Słabiutka, strata czasu. Jakiś pomysł był, ale gdzieś się to po drodze rozlazło całkowicie. Może byłoby z tego fajne opowiadanie, ale nie książka. Nie sięgam po 2 część.
Słabiutka, strata czasu. Jakiś pomysł był, ale gdzieś się to po drodze rozlazło całkowicie. Może byłoby z tego fajne opowiadanie, ale nie książka. Nie sięgam po 2 część.
Aż nie wiem od czego zacząć. Zacznę od plusów, bo w sumie za nie dałam te dwie gwiazdki.
PLUSY:
1. Opisy snów Łucji związanych z Marią - jedyne dwa czy trzy momenty, kiedy poczułam dreszczyk.
2. Świat zwierząt - to uczucie, kiedy przeżycia zwierzaków są o niebo ciekawsze od przeżyć głównych bohaterów...
A teraz cała reszta.
1. Łucja.
Kiedy czytałam "Jak z obrazka" Jodi Picoult sądziłam, że bardziej głupiej bohaterki niż Cassie nie spotkam. A tu niespodzianka!
Łucja, która tak bardzo lubiła oceniać innych sama jest postacią płytką i, żeby się nie powtarzać... hm... niemądrą (lekko mówiąc). Irytowała mnie niemal od początku. Dziwiły ją normalne zachowania ludzi. Skoro w SPA zaczęła wyzywać innych, dlaczego mieliby jej nie wyprosić? Albo sytuacja z domofonem? Też bym się rozłączyła. Policja ostrzega przed oszustami, ale w Ostrowcu to chyba jakaś inna rzeczywistość jest...
A, i mój ulubieniec. Urbexowa Łucja taka zawsze przygotowana na wszystko, idzie ten podmokły schron zbadać w adidasach, później przez myśl przebiegła jej myśl by iść boso. Oglądam urbexy nałogowo i jeszcze żaden nie był tak odważny by kanały, podmokłe budynki czy inne zalane piwnice/bunkry badać bez gumiaków. Albo wiedzieli gdzie idą i pakowali je do plecaka, albo wracali z myślą by zwiedzać zalany teren. Ostatnio jeden z moich ulubieńców nazwał się głupcem, bo grzebał gołą dłonią w takim mule chwilę później znajdując w nim rozłożone szczątki jakiegoś zwierzęcia. Ale spoko, w adidkach też da radę. Ewentualnie boso.
2. Ostrowiec - zapamiętajcie drodzy wciągacze książek - jeżeli chcecie się dostać gdziekolwiek, od niejawnego archiwum po dyrektorów i administracje: mówcie że piszecie książkę. Nawet dokumentów nie sprawdzą a powiedzą wszystko!
3. Reszta bohaterów.
Lubiłam Michała. Chyba tylko dlatego bo rzucał w stronę Łucji mięsem :')
Pan Nauczyciel - tak, ma do zrealizowania program i kropka. Tak działa edukacja. O schronach może mówić na kółku zainteresowań.
Bartek - tego lubiłam! Kozak. Jedyna postać skonstruowana tak, że to co mówiła pasowało do ogólnej koncepcji.
Karol - nie drażnił, nie porwał.
4. Styl książki.
Język jest tragedią. Powtórzenia - gdzieś pod koniec w ramach dwóch akapitów imię Łucja i Michał zostało powtórzone chyba z 7 razy.
Co do imion: autorka raz pisze dużą, raz małą. Raz jest Burek, raz burek. Raz Boże, raz boże.
Zdania proste, jak ktoś wspomniał, szkolny język.
Ale powtórzenia imion to nie jedyne powtórzenia.
a. "Jestę pisarką" - przy każdej okazji kiedy Łucja gdzieś się pojawiała i miała wyjaśnić w jakim celu... miałam wrażenie stosowania "kopiuj-wklej" - i już książka o akapit dłuższa się robiła.
b. Historia spotkania dziwnego gościa na początku - to samo.
Wulgarność - niewybredny język, niczym u gimnazjalisty. Sapkowski też w swoich książkach klnie jak szewc. Ale tutaj miałam wrażenie, że autorka jest po prostu niewyżyta. Po prostu odrzucało to.
5. Akcja.
A raczej jej brak. Czytałam na czytniku. 98% książki, pozostały 3 min do końca. COŚ SIĘ DZIEJE, O RAJKU! I kończy po DWÓCH czytnikowych stronach. Zaśmiałam się.
Sny Łucji, przeżycia zwierząt, spotkanie tajemniczego mężczyzny... niestety było to tylko kilka przerywników od zwiedzania. Serio, wszystko da się skrócić. Ale jak po raz czwarty trafiam na opis tego samego (dosłownie), to się odechciewa. Szare ściany, tabliczki itp... Uważam, że można było to skrócić i zastąpić akcją, taką prawdziwą i inną niż chodzenie i oglądanie.
Miałam wrażenie, że wszystko stoi w miejscu.
6. Seks.
Gdybym chciała być bombardowana wykręcaniem sutków, chwyciłabym Greya albo innego harlequina. Nie mówię, że opisy seksu są złe, ale trzeba ja umieć robić ze smakiem. Czytając Sagę o Ludziach Lodu M. Sandemo spotkałam się z różnymi opisami erotyzmu: pierwszy raz, pieszczoty rączkami partnera, zwykły seks, gwałt... i wszystko (no oprócz gwałtu) przyprawiło o rumieńce. Czytałam to jak sztukę, jak erotyk, te sceny były tam wręcz potrzebne, przyprawiały o rumieniec i dreszczyk na plecach. A nie jak dwa króliki w krzakach. Kiedy Łucja podnieciła się przy braciach aż się orgii spodziewałam.
Poza tym. Niezły związek (albo staromodna jestem).
Po tygodniu seks.
Po 2 miesiacach robimy dzieciaka.
O, może się oświadczę tak przy okazji bo mnie naszło. :D
7. Inne przypadki, które napawały mnie niejaką radością (która sprawiła że ten horror to bardziej dla mnie komedia była).
Napada Was nieznajomy człowiek, jest ciemno. Wygląda na wariata, łapie, potrząsa, majaczy. Co robicie?
a. Pytacie, czy wszystko jest w porządku, może pomożecie?
b. Bierzecie cztery litery w troki i zwiewacie zanim coś zrobi
c. To prank! Będziecie na YT!
d. Dzwonicie na policję albo wołacie o pomoc
_____
Opowiadacie o powyższej sytuacji partnerowi. Partner na to:
a. wszystko z Tobą ok? Nic Ci nie zrobił?
b. Uważaj na siebie! Nie możesz chodzić sama w takie odludne miejsca po ciemku.
c. Kupię Ci gaz pieprzowy żebyś była bezpieczna.
d. To prank.
_____
Michał: ludzie podczas II Wojny Światowej nie byli dociekliwi?
Kochany, podczas II WŚ dziury w ziemi owiane legendą stanowiły dla przeciętnego Kowalskiego najmniejszy problem życiowy. Aczkolwiek tu mógłby powstać ciekawy wątek związany z eksperymentami niemieckimi.
_____
Łucja znawca gier: płatne DLC to największy problem graczy.
Droga Łucjo, DLC to dodatek do gry, czasami wręcz osobna gra. Tak, jakby się czepiać, że Rowling wydała tyle tomów Pottera i chce za to kasę ;)
Problemem faktycznie są mikropłatności, ale również pay to win. I to wykrusza i denerwuje społeczność graczy.
_____
Łucja: dlaczego zostałam w to wciągnięta?!
Bo sama zaczęłaś się interesować. Tak po prostu i najłatwiej mówiąc.
_____
Łucja zdziwiona że dyrektor (lub ktokolwiek inny od którego chciała informacje) chce wiedzieć po co tam jest i musi się powtarzać. Ale o Ostrowcu napisałam już wyżej, co robić aby gdzieś się dostać bez pokazywania dokumentów ;) Tak Łucjo, będziesz musiała to powtarzać za każdym razem.
_____
"Schrony są objęte klauzulą tajności Obrony Cywilnej" - dlatego wpuszczają tak każdego, kto mówi, że jest pisarzem.
_____
Urzędniczka w schronie.
Łucja: będę mogła nagrać film?
Babeczka: Możecie robić zdjęcia bo klauzula tajności.
"Łucja zaczęła nagrywać film" - urzędniczka spoko, jednak mogli sobie nagrywać. W sumie to nawet "nagrajcie to sobie".
_____
Zazdroszczę Łucji weterynarza który w mgnieniu oka ma wyniki badań krwi, a w dwa mgnienia oka badania biochemii. Niestety, u mojego muszę poczekać tak co najmniej dzień...
_____
Kościół: szaty kościelne (profesjonalnie mówiąc: ornaty, alby, komże, stuły itp.) trzymane w magazynie w piwnicy obok świeczników? Może w Ostrowcu faktycznie tak jest (nie znam się na Ostrowcu, nawet nie wiem, może autorka faktycznie była u nich w magazynie) - ale profesjonalnie szaty liturgiczne traktuje się z szacunkiem - np. ucałowanie przed nałożeniem, ubiór każdej części wiąże się z krótką modlitwą, ma swoje znaczenie. I z tegoż powodu, nawet te stare i nieużywane (których wartość niekiedy jest ogromna, są to stroje robione ręcznie) są przechowywane w należytym miejscu w zakrystii (tak, te "na różne okazje" też).
_____
Ogólnie: wyraz grafomanii. Czekam na kolejny tom, bo książka poprawiała mi wielokrotnie humor. Horroru tam tyle, co czystego powietrza w zimie na Śląsku.
Cytując koleżankę, której opowiadałam powyższe (i nie tylko smaczki): "Straszna ta książka".
Aż nie wiem od czego zacząć. Zacznę od plusów, bo w sumie za nie dałam te dwie gwiazdki.
PLUSY:
1. Opisy snów Łucji związanych z Marią - jedyne dwa czy trzy momenty, kiedy poczułam dreszczyk.
2. Świat zwierząt - to uczucie, kiedy przeżycia zwierzaków są o niebo ciekawsze od przeżyć głównych bohaterów...
A teraz cała reszta.
1. Łucja.
Kiedy czytałam "Jak z obrazka" Jodi...
Debiut polskiej autorki, która z resztą ma tak samo na imię jak ja.
Powieść jest skategoryzowana jako horror. Akcja umiejscowiona jest w Ostrowcu. Kiedy rozstępuje się ziemia, pochłaniając przy tym wiele samochodów i niszcząc garaże, wychodzi z niej pewien tajemniczy człowiek, który w makabryczny sposób popełnia samobójstwo. To rozpoczyna serię tajemniczych wydarzeń, które Łucja wraz ze swoim narzeczonym Michałem, próbują rozwiązać i przekonać się co kryją Ostrowskie schrony.
Dobry pomysł nie jest zły.
Autorka wpadła na genialny pomysł. Jest to dobry temat na powieść, super jako horror i rewelacja jako reklama miasta, w którym się żyje. Dowiadujemy się ciekawych rzeczy o Ostrowcu, ale też możemy przeżyć dreszczyk emocji lub zaznać chwili grozy. Szkoda, że było tak mało horroru w horrorze, ponieważ momentów, w którym mogłam się bać było naprawdę niewiele.
Kamera, akcja!
W sumie jej brak. Bohaterowie po spotkaniu z tajemniczym gościem, postanawiają sprawdzić co kryją schrony. I tym właśnie sposobem na trzystu stronach mamy opis wszelakich wędrówek po urzędach, kamienicach i piwnicach. Oglądamy betonowe ściany, stare maski przeciw gazowe, wylęgarnie szczurów i zamoknięte piwnice. I co? I nic. Bo w nich się nic nie dzieje, bo nie tam duchów potworów, ukrytych przejść, map skarbów, po prostu nic. Jedyna akcja dzieje się na ostatnich dziesięciu stronach. Jest to nagroda za trud prawie pięciuset stron, przez które przebrnęłam. Jak dla mnie, jest to mało pocieszające.
Łacina podwórkowa.
Autorka postawiła na dość pospolity rodzaj wypowiedzi, który obowiązuje w Polsce. Bluzki na prawo i lewo. Nie ma dla mnie nic w tym złego, bo przecież przyświecał cel napisania dialogów tak, aby brzmiały najbardziej naturalnie. I udało się. Przekleństwa brzmiały bardzo naturalnie, ale dialogi już nie. Rozmowy bohaterów było po prostu naciągnięte. Nie było w nic realnego, oprócz przekleństw oczywiście. Po prostu nikt na świecie tak nie mówi, nikt się tak do siebie nie odzywa, co do tego kto jak myśli, to nie wiem, ale ja tak nie myślę tak jak przedstawieni bohaterowie. Jest to bardzo dziecięcy sposób napisania dialogów, taki, który znajduję się w podstawókowych powieściach. Po prostu dramat z tego horroru.
Łucja i Michał.
To są główni bohaterowie. Nie chce spojlerować za bardzo powieści, ale proszę was. Bohaterowie znają się dwa miesiące, a ich głównym hobby jest ostry seks bez gry wstępnej. Michał brutalnie kręci jej sutkami, a ona stwierdza, że dwa miesiące to dobry czas aby zajść w ciążę. Inteligencja bohaterów jest na poziomie ludzi, którzy do osiemnastki siedzą w gimnazjum. Ja nie mogłam uwierzyć, że czytam to co czytam, bo ani to śmieszne, ani to straszne. Po prostu żenujące.
Moim zdaniem książka zasługuje na 3/10
https://ksiazkiagi.blogspot.com/2018/11/recenzja-ksiazki-niejawni-agata-domagaa.html
Debiut polskiej autorki, która z resztą ma tak samo na imię jak ja.
Powieść jest skategoryzowana jako horror. Akcja umiejscowiona jest w Ostrowcu. Kiedy rozstępuje się ziemia, pochłaniając przy tym wiele samochodów i niszcząc garaże, wychodzi z niej pewien tajemniczy człowiek, który w makabryczny sposób popełnia samobójstwo. To rozpoczyna serię tajemniczych wydarzeń, które...
19 grudnia 2012 roku w miejscowości Ostrowiec Świętokrzyski z nieznanych powodów zapadła się ziemia. Powstała wyrwa o głębokości 10 metrów. Nikt nie ucierpiał jedynie zniszczeniu uległy garaże. Po wielu spekulacjach śledztwo w sprawie osunięcia ziemi zostaje umorzone z powodu przedawnienia. Pięć lat później w roku 2017 dwudziestopięcioletnia Łucja podczas nocnego spaceru z psem spotyka mężczyznę, który zachowywał się dziwacznie – nie wiedział, który jest rok i wygadywał w kółko o niekończących się tunelach znajdujących się pod miastem. I właśnie w tym momencie rozpoczyna się horror... Jesteś gotów?
„Diego ruszył za nią niechętnie i z oporem. Wciąż wpatrywał się w ciemność. Woń mężczyzny uleciała, zgubił trop. Jednak wspomnienie pozostało. Bo kiedy ten dziwny jegomość złapał jego panią za ramiona, Diego poczuł coś skrajnie niebezpiecznego. Woń ta wydawała się nie mieć prawa bytu w świecie, który znał. Ale przecież ją poczuł. Była prawdziwa. Mężczyzna śmierdział trupem.”
Co znajduje się w podziemnych tunelach?
Kim jest mężczyzna, którego Łucja spotkała w parku?
Czy informacje, które miały być tylko plotkami, okażą się prawdą?
„Ludzie opowiadali między sobą, że nocą coś z dołów wychodzi. Jakiś dziwny nieludzki kształt: niemalże cień. A potem zaczęły znikać zwierzęta leśne, było ich coraz mniej. Potem zwierzęta gospodarcze, domowe. Wreszcie ludzie. Czasami zdarzało się, że po wielu latach ktoś wracał ale zwykle otępiały albo nie było z nim żadnego kontaktu. Większość zachowywała się jak mentalne warzywa, reszta popełniała samobójstwo. Każdy z nich wyglądał bardzo dziwnie. Młodo i staro jednocześnie. Ale tych przypadków zarejestrowano raptem dziesięć i oczywiście nie każdy taki przypadek musiał zostać zarejestrowany. W każdym razie wszyscy o tym mówili. Nikt jednak nie potrafił tegoż potwora zidentyfikować. I wtedy sprawa zaczęła się robić coraz głośniejsza i wieści się urywały.”
Agata Domagała polska autorka, mająca jak dotychczas na swoim koncie wydaną jedną powieść z gatunku horroru pt. „Niejawni”. Jako że jest to debiut autorski, nie miałam jakiś ogromnych oczekiwań, ale ona jest po prostu genialna. Sposób pisania, treść, fabuła, akcja, bohaterowie - całość jest fenomenalnie opisana. Akcję autorka prowadzi tak, że początkowo nie jest ona jakoś mocno dynamiczna, rozwija się tak by rozbudzić ciekawość, zachęcić czytelnika do jak najgłębszego wczucia się w tę historię, która mnie dosłownie pochłonęła. Opisy sytuacji, tuneli i postaci były tak wyraziste, że czułam jakbym sama była tam obok nich, jednak przyglądała się wszystkiemu, stojąc niedaleko.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, czy wspomniane w książce tunele istnieją naprawdę! Otóż są, może nie tunele a schrony, które autorka osobiście zwiedzała. Obejrzałam galerię zdjęć oczywiście w przerwie od czytania książki, po czym moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach, a na całym ciele włosy stawały mi dęba. Obawiam się, że opisane w powieści te potworne tunele będą prześladowały mnie w snach, mieszając się z wizją tych zdjęć.
Tak jak napisałam wyżej, książka jest genialnie napisana. A epilog, który jak mi się wydaje, jest także wstępem do kolejnej części dosłownie wbił mnie w fotel. Będę wyczekiwała kontynuacji z ogromną niecierpliwością, a każdemu miłośnikowi horrorów, gorąco polecam tę pozycję. Obiecuję, że warto.
Paula
Agata Domagała – Niejawni
19 grudnia 2012 roku w miejscowości Ostrowiec Świętokrzyski z nieznanych powodów zapadła się ziemia. Powstała wyrwa o głębokości 10 metrów. Nikt nie ucierpiał jedynie zniszczeniu uległy garaże. Po wielu spekulacjach śledztwo w sprawie osunięcia ziemi zostaje umorzone z powodu przedawnienia. Pięć lat później w roku 2017 dwudziestopięcioletnia Łucja...
Przeczytałam i powiem że jestem pod wielkim wrażeniem.
Ostrowiec świętokrzyski,tajemnicze zło,które zostaje uwolnione po pęknięciach ziemi odsłaniając podziemne schrony.
Horror niczym tajemnicza mgła otacza nas nie pozwalając się ruszyć i doprowadza do obłędu.
Wspaniały debiut,fabuła wręcz fenomenalna i długo pozostanie w pamięci. Zakończenie,które jest wstępem do drugiej części na która czekam z wielką niecierpliwością.
Bardzo polecam
Przeczytałam i powiem że jestem pod wielkim wrażeniem.
Ostrowiec świętokrzyski,tajemnicze zło,które zostaje uwolnione po pęknięciach ziemi odsłaniając podziemne schrony.
Horror niczym tajemnicza mgła otacza nas nie pozwalając się ruszyć i doprowadza do obłędu.
Wspaniały debiut,fabuła wręcz fenomenalna i długo pozostanie w pamięci. Zakończenie,które jest wstępem do drugiej...
„18 grudnia 2012 r. wydawał się być dniem takim, jak każdy inny. W Ostrowcu Świętokrzyskim nic nie odbiegało od normy – po godzinie piętnastej zaszło słońce, a ludzie schowali się do domów.”
Grudzień, rok 2012 w Ostrowcu Świętokrzyskim z niewiadomych przyczyn osuwa się ziemia. Powstaje jedynie wyrwa głęboka na kilkanaście metrów, a kilka bloków zostaje pozbawionych prądu. Nikt nie ucierpiał, nikt nie został ranny. Po kilku miesiącach sprawa została umorzona.
Pięć lat później Łucja - główna bohaterka powieści - na spacerze z psem spotyka tajemniczego, szarego człowieka. Człowiek ten, starszy mężczyzna wydaje się być zagubiony w czasie. Pyta o rok, a potem bajdurzy o podziemnych tunelach i zaginionym dziecku. Chwilę później ów mężczyzna zostaje znaleziony martwy w parku. Popełnia samobójstwo poprzez rozbicie własnej głowy znalezioną cegłówką.
Zaintrygowana Łucja postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat sekretnych schronów. Istnieją bowiem przesłanki i legendy, że gdzieś tam jest dziura - przejście pomiędzy różnymi czasami.
"Ludzie opowiadali między sobą, że nocą coś z dołów wychodzi. Jakiś nieludzki kształt. Niemalże cień. Potem zaczęły znikać zwierzęta leśne, potem gospodarcze i domowe. Wreszcie ludzie. Czasami zdarzało się, że ktoś wracał, ale zwykle nie było z nim żadnego kontaktu"
Moje zdanie:
Pierwsze co ujmuje w książce to okładka - tajemnicza, szaro-biała, dość skromna. I mimo swojej prostoty intryguje i zaciekawia. Wyróżnia się pośród ostatnio modnej pstrokatości. Gdyby ta książka leżała na sklepowej półce to przyciągnęłaby mój wzrok.
Akcja powieści rozpoczyna się praktycznie od pierwszej strony. To dobrze, bo od samego początku wiemy już, że coś intrygującego czeka nas dalej. Sam pomysł na powieść bardzo oryginalny. Co warto zaznaczyć, Niejawni” to powieść, która zawiera w sobie wiele prawdziwych informacji oraz wydarzeń historycznych.
Tak, dobrze słyszeliście, schrony faktycznie znajdują się pod Ostrowcem! I faktycznie miało tam miejsce osunięcie się ziemi. Brawo za dobre i merytoryczne przygotowanie autorki. Uwierzcie mi, to miasto zdecydowanie nie będzie dla Was takie samo jak wcześniej.
Żeby nie było tak kolorowo, jest też kilka minusów. Wracając do treści to niby faktycznie, ciągle gna do przodu, ale jakoś monotematycznie. Nie ma wielkich zwrotów akcji czy niesamowitych przełomów. Powieść przesuwa się w tym samym tempie z punktu A do punktu B. Mnie to trochę nudziło.
Kolejną wadą jest szkolny język autorki z dużą ilością powtórzeń. Zdania są krótkie i dość dziecinne.
Żebym nie była gołosłowna przytoczę przykład:
"- Pewnie - Michał myślał już o nich wcześniej, tuż po pierwszej rozmowie z Łucją. - Może one też mają jakieś znaczenie?
- Może, może - Łucja dopisała kolejną pozycję na liście
- O, a tutaj ktoś twierdzi że zrobili je Żydzi. - Michał uśmiechnął się. - To trochę naciągane, nie sądzisz?
- Sama nie wiem. - Łucja wzruszyła ramionami
Michał się roześmiał. - Czytasz mi w myślach? - Łucja miała bardzo poważną minę"
Styl pisania pozostawia wiele do życzenia, a ciągłe powtórki imion są irytujące.
Z drugiej strony, biorąc pod uwagę młody wiek autorki i to, że "Niejawni" są jej debiutem, jest to wybaczalne i do dopracowania.
Książka sama kończy się w dość kulminacyjnym momencie. Zostawia dużo pytań i niedopowiedzeń. Myślę, że w przyszłości będą planowane kolejne części. Liczę, że trochę lepiej napisane :)
https://recenzowniaksiazkowa.blogspot.com/
„18 grudnia 2012 r. wydawał się być dniem takim, jak każdy inny. W Ostrowcu Świętokrzyskim nic nie odbiegało od normy – po godzinie piętnastej zaszło słońce, a ludzie schowali się do domów.”
Grudzień, rok 2012 w Ostrowcu Świętokrzyskim z niewiadomych przyczyn osuwa się ziemia. Powstaje jedynie wyrwa głęboka na kilkanaście metrów, a kilka bloków zostaje pozbawionych prądu....
Powieść czyta się szybko. I to właściwie tyle jeśli chodzi o plusy. Technicznie jest sporo niedociągnięć - literówki czy nienaturalne kolokacje, ale tu ujawnia się już moje zawodowe zboczenie i szukanie niepoprawnych językowo rzeczy. Jeśli chodzi o treść - dominuje element tajemnicy. Postaci są raczej słabo rozwinięte. Moim problemem jest też łyknięcie roli zwierząt w tej historii. Może gdybym przeczytała dalszy ciąg byłoby mi łatwiej, ale raczej nie sięgnę po kolejne tomy. Temat za to jest ciekawy sam w sobie i jeśli rzeczywiście tak wygląda sytuacja ze schronami w Ostrowcu, to wielka szkoda, że nie postarano się o ich lepsze utrzymanie.
Powieść czyta się szybko. I to właściwie tyle jeśli chodzi o plusy. Technicznie jest sporo niedociągnięć - literówki czy nienaturalne kolokacje, ale tu ujawnia się już moje zawodowe zboczenie i szukanie niepoprawnych językowo rzeczy. Jeśli chodzi o treść - dominuje element tajemnicy. Postaci są raczej słabo rozwinięte. Moim problemem jest też łyknięcie roli zwierząt w tej...
Bardzo fajna i przyjemna w czytaniu książka. Zakończenie jednak pozostawia nam wiele pytań na które w tej części nie poznajemy odpowiedzi co sprawia, że czytelnik czuje pewien niedosyt i chece więcej 😊. Czekam na 2 cześć.
Bardzo fajna i przyjemna w czytaniu książka. Zakończenie jednak pozostawia nam wiele pytań na które w tej części nie poznajemy odpowiedzi co sprawia, że czytelnik czuje pewien niedosyt i chece więcej 😊. Czekam na 2 cześć.
Czekam na ciąg dalszy :) zaskakujące fakty,fikcja,zagadka co jest prawdą a co nie - zaczęłam inaczej patrzeć na moje miasto. Nic już nie jest takie jak było przed przeczytaniem tej książki;) Polecam.
Czekam na ciąg dalszy :) zaskakujące fakty,fikcja,zagadka co jest prawdą a co nie - zaczęłam inaczej patrzeć na moje miasto. Nic już nie jest takie jak było przed przeczytaniem tej książki;) Polecam.
Trudno ochłonąć po przeczytaniu, zostaje w człowieku na długo. Nie jestem w stanie opisać jej w paru słowach,chyba muszę jeszcze ochłonąć 🙂 Szczerze polecam, wspaniały debiut, super fabuła, świetnie napisana. O zakonczeniu nie wspomne 😉
Trudno ochłonąć po przeczytaniu, zostaje w człowieku na długo. Nie jestem w stanie opisać jej w paru słowach,chyba muszę jeszcze ochłonąć 🙂 Szczerze polecam, wspaniały debiut, super fabuła, świetnie napisana. O zakonczeniu nie wspomne 😉
"Niejawni" są fantastycznym horrorem, który ciężko będzie wyrzucić z głowy, wraz z pojawiającymi się kolejnymi pytaniami i wątpliwościami (i za to właśnie horrorów nie lubię, tych dobrych nie da się zapomnieć). Książka jest ideałem gatunku, polecam ją więc wszystkim miłośnikom literatury grozy. Choć wolała bym nigdy jej nie przeczytać. Ostrowiec już nigdy nie będzie dla mnie taki sam, jak przedtem...
Całą recenzję znajdziecie tutaj: http://nietoperzczytaioglada.blogspot.com/2018/06/niejawni-agata-domagaa.html?m=1
"Niejawni" są fantastycznym horrorem, który ciężko będzie wyrzucić z głowy, wraz z pojawiającymi się kolejnymi pytaniami i wątpliwościami (i za to właśnie horrorów nie lubię, tych dobrych nie da się zapomnieć). Książka jest ideałem gatunku, polecam ją więc wszystkim miłośnikom literatury grozy. Choć wolała bym nigdy jej nie przeczytać. Ostrowiec już nigdy nie będzie dla...
W grudniu 2012 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim z niewiadomych przyczyn osunęła się ziemia. Powstała wyrwa głęboka na kilkanaście metrów, kilka bloków zostało odciętych od wody i prądu... Parę miesięcy później śledztwo zostało umorzone. Tyle fakty. Co kryje się pod ziemią? Tu zaczyna się akcja powieści Agaty Domagały, pierwszego tomu cyklu "Niejawni".
Zazwyczaj nie gustuję w powieściach, a debiuty omijam szerokim łukiem. Jednak gdy usłyszałam, że akcja osadzona jest w Ostrowcu Świętokrzyskim, jako wieloletnia mieszkanka województwa świętokrzyskiego nie mogłam się powstrzymać, by po nią nie sięgnąć. I była to dobra decyzja - książkę przeczytałam w dwa dni, wciągnęła mnie tak, że każdą wolną chwilę poświęcałam na czytanie, przerywane niekiedy researchem związanym z fabułą (muszę się pochwalić, że ostrowieckie Bunkier SPA odkryłam, zanim zrobili to bohaterowie).
Trudno powiedzieć cokolwiek o fabule książki za wiele z niej nie zdradzając. Przede wszystkim bazuje ona na odwiecznym strachu przed niewiadomym, które kryje się pod ziemią. Punktem wyjścia jest wspomniane osuwisko w Ostrowcu, później pojawia się dziwne zjawisko z USA... (bardzo polecam - nomen omen! - zgłębienie tego tematu - fascynująca sprawa, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Para głównych bohaterów, Łucja i Michał, postanawia za wszelką cenę odkryć przyczynę dziwnych zdarzeń. "Niejawni" zaskarbili sobie moją sympatię z dwóch powodów. Po pierwsze, miejsce akcji. Huta, wspomniane SPA, czy restauracja, w której bohaterowie spędzają romantyczny wieczór, istnieją naprawdę, można je znaleźć na mapie Ostrowca. Nie jest to, jak zwykle, Warszawa (rzadziej Kraków czy Wrocław), ani (co ostatnio najmodniejsze) sielska lub mroczna prowincja. To średniej wielkości miasto, w którym żyją tacy ludzie jak my. Po drugie, konstrukcja fabuły. Co prawda jeszcze nie wiem, co dokładnie znajduje się w podziemiach, wiem natomiast, że Agata Domagała zastosowała doskonały chwyt: zainspirowała się otaczającą rzeczywistością. Co może lepiej działać na wyobraźnię czytelnika horroru niż myśl, że to, o czym czyta, to co najmniej w połowie prawda? Przecież na Rosłońskiego naprawdę osunęła się ziemia, przy hucie naprawdę są pozostałości schronów, a na internetowym forum lokalnym naprawdę jest wpis o... Zresztą - sami się przekonajcie. Bez dwóch zdań nabrałam ochotę na wizytę w Ostrowcu.
Trochę pozytywów się zebrało, czas więc lekko zrównoważyć tę entuzjastyczną opinię. Jeśli chodzi o słabe strony powieści, to z pewnością jedną z nich jest "szkolny" styl autorki - budowanie bardzo prostych zdań, czasem zupełnie niepotrzebnych o oczywistych opisów. Również używanie w narracji trzecioosobowej potocznych zwrotów (np. "na powitanie dali sobie buziaczka") brzmi dość dziwnie. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę młody wiek autorki i to, że "Niejawni" są jej debiutem, jest spora nadzieja, że z czasem wada może zmienić się w zaletę. A na pewno jest na to większa szansa przy stylu zbyt prostym niż nadmiernie kwiecistym.
Powieść kończy się w kulminacyjnym momencie nie tylko dla bohaterów, ale i dla samej autorki - jakie będzie rozwiązanie zagadki? Przy tak sprawnie budowanym napięciu i oryginalnym pomyśle oczekiwania ze strony czytelników w stosunku do drugiej części zapewne będą spore. Mam nadzieję, że Agata Domagała im sprosta, a kolejna część cyklu będzie wciągająca niczym diabelska dziura w Manastash.
https://www.bookhunter.pl/recenzja/2893/niejawni
W grudniu 2012 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim z niewiadomych przyczyn osunęła się ziemia. Powstała wyrwa głęboka na kilkanaście metrów, kilka bloków zostało odciętych od wody i prądu... Parę miesięcy później śledztwo zostało umorzone. Tyle fakty. Co kryje się pod ziemią? Tu zaczyna się akcja powieści Agaty Domagały, pierwszego tomu cyklu "Niejawni".
Tytuł ten przewijał mi się już od jakiegoś czasu, ale za każdym razem go odrzucałem z myślą, że nie może być aż tak ciekawy. Książka, w której akcja dzieje się w miejscowości, którą tak dobrze znam. To nie może się udać. I z takimi myślami przechodziłem obojętnie obok tego tytułu przez prawie dwa miesiące, kiedy postanowiłem dać szansę pochłonęła mnie niczym „bezdenna dziura”.
Już po kilkunastu stronach wiedziałem, że książkę będzie się czytać przyjemnie, sytuacje i miejsca były dobrze opisane i nie pozwalały „zgubić się” w otaczającym świece, a mimo wszystko nie były obszerne co jest ogromnym plusem dla książki. Akcja rozpoczyna się dosyć szybko, bo zaraz na początku pierwszej części kiedy główna bohaterka Łucja spotyka tajemniczego mężczyznę, który już samym wyglądem i zachowaniem wydaje się nie na miejscu. Nie możność ocenienia jego wieku po wyglądzie (jest stary i jednocześnie młody), zdania, które wypowiada z pozoru nie mają kompletnie sensu. Kiedy nagle się okazuje, że mężczyzna popełnił brutalne samobójstwo, Łucja wraz ze swoim chłopakiem postanawiają zainteresować się podziemiami swojego miasta i schronami tam ukrytymi. To wystarczyło, żebym zatracił się w książce.
Akcja powieści jest dynamiczna, płynne przejścia między tajemnicą, wokół której obraca się główny wątek, a spokojniejszymi momentami jak przykładowo wyjście na spacer, są ze sobą bardzo fajnie połączone i zachowują równowagę między sobą. Czytając nie miałem, kiedy znudzić się lekturą, bo przerywniki nie były obszerne, ale również pozwalały odpocząć chwilę od głównego wątku, dzięki czemu nie byłem przytłoczony ilością informacji na jego temat. Narracja również jest prowadzona ciekawie, z perspektywy kilku osób (i zwierząt).
Całą książkę mogę z czystym sumieniem ocenić na 10/10, pomimo, że miejsce akcji bolało mnie na początku to książka obroniła się znakomicie. Dawno nie przeczytałem powieści, w której bym się tak zatracił jak w Niejawnych. Tytuł ten serdecznie polecam wszystkim, którzy lubią horrory i nie tylko.
Tytuł ten przewijał mi się już od jakiegoś czasu, ale za każdym razem go odrzucałem z myślą, że nie może być aż tak ciekawy. Książka, w której akcja dzieje się w miejscowości, którą tak dobrze znam. To nie może się udać. I z takimi myślami przechodziłem obojętnie obok tego tytułu przez prawie dwa miesiące, kiedy postanowiłem dać szansę pochłonęła mnie niczym „bezdenna...
W 2012 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim pęka ziemia pochłaniając samochody i liczne zabudowania. Straty materialne to ogromne sumy. Gdy wrzawa cichnie ludzie zapominają, albo nie chcą pamiętać. Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. Parę lat później na drodze Łucji staje przedziwny człowiek o papierowej twarzy, a ziemia pęka po raz kolejny odsłaniając podziemne schrony. Dzień później miasto obiega wiadomość o samobójstwie mężczyzny, który roztrzaskuje sobie głowę... cegłą. Lawina zdarzeń rusza do reszty pochłaniając Łucję i jej partnera Michała. Dzięki uporowi, odwadze i pomysłowości odkrywają niesamowite tajemnice podziemi Ostrowca. Prawda jest przerażająca, a bohaterowie nie zdają sobie sprawy, że jeśli raz wkroczyli na ścieżkę zła, bardzo trudno będzie się z niej wydostać. Być może ta droga jest drogą do samego piekła. Jaką tajemnice skrywają zapomniane, podziemne schrony? Horror Niejawni to pierwszy tom niesamowitej historii jednego z polskich miast przeplatanej niesamowitą wyobraźnią autorki. Serdecznie polecam!
Mój komentarz:
Uwielbiam tajemnicę. Uwielbiam, kiedy autor stopniowo zagęszcza atmosferę i rzuca czytelnicze kąski na pożarcie wygłodniałego umysłu.
Debiut Agaty Domagały przyniósł mi wiele nieoczekiwanej radości. To książka dopracowana pod każdym względem. Pełna niesamowitych faktów pomieszanych z wyobrażeniem autorki na temat zjawisk paranormalnych.
Nie ukrywam, że podeszłam do niej z dystansem. Dlaczego? Książka została wydana w formie e-book'a dzięki wytrwałości samej autorki. Obawiałam się, że warsztat mnie nie zachwyci, posypią się błędy, a z każdą przeczytaną stroną wzrośnie tylko moja irytacja.
Nawet nie wiecie, jak bardzo się pomyliłam! Muszę napisać to od razu: nie mogłam uwierzyć, że książka nie przeszła profesjonalnej edycji. Zapytałam o to samą Panią Agatę i opadła mi szczęka do samej podłogi. Tak właśnie było! Każde zdanie zostało osobiście dopracowane przez autorkę, ciągi zdarzeń skrupulatnie przemyślane, akcja została poprowadzona sprytnie i zaskakująco. Lepszego debiutu nie mogłam sobie wymarzyć.
Łucja i Michał to niesamowicie charakterna para zamknięta w swoim prywatnym kokonie szczęścia. Główna bohaterka jest autentyczna od a do z. Rzuca epitetami, jak z worka z prezentami, raczy czuć się źle, okazuje słabość, dzięki czemu czytelnik ma szansę się z nią utożsamić. Przyznam, że ilość przekleństw rzucanych przez Łucję na początku mnie odstraszyła – dopóki nie poznałam jej lepiej.
Gdy na drodze młodej kobiety pojawia się tajemniczy mężczyzna o papierowej twarzy, w mundurze żołnierza, roznoszący wokół siebie zapach... śmierci, gdy ziemia na jednej z ulic Ostrowca zapada się odsłaniając schrony z czasów Zimnej Wojny, a następnego dnia słychać wieści na temat tajemniczego samobójstwa, Łucja łączy fakty, staje się podejrzliwa i daje się wciągnąć w wir skomplikowanych zdarzeń, gdzie prawdziwa historia miasta przeplata się z niepojętymi dla umysłu kwestiami
Droga do prawdy nie jest prosta. Dostęp do informacji na temat schronów jest utrudniony. Polegając na osobistym uroku, bohaterce udaje się zdobyć materiały, które stanowią punkt zaczepienia, a w świecie rzeczywistym, co jest nie lada gratką, istnieją naprawdę! Łucja, jej partner Michał i kilkoro spotkanych po drodze przyjaciół, wykazują się niecodziennym sprytem, aby dobrać się do reszty faktów i połączyć je w całość. Czują, nie bez powodu, że sprawa tajemniczych schronów ma drugie dno, które niezaprzeczalnie łączy się z dziwnym mężczyzną, który zniknął szybciej, niż się pojawił. Wnioski wyciągnięte przez zainteresowanych sprawą zakrawają czasem o szaleństwo. Wprowadzają ich w sam środek oka cyklonu oraz na skraj ciemnej dziury, z której, jeśli z nią wpadniesz, wyjdziesz jako zupełnie inny człowiek.
Niejawni to naprawdę ciekawa opowieść oparta na prawdziwych dziejach Ostrowca, która została sprytnie wciągnięta w ramy horroru. Autorka nie zalewa nas niepotrzebnymi detalami, istotne informacje są przejrzyście wplecione, niektóre z nich to autentyki, co dodaje opowieści pożądanego realizmu. Forum internetowe, na którym bohaterowie książki znaleźli pierwsze wskazówki, służące jako podstawa do późniejszych wniosków i działań, istnieje naprawdę i chętni mogą w łatwy sposób pogłębić swoją wiedzę na przedstawiony temat oraz pójść śladami autorki. To samo dotyczy wykazu budowli obronnych.
Sam warsztat pisarski Agaty Domagały jest niesamowity! Komunikaty są krótkie, łatwo przyswajalne, nie ma scen niepotrzebnych, czytało się lekko, a czas spędzony przy lekturze uważam za naprawdę dobrze spożytkowany. Akcja wzrasta stopniowo, wciągamy się w nią krok po kroku, liczne powtórzenia istotnych faktów pomagają zapamiętać szczegóły, dzięki czemu nie czuć zagubienia. Samo zakończenie pozostawiło w moim sercu niedosyt, przez który z chęcią sięgnę po już przygotowywany przez autorkę tom drugi. Opisy są wystarczające, brzmią autentycznie, poczułam się tak, jakby Ostrowiec chociaż po części był również moim miastem.
Chociaż debiuty to trudny, często niepokojący temat, szczególnie gdy autor wydaje książkę samodzielnie, bez fachowców, którzy czuwają nad każdą literką, to w przypadku Niejawnych naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Ba! Trzeba pogratulować autorce talentu, precyzji, samozaparcia i kibicować, aby wydanie papierowe pojawiło się jak najszybciej i znalazło szerokie grono odbiorców.
W 2012 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim pęka ziemia pochłaniając samochody i liczne zabudowania. Straty materialne to ogromne sumy. Gdy wrzawa cichnie ludzie zapominają, albo nie chcą pamiętać. Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. Parę lat później na drodze Łucji staje przedziwny człowiek o papierowej twarzy, a ziemia pęka po raz kolejny odsłaniając podziemne schrony....
Słabiutka, strata czasu. Jakiś pomysł był, ale gdzieś się to po drodze rozlazło całkowicie. Może byłoby z tego fajne opowiadanie, ale nie książka. Nie sięgam po 2 część.
Słabiutka, strata czasu. Jakiś pomysł był, ale gdzieś się to po drodze rozlazło całkowicie. Może byłoby z tego fajne opowiadanie, ale nie książka. Nie sięgam po 2 część.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAż nie wiem od czego zacząć. Zacznę od plusów, bo w sumie za nie dałam te dwie gwiazdki.
PLUSY:
1. Opisy snów Łucji związanych z Marią - jedyne dwa czy trzy momenty, kiedy poczułam dreszczyk.
2. Świat zwierząt - to uczucie, kiedy przeżycia zwierzaków są o niebo ciekawsze od przeżyć głównych bohaterów...
A teraz cała reszta.
1. Łucja.
Kiedy czytałam "Jak z obrazka" Jodi Picoult sądziłam, że bardziej głupiej bohaterki niż Cassie nie spotkam. A tu niespodzianka!
Łucja, która tak bardzo lubiła oceniać innych sama jest postacią płytką i, żeby się nie powtarzać... hm... niemądrą (lekko mówiąc). Irytowała mnie niemal od początku. Dziwiły ją normalne zachowania ludzi. Skoro w SPA zaczęła wyzywać innych, dlaczego mieliby jej nie wyprosić? Albo sytuacja z domofonem? Też bym się rozłączyła. Policja ostrzega przed oszustami, ale w Ostrowcu to chyba jakaś inna rzeczywistość jest...
A, i mój ulubieniec. Urbexowa Łucja taka zawsze przygotowana na wszystko, idzie ten podmokły schron zbadać w adidasach, później przez myśl przebiegła jej myśl by iść boso. Oglądam urbexy nałogowo i jeszcze żaden nie był tak odważny by kanały, podmokłe budynki czy inne zalane piwnice/bunkry badać bez gumiaków. Albo wiedzieli gdzie idą i pakowali je do plecaka, albo wracali z myślą by zwiedzać zalany teren. Ostatnio jeden z moich ulubieńców nazwał się głupcem, bo grzebał gołą dłonią w takim mule chwilę później znajdując w nim rozłożone szczątki jakiegoś zwierzęcia. Ale spoko, w adidkach też da radę. Ewentualnie boso.
2. Ostrowiec - zapamiętajcie drodzy wciągacze książek - jeżeli chcecie się dostać gdziekolwiek, od niejawnego archiwum po dyrektorów i administracje: mówcie że piszecie książkę. Nawet dokumentów nie sprawdzą a powiedzą wszystko!
3. Reszta bohaterów.
Lubiłam Michała. Chyba tylko dlatego bo rzucał w stronę Łucji mięsem :')
Pan Nauczyciel - tak, ma do zrealizowania program i kropka. Tak działa edukacja. O schronach może mówić na kółku zainteresowań.
Bartek - tego lubiłam! Kozak. Jedyna postać skonstruowana tak, że to co mówiła pasowało do ogólnej koncepcji.
Karol - nie drażnił, nie porwał.
4. Styl książki.
Język jest tragedią. Powtórzenia - gdzieś pod koniec w ramach dwóch akapitów imię Łucja i Michał zostało powtórzone chyba z 7 razy.
Co do imion: autorka raz pisze dużą, raz małą. Raz jest Burek, raz burek. Raz Boże, raz boże.
Zdania proste, jak ktoś wspomniał, szkolny język.
Ale powtórzenia imion to nie jedyne powtórzenia.
a. "Jestę pisarką" - przy każdej okazji kiedy Łucja gdzieś się pojawiała i miała wyjaśnić w jakim celu... miałam wrażenie stosowania "kopiuj-wklej" - i już książka o akapit dłuższa się robiła.
b. Historia spotkania dziwnego gościa na początku - to samo.
Wulgarność - niewybredny język, niczym u gimnazjalisty. Sapkowski też w swoich książkach klnie jak szewc. Ale tutaj miałam wrażenie, że autorka jest po prostu niewyżyta. Po prostu odrzucało to.
5. Akcja.
A raczej jej brak. Czytałam na czytniku. 98% książki, pozostały 3 min do końca. COŚ SIĘ DZIEJE, O RAJKU! I kończy po DWÓCH czytnikowych stronach. Zaśmiałam się.
Sny Łucji, przeżycia zwierząt, spotkanie tajemniczego mężczyzny... niestety było to tylko kilka przerywników od zwiedzania. Serio, wszystko da się skrócić. Ale jak po raz czwarty trafiam na opis tego samego (dosłownie), to się odechciewa. Szare ściany, tabliczki itp... Uważam, że można było to skrócić i zastąpić akcją, taką prawdziwą i inną niż chodzenie i oglądanie.
Miałam wrażenie, że wszystko stoi w miejscu.
6. Seks.
Gdybym chciała być bombardowana wykręcaniem sutków, chwyciłabym Greya albo innego harlequina. Nie mówię, że opisy seksu są złe, ale trzeba ja umieć robić ze smakiem. Czytając Sagę o Ludziach Lodu M. Sandemo spotkałam się z różnymi opisami erotyzmu: pierwszy raz, pieszczoty rączkami partnera, zwykły seks, gwałt... i wszystko (no oprócz gwałtu) przyprawiło o rumieńce. Czytałam to jak sztukę, jak erotyk, te sceny były tam wręcz potrzebne, przyprawiały o rumieniec i dreszczyk na plecach. A nie jak dwa króliki w krzakach. Kiedy Łucja podnieciła się przy braciach aż się orgii spodziewałam.
Poza tym. Niezły związek (albo staromodna jestem).
Po tygodniu seks.
Po 2 miesiacach robimy dzieciaka.
O, może się oświadczę tak przy okazji bo mnie naszło. :D
7. Inne przypadki, które napawały mnie niejaką radością (która sprawiła że ten horror to bardziej dla mnie komedia była).
Napada Was nieznajomy człowiek, jest ciemno. Wygląda na wariata, łapie, potrząsa, majaczy. Co robicie?
a. Pytacie, czy wszystko jest w porządku, może pomożecie?
b. Bierzecie cztery litery w troki i zwiewacie zanim coś zrobi
c. To prank! Będziecie na YT!
d. Dzwonicie na policję albo wołacie o pomoc
_____
Opowiadacie o powyższej sytuacji partnerowi. Partner na to:
a. wszystko z Tobą ok? Nic Ci nie zrobił?
b. Uważaj na siebie! Nie możesz chodzić sama w takie odludne miejsca po ciemku.
c. Kupię Ci gaz pieprzowy żebyś była bezpieczna.
d. To prank.
_____
Michał: ludzie podczas II Wojny Światowej nie byli dociekliwi?
Kochany, podczas II WŚ dziury w ziemi owiane legendą stanowiły dla przeciętnego Kowalskiego najmniejszy problem życiowy. Aczkolwiek tu mógłby powstać ciekawy wątek związany z eksperymentami niemieckimi.
_____
Łucja znawca gier: płatne DLC to największy problem graczy.
Droga Łucjo, DLC to dodatek do gry, czasami wręcz osobna gra. Tak, jakby się czepiać, że Rowling wydała tyle tomów Pottera i chce za to kasę ;)
Problemem faktycznie są mikropłatności, ale również pay to win. I to wykrusza i denerwuje społeczność graczy.
_____
Łucja: dlaczego zostałam w to wciągnięta?!
Bo sama zaczęłaś się interesować. Tak po prostu i najłatwiej mówiąc.
_____
Łucja zdziwiona że dyrektor (lub ktokolwiek inny od którego chciała informacje) chce wiedzieć po co tam jest i musi się powtarzać. Ale o Ostrowcu napisałam już wyżej, co robić aby gdzieś się dostać bez pokazywania dokumentów ;) Tak Łucjo, będziesz musiała to powtarzać za każdym razem.
_____
"Schrony są objęte klauzulą tajności Obrony Cywilnej" - dlatego wpuszczają tak każdego, kto mówi, że jest pisarzem.
_____
Urzędniczka w schronie.
Łucja: będę mogła nagrać film?
Babeczka: Możecie robić zdjęcia bo klauzula tajności.
"Łucja zaczęła nagrywać film" - urzędniczka spoko, jednak mogli sobie nagrywać. W sumie to nawet "nagrajcie to sobie".
_____
Zazdroszczę Łucji weterynarza który w mgnieniu oka ma wyniki badań krwi, a w dwa mgnienia oka badania biochemii. Niestety, u mojego muszę poczekać tak co najmniej dzień...
_____
Kościół: szaty kościelne (profesjonalnie mówiąc: ornaty, alby, komże, stuły itp.) trzymane w magazynie w piwnicy obok świeczników? Może w Ostrowcu faktycznie tak jest (nie znam się na Ostrowcu, nawet nie wiem, może autorka faktycznie była u nich w magazynie) - ale profesjonalnie szaty liturgiczne traktuje się z szacunkiem - np. ucałowanie przed nałożeniem, ubiór każdej części wiąże się z krótką modlitwą, ma swoje znaczenie. I z tegoż powodu, nawet te stare i nieużywane (których wartość niekiedy jest ogromna, są to stroje robione ręcznie) są przechowywane w należytym miejscu w zakrystii (tak, te "na różne okazje" też).
_____
Ogólnie: wyraz grafomanii. Czekam na kolejny tom, bo książka poprawiała mi wielokrotnie humor. Horroru tam tyle, co czystego powietrza w zimie na Śląsku.
Cytując koleżankę, której opowiadałam powyższe (i nie tylko smaczki): "Straszna ta książka".
Aż nie wiem od czego zacząć. Zacznę od plusów, bo w sumie za nie dałam te dwie gwiazdki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPLUSY:
1. Opisy snów Łucji związanych z Marią - jedyne dwa czy trzy momenty, kiedy poczułam dreszczyk.
2. Świat zwierząt - to uczucie, kiedy przeżycia zwierzaków są o niebo ciekawsze od przeżyć głównych bohaterów...
A teraz cała reszta.
1. Łucja.
Kiedy czytałam "Jak z obrazka" Jodi...
Debiut polskiej autorki, która z resztą ma tak samo na imię jak ja.
Powieść jest skategoryzowana jako horror. Akcja umiejscowiona jest w Ostrowcu. Kiedy rozstępuje się ziemia, pochłaniając przy tym wiele samochodów i niszcząc garaże, wychodzi z niej pewien tajemniczy człowiek, który w makabryczny sposób popełnia samobójstwo. To rozpoczyna serię tajemniczych wydarzeń, które Łucja wraz ze swoim narzeczonym Michałem, próbują rozwiązać i przekonać się co kryją Ostrowskie schrony.
Dobry pomysł nie jest zły.
Autorka wpadła na genialny pomysł. Jest to dobry temat na powieść, super jako horror i rewelacja jako reklama miasta, w którym się żyje. Dowiadujemy się ciekawych rzeczy o Ostrowcu, ale też możemy przeżyć dreszczyk emocji lub zaznać chwili grozy. Szkoda, że było tak mało horroru w horrorze, ponieważ momentów, w którym mogłam się bać było naprawdę niewiele.
Kamera, akcja!
W sumie jej brak. Bohaterowie po spotkaniu z tajemniczym gościem, postanawiają sprawdzić co kryją schrony. I tym właśnie sposobem na trzystu stronach mamy opis wszelakich wędrówek po urzędach, kamienicach i piwnicach. Oglądamy betonowe ściany, stare maski przeciw gazowe, wylęgarnie szczurów i zamoknięte piwnice. I co? I nic. Bo w nich się nic nie dzieje, bo nie tam duchów potworów, ukrytych przejść, map skarbów, po prostu nic. Jedyna akcja dzieje się na ostatnich dziesięciu stronach. Jest to nagroda za trud prawie pięciuset stron, przez które przebrnęłam. Jak dla mnie, jest to mało pocieszające.
Łacina podwórkowa.
Autorka postawiła na dość pospolity rodzaj wypowiedzi, który obowiązuje w Polsce. Bluzki na prawo i lewo. Nie ma dla mnie nic w tym złego, bo przecież przyświecał cel napisania dialogów tak, aby brzmiały najbardziej naturalnie. I udało się. Przekleństwa brzmiały bardzo naturalnie, ale dialogi już nie. Rozmowy bohaterów było po prostu naciągnięte. Nie było w nic realnego, oprócz przekleństw oczywiście. Po prostu nikt na świecie tak nie mówi, nikt się tak do siebie nie odzywa, co do tego kto jak myśli, to nie wiem, ale ja tak nie myślę tak jak przedstawieni bohaterowie. Jest to bardzo dziecięcy sposób napisania dialogów, taki, który znajduję się w podstawókowych powieściach. Po prostu dramat z tego horroru.
Łucja i Michał.
To są główni bohaterowie. Nie chce spojlerować za bardzo powieści, ale proszę was. Bohaterowie znają się dwa miesiące, a ich głównym hobby jest ostry seks bez gry wstępnej. Michał brutalnie kręci jej sutkami, a ona stwierdza, że dwa miesiące to dobry czas aby zajść w ciążę. Inteligencja bohaterów jest na poziomie ludzi, którzy do osiemnastki siedzą w gimnazjum. Ja nie mogłam uwierzyć, że czytam to co czytam, bo ani to śmieszne, ani to straszne. Po prostu żenujące.
Moim zdaniem książka zasługuje na 3/10
https://ksiazkiagi.blogspot.com/2018/11/recenzja-ksiazki-niejawni-agata-domagaa.html
Debiut polskiej autorki, która z resztą ma tak samo na imię jak ja.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść jest skategoryzowana jako horror. Akcja umiejscowiona jest w Ostrowcu. Kiedy rozstępuje się ziemia, pochłaniając przy tym wiele samochodów i niszcząc garaże, wychodzi z niej pewien tajemniczy człowiek, który w makabryczny sposób popełnia samobójstwo. To rozpoczyna serię tajemniczych wydarzeń, które...
Agata Domagała – Niejawni
19 grudnia 2012 roku w miejscowości Ostrowiec Świętokrzyski z nieznanych powodów zapadła się ziemia. Powstała wyrwa o głębokości 10 metrów. Nikt nie ucierpiał jedynie zniszczeniu uległy garaże. Po wielu spekulacjach śledztwo w sprawie osunięcia ziemi zostaje umorzone z powodu przedawnienia. Pięć lat później w roku 2017 dwudziestopięcioletnia Łucja podczas nocnego spaceru z psem spotyka mężczyznę, który zachowywał się dziwacznie – nie wiedział, który jest rok i wygadywał w kółko o niekończących się tunelach znajdujących się pod miastem. I właśnie w tym momencie rozpoczyna się horror... Jesteś gotów?
„Diego ruszył za nią niechętnie i z oporem. Wciąż wpatrywał się w ciemność. Woń mężczyzny uleciała, zgubił trop. Jednak wspomnienie pozostało. Bo kiedy ten dziwny jegomość złapał jego panią za ramiona, Diego poczuł coś skrajnie niebezpiecznego. Woń ta wydawała się nie mieć prawa bytu w świecie, który znał. Ale przecież ją poczuł. Była prawdziwa. Mężczyzna śmierdział trupem.”
Co znajduje się w podziemnych tunelach?
Kim jest mężczyzna, którego Łucja spotkała w parku?
Czy informacje, które miały być tylko plotkami, okażą się prawdą?
„Ludzie opowiadali między sobą, że nocą coś z dołów wychodzi. Jakiś dziwny nieludzki kształt: niemalże cień. A potem zaczęły znikać zwierzęta leśne, było ich coraz mniej. Potem zwierzęta gospodarcze, domowe. Wreszcie ludzie. Czasami zdarzało się, że po wielu latach ktoś wracał ale zwykle otępiały albo nie było z nim żadnego kontaktu. Większość zachowywała się jak mentalne warzywa, reszta popełniała samobójstwo. Każdy z nich wyglądał bardzo dziwnie. Młodo i staro jednocześnie. Ale tych przypadków zarejestrowano raptem dziesięć i oczywiście nie każdy taki przypadek musiał zostać zarejestrowany. W każdym razie wszyscy o tym mówili. Nikt jednak nie potrafił tegoż potwora zidentyfikować. I wtedy sprawa zaczęła się robić coraz głośniejsza i wieści się urywały.”
Agata Domagała polska autorka, mająca jak dotychczas na swoim koncie wydaną jedną powieść z gatunku horroru pt. „Niejawni”. Jako że jest to debiut autorski, nie miałam jakiś ogromnych oczekiwań, ale ona jest po prostu genialna. Sposób pisania, treść, fabuła, akcja, bohaterowie - całość jest fenomenalnie opisana. Akcję autorka prowadzi tak, że początkowo nie jest ona jakoś mocno dynamiczna, rozwija się tak by rozbudzić ciekawość, zachęcić czytelnika do jak najgłębszego wczucia się w tę historię, która mnie dosłownie pochłonęła. Opisy sytuacji, tuneli i postaci były tak wyraziste, że czułam jakbym sama była tam obok nich, jednak przyglądała się wszystkiemu, stojąc niedaleko.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, czy wspomniane w książce tunele istnieją naprawdę! Otóż są, może nie tunele a schrony, które autorka osobiście zwiedzała. Obejrzałam galerię zdjęć oczywiście w przerwie od czytania książki, po czym moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach, a na całym ciele włosy stawały mi dęba. Obawiam się, że opisane w powieści te potworne tunele będą prześladowały mnie w snach, mieszając się z wizją tych zdjęć.
Tak jak napisałam wyżej, książka jest genialnie napisana. A epilog, który jak mi się wydaje, jest także wstępem do kolejnej części dosłownie wbił mnie w fotel. Będę wyczekiwała kontynuacji z ogromną niecierpliwością, a każdemu miłośnikowi horrorów, gorąco polecam tę pozycję. Obiecuję, że warto.
Paula
Agata Domagała – Niejawni
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to19 grudnia 2012 roku w miejscowości Ostrowiec Świętokrzyski z nieznanych powodów zapadła się ziemia. Powstała wyrwa o głębokości 10 metrów. Nikt nie ucierpiał jedynie zniszczeniu uległy garaże. Po wielu spekulacjach śledztwo w sprawie osunięcia ziemi zostaje umorzone z powodu przedawnienia. Pięć lat później w roku 2017 dwudziestopięcioletnia Łucja...
Przeczytałam i powiem że jestem pod wielkim wrażeniem.
Ostrowiec świętokrzyski,tajemnicze zło,które zostaje uwolnione po pęknięciach ziemi odsłaniając podziemne schrony.
Horror niczym tajemnicza mgła otacza nas nie pozwalając się ruszyć i doprowadza do obłędu.
Wspaniały debiut,fabuła wręcz fenomenalna i długo pozostanie w pamięci. Zakończenie,które jest wstępem do drugiej części na która czekam z wielką niecierpliwością.
Bardzo polecam
Przeczytałam i powiem że jestem pod wielkim wrażeniem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstrowiec świętokrzyski,tajemnicze zło,które zostaje uwolnione po pęknięciach ziemi odsłaniając podziemne schrony.
Horror niczym tajemnicza mgła otacza nas nie pozwalając się ruszyć i doprowadza do obłędu.
Wspaniały debiut,fabuła wręcz fenomenalna i długo pozostanie w pamięci. Zakończenie,które jest wstępem do drugiej...
„18 grudnia 2012 r. wydawał się być dniem takim, jak każdy inny. W Ostrowcu Świętokrzyskim nic nie odbiegało od normy – po godzinie piętnastej zaszło słońce, a ludzie schowali się do domów.”
Grudzień, rok 2012 w Ostrowcu Świętokrzyskim z niewiadomych przyczyn osuwa się ziemia. Powstaje jedynie wyrwa głęboka na kilkanaście metrów, a kilka bloków zostaje pozbawionych prądu. Nikt nie ucierpiał, nikt nie został ranny. Po kilku miesiącach sprawa została umorzona.
Pięć lat później Łucja - główna bohaterka powieści - na spacerze z psem spotyka tajemniczego, szarego człowieka. Człowiek ten, starszy mężczyzna wydaje się być zagubiony w czasie. Pyta o rok, a potem bajdurzy o podziemnych tunelach i zaginionym dziecku. Chwilę później ów mężczyzna zostaje znaleziony martwy w parku. Popełnia samobójstwo poprzez rozbicie własnej głowy znalezioną cegłówką.
Zaintrygowana Łucja postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat sekretnych schronów. Istnieją bowiem przesłanki i legendy, że gdzieś tam jest dziura - przejście pomiędzy różnymi czasami.
"Ludzie opowiadali między sobą, że nocą coś z dołów wychodzi. Jakiś nieludzki kształt. Niemalże cień. Potem zaczęły znikać zwierzęta leśne, potem gospodarcze i domowe. Wreszcie ludzie. Czasami zdarzało się, że ktoś wracał, ale zwykle nie było z nim żadnego kontaktu"
Moje zdanie:
Pierwsze co ujmuje w książce to okładka - tajemnicza, szaro-biała, dość skromna. I mimo swojej prostoty intryguje i zaciekawia. Wyróżnia się pośród ostatnio modnej pstrokatości. Gdyby ta książka leżała na sklepowej półce to przyciągnęłaby mój wzrok.
Akcja powieści rozpoczyna się praktycznie od pierwszej strony. To dobrze, bo od samego początku wiemy już, że coś intrygującego czeka nas dalej. Sam pomysł na powieść bardzo oryginalny. Co warto zaznaczyć, Niejawni” to powieść, która zawiera w sobie wiele prawdziwych informacji oraz wydarzeń historycznych.
Tak, dobrze słyszeliście, schrony faktycznie znajdują się pod Ostrowcem! I faktycznie miało tam miejsce osunięcie się ziemi. Brawo za dobre i merytoryczne przygotowanie autorki. Uwierzcie mi, to miasto zdecydowanie nie będzie dla Was takie samo jak wcześniej.
Żeby nie było tak kolorowo, jest też kilka minusów. Wracając do treści to niby faktycznie, ciągle gna do przodu, ale jakoś monotematycznie. Nie ma wielkich zwrotów akcji czy niesamowitych przełomów. Powieść przesuwa się w tym samym tempie z punktu A do punktu B. Mnie to trochę nudziło.
Kolejną wadą jest szkolny język autorki z dużą ilością powtórzeń. Zdania są krótkie i dość dziecinne.
Żebym nie była gołosłowna przytoczę przykład:
"- Pewnie - Michał myślał już o nich wcześniej, tuż po pierwszej rozmowie z Łucją. - Może one też mają jakieś znaczenie?
- Może, może - Łucja dopisała kolejną pozycję na liście
- O, a tutaj ktoś twierdzi że zrobili je Żydzi. - Michał uśmiechnął się. - To trochę naciągane, nie sądzisz?
- Sama nie wiem. - Łucja wzruszyła ramionami
Michał się roześmiał. - Czytasz mi w myślach? - Łucja miała bardzo poważną minę"
Styl pisania pozostawia wiele do życzenia, a ciągłe powtórki imion są irytujące.
Z drugiej strony, biorąc pod uwagę młody wiek autorki i to, że "Niejawni" są jej debiutem, jest to wybaczalne i do dopracowania.
Książka sama kończy się w dość kulminacyjnym momencie. Zostawia dużo pytań i niedopowiedzeń. Myślę, że w przyszłości będą planowane kolejne części. Liczę, że trochę lepiej napisane :)
https://recenzowniaksiazkowa.blogspot.com/
„18 grudnia 2012 r. wydawał się być dniem takim, jak każdy inny. W Ostrowcu Świętokrzyskim nic nie odbiegało od normy – po godzinie piętnastej zaszło słońce, a ludzie schowali się do domów.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGrudzień, rok 2012 w Ostrowcu Świętokrzyskim z niewiadomych przyczyn osuwa się ziemia. Powstaje jedynie wyrwa głęboka na kilkanaście metrów, a kilka bloków zostaje pozbawionych prądu....
Powieść czyta się szybko. I to właściwie tyle jeśli chodzi o plusy. Technicznie jest sporo niedociągnięć - literówki czy nienaturalne kolokacje, ale tu ujawnia się już moje zawodowe zboczenie i szukanie niepoprawnych językowo rzeczy. Jeśli chodzi o treść - dominuje element tajemnicy. Postaci są raczej słabo rozwinięte. Moim problemem jest też łyknięcie roli zwierząt w tej historii. Może gdybym przeczytała dalszy ciąg byłoby mi łatwiej, ale raczej nie sięgnę po kolejne tomy. Temat za to jest ciekawy sam w sobie i jeśli rzeczywiście tak wygląda sytuacja ze schronami w Ostrowcu, to wielka szkoda, że nie postarano się o ich lepsze utrzymanie.
Powieść czyta się szybko. I to właściwie tyle jeśli chodzi o plusy. Technicznie jest sporo niedociągnięć - literówki czy nienaturalne kolokacje, ale tu ujawnia się już moje zawodowe zboczenie i szukanie niepoprawnych językowo rzeczy. Jeśli chodzi o treść - dominuje element tajemnicy. Postaci są raczej słabo rozwinięte. Moim problemem jest też łyknięcie roli zwierząt w tej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajna i przyjemna w czytaniu książka. Zakończenie jednak pozostawia nam wiele pytań na które w tej części nie poznajemy odpowiedzi co sprawia, że czytelnik czuje pewien niedosyt i chece więcej 😊. Czekam na 2 cześć.
Bardzo fajna i przyjemna w czytaniu książka. Zakończenie jednak pozostawia nam wiele pytań na które w tej części nie poznajemy odpowiedzi co sprawia, że czytelnik czuje pewien niedosyt i chece więcej 😊. Czekam na 2 cześć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa i wciągająca opowieść serdecznie polecam i czekam na dalsze części
Bardzo ciekawa i wciągająca opowieść serdecznie polecam i czekam na dalsze części
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzekam na ciąg dalszy :) zaskakujące fakty,fikcja,zagadka co jest prawdą a co nie - zaczęłam inaczej patrzeć na moje miasto. Nic już nie jest takie jak było przed przeczytaniem tej książki;) Polecam.
Czekam na ciąg dalszy :) zaskakujące fakty,fikcja,zagadka co jest prawdą a co nie - zaczęłam inaczej patrzeć na moje miasto. Nic już nie jest takie jak było przed przeczytaniem tej książki;) Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno ochłonąć po przeczytaniu, zostaje w człowieku na długo. Nie jestem w stanie opisać jej w paru słowach,chyba muszę jeszcze ochłonąć 🙂 Szczerze polecam, wspaniały debiut, super fabuła, świetnie napisana. O zakonczeniu nie wspomne 😉
Trudno ochłonąć po przeczytaniu, zostaje w człowieku na długo. Nie jestem w stanie opisać jej w paru słowach,chyba muszę jeszcze ochłonąć 🙂 Szczerze polecam, wspaniały debiut, super fabuła, świetnie napisana. O zakonczeniu nie wspomne 😉
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Niejawni" są fantastycznym horrorem, który ciężko będzie wyrzucić z głowy, wraz z pojawiającymi się kolejnymi pytaniami i wątpliwościami (i za to właśnie horrorów nie lubię, tych dobrych nie da się zapomnieć). Książka jest ideałem gatunku, polecam ją więc wszystkim miłośnikom literatury grozy. Choć wolała bym nigdy jej nie przeczytać. Ostrowiec już nigdy nie będzie dla mnie taki sam, jak przedtem...
Całą recenzję znajdziecie tutaj: http://nietoperzczytaioglada.blogspot.com/2018/06/niejawni-agata-domagaa.html?m=1
"Niejawni" są fantastycznym horrorem, który ciężko będzie wyrzucić z głowy, wraz z pojawiającymi się kolejnymi pytaniami i wątpliwościami (i za to właśnie horrorów nie lubię, tych dobrych nie da się zapomnieć). Książka jest ideałem gatunku, polecam ją więc wszystkim miłośnikom literatury grozy. Choć wolała bym nigdy jej nie przeczytać. Ostrowiec już nigdy nie będzie dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW grudniu 2012 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim z niewiadomych przyczyn osunęła się ziemia. Powstała wyrwa głęboka na kilkanaście metrów, kilka bloków zostało odciętych od wody i prądu... Parę miesięcy później śledztwo zostało umorzone. Tyle fakty. Co kryje się pod ziemią? Tu zaczyna się akcja powieści Agaty Domagały, pierwszego tomu cyklu "Niejawni".
Zazwyczaj nie gustuję w powieściach, a debiuty omijam szerokim łukiem. Jednak gdy usłyszałam, że akcja osadzona jest w Ostrowcu Świętokrzyskim, jako wieloletnia mieszkanka województwa świętokrzyskiego nie mogłam się powstrzymać, by po nią nie sięgnąć. I była to dobra decyzja - książkę przeczytałam w dwa dni, wciągnęła mnie tak, że każdą wolną chwilę poświęcałam na czytanie, przerywane niekiedy researchem związanym z fabułą (muszę się pochwalić, że ostrowieckie Bunkier SPA odkryłam, zanim zrobili to bohaterowie).
Trudno powiedzieć cokolwiek o fabule książki za wiele z niej nie zdradzając. Przede wszystkim bazuje ona na odwiecznym strachu przed niewiadomym, które kryje się pod ziemią. Punktem wyjścia jest wspomniane osuwisko w Ostrowcu, później pojawia się dziwne zjawisko z USA... (bardzo polecam - nomen omen! - zgłębienie tego tematu - fascynująca sprawa, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Para głównych bohaterów, Łucja i Michał, postanawia za wszelką cenę odkryć przyczynę dziwnych zdarzeń. "Niejawni" zaskarbili sobie moją sympatię z dwóch powodów. Po pierwsze, miejsce akcji. Huta, wspomniane SPA, czy restauracja, w której bohaterowie spędzają romantyczny wieczór, istnieją naprawdę, można je znaleźć na mapie Ostrowca. Nie jest to, jak zwykle, Warszawa (rzadziej Kraków czy Wrocław), ani (co ostatnio najmodniejsze) sielska lub mroczna prowincja. To średniej wielkości miasto, w którym żyją tacy ludzie jak my. Po drugie, konstrukcja fabuły. Co prawda jeszcze nie wiem, co dokładnie znajduje się w podziemiach, wiem natomiast, że Agata Domagała zastosowała doskonały chwyt: zainspirowała się otaczającą rzeczywistością. Co może lepiej działać na wyobraźnię czytelnika horroru niż myśl, że to, o czym czyta, to co najmniej w połowie prawda? Przecież na Rosłońskiego naprawdę osunęła się ziemia, przy hucie naprawdę są pozostałości schronów, a na internetowym forum lokalnym naprawdę jest wpis o... Zresztą - sami się przekonajcie. Bez dwóch zdań nabrałam ochotę na wizytę w Ostrowcu.
Trochę pozytywów się zebrało, czas więc lekko zrównoważyć tę entuzjastyczną opinię. Jeśli chodzi o słabe strony powieści, to z pewnością jedną z nich jest "szkolny" styl autorki - budowanie bardzo prostych zdań, czasem zupełnie niepotrzebnych o oczywistych opisów. Również używanie w narracji trzecioosobowej potocznych zwrotów (np. "na powitanie dali sobie buziaczka") brzmi dość dziwnie. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę młody wiek autorki i to, że "Niejawni" są jej debiutem, jest spora nadzieja, że z czasem wada może zmienić się w zaletę. A na pewno jest na to większa szansa przy stylu zbyt prostym niż nadmiernie kwiecistym.
Powieść kończy się w kulminacyjnym momencie nie tylko dla bohaterów, ale i dla samej autorki - jakie będzie rozwiązanie zagadki? Przy tak sprawnie budowanym napięciu i oryginalnym pomyśle oczekiwania ze strony czytelników w stosunku do drugiej części zapewne będą spore. Mam nadzieję, że Agata Domagała im sprosta, a kolejna część cyklu będzie wciągająca niczym diabelska dziura w Manastash.
https://www.bookhunter.pl/recenzja/2893/niejawni
W grudniu 2012 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim z niewiadomych przyczyn osunęła się ziemia. Powstała wyrwa głęboka na kilkanaście metrów, kilka bloków zostało odciętych od wody i prądu... Parę miesięcy później śledztwo zostało umorzone. Tyle fakty. Co kryje się pod ziemią? Tu zaczyna się akcja powieści Agaty Domagały, pierwszego tomu cyklu "Niejawni".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZazwyczaj nie gustuję...
Sklep internetowy: www.niejawni.pl
Zapraszam również na stronę autorską, na Facebooku :)
Sklep internetowy: www.niejawni.pl
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapraszam również na stronę autorską, na Facebooku :)
Tytuł ten przewijał mi się już od jakiegoś czasu, ale za każdym razem go odrzucałem z myślą, że nie może być aż tak ciekawy. Książka, w której akcja dzieje się w miejscowości, którą tak dobrze znam. To nie może się udać. I z takimi myślami przechodziłem obojętnie obok tego tytułu przez prawie dwa miesiące, kiedy postanowiłem dać szansę pochłonęła mnie niczym „bezdenna dziura”.
Już po kilkunastu stronach wiedziałem, że książkę będzie się czytać przyjemnie, sytuacje i miejsca były dobrze opisane i nie pozwalały „zgubić się” w otaczającym świece, a mimo wszystko nie były obszerne co jest ogromnym plusem dla książki. Akcja rozpoczyna się dosyć szybko, bo zaraz na początku pierwszej części kiedy główna bohaterka Łucja spotyka tajemniczego mężczyznę, który już samym wyglądem i zachowaniem wydaje się nie na miejscu. Nie możność ocenienia jego wieku po wyglądzie (jest stary i jednocześnie młody), zdania, które wypowiada z pozoru nie mają kompletnie sensu. Kiedy nagle się okazuje, że mężczyzna popełnił brutalne samobójstwo, Łucja wraz ze swoim chłopakiem postanawiają zainteresować się podziemiami swojego miasta i schronami tam ukrytymi. To wystarczyło, żebym zatracił się w książce.
Akcja powieści jest dynamiczna, płynne przejścia między tajemnicą, wokół której obraca się główny wątek, a spokojniejszymi momentami jak przykładowo wyjście na spacer, są ze sobą bardzo fajnie połączone i zachowują równowagę między sobą. Czytając nie miałem, kiedy znudzić się lekturą, bo przerywniki nie były obszerne, ale również pozwalały odpocząć chwilę od głównego wątku, dzięki czemu nie byłem przytłoczony ilością informacji na jego temat. Narracja również jest prowadzona ciekawie, z perspektywy kilku osób (i zwierząt).
Całą książkę mogę z czystym sumieniem ocenić na 10/10, pomimo, że miejsce akcji bolało mnie na początku to książka obroniła się znakomicie. Dawno nie przeczytałem powieści, w której bym się tak zatracił jak w Niejawnych. Tytuł ten serdecznie polecam wszystkim, którzy lubią horrory i nie tylko.
Tytuł ten przewijał mi się już od jakiegoś czasu, ale za każdym razem go odrzucałem z myślą, że nie może być aż tak ciekawy. Książka, w której akcja dzieje się w miejscowości, którą tak dobrze znam. To nie może się udać. I z takimi myślami przechodziłem obojętnie obok tego tytułu przez prawie dwa miesiące, kiedy postanowiłem dać szansę pochłonęła mnie niczym „bezdenna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW 2012 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim pęka ziemia pochłaniając samochody i liczne zabudowania. Straty materialne to ogromne sumy. Gdy wrzawa cichnie ludzie zapominają, albo nie chcą pamiętać. Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. Parę lat później na drodze Łucji staje przedziwny człowiek o papierowej twarzy, a ziemia pęka po raz kolejny odsłaniając podziemne schrony. Dzień później miasto obiega wiadomość o samobójstwie mężczyzny, który roztrzaskuje sobie głowę... cegłą. Lawina zdarzeń rusza do reszty pochłaniając Łucję i jej partnera Michała. Dzięki uporowi, odwadze i pomysłowości odkrywają niesamowite tajemnice podziemi Ostrowca. Prawda jest przerażająca, a bohaterowie nie zdają sobie sprawy, że jeśli raz wkroczyli na ścieżkę zła, bardzo trudno będzie się z niej wydostać. Być może ta droga jest drogą do samego piekła. Jaką tajemnice skrywają zapomniane, podziemne schrony? Horror Niejawni to pierwszy tom niesamowitej historii jednego z polskich miast przeplatanej niesamowitą wyobraźnią autorki. Serdecznie polecam!
Mój komentarz:
Uwielbiam tajemnicę. Uwielbiam, kiedy autor stopniowo zagęszcza atmosferę i rzuca czytelnicze kąski na pożarcie wygłodniałego umysłu.
Debiut Agaty Domagały przyniósł mi wiele nieoczekiwanej radości. To książka dopracowana pod każdym względem. Pełna niesamowitych faktów pomieszanych z wyobrażeniem autorki na temat zjawisk paranormalnych.
Nie ukrywam, że podeszłam do niej z dystansem. Dlaczego? Książka została wydana w formie e-book'a dzięki wytrwałości samej autorki. Obawiałam się, że warsztat mnie nie zachwyci, posypią się błędy, a z każdą przeczytaną stroną wzrośnie tylko moja irytacja.
Nawet nie wiecie, jak bardzo się pomyliłam! Muszę napisać to od razu: nie mogłam uwierzyć, że książka nie przeszła profesjonalnej edycji. Zapytałam o to samą Panią Agatę i opadła mi szczęka do samej podłogi. Tak właśnie było! Każde zdanie zostało osobiście dopracowane przez autorkę, ciągi zdarzeń skrupulatnie przemyślane, akcja została poprowadzona sprytnie i zaskakująco. Lepszego debiutu nie mogłam sobie wymarzyć.
Łucja i Michał to niesamowicie charakterna para zamknięta w swoim prywatnym kokonie szczęścia. Główna bohaterka jest autentyczna od a do z. Rzuca epitetami, jak z worka z prezentami, raczy czuć się źle, okazuje słabość, dzięki czemu czytelnik ma szansę się z nią utożsamić. Przyznam, że ilość przekleństw rzucanych przez Łucję na początku mnie odstraszyła – dopóki nie poznałam jej lepiej.
Gdy na drodze młodej kobiety pojawia się tajemniczy mężczyzna o papierowej twarzy, w mundurze żołnierza, roznoszący wokół siebie zapach... śmierci, gdy ziemia na jednej z ulic Ostrowca zapada się odsłaniając schrony z czasów Zimnej Wojny, a następnego dnia słychać wieści na temat tajemniczego samobójstwa, Łucja łączy fakty, staje się podejrzliwa i daje się wciągnąć w wir skomplikowanych zdarzeń, gdzie prawdziwa historia miasta przeplata się z niepojętymi dla umysłu kwestiami
Droga do prawdy nie jest prosta. Dostęp do informacji na temat schronów jest utrudniony. Polegając na osobistym uroku, bohaterce udaje się zdobyć materiały, które stanowią punkt zaczepienia, a w świecie rzeczywistym, co jest nie lada gratką, istnieją naprawdę! Łucja, jej partner Michał i kilkoro spotkanych po drodze przyjaciół, wykazują się niecodziennym sprytem, aby dobrać się do reszty faktów i połączyć je w całość. Czują, nie bez powodu, że sprawa tajemniczych schronów ma drugie dno, które niezaprzeczalnie łączy się z dziwnym mężczyzną, który zniknął szybciej, niż się pojawił. Wnioski wyciągnięte przez zainteresowanych sprawą zakrawają czasem o szaleństwo. Wprowadzają ich w sam środek oka cyklonu oraz na skraj ciemnej dziury, z której, jeśli z nią wpadniesz, wyjdziesz jako zupełnie inny człowiek.
Niejawni to naprawdę ciekawa opowieść oparta na prawdziwych dziejach Ostrowca, która została sprytnie wciągnięta w ramy horroru. Autorka nie zalewa nas niepotrzebnymi detalami, istotne informacje są przejrzyście wplecione, niektóre z nich to autentyki, co dodaje opowieści pożądanego realizmu. Forum internetowe, na którym bohaterowie książki znaleźli pierwsze wskazówki, służące jako podstawa do późniejszych wniosków i działań, istnieje naprawdę i chętni mogą w łatwy sposób pogłębić swoją wiedzę na przedstawiony temat oraz pójść śladami autorki. To samo dotyczy wykazu budowli obronnych.
Sam warsztat pisarski Agaty Domagały jest niesamowity! Komunikaty są krótkie, łatwo przyswajalne, nie ma scen niepotrzebnych, czytało się lekko, a czas spędzony przy lekturze uważam za naprawdę dobrze spożytkowany. Akcja wzrasta stopniowo, wciągamy się w nią krok po kroku, liczne powtórzenia istotnych faktów pomagają zapamiętać szczegóły, dzięki czemu nie czuć zagubienia. Samo zakończenie pozostawiło w moim sercu niedosyt, przez który z chęcią sięgnę po już przygotowywany przez autorkę tom drugi. Opisy są wystarczające, brzmią autentycznie, poczułam się tak, jakby Ostrowiec chociaż po części był również moim miastem.
Chociaż debiuty to trudny, często niepokojący temat, szczególnie gdy autor wydaje książkę samodzielnie, bez fachowców, którzy czuwają nad każdą literką, to w przypadku Niejawnych naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Ba! Trzeba pogratulować autorce talentu, precyzji, samozaparcia i kibicować, aby wydanie papierowe pojawiło się jak najszybciej i znalazło szerokie grono odbiorców.
W 2012 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim pęka ziemia pochłaniając samochody i liczne zabudowania. Straty materialne to ogromne sumy. Gdy wrzawa cichnie ludzie zapominają, albo nie chcą pamiętać. Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. Parę lat później na drodze Łucji staje przedziwny człowiek o papierowej twarzy, a ziemia pęka po raz kolejny odsłaniając podziemne schrony....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to