Wróć na stronę książki

Oceny książki Opowieści z Blarnii: Lewa ladacznica i stara szafa

Średnia ocen
3,9 / 10
240 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
7660
7639

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8343
7044

Na półkach:

BLA BLA BLA O DZIECIAKACH I LADACZNICY

Szukając jakiejś książki w zimowym klimacie, której jeszcze bym nie czytał, przeglądając półki, pudła i szuflady, natrafiłem w końcu na zapomnianą, od lat zbierającą kurz parodię „Narnii”. No dobra, w sumie może, czemu nie. Dobre nie będzie, ale zimowe i odmóżdżające, a czasem trzeba wyluzować. No i właśnie książka taka jest – zimowa i odmóżdżająca. Parodia w stylu parodii kinowych, z głupim, fizjologicznym dowcipem, ale i całkiem nieźle napisana. Wartości literackich, artystycznych i jakichkolwiek innych nie macie co tu szukać, ale jednak niewybredne obśmiewanie „Narnii” potrafi być momentami zabawne.

Historia opowiada losy rodzeństwa Perversie – Pici, Zuzki, Ediego i Wygódki – które zostaje sprzedane przez swoich rodziców na eksperymenty medyczne, pewnemu podejrzanemu Profesorowi. Dzieci w większości są tępe, pozbawione instynktu samozachowawczego albo o wprost samobójczych skłonnościach. Jak inaczej uwierzyliby w czasach obecnych, że trwa druga wojna światowa a Londyn jest bombardowany? Tylko Edi ma co nieco w głowie, ale jemu charakterem i moralnością bliżej jest do Profesora, niż rodzeństwa. I to on stara się nakłonić swoje rodzeństwo nie tylko by zrozumiało, co naprawdę czeka ich w tym przybytku, ale i do ucieczki.
Pewnego dnia, kryjąc się przed kolejnymi eksperymentami Profesora, Wygódka – nie pytajcie dlaczego się tak nazywa – ukrywa się w szafie, gdzie zjada kostkę cukru znalezioną w hipisowskim wdzianku i nagle trafia do Blarnii, zimowej krainy, gdzie spotyka szatana. A nie, czekajcie, to jednak nie szatan, tylko faun, zdarza się. Faun, Tuman, jest typkiem podejrzanym, ale ośmioletnia dziewczynka pchana swoim samobójczym instynktem, udaje się z nim do jego domostwa pełnego książek o kidnapingu i podejrzanych, serwowanych jej specyfików, które mają ją otumanić. Tak odkrywa prawdę o tej krainie, rządzonej przez pewną ladacznicę, ale… No właśnie, dlaczego ta władczyni chce informacji o takich ludzkich dzieciach? I co będzie, jak dzieciaki Perversie trafią do Blarnii?

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/12/opowiesci-z-blarnii-michael-gerber.html

BLA BLA BLA O DZIECIAKACH I LADACZNICY

Szukając jakiejś książki w zimowym klimacie, której jeszcze bym nie czytał, przeglądając półki, pudła i szuflady, natrafiłem w końcu na zapomnianą, od lat zbierającą kurz parodię „Narnii”. No dobra, w sumie może, czemu nie. Dobre nie będzie, ale zimowe i odmóżdżające, a czasem trzeba wyluzować. No i właśnie książka taka jest – zimowa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
585
434

Na półkach: ,

Czy często zdarza Wam się DNF? Przyznaję, że ja porzucam książki ekstremalnie rzadko, ale będzie trzeba to zmienić. Szkoda mi czasu na słabe lektury, gdy tyle innych czeka. Dzisiaj o moim ostatnim DNFie, czyli "Opowieściach z Blarnii" - tak Blarnii. Jest to parodia "Opowieści z Narnii".

Uwielbiam parodie! Te filmowe mogłabym oglądać w kółko, a moim top jest "Poznaj moich Spartan", i liczyłam że i przy książkowej będę się równie dobrze bawić, tym bardziej, że kiedyś czytałam parodię "Zmierzchu" ("Zmrok") i nie była zła. Jak bardzo się przeliczyłam wiem tylko ja. Zacznijmy może od tego, że nie mogłam się pozbyć z głowy filmowej parodii i czytając wyobraźnia podsuwała mi tamtych bohaterów. Okazuje, się, że na początku właśnie to ratowało "Opowieści z Blarnii", bo gdy tylko się otrząsnęłam ze skojarzenia z filmem, dotarło do mnie co mam przed oczami. Było tam kilka żartów, z których się szczerze uśmiałam, ale cała reszta była zwyczajnie żenująca, a ja potrzebowałam co kilka rozdziałów odpocząć, bo przestawałam trawić ten tekst. I jakby było mało, że książka próbowała być zabawna, a wyszła żałosna, autor postanowił tam jeszcze wsadzić dialogi narratora z bohaterami, np. poganiane ich itd. Nie dałam rady, moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze. Zostanę przy filmie - "Wielkie kino" i tak to już na zawsze będzie dla mnie jedyna akceptowalna parodia "Opowieści z Narnii", nawet jeśli też ma gorsze momenty.

Moja ocena 1/10 - DNF

Czy często zdarza Wam się DNF? Przyznaję, że ja porzucam książki ekstremalnie rzadko, ale będzie trzeba to zmienić. Szkoda mi czasu na słabe lektury, gdy tyle innych czeka. Dzisiaj o moim ostatnim DNFie, czyli "Opowieściach z Blarnii" - tak Blarnii. Jest to parodia "Opowieści z Narnii".

Uwielbiam parodie! Te filmowe mogłabym oglądać w kółko, a moim top jest "Poznaj moich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to