Jakich emocji oczekujecie od książek, które czytacie? Czy chcecie, aby was bawiły, pokrzepiały, a może straszyły albo poruszały? Czy wolicie czytać o „ciemnych” czy „jasnych” stronach życia? Powieść „Komodo” Davida Vanna epatuje rozgoryczeniem. Rozgoryczeniem, które momentami jest nam, czytelnikom, bardzo bliskie, bo wynika ze zmęczenia codziennością. Natomiast bohaterka książki pozwala, aby to rozgoryczenie rosło, doprowadzi do tego, ze jest ona niczym tykająca bomba.
Akcja książki dzieje się w malowniczej Indonezji. Tracy wraz z matką odwiedza brata, który po rozwodzie żyje niczym wolny ptak. Nie przywiązuje wagi do miejsc, ludzi. W przeciwieństwie do siostry, która tkwi w nieudanym małżeństwie, a całą energię spożywa na troskę o rodzinę. Tracy liczy na małe wakacje od obowiązków, ale czy potrafi je „zostawić w domu”? Mamy wrażenie, że piękne okoliczności przyrody jeszcze wzmagają jej rozgoryczenie. Dochodzą do tego rodzinne niesnaski, żal do brata o porzucenie lubianej przez nią żony, a także „nieprzepracowane” traumy z przeszłości. Mamy wrażenie, że urlop nie uspokaja, a spycha główna bohaterkę do najciemniejszych zakątków jej psychiki.
David Vann zachwyca tym, jak czyta kobiecą psychikę. Kreuje bohaterkę zmęczoną codziennością i mającą poczucie, że nie ma prawa do tego zmęczenia. W końcu ma to, czego pragnęła – rodzinę. Dlaczego ta jej nie cieszy, a wręcz wywołuje „mordercze instynkty”? Czytelnik słucha, co Tracy ma do powiedzenia, obserwuje jej reakcje, śledzi myśli i pragnienia, a także poznaje pewne wydarzenia z jej przeszłości. Dzięki temu można przeanalizować, dlaczego ta bohaterka nie potrafi być szczęśliwa, dlaczego tkwi w układzie, który ją „niszczy”, dlaczego gotowa jest ponieść tak duże koszy, aby go za wszelką cenę utrzymać.
„Komodo” to także wspaniałe opisy nurkowania. I to właśnie one podzieliły czytelników. Piękne, ale czy Vann trochę nie przynudza? Z jednej strony mamy wspaniały kontrast pomiędzy bajeczną scenerią, a stanem psychicznym głównej bohaterki. Jak można być tak zgorzkniałym, oglądając tak niesamowite rzeczy? Z drugiej, te opisy nie są integralną częścią historii, a pewnym przerywnikiem. Można się nimi cieszyć, ale też można je pominąć. Dla mnie najważniejsza była Tracy z całą gamą emocji, jaka jej towarzyszy, a Indonezja zeszła na drugi plan.
„Komodo” to powieść dla czytelników, którzy lubią kontekst psychologiczny. Ten jest kompleksowo zarysowany. Vann bezwstydnie obnaża emocje głównej bohaterki. Pozwala nam je komentować i oceniać, ale przy tym zostawia nas z refleksją, ile z niej siedzi w nas.
Jakich emocji oczekujecie od książek, które czytacie? Czy chcecie, aby was bawiły, pokrzepiały, a może straszyły albo poruszały? Czy wolicie czytać o „ciemnych” czy „jasnych” stronach życia? Powieść „Komodo” Davida Vanna epatuje rozgoryczeniem. Rozgoryczeniem, które momentami jest nam, czytelnikom, bardzo bliskie, bo wynika ze zmęczenia codziennością. Natomiast bohaterka...
O ludziach doprowadzonych do ostateczności.
Tracy wraz z matką przyjeżdża na Komodo, by towarzyszyć starszemu bratu, który odbywa właśnie kurs instruktora nurkowania.
To jest bardzo niepozorna książka, która wielokrotnie potrafi człowieka zbić z pantałyku i uderzyć z kierunku, którego byśmy się nie spodziewali, a momentami jest wręcz szokująca. Opisuje przy tym bardzo ważny, aktualny problem, o którym nie mówi się głośno zbyt często. Mnóstwo tu bardzo trafnych zdań i celnych, choć bolesnych społecznych diagnoz.
Ciekawa sprawa jest tutaj z główną bohaterką. Ewidentnie nie jest to postać napisana tak, żeby ją łatwo polubić. Od początku jawi się ona jako osoba raczej nieprzyjemna czy też wręcz wredna - nie potrafi powiedzieć niczego, co można by uznać za choćby względnie życzliwe, wyładowuje na innych swoją frustrację związaną z nieudanym małżeństwem i nadmiarem macierzyńskich obowiązków. Można wręcz nabrać przekonania, że Tracy to osoba zwyczajnie toksyczna, niemalże psychopatka - kalkuluje na chłodno rzeczy obiektywnie złe, jest pozbawiona wyrzutów sumienia, zawsze potrafi znaleźć dla swoich zachowań usprawiedliwienie i wciąż się nad sobą użala, nawet gdy ewidentnie wina leży po jej stronie. Kiedy jednak poznajemy wszystkie okoliczności, Tracy zmienia się w postać, której nadal nie można popierać czy jej przyklasnąć, ale zrozumieć i współczuć już jak najbardziej.
Całość jest bardzo niejednoznaczna, trudna do osądzenia - nie jest to prosta opowieść o wściekłej, irracjonalnej kobiecie, jaką może się wydawać na początku.
Jedno trzeba przyznać - nie jest to książka obok której dałoby się przejść obojętnie. To chyba plus.
O ludziach doprowadzonych do ostateczności.
Tracy wraz z matką przyjeżdża na Komodo, by towarzyszyć starszemu bratu, który odbywa właśnie kurs instruktora nurkowania.
To jest bardzo niepozorna książka, która wielokrotnie potrafi człowieka zbić z pantałyku i uderzyć z kierunku, którego byśmy się nie spodziewali, a momentami jest wręcz szokująca. Opisuje przy tym bardzo...
Po "Legendzie o samobójstwie" i "Brudzie" ta powieść wydaje mi się nieco gorsza. To ten moment, kiedy cofasz się razem z autorem w jego karierze i zamiast obserwować rozwój, widzisz regres. Trochę za dużo w "Komodo" fascynacji nurkowaniem i opisów wszystkiego co temu towarzyszy. Mi było to zupełnie niepotrzebne, bo nie chciałem czytać książki o divingu, a o relacjach międzyludzkich. Tutaj David Van jak zawsze daje radę. Warto to przeczytać, bo stworzone przez niego postacie są wyjątkowo barwne, jedna z nich wyjątkowo irytująca. I chyba właśnie o to chodzi kiedy pisze się książki - zbudować taką postać, która potrafi Cię naprawdę wkur*** :)
Po "Legendzie o samobójstwie" i "Brudzie" ta powieść wydaje mi się nieco gorsza. To ten moment, kiedy cofasz się razem z autorem w jego karierze i zamiast obserwować rozwój, widzisz regres. Trochę za dużo w "Komodo" fascynacji nurkowaniem i opisów wszystkiego co temu towarzyszy. Mi było to zupełnie niepotrzebne, bo nie chciałem czytać książki o divingu, a o relacjach...
O tym, jak jedno traumatyczne wydarzenie z dzieciństwa potrafi zburzyć cały porządek dorosłego życia. Akcja dzieje się w cudownych okolicznościach przyrody, w parku narodowym Komodo. Roy jest instruktorem nurkowania i zaprasza matkę i siostrę Tracy na tydzień na egzotyczną wyspę. Pozorny raj, piękna przyroda, ocean i nurkowanie, ale pod wodą buzują emocje, które w końcu wybuchają z ogromną siłą. Rodzeństwo miało się do siebie zbliżyć, ale z każdym dniem i każdym kolejnym zanurzeniem napięcie narasta, aż do tragicznego finału. Bardzo emocjonalna książka, miałam wrażenie, że autor postawił sobie za cel "wstrząśnięcie czytelnikiem". Książka pokazuje jak ogromny wpływ na dorosłe już dzieci miał rozwód rodziców. Roy powiela błąd ojca i rozwodzi się ze swoją idealną żoną, natomiast córka, Tracy, bardzo nieszczęśliwa, uwięziona w małżeństwie jak w klatce, fantazjująca o zabiciu męża, nie dopuszcza do siebie nawet myśli o rozstaniu, zrobi wszystko, żeby nie popełnić błędu ojca. Pomiędzy rodzeństwem matka, która do końca nie wie, za którą ze stron się opowiedzieć i poza ciągłym upominaniem (Tracy!) nie wie jak ma swoim dzieciom pomóc. Kulminacyjne wydarzenie na oceanie dzieli książkę na 2 części, przed i po, teraz już nic nie będzie takie samo. O ile pierwsza część bardzo mnie wciągnęła, to drugiej części nie mogłam już ogarnąć umysłem. Po zdarzeniu na oceanie Tracy bardzo się zmienia i budzi uśpione w sobie demony. To co początkowo wydawało mi się nawet zabawne, w drugiej części staje się nie do zaakceptowania. Siedziałam i kiwałam głową z niedowierzania. Już dawno (od czasów Marianne z "Normalnych ludzi" Sally Rooney) nie spotkałam tak irytującej bohaterki, kobiety, której zachowania aż tak nie potrafiłabym zrozumieć. Nie wiem co zaczyna się dziać z główną bohaterką, nie mogę jej zrozumieć, choć potrafię sympatyzować z jej problemami. Nie wyobrażam sobie kobiety, która w takim momencie nie zauważyłaby, że czas na terapię. Nawet zakończenie nie zrekompensowało mi drugiej części książki. Rozumiem przekaz "Komodo", ale nie znam matki, która miałyby choć jedną myśl taką, jakie Tracy miała cały czas. Nie potrafiłam współczuć głównej bohaterce, zdziwiło mnie to, że jej matka, terapeutka (sic!) w żadnym momencie nie potrafiła powiedzieć córce, że ta wymaga terapii. Być może to niemy krzyk autora: "niech ktoś jej pomoże"! Na pewno będzie to książka, którą zapamiętam, ze względu na fantastyczne opisy przyrody i nurkowania, fascynujące, piękne i niebezpieczne zarazem, za niesamowite napięcie pomiędzy bohaterami (z każdym kolejnym zanurzeniem napięcie rośnie) i wkurzającą postać głównej bohaterki, niedorosłą do roli matki, żony i siostry.
O tym, jak jedno traumatyczne wydarzenie z dzieciństwa potrafi zburzyć cały porządek dorosłego życia. Akcja dzieje się w cudownych okolicznościach przyrody, w parku narodowym Komodo. Roy jest instruktorem nurkowania i zaprasza matkę i siostrę Tracy na tydzień na egzotyczną wyspę. Pozorny raj, piękna przyroda, ocean i nurkowanie, ale pod wodą buzują emocje, które w końcu...
To moje druga lektura Vanna - "Halibut na księżycu" przypadł mi do gustu, ale trochę brakowało mi w nim emocji. Cóż, "Komodo" zdecydowanie nadrobiło tamten brak, przejechało mi po emocjach i zostanie w pamięci na długo. To świetnie napisana (i przetłumaczona) powieść z bardzo wyrazistymi postaciami i trafnie oddanymi uczuciami.
Ale od początku :). Narratorka, Tracy, to Amerykanka po czterdziestce, która wyrusza z matką w odwiedziny do brata na Komodo. Na tej indonezyjskiej wyspie mężczyzna robi kurs instruktora nurkowania, a kobiety korzystają z okazji, by ponurkować i spędzić trochę czasu razem. Szybko okazuje się, że relacje między nimi są toksyczne, a sama Tracy nie potrafi pogodzić się z rozwodem brata oraz z tym, co zostawiła w Ameryce: skupionego tylko na sobie męża oraz małych synów. Nieudane małżeństwo i ciężar macierzyństwa sprawiły, że kobieta stała się zgorzkniała i pełna złych emocji. Te emocje przenikają każdy rozdział "Komodo", wciągają i fascynują, a w pewien sposób i przerażają. Kiedy narratorka zaczyna podliczać godziny, kiedy jej dzieci są dla niej męczącym ciężarem, a kiedy dają jej szczęście... no, aż nie dało się nie pomyśleć: "dobrze, że nie mam dzieci" ;). Oczywiście, zdaję sobie sprawę z literackich skrajności, ale też jestem przekonana, że każda matka nie jeden raz przechodziła przez opisane przez Vanna sytuacje...
Jakby dla równowagi mamy też relacje Tracy z nurkowania - tak żywe i piękne, że aż odżyło we mnie marzenie, by kiedyś zanurzyć się wśród rafy koralowej. "Komodo" to takie zestawienie problemów rodzinnych i uroków świata podwodnego - wszystko niesamowicie intensywne i wciągające. Z całkiem ciekawym zakończeniem, pozostawiającym czytelniczce wybór bycia optymistką lub pesymistką co do dalszych losów bohaterki. Naprawdę warto sięgnąć po tę lekturę :).
To moje druga lektura Vanna - "Halibut na księżycu" przypadł mi do gustu, ale trochę brakowało mi w nim emocji. Cóż, "Komodo" zdecydowanie nadrobiło tamten brak, przejechało mi po emocjach i zostanie w pamięci na długo. To świetnie napisana (i przetłumaczona) powieść z bardzo wyrazistymi postaciami i trafnie oddanymi uczuciami.
Ale od początku :). Narratorka, Tracy, to...
Nie oceniam, bo pierwsze kilkadziesiąt stron tak mnie znudziło, że postanowiłam porzucić dalszą lekturę i poświęcić mój cenny czas na coś bardziej wartościowego.
Nie oceniam, bo pierwsze kilkadziesiąt stron tak mnie znudziło, że postanowiłam porzucić dalszą lekturę i poświęcić mój cenny czas na coś bardziej wartościowego.
Trochę dziwna ta ksiazka. Kobieta sfrustrowana swoim życiem a równocześnie uważa ze ma prawo oceniać życiowe wybory swojego brata. Reaguje niezbyt racjonalnie i skutecznie zraża do siebie wszystkich. Trudno polubic główną bohaterkę.
Ciekawe opisy nurkowania i zachwytow nad podwodnym swiatem.
Trochę dziwna ta ksiazka. Kobieta sfrustrowana swoim życiem a równocześnie uważa ze ma prawo oceniać życiowe wybory swojego brata. Reaguje niezbyt racjonalnie i skutecznie zraża do siebie wszystkich. Trudno polubic główną bohaterkę.
Ciekawe opisy nurkowania i zachwytow nad podwodnym swiatem.
Kompletnie nie moja bajka. Przytaczanie nazw morskich stworzeń, których nawet nie mogę sobie wyobrazić bo ich po prostu nie znam. Może dla kogoś kto nurkuje byłoby łatwiej:)
Kompletnie nie moja bajka. Przytaczanie nazw morskich stworzeń, których nawet nie mogę sobie wyobrazić bo ich po prostu nie znam. Może dla kogoś kto nurkuje byłoby łatwiej:)
Ta książka nie jest dla pozytywnych, poukladanych ludzi. Dobrze, ze krótka, szybko się czyta .. ale treść 🤦🏼♀️ jak można być tak nieogarniętym i winić za to innych ?
To lektura na pewno nie umili czasu, raczej zaburzy spokój
Ta książka nie jest dla pozytywnych, poukladanych ludzi. Dobrze, ze krótka, szybko się czyta .. ale treść 🤦🏼♀️ jak można być tak nieogarniętym i winić za to innych ?
To lektura na pewno nie umili czasu, raczej zaburzy spokój
Ocena tak wysoka za bardzo fajne opisy podwodnego świata. Bohaterka od samego początku była tak irytująca, że ciężko było przez to przebrnąć.
Ciekawie pokazane jakie etapy załamania nerwowego przechodzi główna bohaterka i pod koniec bardzo ją można zrozumieć, za czym idzie większe zrozumienie jego wcześniejszego zachowanka.
Ocena tak wysoka za bardzo fajne opisy podwodnego świata. Bohaterka od samego początku była tak irytująca, że ciężko było przez to przebrnąć.
Ciekawie pokazane jakie etapy załamania nerwowego przechodzi główna bohaterka i pod koniec bardzo ją można zrozumieć, za czym idzie większe zrozumienie jego wcześniejszego zachowanka.
Fabuła dość nierówna – w książce wszystko wyłania się znikąd, jak wielkie ryby z głębin oceanu (plus dla autora za opisy spod wody).
Dylematy głównej bohaterki typowe dla współczesnych kobiet. Nic nie zaskakuje, może poza skalą bezradności bohaterki - bardzo dorosłej, ale wciąż bardzo niedojrzałej.
Fabuła dość nierówna – w książce wszystko wyłania się znikąd, jak wielkie ryby z głębin oceanu (plus dla autora za opisy spod wody).
Dylematy głównej bohaterki typowe dla współczesnych kobiet. Nic nie zaskakuje, może poza skalą bezradności bohaterki - bardzo dorosłej, ale wciąż bardzo niedojrzałej.
O, jakże prawdziwa. Ciekawe, jak to się stało, że autor tak wniknął w kobiecą psychikę złamaną przez przygniatającą rzeczywistość, z której nie ma ucieczki. Chyba, że za cenę ostracyzmu, a takich kobiet jest niewiele. Ciekawe, jak autor rozpoznał temat wykończenia rodziną i kobiecymi powinnościami, ponieważ facet tego sam z siebie nie wymyśli. Czy to żona się przed nim otworzyła, albo jakiś psycholog mu o tych tematach opowiedział? Książka może być pożyteczna. Może uratować niejedno małżeństwo i niejedno kobiece życie, ponieważ nie każdy będzie sam w stanie przerobić pewnych traum. Z Komodo jest na to szansa.
O, jakże prawdziwa. Ciekawe, jak to się stało, że autor tak wniknął w kobiecą psychikę złamaną przez przygniatającą rzeczywistość, z której nie ma ucieczki. Chyba, że za cenę ostracyzmu, a takich kobiet jest niewiele. Ciekawe, jak autor rozpoznał temat wykończenia rodziną i kobiecymi powinnościami, ponieważ facet tego sam z siebie nie wymyśli. Czy to żona się przed nim...
„Komodo” to kolejny tytuł z Wydawnictwa Pauza, po który sięgnęłam w ostatnim czasie i jest to jedna z tych pozycji, która zostanie ze mną na długo. Dawno żadna powieść do mnie tak nie trafiła, może to kwestia tego, że dużo w niej rozważań autorki na temat macierzyństwa i jego trudów, a to tematy mi bliskie na ten moment.
Czytało się ją świetnie i ciężko było się od niej oderwać! Autor zaserwował nam w tej powieści dużo opisów podmorskiego świata i specyfiki nurkowania. Ukazał trudną relację na płaszczyźnie matka-dziecko, mąż-żona, brat-siostra. Co najważniejsze dokonał pogłębionej analizy psychologicznej głównej bohaterki-matki, która jest zagubiona, którą targają przeróżne emocje, które są związane z wychowywaniem dzieci bez pomocy partnera.
Im głębiej bohaterka zanurzała się w wody oceanu, w swoje myśli i uczucia, tym bardziej ja zagłębiałam się w tę historię. „Komodo” zdecydowanie trafi do moich ulubieńców tego roku.
„Komodo” to kolejny tytuł z Wydawnictwa Pauza, po który sięgnęłam w ostatnim czasie i jest to jedna z tych pozycji, która zostanie ze mną na długo. Dawno żadna powieść do mnie tak nie trafiła, może to kwestia tego, że dużo w niej rozważań autorki na temat macierzyństwa i jego trudów, a to tematy mi bliskie na ten moment.
Czytało się ją świetnie i ciężko było się od niej...
Na początku nie potrafiłem polubić/zrozumieć głównej bohaterki, ale wszystko zmienia się gdzieś w połowie książki, gdy wydarzenia przyspieszają i prawda wali z każdej strony. Mocna rzecz.
"Żyją w czasach głupoty, ale cokolwiek przyjdzie później, będzie jeszcze głupsze."
Na początku nie potrafiłem polubić/zrozumieć głównej bohaterki, ale wszystko zmienia się gdzieś w połowie książki, gdy wydarzenia przyspieszają i prawda wali z każdej strony. Mocna rzecz.
"Żyją w czasach głupoty, ale cokolwiek przyjdzie później, będzie jeszcze głupsze."
David Vann powrócił szybciej niż się spodxiewałem. Ciekawe, zwyczajne postacie z problemami zwykłych ludzi. Dałem się wciągnąć w ich losy. Motyw rodzinnej tragedii autora delikatnie zaznaczony, ale wyraźnie słabszy niż w pierwszych trzech ksiażkach.
David Vann powrócił szybciej niż się spodxiewałem. Ciekawe, zwyczajne postacie z problemami zwykłych ludzi. Dałem się wciągnąć w ich losy. Motyw rodzinnej tragedii autora delikatnie zaznaczony, ale wyraźnie słabszy niż w pierwszych trzech ksiażkach.
"Komodo" to dla mnie książka bardzo nierówna. Do połowy, a nawet jeszcze trochę dalej wydawała mi się płytka, lekka, prawie, że o niczym, wręcz błaha. A później przyspieszyło. Później zrobiło się poważnie i przejmująco. Później okazało się, że ten początek prowadził do czegoś, czegoś ważnego i dramatycznego. Vann rozwija historię bardzo powoli, dużo uwagi poświęcając na to, co mniej istotne. Jak dla mnie, trochę za dużo, chociaż opisy nurkowania podobały mi się, ale jakby się nie integrowały w całość z tym, co było później. Może celowo miał powstać kontrast, może zamierzone było pokazanie pozorów, jak wygląda życie Tracy, głównej bohaterki, na zewnątrz, a dopiero później pokazanie jak było naprawdę. Ta opowieść bardzo mnie poruszyła, pewnie dlatego, że doskonale rozumiem frustracje matki i kobiety, która znikąd nie ma wsparcia ani pomocy, jest traktowana przedmiotowo i roszczeniowo, od której się oczekuje spełniania potrzeb i zachcianek, nie zadając sobie trudu, aby zobaczyć w niej kogoś więcej niż robota do obsługi rodziny. Ale w końcu się przelewa, bo nawet kobiety - matki mają swoją wytrzymałość. W końcu i emocje Tracy muszą znaleźć ujście. Mają na to szanse, kiedy pojawia się chwila, że można je poczuć, np. wyjeżdżając na wakacje. Bez dzieci. I bez męża. I wtedy wydarza się najwięcej, a później już są tylko skutki, konsekwencje wielu lat wyrzekania się siebie. W rezultacie powieść Vanna okazuje się czymś dobrym, z przesłaniem. Refleksja jest jedna - kobiety, dbajcie o siebie same, walczcie o siebie i wyjeżdżajcie na wakacje. Przerażająca jest ta książka, przygnębiająca i prawdziwa, a co za tym idzie ważna i potrzebna. Czytajcie. Miejcie empatię i odnajdujcie zrozumienie dla kobiet, pytajcie, interesujcie się, dbajcie.
"Komodo" to dla mnie książka bardzo nierówna. Do połowy, a nawet jeszcze trochę dalej wydawała mi się płytka, lekka, prawie, że o niczym, wręcz błaha. A później przyspieszyło. Później zrobiło się poważnie i przejmująco. Później okazało się, że ten początek prowadził do czegoś, czegoś ważnego i dramatycznego. Vann rozwija historię bardzo powoli, dużo uwagi poświęcając na to,...
Nie jestem matką więc trudno mi oceniać wiarygodność zachowań głównej bohaterki. Jednakże w całej powieści pobrzmiewa mi niesamowicie egoistyczna nuta: "Skoro ja jestem nieszczęśliwa, inni nie powinni mieć prawa do szczęścia." Tracy nie ma tak naprawdę pomysłu na siebie i swoje życie; świat wypruty z duchowości zazwyczaj trudno odnajduje celowość i sens istnienia. Książka smutna, obnażająca stereotypowość ról społecznych, ale też bez próby ich przełamania. Raczej nie sięgnę po inne powieści autora.
Nie jestem matką więc trudno mi oceniać wiarygodność zachowań głównej bohaterki. Jednakże w całej powieści pobrzmiewa mi niesamowicie egoistyczna nuta: "Skoro ja jestem nieszczęśliwa, inni nie powinni mieć prawa do szczęścia." Tracy nie ma tak naprawdę pomysłu na siebie i swoje życie; świat wypruty z duchowości zazwyczaj trudno odnajduje celowość i sens istnienia. Książka...
Wydawnictwo Pauza nie zawodzi!
Nie mogłam się oderwać, żeby doczytać wstałam przed pracą (o 5...). Trudno było potem wdrożyć się w zwykłe, powszednie obowiązki.
Jestem zachwycona autorem, chętnie sięgnę po jego inne pozycje!
Wydawnictwo Pauza nie zawodzi!
Nie mogłam się oderwać, żeby doczytać wstałam przed pracą (o 5...). Trudno było potem wdrożyć się w zwykłe, powszednie obowiązki.
Jestem zachwycona autorem, chętnie sięgnę po jego inne pozycje!
A gdyby tak mieć 7 dni dla siebie, bez męża, dzieci, obowiązków i wrócić do swojej pasji, jaką jest nurkowanie? Egzotyczna wyspa, nowi ludzie, nowe miejsce, brat i własna matka u boku. To powinno się udać. Brzmi pięknie. I tak było przez 2 dni dla głównej bohaterki Tracy, zmęczonej matki 5 letnich bliźniąt. Niestety dawne żale, frustracje niszczą fajny urlop i trzeba zostawić podwodny świat i z powrotem odnaleźć się w roli matki. Powroty bywają jednak trudne, więc Tracy na nowo musi się zdefiniować.
Brzmi znajomo? I to bardzo. Takich książek zostało napisanych bardzo dużo - matka cierpi, musi się oderwać, ucieczka nic nie daje, rodzina jest jak więzienie. Nic nowego, przełomowego nie zostało w Komodo napisane. Mężczyźni mają łatwiej?! Tak. Kobiety ponoszą prawie w 100% trudy macierzyństwa, też prawda.
Komodo to dla mnie duże rozczarowanie...Kiedy już byłam pewna, że akcja pójdzie w ciekawszym kierunku, autor traci impet, i znowu wkłada w usta bohaterki te same banały. I nawet oko rekina nie ratuje książki.
A gdyby tak mieć 7 dni dla siebie, bez męża, dzieci, obowiązków i wrócić do swojej pasji, jaką jest nurkowanie? Egzotyczna wyspa, nowi ludzie, nowe miejsce, brat i własna matka u boku. To powinno się udać. Brzmi pięknie. I tak było przez 2 dni dla głównej bohaterki Tracy, zmęczonej matki 5 letnich bliźniąt. Niestety dawne żale, frustracje niszczą fajny urlop i trzeba...
Nie chciałem dawać tej książce wysokiej oceny. Podczas lektury przeglądałem zamieszczone w sieci recenzje i opinie, żeby utwierdzić się w swojej rosnącej niechęci. Polubiłem każdą wypowiedź dezawuującą "Komodo". Krzywiłem się na pochwały. Nie miałem racji - to dla mnie jasne. Ale ciekawsze pytanie brzmi: dlaczego jej nie miałem?
"Komodo" to ciężki kaliber emocjonalny. W pierwszej części można odnieść wrażenie, że David Mann uparł się, aby dać czytelnikom jak najwięcej powodów do znielubienia protagonistki. Zabieg jest bardzo sprytny: ponieważ przez pewien czas jest ona narratorką, automatycznie przyjąłem jej punkt widzenia i byłem gotów uzasadniać napastliwość, agresję i ciągłe poczucie krzywdy, które owocowało wyłącznie przykrymi dla niej i innych sytuacjami. Nawet rajskie okoliczności stały się tłem dla pogłębiającego się nieszczęścia. Uzasadniałem to wszystko słowami wewnętrznych monologów Tracy. Szukałem powodów i wyjaśnień. Aż wreszcie szala przechyliła się zdecydowanie i nagle jej postać pojawiła się w jarzeniowym świetle. Trudne do pojęcia impulsy i decyzje odrzuciły mnie od bohaterki na kilometr.
Warto dodać, że opisy podwodnego świata są tu bardzo piękne i poetyckie. Dawno nie czytałem czegoś tak smacznego. Opis oka rekina, przez które spogląda na nas praświat to pierwszorzędna literatura. Z tym ukrytym głęboko i obojętnym na ludzi pięknem kontrastuje życie na powierzchni. Pełne zawodów, załamań, poczucia osamotnienia i krzywdy. Prowadzących do strasznych czynów, które niszczą wszystkich i wszystko między nimi.
W drugiej części narrator jest już wszechwiedzący. Obserwujemy osobę bez imienia. Jest to wyłącznie rola - mama. Zagoniona i odpychana przez samolubnego męża. Tyranizowana przez kilkuletnie dzieci. Na progu kompletnej rozsypki. Albo już za nim. Zapisane przez tę kobietę myśli na temat małżeństwa i macierzyństwa są tak dramatyczne, że poraniłem się nimi mimo świadomości, że czytam książkę a nie czyjś prawdziwy dziennik.
Nie chciałem dawać "Komodo" wysokich not, bo zastanawiałem się nad swoim ojcostwem i wysiłkiem mojej żony w wychowywanie naszych dzieci. Nad tym, ile im - nam poświęciła i poświęca. Ile razy byłem Lautarem - facetem skoncentrowanym na sobie, traktującym z całą naturalnością ogrom pracy, która spoczywa na matce.
Chcę wierzyć, że byłem wspierającym i zaangażowanym partnerem. Ale i tak z jeszcze większym szacunkiem i wdzięcznością patrzę na żonę. Na kobiety, które codziennie walczą, aby wypłynąć bezpiecznie na powierzchnię i zaczerpnąć tchu.
Warto było popłynąć z Davidem Vannem w tę trudną podróż.
Nie chciałem dawać tej książce wysokiej oceny. Podczas lektury przeglądałem zamieszczone w sieci recenzje i opinie, żeby utwierdzić się w swojej rosnącej niechęci. Polubiłem każdą wypowiedź dezawuującą "Komodo". Krzywiłem się na pochwały. Nie miałem racji - to dla mnie jasne. Ale ciekawsze pytanie brzmi: dlaczego jej nie miałem?
Jakich emocji oczekujecie od książek, które czytacie? Czy chcecie, aby was bawiły, pokrzepiały, a może straszyły albo poruszały? Czy wolicie czytać o „ciemnych” czy „jasnych” stronach życia? Powieść „Komodo” Davida Vanna epatuje rozgoryczeniem. Rozgoryczeniem, które momentami jest nam, czytelnikom, bardzo bliskie, bo wynika ze zmęczenia codziennością. Natomiast bohaterka książki pozwala, aby to rozgoryczenie rosło, doprowadzi do tego, ze jest ona niczym tykająca bomba.
Akcja książki dzieje się w malowniczej Indonezji. Tracy wraz z matką odwiedza brata, który po rozwodzie żyje niczym wolny ptak. Nie przywiązuje wagi do miejsc, ludzi. W przeciwieństwie do siostry, która tkwi w nieudanym małżeństwie, a całą energię spożywa na troskę o rodzinę. Tracy liczy na małe wakacje od obowiązków, ale czy potrafi je „zostawić w domu”? Mamy wrażenie, że piękne okoliczności przyrody jeszcze wzmagają jej rozgoryczenie. Dochodzą do tego rodzinne niesnaski, żal do brata o porzucenie lubianej przez nią żony, a także „nieprzepracowane” traumy z przeszłości. Mamy wrażenie, że urlop nie uspokaja, a spycha główna bohaterkę do najciemniejszych zakątków jej psychiki.
David Vann zachwyca tym, jak czyta kobiecą psychikę. Kreuje bohaterkę zmęczoną codziennością i mającą poczucie, że nie ma prawa do tego zmęczenia. W końcu ma to, czego pragnęła – rodzinę. Dlaczego ta jej nie cieszy, a wręcz wywołuje „mordercze instynkty”? Czytelnik słucha, co Tracy ma do powiedzenia, obserwuje jej reakcje, śledzi myśli i pragnienia, a także poznaje pewne wydarzenia z jej przeszłości. Dzięki temu można przeanalizować, dlaczego ta bohaterka nie potrafi być szczęśliwa, dlaczego tkwi w układzie, który ją „niszczy”, dlaczego gotowa jest ponieść tak duże koszy, aby go za wszelką cenę utrzymać.
„Komodo” to także wspaniałe opisy nurkowania. I to właśnie one podzieliły czytelników. Piękne, ale czy Vann trochę nie przynudza? Z jednej strony mamy wspaniały kontrast pomiędzy bajeczną scenerią, a stanem psychicznym głównej bohaterki. Jak można być tak zgorzkniałym, oglądając tak niesamowite rzeczy? Z drugiej, te opisy nie są integralną częścią historii, a pewnym przerywnikiem. Można się nimi cieszyć, ale też można je pominąć. Dla mnie najważniejsza była Tracy z całą gamą emocji, jaka jej towarzyszy, a Indonezja zeszła na drugi plan.
„Komodo” to powieść dla czytelników, którzy lubią kontekst psychologiczny. Ten jest kompleksowo zarysowany. Vann bezwstydnie obnaża emocje głównej bohaterki. Pozwala nam je komentować i oceniać, ale przy tym zostawia nas z refleksją, ile z niej siedzi w nas.
Jakich emocji oczekujecie od książek, które czytacie? Czy chcecie, aby was bawiły, pokrzepiały, a może straszyły albo poruszały? Czy wolicie czytać o „ciemnych” czy „jasnych” stronach życia? Powieść „Komodo” Davida Vanna epatuje rozgoryczeniem. Rozgoryczeniem, które momentami jest nam, czytelnikom, bardzo bliskie, bo wynika ze zmęczenia codziennością. Natomiast bohaterka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO ludziach doprowadzonych do ostateczności.
Tracy wraz z matką przyjeżdża na Komodo, by towarzyszyć starszemu bratu, który odbywa właśnie kurs instruktora nurkowania.
To jest bardzo niepozorna książka, która wielokrotnie potrafi człowieka zbić z pantałyku i uderzyć z kierunku, którego byśmy się nie spodziewali, a momentami jest wręcz szokująca. Opisuje przy tym bardzo ważny, aktualny problem, o którym nie mówi się głośno zbyt często. Mnóstwo tu bardzo trafnych zdań i celnych, choć bolesnych społecznych diagnoz.
Ciekawa sprawa jest tutaj z główną bohaterką. Ewidentnie nie jest to postać napisana tak, żeby ją łatwo polubić. Od początku jawi się ona jako osoba raczej nieprzyjemna czy też wręcz wredna - nie potrafi powiedzieć niczego, co można by uznać za choćby względnie życzliwe, wyładowuje na innych swoją frustrację związaną z nieudanym małżeństwem i nadmiarem macierzyńskich obowiązków. Można wręcz nabrać przekonania, że Tracy to osoba zwyczajnie toksyczna, niemalże psychopatka - kalkuluje na chłodno rzeczy obiektywnie złe, jest pozbawiona wyrzutów sumienia, zawsze potrafi znaleźć dla swoich zachowań usprawiedliwienie i wciąż się nad sobą użala, nawet gdy ewidentnie wina leży po jej stronie. Kiedy jednak poznajemy wszystkie okoliczności, Tracy zmienia się w postać, której nadal nie można popierać czy jej przyklasnąć, ale zrozumieć i współczuć już jak najbardziej.
Całość jest bardzo niejednoznaczna, trudna do osądzenia - nie jest to prosta opowieść o wściekłej, irracjonalnej kobiecie, jaką może się wydawać na początku.
Jedno trzeba przyznać - nie jest to książka obok której dałoby się przejść obojętnie. To chyba plus.
O ludziach doprowadzonych do ostateczności.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTracy wraz z matką przyjeżdża na Komodo, by towarzyszyć starszemu bratu, który odbywa właśnie kurs instruktora nurkowania.
To jest bardzo niepozorna książka, która wielokrotnie potrafi człowieka zbić z pantałyku i uderzyć z kierunku, którego byśmy się nie spodziewali, a momentami jest wręcz szokująca. Opisuje przy tym bardzo...
Po "Legendzie o samobójstwie" i "Brudzie" ta powieść wydaje mi się nieco gorsza. To ten moment, kiedy cofasz się razem z autorem w jego karierze i zamiast obserwować rozwój, widzisz regres. Trochę za dużo w "Komodo" fascynacji nurkowaniem i opisów wszystkiego co temu towarzyszy. Mi było to zupełnie niepotrzebne, bo nie chciałem czytać książki o divingu, a o relacjach międzyludzkich. Tutaj David Van jak zawsze daje radę. Warto to przeczytać, bo stworzone przez niego postacie są wyjątkowo barwne, jedna z nich wyjątkowo irytująca. I chyba właśnie o to chodzi kiedy pisze się książki - zbudować taką postać, która potrafi Cię naprawdę wkur*** :)
Po "Legendzie o samobójstwie" i "Brudzie" ta powieść wydaje mi się nieco gorsza. To ten moment, kiedy cofasz się razem z autorem w jego karierze i zamiast obserwować rozwój, widzisz regres. Trochę za dużo w "Komodo" fascynacji nurkowaniem i opisów wszystkiego co temu towarzyszy. Mi było to zupełnie niepotrzebne, bo nie chciałem czytać książki o divingu, a o relacjach...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym, jak jedno traumatyczne wydarzenie z dzieciństwa potrafi zburzyć cały porządek dorosłego życia. Akcja dzieje się w cudownych okolicznościach przyrody, w parku narodowym Komodo. Roy jest instruktorem nurkowania i zaprasza matkę i siostrę Tracy na tydzień na egzotyczną wyspę. Pozorny raj, piękna przyroda, ocean i nurkowanie, ale pod wodą buzują emocje, które w końcu wybuchają z ogromną siłą. Rodzeństwo miało się do siebie zbliżyć, ale z każdym dniem i każdym kolejnym zanurzeniem napięcie narasta, aż do tragicznego finału. Bardzo emocjonalna książka, miałam wrażenie, że autor postawił sobie za cel "wstrząśnięcie czytelnikiem". Książka pokazuje jak ogromny wpływ na dorosłe już dzieci miał rozwód rodziców. Roy powiela błąd ojca i rozwodzi się ze swoją idealną żoną, natomiast córka, Tracy, bardzo nieszczęśliwa, uwięziona w małżeństwie jak w klatce, fantazjująca o zabiciu męża, nie dopuszcza do siebie nawet myśli o rozstaniu, zrobi wszystko, żeby nie popełnić błędu ojca. Pomiędzy rodzeństwem matka, która do końca nie wie, za którą ze stron się opowiedzieć i poza ciągłym upominaniem (Tracy!) nie wie jak ma swoim dzieciom pomóc. Kulminacyjne wydarzenie na oceanie dzieli książkę na 2 części, przed i po, teraz już nic nie będzie takie samo. O ile pierwsza część bardzo mnie wciągnęła, to drugiej części nie mogłam już ogarnąć umysłem. Po zdarzeniu na oceanie Tracy bardzo się zmienia i budzi uśpione w sobie demony. To co początkowo wydawało mi się nawet zabawne, w drugiej części staje się nie do zaakceptowania. Siedziałam i kiwałam głową z niedowierzania. Już dawno (od czasów Marianne z "Normalnych ludzi" Sally Rooney) nie spotkałam tak irytującej bohaterki, kobiety, której zachowania aż tak nie potrafiłabym zrozumieć. Nie wiem co zaczyna się dziać z główną bohaterką, nie mogę jej zrozumieć, choć potrafię sympatyzować z jej problemami. Nie wyobrażam sobie kobiety, która w takim momencie nie zauważyłaby, że czas na terapię. Nawet zakończenie nie zrekompensowało mi drugiej części książki. Rozumiem przekaz "Komodo", ale nie znam matki, która miałyby choć jedną myśl taką, jakie Tracy miała cały czas. Nie potrafiłam współczuć głównej bohaterce, zdziwiło mnie to, że jej matka, terapeutka (sic!) w żadnym momencie nie potrafiła powiedzieć córce, że ta wymaga terapii. Być może to niemy krzyk autora: "niech ktoś jej pomoże"! Na pewno będzie to książka, którą zapamiętam, ze względu na fantastyczne opisy przyrody i nurkowania, fascynujące, piękne i niebezpieczne zarazem, za niesamowite napięcie pomiędzy bohaterami (z każdym kolejnym zanurzeniem napięcie rośnie) i wkurzającą postać głównej bohaterki, niedorosłą do roli matki, żony i siostry.
O tym, jak jedno traumatyczne wydarzenie z dzieciństwa potrafi zburzyć cały porządek dorosłego życia. Akcja dzieje się w cudownych okolicznościach przyrody, w parku narodowym Komodo. Roy jest instruktorem nurkowania i zaprasza matkę i siostrę Tracy na tydzień na egzotyczną wyspę. Pozorny raj, piękna przyroda, ocean i nurkowanie, ale pod wodą buzują emocje, które w końcu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBajeczne opisy nurkowania.
Bajeczne opisy nurkowania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje druga lektura Vanna - "Halibut na księżycu" przypadł mi do gustu, ale trochę brakowało mi w nim emocji. Cóż, "Komodo" zdecydowanie nadrobiło tamten brak, przejechało mi po emocjach i zostanie w pamięci na długo. To świetnie napisana (i przetłumaczona) powieść z bardzo wyrazistymi postaciami i trafnie oddanymi uczuciami.
Ale od początku :). Narratorka, Tracy, to Amerykanka po czterdziestce, która wyrusza z matką w odwiedziny do brata na Komodo. Na tej indonezyjskiej wyspie mężczyzna robi kurs instruktora nurkowania, a kobiety korzystają z okazji, by ponurkować i spędzić trochę czasu razem. Szybko okazuje się, że relacje między nimi są toksyczne, a sama Tracy nie potrafi pogodzić się z rozwodem brata oraz z tym, co zostawiła w Ameryce: skupionego tylko na sobie męża oraz małych synów. Nieudane małżeństwo i ciężar macierzyństwa sprawiły, że kobieta stała się zgorzkniała i pełna złych emocji. Te emocje przenikają każdy rozdział "Komodo", wciągają i fascynują, a w pewien sposób i przerażają. Kiedy narratorka zaczyna podliczać godziny, kiedy jej dzieci są dla niej męczącym ciężarem, a kiedy dają jej szczęście... no, aż nie dało się nie pomyśleć: "dobrze, że nie mam dzieci" ;). Oczywiście, zdaję sobie sprawę z literackich skrajności, ale też jestem przekonana, że każda matka nie jeden raz przechodziła przez opisane przez Vanna sytuacje...
Jakby dla równowagi mamy też relacje Tracy z nurkowania - tak żywe i piękne, że aż odżyło we mnie marzenie, by kiedyś zanurzyć się wśród rafy koralowej. "Komodo" to takie zestawienie problemów rodzinnych i uroków świata podwodnego - wszystko niesamowicie intensywne i wciągające. Z całkiem ciekawym zakończeniem, pozostawiającym czytelniczce wybór bycia optymistką lub pesymistką co do dalszych losów bohaterki. Naprawdę warto sięgnąć po tę lekturę :).
To moje druga lektura Vanna - "Halibut na księżycu" przypadł mi do gustu, ale trochę brakowało mi w nim emocji. Cóż, "Komodo" zdecydowanie nadrobiło tamten brak, przejechało mi po emocjach i zostanie w pamięci na długo. To świetnie napisana (i przetłumaczona) powieść z bardzo wyrazistymi postaciami i trafnie oddanymi uczuciami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle od początku :). Narratorka, Tracy, to...
Nie oceniam, bo pierwsze kilkadziesiąt stron tak mnie znudziło, że postanowiłam porzucić dalszą lekturę i poświęcić mój cenny czas na coś bardziej wartościowego.
Nie oceniam, bo pierwsze kilkadziesiąt stron tak mnie znudziło, że postanowiłam porzucić dalszą lekturę i poświęcić mój cenny czas na coś bardziej wartościowego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę dziwna ta ksiazka. Kobieta sfrustrowana swoim życiem a równocześnie uważa ze ma prawo oceniać życiowe wybory swojego brata. Reaguje niezbyt racjonalnie i skutecznie zraża do siebie wszystkich. Trudno polubic główną bohaterkę.
Ciekawe opisy nurkowania i zachwytow nad podwodnym swiatem.
Trochę dziwna ta ksiazka. Kobieta sfrustrowana swoim życiem a równocześnie uważa ze ma prawo oceniać życiowe wybory swojego brata. Reaguje niezbyt racjonalnie i skutecznie zraża do siebie wszystkich. Trudno polubic główną bohaterkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe opisy nurkowania i zachwytow nad podwodnym swiatem.
Sceny z nurkowaniem trochę męczące, ale ogólnie okej.
Sceny z nurkowaniem trochę męczące, ale ogólnie okej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ani mnie nie wzruszyła, ani nie poirytowała, a raczej pozostawiła obojętną wobec poruszanych w niej tematów. Powieść oceniam jako przeciętną.
Książka ani mnie nie wzruszyła, ani nie poirytowała, a raczej pozostawiła obojętną wobec poruszanych w niej tematów. Powieść oceniam jako przeciętną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKompletnie nie moja bajka. Przytaczanie nazw morskich stworzeń, których nawet nie mogę sobie wyobrazić bo ich po prostu nie znam. Może dla kogoś kto nurkuje byłoby łatwiej:)
Kompletnie nie moja bajka. Przytaczanie nazw morskich stworzeń, których nawet nie mogę sobie wyobrazić bo ich po prostu nie znam. Może dla kogoś kto nurkuje byłoby łatwiej:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka nie jest dla pozytywnych, poukladanych ludzi. Dobrze, ze krótka, szybko się czyta .. ale treść 🤦🏼♀️ jak można być tak nieogarniętym i winić za to innych ?
To lektura na pewno nie umili czasu, raczej zaburzy spokój
Ta książka nie jest dla pozytywnych, poukladanych ludzi. Dobrze, ze krótka, szybko się czyta .. ale treść 🤦🏼♀️ jak można być tak nieogarniętym i winić za to innych ?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo lektura na pewno nie umili czasu, raczej zaburzy spokój
Ocena tak wysoka za bardzo fajne opisy podwodnego świata. Bohaterka od samego początku była tak irytująca, że ciężko było przez to przebrnąć.
Ciekawie pokazane jakie etapy załamania nerwowego przechodzi główna bohaterka i pod koniec bardzo ją można zrozumieć, za czym idzie większe zrozumienie jego wcześniejszego zachowanka.
Ocena tak wysoka za bardzo fajne opisy podwodnego świata. Bohaterka od samego początku była tak irytująca, że ciężko było przez to przebrnąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawie pokazane jakie etapy załamania nerwowego przechodzi główna bohaterka i pod koniec bardzo ją można zrozumieć, za czym idzie większe zrozumienie jego wcześniejszego zachowanka.
Fabuła dość nierówna – w książce wszystko wyłania się znikąd, jak wielkie ryby z głębin oceanu (plus dla autora za opisy spod wody).
Dylematy głównej bohaterki typowe dla współczesnych kobiet. Nic nie zaskakuje, może poza skalą bezradności bohaterki - bardzo dorosłej, ale wciąż bardzo niedojrzałej.
Fabuła dość nierówna – w książce wszystko wyłania się znikąd, jak wielkie ryby z głębin oceanu (plus dla autora za opisy spod wody).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDylematy głównej bohaterki typowe dla współczesnych kobiet. Nic nie zaskakuje, może poza skalą bezradności bohaterki - bardzo dorosłej, ale wciąż bardzo niedojrzałej.
Z małym minusem, ale bardzo dobra.
Z małym minusem, ale bardzo dobra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO, jakże prawdziwa. Ciekawe, jak to się stało, że autor tak wniknął w kobiecą psychikę złamaną przez przygniatającą rzeczywistość, z której nie ma ucieczki. Chyba, że za cenę ostracyzmu, a takich kobiet jest niewiele. Ciekawe, jak autor rozpoznał temat wykończenia rodziną i kobiecymi powinnościami, ponieważ facet tego sam z siebie nie wymyśli. Czy to żona się przed nim otworzyła, albo jakiś psycholog mu o tych tematach opowiedział? Książka może być pożyteczna. Może uratować niejedno małżeństwo i niejedno kobiece życie, ponieważ nie każdy będzie sam w stanie przerobić pewnych traum. Z Komodo jest na to szansa.
O, jakże prawdziwa. Ciekawe, jak to się stało, że autor tak wniknął w kobiecą psychikę złamaną przez przygniatającą rzeczywistość, z której nie ma ucieczki. Chyba, że za cenę ostracyzmu, a takich kobiet jest niewiele. Ciekawe, jak autor rozpoznał temat wykończenia rodziną i kobiecymi powinnościami, ponieważ facet tego sam z siebie nie wymyśli. Czy to żona się przed nim...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo totemat ważny i potrzebny, ale z bohaterką tak odpychającą, że trzy razy odkładałam na rzecz innej pozycji. raczej nie zapamiętam.
temat ważny i potrzebny, ale z bohaterką tak odpychającą, że trzy razy odkładałam na rzecz innej pozycji. raczej nie zapamiętam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Komodo” to kolejny tytuł z Wydawnictwa Pauza, po który sięgnęłam w ostatnim czasie i jest to jedna z tych pozycji, która zostanie ze mną na długo. Dawno żadna powieść do mnie tak nie trafiła, może to kwestia tego, że dużo w niej rozważań autorki na temat macierzyństwa i jego trudów, a to tematy mi bliskie na ten moment.
Czytało się ją świetnie i ciężko było się od niej oderwać! Autor zaserwował nam w tej powieści dużo opisów podmorskiego świata i specyfiki nurkowania. Ukazał trudną relację na płaszczyźnie matka-dziecko, mąż-żona, brat-siostra. Co najważniejsze dokonał pogłębionej analizy psychologicznej głównej bohaterki-matki, która jest zagubiona, którą targają przeróżne emocje, które są związane z wychowywaniem dzieci bez pomocy partnera.
Im głębiej bohaterka zanurzała się w wody oceanu, w swoje myśli i uczucia, tym bardziej ja zagłębiałam się w tę historię. „Komodo” zdecydowanie trafi do moich ulubieńców tego roku.
„Komodo” to kolejny tytuł z Wydawnictwa Pauza, po który sięgnęłam w ostatnim czasie i jest to jedna z tych pozycji, która zostanie ze mną na długo. Dawno żadna powieść do mnie tak nie trafiła, może to kwestia tego, że dużo w niej rozważań autorki na temat macierzyństwa i jego trudów, a to tematy mi bliskie na ten moment.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytało się ją świetnie i ciężko było się od niej...
Na początku nie potrafiłem polubić/zrozumieć głównej bohaterki, ale wszystko zmienia się gdzieś w połowie książki, gdy wydarzenia przyspieszają i prawda wali z każdej strony. Mocna rzecz.
"Żyją w czasach głupoty, ale cokolwiek przyjdzie później, będzie jeszcze głupsze."
Na początku nie potrafiłem polubić/zrozumieć głównej bohaterki, ale wszystko zmienia się gdzieś w połowie książki, gdy wydarzenia przyspieszają i prawda wali z każdej strony. Mocna rzecz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Żyją w czasach głupoty, ale cokolwiek przyjdzie później, będzie jeszcze głupsze."
David Vann powrócił szybciej niż się spodxiewałem. Ciekawe, zwyczajne postacie z problemami zwykłych ludzi. Dałem się wciągnąć w ich losy. Motyw rodzinnej tragedii autora delikatnie zaznaczony, ale wyraźnie słabszy niż w pierwszych trzech ksiażkach.
David Vann powrócił szybciej niż się spodxiewałem. Ciekawe, zwyczajne postacie z problemami zwykłych ludzi. Dałem się wciągnąć w ich losy. Motyw rodzinnej tragedii autora delikatnie zaznaczony, ale wyraźnie słabszy niż w pierwszych trzech ksiażkach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Komodo" to dla mnie książka bardzo nierówna. Do połowy, a nawet jeszcze trochę dalej wydawała mi się płytka, lekka, prawie, że o niczym, wręcz błaha. A później przyspieszyło. Później zrobiło się poważnie i przejmująco. Później okazało się, że ten początek prowadził do czegoś, czegoś ważnego i dramatycznego. Vann rozwija historię bardzo powoli, dużo uwagi poświęcając na to, co mniej istotne. Jak dla mnie, trochę za dużo, chociaż opisy nurkowania podobały mi się, ale jakby się nie integrowały w całość z tym, co było później. Może celowo miał powstać kontrast, może zamierzone było pokazanie pozorów, jak wygląda życie Tracy, głównej bohaterki, na zewnątrz, a dopiero później pokazanie jak było naprawdę. Ta opowieść bardzo mnie poruszyła, pewnie dlatego, że doskonale rozumiem frustracje matki i kobiety, która znikąd nie ma wsparcia ani pomocy, jest traktowana przedmiotowo i roszczeniowo, od której się oczekuje spełniania potrzeb i zachcianek, nie zadając sobie trudu, aby zobaczyć w niej kogoś więcej niż robota do obsługi rodziny. Ale w końcu się przelewa, bo nawet kobiety - matki mają swoją wytrzymałość. W końcu i emocje Tracy muszą znaleźć ujście. Mają na to szanse, kiedy pojawia się chwila, że można je poczuć, np. wyjeżdżając na wakacje. Bez dzieci. I bez męża. I wtedy wydarza się najwięcej, a później już są tylko skutki, konsekwencje wielu lat wyrzekania się siebie. W rezultacie powieść Vanna okazuje się czymś dobrym, z przesłaniem. Refleksja jest jedna - kobiety, dbajcie o siebie same, walczcie o siebie i wyjeżdżajcie na wakacje. Przerażająca jest ta książka, przygnębiająca i prawdziwa, a co za tym idzie ważna i potrzebna. Czytajcie. Miejcie empatię i odnajdujcie zrozumienie dla kobiet, pytajcie, interesujcie się, dbajcie.
"Komodo" to dla mnie książka bardzo nierówna. Do połowy, a nawet jeszcze trochę dalej wydawała mi się płytka, lekka, prawie, że o niczym, wręcz błaha. A później przyspieszyło. Później zrobiło się poważnie i przejmująco. Później okazało się, że ten początek prowadził do czegoś, czegoś ważnego i dramatycznego. Vann rozwija historię bardzo powoli, dużo uwagi poświęcając na to,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść o domowym samounicestwieniu. Mocne!
Opowieść o domowym samounicestwieniu. Mocne!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem matką więc trudno mi oceniać wiarygodność zachowań głównej bohaterki. Jednakże w całej powieści pobrzmiewa mi niesamowicie egoistyczna nuta: "Skoro ja jestem nieszczęśliwa, inni nie powinni mieć prawa do szczęścia." Tracy nie ma tak naprawdę pomysłu na siebie i swoje życie; świat wypruty z duchowości zazwyczaj trudno odnajduje celowość i sens istnienia. Książka smutna, obnażająca stereotypowość ról społecznych, ale też bez próby ich przełamania. Raczej nie sięgnę po inne powieści autora.
Nie jestem matką więc trudno mi oceniać wiarygodność zachowań głównej bohaterki. Jednakże w całej powieści pobrzmiewa mi niesamowicie egoistyczna nuta: "Skoro ja jestem nieszczęśliwa, inni nie powinni mieć prawa do szczęścia." Tracy nie ma tak naprawdę pomysłu na siebie i swoje życie; świat wypruty z duchowości zazwyczaj trudno odnajduje celowość i sens istnienia. Książka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPauza nie zawodzi!
Pauza nie zawodzi!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie przypadła mi do gustu. Trochę zbyt prosta, łatwa. Chyba spodziewałam się jakiegoś filozoficznego podejścia do problemu.
Nie przypadła mi do gustu. Trochę zbyt prosta, łatwa. Chyba spodziewałam się jakiegoś filozoficznego podejścia do problemu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawnictwo Pauza nie zawodzi!
Nie mogłam się oderwać, żeby doczytać wstałam przed pracą (o 5...). Trudno było potem wdrożyć się w zwykłe, powszednie obowiązki.
Jestem zachwycona autorem, chętnie sięgnę po jego inne pozycje!
Wydawnictwo Pauza nie zawodzi!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogłam się oderwać, żeby doczytać wstałam przed pracą (o 5...). Trudno było potem wdrożyć się w zwykłe, powszednie obowiązki.
Jestem zachwycona autorem, chętnie sięgnę po jego inne pozycje!
Czytało się ok, ale nic ta książka nie wniosła w moje życie. Gwiazdki za opisy podwodnej fauny.
Czytało się ok, ale nic ta książka nie wniosła w moje życie. Gwiazdki za opisy podwodnej fauny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA gdyby tak mieć 7 dni dla siebie, bez męża, dzieci, obowiązków i wrócić do swojej pasji, jaką jest nurkowanie? Egzotyczna wyspa, nowi ludzie, nowe miejsce, brat i własna matka u boku. To powinno się udać. Brzmi pięknie. I tak było przez 2 dni dla głównej bohaterki Tracy, zmęczonej matki 5 letnich bliźniąt. Niestety dawne żale, frustracje niszczą fajny urlop i trzeba zostawić podwodny świat i z powrotem odnaleźć się w roli matki. Powroty bywają jednak trudne, więc Tracy na nowo musi się zdefiniować.
Brzmi znajomo? I to bardzo. Takich książek zostało napisanych bardzo dużo - matka cierpi, musi się oderwać, ucieczka nic nie daje, rodzina jest jak więzienie. Nic nowego, przełomowego nie zostało w Komodo napisane. Mężczyźni mają łatwiej?! Tak. Kobiety ponoszą prawie w 100% trudy macierzyństwa, też prawda.
Komodo to dla mnie duże rozczarowanie...Kiedy już byłam pewna, że akcja pójdzie w ciekawszym kierunku, autor traci impet, i znowu wkłada w usta bohaterki te same banały. I nawet oko rekina nie ratuje książki.
A gdyby tak mieć 7 dni dla siebie, bez męża, dzieci, obowiązków i wrócić do swojej pasji, jaką jest nurkowanie? Egzotyczna wyspa, nowi ludzie, nowe miejsce, brat i własna matka u boku. To powinno się udać. Brzmi pięknie. I tak było przez 2 dni dla głównej bohaterki Tracy, zmęczonej matki 5 letnich bliźniąt. Niestety dawne żale, frustracje niszczą fajny urlop i trzeba...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie chciałem dawać tej książce wysokiej oceny. Podczas lektury przeglądałem zamieszczone w sieci recenzje i opinie, żeby utwierdzić się w swojej rosnącej niechęci. Polubiłem każdą wypowiedź dezawuującą "Komodo". Krzywiłem się na pochwały. Nie miałem racji - to dla mnie jasne. Ale ciekawsze pytanie brzmi: dlaczego jej nie miałem?
"Komodo" to ciężki kaliber emocjonalny. W pierwszej części można odnieść wrażenie, że David Mann uparł się, aby dać czytelnikom jak najwięcej powodów do znielubienia protagonistki. Zabieg jest bardzo sprytny: ponieważ przez pewien czas jest ona narratorką, automatycznie przyjąłem jej punkt widzenia i byłem gotów uzasadniać napastliwość, agresję i ciągłe poczucie krzywdy, które owocowało wyłącznie przykrymi dla niej i innych sytuacjami. Nawet rajskie okoliczności stały się tłem dla pogłębiającego się nieszczęścia. Uzasadniałem to wszystko słowami wewnętrznych monologów Tracy. Szukałem powodów i wyjaśnień. Aż wreszcie szala przechyliła się zdecydowanie i nagle jej postać pojawiła się w jarzeniowym świetle. Trudne do pojęcia impulsy i decyzje odrzuciły mnie od bohaterki na kilometr.
Warto dodać, że opisy podwodnego świata są tu bardzo piękne i poetyckie. Dawno nie czytałem czegoś tak smacznego. Opis oka rekina, przez które spogląda na nas praświat to pierwszorzędna literatura. Z tym ukrytym głęboko i obojętnym na ludzi pięknem kontrastuje życie na powierzchni. Pełne zawodów, załamań, poczucia osamotnienia i krzywdy. Prowadzących do strasznych czynów, które niszczą wszystkich i wszystko między nimi.
W drugiej części narrator jest już wszechwiedzący. Obserwujemy osobę bez imienia. Jest to wyłącznie rola - mama. Zagoniona i odpychana przez samolubnego męża. Tyranizowana przez kilkuletnie dzieci. Na progu kompletnej rozsypki. Albo już za nim. Zapisane przez tę kobietę myśli na temat małżeństwa i macierzyństwa są tak dramatyczne, że poraniłem się nimi mimo świadomości, że czytam książkę a nie czyjś prawdziwy dziennik.
Nie chciałem dawać "Komodo" wysokich not, bo zastanawiałem się nad swoim ojcostwem i wysiłkiem mojej żony w wychowywanie naszych dzieci. Nad tym, ile im - nam poświęciła i poświęca. Ile razy byłem Lautarem - facetem skoncentrowanym na sobie, traktującym z całą naturalnością ogrom pracy, która spoczywa na matce.
Chcę wierzyć, że byłem wspierającym i zaangażowanym partnerem. Ale i tak z jeszcze większym szacunkiem i wdzięcznością patrzę na żonę. Na kobiety, które codziennie walczą, aby wypłynąć bezpiecznie na powierzchnię i zaczerpnąć tchu.
Warto było popłynąć z Davidem Vannem w tę trudną podróż.
Nie chciałem dawać tej książce wysokiej oceny. Podczas lektury przeglądałem zamieszczone w sieci recenzje i opinie, żeby utwierdzić się w swojej rosnącej niechęci. Polubiłem każdą wypowiedź dezawuującą "Komodo". Krzywiłem się na pochwały. Nie miałem racji - to dla mnie jasne. Ale ciekawsze pytanie brzmi: dlaczego jej nie miałem?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Komodo" to ciężki kaliber emocjonalny. W...
Specyficzna narracja - jak to u Davida Vanna bywa - świetnie współgra z przeżyciami bohaterów.
Zaskoczyło mnie zakończenie.
Specyficzna narracja - jak to u Davida Vanna bywa - świetnie współgra z przeżyciami bohaterów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskoczyło mnie zakończenie.