Generalnie nie jestem fanem autobiografii. Zbyt często można złapać autorów na próbie przedstawienia siebie w dobrym świetle, koloryzowania i innych tego rodzaju zabiegach. Nawet przy próbie zachowania obiektywizmu i szczerości nie udaje się często zwalczyć nazbyt subiektywnego filtru na rzeczywistości. Co zabawne z autobiografii często można się dowiedzieć ciekawszych rzeczy o osobach wchodzących w interakcje z głównym bohaterem, niż o nim samym. To trafiło w moje ręce przypadkiem, natomiast jako dzieciak wychowany na "Hej, hej tu NBA" skusiłem się na lekturę. Nie jest to wolne od wspomnianych wad. Na przykład mam wrażenie, że jakiś przytyk do Jordana występuje przynajmniej raz na kilka stron. Niemniej widać też czasem autorefleksję i szczerość. Znajdzie się kilka ciekawostek, ciekawych opinii o kilku postaciach z tamtej epoki NBA. Czyta się dobrze. Jest trochę humoru, przykładowo uwaga, że Nietzsche mówiąc, że co cię nie zabije to cię wzmocni się mylił, bo nie grał nigdy przeciwko Billowi Laimbeer. Kilka razy śmiechłem. Jak nie jesteś kibicem koszykówki i NBA, to możesz sobie darować. Jak jesteś nie będziesz żalował lektury, zwłaszcza jak masz sentyment do tych mitycznych czasów Dream Teamu i Bulls Jordana. Wtedy do oceny możesz dodać gwiazdkę lub półtora.
Generalnie nie jestem fanem autobiografii. Zbyt często można złapać autorów na próbie przedstawienia siebie w dobrym świetle, koloryzowania i innych tego rodzaju zabiegach. Nawet przy próbie zachowania obiektywizmu i szczerości nie udaje się często zwalczyć nazbyt subiektywnego filtru na rzeczywistości. Co zabawne z autobiografii często można się dowiedzieć ciekawszych...
Scottie Pippen mógłby wieść żywot człowieka spełnionego, który wspiął się na koszykarski szczyt. Osiągnął wszystko, co w tym sporcie można osiągnąć i utrzymywał się na szczycie przez prawie całe lata 90-te. Był kluczową częścią jednej z najbardziej legendarnych dynastii, która stworzyła NBA jako globalną markę. Czego mógłby chcieć więcej, chyba niczego. Mogłoby się tak przynajmniej wydawać. Cieszył się emeryturą, występował jako sędzie w konkursach wsadów, opowiadał o swojej grze, był zapraszany do programów sportowych. Zdawałoby się, prowadził dalszą część spełnionego życia. Ale tkwiła w nim jedna ostra zadra, która wybuchła po emisji dokumentu ESPN - The last dance. Pippen napisał książkę, w której opowiadał o swojej perspektywie na przedstawione wydarzenia. Nie tylko napisał książkę, ale i od kilku lat udziela coraz bardziej kuriozalnych wywiadów, w który co rusz zmienia swoją "odwieczną" narrację i za każdym razem jego opowieść ma być uderzeniem w Jordana, ewentualnie w Jordana i Lebrona. W mojej interpretacji opowieści pokazuje, że Pippen pogrążył się w resentymencie. Ugrzązł gdzieś w swoich wyobrażeniach i żalach z przeszłości, głównie zaś boli go fakt, że nie był Michael Jordanem, że to nie on elektryzował tak publiczność, że nazywano go Robinem, a Jordana Batmanem. Niestety, ale świat i nasza opowieść o świecie zbudowana jest właśnie w ten sposób, Last dance nie był dokumentem o koszykówce Chicago Bulls, ale opowieścią o podróży bohatera i tym bohaterem był Jordan. Pippen ma prawo do swojej perspektywy, ale niestety popada w małostkowość, jest jak sfrustrowane dziecko, które staje się nieznośne, bo łaknie uwagi. To jest właśnie idealna egzemplifikacja dwóch rodzajów etyki, o których mówi Nietzsche w swojej: Z genealogii moralności. Najzabawniejszym podsumowaniem jest jednak fakt, że ani Jordan, ani Lebron nie odpowiadają na jego ataki, w studio ESPN, też już się nie pojawia. Sam Pippen swoimi wypowiedziami wyrzucił siebie na margines i niestety, nie zanosi się, żeby miał wrócić w najbliższej przyszłości. Szkoda.
Scottie Pippen mógłby wieść żywot człowieka spełnionego, który wspiął się na koszykarski szczyt. Osiągnął wszystko, co w tym sporcie można osiągnąć i utrzymywał się na szczycie przez prawie całe lata 90-te. Był kluczową częścią jednej z najbardziej legendarnych dynastii, która stworzyła NBA jako globalną markę. Czego mógłby chcieć więcej, chyba niczego. Mogłoby się tak...
Szczera i prawdziwa. Jako młody kibic NBA oglądałem większość spotkań Bulls w tamtych czasach i teraz to wszystko wróciło ( może dlatego taka wysokola ocena😁). Pippen mega kocur i na boisku i poza. Legenda. Polecam każdemu fanowi NBA
Szczera i prawdziwa. Jako młody kibic NBA oglądałem większość spotkań Bulls w tamtych czasach i teraz to wszystko wróciło ( może dlatego taka wysokola ocena😁). Pippen mega kocur i na boisku i poza. Legenda. Polecam każdemu fanowi NBA
Jako wieloletni fan Bullsów, który oglądał.mecze Jordana, Pippena i spółki w latach ich największych triumfów mam ogromnie mieszane uczucia po przeczytaniu książki Scottiego.
Z jednej strony nie sposób się z nim nie zgodzić w kwestii przypisywania zasług za mistrzostwa Byków jedynie Jordanowi i umniejszania jego roli w sukcesach drużyny. Słusznie, że autor przestawia swój punkt widzenia i możemy dowiedzieć się jak kulisy wyglądały z jego perspektywy.
Z drugiej zaś treść książki w sporej mierze można streścić w kilku słowach: żal Scottiego do organizacji, żal do losu o niewykorzystane okazje do zdobycia mistrzostwa bez Jordana, statystyki zawodników Bulls w ważniejszych meczach sezonowych i play-off. Szczególnie te ostatnie grają zbyt dużą rolę w opowieści Pippena i niewiele wnoszą, gdyż pojawiają się nawet kiedy autor nie korzysta z nich, by udowodnić wagę roli swojej lub kolegów w zwycięstwach drużyny. Ot po prostu Pippen raczy nas zdobyczami punktowymi, liczbą zebranych czy przechwyconych piłek przez niego lub kolegów z drużyny w kolejnych meczach. Równie dobrze można w celu pozyskania tych informacji spojrzeć do Wikipedii.
Książka zdecydowanie dla fanów koszykówki w szczególności Bulls, ale tylko tych, którzy nie boją się zepsuć sobie wspomnień i opinii na temat drugiego najlepszego zawodnika Byków. Jego utyskiwania na rzeczywistość stawiają go niestety w gorszym świetle niż jego gra w latach 90.
Pelecić z czystym sumieniem nie mogę.
Jako wieloletni fan Bullsów, który oglądał.mecze Jordana, Pippena i spółki w latach ich największych triumfów mam ogromnie mieszane uczucia po przeczytaniu książki Scottiego.
Z jednej strony nie sposób się z nim nie zgodzić w kwestii przypisywania zasług za mistrzostwa Byków jedynie Jordanowi i umniejszania jego roli w sukcesach drużyny. Słusznie, że autor przestawia swój...
Jeżeli ktoś czyta wspomnienia Pippena, to zapewne kojarzy Dream Team - olimpijski zespół koszykarski z USA, występujący w Barcelonie. Zespół naszpikowany gwiazdami, uznawany za najsilniejszy w historii. Ale tylko połowa z nich miała tytuł mistrza NBA. Dwóch zdobyło tytuł nim Jordan rozkręcił się w lidze. Jeden, kiedy Jordan robił sobie urlop od koszykówki i jeden już po erze Jordana. Pozostałych dwóch, najbardziej utytułowanych, to Michael Jordan i Scottie Pippen.
Czytam książkę Pippena i ani trochę nie brzmi to jak wspomnienia człowieka sukcesu. Zgorzkniały, rozżalony, pełen pretensji ton. Aż żal czytać. Fakt, że ze sportową wirtuozerią nie muszą iść w parze przymioty charakteru, ale i tak przykro się robi, kiedy wizerunek legendy, bo na taki Pippen z całą pewnością zapracował, zderza się mało legendarnymi cechami charakteru.
Na dodatek po oczach bije hipokryzja autora. Czytamy, jaką to krzywdę zrobił Jordan serialowi "Ostatni taniec", manipulując przekazem, czyli uwypuklając własne zasługi, kosztem reszty drużyny, a zwłaszcza Pippena, który podobno w głowach wszystkich nie był supergwiazdą "tylko dlatego, że Michael trafił do NBA wcześniej, trzy lata przed moim [Pippena] debiutem."
Są tu dwie kwestie. Po pierwsze Pippen był dość naiwnym człowiekiem. Bulls zaproponowali mu długi kontrakt i Scottie się na to zgodził. Rzecz w tym, że potem pensje zawodników zaczęły szybko rosnąć, ale nie Pippena, bo ten miał długoterminowy kontrakt na ustaloną kwotę. I to zaczęło mu bardzo, ale to bardzo doskwierać. Próbował więc grać nieco inaczej, aby się pokazać i tym samym zmusić klub do renegocjacji. To nie jest tak, że Pippen od razu był dobrym graczem. Ten proces nabierał rozpędu stopniowo i opowieści, że gdyby przyszedł do klubu wcześniej, to on byłby supergwiazdą, są myśleniem typowo życzeniowym. Tak na marginesie uważam, że Pippen był supergwiazdą i myślę, że on sam o tym wie, jednak on chciałby być traktowany jako supergwiazda przynajmniej równa Jordanowi, a to akurat już jest przesada.
Jak wspomniał Chris Mullin (zawodnik Dream Teamu '92: "Nie odważyłbym się powiedzieć, że to Michael go stworzył. To zbyt daleko idące stwierdzenie, Scottie przecież naprawdę umiał grać w koszykówkę. Gdyby jednak grał z kimś innym, to nie jestem przekonany, czy tak bardzo byłoby widać nie tylko jego umiejętności, ale i motywację".
Druga kwestia, to Michael Jordan i manipulacje uwypuklające jego zasługi, podczas gdy Pippen sam siebie przedstawia jako człowieka na wskroś drużynowego, który czuł niesmak względem tych wszystkich popisów solowych. A tu już na początku czytamy: "W szóstym meczu tej samej serii odbiłem podanie z autu w końcowych sekundach, kiedy Jazz mieli szansę na wyrównanie albo objęcie prowadzenia. Ten przechwyt znalazł się w dokumencie. Ale autorzy nie położyli nacisku na to, kto go dokonał." No i już wiadomo, jak by wyglądał "Ostatni taniec" reżyserowany przez Pippena. Ja twierdzę, że byłby bliźniaczo podobny do serialu Jordana, tylko kto inny byłby bohaterem i twierdzę, że uwielbienie Pippena do drużynowości szybko wylądowałoby w koszu i to bynajmniej nie koszu na boisku koszykarskim.
Gdybym ja był na miejscu Pippena, pewnie też bym się wkurzał, bo Pippen był wybitnym graczem. Ale nie jestem Pippenem i moim zdaniem Jordan był najlepszym graczem wszech czasów. Pippen tego znieść nie może, dlatego mimo że był posiadaczem tytułów, których nie miała połowa składu Dream Team-u, jest człowiekiem zgorzkniałym, czy nawet niespełnionym. I właśnie dlatego tak smutna jest ta książka. Książka o zazdrości. Scottie, nie idź tą drogą, bo w ten sposób nie zyskujesz, tylko tracisz.
Jeżeli ktoś czyta wspomnienia Pippena, to zapewne kojarzy Dream Team - olimpijski zespół koszykarski z USA, występujący w Barcelonie. Zespół naszpikowany gwiazdami, uznawany za najsilniejszy w historii. Ale tylko połowa z nich miała tytuł mistrza NBA. Dwóch zdobyło tytuł nim Jordan rozkręcił się w lidze. Jeden, kiedy Jordan robił sobie urlop od koszykówki i jeden już po...
Smutna ta ksiązka, nawet bardzo. Czyta się przyjemnie, ale wg mnie tu się rysuje dużo gorszy wizerunek Pippena niż w Ostatnim Tańcu. Jest niewielu graczy którzy mogą mu dorównać na parkiecie. Ale wizerunek poza jest po prostu przykry. I to nie dlatego jak strasznie wszyscy traktowali Scottiego, ale taka gorycz, zawiść i arogancja wylewająca się z praktycznie każdej strony. Lubie go oglądać w wywiadach OBECNIE bo zdaję się bardzo ciepłą postacią, ale kiedy był w Bullsach, po prostu strzelał fochy i robił sam sobie pod górę. A tym bardziej to widać, kiedy to sam opisuje i próbuje się niezdarnie usprawiedliwiać.
Smutna ta ksiązka, nawet bardzo. Czyta się przyjemnie, ale wg mnie tu się rysuje dużo gorszy wizerunek Pippena niż w Ostatnim Tańcu. Jest niewielu graczy którzy mogą mu dorównać na parkiecie. Ale wizerunek poza jest po prostu przykry. I to nie dlatego jak strasznie wszyscy traktowali Scottiego, ale taka gorycz, zawiść i arogancja wylewająca się z praktycznie każdej strony....
Książka dla wszytkich fanów Chicago Bulls. Oczywiście tych z najlepszych lat.
Pippena uraziło to, jak został przedstawiony w "Ostatnim tańcu". Chciał przedstawić swoje wersje wydarzeń i przy okazji zarobić troszkę pieniędzy. Dlatego też napisał tę książkę. Nie ma tu niczego odkrywczego, ale czyta się świetnie, w końcu opisuje najlepsze dla wielu lata NBA. Tylko osoba samego Pippena mi trochę zgrzyta, okazał się zbyt pazerny i ograniczony jak na bohatera z dzieciństwa.
Książka dla wszytkich fanów Chicago Bulls. Oczywiście tych z najlepszych lat.
Pippena uraziło to, jak został przedstawiony w "Ostatnim tańcu". Chciał przedstawić swoje wersje wydarzeń i przy okazji zarobić troszkę pieniędzy. Dlatego też napisał tę książkę. Nie ma tu niczego odkrywczego, ale czyta się świetnie, w końcu opisuje najlepsze dla wielu lata NBA. Tylko osoba...
Rewelacyjna książka o fantastycznym koszykarzu ,to dla niego i Air Jordana prosiłem rodziców żebym mógł oglądać po nocach mecze finałów NBA mojej ukochanej drużyny Chicago Bulls w ich sypialni(był tylko 1 telewizor).Rano człowiek zmęczony szedł do szkoły,ale było warto.Książka rzuca nowe fakty na wiele spraw związane z Pippenem i drużyną Byków.Warto.
Rewelacyjna książka o fantastycznym koszykarzu ,to dla niego i Air Jordana prosiłem rodziców żebym mógł oglądać po nocach mecze finałów NBA mojej ukochanej drużyny Chicago Bulls w ich sypialni(był tylko 1 telewizor).Rano człowiek zmęczony szedł do szkoły,ale było warto.Książka rzuca nowe fakty na wiele spraw związane z Pippenem i drużyną Byków.Warto.
Zapewne oglądałeś na Netlfixie serial Ostatni taniec (jeżeli jeszcze nie, to gorąco polecam), który był jednym z głównych powodów powstania koszykarskiej autobiografii. Książki, w której Scottie Pippen postanowił opowiedzieć swoją historię po swojemu i pokazać z własnej perspektywy swój wkład w tworzenie mistrzowskiej drużyny Chicago Bulls. I powiem, że zrobił to w iście mistrzowskim stylu. W mojej opinii jest to bardzo dobrze napisana sportowa autobiografia, która jest ciekawa, która z każdą kolejną stroną wciąga coraz bardziej, a kiedy przerywasz czytanie chcesz otworzyć książkę ponownie, aby dowiedzieć się co było dalej. Dla mnie Scottie Pippen. Bez krycia to sportowa książka, którą warto mieć na swojej półce, którą warto przeczytać i z której warto wyciągnąć dla siebie lekcje. Polecam!!!
Zapewne oglądałeś na Netlfixie serial Ostatni taniec (jeżeli jeszcze nie, to gorąco polecam), który był jednym z głównych powodów powstania koszykarskiej autobiografii. Książki, w której Scottie Pippen postanowił opowiedzieć swoją historię po swojemu i pokazać z własnej perspektywy swój wkład w tworzenie mistrzowskiej drużyny Chicago Bulls. I powiem, że zrobił to w iście...
Super pozycja dla każdego fana nba z lat 90tych. Wiadomo trochę czuć ten ból dolnej części pleców w szczególności jeśli chodzi o kasę ale please... pippen w każdym innym teamie grałby pierwsze skrzypce. Poza tym uważam że kilka słów gorzekiej prawdy na temat wielkiego Jordana przy miliardzie chwalebnych pozycji też się przyda czasem :)
Super pozycja dla każdego fana nba z lat 90tych. Wiadomo trochę czuć ten ból dolnej części pleców w szczególności jeśli chodzi o kasę ale please... pippen w każdym innym teamie grałby pierwsze skrzypce. Poza tym uważam że kilka słów gorzekiej prawdy na temat wielkiego Jordana przy miliardzie chwalebnych pozycji też się przyda czasem :)
Jako fan koszykówki NBA z lat 90-tych nie mogłem przegapić tej pozycji. Można ją potraktować jako odpowiedź Pippena na "Ostatni taniec". Mamy już sporo materiałów, które przedstawiają mistrzowskie lata Bulls z perspektywy Jordano-centrycznej, więc w tym wypadku liczyłem na nowe spojrzenie z nieco innej perspektywy. I w tym sensie nie zawiodłem się na tej książce, choć muszę uczciwie przyznać, że zdecydowana większość jej treści to rzeczy już doskonale znane kibicom. To jednak, co możemy znaleźć w tej mniejszej części bywa bardzo ciekawe i zmusza do zastanowienia, a czasem zaskakuje i dziwi. Naprawdę warto się przekonać, jak to wyglądało z perspektywy "tego drugiego".
Jako fan koszykówki NBA z lat 90-tych nie mogłem przegapić tej pozycji. Można ją potraktować jako odpowiedź Pippena na "Ostatni taniec". Mamy już sporo materiałów, które przedstawiają mistrzowskie lata Bulls z perspektywy Jordano-centrycznej, więc w tym wypadku liczyłem na nowe spojrzenie z nieco innej perspektywy. I w tym sensie nie zawiodłem się na tej książce, choć muszę...
Scottie Pippen, a jednak Michael Jordan.
Większość treści z tej książki można spokojnie poczytać w innych podobnych książkach związaną tematycznie z ekipą Bulls. Świetna pozycja dla fanów NBA.
Scottie Pippen, a jednak Michael Jordan.
Większość treści z tej książki można spokojnie poczytać w innych podobnych książkach związaną tematycznie z ekipą Bulls. Świetna pozycja dla fanów NBA.
Rany. Jakim Scottie jest dupkiem!!!
Ksiązka jest ciekawa, choć wszyscy, którzy interesują się tematem znają już te wszystkie historie (może poza młodością Pippena). O większości dowiedzieliśmy się z Ostatniego Tańca. Juz serial pokazywał też czego można się spodziewać po tej autobiografi. Pippen pokazuję się tutaj jako mega zaciećwierzony gość, który nie do końca potrafi być wdzięcznym za to, że miał okazję grać z najlepszym koszykarzem wszechczasów.
Dla fanów nba z lat 90tych pozycja obowiązkowa ale przygotujcie się na dużą dozę cringe'u.
Rany. Jakim Scottie jest dupkiem!!!
Ksiązka jest ciekawa, choć wszyscy, którzy interesują się tematem znają już te wszystkie historie (może poza młodością Pippena). O większości dowiedzieliśmy się z Ostatniego Tańca. Juz serial pokazywał też czego można się spodziewać po tej autobiografi. Pippen pokazuję się tutaj jako mega zaciećwierzony gość, który nie do końca potrafi...
Szczerze przyznam, że sam początek książki Bez krycia, nie prezentuję się nadmiernie olśniewająco. Można mieć przez to obawy o jakość dalszej części publikacji. W zamieszczonym tutaj prologu SP dość mocno odnosi się bowiem do dokumentu Ostatni taniec, który zyskał ogromną popularność pośród fanów NBA. Jedna z legend Byków (jaką niewątpliwie jest Pippen) uważa, że serial zbyt mocno skupia się tylko na Jordanie, pozostałych zawodników spychając na daleki plan. Mocno wyczuwalny jest tutaj oskarżycielski ton Scottiego, który poczuł się mocno niedoceniony. Czy słusznie? O tym każdy musi przekonać się samemu, sięgając po wymienioną produkcję. Prawda pewnie jak zawsze leży gdzieś pośrodku. Specyficzna forma wstępu sprawia jednak, że z kolejnymi przeczytanymi słowami rodzą się obawy, że cała biografia będzie wylewaniem żali i różnorakich oskarżeń. Czy było to słuszne zaniepokojenie? Odpowiedź nie może być jednoznaczna, ale nie jest również tak źle, jak można byłoby się spodziewać.
Nie mamy tutaj bowiem do czynienia z typową biografią. Książka służy bowiem nie tylko jako prezentacja kolejnych etapów życia i kariery Pippena, ale jest również jego osobistą szansą na sprostowanie kilku faktów i ukazanie wydarzeń z Ostatniego Tańca z własnej perspektywy.
Początkowe rozdziały książki to spojrzenie na dzieciństwo SP. Okres, w którym zaznał on zarówno pierwszych sukcesów, jak i porażek. Pokazuje on czytelnikowi, że jego młodość pełna była miłości ze strony rodziny, ale również wielu przykrych i trudnych momentów. Chwil, które mocno odcisnęły piętno na jego charakterze i sprawiły, że każdego dnia starał się on być coraz lepszy w tym co robił i kochał. Do tej części publikacji nie można mieć żadnych zastrzeżeń i prezentuje się ona jako typowy zbiór biograficznych informacji.
Dużo ciekawiej i zarazem bardziej problematycznie, zaczyna być w momencie, kiedy Pippen rozpoczyna opisywanie swojej kariery w NBA. Na kolejnych stronach powtarza on, że koszykówka to gra zespołowa i tylko prawdziwa „drużyna” może odnosić sukcesy. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Zupełnie inaczej jest już w kwestii jego stwierdzenia, że Bykom z lat 90-tych daleko było do monolitu.
Posiadacz sześciu pierścieni mistrzowskich i dwóch złotych medali olimpijskich skupiając się na kolejnych sezonach, w dość osobisty sposób odnosi się do legendy Jordana czy sposobu zarządzania drużyną przez Jerry’ego Krausera. Zwraca on tutaj uwagę na wiele nieznanych szczegółów, które wskazują, że nie zawsze inni zawodnicy (w tym również on) byli traktowani z odpowiednim im szacunkiem. Część z opisanych problemów może jest troszkę wyolbrzymiona, ale stają się one wyraźną rysą na białych rogach Byków.
Pippen ujawnia tu również sporo szczegółów dotyczących konkretnych ważnych meczów. Jest to moim zdaniem jeden z ciekawszych elementów książki, chociaż trzeba być przygotowanym na dużą dawkę statystyk (co niekoniecznie każdemu będzie musiało się podobać). Do pełni szczęścia brakuje tutaj jedynie większej ilości ciekawostek zarówno z boiska, jak i szatni z okresu, kiedy na Bycze rogi brani byli kolejni przeciwnicy.
Szczerze przyznam, że sam początek książki Bez krycia, nie prezentuję się nadmiernie olśniewająco. Można mieć przez to obawy o jakość dalszej części publikacji. W zamieszczonym tutaj prologu SP dość mocno odnosi się bowiem do dokumentu Ostatni taniec, który zyskał ogromną popularność pośród fanów NBA. Jedna z legend Byków (jaką niewątpliwie jest Pippen) uważa, że serial...
Odpowiedź Pippena na "Ostatni taniec". Książka pełna żalów i pretensji wobec: Jordana, Chicago Bulls i Phila Jacksona. Bulls są w niej przedstawieni jako straszna organizacja, skąpa i niemalże mobbingujaca Pippena. MJ jest faworyzowany przez wszystkich i przypisywane są jemu wszystkie zasługi zespołu. No i jest tyranem.
W książce jest też dużo danych statystycznych, które, moim zdaniem, są niepotrzebne. Co mnie obchodzi ile zbiórek w jakimś meczu miał zawodnik rezerwowy?
Zakładam, że po tej książce Pippenowi ulżyło, ale jako czytelnik czułem duży zawód.
Odpowiedź Pippena na "Ostatni taniec". Książka pełna żalów i pretensji wobec: Jordana, Chicago Bulls i Phila Jacksona. Bulls są w niej przedstawieni jako straszna organizacja, skąpa i niemalże mobbingujaca Pippena. MJ jest faworyzowany przez wszystkich i przypisywane są jemu wszystkie zasługi zespołu. No i jest tyranem.
Jak każdy fan ery Chicago Bulls lat 90tych nie mogłem przejść obojętnie obok tej pozycji.
Wstęp ewidentnie "pod publiczkę" jako odpowiedź Pipa na Last Dance, gdzie mu lekko się dostało w tym serialu. Reszta to już historia jego życia, ciekawa, pouczająca ale miejscami mocno drażliwa i widać że Scottiego frustrowała sytuacja z kasą co nie zawsze było winną wszystkich wokół tylko nie jego. Raz wyżywa się na generalnym menadżerze Jerrym Krauze oraz właścicielu Jerrym Reinsdorfie, następnym razem dostaje się Jordanowi i Jacksonowi a w innym miejscu ich chwali! Taka sinusoida :)
Reasumując historia jednego z najbardziej wszechstronnych graczy na świecie i żywej legendy najpiękniejszego sportu na świecie ciekawa ale nie porywa może przez to że dużo w niej wypominków Pippena względem finansów co staje się chwilami nużące i zakrawa na śmieszność co moim zdaniem nie przystoi, choć trzeba pamiętać skąd się Pip wywodzi.
Scottie Pippen chcąc nie chcąc musiał żyć w cieniu wielkiego Michaela Jordana i w tej książce raz się z tym godzi a raz oburza się na swoje miejsce Robina przy Batmanie, jak pisałem wcześniej sinusoida ;)
Ocena naciągane 7
Jak każdy fan ery Chicago Bulls lat 90tych nie mogłem przejść obojętnie obok tej pozycji.
Wstęp ewidentnie "pod publiczkę" jako odpowiedź Pipa na Last Dance, gdzie mu lekko się dostało w tym serialu. Reszta to już historia jego życia, ciekawa, pouczająca ale miejscami mocno drażliwa i widać że Scottiego frustrowała sytuacja z kasą co nie zawsze było winną wszystkich wokół...
Luźne czytadło - trochę autor chciał obniżyć wartość MJ i pokazać że to nie tylko ON zdobył te tytuły i słusznie, ale trochę to wszystko takie "miałkie".
Wszyscy wiemy że Scottie by najbardziej niedocenianym koszykarzem tamtych czasów, wszyscy wiemy że trafił na taki okres, że musiał być w cieniu MJ, wszyscy tez interesujący się sportem wiedzą, że w tym organiźmie jakim było Chicago każdy z zawodników był niezmiernie istotnym trybem. I tych 6 tytułów prawdopodobnie bez #33 by nie było.
Luźne czytadło - trochę autor chciał obniżyć wartość MJ i pokazać że to nie tylko ON zdobył te tytuły i słusznie, ale trochę to wszystko takie "miałkie".
Wszyscy wiemy że Scottie by najbardziej niedocenianym koszykarzem tamtych czasów, wszyscy wiemy że trafił na taki okres, że musiał być w cieniu MJ, wszyscy tez interesujący się sportem wiedzą, że w tym organiźmie jakim...
Nie jest to literatura wysokich lotów, nawet jak na książkę "sportową". Opisywanie poszczególnych meczów aby zapełnić strony mija się nieco z celem jakim miało być przybliżenie postaci jednego z najlepszych koszykarzy dynastii Bulls. Szkoda, że jednak ktoś Scottiego nie pokierował.
Nie jest to literatura wysokich lotów, nawet jak na książkę "sportową". Opisywanie poszczególnych meczów aby zapełnić strony mija się nieco z celem jakim miało być przybliżenie postaci jednego z najlepszych koszykarzy dynastii Bulls. Szkoda, że jednak ktoś Scottiego nie pokierował.
Scottie Pippen już zawsze będzie wspominany jako wierny przyboczny Michaela Jordana. Jest to poniekąd prawda, jednakże określenia takie są dla Pippena mocno deprecjonujące, wszak mowa o jednym z najwybitniejszych koszykarzy lat 90, członek koszykarskiej Hall Of Fame, sześciokrotny mistrz NBA, oraz dwukrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich (członek legendarnego Dream Teamu z Barcelony).
Scottie nie miał łatwej drogi, pochodzi z wielodzietnej rodziny, w domu się nie przelewało, a do wszystkiego musiał dojść ciężką pracą. Jest to jakiś truizm, jednak on z całą pewnością jest kimś, kto do sukcesu doszedł swoją ciężką pracą.
Od wczesnych lat utrzymywał swoją rodzinę, wydawało mu się, że wygrał los na loterii jak już dostał swój pierwszy kontrakt w NBA. Dla przeciętnego śmiertelnika są to pieniądze ogromne, jednakże Pippen będąc w czołówce graczy NBA pod względem statystyk, pod względem płac plasował się w środku stawki, gdyż jako debiutant podpisał wieloletni kontrakt i potem nikomu nie było w smak, aby go podwyższyć.
Pippen opisuje również swoje relacje z kolegami z drużyn, w których grał, jednak oczywiście jego uwaga skupia się głównie na Jordanie. Książka powstała już po emisji kultowego The Last Dance na Netfliksie, Scottie nie ukrywa swojego rozgoryczenia tym jak bardzo serial gloryfikuje Jordana jednocześnie umniejszając rolę całej reszty drużyny bez której oczywiście nie byłoby wielkich sukcesów Chicago Bulls.
Pozycja warta przeczytania.
Scottie Pippen już zawsze będzie wspominany jako wierny przyboczny Michaela Jordana. Jest to poniekąd prawda, jednakże określenia takie są dla Pippena mocno deprecjonujące, wszak mowa o jednym z najwybitniejszych koszykarzy lat 90, członek koszykarskiej Hall Of Fame, sześciokrotny mistrz NBA, oraz dwukrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich (członek legendarnego Dream...
Z jednej strony warto, a z drugiej nie warto. Przed przystąpieniem do lektury myślałem, że będą to podlane wieloma pikantnymi szczegółami wynurzenia frustrata, który nie może ścierpieć tego, że to nie on znajdował się na piedestale podczas dwóch mistrzowskich trylogii Chicago Bulls. Z dużej chmury spadł jednak mały deszcz. Skrywany głęboko żal Scottiego względem „MJ-a”, zarządu Byków i Phila Jacksona na kolejnych stronach znajduje ujście, ale w gruncie rzeczy okazuje się w dużej mierze takim trochę czepianiem się o pierdoły. Pippen w wielu miejscach ma oczywiście rację i ja jego punkt widzenia kupuję, ale czy na pewno trzeba było pisać książkę, żeby to wszystko przekazać? Na temat samego Scottiego, jego dzieciństwa, wczesnej młodości i poglądów na życie nie ma tu zbyt wiele, a wałkowanie po raz kolejny tematu Chciago Bulls lat dziewięćdziesiątych staje się już nudne. Żal, że czas spędzony przez „Pipa” na uczelni oraz w Houston i Portland został potraktowany po macoszemu, ale rozumiem, że ta autobiografia to w gruncie rzeczy tylko odpowiedź na "The Last Dance".
Dla kogo jest książka "Scottie Pippen. Bez krycia"?
Przede wszystkim dla tych, którzy obejrzeli już "Ostatni taniec". Znajomość serialu nie jest wprawdzie wymagana przed lekturą, ale na pewno sprawi, że odbiór książki będzie łatwiejszy. Nie jest to jednak na pewno pozycja obowiązkowa dla osób, które seans na Netfliksie mają już za sobą. Serial nie przedstawia jakiejś wypaczonej rzeczywistości, tylko skupia się na Michaelu Jordanie bardziej niż zdaniem Scottiego Pippena powinien to robić. Die-hard fani Byków doskonale wiedzą jak wielka była rola „Pipa” i innych zawodników w dwóch mistrzowskich trylogiach, więc oni z tej książki nie wyniosą właściwie nic nowego. Bardziej skierowana jest ona do osób, które całą swoją wiedzę o tamtych czasach opierają na tym serialu oraz do ludzi, którzy po raz kolejny chcą odbyć tę samą podróż, tylko tym razem z innym głównym bohaterem.
Cała recenzja dostępna na: https://legendysportu.pl/scottie-pippen-bez-krycia-recenzja-ksiazki/
Czy warto przeczytać?
Z jednej strony warto, a z drugiej nie warto. Przed przystąpieniem do lektury myślałem, że będą to podlane wieloma pikantnymi szczegółami wynurzenia frustrata, który nie może ścierpieć tego, że to nie on znajdował się na piedestale podczas dwóch mistrzowskich trylogii Chicago Bulls. Z dużej chmury spadł jednak mały deszcz. Skrywany głęboko żal...
Spojrzenie na najlepsze lata Chicago Bulls z innej perspektywy niż Last Dance. Pippen ma rację: nie było by pierścieni bez niego. Ale też nie umie się pogodzić z faktem, że nie był na poziomie MJ-a takie miał mniemanie o sobie.
Warto dla każdego fana tamtego czasu.
Spojrzenie na najlepsze lata Chicago Bulls z innej perspektywy niż Last Dance. Pippen ma rację: nie było by pierścieni bez niego. Ale też nie umie się pogodzić z faktem, że nie był na poziomie MJ-a takie miał mniemanie o sobie.
Warto dla każdego fana tamtego czasu.
Obraz wielkiego zawodnika ale kompletnie nie radzącego sobie z faktem bycia w cieniu zawodnika jeszcze większego. Narracja całej książki jest o tyle spójna co przewidywalna, Pippen w swojej opinii była zawsze niedoceniony, nie szanowany i mógłby osiągnąć dużo więcej gdyby nie to wszyscy byli wpatrzeni w zawodnika nr 23. Tylko kiedy miał drużynę niewiele różniącą się (nie licząc odejścia MJ) od mistrzowskiej z 1993 roku to winny niezdobycia kolejnego mistrzostwa był... zawodnik z nr23 bo zostawił kolegów na lodzie.
Obraz wielkiego zawodnika ale kompletnie nie radzącego sobie z faktem bycia w cieniu zawodnika jeszcze większego. Narracja całej książki jest o tyle spójna co przewidywalna, Pippen w swojej opinii była zawsze niedoceniony, nie szanowany i mógłby osiągnąć dużo więcej gdyby nie to wszyscy byli wpatrzeni w zawodnika nr 23. Tylko kiedy miał drużynę niewiele różniącą się (nie...
Autobiografia Pippena rozpoczyna się od mocnego uderzenia. Prolog książki to dosyć dosadny komentarz Pippena na temat dokumentu ESPN „Ostatni taniec”. Scottie wytyka Jordanowi egoizm i budowanie własnej legendy kosztem pozostałych zawodników. Uważa, że został w serialu przedstawiony w złym świetle. Widać wyraźnie rozgoryczenie Pippena. W jego sercu mocno tkwi to jak go traktowano. Czuje się bardzo niedoceniany. Zarówno w czasie kariery, jak i przez twórców „The last dance”. I Scottie mówi o tym wprost. Nosi w sobie poczucie krzywdy, bo wie, że koszykówka jest grą zespołową i Michael Jordan sam nie wygrał tych sześciu tytułów mistrzowskich. Scottie przemawia w imieniu swoim, jak i pozostałych zawodników Byków. Nie neguje wartości Jordana, tego jak wielkim był koszykarzem. Ale domaga się – całkiem zresztą słusznie – uznania dla całej drużyny.
„Bez krycia” to właśnie odpowiedź na „Ostatni taniec”. Odpowiedź ostra, autentyczna i bezkompromisowa. Opowieść Pippen wciąga, zawiera ciekawe wspomnienia, osobiste wyznania, kontrowersje. Scottie nie gryzie się w język, jest szczery i bezpośredni.
Niektórzy mogą po lekturze powiedzieć, iż Scottie przesadza i na każdym kroku „wbija szpilki” Jordanowi. Że przemawia przez niego frustracja i zazdrość. Nawet jeśli, to jest to autobiografia Pippena, jego punkt widzenia, historia widziana jego oczami. I bez wątpienia warto ją poznać.
„Bez krycia” to ponad czterysta stron o życiu jednego z najwybitniejszych koszykarzy w dziejach NBA. Bardzo inspirująca historia, ukazująca, iż ciężką pracą można dotrzeć na szczyt. Warto marzyć i się nie poddawać.
W swojej autobiografii Pippen wspomina trudne dzieciństwo wypełnione opieką nad sparaliżowanym bratem i niepełnosprawnym ojcem. Opowiada o początkach gry w koszykówkę oraz przedstawia swoją drogę do NBA. Następnie odtwarza przebieg kariery, aż do przejścia na sportową emeryturę.
Na kartach książki znajdują się najważniejsze wydarzenia z życia Pippena oraz historii Chicago Bulls. Scottie wspomina największe sukcesy i bolesne porażki, zdradza koszykarskie kulisy, opowiada o grze u boku najlepszego koszykarza świata. Podejmuje temat rasizmu, a także odnosi się do krytyki kierowanej pod swoim adresem. Skupia się przede wszystkim na karierze koszykarskiej, o życiu prywatnym, oprócz czasów sprzed NBA, opowiada niewiele.
Scottie Pippen zawsze był w cieniu, wiecznie był „tym drugim”, wreszcie przemówił na własnych zasadach. Musicie go wysłuchać.
Cała recenzja: http://floatemnabramke.blogspot.com/
Autobiografia Pippena rozpoczyna się od mocnego uderzenia. Prolog książki to dosyć dosadny komentarz Pippena na temat dokumentu ESPN „Ostatni taniec”. Scottie wytyka Jordanowi egoizm i budowanie własnej legendy kosztem pozostałych zawodników. Uważa, że został w serialu przedstawiony w złym świetle. Widać wyraźnie rozgoryczenie Pippena. W jego sercu mocno tkwi to jak go...
Książka ta awizowana była jako stek oskarżeń i festiwal kompleksów. Zamiast tego jest uczciwą opowieścią z perspektywy Scottiego Pippena. Widać momentami gorycz i kompleksy, ale generalnie opowieść jest ciekawa i obiektywna, a Arkush spisał wszystko ciekawie i dynamicznie. Warto zerknąć.
Książka ta awizowana była jako stek oskarżeń i festiwal kompleksów. Zamiast tego jest uczciwą opowieścią z perspektywy Scottiego Pippena. Widać momentami gorycz i kompleksy, ale generalnie opowieść jest ciekawa i obiektywna, a Arkush spisał wszystko ciekawie i dynamicznie. Warto zerknąć.
Długo wyczekiwana biografia Pipena wokół której pojawiło się wiele kontrowersji jeszcze przed wydaniem. Moim zdaniem dobrze, że książka powstała bo pokazuje inne spojrzenie na wielką dynastię Bulls. Scottie był wielkime graczem i bez niego nie byłoby sukcesów Byków, jednak moim zdaniem w pewnych miejscach sobie sam zaprzecza w swoich poglądach. Mimo wszystko dla każdego fana NBA interesująca lektura.
Długo wyczekiwana biografia Pipena wokół której pojawiło się wiele kontrowersji jeszcze przed wydaniem. Moim zdaniem dobrze, że książka powstała bo pokazuje inne spojrzenie na wielką dynastię Bulls. Scottie był wielkime graczem i bez niego nie byłoby sukcesów Byków, jednak moim zdaniem w pewnych miejscach sobie sam zaprzecza w swoich poglądach. Mimo wszystko dla każdego...
Przeczytałem mnóstwo książek o historii Chicago Bulls i MJa, tym razem na polskim rynku ukazała się biografia drugiej wielkiej gwiazdy mistrzowskiej dynastii. Scottie postanawia opowiedzieć historię swojego życia i kariery, począwszy od czasów szkolnych, dorastania na wsi w wielodzietnej rodzinie, opiece nad chorym bratem i ojcem. Żył w biedzie, nie miał łatwo w życiu, więc sport i talent do koszykówki pozwoliły mu spełnić marzenia i przy okazji wspomóc bliskich. Zaczyna się od ostrego komentarza na temat słynnego serialu ESPN "Ostatni taniec", gdzie Scottie zarzuca Michealowi egoizm, zapominanie o kolegach, kreowanie własnej propagandy sukcesu. Pippen nigdy nie chciał się podlizywać największej gwieździe, miał z nim skomplikowane relacje, po latach czuć nadal żal i trzeba to chyba przyznać zazdrość. Bo zawsze był tym drugim jak Adaś Miauczyński i czego by nie zrobił, to i tak Jordan zgarniał cały splendor, blask i wszystkie nagrody indywidualne. W książce opowiada w jaki sposób się zjednoczyli na drodze do 6 mistrzowskich trofeów. Ta historia jest mi tak dobrze znana, że nie wniosła w zasadzie nic do mojej wiedzy. Może tylko to, że bliska przyjaźń z Horacem Grantem urwała się na pewnym etapie. Dla mnie najciekawszy był końcowy rozdział o etapie na Zachodzie, nieudanym sezonie w Houston Rockets, gdzie miał stworzyć wielką trójcę z Barkleyem i Olajuwonem, a skończyło się klapą. I wreszcie 3 lata w Portland, gdzie poświęca uwagę na sezon 1999/2000 i słynne finały konferencji Zachodu z LA Lakers, siedmiomeczową serię i odpadnięcie tuż przed wymarzonym finałem. Oglądałem jakiś czas temu powtórkę tego meczu, cóż to były za emocje! I Scottie nie może odżałować tego meczu, wyczułem ,że gdyby Portland z nim w składzie wygrało wtedy mistrzostwo, to by najmocniej zbudowało jego dziedzictwo i pozwoliło uwolnić się od bycia w cieniu Jordana. Niestety się nie udało. To była dobra książka, Pippen jest wielką legendą NBA, wygrał wszystko, był członkiem słynnego Dream Teamu w 92 roku, wygrał też złoty medal 4 lata później w Atlancie. 6 mistrzowskich pierścieni, zastrzeżony numer, członek Galerii Sław. Każdy fan koszykówki wie, że to legenda.
Przeczytałem mnóstwo książek o historii Chicago Bulls i MJa, tym razem na polskim rynku ukazała się biografia drugiej wielkiej gwiazdy mistrzowskiej dynastii. Scottie postanawia opowiedzieć historię swojego życia i kariery, począwszy od czasów szkolnych, dorastania na wsi w wielodzietnej rodzinie, opiece nad chorym bratem i ojcem. Żył w biedzie, nie miał łatwo w życiu, więc...
Generalnie nie jestem fanem autobiografii. Zbyt często można złapać autorów na próbie przedstawienia siebie w dobrym świetle, koloryzowania i innych tego rodzaju zabiegach. Nawet przy próbie zachowania obiektywizmu i szczerości nie udaje się często zwalczyć nazbyt subiektywnego filtru na rzeczywistości. Co zabawne z autobiografii często można się dowiedzieć ciekawszych rzeczy o osobach wchodzących w interakcje z głównym bohaterem, niż o nim samym. To trafiło w moje ręce przypadkiem, natomiast jako dzieciak wychowany na "Hej, hej tu NBA" skusiłem się na lekturę. Nie jest to wolne od wspomnianych wad. Na przykład mam wrażenie, że jakiś przytyk do Jordana występuje przynajmniej raz na kilka stron. Niemniej widać też czasem autorefleksję i szczerość. Znajdzie się kilka ciekawostek, ciekawych opinii o kilku postaciach z tamtej epoki NBA. Czyta się dobrze. Jest trochę humoru, przykładowo uwaga, że Nietzsche mówiąc, że co cię nie zabije to cię wzmocni się mylił, bo nie grał nigdy przeciwko Billowi Laimbeer. Kilka razy śmiechłem. Jak nie jesteś kibicem koszykówki i NBA, to możesz sobie darować. Jak jesteś nie będziesz żalował lektury, zwłaszcza jak masz sentyment do tych mitycznych czasów Dream Teamu i Bulls Jordana. Wtedy do oceny możesz dodać gwiazdkę lub półtora.
Generalnie nie jestem fanem autobiografii. Zbyt często można złapać autorów na próbie przedstawienia siebie w dobrym świetle, koloryzowania i innych tego rodzaju zabiegach. Nawet przy próbie zachowania obiektywizmu i szczerości nie udaje się często zwalczyć nazbyt subiektywnego filtru na rzeczywistości. Co zabawne z autobiografii często można się dowiedzieć ciekawszych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toScottie Pippen mógłby wieść żywot człowieka spełnionego, który wspiął się na koszykarski szczyt. Osiągnął wszystko, co w tym sporcie można osiągnąć i utrzymywał się na szczycie przez prawie całe lata 90-te. Był kluczową częścią jednej z najbardziej legendarnych dynastii, która stworzyła NBA jako globalną markę. Czego mógłby chcieć więcej, chyba niczego. Mogłoby się tak przynajmniej wydawać. Cieszył się emeryturą, występował jako sędzie w konkursach wsadów, opowiadał o swojej grze, był zapraszany do programów sportowych. Zdawałoby się, prowadził dalszą część spełnionego życia. Ale tkwiła w nim jedna ostra zadra, która wybuchła po emisji dokumentu ESPN - The last dance. Pippen napisał książkę, w której opowiadał o swojej perspektywie na przedstawione wydarzenia. Nie tylko napisał książkę, ale i od kilku lat udziela coraz bardziej kuriozalnych wywiadów, w który co rusz zmienia swoją "odwieczną" narrację i za każdym razem jego opowieść ma być uderzeniem w Jordana, ewentualnie w Jordana i Lebrona. W mojej interpretacji opowieści pokazuje, że Pippen pogrążył się w resentymencie. Ugrzązł gdzieś w swoich wyobrażeniach i żalach z przeszłości, głównie zaś boli go fakt, że nie był Michael Jordanem, że to nie on elektryzował tak publiczność, że nazywano go Robinem, a Jordana Batmanem. Niestety, ale świat i nasza opowieść o świecie zbudowana jest właśnie w ten sposób, Last dance nie był dokumentem o koszykówce Chicago Bulls, ale opowieścią o podróży bohatera i tym bohaterem był Jordan. Pippen ma prawo do swojej perspektywy, ale niestety popada w małostkowość, jest jak sfrustrowane dziecko, które staje się nieznośne, bo łaknie uwagi. To jest właśnie idealna egzemplifikacja dwóch rodzajów etyki, o których mówi Nietzsche w swojej: Z genealogii moralności. Najzabawniejszym podsumowaniem jest jednak fakt, że ani Jordan, ani Lebron nie odpowiadają na jego ataki, w studio ESPN, też już się nie pojawia. Sam Pippen swoimi wypowiedziami wyrzucił siebie na margines i niestety, nie zanosi się, żeby miał wrócić w najbliższej przyszłości. Szkoda.
Scottie Pippen mógłby wieść żywot człowieka spełnionego, który wspiął się na koszykarski szczyt. Osiągnął wszystko, co w tym sporcie można osiągnąć i utrzymywał się na szczycie przez prawie całe lata 90-te. Był kluczową częścią jednej z najbardziej legendarnych dynastii, która stworzyła NBA jako globalną markę. Czego mógłby chcieć więcej, chyba niczego. Mogłoby się tak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczera i prawdziwa. Jako młody kibic NBA oglądałem większość spotkań Bulls w tamtych czasach i teraz to wszystko wróciło ( może dlatego taka wysokola ocena😁). Pippen mega kocur i na boisku i poza. Legenda. Polecam każdemu fanowi NBA
Szczera i prawdziwa. Jako młody kibic NBA oglądałem większość spotkań Bulls w tamtych czasach i teraz to wszystko wróciło ( może dlatego taka wysokola ocena😁). Pippen mega kocur i na boisku i poza. Legenda. Polecam każdemu fanowi NBA
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako wieloletni fan Bullsów, który oglądał.mecze Jordana, Pippena i spółki w latach ich największych triumfów mam ogromnie mieszane uczucia po przeczytaniu książki Scottiego.
Z jednej strony nie sposób się z nim nie zgodzić w kwestii przypisywania zasług za mistrzostwa Byków jedynie Jordanowi i umniejszania jego roli w sukcesach drużyny. Słusznie, że autor przestawia swój punkt widzenia i możemy dowiedzieć się jak kulisy wyglądały z jego perspektywy.
Z drugiej zaś treść książki w sporej mierze można streścić w kilku słowach: żal Scottiego do organizacji, żal do losu o niewykorzystane okazje do zdobycia mistrzostwa bez Jordana, statystyki zawodników Bulls w ważniejszych meczach sezonowych i play-off. Szczególnie te ostatnie grają zbyt dużą rolę w opowieści Pippena i niewiele wnoszą, gdyż pojawiają się nawet kiedy autor nie korzysta z nich, by udowodnić wagę roli swojej lub kolegów w zwycięstwach drużyny. Ot po prostu Pippen raczy nas zdobyczami punktowymi, liczbą zebranych czy przechwyconych piłek przez niego lub kolegów z drużyny w kolejnych meczach. Równie dobrze można w celu pozyskania tych informacji spojrzeć do Wikipedii.
Książka zdecydowanie dla fanów koszykówki w szczególności Bulls, ale tylko tych, którzy nie boją się zepsuć sobie wspomnień i opinii na temat drugiego najlepszego zawodnika Byków. Jego utyskiwania na rzeczywistość stawiają go niestety w gorszym świetle niż jego gra w latach 90.
Pelecić z czystym sumieniem nie mogę.
Jako wieloletni fan Bullsów, który oglądał.mecze Jordana, Pippena i spółki w latach ich największych triumfów mam ogromnie mieszane uczucia po przeczytaniu książki Scottiego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony nie sposób się z nim nie zgodzić w kwestii przypisywania zasług za mistrzostwa Byków jedynie Jordanowi i umniejszania jego roli w sukcesach drużyny. Słusznie, że autor przestawia swój...
Jeżeli ktoś czyta wspomnienia Pippena, to zapewne kojarzy Dream Team - olimpijski zespół koszykarski z USA, występujący w Barcelonie. Zespół naszpikowany gwiazdami, uznawany za najsilniejszy w historii. Ale tylko połowa z nich miała tytuł mistrza NBA. Dwóch zdobyło tytuł nim Jordan rozkręcił się w lidze. Jeden, kiedy Jordan robił sobie urlop od koszykówki i jeden już po erze Jordana. Pozostałych dwóch, najbardziej utytułowanych, to Michael Jordan i Scottie Pippen.
Czytam książkę Pippena i ani trochę nie brzmi to jak wspomnienia człowieka sukcesu. Zgorzkniały, rozżalony, pełen pretensji ton. Aż żal czytać. Fakt, że ze sportową wirtuozerią nie muszą iść w parze przymioty charakteru, ale i tak przykro się robi, kiedy wizerunek legendy, bo na taki Pippen z całą pewnością zapracował, zderza się mało legendarnymi cechami charakteru.
Na dodatek po oczach bije hipokryzja autora. Czytamy, jaką to krzywdę zrobił Jordan serialowi "Ostatni taniec", manipulując przekazem, czyli uwypuklając własne zasługi, kosztem reszty drużyny, a zwłaszcza Pippena, który podobno w głowach wszystkich nie był supergwiazdą "tylko dlatego, że Michael trafił do NBA wcześniej, trzy lata przed moim [Pippena] debiutem."
Są tu dwie kwestie. Po pierwsze Pippen był dość naiwnym człowiekiem. Bulls zaproponowali mu długi kontrakt i Scottie się na to zgodził. Rzecz w tym, że potem pensje zawodników zaczęły szybko rosnąć, ale nie Pippena, bo ten miał długoterminowy kontrakt na ustaloną kwotę. I to zaczęło mu bardzo, ale to bardzo doskwierać. Próbował więc grać nieco inaczej, aby się pokazać i tym samym zmusić klub do renegocjacji. To nie jest tak, że Pippen od razu był dobrym graczem. Ten proces nabierał rozpędu stopniowo i opowieści, że gdyby przyszedł do klubu wcześniej, to on byłby supergwiazdą, są myśleniem typowo życzeniowym. Tak na marginesie uważam, że Pippen był supergwiazdą i myślę, że on sam o tym wie, jednak on chciałby być traktowany jako supergwiazda przynajmniej równa Jordanowi, a to akurat już jest przesada.
Jak wspomniał Chris Mullin (zawodnik Dream Teamu '92: "Nie odważyłbym się powiedzieć, że to Michael go stworzył. To zbyt daleko idące stwierdzenie, Scottie przecież naprawdę umiał grać w koszykówkę. Gdyby jednak grał z kimś innym, to nie jestem przekonany, czy tak bardzo byłoby widać nie tylko jego umiejętności, ale i motywację".
Druga kwestia, to Michael Jordan i manipulacje uwypuklające jego zasługi, podczas gdy Pippen sam siebie przedstawia jako człowieka na wskroś drużynowego, który czuł niesmak względem tych wszystkich popisów solowych. A tu już na początku czytamy: "W szóstym meczu tej samej serii odbiłem podanie z autu w końcowych sekundach, kiedy Jazz mieli szansę na wyrównanie albo objęcie prowadzenia. Ten przechwyt znalazł się w dokumencie. Ale autorzy nie położyli nacisku na to, kto go dokonał." No i już wiadomo, jak by wyglądał "Ostatni taniec" reżyserowany przez Pippena. Ja twierdzę, że byłby bliźniaczo podobny do serialu Jordana, tylko kto inny byłby bohaterem i twierdzę, że uwielbienie Pippena do drużynowości szybko wylądowałoby w koszu i to bynajmniej nie koszu na boisku koszykarskim.
Gdybym ja był na miejscu Pippena, pewnie też bym się wkurzał, bo Pippen był wybitnym graczem. Ale nie jestem Pippenem i moim zdaniem Jordan był najlepszym graczem wszech czasów. Pippen tego znieść nie może, dlatego mimo że był posiadaczem tytułów, których nie miała połowa składu Dream Team-u, jest człowiekiem zgorzkniałym, czy nawet niespełnionym. I właśnie dlatego tak smutna jest ta książka. Książka o zazdrości. Scottie, nie idź tą drogą, bo w ten sposób nie zyskujesz, tylko tracisz.
Jeżeli ktoś czyta wspomnienia Pippena, to zapewne kojarzy Dream Team - olimpijski zespół koszykarski z USA, występujący w Barcelonie. Zespół naszpikowany gwiazdami, uznawany za najsilniejszy w historii. Ale tylko połowa z nich miała tytuł mistrza NBA. Dwóch zdobyło tytuł nim Jordan rozkręcił się w lidze. Jeden, kiedy Jordan robił sobie urlop od koszykówki i jeden już po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSmutna ta ksiązka, nawet bardzo. Czyta się przyjemnie, ale wg mnie tu się rysuje dużo gorszy wizerunek Pippena niż w Ostatnim Tańcu. Jest niewielu graczy którzy mogą mu dorównać na parkiecie. Ale wizerunek poza jest po prostu przykry. I to nie dlatego jak strasznie wszyscy traktowali Scottiego, ale taka gorycz, zawiść i arogancja wylewająca się z praktycznie każdej strony. Lubie go oglądać w wywiadach OBECNIE bo zdaję się bardzo ciepłą postacią, ale kiedy był w Bullsach, po prostu strzelał fochy i robił sam sobie pod górę. A tym bardziej to widać, kiedy to sam opisuje i próbuje się niezdarnie usprawiedliwiać.
Smutna ta ksiązka, nawet bardzo. Czyta się przyjemnie, ale wg mnie tu się rysuje dużo gorszy wizerunek Pippena niż w Ostatnim Tańcu. Jest niewielu graczy którzy mogą mu dorównać na parkiecie. Ale wizerunek poza jest po prostu przykry. I to nie dlatego jak strasznie wszyscy traktowali Scottiego, ale taka gorycz, zawiść i arogancja wylewająca się z praktycznie każdej strony....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria mistrzowskich byków z punktu widzenia gracza numer dwa, który uważa, że zasługuje na więcej uznania, często można mu przyznać rację.
Historia mistrzowskich byków z punktu widzenia gracza numer dwa, który uważa, że zasługuje na więcej uznania, często można mu przyznać rację.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka dla wszytkich fanów Chicago Bulls. Oczywiście tych z najlepszych lat.
Pippena uraziło to, jak został przedstawiony w "Ostatnim tańcu". Chciał przedstawić swoje wersje wydarzeń i przy okazji zarobić troszkę pieniędzy. Dlatego też napisał tę książkę. Nie ma tu niczego odkrywczego, ale czyta się świetnie, w końcu opisuje najlepsze dla wielu lata NBA. Tylko osoba samego Pippena mi trochę zgrzyta, okazał się zbyt pazerny i ograniczony jak na bohatera z dzieciństwa.
Książka dla wszytkich fanów Chicago Bulls. Oczywiście tych z najlepszych lat.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPippena uraziło to, jak został przedstawiony w "Ostatnim tańcu". Chciał przedstawić swoje wersje wydarzeń i przy okazji zarobić troszkę pieniędzy. Dlatego też napisał tę książkę. Nie ma tu niczego odkrywczego, ale czyta się świetnie, w końcu opisuje najlepsze dla wielu lata NBA. Tylko osoba...
Poziom „self-pity” porównywalny z autobiografią Matthew Perry’ego.
Poziom „self-pity” porównywalny z autobiografią Matthew Perry’ego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna książka o fantastycznym koszykarzu ,to dla niego i Air Jordana prosiłem rodziców żebym mógł oglądać po nocach mecze finałów NBA mojej ukochanej drużyny Chicago Bulls w ich sypialni(był tylko 1 telewizor).Rano człowiek zmęczony szedł do szkoły,ale było warto.Książka rzuca nowe fakty na wiele spraw związane z Pippenem i drużyną Byków.Warto.
Rewelacyjna książka o fantastycznym koszykarzu ,to dla niego i Air Jordana prosiłem rodziców żebym mógł oglądać po nocach mecze finałów NBA mojej ukochanej drużyny Chicago Bulls w ich sypialni(był tylko 1 telewizor).Rano człowiek zmęczony szedł do szkoły,ale było warto.Książka rzuca nowe fakty na wiele spraw związane z Pippenem i drużyną Byków.Warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapewne oglądałeś na Netlfixie serial Ostatni taniec (jeżeli jeszcze nie, to gorąco polecam), który był jednym z głównych powodów powstania koszykarskiej autobiografii. Książki, w której Scottie Pippen postanowił opowiedzieć swoją historię po swojemu i pokazać z własnej perspektywy swój wkład w tworzenie mistrzowskiej drużyny Chicago Bulls. I powiem, że zrobił to w iście mistrzowskim stylu. W mojej opinii jest to bardzo dobrze napisana sportowa autobiografia, która jest ciekawa, która z każdą kolejną stroną wciąga coraz bardziej, a kiedy przerywasz czytanie chcesz otworzyć książkę ponownie, aby dowiedzieć się co było dalej. Dla mnie Scottie Pippen. Bez krycia to sportowa książka, którą warto mieć na swojej półce, którą warto przeczytać i z której warto wyciągnąć dla siebie lekcje. Polecam!!!
Zapewne oglądałeś na Netlfixie serial Ostatni taniec (jeżeli jeszcze nie, to gorąco polecam), który był jednym z głównych powodów powstania koszykarskiej autobiografii. Książki, w której Scottie Pippen postanowił opowiedzieć swoją historię po swojemu i pokazać z własnej perspektywy swój wkład w tworzenie mistrzowskiej drużyny Chicago Bulls. I powiem, że zrobił to w iście...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper pozycja dla każdego fana nba z lat 90tych. Wiadomo trochę czuć ten ból dolnej części pleców w szczególności jeśli chodzi o kasę ale please... pippen w każdym innym teamie grałby pierwsze skrzypce. Poza tym uważam że kilka słów gorzekiej prawdy na temat wielkiego Jordana przy miliardzie chwalebnych pozycji też się przyda czasem :)
Super pozycja dla każdego fana nba z lat 90tych. Wiadomo trochę czuć ten ból dolnej części pleców w szczególności jeśli chodzi o kasę ale please... pippen w każdym innym teamie grałby pierwsze skrzypce. Poza tym uważam że kilka słów gorzekiej prawdy na temat wielkiego Jordana przy miliardzie chwalebnych pozycji też się przyda czasem :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako fan koszykówki NBA z lat 90-tych nie mogłem przegapić tej pozycji. Można ją potraktować jako odpowiedź Pippena na "Ostatni taniec". Mamy już sporo materiałów, które przedstawiają mistrzowskie lata Bulls z perspektywy Jordano-centrycznej, więc w tym wypadku liczyłem na nowe spojrzenie z nieco innej perspektywy. I w tym sensie nie zawiodłem się na tej książce, choć muszę uczciwie przyznać, że zdecydowana większość jej treści to rzeczy już doskonale znane kibicom. To jednak, co możemy znaleźć w tej mniejszej części bywa bardzo ciekawe i zmusza do zastanowienia, a czasem zaskakuje i dziwi. Naprawdę warto się przekonać, jak to wyglądało z perspektywy "tego drugiego".
Jako fan koszykówki NBA z lat 90-tych nie mogłem przegapić tej pozycji. Można ją potraktować jako odpowiedź Pippena na "Ostatni taniec". Mamy już sporo materiałów, które przedstawiają mistrzowskie lata Bulls z perspektywy Jordano-centrycznej, więc w tym wypadku liczyłem na nowe spojrzenie z nieco innej perspektywy. I w tym sensie nie zawiodłem się na tej książce, choć muszę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toScottie Pippen, a jednak Michael Jordan.
Większość treści z tej książki można spokojnie poczytać w innych podobnych książkach związaną tematycznie z ekipą Bulls. Świetna pozycja dla fanów NBA.
Scottie Pippen, a jednak Michael Jordan.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiększość treści z tej książki można spokojnie poczytać w innych podobnych książkach związaną tematycznie z ekipą Bulls. Świetna pozycja dla fanów NBA.
Rany. Jakim Scottie jest dupkiem!!!
Ksiązka jest ciekawa, choć wszyscy, którzy interesują się tematem znają już te wszystkie historie (może poza młodością Pippena). O większości dowiedzieliśmy się z Ostatniego Tańca. Juz serial pokazywał też czego można się spodziewać po tej autobiografi. Pippen pokazuję się tutaj jako mega zaciećwierzony gość, który nie do końca potrafi być wdzięcznym za to, że miał okazję grać z najlepszym koszykarzem wszechczasów.
Dla fanów nba z lat 90tych pozycja obowiązkowa ale przygotujcie się na dużą dozę cringe'u.
Rany. Jakim Scottie jest dupkiem!!!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiązka jest ciekawa, choć wszyscy, którzy interesują się tematem znają już te wszystkie historie (może poza młodością Pippena). O większości dowiedzieliśmy się z Ostatniego Tańca. Juz serial pokazywał też czego można się spodziewać po tej autobiografi. Pippen pokazuję się tutaj jako mega zaciećwierzony gość, który nie do końca potrafi...
Mało mięsa, dość ugrzeczniona książka choć tematów trudnych brakować w niej nie powinno. Za mało detali a za dużo ogólników.
Mało mięsa, dość ugrzeczniona książka choć tematów trudnych brakować w niej nie powinno. Za mało detali a za dużo ogólników.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze przyznam, że sam początek książki Bez krycia, nie prezentuję się nadmiernie olśniewająco. Można mieć przez to obawy o jakość dalszej części publikacji. W zamieszczonym tutaj prologu SP dość mocno odnosi się bowiem do dokumentu Ostatni taniec, który zyskał ogromną popularność pośród fanów NBA. Jedna z legend Byków (jaką niewątpliwie jest Pippen) uważa, że serial zbyt mocno skupia się tylko na Jordanie, pozostałych zawodników spychając na daleki plan. Mocno wyczuwalny jest tutaj oskarżycielski ton Scottiego, który poczuł się mocno niedoceniony. Czy słusznie? O tym każdy musi przekonać się samemu, sięgając po wymienioną produkcję. Prawda pewnie jak zawsze leży gdzieś pośrodku. Specyficzna forma wstępu sprawia jednak, że z kolejnymi przeczytanymi słowami rodzą się obawy, że cała biografia będzie wylewaniem żali i różnorakich oskarżeń. Czy było to słuszne zaniepokojenie? Odpowiedź nie może być jednoznaczna, ale nie jest również tak źle, jak można byłoby się spodziewać.
Nie mamy tutaj bowiem do czynienia z typową biografią. Książka służy bowiem nie tylko jako prezentacja kolejnych etapów życia i kariery Pippena, ale jest również jego osobistą szansą na sprostowanie kilku faktów i ukazanie wydarzeń z Ostatniego Tańca z własnej perspektywy.
Początkowe rozdziały książki to spojrzenie na dzieciństwo SP. Okres, w którym zaznał on zarówno pierwszych sukcesów, jak i porażek. Pokazuje on czytelnikowi, że jego młodość pełna była miłości ze strony rodziny, ale również wielu przykrych i trudnych momentów. Chwil, które mocno odcisnęły piętno na jego charakterze i sprawiły, że każdego dnia starał się on być coraz lepszy w tym co robił i kochał. Do tej części publikacji nie można mieć żadnych zastrzeżeń i prezentuje się ona jako typowy zbiór biograficznych informacji.
Dużo ciekawiej i zarazem bardziej problematycznie, zaczyna być w momencie, kiedy Pippen rozpoczyna opisywanie swojej kariery w NBA. Na kolejnych stronach powtarza on, że koszykówka to gra zespołowa i tylko prawdziwa „drużyna” może odnosić sukcesy. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Zupełnie inaczej jest już w kwestii jego stwierdzenia, że Bykom z lat 90-tych daleko było do monolitu.
Posiadacz sześciu pierścieni mistrzowskich i dwóch złotych medali olimpijskich skupiając się na kolejnych sezonach, w dość osobisty sposób odnosi się do legendy Jordana czy sposobu zarządzania drużyną przez Jerry’ego Krausera. Zwraca on tutaj uwagę na wiele nieznanych szczegółów, które wskazują, że nie zawsze inni zawodnicy (w tym również on) byli traktowani z odpowiednim im szacunkiem. Część z opisanych problemów może jest troszkę wyolbrzymiona, ale stają się one wyraźną rysą na białych rogach Byków.
Pippen ujawnia tu również sporo szczegółów dotyczących konkretnych ważnych meczów. Jest to moim zdaniem jeden z ciekawszych elementów książki, chociaż trzeba być przygotowanym na dużą dawkę statystyk (co niekoniecznie każdemu będzie musiało się podobać). Do pełni szczęścia brakuje tutaj jedynie większej ilości ciekawostek zarówno z boiska, jak i szatni z okresu, kiedy na Bycze rogi brani byli kolejni przeciwnicy.
https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-ksiazki-bez-krycia-scottie-pippen/
Szczerze przyznam, że sam początek książki Bez krycia, nie prezentuję się nadmiernie olśniewająco. Można mieć przez to obawy o jakość dalszej części publikacji. W zamieszczonym tutaj prologu SP dość mocno odnosi się bowiem do dokumentu Ostatni taniec, który zyskał ogromną popularność pośród fanów NBA. Jedna z legend Byków (jaką niewątpliwie jest Pippen) uważa, że serial...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdpowiedź Pippena na "Ostatni taniec". Książka pełna żalów i pretensji wobec: Jordana, Chicago Bulls i Phila Jacksona. Bulls są w niej przedstawieni jako straszna organizacja, skąpa i niemalże mobbingujaca Pippena. MJ jest faworyzowany przez wszystkich i przypisywane są jemu wszystkie zasługi zespołu. No i jest tyranem.
W książce jest też dużo danych statystycznych, które, moim zdaniem, są niepotrzebne. Co mnie obchodzi ile zbiórek w jakimś meczu miał zawodnik rezerwowy?
Zakładam, że po tej książce Pippenowi ulżyło, ale jako czytelnik czułem duży zawód.
Odpowiedź Pippena na "Ostatni taniec". Książka pełna żalów i pretensji wobec: Jordana, Chicago Bulls i Phila Jacksona. Bulls są w niej przedstawieni jako straszna organizacja, skąpa i niemalże mobbingujaca Pippena. MJ jest faworyzowany przez wszystkich i przypisywane są jemu wszystkie zasługi zespołu. No i jest tyranem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW książce jest też dużo danych statystycznych,...
Jak każdy fan ery Chicago Bulls lat 90tych nie mogłem przejść obojętnie obok tej pozycji.
Wstęp ewidentnie "pod publiczkę" jako odpowiedź Pipa na Last Dance, gdzie mu lekko się dostało w tym serialu. Reszta to już historia jego życia, ciekawa, pouczająca ale miejscami mocno drażliwa i widać że Scottiego frustrowała sytuacja z kasą co nie zawsze było winną wszystkich wokół tylko nie jego. Raz wyżywa się na generalnym menadżerze Jerrym Krauze oraz właścicielu Jerrym Reinsdorfie, następnym razem dostaje się Jordanowi i Jacksonowi a w innym miejscu ich chwali! Taka sinusoida :)
Reasumując historia jednego z najbardziej wszechstronnych graczy na świecie i żywej legendy najpiękniejszego sportu na świecie ciekawa ale nie porywa może przez to że dużo w niej wypominków Pippena względem finansów co staje się chwilami nużące i zakrawa na śmieszność co moim zdaniem nie przystoi, choć trzeba pamiętać skąd się Pip wywodzi.
Scottie Pippen chcąc nie chcąc musiał żyć w cieniu wielkiego Michaela Jordana i w tej książce raz się z tym godzi a raz oburza się na swoje miejsce Robina przy Batmanie, jak pisałem wcześniej sinusoida ;)
Ocena naciągane 7
Jak każdy fan ery Chicago Bulls lat 90tych nie mogłem przejść obojętnie obok tej pozycji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstęp ewidentnie "pod publiczkę" jako odpowiedź Pipa na Last Dance, gdzie mu lekko się dostało w tym serialu. Reszta to już historia jego życia, ciekawa, pouczająca ale miejscami mocno drażliwa i widać że Scottiego frustrowała sytuacja z kasą co nie zawsze było winną wszystkich wokół...
Luźne czytadło - trochę autor chciał obniżyć wartość MJ i pokazać że to nie tylko ON zdobył te tytuły i słusznie, ale trochę to wszystko takie "miałkie".
Wszyscy wiemy że Scottie by najbardziej niedocenianym koszykarzem tamtych czasów, wszyscy wiemy że trafił na taki okres, że musiał być w cieniu MJ, wszyscy tez interesujący się sportem wiedzą, że w tym organiźmie jakim było Chicago każdy z zawodników był niezmiernie istotnym trybem. I tych 6 tytułów prawdopodobnie bez #33 by nie było.
Luźne czytadło - trochę autor chciał obniżyć wartość MJ i pokazać że to nie tylko ON zdobył te tytuły i słusznie, ale trochę to wszystko takie "miałkie".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszyscy wiemy że Scottie by najbardziej niedocenianym koszykarzem tamtych czasów, wszyscy wiemy że trafił na taki okres, że musiał być w cieniu MJ, wszyscy tez interesujący się sportem wiedzą, że w tym organiźmie jakim...
Nie jest to literatura wysokich lotów, nawet jak na książkę "sportową". Opisywanie poszczególnych meczów aby zapełnić strony mija się nieco z celem jakim miało być przybliżenie postaci jednego z najlepszych koszykarzy dynastii Bulls. Szkoda, że jednak ktoś Scottiego nie pokierował.
Nie jest to literatura wysokich lotów, nawet jak na książkę "sportową". Opisywanie poszczególnych meczów aby zapełnić strony mija się nieco z celem jakim miało być przybliżenie postaci jednego z najlepszych koszykarzy dynastii Bulls. Szkoda, że jednak ktoś Scottiego nie pokierował.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toScottie Pippen już zawsze będzie wspominany jako wierny przyboczny Michaela Jordana. Jest to poniekąd prawda, jednakże określenia takie są dla Pippena mocno deprecjonujące, wszak mowa o jednym z najwybitniejszych koszykarzy lat 90, członek koszykarskiej Hall Of Fame, sześciokrotny mistrz NBA, oraz dwukrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich (członek legendarnego Dream Teamu z Barcelony).
Scottie nie miał łatwej drogi, pochodzi z wielodzietnej rodziny, w domu się nie przelewało, a do wszystkiego musiał dojść ciężką pracą. Jest to jakiś truizm, jednak on z całą pewnością jest kimś, kto do sukcesu doszedł swoją ciężką pracą.
Od wczesnych lat utrzymywał swoją rodzinę, wydawało mu się, że wygrał los na loterii jak już dostał swój pierwszy kontrakt w NBA. Dla przeciętnego śmiertelnika są to pieniądze ogromne, jednakże Pippen będąc w czołówce graczy NBA pod względem statystyk, pod względem płac plasował się w środku stawki, gdyż jako debiutant podpisał wieloletni kontrakt i potem nikomu nie było w smak, aby go podwyższyć.
Pippen opisuje również swoje relacje z kolegami z drużyn, w których grał, jednak oczywiście jego uwaga skupia się głównie na Jordanie. Książka powstała już po emisji kultowego The Last Dance na Netfliksie, Scottie nie ukrywa swojego rozgoryczenia tym jak bardzo serial gloryfikuje Jordana jednocześnie umniejszając rolę całej reszty drużyny bez której oczywiście nie byłoby wielkich sukcesów Chicago Bulls.
Pozycja warta przeczytania.
Scottie Pippen już zawsze będzie wspominany jako wierny przyboczny Michaela Jordana. Jest to poniekąd prawda, jednakże określenia takie są dla Pippena mocno deprecjonujące, wszak mowa o jednym z najwybitniejszych koszykarzy lat 90, członek koszykarskiej Hall Of Fame, sześciokrotny mistrz NBA, oraz dwukrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich (członek legendarnego Dream...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy warto przeczytać?
Z jednej strony warto, a z drugiej nie warto. Przed przystąpieniem do lektury myślałem, że będą to podlane wieloma pikantnymi szczegółami wynurzenia frustrata, który nie może ścierpieć tego, że to nie on znajdował się na piedestale podczas dwóch mistrzowskich trylogii Chicago Bulls. Z dużej chmury spadł jednak mały deszcz. Skrywany głęboko żal Scottiego względem „MJ-a”, zarządu Byków i Phila Jacksona na kolejnych stronach znajduje ujście, ale w gruncie rzeczy okazuje się w dużej mierze takim trochę czepianiem się o pierdoły. Pippen w wielu miejscach ma oczywiście rację i ja jego punkt widzenia kupuję, ale czy na pewno trzeba było pisać książkę, żeby to wszystko przekazać? Na temat samego Scottiego, jego dzieciństwa, wczesnej młodości i poglądów na życie nie ma tu zbyt wiele, a wałkowanie po raz kolejny tematu Chciago Bulls lat dziewięćdziesiątych staje się już nudne. Żal, że czas spędzony przez „Pipa” na uczelni oraz w Houston i Portland został potraktowany po macoszemu, ale rozumiem, że ta autobiografia to w gruncie rzeczy tylko odpowiedź na "The Last Dance".
Dla kogo jest książka "Scottie Pippen. Bez krycia"?
Przede wszystkim dla tych, którzy obejrzeli już "Ostatni taniec". Znajomość serialu nie jest wprawdzie wymagana przed lekturą, ale na pewno sprawi, że odbiór książki będzie łatwiejszy. Nie jest to jednak na pewno pozycja obowiązkowa dla osób, które seans na Netfliksie mają już za sobą. Serial nie przedstawia jakiejś wypaczonej rzeczywistości, tylko skupia się na Michaelu Jordanie bardziej niż zdaniem Scottiego Pippena powinien to robić. Die-hard fani Byków doskonale wiedzą jak wielka była rola „Pipa” i innych zawodników w dwóch mistrzowskich trylogiach, więc oni z tej książki nie wyniosą właściwie nic nowego. Bardziej skierowana jest ona do osób, które całą swoją wiedzę o tamtych czasach opierają na tym serialu oraz do ludzi, którzy po raz kolejny chcą odbyć tę samą podróż, tylko tym razem z innym głównym bohaterem.
Cała recenzja dostępna na: https://legendysportu.pl/scottie-pippen-bez-krycia-recenzja-ksiazki/
Czy warto przeczytać?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony warto, a z drugiej nie warto. Przed przystąpieniem do lektury myślałem, że będą to podlane wieloma pikantnymi szczegółami wynurzenia frustrata, który nie może ścierpieć tego, że to nie on znajdował się na piedestale podczas dwóch mistrzowskich trylogii Chicago Bulls. Z dużej chmury spadł jednak mały deszcz. Skrywany głęboko żal...
Spojrzenie na najlepsze lata Chicago Bulls z innej perspektywy niż Last Dance. Pippen ma rację: nie było by pierścieni bez niego. Ale też nie umie się pogodzić z faktem, że nie był na poziomie MJ-a takie miał mniemanie o sobie.
Warto dla każdego fana tamtego czasu.
Spojrzenie na najlepsze lata Chicago Bulls z innej perspektywy niż Last Dance. Pippen ma rację: nie było by pierścieni bez niego. Ale też nie umie się pogodzić z faktem, że nie był na poziomie MJ-a takie miał mniemanie o sobie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto dla każdego fana tamtego czasu.
Obraz wielkiego zawodnika ale kompletnie nie radzącego sobie z faktem bycia w cieniu zawodnika jeszcze większego. Narracja całej książki jest o tyle spójna co przewidywalna, Pippen w swojej opinii była zawsze niedoceniony, nie szanowany i mógłby osiągnąć dużo więcej gdyby nie to wszyscy byli wpatrzeni w zawodnika nr 23. Tylko kiedy miał drużynę niewiele różniącą się (nie licząc odejścia MJ) od mistrzowskiej z 1993 roku to winny niezdobycia kolejnego mistrzostwa był... zawodnik z nr23 bo zostawił kolegów na lodzie.
Obraz wielkiego zawodnika ale kompletnie nie radzącego sobie z faktem bycia w cieniu zawodnika jeszcze większego. Narracja całej książki jest o tyle spójna co przewidywalna, Pippen w swojej opinii była zawsze niedoceniony, nie szanowany i mógłby osiągnąć dużo więcej gdyby nie to wszyscy byli wpatrzeni w zawodnika nr 23. Tylko kiedy miał drużynę niewiele różniącą się (nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutobiografia Pippena rozpoczyna się od mocnego uderzenia. Prolog książki to dosyć dosadny komentarz Pippena na temat dokumentu ESPN „Ostatni taniec”. Scottie wytyka Jordanowi egoizm i budowanie własnej legendy kosztem pozostałych zawodników. Uważa, że został w serialu przedstawiony w złym świetle. Widać wyraźnie rozgoryczenie Pippena. W jego sercu mocno tkwi to jak go traktowano. Czuje się bardzo niedoceniany. Zarówno w czasie kariery, jak i przez twórców „The last dance”. I Scottie mówi o tym wprost. Nosi w sobie poczucie krzywdy, bo wie, że koszykówka jest grą zespołową i Michael Jordan sam nie wygrał tych sześciu tytułów mistrzowskich. Scottie przemawia w imieniu swoim, jak i pozostałych zawodników Byków. Nie neguje wartości Jordana, tego jak wielkim był koszykarzem. Ale domaga się – całkiem zresztą słusznie – uznania dla całej drużyny.
„Bez krycia” to właśnie odpowiedź na „Ostatni taniec”. Odpowiedź ostra, autentyczna i bezkompromisowa. Opowieść Pippen wciąga, zawiera ciekawe wspomnienia, osobiste wyznania, kontrowersje. Scottie nie gryzie się w język, jest szczery i bezpośredni.
Niektórzy mogą po lekturze powiedzieć, iż Scottie przesadza i na każdym kroku „wbija szpilki” Jordanowi. Że przemawia przez niego frustracja i zazdrość. Nawet jeśli, to jest to autobiografia Pippena, jego punkt widzenia, historia widziana jego oczami. I bez wątpienia warto ją poznać.
„Bez krycia” to ponad czterysta stron o życiu jednego z najwybitniejszych koszykarzy w dziejach NBA. Bardzo inspirująca historia, ukazująca, iż ciężką pracą można dotrzeć na szczyt. Warto marzyć i się nie poddawać.
W swojej autobiografii Pippen wspomina trudne dzieciństwo wypełnione opieką nad sparaliżowanym bratem i niepełnosprawnym ojcem. Opowiada o początkach gry w koszykówkę oraz przedstawia swoją drogę do NBA. Następnie odtwarza przebieg kariery, aż do przejścia na sportową emeryturę.
Na kartach książki znajdują się najważniejsze wydarzenia z życia Pippena oraz historii Chicago Bulls. Scottie wspomina największe sukcesy i bolesne porażki, zdradza koszykarskie kulisy, opowiada o grze u boku najlepszego koszykarza świata. Podejmuje temat rasizmu, a także odnosi się do krytyki kierowanej pod swoim adresem. Skupia się przede wszystkim na karierze koszykarskiej, o życiu prywatnym, oprócz czasów sprzed NBA, opowiada niewiele.
Scottie Pippen zawsze był w cieniu, wiecznie był „tym drugim”, wreszcie przemówił na własnych zasadach. Musicie go wysłuchać.
Cała recenzja: http://floatemnabramke.blogspot.com/
Autobiografia Pippena rozpoczyna się od mocnego uderzenia. Prolog książki to dosyć dosadny komentarz Pippena na temat dokumentu ESPN „Ostatni taniec”. Scottie wytyka Jordanowi egoizm i budowanie własnej legendy kosztem pozostałych zawodników. Uważa, że został w serialu przedstawiony w złym świetle. Widać wyraźnie rozgoryczenie Pippena. W jego sercu mocno tkwi to jak go...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ta awizowana była jako stek oskarżeń i festiwal kompleksów. Zamiast tego jest uczciwą opowieścią z perspektywy Scottiego Pippena. Widać momentami gorycz i kompleksy, ale generalnie opowieść jest ciekawa i obiektywna, a Arkush spisał wszystko ciekawie i dynamicznie. Warto zerknąć.
Książka ta awizowana była jako stek oskarżeń i festiwal kompleksów. Zamiast tego jest uczciwą opowieścią z perspektywy Scottiego Pippena. Widać momentami gorycz i kompleksy, ale generalnie opowieść jest ciekawa i obiektywna, a Arkush spisał wszystko ciekawie i dynamicznie. Warto zerknąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDługo wyczekiwana biografia Pipena wokół której pojawiło się wiele kontrowersji jeszcze przed wydaniem. Moim zdaniem dobrze, że książka powstała bo pokazuje inne spojrzenie na wielką dynastię Bulls. Scottie był wielkime graczem i bez niego nie byłoby sukcesów Byków, jednak moim zdaniem w pewnych miejscach sobie sam zaprzecza w swoich poglądach. Mimo wszystko dla każdego fana NBA interesująca lektura.
Długo wyczekiwana biografia Pipena wokół której pojawiło się wiele kontrowersji jeszcze przed wydaniem. Moim zdaniem dobrze, że książka powstała bo pokazuje inne spojrzenie na wielką dynastię Bulls. Scottie był wielkime graczem i bez niego nie byłoby sukcesów Byków, jednak moim zdaniem w pewnych miejscach sobie sam zaprzecza w swoich poglądach. Mimo wszystko dla każdego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem mnóstwo książek o historii Chicago Bulls i MJa, tym razem na polskim rynku ukazała się biografia drugiej wielkiej gwiazdy mistrzowskiej dynastii. Scottie postanawia opowiedzieć historię swojego życia i kariery, począwszy od czasów szkolnych, dorastania na wsi w wielodzietnej rodzinie, opiece nad chorym bratem i ojcem. Żył w biedzie, nie miał łatwo w życiu, więc sport i talent do koszykówki pozwoliły mu spełnić marzenia i przy okazji wspomóc bliskich. Zaczyna się od ostrego komentarza na temat słynnego serialu ESPN "Ostatni taniec", gdzie Scottie zarzuca Michealowi egoizm, zapominanie o kolegach, kreowanie własnej propagandy sukcesu. Pippen nigdy nie chciał się podlizywać największej gwieździe, miał z nim skomplikowane relacje, po latach czuć nadal żal i trzeba to chyba przyznać zazdrość. Bo zawsze był tym drugim jak Adaś Miauczyński i czego by nie zrobił, to i tak Jordan zgarniał cały splendor, blask i wszystkie nagrody indywidualne. W książce opowiada w jaki sposób się zjednoczyli na drodze do 6 mistrzowskich trofeów. Ta historia jest mi tak dobrze znana, że nie wniosła w zasadzie nic do mojej wiedzy. Może tylko to, że bliska przyjaźń z Horacem Grantem urwała się na pewnym etapie. Dla mnie najciekawszy był końcowy rozdział o etapie na Zachodzie, nieudanym sezonie w Houston Rockets, gdzie miał stworzyć wielką trójcę z Barkleyem i Olajuwonem, a skończyło się klapą. I wreszcie 3 lata w Portland, gdzie poświęca uwagę na sezon 1999/2000 i słynne finały konferencji Zachodu z LA Lakers, siedmiomeczową serię i odpadnięcie tuż przed wymarzonym finałem. Oglądałem jakiś czas temu powtórkę tego meczu, cóż to były za emocje! I Scottie nie może odżałować tego meczu, wyczułem ,że gdyby Portland z nim w składzie wygrało wtedy mistrzostwo, to by najmocniej zbudowało jego dziedzictwo i pozwoliło uwolnić się od bycia w cieniu Jordana. Niestety się nie udało. To była dobra książka, Pippen jest wielką legendą NBA, wygrał wszystko, był członkiem słynnego Dream Teamu w 92 roku, wygrał też złoty medal 4 lata później w Atlancie. 6 mistrzowskich pierścieni, zastrzeżony numer, członek Galerii Sław. Każdy fan koszykówki wie, że to legenda.
Przeczytałem mnóstwo książek o historii Chicago Bulls i MJa, tym razem na polskim rynku ukazała się biografia drugiej wielkiej gwiazdy mistrzowskiej dynastii. Scottie postanawia opowiedzieć historię swojego życia i kariery, począwszy od czasów szkolnych, dorastania na wsi w wielodzietnej rodzinie, opiece nad chorym bratem i ojcem. Żył w biedzie, nie miał łatwo w życiu, więc...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to