„Przez całe życie pragnąłem się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni.”
Niewola ciemnoskórych w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, oczami chłopca, który ma ponad przeciętną fotograficzną pamięć i tajemniczą moc zwaną Kondukcją. Urodzony w niewoli i marzący o tym, by przypomnieć sobie mamę, bo w tej jednej kwestii jego pamięć zawodzi.
Niewolnictwo i tajemnicze moce? Jak do tak poważnego tematu można dodać realizm magiczny? Ta-nehisi Coates zrobił to brawurowo i stworzył historię, która dzięki temu zabiegowi jest jeszcze bardziej otwierająca. Czułam w niej jednocześnie moc tragedii niewolnictwa i sporej ilości nadziei w związku z tym co potrafi Hiram. Ciężko ująć mi w słowa ten stan, bo jest przez to lżejsza, a jednak po chwili uderza mocno. Może ma na to wpływ Kondukcja, która dzieje się przy wodzie i stąd takie przypływowe odczucia, bo akcja tej książki faluje i dojrzewa wraz z bohaterem. Fabuła ma spore podłoże historyczne i skupia się na działalności Podziemia, które pomagało w ucieczce niewolników. Wcześniej zdarzyło mi się o tym czytać w książce Colsona Whiteheada „Kolej Podziemna”.
Przeczytałam ostatnio w poście @cynamonowa_bibliotekara, że są książki, które czyta rozumem i są takie, które czyta wrażeniem; bardzo mi się to spodobało, bo oddaje właśnie moje emocje co do tej książki z czytania ją wrażeniem. Wrażeniem jak można tak pisarsko zadebiutować i jak doskonale oddać to co autor chciał przekazać przez tłumacza Dariusza Żukowskiego. Wrażeniem użycia środków stylistycznych i elementów gatunkowych, które świetnie ze sobą koegzystują. Wrażeniem mocy niewoli, rozdzielenia, podłości, miłości, wiary i człowieczeństwa. Siłą jaka drzemie w opowiadaniu historii i szukaniu dobrych dróg dla siebie i innych, na zewnątrz, ale też w środku siebie.
„Przez całe życie pragnąłem się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni.”
Niewola ciemnoskórych w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, oczami chłopca, który ma ponad przeciętną fotograficzną pamięć i tajemniczą moc zwaną Kondukcją. Urodzony w niewoli i marzący o tym, by przypomnieć sobie mamę, bo w tej jednej kwestii jego pamięć...
Początek niespecjalnie mnie zainteresował, ale postanowiłam dać szansę, bo nie jest to moja literatura, więc niekoniecznie mam wyrobione zdanie. I kurde, przez jakieś 70% byłam naprawdę mocno zaangażowana w historię i ciekawa losów bohatera.
Aż do momentu, w którym zaczęło się mambo-jumbo, czary mary, jakieś magiczne moce zwane kondukcją i zawiało mi mocno klimatem rodem z Zielonej Mili (widziałam pół filmu, nie przebrnęłam) i moje zainteresowanie całkowicie siadło. Kompletnie nie rozumiem wprowadzenia takiego rozwiązania i mi osobiście całkowicie zepsuło to lekturę.
Początek niespecjalnie mnie zainteresował, ale postanowiłam dać szansę, bo nie jest to moja literatura, więc niekoniecznie mam wyrobione zdanie. I kurde, przez jakieś 70% byłam naprawdę mocno zaangażowana w historię i ciekawa losów bohatera.
Aż do momentu, w którym zaczęło się mambo-jumbo, czary mary, jakieś magiczne moce zwane kondukcją i zawiało mi mocno klimatem rodem z...
Tytułowy wodny tancerz to ciemnoskóry chłopak, który miał to nieszczęście, że urodził się w Stanach Zjednoczonych w latach niewolnictwa. Jego matką była piękna ciemnoskóra kobieta, którą on pamięta bardzo słabo. W swoich mglistych wspomnieniach widzi ją wyłącznie jako postać tańczącą z dzbanem wody na głowie. Kobieta została sprzedana innemu panu kiedy Hiram był jeszcze bardzo mały.
Ojcem chłopca był jego właściciel. Hiram od dziecka wykazywał się nieprzeciętną inteligencją i z tego względu ojciec wybrał go na opiekuna i towarzysza dla swojego prawowitego syna. Pewnego wieczoru prowadzona przez Hirama bryczka wypadła z drogi a obydwaj młodzieńcy zostali z niej wyrzuceni do rwącej rzeki. Wydarzenie to ujawniło niezwykłą moc Hirama, dzięki której udało mu się wyjść z życiem z tego tragicznego wypadku. Sytuacja ta uświadomiła chłopakowi, że nie chce on dalej żyć w niewoli. Odtąd głównym celem Hirama stała się ucieczka do miejsca gdzie mógłby być wolny. Droga do tego celu okazała się bardzo burzliwa. Prowadziła przez liczne ruchy partyzanckie walczące z niewolnictwem, tajemnicze Podziemie a także inne tajne organizacje dążące do wyzwolenia czarnoskórych.
Historia Hirama była pełna przygód i zaskakujących wydarzeń. Ukazała determinację głównego bohatera w osiągnięciu upragnionego celu jakim jest wolność. Przedstawiła bardzo ważny problem i ciemną plamę w historii świata jaką było niewolnictwo. W moim odczuciu niepotrzebny był wątek realizmu magicznego, którym była niespotykana moc Hirama zwana kondukcją. Ciężko było mi zrozumieć sens i zamysł tego zabiegu. W niektórych momentach historia była dość mglista i niezrozumiała. Pojawiały się wspomnienia i wizje, które nie do końca logicznie były powiązane z fabuła powieści. Moim zdaniem historia byłaby znacznie ciekawsza bez elementów magicznych.
Tytułowy wodny tancerz to ciemnoskóry chłopak, który miał to nieszczęście, że urodził się w Stanach Zjednoczonych w latach niewolnictwa. Jego matką była piękna ciemnoskóra kobieta, którą on pamięta bardzo słabo. W swoich mglistych wspomnieniach widzi ją wyłącznie jako postać tańczącą z dzbanem wody na głowie. Kobieta została sprzedana innemu panu kiedy Hiram był jeszcze...
Nie na moje nerwy - infantylno-podniosły styl, zastępcze nazwy na określenie niewolnictwa, niewolników i posiadaczy, mało wiarygodny bohater. Może byłam w złym nastroju.
Nie na moje nerwy - infantylno-podniosły styl, zastępcze nazwy na określenie niewolnictwa, niewolników i posiadaczy, mało wiarygodny bohater. Może byłam w złym nastroju.
Ta książka płynie jak muzyka, nieprzewidywalnie jak jazz, ujmuje, bawi i wzrusza, karmi zmysły. Inna ze wszech miar. Jak poezja, jak baśń. Nadzwyczajna opowieść.
Ta książka płynie jak muzyka, nieprzewidywalnie jak jazz, ujmuje, bawi i wzrusza, karmi zmysły. Inna ze wszech miar. Jak poezja, jak baśń. Nadzwyczajna opowieść.
Czy segregacja ludzi według jakiś odgórnie przyjętych norm jest czymś ludzkim? Czy podziały są konieczne – zwłaszcza na tych lepszych i gorszych czy odstających od przyjętej „normy”? Każdy ma prawo do oddychania, uśmiechu, do robienia planów na przyszłość, bo ona prędzej czy później nadejdzie, czy do zwykłego bycia, egzystowania. Mamy prawo, wszyscy bez wyjątku – i biedni i bogaci i uczciwi i oszuści, chorzy i zdrowi – wszyscy mamy prawo żyć. Po lekturze „Wodnego tancerza” mam ochotę wykrzyczeć to na ulicy, na której zbity tłum ludzi wyczekuje autobusu. Mam ochotę wykrzyczeć to z dachu najwyższego budynku w mieście – by mój głos dotarł wszędzie i do wszystkich. A wystarczyła lektura „Wodnego tancerza” Ta-Nehisi Coates, by zaczęły we mnie buzować emocje. Choć to mało powiedziane – buzują we mnie gniew i złość.
Hiram, główny bohater powieści to czarnoskóry sierota, który nie wie, co to miłość rodzicielska. Jego ojciec od momentu jego narodzin nie interesował się nim, bo o dzieciach z „lewego” łoża się nie mówi, zwłaszcza, gdy jest się białym na włościach zarządcą innych. Takie dziecko to bękart i niewolnik. Hiram w wieku sześciu lat zostaje bez matki, dlatego pojęcie i poczucie miłości jest mu zupełnie obce. Nie zna miłości, nie zna oddania drugiemu – wszystkiego uczy się podczas dorastania, obserwacji oraz wizji, Kondukcji. Hiram to dziecko wyrzucone poza nawias życia. Matka widoczna jest jedynie podczas odchodzenia, nie odwraca się, a odchodzi tańcząc na moście. Jak wyglądała? Dlaczego mnie zostawiła? - zastanawia się chłopiec.
Kondukcja, jakiej doświadcza Hiram to zdolność widzenia tego, co było, a co często jest niejasne. To dar i przekleństwo równocześnie. Jako czarnoskóry został w chwili urodzenia wrzucony do szuflady opatrzonej napisem „Gorszy”. Takich ludzi wygania się biczem w pole, bierze do robót – nawet najgorszych i najbardziej upadlających. Takich ludzi też trzeba korzystnie sprzedać - z dużym zyskiem. Tak to bowiem funkcjonuje. Biali ludzie – nabywcy, czarnoskórzy – towar. Biali ludzie na czarnoskórych niewolnikach zbudowali swe bogactwa, lecz owo bogactwo przyniosło jedynie rozleniwienie i gnuśność, niewiedzę i dumę wraz z egoizmem.
Niewolnictwo stanowi fabułę „Wodnego tancerza”, lecz nie rozsiadamy się w luksusowych fotelach posiadaczy owych Utrudzonych. Wkraczamy pomiędzy czarnoskórych, perfidnie wyzyskiwanych niewolników, z nimi zasiadamy przy jednym stole, z nimi śpimy, z nimi też marzymy. O czym? O lepszym życiu, o własnych czterech kątach, o własnej roli do uprawy i rodzinie. Marzymy o tym, co się każdemu człowiekowi należy.
Lecz „Nieważne, czy się wybaczy ale nie wolno zapominać, bo to tyle, co umrzeć. Historia musi przetrwać. Historia jest życiem, jest szczęściem noszonym w sercu, które każdy ma. Nawet ta historia, która krwawi – żyje”.
Ta-Nehisi Coates napisał książkę, której treść rani serce, igra z uczuciami i przekonaniami, jakie się w sobie miało. Mój bunt i gniew sięgają zenitu przenikając się wzajemnie. Nikt bowiem nie zasłużył sobie na tak uwłaczające życie, na jakie skazano niewolników. Nikt nie zasłużył na bicze, pogardę, opluwanie, czy kopanie. Co z godnością? Co z szacunkiem? Co z duszą? Coates rozlicza się z minioną – lecz nadal żywą – historią Ameryki. Jego słowa i prowadzenie czytelnika poprzez strony powieści sprawia, że łkasz do wnętrza. W głównej mierze w obliczu własnej bezradności. Czytasz, a losy bohaterów kładą się w tobie, jak ciężkie głazy. Personifikujesz się z nimi, choć nie powinieneś, bo to sprawia, że krwawisz. Łzy barwią się na czerwono, kapią z brody, dłoni i trzymanej książki.
Czytając „Wodnego tancerza” o czarnoskórych, zniewolonych ludziach nasunęło mi się skojarzenie z „Przeminęło z wiatrem”, czy popularnym przed laty serialem „Północ Południe”. Bardzo lubię treść osadzoną w tamtych latach i wyobrażanie sobie połaci plantacji, jednak nie godzę się na poniżanie i wyzysk drugiego człowieka. Na to absolutnie nie wyrażam aprobaty. A w takie struny uderza autor „Wodnego tancerza”. Wrzuca czytelnika w sam środek smutnych i zmęczonych niewolników. Nie ocenia, nic nie narzuca. Sam musisz mądrze wybrać – szepcze Ta-Nehisi Coates.
„Wodny tancerz” to niesamowita powieść, która stopniowo zapuszcza w tobie korzenie,, by w konsekwencji zostać w tobie...Z tobą... Na zawsze już. Nigdy o niej nie zapomnisz, bo treścią jesteś już naznaczony. To stygmat umysłowy.
Zmieniasz własne postrzeganie czarnoskórych zarówno bliskim kontakcie, jak i czytając różnego rodzaju teksty lub powieści z czarnoskórymi w roli głównych bohaterów. Ich skóra, dłonie, błyszczące czoła – zachwycasz się nimi, współczujesz im, a gdy nadarza się okazja spędzenia z nimi trochę czasu, zauważasz coś jeszcze. Smutek. Smutek w oczach – w oczach, które zbyt wiele widziały cierpień, bólu i upokorzeń. To oczy ludzi, którzy zmagają się z osobowością, z rasą i z izolacją, jakie wybudowali we własnych głowach.
I ten smutek, niedola i historia zostały zamknięte w „Wodnym tancerzu”.
Polecam – szczerze i z sercem białej kobiety.
Niesamowita powieść. Piękna, mądra, urokliwa.
Czy segregacja ludzi według jakiś odgórnie przyjętych norm jest czymś ludzkim? Czy podziały są konieczne – zwłaszcza na tych lepszych i gorszych czy odstających od przyjętej „normy”? Każdy ma prawo do oddychania, uśmiechu, do robienia planów na przyszłość, bo ona prędzej czy później nadejdzie, czy do zwykłego bycia, egzystowania. Mamy prawo, wszyscy bez wyjątku – i biedni i...
Podobało mi się, że powieść pokazuje wiele aspektów niewolnictwa, jak również wielu ciekawych bohaterów, z których każdy musi mierzyć się z własnymi problemami. Dobrze mi się to czytało, ale mimo wszystko miałam poczucie, że treść tej powieści nie wnosi do mojej wiedzy i do światopoglądu niczego nowego. I może źle to brzmi, ale nie wzbudziła ona we mnie zbyt wielu emocji – odbierałam ją bardziej na poziomie racjonalnym. Autor, ustami Hirama tłumaczy nam czym było niewolnictwo i jaki gniew wzbudzało wśród poddanych mu ludzi. Niewolnicy fantazjowali o wolności, funkcjonowały mity o umiejętności latania albo teleportacji. Dlatego to, o czym mowa w "Wodnym tancerzu" wydaje mi się przenośnią, takim marzeniem o tym, by za sprawą czarów przenieść się w zupełnie inny: wolny i piękny świat…
Podobało mi się, że powieść pokazuje wiele aspektów niewolnictwa, jak również wielu ciekawych bohaterów, z których każdy musi mierzyć się z własnymi problemami. Dobrze mi się to czytało, ale mimo wszystko miałam poczucie, że treść tej powieści nie wnosi do mojej wiedzy i do światopoglądu niczego nowego. I może źle to brzmi, ale nie wzbudziła ona we mnie zbyt wielu emocji –...
W zasadzie ciężko mi będzie napisać coś "po polskiemu" na temat tej książki, bo zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Chyba największe wśród ostatnio przeczytanych książek.
"Wodny tancerz" to powieść traktująca o niewolnictwie i, tylko z pozoru, wolności. Autor wpłata tutaj niezliczoną ilość krzywd ludzkich. Handel ludźmi, utrata najbliższych, narodziny w niewolnictwie są tutaj na porządku dziennym. Generalnie w tej książce została przedstawiona ciężka sytuacja czarnoskórych ludzi żyjących w Ameryce. Kawał historii został przedstawiony w sposób, jak dla mnie, wręcz prawie poetycki. Autor operuje pięknym językiem, a książkę czyta się jednym tchem. Pochłania od pierwszych stron i nie pozwala od siebie odpocząć. Co więcej, po jej przeczytaniu na długo zostaje w głowie i skłania do głębokiej zadumy. Nawet to, że w historii takiej jak ta przemycony został akcent magiczny, nie przeszkadza. Jest tak spleciony z całością, że stanowi jej integralną część.
W całości książka piorunuje i zwala z nóg. Powtórzę się, ale jest przepiękna, bolesna, wciągająca.
Jeżeli szukacie książki, którą rozwali Was na łopatki to to jest odpowiednia pozycja!
W zasadzie ciężko mi będzie napisać coś "po polskiemu" na temat tej książki, bo zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Chyba największe wśród ostatnio przeczytanych książek.
"Wodny tancerz" to powieść traktująca o niewolnictwie i, tylko z pozoru, wolności. Autor wpłata tutaj niezliczoną ilość krzywd ludzkich. Handel ludźmi, utrata najbliższych, narodziny w niewolnictwie są...
Kiedy w ubiegłym roku zachwyciłam się, słuchając książki ""Między światem a mną" Ta-Nehisi Coatesa, nie mogłam oprzeć się myśli, że ten poruszający monolog, pełen lęku, bólu i gniewu, jest w pewien sposób głosem całego pokolenia czarnych obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy nie doświadczyli niewolnictwa, jednak, mimo upływu lat, wciąż muszą się mierzyć z przejawami dyskryminacji. Wsłuchałam się w ten głos z uwagą, po raz pierwszy czując, że choć w części mogę zrozumieć ich uczucia. Dlatego też wiedziałam, że "Wodnego tancerza" od Wydawnictwo AGORA tego autora będę chciała przeczytać.
Wydaje się, że literatura amerykańska temat niewolnictwa podjęła już w wielu różnych kontekstach i ujęciach, a nawet że dla tej części świata stał się on tematem dyżurnym. A jednak na rynku wydawniczym wciąż pojawiają się powieści, które się doń odwołują. Miarą ich jakości jest fakt, czy autorzy mają w tej kwestii coś istotnego do dodania, czy - w przypadku beletrystyki - przedstawią go w formie oryginalnej lub interesującej opowieści, czy tylko powielą schematy. Na szczęście Coates należy do tej pierwszej grupy.
"Wodny tancerz" jest bardzo udanym literackim debiutem autora. Historią, która zestawia ze sobą Utrudzonych i Wartościowych, przy czym koncentruje się na pokazaniu całego spektrum dramatu zniewolenia.
Coates stworzył poruszającą, wyjątkową powieść inicjacyjną zabarwioną szczyptą realizmu magicznego. Niezwykła moc Hirama sprawia, że może on osiągnąć więcej i pomóc ludziom, którzy są dla niego ważni. Pytanie, czy ci ludzie będą tę pomoc chcieli przyjąć. I tu autor stawia jedno z ciekawych pytań o to, jak udzielamy pomocy i jak ją przyjmujemy. Fantastyczny element wprowadzony jest do powieści subtelnie, dzięki czemu nie osłabia mocy bardziej realnych zagadnień podejmowanych przez autora.
Jednym z tych tematów jest kwestia wolności, której Coates wcale nie traktuje zero jedynkowo. Dowodzi, że nie ma czegoś takiego, jak wolność absolutna, a jednak nie może to dawać prawa do niewolenia innych. Drugim istotnym tematem, na którym swoją uwagę koncentruje Coates, jest pamięć. Mamy tu do czynienia zarówno z pamięcią jednostkową i koniecznością mierzenia się z traumami dla tworzenia własnej tożsamości, jak i z pamięcią zbiorową, która pozwala budować tożsamość społeczności i tworzyć więzi nawet tam, gdzie jest to bardzo trudne.
Siłą tej powieści jest nie tylko niezwykły główny bohater, wrażliwy i inteligentny, który doświadcza tak wielu aspektów życia Utrudzonych. Jej wyrazistość budują również postaci drugoplanowe - jak Thena, Sophia czy Corrine, a także byli niewolnicy, których Hiram spotka na swojej drodze. Ich wielowymiarowość sprawia, że książka zyskuje na jakości.
"Wodny tancerz" to wspaniała, porywająca lektura napisana pięknym językiem, wzbogacona iskrą realizmu magicznego, podejmująca temat wciąż bolesny i drażliwy. Jest powieścią zarówno inicjacyjną, jak i przygodową, a do tego refleksyjną historią o pamięci, tożsamości, wolności, goryczy, która przeradza się w rezygnację lub bunt. Zniuansowana, pozbawiona prostej dychotomii świata przedstawionego historia pozwala poruszyć całą gamę tematów tak jednostkowych, jak i uniwersalnych. Być może ze względu na wykorzystane środki wyrazu wydaje się mniej dosłowna i wyrazista niż esej "Między światem a mną", jednak nie zawsze trzeba krzyczeć, by zostać usłyszanym.
Kiedy w ubiegłym roku zachwyciłam się, słuchając książki ""Między światem a mną" Ta-Nehisi Coatesa, nie mogłam oprzeć się myśli, że ten poruszający monolog, pełen lęku, bólu i gniewu, jest w pewien sposób głosem całego pokolenia czarnych obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy nie doświadczyli niewolnictwa, jednak, mimo upływu lat, wciąż muszą się mierzyć z przejawami...
Niewolnictwo przypomina bycie zamkniętym w zbyt małej klatce, z której wypuszczanym bywa się jedynie, by podrygiwać według ruchów sznurków za które pociąga człowiek, który ma innego człowieka za swoją własność. Wiąże się to z obserwowaniem, jak nasze dzieci, rodzeństwo czy rodzice zostają sprzedani i znikają z naszego życia. Z niemym przyzwoleniem na kolejne kary fizyczne czy psychiczne, wobec których nie sposób się sprzeciwić. Brakiem głosu, gdy wszystko w nas zdaje się krzyczeć i brakiem ruchu, gdy pięści z bezsilności chcą ruszyć do ataku. To utracenie prawa do oddechu bez pozwolenia człowieka, od którego zależy całe nasze życie.
Właśnie w takim świecie dorasta Hi. Syn właściciela plantacji oraz czarnej kobiety. Niewolnik, który traci matkę i choć żyje obok ojca czy brata, nie jest im równy. Nawet jego ponadprzeciętna pamięć czy duża inteligencja nie może dać mu wolności, o jakiej w skrytości serca wielu ludzi wokół niego marzy. Jest on osobą upartą, a momentami naiwną, o co trudno obwiniać kogoś, komu nie dane było poznać świata innego niż niewola. Od dziecka doświadcza wiele bólu, a życie nie ma w planie go oszczędzać. Wiele wokół niego okrucieństw, ale jest w tym też promyk nadziei.
Powieść Ta-nehisi Coatesa opisuje wydarzenia prawdopodobne i realne, ale dodaje do nich szczyptę magii w postaci Kondukcji. Siły, która nie jest niezwyciężona i która nie jest lekarstwem na problemy codzienności, ale są chwile, gdy potrafi zaważyć na czyimś życiu lub śmierci. Pokolenia niewolnictwa wypalały dusze kolejnych osób i sprawiały, że moc ta odeszła niemalże zupełnie w zapomnienie, a jednak ostały się jednostki, w których wciąż może się obudzić i Hi okazuje się jedną z takich osób. Wątek ten jest jednak jedynie jednym z wielu, które budują tę powieść.
Jest tutaj miłość i przyjaźń. Jest zdrada i samotność. Bohaterowie muszą uważać na każdy swój ruch, a ufać drugiemu człowiekowi jest bardzo trudno. Plotki jednak mówią o północy, gdzie nawet czarny może chodzić wolny niczym pan.
„Wodny tancerz" to opowieść o dążeniu do wolności fizycznej i duchowej, a zdanie to musi wystarczyć, jako dopełnienie zarysu fabuły, bo zdradzenie czegokolwiek więcej może jedynie zepsuć przyjemność, jaka płynie z czytania. Powieść ta należy do nieco grubszych książek, a już na pewno ciężkich treścią, a jednak miałam spory problem, by się od niej oderwać. Gdy już zaczęłam czytać, to nie mogłam jej odłożyć, a gdy już udało mi się to zrobić — wciąż wracałam do niej myślami. A jednak polubiłam się z tym tytułem jedynie połowicznie i to nie dlatego, że miał on jakieś uwierające czy wyraźne wady. Po prostu był najwyraźniej nie do końca „mój", choć zdecydowanie będę jeszcze długo o nim myśleć i nie mogę go nie docenić. Kreacja bohaterów, ich zmieniające się w ciągu życia podejście do świata, sytuacja społeczna... Wszystko to było dopracowane i umilało lekturę, choć już sam styl autora potrafił to zrobić. Jedyne więc, co mogę na koniec napisać, to rada, by zapamiętać nazwisko Coates i mieć na uwadze jego kolejne teksty.
przekł. Dariusz Żukowski
Niewolnictwo przypomina bycie zamkniętym w zbyt małej klatce, z której wypuszczanym bywa się jedynie, by podrygiwać według ruchów sznurków za które pociąga człowiek, który ma innego człowieka za swoją własność. Wiąże się to z obserwowaniem, jak nasze dzieci, rodzeństwo czy rodzice zostają sprzedani i znikają z naszego życia. Z niemym przyzwoleniem na kolejne kary fizyczne...
Książka, to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakimi człowiek mógł obdarować drugiego człowieka. Wiele z nich służy czystej zabawi i rozrywce, ale są też i takie, które zdają się wpływać na nasze życie. Kształtują nasza osobowość, charaktery i są źródłem wiedzy. Jedną z takich właśnie pozycji jest "Wodny tancerz" Ta-Nehisi Coatesa - debiutancka powieść nagrodzonego National Book Award autora autobiograficznego eseju "Między światem a mną". Młodego człowieka, a zarazem jednego z najwybitniejszych afroamerykańskich twórców. Wielokrotnie nagradzanego dziennikarza, pisarza i autora komiksów.
Kiedy zatem książka "Wodny tancerz" trafiła w moje ręce, czułam się wyróżniona. Potem zaczęłam ją czytać. Już w jej wstępie zrodziła się we mnie fascynacja. Rósł też niepokój. Strach o to czy zdołam potem oddać w pełni jej temat i piękno. Niewolnictwo nie jest bowiem prostym zagadnieniem. I co ja tak naprawdę o nim wiem? Jedna książka albo dwie i kilka obejrzanych filmów nie czyni mnie znawcą. Za to sprawia, że wraz z dotknięciem tego tematu narasta we mnie gniew. Ból, smutek. Żal, a nawet rozpacz. Nie rozumiem niewolnictwa i nie godzę się z nim. Ale to fakt. Ono istniało i to w takim wymiarze o jakim pisze Ta-Nehisi Coatesa.
Czymże zatem jest ta powieść? Co oferuje? Bez wątpienia serwuje czytelnikowi brawurową przygodę i podróż do Ameryki wielu podziałów. Do miejsca, w którym niewolnictwo i przemoc wobec drugiego człowieka dla wielu było rzeczą naturalną. Gdzie za nic miano rodzinne więzi, a członkami rodzin handlowano niczym lalkami. Gdzie rosła nienawiść, a wraz z nią silna potrzeba wolności. Autor zabiera czytelnika również w głąb ludzkiego umysłu, w głąb jego duszy i serca. Bycie niewolnikiem nie oznacza bowiem zaprzestania bycia człowiekiem. Hiramowi towarzyszą więc cały szereg emocji, łącznie z potrzebą bycia wolnym człowiekiem. W prawi i na duszy.
"Przez całe życie pragnął się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni. Lecz w przeciwieństwie do reszty - w przeciwieństwie do całego Lockless - on miała środki, by to marzenie zrealizować".
Miała też niezwykły dar. Dar obserwowania i zapamiętywania. Słowa innych bardziej widział niż słyszał. Dzięki temu posiadł wiedzę, a życie blisko Wartościowych nie było dla niego łaską. Było przekleństwem. Potęgowało tylko jego ciężar, który w sobie nosił. Ciężar zniewolenia. Świadomość bowiem tego co mają i jak żyją było wyznacznikiem tego co jemu i innym czarnym odebrano. Kolejną katuszą dla niego była fakt, iż gdzieś tam, daleko żyje ktoś kogo bardzo kocha, Ktoś, kogo brutalnie mu odebrano i już nigdy nie spotka na tym skutym kajdanami upadłym świecie. Wiedział to i to, że wystarczyło do tego jedno skinienie białej ręki - ręki jego ojca. W Hiramie dojrzewa też myśl, że w jest w nim ktoś drugi. Ktoś kogo nie da się spętać. Zbyt dużo wiedział jak na czarnego człowieka. Wiele już też widział i nie było szans, by pozostał tu gdzie jest i zachował życie. Były więc chwile w których bał się samego siebie. Bał się tego, że nigdy nie wyzwoli się z łączącym go z tym miejscem więzów krwi. Wiedział też, że jego geniusz nie odpycha białego człowieka. Wręcz przeciwnie - podnosi jego cenę. W chwili jednak, gdy wydostał się z nurtu Gosse, w którym zginął jego biały brat, zmienił swoje spojrzenie na przyszłość. Obudził się w nim nowy rodzaj tęsknoty. Tęsknoty za wolnością ponad wszystko.
"Kiedy wejrzałem w tę przyszłość na mgnienie... mój Boże, odrodził się we mnie cały świat. Zmierzałem ku wolności, wolności w swoim sercu, wolności na bagnach..." "Zamierzałem porzucić to wszystko, nawet Thenę, na rzecz wolności, jakiej zaznam w Podziemiu".
Tak też zaczyna się nowe życie Hirama. Niestety wciąż pełne okrucieństwa, tęsknoty i walk toczących się między handlarzami niewolników z zniewolonymi. Życie nasiąknięte niebezpiecznym idealizmem, któremu towarzyszy ogromne poczucie straty i pragnienie odzyskania rodziny. Miał jednak swój cel i ogromną determinację, a w konsekwencji swego życia przekonała się, że nie ważne czy się komuś wybaczy czy nie. Ważne by nie zapomnieć. Bo to oznaczałoby tyle samo co umrzeć.
Bez wątpienia "Wodny tancerz" to powieść przejmująca. Przywracająca pamięć o skrzywdzonych. Nawołująca do pokory wobec życia i szacunku wobec drugiego człowieka niezależnie od rasy, wyznania czy poglądów. Powieść trudna i bolesna. Pełna krzywd. Ponadczasowa. Bo nie o czas ani nie o miejsce tu tylko chodzi, a o człowieczeństwo. Wciąż bowiem spotykamy się z wyzyskiem drugiego człowieka i obojętnością na jego krzywdę. Wciąż jesteśmy też niewolnikami, tyle tylko że teraz częściej własnych słabości i czasu. Mamy jednak wybór. Oni tego nie mieli. Nie w świecie Wartościowych i niewielki tam na dole...
Ta historia ma również ugruntowanie w prawdziwych dziejach jednej z amerykańskich rodzin, co nie wydaje się niczym zaskakujący. Zaskakiwać za to może z jaką precyzją tworzy obrazy i z jakim echem odbija się w umyśle czytelnika. Oraz sposób w jaki autor zuniwersalizował temat niewolnictwa, nadając mu cech powieści dostępnej niemal dla każdego. Powszechnej w odbiorze. Spróbujcie, a przekonacie się sami. I choć powieść "Wodny tancerz" przybiera formę intymnego stadium, w którym wybrzmiewa głos bohatera, to ma również przestrzeń w której ujawnia się obraz życia społecznego wraz z jego normami. Warto również podkreślić, że proza Ta-Nehisi Coatesa jest tylko na pozór statyczną. Jednowątkową powieścią. Dzięki zmienności sytuacji w których znajduje się bohater nabiera ona dynamizmu i świetnie sią ją czyta.
Książka, to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakimi człowiek mógł obdarować drugiego człowieka. Wiele z nich służy czystej zabawi i rozrywce, ale są też i takie, które zdają się wpływać na nasze życie. Kształtują nasza osobowość, charaktery i są źródłem wiedzy. Jedną z takich właśnie pozycji jest "Wodny tancerz" Ta-Nehisi Coatesa - debiutancka powieść nagrodzonego National...
Stoję na brzegu rzeki Goose. Widzę, jak Hiram znika pod wodą. Szamocze się, wciąga go nurt. Zanim pomyślę, wskakuję. Lodowata woda odbiera mi oddech. Znaleźć się blisko niego, tylko znaleźć się blisko niego. Przecinam krzykiem rozbijające się o nas fale. Wyciągam przed siebie ręce. Gdy w końcu trafiam na jego dłoń… już wiem. Utoniemy.
Dla niego mogę dzisiaj utonąć.
• „Wodny tancerz” - Ta-Nehisi Coates •
Tonęłam przez dwa dni. Przez 519 stron. Nabierałam powietrza, gdy ją odkładałam, a potem znowu wskakiwałam w otchłań.
Tonęłam, gdy ojciec sprzedawał jego matkę.
Tonęłam, gdy matkom wyrywano ich dzieci.
Tonęłam, gdy ludzie stawali się niczym w rękach panów. Towarem, z którym można zrobić wszystko.
Wypływałam, gdy ta, która straciła tak wiele, przyjęła go pod swój dach.
Wypływałam, gdy on kolejny raz wstawał z ziemi i szedł dalej.
Wypływałam, gdy szukał wolności. Gdy wolność składała pocałunki na jego ustach.
To niezwykła powieść. Tak. Niezwykła. Porywająca jak nurt rzeki Goose. Wystarczy wejść do wody po kostki, przeczytać pierwsze zdanie, by zaraz poczuć zimno wylewające się do uszu i być w samym jej środku.
Do bólu realna, choć złamana realizmem magicznym. Tak bardzo ludzka, jednak wzmocniona siłą Kondukcji.
Chociaż to najbardziej wymagająca książka (i jedna z najgrubszych!), jaką przeczytałam w tym roku, to, że pochłonęłam ją w dwa dni, musi coś znaczyć. A może bardziej to ona pochłonęła mnie. Wypełniła wszystkie drzemki Emilki, każde karmienie i przesunęła nawet godziny moich posiłków. Czytałam, czytałam, czytałam. Przez cały weekend.
Hiram zaciska palce na naszyjniku.
Zaraz zacznie snuć swoją opowieść.
Wiem. Dla jego słów dzisiaj utonę.
I wciągnę Was za sobą w nurt.
Zapomnimy, jak się oddycha.
Tylko jego historia.
Utonęłam.
Zaczytana Querida
Stoję na brzegu rzeki Goose. Widzę, jak Hiram znika pod wodą. Szamocze się, wciąga go nurt. Zanim pomyślę, wskakuję. Lodowata woda odbiera mi oddech. Znaleźć się blisko niego, tylko znaleźć się blisko niego. Przecinam krzykiem rozbijające się o nas fale. Wyciągam przed siebie ręce. Gdy w końcu trafiam na jego dłoń… już wiem. Utoniemy.
Dla niego mogę dzisiaj utonąć.
• „Wodny...
Taniec na wodzie dzieje się z pamięci ubranej w opowieści. Z braku wolności, tęsknoty i niepewności jutra. Ze słów.
Nie da się uciec od bólu niewolnictwa nawet, gdy jest się synem właściciela i nosi po nim jaśniejszą skórę i zielonoszare oczy. Nie da się nawet wtedy, gdy wieść niesie, że po babci przejęło się dar Kondycji. Przenieść ciało swoje i bliskich w miejsce obiecujące spokój i wolność to wielka rzecz, przenieść serce, przywiązanie i najmniej nawet ciepły dom - to wyzwanie, któremu sprostać nie sposób.
Utkana z fantazji i rodzinnej opowieści historia Hirama niesie nas pięknym słowem w trudne czasy powolnego rozkładu amerykańskiego południa, na którym codzienność nadal wspiera się na niewoli lecz krok po kroku, lenistwo i poleganie na pracy zawłaszczonych ludzkich rąk, obraca majątki w pył. Handel niewolnikami kwitnie, bo dzielenie rodzin i przerzucanie ich członków w inne rejony daje szansę na ucieczkę od bankructwa. Gdzieś nieopodal, na północ od pól, dzieje się kolej podziemna, która wyszarpuje z rąk właścicieli czarne życia. Ucieczki, pogonie, kary i więzienia, ból i zatracenie w marzeniach o uzyskaniu godnego miana - tak wygląda życie. Albo też jego poszarpana namiastka.
Bohater Ta-Nehisiego Coatesa jest porażająco spokojny, zaraża nas niewypowiedzianym smutkiem osób pozbawionych samostanowienia, budujących nadzieję tylko na chwilę, bo historia uczy pokory i pogodzenia się z faktem bycia Utrudzonym. W świecie Wartościowych nie ma miejsca na podnoszenie głowy, biała biedota gardzi ciemniejszą skórą, dla pracujących, pokonanych samotnością i udręką są nory w ziemi, miasteczka zrujnowanych chałup i wyryte pod majątkami krecie siedliska.
Promyk słońca wyziera z niespodziewanych miejsc, z oczu białych ludzi, których prawie nie można było o to podejrzewać i z okruchów pamięci, w której matka i ciotka, a potem ukochana Sophia wirują z dzbanem na głowie wokół ogniska. Ten taniec wody i wspomnień wygłusza rzeczywistość i niesie hen daleko w czas i miejsce, gdzie babcia i grupa innych zniknęli w rzecznej mgle. Jak król, który w strasznej godzinie, wyprowadził swoich ludzi z morza.
"Wodny tancerz" to opowieść snującą się niczym nocny opar, pełna filozoficznych refleksji na temat wolności i ciężaru wyborów w świecie, który te wybory ogranicza do minimum jednocześnie obciążając je ogromną odpowiedzialnością. W środkowej części książki ta rozkołysana bólem i niepamięcią historia zmienia bieg, nabiera szybkości potrzebnej do ukazania działania - najpierw w Filadelfii, potem na powrót w rejonach walki Podziemia. Ten fragment nieco odbiega od stylu i głębi wcześniejszych rozważań i mniej trafia do moich emocji ale rozumiem zamysł autora, który dialogami i zmianami akcji ukazał niezwykle bolesny trud decydowania o być albo nie być osób, które uda się przemycić i tych, którym pozostaje czekać. Postać Mojżesz (to kobieta) spaja realia z wyobrażeniami daru i misji, kolejne wydarzenia przywracają pamięć i pokazują młodzieńczą nieprawość niedoceniania osób, które oddały Hiramowi cały swój świat.
Wszystko to, co opisuje autor jest po coś. I zanurzenie się w nurt niewolniczych pieśni i strasznego bólu po utracie rodzin, i bezwzględność wyborów i dojrzewanie do Kondukcji i mądrego z niej korzystania.
Rozkołysana i wzburzona - taka jestem po tej lekturze. Jest bardzo inna od typowych opowieści o dramacie niewolnictwa - głęboka i mocno wsparta na pochwale zadumy i pamięci, dzięki której budujemy w sobie siłę i wiarę w to, że każdy człowiek może powiedzieć: tutaj jest mój dom, tutaj jestem wolny.
Polecam z pełnym przekonaniem i podziwem dla języka opowieści w tłumaczeniu Dariusza Żukowskiego.
Katarzyna
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Agora
Taniec na wodzie dzieje się z pamięci ubranej w opowieści. Z braku wolności, tęsknoty i niepewności jutra. Ze słów.
Nie da się uciec od bólu niewolnictwa nawet, gdy jest się synem właściciela i nosi po nim jaśniejszą skórę i zielonoszare oczy. Nie da się nawet wtedy, gdy wieść niesie, że po babci przejęło się dar Kondycji. Przenieść ciało swoje i bliskich w miejsce...
"Wodny tancerz" Ta-Nehisi Coatesa podobał mi się bardzo z trzech powodów:
a) lubię realizm magiczny w tego typu powieściach i dokładnie w takim wydaniu
b) odkąd przeczytałam "Kolej podziemną" Colsona Whitehead'a chciałam przeczytać powieść ukazującą "podziemie" nie od strony uwalnianych, a uwalniających
c) tęskniłam za dobrą powieścią o niewolnictwie (jakkolwiek źle to brzmi 🤷♀️)
Co prawda nic nie przebije "Księgi nocnych kobiet" Marlona Jamesa i muszę przyznać, że pierwsza połowa Tancerza była znacznie lepsza od drugiej, ale podobała mi się i fabuła i postaci i poetycki język tej powieści.
Biorąc pod uwagę, że to debiut autora to jestem jak najbardziej na tak, choć jego esej "Między światem a mną" porusza mocniej - być może dlatego, że dotyka współczesnego rasizmu, który jest kontynuacją niewolnictwa wynikłego z ideologii wyższosci bialej rasy nad czarną i stworzonej po to, by to niewolnictwo - jako darmową siłę roboczą niezbedną do zagospodarowania nowo skolonizowanego lądu usprawiedliwić.
I o ile esej Te-Nehisi Coatesa odbieram jako głos skierowany do białych, ku lepszej przyszłości potomnych, to "Wodnego tancerza" czytam jako hołd złożony przodkom.
Jeśli czujecie, że to coś dla was, polecam obie pozycje autora.
"Wodny tancerz" Ta-Nehisi Coatesa podobał mi się bardzo z trzech powodów:
a) lubię realizm magiczny w tego typu powieściach i dokładnie w takim wydaniu
b) odkąd przeczytałam "Kolej podziemną" Colsona Whitehead'a chciałam przeczytać powieść ukazującą "podziemie" nie od strony uwalnianych, a uwalniających
c) tęskniłam za dobrą powieścią o niewolnictwie (jakkolwiek źle to...
Wydawałoby się, że historia urodzonego w niewoli Hirama Walkera, bohatera książki „Wodny tancerz” Ta – Nehisi Coatesa jest tylko jedną z wielu. To nie prawda. Jest aż jedną z wielu. Całe pokolenia czarnych kobiet, mężczyzn i dzieci zostały naznaczone piętnem niewolnictwa. Obserwując jego żmudną drogę do wolności nie sposób nie zadać sobie pytania, ile tak naprawdę jest warte ludzkie życie. Ale też kolejnych. Skąd bierze się to przekonanie w człowieku, że może decydować o innych ludziach, że ma prawo zadawać ból bez konsekwencji, że może żądać nie dając nic od siebie? Hiram chce dokonać czegoś ważnego, chciałby, żeby jego życie coś znaczyło, jednak wygląda na to, że tylko wolność może dać mu szczęście. A drzwi do niezależności otwierają mu nie tylko moce nadprzyrodzone, które w sobie odkryje, lecz ogrom wyrzeczeń, które będą się wiązały z działaniem w podziemiu na rzecz uwolnienia innych. Cena, którą zapłaci będzie bardzo wysoka…
Nie rozumiem, dlaczego bardzo donośny głos zniewolonych czarnych mieszkańców Ameryki, który wypływa z debiutu Ta -Nehsi Coatesa nie wstrząsnął mną do głębi, choć przecież powinien i bardzo tego chciałam. Chyba zagubiłam się gdzieś między wplecionymi tutaj cząstkami mistycyzmu i magicznymi obrazami, a poszarpaną, przerażającą i brutalną rzeczywistością czasów niewolnictwa. Magia, którą autor nasycił swoją opowieść cały czas gdzieś ulatywała, a ja próbując jej szukać nie potrafiłam się skupić na tym, co najważniejsze. To pragnienie i walka o wolność oraz cena, jaką trzeba za nią zapłacić powinny tutaj wybrzmieć najgłośniej. A ja usłyszałam tylko namiastkę, a to było zdecydowanie za mało, by mną wstrząsnąć, za to wystarczająco, by mnie poruszyć i abym mogła docenić tę książkę, bo jest naprawdę potrzebna, jest bardzo wartościowa i skłania do zadania sobie ważnego pytania o istotę człowieczeństwa. Jestem pewna, że znajdzie swoich fanów, bo przecież wszyscy różnimy się bagażem doświadczeń, a ten na pewno będzie miał wpływ na odbiór. Przepiękny poetycki język z pewnością nie pozostawi nikogo obojętnym. Ta – Nehsi Coates oddał w ręce czytelników wyjątkową powieść drogi, która pielęgnuje pamięć o ofiarach niewolnictwa, przywracając im tym samym godność.
Dziękuję Wydawnictwu Agora za egzemplarz do recenzji!
PS Zachwycam się okładką! Muszę docenić pracę tłumacza Dariusza Żukowskiego.
Wydawałoby się, że historia urodzonego w niewoli Hirama Walkera, bohatera książki „Wodny tancerz” Ta – Nehisi Coatesa jest tylko jedną z wielu. To nie prawda. Jest aż jedną z wielu. Całe pokolenia czarnych kobiet, mężczyzn i dzieci zostały naznaczone piętnem niewolnictwa. Obserwując jego żmudną drogę do wolności nie sposób nie zadać sobie pytania, ile tak naprawdę jest...
Ta-Nehisi Coates postawił sobie niezwykle ambitny cel - opowiedzieć historię niewolnika, gdyż jak napisał we wstępie - historia pana nigdy nie potrzebowała narratora.
Poznajemy tu urodzonego w niewoli chłopca Hirama Walkera, którego w dzieciństwie rozłączono z matką, od której odziedziczył niezwykłą moc kondukcji. Ta magiczna siła ratuje mu życie i pozwala dowolnie odtwarzać w pamięci przeszłość. Z czasem dorasta w tym młodym człowieku pragnienie wolności, które z wiekiem staje się coraz silniejsze. To opowieść pełna bohaterskich czynów, niewyobrażalnego cierpienia, poświęcenia własnego życia, by ratować wolność innych.
Jesteśmy przeniesieni do Wirginii na niewolnicze pola amerykańskiego Południa, gdzie uprawia się tytoń, a rzeczywistość dzieli się na Utrudzonych - czarnych i Wartościowych - białych. To świat upadły, skuty kajdanami, tu rodziny powstają i obracają się w proch za jednym skinięciem białego człowieka. Dobrze rozbudowane tło fabularne i liczne wątki poboczne czynią z tej historii opowieść na wysokim poziomie. Jeśli spodobała Wam się "Kolej podziemna" to ta lektura również nie zawiedzie. Osobiście pierwszą połowę przeczytałam z ciekawością i zapartym tchem, a później, gdy akcja nieco zwolniła i pojawiało się coraz więcej nowych wątków ogarnęło mnie lekkie znużenie.
Elementy magiczne zrobiły na mnie największe wrażenie.
Ta-Nehisi Coates postawił sobie niezwykle ambitny cel - opowiedzieć historię niewolnika, gdyż jak napisał we wstępie - historia pana nigdy nie potrzebowała narratora.
Poznajemy tu urodzonego w niewoli chłopca Hirama Walkera, którego w dzieciństwie rozłączono z matką, od której odziedziczył niezwykłą moc kondukcji. Ta magiczna siła ratuje mu życie i pozwala dowolnie...
„Wodny tancerz” to powieść, którą czyta się jednym tchem. O czym jest? To ciekawie pokazane burzliwe losy Hirama Walkera oraz postaci drugoplanowych, wśród których są właściciele plantacji, łowcy niewolników oraz członkowie Podziemia.
Hiram Walker urodził się w niewoli. Kiedy jego matka została sprzedana, Hirama pozbawiono wszelkiej pamięci o niej, ale został obdarzony tajemniczą mocą. Lata później, kiedy mężczyzna prawie tonie w rzece, ta sama moc ratuje mu życie. To spotkanie ze śmiercią rodzi w nim pilną potrzebę i śmiały plan: uciec z jedynego domu, jaki kiedykolwiek znał. Ucieczka z plantacji może zakończyć się śmiercią, ale mimo tego nie przestaje o niej myśleć.
Ta-Nehisi Coates buduje piękne, zapadające w serce sceny. To uniwersalna powieść o niewolnictwie, wolności, humanitaryzmie, mentalności i okrucieństwie białych. Autor doskonale pokazał dysproporcje między białymi i czarnymi, ich oczekiwania i życie. Na uznanie zasługuje także piękna okładka. Bardzo mnie wciągnęła, chociaż przyznam, że elementy magiczne trochę mnie irytowały.
Obok „Wodnego tancerza” nie można przejść obojętnie, więc polecam lekturę z czystym sumieniem.
„Wodny tancerz” to powieść, którą czyta się jednym tchem. O czym jest? To ciekawie pokazane burzliwe losy Hirama Walkera oraz postaci drugoplanowych, wśród których są właściciele plantacji, łowcy niewolników oraz członkowie Podziemia.
Hiram Walker urodził się w niewoli. Kiedy jego matka została sprzedana, Hirama pozbawiono wszelkiej pamięci o niej, ale został obdarzony...
To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i już wiem, że z pewnością sięgnę po “Między światem a mną”, za którą Ta-Nehis Coates otrzymał National Book Award, a także został finalistą nagrody Pulitzera.
To odważna, głęboka i bardzo osobista podróż do Wirginii, którą świetnie oddają słowa Fredericka Douglasa, zamieszczone na początku pierwszego rozdziału - “Moim zadaniem było opowiedzenie historii niewolnika. Historia pana nigdy nie potrzebowała narratora”.
Główny bohater, Hiram Walker, urodził się w niewoli. Jego matka została sprzedana gdy był dzieckiem i tym samym stracił wszystkie związane z nią wspomnienia, jednak “zyskał” coś w zamian. Kilka lat później odkrywa w sobie wyjątkową moc, która ratuje mu życie i którą w przyszłości jeszcze nie raz wykorzysta.
Życie chłopaka toczy się na pracy wraz z pozostałymi Utrudzonymi pracującymi w Lockless, choć jego rola nieco różni się od innych, ale o tym przekonacie się sami. Jednak ten wyjątkowy chłopak od zawsze chciał więcej, a ogromna moc drzemiąca w jego ciele domaga się uwolnienia. I tak właśnie zaczyna się długa podróż Hirama, która zgotuje mu piekło, ale też napełni siłą i nadzieją.
Książka jest obszerna, ale czyta się ją z niezwykłą lekkością i przyjemnością. Świetny styl autora i tłumaczenie. Pierwsza część książki wydała mi się bardziej filozoficzna, pojawiało się więcej spostrzeżeń, obserwacji i przemyśleń bohatera, natomiast w pewnym momencie to jednak fabuła wyszła na pierwszy plan i sama akcja nabrała większego tempa.
Wydarzenia skupiają się wokół Hirama, chociaż wątki poboczne są liczne i dobrze rozbudowane. Bohater jednak stanowi znaczące epicentrum i spoiwo fabuły. Możemy dokładnie poznać jego myśli i uczucia, często pełne obaw, a czasem pełne pewności i determinacji. Autor pozwolił sobie także na wtrącenia, którymi wyjaśnia, że dana decyzja za jakiś czas okaże się błędna lub że Hiram będzie jej po prostu żałował i nie jestem pewna, czy ten zabieg podobał mi się, czy wręcz odwrotnie ;)
Element magiczny, jakim jest moc kondukcji, nie przeszkadzał mi. Był delikatnie i naturalnie wpleciony w akcję, był w pewien sposób mistyczny i owiany legendami, co dodawało u tajemniczości.
To wielowątkowa historia o życiu, jakie wiodły miliony ludzi. O niewolniku, który pragnął lepszego świata dla siebie i innych. O dorastaniu w nędzy, wykorzystywaniu dzieci do pracy, o handlu ludźmi i ich nieludzkim traktowaniu, o rozdzielaniu cały rodzin, co na zawsze łamało ich serca…. Ale także o wspólnocie, którą tworzyli, aby przetrwać, o nadziei, poszukiwaniu miłości i akceptacji.
To mocny i wyrazisty głos zabrany w imieniu całych pokoleń zniewolonych kobiet, mężczyzn i dzieci. To próba zrozumienia i rozprawienia się z niesprawiedliwościami, jakie rządziły ówczesnym światem. Autor dotyka tu nie tylko kwestii niewolnictwa, ale wszelkich nierówności oraz potrzeby podejmowania walki na rzecz słabszych. To także często rozrywająca serce opowieść o nieustannym poszukiwaniu swojej drogi, odkrywaniu samego siebie, co okazuje się drogą długą, pełną porażek i często niestety bolesną.
To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i już wiem, że z pewnością sięgnę po “Między światem a mną”, za którą Ta-Nehis Coates otrzymał National Book Award, a także został finalistą nagrody Pulitzera.
To odważna, głęboka i bardzo osobista podróż do Wirginii, którą świetnie oddają słowa Fredericka Douglasa, zamieszczone na początku pierwszego rozdziału - “Moim zadaniem było...
Pragnienie wolności (także duchowej) często bywa silniejsze niż strach. Główny bohater tej powieści drogi postanawia zmienić bieg swego żywota, zawalczyć o wspomnienia dotyczące najważniejszej kobiety jego życia. Co nagle utracił.
Jednak to miłość i siła drzemiąca w człowieku czyhajace na właściwy moment by wybrzmieć i ucieczka nadają kompozycji tytuł. Wiedziałam,że dostanę książkę przesyconą cierpieniem i tęsknotą. Nie sądziłam jednak, że tak wiele będzie w niej o zerwanych więziach, zniewoleniu człowieka przez człowieka. To także klauzula milczącego cierpienia, świat topiący się w garści łez... z powodu koloru skóry. Rzecz pokazująca, że czasem nie zdajemy sobie sprawy czego sobie życzymy pragnąć wolności.Jak wiele może ona kosztować. Powieść nie jest pozbawiona symboliki, sił nadprzyrodzonych, enigmatycznych efemerycznych chwil.
W moim odczuciu koleje losu bohaterów tracą przez to na wiarygodności. Brutalność wpleciona w fabułę tego niestety nie zmienia. Docenić należy determinację Hirama, walkę o człowieczeństwo. Autor zadaje tu sporo fundamentalnych pytań chociażby dotyczących kondycji natury ludzkiej, jego zezwierzęcenia. Nie brak nadziei. Pragnień, które nie sposób spełnić jeśli nie ma się odpowiedniego startu... Cieszy, że plejada postaci tak bogata, że autor stara się dzięki dziełom przywrócić swym przodkom głos. Obnażyć poniekąd część historii Ameryki. Jednak nie mogę napisać żeby przepływały przeze mnie jak rzeka emocje postaci, ich traumy, rozstania. Sądzę,że na odbiór książki duży wpływ będą miały doświadczenia czytającego. Jego tęsknoty, niepowetowane straty, podejście do życia. Pozostanę w uwielbieniu dla "Między światem a mną" (takiej intymności szukam)Nie zmienia to jednak faktu, że jest to lektura którą warto przeczytać, gdyż otwiera oczy na trucizny, które tłoczą się w ludziach od wielu, wielu lat.
Pragnienie wolności (także duchowej) często bywa silniejsze niż strach. Główny bohater tej powieści drogi postanawia zmienić bieg swego żywota, zawalczyć o wspomnienia dotyczące najważniejszej kobiety jego życia. Co nagle utracił.
Jednak to miłość i siła drzemiąca w człowieku czyhajace na właściwy moment by wybrzmieć i ucieczka nadają kompozycji tytuł. Wiedziałam,że dostanę...
Oparta na motywie ucieczki do wolnego świata powieść autora powinna spodobać się każdemu komu bliska jest wydana już jakiś czas temu "Kolej podziemna" Colsona Whiteheada. Obie są niejako powieścią drogi, obie cechuje chęć wyrwania się ze zniewolonego świata amerykańskich plantacji i marzenia o wolności, obie wreszcie oparte są na pewnym rodzaju symboliki. I chociaż obaj autorzy podejmują się przedstawienia podobnego tematu, robią to w zupełnie odmienny sposób. Inne są w ich przypadku słowa klucze. W przypadku Cory bohaterki "Kolei podziemnej" największym pragnienieniem jest ucieczka, wyrwanie się z brutalnego świata, w którym żyje. Hiramowi bohaterowi "Wodnego tancerza", który również ucieka, przyświeca jednak zupełnie inny cel.
Najboleśniejszą stratą, jaką do tej pory poniósł nastoletni Hiram Walker, jest utrata wspomnień dotyczących sprzedanej kilka lat wcześniej matki. Pewnego dnia zniknęła z jego życia nie tylko fizycznie, wraz z jej wyjazdem z doskonałej jak dotąd pamięci chłopaka ulotnił się również jej obraz, pozostawiając jedynie pustkę i ogromny niepokój. Pewnego dnia, kiedy o mało nie tonie, odnajduje w sobie tajemniczą moc, którą nie do końca rozumie. Czuje jednak, że musi zmienić swoje dotychczasowe życie, a jedyną możliwość zmiany widzi w ucieczce z plantacji, na której spędził swoje młode lata.
I tak zaczyna się pełna niebezpieczeństw, przygód i niespodziewanych zwrotów akcji podróż Hirama na Północ. Ucieczka w imię miłości, ku wolności, w poszukiwaniu utraconego obrazu ukochanej matki, w celu zrozumienia tajemniczej mocy, która w nim tkwi. Na drodze spotka całą plejadę różnorodnych postaci, które podzielą się z nim swoimi historiami. Ich życiorysy są tak bogate, że z powodzeniem mogłyby stanowić zalążek kolejnych powieści. W wielu wypadkach przepełnione bólem, chęcią odzyskania najbliższych za wszelką cenę, nieustannie tlącą się nadzieją. Okaże się, że każda ucieczka to nie tylko osobista tragedia, ale również historia rozdzielonej rodziny, jej zaginionych członków, straconych wspólnych lat. Harriet, Ota, Sophia, Thena, Corrine opowieści o nich są tak samo ważne.
Dojrzewanie do rozumienia otaczającego świata rozbudzi jednak w bohaterze coraz więcej wątpliwości dotyczących jego funkcjonowania. Okazuje się bowiem, że również ta wymarzona wolność ma swoje granice, a Hiram ponownie staje się podporządkowanym narzędziem w rękach kolejnych osób. Po raz kolejny zostaną rozwiane pragnienia chłopaka, który chciałby uniezależnić się od innych. Czyżby upragniona wolność miała być tylko ułudą?
"Wodny tancerz" łączy w sobie realizm związany z ówczesnym życiem wszystkich, których pozbawiono wolności, z elementem magii, znakami, tajemniczą siłą Kondukcji. Budząc wspomnienia, budując pamięć, daje jednocześnie siłę, poczucie wolności. Nie pozbawiony jest scen brutalnych, przepełnionych emocjami oraz metafizycznych, wymykających się zmysłom i doświadczeniu. Te, potraktowane w powieści, mam wrażenie, trochę po macoszemu, mają ogromny potencjał w przełożeniu na język filmu, który z resztą na podstawie powieści powstaje. Muszę przyznać, że uwiodła mnie wielowymiarowość tej historii a jednocześnie różnorodność jej bohaterów. Widziane okiem autora losy zniewolonych przodków żyjących w świecie pomiędzy Wartościowymi a Utrudzonymi naznaczone bólem, tęsknotą, poszukiwaniem, stawianiem swojego życia często na jedną kartę. Wydawnictwu Agora dziękuję za ogromną dawkę emocji.
Ta-Nehisi Coates "Wodny tancerz",
Oparta na motywie ucieczki do wolnego świata powieść autora powinna spodobać się każdemu komu bliska jest wydana już jakiś czas temu "Kolej podziemna" Colsona Whiteheada. Obie są niejako powieścią drogi, obie cechuje chęć wyrwania się ze zniewolonego świata amerykańskich plantacji i marzenia o wolności, obie wreszcie oparte są na pewnym...
„Przez całe życie pragnąłem się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni.”
Niewola ciemnoskórych w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, oczami chłopca, który ma ponad przeciętną fotograficzną pamięć i tajemniczą moc zwaną Kondukcją. Urodzony w niewoli i marzący o tym, by przypomnieć sobie mamę, bo w tej jednej kwestii jego pamięć zawodzi.
Niewolnictwo i tajemnicze moce? Jak do tak poważnego tematu można dodać realizm magiczny? Ta-nehisi Coates zrobił to brawurowo i stworzył historię, która dzięki temu zabiegowi jest jeszcze bardziej otwierająca. Czułam w niej jednocześnie moc tragedii niewolnictwa i sporej ilości nadziei w związku z tym co potrafi Hiram. Ciężko ująć mi w słowa ten stan, bo jest przez to lżejsza, a jednak po chwili uderza mocno. Może ma na to wpływ Kondukcja, która dzieje się przy wodzie i stąd takie przypływowe odczucia, bo akcja tej książki faluje i dojrzewa wraz z bohaterem. Fabuła ma spore podłoże historyczne i skupia się na działalności Podziemia, które pomagało w ucieczce niewolników. Wcześniej zdarzyło mi się o tym czytać w książce Colsona Whiteheada „Kolej Podziemna”.
Przeczytałam ostatnio w poście @cynamonowa_bibliotekara, że są książki, które czyta rozumem i są takie, które czyta wrażeniem; bardzo mi się to spodobało, bo oddaje właśnie moje emocje co do tej książki z czytania ją wrażeniem. Wrażeniem jak można tak pisarsko zadebiutować i jak doskonale oddać to co autor chciał przekazać przez tłumacza Dariusza Żukowskiego. Wrażeniem użycia środków stylistycznych i elementów gatunkowych, które świetnie ze sobą koegzystują. Wrażeniem mocy niewoli, rozdzielenia, podłości, miłości, wiary i człowieczeństwa. Siłą jaka drzemie w opowiadaniu historii i szukaniu dobrych dróg dla siebie i innych, na zewnątrz, ale też w środku siebie.
„Przez całe życie pragnąłem się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewola ciemnoskórych w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, oczami chłopca, który ma ponad przeciętną fotograficzną pamięć i tajemniczą moc zwaną Kondukcją. Urodzony w niewoli i marzący o tym, by przypomnieć sobie mamę, bo w tej jednej kwestii jego pamięć...
Zdecydowanie smutna i przytłaczająca, ale mocno zlewa się z książkami o podobnej tematyce.
Zdecydowanie smutna i przytłaczająca, ale mocno zlewa się z książkami o podobnej tematyce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek niespecjalnie mnie zainteresował, ale postanowiłam dać szansę, bo nie jest to moja literatura, więc niekoniecznie mam wyrobione zdanie. I kurde, przez jakieś 70% byłam naprawdę mocno zaangażowana w historię i ciekawa losów bohatera.
Aż do momentu, w którym zaczęło się mambo-jumbo, czary mary, jakieś magiczne moce zwane kondukcją i zawiało mi mocno klimatem rodem z Zielonej Mili (widziałam pół filmu, nie przebrnęłam) i moje zainteresowanie całkowicie siadło. Kompletnie nie rozumiem wprowadzenia takiego rozwiązania i mi osobiście całkowicie zepsuło to lekturę.
Początek niespecjalnie mnie zainteresował, ale postanowiłam dać szansę, bo nie jest to moja literatura, więc niekoniecznie mam wyrobione zdanie. I kurde, przez jakieś 70% byłam naprawdę mocno zaangażowana w historię i ciekawa losów bohatera.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAż do momentu, w którym zaczęło się mambo-jumbo, czary mary, jakieś magiczne moce zwane kondukcją i zawiało mi mocno klimatem rodem z...
Tytułowy wodny tancerz to ciemnoskóry chłopak, który miał to nieszczęście, że urodził się w Stanach Zjednoczonych w latach niewolnictwa. Jego matką była piękna ciemnoskóra kobieta, którą on pamięta bardzo słabo. W swoich mglistych wspomnieniach widzi ją wyłącznie jako postać tańczącą z dzbanem wody na głowie. Kobieta została sprzedana innemu panu kiedy Hiram był jeszcze bardzo mały.
Ojcem chłopca był jego właściciel. Hiram od dziecka wykazywał się nieprzeciętną inteligencją i z tego względu ojciec wybrał go na opiekuna i towarzysza dla swojego prawowitego syna. Pewnego wieczoru prowadzona przez Hirama bryczka wypadła z drogi a obydwaj młodzieńcy zostali z niej wyrzuceni do rwącej rzeki. Wydarzenie to ujawniło niezwykłą moc Hirama, dzięki której udało mu się wyjść z życiem z tego tragicznego wypadku. Sytuacja ta uświadomiła chłopakowi, że nie chce on dalej żyć w niewoli. Odtąd głównym celem Hirama stała się ucieczka do miejsca gdzie mógłby być wolny. Droga do tego celu okazała się bardzo burzliwa. Prowadziła przez liczne ruchy partyzanckie walczące z niewolnictwem, tajemnicze Podziemie a także inne tajne organizacje dążące do wyzwolenia czarnoskórych.
Historia Hirama była pełna przygód i zaskakujących wydarzeń. Ukazała determinację głównego bohatera w osiągnięciu upragnionego celu jakim jest wolność. Przedstawiła bardzo ważny problem i ciemną plamę w historii świata jaką było niewolnictwo. W moim odczuciu niepotrzebny był wątek realizmu magicznego, którym była niespotykana moc Hirama zwana kondukcją. Ciężko było mi zrozumieć sens i zamysł tego zabiegu. W niektórych momentach historia była dość mglista i niezrozumiała. Pojawiały się wspomnienia i wizje, które nie do końca logicznie były powiązane z fabuła powieści. Moim zdaniem historia byłaby znacznie ciekawsza bez elementów magicznych.
Tytułowy wodny tancerz to ciemnoskóry chłopak, który miał to nieszczęście, że urodził się w Stanach Zjednoczonych w latach niewolnictwa. Jego matką była piękna ciemnoskóra kobieta, którą on pamięta bardzo słabo. W swoich mglistych wspomnieniach widzi ją wyłącznie jako postać tańczącą z dzbanem wody na głowie. Kobieta została sprzedana innemu panu kiedy Hiram był jeszcze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie na moje nerwy - infantylno-podniosły styl, zastępcze nazwy na określenie niewolnictwa, niewolników i posiadaczy, mało wiarygodny bohater. Może byłam w złym nastroju.
Nie na moje nerwy - infantylno-podniosły styl, zastępcze nazwy na określenie niewolnictwa, niewolników i posiadaczy, mało wiarygodny bohater. Może byłam w złym nastroju.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka płynie jak muzyka, nieprzewidywalnie jak jazz, ujmuje, bawi i wzrusza, karmi zmysły. Inna ze wszech miar. Jak poezja, jak baśń. Nadzwyczajna opowieść.
Ta książka płynie jak muzyka, nieprzewidywalnie jak jazz, ujmuje, bawi i wzrusza, karmi zmysły. Inna ze wszech miar. Jak poezja, jak baśń. Nadzwyczajna opowieść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy segregacja ludzi według jakiś odgórnie przyjętych norm jest czymś ludzkim? Czy podziały są konieczne – zwłaszcza na tych lepszych i gorszych czy odstających od przyjętej „normy”? Każdy ma prawo do oddychania, uśmiechu, do robienia planów na przyszłość, bo ona prędzej czy później nadejdzie, czy do zwykłego bycia, egzystowania. Mamy prawo, wszyscy bez wyjątku – i biedni i bogaci i uczciwi i oszuści, chorzy i zdrowi – wszyscy mamy prawo żyć. Po lekturze „Wodnego tancerza” mam ochotę wykrzyczeć to na ulicy, na której zbity tłum ludzi wyczekuje autobusu. Mam ochotę wykrzyczeć to z dachu najwyższego budynku w mieście – by mój głos dotarł wszędzie i do wszystkich. A wystarczyła lektura „Wodnego tancerza” Ta-Nehisi Coates, by zaczęły we mnie buzować emocje. Choć to mało powiedziane – buzują we mnie gniew i złość.
Hiram, główny bohater powieści to czarnoskóry sierota, który nie wie, co to miłość rodzicielska. Jego ojciec od momentu jego narodzin nie interesował się nim, bo o dzieciach z „lewego” łoża się nie mówi, zwłaszcza, gdy jest się białym na włościach zarządcą innych. Takie dziecko to bękart i niewolnik. Hiram w wieku sześciu lat zostaje bez matki, dlatego pojęcie i poczucie miłości jest mu zupełnie obce. Nie zna miłości, nie zna oddania drugiemu – wszystkiego uczy się podczas dorastania, obserwacji oraz wizji, Kondukcji. Hiram to dziecko wyrzucone poza nawias życia. Matka widoczna jest jedynie podczas odchodzenia, nie odwraca się, a odchodzi tańcząc na moście. Jak wyglądała? Dlaczego mnie zostawiła? - zastanawia się chłopiec.
Kondukcja, jakiej doświadcza Hiram to zdolność widzenia tego, co było, a co często jest niejasne. To dar i przekleństwo równocześnie. Jako czarnoskóry został w chwili urodzenia wrzucony do szuflady opatrzonej napisem „Gorszy”. Takich ludzi wygania się biczem w pole, bierze do robót – nawet najgorszych i najbardziej upadlających. Takich ludzi też trzeba korzystnie sprzedać - z dużym zyskiem. Tak to bowiem funkcjonuje. Biali ludzie – nabywcy, czarnoskórzy – towar. Biali ludzie na czarnoskórych niewolnikach zbudowali swe bogactwa, lecz owo bogactwo przyniosło jedynie rozleniwienie i gnuśność, niewiedzę i dumę wraz z egoizmem.
Niewolnictwo stanowi fabułę „Wodnego tancerza”, lecz nie rozsiadamy się w luksusowych fotelach posiadaczy owych Utrudzonych. Wkraczamy pomiędzy czarnoskórych, perfidnie wyzyskiwanych niewolników, z nimi zasiadamy przy jednym stole, z nimi śpimy, z nimi też marzymy. O czym? O lepszym życiu, o własnych czterech kątach, o własnej roli do uprawy i rodzinie. Marzymy o tym, co się każdemu człowiekowi należy.
Lecz „Nieważne, czy się wybaczy ale nie wolno zapominać, bo to tyle, co umrzeć. Historia musi przetrwać. Historia jest życiem, jest szczęściem noszonym w sercu, które każdy ma. Nawet ta historia, która krwawi – żyje”.
Ta-Nehisi Coates napisał książkę, której treść rani serce, igra z uczuciami i przekonaniami, jakie się w sobie miało. Mój bunt i gniew sięgają zenitu przenikając się wzajemnie. Nikt bowiem nie zasłużył sobie na tak uwłaczające życie, na jakie skazano niewolników. Nikt nie zasłużył na bicze, pogardę, opluwanie, czy kopanie. Co z godnością? Co z szacunkiem? Co z duszą? Coates rozlicza się z minioną – lecz nadal żywą – historią Ameryki. Jego słowa i prowadzenie czytelnika poprzez strony powieści sprawia, że łkasz do wnętrza. W głównej mierze w obliczu własnej bezradności. Czytasz, a losy bohaterów kładą się w tobie, jak ciężkie głazy. Personifikujesz się z nimi, choć nie powinieneś, bo to sprawia, że krwawisz. Łzy barwią się na czerwono, kapią z brody, dłoni i trzymanej książki.
Czytając „Wodnego tancerza” o czarnoskórych, zniewolonych ludziach nasunęło mi się skojarzenie z „Przeminęło z wiatrem”, czy popularnym przed laty serialem „Północ Południe”. Bardzo lubię treść osadzoną w tamtych latach i wyobrażanie sobie połaci plantacji, jednak nie godzę się na poniżanie i wyzysk drugiego człowieka. Na to absolutnie nie wyrażam aprobaty. A w takie struny uderza autor „Wodnego tancerza”. Wrzuca czytelnika w sam środek smutnych i zmęczonych niewolników. Nie ocenia, nic nie narzuca. Sam musisz mądrze wybrać – szepcze Ta-Nehisi Coates.
„Wodny tancerz” to niesamowita powieść, która stopniowo zapuszcza w tobie korzenie,, by w konsekwencji zostać w tobie...Z tobą... Na zawsze już. Nigdy o niej nie zapomnisz, bo treścią jesteś już naznaczony. To stygmat umysłowy.
Zmieniasz własne postrzeganie czarnoskórych zarówno bliskim kontakcie, jak i czytając różnego rodzaju teksty lub powieści z czarnoskórymi w roli głównych bohaterów. Ich skóra, dłonie, błyszczące czoła – zachwycasz się nimi, współczujesz im, a gdy nadarza się okazja spędzenia z nimi trochę czasu, zauważasz coś jeszcze. Smutek. Smutek w oczach – w oczach, które zbyt wiele widziały cierpień, bólu i upokorzeń. To oczy ludzi, którzy zmagają się z osobowością, z rasą i z izolacją, jakie wybudowali we własnych głowach.
I ten smutek, niedola i historia zostały zamknięte w „Wodnym tancerzu”.
Polecam – szczerze i z sercem białej kobiety.
Niesamowita powieść. Piękna, mądra, urokliwa.
Czy segregacja ludzi według jakiś odgórnie przyjętych norm jest czymś ludzkim? Czy podziały są konieczne – zwłaszcza na tych lepszych i gorszych czy odstających od przyjętej „normy”? Każdy ma prawo do oddychania, uśmiechu, do robienia planów na przyszłość, bo ona prędzej czy później nadejdzie, czy do zwykłego bycia, egzystowania. Mamy prawo, wszyscy bez wyjątku – i biedni i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobało mi się, że powieść pokazuje wiele aspektów niewolnictwa, jak również wielu ciekawych bohaterów, z których każdy musi mierzyć się z własnymi problemami. Dobrze mi się to czytało, ale mimo wszystko miałam poczucie, że treść tej powieści nie wnosi do mojej wiedzy i do światopoglądu niczego nowego. I może źle to brzmi, ale nie wzbudziła ona we mnie zbyt wielu emocji – odbierałam ją bardziej na poziomie racjonalnym. Autor, ustami Hirama tłumaczy nam czym było niewolnictwo i jaki gniew wzbudzało wśród poddanych mu ludzi. Niewolnicy fantazjowali o wolności, funkcjonowały mity o umiejętności latania albo teleportacji. Dlatego to, o czym mowa w "Wodnym tancerzu" wydaje mi się przenośnią, takim marzeniem o tym, by za sprawą czarów przenieść się w zupełnie inny: wolny i piękny świat…
Podobało mi się, że powieść pokazuje wiele aspektów niewolnictwa, jak również wielu ciekawych bohaterów, z których każdy musi mierzyć się z własnymi problemami. Dobrze mi się to czytało, ale mimo wszystko miałam poczucie, że treść tej powieści nie wnosi do mojej wiedzy i do światopoglądu niczego nowego. I może źle to brzmi, ale nie wzbudziła ona we mnie zbyt wielu emocji –...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW zasadzie ciężko mi będzie napisać coś "po polskiemu" na temat tej książki, bo zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Chyba największe wśród ostatnio przeczytanych książek.
"Wodny tancerz" to powieść traktująca o niewolnictwie i, tylko z pozoru, wolności. Autor wpłata tutaj niezliczoną ilość krzywd ludzkich. Handel ludźmi, utrata najbliższych, narodziny w niewolnictwie są tutaj na porządku dziennym. Generalnie w tej książce została przedstawiona ciężka sytuacja czarnoskórych ludzi żyjących w Ameryce. Kawał historii został przedstawiony w sposób, jak dla mnie, wręcz prawie poetycki. Autor operuje pięknym językiem, a książkę czyta się jednym tchem. Pochłania od pierwszych stron i nie pozwala od siebie odpocząć. Co więcej, po jej przeczytaniu na długo zostaje w głowie i skłania do głębokiej zadumy. Nawet to, że w historii takiej jak ta przemycony został akcent magiczny, nie przeszkadza. Jest tak spleciony z całością, że stanowi jej integralną część.
W całości książka piorunuje i zwala z nóg. Powtórzę się, ale jest przepiękna, bolesna, wciągająca.
Jeżeli szukacie książki, którą rozwali Was na łopatki to to jest odpowiednia pozycja!
W zasadzie ciężko mi będzie napisać coś "po polskiemu" na temat tej książki, bo zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Chyba największe wśród ostatnio przeczytanych książek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wodny tancerz" to powieść traktująca o niewolnictwie i, tylko z pozoru, wolności. Autor wpłata tutaj niezliczoną ilość krzywd ludzkich. Handel ludźmi, utrata najbliższych, narodziny w niewolnictwie są...
Kiedy w ubiegłym roku zachwyciłam się, słuchając książki ""Między światem a mną" Ta-Nehisi Coatesa, nie mogłam oprzeć się myśli, że ten poruszający monolog, pełen lęku, bólu i gniewu, jest w pewien sposób głosem całego pokolenia czarnych obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy nie doświadczyli niewolnictwa, jednak, mimo upływu lat, wciąż muszą się mierzyć z przejawami dyskryminacji. Wsłuchałam się w ten głos z uwagą, po raz pierwszy czując, że choć w części mogę zrozumieć ich uczucia. Dlatego też wiedziałam, że "Wodnego tancerza" od Wydawnictwo AGORA tego autora będę chciała przeczytać.
Wydaje się, że literatura amerykańska temat niewolnictwa podjęła już w wielu różnych kontekstach i ujęciach, a nawet że dla tej części świata stał się on tematem dyżurnym. A jednak na rynku wydawniczym wciąż pojawiają się powieści, które się doń odwołują. Miarą ich jakości jest fakt, czy autorzy mają w tej kwestii coś istotnego do dodania, czy - w przypadku beletrystyki - przedstawią go w formie oryginalnej lub interesującej opowieści, czy tylko powielą schematy. Na szczęście Coates należy do tej pierwszej grupy.
"Wodny tancerz" jest bardzo udanym literackim debiutem autora. Historią, która zestawia ze sobą Utrudzonych i Wartościowych, przy czym koncentruje się na pokazaniu całego spektrum dramatu zniewolenia.
Coates stworzył poruszającą, wyjątkową powieść inicjacyjną zabarwioną szczyptą realizmu magicznego. Niezwykła moc Hirama sprawia, że może on osiągnąć więcej i pomóc ludziom, którzy są dla niego ważni. Pytanie, czy ci ludzie będą tę pomoc chcieli przyjąć. I tu autor stawia jedno z ciekawych pytań o to, jak udzielamy pomocy i jak ją przyjmujemy. Fantastyczny element wprowadzony jest do powieści subtelnie, dzięki czemu nie osłabia mocy bardziej realnych zagadnień podejmowanych przez autora.
Jednym z tych tematów jest kwestia wolności, której Coates wcale nie traktuje zero jedynkowo. Dowodzi, że nie ma czegoś takiego, jak wolność absolutna, a jednak nie może to dawać prawa do niewolenia innych. Drugim istotnym tematem, na którym swoją uwagę koncentruje Coates, jest pamięć. Mamy tu do czynienia zarówno z pamięcią jednostkową i koniecznością mierzenia się z traumami dla tworzenia własnej tożsamości, jak i z pamięcią zbiorową, która pozwala budować tożsamość społeczności i tworzyć więzi nawet tam, gdzie jest to bardzo trudne.
Siłą tej powieści jest nie tylko niezwykły główny bohater, wrażliwy i inteligentny, który doświadcza tak wielu aspektów życia Utrudzonych. Jej wyrazistość budują również postaci drugoplanowe - jak Thena, Sophia czy Corrine, a także byli niewolnicy, których Hiram spotka na swojej drodze. Ich wielowymiarowość sprawia, że książka zyskuje na jakości.
"Wodny tancerz" to wspaniała, porywająca lektura napisana pięknym językiem, wzbogacona iskrą realizmu magicznego, podejmująca temat wciąż bolesny i drażliwy. Jest powieścią zarówno inicjacyjną, jak i przygodową, a do tego refleksyjną historią o pamięci, tożsamości, wolności, goryczy, która przeradza się w rezygnację lub bunt. Zniuansowana, pozbawiona prostej dychotomii świata przedstawionego historia pozwala poruszyć całą gamę tematów tak jednostkowych, jak i uniwersalnych. Być może ze względu na wykorzystane środki wyrazu wydaje się mniej dosłowna i wyrazista niż esej "Między światem a mną", jednak nie zawsze trzeba krzyczeć, by zostać usłyszanym.
Kiedy w ubiegłym roku zachwyciłam się, słuchając książki ""Między światem a mną" Ta-Nehisi Coatesa, nie mogłam oprzeć się myśli, że ten poruszający monolog, pełen lęku, bólu i gniewu, jest w pewien sposób głosem całego pokolenia czarnych obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy nie doświadczyli niewolnictwa, jednak, mimo upływu lat, wciąż muszą się mierzyć z przejawami...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewolnictwo przypomina bycie zamkniętym w zbyt małej klatce, z której wypuszczanym bywa się jedynie, by podrygiwać według ruchów sznurków za które pociąga człowiek, który ma innego człowieka za swoją własność. Wiąże się to z obserwowaniem, jak nasze dzieci, rodzeństwo czy rodzice zostają sprzedani i znikają z naszego życia. Z niemym przyzwoleniem na kolejne kary fizyczne czy psychiczne, wobec których nie sposób się sprzeciwić. Brakiem głosu, gdy wszystko w nas zdaje się krzyczeć i brakiem ruchu, gdy pięści z bezsilności chcą ruszyć do ataku. To utracenie prawa do oddechu bez pozwolenia człowieka, od którego zależy całe nasze życie.
Właśnie w takim świecie dorasta Hi. Syn właściciela plantacji oraz czarnej kobiety. Niewolnik, który traci matkę i choć żyje obok ojca czy brata, nie jest im równy. Nawet jego ponadprzeciętna pamięć czy duża inteligencja nie może dać mu wolności, o jakiej w skrytości serca wielu ludzi wokół niego marzy. Jest on osobą upartą, a momentami naiwną, o co trudno obwiniać kogoś, komu nie dane było poznać świata innego niż niewola. Od dziecka doświadcza wiele bólu, a życie nie ma w planie go oszczędzać. Wiele wokół niego okrucieństw, ale jest w tym też promyk nadziei.
Powieść Ta-nehisi Coatesa opisuje wydarzenia prawdopodobne i realne, ale dodaje do nich szczyptę magii w postaci Kondukcji. Siły, która nie jest niezwyciężona i która nie jest lekarstwem na problemy codzienności, ale są chwile, gdy potrafi zaważyć na czyimś życiu lub śmierci. Pokolenia niewolnictwa wypalały dusze kolejnych osób i sprawiały, że moc ta odeszła niemalże zupełnie w zapomnienie, a jednak ostały się jednostki, w których wciąż może się obudzić i Hi okazuje się jedną z takich osób. Wątek ten jest jednak jedynie jednym z wielu, które budują tę powieść.
Jest tutaj miłość i przyjaźń. Jest zdrada i samotność. Bohaterowie muszą uważać na każdy swój ruch, a ufać drugiemu człowiekowi jest bardzo trudno. Plotki jednak mówią o północy, gdzie nawet czarny może chodzić wolny niczym pan.
„Wodny tancerz" to opowieść o dążeniu do wolności fizycznej i duchowej, a zdanie to musi wystarczyć, jako dopełnienie zarysu fabuły, bo zdradzenie czegokolwiek więcej może jedynie zepsuć przyjemność, jaka płynie z czytania. Powieść ta należy do nieco grubszych książek, a już na pewno ciężkich treścią, a jednak miałam spory problem, by się od niej oderwać. Gdy już zaczęłam czytać, to nie mogłam jej odłożyć, a gdy już udało mi się to zrobić — wciąż wracałam do niej myślami. A jednak polubiłam się z tym tytułem jedynie połowicznie i to nie dlatego, że miał on jakieś uwierające czy wyraźne wady. Po prostu był najwyraźniej nie do końca „mój", choć zdecydowanie będę jeszcze długo o nim myśleć i nie mogę go nie docenić. Kreacja bohaterów, ich zmieniające się w ciągu życia podejście do świata, sytuacja społeczna... Wszystko to było dopracowane i umilało lekturę, choć już sam styl autora potrafił to zrobić. Jedyne więc, co mogę na koniec napisać, to rada, by zapamiętać nazwisko Coates i mieć na uwadze jego kolejne teksty.
przekł. Dariusz Żukowski
Niewolnictwo przypomina bycie zamkniętym w zbyt małej klatce, z której wypuszczanym bywa się jedynie, by podrygiwać według ruchów sznurków za które pociąga człowiek, który ma innego człowieka za swoją własność. Wiąże się to z obserwowaniem, jak nasze dzieci, rodzeństwo czy rodzice zostają sprzedani i znikają z naszego życia. Z niemym przyzwoleniem na kolejne kary fizyczne...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakimi człowiek mógł obdarować drugiego człowieka. Wiele z nich służy czystej zabawi i rozrywce, ale są też i takie, które zdają się wpływać na nasze życie. Kształtują nasza osobowość, charaktery i są źródłem wiedzy. Jedną z takich właśnie pozycji jest "Wodny tancerz" Ta-Nehisi Coatesa - debiutancka powieść nagrodzonego National Book Award autora autobiograficznego eseju "Między światem a mną". Młodego człowieka, a zarazem jednego z najwybitniejszych afroamerykańskich twórców. Wielokrotnie nagradzanego dziennikarza, pisarza i autora komiksów.
Kiedy zatem książka "Wodny tancerz" trafiła w moje ręce, czułam się wyróżniona. Potem zaczęłam ją czytać. Już w jej wstępie zrodziła się we mnie fascynacja. Rósł też niepokój. Strach o to czy zdołam potem oddać w pełni jej temat i piękno. Niewolnictwo nie jest bowiem prostym zagadnieniem. I co ja tak naprawdę o nim wiem? Jedna książka albo dwie i kilka obejrzanych filmów nie czyni mnie znawcą. Za to sprawia, że wraz z dotknięciem tego tematu narasta we mnie gniew. Ból, smutek. Żal, a nawet rozpacz. Nie rozumiem niewolnictwa i nie godzę się z nim. Ale to fakt. Ono istniało i to w takim wymiarze o jakim pisze Ta-Nehisi Coatesa.
Czymże zatem jest ta powieść? Co oferuje? Bez wątpienia serwuje czytelnikowi brawurową przygodę i podróż do Ameryki wielu podziałów. Do miejsca, w którym niewolnictwo i przemoc wobec drugiego człowieka dla wielu było rzeczą naturalną. Gdzie za nic miano rodzinne więzi, a członkami rodzin handlowano niczym lalkami. Gdzie rosła nienawiść, a wraz z nią silna potrzeba wolności. Autor zabiera czytelnika również w głąb ludzkiego umysłu, w głąb jego duszy i serca. Bycie niewolnikiem nie oznacza bowiem zaprzestania bycia człowiekiem. Hiramowi towarzyszą więc cały szereg emocji, łącznie z potrzebą bycia wolnym człowiekiem. W prawi i na duszy.
"Przez całe życie pragnął się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni. Lecz w przeciwieństwie do reszty - w przeciwieństwie do całego Lockless - on miała środki, by to marzenie zrealizować".
Miała też niezwykły dar. Dar obserwowania i zapamiętywania. Słowa innych bardziej widział niż słyszał. Dzięki temu posiadł wiedzę, a życie blisko Wartościowych nie było dla niego łaską. Było przekleństwem. Potęgowało tylko jego ciężar, który w sobie nosił. Ciężar zniewolenia. Świadomość bowiem tego co mają i jak żyją było wyznacznikiem tego co jemu i innym czarnym odebrano. Kolejną katuszą dla niego była fakt, iż gdzieś tam, daleko żyje ktoś kogo bardzo kocha, Ktoś, kogo brutalnie mu odebrano i już nigdy nie spotka na tym skutym kajdanami upadłym świecie. Wiedział to i to, że wystarczyło do tego jedno skinienie białej ręki - ręki jego ojca. W Hiramie dojrzewa też myśl, że w jest w nim ktoś drugi. Ktoś kogo nie da się spętać. Zbyt dużo wiedział jak na czarnego człowieka. Wiele już też widział i nie było szans, by pozostał tu gdzie jest i zachował życie. Były więc chwile w których bał się samego siebie. Bał się tego, że nigdy nie wyzwoli się z łączącym go z tym miejscem więzów krwi. Wiedział też, że jego geniusz nie odpycha białego człowieka. Wręcz przeciwnie - podnosi jego cenę. W chwili jednak, gdy wydostał się z nurtu Gosse, w którym zginął jego biały brat, zmienił swoje spojrzenie na przyszłość. Obudził się w nim nowy rodzaj tęsknoty. Tęsknoty za wolnością ponad wszystko.
"Kiedy wejrzałem w tę przyszłość na mgnienie... mój Boże, odrodził się we mnie cały świat. Zmierzałem ku wolności, wolności w swoim sercu, wolności na bagnach..." "Zamierzałem porzucić to wszystko, nawet Thenę, na rzecz wolności, jakiej zaznam w Podziemiu".
Tak też zaczyna się nowe życie Hirama. Niestety wciąż pełne okrucieństwa, tęsknoty i walk toczących się między handlarzami niewolników z zniewolonymi. Życie nasiąknięte niebezpiecznym idealizmem, któremu towarzyszy ogromne poczucie straty i pragnienie odzyskania rodziny. Miał jednak swój cel i ogromną determinację, a w konsekwencji swego życia przekonała się, że nie ważne czy się komuś wybaczy czy nie. Ważne by nie zapomnieć. Bo to oznaczałoby tyle samo co umrzeć.
Bez wątpienia "Wodny tancerz" to powieść przejmująca. Przywracająca pamięć o skrzywdzonych. Nawołująca do pokory wobec życia i szacunku wobec drugiego człowieka niezależnie od rasy, wyznania czy poglądów. Powieść trudna i bolesna. Pełna krzywd. Ponadczasowa. Bo nie o czas ani nie o miejsce tu tylko chodzi, a o człowieczeństwo. Wciąż bowiem spotykamy się z wyzyskiem drugiego człowieka i obojętnością na jego krzywdę. Wciąż jesteśmy też niewolnikami, tyle tylko że teraz częściej własnych słabości i czasu. Mamy jednak wybór. Oni tego nie mieli. Nie w świecie Wartościowych i niewielki tam na dole...
Ta historia ma również ugruntowanie w prawdziwych dziejach jednej z amerykańskich rodzin, co nie wydaje się niczym zaskakujący. Zaskakiwać za to może z jaką precyzją tworzy obrazy i z jakim echem odbija się w umyśle czytelnika. Oraz sposób w jaki autor zuniwersalizował temat niewolnictwa, nadając mu cech powieści dostępnej niemal dla każdego. Powszechnej w odbiorze. Spróbujcie, a przekonacie się sami. I choć powieść "Wodny tancerz" przybiera formę intymnego stadium, w którym wybrzmiewa głos bohatera, to ma również przestrzeń w której ujawnia się obraz życia społecznego wraz z jego normami. Warto również podkreślić, że proza Ta-Nehisi Coatesa jest tylko na pozór statyczną. Jednowątkową powieścią. Dzięki zmienności sytuacji w których znajduje się bohater nabiera ona dynamizmu i świetnie sią ją czyta.
Książka, to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakimi człowiek mógł obdarować drugiego człowieka. Wiele z nich służy czystej zabawi i rozrywce, ale są też i takie, które zdają się wpływać na nasze życie. Kształtują nasza osobowość, charaktery i są źródłem wiedzy. Jedną z takich właśnie pozycji jest "Wodny tancerz" Ta-Nehisi Coatesa - debiutancka powieść nagrodzonego National...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStoję na brzegu rzeki Goose. Widzę, jak Hiram znika pod wodą. Szamocze się, wciąga go nurt. Zanim pomyślę, wskakuję. Lodowata woda odbiera mi oddech. Znaleźć się blisko niego, tylko znaleźć się blisko niego. Przecinam krzykiem rozbijające się o nas fale. Wyciągam przed siebie ręce. Gdy w końcu trafiam na jego dłoń… już wiem. Utoniemy.
Dla niego mogę dzisiaj utonąć.
• „Wodny tancerz” - Ta-Nehisi Coates •
Tonęłam przez dwa dni. Przez 519 stron. Nabierałam powietrza, gdy ją odkładałam, a potem znowu wskakiwałam w otchłań.
Tonęłam, gdy ojciec sprzedawał jego matkę.
Tonęłam, gdy matkom wyrywano ich dzieci.
Tonęłam, gdy ludzie stawali się niczym w rękach panów. Towarem, z którym można zrobić wszystko.
Wypływałam, gdy ta, która straciła tak wiele, przyjęła go pod swój dach.
Wypływałam, gdy on kolejny raz wstawał z ziemi i szedł dalej.
Wypływałam, gdy szukał wolności. Gdy wolność składała pocałunki na jego ustach.
To niezwykła powieść. Tak. Niezwykła. Porywająca jak nurt rzeki Goose. Wystarczy wejść do wody po kostki, przeczytać pierwsze zdanie, by zaraz poczuć zimno wylewające się do uszu i być w samym jej środku.
Do bólu realna, choć złamana realizmem magicznym. Tak bardzo ludzka, jednak wzmocniona siłą Kondukcji.
Chociaż to najbardziej wymagająca książka (i jedna z najgrubszych!), jaką przeczytałam w tym roku, to, że pochłonęłam ją w dwa dni, musi coś znaczyć. A może bardziej to ona pochłonęła mnie. Wypełniła wszystkie drzemki Emilki, każde karmienie i przesunęła nawet godziny moich posiłków. Czytałam, czytałam, czytałam. Przez cały weekend.
Hiram zaciska palce na naszyjniku.
Zaraz zacznie snuć swoją opowieść.
Wiem. Dla jego słów dzisiaj utonę.
I wciągnę Was za sobą w nurt.
Zapomnimy, jak się oddycha.
Tylko jego historia.
Utonęłam.
Zaczytana Querida
Stoję na brzegu rzeki Goose. Widzę, jak Hiram znika pod wodą. Szamocze się, wciąga go nurt. Zanim pomyślę, wskakuję. Lodowata woda odbiera mi oddech. Znaleźć się blisko niego, tylko znaleźć się blisko niego. Przecinam krzykiem rozbijające się o nas fale. Wyciągam przed siebie ręce. Gdy w końcu trafiam na jego dłoń… już wiem. Utoniemy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla niego mogę dzisiaj utonąć.
• „Wodny...
Taniec na wodzie dzieje się z pamięci ubranej w opowieści. Z braku wolności, tęsknoty i niepewności jutra. Ze słów.
Nie da się uciec od bólu niewolnictwa nawet, gdy jest się synem właściciela i nosi po nim jaśniejszą skórę i zielonoszare oczy. Nie da się nawet wtedy, gdy wieść niesie, że po babci przejęło się dar Kondycji. Przenieść ciało swoje i bliskich w miejsce obiecujące spokój i wolność to wielka rzecz, przenieść serce, przywiązanie i najmniej nawet ciepły dom - to wyzwanie, któremu sprostać nie sposób.
Utkana z fantazji i rodzinnej opowieści historia Hirama niesie nas pięknym słowem w trudne czasy powolnego rozkładu amerykańskiego południa, na którym codzienność nadal wspiera się na niewoli lecz krok po kroku, lenistwo i poleganie na pracy zawłaszczonych ludzkich rąk, obraca majątki w pył. Handel niewolnikami kwitnie, bo dzielenie rodzin i przerzucanie ich członków w inne rejony daje szansę na ucieczkę od bankructwa. Gdzieś nieopodal, na północ od pól, dzieje się kolej podziemna, która wyszarpuje z rąk właścicieli czarne życia. Ucieczki, pogonie, kary i więzienia, ból i zatracenie w marzeniach o uzyskaniu godnego miana - tak wygląda życie. Albo też jego poszarpana namiastka.
Bohater Ta-Nehisiego Coatesa jest porażająco spokojny, zaraża nas niewypowiedzianym smutkiem osób pozbawionych samostanowienia, budujących nadzieję tylko na chwilę, bo historia uczy pokory i pogodzenia się z faktem bycia Utrudzonym. W świecie Wartościowych nie ma miejsca na podnoszenie głowy, biała biedota gardzi ciemniejszą skórą, dla pracujących, pokonanych samotnością i udręką są nory w ziemi, miasteczka zrujnowanych chałup i wyryte pod majątkami krecie siedliska.
Promyk słońca wyziera z niespodziewanych miejsc, z oczu białych ludzi, których prawie nie można było o to podejrzewać i z okruchów pamięci, w której matka i ciotka, a potem ukochana Sophia wirują z dzbanem na głowie wokół ogniska. Ten taniec wody i wspomnień wygłusza rzeczywistość i niesie hen daleko w czas i miejsce, gdzie babcia i grupa innych zniknęli w rzecznej mgle. Jak król, który w strasznej godzinie, wyprowadził swoich ludzi z morza.
"Wodny tancerz" to opowieść snującą się niczym nocny opar, pełna filozoficznych refleksji na temat wolności i ciężaru wyborów w świecie, który te wybory ogranicza do minimum jednocześnie obciążając je ogromną odpowiedzialnością. W środkowej części książki ta rozkołysana bólem i niepamięcią historia zmienia bieg, nabiera szybkości potrzebnej do ukazania działania - najpierw w Filadelfii, potem na powrót w rejonach walki Podziemia. Ten fragment nieco odbiega od stylu i głębi wcześniejszych rozważań i mniej trafia do moich emocji ale rozumiem zamysł autora, który dialogami i zmianami akcji ukazał niezwykle bolesny trud decydowania o być albo nie być osób, które uda się przemycić i tych, którym pozostaje czekać. Postać Mojżesz (to kobieta) spaja realia z wyobrażeniami daru i misji, kolejne wydarzenia przywracają pamięć i pokazują młodzieńczą nieprawość niedoceniania osób, które oddały Hiramowi cały swój świat.
Wszystko to, co opisuje autor jest po coś. I zanurzenie się w nurt niewolniczych pieśni i strasznego bólu po utracie rodzin, i bezwzględność wyborów i dojrzewanie do Kondukcji i mądrego z niej korzystania.
Rozkołysana i wzburzona - taka jestem po tej lekturze. Jest bardzo inna od typowych opowieści o dramacie niewolnictwa - głęboka i mocno wsparta na pochwale zadumy i pamięci, dzięki której budujemy w sobie siłę i wiarę w to, że każdy człowiek może powiedzieć: tutaj jest mój dom, tutaj jestem wolny.
Polecam z pełnym przekonaniem i podziwem dla języka opowieści w tłumaczeniu Dariusza Żukowskiego.
Katarzyna
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Agora
Taniec na wodzie dzieje się z pamięci ubranej w opowieści. Z braku wolności, tęsknoty i niepewności jutra. Ze słów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie da się uciec od bólu niewolnictwa nawet, gdy jest się synem właściciela i nosi po nim jaśniejszą skórę i zielonoszare oczy. Nie da się nawet wtedy, gdy wieść niesie, że po babci przejęło się dar Kondycji. Przenieść ciało swoje i bliskich w miejsce...
"Wodny tancerz" Ta-Nehisi Coatesa podobał mi się bardzo z trzech powodów:
a) lubię realizm magiczny w tego typu powieściach i dokładnie w takim wydaniu
b) odkąd przeczytałam "Kolej podziemną" Colsona Whitehead'a chciałam przeczytać powieść ukazującą "podziemie" nie od strony uwalnianych, a uwalniających
c) tęskniłam za dobrą powieścią o niewolnictwie (jakkolwiek źle to brzmi 🤷♀️)
Co prawda nic nie przebije "Księgi nocnych kobiet" Marlona Jamesa i muszę przyznać, że pierwsza połowa Tancerza była znacznie lepsza od drugiej, ale podobała mi się i fabuła i postaci i poetycki język tej powieści.
Biorąc pod uwagę, że to debiut autora to jestem jak najbardziej na tak, choć jego esej "Między światem a mną" porusza mocniej - być może dlatego, że dotyka współczesnego rasizmu, który jest kontynuacją niewolnictwa wynikłego z ideologii wyższosci bialej rasy nad czarną i stworzonej po to, by to niewolnictwo - jako darmową siłę roboczą niezbedną do zagospodarowania nowo skolonizowanego lądu usprawiedliwić.
I o ile esej Te-Nehisi Coatesa odbieram jako głos skierowany do białych, ku lepszej przyszłości potomnych, to "Wodnego tancerza" czytam jako hołd złożony przodkom.
Jeśli czujecie, że to coś dla was, polecam obie pozycje autora.
"Wodny tancerz" Ta-Nehisi Coatesa podobał mi się bardzo z trzech powodów:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toa) lubię realizm magiczny w tego typu powieściach i dokładnie w takim wydaniu
b) odkąd przeczytałam "Kolej podziemną" Colsona Whitehead'a chciałam przeczytać powieść ukazującą "podziemie" nie od strony uwalnianych, a uwalniających
c) tęskniłam za dobrą powieścią o niewolnictwie (jakkolwiek źle to...
Kawał ważnej historii w nudnym powieścidle.
Kawał ważnej historii w nudnym powieścidle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawałoby się, że historia urodzonego w niewoli Hirama Walkera, bohatera książki „Wodny tancerz” Ta – Nehisi Coatesa jest tylko jedną z wielu. To nie prawda. Jest aż jedną z wielu. Całe pokolenia czarnych kobiet, mężczyzn i dzieci zostały naznaczone piętnem niewolnictwa. Obserwując jego żmudną drogę do wolności nie sposób nie zadać sobie pytania, ile tak naprawdę jest warte ludzkie życie. Ale też kolejnych. Skąd bierze się to przekonanie w człowieku, że może decydować o innych ludziach, że ma prawo zadawać ból bez konsekwencji, że może żądać nie dając nic od siebie? Hiram chce dokonać czegoś ważnego, chciałby, żeby jego życie coś znaczyło, jednak wygląda na to, że tylko wolność może dać mu szczęście. A drzwi do niezależności otwierają mu nie tylko moce nadprzyrodzone, które w sobie odkryje, lecz ogrom wyrzeczeń, które będą się wiązały z działaniem w podziemiu na rzecz uwolnienia innych. Cena, którą zapłaci będzie bardzo wysoka…
Nie rozumiem, dlaczego bardzo donośny głos zniewolonych czarnych mieszkańców Ameryki, który wypływa z debiutu Ta -Nehsi Coatesa nie wstrząsnął mną do głębi, choć przecież powinien i bardzo tego chciałam. Chyba zagubiłam się gdzieś między wplecionymi tutaj cząstkami mistycyzmu i magicznymi obrazami, a poszarpaną, przerażającą i brutalną rzeczywistością czasów niewolnictwa. Magia, którą autor nasycił swoją opowieść cały czas gdzieś ulatywała, a ja próbując jej szukać nie potrafiłam się skupić na tym, co najważniejsze. To pragnienie i walka o wolność oraz cena, jaką trzeba za nią zapłacić powinny tutaj wybrzmieć najgłośniej. A ja usłyszałam tylko namiastkę, a to było zdecydowanie za mało, by mną wstrząsnąć, za to wystarczająco, by mnie poruszyć i abym mogła docenić tę książkę, bo jest naprawdę potrzebna, jest bardzo wartościowa i skłania do zadania sobie ważnego pytania o istotę człowieczeństwa. Jestem pewna, że znajdzie swoich fanów, bo przecież wszyscy różnimy się bagażem doświadczeń, a ten na pewno będzie miał wpływ na odbiór. Przepiękny poetycki język z pewnością nie pozostawi nikogo obojętnym. Ta – Nehsi Coates oddał w ręce czytelników wyjątkową powieść drogi, która pielęgnuje pamięć o ofiarach niewolnictwa, przywracając im tym samym godność.
Dziękuję Wydawnictwu Agora za egzemplarz do recenzji!
PS Zachwycam się okładką! Muszę docenić pracę tłumacza Dariusza Żukowskiego.
Wydawałoby się, że historia urodzonego w niewoli Hirama Walkera, bohatera książki „Wodny tancerz” Ta – Nehisi Coatesa jest tylko jedną z wielu. To nie prawda. Jest aż jedną z wielu. Całe pokolenia czarnych kobiet, mężczyzn i dzieci zostały naznaczone piętnem niewolnictwa. Obserwując jego żmudną drogę do wolności nie sposób nie zadać sobie pytania, ile tak naprawdę jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa-Nehisi Coates postawił sobie niezwykle ambitny cel - opowiedzieć historię niewolnika, gdyż jak napisał we wstępie - historia pana nigdy nie potrzebowała narratora.
Poznajemy tu urodzonego w niewoli chłopca Hirama Walkera, którego w dzieciństwie rozłączono z matką, od której odziedziczył niezwykłą moc kondukcji. Ta magiczna siła ratuje mu życie i pozwala dowolnie odtwarzać w pamięci przeszłość. Z czasem dorasta w tym młodym człowieku pragnienie wolności, które z wiekiem staje się coraz silniejsze. To opowieść pełna bohaterskich czynów, niewyobrażalnego cierpienia, poświęcenia własnego życia, by ratować wolność innych.
Jesteśmy przeniesieni do Wirginii na niewolnicze pola amerykańskiego Południa, gdzie uprawia się tytoń, a rzeczywistość dzieli się na Utrudzonych - czarnych i Wartościowych - białych. To świat upadły, skuty kajdanami, tu rodziny powstają i obracają się w proch za jednym skinięciem białego człowieka. Dobrze rozbudowane tło fabularne i liczne wątki poboczne czynią z tej historii opowieść na wysokim poziomie. Jeśli spodobała Wam się "Kolej podziemna" to ta lektura również nie zawiedzie. Osobiście pierwszą połowę przeczytałam z ciekawością i zapartym tchem, a później, gdy akcja nieco zwolniła i pojawiało się coraz więcej nowych wątków ogarnęło mnie lekkie znużenie.
Elementy magiczne zrobiły na mnie największe wrażenie.
Ta-Nehisi Coates postawił sobie niezwykle ambitny cel - opowiedzieć historię niewolnika, gdyż jak napisał we wstępie - historia pana nigdy nie potrzebowała narratora.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoznajemy tu urodzonego w niewoli chłopca Hirama Walkera, którego w dzieciństwie rozłączono z matką, od której odziedziczył niezwykłą moc kondukcji. Ta magiczna siła ratuje mu życie i pozwala dowolnie...
„Wodny tancerz” to powieść, którą czyta się jednym tchem. O czym jest? To ciekawie pokazane burzliwe losy Hirama Walkera oraz postaci drugoplanowych, wśród których są właściciele plantacji, łowcy niewolników oraz członkowie Podziemia.
Hiram Walker urodził się w niewoli. Kiedy jego matka została sprzedana, Hirama pozbawiono wszelkiej pamięci o niej, ale został obdarzony tajemniczą mocą. Lata później, kiedy mężczyzna prawie tonie w rzece, ta sama moc ratuje mu życie. To spotkanie ze śmiercią rodzi w nim pilną potrzebę i śmiały plan: uciec z jedynego domu, jaki kiedykolwiek znał. Ucieczka z plantacji może zakończyć się śmiercią, ale mimo tego nie przestaje o niej myśleć.
Ta-Nehisi Coates buduje piękne, zapadające w serce sceny. To uniwersalna powieść o niewolnictwie, wolności, humanitaryzmie, mentalności i okrucieństwie białych. Autor doskonale pokazał dysproporcje między białymi i czarnymi, ich oczekiwania i życie. Na uznanie zasługuje także piękna okładka. Bardzo mnie wciągnęła, chociaż przyznam, że elementy magiczne trochę mnie irytowały.
Obok „Wodnego tancerza” nie można przejść obojętnie, więc polecam lekturę z czystym sumieniem.
„Wodny tancerz” to powieść, którą czyta się jednym tchem. O czym jest? To ciekawie pokazane burzliwe losy Hirama Walkera oraz postaci drugoplanowych, wśród których są właściciele plantacji, łowcy niewolników oraz członkowie Podziemia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHiram Walker urodził się w niewoli. Kiedy jego matka została sprzedana, Hirama pozbawiono wszelkiej pamięci o niej, ale został obdarzony...
To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i już wiem, że z pewnością sięgnę po “Między światem a mną”, za którą Ta-Nehis Coates otrzymał National Book Award, a także został finalistą nagrody Pulitzera.
To odważna, głęboka i bardzo osobista podróż do Wirginii, którą świetnie oddają słowa Fredericka Douglasa, zamieszczone na początku pierwszego rozdziału - “Moim zadaniem było opowiedzenie historii niewolnika. Historia pana nigdy nie potrzebowała narratora”.
Główny bohater, Hiram Walker, urodził się w niewoli. Jego matka została sprzedana gdy był dzieckiem i tym samym stracił wszystkie związane z nią wspomnienia, jednak “zyskał” coś w zamian. Kilka lat później odkrywa w sobie wyjątkową moc, która ratuje mu życie i którą w przyszłości jeszcze nie raz wykorzysta.
Życie chłopaka toczy się na pracy wraz z pozostałymi Utrudzonymi pracującymi w Lockless, choć jego rola nieco różni się od innych, ale o tym przekonacie się sami. Jednak ten wyjątkowy chłopak od zawsze chciał więcej, a ogromna moc drzemiąca w jego ciele domaga się uwolnienia. I tak właśnie zaczyna się długa podróż Hirama, która zgotuje mu piekło, ale też napełni siłą i nadzieją.
Książka jest obszerna, ale czyta się ją z niezwykłą lekkością i przyjemnością. Świetny styl autora i tłumaczenie. Pierwsza część książki wydała mi się bardziej filozoficzna, pojawiało się więcej spostrzeżeń, obserwacji i przemyśleń bohatera, natomiast w pewnym momencie to jednak fabuła wyszła na pierwszy plan i sama akcja nabrała większego tempa.
Wydarzenia skupiają się wokół Hirama, chociaż wątki poboczne są liczne i dobrze rozbudowane. Bohater jednak stanowi znaczące epicentrum i spoiwo fabuły. Możemy dokładnie poznać jego myśli i uczucia, często pełne obaw, a czasem pełne pewności i determinacji. Autor pozwolił sobie także na wtrącenia, którymi wyjaśnia, że dana decyzja za jakiś czas okaże się błędna lub że Hiram będzie jej po prostu żałował i nie jestem pewna, czy ten zabieg podobał mi się, czy wręcz odwrotnie ;)
Element magiczny, jakim jest moc kondukcji, nie przeszkadzał mi. Był delikatnie i naturalnie wpleciony w akcję, był w pewien sposób mistyczny i owiany legendami, co dodawało u tajemniczości.
To wielowątkowa historia o życiu, jakie wiodły miliony ludzi. O niewolniku, który pragnął lepszego świata dla siebie i innych. O dorastaniu w nędzy, wykorzystywaniu dzieci do pracy, o handlu ludźmi i ich nieludzkim traktowaniu, o rozdzielaniu cały rodzin, co na zawsze łamało ich serca…. Ale także o wspólnocie, którą tworzyli, aby przetrwać, o nadziei, poszukiwaniu miłości i akceptacji.
To mocny i wyrazisty głos zabrany w imieniu całych pokoleń zniewolonych kobiet, mężczyzn i dzieci. To próba zrozumienia i rozprawienia się z niesprawiedliwościami, jakie rządziły ówczesnym światem. Autor dotyka tu nie tylko kwestii niewolnictwa, ale wszelkich nierówności oraz potrzeby podejmowania walki na rzecz słabszych. To także często rozrywająca serce opowieść o nieustannym poszukiwaniu swojej drogi, odkrywaniu samego siebie, co okazuje się drogą długą, pełną porażek i często niestety bolesną.
To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i już wiem, że z pewnością sięgnę po “Między światem a mną”, za którą Ta-Nehis Coates otrzymał National Book Award, a także został finalistą nagrody Pulitzera.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo odważna, głęboka i bardzo osobista podróż do Wirginii, którą świetnie oddają słowa Fredericka Douglasa, zamieszczone na początku pierwszego rozdziału - “Moim zadaniem było...
Pragnienie wolności (także duchowej) często bywa silniejsze niż strach. Główny bohater tej powieści drogi postanawia zmienić bieg swego żywota, zawalczyć o wspomnienia dotyczące najważniejszej kobiety jego życia. Co nagle utracił.
Jednak to miłość i siła drzemiąca w człowieku czyhajace na właściwy moment by wybrzmieć i ucieczka nadają kompozycji tytuł. Wiedziałam,że dostanę książkę przesyconą cierpieniem i tęsknotą. Nie sądziłam jednak, że tak wiele będzie w niej o zerwanych więziach, zniewoleniu człowieka przez człowieka. To także klauzula milczącego cierpienia, świat topiący się w garści łez... z powodu koloru skóry. Rzecz pokazująca, że czasem nie zdajemy sobie sprawy czego sobie życzymy pragnąć wolności.Jak wiele może ona kosztować. Powieść nie jest pozbawiona symboliki, sił nadprzyrodzonych, enigmatycznych efemerycznych chwil.
W moim odczuciu koleje losu bohaterów tracą przez to na wiarygodności. Brutalność wpleciona w fabułę tego niestety nie zmienia. Docenić należy determinację Hirama, walkę o człowieczeństwo. Autor zadaje tu sporo fundamentalnych pytań chociażby dotyczących kondycji natury ludzkiej, jego zezwierzęcenia. Nie brak nadziei. Pragnień, które nie sposób spełnić jeśli nie ma się odpowiedniego startu... Cieszy, że plejada postaci tak bogata, że autor stara się dzięki dziełom przywrócić swym przodkom głos. Obnażyć poniekąd część historii Ameryki. Jednak nie mogę napisać żeby przepływały przeze mnie jak rzeka emocje postaci, ich traumy, rozstania. Sądzę,że na odbiór książki duży wpływ będą miały doświadczenia czytającego. Jego tęsknoty, niepowetowane straty, podejście do życia. Pozostanę w uwielbieniu dla "Między światem a mną" (takiej intymności szukam)Nie zmienia to jednak faktu, że jest to lektura którą warto przeczytać, gdyż otwiera oczy na trucizny, które tłoczą się w ludziach od wielu, wielu lat.
Pragnienie wolności (także duchowej) często bywa silniejsze niż strach. Główny bohater tej powieści drogi postanawia zmienić bieg swego żywota, zawalczyć o wspomnienia dotyczące najważniejszej kobiety jego życia. Co nagle utracił.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak to miłość i siła drzemiąca w człowieku czyhajace na właściwy moment by wybrzmieć i ucieczka nadają kompozycji tytuł. Wiedziałam,że dostanę...
Ta-Nehisi Coates "Wodny tancerz",
Oparta na motywie ucieczki do wolnego świata powieść autora powinna spodobać się każdemu komu bliska jest wydana już jakiś czas temu "Kolej podziemna" Colsona Whiteheada. Obie są niejako powieścią drogi, obie cechuje chęć wyrwania się ze zniewolonego świata amerykańskich plantacji i marzenia o wolności, obie wreszcie oparte są na pewnym rodzaju symboliki. I chociaż obaj autorzy podejmują się przedstawienia podobnego tematu, robią to w zupełnie odmienny sposób. Inne są w ich przypadku słowa klucze. W przypadku Cory bohaterki "Kolei podziemnej" największym pragnienieniem jest ucieczka, wyrwanie się z brutalnego świata, w którym żyje. Hiramowi bohaterowi "Wodnego tancerza", który również ucieka, przyświeca jednak zupełnie inny cel.
Najboleśniejszą stratą, jaką do tej pory poniósł nastoletni Hiram Walker, jest utrata wspomnień dotyczących sprzedanej kilka lat wcześniej matki. Pewnego dnia zniknęła z jego życia nie tylko fizycznie, wraz z jej wyjazdem z doskonałej jak dotąd pamięci chłopaka ulotnił się również jej obraz, pozostawiając jedynie pustkę i ogromny niepokój. Pewnego dnia, kiedy o mało nie tonie, odnajduje w sobie tajemniczą moc, którą nie do końca rozumie. Czuje jednak, że musi zmienić swoje dotychczasowe życie, a jedyną możliwość zmiany widzi w ucieczce z plantacji, na której spędził swoje młode lata.
I tak zaczyna się pełna niebezpieczeństw, przygód i niespodziewanych zwrotów akcji podróż Hirama na Północ. Ucieczka w imię miłości, ku wolności, w poszukiwaniu utraconego obrazu ukochanej matki, w celu zrozumienia tajemniczej mocy, która w nim tkwi. Na drodze spotka całą plejadę różnorodnych postaci, które podzielą się z nim swoimi historiami. Ich życiorysy są tak bogate, że z powodzeniem mogłyby stanowić zalążek kolejnych powieści. W wielu wypadkach przepełnione bólem, chęcią odzyskania najbliższych za wszelką cenę, nieustannie tlącą się nadzieją. Okaże się, że każda ucieczka to nie tylko osobista tragedia, ale również historia rozdzielonej rodziny, jej zaginionych członków, straconych wspólnych lat. Harriet, Ota, Sophia, Thena, Corrine opowieści o nich są tak samo ważne.
Dojrzewanie do rozumienia otaczającego świata rozbudzi jednak w bohaterze coraz więcej wątpliwości dotyczących jego funkcjonowania. Okazuje się bowiem, że również ta wymarzona wolność ma swoje granice, a Hiram ponownie staje się podporządkowanym narzędziem w rękach kolejnych osób. Po raz kolejny zostaną rozwiane pragnienia chłopaka, który chciałby uniezależnić się od innych. Czyżby upragniona wolność miała być tylko ułudą?
"Wodny tancerz" łączy w sobie realizm związany z ówczesnym życiem wszystkich, których pozbawiono wolności, z elementem magii, znakami, tajemniczą siłą Kondukcji. Budząc wspomnienia, budując pamięć, daje jednocześnie siłę, poczucie wolności. Nie pozbawiony jest scen brutalnych, przepełnionych emocjami oraz metafizycznych, wymykających się zmysłom i doświadczeniu. Te, potraktowane w powieści, mam wrażenie, trochę po macoszemu, mają ogromny potencjał w przełożeniu na język filmu, który z resztą na podstawie powieści powstaje. Muszę przyznać, że uwiodła mnie wielowymiarowość tej historii a jednocześnie różnorodność jej bohaterów. Widziane okiem autora losy zniewolonych przodków żyjących w świecie pomiędzy Wartościowymi a Utrudzonymi naznaczone bólem, tęsknotą, poszukiwaniem, stawianiem swojego życia często na jedną kartę. Wydawnictwu Agora dziękuję za ogromną dawkę emocji.
Ta-Nehisi Coates "Wodny tancerz",
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOparta na motywie ucieczki do wolnego świata powieść autora powinna spodobać się każdemu komu bliska jest wydana już jakiś czas temu "Kolej podziemna" Colsona Whiteheada. Obie są niejako powieścią drogi, obie cechuje chęć wyrwania się ze zniewolonego świata amerykańskich plantacji i marzenia o wolności, obie wreszcie oparte są na pewnym...
Ogromne rozczarowanie...
Ogromne rozczarowanie...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to