Nuda i bezsens. Anka marzy, by coś zmieniło się w jej życiu. Zdaje sobie sprawę, że życie to nie jest telenowela, w której co rusz scenarzyści wymyślają dla bohaterów nowe perypetie jednak chciałaby, aby wreszcie coś się działo w mieście, które uważa za okropne. Ciągle jest zmęczona i wypompowana. Przyjaciel Paweł pokazuje jej w telewizji coś zaskakującego. Na ekranie bowiem widnieje dziwaczny nowy program, wyglądający na jakąś nielegalną stację telewizyjną, nadającą właśnie reportaż z ich osiedla. Na żywo. Dzięki temu mogą oglądać co się dzieje w bloku obok. Ktoś się podłączył do wewnętrznej sieci i postanowił zrobić z tego show. Od teraz można podglądać co porabiają sąsiedzi. Sama prawda, w stu procentach i bez cenzury. Czy można sobie tak po prostu podglądać ludzi bez ich zgody?
Twórcy audycji serwują tyko i wyłącznie ponurą blokową rzeczywistość, bez zbędnych upiększeń. Z jednej strony jest to straszne, nie ma tam ani cienia udawania. Nie podoba jej się to wszystko. Nie lubi, gdy ktoś robi takie zoo, gdzie zamiast zwierząt w klatkach siedzą ludzie. Odnosi wrażenie, że to wcale nie jest kolejny program rozrywkowy, a raczej projekcja czyjejś chorej psyche i ta myśl staje się dla niej pewnikiem. Coś tu jest bardzo, ale to bardzo nie w porządku. Jak się okazuje ma rację. Praktycznie wszyscy mieszkańcy krakowskiego osiedla odkrywają, że ktoś filmuje ich bez ich zgody i wiedzy a sceny jakich stają się udziałem są przerażające. Gdzie ukryte są kamery i mikrofony i jakim prawem ktoś ich filmuje? Jaki cel ma program i dlaczego w tak druzgocący sposób wpływa na psychikę widzów?
"Prawy, lewy, złamany" to książka bardzo specyficzna i nietuzinkowa. Gusty są roenz - ta książka jednym się spodoba a inni odłożą ją na bok. Przygnębiająca i przytłaczająca powieść, autor w sposób bardzo łagodny, niczym pająk, oplata nas w swoją historią i zanim zdążymy się zorientować siedzimy w klaustrofobicznym kokonie bez wyjścia. A jednak pomimo tej całej beznadziejności nie sposób oderwać się od książki. Nie jest to łatwa książka i dla osób, które nie pasjonują się literaturą i nie doceniają słowa samego w sobie, może przysporzyć nie małych problemów. Bo tu właśnie najważniejszą rolę odgrywa słowo, nie akcja, ale egzystencjalizm, który powoduje, że wydarzenia płyną swoim powolnym tempem. Ta książka porusza tak ważne kwestie człowieczeństwa w trudnych warunkach, wręcz skrajnych, że po jej skończeniu nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
Nie mam się czego przyczepić jeśli chodzi o bohaterów. Przekonujący, żywi, do polubienia, lub i nie. Podobał mi się sposób, w jaki autor ich przedstawiał- subiektywny, ale jednak pozostawiał miejsce na własną ocenę czytelnika. Tak samo było z wydarzeniami. Akcja nie trzyma w napięciu, nie powala na kolana szybkością zdarzeń. Momentami nawet nudnawa, ale to nie jest książka akcji, w której chodzi o prędkość wydarzeń, tu chodzi o ich drugie dno, naukę jaką możemy z nich wyciągnąć i to jak rozumiemy tok myślenia autora. Ta książka to jeden wielki znak zapytania, który można interpretować na mnóstwo sposobów. Nie jestem specjalistką od rozkładania tego na czynniki pierwsze, jednak muszę przyznać, że Dawid Kain stworzył dzieło wyjątkowe i niepowtarzalne.
Nuda i bezsens. Anka marzy, by coś zmieniło się w jej życiu. Zdaje sobie sprawę, że życie to nie jest telenowela, w której co rusz scenarzyści wymyślają dla bohaterów nowe perypetie jednak chciałaby, aby wreszcie coś się działo w mieście, które uważa za okropne. Ciągle jest zmęczona i wypompowana. Przyjaciel Paweł pokazuje jej w telewizji coś zaskakującego. Na ekranie...
Było już kilku pisarzy opisujących swoje wizje po prochach - i oto mamy kolejnego. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Deliryczny nastrój i prawie żadnej akcji. Skrzyżowanie Lovecrafta i "Inwazji Telebuba". Słabe!
Było już kilku pisarzy opisujących swoje wizje po prochach - i oto mamy kolejnego. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Deliryczny nastrój i prawie żadnej akcji. Skrzyżowanie Lovecrafta i "Inwazji Telebuba". Słabe!
Bardzo ciężko mi pisać na temat książek które wywołują we mnie skrajne emocje,a "prawy,lewy,złamany" dosłownie poprzepalał mi obwody.
Jakbyście się czuli gdyby okazało się że ktoś nagrywa wasze życia?Ze jesteście bohaterami jakiegoś dziwnego show?To właśnie spotkało bohaterów powyższej książki,to właśnie ta tajemnica jest główną częścią a odnalezienie jakiegokolwiek rozwiązania w tym labiryncie starych osiedli pełnych niedorzeczności,psychodeli i czystej grozy nie jest takie łatwe.
Podejrzewam że nie potrafię zrozumieć tej książki,mimo wszystko po lekturze jest dalej dla mnie jednym wielkim pytajnikiem mimo to strasznie mnie pobiła.Zresztą moje słowa są zbędne wydaje mi się ze każdy odczuje ją inaczej a po lekturze bedzię odczuwał tylko jedno-niepokój.
Bardzo ciężko mi pisać na temat książek które wywołują we mnie skrajne emocje,a "prawy,lewy,złamany" dosłownie poprzepalał mi obwody.
Jakbyście się czuli gdyby okazało się że ktoś nagrywa wasze życia?Ze jesteście bohaterami jakiegoś dziwnego show?To właśnie spotkało bohaterów powyższej książki,to właśnie ta tajemnica jest główną częścią a odnalezienie jakiegokolwiek...
Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, ze jest to jedna z najbardziej pokręconych i niewyjaśnionych opowieści jakie kiedykolwiek przeczytałam. Trzeba do niej podejść z dystansem i humorem. Pełno w niej niewyjaśnionych sytuacji, z gatunku tych nadprzyrodzonych. Dla mnie to takie połączenie Truman Show, tajemniczości Kinga i surowości oraz grozy Burtona. Gdyby nakręcono na jej podstawie film, byłby to taki z tanimi efektami rodem z filmów klasy B. Ja takie uwielbiam i doskonale rozumiem co Kain chciał napisać i pokazać. Znajdziemy tu odwołania do muzyki i filmów oraz postaci doskonale pasujących do klimatu całej książki.
Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, ze jest to jedna z najbardziej pokręconych i niewyjaśnionych opowieści jakie kiedykolwiek przeczytałam. Trzeba do niej podejść z dystansem i humorem. Pełno w niej niewyjaśnionych sytuacji, z gatunku tych nadprzyrodzonych. Dla mnie to takie połączenie Truman Show, tajemniczości Kinga i surowości oraz grozy Burtona. Gdyby nakręcono na...
Wydana w ciekawej akcji BookRage książka Dawida Kaina okazuje się być tak naprawdę dwiema powieściami. Drugą z nich jest wydany jakiś czas temu “Prawy, lewy, złamany”, potem przez autora udostępniony wszystkim za darmo w formie ebooka. I też od razu proponuję właśnie od tej drugiej książki lekturę zacząć, bowiem jest o wiele bardziej interesująca, przemyślana i pozwala czytelnikowi na mocne wejście w sam środek historii, po czym wyjście z własnymi wrażeniami, przemyśleniami czy refleksjami.
Bohaterami “Prawego...” jest kilkoro mieszkańców jednego z typowych polskich blokowisk. Każdy z nich pewnego dnia dostrzega, że na jednym z kanałów ichniej telewizji kablowej nadawany jest przedziwny program, w którym można oglądać innych mieszkańców okolicy, zupełnie nie zdających sobie sprawy z tego, że są obserwowani.
Ten motyw jest jednak tylko punktem wyjścia do pokazania przeróżnych wizji, zarówno tych, które spłyną na naszych bohaterów, jak i na czytelnika. Dawid Kain świetnie bawi się z nami, pokazując codzienne sytuacje zwykłych bohaterów, postaci takich jak sam czytelnik, dbając o to, by fabuła była poskładana i pozbawiona braków, a jednocześnie zaczyna temat szeroko rozumianej sztuki, a właściwie Sztuki przez duże Sz. Przynajmniej mi się tak wydaje :-) Pokazany jest nasz świat, gdzie tak naprawdę nikt już nie wie czym sztuka tak w ogóle jest, a artystą zostaje nazwany po prostu każdy; słowa takie jak “artysta”, “twórca” są już równoznaczne ze słowem “celebryta”. Krytycy dawno przestali udawać, że wiedzą o co kolejnym “artystom” chodzi i co chcą przekazać... nieliczni doskonale zdają sobie sprawę, że przekazać chcą dokładnie nic, jednak ludziom to wystarczy, by przedstawienie trwało dalej, a kolejny durny program gonił poprzedni. W świecie, który zaoferował widzom rozrywkę typu reality show przecież może być już tylko gorzej, teraz trzeba się po prostu dostosować, albo telewizor wyłączyć. Jednak każdy, kto tej ostatniej opcji spróbuje szybko zrozumie, że to rozwiązanie wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
Dlatego prawdziwej Sztuki trzeba poszukiwać, choć wcale nie wiadomo, czy ona w ogóle istnieje. Czy kiedykolwiek istniała? A może wszyscy jesteśmy tylko zmanipulowani, stale od nowa, wciąż i wciąż? Czym w ogóle ta Sztuka miałaby być? A może właśnie Sztuką jest to, co podoba się ludziom? Może właśnie jest nią reality show, telewizja śniadaniowa i programy pokazujące osoby zwane gwiazdami, które dzięki tym programom tak zwanymi gwiazdami mają się stać? A może w ogóle nie ma sensu się nad tym zastanawiać? Może lepiej zmienić kanał? Albo skoczyć z okna?
Po lekturze “Prawego, lewego, złamanego” zostało mi wrażenie, że autorowi udało się osiągnąć coś, co dziś jest coraz rzadsze: otóż inni czytelnicy mogą tu zobaczyć coś zupełnie innego niż ja. Jest to powieść należąca do gatunku bizarro, jednak jest też czymś o wiele więcej. Wydaje mi się, że z bizarro wychodzi, nie tkwi sztucznie w nagromadzeniu groteski, obrzydliwości i różnych wizji, pokazuje coś więcej.
Nieco inaczej jest w przypadku “Dyskoteki w krematorium”. Sympatyczna powiastka, nie powiem, jednak nie oferuje tego, co “Prawy...”. Z pewnością może się podobać, jednak blednie na tle drugiej opublikowanej tu powieści, podobnie blednie na tle opowiadań, dzięki którym poznałem prozę Dawida Kaina, niegdyś drukowanych w Magazynie Fantastycznym. W “Dyskotece...” jak dla mnie jest stanowczo zbyt często podkreślana przynależność do gatunku bizarro, różnymi słowami, zdaniami, frazami - uporczywie przypomina nam się, że czytamy coś dziwnego, a z każdym przypomnieniem lektura była dla mnie mniej wciągająca.
Oczywiście książkę bardzo polecam, i przypominam, że “Prawy, lewy, złamany” jest dostępny za darmo, wystarczy wpisać tytuł w Google by dowiedzieć się skąd można książkę ściągnąć jak najbardziej legalnie.
Wydana w ciekawej akcji BookRage książka Dawida Kaina okazuje się być tak naprawdę dwiema powieściami. Drugą z nich jest wydany jakiś czas temu “Prawy, lewy, złamany”, potem przez autora udostępniony wszystkim za darmo w formie ebooka. I też od razu proponuję właśnie od tej drugiej książki lekturę zacząć, bowiem jest o wiele bardziej interesująca, przemyślana i pozwala...
Nuda i bezsens. Anka marzy, by coś zmieniło się w jej życiu. Zdaje sobie sprawę, że życie to nie jest telenowela, w której co rusz scenarzyści wymyślają dla bohaterów nowe perypetie jednak chciałaby, aby wreszcie coś się działo w mieście, które uważa za okropne. Ciągle jest zmęczona i wypompowana. Przyjaciel Paweł pokazuje jej w telewizji coś zaskakującego. Na ekranie bowiem widnieje dziwaczny nowy program, wyglądający na jakąś nielegalną stację telewizyjną, nadającą właśnie reportaż z ich osiedla. Na żywo. Dzięki temu mogą oglądać co się dzieje w bloku obok. Ktoś się podłączył do wewnętrznej sieci i postanowił zrobić z tego show. Od teraz można podglądać co porabiają sąsiedzi. Sama prawda, w stu procentach i bez cenzury. Czy można sobie tak po prostu podglądać ludzi bez ich zgody?
Twórcy audycji serwują tyko i wyłącznie ponurą blokową rzeczywistość, bez zbędnych upiększeń. Z jednej strony jest to straszne, nie ma tam ani cienia udawania. Nie podoba jej się to wszystko. Nie lubi, gdy ktoś robi takie zoo, gdzie zamiast zwierząt w klatkach siedzą ludzie. Odnosi wrażenie, że to wcale nie jest kolejny program rozrywkowy, a raczej projekcja czyjejś chorej psyche i ta myśl staje się dla niej pewnikiem. Coś tu jest bardzo, ale to bardzo nie w porządku. Jak się okazuje ma rację. Praktycznie wszyscy mieszkańcy krakowskiego osiedla odkrywają, że ktoś filmuje ich bez ich zgody i wiedzy a sceny jakich stają się udziałem są przerażające. Gdzie ukryte są kamery i mikrofony i jakim prawem ktoś ich filmuje? Jaki cel ma program i dlaczego w tak druzgocący sposób wpływa na psychikę widzów?
"Prawy, lewy, złamany" to książka bardzo specyficzna i nietuzinkowa. Gusty są roenz - ta książka jednym się spodoba a inni odłożą ją na bok. Przygnębiająca i przytłaczająca powieść, autor w sposób bardzo łagodny, niczym pająk, oplata nas w swoją historią i zanim zdążymy się zorientować siedzimy w klaustrofobicznym kokonie bez wyjścia. A jednak pomimo tej całej beznadziejności nie sposób oderwać się od książki. Nie jest to łatwa książka i dla osób, które nie pasjonują się literaturą i nie doceniają słowa samego w sobie, może przysporzyć nie małych problemów. Bo tu właśnie najważniejszą rolę odgrywa słowo, nie akcja, ale egzystencjalizm, który powoduje, że wydarzenia płyną swoim powolnym tempem. Ta książka porusza tak ważne kwestie człowieczeństwa w trudnych warunkach, wręcz skrajnych, że po jej skończeniu nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
Nie mam się czego przyczepić jeśli chodzi o bohaterów. Przekonujący, żywi, do polubienia, lub i nie. Podobał mi się sposób, w jaki autor ich przedstawiał- subiektywny, ale jednak pozostawiał miejsce na własną ocenę czytelnika. Tak samo było z wydarzeniami. Akcja nie trzyma w napięciu, nie powala na kolana szybkością zdarzeń. Momentami nawet nudnawa, ale to nie jest książka akcji, w której chodzi o prędkość wydarzeń, tu chodzi o ich drugie dno, naukę jaką możemy z nich wyciągnąć i to jak rozumiemy tok myślenia autora. Ta książka to jeden wielki znak zapytania, który można interpretować na mnóstwo sposobów. Nie jestem specjalistką od rozkładania tego na czynniki pierwsze, jednak muszę przyznać, że Dawid Kain stworzył dzieło wyjątkowe i niepowtarzalne.
Nuda i bezsens. Anka marzy, by coś zmieniło się w jej życiu. Zdaje sobie sprawę, że życie to nie jest telenowela, w której co rusz scenarzyści wymyślają dla bohaterów nowe perypetie jednak chciałaby, aby wreszcie coś się działo w mieście, które uważa za okropne. Ciągle jest zmęczona i wypompowana. Przyjaciel Paweł pokazuje jej w telewizji coś zaskakującego. Na ekranie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja opinia tutaj:
https://www.instagram.com/p/C12VzdLNLFc/
Moja opinia tutaj:
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://www.instagram.com/p/C12VzdLNLFc/
Było już kilku pisarzy opisujących swoje wizje po prochach - i oto mamy kolejnego. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Deliryczny nastrój i prawie żadnej akcji. Skrzyżowanie Lovecrafta i "Inwazji Telebuba". Słabe!
Było już kilku pisarzy opisujących swoje wizje po prochach - i oto mamy kolejnego. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Deliryczny nastrój i prawie żadnej akcji. Skrzyżowanie Lovecrafta i "Inwazji Telebuba". Słabe!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciężko mi pisać na temat książek które wywołują we mnie skrajne emocje,a "prawy,lewy,złamany" dosłownie poprzepalał mi obwody.
Jakbyście się czuli gdyby okazało się że ktoś nagrywa wasze życia?Ze jesteście bohaterami jakiegoś dziwnego show?To właśnie spotkało bohaterów powyższej książki,to właśnie ta tajemnica jest główną częścią a odnalezienie jakiegokolwiek rozwiązania w tym labiryncie starych osiedli pełnych niedorzeczności,psychodeli i czystej grozy nie jest takie łatwe.
Podejrzewam że nie potrafię zrozumieć tej książki,mimo wszystko po lekturze jest dalej dla mnie jednym wielkim pytajnikiem mimo to strasznie mnie pobiła.Zresztą moje słowa są zbędne wydaje mi się ze każdy odczuje ją inaczej a po lekturze bedzię odczuwał tylko jedno-niepokój.
Bardzo ciężko mi pisać na temat książek które wywołują we mnie skrajne emocje,a "prawy,lewy,złamany" dosłownie poprzepalał mi obwody.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakbyście się czuli gdyby okazało się że ktoś nagrywa wasze życia?Ze jesteście bohaterami jakiegoś dziwnego show?To właśnie spotkało bohaterów powyższej książki,to właśnie ta tajemnica jest główną częścią a odnalezienie jakiegokolwiek...
Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, ze jest to jedna z najbardziej pokręconych i niewyjaśnionych opowieści jakie kiedykolwiek przeczytałam. Trzeba do niej podejść z dystansem i humorem. Pełno w niej niewyjaśnionych sytuacji, z gatunku tych nadprzyrodzonych. Dla mnie to takie połączenie Truman Show, tajemniczości Kinga i surowości oraz grozy Burtona. Gdyby nakręcono na jej podstawie film, byłby to taki z tanimi efektami rodem z filmów klasy B. Ja takie uwielbiam i doskonale rozumiem co Kain chciał napisać i pokazać. Znajdziemy tu odwołania do muzyki i filmów oraz postaci doskonale pasujących do klimatu całej książki.
Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, ze jest to jedna z najbardziej pokręconych i niewyjaśnionych opowieści jakie kiedykolwiek przeczytałam. Trzeba do niej podejść z dystansem i humorem. Pełno w niej niewyjaśnionych sytuacji, z gatunku tych nadprzyrodzonych. Dla mnie to takie połączenie Truman Show, tajemniczości Kinga i surowości oraz grozy Burtona. Gdyby nakręcono na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydana w ciekawej akcji BookRage książka Dawida Kaina okazuje się być tak naprawdę dwiema powieściami. Drugą z nich jest wydany jakiś czas temu “Prawy, lewy, złamany”, potem przez autora udostępniony wszystkim za darmo w formie ebooka. I też od razu proponuję właśnie od tej drugiej książki lekturę zacząć, bowiem jest o wiele bardziej interesująca, przemyślana i pozwala czytelnikowi na mocne wejście w sam środek historii, po czym wyjście z własnymi wrażeniami, przemyśleniami czy refleksjami.
Bohaterami “Prawego...” jest kilkoro mieszkańców jednego z typowych polskich blokowisk. Każdy z nich pewnego dnia dostrzega, że na jednym z kanałów ichniej telewizji kablowej nadawany jest przedziwny program, w którym można oglądać innych mieszkańców okolicy, zupełnie nie zdających sobie sprawy z tego, że są obserwowani.
Ten motyw jest jednak tylko punktem wyjścia do pokazania przeróżnych wizji, zarówno tych, które spłyną na naszych bohaterów, jak i na czytelnika. Dawid Kain świetnie bawi się z nami, pokazując codzienne sytuacje zwykłych bohaterów, postaci takich jak sam czytelnik, dbając o to, by fabuła była poskładana i pozbawiona braków, a jednocześnie zaczyna temat szeroko rozumianej sztuki, a właściwie Sztuki przez duże Sz. Przynajmniej mi się tak wydaje :-) Pokazany jest nasz świat, gdzie tak naprawdę nikt już nie wie czym sztuka tak w ogóle jest, a artystą zostaje nazwany po prostu każdy; słowa takie jak “artysta”, “twórca” są już równoznaczne ze słowem “celebryta”. Krytycy dawno przestali udawać, że wiedzą o co kolejnym “artystom” chodzi i co chcą przekazać... nieliczni doskonale zdają sobie sprawę, że przekazać chcą dokładnie nic, jednak ludziom to wystarczy, by przedstawienie trwało dalej, a kolejny durny program gonił poprzedni. W świecie, który zaoferował widzom rozrywkę typu reality show przecież może być już tylko gorzej, teraz trzeba się po prostu dostosować, albo telewizor wyłączyć. Jednak każdy, kto tej ostatniej opcji spróbuje szybko zrozumie, że to rozwiązanie wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
Dlatego prawdziwej Sztuki trzeba poszukiwać, choć wcale nie wiadomo, czy ona w ogóle istnieje. Czy kiedykolwiek istniała? A może wszyscy jesteśmy tylko zmanipulowani, stale od nowa, wciąż i wciąż? Czym w ogóle ta Sztuka miałaby być? A może właśnie Sztuką jest to, co podoba się ludziom? Może właśnie jest nią reality show, telewizja śniadaniowa i programy pokazujące osoby zwane gwiazdami, które dzięki tym programom tak zwanymi gwiazdami mają się stać? A może w ogóle nie ma sensu się nad tym zastanawiać? Może lepiej zmienić kanał? Albo skoczyć z okna?
Po lekturze “Prawego, lewego, złamanego” zostało mi wrażenie, że autorowi udało się osiągnąć coś, co dziś jest coraz rzadsze: otóż inni czytelnicy mogą tu zobaczyć coś zupełnie innego niż ja. Jest to powieść należąca do gatunku bizarro, jednak jest też czymś o wiele więcej. Wydaje mi się, że z bizarro wychodzi, nie tkwi sztucznie w nagromadzeniu groteski, obrzydliwości i różnych wizji, pokazuje coś więcej.
Nieco inaczej jest w przypadku “Dyskoteki w krematorium”. Sympatyczna powiastka, nie powiem, jednak nie oferuje tego, co “Prawy...”. Z pewnością może się podobać, jednak blednie na tle drugiej opublikowanej tu powieści, podobnie blednie na tle opowiadań, dzięki którym poznałem prozę Dawida Kaina, niegdyś drukowanych w Magazynie Fantastycznym. W “Dyskotece...” jak dla mnie jest stanowczo zbyt często podkreślana przynależność do gatunku bizarro, różnymi słowami, zdaniami, frazami - uporczywie przypomina nam się, że czytamy coś dziwnego, a z każdym przypomnieniem lektura była dla mnie mniej wciągająca.
Oczywiście książkę bardzo polecam, i przypominam, że “Prawy, lewy, złamany” jest dostępny za darmo, wystarczy wpisać tytuł w Google by dowiedzieć się skąd można książkę ściągnąć jak najbardziej legalnie.
Wydana w ciekawej akcji BookRage książka Dawida Kaina okazuje się być tak naprawdę dwiema powieściami. Drugą z nich jest wydany jakiś czas temu “Prawy, lewy, złamany”, potem przez autora udostępniony wszystkim za darmo w formie ebooka. I też od razu proponuję właśnie od tej drugiej książki lekturę zacząć, bowiem jest o wiele bardziej interesująca, przemyślana i pozwala...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to