Z jednej strony debiut, w dodatku polskiej pisarki. To niewątpliwy plus, a zatem warto sięgnąć, sprawdzić. Z drugiej strony niezbyt lubiany przeze mnie, tytułowy zapach tytoniu. Jaka będzie ta historia? Warta tego, by ją puścić z dymkiem papierosa? A może zniewalająca, pozwalająca delektować się treścią jak papierosy/cygara nęcące swych wielbicieli zapachem i smakiem?!
Przyznam, że lektura poczyniła pewne spustoszenia. Skradła moją uwagę i czas. Nie żałuję, że po nią sięgnęłam, bowiem Autorka dotyka niełatwych tematów, w których centrum znajdują się uczucia, skomplikowane relacje. Chęć podążania za porywami serca, rodzącym się uczuciem i chęć chronienia innych, bliskich osób przed skutkami tych decyzji. Czy bohaterowie wybiorą status quo, dobro innych czy własne szczęście, związane z koniecznością zmian i możliwością zranienia innych? I kolejne pytanie: Czy warto wracać do dawnych marzeń, porywów serca? Czy warto dla nich narażać to, co budowało się przez wiele lat? I co jeśli ta wieloletnia budowa przypomina zamek na piasku?
Z jednej strony debiut, w dodatku polskiej pisarki. To niewątpliwy plus, a zatem warto sięgnąć, sprawdzić. Z drugiej strony niezbyt lubiany przeze mnie, tytułowy zapach tytoniu. Jaka będzie ta historia? Warta tego, by ją puścić z dymkiem papierosa? A może zniewalająca, pozwalająca delektować się treścią jak papierosy/cygara nęcące swych wielbicieli zapachem i...
Zuza jest bibliotekarką mieszkającą w samym sercu Szczecina. W jej życiu nie ma miejsca na nieprzewidywalność – codzienność dzieli między pracę, spotkania z Filipem i czytanie książek. Rutyna niszczy w Zuzie kreatywność literacką – od dłuższego czasu nie napisała nic sensownego, a kiedyś przecież poświęcała tworzeniu każdą wolną chwilę. Nawet kultura indyjska nie osładza gorzkiej świadomości wypalenia. Nagle otwiera się przed nią inny świat – świat miłosnych uniesień, ciekawych przyjaźni i nowych możliwości. Czy da sobie szansę na szczęście? Czy odważy się sięgnąć po zakazany owoc?
Zuza jest bibliotekarką mieszkającą w samym sercu Szczecina. W jej życiu nie ma miejsca na nieprzewidywalność – codzienność dzieli między pracę, spotkania z Filipem i czytanie książek. Rutyna niszczy w Zuzie kreatywność literacką – od dłuższego czasu nie napisała nic sensownego, a kiedyś przecież poświęcała tworzeniu każdą wolną chwilę. Nawet kultura indyjska nie osładza...
KATASTROFA! Nie dajcie się zwieść okladce czy opisowi na niej. Denne dialogi, tandeta i banał od samego początku. Nie jedna gimnazjalistka ma dużo lepszy warsztat.
KATASTROFA! Nie dajcie się zwieść okladce czy opisowi na niej. Denne dialogi, tandeta i banał od samego początku. Nie jedna gimnazjalistka ma dużo lepszy warsztat.
Nic praktycznie mi się w tej książce nie podobało, fabuła nużąca i nudna, bohaterowie irytujący, prawdę mówiąc wymęczyłam tę książkę. Raczej nie polecam.
Nic praktycznie mi się w tej książce nie podobało, fabuła nużąca i nudna, bohaterowie irytujący, prawdę mówiąc wymęczyłam tę książkę. Raczej nie polecam.
Książkę przeczytałam właściwie jednym tchem - jest napisana lekko i barwnie, trudno się od niej oderwać. Bardzo spodobał mi się pomysł umieszczenia całej akcji w moim rodzinnym mieście - to naprawdę przybliżało do bohaterki. Polecam nie tylko Szczeciniankom!
Książkę przeczytałam właściwie jednym tchem - jest napisana lekko i barwnie, trudno się od niej oderwać. Bardzo spodobał mi się pomysł umieszczenia całej akcji w moim rodzinnym mieście - to naprawdę przybliżało do bohaterki. Polecam nie tylko Szczeciniankom!
Kilkakrotnie zdarzało mi się sięgać po książki (najczęściej debiuty) młodych pisarzy z mojego miasta (na lubimyczytac wśród moich "Przeczytanych" w tym zakresie znajdziecie książki Pawła Jakubowskiego i Agnieszki Gładzik). Zawsze jestem ciekawa, co też stworzyli, szczególnie jeśli akcja ma miejsce w Szczecinie. Dlatego postanowiłam przeczytać powieść Marty Wiktorii Kaszubowskiej (obecnie autorka ma w dorobku już dwie powieści, ja sięgnęłam po debiut).
"Zapach tytoniu" jest napisany dość przyzwoicie, jeśli chodzi o warstwę językową. Zdarzyło się kilka wpadek, ale były to raczej niefortunne sformułowania, niż błędy. Chwilami opisy i dialogi wydają się być nieco naiwne, a i pseudoliryczny sposób opisu trochę męczył, np. "Za każdym razem wierzyła, że wyda akurat TĘ powieść, każda była równie bliska jej sercu. Niestety, później nadchodziły ciemne, ponure wieczory, a wena usuwała się w cień i w stanie hibernacji oczekiwała wiosny" (s. 10). Ale generalnie pod względem językowym czyta się tę książkę dobrze, brak tego ostatniego szlifu czy troszeczkę irytujący styl nie są czymś nie do zaakceptowania.
Znacznie gorzej sprawy się mają jeśli chodzi o fabułę. Cała historia jest dość banalna, nie wnosi raczej nic odkrywczego. Epilog jeszcze to dobija, bo zamiast zostawić historię tajemniczo niedopowiedzianą, autorka wykłada nam kawę na ławę, rozpaczliwie starając się, żeby nie skończyło się jak wszystkie powieści obyczajowe, no ale żeby jednak był happy end. Według mnie o wiele lepiej byłoby bez tego. Nie pomaga tej historii fakt, że otoczenie bohaterki oraz pewne elementy nie związane bezpośrednio z główną akcją, autorka przeniosła po prostu ze swojego życia (filozofia, czasowa praca w bibliotece, studia doktoranckie, zainteresowanie Indiami, pierwsze literackie próby). Teoretycznie nie ma w tym nic złego, ale tutaj odniosłam wrażenie, że przez to zabrakło spojrzenia na własne dzieło z dystansem, nieco bardziej krytycznego, co pozwoliłoby na etapie redakcyjnym dopracować historię i urozmaicić fabułę. A tymczasem mam wrażenie, że autorka bardzo mocno utożsamiła się z główną bohaterką i tego dystansu zabrakło.
Do akcji mam jeszcze taki zarzut, że część wydarzeń jest mocno "naciągana", żeby pasowała do historii. Np. Zuza spotyka się z chłopakiem przez dwa lata i w tym czasie nie była u niego w domu (w tym samym mieście) i nie poznała jego ojca. I nie jest podane żadne uzasadnienie tego faktu, jakby nie było w tym nic dziwnego. Z kolei na s. 53 pojawia się taki dialog:
"- [...] poszedł więc sobie na basen. Cwaniak z niego, co?
- Patrz, ja własnie teraz tam idę! - zaśmiała się.
- To prawdopodobnie się spotkacie[...]. "
Nigdzie w tym dialogu nie pada nazwa pływalni, tak jakby w Szczecinie był tylko jeden basen! Oczywiście chodziło o to, żeby bohaterowie się spotkali, ale wypadło to bardzo niewiarygodnie. Podobnych jak te dwie sytuacji jest w książce więcej, tutaj również zabrakło dopracowania.
Kolejny zarzut wobec książki, to niekonsekwencja. I znowu jeden przykład, choć jest tego więcej. Na s. 232 czytamy: "Dydaktyka zaczęła podobać się Zuzie i przynosiła satysfakcję", zaś parę stron dalej (s. 239): "Przekazywanie wiedzy na temat filozofii zachodniej w ogóle nie sprawiało Zuzie satysfakcji" (swoją drogą - czy można sprawiać satysfakcję?). Rozumiem, że pierwsza sytuacja dotyczy pewnie bardziej samego prowadzenia zajęć, ale jeśli przedmiot, którego Zuza uczy, nie przynosi satysfakcji, to czy samo uczenie może? W jakim sensie? Stawiania ocen? Być może nie jest to niekonsekwencja, tylko inne rozumienie sytuacji, ale w takim razie należało to napisać nieco inaczej, a już na pewno nie powtarzać słowa satysfakcja, bo bez tego może bym tej niespójności nie zauważyła.
Trochę się nad tą książką pastwię, ale tak naprawdę nie uważam czasu jej poświęconego za całkiem stracony. To nie jest tak, że przerzucanie kolejnych stron mnie bolało. Czytało się, jak wspomniałam, całkiem nieźle, ale to niestety wszystko. Książka nie skłoniła mnie do żadnych przemyśleń, wydarzenia nie były oryginalne, nic mnie nie zaskoczyło (no dobrze, może poza jedną rzeczą w epilogu, która mnie zaskoczyła, ale niestety też została wprowadzona jakby na siłę). Słyszałam, że druga książka Marty Wiktorii Kaszubowskiej jest lepsza od pierwszej. Możliwe, że dam autorce drugą szansę, bo i "Zapach tytoniu" nie był bardzo zły, po prostu zabrakło mu trochę do tego, żeby nazwać go dobrym.
Kilkakrotnie zdarzało mi się sięgać po książki (najczęściej debiuty) młodych pisarzy z mojego miasta (na lubimyczytac wśród moich "Przeczytanych" w tym zakresie znajdziecie książki Pawła Jakubowskiego i Agnieszki Gładzik). Zawsze jestem ciekawa, co też stworzyli, szczególnie jeśli akcja ma miejsce w Szczecinie. Dlatego postanowiłam przeczytać powieść Marty Wiktorii...
„Zapach tytoniu” nie jest powieścią rewelacyjną, ale jest zdecydowanie poprawna oraz warta przeczytania. Narracja jest płynna, historia spójna. Od pierwszych stron budowane jest napięcie, czuć że coś wisi w powietrzu i ma się lada moment rozsypać niczym domek z kart. Bohaterowie i ich zachowania są naturalne, realne, choć to niezły zlepek myślących jedynie o sobie egoistów!
Autorka zebrała jednak u mnie kilka minusów, np. za nadmierne przekładanie własnych zainteresowań na bohaterkę, częste „lokowanie produktów”, dokładne opisy składanych zamówień, jedzonych posiłków i ubrań noszonych przez bohaterów. "Zapach tytoniu" nie jest powieścią rewelacyjną, ale jest zdecydowanie poprawna oraz warta przeczytania.
„Zapach tytoniu” nie jest powieścią rewelacyjną, ale jest zdecydowanie poprawna oraz warta przeczytania. Narracja jest płynna, historia spójna. Od pierwszych stron budowane jest napięcie, czuć że coś wisi w powietrzu i ma się lada moment rozsypać niczym domek z kart. Bohaterowie i ich zachowania są naturalne, realne, choć to niezły zlepek myślących jedynie o sobie...
Książka porusza nietypowy rodzaj miłości a dokładniej niecodzienny obiekt miłości, czyli uczucie do ojca swojego chłopaka. Nie spotkałam się jeszcze z takim tematem w literaturze i dlatego powieść była dla mnie zajmującą lekturą. Zresztą miłość ta, nie jest jedynym aspektem uczuciowym w "Zapachu tytoniu". Autorka opisuje też miłość (czy też może zauroczenie) studenta do wykładowcy, fanki do muzyka oraz uczucie sprzed lat, które Zuza poznaje z pamiętnika swojej matki. A że miłość kobiety nie wygasła przez wiele lat, teraz postanawia naprawdę być szczęśliwa i odchodzi od męża. Czy na zawsze? Całkowicie porzuci obecne życie i wyjedzie? Kim jest mężczyzna jej życia? I jak ułożą się relacje kobiety i jej nowego towarzysza w stosunku do Zuzy i jej ojca?
Uważam, że Marta Kaszubowska napisała świetną powieść. Czytałam wiele polskich obyczajówek, nie tylko debiutanckich i książka równie dobrze potrafiła wciągnąć mnie w swój świat. Z zainteresowaniem przewracałam kartki czekając na to, co wydarzy się za chwilę. Jakie decyzja podejmą Zuza i Igor. Czy między nimi będzie miała szansę nawiązać się nić porozumienia, miłość i namiętność? Czy Filip pogodzi się ze zdradą najbliższych mu osób? W żaden sposób nie byłam w stanie przewidzieć tego co zaplanowała autorka.
Książka uzmysławia nam, co jest w życiu najważniejsze. Która miłość wiedzie prym. Z której jesteśmy w stanie zrezygnować wtedy, gdy musimy wybierać. Bo nie zawsze da się pogodzić dwa odmienne poglądy, dwa odmienne stanowiska i dwie odmiennie myślące osoby. Nie zawsze żyjemy w pełni szczęśliwi, ale czasami trzeba wybrać "mniejsze zło"...
Jak zakończy się ta historia? Na szczęście nie trzeba się domyślać. Autorka zrobiła czytelnikom prezent i napisała to "czarno na białym" - w Epilogu. Powieść polecam wszystkim, którzy lubią polskie debiuty, obyczajówki oraz tym, którzy nie są pewni swoich związków i prawdziwości swojego uczucia.
Książka porusza nietypowy rodzaj miłości a dokładniej niecodzienny obiekt miłości, czyli uczucie do ojca swojego chłopaka. Nie spotkałam się jeszcze z takim tematem w literaturze i dlatego powieść była dla mnie zajmującą lekturą. Zresztą miłość ta, nie jest jedynym aspektem uczuciowym w "Zapachu tytoniu". Autorka opisuje też miłość (czy też może zauroczenie) studenta do...
Książka nie jest tradycyjnym love story. Na jej kartach odnajdziemy historię skomplikowanych uczuć i trudnych wyborów. Główna bohaterka jest w dwuletnim związku z Filipem, którego jednak nie kocha, tylko darzy uczuciem siostrzanym. Ma nadzieję, że przyjaźń ta z czasem zamieni się w prawdziwą miłość. Pewnego dnia poznaje ojca ukochanego — Igora i jest to moment, w którym życie kilku osób zaczyna się rozsypywać. Na domiar złego, niespodziewanie, rodzice dziewczyny rozwodzą się. Zuza znajduje pamiętnik matki, po przeczytaniu którego widzi, że podświadomie powielamy schematy życia naszych najbliższych.
Powieść czyta się szybko. Jest to tradycyjne czytadło, które połykamy w kilka godzin, aby się zrelaksować. Autorka zafundowała nam zaskakujące zakończenie, dlatego nie jest to absolutnie przewidywalna książka.
Książka nie jest tradycyjnym love story. Na jej kartach odnajdziemy historię skomplikowanych uczuć i trudnych wyborów. Główna bohaterka jest w dwuletnim związku z Filipem, którego jednak nie kocha, tylko darzy uczuciem siostrzanym. Ma nadzieję, że przyjaźń ta z czasem zamieni się w prawdziwą miłość. Pewnego dnia poznaje ojca ukochanego — Igora i jest to moment, w którym...
Książkę czyta się szybko, jak reportaż. Pomysl na nią jest ciekawy, bo opowiada o miłosnym trójkącie: ojciec, syn i dziewczyna, jednak brakuje w niej emocji. Bardziej rozbudowanych najważniejszych scen. Zakończenie mnie zaskoczyło i nie dało poczucia, że nie zmarnowałam czasu czytając tę książkę...
Książkę czyta się szybko, jak reportaż. Pomysl na nią jest ciekawy, bo opowiada o miłosnym trójkącie: ojciec, syn i dziewczyna, jednak brakuje w niej emocji. Bardziej rozbudowanych najważniejszych scen. Zakończenie mnie zaskoczyło i nie dało poczucia, że nie zmarnowałam czasu czytając tę książkę...
Książka porusza głównie temat miłości:
miłości mężczyzny do kobiety
miłości kobiety do mężczyzny
miłości ojca do syna.
Opowiada o skomplikowanych relacjach międzyludzkich.
W życie Zuzy z nagłym impetem wdziera się uczucie do ojca swojego chłopaka. Z wzajemnością zresztą. I tu zaczynają się schody.
Jak to uczucie wpłynie na wzajemne relacje bohaterów? Czy historia ta będzie miała szczęśliwe zakończenie?
"Zapach tytoniu" to dla głównej bohaterki "zapach utraconych nadziei, wspomnień, niezrealizowanych planów. Zapach mężczyzny, którego naprawdę kochała."
Debiut literacki Pani Marty Kaszubowskiej uważam za udany.
Temat - życiowy. Niemniej za dużo w książce powierzchowności, za mało emocji, które w/g mnie powinny towarzyszyć niektórym sytuacjom.
Książka porusza głównie temat miłości:
miłości mężczyzny do kobiety
miłości kobiety do mężczyzny
miłości ojca do syna.
Opowiada o skomplikowanych relacjach międzyludzkich.
W życie Zuzy z nagłym impetem wdziera się uczucie do ojca swojego chłopaka. Z wzajemnością zresztą. I tu zaczynają się schody.
Jak to uczucie wpłynie na wzajemne relacje bohaterów? Czy historia ta...
Przeczytałam tę książkę z powodu wyzwania książkowego (akcja dzieje się w moim "rodzinnym" Szczecinie), a także by odpocząć po czymś trudniejszym... i zmarnowałam czas.
Książka napisana stylem liecealnym albo gorzej... przebrnęłam z trudem, znudziłam się i po 1/3 odgadłam dalszą fabułę. Koncepcja może i początkowo miała szansę, niestety nie została ciekawie opisana. Dużo niepotrzebnych wątków, niezrozumiałych dla mnie zabiegów, które do niczego nie prowadziły.
Nie polecam!
Przeczytałam tę książkę z powodu wyzwania książkowego (akcja dzieje się w moim "rodzinnym" Szczecinie), a także by odpocząć po czymś trudniejszym... i zmarnowałam czas.
Książka napisana stylem liecealnym albo gorzej... przebrnęłam z trudem, znudziłam się i po 1/3 odgadłam dalszą fabułę. Koncepcja może i początkowo miała szansę, niestety nie została ciekawie opisana. Dużo...
Przez większą część książki miałam wrażenie, że czytam opowieść napisaną przez uczennicę gimnazjum, względnie świeżo upieczoną uczennicę liceum. Przemyślenia zawarte w tej powieści, konstrukcja dialogów, narracja i sama historia sprawiły, że książka ta w ogóle do mnie nie trafiła. Nie jestem jakimś znawcą literatury, ale momentami się zastanawiałam, kto i po co to wydał? Nie polecam.
Przez większą część książki miałam wrażenie, że czytam opowieść napisaną przez uczennicę gimnazjum, względnie świeżo upieczoną uczennicę liceum. Przemyślenia zawarte w tej powieści, konstrukcja dialogów, narracja i sama historia sprawiły, że książka ta w ogóle do mnie nie trafiła. Nie jestem jakimś znawcą literatury, ale momentami się zastanawiałam, kto i po co to wydał?...
Człowiek miał kiedyś cztery ręce, cztery nogi, dwie głowy i jedno serce. Stawał się coraz silniejszy, więc Zeus, aby nie dopuścić do uzyskania zbytniej potęgi przez człowieka, rozerwał go. Do dzisiaj ludzie szukają swej oderwanej drugiej połowy. Nieraz przez całe życie...”. * Nikt nie marzy o samotności, dlatego prędzej czy później odczuwamy pragnienie miłości i bliskości drugiego człowieka. Czasem uczucie spada jak przysłowiowy grom z jasnego nieba, niekiedy miłość „przychodzi” z upływem czasu i zacieśniania danej znajomości, ale zdarza się też, że mimo starań serce nie znajduje powodu, by drgnąć mocnej. Sięgając po powieść Marty Wiktorii Kaszubowskiej „Zapach tytoniu” byłam ciekawa, czy miłosne perypetie młodej bibliotekarki Zuzanny przypadną mi do gustu i dostarczą ciekawych wrażeń.
„Zapach tytoniu” to opowieść o dziewczynie, w której ustabilizowane życie wdziera się uczucie burząc poukładany świat i zmuszając do weryfikacji własnych pragnień i dokonywania trudnych wyborów. Zuzanna od dwóch lat jest w związku z Filipem, którego uczuć w pełni nie odwzajemnia, jednak liczy, że z biegiem czasu fundamenty przyjaźni pozwolą jej napełnić serce miłością. Niestety, misterny plan ma jeden poważny mankament – nie przewidziała, że pewnego dnia spotka mężczyznę pozwalającego doświadczyć jej nieznanych dotąd emocji. Ale czy depcząc miłość innej osoby można bez konsekwencji budować własne szczęście?
Autorka zabiera czytelnika do świata zamkniętej w sobie kobiety, która przez kilka lat żyła iluzją miłości i tkwiła w związku stanowiącym dla niej bezpieczną przystań. Tak, Zuzanna ma świadomość, że jej uczucia wobec Filipa nie są zbyt płomienne, ale chłopak pełni ważną rolę w jej życiu, więc zamiast powiedzieć mu prawdę lawiruje składając deklaracje bez pokrycia. Te pozory szczęścia, które sobie stworzyła sprawiają, że zaczęła żyć na pół gwizdka, spoczęła na laurach i nawet nie zauważyła, że umyka jej coś bardzo cennego. A kiedy przychodzi uświadomienie okazuje się, że zabrnęła za daleko, a powrót z wybranej drogi niesie za sobą poważne konsekwencje. Dziewczyna musi dokonać wyboru, choć wie, że każda jej decyzja oprócz pozytywnych aspektów, obarczona jest wysoką ceną i stratą.
Fabuła powieści oparta jest na sztampowym pomyśle. Pisarka w trochę nieudolny sposób próbuje pokazać skomplikowane relacje międzyludzkie osób uwikłanych w trójkąt miłosny, gdzie wybór między pragnieniami a powinnościami nie jest ani prosty, ani oczywisty. Miłość jest piękna, ale nie można zapominać, że decyzja o związaniu się z drugą osobą jest wypadkową argumentów serca i rozumu. Historia ma solidny szkielet, jednak zabrakło mi palety emocji między bohaterami, które w przedstawionych przez pisarkę sytuacjach powinny kipieć, a nie tlić się delikatnie. Szkoda, że ten aspekt powieści został potraktowany po macoszemu, gdyż przez to postacie wypadły blado, momentami wręcz infantylnie.
„Zapach tytoniu” to w moim odczuciu lekka i przeciętna powieść oparta na ciekawym pomyśle, którego potencjał nie został w pełni wykorzystany. Opowieść o różnych barwach miłości i skomplikowanych relacjach międzyludzkich. O losie, który czasem płata figle burząc człowiekowi pokładany świat, dając szanse na szczęście, a jednocześnie odbierając coś bardzo cennego. Marta Wiktoria Kaszubowska nie jest pierwszą, która udowodniła, że wszystko na tym świecie ma swoją cenę, ale pokazała, że tylko od nas samych zależy jakich „zakupów” dokonamy i jak urządzimy własne życie.
Dla mnie przygoda z książką mimo pewnych niedociągnięć była ciekawym doświadczeniem. Autorka szybko wciągnęła mnie do wykreowanej rzeczywistości i pozwoliła miło spędzić czas. W moim odczuciu „Zapach tytoniu” to udany debiut, na który warto zwrócić uwagę.
Człowiek miał kiedyś cztery ręce, cztery nogi, dwie głowy i jedno serce. Stawał się coraz silniejszy, więc Zeus, aby nie dopuścić do uzyskania zbytniej potęgi przez człowieka, rozerwał go. Do dzisiaj ludzie szukają swej oderwanej drugiej połowy. Nieraz przez całe życie...”. * Nikt nie marzy o samotności, dlatego prędzej czy później odczuwamy pragnienie miłości i bliskości...
Życie uczuciowe rzadko jest tak różowe i doskonałe jak w książkach. Wiele z historii pokazuje fałszywy obraz uczuć, związków i życia z kimś. Książki z cyklu ‚love story’ niemal zawsze mieszczą się między bajkami, bo takie akcje się nie zdarzają. Rzeczywistość jest mniej słodka. Mniej różowa, bardziej… wielobarwna. I z wielką ulgą witam na swojej półce książkę inną. Książkę fajną. I mimo wszystko, prawdziwą.
|
Zuza spotyka się z Filipem od dwóch lat. Poznali się na studiach, przeżyli razem wiele chwil i dobrze się dogadywali. Jednak dziewczyna nie kocha go, wcześniej był jej przyjacielem, a kiedy wyjawił jej swoje uczucia, przyjęła to z ulgą. Jest z nim z innych powodów niż powinna i doskonale sobie zdaje z tego sprawę. Zamiast miłości namiętnej i gorącej, darzy chłopaka niemal siostrzanym uczuciem. Każdą próbę zbliżenia fizycznego ze strony Filipa odrzuca, tłumacząc się ‚niegotowością’. Jednak trwa z nim, bo on jest dla niej dobry, wyrozumiały. Dawno przestała wierzyć w koncepcję wielkiej, bajkowej miłości i poczucie stabilizacji, bycie przy Filipie jej odpowiada. Do momentu gdy poznaje Igora… ojca Filipa. Nagle Filip staje się strasznie niewystarczający. Choć dziewczyna staje na uszach, by nie myśleć o starszym mężczyźnie, Filip robi błąd za błędem, które uświadamiają Zuzę w jej położeniu. Na dodatek chłopak dostał propozycję pracy za granicą, co tylko zwiększa dystans miedzy parą.
Czy Zuza będzie umiała trzymać się z daleka od Igora? Co takiego przewini Filip? Czy dziewczyna posłucha głosu serca, czy rozumu? Czy w końcu sięgnie po to, co chce? Jaką rolę odegra Krzysiek w tej całej farsie? Ile trzeba, by Zuzie skończyła się ta cierpliwość?
Jestem zachwycona. Połknęłam tę książkę jednym tchem, podążając za Zuzą i jej wyborami. Jest dobra, ciekawa i trzyma w swoich sidłach od pierwszych stron. Niczego nie można być pewnym.
Pełna recenzja na:
Życie uczuciowe rzadko jest tak różowe i doskonałe jak w książkach. Wiele z historii pokazuje fałszywy obraz uczuć, związków i życia z kimś. Książki z cyklu ‚love story’ niemal zawsze mieszczą się między bajkami, bo takie akcje się nie zdarzają. Rzeczywistość jest mniej słodka. Mniej różowa, bardziej… wielobarwna. I z wielką ulgą witam na swojej półce książkę inną. Książkę...
Z jednej strony debiut, w dodatku polskiej pisarki. To niewątpliwy plus, a zatem warto sięgnąć, sprawdzić. Z drugiej strony niezbyt lubiany przeze mnie, tytułowy zapach tytoniu. Jaka będzie ta historia? Warta tego, by ją puścić z dymkiem papierosa? A może zniewalająca, pozwalająca delektować się treścią jak papierosy/cygara nęcące swych wielbicieli zapachem i smakiem?!
Przyznam, że lektura poczyniła pewne spustoszenia. Skradła moją uwagę i czas. Nie żałuję, że po nią sięgnęłam, bowiem Autorka dotyka niełatwych tematów, w których centrum znajdują się uczucia, skomplikowane relacje. Chęć podążania za porywami serca, rodzącym się uczuciem i chęć chronienia innych, bliskich osób przed skutkami tych decyzji. Czy bohaterowie wybiorą status quo, dobro innych czy własne szczęście, związane z koniecznością zmian i możliwością zranienia innych? I kolejne pytanie: Czy warto wracać do dawnych marzeń, porywów serca? Czy warto dla nich narażać to, co budowało się przez wiele lat? I co jeśli ta wieloletnia budowa przypomina zamek na piasku?
Z jednej strony debiut, w dodatku polskiej pisarki. To niewątpliwy plus, a zatem warto sięgnąć, sprawdzić. Z drugiej strony niezbyt lubiany przeze mnie, tytułowy zapach tytoniu. Jaka będzie ta historia? Warta tego, by ją puścić z dymkiem papierosa? A może zniewalająca, pozwalająca delektować się treścią jak papierosy/cygara nęcące swych wielbicieli zapachem i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZuza jest bibliotekarką mieszkającą w samym sercu Szczecina. W jej życiu nie ma miejsca na nieprzewidywalność – codzienność dzieli między pracę, spotkania z Filipem i czytanie książek. Rutyna niszczy w Zuzie kreatywność literacką – od dłuższego czasu nie napisała nic sensownego, a kiedyś przecież poświęcała tworzeniu każdą wolną chwilę. Nawet kultura indyjska nie osładza gorzkiej świadomości wypalenia. Nagle otwiera się przed nią inny świat – świat miłosnych uniesień, ciekawych przyjaźni i nowych możliwości. Czy da sobie szansę na szczęście? Czy odważy się sięgnąć po zakazany owoc?
Zuza jest bibliotekarką mieszkającą w samym sercu Szczecina. W jej życiu nie ma miejsca na nieprzewidywalność – codzienność dzieli między pracę, spotkania z Filipem i czytanie książek. Rutyna niszczy w Zuzie kreatywność literacką – od dłuższego czasu nie napisała nic sensownego, a kiedyś przecież poświęcała tworzeniu każdą wolną chwilę. Nawet kultura indyjska nie osładza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKATASTROFA! Nie dajcie się zwieść okladce czy opisowi na niej. Denne dialogi, tandeta i banał od samego początku. Nie jedna gimnazjalistka ma dużo lepszy warsztat.
KATASTROFA! Nie dajcie się zwieść okladce czy opisowi na niej. Denne dialogi, tandeta i banał od samego początku. Nie jedna gimnazjalistka ma dużo lepszy warsztat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNic praktycznie mi się w tej książce nie podobało, fabuła nużąca i nudna, bohaterowie irytujący, prawdę mówiąc wymęczyłam tę książkę. Raczej nie polecam.
Nic praktycznie mi się w tej książce nie podobało, fabuła nużąca i nudna, bohaterowie irytujący, prawdę mówiąc wymęczyłam tę książkę. Raczej nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŁatwo się czyta i równie łatwo zapomina. Infantylna, chociaż pomysł na intrygę nie najgorszy to jednak mało wiarygodnie przedstawiony.
Łatwo się czyta i równie łatwo zapomina. Infantylna, chociaż pomysł na intrygę nie najgorszy to jednak mało wiarygodnie przedstawiony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę przeczytałam właściwie jednym tchem - jest napisana lekko i barwnie, trudno się od niej oderwać. Bardzo spodobał mi się pomysł umieszczenia całej akcji w moim rodzinnym mieście - to naprawdę przybliżało do bohaterki. Polecam nie tylko Szczeciniankom!
Książkę przeczytałam właściwie jednym tchem - jest napisana lekko i barwnie, trudno się od niej oderwać. Bardzo spodobał mi się pomysł umieszczenia całej akcji w moim rodzinnym mieście - to naprawdę przybliżało do bohaterki. Polecam nie tylko Szczeciniankom!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilkakrotnie zdarzało mi się sięgać po książki (najczęściej debiuty) młodych pisarzy z mojego miasta (na lubimyczytac wśród moich "Przeczytanych" w tym zakresie znajdziecie książki Pawła Jakubowskiego i Agnieszki Gładzik). Zawsze jestem ciekawa, co też stworzyli, szczególnie jeśli akcja ma miejsce w Szczecinie. Dlatego postanowiłam przeczytać powieść Marty Wiktorii Kaszubowskiej (obecnie autorka ma w dorobku już dwie powieści, ja sięgnęłam po debiut).
"Zapach tytoniu" jest napisany dość przyzwoicie, jeśli chodzi o warstwę językową. Zdarzyło się kilka wpadek, ale były to raczej niefortunne sformułowania, niż błędy. Chwilami opisy i dialogi wydają się być nieco naiwne, a i pseudoliryczny sposób opisu trochę męczył, np. "Za każdym razem wierzyła, że wyda akurat TĘ powieść, każda była równie bliska jej sercu. Niestety, później nadchodziły ciemne, ponure wieczory, a wena usuwała się w cień i w stanie hibernacji oczekiwała wiosny" (s. 10). Ale generalnie pod względem językowym czyta się tę książkę dobrze, brak tego ostatniego szlifu czy troszeczkę irytujący styl nie są czymś nie do zaakceptowania.
Znacznie gorzej sprawy się mają jeśli chodzi o fabułę. Cała historia jest dość banalna, nie wnosi raczej nic odkrywczego. Epilog jeszcze to dobija, bo zamiast zostawić historię tajemniczo niedopowiedzianą, autorka wykłada nam kawę na ławę, rozpaczliwie starając się, żeby nie skończyło się jak wszystkie powieści obyczajowe, no ale żeby jednak był happy end. Według mnie o wiele lepiej byłoby bez tego. Nie pomaga tej historii fakt, że otoczenie bohaterki oraz pewne elementy nie związane bezpośrednio z główną akcją, autorka przeniosła po prostu ze swojego życia (filozofia, czasowa praca w bibliotece, studia doktoranckie, zainteresowanie Indiami, pierwsze literackie próby). Teoretycznie nie ma w tym nic złego, ale tutaj odniosłam wrażenie, że przez to zabrakło spojrzenia na własne dzieło z dystansem, nieco bardziej krytycznego, co pozwoliłoby na etapie redakcyjnym dopracować historię i urozmaicić fabułę. A tymczasem mam wrażenie, że autorka bardzo mocno utożsamiła się z główną bohaterką i tego dystansu zabrakło.
Do akcji mam jeszcze taki zarzut, że część wydarzeń jest mocno "naciągana", żeby pasowała do historii. Np. Zuza spotyka się z chłopakiem przez dwa lata i w tym czasie nie była u niego w domu (w tym samym mieście) i nie poznała jego ojca. I nie jest podane żadne uzasadnienie tego faktu, jakby nie było w tym nic dziwnego. Z kolei na s. 53 pojawia się taki dialog:
"- [...] poszedł więc sobie na basen. Cwaniak z niego, co?
- Patrz, ja własnie teraz tam idę! - zaśmiała się.
- To prawdopodobnie się spotkacie[...]. "
Nigdzie w tym dialogu nie pada nazwa pływalni, tak jakby w Szczecinie był tylko jeden basen! Oczywiście chodziło o to, żeby bohaterowie się spotkali, ale wypadło to bardzo niewiarygodnie. Podobnych jak te dwie sytuacji jest w książce więcej, tutaj również zabrakło dopracowania.
Kolejny zarzut wobec książki, to niekonsekwencja. I znowu jeden przykład, choć jest tego więcej. Na s. 232 czytamy: "Dydaktyka zaczęła podobać się Zuzie i przynosiła satysfakcję", zaś parę stron dalej (s. 239): "Przekazywanie wiedzy na temat filozofii zachodniej w ogóle nie sprawiało Zuzie satysfakcji" (swoją drogą - czy można sprawiać satysfakcję?). Rozumiem, że pierwsza sytuacja dotyczy pewnie bardziej samego prowadzenia zajęć, ale jeśli przedmiot, którego Zuza uczy, nie przynosi satysfakcji, to czy samo uczenie może? W jakim sensie? Stawiania ocen? Być może nie jest to niekonsekwencja, tylko inne rozumienie sytuacji, ale w takim razie należało to napisać nieco inaczej, a już na pewno nie powtarzać słowa satysfakcja, bo bez tego może bym tej niespójności nie zauważyła.
Trochę się nad tą książką pastwię, ale tak naprawdę nie uważam czasu jej poświęconego za całkiem stracony. To nie jest tak, że przerzucanie kolejnych stron mnie bolało. Czytało się, jak wspomniałam, całkiem nieźle, ale to niestety wszystko. Książka nie skłoniła mnie do żadnych przemyśleń, wydarzenia nie były oryginalne, nic mnie nie zaskoczyło (no dobrze, może poza jedną rzeczą w epilogu, która mnie zaskoczyła, ale niestety też została wprowadzona jakby na siłę). Słyszałam, że druga książka Marty Wiktorii Kaszubowskiej jest lepsza od pierwszej. Możliwe, że dam autorce drugą szansę, bo i "Zapach tytoniu" nie był bardzo zły, po prostu zabrakło mu trochę do tego, żeby nazwać go dobrym.
Kilkakrotnie zdarzało mi się sięgać po książki (najczęściej debiuty) młodych pisarzy z mojego miasta (na lubimyczytac wśród moich "Przeczytanych" w tym zakresie znajdziecie książki Pawła Jakubowskiego i Agnieszki Gładzik). Zawsze jestem ciekawa, co też stworzyli, szczególnie jeśli akcja ma miejsce w Szczecinie. Dlatego postanowiłam przeczytać powieść Marty Wiktorii...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zapach tytoniu” nie jest powieścią rewelacyjną, ale jest zdecydowanie poprawna oraz warta przeczytania. Narracja jest płynna, historia spójna. Od pierwszych stron budowane jest napięcie, czuć że coś wisi w powietrzu i ma się lada moment rozsypać niczym domek z kart. Bohaterowie i ich zachowania są naturalne, realne, choć to niezły zlepek myślących jedynie o sobie egoistów!
Autorka zebrała jednak u mnie kilka minusów, np. za nadmierne przekładanie własnych zainteresowań na bohaterkę, częste „lokowanie produktów”, dokładne opisy składanych zamówień, jedzonych posiłków i ubrań noszonych przez bohaterów. "Zapach tytoniu" nie jest powieścią rewelacyjną, ale jest zdecydowanie poprawna oraz warta przeczytania.
„Zapach tytoniu” nie jest powieścią rewelacyjną, ale jest zdecydowanie poprawna oraz warta przeczytania. Narracja jest płynna, historia spójna. Od pierwszych stron budowane jest napięcie, czuć że coś wisi w powietrzu i ma się lada moment rozsypać niczym domek z kart. Bohaterowie i ich zachowania są naturalne, realne, choć to niezły zlepek myślących jedynie o sobie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka porusza nietypowy rodzaj miłości a dokładniej niecodzienny obiekt miłości, czyli uczucie do ojca swojego chłopaka. Nie spotkałam się jeszcze z takim tematem w literaturze i dlatego powieść była dla mnie zajmującą lekturą. Zresztą miłość ta, nie jest jedynym aspektem uczuciowym w "Zapachu tytoniu". Autorka opisuje też miłość (czy też może zauroczenie) studenta do wykładowcy, fanki do muzyka oraz uczucie sprzed lat, które Zuza poznaje z pamiętnika swojej matki. A że miłość kobiety nie wygasła przez wiele lat, teraz postanawia naprawdę być szczęśliwa i odchodzi od męża. Czy na zawsze? Całkowicie porzuci obecne życie i wyjedzie? Kim jest mężczyzna jej życia? I jak ułożą się relacje kobiety i jej nowego towarzysza w stosunku do Zuzy i jej ojca?
Uważam, że Marta Kaszubowska napisała świetną powieść. Czytałam wiele polskich obyczajówek, nie tylko debiutanckich i książka równie dobrze potrafiła wciągnąć mnie w swój świat. Z zainteresowaniem przewracałam kartki czekając na to, co wydarzy się za chwilę. Jakie decyzja podejmą Zuza i Igor. Czy między nimi będzie miała szansę nawiązać się nić porozumienia, miłość i namiętność? Czy Filip pogodzi się ze zdradą najbliższych mu osób? W żaden sposób nie byłam w stanie przewidzieć tego co zaplanowała autorka.
Książka uzmysławia nam, co jest w życiu najważniejsze. Która miłość wiedzie prym. Z której jesteśmy w stanie zrezygnować wtedy, gdy musimy wybierać. Bo nie zawsze da się pogodzić dwa odmienne poglądy, dwa odmienne stanowiska i dwie odmiennie myślące osoby. Nie zawsze żyjemy w pełni szczęśliwi, ale czasami trzeba wybrać "mniejsze zło"...
Jak zakończy się ta historia? Na szczęście nie trzeba się domyślać. Autorka zrobiła czytelnikom prezent i napisała to "czarno na białym" - w Epilogu. Powieść polecam wszystkim, którzy lubią polskie debiuty, obyczajówki oraz tym, którzy nie są pewni swoich związków i prawdziwości swojego uczucia.
całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2015/02/marta-wiktoria-kaszubowska-zapach.html
Książka porusza nietypowy rodzaj miłości a dokładniej niecodzienny obiekt miłości, czyli uczucie do ojca swojego chłopaka. Nie spotkałam się jeszcze z takim tematem w literaturze i dlatego powieść była dla mnie zajmującą lekturą. Zresztą miłość ta, nie jest jedynym aspektem uczuciowym w "Zapachu tytoniu". Autorka opisuje też miłość (czy też może zauroczenie) studenta do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nie jest tradycyjnym love story. Na jej kartach odnajdziemy historię skomplikowanych uczuć i trudnych wyborów. Główna bohaterka jest w dwuletnim związku z Filipem, którego jednak nie kocha, tylko darzy uczuciem siostrzanym. Ma nadzieję, że przyjaźń ta z czasem zamieni się w prawdziwą miłość. Pewnego dnia poznaje ojca ukochanego — Igora i jest to moment, w którym życie kilku osób zaczyna się rozsypywać. Na domiar złego, niespodziewanie, rodzice dziewczyny rozwodzą się. Zuza znajduje pamiętnik matki, po przeczytaniu którego widzi, że podświadomie powielamy schematy życia naszych najbliższych.
Powieść czyta się szybko. Jest to tradycyjne czytadło, które połykamy w kilka godzin, aby się zrelaksować. Autorka zafundowała nam zaskakujące zakończenie, dlatego nie jest to absolutnie przewidywalna książka.
Książka nie jest tradycyjnym love story. Na jej kartach odnajdziemy historię skomplikowanych uczuć i trudnych wyborów. Główna bohaterka jest w dwuletnim związku z Filipem, którego jednak nie kocha, tylko darzy uczuciem siostrzanym. Ma nadzieję, że przyjaźń ta z czasem zamieni się w prawdziwą miłość. Pewnego dnia poznaje ojca ukochanego — Igora i jest to moment, w którym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się szybko, jak reportaż. Pomysl na nią jest ciekawy, bo opowiada o miłosnym trójkącie: ojciec, syn i dziewczyna, jednak brakuje w niej emocji. Bardziej rozbudowanych najważniejszych scen. Zakończenie mnie zaskoczyło i nie dało poczucia, że nie zmarnowałam czasu czytając tę książkę...
Książkę czyta się szybko, jak reportaż. Pomysl na nią jest ciekawy, bo opowiada o miłosnym trójkącie: ojciec, syn i dziewczyna, jednak brakuje w niej emocji. Bardziej rozbudowanych najważniejszych scen. Zakończenie mnie zaskoczyło i nie dało poczucia, że nie zmarnowałam czasu czytając tę książkę...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka porusza głównie temat miłości:
miłości mężczyzny do kobiety
miłości kobiety do mężczyzny
miłości ojca do syna.
Opowiada o skomplikowanych relacjach międzyludzkich.
W życie Zuzy z nagłym impetem wdziera się uczucie do ojca swojego chłopaka. Z wzajemnością zresztą. I tu zaczynają się schody.
Jak to uczucie wpłynie na wzajemne relacje bohaterów? Czy historia ta będzie miała szczęśliwe zakończenie?
"Zapach tytoniu" to dla głównej bohaterki "zapach utraconych nadziei, wspomnień, niezrealizowanych planów. Zapach mężczyzny, którego naprawdę kochała."
Debiut literacki Pani Marty Kaszubowskiej uważam za udany.
Temat - życiowy. Niemniej za dużo w książce powierzchowności, za mało emocji, które w/g mnie powinny towarzyszyć niektórym sytuacjom.
Książka porusza głównie temat miłości:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomiłości mężczyzny do kobiety
miłości kobiety do mężczyzny
miłości ojca do syna.
Opowiada o skomplikowanych relacjach międzyludzkich.
W życie Zuzy z nagłym impetem wdziera się uczucie do ojca swojego chłopaka. Z wzajemnością zresztą. I tu zaczynają się schody.
Jak to uczucie wpłynie na wzajemne relacje bohaterów? Czy historia ta...
Doskonała lektura zarówno na wakacyjne wyjazdy jak i na zbliżające się długie jesienne wieczory. Pozycja szczególnie zachwyci płeć piekną.
Doskonała lektura zarówno na wakacyjne wyjazdy jak i na zbliżające się długie jesienne wieczory. Pozycja szczególnie zachwyci płeć piekną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam tę książkę z powodu wyzwania książkowego (akcja dzieje się w moim "rodzinnym" Szczecinie), a także by odpocząć po czymś trudniejszym... i zmarnowałam czas.
Książka napisana stylem liecealnym albo gorzej... przebrnęłam z trudem, znudziłam się i po 1/3 odgadłam dalszą fabułę. Koncepcja może i początkowo miała szansę, niestety nie została ciekawie opisana. Dużo niepotrzebnych wątków, niezrozumiałych dla mnie zabiegów, które do niczego nie prowadziły.
Nie polecam!
Przeczytałam tę książkę z powodu wyzwania książkowego (akcja dzieje się w moim "rodzinnym" Szczecinie), a także by odpocząć po czymś trudniejszym... i zmarnowałam czas.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka napisana stylem liecealnym albo gorzej... przebrnęłam z trudem, znudziłam się i po 1/3 odgadłam dalszą fabułę. Koncepcja może i początkowo miała szansę, niestety nie została ciekawie opisana. Dużo...
Przez większą część książki miałam wrażenie, że czytam opowieść napisaną przez uczennicę gimnazjum, względnie świeżo upieczoną uczennicę liceum. Przemyślenia zawarte w tej powieści, konstrukcja dialogów, narracja i sama historia sprawiły, że książka ta w ogóle do mnie nie trafiła. Nie jestem jakimś znawcą literatury, ale momentami się zastanawiałam, kto i po co to wydał? Nie polecam.
Przez większą część książki miałam wrażenie, że czytam opowieść napisaną przez uczennicę gimnazjum, względnie świeżo upieczoną uczennicę liceum. Przemyślenia zawarte w tej powieści, konstrukcja dialogów, narracja i sama historia sprawiły, że książka ta w ogóle do mnie nie trafiła. Nie jestem jakimś znawcą literatury, ale momentami się zastanawiałam, kto i po co to wydał?...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzłowiek miał kiedyś cztery ręce, cztery nogi, dwie głowy i jedno serce. Stawał się coraz silniejszy, więc Zeus, aby nie dopuścić do uzyskania zbytniej potęgi przez człowieka, rozerwał go. Do dzisiaj ludzie szukają swej oderwanej drugiej połowy. Nieraz przez całe życie...”. * Nikt nie marzy o samotności, dlatego prędzej czy później odczuwamy pragnienie miłości i bliskości drugiego człowieka. Czasem uczucie spada jak przysłowiowy grom z jasnego nieba, niekiedy miłość „przychodzi” z upływem czasu i zacieśniania danej znajomości, ale zdarza się też, że mimo starań serce nie znajduje powodu, by drgnąć mocnej. Sięgając po powieść Marty Wiktorii Kaszubowskiej „Zapach tytoniu” byłam ciekawa, czy miłosne perypetie młodej bibliotekarki Zuzanny przypadną mi do gustu i dostarczą ciekawych wrażeń.
„Zapach tytoniu” to opowieść o dziewczynie, w której ustabilizowane życie wdziera się uczucie burząc poukładany świat i zmuszając do weryfikacji własnych pragnień i dokonywania trudnych wyborów. Zuzanna od dwóch lat jest w związku z Filipem, którego uczuć w pełni nie odwzajemnia, jednak liczy, że z biegiem czasu fundamenty przyjaźni pozwolą jej napełnić serce miłością. Niestety, misterny plan ma jeden poważny mankament – nie przewidziała, że pewnego dnia spotka mężczyznę pozwalającego doświadczyć jej nieznanych dotąd emocji. Ale czy depcząc miłość innej osoby można bez konsekwencji budować własne szczęście?
Autorka zabiera czytelnika do świata zamkniętej w sobie kobiety, która przez kilka lat żyła iluzją miłości i tkwiła w związku stanowiącym dla niej bezpieczną przystań. Tak, Zuzanna ma świadomość, że jej uczucia wobec Filipa nie są zbyt płomienne, ale chłopak pełni ważną rolę w jej życiu, więc zamiast powiedzieć mu prawdę lawiruje składając deklaracje bez pokrycia. Te pozory szczęścia, które sobie stworzyła sprawiają, że zaczęła żyć na pół gwizdka, spoczęła na laurach i nawet nie zauważyła, że umyka jej coś bardzo cennego. A kiedy przychodzi uświadomienie okazuje się, że zabrnęła za daleko, a powrót z wybranej drogi niesie za sobą poważne konsekwencje. Dziewczyna musi dokonać wyboru, choć wie, że każda jej decyzja oprócz pozytywnych aspektów, obarczona jest wysoką ceną i stratą.
Fabuła powieści oparta jest na sztampowym pomyśle. Pisarka w trochę nieudolny sposób próbuje pokazać skomplikowane relacje międzyludzkie osób uwikłanych w trójkąt miłosny, gdzie wybór między pragnieniami a powinnościami nie jest ani prosty, ani oczywisty. Miłość jest piękna, ale nie można zapominać, że decyzja o związaniu się z drugą osobą jest wypadkową argumentów serca i rozumu. Historia ma solidny szkielet, jednak zabrakło mi palety emocji między bohaterami, które w przedstawionych przez pisarkę sytuacjach powinny kipieć, a nie tlić się delikatnie. Szkoda, że ten aspekt powieści został potraktowany po macoszemu, gdyż przez to postacie wypadły blado, momentami wręcz infantylnie.
„Zapach tytoniu” to w moim odczuciu lekka i przeciętna powieść oparta na ciekawym pomyśle, którego potencjał nie został w pełni wykorzystany. Opowieść o różnych barwach miłości i skomplikowanych relacjach międzyludzkich. O losie, który czasem płata figle burząc człowiekowi pokładany świat, dając szanse na szczęście, a jednocześnie odbierając coś bardzo cennego. Marta Wiktoria Kaszubowska nie jest pierwszą, która udowodniła, że wszystko na tym świecie ma swoją cenę, ale pokazała, że tylko od nas samych zależy jakich „zakupów” dokonamy i jak urządzimy własne życie.
Dla mnie przygoda z książką mimo pewnych niedociągnięć była ciekawym doświadczeniem. Autorka szybko wciągnęła mnie do wykreowanej rzeczywistości i pozwoliła miło spędzić czas. W moim odczuciu „Zapach tytoniu” to udany debiut, na który warto zwrócić uwagę.
Człowiek miał kiedyś cztery ręce, cztery nogi, dwie głowy i jedno serce. Stawał się coraz silniejszy, więc Zeus, aby nie dopuścić do uzyskania zbytniej potęgi przez człowieka, rozerwał go. Do dzisiaj ludzie szukają swej oderwanej drugiej połowy. Nieraz przez całe życie...”. * Nikt nie marzy o samotności, dlatego prędzej czy później odczuwamy pragnienie miłości i bliskości...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻycie uczuciowe rzadko jest tak różowe i doskonałe jak w książkach. Wiele z historii pokazuje fałszywy obraz uczuć, związków i życia z kimś. Książki z cyklu ‚love story’ niemal zawsze mieszczą się między bajkami, bo takie akcje się nie zdarzają. Rzeczywistość jest mniej słodka. Mniej różowa, bardziej… wielobarwna. I z wielką ulgą witam na swojej półce książkę inną. Książkę fajną. I mimo wszystko, prawdziwą.
|
Zuza spotyka się z Filipem od dwóch lat. Poznali się na studiach, przeżyli razem wiele chwil i dobrze się dogadywali. Jednak dziewczyna nie kocha go, wcześniej był jej przyjacielem, a kiedy wyjawił jej swoje uczucia, przyjęła to z ulgą. Jest z nim z innych powodów niż powinna i doskonale sobie zdaje z tego sprawę. Zamiast miłości namiętnej i gorącej, darzy chłopaka niemal siostrzanym uczuciem. Każdą próbę zbliżenia fizycznego ze strony Filipa odrzuca, tłumacząc się ‚niegotowością’. Jednak trwa z nim, bo on jest dla niej dobry, wyrozumiały. Dawno przestała wierzyć w koncepcję wielkiej, bajkowej miłości i poczucie stabilizacji, bycie przy Filipie jej odpowiada. Do momentu gdy poznaje Igora… ojca Filipa. Nagle Filip staje się strasznie niewystarczający. Choć dziewczyna staje na uszach, by nie myśleć o starszym mężczyźnie, Filip robi błąd za błędem, które uświadamiają Zuzę w jej położeniu. Na dodatek chłopak dostał propozycję pracy za granicą, co tylko zwiększa dystans miedzy parą.
Czy Zuza będzie umiała trzymać się z daleka od Igora? Co takiego przewini Filip? Czy dziewczyna posłucha głosu serca, czy rozumu? Czy w końcu sięgnie po to, co chce? Jaką rolę odegra Krzysiek w tej całej farsie? Ile trzeba, by Zuzie skończyła się ta cierpliwość?
Jestem zachwycona. Połknęłam tę książkę jednym tchem, podążając za Zuzą i jej wyborami. Jest dobra, ciekawa i trzyma w swoich sidłach od pierwszych stron. Niczego nie można być pewnym.
Pełna recenzja na:
http://moznaprzeczytac.pl/zapach-tytoniu-marta-wiktoria-kaszubowska/
Życie uczuciowe rzadko jest tak różowe i doskonałe jak w książkach. Wiele z historii pokazuje fałszywy obraz uczuć, związków i życia z kimś. Książki z cyklu ‚love story’ niemal zawsze mieszczą się między bajkami, bo takie akcje się nie zdarzają. Rzeczywistość jest mniej słodka. Mniej różowa, bardziej… wielobarwna. I z wielką ulgą witam na swojej półce książkę inną. Książkę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to