturą szkolną. Zaczyna się dziwnie, byłam zirytowana głównymi postaciami i nie mogłam się jakoś w tym dramacie odnaleźć.
Po głębszej analizie - zwłaszcza psychologicznej - stwierdzam, że książka jest naprawdę książką dobrą. Transgresja postaci i ich przemiana są niesamowite, mimo że do przewidzenia. Bardzo dobry dramat pokazujący...
Świeżo po przeczytaniu "Moralności Pani Dulskiej" sięgnęłam po "Norę" - jeszcze mocniejsza. Domowe, mroczne pielesze za fasadą wzorowego mieszczańskiego domu.
Świeżo po przeczytaniu "Moralności Pani Dulskiej" sięgnęłam po "Norę" - jeszcze mocniejsza. Domowe, mroczne pielesze za fasadą wzorowego mieszczańskiego domu.
Dramat w trzech aktach. Druga połowa XIX. wieku. Nora to młoda matka i żona męża odnoszącego sukcesy. Szczęście w rodzinie aż razi w oczy. Ale nie zawsze tak było. Było w domu "chudo", na dodatek trzeba było ratować zdrowie męża. Znalazła na to środki łamiąc żelazną zasadę męża: Nigdy nie być dłużnikiem!
Teraz mąż będzie dyrektorem banku i zamierza, zrządzeniem losu, zwolnić tego, który pożyczył Norze pieniądze. Sprawa się jeszcze bardziej komplikuje, gdy okazuje się, że kobieta z miłości i troski o męża złamała prawo.
Czy prawda wyjdzie na jaw? Jak zachowa się mąż? Co zrobi Nora? Dramat trzyma do końca w niepewności, a zakończenie, przyznam szczerze, trochę mnie zaskoczyło.
Dramat w trzech aktach. Druga połowa XIX. wieku. Nora to młoda matka i żona męża odnoszącego sukcesy. Szczęście w rodzinie aż razi w oczy. Ale nie zawsze tak było. Było w domu "chudo", na dodatek trzeba było ratować zdrowie męża. Znalazła na to środki łamiąc żelazną zasadę męża: Nigdy nie być dłużnikiem!
Teraz mąż będzie dyrektorem banku i zamierza, zrządzeniem losu,...
8/10
"Dom lalki", podobnie jak "Dzika kaczka", dramat poniekąd porusza problematykę roli kłamstwa w codziennym życiu. I nie chodzi tu tylko o drobne kłamstewka (jak to popełniane przez bohaterkę już na pierwszych stronach sztuki), ale też kłamstwo duże, na którym buduje się przynajmniej część własnego życia.
Jednak już współcześni Ibsenowi dostrzegali w "Domu lalki" przede wszystkim wymowę feministyczną, a dzieło samo w sobie stało się kluczowym argumentem w dyskusji o potrzebie przeprowadzenia w społeczeństwach europejskich emancypacji kobiet. Dramatopisarz już w kilku pierwszych zdaniach świetnie charakteryzuje małżeństwo Nory z Torwaldem, będące przecież idealnym zobrazowaniem tego, czym jest dobrotliwy seksizm. I to na ponad 100 lat, zanim to pojęcie zostało zdefiniowane.
Ibsen jest literatem, który wyprzedził swoje czasy nie tylko pod względem uniwersalnej i bardzo "życiowej" problematyki swoich dzieł, ale też formy. Naturalizm w "Domu lalki" przejawia się przede wszystkim w wybitnym, prawdziwie realistycznym języku i bardzo dobrym zarysowaniu głównych postaci dramatu. Poza tym, że akcja umieszczona została w jednym miejscu i skondensowana do trzech dni, nie czuć żadnej teatralności. Wręcz bardzo łatwo zapomnieć, że czyta się sztukę przeznaczoną do wystawienia na scenie.
Bardzo wciągająca, satysfakcjonująca i zmuszająca do refleksji lektura. Od nazwania jej arcydziełem powstrzymuje mnie jedynie jednowątkowość całej sztuki i brak subtelności przekazu. Pomimo tego zaryzykowałbym stwierdzenie, że od "Domu lalki" (lub jednego ze wcześniejszych naturalistycznych dramatów Henrika Ibsena) wywodzi się nowoczesny dramat.
8/10
"Dom lalki", podobnie jak "Dzika kaczka", dramat poniekąd porusza problematykę roli kłamstwa w codziennym życiu. I nie chodzi tu tylko o drobne kłamstewka (jak to popełniane przez bohaterkę już na pierwszych stronach sztuki), ale też kłamstwo duże, na którym buduje się przynajmniej część własnego życia.
Jednak już współcześni Ibsenowi dostrzegali w "Domu lalki"...
Jakoś nie przekonała mnie ta sztuka. Z jednej strony, przeszkadzał mi rozziew między wielką miłością głównych bohaterów (to całe nazywanie żony wiewióreczką i skowronkiem, codzienne deklaracje płomiennych uczuć) a ich odległością od ideału. On jest apodyktyczny, uważa, że obowiązkiem męża jest niespełnianie kaprysów żony, zabrania jej jedzenia słodyczy (bez jakiegoś poważnego powodu — ani przeciwwskazań zdrowotnych, ani nadwagi), traktuje połowicę jak dziecko, domaga się, żeby była wesoła. Ona częściowo to dziecko udaje, tańczy i się śmieje, kiedy trzeba, ale ma swoje problemy, o których nie opowiada mężowi. A słodycze i tak je — po kryjomu. Dopiero w końcówce ten dysonans znika i ostatnie strony dobrze mi się czytało.
Z drugiej strony, główny problem wydaje mi się sztuczny. Wystarczyłoby nie traktować kobiet jak istot upośledzonych umysłowo. Gdyby żona mogła zaciągnąć pożyczkę bez zgody jakiegoś ważnego w swoim życiu mężczyzny, do niczego złego by nie doszło. Inna sprawa, że trudno pozwolić na branie kredytów komuś, kto praktycznie nie ma dochodów. Ale inne kobiety w przedstawionym społeczeństwie pracują, więc to nie powinna być przeszkoda nie do ominięcia.
Nieco więcej marudzenia tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2020/09/dom-lalki-nieprzekonujaco.html
Jakoś nie przekonała mnie ta sztuka. Z jednej strony, przeszkadzał mi rozziew między wielką miłością głównych bohaterów (to całe nazywanie żony wiewióreczką i skowronkiem, codzienne deklaracje płomiennych uczuć) a ich odległością od ideału. On jest apodyktyczny, uważa, że obowiązkiem męża jest niespełnianie kaprysów żony, zabrania jej jedzenia słodyczy (bez jakiegoś...
Druga sztuka Henrika Ibsena przeczytana przeze mnie i druga ,którą osobiście mogę zaliczyć do arcydzieł tego gatunku literackiego.Napisana przed ponad stu laty,lecz nie tracąca nic na swojej aktualności,bo przecież wystarczy się tylko nieco rozejrzeć aby dostrzec w naszym sąsiedztwie więcej takich "Lalek" wykreowanych przez swoich mężów,dla których kobieta ma pięknie wyglądać ,dbać o męża i ładnie pachnieć.Dzięki doskonałej znajomości ludzkiego wnętrza H.Ibsen nakreślił nam w swej sztuce w sposób dogłębny i wyrazisty dramat osobisty tytułowej Nory,jej poświęcenie dla męża,którego dowodem było położenie na szali szczęścia osobistego,jedynym minusem jej osobowości,przynajmniej w moim odczuciu była jej relacja z dziećmi ,tzn.szybko podjęta decyzja o opuszczeniu ich,pozostawieniu pod opieką innych,nie bacząc na ich potrzebę przebywania z matką i traktowanie ich przez nią nieco jak "Lalki" w sposób przedmiotowy tzn.taki w jaki sama była traktowana przez męża.Dzieło doskonałe, pod każdym względem perfekcyjne,świadczące o wielkości pisarskiej H.Ibsena i jego niebywałej znajomości ludzkiej psychiki.
Druga sztuka Henrika Ibsena przeczytana przeze mnie i druga ,którą osobiście mogę zaliczyć do arcydzieł tego gatunku literackiego.Napisana przed ponad stu laty,lecz nie tracąca nic na swojej aktualności,bo przecież wystarczy się tylko nieco rozejrzeć aby dostrzec w naszym sąsiedztwie więcej takich "Lalek" wykreowanych przez swoich mężów,dla których kobieta ma pięknie...
Dramat Henrika Ibsena po raz pierwszy przeczytałam na początku liceum, jako bardzo młoda dziewczyna. Nie odebrałam jego przekazu w pełni, bo wówczas bardziej interesowali mnie chłopcy i randki a nie małżeńskie rozterki dziewiętnastowiecznej pary. Dzisiaj będąc dojrzałą kobietą na pewne sprawy patrzę, co oczywiste, zupełnie inaczej, teraz ten dramat uderza we mnie z pełną siłą.
Henrik Ibsen pisząc "Dom lalki" skupiał się przede wszystkim na nierównościach społecznych dotyczących kobiet, które w zasadzie nie miały żadnych praw, po ślubie stając się dosłownie własnością męża. Kobieta nie mogła podjąć żadnej decyzji bez zgody męża, była od niego całkowicie zależna finansowo, nawet dzieci należały do mężczyzny i to on decydował o ich losie.
W takich warunkach poznajemy Norę, młodą żonę statecznego adwokata, matkę trójki dzieci. Pięknie Ibsen początkowo myli tropy i pozwala nam myśleć, że Nora to głupia trzpiotka bezmyślnie trwoniąca pieniądze męża. Jej paplanina, błahe troski, niemożność podjęcia decyzji nawet co do stroju wydają się irytujące i czytelnik czuje brzydką satysfakcję kiedy dowiaduje się o tym, co bohaterka zrobiła za plecami męża, narażając go na utratę honoru i reputacji.
Wtedy autor funduje nam woltę, kiedy już myślimy, że mąż łaskawie wybacza małżonce przestępstwo, obiecując że zamknie ją w domu i całkowicie odizoluje od dzieci, na scenę niczym Junona, wkracza Nora i przedstawia nam swój punkt widzenia na to, co się wydarzyło. Otwierają nam się oczy, bo oto okazuje się, że ta pozorna trzpiotka to kobieta stłamszona społecznymi i małżeńskimi więzami, zniewolona i wytresowana do udawania pogodnej, szczęśliwej żony gotowej na każdą zachciankę męża, do odgrywania roli matki trójki dzieci, kiedy nikt jej nie pytał, czy owe dzieci pragnie mieć albo czy jest gotowa do roli matki. Nora wyrzuca mężowi, że nigdy z nią poważnie nie rozmawiał, wszystko zawsze robił po swojemu, urządził dom, zaplanował jej macierzyństwo, ubierał ją, dyktował plan dnia i dobierał książki, które może czytać. Dom, który stworzył nie był gniazdem rodzinnym ale domem dla lalek, bo lalką była ona, i lalkami były dzieci. Straszny jest fragment kiedy bohaterka mówi mężowi, że tak on, jak i wcześniej jej ojciec wcale jej nie kochali, a byli w niej zakochani jak w jakimś przedmiocie, który można posiadać na własność, pysznić się nim przed światem i ustawiać w odpowiedniej przegródce.
Mogłabym pisać o tym dramacie jeszcze długo, choć stokroć mądrzejsi ode mnie powiedzieli już wszystko, czytając "Dom lalki" obcujemy z czymś ponadczasowym i wybitnym. Wspomnę jeszcze na koniec, iż Henrik Ibsen używa pozornie prostego języka, bez rozbudowanych metafor, czy ozdobników. Ta językowa asceza pozwala aby wszystkie znaczenia dramatu wybrzmiały z ogromną siłą, która wstrząsa czytelnikiem. Choć wiedziałam o czym jest ten utwór, nie przeszkodziło to przy powtórnej lekturze poczuć w pełni jego piękna. Lektura obowiązkowa!
Dramat Henrika Ibsena po raz pierwszy przeczytałam na początku liceum, jako bardzo młoda dziewczyna. Nie odebrałam jego przekazu w pełni, bo wówczas bardziej interesowali mnie chłopcy i randki a nie małżeńskie rozterki dziewiętnastowiecznej pary. Dzisiaj będąc dojrzałą kobietą na pewne sprawy patrzę, co oczywiste, zupełnie inaczej, teraz ten dramat uderza we mnie z pełną...
Bardzo dobra sztuka o kobiecie, która przekonuje się, że jej życie i relacje to tytułowy dom lalki. Bardzo ładny zamieszkały przez szczęśliwych lokatorów. Głębsza obserwacja pozwala jednak dostrzec luki, niedociągnięcia i fałsz.
Najlepsza w utworze Ibsena jest uniwersalność, mimo upływu lat nie traci on wiele na świeżości. Daje możliwość analizowania starych problemów współczesnego świata.
Bardzo dobra sztuka o kobiecie, która przekonuje się, że jej życie i relacje to tytułowy dom lalki. Bardzo ładny zamieszkały przez szczęśliwych lokatorów. Głębsza obserwacja pozwala jednak dostrzec luki, niedociągnięcia i fałsz.
Najlepsza w utworze Ibsena jest uniwersalność, mimo upływu lat nie traci on wiele na świeżości. Daje możliwość analizowania starych problemów...
Świadectwo z czasów, gdy największym grzechem kobiety było zrobić coś bez zgody męża. „Nie znasz, moja droga, natury prawdziwego mężczyzny. Świadomość, że szczerze, z całego serca przebaczył swojej żonie, jest dla niego rozkosznie uspakajająca. Dzięki temu przebaczeniu żona jest jakby podwójnie jego własnością…” - mówi mąż do swojej żony, Nory (sprzętu domowego wielozadaniowego z opcją dodatkową bawienia męża). Strzeż nas, Panie, od takich prawdziwych mężczyzn. Ibsen był prekursorem walki o nowoczesne, oparte na równości społeczeństwo, pisał swoje sztuki przeciw hipokryzji i "strasznemu mieszczaństwu". Warto zauważyć fakt, że obecnie obserwujemy powrót Ibsena na sceny polskich teatrów ("Hedda Gabler" w Narodowym, "Dom lalki" w Polskim w Warszawie, "Wróg ludu" w Starym Teatrze w Krakowie), ciekawe dlaczego?
Świadectwo z czasów, gdy największym grzechem kobiety było zrobić coś bez zgody męża. „Nie znasz, moja droga, natury prawdziwego mężczyzny. Świadomość, że szczerze, z całego serca przebaczył swojej żonie, jest dla niego rozkosznie uspakajająca. Dzięki temu przebaczeniu żona jest jakby podwójnie jego własnością…” - mówi mąż do swojej żony, Nory (sprzętu domowego...
Lektura „Domu lalki” Henrika Ibsena to doświadczenie niezwykle intensywne, ponieważ autor z niespotykaną jak na swoje czasy odwagą zagląda za kulisy pozornie idealnego życia rodzinnego. Historia Nory, która z dnia na dzień odkrywa, że jej małżeństwo jest jedynie pustą grą pozorów, stanowi uniwersalne ostrzeżenie przed budowaniem relacji na fundamencie kłamstwa i braku partnerstwa. Śledząc losy bohaterki, obserwujemy nie tylko jej osobisty dramat, ale przede wszystkim bolesne przebudzenie świadomości człowieka, który przez całe życie był traktowany przedmiotowo – najpierw przez ojca, a później przez męża.
Lektura ukazuje obraz toksycznego protekcjonalizmu, gdzie każda pieszczotliwa uwaga Torvalda jest w rzeczywistości formą kontroli, a domowy azyl okazuje się klaustrofobicznym więzieniem.
To, co w tym dramacie uderza najmocniej, to fakt, że mimo upływu lat, dylematy Nory dotyczące autonomii i prawa do stanowienia o sobie, nadal pozostają boleśnie aktualne.
Lektura „Domu lalki” Henrika Ibsena to doświadczenie niezwykle intensywne, ponieważ autor z niespotykaną jak na swoje czasy odwagą zagląda za kulisy pozornie idealnego życia rodzinnego. Historia Nory, która z dnia na dzień odkrywa, że jej małżeństwo jest jedynie pustą grą pozorów, stanowi uniwersalne ostrzeżenie przed budowaniem relacji na fundamencie kłamstwa i braku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIbsen tworzy postać Nory, która z jednej strony jest symbolem kobiety uwikłanej w konwenanse, a z drugiej – symbolem emancypacji i poszukiwania własnej tożsamości. Sztuka budzi napięcie poprzez konflikty rodzinne i moralne wybory bohaterki.
Zgrzytem jest momentami archaiczny język i kontekst społeczny – współczesny czytelnik może poczuć dystans wobec realiów XIX-wiecznej Norwegii. Niektóre reakcje postaci wydają się dziś przesadzone lub trudne do zrozumienia bez znajomości epoki.
Mimo to „Dom Lalki” pozostaje uniwersalny w przesłaniu o wolności, odpowiedzialności i roli jednostki wobec społeczeństwa – klasyk, który wciąga i prowokuje do myślenia.
Ibsen tworzy postać Nory, która z jednej strony jest symbolem kobiety uwikłanej w konwenanse, a z drugiej – symbolem emancypacji i poszukiwania własnej tożsamości. Sztuka budzi napięcie poprzez konflikty rodzinne i moralne wybory bohaterki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZgrzytem jest momentami archaiczny język i kontekst społeczny – współczesny czytelnik może poczuć dystans wobec realiów XIX-wiecznej...
W czasach Ibsena kobiety oprócz bycia matką, domową siłą roboczą lub w bogatszych domach ozdobą, nie miały wielu innych ról. Brak praw wyborczych, czy możliwości załatwiania spraw bez wiedzy męża czy ojca, przedstawiał kobietę jako istotę bezwolną i niezdolną do samodzielnej egzystencji. Ibsen swoją sztuką zszokował ówczesnych odbiorców choćby tym, że kobieta, by dostąpić samorealizacji jest w stanie porzucić najbliższych. Z pewnością przyłożył tym rękę do nieśmiałego wtedy ruchu emancypacji kobiet, choć sam się zarzekał, że nie było to jego zamysłem. Najbardziej niepokojącym aspektem sztuki, jest końcowa refleksja, która mówi że często zdarza się nam dzielić życie z ludźmi, których tak naprawdę nie znamy. Dlatego "Nora" jest aktualna nawet dziś.
W czasach Ibsena kobiety oprócz bycia matką, domową siłą roboczą lub w bogatszych domach ozdobą, nie miały wielu innych ról. Brak praw wyborczych, czy możliwości załatwiania spraw bez wiedzy męża czy ojca, przedstawiał kobietę jako istotę bezwolną i niezdolną do samodzielnej egzystencji. Ibsen swoją sztuką zszokował ówczesnych odbiorców choćby tym, że kobieta, by dostąpić...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozumiem, że dramat jak na tamte czasy był zapewne postępowy, ukazywał zmiany społeczne i przyszłą rolę kobiet w rozwiniętych państwach, inne rozłożenie akcentów roli w życiu codziennym i odpowiedzialności itd. Wszystko jest jednak podane dość przewidywalnie, łopatologicznie podsumowane. Czyta się przyjemnie i jak mniemam przyjemnie ogląda sztukę, kontekst historyczny nie jest naturalnie bez znaczenia, lecz ja już szukam czegoś więcej w dramacie literackim, teatrze (jakkolwiek pretensjonalnie by to nie brzmiało). Z drugiej strony, jako lektura przeznaczona młodzieży szkolnej "Nora" powinna się dobrze sprawdzać i być wdzięczna do omówienia (ja jej na liście lektur nie miałem).
Rozumiem, że dramat jak na tamte czasy był zapewne postępowy, ukazywał zmiany społeczne i przyszłą rolę kobiet w rozwiniętych państwach, inne rozłożenie akcentów roli w życiu codziennym i odpowiedzialności itd. Wszystko jest jednak podane dość przewidywalnie, łopatologicznie podsumowane. Czyta się przyjemnie i jak mniemam przyjemnie ogląda sztukę, kontekst historyczny nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByć może powinnam odczytywać Norę jako kobietę, która dochodzi do własnego rozumu, do odpowiedzialności czy wyzwolenia, jednakże dla mnie jest to opowieść o kobiecie infantylnej, infantylizowanej i lubiącej taką być. Nie przeczy to kilku działaniom, które oceniam pozytywnie, a przynajmniej w dobrej wierze. Na koniec buntuje się przeciw światu, zostawia wszystko, bunt dziecka w sklepie z zabawkami. Nie pasuje mi ta konstrukcja, ani mężczyźni, ani kobiety tego dramatu. Mam raczej negatywne (i znudzone) odczucia.
Być może powinnam odczytywać Norę jako kobietę, która dochodzi do własnego rozumu, do odpowiedzialności czy wyzwolenia, jednakże dla mnie jest to opowieść o kobiecie infantylnej, infantylizowanej i lubiącej taką być. Nie przeczy to kilku działaniom, które oceniam pozytywnie, a przynajmniej w dobrej wierze. Na koniec buntuje się przeciw światu, zostawia wszystko, bunt...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie lubię fabuł opartych na piramidalnych zbiegach okoliczności. A tu spotykają się 4 osoby mające ze sobą zadawnione związki (Helmer, Nora, Krystyna, Krogstad), i te związki nagle w jednym czasie się splatają w węzeł i generują różne zwroty akcji. Jakby Norwegia była małą wioską. To już bajki o siedmiomilowych butach są bardziej prawdopodobne. Po drugie - mglisty powód, który prowadzi Norę do sfałszowania podpisu ojca. Po trzecie - skoro lichwiarz zażądał podpisu ojca, ważnej figury, to musiał mieć jakieś solidne podstawy, ojciec musiał mieć choćby jakieś mieszkanie, a tymczasem ojciec wkrótce umiera i nic córce nie zostawia. .. Eh.. No i to koturnowe zakończenie, duzo sformułowań jak z broszury. Na pewno dzieło ogromnej wagi historycznej i społecznej, na wielu widzów (a zwłaszcza widzek) w tamtych czasach musiał podziałac jak terapia szokowa, ale jako dzieło sztuki nie stoi moim zdaniem zbyt wysoko.
Nie lubię fabuł opartych na piramidalnych zbiegach okoliczności. A tu spotykają się 4 osoby mające ze sobą zadawnione związki (Helmer, Nora, Krystyna, Krogstad), i te związki nagle w jednym czasie się splatają w węzeł i generują różne zwroty akcji. Jakby Norwegia była małą wioską. To już bajki o siedmiomilowych butach są bardziej prawdopodobne. Po drugie - mglisty powód,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toz poczatku lekki chaos, duzo sie dzieje, co prowadzi do lekko nie oczekiwanego zakonczenia powiesci.
z poczatku lekki chaos, duzo sie dzieje, co prowadzi do lekko nie oczekiwanego zakonczenia powiesci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMieszczaństwo i mentalność głównych bohaterów przypomina rodzinę Dulskich. Dialogi i treść zajmują czytelnika dopiero na sam koniec, w ostatecznym dialogu małżeńskiej pary. Piękne świadectwo sytuacji kobiet tamtych czasów, które myślę że nadal jest aktualne w niektórych środowiskach.
Mieszczaństwo i mentalność głównych bohaterów przypomina rodzinę Dulskich. Dialogi i treść zajmują czytelnika dopiero na sam koniec, w ostatecznym dialogu małżeńskiej pary. Piękne świadectwo sytuacji kobiet tamtych czasów, które myślę że nadal jest aktualne w niektórych środowiskach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDramatyzm znacznej części dialogów przypomina mi odcinek Kiepskich pt. "Przepis na miłość". Ah, jakimże strasznym człowiekiem jest ten twój mąż Edek! Całość bardzo panibovarowata. Godna uwagi jedynie ostatnia rozmowa Nory z Helmerem wyjaśniająca metaforykę tytułu.
Plus, to jest tak poważnie czytane i interpretowane, a przecież tam było tyle śmiesznych momentów, że można to uznać za sztukę prześmiewczą.
Dramatyzm znacznej części dialogów przypomina mi odcinek Kiepskich pt. "Przepis na miłość". Ah, jakimże strasznym człowiekiem jest ten twój mąż Edek! Całość bardzo panibovarowata. Godna uwagi jedynie ostatnia rozmowa Nory z Helmerem wyjaśniająca metaforykę tytułu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlus, to jest tak poważnie czytane i interpretowane, a przecież tam było tyle śmiesznych momentów, że można to...
Jak zadusić kobietę - być jak Torwald! Okropny sposób na małżeństwo, upupianie żony aż stanie się skowroneczkiem, serduszkiem i króliczkiem, ale nigdy równym człowiekiem. Na szczęście bohaterka w porę odkrywa w tej farsie samą siebie i sama staje się swoją wybawicielką. Kulminacja pozostawia przyjemne uczucie doprowadzenia spraw do ich właściwego zakończenia.
Jak zadusić kobietę - być jak Torwald! Okropny sposób na małżeństwo, upupianie żony aż stanie się skowroneczkiem, serduszkiem i króliczkiem, ale nigdy równym człowiekiem. Na szczęście bohaterka w porę odkrywa w tej farsie samą siebie i sama staje się swoją wybawicielką. Kulminacja pozostawia przyjemne uczucie doprowadzenia spraw do ich właściwego zakończenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toXIX-wieczna nowatorska sztuka o dorastaniu, która jest aktualna od czasów sufrażystek. :)
XIX-wieczna nowatorska sztuka o dorastaniu, która jest aktualna od czasów sufrażystek. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStłamszenie kobiecej sprawczości. Minimalizacja. Infantylizacja. W tym dziele, aby porzucić bytność lalki; rolę ozdoby wyzbytej z własnej woli, kobieta musi zaryzykować wyzwoleniem swojego głosu nawet kosztem rozburzenia domniemanego szczęścia.
W "Upiorach" Ibsen dokonał bezlitosnej dekonstrukcji tradycyjnie ujmowanej rodziny (kwestionując konieczność rodzinnej miłości); tutaj robi to samo ze związkiem małżeńskim jednoznacznie stawiając swoje karty na wyzwolenie się, jednostkowe, niczym nie wstrzymywane, poszukiwanie szczęścia i godności.
Stłamszenie kobiecej sprawczości. Minimalizacja. Infantylizacja. W tym dziele, aby porzucić bytność lalki; rolę ozdoby wyzbytej z własnej woli, kobieta musi zaryzykować wyzwoleniem swojego głosu nawet kosztem rozburzenia domniemanego szczęścia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW "Upiorach" Ibsen dokonał bezlitosnej dekonstrukcji tradycyjnie ujmowanej rodziny (kwestionując konieczność rodzinnej...
Uwielbiam Ibsena za najświętsze obowiązki wobec samej siebie, jeszcze przed tymi wobec męża i dzieci.
Uwielbiam Ibsena za najświętsze obowiązki wobec samej siebie, jeszcze przed tymi wobec męża i dzieci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo mój pierwszy dramat od dawna i jestem zachwycona - wspaniale wykreowana postać kobieca, z pełnym spektrum zachowań, zupełnie nie płaska. Do tego kulminacja akcji nie pozostawiająca rozczarowania i co najważniejsze: dramat ma przesłanie i morał, nie pozostawia nas tylko z uczuciem chwilowej rozrywki.
To mój pierwszy dramat od dawna i jestem zachwycona - wspaniale wykreowana postać kobieca, z pełnym spektrum zachowań, zupełnie nie płaska. Do tego kulminacja akcji nie pozostawiająca rozczarowania i co najważniejsze: dramat ma przesłanie i morał, nie pozostawia nas tylko z uczuciem chwilowej rozrywki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Nora” zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Świetnie wykreowana postać kobieca, rzeczywiste problemy, trudne relacje — wszystko to zobrazowane mistrzowsko. Ostatnia scena rozmowy Nory i Halmera doprawdy mnie poruszyła i nie mogę przestać o niej myśleć. Ten dramat skłania do refleksji, bo jest przerażająco aktualny. Chapeaus bas!
„Nora” zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Świetnie wykreowana postać kobieca, rzeczywiste problemy, trudne relacje — wszystko to zobrazowane mistrzowsko. Ostatnia scena rozmowy Nory i Halmera doprawdy mnie poruszyła i nie mogę przestać o niej myśleć. Ten dramat skłania do refleksji, bo jest przerażająco aktualny. Chapeaus bas!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW czasach Ibsena kobiety oprócz bycia matką, domową siłą roboczą lub w bogatszych domach ozdobą, nie miały wielu innych ról. Brak praw wyborczych, czy możliwości załatwiania spraw bez wiedzy męża czy ojca, przedstawiał kobietę jako istotę bezwolną i niezdolną do samodzielnej egzystencji. Ibsen swoją sztuką zszokował ówczesnych odbiorców choćby tym, że kobieta, by dostąpić samorealizacji jest w stanie porzucić najbliższych. Z pewnością przyłożył tym rękę do nieśmiałego wtedy ruchu emancypacji kobiet, choć sam się zarzekał, że nie było to jego zamysłem. Najbardziej niepokojącym aspektem sztuki, jest końcowa refleksja, która mówi że często zdarza się nam dzielić życie z ludźmi, których tak naprawdę nie znamy. Dlatego "Nora" jest aktualna nawet dziś.
W czasach Ibsena kobiety oprócz bycia matką, domową siłą roboczą lub w bogatszych domach ozdobą, nie miały wielu innych ról. Brak praw wyborczych, czy możliwości załatwiania spraw bez wiedzy męża czy ojca, przedstawiał kobietę jako istotę bezwolną i niezdolną do samodzielnej egzystencji. Ibsen swoją sztuką zszokował ówczesnych odbiorców choćby tym, że kobieta, by dostąpić...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNora jest niesamowitą bohaterką. Oczywiście jest naiwna, zachowuje się jak dziecko, choć sama jest matką. Ale Ibsen pokazuje przyczyny tego zachowania. Całe społeczeństwo jest uwikłane w te role i niepoważność. Nora może i bywa irytująca, ale ma odwagę postawić wszystko na jedną kartę, żeby poznać prawdę o sobie samej i rzeczywistości. Czy dobrze robi? Nie wiem, ani ona sama tego nie wie. To jest również zaletą autora, który nie ocenia swoich bohaterów, a wiele kwestii pozostawia niedopowiedzianych.
Nora jest niesamowitą bohaterką. Oczywiście jest naiwna, zachowuje się jak dziecko, choć sama jest matką. Ale Ibsen pokazuje przyczyny tego zachowania. Całe społeczeństwo jest uwikłane w te role i niepoważność. Nora może i bywa irytująca, ale ma odwagę postawić wszystko na jedną kartę, żeby poznać prawdę o sobie samej i rzeczywistości. Czy dobrze robi? Nie wiem, ani ona...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę przeczytałam, ponieważ była moją lekturą szkolną. Zaczyna się dziwnie, byłam zirytowana głównymi postaciami i nie mogłam się jakoś w tym dramacie odnaleźć.
Po głębszej analizie - zwłaszcza psychologicznej - stwierdzam, że książka jest naprawdę książką dobrą. Transgresja postaci i ich przemiana są niesamowite, mimo że do przewidzenia. Bardzo dobry dramat pokazujący siłę wiktoriańskiego patriarchatu - chociaż sama książka może być uznawana za uniwersalną - w końcu patriarchat obowiązuje aż do dziś...
Krótka i przyjemna, do popołudniowej kawki/herbatki. Skłaniająca do przemyśleń.
7/10 za brak jakiegoś przełomu, akcja była dosyć oczywista i bez większego wow.
Książkę przeczytałam, ponieważ była moją lekturą szkolną. Zaczyna się dziwnie, byłam zirytowana głównymi postaciami i nie mogłam się jakoś w tym dramacie odnaleźć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo głębszej analizie - zwłaszcza psychologicznej - stwierdzam, że książka jest naprawdę książką dobrą. Transgresja postaci i ich przemiana są niesamowite, mimo że do przewidzenia. Bardzo dobry dramat pokazujący...
Świeżo po przeczytaniu "Moralności Pani Dulskiej" sięgnęłam po "Norę" - jeszcze mocniejsza. Domowe, mroczne pielesze za fasadą wzorowego mieszczańskiego domu.
Świeżo po przeczytaniu "Moralności Pani Dulskiej" sięgnęłam po "Norę" - jeszcze mocniejsza. Domowe, mroczne pielesze za fasadą wzorowego mieszczańskiego domu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDramat w trzech aktach. Druga połowa XIX. wieku. Nora to młoda matka i żona męża odnoszącego sukcesy. Szczęście w rodzinie aż razi w oczy. Ale nie zawsze tak było. Było w domu "chudo", na dodatek trzeba było ratować zdrowie męża. Znalazła na to środki łamiąc żelazną zasadę męża: Nigdy nie być dłużnikiem!
Teraz mąż będzie dyrektorem banku i zamierza, zrządzeniem losu, zwolnić tego, który pożyczył Norze pieniądze. Sprawa się jeszcze bardziej komplikuje, gdy okazuje się, że kobieta z miłości i troski o męża złamała prawo.
Czy prawda wyjdzie na jaw? Jak zachowa się mąż? Co zrobi Nora? Dramat trzyma do końca w niepewności, a zakończenie, przyznam szczerze, trochę mnie zaskoczyło.
Dramat w trzech aktach. Druga połowa XIX. wieku. Nora to młoda matka i żona męża odnoszącego sukcesy. Szczęście w rodzinie aż razi w oczy. Ale nie zawsze tak było. Było w domu "chudo", na dodatek trzeba było ratować zdrowie męża. Znalazła na to środki łamiąc żelazną zasadę męża: Nigdy nie być dłużnikiem!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTeraz mąż będzie dyrektorem banku i zamierza, zrządzeniem losu,...
Parafrazując mamę BoJacka: Ibsen to to był!
Parafrazując mamę BoJacka: Ibsen to to był!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna rzec, że to klasyczny sceniczny dramat. Akcja dzieje się w jednym miejscu. Książka porusza dzisiaj ważny temat uzależnienia finansowego kobiet.
Można rzec, że to klasyczny sceniczny dramat. Akcja dzieje się w jednym miejscu. Książka porusza dzisiaj ważny temat uzależnienia finansowego kobiet.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzystępny, przyjemny dramat. Dobry do popołudniowej herbaty, nierodzący niestety głębszych przemyśleń: ot, patriarchat.
Przystępny, przyjemny dramat. Dobry do popołudniowej herbaty, nierodzący niestety głębszych przemyśleń: ot, patriarchat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to8/10
"Dom lalki", podobnie jak "Dzika kaczka", dramat poniekąd porusza problematykę roli kłamstwa w codziennym życiu. I nie chodzi tu tylko o drobne kłamstewka (jak to popełniane przez bohaterkę już na pierwszych stronach sztuki), ale też kłamstwo duże, na którym buduje się przynajmniej część własnego życia.
Jednak już współcześni Ibsenowi dostrzegali w "Domu lalki" przede wszystkim wymowę feministyczną, a dzieło samo w sobie stało się kluczowym argumentem w dyskusji o potrzebie przeprowadzenia w społeczeństwach europejskich emancypacji kobiet. Dramatopisarz już w kilku pierwszych zdaniach świetnie charakteryzuje małżeństwo Nory z Torwaldem, będące przecież idealnym zobrazowaniem tego, czym jest dobrotliwy seksizm. I to na ponad 100 lat, zanim to pojęcie zostało zdefiniowane.
Ibsen jest literatem, który wyprzedził swoje czasy nie tylko pod względem uniwersalnej i bardzo "życiowej" problematyki swoich dzieł, ale też formy. Naturalizm w "Domu lalki" przejawia się przede wszystkim w wybitnym, prawdziwie realistycznym języku i bardzo dobrym zarysowaniu głównych postaci dramatu. Poza tym, że akcja umieszczona została w jednym miejscu i skondensowana do trzech dni, nie czuć żadnej teatralności. Wręcz bardzo łatwo zapomnieć, że czyta się sztukę przeznaczoną do wystawienia na scenie.
Bardzo wciągająca, satysfakcjonująca i zmuszająca do refleksji lektura. Od nazwania jej arcydziełem powstrzymuje mnie jedynie jednowątkowość całej sztuki i brak subtelności przekazu. Pomimo tego zaryzykowałbym stwierdzenie, że od "Domu lalki" (lub jednego ze wcześniejszych naturalistycznych dramatów Henrika Ibsena) wywodzi się nowoczesny dramat.
8/10
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dom lalki", podobnie jak "Dzika kaczka", dramat poniekąd porusza problematykę roli kłamstwa w codziennym życiu. I nie chodzi tu tylko o drobne kłamstewka (jak to popełniane przez bohaterkę już na pierwszych stronach sztuki), ale też kłamstwo duże, na którym buduje się przynajmniej część własnego życia.
Jednak już współcześni Ibsenowi dostrzegali w "Domu lalki"...
https://vod.tvp.pl/video/nora,nora,47731779
https://vod.tvp.pl/video/nora,nora,47731779
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakoś nie przekonała mnie ta sztuka. Z jednej strony, przeszkadzał mi rozziew między wielką miłością głównych bohaterów (to całe nazywanie żony wiewióreczką i skowronkiem, codzienne deklaracje płomiennych uczuć) a ich odległością od ideału. On jest apodyktyczny, uważa, że obowiązkiem męża jest niespełnianie kaprysów żony, zabrania jej jedzenia słodyczy (bez jakiegoś poważnego powodu — ani przeciwwskazań zdrowotnych, ani nadwagi), traktuje połowicę jak dziecko, domaga się, żeby była wesoła. Ona częściowo to dziecko udaje, tańczy i się śmieje, kiedy trzeba, ale ma swoje problemy, o których nie opowiada mężowi. A słodycze i tak je — po kryjomu. Dopiero w końcówce ten dysonans znika i ostatnie strony dobrze mi się czytało.
Z drugiej strony, główny problem wydaje mi się sztuczny. Wystarczyłoby nie traktować kobiet jak istot upośledzonych umysłowo. Gdyby żona mogła zaciągnąć pożyczkę bez zgody jakiegoś ważnego w swoim życiu mężczyzny, do niczego złego by nie doszło. Inna sprawa, że trudno pozwolić na branie kredytów komuś, kto praktycznie nie ma dochodów. Ale inne kobiety w przedstawionym społeczeństwie pracują, więc to nie powinna być przeszkoda nie do ominięcia.
Nieco więcej marudzenia tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2020/09/dom-lalki-nieprzekonujaco.html
Jakoś nie przekonała mnie ta sztuka. Z jednej strony, przeszkadzał mi rozziew między wielką miłością głównych bohaterów (to całe nazywanie żony wiewióreczką i skowronkiem, codzienne deklaracje płomiennych uczuć) a ich odległością od ideału. On jest apodyktyczny, uważa, że obowiązkiem męża jest niespełnianie kaprysów żony, zabrania jej jedzenia słodyczy (bez jakiegoś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga sztuka Henrika Ibsena przeczytana przeze mnie i druga ,którą osobiście mogę zaliczyć do arcydzieł tego gatunku literackiego.Napisana przed ponad stu laty,lecz nie tracąca nic na swojej aktualności,bo przecież wystarczy się tylko nieco rozejrzeć aby dostrzec w naszym sąsiedztwie więcej takich "Lalek" wykreowanych przez swoich mężów,dla których kobieta ma pięknie wyglądać ,dbać o męża i ładnie pachnieć.Dzięki doskonałej znajomości ludzkiego wnętrza H.Ibsen nakreślił nam w swej sztuce w sposób dogłębny i wyrazisty dramat osobisty tytułowej Nory,jej poświęcenie dla męża,którego dowodem było położenie na szali szczęścia osobistego,jedynym minusem jej osobowości,przynajmniej w moim odczuciu była jej relacja z dziećmi ,tzn.szybko podjęta decyzja o opuszczeniu ich,pozostawieniu pod opieką innych,nie bacząc na ich potrzebę przebywania z matką i traktowanie ich przez nią nieco jak "Lalki" w sposób przedmiotowy tzn.taki w jaki sama była traktowana przez męża.Dzieło doskonałe, pod każdym względem perfekcyjne,świadczące o wielkości pisarskiej H.Ibsena i jego niebywałej znajomości ludzkiej psychiki.
Druga sztuka Henrika Ibsena przeczytana przeze mnie i druga ,którą osobiście mogę zaliczyć do arcydzieł tego gatunku literackiego.Napisana przed ponad stu laty,lecz nie tracąca nic na swojej aktualności,bo przecież wystarczy się tylko nieco rozejrzeć aby dostrzec w naszym sąsiedztwie więcej takich "Lalek" wykreowanych przez swoich mężów,dla których kobieta ma pięknie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDramat Henrika Ibsena po raz pierwszy przeczytałam na początku liceum, jako bardzo młoda dziewczyna. Nie odebrałam jego przekazu w pełni, bo wówczas bardziej interesowali mnie chłopcy i randki a nie małżeńskie rozterki dziewiętnastowiecznej pary. Dzisiaj będąc dojrzałą kobietą na pewne sprawy patrzę, co oczywiste, zupełnie inaczej, teraz ten dramat uderza we mnie z pełną siłą.
Henrik Ibsen pisząc "Dom lalki" skupiał się przede wszystkim na nierównościach społecznych dotyczących kobiet, które w zasadzie nie miały żadnych praw, po ślubie stając się dosłownie własnością męża. Kobieta nie mogła podjąć żadnej decyzji bez zgody męża, była od niego całkowicie zależna finansowo, nawet dzieci należały do mężczyzny i to on decydował o ich losie.
W takich warunkach poznajemy Norę, młodą żonę statecznego adwokata, matkę trójki dzieci. Pięknie Ibsen początkowo myli tropy i pozwala nam myśleć, że Nora to głupia trzpiotka bezmyślnie trwoniąca pieniądze męża. Jej paplanina, błahe troski, niemożność podjęcia decyzji nawet co do stroju wydają się irytujące i czytelnik czuje brzydką satysfakcję kiedy dowiaduje się o tym, co bohaterka zrobiła za plecami męża, narażając go na utratę honoru i reputacji.
Wtedy autor funduje nam woltę, kiedy już myślimy, że mąż łaskawie wybacza małżonce przestępstwo, obiecując że zamknie ją w domu i całkowicie odizoluje od dzieci, na scenę niczym Junona, wkracza Nora i przedstawia nam swój punkt widzenia na to, co się wydarzyło. Otwierają nam się oczy, bo oto okazuje się, że ta pozorna trzpiotka to kobieta stłamszona społecznymi i małżeńskimi więzami, zniewolona i wytresowana do udawania pogodnej, szczęśliwej żony gotowej na każdą zachciankę męża, do odgrywania roli matki trójki dzieci, kiedy nikt jej nie pytał, czy owe dzieci pragnie mieć albo czy jest gotowa do roli matki. Nora wyrzuca mężowi, że nigdy z nią poważnie nie rozmawiał, wszystko zawsze robił po swojemu, urządził dom, zaplanował jej macierzyństwo, ubierał ją, dyktował plan dnia i dobierał książki, które może czytać. Dom, który stworzył nie był gniazdem rodzinnym ale domem dla lalek, bo lalką była ona, i lalkami były dzieci. Straszny jest fragment kiedy bohaterka mówi mężowi, że tak on, jak i wcześniej jej ojciec wcale jej nie kochali, a byli w niej zakochani jak w jakimś przedmiocie, który można posiadać na własność, pysznić się nim przed światem i ustawiać w odpowiedniej przegródce.
Mogłabym pisać o tym dramacie jeszcze długo, choć stokroć mądrzejsi ode mnie powiedzieli już wszystko, czytając "Dom lalki" obcujemy z czymś ponadczasowym i wybitnym. Wspomnę jeszcze na koniec, iż Henrik Ibsen używa pozornie prostego języka, bez rozbudowanych metafor, czy ozdobników. Ta językowa asceza pozwala aby wszystkie znaczenia dramatu wybrzmiały z ogromną siłą, która wstrząsa czytelnikiem. Choć wiedziałam o czym jest ten utwór, nie przeszkodziło to przy powtórnej lekturze poczuć w pełni jego piękna. Lektura obowiązkowa!
Dramat Henrika Ibsena po raz pierwszy przeczytałam na początku liceum, jako bardzo młoda dziewczyna. Nie odebrałam jego przekazu w pełni, bo wówczas bardziej interesowali mnie chłopcy i randki a nie małżeńskie rozterki dziewiętnastowiecznej pary. Dzisiaj będąc dojrzałą kobietą na pewne sprawy patrzę, co oczywiste, zupełnie inaczej, teraz ten dramat uderza we mnie z pełną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra sztuka o kobiecie, która przekonuje się, że jej życie i relacje to tytułowy dom lalki. Bardzo ładny zamieszkały przez szczęśliwych lokatorów. Głębsza obserwacja pozwala jednak dostrzec luki, niedociągnięcia i fałsz.
Najlepsza w utworze Ibsena jest uniwersalność, mimo upływu lat nie traci on wiele na świeżości. Daje możliwość analizowania starych problemów współczesnego świata.
Bardzo dobra sztuka o kobiecie, która przekonuje się, że jej życie i relacje to tytułowy dom lalki. Bardzo ładny zamieszkały przez szczęśliwych lokatorów. Głębsza obserwacja pozwala jednak dostrzec luki, niedociągnięcia i fałsz.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepsza w utworze Ibsena jest uniwersalność, mimo upływu lat nie traci on wiele na świeżości. Daje możliwość analizowania starych problemów...
Świadectwo z czasów, gdy największym grzechem kobiety było zrobić coś bez zgody męża. „Nie znasz, moja droga, natury prawdziwego mężczyzny. Świadomość, że szczerze, z całego serca przebaczył swojej żonie, jest dla niego rozkosznie uspakajająca. Dzięki temu przebaczeniu żona jest jakby podwójnie jego własnością…” - mówi mąż do swojej żony, Nory (sprzętu domowego wielozadaniowego z opcją dodatkową bawienia męża). Strzeż nas, Panie, od takich prawdziwych mężczyzn. Ibsen był prekursorem walki o nowoczesne, oparte na równości społeczeństwo, pisał swoje sztuki przeciw hipokryzji i "strasznemu mieszczaństwu". Warto zauważyć fakt, że obecnie obserwujemy powrót Ibsena na sceny polskich teatrów ("Hedda Gabler" w Narodowym, "Dom lalki" w Polskim w Warszawie, "Wróg ludu" w Starym Teatrze w Krakowie), ciekawe dlaczego?
Świadectwo z czasów, gdy największym grzechem kobiety było zrobić coś bez zgody męża. „Nie znasz, moja droga, natury prawdziwego mężczyzny. Świadomość, że szczerze, z całego serca przebaczył swojej żonie, jest dla niego rozkosznie uspakajająca. Dzięki temu przebaczeniu żona jest jakby podwójnie jego własnością…” - mówi mąż do swojej żony, Nory (sprzętu domowego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to