Wróć na stronę książki

Oceny książki Komodo

Średnia ocen
6,8 / 10
312 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1279
1171

Na półkach:

Jakich emocji oczekujecie od książek, które czytacie? Czy chcecie, aby was bawiły, pokrzepiały, a może straszyły albo poruszały? Czy wolicie czytać o „ciemnych” czy „jasnych” stronach życia? Powieść „Komodo” Davida Vanna epatuje rozgoryczeniem. Rozgoryczeniem, które momentami jest nam, czytelnikom, bardzo bliskie, bo wynika ze zmęczenia codziennością. Natomiast bohaterka książki pozwala, aby to rozgoryczenie rosło, doprowadzi do tego, ze jest ona niczym tykająca bomba.


Akcja książki dzieje się w malowniczej Indonezji. Tracy wraz z matką odwiedza brata, który po rozwodzie żyje niczym wolny ptak. Nie przywiązuje wagi do miejsc, ludzi. W przeciwieństwie do siostry, która tkwi w nieudanym małżeństwie, a całą energię spożywa na troskę o rodzinę. Tracy liczy na małe wakacje od obowiązków, ale czy potrafi je „zostawić w domu”? Mamy wrażenie, że piękne okoliczności przyrody jeszcze wzmagają jej rozgoryczenie. Dochodzą do tego rodzinne niesnaski, żal do brata o porzucenie lubianej przez nią żony, a także „nieprzepracowane” traumy z przeszłości. Mamy wrażenie, że urlop nie uspokaja, a spycha główna bohaterkę do najciemniejszych zakątków jej psychiki.

David Vann zachwyca tym, jak czyta kobiecą psychikę. Kreuje bohaterkę zmęczoną codziennością i mającą poczucie, że nie ma prawa do tego zmęczenia. W końcu ma to, czego pragnęła – rodzinę. Dlaczego ta jej nie cieszy, a wręcz wywołuje „mordercze instynkty”? Czytelnik słucha, co Tracy ma do powiedzenia, obserwuje jej reakcje, śledzi myśli i pragnienia, a także poznaje pewne wydarzenia z jej przeszłości. Dzięki temu można przeanalizować, dlaczego ta bohaterka nie potrafi być szczęśliwa, dlaczego tkwi w układzie, który ją „niszczy”, dlaczego gotowa jest ponieść tak duże koszy, aby go za wszelką cenę utrzymać.

„Komodo” to także wspaniałe opisy nurkowania. I to właśnie one podzieliły czytelników. Piękne, ale czy Vann trochę nie przynudza? Z jednej strony mamy wspaniały kontrast pomiędzy bajeczną scenerią, a stanem psychicznym głównej bohaterki. Jak można być tak zgorzkniałym, oglądając tak niesamowite rzeczy? Z drugiej, te opisy nie są integralną częścią historii, a pewnym przerywnikiem. Można się nimi cieszyć, ale też można je pominąć. Dla mnie najważniejsza była Tracy z całą gamą emocji, jaka jej towarzyszy, a Indonezja zeszła na drugi plan.

„Komodo” to powieść dla czytelników, którzy lubią kontekst psychologiczny. Ten jest kompleksowo zarysowany. Vann bezwstydnie obnaża emocje głównej bohaterki. Pozwala nam je komentować i oceniać, ale przy tym zostawia nas z refleksją, ile z niej siedzi w nas.

Jakich emocji oczekujecie od książek, które czytacie? Czy chcecie, aby was bawiły, pokrzepiały, a może straszyły albo poruszały? Czy wolicie czytać o „ciemnych” czy „jasnych” stronach życia? Powieść „Komodo” Davida Vanna epatuje rozgoryczeniem. Rozgoryczeniem, które momentami jest nam, czytelnikom, bardzo bliskie, bo wynika ze zmęczenia codziennością. Natomiast bohaterka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1204
904

Na półkach: ,

O ludziach doprowadzonych do ostateczności.
Tracy wraz z matką przyjeżdża na Komodo, by towarzyszyć starszemu bratu, który odbywa właśnie kurs instruktora nurkowania.
To jest bardzo niepozorna książka, która wielokrotnie potrafi człowieka zbić z pantałyku i uderzyć z kierunku, którego byśmy się nie spodziewali, a momentami jest wręcz szokująca. Opisuje przy tym bardzo ważny, aktualny problem, o którym nie mówi się głośno zbyt często. Mnóstwo tu bardzo trafnych zdań i celnych, choć bolesnych społecznych diagnoz.
Ciekawa sprawa jest tutaj z główną bohaterką. Ewidentnie nie jest to postać napisana tak, żeby ją łatwo polubić. Od początku jawi się ona jako osoba raczej nieprzyjemna czy też wręcz wredna - nie potrafi powiedzieć niczego, co można by uznać za choćby względnie życzliwe, wyładowuje na innych swoją frustrację związaną z nieudanym małżeństwem i nadmiarem macierzyńskich obowiązków. Można wręcz nabrać przekonania, że Tracy to osoba zwyczajnie toksyczna, niemalże psychopatka - kalkuluje na chłodno rzeczy obiektywnie złe, jest pozbawiona wyrzutów sumienia, zawsze potrafi znaleźć dla swoich zachowań usprawiedliwienie i wciąż się nad sobą użala, nawet gdy ewidentnie wina leży po jej stronie. Kiedy jednak poznajemy wszystkie okoliczności, Tracy zmienia się w postać, której nadal nie można popierać czy jej przyklasnąć, ale zrozumieć i współczuć już jak najbardziej.
Całość jest bardzo niejednoznaczna, trudna do osądzenia - nie jest to prosta opowieść o wściekłej, irracjonalnej kobiecie, jaką może się wydawać na początku.
Jedno trzeba przyznać - nie jest to książka obok której dałoby się przejść obojętnie. To chyba plus.

O ludziach doprowadzonych do ostateczności.
Tracy wraz z matką przyjeżdża na Komodo, by towarzyszyć starszemu bratu, który odbywa właśnie kurs instruktora nurkowania.
To jest bardzo niepozorna książka, która wielokrotnie potrafi człowieka zbić z pantałyku i uderzyć z kierunku, którego byśmy się nie spodziewali, a momentami jest wręcz szokująca. Opisuje przy tym bardzo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
369
224

Na półkach:

Po "Legendzie o samobójstwie" i "Brudzie" ta powieść wydaje mi się nieco gorsza. To ten moment, kiedy cofasz się razem z autorem w jego karierze i zamiast obserwować rozwój, widzisz regres. Trochę za dużo w "Komodo" fascynacji nurkowaniem i opisów wszystkiego co temu towarzyszy. Mi było to zupełnie niepotrzebne, bo nie chciałem czytać książki o divingu, a o relacjach międzyludzkich. Tutaj David Van jak zawsze daje radę. Warto to przeczytać, bo stworzone przez niego postacie są wyjątkowo barwne, jedna z nich wyjątkowo irytująca. I chyba właśnie o to chodzi kiedy pisze się książki - zbudować taką postać, która potrafi Cię naprawdę wkur*** :)

Po "Legendzie o samobójstwie" i "Brudzie" ta powieść wydaje mi się nieco gorsza. To ten moment, kiedy cofasz się razem z autorem w jego karierze i zamiast obserwować rozwój, widzisz regres. Trochę za dużo w "Komodo" fascynacji nurkowaniem i opisów wszystkiego co temu towarzyszy. Mi było to zupełnie niepotrzebne, bo nie chciałem czytać książki o divingu, a o relacjach...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to