Wróć na stronę książki

Oceny książki Scottie Pippen. Bez krycia

Średnia ocen
6,7 / 10
147 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
34
23

Na półkach:

Generalnie nie jestem fanem autobiografii. Zbyt często można złapać autorów na próbie przedstawienia siebie w dobrym świetle, koloryzowania i innych tego rodzaju zabiegach. Nawet przy próbie zachowania obiektywizmu i szczerości nie udaje się często zwalczyć nazbyt subiektywnego filtru na rzeczywistości. Co zabawne z autobiografii często można się dowiedzieć ciekawszych rzeczy o osobach wchodzących w interakcje z głównym bohaterem, niż o nim samym. To trafiło w moje ręce przypadkiem, natomiast jako dzieciak wychowany na "Hej, hej tu NBA" skusiłem się na lekturę. Nie jest to wolne od wspomnianych wad. Na przykład mam wrażenie, że jakiś przytyk do Jordana występuje przynajmniej raz na kilka stron. Niemniej widać też czasem autorefleksję i szczerość. Znajdzie się kilka ciekawostek, ciekawych opinii o kilku postaciach z tamtej epoki NBA. Czyta się dobrze. Jest trochę humoru, przykładowo uwaga, że Nietzsche mówiąc, że co cię nie zabije to cię wzmocni się mylił, bo nie grał nigdy przeciwko Billowi Laimbeer. Kilka razy śmiechłem. Jak nie jesteś kibicem koszykówki i NBA, to możesz sobie darować. Jak jesteś nie będziesz żalował lektury, zwłaszcza jak masz sentyment do tych mitycznych czasów Dream Teamu i Bulls Jordana. Wtedy do oceny możesz dodać gwiazdkę lub półtora.

Generalnie nie jestem fanem autobiografii. Zbyt często można złapać autorów na próbie przedstawienia siebie w dobrym świetle, koloryzowania i innych tego rodzaju zabiegach. Nawet przy próbie zachowania obiektywizmu i szczerości nie udaje się często zwalczyć nazbyt subiektywnego filtru na rzeczywistości. Co zabawne z autobiografii często można się dowiedzieć ciekawszych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
154
150

Na półkach:

Scottie Pippen mógłby wieść żywot człowieka spełnionego, który wspiął się na koszykarski szczyt. Osiągnął wszystko, co w tym sporcie można osiągnąć i utrzymywał się na szczycie przez prawie całe lata 90-te. Był kluczową częścią jednej z najbardziej legendarnych dynastii, która stworzyła NBA jako globalną markę. Czego mógłby chcieć więcej, chyba niczego. Mogłoby się tak przynajmniej wydawać. Cieszył się emeryturą, występował jako sędzie w konkursach wsadów, opowiadał o swojej grze, był zapraszany do programów sportowych. Zdawałoby się, prowadził dalszą część spełnionego życia. Ale tkwiła w nim jedna ostra zadra, która wybuchła po emisji dokumentu ESPN - The last dance. Pippen napisał książkę, w której opowiadał o swojej perspektywie na przedstawione wydarzenia. Nie tylko napisał książkę, ale i od kilku lat udziela coraz bardziej kuriozalnych wywiadów, w który co rusz zmienia swoją "odwieczną" narrację i za każdym razem jego opowieść ma być uderzeniem w Jordana, ewentualnie w Jordana i Lebrona. W mojej interpretacji opowieści pokazuje, że Pippen pogrążył się w resentymencie. Ugrzązł gdzieś w swoich wyobrażeniach i żalach z przeszłości, głównie zaś boli go fakt, że nie był Michael Jordanem, że to nie on elektryzował tak publiczność, że nazywano go Robinem, a Jordana Batmanem. Niestety, ale świat i nasza opowieść o świecie zbudowana jest właśnie w ten sposób, Last dance nie był dokumentem o koszykówce Chicago Bulls, ale opowieścią o podróży bohatera i tym bohaterem był Jordan. Pippen ma prawo do swojej perspektywy, ale niestety popada w małostkowość, jest jak sfrustrowane dziecko, które staje się nieznośne, bo łaknie uwagi. To jest właśnie idealna egzemplifikacja dwóch rodzajów etyki, o których mówi Nietzsche w swojej: Z genealogii moralności. Najzabawniejszym podsumowaniem jest jednak fakt, że ani Jordan, ani Lebron nie odpowiadają na jego ataki, w studio ESPN, też już się nie pojawia. Sam Pippen swoimi wypowiedziami wyrzucił siebie na margines i niestety, nie zanosi się, żeby miał wrócić w najbliższej przyszłości. Szkoda.

Scottie Pippen mógłby wieść żywot człowieka spełnionego, który wspiął się na koszykarski szczyt. Osiągnął wszystko, co w tym sporcie można osiągnąć i utrzymywał się na szczycie przez prawie całe lata 90-te. Był kluczową częścią jednej z najbardziej legendarnych dynastii, która stworzyła NBA jako globalną markę. Czego mógłby chcieć więcej, chyba niczego. Mogłoby się tak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia

avatar
330
266

Na półkach:

Szczera i prawdziwa. Jako młody kibic NBA oglądałem większość spotkań Bulls w tamtych czasach i teraz to wszystko wróciło ( może dlatego taka wysokola ocena😁). Pippen mega kocur i na boisku i poza. Legenda. Polecam każdemu fanowi NBA

Szczera i prawdziwa. Jako młody kibic NBA oglądałem większość spotkań Bulls w tamtych czasach i teraz to wszystko wróciło ( może dlatego taka wysokola ocena😁). Pippen mega kocur i na boisku i poza. Legenda. Polecam każdemu fanowi NBA

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to