Wróć na stronę książki

Oceny książki Niejawni

Średnia ocen
6,9 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
50
48

Na półkach:

Słabiutka, strata czasu. Jakiś pomysł był, ale gdzieś się to po drodze rozlazło całkowicie. Może byłoby z tego fajne opowiadanie, ale nie książka. Nie sięgam po 2 część.

Słabiutka, strata czasu. Jakiś pomysł był, ale gdzieś się to po drodze rozlazło całkowicie. Może byłoby z tego fajne opowiadanie, ale nie książka. Nie sięgam po 2 część.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
45
13

Na półkach: , ,

Aż nie wiem od czego zacząć. Zacznę od plusów, bo w sumie za nie dałam te dwie gwiazdki.

PLUSY:
1. Opisy snów Łucji związanych z Marią - jedyne dwa czy trzy momenty, kiedy poczułam dreszczyk.
2. Świat zwierząt - to uczucie, kiedy przeżycia zwierzaków są o niebo ciekawsze od przeżyć głównych bohaterów...

A teraz cała reszta.
1. Łucja.
Kiedy czytałam "Jak z obrazka" Jodi Picoult sądziłam, że bardziej głupiej bohaterki niż Cassie nie spotkam. A tu niespodzianka!
Łucja, która tak bardzo lubiła oceniać innych sama jest postacią płytką i, żeby się nie powtarzać... hm... niemądrą (lekko mówiąc). Irytowała mnie niemal od początku. Dziwiły ją normalne zachowania ludzi. Skoro w SPA zaczęła wyzywać innych, dlaczego mieliby jej nie wyprosić? Albo sytuacja z domofonem? Też bym się rozłączyła. Policja ostrzega przed oszustami, ale w Ostrowcu to chyba jakaś inna rzeczywistość jest...
A, i mój ulubieniec. Urbexowa Łucja taka zawsze przygotowana na wszystko, idzie ten podmokły schron zbadać w adidasach, później przez myśl przebiegła jej myśl by iść boso. Oglądam urbexy nałogowo i jeszcze żaden nie był tak odważny by kanały, podmokłe budynki czy inne zalane piwnice/bunkry badać bez gumiaków. Albo wiedzieli gdzie idą i pakowali je do plecaka, albo wracali z myślą by zwiedzać zalany teren. Ostatnio jeden z moich ulubieńców nazwał się głupcem, bo grzebał gołą dłonią w takim mule chwilę później znajdując w nim rozłożone szczątki jakiegoś zwierzęcia. Ale spoko, w adidkach też da radę. Ewentualnie boso.

2. Ostrowiec - zapamiętajcie drodzy wciągacze książek - jeżeli chcecie się dostać gdziekolwiek, od niejawnego archiwum po dyrektorów i administracje: mówcie że piszecie książkę. Nawet dokumentów nie sprawdzą a powiedzą wszystko!

3. Reszta bohaterów.
Lubiłam Michała. Chyba tylko dlatego bo rzucał w stronę Łucji mięsem :')
Pan Nauczyciel - tak, ma do zrealizowania program i kropka. Tak działa edukacja. O schronach może mówić na kółku zainteresowań.
Bartek - tego lubiłam! Kozak. Jedyna postać skonstruowana tak, że to co mówiła pasowało do ogólnej koncepcji.
Karol - nie drażnił, nie porwał.

4. Styl książki.
Język jest tragedią. Powtórzenia - gdzieś pod koniec w ramach dwóch akapitów imię Łucja i Michał zostało powtórzone chyba z 7 razy.
Co do imion: autorka raz pisze dużą, raz małą. Raz jest Burek, raz burek. Raz Boże, raz boże.
Zdania proste, jak ktoś wspomniał, szkolny język.
Ale powtórzenia imion to nie jedyne powtórzenia.
a. "Jestę pisarką" - przy każdej okazji kiedy Łucja gdzieś się pojawiała i miała wyjaśnić w jakim celu... miałam wrażenie stosowania "kopiuj-wklej" - i już książka o akapit dłuższa się robiła.
b. Historia spotkania dziwnego gościa na początku - to samo.

Wulgarność - niewybredny język, niczym u gimnazjalisty. Sapkowski też w swoich książkach klnie jak szewc. Ale tutaj miałam wrażenie, że autorka jest po prostu niewyżyta. Po prostu odrzucało to.

5. Akcja.
A raczej jej brak. Czytałam na czytniku. 98% książki, pozostały 3 min do końca. COŚ SIĘ DZIEJE, O RAJKU! I kończy po DWÓCH czytnikowych stronach. Zaśmiałam się.
Sny Łucji, przeżycia zwierząt, spotkanie tajemniczego mężczyzny... niestety było to tylko kilka przerywników od zwiedzania. Serio, wszystko da się skrócić. Ale jak po raz czwarty trafiam na opis tego samego (dosłownie), to się odechciewa. Szare ściany, tabliczki itp... Uważam, że można było to skrócić i zastąpić akcją, taką prawdziwą i inną niż chodzenie i oglądanie.
Miałam wrażenie, że wszystko stoi w miejscu.

6. Seks.
Gdybym chciała być bombardowana wykręcaniem sutków, chwyciłabym Greya albo innego harlequina. Nie mówię, że opisy seksu są złe, ale trzeba ja umieć robić ze smakiem. Czytając Sagę o Ludziach Lodu M. Sandemo spotkałam się z różnymi opisami erotyzmu: pierwszy raz, pieszczoty rączkami partnera, zwykły seks, gwałt... i wszystko (no oprócz gwałtu) przyprawiło o rumieńce. Czytałam to jak sztukę, jak erotyk, te sceny były tam wręcz potrzebne, przyprawiały o rumieniec i dreszczyk na plecach. A nie jak dwa króliki w krzakach. Kiedy Łucja podnieciła się przy braciach aż się orgii spodziewałam.

Poza tym. Niezły związek (albo staromodna jestem).
Po tygodniu seks.
Po 2 miesiacach robimy dzieciaka.
O, może się oświadczę tak przy okazji bo mnie naszło. :D

7. Inne przypadki, które napawały mnie niejaką radością (która sprawiła że ten horror to bardziej dla mnie komedia była).

Napada Was nieznajomy człowiek, jest ciemno. Wygląda na wariata, łapie, potrząsa, majaczy. Co robicie?
a. Pytacie, czy wszystko jest w porządku, może pomożecie?
b. Bierzecie cztery litery w troki i zwiewacie zanim coś zrobi
c. To prank! Będziecie na YT!
d. Dzwonicie na policję albo wołacie o pomoc
_____
Opowiadacie o powyższej sytuacji partnerowi. Partner na to:
a. wszystko z Tobą ok? Nic Ci nie zrobił?
b. Uważaj na siebie! Nie możesz chodzić sama w takie odludne miejsca po ciemku.
c. Kupię Ci gaz pieprzowy żebyś była bezpieczna.
d. To prank.
_____
Michał: ludzie podczas II Wojny Światowej nie byli dociekliwi?
Kochany, podczas II WŚ dziury w ziemi owiane legendą stanowiły dla przeciętnego Kowalskiego najmniejszy problem życiowy. Aczkolwiek tu mógłby powstać ciekawy wątek związany z eksperymentami niemieckimi.
_____
Łucja znawca gier: płatne DLC to największy problem graczy.
Droga Łucjo, DLC to dodatek do gry, czasami wręcz osobna gra. Tak, jakby się czepiać, że Rowling wydała tyle tomów Pottera i chce za to kasę ;)
Problemem faktycznie są mikropłatności, ale również pay to win. I to wykrusza i denerwuje społeczność graczy.
_____
Łucja: dlaczego zostałam w to wciągnięta?!
Bo sama zaczęłaś się interesować. Tak po prostu i najłatwiej mówiąc.
_____
Łucja zdziwiona że dyrektor (lub ktokolwiek inny od którego chciała informacje) chce wiedzieć po co tam jest i musi się powtarzać. Ale o Ostrowcu napisałam już wyżej, co robić aby gdzieś się dostać bez pokazywania dokumentów ;) Tak Łucjo, będziesz musiała to powtarzać za każdym razem.
_____
"Schrony są objęte klauzulą tajności Obrony Cywilnej" - dlatego wpuszczają tak każdego, kto mówi, że jest pisarzem.
_____
Urzędniczka w schronie.
Łucja: będę mogła nagrać film?
Babeczka: Możecie robić zdjęcia bo klauzula tajności.
"Łucja zaczęła nagrywać film" - urzędniczka spoko, jednak mogli sobie nagrywać. W sumie to nawet "nagrajcie to sobie".
_____
Zazdroszczę Łucji weterynarza który w mgnieniu oka ma wyniki badań krwi, a w dwa mgnienia oka badania biochemii. Niestety, u mojego muszę poczekać tak co najmniej dzień...
_____
Kościół: szaty kościelne (profesjonalnie mówiąc: ornaty, alby, komże, stuły itp.) trzymane w magazynie w piwnicy obok świeczników? Może w Ostrowcu faktycznie tak jest (nie znam się na Ostrowcu, nawet nie wiem, może autorka faktycznie była u nich w magazynie) - ale profesjonalnie szaty liturgiczne traktuje się z szacunkiem - np. ucałowanie przed nałożeniem, ubiór każdej części wiąże się z krótką modlitwą, ma swoje znaczenie. I z tegoż powodu, nawet te stare i nieużywane (których wartość niekiedy jest ogromna, są to stroje robione ręcznie) są przechowywane w należytym miejscu w zakrystii (tak, te "na różne okazje" też).
_____

Ogólnie: wyraz grafomanii. Czekam na kolejny tom, bo książka poprawiała mi wielokrotnie humor. Horroru tam tyle, co czystego powietrza w zimie na Śląsku.
Cytując koleżankę, której opowiadałam powyższe (i nie tylko smaczki): "Straszna ta książka".

Aż nie wiem od czego zacząć. Zacznę od plusów, bo w sumie za nie dałam te dwie gwiazdki.

PLUSY:
1. Opisy snów Łucji związanych z Marią - jedyne dwa czy trzy momenty, kiedy poczułam dreszczyk.
2. Świat zwierząt - to uczucie, kiedy przeżycia zwierzaków są o niebo ciekawsze od przeżyć głównych bohaterów...

A teraz cała reszta.
1. Łucja.
Kiedy czytałam "Jak z obrazka" Jodi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
227
111

Na półkach: , ,

Debiut polskiej autorki, która z resztą ma tak samo na imię jak ja.
Powieść jest skategoryzowana jako horror. Akcja umiejscowiona jest w Ostrowcu. Kiedy rozstępuje się ziemia, pochłaniając przy tym wiele samochodów i niszcząc garaże, wychodzi z niej pewien tajemniczy człowiek, który w makabryczny sposób popełnia samobójstwo. To rozpoczyna serię tajemniczych wydarzeń, które Łucja wraz ze swoim narzeczonym Michałem, próbują rozwiązać i przekonać się co kryją Ostrowskie schrony.

Dobry pomysł nie jest zły.
Autorka wpadła na genialny pomysł. Jest to dobry temat na powieść, super jako horror i rewelacja jako reklama miasta, w którym się żyje. Dowiadujemy się ciekawych rzeczy o Ostrowcu, ale też możemy przeżyć dreszczyk emocji lub zaznać chwili grozy. Szkoda, że było tak mało horroru w horrorze, ponieważ momentów, w którym mogłam się bać było naprawdę niewiele.

Kamera, akcja!
W sumie jej brak. Bohaterowie po spotkaniu z tajemniczym gościem, postanawiają sprawdzić co kryją schrony. I tym właśnie sposobem na trzystu stronach mamy opis wszelakich wędrówek po urzędach, kamienicach i piwnicach. Oglądamy betonowe ściany, stare maski przeciw gazowe, wylęgarnie szczurów i zamoknięte piwnice. I co? I nic. Bo w nich się nic nie dzieje, bo nie tam duchów potworów, ukrytych przejść, map skarbów, po prostu nic. Jedyna akcja dzieje się na ostatnich dziesięciu stronach. Jest to nagroda za trud prawie pięciuset stron, przez które przebrnęłam. Jak dla mnie, jest to mało pocieszające.

Łacina podwórkowa.
Autorka postawiła na dość pospolity rodzaj wypowiedzi, który obowiązuje w Polsce. Bluzki na prawo i lewo. Nie ma dla mnie nic w tym złego, bo przecież przyświecał cel napisania dialogów tak, aby brzmiały najbardziej naturalnie. I udało się. Przekleństwa brzmiały bardzo naturalnie, ale dialogi już nie. Rozmowy bohaterów było po prostu naciągnięte. Nie było w nic realnego, oprócz przekleństw oczywiście. Po prostu nikt na świecie tak nie mówi, nikt się tak do siebie nie odzywa, co do tego kto jak myśli, to nie wiem, ale ja tak nie myślę tak jak przedstawieni bohaterowie. Jest to bardzo dziecięcy sposób napisania dialogów, taki, który znajduję się w podstawókowych powieściach. Po prostu dramat z tego horroru.

Łucja i Michał.
To są główni bohaterowie. Nie chce spojlerować za bardzo powieści, ale proszę was. Bohaterowie znają się dwa miesiące, a ich głównym hobby jest ostry seks bez gry wstępnej. Michał brutalnie kręci jej sutkami, a ona stwierdza, że dwa miesiące to dobry czas aby zajść w ciążę. Inteligencja bohaterów jest na poziomie ludzi, którzy do osiemnastki siedzą w gimnazjum. Ja nie mogłam uwierzyć, że czytam to co czytam, bo ani to śmieszne, ani to straszne. Po prostu żenujące.

Moim zdaniem książka zasługuje na 3/10
https://ksiazkiagi.blogspot.com/2018/11/recenzja-ksiazki-niejawni-agata-domagaa.html

Debiut polskiej autorki, która z resztą ma tak samo na imię jak ja.
Powieść jest skategoryzowana jako horror. Akcja umiejscowiona jest w Ostrowcu. Kiedy rozstępuje się ziemia, pochłaniając przy tym wiele samochodów i niszcząc garaże, wychodzi z niej pewien tajemniczy człowiek, który w makabryczny sposób popełnia samobójstwo. To rozpoczyna serię tajemniczych wydarzeń, które...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to