Głupie, płaskie, totalnie nie warte uwagi i czasu.
Może to kwestia innego niż moje 'poczucia humoru' aułtora (szowinistyczny humorek), ale to było naprawdę czerstwe i żałosne.
Styl równie marny, jak znikomy humor. Nudy. Przegadane nudy.
O Francji znajdzie się trylion lepszych książek...
Zapewne zbyt wiele sobie obiecywałam po streszczeniu.
Książka oddana do biblioteki, niech cieszy kogoś innego.
Ja do niej NA PEWNO nie wrócę.
Głupie, płaskie, totalnie nie warte uwagi i czasu.
Może to kwestia innego niż moje 'poczucia humoru' aułtora (szowinistyczny humorek), ale to było naprawdę czerstwe i żałosne.
Styl równie marny, jak znikomy humor. Nudy. Przegadane nudy.
O Francji znajdzie się trylion lepszych książek...
Zapewne zbyt wiele sobie obiecywałam po streszczeniu.
Książka oddana do biblioteki,...
Z wahaniem, ale dałem 6 (w grę wchodziło 5,5 - tak dla jasności). I w zasadzie nie wiem, czemu ją dokończyłem :) Tzn. wiem, bo zaczęło się kręcić w pikantną stronę. Co było wcześniej? I zabawnie, i nudnie. Zapewne jak to w Paryżu i dziesiątkach innych miast świata. Pan Clark dobrze operuje słowem, ma oko do szczegółów, ale... Ale to tak jakby genialnemu malarzowi, który od półwiecza prowadzi firmę "Wymalujemy każdy pokój, każdy dom!", kazać zrobić kopię "Bitwy pod Grunwaldem". Niby to samo, ale jednak inne. I tak jest z książką pana Stephena. Niby ma śmieszyć, ale częściej nuży. Co chyba autor zrozumiał pod koniec.
Zrozum mnie dobrze, ja się na angielskim humorze wychowałem i mam go we krwi. Ale tu coś nie zagrało. Niemniej sięgnę po tom drugi, by sprawdzić, czy mr Clark wyciągnął lekcję.
PS. Szeeeeeerokim łukiem omijajcie audiobooka. Brrrr.
Z wahaniem, ale dałem 6 (w grę wchodziło 5,5 - tak dla jasności). I w zasadzie nie wiem, czemu ją dokończyłem :) Tzn. wiem, bo zaczęło się kręcić w pikantną stronę. Co było wcześniej? I zabawnie, i nudnie. Zapewne jak to w Paryżu i dziesiątkach innych miast świata. Pan Clark dobrze operuje słowem, ma oko do szczegółów, ale... Ale to tak jakby genialnemu malarzowi, który od...
Stephen Clarcke - typowy Anglik klasy średniej - podejmuje pracę w Paryżu i w serii książek opisuje swoje przygody i spostrzeżenia.
Animozje Anglików i Francuzów sięgają chyba średniowiecza i w pewnym sensie trwają do dziś. Każdy naród ma swoje zalety i przywary wynikające z przeświadczenia o własnej wielkości.
Anglik - trochę wycofany, obserwator, który nie stroni od krytyki. Podana jest ona jednak w zabawny sposób, choć momentami wyolbrzymia opisywane sytuacje. Powiela też sporo stereotypów, a dzisiaj społeczeństwa są już tak wymieszane, że może trudno znaleźć prawdziwego Anglika czy Francuza. Nie raz jednak podczas czytania wybuchałam śmiechem., więc lektura spełniła swoje zadanie.
Książka nie ma zbyt wielu pochlebnych opinii, jednak zachęcam do jej przeczytania, jeśli tylko nie podejdzie się do tego tak w 100 % na serio.
Stephen Clarcke - typowy Anglik klasy średniej - podejmuje pracę w Paryżu i w serii książek opisuje swoje przygody i spostrzeżenia.
Animozje Anglików i Francuzów sięgają chyba średniowiecza i w pewnym sensie trwają do dziś. Każdy naród ma swoje zalety i przywary wynikające z przeświadczenia o własnej wielkości.
Anglik - trochę wycofany, obserwator, który nie stroni od...
Książka może i nie porywa fabułą, ale jest napisana humorystycznym językiem świadczącym o wnikliwym spojrzeniu na świat oraz literackim obyciu, który umożliwia żywo zwizualizować komizm sytuacji, pozwala też poznać niepospolitość francuskiego narodu.
Książka może i nie porywa fabułą, ale jest napisana humorystycznym językiem świadczącym o wnikliwym spojrzeniu na świat oraz literackim obyciu, który umożliwia żywo zwizualizować komizm sytuacji, pozwala też poznać niepospolitość francuskiego narodu.
Przyjemne czytadełko. Ciekawa, zabawna opowieść pełna francusko-angielskich stereotypów i mini-przewodnik o tym, jak osiągnąć sukces w Paryżu (w różnych aspektach).
Książka pewnie zrobiłaby na mnie większe wrażenie, jeśli nie przeczytałabym wcześniej "Paryża na widelcu" tego samego autora, który pogłębia i rozwija temat radzenia sobie we francuskiej stolicy.
PS Urocze ilustracje ślimaka
Przyjemne czytadełko. Ciekawa, zabawna opowieść pełna francusko-angielskich stereotypów i mini-przewodnik o tym, jak osiągnąć sukces w Paryżu (w różnych aspektach).
Książka pewnie zrobiłaby na mnie większe wrażenie, jeśli nie przeczytałabym wcześniej "Paryża na widelcu" tego samego autora, który pogłębia i rozwija temat radzenia sobie we francuskiej stolicy.
Po przeczytaniu kilkunastu kryminałów stwierdziłam, że potrzebuję czegoś lżejszego. A książki Clarke'a wszyscy zachwalają, więc sięgnęłam po jedną z nich.
Paul West jest typowym Brytyjczykiem, który przeprowadza się do Paryża. A we Francji wszystko okazuje się być inne. Z czasem Paul się przyzwyczaja powiedziałabym, że asymiluje.
Były zabawne momenty ale w całości książka niesamowicie mnie nudziła. Cały czas miałam wrażenie, że głównemu bohaterowi zależy jedynie na zaliczeniu kolejnej Francuzki. Nie podobało mi się. Mimo że czyta się szybko.
Po przeczytaniu kilkunastu kryminałów stwierdziłam, że potrzebuję czegoś lżejszego. A książki Clarke'a wszyscy zachwalają, więc sięgnęłam po jedną z nich.
Paul West jest typowym Brytyjczykiem, który przeprowadza się do Paryża. A we Francji wszystko okazuje się być inne. Z czasem Paul się przyzwyczaja powiedziałabym, że asymiluje.
Frenemies - tak można określić stosunek pomiędzy Anglikami a Francuzami, który wyłania się z tej książki. Tylko że w sumie jest to mocno nieodkrywcze spostrzeżenie. Że do tego wniosku ostatecznie zmierzamy, było też do przewidzenia.
Przy czym Autor bez wątpienia potrafi operować słowem. Książkę czyta się bardzo płynnie. Prezentowany tutaj w dużej mierze szowinistyczny humor z biegiem lat na szczęście stracił na atrakcyjności. I to od razu w dwóch płaszczyznach: po pierwsze jeśli chodzi o traktowanie kobiet (mówienie o swoich dziewczynach "moja Francuzeczka", jakby poza faktem bycia francuską kobietą cała reszta była całkowicie obojętna), po drugie stereotypowe traktowanie całej nacji połączone z poczuciem wyższości swojego set of mind. Nawet jeżeli okazjonalnie krytykowane są aspekty zwłaszcza kulinarnej kultury brytyjskiej.
Jest w tej książce jedna dobra rzecz: ciekawa obserwacja zależności osobisto-finansowo-pracowo-polityczno-biznesowych we Francji i trochę o tym, co uchodzi za normalne w Brytanii.
Ale jeśli nie jesteście turystycznie we Francji aktywnymi Brytyjczykami płci męskiej powyżej pięćdziesiątki, którzy być może znajdą w tej książce pewną przyjemność reminiscencji i porównań, możecie sięgnąć od razu po inną lekturę. Jeśli ma być o Francji specyfice i kolorycie, to np. Peter Mayle Rok w Prowansji - tam też Brytyjczyk o Francji z humorem i ironią, ale na tle specyfiki, która wkurzyłaby lub zachwyciła lub rozśmieszyła każdego, nie tylko Brytyjczyka płci męskiej powyżej pięćdziesiątki.
W sumie to naprawdę nie wiem, dlaczego ja tę książkę w ogóle przeczytałam do końca.
Frenemies - tak można określić stosunek pomiędzy Anglikami a Francuzami, który wyłania się z tej książki. Tylko że w sumie jest to mocno nieodkrywcze spostrzeżenie. Że do tego wniosku ostatecznie zmierzamy, było też do przewidzenia.
Przy czym Autor bez wątpienia potrafi operować słowem. Książkę czyta się bardzo płynnie. Prezentowany tutaj w dużej mierze szowinistyczny...
Typowy Brytyjczyk, który ma w sobie coś z Clarcksona. Jest zrzędą le w ten uroczy i zabawny dla nas sposób. Śmiałam się na głos podczas czytania, wróciłam po latach i nadal odbieram książkę w ten sam pozytywny sposób.
Typowy Brytyjczyk, który ma w sobie coś z Clarcksona. Jest zrzędą le w ten uroczy i zabawny dla nas sposób. Śmiałam się na głos podczas czytania, wróciłam po latach i nadal odbieram książkę w ten sam pozytywny sposób.
Pogrążona w przerabianiu ambitnej listy książek na 2021. rok zapomniałam trochę o pewnym ważnym, przysługującym każdemu prawie. Prawie do lekkiej, rozrywkowej literatury.
Myślę, że 'A year in the Merde' jest świetnym przedstawicielem tego gatunku. Nieraz wybuchłam śmiechem czytając o potyczkach Paula w Paryżu, który okazał się tak inny kulturowo od jego rodzinnej Anglii.
Polecam przeczytać tę książkę w oryginale, bo wydaję mi się, że niektóre żarty i niuanse językowe są bardzo ciężkie, czy wręcz niemożliwe do przetłumaczenia.
Pogrążona w przerabianiu ambitnej listy książek na 2021. rok zapomniałam trochę o pewnym ważnym, przysługującym każdemu prawie. Prawie do lekkiej, rozrywkowej literatury.
Myślę, że 'A year in the Merde' jest świetnym przedstawicielem tego gatunku. Nieraz wybuchłam śmiechem czytając o potyczkach Paula w Paryżu, który okazał się tak inny kulturowo od jego rodzinnej Anglii....
Świetna książka. Miała też szczęście do tłumacza. Uśmiałam się setnie. Błyskotliwa, autoironiczna ze wspaniałymi obserwacjami życia we współczesnej Francji. Gorąco polecam.
Świetna książka. Miała też szczęście do tłumacza. Uśmiałam się setnie. Błyskotliwa, autoironiczna ze wspaniałymi obserwacjami życia we współczesnej Francji. Gorąco polecam.
Swoisty poradnik zachowań Francuzów oczami Anglika. Zabawne wytykanie przyzwyczajeń obu narodów w zgrabnej opowieści Stephena Clarke’a. Ubawiłam się przy walce z psimi kupami, brakiem znajomości języków, (co dowodzi, że nie trzeba znać français, aby poderwać kilka pięknych kobiet i dobrze się urządzić) oraz machlojom cynicznego szefa głownego bohatera. Czy Anglik może stworzyć sieć herbaciarni w kraju, gdzie absolutnie nie pija się herbaty? Merde! A właśnie, że tak!
Swoisty poradnik zachowań Francuzów oczami Anglika. Zabawne wytykanie przyzwyczajeń obu narodów w zgrabnej opowieści Stephena Clarke’a. Ubawiłam się przy walce z psimi kupami, brakiem znajomości języków, (co dowodzi, że nie trzeba znać français, aby poderwać kilka pięknych kobiet i dobrze się urządzić) oraz machlojom cynicznego szefa głownego bohatera. Czy Anglik może...
Moja ocena jest za wysoka i wynika z sentymentu do Paryża.Paryż dziś już taki nie jest .Masa bezdomnych obcokrajowców którzy śpią na ulicy.Jest trochę śmiesznych momentów.Kto chce zwiedzić Paryż może przeczytać.Napisano prawdę o niegrzecznych paryskich kelnerach.Oni są chamscy nawet wobec rodowitych paryżan.Taki mają styl.
Moja ocena jest za wysoka i wynika z sentymentu do Paryża.Paryż dziś już taki nie jest .Masa bezdomnych obcokrajowców którzy śpią na ulicy.Jest trochę śmiesznych momentów.Kto chce zwiedzić Paryż może przeczytać.Napisano prawdę o niegrzecznych paryskich kelnerach.Oni są chamscy nawet wobec rodowitych paryżan.Taki mają styl.
Przeczytałam tę książkę drugi raz po sporej przerwie i stwierdziłam, że nie wiem, co mi się w niej tak podobało. Bohater spędza w Paryżu rok, ale o samym mieście nie mówi prawie nic. Zamiast spróbować poznać francuską kulturę i zwyczaje, on jedynie się z nich naśmiewa. Kilka śmiesznych momentów może się znajdzie, ale czytanie w każdym rozdziale na którą tym razem kobietę napalony jest Paul i co wyczynia jego wacuś (serio?) to zdecydowanie nie jest to, na co liczyłam.
Przeczytałam tę książkę drugi raz po sporej przerwie i stwierdziłam, że nie wiem, co mi się w niej tak podobało. Bohater spędza w Paryżu rok, ale o samym mieście nie mówi prawie nic. Zamiast spróbować poznać francuską kulturę i zwyczaje, on jedynie się z nich naśmiewa. Kilka śmiesznych momentów może się znajdzie, ale czytanie w każdym rozdziale na którą tym razem kobietę...
Ok, jest wiele książek o ludziach w obcym mieście/kraju i ich przygodach, i są zazwyczaj mniej niż bardziej udane. Sęk w tym, że takie opowieści wychodzą tylko ludziom, którzy mają dar opowiadania i potrafią zwykłą historię przedstawić tak, że właściwie czytając ją można umrzeć ze śmiechu/strachu/podziwu itd. Stephen Clarke jest jedną z takich osób, ale od razu uściślam: czytałam książkę w oryginale, po angielsku, więc mogły zadziałać oryginalne humor i gry słowne. Naprawdę rzadko śmieję się nad książką, a tutaj tych momentów było wiele. Polecam i zasiadam do kolejnych części.
Ok, jest wiele książek o ludziach w obcym mieście/kraju i ich przygodach, i są zazwyczaj mniej niż bardziej udane. Sęk w tym, że takie opowieści wychodzą tylko ludziom, którzy mają dar opowiadania i potrafią zwykłą historię przedstawić tak, że właściwie czytając ją można umrzeć ze śmiechu/strachu/podziwu itd. Stephen Clarke jest jedną z takich osób, ale od razu uściślam:...
Opowieść, tak jak sugeruje tytuł skupiona jest na fekaliach. I jest to zarówno psie guano, w które notorycznie wdeptuje narrator, jak również nieciekawe sytuacje w jakie się wplątuje. O psich odchodach pisze długo, z pasją, lecz w końcu staje się to nużące, bo ileż można się podniecać tym, że jedni mieszkańcy Paryża nie sprzątają po swoich czworonogach, a inni trafiają do szpitala, ponieważ się na takich "pamiątkach" pośliznęli. Książka bardzo nierówna. Są momenty, gdy zaśmiewałam się do utraty tchu, na przykład gdy nasz uroczy Anglik usiłował załatwić coś we francuskich urzędach ("zaświadczenie o ślubie cywilnym wszystkich chomików, które hodowałem od 1985 roku" ubawiło mnie setnie). Takie właśnie opisy sprawiały, że Francja wydała mi się bardzo podobna do Polski, w swojej uciążliwości załatwiania spraw, nieustannych strajkach związków zawodowych, kumoterstwie i wszechwładzy znajomości. Niektóre ze spostrzeżeń autora są celne, lecz, niestety, więcej jest infantylnych. Jego brak zrozumienia, że Francuzów może bawić co innego niż Anglików, czy też dziwaczny sposób wybierania sobie partnerki życiowej sprawiają, że czytelnik nabiera do przedstawionych sytuacji dystansu. Intryga opisana w powieści nie zawsze spełnia wymogi prawdopodobieństwa, cudowne zbiegi okoliczności i właściwe kobiety, które wszystko głównemu bohaterowi załatwią, to zbyt wiele szczęścia na raz. Najdziwniejsze jest jednak to, że pomimo wyśmiewania wad Francuzów, autor nie wyobraża sobie powrotu do rodzinnego kraju i życia wśród nudnych Anglików. Życzmy mu więc "merde" czyli sukcesu po francusku.
Opowieść, tak jak sugeruje tytuł skupiona jest na fekaliach. I jest to zarówno psie guano, w które notorycznie wdeptuje narrator, jak również nieciekawe sytuacje w jakie się wplątuje. O psich odchodach pisze długo, z pasją, lecz w końcu staje się to nużące, bo ileż można się podniecać tym, że jedni mieszkańcy Paryża nie sprzątają po swoich czworonogach, a inni trafiają do...
Osoba z zewnątrz ma najczęściej obiektywniejszy punkt widzenia. Dla miejscowych wszystko jest normalne, tylko ktoś obcy widzi śmiesznostki. Tak właśnie jest tutaj - widzimy Paryż oczami Anglika. Autor ma przy okazji świetne poczucie humoru. Czyta się (lub słucha jak ja) jednym tchem.
Osoba z zewnątrz ma najczęściej obiektywniejszy punkt widzenia. Dla miejscowych wszystko jest normalne, tylko ktoś obcy widzi śmiesznostki. Tak właśnie jest tutaj - widzimy Paryż oczami Anglika. Autor ma przy okazji świetne poczucie humoru. Czyta się (lub słucha jak ja) jednym tchem.
Książka jest dobra na poprawę humoru. Czytając ją człowiek śmieje się z różnic kulturowych.
Brytyjczyk przyjeżdża na rok do pracy do Paryża i od pierwszej chwili dostrzega różnice kulturowe. Związane są z tym różne gafy i porażki. Nasz bohater nie do końca umie odnaleźć się w Paryżu dostosowanym tylko dla francuzów.
Autor w sposób lekki i przyjemny opisuje różne anegdoty i historię głównego bohaterka.
Książka jest dobra na poprawę humoru. Czytając ją człowiek śmieje się z różnic kulturowych.
Brytyjczyk przyjeżdża na rok do pracy do Paryża i od pierwszej chwili dostrzega różnice kulturowe. Związane są z tym różne gafy i porażki. Nasz bohater nie do końca umie odnaleźć się w Paryżu dostosowanym tylko dla francuzów.
Autor w sposób lekki i przyjemny opisuje różne anegdoty i...
Nie zainteresowała mnie
Nie zainteresowała mnie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłupie, płaskie, totalnie nie warte uwagi i czasu.
Może to kwestia innego niż moje 'poczucia humoru' aułtora (szowinistyczny humorek), ale to było naprawdę czerstwe i żałosne.
Styl równie marny, jak znikomy humor. Nudy. Przegadane nudy.
O Francji znajdzie się trylion lepszych książek...
Zapewne zbyt wiele sobie obiecywałam po streszczeniu.
Książka oddana do biblioteki, niech cieszy kogoś innego.
Ja do niej NA PEWNO nie wrócę.
Głupie, płaskie, totalnie nie warte uwagi i czasu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże to kwestia innego niż moje 'poczucia humoru' aułtora (szowinistyczny humorek), ale to było naprawdę czerstwe i żałosne.
Styl równie marny, jak znikomy humor. Nudy. Przegadane nudy.
O Francji znajdzie się trylion lepszych książek...
Zapewne zbyt wiele sobie obiecywałam po streszczeniu.
Książka oddana do biblioteki,...
Z wahaniem, ale dałem 6 (w grę wchodziło 5,5 - tak dla jasności). I w zasadzie nie wiem, czemu ją dokończyłem :) Tzn. wiem, bo zaczęło się kręcić w pikantną stronę. Co było wcześniej? I zabawnie, i nudnie. Zapewne jak to w Paryżu i dziesiątkach innych miast świata. Pan Clark dobrze operuje słowem, ma oko do szczegółów, ale... Ale to tak jakby genialnemu malarzowi, który od półwiecza prowadzi firmę "Wymalujemy każdy pokój, każdy dom!", kazać zrobić kopię "Bitwy pod Grunwaldem". Niby to samo, ale jednak inne. I tak jest z książką pana Stephena. Niby ma śmieszyć, ale częściej nuży. Co chyba autor zrozumiał pod koniec.
Zrozum mnie dobrze, ja się na angielskim humorze wychowałem i mam go we krwi. Ale tu coś nie zagrało. Niemniej sięgnę po tom drugi, by sprawdzić, czy mr Clark wyciągnął lekcję.
PS. Szeeeeeerokim łukiem omijajcie audiobooka. Brrrr.
Z wahaniem, ale dałem 6 (w grę wchodziło 5,5 - tak dla jasności). I w zasadzie nie wiem, czemu ją dokończyłem :) Tzn. wiem, bo zaczęło się kręcić w pikantną stronę. Co było wcześniej? I zabawnie, i nudnie. Zapewne jak to w Paryżu i dziesiątkach innych miast świata. Pan Clark dobrze operuje słowem, ma oko do szczegółów, ale... Ale to tak jakby genialnemu malarzowi, który od...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawna i lekka ale prawdziwa. Postacie niewydumane. Miły przerywnik i odskocznia od ambitniejszych pozycji.
Zabawna i lekka ale prawdziwa. Postacie niewydumane. Miły przerywnik i odskocznia od ambitniejszych pozycji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStephen Clarcke - typowy Anglik klasy średniej - podejmuje pracę w Paryżu i w serii książek opisuje swoje przygody i spostrzeżenia.
Animozje Anglików i Francuzów sięgają chyba średniowiecza i w pewnym sensie trwają do dziś. Każdy naród ma swoje zalety i przywary wynikające z przeświadczenia o własnej wielkości.
Anglik - trochę wycofany, obserwator, który nie stroni od krytyki. Podana jest ona jednak w zabawny sposób, choć momentami wyolbrzymia opisywane sytuacje. Powiela też sporo stereotypów, a dzisiaj społeczeństwa są już tak wymieszane, że może trudno znaleźć prawdziwego Anglika czy Francuza. Nie raz jednak podczas czytania wybuchałam śmiechem., więc lektura spełniła swoje zadanie.
Książka nie ma zbyt wielu pochlebnych opinii, jednak zachęcam do jej przeczytania, jeśli tylko nie podejdzie się do tego tak w 100 % na serio.
Stephen Clarcke - typowy Anglik klasy średniej - podejmuje pracę w Paryżu i w serii książek opisuje swoje przygody i spostrzeżenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnimozje Anglików i Francuzów sięgają chyba średniowiecza i w pewnym sensie trwają do dziś. Każdy naród ma swoje zalety i przywary wynikające z przeświadczenia o własnej wielkości.
Anglik - trochę wycofany, obserwator, który nie stroni od...
Zabrałam się z ogromnym zapałem, który malał stopniowo
Zabrałam się z ogromnym zapałem, który malał stopniowo
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka może i nie porywa fabułą, ale jest napisana humorystycznym językiem świadczącym o wnikliwym spojrzeniu na świat oraz literackim obyciu, który umożliwia żywo zwizualizować komizm sytuacji, pozwala też poznać niepospolitość francuskiego narodu.
Książka może i nie porywa fabułą, ale jest napisana humorystycznym językiem świadczącym o wnikliwym spojrzeniu na świat oraz literackim obyciu, który umożliwia żywo zwizualizować komizm sytuacji, pozwala też poznać niepospolitość francuskiego narodu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemne czytadełko. Ciekawa, zabawna opowieść pełna francusko-angielskich stereotypów i mini-przewodnik o tym, jak osiągnąć sukces w Paryżu (w różnych aspektach).
Książka pewnie zrobiłaby na mnie większe wrażenie, jeśli nie przeczytałabym wcześniej "Paryża na widelcu" tego samego autora, który pogłębia i rozwija temat radzenia sobie we francuskiej stolicy.
PS Urocze ilustracje ślimaka
Przyjemne czytadełko. Ciekawa, zabawna opowieść pełna francusko-angielskich stereotypów i mini-przewodnik o tym, jak osiągnąć sukces w Paryżu (w różnych aspektach).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka pewnie zrobiłaby na mnie większe wrażenie, jeśli nie przeczytałabym wcześniej "Paryża na widelcu" tego samego autora, który pogłębia i rozwija temat radzenia sobie we francuskiej stolicy.
PS Urocze...
Po przeczytaniu kilkunastu kryminałów stwierdziłam, że potrzebuję czegoś lżejszego. A książki Clarke'a wszyscy zachwalają, więc sięgnęłam po jedną z nich.
Paul West jest typowym Brytyjczykiem, który przeprowadza się do Paryża. A we Francji wszystko okazuje się być inne. Z czasem Paul się przyzwyczaja powiedziałabym, że asymiluje.
Były zabawne momenty ale w całości książka niesamowicie mnie nudziła. Cały czas miałam wrażenie, że głównemu bohaterowi zależy jedynie na zaliczeniu kolejnej Francuzki. Nie podobało mi się. Mimo że czyta się szybko.
Po przeczytaniu kilkunastu kryminałów stwierdziłam, że potrzebuję czegoś lżejszego. A książki Clarke'a wszyscy zachwalają, więc sięgnęłam po jedną z nich.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPaul West jest typowym Brytyjczykiem, który przeprowadza się do Paryża. A we Francji wszystko okazuje się być inne. Z czasem Paul się przyzwyczaja powiedziałabym, że asymiluje.
Były zabawne momenty ale w całości...
Frenemies - tak można określić stosunek pomiędzy Anglikami a Francuzami, który wyłania się z tej książki. Tylko że w sumie jest to mocno nieodkrywcze spostrzeżenie. Że do tego wniosku ostatecznie zmierzamy, było też do przewidzenia.
Przy czym Autor bez wątpienia potrafi operować słowem. Książkę czyta się bardzo płynnie. Prezentowany tutaj w dużej mierze szowinistyczny humor z biegiem lat na szczęście stracił na atrakcyjności. I to od razu w dwóch płaszczyznach: po pierwsze jeśli chodzi o traktowanie kobiet (mówienie o swoich dziewczynach "moja Francuzeczka", jakby poza faktem bycia francuską kobietą cała reszta była całkowicie obojętna), po drugie stereotypowe traktowanie całej nacji połączone z poczuciem wyższości swojego set of mind. Nawet jeżeli okazjonalnie krytykowane są aspekty zwłaszcza kulinarnej kultury brytyjskiej.
Jest w tej książce jedna dobra rzecz: ciekawa obserwacja zależności osobisto-finansowo-pracowo-polityczno-biznesowych we Francji i trochę o tym, co uchodzi za normalne w Brytanii.
Ale jeśli nie jesteście turystycznie we Francji aktywnymi Brytyjczykami płci męskiej powyżej pięćdziesiątki, którzy być może znajdą w tej książce pewną przyjemność reminiscencji i porównań, możecie sięgnąć od razu po inną lekturę. Jeśli ma być o Francji specyfice i kolorycie, to np. Peter Mayle Rok w Prowansji - tam też Brytyjczyk o Francji z humorem i ironią, ale na tle specyfiki, która wkurzyłaby lub zachwyciła lub rozśmieszyła każdego, nie tylko Brytyjczyka płci męskiej powyżej pięćdziesiątki.
W sumie to naprawdę nie wiem, dlaczego ja tę książkę w ogóle przeczytałam do końca.
Frenemies - tak można określić stosunek pomiędzy Anglikami a Francuzami, który wyłania się z tej książki. Tylko że w sumie jest to mocno nieodkrywcze spostrzeżenie. Że do tego wniosku ostatecznie zmierzamy, było też do przewidzenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzy czym Autor bez wątpienia potrafi operować słowem. Książkę czyta się bardzo płynnie. Prezentowany tutaj w dużej mierze szowinistyczny...
Taka męska wersja Emily in Paris ;)
Taka męska wersja Emily in Paris ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa luzie. Dowcip momentami na siłę wyolbrzymiony. Lepsza chyba do wysłuchania przy gotowaniu niż do czytania.
Na luzie. Dowcip momentami na siłę wyolbrzymiony. Lepsza chyba do wysłuchania przy gotowaniu niż do czytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTypowy Brytyjczyk, który ma w sobie coś z Clarcksona. Jest zrzędą le w ten uroczy i zabawny dla nas sposób. Śmiałam się na głos podczas czytania, wróciłam po latach i nadal odbieram książkę w ten sam pozytywny sposób.
Typowy Brytyjczyk, który ma w sobie coś z Clarcksona. Jest zrzędą le w ten uroczy i zabawny dla nas sposób. Śmiałam się na głos podczas czytania, wróciłam po latach i nadal odbieram książkę w ten sam pozytywny sposób.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPogrążona w przerabianiu ambitnej listy książek na 2021. rok zapomniałam trochę o pewnym ważnym, przysługującym każdemu prawie. Prawie do lekkiej, rozrywkowej literatury.
Myślę, że 'A year in the Merde' jest świetnym przedstawicielem tego gatunku. Nieraz wybuchłam śmiechem czytając o potyczkach Paula w Paryżu, który okazał się tak inny kulturowo od jego rodzinnej Anglii.
Polecam przeczytać tę książkę w oryginale, bo wydaję mi się, że niektóre żarty i niuanse językowe są bardzo ciężkie, czy wręcz niemożliwe do przetłumaczenia.
Pogrążona w przerabianiu ambitnej listy książek na 2021. rok zapomniałam trochę o pewnym ważnym, przysługującym każdemu prawie. Prawie do lekkiej, rozrywkowej literatury.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że 'A year in the Merde' jest świetnym przedstawicielem tego gatunku. Nieraz wybuchłam śmiechem czytając o potyczkach Paula w Paryżu, który okazał się tak inny kulturowo od jego rodzinnej Anglii....
Świetna książka. Miała też szczęście do tłumacza. Uśmiałam się setnie. Błyskotliwa, autoironiczna ze wspaniałymi obserwacjami życia we współczesnej Francji. Gorąco polecam.
Świetna książka. Miała też szczęście do tłumacza. Uśmiałam się setnie. Błyskotliwa, autoironiczna ze wspaniałymi obserwacjami życia we współczesnej Francji. Gorąco polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawna, w angielskiej wersji humoru, niestety bez potrzeby wulgarna. Minus jeden punkt za przesadę w tym względzie.
Zabawna, w angielskiej wersji humoru, niestety bez potrzeby wulgarna. Minus jeden punkt za przesadę w tym względzie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSwoisty poradnik zachowań Francuzów oczami Anglika. Zabawne wytykanie przyzwyczajeń obu narodów w zgrabnej opowieści Stephena Clarke’a. Ubawiłam się przy walce z psimi kupami, brakiem znajomości języków, (co dowodzi, że nie trzeba znać français, aby poderwać kilka pięknych kobiet i dobrze się urządzić) oraz machlojom cynicznego szefa głownego bohatera. Czy Anglik może stworzyć sieć herbaciarni w kraju, gdzie absolutnie nie pija się herbaty? Merde! A właśnie, że tak!
Swoisty poradnik zachowań Francuzów oczami Anglika. Zabawne wytykanie przyzwyczajeń obu narodów w zgrabnej opowieści Stephena Clarke’a. Ubawiłam się przy walce z psimi kupami, brakiem znajomości języków, (co dowodzi, że nie trzeba znać français, aby poderwać kilka pięknych kobiet i dobrze się urządzić) oraz machlojom cynicznego szefa głownego bohatera. Czy Anglik może...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajna pozycja, lekka i bardzo zabawna.
Bardzo fajna pozycja, lekka i bardzo zabawna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekka i wesoła. Momentami też nudna i niezrozumiała, ale jednak mentalnie anglicy są bliźsi polakom niż francuzi.
Lekka i wesoła. Momentami też nudna i niezrozumiała, ale jednak mentalnie anglicy są bliźsi polakom niż francuzi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja ocena jest za wysoka i wynika z sentymentu do Paryża.Paryż dziś już taki nie jest .Masa bezdomnych obcokrajowców którzy śpią na ulicy.Jest trochę śmiesznych momentów.Kto chce zwiedzić Paryż może przeczytać.Napisano prawdę o niegrzecznych paryskich kelnerach.Oni są chamscy nawet wobec rodowitych paryżan.Taki mają styl.
Moja ocena jest za wysoka i wynika z sentymentu do Paryża.Paryż dziś już taki nie jest .Masa bezdomnych obcokrajowców którzy śpią na ulicy.Jest trochę śmiesznych momentów.Kto chce zwiedzić Paryż może przeczytać.Napisano prawdę o niegrzecznych paryskich kelnerach.Oni są chamscy nawet wobec rodowitych paryżan.Taki mają styl.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno tak się nie uśmiałam!
Dawno tak się nie uśmiałam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFrancuzi oczami Anglika. Całkiem miła i przyjemna lektura, trochę zabawna.
Francuzi oczami Anglika. Całkiem miła i przyjemna lektura, trochę zabawna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam tę książkę drugi raz po sporej przerwie i stwierdziłam, że nie wiem, co mi się w niej tak podobało. Bohater spędza w Paryżu rok, ale o samym mieście nie mówi prawie nic. Zamiast spróbować poznać francuską kulturę i zwyczaje, on jedynie się z nich naśmiewa. Kilka śmiesznych momentów może się znajdzie, ale czytanie w każdym rozdziale na którą tym razem kobietę napalony jest Paul i co wyczynia jego wacuś (serio?) to zdecydowanie nie jest to, na co liczyłam.
Przeczytałam tę książkę drugi raz po sporej przerwie i stwierdziłam, że nie wiem, co mi się w niej tak podobało. Bohater spędza w Paryżu rok, ale o samym mieście nie mówi prawie nic. Zamiast spróbować poznać francuską kulturę i zwyczaje, on jedynie się z nich naśmiewa. Kilka śmiesznych momentów może się znajdzie, ale czytanie w każdym rozdziale na którą tym razem kobietę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozbawiła mnie i przeczytałam z zaciekawieniem. Polecam zwłaszcza osobom, które dobrze znają Francję. Kolejny tom niestety już mnie nie zaciekawił.
Rozbawiła mnie i przeczytałam z zaciekawieniem. Polecam zwłaszcza osobom, które dobrze znają Francję. Kolejny tom niestety już mnie nie zaciekawił.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOk, jest wiele książek o ludziach w obcym mieście/kraju i ich przygodach, i są zazwyczaj mniej niż bardziej udane. Sęk w tym, że takie opowieści wychodzą tylko ludziom, którzy mają dar opowiadania i potrafią zwykłą historię przedstawić tak, że właściwie czytając ją można umrzeć ze śmiechu/strachu/podziwu itd. Stephen Clarke jest jedną z takich osób, ale od razu uściślam: czytałam książkę w oryginale, po angielsku, więc mogły zadziałać oryginalne humor i gry słowne. Naprawdę rzadko śmieję się nad książką, a tutaj tych momentów było wiele. Polecam i zasiadam do kolejnych części.
Ok, jest wiele książek o ludziach w obcym mieście/kraju i ich przygodach, i są zazwyczaj mniej niż bardziej udane. Sęk w tym, że takie opowieści wychodzą tylko ludziom, którzy mają dar opowiadania i potrafią zwykłą historię przedstawić tak, że właściwie czytając ją można umrzeć ze śmiechu/strachu/podziwu itd. Stephen Clarke jest jedną z takich osób, ale od razu uściślam:...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść, tak jak sugeruje tytuł skupiona jest na fekaliach. I jest to zarówno psie guano, w które notorycznie wdeptuje narrator, jak również nieciekawe sytuacje w jakie się wplątuje. O psich odchodach pisze długo, z pasją, lecz w końcu staje się to nużące, bo ileż można się podniecać tym, że jedni mieszkańcy Paryża nie sprzątają po swoich czworonogach, a inni trafiają do szpitala, ponieważ się na takich "pamiątkach" pośliznęli. Książka bardzo nierówna. Są momenty, gdy zaśmiewałam się do utraty tchu, na przykład gdy nasz uroczy Anglik usiłował załatwić coś we francuskich urzędach ("zaświadczenie o ślubie cywilnym wszystkich chomików, które hodowałem od 1985 roku" ubawiło mnie setnie). Takie właśnie opisy sprawiały, że Francja wydała mi się bardzo podobna do Polski, w swojej uciążliwości załatwiania spraw, nieustannych strajkach związków zawodowych, kumoterstwie i wszechwładzy znajomości. Niektóre ze spostrzeżeń autora są celne, lecz, niestety, więcej jest infantylnych. Jego brak zrozumienia, że Francuzów może bawić co innego niż Anglików, czy też dziwaczny sposób wybierania sobie partnerki życiowej sprawiają, że czytelnik nabiera do przedstawionych sytuacji dystansu. Intryga opisana w powieści nie zawsze spełnia wymogi prawdopodobieństwa, cudowne zbiegi okoliczności i właściwe kobiety, które wszystko głównemu bohaterowi załatwią, to zbyt wiele szczęścia na raz. Najdziwniejsze jest jednak to, że pomimo wyśmiewania wad Francuzów, autor nie wyobraża sobie powrotu do rodzinnego kraju i życia wśród nudnych Anglików. Życzmy mu więc "merde" czyli sukcesu po francusku.
Opowieść, tak jak sugeruje tytuł skupiona jest na fekaliach. I jest to zarówno psie guano, w które notorycznie wdeptuje narrator, jak również nieciekawe sytuacje w jakie się wplątuje. O psich odchodach pisze długo, z pasją, lecz w końcu staje się to nużące, bo ileż można się podniecać tym, że jedni mieszkańcy Paryża nie sprzątają po swoich czworonogach, a inni trafiają do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toznalazłam dziś na półce, przeczytałam dawno i ... nie pamiętam o czym to było
znalazłam dziś na półce, przeczytałam dawno i ... nie pamiętam o czym to było
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEnglishman in Paris. Płakałam ze śmiechu słuchając audiobooka. Liczę, że cała seria będzie równie dobra.
Englishman in Paris. Płakałam ze śmiechu słuchając audiobooka. Liczę, że cała seria będzie równie dobra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsoba z zewnątrz ma najczęściej obiektywniejszy punkt widzenia. Dla miejscowych wszystko jest normalne, tylko ktoś obcy widzi śmiesznostki. Tak właśnie jest tutaj - widzimy Paryż oczami Anglika. Autor ma przy okazji świetne poczucie humoru. Czyta się (lub słucha jak ja) jednym tchem.
Osoba z zewnątrz ma najczęściej obiektywniejszy punkt widzenia. Dla miejscowych wszystko jest normalne, tylko ktoś obcy widzi śmiesznostki. Tak właśnie jest tutaj - widzimy Paryż oczami Anglika. Autor ma przy okazji świetne poczucie humoru. Czyta się (lub słucha jak ja) jednym tchem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest dobra na poprawę humoru. Czytając ją człowiek śmieje się z różnic kulturowych.
Brytyjczyk przyjeżdża na rok do pracy do Paryża i od pierwszej chwili dostrzega różnice kulturowe. Związane są z tym różne gafy i porażki. Nasz bohater nie do końca umie odnaleźć się w Paryżu dostosowanym tylko dla francuzów.
Autor w sposób lekki i przyjemny opisuje różne anegdoty i historię głównego bohaterka.
Książka jest dobra na poprawę humoru. Czytając ją człowiek śmieje się z różnic kulturowych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrytyjczyk przyjeżdża na rok do pracy do Paryża i od pierwszej chwili dostrzega różnice kulturowe. Związane są z tym różne gafy i porażki. Nasz bohater nie do końca umie odnaleźć się w Paryżu dostosowanym tylko dla francuzów.
Autor w sposób lekki i przyjemny opisuje różne anegdoty i...