Joe Haldeman (scenariusz) i Marvano (rysunki) zdecydowali się nie adaptować drugiej części trylogii, czyli "Wiecznego pokoju" i od razu przeszli do "Wiecznej wolności". To niebywałe, jak bardzo różni się "Wieczna wolność" od "Wiecznego pokoju". W przypadku komiksu mogę tylko porównać szatę graficzną, ilustracje Marvano, ale treść to już zupełnie inne motywy. Wątki leżą na innej skali, w innym układzie.
"Wieczna wojna" dotyczyła konfliktu z obcą rasą. Komiks przedstawiał cały bezsens wojny, odwoływał się do wspomnień autora w odniesieniu do jego historii z Wietnamie. Jak wielu innych pisarzy, którzy w konflikcie uczestniczyli, przeniósł później na karty powieści swoją wściekłość. W komiksie zostało to zachowane, ten beznadziejny los żołnierza, który szedł na śmierć. "Wieczna wojna" to arcydzieło wśród powieści graficznych, z każdej strony uderzała w nas rozpacz. To się czuło.
A "Wieczna wolność"? To coś innego, komiks wybitny, poważne (i odważne) sci-fi, inne pytania, zupełnie inny nastrój, bardzo filozoficzny i refleksyjny. Bliższy Asimovowi, czy z nowszych rzeczy, leżący dość blisko "Końca śmierci" (trzecia część "Problemu trzech ciał" Cixin Liu). Tak czułem. Powaga, pytania ostateczne o nasze istnienie, realny koniec ludzkości. Wcześniej natomiast obserwujemy bardzo intrygujący zamysł o spłaszczeniu jednostki i powstanie Człowieka. I są tutaj poruszane takie kwestie, że chcemy od razu przejść do realnej i żywej dyskusji.
Haldeman wchodzi na pole z pytaniami egzystencjalnymi bardzo odważnie, pisze science-fiction niezwykle wytrawne, zahacza o socjologiczny wymiar. W swoim tekście mówi o powstaniu Człowieka, nowego tworu, który jest kumulacją miliardów ludzi. Nie liczy się jednostka, a "Wieczna wolność" opowiada właśnie o małej grupce, która przeżyła "Wieczna wojnę" i teraz walczy o swoje istnienie.
Powtórzę, niebywałe. Czytałem "Wieczną wolność" z jednej strony jako kontynuację opowieści z tego konkretnego świata, ale czasem zapominałem, że to rzecz połączona z pierwszym epizodem, tak ważnym dla światowego komiksu. "Wieczna wojna" się skończyła, to wynika jasno z treści, Haldeman pisze teraz o samej potrzebie życia. Po co? W jakim celu? Może lepiej dać sobie spokój, odpuścić pragnienia i zmiażdżyć jednostkę i indywidualizm. Przecież to wszystko doprowadziło do wojny dwóch ras, które nic o sobie nie wiedziały, nie miały sobie nic do zarzucenia, nie zaszkodziły sobie. Pamiętamy bowiem "Wieczną wojnę" i tę walkę najczęściej zupełnie o nic. Było tylko cierpienie.
Jest to więc komiks niezwykły. Hard sci-fi, często monumentalny, nierzadko najbliżej człowieka jak się tylko da. Finał dostarcza bardzo dużych emocji. Coś się kończy, człowiek wydaje się tkwić od początku w czymś nierealnym. Po lekturze myślimy o tym, o naszym znaczeniu, o miejscu we wszechświecie. Jesteśmy tylko drobinką. A Marvano narysował to w swoim stylu. Zaangażowany, realistyczny, najpiękniejszy w kosmosie i przekazaniu technicznych szczegółów. Ale też ze smutkiem wyrysowanym tak przejmująco w postaciach.
Joe Haldeman (scenariusz) i Marvano (rysunki) zdecydowali się nie adaptować drugiej części trylogii, czyli "Wiecznego pokoju" i od razu przeszli do "Wiecznej wolności". To niebywałe, jak bardzo różni się "Wieczna wolność" od "Wiecznego pokoju". W przypadku komiksu mogę tylko porównać szatę graficzną, ilustracje Marvano, ale treść to już zupełnie inne motywy. Wątki leżą na...
Ciąg dalszy Wiecznej Wojny tych samych autorów. Tutaj wydarzenia przedstawione są z perspektywy żony bohatera pierwszej serii. Temat przewodni to podróż i ucieczka z matni, bo wyobcowani, prawdziwi ludzie mają już dość sytuacji, w której się znaleźli, czując się jak element eksperymentu, postanawiają sprawdzić, co się stanie gdy przeniosą się w czasie. A zakończenie jest doprawdy...zaskakujące. Tak, czy inaczej przepiękne rysunki Marvano i wciągająca historia nie pozwalają się oderwać od komiksu. Polecam oba komiksy wszystkim fanom gatunku sci-fi, podróży kosmicznych, itp.
Ciąg dalszy Wiecznej Wojny tych samych autorów. Tutaj wydarzenia przedstawione są z perspektywy żony bohatera pierwszej serii. Temat przewodni to podróż i ucieczka z matni, bo wyobcowani, prawdziwi ludzie mają już dość sytuacji, w której się znaleźli, czując się jak element eksperymentu, postanawiają sprawdzić, co się stanie gdy przeniosą się w czasie. A zakończenie jest...
Kontynuacja dzieła wybitnego to bardzo trudne zadanie, obarczone wieloma czynnikami takimi jak oczekiwania fanów, świeżość, klimat, styl i tempo opowiadanej historii. Niewielu się to udaje a sequele bardzo często nie dorównują pierwowzorom. Tak jest i w tym przypadku. "Wieczna wolność" to, w skrócie, historia kilkunastu dziadków, którzy postanawiają uciec z planety. Tyle. Kropka. Brak tu wszystkiego co sprawiło, że "Wieczna wojna" jest komiksem wybitnym. Realizm pierwowzoru opierał się na rzeczywistych zapiskach szeregowca Haldemana z wojny wietnamskiej, ukazujących bezduszną, głupią, uzbrojoną po zęby machinę wojenną, będącą tworem ślepego systemu. Historia ta, przeniesiona w realia science-fiction, stworzyła powalający klimat odhumanizowania, bezradności i małości człowieka w dobie ultranowoczesnej technologii wojennej. Główny bohater jest tu tylko nic nie znaczącym pionkiem gdyż ramy opowiadania są tak szerokie, jak szeroki jest kosmos. Za to kocham pierwowzór. Część druga to jakieś nieporozumienie. Historia skupia się na grupce ocalałych z części pierwszej żołnierzy, teraz już dziadków i ich niedopasowania do współczesnego modelu życia. Niestety nie jest nam dane poznać "współczesnych ludzi" gdyż fabuła skupia się prawie wyłącznie na naszych geriatrycznych bohaterach i ich perypetiach. Zakończenie całej serii jest tragiczne. Jest obrazą dla części pierwszej. Rysunki, pomimo że bardzo ładne, również nie są w klimacie "Wiecznej wojny", choć wyszły spod ręki tego samego rysownika. Jedyne co można uznać za plus to sceny w kosmosie - malutkie statki na tle olbrzymich krążowników ukazujące jak mikroskopijny jest człowiek w skali wszechświata. Ogólnie, fanom zdecydowanie nie polecam.
Kontynuacja dzieła wybitnego to bardzo trudne zadanie, obarczone wieloma czynnikami takimi jak oczekiwania fanów, świeżość, klimat, styl i tempo opowiadanej historii. Niewielu się to udaje a sequele bardzo często nie dorównują pierwowzorom. Tak jest i w tym przypadku. "Wieczna wolność" to, w skrócie, historia kilkunastu dziadków, którzy postanawiają uciec z planety. Tyle....
Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości czytałem cykl Heldemana. Z tego co pamiętam był dobry. Teraz postanowiłem sięgnąć po wersję komiksową.
Pierwsza część „Wieczna wojna” przypadła mi do gustu. Kontynuacja jednak już trochę mniej, jednak było warto.
Plusy:
- dość wierne przeniesieni historii z książki na komiks;
- ciekawie przedstawione losy Mandelli i jego przyjaciół po zakończeniu wojny;
- oryginalna wizja przyszłości rasy ludzkiej jako zbiorowej świadomości Człowieka;
- przewidzenie dokąd zmierza ewolucja jest niemożliwe do przewidzenia;
- pierwsze dwie części naprawdę wciągają, trzecia jakaś taka bezbarwna;
- człowiek zawsze będzie poszukiwał swojego miejsca w świecie;
- każdy ma swoje marzenia i cele do których będzie uporczywie dążył;
- jednostka też ma swoje prawo walki o godne życie;
- bardzo dobra kreska Marvano, rysunki wyraziste, oddające fabułę.
Minusy:
- trzecia część zdecydowanie odbiega poziomem na minus;
- samo zakończenia jakieś takie nijakie, brakło chyba pomysłu, nie pasuje do całej historii.
Ogółem komiks dobry.
Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości czytałem cykl Heldemana. Z tego co pamiętam był dobry. Teraz postanowiłem sięgnąć po wersję komiksową.
Pierwsza część „Wieczna wojna” przypadła mi do gustu. Kontynuacja jednak już trochę mniej, jednak było warto.
Plusy:
- dość wierne przeniesieni historii z książki na komiks;
- ciekawie przedstawione losy Mandelli i jego przyjaciół po...
W przeciwieństwie do innych opinii, mnie się drugi integral podobał nawet bardziej niż pierwszy. Nie należę do fanów literatury militarystycznej i choć przekaz "Wiecznej wojny" był jasny, a nie można jej też nazwać tylko space operą, to jednak wciąż jest to opowieść o żołnierzach, nawet jeśli nie palących się do bezsensownej walki.
"Wieczna wolność" zaś, to opowieść o ludziach i ich poszukiwaniu własnego miejsca, a w tym wszystkim przeplata się nawet sens istnienia. Pięknie ukazuje dążenie człowieka - i nie nawet dążenie do celu. Człowiek zawsze będzie "dążył", nawet jeśli cel nie jest właściwie określony... Nigdy nie godzimy się z nadejściem nowego porządku, nawet jeśli nie widzimy jasnej alternatywy.
Graficznie jest wspaniale. Każda karta to uczta dla oka, a każdy fan SF po prostu musi to zobaczyć, bo nawet mówiąc, że to majstersztyk, nie mówię nic.
W przeciwieństwie do innych opinii, mnie się drugi integral podobał nawet bardziej niż pierwszy. Nie należę do fanów literatury militarystycznej i choć przekaz "Wiecznej wojny" był jasny, a nie można jej też nazwać tylko space operą, to jednak wciąż jest to opowieść o żołnierzach, nawet jeśli nie palących się do bezsensownej walki.
W odróżnieniu od genialnej "Wiecznej wojny", która przedstawia rozterki wojenne z perspektywy jednego z żołnierzy, tak w "Wiecznej wolności" mamy do czynienia z rozważaniami filozoficznymi. Bohaterami nadal są nasi dobrze znani "staruszkowie", którzy kontynuują starania nadania sensu swojemu życiu, przeżycia go po swojemu a nie na dyktando jakiś nieznanych osób czy sił. Ten wątek powtarza się z pierwszego komiksu, jednak tutaj nie jest dyskutowana zasadność wojny i przystosowanie się człowieka do zmieniających warunków lecz cel życia, jego sens i umiejscowienie na wielkiej planszy ogromu wszechświata.
Pierwsze dwie z trzech części to ciekawe s-f, które podsuwa pewne wątki do rozmyśleń, np. postęp cywilizacyjny i ewolucyjny, akceptacja (lub jej brak) tych zmian. Trzecia część zaskakuje jednak, gdyż historia skręca w wyjaśnienia z "zupełnie innej parafii". Finał historii nie był dla mnie do końca satysfakcjonujący, jednak jest na tyle ciekawy, że nie umniejsza on oceny w sposób znaczący. Widocznym minusem są głupotki fabularne, którymi nadrabiane są małe możliwości narracyjne przy dość szybkiej akcji. Plusem są na pewno rysunki i utrzymanie wszystkiego w s-f, chociaż w mniejszym stopniu zaskakującym po przeczytaniu "Wiecznej wojny".
Zdecydowanie polecam jako kontynuacja (obowiązkowej) "Wiecznej wojny", jednak zalecam na podejście do tej pozycji (a zwłaszcza trzeciej części) z pewną dozą wyobraźni - niekonieczne z poletka science-fiction.
W odróżnieniu od genialnej "Wiecznej wojny", która przedstawia rozterki wojenne z perspektywy jednego z żołnierzy, tak w "Wiecznej wolności" mamy do czynienia z rozważaniami filozoficznymi. Bohaterami nadal są nasi dobrze znani "staruszkowie", którzy kontynuują starania nadania sensu swojemu życiu, przeżycia go po swojemu a nie na dyktando jakiś nieznanych osób czy sił. Ten...
Kontynuacja jednego z dwóch najwspanialszych komiksów na świecie niestety nieco zawodzi. Część wątków do wycięcia (po co właściwie w fabule są omni?), część jest trochę za płytką metafizyką. Tym niemniej to jednak TA MARKA, kreska Marvano jest chyba jeszcze lepsza niż poprzednio... 6,5/10
Kontynuacja jednego z dwóch najwspanialszych komiksów na świecie niestety nieco zawodzi. Część wątków do wycięcia (po co właściwie w fabule są omni?), część jest trochę za płytką metafizyką. Tym niemniej to jednak TA MARKA, kreska Marvano jest chyba jeszcze lepsza niż poprzednio... 6,5/10
To nie to samo, co Wieczna Wojna. Rysunki już nie te... Niemniej jednak pierwsze dwa z trzech tomów Wiecznej Wolności momentami dają radę. Wzbudzają ciekawość, pojawia się uczucie ekscytacji przy planowaniu podróży międzygwiezdnej, czasem nawet pojawia się ten dreszczyk, co przy Wiecznej Wojnie (trudno nie porównywać, mimo najszczerszych chęci). Natomiast tom wieńczący trylogię to lucyferiański, new age'owski bełkot, który wieje nudą i powoduje irytację. Książki nie czytałem, więc ciężko mi powiedzieć, czy Haldemanowi zabrakło pomysłu, czy w pierwowzorze miało to jakiś sens. Wątpię, a na truciznę new age'u jestem wyjątkowo uczulony. Nie polecam.
To nie to samo, co Wieczna Wojna. Rysunki już nie te... Niemniej jednak pierwsze dwa z trzech tomów Wiecznej Wolności momentami dają radę. Wzbudzają ciekawość, pojawia się uczucie ekscytacji przy planowaniu podróży międzygwiezdnej, czasem nawet pojawia się ten dreszczyk, co przy Wiecznej Wojnie (trudno nie porównywać, mimo najszczerszych chęci). Natomiast tom wieńczący...
Tom drugi okazał się o wiele gorszy od części pierwszej, choć może "gorszy" to złe słowo - był po prostu diametralnie inny, a całościowo to i tak bardzo dobry komiks jest. A jednak - porównań do rewelacyjnej "Wiecznej Wojny" się nie uniknie. Obie części różnią się klimatem, sposobem narracji (oraz osobą narratora), tempem akcji, a także wymową. Nie jest to już zawoalowana relacja z wojny w Wietnamie, tylko czyste sci-fi. Mimo wszystko: warto przeczytać, ale nie jest to żaden "must read".
Więcej o komiksach piszę na fb.com/polishpopkulture
Tom drugi okazał się o wiele gorszy od części pierwszej, choć może "gorszy" to złe słowo - był po prostu diametralnie inny, a całościowo to i tak bardzo dobry komiks jest. A jednak - porównań do rewelacyjnej "Wiecznej Wojny" się nie uniknie. Obie części różnią się klimatem, sposobem narracji (oraz osobą narratora), tempem akcji, a także wymową. Nie jest to już zawoalowana...
Nieco odstaje poziomem od "Wiecznej wojny", ale to wciąż bardzo dobry komiks.
Nieco odstaje poziomem od "Wiecznej wojny", ale to wciąż bardzo dobry komiks.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJoe Haldeman (scenariusz) i Marvano (rysunki) zdecydowali się nie adaptować drugiej części trylogii, czyli "Wiecznego pokoju" i od razu przeszli do "Wiecznej wolności". To niebywałe, jak bardzo różni się "Wieczna wolność" od "Wiecznego pokoju". W przypadku komiksu mogę tylko porównać szatę graficzną, ilustracje Marvano, ale treść to już zupełnie inne motywy. Wątki leżą na innej skali, w innym układzie.
"Wieczna wojna" dotyczyła konfliktu z obcą rasą. Komiks przedstawiał cały bezsens wojny, odwoływał się do wspomnień autora w odniesieniu do jego historii z Wietnamie. Jak wielu innych pisarzy, którzy w konflikcie uczestniczyli, przeniósł później na karty powieści swoją wściekłość. W komiksie zostało to zachowane, ten beznadziejny los żołnierza, który szedł na śmierć. "Wieczna wojna" to arcydzieło wśród powieści graficznych, z każdej strony uderzała w nas rozpacz. To się czuło.
A "Wieczna wolność"? To coś innego, komiks wybitny, poważne (i odważne) sci-fi, inne pytania, zupełnie inny nastrój, bardzo filozoficzny i refleksyjny. Bliższy Asimovowi, czy z nowszych rzeczy, leżący dość blisko "Końca śmierci" (trzecia część "Problemu trzech ciał" Cixin Liu). Tak czułem. Powaga, pytania ostateczne o nasze istnienie, realny koniec ludzkości. Wcześniej natomiast obserwujemy bardzo intrygujący zamysł o spłaszczeniu jednostki i powstanie Człowieka. I są tutaj poruszane takie kwestie, że chcemy od razu przejść do realnej i żywej dyskusji.
Haldeman wchodzi na pole z pytaniami egzystencjalnymi bardzo odważnie, pisze science-fiction niezwykle wytrawne, zahacza o socjologiczny wymiar. W swoim tekście mówi o powstaniu Człowieka, nowego tworu, który jest kumulacją miliardów ludzi. Nie liczy się jednostka, a "Wieczna wolność" opowiada właśnie o małej grupce, która przeżyła "Wieczna wojnę" i teraz walczy o swoje istnienie.
Powtórzę, niebywałe. Czytałem "Wieczną wolność" z jednej strony jako kontynuację opowieści z tego konkretnego świata, ale czasem zapominałem, że to rzecz połączona z pierwszym epizodem, tak ważnym dla światowego komiksu. "Wieczna wojna" się skończyła, to wynika jasno z treści, Haldeman pisze teraz o samej potrzebie życia. Po co? W jakim celu? Może lepiej dać sobie spokój, odpuścić pragnienia i zmiażdżyć jednostkę i indywidualizm. Przecież to wszystko doprowadziło do wojny dwóch ras, które nic o sobie nie wiedziały, nie miały sobie nic do zarzucenia, nie zaszkodziły sobie. Pamiętamy bowiem "Wieczną wojnę" i tę walkę najczęściej zupełnie o nic. Było tylko cierpienie.
Jest to więc komiks niezwykły. Hard sci-fi, często monumentalny, nierzadko najbliżej człowieka jak się tylko da. Finał dostarcza bardzo dużych emocji. Coś się kończy, człowiek wydaje się tkwić od początku w czymś nierealnym. Po lekturze myślimy o tym, o naszym znaczeniu, o miejscu we wszechświecie. Jesteśmy tylko drobinką. A Marvano narysował to w swoim stylu. Zaangażowany, realistyczny, najpiękniejszy w kosmosie i przekazaniu technicznych szczegółów. Ale też ze smutkiem wyrysowanym tak przejmująco w postaciach.
Joe Haldeman (scenariusz) i Marvano (rysunki) zdecydowali się nie adaptować drugiej części trylogii, czyli "Wiecznego pokoju" i od razu przeszli do "Wiecznej wolności". To niebywałe, jak bardzo różni się "Wieczna wolność" od "Wiecznego pokoju". W przypadku komiksu mogę tylko porównać szatę graficzną, ilustracje Marvano, ale treść to już zupełnie inne motywy. Wątki leżą na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiąg dalszy Wiecznej Wojny tych samych autorów. Tutaj wydarzenia przedstawione są z perspektywy żony bohatera pierwszej serii. Temat przewodni to podróż i ucieczka z matni, bo wyobcowani, prawdziwi ludzie mają już dość sytuacji, w której się znaleźli, czując się jak element eksperymentu, postanawiają sprawdzić, co się stanie gdy przeniosą się w czasie. A zakończenie jest doprawdy...zaskakujące. Tak, czy inaczej przepiękne rysunki Marvano i wciągająca historia nie pozwalają się oderwać od komiksu. Polecam oba komiksy wszystkim fanom gatunku sci-fi, podróży kosmicznych, itp.
Ciąg dalszy Wiecznej Wojny tych samych autorów. Tutaj wydarzenia przedstawione są z perspektywy żony bohatera pierwszej serii. Temat przewodni to podróż i ucieczka z matni, bo wyobcowani, prawdziwi ludzie mają już dość sytuacji, w której się znaleźli, czując się jak element eksperymentu, postanawiają sprawdzić, co się stanie gdy przeniosą się w czasie. A zakończenie jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKontynuacja dzieła wybitnego to bardzo trudne zadanie, obarczone wieloma czynnikami takimi jak oczekiwania fanów, świeżość, klimat, styl i tempo opowiadanej historii. Niewielu się to udaje a sequele bardzo często nie dorównują pierwowzorom. Tak jest i w tym przypadku. "Wieczna wolność" to, w skrócie, historia kilkunastu dziadków, którzy postanawiają uciec z planety. Tyle. Kropka. Brak tu wszystkiego co sprawiło, że "Wieczna wojna" jest komiksem wybitnym. Realizm pierwowzoru opierał się na rzeczywistych zapiskach szeregowca Haldemana z wojny wietnamskiej, ukazujących bezduszną, głupią, uzbrojoną po zęby machinę wojenną, będącą tworem ślepego systemu. Historia ta, przeniesiona w realia science-fiction, stworzyła powalający klimat odhumanizowania, bezradności i małości człowieka w dobie ultranowoczesnej technologii wojennej. Główny bohater jest tu tylko nic nie znaczącym pionkiem gdyż ramy opowiadania są tak szerokie, jak szeroki jest kosmos. Za to kocham pierwowzór. Część druga to jakieś nieporozumienie. Historia skupia się na grupce ocalałych z części pierwszej żołnierzy, teraz już dziadków i ich niedopasowania do współczesnego modelu życia. Niestety nie jest nam dane poznać "współczesnych ludzi" gdyż fabuła skupia się prawie wyłącznie na naszych geriatrycznych bohaterach i ich perypetiach. Zakończenie całej serii jest tragiczne. Jest obrazą dla części pierwszej. Rysunki, pomimo że bardzo ładne, również nie są w klimacie "Wiecznej wojny", choć wyszły spod ręki tego samego rysownika. Jedyne co można uznać za plus to sceny w kosmosie - malutkie statki na tle olbrzymich krążowników ukazujące jak mikroskopijny jest człowiek w skali wszechświata. Ogólnie, fanom zdecydowanie nie polecam.
Kontynuacja dzieła wybitnego to bardzo trudne zadanie, obarczone wieloma czynnikami takimi jak oczekiwania fanów, świeżość, klimat, styl i tempo opowiadanej historii. Niewielu się to udaje a sequele bardzo często nie dorównują pierwowzorom. Tak jest i w tym przypadku. "Wieczna wolność" to, w skrócie, historia kilkunastu dziadków, którzy postanawiają uciec z planety. Tyle....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdzieś tam w zamierzchłej przeszłości czytałem cykl Heldemana. Z tego co pamiętam był dobry. Teraz postanowiłem sięgnąć po wersję komiksową.
Pierwsza część „Wieczna wojna” przypadła mi do gustu. Kontynuacja jednak już trochę mniej, jednak było warto.
Plusy:
- dość wierne przeniesieni historii z książki na komiks;
- ciekawie przedstawione losy Mandelli i jego przyjaciół po zakończeniu wojny;
- oryginalna wizja przyszłości rasy ludzkiej jako zbiorowej świadomości Człowieka;
- przewidzenie dokąd zmierza ewolucja jest niemożliwe do przewidzenia;
- pierwsze dwie części naprawdę wciągają, trzecia jakaś taka bezbarwna;
- człowiek zawsze będzie poszukiwał swojego miejsca w świecie;
- każdy ma swoje marzenia i cele do których będzie uporczywie dążył;
- jednostka też ma swoje prawo walki o godne życie;
- bardzo dobra kreska Marvano, rysunki wyraziste, oddające fabułę.
Minusy:
- trzecia część zdecydowanie odbiega poziomem na minus;
- samo zakończenia jakieś takie nijakie, brakło chyba pomysłu, nie pasuje do całej historii.
Ogółem komiks dobry.
Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości czytałem cykl Heldemana. Z tego co pamiętam był dobry. Teraz postanowiłem sięgnąć po wersję komiksową.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część „Wieczna wojna” przypadła mi do gustu. Kontynuacja jednak już trochę mniej, jednak było warto.
Plusy:
- dość wierne przeniesieni historii z książki na komiks;
- ciekawie przedstawione losy Mandelli i jego przyjaciół po...
Niezła kontynuacja. Pozycja tylko solidna w porównaniu z poprzednikiem. A poprzednik to jeden z najlepszych komiksów s-f ever.
Niezła kontynuacja. Pozycja tylko solidna w porównaniu z poprzednikiem. A poprzednik to jeden z najlepszych komiksów s-f ever.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tocałość bardzo dobra - choć strasznie trąci myszką (podobnie jak wieczna wojna) zarówno jeśli chodzi o prezentowane wartości jak i szatę graficzną
całość bardzo dobra - choć strasznie trąci myszką (podobnie jak wieczna wojna) zarówno jeśli chodzi o prezentowane wartości jak i szatę graficzną
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW przeciwieństwie do innych opinii, mnie się drugi integral podobał nawet bardziej niż pierwszy. Nie należę do fanów literatury militarystycznej i choć przekaz "Wiecznej wojny" był jasny, a nie można jej też nazwać tylko space operą, to jednak wciąż jest to opowieść o żołnierzach, nawet jeśli nie palących się do bezsensownej walki.
"Wieczna wolność" zaś, to opowieść o ludziach i ich poszukiwaniu własnego miejsca, a w tym wszystkim przeplata się nawet sens istnienia. Pięknie ukazuje dążenie człowieka - i nie nawet dążenie do celu. Człowiek zawsze będzie "dążył", nawet jeśli cel nie jest właściwie określony... Nigdy nie godzimy się z nadejściem nowego porządku, nawet jeśli nie widzimy jasnej alternatywy.
Graficznie jest wspaniale. Każda karta to uczta dla oka, a każdy fan SF po prostu musi to zobaczyć, bo nawet mówiąc, że to majstersztyk, nie mówię nic.
W przeciwieństwie do innych opinii, mnie się drugi integral podobał nawet bardziej niż pierwszy. Nie należę do fanów literatury militarystycznej i choć przekaz "Wiecznej wojny" był jasny, a nie można jej też nazwać tylko space operą, to jednak wciąż jest to opowieść o żołnierzach, nawet jeśli nie palących się do bezsensownej walki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wieczna wolność" zaś, to opowieść o...
W odróżnieniu od genialnej "Wiecznej wojny", która przedstawia rozterki wojenne z perspektywy jednego z żołnierzy, tak w "Wiecznej wolności" mamy do czynienia z rozważaniami filozoficznymi. Bohaterami nadal są nasi dobrze znani "staruszkowie", którzy kontynuują starania nadania sensu swojemu życiu, przeżycia go po swojemu a nie na dyktando jakiś nieznanych osób czy sił. Ten wątek powtarza się z pierwszego komiksu, jednak tutaj nie jest dyskutowana zasadność wojny i przystosowanie się człowieka do zmieniających warunków lecz cel życia, jego sens i umiejscowienie na wielkiej planszy ogromu wszechświata.
Pierwsze dwie z trzech części to ciekawe s-f, które podsuwa pewne wątki do rozmyśleń, np. postęp cywilizacyjny i ewolucyjny, akceptacja (lub jej brak) tych zmian. Trzecia część zaskakuje jednak, gdyż historia skręca w wyjaśnienia z "zupełnie innej parafii". Finał historii nie był dla mnie do końca satysfakcjonujący, jednak jest na tyle ciekawy, że nie umniejsza on oceny w sposób znaczący. Widocznym minusem są głupotki fabularne, którymi nadrabiane są małe możliwości narracyjne przy dość szybkiej akcji. Plusem są na pewno rysunki i utrzymanie wszystkiego w s-f, chociaż w mniejszym stopniu zaskakującym po przeczytaniu "Wiecznej wojny".
Zdecydowanie polecam jako kontynuacja (obowiązkowej) "Wiecznej wojny", jednak zalecam na podejście do tej pozycji (a zwłaszcza trzeciej części) z pewną dozą wyobraźni - niekonieczne z poletka science-fiction.
W odróżnieniu od genialnej "Wiecznej wojny", która przedstawia rozterki wojenne z perspektywy jednego z żołnierzy, tak w "Wiecznej wolności" mamy do czynienia z rozważaniami filozoficznymi. Bohaterami nadal są nasi dobrze znani "staruszkowie", którzy kontynuują starania nadania sensu swojemu życiu, przeżycia go po swojemu a nie na dyktando jakiś nieznanych osób czy sił. Ten...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKontynuacja jednego z dwóch najwspanialszych komiksów na świecie niestety nieco zawodzi. Część wątków do wycięcia (po co właściwie w fabule są omni?), część jest trochę za płytką metafizyką. Tym niemniej to jednak TA MARKA, kreska Marvano jest chyba jeszcze lepsza niż poprzednio... 6,5/10
Kontynuacja jednego z dwóch najwspanialszych komiksów na świecie niestety nieco zawodzi. Część wątków do wycięcia (po co właściwie w fabule są omni?), część jest trochę za płytką metafizyką. Tym niemniej to jednak TA MARKA, kreska Marvano jest chyba jeszcze lepsza niż poprzednio... 6,5/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie to samo, co Wieczna Wojna. Rysunki już nie te... Niemniej jednak pierwsze dwa z trzech tomów Wiecznej Wolności momentami dają radę. Wzbudzają ciekawość, pojawia się uczucie ekscytacji przy planowaniu podróży międzygwiezdnej, czasem nawet pojawia się ten dreszczyk, co przy Wiecznej Wojnie (trudno nie porównywać, mimo najszczerszych chęci). Natomiast tom wieńczący trylogię to lucyferiański, new age'owski bełkot, który wieje nudą i powoduje irytację. Książki nie czytałem, więc ciężko mi powiedzieć, czy Haldemanowi zabrakło pomysłu, czy w pierwowzorze miało to jakiś sens. Wątpię, a na truciznę new age'u jestem wyjątkowo uczulony. Nie polecam.
To nie to samo, co Wieczna Wojna. Rysunki już nie te... Niemniej jednak pierwsze dwa z trzech tomów Wiecznej Wolności momentami dają radę. Wzbudzają ciekawość, pojawia się uczucie ekscytacji przy planowaniu podróży międzygwiezdnej, czasem nawet pojawia się ten dreszczyk, co przy Wiecznej Wojnie (trudno nie porównywać, mimo najszczerszych chęci). Natomiast tom wieńczący...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTom drugi okazał się o wiele gorszy od części pierwszej, choć może "gorszy" to złe słowo - był po prostu diametralnie inny, a całościowo to i tak bardzo dobry komiks jest. A jednak - porównań do rewelacyjnej "Wiecznej Wojny" się nie uniknie. Obie części różnią się klimatem, sposobem narracji (oraz osobą narratora), tempem akcji, a także wymową. Nie jest to już zawoalowana relacja z wojny w Wietnamie, tylko czyste sci-fi. Mimo wszystko: warto przeczytać, ale nie jest to żaden "must read".
Więcej o komiksach piszę na fb.com/polishpopkulture
Tom drugi okazał się o wiele gorszy od części pierwszej, choć może "gorszy" to złe słowo - był po prostu diametralnie inny, a całościowo to i tak bardzo dobry komiks jest. A jednak - porównań do rewelacyjnej "Wiecznej Wojny" się nie uniknie. Obie części różnią się klimatem, sposobem narracji (oraz osobą narratora), tempem akcji, a także wymową. Nie jest to już zawoalowana...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to