rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Wisznia ze słowiańskiej głuszy

Średnia ocen
7,2 / 10
143 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
153
100

Na półkach:

Nie daję oceny, ponieważ nieuczciwym byłoby wystawiać ocenę książce, której przeczytało się 50 stron. Tylko kilku książek nie skończyłem czytać i jest to jedna z nich. Brakowało mi w niej wszystkiego. W ogóle nie mogłem się w nią wciągnąć, może później bym się wciągnął, ale dawałem jej szanse od 20 strony i ostatecznie się poddałem.

Nie daję oceny, ponieważ nieuczciwym byłoby wystawiać ocenę książce, której przeczytało się 50 stron. Tylko kilku książek nie skończyłem czytać i jest to jedna z nich. Brakowało mi w niej wszystkiego. W ogóle nie mogłem się w nią wciągnąć, może później bym się wciągnął, ale dawałem jej szanse od 20 strony i ostatecznie się poddałem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
163
136

Na półkach:

Sięgnęłam po nią przypadkiem, w pośpiechu, w bibliotece i stwierdziłam, że ją wezmę, choć przyznaję, że nie przepadam za książkami z ludźmi na okładce.

Choć Wisznia jest tytułową bohaterką to jednak mam wrażenie, że miała zbyt mało do pokazania. Czuję, że można było z niej wyciągnąć dużo, dużo więcej. Szczególnie że nie jest w pełni dobra, ale też nie w pełni zła.

Myślę, że to właśnie fakt, że bohaterowie mają swoje dobre, jak i złe strony jest czymś, co najbardziej mi się podobało. Każdemu można było przyznać przy czymś rację, zrozumieć jego motywację i przekonania i równocześnie znaleźć jakiś argument przeciw temu rozumowaniu.

Liczyłam na trochę więcej 'postojów' w tych przygodach, bliższe poznanie bohaterów, bo mam wrażenie, że nie poznałam ich indywidualnie na tyle, by dłużej ich pamiętać i w pełni się do nich przywiązać.

Było kilka bardzo dobrych scen, które w tym ciągu walk i strachu przed najazdem, były naprawdę magiczne.

I wielki plus za te kulinarne przypisy, bo to coś, z czym spotykam się po raz pierwszy, a myślę, że to naprawdę intrygujące zagadnienie!

Sięgnęłam po nią przypadkiem, w pośpiechu, w bibliotece i stwierdziłam, że ją wezmę, choć przyznaję, że nie przepadam za książkami z ludźmi na okładce.

Choć Wisznia jest tytułową bohaterką to jednak mam wrażenie, że miała zbyt mało do pokazania. Czuję, że można było z niej wyciągnąć dużo, dużo więcej. Szczególnie że nie jest w pełni dobra, ale też nie w pełni zła.

Myślę,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3505
924

Na półkach: ,

Wisznia wychowała się w słowiańskim grodzie Szeligów nad Dnieprem. Wszyscy mówią, że czuwa nad nią sama bogini Mokoszy. Pewnego razu Wisznia spotyka wodza Hunów Rua. Młodzi zakochują się w sobie.

Niestety to nie była książka dla mnie. Oczekiwałam, że w którymś momencie mnie wciągnie, jednak nic takiego się nie stało. Zaciekawił mnie troszkę początek jednak im dalej w las tym było gorzej.
Książkę oceniam na 3 pkt.

Wisznia wychowała się w słowiańskim grodzie Szeligów nad Dnieprem. Wszyscy mówią, że czuwa nad nią sama bogini Mokoszy. Pewnego razu Wisznia spotyka wodza Hunów Rua. Młodzi zakochują się w sobie.

Niestety to nie była książka dla mnie. Oczekiwałam, że w którymś momencie mnie wciągnie, jednak nic takiego się nie stało. Zaciekawił mnie troszkę początek jednak im dalej w las...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1019
432

Na półkach: ,

Niezmiennie cenię sposób, w jaki pisze pani Maludy, a pisze niezwykle ciekawie i poprawnie pod względem językowym, co w dzisiejszych czasach nie jest już takie oczywiste. W natłoku grafomańskich tworów, pisarze tacy jak pani Aleksandra są bardzo potrzebni dla przeciwwagi.
W tej książce autorka interesująco i pomysłowo wplata dzieje bohaterów w polskie legendy okraszając je także swoją wiedzą historyczną o epoce.
I chociaż bardziej podobały mi się poprzednie ksiązki pisarki, to tą również mogę polecić z czystym sumieniem.

Niezmiennie cenię sposób, w jaki pisze pani Maludy, a pisze niezwykle ciekawie i poprawnie pod względem językowym, co w dzisiejszych czasach nie jest już takie oczywiste. W natłoku grafomańskich tworów, pisarze tacy jak pani Aleksandra są bardzo potrzebni dla przeciwwagi.
W tej książce autorka interesująco i pomysłowo wplata dzieje bohaterów w polskie legendy okraszając je...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6818
3839

Na półkach:

Wzdychamy czasem do przeszłości, idealizujemy ją, uważamy, że dawniej ludzie mieli spokojniejsze życie. Im dalej tym lepiej. Zapominamy na jak wiele niebezpieczeństw byli narażeni i przede wszystkim pomijamy trudną sytuację kobiet. Dopiero studiowanie historii pozwala nam na przypomnienie sobie tych wydarzeń. Wtedy uzmysławiamy sobie jak wiele zła było w życiu naszych przodków, jak bardzo byli narażeni na różnorodne choroby, przemoc ze strony bliskich i współplemieńców oraz najazdy. Takie realia znajdziemy w świetnie napisanej książce Aleksandry K. Maludy „Wisznia ze słowiańskiej głuszy”.
Powieść otwiera zobaczenie realiów panujących na Półwyspie Iberyjskim, starania rodzin, aby młodzi chłopcy dołączyli do kupieckiej karawany i przy przedsiębiorczym mężczyźnie nauczyli się fachu. Młody Ibrahim dzięki temu może podróżować na wschód i północ. Tam poznaje germańskich władców opowiadających niezwykłe rzeczy o kraju kobiet.
Później przenosimy się nad Dniepr. Młoda Wisznia żyjąca w słowiańskim plemieniu Szeligów znajduje się nad rzeką, gdy po drugiej stronie brzegu dostrzega obcego jeźdźca. Widzimy, że dziewczyna jest przekonana o tym, że ma moc i może rzucać czary. Przekonana, że dzięki jej mocy intruz nie przejechał rzeki pędzi do domu, aby zaalarmować wszystkich. Niestety jej opiekun jest brutalnym szowinistą uważającym, że kobiety mają siedzieć cicho, pracować i służyć mu dając rozkosz. Jego wybuch złości na zuchwałość dziewczyny kończy się atakiem serca czy udarem. Mężczyzna powoli umiera. Kobiety z chaty uwolnione od jego panowania dzielą się z mieszkańcami osady tym, co dostrzegła Wisznia. Kowal jako jeden z nielicznych bierze jej słowa poważnie i kontroluje, dlaczego czujki nie dostrzegły intruza. Okazuje się, że mężczyźni za bardzo skupili się na własnych rozkoszach.
Równolegle śledzimy wydarzenia w plemieniu Hunów. Są wyczerpani. Zima dała im się we znaki. Do tego okoliczne osady coraz lepiej się bronią i z tego powodu od wielu tygodni nie zdobyli niczego do jedzenia. Do ich brzuchów trafiły dzieci, kobiety, a nawet psy, które im zawsze towarzyszą w wyprawach. Upatrują w tej klęsce nieżyczliwość bogów. Z tego powodu szukają wśród siebie kozła ofiarnego do przepędzenia w celu przebłagania bogów i posyłają silniejszych wojowników, aby znaleźli osady. Jednym z nim Jest Rua, który trafia na Wisznię. Znajduje też odpowiednie miejsce do przeprawy. Wydawałoby się, że albo oni podbiją Szeligów albo zostaną wytępieni. Ku zaskoczeniu wszystkich przyjdzie im połączyć siły przeciwko silniejszemu najeźdźcy, jakim jest okrutny lud Awarów.
Obserwując podporządkowanie podbitych ludów, wykorzystywanie ich do najeżdżania kolejnych oraz tworzenie z nich niewolników stajemy się świadkami niezwykłego okrucieństwa. Wisznia jest jedną z pojmanych. Dzięki swojej urodzie i przekonaniu, że jest wybranką bogini Mokosz przyciąga uwagę wodza najeźdźców. To sprawia, że jest w nieco uprzywilejowanej sytuacji. Jednak i ona nie uniknie brutalnych i upokarzających gwałtów.
Pędzeni w okolicę Wąweru niewolnicy podporządkowani są Awarom. Na miejscu odkrywają, że także okoliczne plemiona zostały podbite. Poznamy tu takie legendarne postacie jak Krak, Lech, Wanda. Sam wódz najeźdźców ma imię, które po przetłumaczeniu oznacza smoka. Do tego ciągle siedzi w jaskini. Mity i podania oraz wiedza historyczna pięknie mieszają się tu z fikcją, pozwalają uświadomić sobie mnogość niebezpieczeństw oraz wyzwań.
Pisarka umiejętnie tworzy pradawny klimat i wprowadza czytelników do czasów Słowian, wojen plemiennych, ścierania się ludów, mieszania ich. Widzimy tu bogactwo wierzeń, poznajemy modlitwy, pieśni, prawdopodobny sposób myślenia oraz hierarchię panującą w małych społecznościach. Nawiązania do legend i tekstów kultury nadają tej powieści wymiar dużego prawdopodobieństwa wydarzeń. Całość sprawia wrażenie realistycznych zdarzeń w oparciu o wiedzę naukową.
„Wisznia ze słowiańskiej głuszy” to powieść historyczna. Magia występuje tu jedynie jako element wierzeń. Widzimy, że bohaterzy są przekonani o swojej sile dzięki amuletom czy poświęceniu ich bogom, ale realnie nie mają żadnego wpływu na to co się dzieje. Tylko zbiegi okoliczności sprawiają, że udaje im się te przekonania utrzymać. Większy wpływ ma tu realna znajomość roślin, które można znaleźć w puszczy.
Przy okazji snucia opowieści o Wiszniu, Rue i Wandzie oraz innych bohaterach pisarka porusza tu wiele ważnych problemów. Mamy przemoc w rodzinie, pokazanie takiego mężczyznę jak szkodliwego gada. Jest Pokazanie reakcji Szeligów na przemoc Awarów. W wydarzeniach nie ma szukania sensacji, ale pokazane jest ogrom krzywdy wyrządzanej kobietom i jednocześnie stosunek do nich przez współplemieńców, traktowanie ich jako gorsze, bo splugawione, brudne. Do tego widzimy rozpacz kobiet, traktowanie ich jak przedmiotów, których można się łatwo pozbyć na bagnach razem z innymi nieczystościami. Jest też problem niechcianego macierzyństwa, odrzucenia dziecka będącego owocem gwałtu. Świetnie oddano tu różnorodne dylematy bohaterów, to jak bardzo złe doświadczenia ich zmieniają
„Wisznia ze słowiańskiej głuszy” to powieść intrygująca i przenosząca nas do przeszłości, która nie jest wyidealizowana. Każdy bohater w jakiś sposób jest zły. Nawet ci dobrzy pod wpływem wydarzeń stają się okrutni i żądni zemsty. Mamy tu świetnie oddane realia wczesnego średniowiecza.

Wzdychamy czasem do przeszłości, idealizujemy ją, uważamy, że dawniej ludzie mieli spokojniejsze życie. Im dalej tym lepiej. Zapominamy na jak wiele niebezpieczeństw byli narażeni i przede wszystkim pomijamy trudną sytuację kobiet. Dopiero studiowanie historii pozwala nam na przypomnienie sobie tych wydarzeń. Wtedy uzmysławiamy sobie jak wiele zła było w życiu naszych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
163
159

Na półkach:

Jak to w życiu bywa, nie każdego i nie wszystko w życiu się lubi, choć do części z takich zachowań skłania nas zasłyszana opinia, a ile w nich prawdy? Z reguły jest tak, że w każdej historii jest ziarnko prawdy, ale lepiej samemu sobie wyrobić zdanie.
Nie inaczej jest z książkami. Jednym przypadnie do gustu, innym - nie. Może to być zależne od stylu autora, od charakteru lektury, fabuły czy nawet kreacji bohaterów. Prawie trzy lata temu miała premierę "Wisznia ze słowiańskiej głuszy" Aleksandy K. Maludy. Wówczas skusiłam się na jej zakup, recenzje były albo "zachwycająca" albo "przeciętna". Na mojej półce przeleżała ponad dwa lata aż w końcu dojrzałam do tego, by do niej sięgnąć. I powiem Wam, że jako historyk nie żałuję ani trochę, że w końcu ją pochłonęłam, ale po kolei.
Akcja powieści toczy się we wczesnym średniowieczu na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej. Słowiański gród rodu Szeligów, leżący nad Dnieprem, zostaje napadnięty przez Awarów, choć dosłownie chwilę wcześniej groziła mu napaść ze strony gromady Hunów. Wspólny wróg łączy. Epoka Attyli jest już ledwie wspomnieniem, a waleczni Awarowie niosą spustoszenie. Czas niewoli, a wraz z tym pełna przygód droga przez ziemie przyszłej Rusi, Polski i Bizancjum.
Główną bohaterką książki jest Wisznia, którą poznajemy jako młode dziewczę zdane na łaskę i niełaskę swego ojca, a później innych mężczyzn, którzy traktują ją przedmiotowo. Trudne dzieciństwo, młodość i nie lepsze życie dorosłe. Wyzwania zarówno natury psychicznej jak i fizycznej, by przeżyć okres niewoli, dalekiej wędrówki i walki o każdy dzień, by przetrwać. Złamana przez doświadczenia, gubi dziecięcą radość, staje się zimna, wyrachowana, twardo stąpająca po ziemi. Może być postrzegana jako pozbawiona jakiejkolwiek empatii, zafiksowana na tle władzy i własnych korzyści. Jednak w środku drzemie ogromna siła scalająca ocalałych, którą przykrywa maska. Pod chłodem kryje się niezaspokojona potrzeba miłości, uzewnętrznienia radości. Natomiast należy zwrócić uwagę na jej wewnętrzny ból, z którym nie umie sobie poradzić, nie może znaleźć ujścia. Podsumowując, to postać o bolesnej historii, a w wyniku tego, skomplikowanej osobowości. Myślę, że nie zawsze daje się lubić, choć czytelnicy powinni chociaż spróbować ją zrozumieć, ponieważ jest głosem kobiet z odległej przeszłości, ale o tym będzie jeszcze mowa.
Parą wzbudzającą największą sympatię jest wg mnie Jaga i Wilk, czyli wioskowa znachorka, zielarka, wiedząca i kowal, cieszący się poważaniem oraz szacunkiem wśród swoich i lokalnych społeczności. Dla każdego pobratymca znajdują czas, ciepłe słowa i radę. Nie poddają się tak łatwo, walczą z przeszkodami, stają na wysokości zadania. Mimo niełatwej przeszłości, pozostali otwarci, pełni ufności w bogów i ich postanowienia, choć nieraz zdarza się im dopomóc gromadnej doli. Są jak ukochani dziadkowie czy najlepsi przyjaciele, na których zawsze można liczyć.
Wręcz odwrotne uczucie wzbudza Stary i jego synowie. Są wzorowani na archetypie dominującego mężczyzny, który lubi władzę, bogactwo i przemoc. Prezentują to, co kiedyś było normą, a dziś jest szeroko piętnowane.
Przedstawionych postaci jest cała masa, każda o innym charakterze, innej historii. Jedne są epizodyczne, inne goszczą na dłużej. Autorce trzeba przyznać, że świetnie rozpisała między nimi role w związku z fabułą. Główni bohaterowie mają głębszą warstwę psychologiczną, inni - ledwie zarysowaną. Wiele można wyczytać między wierszami, a tu wyobraźnia czytelnika działa bez ograniczeń.
Na pierwszy plan wysuwa się wątek kobiecy, rola i znaczenie w patriarchalnym społeczeństwie, świetnie ukazany na podstawie rodu Szeligów - od wolnej osady, niewoli po kres żeńskiej samodzielności. Zgodnie ze stereotypowym podejściem kobieta ma zaspokajać męskie potrzeby, rodzić dzieci i dbać o domostwo, mężczyzna to pan życia, który ma głos decydujący we wszystkim. Jeśli coś mu nie pasuje, ucieka się do przemocy, na którą tak naprawdę nikt nie reaguje, bo boi się konsekwencji. Bunt przeciw takiemu traktowaniu, próba usamodzielnienia się, zbudowania kobiecej wspólnoty - spotyka się z niedowierzaniem, wyśmiewaniem, podważaniem wartości i racji bytu. We wczesnym średniowieczu postawy feministyczne prawdopodobnie były czymś oderwanym od rzeczywistości, wyjątkami, stąd legendy od starożytności o niezłomnych Amazonkach, lecz czy przez wieki coś się zmieniło? Powieść A. K. Maludy ukazuje problem traktowania kobiet na przykładzie rodu Szeligów (na przestrzeni kilkunastu lat). Spotykamy tam gwałty, przemoc fizyczną i psychiczną, porzucanie ciężarnych, odrzucanie niepełnosprawnych, uzależnienie emocjonalne od partnera, problemy natury psychicznej wśród ofiar przemocy, brak wiary w siebie, odrzucenie dziecka z gwałtu... Każda kobieta przedstawiona na kartach tej książko to oddzielna historia, pełna wzniesień i upadków, trudnych chwil, zwątpienia, bólu i cierpienia, które zmuszają do głębszej refleksji nad tym, co było, a co jest. Te problemy nie zniknęły, pomimo, że od prawie wieku kobiety mogą cieszyć się większą swobodą, równym traktowaniem wobec prawa, lecz walka wciąż trwa, by przestać się bać oprawców, niesprawiedliwości i brać życie pełnymi garściami bez strachu.
Jednak by nie mieszać mężczyzn z błotem, autorka przedstawia dwóch takich, którzy mogą być brani za wzór. Mianowicie chodzi o wspomnianego już Wilka oraz Huna, Ruę, dobrego, czułego, odpowiedzialnego, wyrozumiałego, gotowego do walki o szczęście swych bliskich, prawdziwe wsparcie i kompana podróży. Postawa jednego i drugiego przywraca nadzieję, że gdzieś tam jeszcze są ci prawdziwi mężczyźni, niewypaczeni przez swą fizyczną dominację i stereotypowe podejście do płci.
"Wisznia ze słowiańskiej głuszy" to także dobre studium z życia codziennego wczesnośredniowiecznej osady, od organizacji życia w domu, pracę na roli czy chowu zwierząt po elementy obronne. To powieść, ale bardzo ciekawie i szczegółowo ukazuje czytelnikowi ową codzienność, w sposób nienachalny, który mimowolnie pozostaje w pamięci. Zwraca uwagę nawet na rodzaje potraw, sposoby ich przyrządzania, analizę rytuałów religijnych, sposoby budowania domostwa (domy półziemiankowe a tzw. długie domy), strategie i zasadzki na wroga, okres wegetacyjny roślin i przygotowanie do zimy. Wg mnie cała spiżarnia informacji i inspiracji.
Wspomniałam, że jako historyk bardzo doceniam tę publikację. Mimo iż jest to powieść, to mocno czerpie z historii jako nauki. Obok inspiracji legendami (o Popielu, Kraku i Wandzie, postrzyżynach u Piasta Kołodzieja, Smoku Wawelskim etc.), które moim zdaniem są bardzo zgrabnie wplecione w fabułę, pojawiają się fakty historyczne (koniec państwa Hunów, wędrówka Awarów, państwo Samona, bitwa wojsk awarsko-słowiańskich pod Konstantynopolem, osada Truso). Są to elementy spinające fabułę, wokół których toczy się życie Szeligów. Układają się one naturalnie, pasują do siebie niczym w zegarku. Tik tak, akt za aktem, miele koło czasu. Wyśmienita podróż w czasie przez obszary słowiańskie i bizantyjskie. Historia jest tu tylko inspiracją poddaną fantazji autorki. Czy tak mogło wyglądać życie w tamtych czasach? Czy ludzie mogli borykać się z takimi problemami? Owszem.
A. K. Maludy w lekki sposób przy użyciu klarownego języka przedstawia czytelnikowi świat wczesnego średniowiecza na przykładzie pewnego słowiańskiego rodu, prezentując realia ówczesnego życia, problemy codzienności, jednocześnie zahaczając o wątki tak aktualne jak feminizm, przemoc w rodzinie, znaczenie stereotypu w społeczeństwie i próba obalenia go. Pisarka podejmuje trudne tematy, nie boi się kontrowersji, ukazuje życie takie, jakim jest, gdzie to nie tylko dobra zabawa, ale walka o przetrwanie. Przedstawia jego brutalne strony, świat we wszystkich jego szarościach. Świat, jakiego unikamy, przed jakim chcemy uciec. Prawda jest taka, że te pozory kiedyś runą, a ludzie spojrzą temu prosto w oczy.
Powieści można zarzucić brak spektakularnego punktu kulminacyjnego, jednej wyrazistej pary protagonistów, wystąpienia wątków nadprzyrodzonych (wizja od bogini, pojawienie się dusz przodków), skupienia się głównie na kobietach, brutalności pewnych scen, ale taki ma ona charakter. Tym się wyróżnia. To, co dla jednych jest wadą, dla innych będzie zaletą.
"Wisznia ze słowiańskiej głuszy" A. K. Maludy to powieść obyczajowo-historyczna z małymi elementami fantasy. Moim zdaniem przeznaczona dla nieco starszego czytelnika, który będzie w stanie zrozumieć świat przedstawiony, jego problematykę i odniesienia historyczne oraz legendarne. To książka poruszająca delikatne tematy, ale jakże ważne i współcześnie. To opowieść o kobietach walczących o życie dla siebie i swoich dzieci, o przetrwaniu koszmarnego gwałtu i niewoli, o walce z męską przemocą, o swoje miejsce w społeczeństwie, o byciu słuchaną i rozumianą, o siebie, o własne ja.
Uważam, że z tą powieścią powinna zapoznać się każda kobieta. Pozwala nie tylko głębiej zanurzyć się w historii, kobiecej psychice, ale i zrozumieć z czym borykamy się od wieków. Czy istnieje złoty środek? Myślę, że autorka podsuwa nam pod nos rozwiązanie - Jagę i Wilka. Świetna lektura godna polecenia.
https://loslibros-wehikulczasu.blogspot.com/2022/03/122-o-wedrowce-ludow-czyli-wisznia-ze.html

Jak to w życiu bywa, nie każdego i nie wszystko w życiu się lubi, choć do części z takich zachowań skłania nas zasłyszana opinia, a ile w nich prawdy? Z reguły jest tak, że w każdej historii jest ziarnko prawdy, ale lepiej samemu sobie wyrobić zdanie.
Nie inaczej jest z książkami. Jednym przypadnie do gustu, innym - nie. Może to być zależne od stylu autora, od charakteru...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
794
478

Na półkach:

Nie rozumiem dlaczego każda powieść dziejąca się w czasach wczesnego średniowiecza musi być pisana właśnie takim językiem. I właśnie taki język już spotkałam nieraz. Nie chcę mieć książki historycznej pisanej mową współczesną, ale nie przesadzajmy, stylizacja wchodzi mocno, a nawet - zdecydowanie za mocno.
Niby coś się działo, ale nic mnie nie przytrzymało. A jak przeczytałam, że ojciec Wiszni nosił w sakiewce na amulety "żelaznego ch.ja" to musiałam przez chwilę pogapić się w ścianę. I to nie dlatego, że mnie to oczarowało. Niestety.

Nie rozumiem dlaczego każda powieść dziejąca się w czasach wczesnego średniowiecza musi być pisana właśnie takim językiem. I właśnie taki język już spotkałam nieraz. Nie chcę mieć książki historycznej pisanej mową współczesną, ale nie przesadzajmy, stylizacja wchodzi mocno, a nawet - zdecydowanie za mocno.
Niby coś się działo, ale nic mnie nie przytrzymało. A jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2793
1389

Na półkach: , ,

,,Wisznia ze słowiańskiej głuszy" to trzecia przeczytana przeze mnie książka Aleksandry Katarzyny Maludy znanej na LubimyCzytać jako Koronczarka :) Tym razem poznałam twórczość autorki z całkiem innej strony, bo przeniosła mnie do pogańskich plemion Słowian.

Młoda Wisznia żyje w słowiańskim plemieniu Szeligów, wychowywana przez swoją ciotkę Jagę, która widzi w niej wybrankę bogini Mokosz. Wisznia od początku wierzy, że jest kimś wyjątkowym i może przewodzić. Jednak wszystko się zmienia, gdy jej plemię zostaje zniewolone przez lud Awarów. Tam Wisznia spotyka Ruę, wodza także pojmanych Hunów, który zakochuje się w niej i postanawia uczynić wszystko, by ją zdobyć. Dziewczynie nie jest dane cieszyć się młodzieńczym uczuciem, ponieważ jednocześnie szeligowskie kobiety podają ofiarom przemocy i gwałtów ze strony Awarów - w przypadku Wiszni owocuje to narodzinami dziecka. Słowianie, a zwłaszcza Słowianki, pałają coraz większą żądzą odwetu.

Autorka nie zawiodła mnie, jeśli chodzi o klimat. Od początku wprowadza nas w prawdawną, słowiańską atmosferę, za sprawą opisów, ale także fragmentów obrzędów, modlitw czy pieśni. Możemy łatwo wsiąknąć w życie tych ludzi, zrozumieć ich sposób myślenia i przeżywania wydarzeń. Nie znam na tyle historii tej epoki, by stwierdzić, co jest tu prawdą, ale Maludy opisała tę historię w sposób, który sprawił, że mogłam w nią uwierzyć i z ciekawością śledzić losy Szeligów i Hunów. Cytowanie autentycznych legend i tekstów kultury dodaje całości autentyczności. Podziwiam autorkę za wykreowanie własnej, spójnej fabuły na bazie strzępów informacji o osadzie, gdzie znaleziono groby jedynie kobiet i dzieci. Nie jest to powieść fantasy, magia stanowi tu typowo element wierzeń i nie wywiera wpływu na fabułę, ale fani polskich legend znajdą tutaj coś dla siebie, ponieważ na drugim planie obserwujemy losy księżniczki Wandy.

Nie jest to też romans historyczny. Opis na odwrocie skupia się przede wszystkim na zaznaczeniu relacji Ruy i Wiszni, ale tak naprawdę nie jest on najbardziej rozbudowany, co oceniam na plus - w końcu w życiu nie zawsze wszystko sprowadza się do romansów, więc pokazanie, że tutaj ma na nas wpływ znacznie więcej czynników i że tak naprawdę dla tej dwójki najważniejszą osobą okazał się ktoś inny, przyjmuję bardzo dobrze. Zdecydowanie więcej miejsca autorka poświęciła na ukazanie reakcji Szeligów na przemoc Awarów. Widać to szczególnie na przykładzie kobiet - nie ma tu szukania sensacji i wywoływania kontrowersji czy (nie daj Boże) podniecenia przez wzmianki o gwałtach, jest ich wiele, ale są brudne, obrzydliwe i w pełni oddają rozpacz i poniżenie kobiet. Autorka także w bardzo wyważony sposób podejmuje temat ciąży i macierzyństwa będących wynikiem gwałtu. Możemy tu poznać zarówno perspektywę Wiszni, która nie potrafi i nie chce próbować pokochać swojej córki, odrzuca ją, traktuje z niechęcią i potrafi nawet życzyć jej śmierci, cały czas czując ból i poczucie niesprawiedliwości, że nie mogła przeżyć macierzyństwa w normalny sposób. Z kolei Nieluba (imię jest tu znaczące), córka bohaterki, wyrasta na dziewczynę silną, odważną i mądrą, budzącą podziw wśród Szeligów, cały czas czuje się niechciana i niekochana, a gdy poznaje tajemnicę swego pochodzenia, także zmaga się z myśleniem, czy w ogóle ma prawo do życia. Relacja matki i córki została oddana bardzo emocjonalnie i naprawdę z poszanowaniem dla każdej strony, jej zakończenie z kolei wycisnęły mi łzy z oczu.

W ogóle wszystkie postacie są tu bardzo niejednoznaczne. Wisznia budzi podziw swoją siłą i gotowością walki o społeczność, ale pod wpływem bólu staje się osobą okrutną i żądną zemsty, niektóre jej zachowania nie mogły mi się podobać, obserwujemy też, jak pod wpływem wydarzeń powoli traci swoją wolę walki i staje się bardziej przytłoczona tym, co ją spotkało. Rua potrafi być czuły i dbać o ukochaną, ale z początku książki dowiadujemy się, że jako wódz nie stronił od brutalności i dla innych kobiet nie miał już tyle szacunku. Na uwagę zasługuje Jaga - silna kobieta, mądra, szanująca tradycję i swój lud, ale z szerokim spojrzeniem, bardzo tolerancyjna. Moją ulubienicą jednak była Nieluba, chociaż odegrała większą rolę dopiero pod koniec książki, jej historia i emocje bardzo mnie poruszyły.

,,Wisznia" zrobiła na mnie duże wrażenie i skłoniła do wielu refleksji, chociaż z niektórymi fragmentami miałam problem. Odnosiłam wrażenie, że w momencie, gdy Słowianki zaczynają się mścić za swoje krzywdy, ta nienawiść do mężczyzn była za bardzo eksponowana i właściwie trudno było znaleźć mężczyznę, który byłby pozytywną postacią. W powieści pojawił się również wątek sporów między katolickimi misjonarzami a pogańskimi Słowianami, który w wielu miejscach zahaczał o prosty schemat ,,dobre pogaństwo - zło chrześcijaństwo". Co prawda, z czasem bohaterowie zaczynają się docierać i współpracować, ale ostatecznie ksiądz Jan i tak wypada jako ten słaby, niedbający o wcześniejsze ideały. Podejrzewam, że miało to pogłębić posępny nastrój powieści i pokazać, jak ideały i marzenia bohaterów się rozpadają, ale mimo to kilka scen mi zgrzytało.

Mimo tych małych minów książkę oceniam bardzo dobrze. Nada się doskonale dla osób lubiących takie mistyczne, klimatyczne historie z pogańskich czasów (idealna propozycja dla fanów ,,Mgieł Avalonu"!), ale też historie o sile kobiet czy trudnych relacjach rodzinnych. Polecam z czystym sumieniem.

,,(…) kiedy kto dozna krzywd, a potem pamięta je stale, zapomnieć nie może, dławi go chęć zemsty, to sam się truje. Same złe myśli w nim się kotłują, więc na dobre nie ma miejsca."

,,Wisznia ze słowiańskiej głuszy" to trzecia przeczytana przeze mnie książka Aleksandry Katarzyny Maludy znanej na LubimyCzytać jako Koronczarka :) Tym razem poznałam twórczość autorki z całkiem innej strony, bo przeniosła mnie do pogańskich plemion Słowian.

Młoda Wisznia żyje w słowiańskim plemieniu Szeligów, wychowywana przez swoją ciotkę Jagę, która widzi w niej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1966
712

Na półkach:

Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl o tej powieści na świeżo po przeczytaniu to "intrygująca". Nie jest to urocza historia w słowiańskich klimatach pełna rusałek i innych boginek. W książce jest dużo przemocy, zwłaszcza w jej początkowej części. Ale takie były realia wczesnego średniowiecza, pewnie jeszcze bardziej mroczne niż jesteśmy to w stanie sobie wyobrazić. Fabuła była trochę nierówna, przynajmniej dla mnie niektóre wątki były mniej interesujące. Ogólnie polecam dla odmiany od kryminałów i thrillerów.

Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl o tej powieści na świeżo po przeczytaniu to "intrygująca". Nie jest to urocza historia w słowiańskich klimatach pełna rusałek i innych boginek. W książce jest dużo przemocy, zwłaszcza w jej początkowej części. Ale takie były realia wczesnego średniowiecza, pewnie jeszcze bardziej mroczne niż jesteśmy to w stanie sobie wyobrazić....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2752
2004

Na półkach: , , ,

Nie moja bajka.
Dosłuchałam do połowy i dałam spokój. Zbyt brutalne jak dla mnie.

Nie moja bajka.
Dosłuchałam do połowy i dałam spokój. Zbyt brutalne jak dla mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
883
863

Na półkach:

Chociaż okładka mnie nie porwała (nie lubię "ludzkich" okładek), postanowiłam sięgnąć po powieść nieznanej mi do tej pory autorki ze względu na słowiańską fabułę. Zastanawiałam się, czy będzie to historia z wachlarzem demonów, czy raczej opowieść o tym, jak się kiedyś żyło.

Wisznia mieszka w niewielkiej osadzie Szeligów. Życie toczy się tam powoli, a nad wioską pieczę trzyma surowy ojciec dziewczyny. Dni mieszkańców wypełnia praca, dzięki której ludzie mają co jeść i w co się ubrać. Jest względnie bezpiecznie, jednak wszystko zmienia się pewnego dnia, kiedy na osadę napadają wrogie plemiona. Mordują i krzywdzą, niszczą i kradną. Biorą Szeligów w niewolę. Mężczyźni muszą bezsilnie przyglądać się, jak Awarowie wykorzystują ich kobiety do niecnych celów. Nadchodzi jednak moment, kiedy ciota Jaga przygotowuje napój, który unieszkodliwia złoczyńców, a Szeligom pozwala uciec. Wsparciem okazuje się Hun Rua, którego serce mocniej bije dla Wiszni...

Tak się złożyło, że z mieszkańców osady Szeligów zostały prawie same kobiety. I jak tu poradzić sobie w świecie bez mężczyzn? Gdzie się oni podziali? Czy Wisznia zdoła pokierować swoim ludem? Gdzie się podzieją? Czy przetrwają w nowym miejscu? Jak Wisznia odpowie na uczucia Huna? Pytań jest wiele, a odpowiedzi na wszystkie znajdują się w powieści.

Chociaż spodziewałam się demonów i upiorów słowiańskich, wcale nie czuję się rozczarowana, że tak się nie stało. Tym razem otrzymałam bogatą w treść opowieść o życiu słowiańskich przodków, popartą rzetelnym researchem, którego efekty autorka zawarła w przypisach. Znajdziecie w nich zarówno informacje historyczne, dotyczące ówczesnych zwyczajów, a także czasu i miejsca akcji, jak i objaśnienia, w jaki sposób bohaterki przygotowywały potrawy lub napoje. Rewelacyjne uzupełnienie fabuły.

Podczas lektury odnalazłam wiele wątków, które znam już z innych publikacji. Tym przyjemniej było mi o nich czytać. Oprócz bóstw słowiańskich i wierzeń traficie na Wandę, córkę króla Kraka, Popiela czy postrzyżyny u Piasta. Świetnie wplecione w losy Szeligów, stanowią idealne dopełnienie opowieści o naszych korzeniach.

Ciekawym pomysłem było włączenie do fabuły postaci Jana, który na różne sposoby starał się schrystianizować Szeligów. Władający odmiennym językiem Irlandczyk nie potrafił przekazać Słowianom prawdy o swoim Bogu, jednak piękne było to, że wciąż próbował, a oni wprawdzie nie byli w stanie pojąć jego nauk, ale akceptowali go i traktowali po przyjacielsku i z szacunkiem. Ustawili w swoim świętym gaju jego krzyż obok swoich bóstw i było to dla nich zupełnie naturalne. Rozumieli, że tak jak oni modlą się do swoich bogów, tak Jan zanosi modły do swojego Pana.

Podsumowując, lektura bardzo satysfakcjonująca, dla osób lubiących poczytać o wierzeniach, tradycjach i codzienności Słowian. Uprzedzam jednak, że fabuła w dużej mierze opiera się na wywyższeniu siły kobiet, a umniejszeniu "przydatności" mężczyzn ;-)

Chociaż okładka mnie nie porwała (nie lubię "ludzkich" okładek), postanowiłam sięgnąć po powieść nieznanej mi do tej pory autorki ze względu na słowiańską fabułę. Zastanawiałam się, czy będzie to historia z wachlarzem demonów, czy raczej opowieść o tym, jak się kiedyś żyło.

Wisznia mieszka w niewielkiej osadzie Szeligów. Życie toczy się tam powoli, a nad wioską pieczę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
430
251

Na półkach:

Książka o Słowianach. Fajna do czytania, ale nie porywająca. Myślę, że dla miłośników tej epoki ciekawa. Nie "wow" , ale warto było ją przeczytać.

Książka o Słowianach. Fajna do czytania, ale nie porywająca. Myślę, że dla miłośników tej epoki ciekawa. Nie "wow" , ale warto było ją przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
236
11

Na półkach:

Książka byłaby świetna jako podręcznik o życiu i zwyczajach wczesnych Słowian i jak każdy podręcznik jest nudnawa. Akcji niby dużo, napady, gwałty, rabunek, miłość i nienawiść ale to wszystko przewidywalne i mdłe.

Książka byłaby świetna jako podręcznik o życiu i zwyczajach wczesnych Słowian i jak każdy podręcznik jest nudnawa. Akcji niby dużo, napady, gwałty, rabunek, miłość i nienawiść ale to wszystko przewidywalne i mdłe.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
477
67

Na półkach: , , ,

6,5

6,5

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
65
44

Na półkach:

Pierwsza połowa książki jest tak brutalna i pełna okrucieństwa,że nie mogę dać więcej bo nijak mi się nie składała z tak sielską okładką Rozumiem, że świat był jest i niestety będzie brutalny bo ludzie są jedynym gatunkiem, który zabija nie dla jedzenia czy przetrwania
ale książki traktuje jako odskocznię od zła tego świata i takie wolę czytać

Pierwsza połowa książki jest tak brutalna i pełna okrucieństwa,że nie mogę dać więcej bo nijak mi się nie składała z tak sielską okładką Rozumiem, że świat był jest i niestety będzie brutalny bo ludzie są jedynym gatunkiem, który zabija nie dla jedzenia czy przetrwania
ale książki traktuje jako odskocznię od zła tego świata i takie wolę czytać

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8
3

Na półkach:

„Wisznię ze słowiańskiej głuszy” miałam okazję przeczytać w ramach organizowanego Book Tour. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Aleksandry Katarzyny Maludy ale myślę, że nie ostatnie.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę w tej historii to język, żywy, plastyczny. Widać ogrom pracy jaki włożyła w przygotowanie tej opowieści o dzielnej Słowiance, a zarazem jest to historia opowiedziana lekko i ze swadą. Dawno nie sięgałam po tytuły o tej tematyce, dotyczącej Słowian, dawnych wierzeń, baśni i legend. Przyznam, że spotkanie z Wisznią obudziło na nowo moją ciekawość i chętnie zapoznam się z innymi książkami np. o wschodniosłowiańskiej bogini Mokoszy.
Czytałam książkę z przyjemnością i czekam na kolejne tytuły autorki.
Jedyne, na co muszę zwrócić uwagę, to okładka. Sugeruje, że będzie to opowieść o delikatnym dziewczątku plecącym wianki nad rzeką, wprowadza czytelnika w błąd bo Wisznia jest niezwykle silną, odważną kobietą! Chociaż kto wie, może taki był zamysł wydawcy i autorki? Wkręcić czytelnika jeszcze bardziej? ;-)

Pani Aleksandro, dzisiaj zasłużona „7” dla Pani, czekam na więcej!


Za możliwość przeczytania dziękuję autorce oraz Ewelinie z Zaczytanej Ewelki.

„Wisznię ze słowiańskiej głuszy” miałam okazję przeczytać w ramach organizowanego Book Tour. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Aleksandry Katarzyny Maludy ale myślę, że nie ostatnie.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę w tej historii to język, żywy, plastyczny. Widać ogrom pracy jaki włożyła w przygotowanie tej opowieści o dzielnej Słowiance, a zarazem jest to historia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
452
281

Na półkach: ,

Wiszna piękna, młoda szeligówna. Od dzieciństwa doświadczona przez los, jako kolejna córka Starego władcy Szeligów na jego polecenie zaraz po porodzie zaniesiona do lasu aby umrzeć. Jednak jej patronka Mokosza nie pozwoliła jej zginąć, pies przyniósł ją z powrotem do wioski, a Ciota Jaga przygarnęła ją i wychowała jak córkę. Ale nieszczęścia nie omijają Szeligów. Wiszna wraz se swoim ludem dostała się w awarską niewolę. Siłą zabrani ze swojej wioski idą w nieznane. Po drodze dzieją się przerażające sceny. Mężczyźni Szeligowie są świadkami gwałtów na ich siostrach, żonach, córkach i matkach. Dzięki pomocy Rua (Huna) i magicznemu napojowi sporządzonemu przez Jagę, udaje się Szeligom wydostać z tego piekła, ruszyć w dalszą drogę, aby znaleźć w końcu spokój i kawałek swojej nowej ziemi.
Wierzenia słowiańskie poprzeplatane z dziejami historycznymi, podaniami i legendami. Bóstwa słowiańskie: Mokosza, Pierun, Weles, do których Szeligowie się modlili z jednej strony, z drugiej próba chrystianizacji Szeligów przez irlandzkiego księdza Jana. Pojawią się legendarne postacie Wanda, córki Kraka, Popiel. Te wszystkie składniki, połączone ze sobą tworzą naszą historię. Historię, w której dopiero powstawało państwo Polan, a o której często zapominamy lub nawet nie jest szczegółowo opisana w książkach historycznych.
Rządy nad Szeligami przejęła Wiszna. Były one twarde ale sprawiedliwe. W jej życiu pojawiają się mężczyźni jak Rua i Niezguła ale Wiszna do końca nie umie pokochać, nie umie zaufać. Mężczyzna zawsze będzie kojarzył się jej z gwałtem i poniżeniem, z bólem. Szanuje i słucha rad tylko Wilka najstarszego mężczyzny z plemienia Szeligów, kiedyś szanowanego kowala. Rządziła mądrze, zawsze stawiając dobro swoich ludzi na pierwszym miejscu, jednak mężczyźni również w obecnych czasach nie byli gotowi i nadal nie są (paru kobietom się udało) na kobiece rządy. Po starcie córki Nieluby Wiszna wycofała się, schowała w swoim domu, mimo że nie umiała jej pokochać bo poczęła się z gwałtu i przypominała człowieka, który skrzywdził Wisznę, dopiero w chwili jej śmierci zrozumiała swoją miłość. Za późno ale jednak...
Autorka pokazała kobietę jako siłę, mężczyznę jako tchórza, wolącego majątki nawet za cenę zdrady ojczyzny. Chociaż nie wszyscy. To kobiety przejęły męskie obowiązki. Dzielne, odważne, umiejące władać bronią, bronić grodu przed nieprzyjacielem, siać, orać, drzewa karczować. Tylko miłości do dzieci zabrakło, bo z gwałtu powstały i tamte chwile przypominały.

Wiszna piękna, młoda szeligówna. Od dzieciństwa doświadczona przez los, jako kolejna córka Starego władcy Szeligów na jego polecenie zaraz po porodzie zaniesiona do lasu aby umrzeć. Jednak jej patronka Mokosza nie pozwoliła jej zginąć, pies przyniósł ją z powrotem do wioski, a Ciota Jaga przygarnęła ją i wychowała jak córkę. Ale nieszczęścia nie omijają Szeligów. Wiszna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
66
27

Na półkach:

Na książki pani Aleksandry trafiłam przypadkiem u koleżanki i chociaż ona proponowała mi Zesłaną miłość jako pierwszą, sięgnęłam po Wisznię i nie żałuję. Po pierwsze dlatego, że fascynuje mnie słowiańska mitologia, słowiańska historia - ta z wczesnego średniowiecza - po drugie, historia została zgrabnie wpleciona w ten okres i po trzecie - autorka przemyciła tam przepisy... - majstersztyk.

Na książki pani Aleksandry trafiłam przypadkiem u koleżanki i chociaż ona proponowała mi Zesłaną miłość jako pierwszą, sięgnęłam po Wisznię i nie żałuję. Po pierwsze dlatego, że fascynuje mnie słowiańska mitologia, słowiańska historia - ta z wczesnego średniowiecza - po drugie, historia została zgrabnie wpleciona w ten okres i po trzecie - autorka przemyciła tam przepisy......

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
736
460

Na półkach:

Książka jest świetna. Jestem zachwycona fabułą, bohaterami i przede wszystkim językiem tej powieści. Fantastyczna lekcja historii średniowiecznej Europy, rewelacyjne przepisy, wcale nie współczesne i niezwykła akcja. Polecam bardzo

Książka jest świetna. Jestem zachwycona fabułą, bohaterami i przede wszystkim językiem tej powieści. Fantastyczna lekcja historii średniowiecznej Europy, rewelacyjne przepisy, wcale nie współczesne i niezwykła akcja. Polecam bardzo

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5552
5338

Na półkach:

Na początek bardzo,ale to bardzo mocno dziękuję Autorce ,tej książki za piękny podarunek.Książka zajmie godne miejsce na półce.

Wisznia Ze Słowiańskiej Głuszy to powieść na,którą miałem od dawna ochotę.Chęć przeczytania jej była bardzo silna.

Książkę czyta się lekko i wprawnie.Nie ukrywam ,że zawdzięczam. To mojej pasji historii.Zwłaszcza tej odległej i nie co już zapomnianej.
Kiedy to ostatnio w Polsce poruszano temat Awarów,Franków.Państwa Samona ?

Wiem,że dziś w modzie jest PRL.Od czasu do czasu czytam.Lecz przyznam.Bardziej wolę coś dalszego wiekowo.

Główna bohaterka Wisznia to kobieta,którą od razu polubiłem.
Jej spotkania z Rua ( Hun).Są bardzo dobrze opisane ,bez ckliwości. I to mi się podobało.
Można różnie patrzeć na Wisznię.Po urodzeniu dziecka,każdy pewnie oceni inaczej.

Autorka porusza tu też sprawy historyczne.Wojna Samona z Frankami.Oblężenie Konstantynopola.
Ale skupię się na kwestii wiary.
Zadziwiające jest jak nasi Przodkowie,bronili swej Pogańskiej Wiary.Jak byli jej Wierni.
Długo można by się rozwodzić,nad kwestią Bóstw Słowian.

Podoba mi się też opis przyrody.Lasów,łąk ,pól.
Zawsze kochałem opisy przyrody w książkach.
Zwłaszcza naszej krajowej,ojczystej.

Powieść nawiązuje też do legend.Choćby Wanda i Król Krak.

Uważny czytelnik ,zauważy też młodego Piasta oraz Popiela.

Wisznia Ze Słowińskiej Głuszy.To świetna ,piękna opowieść.O naszych Przodkach,Dawnej Wierze i dzielnej Wiszni.

Dla mnie jedna z najładniejszych książek o Słowianach.

Na początek bardzo,ale to bardzo mocno dziękuję Autorce ,tej książki za piękny podarunek.Książka zajmie godne miejsce na półce.

Wisznia Ze Słowiańskiej Głuszy to powieść na,którą miałem od dawna ochotę.Chęć przeczytania jej była bardzo silna.

Książkę czyta się lekko i wprawnie.Nie ukrywam ,że zawdzięczam. To mojej pasji historii.Zwłaszcza tej odległej i nie co już...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
208
208

Na półkach: ,

Zabieram Was dzisiaj w słowiańską głuszę...Tak, jak mnie porwała Aleksandra, tak ja pragnę byście i Wy zanurzyli się w lasy zamierzchłych czasów i wierzeń. Tam gdzie Pierun władał wszystkim, gdzie Mokosza rodzicielką wszystkiego była, a Weles witał u wrót krainy zmarłych, dusze opuszczające ziemskie ostępy.
Na osadę Wiszni napadają dwa inne plemiona, jedno gorsze od drugiego. Domostwa zostają zrównanie z ziemią, a lud porwany i uprowadzony w nieznane rejony. Bezwzględny lud Awarów gotuje piekło swoim niewolnikom. Czy ludzie dadzą radę, po tym wszystkim, podnieść się? Czy wrócą na swoje ziemie i odbudują swoje relacje?
Obraz wykreowanych przez autorkę, to odwzorowanie dzisiejszych problemów społecznych, w czasach, które dla wielu pozostają tylko historią. Aleksandra postawiła na jednej szali kobietę, a na drugiej mężczyznę. Z jednej strony wagę pragnień kobiet, a z drugiej ambicję i dążenia mężczyzn. Mała wojna pomiędzy płciami stała się źródłem wielu tragedii, zarówno jednej i drugiej strony. Plemienia i poszczególni bohaterzy stali się alegoriami poszczególnych postaw człowieka. A ich czyny determinowały dalsze działania innych.
Autorka pokusiła się także o próbę ukazania społeczeństwa bez mężczyzn i bez kobiet. Czy któreś z nich przetrwało? Czy któremuś z ich udało się pokonać drugą stronę? Sprawdźcie sami.
Współczesne problemy nie były w żaden sposób obce ludziom z czasów bogów Słowian. Miłość, zaufanie, przyjaźń, rodzina i przeszłość, która nie pozwala zapomnieć.
Przyznaje, że książka mnie wciągnęła. Nie porwała, ale wciągnęła i przeczytanie jej sprawiło mi ogromną przyjemność.
Za możliwość przeczytania dziękuję autorce oraz Ewelinie z Zaczytanej Ewelki.

Pamiętajcie: Tylko tam, gdzie dąb z lipą w zgodzi rosnąć będą, tam spokój odnajdzie każdy.

Zabieram Was dzisiaj w słowiańską głuszę...Tak, jak mnie porwała Aleksandra, tak ja pragnę byście i Wy zanurzyli się w lasy zamierzchłych czasów i wierzeń. Tam gdzie Pierun władał wszystkim, gdzie Mokosza rodzicielką wszystkiego była, a Weles witał u wrót krainy zmarłych, dusze opuszczające ziemskie ostępy.
Na osadę Wiszni napadają dwa inne plemiona, jedno gorsze od...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
258
57

Na półkach:

W szkole nie lubiłam pytań w stylu "Co autor miał na myśli?". Uważam, że tę tajemnice zna jedynie on sam,dzieląc się z czytelnikami konkretnymi ideami. W związku z tym opinia na temat utworu jest subiektywna. Musi i powinna być precyzyjna i przydatna.
Autorka wykazała się dużą wiedzą historyczną i dbałością o szczegóły, również te językowe detale. Pozwala to przenieść odbiorcę do sugestywnego świata minionej epoki.
Książę czyta się szybko i sprawnie. To zasługa stylu Autorki, braku powtórzeń, zbytniej gmatwaniny zdań.
W mojej ocenie głównym, aczkolwiek niewymienionym wprost bohaterem jest przyroda. Pulsuje ona w postaciach, wydarzeniach, zaczyna w czytelniku i pewnie pulsuje w samej Pisarce. Jest to znakomita nić porozumienia.
W 3/4 książki koncepcja, wręcz filozofia Autorki jest szalenie precyzyjna, bohaterowie zręcznie nakresleni, ciekawie zróżnicowani. Nagle jednak opowieść przyspiesza, zmienia nurt, zatraca wiodącą ideę, przeskakuje na wersję pojednawczą. Już nie chodzi o kobiety, waleczne, dzielne, mądre, a na pierwszy plan wysuwa się koncepcja pojednania płci. Pełne siły, niezależne kobiety dają sobie radę w najtrudniejszych momentach. Są razem, zmagają się z losem, nawet wtedy gdy opuszczone przez mężczyzn muszą przejąć wiele obowiązków nieprzypisywanych im przez tradycję. Jest to wątek ujęty pięknie, rozumnie i wyczerpująco. Niedosyt czuje się pod koniec powieści. Za mało jej i za szybko. Czuję żal i niedosyt, bo mimo iż wszystkie tematy Autorka domknęła płynnie, to zostałam z poczuciem, że mogła rozbudować finał. Czytałabym dłużej, nasycając się książką, która ma w sobie magię i wciąga. Wisznia, jako bohaterka i jako książka straciła impet.
Co jest ogromnym plusem książki?
Nietypowe, nieprzewidywalne pomysły Autorki na rozwiązywanie wątków. Postacie z kilku krańców świata, wielu kultur i mentalności mieszają się na kartach utworu i fakt ten w rękach Pisarki owocuje zaskoczeniem dla czytelnika.
Książka, w moim odbiorze to obyczajowa powieść historyczna, w której przygodą nie jest jedynie wartka akcja, ale przede wszystkim los człowieka.
Dodatkowo w bardzo wciagajacej formie kreśli Pisarka wszystko to, co łączy się z bitnoscią i zaradnoscią ludzkiej natury.
Polecam ją tym Czytelnikom, którzy szukają zakamuflowanej w piękne słowa filozofii. Nie naukowej, a codziennej myśli dotyczącej bycia, trwania i przemijania.

W szkole nie lubiłam pytań w stylu "Co autor miał na myśli?". Uważam, że tę tajemnice zna jedynie on sam,dzieląc się z czytelnikami konkretnymi ideami. W związku z tym opinia na temat utworu jest subiektywna. Musi i powinna być precyzyjna i przydatna.
Autorka wykazała się dużą wiedzą historyczną i dbałością o szczegóły, również te językowe detale. Pozwala to przenieść...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1050
940

Na półkach:

Zauroczyła nie historia o Wiszni. A silne i waleczne Słowianki z grodu Szeligów zaskoczyły swoją siłą, determinacją, nieugiętością. Przez wiele pokoleń traktowane były wyłącznie jak siła robocza służąca rodzinie. Miały rodzić dzieci i być całkowicie posłuszne mężowi. Ale jak widać w książce, poradziły sobie świetnie, prawie bez wsparcia mężczyzn. Wybudowały gród, walczyły jak rycerze, zapewniły wyżywienie dla całej wspólnoty.
Bardzo poruszyły mnie losy córki Wiszni – Nieluby oraz wielu innych dzieci w grodzie Szeligów, poczętych na skutek gwałtów. Widzimy tutaj bardzo smutny los tych niekochanych i niechcianych istot. Ale także widzimy ogromną traumę skrzywdzonych kobiet, które nie potrafią pokochać swojego potomstwa, kiedy każde spojrzenie na nie przywołuje wspomnienia o dramatycznych przeżyciach i upokorzeniu.
Książka zawiera wiele wątków historycznych , znanych nam z legend, np. Kraka, Wandę, Popiela.

Piękna to była opowieść. A w niej piękne i silne kobiety. Gorące uczucia. Dzika, nieokiełznana natura. Słowiańskie bóstwa i wierzenia. Szczęście i cierpienie. Nienawiść i przebaczenie.
Polecam

Zauroczyła nie historia o Wiszni. A silne i waleczne Słowianki z grodu Szeligów zaskoczyły swoją siłą, determinacją, nieugiętością. Przez wiele pokoleń traktowane były wyłącznie jak siła robocza służąca rodzinie. Miały rodzić dzieci i być całkowicie posłuszne mężowi. Ale jak widać w książce, poradziły sobie świetnie, prawie bez wsparcia mężczyzn. Wybudowały gród,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
205
204

Na półkach: ,

Z całego stosiku, który przywiozłam to ona była pierwsza. Niestety nie doczekałam końca, nawet połowy książki, nie dałam radę jej czytać, wiem, że nie tylko ja ;)
Książka na początku nawet mnie zainteresowała, ale później ciężko było mi się połapać kto jest kim, za dużo no i te imiona, pogubiłam się na maxa w pewnym momencie. Nie mogłam się skupić na niej i stwierdziłam, że nie ma sensu się męczyć. Może kiedyś do niej wrócę i ją skończę?

Powieść oparta historycznie to jednak nie moje klimaty, choć bardzo się starałam. Nie znałam wcześniej autorki, ani jej książek, może spróbuje przeczytać coś innego?

Z całego stosiku, który przywiozłam to ona była pierwsza. Niestety nie doczekałam końca, nawet połowy książki, nie dałam radę jej czytać, wiem, że nie tylko ja ;)
Książka na początku nawet mnie zainteresowała, ale później ciężko było mi się połapać kto jest kim, za dużo no i te imiona, pogubiłam się na maxa w pewnym momencie. Nie mogłam się skupić na niej i stwierdziłam, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
510
45

Na półkach:

Super klimat, ciekawa fabuła, a bohaterowie nie są źli, ani dobrzy. Polecam!

Super klimat, ciekawa fabuła, a bohaterowie nie są źli, ani dobrzy. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
186
109

Na półkach: ,

Ciekawa powieść przygodowa oparta na realiach historycznych. Z początku nie byłem pewny, czy mi się spodoba, bo sięgnąłem po nią w ciemno i przez pierwsze rozdziały zastanawiałem się o czym właściwie będzie. Czytając co poniektóre zdania miałem obawy, czy zaraz nie narodzi z tego jakiś romans, a nie jest to gatunek przeznaczony dla mnie. Ale niedługo potem wraz z bohaterami wyruszyłem w podróż pełną przygód, w której na sielankę czasu nie było, chwilami zaś działy się rzeczy krwawe, straszne i bezwzględne. Ładunek emocjonalny stawał się niekiedy naprawdę ciężki, choć zdania zawsze budowane były łagodnie, co stanowiło interesującą mieszankę. Największą zaletą książki jest położenie nacisku na relacje międzyludzkie, które są ukazane bardzo starannie, co jest szczególnie ciekawe w obliczu faktu, że to co teraz i wtedy to dwa zupełnie odmienne światy. Tematycznie opowiadanie skojarzyło mi się z "Odrodzonym Królestwem" oraz "Kwiatem Paproci", choć każda z autorek miała inny pomysł na swoją historię. I kiedy u Cherezińskiej pierwszy plan stanowiły realia historyczne, które u Miszczuk były raczej tłem dla przedstawionych zdarzeń, tak tutaj akcenty rozłożono równomiernie. I jak się okazuje, każde z tych trzech podejść było słuszne.

Warto przeczytać.

Ciekawa powieść przygodowa oparta na realiach historycznych. Z początku nie byłem pewny, czy mi się spodoba, bo sięgnąłem po nią w ciemno i przez pierwsze rozdziały zastanawiałem się o czym właściwie będzie. Czytając co poniektóre zdania miałem obawy, czy zaraz nie narodzi z tego jakiś romans, a nie jest to gatunek przeznaczony dla mnie. Ale niedługo potem wraz z bohaterami...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
732
487

Na półkach: , ,

Pani Aleksandra Maludy podjęła rolę bajarza, opowiedziała nam przepinką baśń o zupełnie innym świecie, który jest tak odległy, że trudno uwierzyć, że w ogóle istniał. - czasy z okresu przedchrześcijańskiego . Możliwe, że nie jest to książka dla wszystkich, dla mnie na tak, osobiście bardzo lubię opowieści historyczne.

Powieść, która wywołuje moc emocji, która nas wciąga i trzyma w napięciu. Czasy gdy rządy sprawuję mężczyźni, przemoc, brutalność wobec kobiet, bitwy, głód i wędrówki. Przede wszystkim jest to piękna – poruszająca, opowieść o ogromnej sile słowiańskich Amazonek. Jest to walka o godność, przetrwanie i poszanowanie. Chylę czoło nad wiedzą historyczną autorki i wielki plus za umiejętność zgrabnego przemycenia tych wątków do opowieści.

Powieść ponadczasowa, śmiało możemy odnieść do naszych realiów. Bohaterowie jedni zakłamani, żądni władzy i okrutni, drudzy szlachetni, mądrzy, honorowi. Jakby otaczający nas świat obecnej polityki - samo życie.

Takich książek nie czyta się dla relaksu, są to książki, która głęboko zapadają w naszym sercu i pamięci, które poruszą- pobudza naszą wyobraźnię i zmysły.Polecam.

Pani Aleksandra Maludy podjęła rolę bajarza, opowiedziała nam przepinką baśń o zupełnie innym świecie, który jest tak odległy, że trudno uwierzyć, że w ogóle istniał. - czasy z okresu przedchrześcijańskiego . Możliwe, że nie jest to książka dla wszystkich, dla mnie na tak, osobiście bardzo lubię opowieści historyczne.

Powieść, która wywołuje moc emocji, która nas wciąga...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3213
527

Na półkach: , , , , ,

Bardzo ciekawie napisana powieść z czasów, kiedy na mapie jeszcze Polski nie było, a o Mieszku I jeszcze nikt nie słyszał. Jest Popiel, jest i król Krak, są Awarowie i Wikingowie, jest Perun, Mokosz, a w puszczach czają się boginki, latawce i mamuny. Czyta się lekko i przyjemnie. Przypomniały mi się czasy, gdy zaczytywałem się Walerym Przyborowskim.
Gratuluję pióra forumowej Koronczarce i bardzo gorąco polecam.

Bardzo ciekawie napisana powieść z czasów, kiedy na mapie jeszcze Polski nie było, a o Mieszku I jeszcze nikt nie słyszał. Jest Popiel, jest i król Krak, są Awarowie i Wikingowie, jest Perun, Mokosz, a w puszczach czają się boginki, latawce i mamuny. Czyta się lekko i przyjemnie. Przypomniały mi się czasy, gdy zaczytywałem się Walerym Przyborowskim.
Gratuluję pióra...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1844
845

Na półkach: ,

To druga książka z dorobku pani Maludy, którą udało mi się przeczytać. I choć bardzo mi się podobała, muszę przyznać, że jestem trochę zawiedziona. Zdaję sobie sprawę, że zachowało się naprawdę niewiele świadectw historycznych z okresu przedchrześcijańskiego na naszych terenach. Dlatego właśnie takie książki są bardzo potrzebne. Autorka snując swoją opowieść przedstawia wiele faktów świadczących o tym, iż mieliśmy jakąś historię przed Mieszkiem. A jednak tym razem pani Aleksandra nie przekonała mnie do swojej historii. Czytając "Podwójne życie Nawojki" odnosiłam wrażenie, że tak właśnie było, a przynajmniej tak być mogło. Tymczasem ta powieść wydaje się nierzeczywista, niczym jakieś podanie, legenda, czy po prostu klechda...

To druga książka z dorobku pani Maludy, którą udało mi się przeczytać. I choć bardzo mi się podobała, muszę przyznać, że jestem trochę zawiedziona. Zdaję sobie sprawę, że zachowało się naprawdę niewiele świadectw historycznych z okresu przedchrześcijańskiego na naszych terenach. Dlatego właśnie takie książki są bardzo potrzebne. Autorka snując swoją opowieść przedstawia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
267
214

Na półkach: ,

Książka niezła, zwł. dla tych, którzy lubią czytać o czasach przedhistorycznych. Bohaterka żyje za czasów króla Kraka i Popiela (trochę to zwariowane).

Książka niezła, zwł. dla tych, którzy lubią czytać o czasach przedhistorycznych. Bohaterka żyje za czasów króla Kraka i Popiela (trochę to zwariowane).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to