Z tymi krótkimi formami Ito mam tak, że przed lekturą jest lekka podjarka na zasadzie: "czym ciekawym zaskoczy", a potem im bardziej w głąb, tym mniej ciekawie i w sumie po kilku pierwszych stronach każdej historii wygląda to dosyć przewidywalnie. Jako czytelnik cierpiący na trypofobię, wzdrygnąłem się wprawdzie widząc podziurawione i pokryte nićmi ciała w "Dreszczach" i "Czerwonej nici", ale oprócz tych dwóch momentów, reszta raczej bez emocji
Z tymi krótkimi formami Ito mam tak, że przed lekturą jest lekka podjarka na zasadzie: "czym ciekawym zaskoczy", a potem im bardziej w głąb, tym mniej ciekawie i w sumie po kilku pierwszych stronach każdej historii wygląda to dosyć przewidywalnie. Jako czytelnik cierpiący na trypofobię, wzdrygnąłem się wprawdzie widząc podziurawione i pokryte nićmi ciała w "Dreszczach"...
Japoński komiksowy Stephen King :) Jak to możliwe że dopiero teraz zacząłem czytać Junji Ito? Jego twórczość dobijała się do mnie polską gra World of Horror, czy serialem Uzumaki. Wybrałem losowy tom i zostałem wprost porażony kreatywnością w niesamowitych opowieściach grozy.
Japoński komiksowy Stephen King :) Jak to możliwe że dopiero teraz zacząłem czytać Junji Ito? Jego twórczość dobijała się do mnie polską gra World of Horror, czy serialem Uzumaki. Wybrałem losowy tom i zostałem wprost porażony kreatywnością w niesamowitych opowieściach grozy.
Duże rozczarowanie po fenomenalnej Spirali. Historie są powierzchowne, ich głębia znika gdzieś w połowie i nie wraca, natomiast zakończenia są tylko dobre bądź przeciętne. Możliwe, że gdybym zaczynał od tego zbioru zrobiłby na mnie większe wrażenie, chociaż nie musiałoby tak być.
Duże rozczarowanie po fenomenalnej Spirali. Historie są powierzchowne, ich głębia znika gdzieś w połowie i nie wraca, natomiast zakończenia są tylko dobre bądź przeciętne. Możliwe, że gdybym zaczynał od tego zbioru zrobiłby na mnie większe wrażenie, chociaż nie musiałoby tak być.
Dobry tytuł,
myślę że jeden z trafniejszych zbiorów mang Junjiego.
Zawierający parę naprawdę dobrych, kilka klasycznych i kilka słabszych opowiadań.
Na szczególną uwagę zasługują tytułowe rzeźby, klątwa kamienia, historia o łączącej ludzi nici, klątwa pięknego ale i krótkiego życia, "stara płyta" i "strach na wróble".
Dobry tytuł,
myślę że jeden z trafniejszych zbiorów mang Junjiego.
Zawierający parę naprawdę dobrych, kilka klasycznych i kilka słabszych opowiadań.
Na szczególną uwagę zasługują tytułowe rzeźby, klątwa kamienia, historia o łączącej ludzi nici, klątwa pięknego ale i krótkiego życia, "stara płyta" i "strach na wróble".
Bezgłowe Rzeźby są już siódmym tomem serii "Junji Ito - Kolekcja Horrorów" wydawanej przez J.P Fantastica.
Tym razem w nasze ręce poza tytułowymi Bezgłowymi Rzeźbami otrzymujemy również jedenaście innych opowiadań.
Obcowanie z tomem siódmym przypomina gotowanie żaby.
Pierwsze opowiadania są - jak na standardy autora - dość lekkie. Poznajemy historię starej analogowej płyty, która uzależnia każdego, kto ją chociaż raz usłyszy, albo miasto map z ogarniętymi szaleństwem mieszkańcami.
Dziwni obłąkani ludzie, koszmarny sny i przeklęte przedmioty to już jest klasyka do której nas przyzwyczaił Ito.
W drugiej połowie dopiero zaczyna się rozkręcać prawdziwa karuzela szaleństwa. Opowiadanie Bezgłowe Rzeźby jest jednym z najdziewniejszych i najupiorniejszych historii w porfolio japończyka, a Dreszcze jednym z najohydniejszych - oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Warto wyróżnić jeszcze Strach na Wróble, który przybiera kształt zmarłego, obok którego grobu akurat tytułową kukłę się postawi.
Prawdziwą wisienką na torcie jest jednak "List Pożegnalny".
Opowiadanie jest to hołdem dla klasycznych, japońskich horrorów, których głównymi bohaterami są Yurei - mściwe duchy skrzywdzonych za życia kobiet, których najbardziej charakterystyczną cechą są długie, opadające na twarz, czarne jak smoła włosy.
Mimo iż autor mocno powiela schematy jego opowiadania mają w sobie COŚ przez co nie potrafię się od nich oderwać. Nie wiem czy są to porąbane, graniczące z absurdem i kiczem pomysły, czy krytyczne spojrzenie na japońskie społeczeństwo, a może wszystkie te elementy po trochu.
Całe szczęście, że czeka na mnie na półce kolejne opowiadanie Ito, bo czuję, że mój głód na japoński horror nie został jeszcze zaspokojony.
8/10
Bezgłowe Rzeźby są już siódmym tomem serii "Junji Ito - Kolekcja Horrorów" wydawanej przez J.P Fantastica.
Tym razem w nasze ręce poza tytułowymi Bezgłowymi Rzeźbami otrzymujemy również jedenaście innych opowiadań.
Obcowanie z tomem siódmym przypomina gotowanie żaby.
Pierwsze opowiadania są - jak na standardy autora - dość lekkie. Poznajemy historię starej analogowej...
Kolejnym zbiorkiem w kolekcji jest numer siedem czyli "bezgłowe rzeźby".
Tak jak i w poprzednim przypadku opowiadań jest od groma, jednak tym razem o lepszej jakości niż ostatnio.
Zachwycimy się tu: nićmi wszytymi w skórę, winylem z nagraniem pośmiertnych słów pewnej piosenkarki, będziemy razem z "dawcą" rozdawać nawiedzone figurki, czy też wejdziemy do cyrku gdzie wszyscy uczestnicy umierają.
Ponadto przeczytamy tu o gościu który tak kochał szerszenie że zabił przyjaciela, o rzeźbach które ucinały głowy żeby je nosić, o bożku który zrobi wam dziury w ciele a nawet i o pewnej tradycji w wyniku której niespokojne dusze gniją na moście. Dostajemy tu też sporo zemsty zza grobu, miast które są labiryntem, zjaw, zgnilizny i całego tego przekroju cudów jakimi można się tylko zachwycać.
Kolejnym zbiorkiem w kolekcji jest numer siedem czyli "bezgłowe rzeźby".
Tak jak i w poprzednim przypadku opowiadań jest od groma, jednak tym razem o lepszej jakości niż ostatnio.
Zachwycimy się tu: nićmi wszytymi w skórę, winylem z nagraniem pośmiertnych słów pewnej piosenkarki, będziemy razem z "dawcą" rozdawać nawiedzone figurki, czy też wejdziemy do cyrku gdzie...
Ten zbiór obfitował w tak wiele oryginalnych historii, że aż przestało mnie to dziwić. Mogę już śmiało i z pełnym przekonaniem określić pana Junji Mistrzem Horroru. Ten człowiek bawi się horrorem jak dziecko plasteliną. Gdy inni twórcy idą utartymi szlakami, mangaka tworzy zupełnie nowe ścieżki, udowadniając przy też, że nie trzeba wcale sięgać po folklorystyczne duchy czy wszystkim znane Yōkai. Po co miałby to czynić, jak z powodzeniem tworzy własne potwory. Bawi się ich ciałami w sposób, w którym nikomu nie przyszłoby do głowy jak w opowieści „Czerwona nić” czy „Dreszcze”. Pan Junji grzebie też nieźle w psychice swoich bohaterów jak w opowiadaniu „Krótki żywot”, „Stara płyta”, „Cyrk przyjechał” albo „Miasto map”. Czasami dryfuje w naprawdę pokręconą stronę jak w tytułowym opowiadaniu i „Strach na wróble”, a czasami przygląda się lepiej klasycznym podgatunkom horrorów jak w „List pożegnalny” albo „Gniazdo szerszeni”.
Oczywiście są też elementy, które mi się w mangach pana Juji Ito nie podobają. Po większości są to protagoniści i ich nijakość. Po części mogę to jednak rozumieć. Jako reprezentanci tzw. normalnego świata zostają wciągnięci w wybrany horror, co tworzy świetny kontrast. Tak było też w opowiadaniu „Most”, który był moim ulubionym w tym tomie. Atmosfera, która rozgrywała się w tej opuszczonej wsi, w połączeniu z tą przerażającą tradycją, była niesamowita. Można było wprost czuć na swojej skórze spojrzenie tych duchów i słyszeć ich wołanie.
Ten zbiór obfitował w tak wiele oryginalnych historii, że aż przestało mnie to dziwić. Mogę już śmiało i z pełnym przekonaniem określić pana Junji Mistrzem Horroru. Ten człowiek bawi się horrorem jak dziecko plasteliną. Gdy inni twórcy idą utartymi szlakami, mangaka tworzy zupełnie nowe ścieżki, udowadniając przy też, że nie trzeba wcale sięgać po folklorystyczne duchy czy...
Lepsze i słabsze opowiadania - jak to w zbiorach bywa. Ale jedno szczególnie mnie ujęło - 'Stara płyta' było bardzo dobre, nawet powiedziałabym, że takie lekko w stylu Stephena Kinga.
Ogólnie autor ma całkiem ciekawe pomysły, można się czasami lekko przerazić, ale większość z nich wymaga niewielkiego dopracowania, bo czasami są pozbawione sensu.
Lepsze i słabsze opowiadania - jak to w zbiorach bywa. Ale jedno szczególnie mnie ujęło - 'Stara płyta' było bardzo dobre, nawet powiedziałabym, że takie lekko w stylu Stephena Kinga.
Ogólnie autor ma całkiem ciekawe pomysły, można się czasami lekko przerazić, ale większość z nich wymaga niewielkiego dopracowania, bo czasami są pozbawione sensu.
Z tymi krótkimi formami Ito mam tak, że przed lekturą jest lekka podjarka na zasadzie: "czym ciekawym zaskoczy", a potem im bardziej w głąb, tym mniej ciekawie i w sumie po kilku pierwszych stronach każdej historii wygląda to dosyć przewidywalnie. Jako czytelnik cierpiący na trypofobię, wzdrygnąłem się wprawdzie widząc podziurawione i pokryte nićmi ciała w "Dreszczach" i "Czerwonej nici", ale oprócz tych dwóch momentów, reszta raczej bez emocji
Z tymi krótkimi formami Ito mam tak, że przed lekturą jest lekka podjarka na zasadzie: "czym ciekawym zaskoczy", a potem im bardziej w głąb, tym mniej ciekawie i w sumie po kilku pierwszych stronach każdej historii wygląda to dosyć przewidywalnie. Jako czytelnik cierpiący na trypofobię, wzdrygnąłem się wprawdzie widząc podziurawione i pokryte nićmi ciała w "Dreszczach"...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJapoński komiksowy Stephen King :) Jak to możliwe że dopiero teraz zacząłem czytać Junji Ito? Jego twórczość dobijała się do mnie polską gra World of Horror, czy serialem Uzumaki. Wybrałem losowy tom i zostałem wprost porażony kreatywnością w niesamowitych opowieściach grozy.
Japoński komiksowy Stephen King :) Jak to możliwe że dopiero teraz zacząłem czytać Junji Ito? Jego twórczość dobijała się do mnie polską gra World of Horror, czy serialem Uzumaki. Wybrałem losowy tom i zostałem wprost porażony kreatywnością w niesamowitych opowieściach grozy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDuże rozczarowanie po fenomenalnej Spirali. Historie są powierzchowne, ich głębia znika gdzieś w połowie i nie wraca, natomiast zakończenia są tylko dobre bądź przeciętne. Możliwe, że gdybym zaczynał od tego zbioru zrobiłby na mnie większe wrażenie, chociaż nie musiałoby tak być.
Duże rozczarowanie po fenomenalnej Spirali. Historie są powierzchowne, ich głębia znika gdzieś w połowie i nie wraca, natomiast zakończenia są tylko dobre bądź przeciętne. Możliwe, że gdybym zaczynał od tego zbioru zrobiłby na mnie większe wrażenie, chociaż nie musiałoby tak być.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobry tytuł,
myślę że jeden z trafniejszych zbiorów mang Junjiego.
Zawierający parę naprawdę dobrych, kilka klasycznych i kilka słabszych opowiadań.
Na szczególną uwagę zasługują tytułowe rzeźby, klątwa kamienia, historia o łączącej ludzi nici, klątwa pięknego ale i krótkiego życia, "stara płyta" i "strach na wróble".
Dobry tytuł,
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomyślę że jeden z trafniejszych zbiorów mang Junjiego.
Zawierający parę naprawdę dobrych, kilka klasycznych i kilka słabszych opowiadań.
Na szczególną uwagę zasługują tytułowe rzeźby, klątwa kamienia, historia o łączącej ludzi nici, klątwa pięknego ale i krótkiego życia, "stara płyta" i "strach na wróble".
Bezgłowe Rzeźby są już siódmym tomem serii "Junji Ito - Kolekcja Horrorów" wydawanej przez J.P Fantastica.
Tym razem w nasze ręce poza tytułowymi Bezgłowymi Rzeźbami otrzymujemy również jedenaście innych opowiadań.
Obcowanie z tomem siódmym przypomina gotowanie żaby.
Pierwsze opowiadania są - jak na standardy autora - dość lekkie. Poznajemy historię starej analogowej płyty, która uzależnia każdego, kto ją chociaż raz usłyszy, albo miasto map z ogarniętymi szaleństwem mieszkańcami.
Dziwni obłąkani ludzie, koszmarny sny i przeklęte przedmioty to już jest klasyka do której nas przyzwyczaił Ito.
W drugiej połowie dopiero zaczyna się rozkręcać prawdziwa karuzela szaleństwa. Opowiadanie Bezgłowe Rzeźby jest jednym z najdziewniejszych i najupiorniejszych historii w porfolio japończyka, a Dreszcze jednym z najohydniejszych - oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Warto wyróżnić jeszcze Strach na Wróble, który przybiera kształt zmarłego, obok którego grobu akurat tytułową kukłę się postawi.
Prawdziwą wisienką na torcie jest jednak "List Pożegnalny".
Opowiadanie jest to hołdem dla klasycznych, japońskich horrorów, których głównymi bohaterami są Yurei - mściwe duchy skrzywdzonych za życia kobiet, których najbardziej charakterystyczną cechą są długie, opadające na twarz, czarne jak smoła włosy.
Mimo iż autor mocno powiela schematy jego opowiadania mają w sobie COŚ przez co nie potrafię się od nich oderwać. Nie wiem czy są to porąbane, graniczące z absurdem i kiczem pomysły, czy krytyczne spojrzenie na japońskie społeczeństwo, a może wszystkie te elementy po trochu.
Całe szczęście, że czeka na mnie na półce kolejne opowiadanie Ito, bo czuję, że mój głód na japoński horror nie został jeszcze zaspokojony.
8/10
Bezgłowe Rzeźby są już siódmym tomem serii "Junji Ito - Kolekcja Horrorów" wydawanej przez J.P Fantastica.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem w nasze ręce poza tytułowymi Bezgłowymi Rzeźbami otrzymujemy również jedenaście innych opowiadań.
Obcowanie z tomem siódmym przypomina gotowanie żaby.
Pierwsze opowiadania są - jak na standardy autora - dość lekkie. Poznajemy historię starej analogowej...
Kolejnym zbiorkiem w kolekcji jest numer siedem czyli "bezgłowe rzeźby".
Tak jak i w poprzednim przypadku opowiadań jest od groma, jednak tym razem o lepszej jakości niż ostatnio.
Zachwycimy się tu: nićmi wszytymi w skórę, winylem z nagraniem pośmiertnych słów pewnej piosenkarki, będziemy razem z "dawcą" rozdawać nawiedzone figurki, czy też wejdziemy do cyrku gdzie wszyscy uczestnicy umierają.
Ponadto przeczytamy tu o gościu który tak kochał szerszenie że zabił przyjaciela, o rzeźbach które ucinały głowy żeby je nosić, o bożku który zrobi wam dziury w ciele a nawet i o pewnej tradycji w wyniku której niespokojne dusze gniją na moście. Dostajemy tu też sporo zemsty zza grobu, miast które są labiryntem, zjaw, zgnilizny i całego tego przekroju cudów jakimi można się tylko zachwycać.
Kolejnym zbiorkiem w kolekcji jest numer siedem czyli "bezgłowe rzeźby".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jak i w poprzednim przypadku opowiadań jest od groma, jednak tym razem o lepszej jakości niż ostatnio.
Zachwycimy się tu: nićmi wszytymi w skórę, winylem z nagraniem pośmiertnych słów pewnej piosenkarki, będziemy razem z "dawcą" rozdawać nawiedzone figurki, czy też wejdziemy do cyrku gdzie...
Ten zbiór obfitował w tak wiele oryginalnych historii, że aż przestało mnie to dziwić. Mogę już śmiało i z pełnym przekonaniem określić pana Junji Mistrzem Horroru. Ten człowiek bawi się horrorem jak dziecko plasteliną. Gdy inni twórcy idą utartymi szlakami, mangaka tworzy zupełnie nowe ścieżki, udowadniając przy też, że nie trzeba wcale sięgać po folklorystyczne duchy czy wszystkim znane Yōkai. Po co miałby to czynić, jak z powodzeniem tworzy własne potwory. Bawi się ich ciałami w sposób, w którym nikomu nie przyszłoby do głowy jak w opowieści „Czerwona nić” czy „Dreszcze”. Pan Junji grzebie też nieźle w psychice swoich bohaterów jak w opowiadaniu „Krótki żywot”, „Stara płyta”, „Cyrk przyjechał” albo „Miasto map”. Czasami dryfuje w naprawdę pokręconą stronę jak w tytułowym opowiadaniu i „Strach na wróble”, a czasami przygląda się lepiej klasycznym podgatunkom horrorów jak w „List pożegnalny” albo „Gniazdo szerszeni”.
Oczywiście są też elementy, które mi się w mangach pana Juji Ito nie podobają. Po większości są to protagoniści i ich nijakość. Po części mogę to jednak rozumieć. Jako reprezentanci tzw. normalnego świata zostają wciągnięci w wybrany horror, co tworzy świetny kontrast. Tak było też w opowiadaniu „Most”, który był moim ulubionym w tym tomie. Atmosfera, która rozgrywała się w tej opuszczonej wsi, w połączeniu z tą przerażającą tradycją, była niesamowita. Można było wprost czuć na swojej skórze spojrzenie tych duchów i słyszeć ich wołanie.
Ten zbiór obfitował w tak wiele oryginalnych historii, że aż przestało mnie to dziwić. Mogę już śmiało i z pełnym przekonaniem określić pana Junji Mistrzem Horroru. Ten człowiek bawi się horrorem jak dziecko plasteliną. Gdy inni twórcy idą utartymi szlakami, mangaka tworzy zupełnie nowe ścieżki, udowadniając przy też, że nie trzeba wcale sięgać po folklorystyczne duchy czy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLepsze i słabsze opowiadania - jak to w zbiorach bywa. Ale jedno szczególnie mnie ujęło - 'Stara płyta' było bardzo dobre, nawet powiedziałabym, że takie lekko w stylu Stephena Kinga.
Ogólnie autor ma całkiem ciekawe pomysły, można się czasami lekko przerazić, ale większość z nich wymaga niewielkiego dopracowania, bo czasami są pozbawione sensu.
Lepsze i słabsze opowiadania - jak to w zbiorach bywa. Ale jedno szczególnie mnie ujęło - 'Stara płyta' było bardzo dobre, nawet powiedziałabym, że takie lekko w stylu Stephena Kinga.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie autor ma całkiem ciekawe pomysły, można się czasami lekko przerazić, ale większość z nich wymaga niewielkiego dopracowania, bo czasami są pozbawione sensu.
Jedne lepsze, drugie słabsze, ale żadna nie kończy się dobrze.
Jedne lepsze, drugie słabsze, ale żadna nie kończy się dobrze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to