Dobra książka. Trzyma poziom . Wiele osób zauważyłem krytykuje jakoby postacie były prostolinijne lub fabuła zbyt szybka. Ale taki jest właśnie schemat horroru. Podejrzewam że większość narzeka bo mierzy pana Mastertona miarą Stephena Kinga . Chcieliby aby postacie były niejednoznaczne, z wielkimi problemami itp. ale nie oszukujmy się że pan King robi to czasem do obrzygu i później wychodzi dużo pisania a mało treści. Brytyjski pisarz jest całkiem inny i też ma wielką wyobraźnię. Ja mu tego nie zamierzam odbierać. Zwolennicy Stephena Kinga chyba o tym nie wiedzą i oczekują aby Graham pisał jak on.
Jako pisarz grozy jest bardzo zadowalający. Nie porównujmy klasycznego horroru do czegoś czym nie powinno być .
Dobra książka. Trzyma poziom . Wiele osób zauważyłem krytykuje jakoby postacie były prostolinijne lub fabuła zbyt szybka. Ale taki jest właśnie schemat horroru. Podejrzewam że większość narzeka bo mierzy pana Mastertona miarą Stephena Kinga . Chcieliby aby postacie były niejednoznaczne, z wielkimi problemami itp. ale nie oszukujmy się że pan King robi to czasem do obrzygu i...
Ależ fajna książka, twórcze nawiązanie, wręcz reinterpretacja Wilde'a - "Portretu Doriana Greya". Doszukałbym się paru kiksów translatorskich, jak np "odarty ze skóry na żywo", czy "limuzyna marki fleetwood" (to przecież model cadillacka), "stał wysoki, kryty glazurą stół", czy daty śmierci malarza Waldgrave'a- raz 1866, raz pada, że był to 1886 rok, ale nie będę się czepiać. Szalenie podobał mi się tłumaczeniowy "Straszliwy Żeniec" (w sensie: Ponury Żniwiarz).
Ależ fajna książka, twórcze nawiązanie, wręcz reinterpretacja Wilde'a - "Portretu Doriana Greya". Doszukałbym się paru kiksów translatorskich, jak np "odarty ze skóry na żywo", czy "limuzyna marki fleetwood" (to przecież model cadillacka), "stał wysoki, kryty glazurą stół", czy daty śmierci malarza Waldgrave'a- raz 1866, raz pada, że był to 1886 rok, ale nie będę się...
Jedna z bardziej zapomnianych pozycji w bibliigrafii autora i cóż w pełni zasłużenie. Przerost formy nad treścią, tak bym określił tytuł jednym zdaniem. Jakoś od początku nie wyczułem rytmu z tą historią, ale pierwsza połowa była jeszcze w miarę dobra. Nietypowy klimat ni to horror ni to thriller. Dość interesujący bohaterowie oraz intrygujące zdarzenia z pogranicza grozy. No i nastaje druga połowa. Autor uznał chyba, że skoro inspiruje się słynnym "Portretem Doriana Gray" to wypada by jego tytuł również przeszedł do historii. No i zaczyna pisać w nie swoim stylu. Pełno opisów, które poza wydłużeniem historii nic nie wnosiły do fabuły. A ostatnie sto stron to tylko nieporozumienie. Z dość klimatycznego, ale nudnawego horrorku autor przeszedł w kiczowate fantasy. Działo się dużo, ale jak na ironię nudno i bez większego sensu. Jako całokształt aż tak źle nie było, ale bez polecenia.
Jedna z bardziej zapomnianych pozycji w bibliigrafii autora i cóż w pełni zasłużenie. Przerost formy nad treścią, tak bym określił tytuł jednym zdaniem. Jakoś od początku nie wyczułem rytmu z tą historią, ale pierwsza połowa była jeszcze w miarę dobra. Nietypowy klimat ni to horror ni to thriller. Dość interesujący bohaterowie oraz intrygujące zdarzenia z pogranicza grozy....
Jeden z lepszych horrorów, które ostatnio czytałem . Wizerunek zła to współczesna wariacja autora dotycząca Portretu Doriana Graya. Napięcie, świetna fabuła i przede wszystkim znakomicie poprowadzona akcja. Momentami czuje się klimat Kinga i Koontza. Grupa przypadkowych ludzi staje do walki z rodziną nieśmiertelnych . Jak krwawa jest to potyczka przekonacie się wchodząc w te obrazy .
Naprawdę jeden z lepszych horrorów Mastertona.
Jeden z lepszych horrorów, które ostatnio czytałem . Wizerunek zła to współczesna wariacja autora dotycząca Portretu Doriana Graya. Napięcie, świetna fabuła i przede wszystkim znakomicie poprowadzona akcja. Momentami czuje się klimat Kinga i Koontza. Grupa przypadkowych ludzi staje do walki z rodziną nieśmiertelnych . Jak krwawa jest to potyczka przekonacie się wchodząc w...
Lubię czasami sięgnąć po starszą książkę, w ramach odskoczni od aktualnej literatury. Może trzeba się po prostu zresetować. Tym razem odczucia mieszane.
Plusy:
- ciekawy pomysł na fabułę, próba zyskania nieśmiertelności w specyficzny sposób;
- stary jak świat pakt z siłami nieczystymi w zamian za duszę;
- nawiązanie do twórczości Oscara Wilde’a i jego „Portretu Doriana Graya”;
- rzadko u Mastertona fabuła jest tu poważna i logiczna, bez udziwnień;
- po co ktoś chciałby kolekcjonować ludzkie skóry;
- opisy morderstw miejscami porażają szczegółami;
- dobrze wykreowani głowni bohaterowie oraz psychopatyczna rodzinka;
- życie to sztuka wyborów, podejmowania decyzji;
- jak szybko można uwierzyć w niemożliwe, gdy dzieje się na naszych oczach.
Minusy:
- dobry potencjał w drugiej części został trochę zmarnowany;
- zbyt mało chwil z dreszczykiem emocji, mrowieniem między łopatkami;
- zakończenie po którym pozostaje pewien niedosyt.
Ogółem książka dobra.
Lubię czasami sięgnąć po starszą książkę, w ramach odskoczni od aktualnej literatury. Może trzeba się po prostu zresetować. Tym razem odczucia mieszane.
Plusy:
- ciekawy pomysł na fabułę, próba zyskania nieśmiertelności w specyficzny sposób;
- stary jak świat pakt z siłami nieczystymi w zamian za duszę;
- nawiązanie do twórczości Oscara Wilde’a i jego „Portretu Doriana...
Nie będzie to wielkim spojlerem jeśli powiem, że książka inspirowana jest "Portretem Doriana Graya" i to w dość, intensywny sposób.
Z przykrością muszę stwierdzić, iż czytając "Wizerunek zła", byłam (i pisząc te słowa nadal jestem) przed lekturą książki Wilde'a, dlatego też pewne odwołania nie były dla mnie dość jasne i czytelne (np. Sybil Vane), jednak śpieszę zapewnić, iż w żaden sposób nie przeszkadza to w lekturze powieści GM. Natomiast gdybym wcześniej zapoznała się z "Portretem..." najprawdopodobniej byłabym w stanie wychwycić całą masę interesujących, intertekstualnych nawiązań. Pod tym względem jest to dla mnie niepowetowana strata, ale kto wie? Może kiedyś wrócę do tej książki (choć naprawdę niewiele jest książek, do których chcę wracać, nawet jeśli to GM, bo wciąż czekają te nadal nieprzeczytane), tylko po to aby sprawdzić jak wypada ta korespondencja Mastertona do Wilde'a.
Cóż jednak mogę powiedzieć o samym "Wizerunku zła"? To jest książka dość specyficzna, nie ma tu typowego Mastertona, który wynajduje jakieś hokus-pokus-czary-mary, z odległych kultur i wykorzystuje by dawać nam rozrywkę. Ten tytuł jest, jeśli mogę użyć takiego stwierdzenia, bardzo mocno osadzony w rzeczywistości (choć podczas czytania można zwątpić w moje słowa, to naprawdę znając inne tytuły z jego dorobku, użycie tego sformułowania jest wbrew pozorom wcale nie takie głupie jak się wydaje). Ot, ktoś prowadzi galerię, ot ktoś jest po rozwodzie, ot ktoś pozwala się uwieść, ot ktoś spędza święta w jakiejś chatce na wsi. Sielanka. I nagle wchodzą oni, cali na biało i burzą cały ten zastany porządek. i zawsze jak to w takich przypadkach bywa, jeden ów porządek burzy, inny zaś próbuje go za wszelką cenę utrzymać. Cóż z tego wyniknie? Z przyjemnością polecam ten tytuł zarówno tym, którzy lekturę książki o pewnym portrecie mają już za sobą jak i tym, którzy (jak ja) jeszcze z tym zwlekają.
Nie będzie to wielkim spojlerem jeśli powiem, że książka inspirowana jest "Portretem Doriana Graya" i to w dość, intensywny sposób.
Z przykrością muszę stwierdzić, iż czytając "Wizerunek zła", byłam (i pisząc te słowa nadal jestem) przed lekturą książki Wilde'a, dlatego też pewne odwołania nie były dla mnie dość jasne i czytelne (np. Sybil Vane), jednak śpieszę zapewnić,...
Masterton i poważny horror - oksymoron? Niekoniecznie! Mistrz mało wysublimowanych, pękających od kiczowatych scen seksu i żenujących dialogów powieści (pseudo) grozy klasy Z zrobił wyjątek od reguły i napisał horror na serio, horror przez duże H.
„Wizerunek Zła” to wariacja na temat “Portretu Doriana Graya” Oscara Wilde’a - uwspółcześniona, trochę bardziej szalona, ze szczyptą makabry. Taki pomysł na książkę ma też swoje minusy - bo przez tak oczywistą inspirację dziełem Wilde’a powieść Mastertona jest przewidywalna, a przez to i po pewnym czasie zaczyna robić się lekko nudnawa. Momentami też łapałam się za głowę jak bohaterowie nie potrafią wyłapać oczywistych analogii (jak np. jedna z postaci nazywająca się Sybil Vane - halo, żadna lampka się nie zaświeca w głowie?). A to podobno inteligentni, dobrze wykształceni dorośli ludzie. Niech będzie, ale mistrzami szybkiego kojarzenia nazwać ich nie można. O dziwo Masterton szalenie skromnie dawkuje tu charakterystyczną dla niego makabrę, jedynie jakieś 2 czy 3 sceny są rzeczywiście ohydne, pełne krwi i brutalne. I tak jak zawsze podśmiewuję się z Mastertonowego gore - że tak wymyślne, tak usilnie barbarzyńskie i obrzydliwe, że aż śmieszne i kiczowate - tak dzięki “Wizerunkowi Zła” uświadomiłam sobie, że właśnie ten aspekt jego pisarstwa sprawia mi tak wielką rozrywkę i uciechę. I obiektywnie “Wizerunek Zła” to naprawdę dobry horror - z wciągającą, ciekawie poprowadzoną fabułą (o ile nie znało się wcześniej historii z oryginału Wilde’a) i niepokojącym klimatem nieraz potrafiącym wywołać gęsią skórkę. Jednak JA sięgając po książkę Mastertona mam sprecyzowane oczekiwania - nastawiam się na szybką, dynamiczną - niczym z filmów sensacyjnych - akcję, multum rozprutych ciał i walających się po ścianach flaków, a to wszystko okraszone sporą dawką absurdu, z wątkami i rozwiązaniami fabularnymi tak pozbawionymi logiki, że wziętymi - nawet nie chyba, a na pewno - z kosmosu. A tego właśnie w “Wizerunku Zła” mi zabrakło - bo to horror na poważnie, bez żenujących specyficznych Mastertonowych porównań i dialogów.
Czytelnikom mającym ochotę na porządną, potrafiącą wzbudzić uczucie lęku powieść grozy jak najbardziej mogę polecić - osobiście jednak preferuję heheszkowego cringe’owego Mastertona.
Masterton i poważny horror - oksymoron? Niekoniecznie! Mistrz mało wysublimowanych, pękających od kiczowatych scen seksu i żenujących dialogów powieści (pseudo) grozy klasy Z zrobił wyjątek od reguły i napisał horror na serio, horror przez duże H.
„Wizerunek Zła” to wariacja na temat “Portretu Doriana Graya” Oscara Wilde’a - uwspółcześniona, trochę bardziej szalona, ze...
Świetna książka, fabuła trzymała w napięciu. Książka tak mnie wkręciła ze przeczytałem ja w jeden dzień bo nie mogłem się od niej oderwać. Każdy kto lubi twórczość Grahama i dreszczyk emocji MUSI ja przeczytać. Pelecam!
Świetna książka, fabuła trzymała w napięciu. Książka tak mnie wkręciła ze przeczytałem ja w jeden dzień bo nie mogłem się od niej oderwać. Każdy kto lubi twórczość Grahama i dreszczyk emocji MUSI ja przeczytać. Pelecam!
Nie dałam rady dokończyć. To jedna z nielicznych książek, z którą się tak stało.
Pomysł sam w sobie świetny, ale z każdą stroną było tylko gorzej. Normalnie nie jak Masterton.
Jak uwielbiam autora, tak tej książki nie polecam.
Nie dałam rady dokończyć. To jedna z nielicznych książek, z którą się tak stało.
Pomysł sam w sobie świetny, ale z każdą stroną było tylko gorzej. Normalnie nie jak Masterton.
Jak uwielbiam autora, tak tej książki nie polecam.
Bardzo lubię i cenię twórczość Mastertona, dlatego też sięgnęłam po jego kolejną książkę, ale niestety jest ona bardzo przeciętna.
Książka opowiada o wydarzeniach związanych z tajemniczym, starym i już rozpadającym się obrazie, co na początku było nawet interesujące. Czytelnik od razu zostaje wrzucony w wir wydarzeń, a dokładnie w porwanie i morderstwo poprzez oskórowanie. Niestety potem powieść traci z każdą stroną, a samo zakończenie jest bardzo przewidywalne i poniżej przeciętnej.
Sięgając po książkę Mastartona o takim wymownym tytule spodziewałam się dobrej dawki horroru, niestety ponownie się zawiodłam, gdyż nie ma w niej nic co mogłoby choć na chwilę wywołać we mnie dreszczyk emocji, książka jest niestety bardzo monotonna, przewidywalna, a autor mimo doskonałego pomysłu na główny wątek nie wykorzystał jej potencjału.
Bardzo lubię i cenię twórczość Mastertona, dlatego też sięgnęłam po jego kolejną książkę, ale niestety jest ona bardzo przeciętna.
Książka opowiada o wydarzeniach związanych z tajemniczym, starym i już rozpadającym się obrazie, co na początku było nawet interesujące. Czytelnik od razu zostaje wrzucony w wir wydarzeń, a dokładnie w porwanie i morderstwo poprzez oskórowanie....
6,5 Po raz kolejny Masterton oddaje udany hołd pisarzowi, tym razem jest to Oscar Wilde i jego "Portret Doriana Graya". Pierwsza połowa naprawdę klimatyczna, zakończenie niemrawe ale zaskakujące.
6,5 Po raz kolejny Masterton oddaje udany hołd pisarzowi, tym razem jest to Oscar Wilde i jego "Portret Doriana Graya". Pierwsza połowa naprawdę klimatyczna, zakończenie niemrawe ale zaskakujące.
"Wizerunek Zła" to książka która nieco wyróżnia się z dorobku Mastertona.Fakt-niektórzy mogą określić wizerunek jako następna powieść napisaną przez kalkę z średnio interesującymi postaciami jednakże uważam ze jest to dobra rozrywka na nudny wieczór i nie ma co jej przedwcześnie skreślać.
"Wizerunek Zła" to książka która nieco wyróżnia się z dorobku Mastertona.Fakt-niektórzy mogą określić wizerunek jako następna powieść napisaną przez kalkę z średnio interesującymi postaciami jednakże uważam ze jest to dobra rozrywka na nudny wieczór i nie ma co jej przedwcześnie skreślać.
Muszę przyznać, że książka od pierwszych stron trzyma w napięciu. Zaczyna się od morderstwa. Autostopowiczka zostaje oskórowana, i jak się okazuje, nie jest to pierwsze tego typu morderstwo. Ktoś zaczyna kolekcjonować... Tylko w jakim celu?
Jeśli kojarzysz chociaż trochę książkę Oscara Wilde'a, to wiesz, że główny bohater zawiera pakt z nieczystymi mocami w zamian za swoją duszę. Młodzieniec nie starzeje się, za to starzeje się jego portret. U Mastertona jest podobnie. Portret psychopatycznej rodziny, która się nie starzeje. Jednak, technika malarza, który wykonał obraz, nie była najlepsza. W efekcie czego obraz zaczął się rozpadać, a rodzina - gnić. Zmusiło ich to do mordowania ludzi. Potrzebowali ich skóry, do kontynuowania swojego rytuału. Głównie z powodu utraty obrazu. Znalazł się on w rękach głównego bohatera, który prowadził galerię. Vincent będzie musiał walczyć z rodziną Gray'ów, tym samym sprowadzając niebezpieczeństwo na swoją rodzinę.
Masterton nie bez powodu napisał tę książkę. Wyraźnie zafascynowany powieścią Oscara Wilde'a, postanowił opowiedzieć ją na swój własny sposób, jednocześnie oddając hołd Wilde'owi.
Styl Mastertona mnie urzekł. Fabuła jest prowadzona starannie, nie ma niepotrzebnych, długich opisów, przez co wszystko układa się w logiczną całość. Mimo iż książka nie rozwija się w szybkim tempie, to nie nudzi czytelnika. Nie brakuje tu także dokładnych opisów morderstw, co mnie bardzo cieszy (nie, nie jestem psychopatką ☺). Właściwie, gdyby nie te właśnie opisy, książka byłaby zwykłą powieścią. Nie można zapomnieć o bohaterach. Psychopatyczna rodzina, kolekcjoner sztuki czy medium. Są po prostu intrygujący, mają swój niepowtarzalny styl. Jedyne, do czego się mogę przyczepić to zakończenie. Nie było fajerwerków. Nie było ogromnego zaskoczenia. Fakt, książka nie zakończyła się tak, jak myślałam o tym na początku, aczkolwiek, same zakończenie nie powaliło mnie. Wręcz przeciwnie, nie mogłam uwierzyć, że tak świetnie zapowiadający się horror, może zakończyć się tak banalnie.
Mimo wszystko, polecam! Polecam nie tylko fanom horrorów, w końcu każdy może tu znaleźć coś dla siebie.
Jak już wspomniałam, to moje pierwsze spotkanie z Mastertonem, i nie ostatnie. Już zabrałam się za jego kolejne dzieło, a mianowicie Dziewiąty koszmar. I już wam mogę zdradzić, że zapowiada się naprawdę świetnie. Jestem ciekawa tylko, czy tym razem zakończenie mnie nie rozczaruje. ;)
Muszę przyznać, że książka od pierwszych stron trzyma w napięciu. Zaczyna się od morderstwa. Autostopowiczka zostaje oskórowana, i jak się okazuje, nie jest to pierwsze tego typu morderstwo. Ktoś zaczyna kolekcjonować... Tylko w jakim celu?
Jeśli kojarzysz chociaż trochę książkę Oscara Wilde'a, to wiesz, że główny bohater zawiera pakt z nieczystymi mocami w zamian za...
Czytając tę książkę Mastertona zastanawiałem się, co powiedziałby Oscar Wilde, gdyby mógł ją przeczytać. Myślę, że byłby mocno zdegustowany. Książka nie jest zupełnie beznadziejna, ale po skończeniu lektury miałem wrażenie zmarnowanego czasu.
Czytając tę książkę Mastertona zastanawiałem się, co powiedziałby Oscar Wilde, gdyby mógł ją przeczytać. Myślę, że byłby mocno zdegustowany. Książka nie jest zupełnie beznadziejna, ale po skończeniu lektury miałem wrażenie zmarnowanego czasu.
Horrory Grahama Mastertona czytam z reguły w jednym celu - żeby przyjemnie spędzić czas, zrelaksować się i nieco ulżyć mojej głowie od myślenia. Czyta się szybko, przyjemnie, niestety nieraz przewidywalnie. Dodatkowym smaczkiem są "interesujące metafory" autora, które mimo że nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, traktuję humorystycznie. Dodatkowym atutem, jest fakt, że wydanie które posiadam mieści się do torebki. Można czytać przy każdej okazji.
Horrory Grahama Mastertona czytam z reguły w jednym celu - żeby przyjemnie spędzić czas, zrelaksować się i nieco ulżyć mojej głowie od myślenia. Czyta się szybko, przyjemnie, niestety nieraz przewidywalnie. Dodatkowym smaczkiem są "interesujące metafory" autora, które mimo że nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, traktuję humorystycznie. Dodatkowym atutem, jest fakt, że...
Chciałam się przekonać, jak Masterton pisze horrory. Teraz, niestety, już wiem.
Oceniam łagodnie, bo w końcu i sam King odniósł się do klasyki (jego Miasteczko Salem), ale to, co Masterton zrobił najlepiej oddaje cytat z tej jego powieściny: "Młoda damo, to są podstawowe zasady psychologii: księga pierwsza, strona pierwsza; to nie jakiś sensacyjny szmatławiec o duchach z zaświatów". A jednak jest.
Epatowanie przemocą i złem uznałam za jego styl, bo to nie moje pierwsze podejście do twórczości tego autora. Jednak, gdy już akcja się rozkręciła i byłam pełna uznania, chociaż nie bez rezerwy, nastąpiła katastrofa: idiotyczne odwołanie się do wielkiego Wilde'a. Litości, mógł wykorzystać sam motyw przemienieszczania się po obrazach, to było bardzo ciekawe, ale korzystanie z klasyki w taki sposób to badziewny pomysł a nie intertekstualność pożądana.
Nie przekonał mnie do siebie ten autor, wolę Kinga. Szkoda mi też przeznaczonej kwoty na tę książkę.
Chciałam się przekonać, jak Masterton pisze horrory. Teraz, niestety, już wiem.
Oceniam łagodnie, bo w końcu i sam King odniósł się do klasyki (jego Miasteczko Salem), ale to, co Masterton zrobił najlepiej oddaje cytat z tej jego powieściny: "Młoda damo, to są podstawowe zasady psychologii: księga pierwsza, strona pierwsza; to nie jakiś sensacyjny szmatławiec o duchach z...
Czasem lubię zresetować mózg. Wtedy sięgam właśnie po Mastertona. Wizerunek zła, jest akurat jedną z jego powieści, której nie czytałam wcześniej w latach szczenięcych, a korzystającą ze znanego motywu Doriana Grey'a stworzonego pod koniec XIX wieku przez Oscara Wilde'a. Przejdę jednak do sedna, czyli powieści samej w sobie.
Przez długi czas trudno mi było uwierzyć,że wyszła ona spod pióra Mastertona. Logicznie połączone wątki, bez wielkich dziur w fabule, czyta się po prostu doskonale,ale.. no właśnie? "Ale" do tej pozycji mam dokładnie dwa.
Po pierwsze - zakończenie. Nie będę tu tworzyć spoilerów. Moim skromnym zdaniem Masterton popełnił tu morderstwo z premedytacją. Zaszlachtował bowiem brutalnie tę przyzwoitą historię. Ostatnie 40 stron było po prostu słabe.
Drugie "ale" dotyczy grozy i horroru.Zastanawiałam się nawet na ile dopadła mnie na tym polu znieczulica. Nie ukrywam, że gatunek ten mocno mnie interesuje i jest przeze mnie bardzo wyeksploatowany na polu zarówno filmowym jak i growym. Są jednak powieści, które potrafią wzbudzić we mnie dreszczyk niepokoju. W przypadku "Wizerunku zła" niestety, nic takiego nie miało miejsca. W tej powieści najbardziej przeraziło mnie zakończenie i jak już wcześniej wspominałam, wynikało ono z niskiej jakości owego finału.
Daję piątkę, ze względu na naprawdę doskonały potencjał i dobre pół powieści.
Czasem lubię zresetować mózg. Wtedy sięgam właśnie po Mastertona. Wizerunek zła, jest akurat jedną z jego powieści, której nie czytałam wcześniej w latach szczenięcych, a korzystającą ze znanego motywu Doriana Grey'a stworzonego pod koniec XIX wieku przez Oscara Wilde'a. Przejdę jednak do sedna, czyli powieści samej w sobie.
Przez długi czas trudno mi było uwierzyć,że...
Jedna z najbardziej udanych książek Mastertona. Wciągająca, trzymająca do końca w niepewności fabuła i niejednoznaczne zakończenie. To nie jest sztampowy horror z happy endem, raczej dobra książka, skłaniająca do namysłu nad wyborami, których można w życiu dokonać.
Niesamowite postacie, świetne scenerie, pomysły tak górnolotne, że aż wybitne.
Obowiązkowa lektura dla wielbicieli twórczości Oscara Wilde, autor bardzo kunsztownie wplótł jego sylwetkę w tok wydarzeń. Polecam z czystym sumieniem, nawet wysublimowanemu czytelnikowi.
Jedna z najbardziej udanych książek Mastertona. Wciągająca, trzymająca do końca w niepewności fabuła i niejednoznaczne zakończenie. To nie jest sztampowy horror z happy endem, raczej dobra książka, skłaniająca do namysłu nad wyborami, których można w życiu dokonać.
Niesamowite postacie, świetne scenerie, pomysły tak górnolotne, że aż wybitne.
Obowiązkowa lektura dla...
Bardzo dobra pozycja. Czytałam z zapartym tchem i historia bardzo mnie zaciekawiła. Widać, że inspirowana jest "Portretem Dorian'a Grey'a", ale to mi nie przeszkadzało. Masterton się postarał.
Bardzo dobra pozycja. Czytałam z zapartym tchem i historia bardzo mnie zaciekawiła. Widać, że inspirowana jest "Portretem Dorian'a Grey'a", ale to mi nie przeszkadzało. Masterton się postarał.
Dobra książka. Trzyma poziom . Wiele osób zauważyłem krytykuje jakoby postacie były prostolinijne lub fabuła zbyt szybka. Ale taki jest właśnie schemat horroru. Podejrzewam że większość narzeka bo mierzy pana Mastertona miarą Stephena Kinga . Chcieliby aby postacie były niejednoznaczne, z wielkimi problemami itp. ale nie oszukujmy się że pan King robi to czasem do obrzygu i później wychodzi dużo pisania a mało treści. Brytyjski pisarz jest całkiem inny i też ma wielką wyobraźnię. Ja mu tego nie zamierzam odbierać. Zwolennicy Stephena Kinga chyba o tym nie wiedzą i oczekują aby Graham pisał jak on.
Jako pisarz grozy jest bardzo zadowalający. Nie porównujmy klasycznego horroru do czegoś czym nie powinno być .
Dobra książka. Trzyma poziom . Wiele osób zauważyłem krytykuje jakoby postacie były prostolinijne lub fabuła zbyt szybka. Ale taki jest właśnie schemat horroru. Podejrzewam że większość narzeka bo mierzy pana Mastertona miarą Stephena Kinga . Chcieliby aby postacie były niejednoznaczne, z wielkimi problemami itp. ale nie oszukujmy się że pan King robi to czasem do obrzygu i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze pół mega klimatyczne, ale jak zaczynają wjeżdżać duchy to robi się tak o...
Pierwsze pół mega klimatyczne, ale jak zaczynają wjeżdżać duchy to robi się tak o...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaprawdę dobre.
Naprawdę dobre.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż fajna książka, twórcze nawiązanie, wręcz reinterpretacja Wilde'a - "Portretu Doriana Greya". Doszukałbym się paru kiksów translatorskich, jak np "odarty ze skóry na żywo", czy "limuzyna marki fleetwood" (to przecież model cadillacka), "stał wysoki, kryty glazurą stół", czy daty śmierci malarza Waldgrave'a- raz 1866, raz pada, że był to 1886 rok, ale nie będę się czepiać. Szalenie podobał mi się tłumaczeniowy "Straszliwy Żeniec" (w sensie: Ponury Żniwiarz).
Ależ fajna książka, twórcze nawiązanie, wręcz reinterpretacja Wilde'a - "Portretu Doriana Greya". Doszukałbym się paru kiksów translatorskich, jak np "odarty ze skóry na żywo", czy "limuzyna marki fleetwood" (to przecież model cadillacka), "stał wysoki, kryty glazurą stół", czy daty śmierci malarza Waldgrave'a- raz 1866, raz pada, że był to 1886 rok, ale nie będę się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym to czytał w chwili wydania to bym był zachwycony. Czytając po 30 latach od premiery stwierdzam, że jest to bardzo solidny horror.
Gdybym to czytał w chwili wydania to bym był zachwycony. Czytając po 30 latach od premiery stwierdzam, że jest to bardzo solidny horror.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z bardziej zapomnianych pozycji w bibliigrafii autora i cóż w pełni zasłużenie. Przerost formy nad treścią, tak bym określił tytuł jednym zdaniem. Jakoś od początku nie wyczułem rytmu z tą historią, ale pierwsza połowa była jeszcze w miarę dobra. Nietypowy klimat ni to horror ni to thriller. Dość interesujący bohaterowie oraz intrygujące zdarzenia z pogranicza grozy. No i nastaje druga połowa. Autor uznał chyba, że skoro inspiruje się słynnym "Portretem Doriana Gray" to wypada by jego tytuł również przeszedł do historii. No i zaczyna pisać w nie swoim stylu. Pełno opisów, które poza wydłużeniem historii nic nie wnosiły do fabuły. A ostatnie sto stron to tylko nieporozumienie. Z dość klimatycznego, ale nudnawego horrorku autor przeszedł w kiczowate fantasy. Działo się dużo, ale jak na ironię nudno i bez większego sensu. Jako całokształt aż tak źle nie było, ale bez polecenia.
Jedna z bardziej zapomnianych pozycji w bibliigrafii autora i cóż w pełni zasłużenie. Przerost formy nad treścią, tak bym określił tytuł jednym zdaniem. Jakoś od początku nie wyczułem rytmu z tą historią, ale pierwsza połowa była jeszcze w miarę dobra. Nietypowy klimat ni to horror ni to thriller. Dość interesujący bohaterowie oraz intrygujące zdarzenia z pogranicza grozy....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeden z lepszych horrorów, które ostatnio czytałem . Wizerunek zła to współczesna wariacja autora dotycząca Portretu Doriana Graya. Napięcie, świetna fabuła i przede wszystkim znakomicie poprowadzona akcja. Momentami czuje się klimat Kinga i Koontza. Grupa przypadkowych ludzi staje do walki z rodziną nieśmiertelnych . Jak krwawa jest to potyczka przekonacie się wchodząc w te obrazy .
Naprawdę jeden z lepszych horrorów Mastertona.
Jeden z lepszych horrorów, które ostatnio czytałem . Wizerunek zła to współczesna wariacja autora dotycząca Portretu Doriana Graya. Napięcie, świetna fabuła i przede wszystkim znakomicie poprowadzona akcja. Momentami czuje się klimat Kinga i Koontza. Grupa przypadkowych ludzi staje do walki z rodziną nieśmiertelnych . Jak krwawa jest to potyczka przekonacie się wchodząc w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż ja kocham mój czytnik. Teraz czytam Grahama. A tu szokująca rodzina. Ze skóry obdzierali. To było mocne. Dał klasę Masterton. I ten obraz
Ależ ja kocham mój czytnik. Teraz czytam Grahama. A tu szokująca rodzina. Ze skóry obdzierali. To było mocne. Dał klasę Masterton. I ten obraz
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię czasami sięgnąć po starszą książkę, w ramach odskoczni od aktualnej literatury. Może trzeba się po prostu zresetować. Tym razem odczucia mieszane.
Plusy:
- ciekawy pomysł na fabułę, próba zyskania nieśmiertelności w specyficzny sposób;
- stary jak świat pakt z siłami nieczystymi w zamian za duszę;
- nawiązanie do twórczości Oscara Wilde’a i jego „Portretu Doriana Graya”;
- rzadko u Mastertona fabuła jest tu poważna i logiczna, bez udziwnień;
- po co ktoś chciałby kolekcjonować ludzkie skóry;
- opisy morderstw miejscami porażają szczegółami;
- dobrze wykreowani głowni bohaterowie oraz psychopatyczna rodzinka;
- życie to sztuka wyborów, podejmowania decyzji;
- jak szybko można uwierzyć w niemożliwe, gdy dzieje się na naszych oczach.
Minusy:
- dobry potencjał w drugiej części został trochę zmarnowany;
- zbyt mało chwil z dreszczykiem emocji, mrowieniem między łopatkami;
- zakończenie po którym pozostaje pewien niedosyt.
Ogółem książka dobra.
Lubię czasami sięgnąć po starszą książkę, w ramach odskoczni od aktualnej literatury. Może trzeba się po prostu zresetować. Tym razem odczucia mieszane.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlusy:
- ciekawy pomysł na fabułę, próba zyskania nieśmiertelności w specyficzny sposób;
- stary jak świat pakt z siłami nieczystymi w zamian za duszę;
- nawiązanie do twórczości Oscara Wilde’a i jego „Portretu Doriana...
Nie będzie to wielkim spojlerem jeśli powiem, że książka inspirowana jest "Portretem Doriana Graya" i to w dość, intensywny sposób.
Z przykrością muszę stwierdzić, iż czytając "Wizerunek zła", byłam (i pisząc te słowa nadal jestem) przed lekturą książki Wilde'a, dlatego też pewne odwołania nie były dla mnie dość jasne i czytelne (np. Sybil Vane), jednak śpieszę zapewnić, iż w żaden sposób nie przeszkadza to w lekturze powieści GM. Natomiast gdybym wcześniej zapoznała się z "Portretem..." najprawdopodobniej byłabym w stanie wychwycić całą masę interesujących, intertekstualnych nawiązań. Pod tym względem jest to dla mnie niepowetowana strata, ale kto wie? Może kiedyś wrócę do tej książki (choć naprawdę niewiele jest książek, do których chcę wracać, nawet jeśli to GM, bo wciąż czekają te nadal nieprzeczytane), tylko po to aby sprawdzić jak wypada ta korespondencja Mastertona do Wilde'a.
Cóż jednak mogę powiedzieć o samym "Wizerunku zła"? To jest książka dość specyficzna, nie ma tu typowego Mastertona, który wynajduje jakieś hokus-pokus-czary-mary, z odległych kultur i wykorzystuje by dawać nam rozrywkę. Ten tytuł jest, jeśli mogę użyć takiego stwierdzenia, bardzo mocno osadzony w rzeczywistości (choć podczas czytania można zwątpić w moje słowa, to naprawdę znając inne tytuły z jego dorobku, użycie tego sformułowania jest wbrew pozorom wcale nie takie głupie jak się wydaje). Ot, ktoś prowadzi galerię, ot ktoś jest po rozwodzie, ot ktoś pozwala się uwieść, ot ktoś spędza święta w jakiejś chatce na wsi. Sielanka. I nagle wchodzą oni, cali na biało i burzą cały ten zastany porządek. i zawsze jak to w takich przypadkach bywa, jeden ów porządek burzy, inny zaś próbuje go za wszelką cenę utrzymać. Cóż z tego wyniknie? Z przyjemnością polecam ten tytuł zarówno tym, którzy lekturę książki o pewnym portrecie mają już za sobą jak i tym, którzy (jak ja) jeszcze z tym zwlekają.
Nie będzie to wielkim spojlerem jeśli powiem, że książka inspirowana jest "Portretem Doriana Graya" i to w dość, intensywny sposób.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ przykrością muszę stwierdzić, iż czytając "Wizerunek zła", byłam (i pisząc te słowa nadal jestem) przed lekturą książki Wilde'a, dlatego też pewne odwołania nie były dla mnie dość jasne i czytelne (np. Sybil Vane), jednak śpieszę zapewnić,...
Masterton i poważny horror - oksymoron? Niekoniecznie! Mistrz mało wysublimowanych, pękających od kiczowatych scen seksu i żenujących dialogów powieści (pseudo) grozy klasy Z zrobił wyjątek od reguły i napisał horror na serio, horror przez duże H.
„Wizerunek Zła” to wariacja na temat “Portretu Doriana Graya” Oscara Wilde’a - uwspółcześniona, trochę bardziej szalona, ze szczyptą makabry. Taki pomysł na książkę ma też swoje minusy - bo przez tak oczywistą inspirację dziełem Wilde’a powieść Mastertona jest przewidywalna, a przez to i po pewnym czasie zaczyna robić się lekko nudnawa. Momentami też łapałam się za głowę jak bohaterowie nie potrafią wyłapać oczywistych analogii (jak np. jedna z postaci nazywająca się Sybil Vane - halo, żadna lampka się nie zaświeca w głowie?). A to podobno inteligentni, dobrze wykształceni dorośli ludzie. Niech będzie, ale mistrzami szybkiego kojarzenia nazwać ich nie można. O dziwo Masterton szalenie skromnie dawkuje tu charakterystyczną dla niego makabrę, jedynie jakieś 2 czy 3 sceny są rzeczywiście ohydne, pełne krwi i brutalne. I tak jak zawsze podśmiewuję się z Mastertonowego gore - że tak wymyślne, tak usilnie barbarzyńskie i obrzydliwe, że aż śmieszne i kiczowate - tak dzięki “Wizerunkowi Zła” uświadomiłam sobie, że właśnie ten aspekt jego pisarstwa sprawia mi tak wielką rozrywkę i uciechę. I obiektywnie “Wizerunek Zła” to naprawdę dobry horror - z wciągającą, ciekawie poprowadzoną fabułą (o ile nie znało się wcześniej historii z oryginału Wilde’a) i niepokojącym klimatem nieraz potrafiącym wywołać gęsią skórkę. Jednak JA sięgając po książkę Mastertona mam sprecyzowane oczekiwania - nastawiam się na szybką, dynamiczną - niczym z filmów sensacyjnych - akcję, multum rozprutych ciał i walających się po ścianach flaków, a to wszystko okraszone sporą dawką absurdu, z wątkami i rozwiązaniami fabularnymi tak pozbawionymi logiki, że wziętymi - nawet nie chyba, a na pewno - z kosmosu. A tego właśnie w “Wizerunku Zła” mi zabrakło - bo to horror na poważnie, bez żenujących specyficznych Mastertonowych porównań i dialogów.
Czytelnikom mającym ochotę na porządną, potrafiącą wzbudzić uczucie lęku powieść grozy jak najbardziej mogę polecić - osobiście jednak preferuję heheszkowego cringe’owego Mastertona.
https://romy-czyta.blogspot.com
https://www.instagram.com/romyczyta
https://www.facebook.com/romyczyta
Masterton i poważny horror - oksymoron? Niekoniecznie! Mistrz mało wysublimowanych, pękających od kiczowatych scen seksu i żenujących dialogów powieści (pseudo) grozy klasy Z zrobił wyjątek od reguły i napisał horror na serio, horror przez duże H.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wizerunek Zła” to wariacja na temat “Portretu Doriana Graya” Oscara Wilde’a - uwspółcześniona, trochę bardziej szalona, ze...
Świetna książka, fabuła trzymała w napięciu. Książka tak mnie wkręciła ze przeczytałem ja w jeden dzień bo nie mogłem się od niej oderwać. Każdy kto lubi twórczość Grahama i dreszczyk emocji MUSI ja przeczytać. Pelecam!
Świetna książka, fabuła trzymała w napięciu. Książka tak mnie wkręciła ze przeczytałem ja w jeden dzień bo nie mogłem się od niej oderwać. Każdy kto lubi twórczość Grahama i dreszczyk emocji MUSI ja przeczytać. Pelecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawy koncept, dobre wykonanie, czego chcieć więcej?
Bardzo ciekawy koncept, dobre wykonanie, czego chcieć więcej?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie dałam rady dokończyć. To jedna z nielicznych książek, z którą się tak stało.
Pomysł sam w sobie świetny, ale z każdą stroną było tylko gorzej. Normalnie nie jak Masterton.
Jak uwielbiam autora, tak tej książki nie polecam.
Nie dałam rady dokończyć. To jedna z nielicznych książek, z którą się tak stało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł sam w sobie świetny, ale z każdą stroną było tylko gorzej. Normalnie nie jak Masterton.
Jak uwielbiam autora, tak tej książki nie polecam.
Bardzo lubię i cenię twórczość Mastertona, dlatego też sięgnęłam po jego kolejną książkę, ale niestety jest ona bardzo przeciętna.
Książka opowiada o wydarzeniach związanych z tajemniczym, starym i już rozpadającym się obrazie, co na początku było nawet interesujące. Czytelnik od razu zostaje wrzucony w wir wydarzeń, a dokładnie w porwanie i morderstwo poprzez oskórowanie. Niestety potem powieść traci z każdą stroną, a samo zakończenie jest bardzo przewidywalne i poniżej przeciętnej.
Sięgając po książkę Mastartona o takim wymownym tytule spodziewałam się dobrej dawki horroru, niestety ponownie się zawiodłam, gdyż nie ma w niej nic co mogłoby choć na chwilę wywołać we mnie dreszczyk emocji, książka jest niestety bardzo monotonna, przewidywalna, a autor mimo doskonałego pomysłu na główny wątek nie wykorzystał jej potencjału.
Bardzo lubię i cenię twórczość Mastertona, dlatego też sięgnęłam po jego kolejną książkę, ale niestety jest ona bardzo przeciętna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka opowiada o wydarzeniach związanych z tajemniczym, starym i już rozpadającym się obrazie, co na początku było nawet interesujące. Czytelnik od razu zostaje wrzucony w wir wydarzeń, a dokładnie w porwanie i morderstwo poprzez oskórowanie....
6,5 Po raz kolejny Masterton oddaje udany hołd pisarzowi, tym razem jest to Oscar Wilde i jego "Portret Doriana Graya". Pierwsza połowa naprawdę klimatyczna, zakończenie niemrawe ale zaskakujące.
6,5 Po raz kolejny Masterton oddaje udany hołd pisarzowi, tym razem jest to Oscar Wilde i jego "Portret Doriana Graya". Pierwsza połowa naprawdę klimatyczna, zakończenie niemrawe ale zaskakujące.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jedna z tych książek, których fabułę chciałabym zapomnieć, by móc przeżyć ją na nowo.
To jedna z tych książek, których fabułę chciałabym zapomnieć, by móc przeżyć ją na nowo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wizerunek Zła" to książka która nieco wyróżnia się z dorobku Mastertona.Fakt-niektórzy mogą określić wizerunek jako następna powieść napisaną przez kalkę z średnio interesującymi postaciami jednakże uważam ze jest to dobra rozrywka na nudny wieczór i nie ma co jej przedwcześnie skreślać.
"Wizerunek Zła" to książka która nieco wyróżnia się z dorobku Mastertona.Fakt-niektórzy mogą określić wizerunek jako następna powieść napisaną przez kalkę z średnio interesującymi postaciami jednakże uważam ze jest to dobra rozrywka na nudny wieczór i nie ma co jej przedwcześnie skreślać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że książka od pierwszych stron trzyma w napięciu. Zaczyna się od morderstwa. Autostopowiczka zostaje oskórowana, i jak się okazuje, nie jest to pierwsze tego typu morderstwo. Ktoś zaczyna kolekcjonować... Tylko w jakim celu?
Jeśli kojarzysz chociaż trochę książkę Oscara Wilde'a, to wiesz, że główny bohater zawiera pakt z nieczystymi mocami w zamian za swoją duszę. Młodzieniec nie starzeje się, za to starzeje się jego portret. U Mastertona jest podobnie. Portret psychopatycznej rodziny, która się nie starzeje. Jednak, technika malarza, który wykonał obraz, nie była najlepsza. W efekcie czego obraz zaczął się rozpadać, a rodzina - gnić. Zmusiło ich to do mordowania ludzi. Potrzebowali ich skóry, do kontynuowania swojego rytuału. Głównie z powodu utraty obrazu. Znalazł się on w rękach głównego bohatera, który prowadził galerię. Vincent będzie musiał walczyć z rodziną Gray'ów, tym samym sprowadzając niebezpieczeństwo na swoją rodzinę.
Masterton nie bez powodu napisał tę książkę. Wyraźnie zafascynowany powieścią Oscara Wilde'a, postanowił opowiedzieć ją na swój własny sposób, jednocześnie oddając hołd Wilde'owi.
Styl Mastertona mnie urzekł. Fabuła jest prowadzona starannie, nie ma niepotrzebnych, długich opisów, przez co wszystko układa się w logiczną całość. Mimo iż książka nie rozwija się w szybkim tempie, to nie nudzi czytelnika. Nie brakuje tu także dokładnych opisów morderstw, co mnie bardzo cieszy (nie, nie jestem psychopatką ☺). Właściwie, gdyby nie te właśnie opisy, książka byłaby zwykłą powieścią. Nie można zapomnieć o bohaterach. Psychopatyczna rodzina, kolekcjoner sztuki czy medium. Są po prostu intrygujący, mają swój niepowtarzalny styl. Jedyne, do czego się mogę przyczepić to zakończenie. Nie było fajerwerków. Nie było ogromnego zaskoczenia. Fakt, książka nie zakończyła się tak, jak myślałam o tym na początku, aczkolwiek, same zakończenie nie powaliło mnie. Wręcz przeciwnie, nie mogłam uwierzyć, że tak świetnie zapowiadający się horror, może zakończyć się tak banalnie.
Mimo wszystko, polecam! Polecam nie tylko fanom horrorów, w końcu każdy może tu znaleźć coś dla siebie.
Jak już wspomniałam, to moje pierwsze spotkanie z Mastertonem, i nie ostatnie. Już zabrałam się za jego kolejne dzieło, a mianowicie Dziewiąty koszmar. I już wam mogę zdradzić, że zapowiada się naprawdę świetnie. Jestem ciekawa tylko, czy tym razem zakończenie mnie nie rozczaruje. ;)
http://zaczytana-w-herbatkach.blogspot.com/2017/04/graham-masterton-i-wizerunek-za-recenzja.html
Muszę przyznać, że książka od pierwszych stron trzyma w napięciu. Zaczyna się od morderstwa. Autostopowiczka zostaje oskórowana, i jak się okazuje, nie jest to pierwsze tego typu morderstwo. Ktoś zaczyna kolekcjonować... Tylko w jakim celu?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli kojarzysz chociaż trochę książkę Oscara Wilde'a, to wiesz, że główny bohater zawiera pakt z nieczystymi mocami w zamian za...
Dla mnie najlepsza z tego gatunku może trochę sentymentalnie ponieważ czytałam ja dwadzieścia lat temu :))
Dla mnie najlepsza z tego gatunku może trochę sentymentalnie ponieważ czytałam ja dwadzieścia lat temu :))
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając tę książkę Mastertona zastanawiałem się, co powiedziałby Oscar Wilde, gdyby mógł ją przeczytać. Myślę, że byłby mocno zdegustowany. Książka nie jest zupełnie beznadziejna, ale po skończeniu lektury miałem wrażenie zmarnowanego czasu.
Czytając tę książkę Mastertona zastanawiałem się, co powiedziałby Oscar Wilde, gdyby mógł ją przeczytać. Myślę, że byłby mocno zdegustowany. Książka nie jest zupełnie beznadziejna, ale po skończeniu lektury miałem wrażenie zmarnowanego czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHorrory Grahama Mastertona czytam z reguły w jednym celu - żeby przyjemnie spędzić czas, zrelaksować się i nieco ulżyć mojej głowie od myślenia. Czyta się szybko, przyjemnie, niestety nieraz przewidywalnie. Dodatkowym smaczkiem są "interesujące metafory" autora, które mimo że nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, traktuję humorystycznie. Dodatkowym atutem, jest fakt, że wydanie które posiadam mieści się do torebki. Można czytać przy każdej okazji.
Horrory Grahama Mastertona czytam z reguły w jednym celu - żeby przyjemnie spędzić czas, zrelaksować się i nieco ulżyć mojej głowie od myślenia. Czyta się szybko, przyjemnie, niestety nieraz przewidywalnie. Dodatkowym smaczkiem są "interesujące metafory" autora, które mimo że nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, traktuję humorystycznie. Dodatkowym atutem, jest fakt, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChciałam się przekonać, jak Masterton pisze horrory. Teraz, niestety, już wiem.
Oceniam łagodnie, bo w końcu i sam King odniósł się do klasyki (jego Miasteczko Salem), ale to, co Masterton zrobił najlepiej oddaje cytat z tej jego powieściny: "Młoda damo, to są podstawowe zasady psychologii: księga pierwsza, strona pierwsza; to nie jakiś sensacyjny szmatławiec o duchach z zaświatów". A jednak jest.
Epatowanie przemocą i złem uznałam za jego styl, bo to nie moje pierwsze podejście do twórczości tego autora. Jednak, gdy już akcja się rozkręciła i byłam pełna uznania, chociaż nie bez rezerwy, nastąpiła katastrofa: idiotyczne odwołanie się do wielkiego Wilde'a. Litości, mógł wykorzystać sam motyw przemienieszczania się po obrazach, to było bardzo ciekawe, ale korzystanie z klasyki w taki sposób to badziewny pomysł a nie intertekstualność pożądana.
Nie przekonał mnie do siebie ten autor, wolę Kinga. Szkoda mi też przeznaczonej kwoty na tę książkę.
Chciałam się przekonać, jak Masterton pisze horrory. Teraz, niestety, już wiem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOceniam łagodnie, bo w końcu i sam King odniósł się do klasyki (jego Miasteczko Salem), ale to, co Masterton zrobił najlepiej oddaje cytat z tej jego powieściny: "Młoda damo, to są podstawowe zasady psychologii: księga pierwsza, strona pierwsza; to nie jakiś sensacyjny szmatławiec o duchach z...
Mój pierwszy i najlepszy jaki czytałam... minęło ponad 15 lat a nadal pamiętam :)
Mój pierwszy i najlepszy jaki czytałam... minęło ponad 15 lat a nadal pamiętam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasem lubię zresetować mózg. Wtedy sięgam właśnie po Mastertona. Wizerunek zła, jest akurat jedną z jego powieści, której nie czytałam wcześniej w latach szczenięcych, a korzystającą ze znanego motywu Doriana Grey'a stworzonego pod koniec XIX wieku przez Oscara Wilde'a. Przejdę jednak do sedna, czyli powieści samej w sobie.
Przez długi czas trudno mi było uwierzyć,że wyszła ona spod pióra Mastertona. Logicznie połączone wątki, bez wielkich dziur w fabule, czyta się po prostu doskonale,ale.. no właśnie? "Ale" do tej pozycji mam dokładnie dwa.
Po pierwsze - zakończenie. Nie będę tu tworzyć spoilerów. Moim skromnym zdaniem Masterton popełnił tu morderstwo z premedytacją. Zaszlachtował bowiem brutalnie tę przyzwoitą historię. Ostatnie 40 stron było po prostu słabe.
Drugie "ale" dotyczy grozy i horroru.Zastanawiałam się nawet na ile dopadła mnie na tym polu znieczulica. Nie ukrywam, że gatunek ten mocno mnie interesuje i jest przeze mnie bardzo wyeksploatowany na polu zarówno filmowym jak i growym. Są jednak powieści, które potrafią wzbudzić we mnie dreszczyk niepokoju. W przypadku "Wizerunku zła" niestety, nic takiego nie miało miejsca. W tej powieści najbardziej przeraziło mnie zakończenie i jak już wcześniej wspominałam, wynikało ono z niskiej jakości owego finału.
Daję piątkę, ze względu na naprawdę doskonały potencjał i dobre pół powieści.
Czasem lubię zresetować mózg. Wtedy sięgam właśnie po Mastertona. Wizerunek zła, jest akurat jedną z jego powieści, której nie czytałam wcześniej w latach szczenięcych, a korzystającą ze znanego motywu Doriana Grey'a stworzonego pod koniec XIX wieku przez Oscara Wilde'a. Przejdę jednak do sedna, czyli powieści samej w sobie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez długi czas trudno mi było uwierzyć,że...
Nie przepadam za Mastertonem ale ta książka mi się bardzo podobała, pełna grozy
Nie przepadam za Mastertonem ale ta książka mi się bardzo podobała, pełna grozy
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka, przyprawiajaca o dreszcze. Sceny zapadające w pamięć
Świetna książka, przyprawiajaca o dreszcze. Sceny zapadające w pamięć
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z najbardziej udanych książek Mastertona. Wciągająca, trzymająca do końca w niepewności fabuła i niejednoznaczne zakończenie. To nie jest sztampowy horror z happy endem, raczej dobra książka, skłaniająca do namysłu nad wyborami, których można w życiu dokonać.
Niesamowite postacie, świetne scenerie, pomysły tak górnolotne, że aż wybitne.
Obowiązkowa lektura dla wielbicieli twórczości Oscara Wilde, autor bardzo kunsztownie wplótł jego sylwetkę w tok wydarzeń. Polecam z czystym sumieniem, nawet wysublimowanemu czytelnikowi.
Jedna z najbardziej udanych książek Mastertona. Wciągająca, trzymająca do końca w niepewności fabuła i niejednoznaczne zakończenie. To nie jest sztampowy horror z happy endem, raczej dobra książka, skłaniająca do namysłu nad wyborami, których można w życiu dokonać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowite postacie, świetne scenerie, pomysły tak górnolotne, że aż wybitne.
Obowiązkowa lektura dla...
Bardzo dobra pozycja. Czytałam z zapartym tchem i historia bardzo mnie zaciekawiła. Widać, że inspirowana jest "Portretem Dorian'a Grey'a", ale to mi nie przeszkadzało. Masterton się postarał.
Bardzo dobra pozycja. Czytałam z zapartym tchem i historia bardzo mnie zaciekawiła. Widać, że inspirowana jest "Portretem Dorian'a Grey'a", ale to mi nie przeszkadzało. Masterton się postarał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka Graham'a - pomysłowa scena pościgu w obrazach.
Świetna książka Graham'a - pomysłowa scena pościgu w obrazach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to