Seria o przygodach Ivana Kotowicza, stworzona przez polski duet Kusin-Ambrzykowski, powstaje powoli, ale warto czekać. Z pozoru prosta opowieść, mająca trafić w gusta zarówno laików jak i komiksowych weteranów, jest pełna zagadek i fałszywych przyjaciół, zaś całość umiejętnie wykorzystuje pewne wydarzenia z historii Europy. Oto urok gatunku jakim jest weird fiction, szczególnie gdy wpadnie on w odpowiednie ręce. Drugi tom, tym razem posiadający już podtytuł, zawiera jeszcze więcej tajemnic niż poprzedni. Po wydarzeniach w fabryce stalinium, tajemniczej oraz niebezpiecznej substancji o zadziwiających właściwościach, Ivan Kotowicz przemierza mroźne stepy Syberii wraz z Malinowem i jego ludźmi. Kociak ma niebawem dołączyć wraz z Antonem Świniojewem do specjalnej grupy bojowej, złożonej z unikalnych komandosów. Tymczasem eksperymenty doktora Bremera nad stalinium wymknęły się spod kontroli, szerząc w Związku Radzieckim plagę dziwnych mutantów. Ivan musi stawić im czoła i odkryć sekret tajemniczej, czerwonej substancji, która płynie w jego żyłach.
Tak wygląda zarys fabularny drugiego tomu, w którym co chwila przemyka tytułowy Zamek Rybiej Dynastii. Zresztą mamy z nim do czynienia już na samym początku albumu, a sam właściciel zamku pojawił się już w pierwszym tomie serii. Skłamałbym jednak pisząc, że dowiemy się teraz wszystkiego o tajemniczym stalinium, gdyż po zakończeniu lektury drugiego tomu miałem więcej pytań niż poprzednio. Co nieco jednak szło się dowiedzieć i upewnić odnośnie pewnych teorii, snutych wcześniej. Szczególnie w odniesieniu co do planów doktora Jeremiasza Bremera i jego wspólników.
W tym miejscu pojawia się interesujące wykorzystanie samej idei komunizmu. Doktor otwarcie szydzi z aparatu władz ZSRR oraz tego jak łatwo wmówić ludziom, że ich ideologia działa w praktyce tak jak to głoszą propagandowe hasła na plakatach. Bremer to człowiek kompletnie pozbawiony hamulców moralnych i traktujący wszystkich jako "materiały niezbędne do jego pracy". Nawet Malinow, któremu ufa oraz powierza najtrudniejsze zadania, jest w praktyce tylko narzędziem w wielkich planach naukowca. Widać było to już wcześniej, jednak teraz jest to pokazane aż nazbyt dobitnie.
Co do samych eksperymentów Bremera i jego "wyników" to skutkiem ubocznym okazała się plaga zmutowanych ludzi i zwierząt, którym podano tajemniczą substancję. W efekcie wyszła mieszanka czegoś na kształt zombie, choć ofiary są nadal żywe, obrośniętego dziwnymi, niebieskimi wyrostkami. Widać tutaj inspirację wieloma filmami czy grami, jednak całość idealnie pasuje do klimatu opowieści. Oczywiście Ivan dowiaduje się znacznie mniej niż czytelnik o pladze, co tylko dodaje smaku.
Tutaj na scenę wchodzi Świnojew oraz grupa specjalna do której Ivan ma przynależeć. Ten pierwszy okazuje się wybitnym snajperem, a zarazem nieźle popapranym wojakiem, który jednak jest wierny Kotowiczowi. Nie odstępuje go na krok, pomaga mu i opiekuje się nim. Ciężko jednak powiedzieć czy robi to z prawdziwej przyjaźni czy raczej ma jakieś inne, ukryte zamiary. Sam finał komiksu mąci w tej sprawie jeszcze bardziej, pozostawiając czytelnika z nie lada łamigłówką do rozwikłania. Tymczasem reszta ekipy komandosów to ciekawa paczka stereotypów, świetnie zresztą zobrazowana w formie rysunku. Ogromny niedźwiedź imieniem Misza, nie grzeszący intelektem ani ogładą, za to silny jak... niedźwiedź. Tłucze przeciwników pięściami i strzela z ręcznej wyrzutni rakiet. Lisiczka Eliza, będąca niemal kopią bohaterek pokroju Czarnej Wdowy - inteligentna, seksowna, świetny strzelec i akrobatka. No i na koniec człowiek (wyjątkowo), sierżant Krukow, niejako dowódca grupy, świetny strateg i osoba potrafią swą postawą zagrzać innych do walki. Ta plejada schematycznych "super bohaterów" idealnie pasuje do Kotowicza i Świniojewa, zaś ich pierwsza akcja pozostaje w pamięci na długo. Szczególnie dzięki Miszy.
Drugi tom "Niesłychanych losów Ivana Kotowicza" ma nieco iny wydźwięk od pierwszego, ale wciąga czytelnika równie mocno. Mamy tutaj bardzo udaną mieszankę stereotypów i tajemnicy, do tego rewelacyjny rysunek oraz naprawdę dobrze napisany scenariusz. Za każdym razem czegoś nowego dowiadujemy się o głównych bohaterach, a przy tym odkrywamy nowe sekrety rodzące kolejne pytania. Fabuła jest wartka, nie głupia i potrafi pobudzać wyobraźnię. Mam nadzieję, że na trzeci tom nie przyjdzie nam czekać dwa lata, bo bardzo chcę wiedzieć jak potoczą się dalsze losy naszego młodego, nieco naiwnego kociaka.
Seria o przygodach Ivana Kotowicza, stworzona przez polski duet Kusin-Ambrzykowski, powstaje powoli, ale warto czekać. Z pozoru prosta opowieść, mająca trafić w gusta zarówno laików jak i komiksowych weteranów, jest pełna zagadek i fałszywych przyjaciół, zaś całość umiejętnie wykorzystuje pewne wydarzenia z historii Europy. Oto urok gatunku jakim jest weird fiction,...
Pierwszy tom pozostawił po sobie wiele pytań. Na dodatek los bohater był dosyć niejasny. Sięgałem więc po drugi tom z pewnym zainteresowaniem. Czy warto?
Ivan Kotowicz jest przewożony przez Malinowa w nieznanym kierunku. Okazuje się, że Ivan ma odegrać kluczową rolę w badaniach profesora nad stalinium. Na dodatek przyjdzie mu współpracować z oddziałem specjalnym.
Ten tom zaskakuje nowymi pomysłami. Uboczne efekty działania przywodzą na myśl utwory akcji o zombie w stylu „Resident Evil”. Z kolei specjalny oddział wojskowy przypomina najlepsze filmy wojskowe o tego typu drużynach jak np. „Parszywa dwunastka”. Każdy członek zespołu jest inny i ma różne zdolności. Szkoda że niektóre pomysły pozostały jedynie gdzieś w tle i nie zostały wykorzystane w głównej fabule.
Trochę jednak poczułem się rozczarowany jeśli chodzi o wątek tajemnicy związanej ze stalinium. Rzucane są pewne nowe tropy, ale tak naprawdę wiadomo tylko tyle co po lekturze pierwszego tomu. Nawet nie jest wyjaśnione czy jest tytułowa rybia dynastia.
Podobnie jak w poprzednim tomie rysunki zachwycają. Wprowadzone są nowe inteligentne zwierzęta, które tym razem jednak odpowiadają swoim cechom charakteru i obowiązkom. Podobało mi się też to jak wyglądają „obudzeni”. Nie są to może jakieś oryginalne koncepty, ale są bardzo efektowne.
Komiks sprawdza się jako historia przygodowa. Jednakże wątek głównej tajemnicy trochę za bardzo stoi w miejscu. Mimo to warto się zapoznać.
Pierwszy tom pozostawił po sobie wiele pytań. Na dodatek los bohater był dosyć niejasny. Sięgałem więc po drugi tom z pewnym zainteresowaniem. Czy warto?
Ivan Kotowicz jest przewożony przez Malinowa w nieznanym kierunku. Okazuje się, że Ivan ma odegrać kluczową rolę w badaniach profesora nad stalinium. Na dodatek przyjdzie mu współpracować z oddziałem specjalnym.
Fabuła Niesłychane Losy Ivana Kotowicza #2 jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń ukazanych w końcówce pierwszej części. Po dramatycznych wydarzeniach Malinov i Kotowicz muszą zmierzyć się dodatkowo z watahą dziwnych psów. Chwilową ostoją bezpieczeństwa dla tej dwójki będzie pewne „opuszczone” miasteczko. W miejscu tym młody bohater będzie musiał szybko pogodzić się z utratą ojca. Niespodziewanie pojawia się tam również Świniojew, którego pomoc okaże się niezbędna w walce z powracającymi „mieszkańcami”. To wszystko jest tylko początkiem całego ciągu innych wydarzeń, których uczestnikiem będzie Ivan. Czekać go będą nowe wyzwania i masa tajemnic, które lepiej aby nigdy nie zostały odkryte.
Zamek rybiej dynastii nie jest tak dynamicznym komiksem, jak poprzednia odsłona cyklu, na pewno jednak nikt nie będzie mógł tutaj narzekać na brak wrażeń. Kajetan Kusina wypełnił bowiem kolejne strony swojego dzieła naprawdę dobrze przygotowaną i wciągającą historią, w której nie zabraknie zaskakujących zwrotów akcji, scen walki czy dobrze rozplanowanej intrygi (z polityką i mocami nadprzyrodzonymi w tle). Autor wprowadza również do historii kilka innych intrygujących zwierzęcych postaci, które stają się nowymi „towarzyszami” Kotowicza. Nie zabrakło tutaj również całej masy czarnego humoru i prześmiewczego ukazania realiów komunistycznych (co jest znakiem rozpoznawczym całej serii). Jedyne, do czego można się tutaj doczepić to trochę zbyt mało miejsca poświęconego na ukazanie „tragedii”, jaką przeżywa czarny kociak po stracie bliskiej dla siebie osoby. Kilka stron więcej poświęcone na lepsze przedstawienie nowych bohaterów również byłoby mile widziane. Ograniczona ilość stron ma jednak swoje wady, których nie można tak łatwo przeskoczyć.
Fabuła Niesłychane Losy Ivana Kotowicza #2 jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń ukazanych w końcówce pierwszej części. Po dramatycznych wydarzeniach Malinov i Kotowicz muszą zmierzyć się dodatkowo z watahą dziwnych psów. Chwilową ostoją bezpieczeństwa dla tej dwójki będzie pewne „opuszczone” miasteczko. W miejscu tym młody bohater będzie musiał szybko pogodzić się z...
"Niesłychane losy Ivana Kotowicza, tom 2: Zamek rybiej dynastii" są kontynuacją pierwszej części. Warto pamiętać, że pierwsza zawsze ma tę wiekszą moc - to dość proste - bo jest pierwsza. Pierwszym zapoznaniem z koncepcją autora, która w tym wypadku jest bardzo oryginalna i ciekawa.
Ciężko powiedzieć, czy koncepcja się tak nie wybroniła, czy trzymała poziom. Moim zdaniem, "Zamek rybiej dynastii" był minimalnie mniej wciągający. Czuć w nim, że jest przestojem do dalszych komiksów. Niemniej jednak, humor dalej jest gdzie powinien, rysunki przyjemnie się ogląda, a nowe pytania zostały postawione.
"Niesłychane losy Ivana Kotowicza, tom 2: Zamek rybiej dynastii" są kontynuacją pierwszej części. Warto pamiętać, że pierwsza zawsze ma tę wiekszą moc - to dość proste - bo jest pierwsza. Pierwszym zapoznaniem z koncepcją autora, która w tym wypadku jest bardzo oryginalna i ciekawa.
Ciężko powiedzieć, czy koncepcja się tak nie wybroniła, czy trzymała poziom. Moim zdaniem,...
Drugi tom zamówiłam zaraz po przeczytaniu pierwszego, kompletnie zauroczona jego treścią i... rozczarowałam się. Zupełnie tak jakby ten świetny pomysł na świat, w którym antropomorficzne zwierzęta i ludzie żyją w BARDZO BLISKIEJ relacji, w czasach komunizmu, wypalił się. Widać wyraźnie, że wszystko co się tu dzieje, dzieje się po to, żeby zareklamować kolejne tomy. Na akcję nie ma konkretnego pomysłu, problem jaki główny bohater napotkał na końcu poprzedniej części swoich przygód (ten kto czytał wie o jaką spektakularną tragedię mi chodzi) zupełnie... wyparował! Aż trudno uwierzyć, co za zmarnowany potencjał!
Kupić polecam tylko osobom pewnym na 100% że chcą zgromadzić całą serię, innym poleciałabym poczekać z werdyktem do wydania kolejnej części.
Drugi tom zamówiłam zaraz po przeczytaniu pierwszego, kompletnie zauroczona jego treścią i... rozczarowałam się. Zupełnie tak jakby ten świetny pomysł na świat, w którym antropomorficzne zwierzęta i ludzie żyją w BARDZO BLISKIEJ relacji, w czasach komunizmu, wypalił się. Widać wyraźnie, że wszystko co się tu dzieje, dzieje się po to, żeby zareklamować kolejne tomy. Na akcję...
Szybkie czytadełko. Za szybkie chyba - lektura zajmuje dosłownie 10 minut; rach-ciach i po krzyku. Nie ma tu żadnego elementu, który przykułby moją uwagę na dłużej. Pierwszy tom podobał mi się jednak o wiele bardziej; scenariusz wydawał się spójny i przemyślany. A tutaj - miałem wrażenie, że cały album to jedna wielka improwizacja rysownika, który po prostu napieprza, co mu tam tylko akurat przyjdzie do głowy. No i na koniec największy minus: bohaterowie stoją w miejscu. Ivan nie rozwija się, co sprawia, że trudno z nim sympatyzować. Brak więzi emocjonalnej natomiast sprawia, że ogromny plot twist na koniec skwitować można co najwyżej wzruszeniem ramion.
Więcej o komiksach piszę na fb.com/polishpopkulture
Szybkie czytadełko. Za szybkie chyba - lektura zajmuje dosłownie 10 minut; rach-ciach i po krzyku. Nie ma tu żadnego elementu, który przykułby moją uwagę na dłużej. Pierwszy tom podobał mi się jednak o wiele bardziej; scenariusz wydawał się spójny i przemyślany. A tutaj - miałem wrażenie, że cały album to jedna wielka improwizacja rysownika, który po prostu napieprza, co mu...
przyjemne czytadło, w swietnym klimacie i przyznam ze jeszcze tydzien po lekturze mnie trzyma. troche jak magia "w poszukiwaniu ptaka czasu", chociaz pierwsze skojarzenie jakie mi sie nasuwa to filmowy hellboy
przyjemne czytadło, w swietnym klimacie i przyznam ze jeszcze tydzien po lekturze mnie trzyma. troche jak magia "w poszukiwaniu ptaka czasu", chociaz pierwsze skojarzenie jakie mi sie nasuwa to filmowy hellboy
Niespełna dwa lata temu recenzowałem pierwszy album cyklu Niesłychane losy Ivana Kotowicza, pisałem wówczas: „(…) debiut Kusiny i Ambrzykowskiego zaskoczył mnie, pozytywnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, aż tak dopracowanego albumu. Scenarzysta zadbał o ciekawy skrypt, a rysownik świetnie wywiązał się ze swojego zadania. Z jednej strony otrzymaliśmy rzecz zabawną i wciągającą, z dobrze poprowadzoną akcją. A z drugiej wizualnie intrygującą, na którą patrzy się z satysfakcją”. Zupełnie niedawno ukazała się dwójka, która nosi podtytuł: Zamek rybiej dynastii. Czas sięgnąć po komiks i sprawdzić, czy autorom udało się spełnić wszystkie pokładane w nich nadzieje. Zresztą nie tylko moje. Warto wspomnieć, że jedynka uznana została za najlepszy polski album komiksowy podczas 26. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.
Fabuła bieżącego odcinka rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach ukazanych w jedynce. Partyjni towarzysze nadal wierzą w idee rewolucji komunistycznej. Ostatecznie jednak substancja o nazwie Stalinium się nie sprawdziła. Chociaż początkowo w miasteczkach panował komunistyczny ład i porządek. Jednakże po jakimś czasie sprawy zaczęły się poważnie komplikować: ludność faszerowana Stalinium zamieniała się w krwiożercze monstra.
Młody Ivan Kotowicz musi sobie poradzić ze stratą ojca, który, jak pamiętamy z jedynki, zginął podczas wybuchu w fabryce. Na szczęście wespół ze swym przyjacielem, Antonem Świnojewem, trafia pod opiekuńcze skrzydła profesora Bremera. Obaj chłopcy dołączają do specgrupy czerwonoarmistów, która ma za zadanie wytropić wrogów rewolucji. W skład grupy wchodzą: piękna i inteligentna lisica Eliza Chwost, silny i brutalny niedźwiedź Misza Siemionow i tajemniczy sierżant Krukow. Początkowo głównie wspólnie ćwiczą, trochę jak X-Meni w Instytucie profesora Xaviera dla Utalentowanej Młodzieży (...).
Niesłychane losy Ivana Kotowicza #2: Zamek rybiej dynastii
01/03/2017 § Dodaj komentarz
W grupie raźniej
michal-ambrzykowskiNiespełna dwa lata temu recenzowałem pierwszy album cyklu Niesłychane losy Ivana Kotowicza, pisałem wówczas: „(…) debiut Kusiny i Ambrzykowskiego zaskoczył mnie, pozytywnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, aż tak dopracowanego albumu. Scenarzysta zadbał o ciekawy skrypt, a rysownik świetnie wywiązał się ze swojego zadania. Z jednej strony otrzymaliśmy rzecz zabawną i wciągającą, z dobrze poprowadzoną akcją. A z drugiej wizualnie intrygującą, na którą patrzy się z satysfakcją”. Zupełnie niedawno ukazała się dwójka, która nosi podtytuł: Zamek rybiej dynastii. Czas sięgnąć po komiks i sprawdzić, czy autorom udało się spełnić wszystkie pokładane w nich nadzieje. Zresztą nie tylko moje. Warto wspomnieć, że jedynka uznana została za najlepszy polski album komiksowy podczas 26. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.
Fabuła bieżącego odcinka rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach ukazanych w jedynce. Partyjni towarzysze nadal wierzą w idee rewolucji komunistycznej. Ostatecznie jednak substancja o nazwie Stalinium się nie sprawdziła. Chociaż kotowicz-iwabpoczątkowo w miasteczkach panował komunistyczny ład i porządek. Jednakże po jakimś czasie sprawy zaczęły się poważnie komplikować: ludność faszerowana Stalinium zamieniała się w krwiożercze monstra.
Młody Ivan Kotowicz musi sobie poradzić ze stratą ojca, który, jak pamiętamy z jedynki, zginął podczas wybuchu w fabryce. Na szczęście wespół ze swym przyjacielem, Antonem Świnojewem, trafia pod opiekuńcze skrzydła profesora Bremera. Obaj chłopcy dołączają do specgrupy czerwonoarmistów, która ma za zadanie wytropić wrogów rewolucji. W skład grupy wchodzą: piękna i inteligentna lisica Eliza Chwost, silny i brutalny niedźwiedź Misza Siemionow i tajemniczy sierżant Krukow. Początkowo głównie wspólnie ćwiczą, trochę jak X-Meni w Instytucie profesora Xaviera dla Utalentowanej Młodzieży. Pierwsza wspólna misja bohaterów (superbohaterów?) polega na rozwikłaniu zagadki tytułowego zamczyska, w którym doszło do bliżej nieokreślonych nadprzyrodzonych zdarzeń.
Fabuła tym razem prowadzona jest leniwie, bez większych zwrotów akcji i zaskoczeń. Kotowicz (i czytelnik) mają chwilę, aby odpocząć, poukładać sobie w głowie uprzednie wydarzenia, zebrać siły i przygotować się do udziału w supermisji. Moim zdaniem Kusina nadmiernie rozciąga narrację, wprowadza tajemnicze wątki i postaci, delikatnie sygnalizujące kolejne niesamowite zdarzenia, których rozwinięcia i rozwiązania możemy się spodziewać w dalszych odsłonach. Rozumiem, że ma to służyć pobudzaniu apetytu u czytelnika i przywiązaniu go do serii. Czegoś jednak w bieżącej opowieści brakuje. Podczas lektury oczekiwałem na jakieś spektakularne zdarzenie, woltę, która wywróci opowieść na lewą stronę, ale na „czekaniu” się skończyło. Zamek rybiej dynastii to przydługi wstęp do wydarzeń, które mają dopiero nastąpić. Skrypt sugeruje, wręcz suponuje, że za chwilę coś ważnego się wydarzy, ale przewracamy stronę i znów jedynie budowanie napięcia, żadnego uwolnienia, żadnego rozwiązania. Pozostaje czekać na trójkę...
- - -
cały tekst do przeczytania tu:
https://dybuk.wordpress.com/2017/03/01/nieslychane-losy-ivana-kotowicza-2-zamek-rybiej-dynastii/
Niespełna dwa lata temu recenzowałem pierwszy album cyklu Niesłychane losy Ivana Kotowicza, pisałem wówczas: „(…) debiut Kusiny i Ambrzykowskiego zaskoczył mnie, pozytywnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, aż tak dopracowanego albumu. Scenarzysta zadbał o ciekawy skrypt, a rysownik świetnie wywiązał się ze swojego zadania. Z jednej strony otrzymaliśmy rzecz zabawną i...
Świetna kontynuacja aczkolwiek musiałem wracać do tomu pierwszego w którym pojawiały się pewne motywy powtórzone w 2 (wizje Iwana) jednak dalej nie mamy większości odpowiedzi co daje nadzieję na jeszcze ciekawszą kontynuację. Pod względem klimatu i wersji wizualnej Hellboy-ish :)
Świetna kontynuacja aczkolwiek musiałem wracać do tomu pierwszego w którym pojawiały się pewne motywy powtórzone w 2 (wizje Iwana) jednak dalej nie mamy większości odpowiedzi co daje nadzieję na jeszcze ciekawszą kontynuację. Pod względem klimatu i wersji wizualnej Hellboy-ish :)
Pierwszy tom Ivana Kotowicza była naprawdę bardzo dobrym rodzimym komiksem, reprezentującym mało eksplorowany przez polskich twórców gatunek Weird Fiction. Do tematu podchodził nie tylko z szacunkiem, ale także całkiem sporą dozą humoru, dlatego też po ciąg dalszy sięgnąłem z dużą ochotą, i muszę przyznać, że twórcy nie zawiedli. Ba, „Zamek rybiej dynastii” podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej, oferując bardziej dopracowany scenariusz i rysunki, które porzuciwszy kolorystyczne fajerwerki z pierwszego tomu (a przynajmniej ich większość) prezentują się jeszcze lepiej.
ZSRR, rok 1930. Po wydarzeniach, jakie rozegrały się w fabryce, Malinow uciekając wraz z Kotowiczem i towarzyszami, zostaje zaatakowany przez dziwne psy. Z życiem uchodzą tylko on sam oraz Ivan, który po wybudzeniu musi zmierzyć się ze smutkiem po stracie ojca. Schronienie znajdują w (dosłownie) wymarłym miasteczku, wtedy też nachodzi czas wyjaśnień - poznania prawdy (czy całej?), celów, oraz sojuszników. Sytuacja jest nieciekawa, niebezpieczeństwo wisi w powietrzu, a pytań nie ubywa, ale kiedy za przyjaciela ma się Świnojewa, czy jakiekolwiek wyzwanie może być straszne?
Duet Ambrzykowski i Kusina stworzył naprawdę ciekawą, zgrabnie poprowadzoną, i klimatyczną opowieść, łączącą w sobie fantastykę, horror, sentymenty, przygodową akcję i humor. A wszystko to w sposób wyważony, intrygujący i przyjemnie łączący się z historycznymi faktami. Scenariusz Kusiny to kawał dobrej roboty, którą można podsumować w prosty sposób: Lovecraft zawitał do ZSRR, tylko w bardziej baśniowych butach. W tych realiach sprawdził się jednak bardzo dobrze, do jednego wora wrzucając sympatycznego kota, zezowatego knurka (i parę innych zwierzęcych postaci), ludzi, zombie, stalinium, dziwne istoty i wiele, wiele więcej. A przecież mogło się nie udać, taka mieszanka mogła być niestrawna, jednak wyszło naprawdę znakomicie.
I jak świetną komiks otrzymał przy tym oprawę graficzną. Ambrzykowski, mocno czerpiąc ze stylistyki ojca Hellboya, Mike’a Mignoli, stworzył ilustracje proste, ale skuteczne. Jest w nich bajkowa naiwność, jest też odpowiednia doza mroku. Przede wszystkim jednak jest ten klimat, który one budują. Cieszę się, że w odróżnieniu od pierwszego tomu, mniej jest tutaj wspomnianych już fajerwerków. Prosty kolor idealnie podkreśla rysunki – zbędne są komputerowe efekty. Widać to doskonale, jeśli zestawimy „Zamek rybiej dynastii” z „Niesłychanymi losami Ivana Kotowicza”, dobrze zatem się stało, że Ambrzykowski poszedł w tę właśnie stronę.
Na koniec czeka na czytelników porcja szkiców i dodatkowych ilustracji. Oraz perspektywa powstania trzeciego tomu. Mam nadzieję, że ten ukaże się jak najszybciej, bo przygody Kotowicza to seria, która potrafi wciągnąć i rozbudzić apetyt. Polecam zatem gorąco.
KOT, STALIN(IUM) I LOVECRAFT
Pierwszy tom Ivana Kotowicza była naprawdę bardzo dobrym rodzimym komiksem, reprezentującym mało eksplorowany przez polskich twórców gatunek Weird Fiction. Do tematu podchodził nie tylko z szacunkiem, ale także całkiem sporą dozą humoru, dlatego też po ciąg dalszy sięgnąłem z dużą ochotą, i muszę przyznać, że twórcy nie zawiedli. Ba, „Zamek...
Seria o przygodach Ivana Kotowicza, stworzona przez polski duet Kusin-Ambrzykowski, powstaje powoli, ale warto czekać. Z pozoru prosta opowieść, mająca trafić w gusta zarówno laików jak i komiksowych weteranów, jest pełna zagadek i fałszywych przyjaciół, zaś całość umiejętnie wykorzystuje pewne wydarzenia z historii Europy. Oto urok gatunku jakim jest weird fiction, szczególnie gdy wpadnie on w odpowiednie ręce. Drugi tom, tym razem posiadający już podtytuł, zawiera jeszcze więcej tajemnic niż poprzedni. Po wydarzeniach w fabryce stalinium, tajemniczej oraz niebezpiecznej substancji o zadziwiających właściwościach, Ivan Kotowicz przemierza mroźne stepy Syberii wraz z Malinowem i jego ludźmi. Kociak ma niebawem dołączyć wraz z Antonem Świniojewem do specjalnej grupy bojowej, złożonej z unikalnych komandosów. Tymczasem eksperymenty doktora Bremera nad stalinium wymknęły się spod kontroli, szerząc w Związku Radzieckim plagę dziwnych mutantów. Ivan musi stawić im czoła i odkryć sekret tajemniczej, czerwonej substancji, która płynie w jego żyłach.
Tak wygląda zarys fabularny drugiego tomu, w którym co chwila przemyka tytułowy Zamek Rybiej Dynastii. Zresztą mamy z nim do czynienia już na samym początku albumu, a sam właściciel zamku pojawił się już w pierwszym tomie serii. Skłamałbym jednak pisząc, że dowiemy się teraz wszystkiego o tajemniczym stalinium, gdyż po zakończeniu lektury drugiego tomu miałem więcej pytań niż poprzednio. Co nieco jednak szło się dowiedzieć i upewnić odnośnie pewnych teorii, snutych wcześniej. Szczególnie w odniesieniu co do planów doktora Jeremiasza Bremera i jego wspólników.
W tym miejscu pojawia się interesujące wykorzystanie samej idei komunizmu. Doktor otwarcie szydzi z aparatu władz ZSRR oraz tego jak łatwo wmówić ludziom, że ich ideologia działa w praktyce tak jak to głoszą propagandowe hasła na plakatach. Bremer to człowiek kompletnie pozbawiony hamulców moralnych i traktujący wszystkich jako "materiały niezbędne do jego pracy". Nawet Malinow, któremu ufa oraz powierza najtrudniejsze zadania, jest w praktyce tylko narzędziem w wielkich planach naukowca. Widać było to już wcześniej, jednak teraz jest to pokazane aż nazbyt dobitnie.
Co do samych eksperymentów Bremera i jego "wyników" to skutkiem ubocznym okazała się plaga zmutowanych ludzi i zwierząt, którym podano tajemniczą substancję. W efekcie wyszła mieszanka czegoś na kształt zombie, choć ofiary są nadal żywe, obrośniętego dziwnymi, niebieskimi wyrostkami. Widać tutaj inspirację wieloma filmami czy grami, jednak całość idealnie pasuje do klimatu opowieści. Oczywiście Ivan dowiaduje się znacznie mniej niż czytelnik o pladze, co tylko dodaje smaku.
Tutaj na scenę wchodzi Świnojew oraz grupa specjalna do której Ivan ma przynależeć. Ten pierwszy okazuje się wybitnym snajperem, a zarazem nieźle popapranym wojakiem, który jednak jest wierny Kotowiczowi. Nie odstępuje go na krok, pomaga mu i opiekuje się nim. Ciężko jednak powiedzieć czy robi to z prawdziwej przyjaźni czy raczej ma jakieś inne, ukryte zamiary. Sam finał komiksu mąci w tej sprawie jeszcze bardziej, pozostawiając czytelnika z nie lada łamigłówką do rozwikłania. Tymczasem reszta ekipy komandosów to ciekawa paczka stereotypów, świetnie zresztą zobrazowana w formie rysunku. Ogromny niedźwiedź imieniem Misza, nie grzeszący intelektem ani ogładą, za to silny jak... niedźwiedź. Tłucze przeciwników pięściami i strzela z ręcznej wyrzutni rakiet. Lisiczka Eliza, będąca niemal kopią bohaterek pokroju Czarnej Wdowy - inteligentna, seksowna, świetny strzelec i akrobatka. No i na koniec człowiek (wyjątkowo), sierżant Krukow, niejako dowódca grupy, świetny strateg i osoba potrafią swą postawą zagrzać innych do walki. Ta plejada schematycznych "super bohaterów" idealnie pasuje do Kotowicza i Świniojewa, zaś ich pierwsza akcja pozostaje w pamięci na długo. Szczególnie dzięki Miszy.
Drugi tom "Niesłychanych losów Ivana Kotowicza" ma nieco iny wydźwięk od pierwszego, ale wciąga czytelnika równie mocno. Mamy tutaj bardzo udaną mieszankę stereotypów i tajemnicy, do tego rewelacyjny rysunek oraz naprawdę dobrze napisany scenariusz. Za każdym razem czegoś nowego dowiadujemy się o głównych bohaterach, a przy tym odkrywamy nowe sekrety rodzące kolejne pytania. Fabuła jest wartka, nie głupia i potrafi pobudzać wyobraźnię. Mam nadzieję, że na trzeci tom nie przyjdzie nam czekać dwa lata, bo bardzo chcę wiedzieć jak potoczą się dalsze losy naszego młodego, nieco naiwnego kociaka.
Seria o przygodach Ivana Kotowicza, stworzona przez polski duet Kusin-Ambrzykowski, powstaje powoli, ale warto czekać. Z pozoru prosta opowieść, mająca trafić w gusta zarówno laików jak i komiksowych weteranów, jest pełna zagadek i fałszywych przyjaciół, zaś całość umiejętnie wykorzystuje pewne wydarzenia z historii Europy. Oto urok gatunku jakim jest weird fiction,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy tom pozostawił po sobie wiele pytań. Na dodatek los bohater był dosyć niejasny. Sięgałem więc po drugi tom z pewnym zainteresowaniem. Czy warto?
Ivan Kotowicz jest przewożony przez Malinowa w nieznanym kierunku. Okazuje się, że Ivan ma odegrać kluczową rolę w badaniach profesora nad stalinium. Na dodatek przyjdzie mu współpracować z oddziałem specjalnym.
Ten tom zaskakuje nowymi pomysłami. Uboczne efekty działania przywodzą na myśl utwory akcji o zombie w stylu „Resident Evil”. Z kolei specjalny oddział wojskowy przypomina najlepsze filmy wojskowe o tego typu drużynach jak np. „Parszywa dwunastka”. Każdy członek zespołu jest inny i ma różne zdolności. Szkoda że niektóre pomysły pozostały jedynie gdzieś w tle i nie zostały wykorzystane w głównej fabule.
Trochę jednak poczułem się rozczarowany jeśli chodzi o wątek tajemnicy związanej ze stalinium. Rzucane są pewne nowe tropy, ale tak naprawdę wiadomo tylko tyle co po lekturze pierwszego tomu. Nawet nie jest wyjaśnione czy jest tytułowa rybia dynastia.
Podobnie jak w poprzednim tomie rysunki zachwycają. Wprowadzone są nowe inteligentne zwierzęta, które tym razem jednak odpowiadają swoim cechom charakteru i obowiązkom. Podobało mi się też to jak wyglądają „obudzeni”. Nie są to może jakieś oryginalne koncepty, ale są bardzo efektowne.
Komiks sprawdza się jako historia przygodowa. Jednakże wątek głównej tajemnicy trochę za bardzo stoi w miejscu. Mimo to warto się zapoznać.
Pierwszy tom pozostawił po sobie wiele pytań. Na dodatek los bohater był dosyć niejasny. Sięgałem więc po drugi tom z pewnym zainteresowaniem. Czy warto?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIvan Kotowicz jest przewożony przez Malinowa w nieznanym kierunku. Okazuje się, że Ivan ma odegrać kluczową rolę w badaniach profesora nad stalinium. Na dodatek przyjdzie mu współpracować z oddziałem specjalnym.
Ten tom...
Wrażenie jakiejś pośredniej części, łączącej początek z czymś większym. Póki co nadal czekam na wow, które mnie do tego w 100% przekona
Wrażenie jakiejś pośredniej części, łączącej początek z czymś większym. Póki co nadal czekam na wow, które mnie do tego w 100% przekona
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła Niesłychane Losy Ivana Kotowicza #2 jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń ukazanych w końcówce pierwszej części. Po dramatycznych wydarzeniach Malinov i Kotowicz muszą zmierzyć się dodatkowo z watahą dziwnych psów. Chwilową ostoją bezpieczeństwa dla tej dwójki będzie pewne „opuszczone” miasteczko. W miejscu tym młody bohater będzie musiał szybko pogodzić się z utratą ojca. Niespodziewanie pojawia się tam również Świniojew, którego pomoc okaże się niezbędna w walce z powracającymi „mieszkańcami”. To wszystko jest tylko początkiem całego ciągu innych wydarzeń, których uczestnikiem będzie Ivan. Czekać go będą nowe wyzwania i masa tajemnic, które lepiej aby nigdy nie zostały odkryte.
Zamek rybiej dynastii nie jest tak dynamicznym komiksem, jak poprzednia odsłona cyklu, na pewno jednak nikt nie będzie mógł tutaj narzekać na brak wrażeń. Kajetan Kusina wypełnił bowiem kolejne strony swojego dzieła naprawdę dobrze przygotowaną i wciągającą historią, w której nie zabraknie zaskakujących zwrotów akcji, scen walki czy dobrze rozplanowanej intrygi (z polityką i mocami nadprzyrodzonymi w tle). Autor wprowadza również do historii kilka innych intrygujących zwierzęcych postaci, które stają się nowymi „towarzyszami” Kotowicza. Nie zabrakło tutaj również całej masy czarnego humoru i prześmiewczego ukazania realiów komunistycznych (co jest znakiem rozpoznawczym całej serii). Jedyne, do czego można się tutaj doczepić to trochę zbyt mało miejsca poświęconego na ukazanie „tragedii”, jaką przeżywa czarny kociak po stracie bliskiej dla siebie osoby. Kilka stron więcej poświęcone na lepsze przedstawienie nowych bohaterów również byłoby mile widziane. Ograniczona ilość stron ma jednak swoje wady, których nie można tak łatwo przeskoczyć.
Cała recenzja na:
https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-nieslychane-losy-ivana-kotowicza-2/
Fabuła Niesłychane Losy Ivana Kotowicza #2 jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń ukazanych w końcówce pierwszej części. Po dramatycznych wydarzeniach Malinov i Kotowicz muszą zmierzyć się dodatkowo z watahą dziwnych psów. Chwilową ostoją bezpieczeństwa dla tej dwójki będzie pewne „opuszczone” miasteczko. W miejscu tym młody bohater będzie musiał szybko pogodzić się z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGorszy niż część pierwsza, zarówno od strony scenariusza jak i rysunków.
Gorszy niż część pierwsza, zarówno od strony scenariusza jak i rysunków.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Niesłychane losy Ivana Kotowicza, tom 2: Zamek rybiej dynastii" są kontynuacją pierwszej części. Warto pamiętać, że pierwsza zawsze ma tę wiekszą moc - to dość proste - bo jest pierwsza. Pierwszym zapoznaniem z koncepcją autora, która w tym wypadku jest bardzo oryginalna i ciekawa.
Ciężko powiedzieć, czy koncepcja się tak nie wybroniła, czy trzymała poziom. Moim zdaniem, "Zamek rybiej dynastii" był minimalnie mniej wciągający. Czuć w nim, że jest przestojem do dalszych komiksów. Niemniej jednak, humor dalej jest gdzie powinien, rysunki przyjemnie się ogląda, a nowe pytania zostały postawione.
"Niesłychane losy Ivana Kotowicza, tom 2: Zamek rybiej dynastii" są kontynuacją pierwszej części. Warto pamiętać, że pierwsza zawsze ma tę wiekszą moc - to dość proste - bo jest pierwsza. Pierwszym zapoznaniem z koncepcją autora, która w tym wypadku jest bardzo oryginalna i ciekawa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko powiedzieć, czy koncepcja się tak nie wybroniła, czy trzymała poziom. Moim zdaniem,...
Drugi tom zamówiłam zaraz po przeczytaniu pierwszego, kompletnie zauroczona jego treścią i... rozczarowałam się. Zupełnie tak jakby ten świetny pomysł na świat, w którym antropomorficzne zwierzęta i ludzie żyją w BARDZO BLISKIEJ relacji, w czasach komunizmu, wypalił się. Widać wyraźnie, że wszystko co się tu dzieje, dzieje się po to, żeby zareklamować kolejne tomy. Na akcję nie ma konkretnego pomysłu, problem jaki główny bohater napotkał na końcu poprzedniej części swoich przygód (ten kto czytał wie o jaką spektakularną tragedię mi chodzi) zupełnie... wyparował! Aż trudno uwierzyć, co za zmarnowany potencjał!
Kupić polecam tylko osobom pewnym na 100% że chcą zgromadzić całą serię, innym poleciałabym poczekać z werdyktem do wydania kolejnej części.
Drugi tom zamówiłam zaraz po przeczytaniu pierwszego, kompletnie zauroczona jego treścią i... rozczarowałam się. Zupełnie tak jakby ten świetny pomysł na świat, w którym antropomorficzne zwierzęta i ludzie żyją w BARDZO BLISKIEJ relacji, w czasach komunizmu, wypalił się. Widać wyraźnie, że wszystko co się tu dzieje, dzieje się po to, żeby zareklamować kolejne tomy. Na akcję...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzybkie czytadełko. Za szybkie chyba - lektura zajmuje dosłownie 10 minut; rach-ciach i po krzyku. Nie ma tu żadnego elementu, który przykułby moją uwagę na dłużej. Pierwszy tom podobał mi się jednak o wiele bardziej; scenariusz wydawał się spójny i przemyślany. A tutaj - miałem wrażenie, że cały album to jedna wielka improwizacja rysownika, który po prostu napieprza, co mu tam tylko akurat przyjdzie do głowy. No i na koniec największy minus: bohaterowie stoją w miejscu. Ivan nie rozwija się, co sprawia, że trudno z nim sympatyzować. Brak więzi emocjonalnej natomiast sprawia, że ogromny plot twist na koniec skwitować można co najwyżej wzruszeniem ramion.
Więcej o komiksach piszę na fb.com/polishpopkulture
Szybkie czytadełko. Za szybkie chyba - lektura zajmuje dosłownie 10 minut; rach-ciach i po krzyku. Nie ma tu żadnego elementu, który przykułby moją uwagę na dłużej. Pierwszy tom podobał mi się jednak o wiele bardziej; scenariusz wydawał się spójny i przemyślany. A tutaj - miałem wrażenie, że cały album to jedna wielka improwizacja rysownika, który po prostu napieprza, co mu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toprzyjemne czytadło, w swietnym klimacie i przyznam ze jeszcze tydzien po lekturze mnie trzyma. troche jak magia "w poszukiwaniu ptaka czasu", chociaz pierwsze skojarzenie jakie mi sie nasuwa to filmowy hellboy
przyjemne czytadło, w swietnym klimacie i przyznam ze jeszcze tydzien po lekturze mnie trzyma. troche jak magia "w poszukiwaniu ptaka czasu", chociaz pierwsze skojarzenie jakie mi sie nasuwa to filmowy hellboy
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiespełna dwa lata temu recenzowałem pierwszy album cyklu Niesłychane losy Ivana Kotowicza, pisałem wówczas: „(…) debiut Kusiny i Ambrzykowskiego zaskoczył mnie, pozytywnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, aż tak dopracowanego albumu. Scenarzysta zadbał o ciekawy skrypt, a rysownik świetnie wywiązał się ze swojego zadania. Z jednej strony otrzymaliśmy rzecz zabawną i wciągającą, z dobrze poprowadzoną akcją. A z drugiej wizualnie intrygującą, na którą patrzy się z satysfakcją”. Zupełnie niedawno ukazała się dwójka, która nosi podtytuł: Zamek rybiej dynastii. Czas sięgnąć po komiks i sprawdzić, czy autorom udało się spełnić wszystkie pokładane w nich nadzieje. Zresztą nie tylko moje. Warto wspomnieć, że jedynka uznana została za najlepszy polski album komiksowy podczas 26. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.
Fabuła bieżącego odcinka rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach ukazanych w jedynce. Partyjni towarzysze nadal wierzą w idee rewolucji komunistycznej. Ostatecznie jednak substancja o nazwie Stalinium się nie sprawdziła. Chociaż początkowo w miasteczkach panował komunistyczny ład i porządek. Jednakże po jakimś czasie sprawy zaczęły się poważnie komplikować: ludność faszerowana Stalinium zamieniała się w krwiożercze monstra.
Młody Ivan Kotowicz musi sobie poradzić ze stratą ojca, który, jak pamiętamy z jedynki, zginął podczas wybuchu w fabryce. Na szczęście wespół ze swym przyjacielem, Antonem Świnojewem, trafia pod opiekuńcze skrzydła profesora Bremera. Obaj chłopcy dołączają do specgrupy czerwonoarmistów, która ma za zadanie wytropić wrogów rewolucji. W skład grupy wchodzą: piękna i inteligentna lisica Eliza Chwost, silny i brutalny niedźwiedź Misza Siemionow i tajemniczy sierżant Krukow. Początkowo głównie wspólnie ćwiczą, trochę jak X-Meni w Instytucie profesora Xaviera dla Utalentowanej Młodzieży (...).
Niesłychane losy Ivana Kotowicza #2: Zamek rybiej dynastii
01/03/2017 § Dodaj komentarz
W grupie raźniej
michal-ambrzykowskiNiespełna dwa lata temu recenzowałem pierwszy album cyklu Niesłychane losy Ivana Kotowicza, pisałem wówczas: „(…) debiut Kusiny i Ambrzykowskiego zaskoczył mnie, pozytywnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, aż tak dopracowanego albumu. Scenarzysta zadbał o ciekawy skrypt, a rysownik świetnie wywiązał się ze swojego zadania. Z jednej strony otrzymaliśmy rzecz zabawną i wciągającą, z dobrze poprowadzoną akcją. A z drugiej wizualnie intrygującą, na którą patrzy się z satysfakcją”. Zupełnie niedawno ukazała się dwójka, która nosi podtytuł: Zamek rybiej dynastii. Czas sięgnąć po komiks i sprawdzić, czy autorom udało się spełnić wszystkie pokładane w nich nadzieje. Zresztą nie tylko moje. Warto wspomnieć, że jedynka uznana została za najlepszy polski album komiksowy podczas 26. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.
Fabuła bieżącego odcinka rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach ukazanych w jedynce. Partyjni towarzysze nadal wierzą w idee rewolucji komunistycznej. Ostatecznie jednak substancja o nazwie Stalinium się nie sprawdziła. Chociaż kotowicz-iwabpoczątkowo w miasteczkach panował komunistyczny ład i porządek. Jednakże po jakimś czasie sprawy zaczęły się poważnie komplikować: ludność faszerowana Stalinium zamieniała się w krwiożercze monstra.
Młody Ivan Kotowicz musi sobie poradzić ze stratą ojca, który, jak pamiętamy z jedynki, zginął podczas wybuchu w fabryce. Na szczęście wespół ze swym przyjacielem, Antonem Świnojewem, trafia pod opiekuńcze skrzydła profesora Bremera. Obaj chłopcy dołączają do specgrupy czerwonoarmistów, która ma za zadanie wytropić wrogów rewolucji. W skład grupy wchodzą: piękna i inteligentna lisica Eliza Chwost, silny i brutalny niedźwiedź Misza Siemionow i tajemniczy sierżant Krukow. Początkowo głównie wspólnie ćwiczą, trochę jak X-Meni w Instytucie profesora Xaviera dla Utalentowanej Młodzieży. Pierwsza wspólna misja bohaterów (superbohaterów?) polega na rozwikłaniu zagadki tytułowego zamczyska, w którym doszło do bliżej nieokreślonych nadprzyrodzonych zdarzeń.
Fabuła tym razem prowadzona jest leniwie, bez większych zwrotów akcji i zaskoczeń. Kotowicz (i czytelnik) mają chwilę, aby odpocząć, poukładać sobie w głowie uprzednie wydarzenia, zebrać siły i przygotować się do udziału w supermisji. Moim zdaniem Kusina nadmiernie rozciąga narrację, wprowadza tajemnicze wątki i postaci, delikatnie sygnalizujące kolejne niesamowite zdarzenia, których rozwinięcia i rozwiązania możemy się spodziewać w dalszych odsłonach. Rozumiem, że ma to służyć pobudzaniu apetytu u czytelnika i przywiązaniu go do serii. Czegoś jednak w bieżącej opowieści brakuje. Podczas lektury oczekiwałem na jakieś spektakularne zdarzenie, woltę, która wywróci opowieść na lewą stronę, ale na „czekaniu” się skończyło. Zamek rybiej dynastii to przydługi wstęp do wydarzeń, które mają dopiero nastąpić. Skrypt sugeruje, wręcz suponuje, że za chwilę coś ważnego się wydarzy, ale przewracamy stronę i znów jedynie budowanie napięcia, żadnego uwolnienia, żadnego rozwiązania. Pozostaje czekać na trójkę...
- - -
cały tekst do przeczytania tu:
https://dybuk.wordpress.com/2017/03/01/nieslychane-losy-ivana-kotowicza-2-zamek-rybiej-dynastii/
Niespełna dwa lata temu recenzowałem pierwszy album cyklu Niesłychane losy Ivana Kotowicza, pisałem wówczas: „(…) debiut Kusiny i Ambrzykowskiego zaskoczył mnie, pozytywnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, aż tak dopracowanego albumu. Scenarzysta zadbał o ciekawy skrypt, a rysownik świetnie wywiązał się ze swojego zadania. Z jednej strony otrzymaliśmy rzecz zabawną i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna kontynuacja aczkolwiek musiałem wracać do tomu pierwszego w którym pojawiały się pewne motywy powtórzone w 2 (wizje Iwana) jednak dalej nie mamy większości odpowiedzi co daje nadzieję na jeszcze ciekawszą kontynuację. Pod względem klimatu i wersji wizualnej Hellboy-ish :)
Świetna kontynuacja aczkolwiek musiałem wracać do tomu pierwszego w którym pojawiały się pewne motywy powtórzone w 2 (wizje Iwana) jednak dalej nie mamy większości odpowiedzi co daje nadzieję na jeszcze ciekawszą kontynuację. Pod względem klimatu i wersji wizualnej Hellboy-ish :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKOT, STALIN(IUM) I LOVECRAFT
Pierwszy tom Ivana Kotowicza była naprawdę bardzo dobrym rodzimym komiksem, reprezentującym mało eksplorowany przez polskich twórców gatunek Weird Fiction. Do tematu podchodził nie tylko z szacunkiem, ale także całkiem sporą dozą humoru, dlatego też po ciąg dalszy sięgnąłem z dużą ochotą, i muszę przyznać, że twórcy nie zawiedli. Ba, „Zamek rybiej dynastii” podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej, oferując bardziej dopracowany scenariusz i rysunki, które porzuciwszy kolorystyczne fajerwerki z pierwszego tomu (a przynajmniej ich większość) prezentują się jeszcze lepiej.
ZSRR, rok 1930. Po wydarzeniach, jakie rozegrały się w fabryce, Malinow uciekając wraz z Kotowiczem i towarzyszami, zostaje zaatakowany przez dziwne psy. Z życiem uchodzą tylko on sam oraz Ivan, który po wybudzeniu musi zmierzyć się ze smutkiem po stracie ojca. Schronienie znajdują w (dosłownie) wymarłym miasteczku, wtedy też nachodzi czas wyjaśnień - poznania prawdy (czy całej?), celów, oraz sojuszników. Sytuacja jest nieciekawa, niebezpieczeństwo wisi w powietrzu, a pytań nie ubywa, ale kiedy za przyjaciela ma się Świnojewa, czy jakiekolwiek wyzwanie może być straszne?
Duet Ambrzykowski i Kusina stworzył naprawdę ciekawą, zgrabnie poprowadzoną, i klimatyczną opowieść, łączącą w sobie fantastykę, horror, sentymenty, przygodową akcję i humor. A wszystko to w sposób wyważony, intrygujący i przyjemnie łączący się z historycznymi faktami. Scenariusz Kusiny to kawał dobrej roboty, którą można podsumować w prosty sposób: Lovecraft zawitał do ZSRR, tylko w bardziej baśniowych butach. W tych realiach sprawdził się jednak bardzo dobrze, do jednego wora wrzucając sympatycznego kota, zezowatego knurka (i parę innych zwierzęcych postaci), ludzi, zombie, stalinium, dziwne istoty i wiele, wiele więcej. A przecież mogło się nie udać, taka mieszanka mogła być niestrawna, jednak wyszło naprawdę znakomicie.
I jak świetną komiks otrzymał przy tym oprawę graficzną. Ambrzykowski, mocno czerpiąc ze stylistyki ojca Hellboya, Mike’a Mignoli, stworzył ilustracje proste, ale skuteczne. Jest w nich bajkowa naiwność, jest też odpowiednia doza mroku. Przede wszystkim jednak jest ten klimat, który one budują. Cieszę się, że w odróżnieniu od pierwszego tomu, mniej jest tutaj wspomnianych już fajerwerków. Prosty kolor idealnie podkreśla rysunki – zbędne są komputerowe efekty. Widać to doskonale, jeśli zestawimy „Zamek rybiej dynastii” z „Niesłychanymi losami Ivana Kotowicza”, dobrze zatem się stało, że Ambrzykowski poszedł w tę właśnie stronę.
Na koniec czeka na czytelników porcja szkiców i dodatkowych ilustracji. Oraz perspektywa powstania trzeciego tomu. Mam nadzieję, że ten ukaże się jak najszybciej, bo przygody Kotowicza to seria, która potrafi wciągnąć i rozbudzić apetyt. Polecam zatem gorąco.
KOT, STALIN(IUM) I LOVECRAFT
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy tom Ivana Kotowicza była naprawdę bardzo dobrym rodzimym komiksem, reprezentującym mało eksplorowany przez polskich twórców gatunek Weird Fiction. Do tematu podchodził nie tylko z szacunkiem, ale także całkiem sporą dozą humoru, dlatego też po ciąg dalszy sięgnąłem z dużą ochotą, i muszę przyznać, że twórcy nie zawiedli. Ba, „Zamek...