Oczko wyżej niż mdłe i źle wywarzone "Nim zapadnie noc". Niby klasyczny Cunningham, niby czegoś zabrakło. Ale po kolei:
Dwóch braci, każdy z nich na życiowych wybojach. Ich historie boostowane są kobiecymi postaciami: umierającą żoną i najlepszą przyjaciółką. Do tego nawiązania do baśni Andersena i coś na pograniczu metafizycznego zdarzenia... Do tego dokładamy flagowe dla Cunninghama "grzebanie" w psychice bohaterów. Czy to przepis na udaną powieść, na poziomie "Z duszy i z ciała" czy "Domu na krańcu świata"? Niespodzianki nie ma - nie.
Niestety w moim przekonaniu postaciom daleko do takich, których można obdarzyć literacką miłością, może jakimiś tam odcieniami sympatii.
Całość wypada jednak jakoś nieprzekonująco a zaangażowanie balansuje na granicy odłożenia książki. Autor nie zbliża się nawet do elektryzujących "Z duszy i z ciała", "Godzin" czy "Domu na krańcu świata". Na szczęście jest to książka do przeczytania na raz. Nawiązanie do tytułowej "Królowej śniegu" nie zauroczyło, może powinno być z większym naciskiem? Nie wiem. Wiem natomiast, że "Królowa..." jedzie na nazwisku autora i prognozuje jej zaginięcie w odmętach literackich średniaków.
Oczko wyżej niż mdłe i źle wywarzone "Nim zapadnie noc". Niby klasyczny Cunningham, niby czegoś zabrakło. Ale po kolei:
Dwóch braci, każdy z nich na życiowych wybojach. Ich historie boostowane są kobiecymi postaciami: umierającą żoną i najlepszą przyjaciółką. Do tego nawiązania do baśni Andersena i coś na pograniczu metafizycznego zdarzenia... Do tego dokładamy flagowe dla...
Książka opowiada historię dwóch braci Berreta i Tylera. Tyler jest muzykiem, który wciąż poszukuje weny i... odnajduje ją w narkotykach. Berret jest gejem, któremu właśnie złamano serce, z tego powodu przeprowadza się do brata.. by nie być samotny. Dość ważną postacią jest również Beth, dziewczyna Tylera, która zmaga się ze śmiertelną chorobą. I.... z fabuły to chyba tyle 🤷♀️
.
W tak krótkim opisie przedstawiając trzech bohaterów, ukazałam trzy motywy jakie są poruszane przez autora: problemy narkotykowe, śmiertelna choroba, złamane serce (jest ich o wiele wiele więcej) Pomijając to, że każdy z nich traktowany jest po macoszemu to ich rozwiązanie nie ma sensu. Rozmowy braci o tym, dlaczego nie byli molestowani jak byli młodsi przez księży, po czym dochodzą do wniosku, że powodem mogło być to, że byli grubi (mówią o tym z żalem), do tego bohaterka, która ma ponad 50 lat spotykająca się z chłopakiem prawie 20 lat młodszym stwierdza, że On ma prawo ją zdradzać, BO JEST MŁODSZY - nie sprawia, że książka staje się lepsza 🤦♀️ Do tego - w zdaniach pojawiają się wyrazy w nawiasach z dopiskami 'jak to się piszę' nie sprawiły lepszego odbioru.. Książka była nudna, pełna absurdów, fabuła do niczego nie prowadziła, a takie wtrącenia w nawiasach wprowadzały chaos.. Ja nie polecam tej pozycji 🤷♀️
Książka opowiada historię dwóch braci Berreta i Tylera. Tyler jest muzykiem, który wciąż poszukuje weny i... odnajduje ją w narkotykach. Berret jest gejem, któremu właśnie złamano serce, z tego powodu przeprowadza się do brata.. by nie być samotny. Dość ważną postacią jest również Beth, dziewczyna Tylera, która zmaga się ze śmiertelną chorobą. I.... z fabuły to chyba tyle...
Trochę trudno mi było rozmawiać z bohaterami tej książki, przedzierałam się przez te niecałe trzysta stron, niczym przez śnieżycę i zadymkę wokół pałacu lodowego pewnej Królowej. Może dlatego, że nie lubię ludzi, którzy nie wiedzą, czego mają chcieć i nic z tego nie wynika. Autor zostawił ich na tym jałowym biegu. Ich dywagacje z każdą stroną budzą we mnie irytację.
Ale cóż, i tacy ludzie żyją obok nas. Pociecha dla czytelnika jest może to, ze najbardziej jednak cenią sobie więzi rodzinne, przyjacielskie. To są dla nich, zwłaszcza dla Tylera i Barreta obowiązki, co nie znaczy, że im ciążą. Są naturalne, jak śnieg zimą i upał latem. Nawet je potrafią celebrować i czerpać z tego przyjemność. Być może to ich jeszcze jakoś trzyma przy życiu...
Mimo tego, byłam szczęśliwa, gdy dobrnęłam do końca historii zbudowanej na wątpliwościach, na oczekiwaniach czegoś od życia (pustych, bo życie samo nic nie da). Jedyna konkretna osoba to Liz, niestety, opuściła owe zbłąkane w świecie znaczeń, wartości, pragnień owieczki. Ale pojechała tam, gdzie pozór liczy się najbardziej.
Pozostali są niczym płatki śniegu wirujące na wietrze...
Trochę trudno mi było rozmawiać z bohaterami tej książki, przedzierałam się przez te niecałe trzysta stron, niczym przez śnieżycę i zadymkę wokół pałacu lodowego pewnej Królowej. Może dlatego, że nie lubię ludzi, którzy nie wiedzą, czego mają chcieć i nic z tego nie wynika. Autor zostawił ich na tym jałowym biegu. Ich dywagacje z każdą stroną budzą we mnie irytację.
Ale...
Historia więzi dwóch braci rozgrywająca się na przestrzeni lat 90-tych w Nowym Jorku. W zasadzie nic porywającego się nie wydarza, a opisane relacje ludzi z bohemy artystyczno-hipsterowskiej niczym nie zaskakują.
Historia więzi dwóch braci rozgrywająca się na przestrzeni lat 90-tych w Nowym Jorku. W zasadzie nic porywającego się nie wydarza, a opisane relacje ludzi z bohemy artystyczno-hipsterowskiej niczym nie zaskakują.
Plastyczna, w dużej części dziejąca się w głowach bohaterów opowieść o poszukiwaniu miłości, stabilności, dorosłości, sukcesu, boga. Bazę bohaterów stanowią bracia Meeks, Barrett i Tyler. Zbyt rozstrzelony w swych zainteresowaniach, inteligentny gej i piszący nie dość dobre piosenki ćpun. O ich relacji, naznaczonej dawno temu przez matkę chłopców, stygmatyzującą nieporadność młodszego Barretta. Tyler całe swoje życie opiekuje się bratem, jest dla niego wsparciem totalnym i całkowitym. Przepiękna charakterystyka Beth, jej umierania, zatracania się w "treningu śmierci", jej urody i słodkiej kruchości.. majstersztyk w opisie postaci. Warto przeczytać, choćby dla maestrii języka, delikatności w posługiwaniu się opisem, budowaniu postaci i jakby "przeciąganiu" ich losów z wyprzedzeniem, co potrafi uspokoić czytelnika, a niekiedy wręcz przeciwnie. Dla mnie godna polecenia, mimo słabej oceny społeczności Lubimyczytac.
Plastyczna, w dużej części dziejąca się w głowach bohaterów opowieść o poszukiwaniu miłości, stabilności, dorosłości, sukcesu, boga. Bazę bohaterów stanowią bracia Meeks, Barrett i Tyler. Zbyt rozstrzelony w swych zainteresowaniach, inteligentny gej i piszący nie dość dobre piosenki ćpun. O ich relacji, naznaczonej dawno temu przez matkę chłopców, stygmatyzującą...
To moje pierwsze literackie spotkanie z Cunninghanem i wydaje mi się, że nie trafiłem na jego najlepszy tytuł - strasznie tę książkę męczyłem, pomimo faktu, że nie jest najdłuższa.
W sumie to kilkanaście scen z dużą domieszką narkotyków, odrobiną seksu i mocnym akcentem politycznym. I tyle. Szału ni ma.
To moje pierwsze literackie spotkanie z Cunninghanem i wydaje mi się, że nie trafiłem na jego najlepszy tytuł - strasznie tę książkę męczyłem, pomimo faktu, że nie jest najdłuższa.
W sumie to kilkanaście scen z dużą domieszką narkotyków, odrobiną seksu i mocnym akcentem politycznym. I tyle. Szału ni ma.
Dwaj bracia, jeden homoseksualista, drugi narkotyzujący się chłopak umierającej dziewczyny. Związani bardzo silnymi więzami braterstwa, połączeni traumatycznymi przeżyciami znaleźli się w trudnym dla obojga okresie życia. Próbują zmierzyć się z odwiecznymi pytaniami o sens życia, o to czy warto i co na końcu.
Akcja jest nieskomplikowana, toczy się niespiesznie, przemyka jakby gdzieś w oddali, dotykając tylko czasami któregoś z bohaterów lub też błyskając krótkim wspomnieniem, epizodem z przeszłości, teraźniejszości a nawet przyszłości. Najważniejsze są jednak odczucia, gonitwy myśli - zarówno te w książce jak i te będące udziałem zainspirowanego czytelnika.
Lubię czytać Cunninghama, nawet lubię bardzo, choć gdybym miała głosować, to pewnie tej akurat książki nie umieściłabym na czele osiągnięć pisarza. Ale i tak warto.
Dwaj bracia, jeden homoseksualista, drugi narkotyzujący się chłopak umierającej dziewczyny. Związani bardzo silnymi więzami braterstwa, połączeni traumatycznymi przeżyciami znaleźli się w trudnym dla obojga okresie życia. Próbują zmierzyć się z odwiecznymi pytaniami o sens życia, o to czy warto i co na końcu.
Akcja jest nieskomplikowana, toczy się niespiesznie, przemyka...
Być może spodziewałam się czegoś więcej, niestety jest to pierwsza i ostatnia książka tego autora po jaką sięgnę. Przez cały czas miałam wrażenie że na siłę próbuje się we mnie wzbudzić jakieś głębsze przemyślenia, ale niestety bardziej mnie to zraziło niż zachwyciło. Zdecydowanie odradzam.
Być może spodziewałam się czegoś więcej, niestety jest to pierwsza i ostatnia książka tego autora po jaką sięgnę. Przez cały czas miałam wrażenie że na siłę próbuje się we mnie wzbudzić jakieś głębsze przemyślenia, ale niestety bardziej mnie to zraziło niż zachwyciło. Zdecydowanie odradzam.
Nie wiem po co ta książka powstała. Naprawdę, nie wiem. Może gdyby "Królowa śniegu" została pokazana światu w połowie ubiegłego wieku... A tak - odgrzewane kotlety. Przesyt modnych tematów, tanie chwyty. Normalnie aż boli. Szkoda, bo sam motyw Królowej Śniegu jest bardzo atrakcyjny. Niestety, tu kompletnie niewykorzystany. Cunningham niewątpliwie umie pisać. Tym smutniejsze, że wyszło jak wyszło.
Nie wiem po co ta książka powstała. Naprawdę, nie wiem. Może gdyby "Królowa śniegu" została pokazana światu w połowie ubiegłego wieku... A tak - odgrzewane kotlety. Przesyt modnych tematów, tanie chwyty. Normalnie aż boli. Szkoda, bo sam motyw Królowej Śniegu jest bardzo atrakcyjny. Niestety, tu kompletnie niewykorzystany. Cunningham niewątpliwie umie pisać. Tym...
Miałam wrażenie, że książka jest bardzo nierówna. Czasem nudziła, czasem wręcz przeciwnie - przemyślenia bohaterów cudownie wciągały. Wielki plus za zabawę mowę pozornie zależną i płynne przechodzenie jej przez kolejne postaci. Widać szkołę V. Woolf ;)
Miałam wrażenie, że książka jest bardzo nierówna. Czasem nudziła, czasem wręcz przeciwnie - przemyślenia bohaterów cudownie wciągały. Wielki plus za zabawę mowę pozornie zależną i płynne przechodzenie jej przez kolejne postaci. Widać szkołę V. Woolf ;)
Najbardziej w powieści Cunninghama podoba mi się jej sensualność. Każdy z bohaterów jest inny i wydaje się, że pomimo iż tworzą oni wspólną paczkę, to dążą zupełnie do czegoś innego. Splecione losy, dwoistość charakterów i wyborów sprawia, że powieść ta pociąga i odpycha. Trudno stwierdzić co jest w niej moralne a co nie. Wybory jakie podejmują bohaterowie i pewna doza magii sprawiają że książkę czyta się z narkotycznym zaciekawieniem. Z pewnym wrażeniem że coś umyka, że jakaś część tej prozy pozostaje poza nami lub obok nas. Nie da się określić jednoznacznie specyfiki i klimatu powieści, dlatego należy samemu sięgnąć po tę świetną książkę.
Najbardziej w powieści Cunninghama podoba mi się jej sensualność. Każdy z bohaterów jest inny i wydaje się, że pomimo iż tworzą oni wspólną paczkę, to dążą zupełnie do czegoś innego. Splecione losy, dwoistość charakterów i wyborów sprawia, że powieść ta pociąga i odpycha. Trudno stwierdzić co jest w niej moralne a co nie. Wybory jakie podejmują bohaterowie i pewna doza...
Gdybym tak miała odpowiedzieć na pytanie co takiego w sobie ma ta powieść, że tak bardzo mi się spodobała, to właściwie mogłabym jedynie wzruszyć ramionami. Bo muszę przyznać, ze bardzo mi się, ale nie wiem czemu. Może to sprawił taki oniryczny sposób narracji, którą autor prowadzi w taki sposób, że ma się wrażenie, że napisał ją ktoś żyjący w poprzednim stuleciu lub jeszcze wcześniej, chociaż powieść dzieje się współcześnie? Może za przyczyną bohaterów, którzy właściwie swoją postawą nie rzucają człowieka na kolana, a jednak pragnie się wniknąć w ich przeżycia zupełnie tak jakby się spotkało na ulicy kogoś o kim nie wie się zbyt dużo, a jednak coś nieuchwytnego sprawia, że szuka się towarzystwa takiej osoby. A może spodobała mi się, bo było tam dużo bliskości, ale takiej codziennej bez potrzeby heroicznych wyczynów i udowadniania, że ktoś znaczy więcej niż znaczy. I o śmierci.
Gdybym tak miała odpowiedzieć na pytanie co takiego w sobie ma ta powieść, że tak bardzo mi się spodobała, to właściwie mogłabym jedynie wzruszyć ramionami. Bo muszę przyznać, ze bardzo mi się, ale nie wiem czemu. Może to sprawił taki oniryczny sposób narracji, którą autor prowadzi w taki sposób, że ma się wrażenie, że napisał ją ktoś żyjący w poprzednim stuleciu lub...
Niby coś się z tej książki wyłania, ale nie do końca... Klimat raz się tworzy, raz upada... Pochłania się jednak szybko i sprawnie- głównie dzięki stylistyce autora. Może jednak liczyłam na coś bardziej romantycznego i głębszego? Ale z drugiej strony- czy to wszystko nie było po prostu brutalnie prawdzie?
Niby coś się z tej książki wyłania, ale nie do końca... Klimat raz się tworzy, raz upada... Pochłania się jednak szybko i sprawnie- głównie dzięki stylistyce autora. Może jednak liczyłam na coś bardziej romantycznego i głębszego? Ale z drugiej strony- czy to wszystko nie było po prostu brutalnie prawdzie?
Autor zasypuje zbyt wielką ilością informacji, na dodatek wplatając w to jeszcze różne środki artystyczne, myśli bohaterów, często dość abstrakcyjne. Uwielbiam te myśli bohaterów, ich skojarzenia, ale jeśli autor opisuje to u wszystkich bohaterów, trudno się we wszystkim połapać.
Wady: nadmiar informacji, trochę ciężka w odbiorze przez to.
I szczerze mówiąc, nie zrozumiałam, o co w ogóle chodziło.
Autor zasypuje zbyt wielką ilością informacji, na dodatek wplatając w to jeszcze różne środki artystyczne, myśli bohaterów, często dość abstrakcyjne. Uwielbiam te myśli bohaterów, ich skojarzenia, ale jeśli autor opisuje to u wszystkich bohaterów, trudno się we wszystkim połapać.
Wady: nadmiar informacji, trochę ciężka w odbiorze przez to.
I szczerze mówiąc, nie...
Ze smutkiem stwierdzam,że to słaba książka. Mimo okładki, tytułu, zapowiedzi.. Po prostu wydumana historia, która miała być głęboka i piękna, a wyszła niczym szklanka 0,3 pełna letniej, mętnej wody. Bu:(
Ze smutkiem stwierdzam,że to słaba książka. Mimo okładki, tytułu, zapowiedzi.. Po prostu wydumana historia, która miała być głęboka i piękna, a wyszła niczym szklanka 0,3 pełna letniej, mętnej wody. Bu:(
Bajkowa, piękna i powoli snuta opowieść o ważnych aspektach życia każdego z nas. Przemijanie pokazane bez sentymentalizmu. Coś się kończy, coś się zaczyna, jak dostrzec to co jest ważne tu i teraz?
Bajkowa, piękna i powoli snuta opowieść o ważnych aspektach życia każdego z nas. Przemijanie pokazane bez sentymentalizmu. Coś się kończy, coś się zaczyna, jak dostrzec to co jest ważne tu i teraz?
To zdecydowanie nie jest mój typ literatury. Co prawda lubię, kiedy autor poddaje analizie przemyślenia bohaterów ich przeżycia, odczucia decyzje - to pozwala w pewien metafizyczny sposób zmierzyć się z sytuacjami, przed którymi realnie nie stanę. ALE. W tym przypadku, czytając miałam wrażenie, że wszyscy bohaterowie są niespełna rozumu, że nie jestem w stanie nadążyć za tak prowadzoną narracją i ona mnie męczy. Migawki z życia, które boli, które przerasta i którego torów, żaden z bohaterów nie jest w stanie zmienić bo zamiast żyć w świecie realnym, żyje w tym, który tworzy z wyobrażeń o sobie i świecie. To książka, którą zmęczyłam. Nie potrafię powiedzieć czy podobała mi się czy nie. Na pewno spodziewałam się po niej czegoś innego i nie umiem jej z czystym sercem polecić.
To zdecydowanie nie jest mój typ literatury. Co prawda lubię, kiedy autor poddaje analizie przemyślenia bohaterów ich przeżycia, odczucia decyzje - to pozwala w pewien metafizyczny sposób zmierzyć się z sytuacjami, przed którymi realnie nie stanę. ALE. W tym przypadku, czytając miałam wrażenie, że wszyscy bohaterowie są niespełna rozumu, że nie jestem w stanie nadążyć za...
Nie, "Królowa śniegu" nie tylko nie udowadnia, że Michael Cunningham jest jednym z wielkich powieściopisarzy swego pokolenia, ale wręcz temu zaprzecza i kładzie cień na jego wcześniejszych genialnych "Godzinach" czy "Z ciała i z duszy". Nie wzrusza, nie bawi, a co więcej - nie jestem w stanie powiedzieć, co autor chciał osiągnąć i przekazać podczas tworzenia jej. Żaden z poruszanych wątków nie został tak naprawdę dogłębnie zanalizowany i rozłożony na logiczne kawałki. Pociąg do narkotyków Tylera mógłby być problemem wielokrotnie złożonym, z całym jego spektrum przyczynowości, doznań i niemożnością zerwania z nim - tu jest zaledwie liźnięty z brzegu. Podobnie podejście do tematyki związku śmiertelnie chorej Beth i Tylera - wypłaszczone i banalne, nie mówiąc już o niewykorzystaniu rozwinięcia i wytłumaczenia jego przyczynowości i motywów. Pełno tu sygnałów do wyprowadzenia nieszablonowych i nowatorskich obserwacji, w których Cunningham jest mistrzem (udowodnił to nieraz) - niestety pozostają one niewykorzystane, podobnie jak cały potencjał fabularny.
Wystawiam dość niską notę z racji znajomości poprzednich książek autora, z którymi ta najnowsza wypada wyjątkowo blado. Sorry, Winnetou.
Nie, "Królowa śniegu" nie tylko nie udowadnia, że Michael Cunningham jest jednym z wielkich powieściopisarzy swego pokolenia, ale wręcz temu zaprzecza i kładzie cień na jego wcześniejszych genialnych "Godzinach" czy "Z ciała i z duszy". Nie wzrusza, nie bawi, a co więcej - nie jestem w stanie powiedzieć, co autor chciał osiągnąć i przekazać podczas tworzenia jej. Żaden z...
Dobra wiadomość: Cunningham napisał tym razem lepszą książkę. Zła wiadomość: ostatnia jego powieść była tak marna, że łatwiej chyba było napisać coś lepszego niż jeszcze gorszego. Przed rozpoczęciem lektury proponuję oczyścić książkę z blurbu, złotego pyłu, tych niejasnych obietnic 'niebiańskiej światłości', objawień, spotkań z boskim okiem itp Po tej kuracji zostanie po prostu dobra - chwilami bardzo dobra- powieść obyczajowa. Gdyby była filmem, to takim, jaki ogląda się raczej uchem (dialogi!) niż okiem, przygotowując jednocześnie ulubiony sos do makaronu. Cunningham stworzył celny i gorzki obrazek z życia ludzi, którzy nie są w stanie zainteresować się nikim poza sobą, którzy przegrywają dzień za dniem, przemeblowując siebie i szukając wyłącznie w sobie brakujących części. Podejrzewam jednak, że autor nie rozpoznałby w tym opisie własnego dzieła, bo chciał napisać zupełnie coś innego... Sam zresztą jest doskonale (hmmm...jak to ładnie ująć?) samowystarczalny, jak zauważyłam oglądając filmik ze spotkania promującego 'Królową'...
Jakiś czas temu - no dobrze, dwa lata temu, ale jak wiecie nie jestem zbyt rącza jeśli chodzi o pisanie i odpisywanie- dostałam mejla, w którym to mejlu pan przyznaje, że lubi mojego bloga, ale że mu ten mój blog nie pomaga, bo ostatecznie i tak nie wiadomo, czy warto czy nie warto czytać. To ja może spróbuję tym razem udzielić pomocy: otóż, drogi panie M., jeśli chcesz pan być wybatożony intelektualnie lub posmerany duchowo, nie czytaj pan tej książki.
Dobra wiadomość: Cunningham napisał tym razem lepszą książkę. Zła wiadomość: ostatnia jego powieść była tak marna, że łatwiej chyba było napisać coś lepszego niż jeszcze gorszego. Przed rozpoczęciem lektury proponuję oczyścić książkę z blurbu, złotego pyłu, tych niejasnych obietnic 'niebiańskiej światłości', objawień, spotkań z boskim okiem itp Po tej kuracji zostanie po...
Z tą książką jest ciężka sprawa... Czyta się ją bardzo dobrze spokojnie sie ją ogarnie nawet i w jeden dzień, jednak treść pozostawia wiele do życznia..w sumie nie do końca wiadomo o co chodzi, wynurzenia bohateròw są nudne jak flaki z olejem i wszyscy zgrywają niesamowitych intelektualistòw np. przyjaciòłka bohaterki umierającej na raka bzyka się z jej mężem i oboje jej niby tego nie mòwią ale są pewni jak cholera,że jej by to nie przeszkadzało a wręcz by sie cieszyła..i w sumie w takim tonie jest cała ta powieść niby pojawia się element magi ale właściwie nie wiadomo po co bo nic nie wnosi..jak dla mnie książka marna. Mam wrażenie, że autor już sam nie wie o czym pisać.
Z tą książką jest ciężka sprawa... Czyta się ją bardzo dobrze spokojnie sie ją ogarnie nawet i w jeden dzień, jednak treść pozostawia wiele do życznia..w sumie nie do końca wiadomo o co chodzi, wynurzenia bohateròw są nudne jak flaki z olejem i wszyscy zgrywają niesamowitych intelektualistòw np. przyjaciòłka bohaterki umierającej na raka bzyka się z jej mężem i oboje jej...
Poza śliczną okładką (a mama mówiła: nie oceniaj książki po okładce) najnowsza powieść autora (rewelacyjnych Godzin) nie ma wiele do zaoferowania. Królowa śniegu to wydumana, nudnawa historia, która wlecze się i wlecze. Na szczęście tylko przez niecałe trzysta stron. Trójka głównych bohaterów Cunninghama to nieciekawe pseudo-indywidua, które starają się za wszelką cenę czymś się odróżnić od innych, ale niespecjalnie im to wychodzi. Królowa śniegu to jedna z tych książek, które zapomnicie szybciej niż przeczytacie. Nie warto. Więcej na pocalunekkultury.blogspot.com
Poza śliczną okładką (a mama mówiła: nie oceniaj książki po okładce) najnowsza powieść autora (rewelacyjnych Godzin) nie ma wiele do zaoferowania. Królowa śniegu to wydumana, nudnawa historia, która wlecze się i wlecze. Na szczęście tylko przez niecałe trzysta stron. Trójka głównych bohaterów Cunninghama to nieciekawe pseudo-indywidua, które starają się za wszelką cenę...
To nie jest, moim zdaniem, szczególnie łatwa w odbiorze książka. Momentami wydaje się pretensjonalna i siląca się na głębię. Ale z drugiej strony jest w niej coś hipnotycznego, szczególnie w zimowych opisach, a szczególnie już w opisach tych okruchów chwil, które głęboko w nas zapadają. To nie musi być nic wielkiego ani znaczącego, zaledwie jakiś odprysk, jakiś fragment, jakieś uczucie albo nawet przeczucie uczucia. Coś bardzo nieuchwytnego. No i bardzo się Autorowi udały kobiece postacie, przede wszystkim Beth, umierająca dwa razy, ale także i Liz, kowbojka z krwi i kości. Mężczyźni może trochę za bardzo filozofują i rozdzielają każdy włos na czworo, dlatego te kobiety są dla nich świetnym balansem. Dla mnie to książka o tej tęsknocie, którą zawsze mamy blisko pod skórą (za miłością, za niespełnionym talentem, za transcendencją, za Bogiem, czymkolwiek lub kimkolwiek by nie był, chociażby kolorowym światłem na zimowym niebie).
To nie jest, moim zdaniem, szczególnie łatwa w odbiorze książka. Momentami wydaje się pretensjonalna i siląca się na głębię. Ale z drugiej strony jest w niej coś hipnotycznego, szczególnie w zimowych opisach, a szczególnie już w opisach tych okruchów chwil, które głęboko w nas zapadają. To nie musi być nic wielkiego ani znaczącego, zaledwie jakiś odprysk, jakiś fragment,...
Rozczarowanie. Nie będę pisała, że spodziewałam się kolejnych „Godzin”, bo do takiej formy chyba już Cunningham nie wróci, ale i tak liczyłam na więcej.
Po pierwsze – narracja. Nic mnie tak nie irytuje, jak wymuszony luz. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że autor chce być „cool” i musi się strasznie męczyć, żeby nadążyć za młodym wielkomiejskim czytelnikiem. Ta wystudiowana nonszalancja stylu sprawiła, że czytało się po prostu ciężko.
Po drugie – irytujący bohaterowie, z którymi nie tylko nie można się utożsamiać czy ich polubić, ale trudno ich nawet tolerować. Razi zaskakująca niedojrzałość u osób bądź co bądź w średnim wieku. Płytkie związki. Zero głębszej refleksji nad własnym życiem, także po zetknięciu z chorobą i śmiercią bliskiej osoby (przy czym nad samą postacią Beth autor też się zbytnio nie pochylił) . Nawet poglądy polityczne bohaterów sprowadzają się do powierzchownych sloganów. I do tego te pretensjonalne i pseudofilozoficzne dialogi… brrr…
Po trzecie – kiczowata metafizyka. Czułam się momentami, jakbym czytała jakiś celebrycki felieton, a nie powieść autora nagrodzonego Pulitzerem.
Po czwarte – niemrawa fabuła. Nie jestem wyznawcą zasady, że książka musi być naładowana akcją, żeby była wciągająca. Niemniej fabuła w „Królowej śniegu” jest tak luźna i rozsypana, że wydaje się być jedynie pretekstem do filozoficznych wywodów bohaterów. Przy czym serwowane nam błahe wielkomiejskie problemy białego bogatego człowieka są tak oderwane od rzeczywistości, że naprawdę lepiej byłoby zamiast tego popracować nad fabułą. Bo temat naprawdę miał potencjał.
Po piąte - niepotrzebne dygresje. Na tak cienką objętościowo książkę zdecydowanie zbyt dużo jest zbędnych lifestylowych wtrętów i rozbudowanych epizodów bez związku z tematem.
Reasumując, zmarnowany ciekawy pomysł.
Rozczarowanie. Nie będę pisała, że spodziewałam się kolejnych „Godzin”, bo do takiej formy chyba już Cunningham nie wróci, ale i tak liczyłam na więcej.
Po pierwsze – narracja. Nic mnie tak nie irytuje, jak wymuszony luz. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że autor chce być „cool” i musi się strasznie męczyć, żeby nadążyć za młodym wielkomiejskim czytelnikiem. Ta...
Nie jestem mistrzem pisania recenzji, a teraz mam wrażenie jakbym próbowała sitem przelewać wodę - bardzo trudno napisać mi coś treściwego. Książka mi się podobała i jestem zdziwiona słabą oceną, którą ma w serwisie. Akcji jest niewiele - wszystko się dzieje w głowach bohaterów, ale spodobał mi się ten sposób opisywania myśli. Nie będę się już pogrążać - po prostu polecam.
Nie jestem mistrzem pisania recenzji, a teraz mam wrażenie jakbym próbowała sitem przelewać wodę - bardzo trudno napisać mi coś treściwego. Książka mi się podobała i jestem zdziwiona słabą oceną, którą ma w serwisie. Akcji jest niewiele - wszystko się dzieje w głowach bohaterów, ale spodobał mi się ten sposób opisywania myśli. Nie będę się już pogrążać - po prostu polecam.
Świetna książka. Jeśli ktoś liczy na szybką akcję, srodze się zawiedzie:opowieść snuła się powoli. Za to podstępnie przywiązała mnie do bohaterów, których życie, może trochę smutnawe, niespełnione wciągnęło mnie niesłychanie.Język, styl, sposób obserwacji i opisywania świata, podsumowania pewnych zjawisk i poglądy dość zbieżne z moimi, sprawiły, że chwilami czytałam tę książkę a to z naprawdę zapartym tchem to znów niemal okrzykami:tak!właśnie tak!otóż to!wyją mi to z głowy! Cunningham nie chciał się popisać. Nie pisał tego z intencją wyprodukowania bestsellera i powieści popularnej. Więcej tu przemyśleń dotyczących ogólnej kondycji człowieczeństwa, niż fikcji i akcji. To książka wyrwana spod serca. Bardzo intelektualna, emocjonalna. Autentyczny wytwór nie tylko pisarskiej wyobraźni ale także intelektualnego natchnienia. A jej przeczytanie było dla mnie najczystszą przyjemnością. Z żalem się z nią rozstałam. I zachciało mi się pojechać do Nowego Jorku...
Świetna książka. Jeśli ktoś liczy na szybką akcję, srodze się zawiedzie:opowieść snuła się powoli. Za to podstępnie przywiązała mnie do bohaterów, których życie, może trochę smutnawe, niespełnione wciągnęło mnie niesłychanie.Język, styl, sposób obserwacji i opisywania świata, podsumowania pewnych zjawisk i poglądy dość zbieżne z moimi, sprawiły, że chwilami czytałam tę...
Oczko wyżej niż mdłe i źle wywarzone "Nim zapadnie noc". Niby klasyczny Cunningham, niby czegoś zabrakło. Ale po kolei:
Dwóch braci, każdy z nich na życiowych wybojach. Ich historie boostowane są kobiecymi postaciami: umierającą żoną i najlepszą przyjaciółką. Do tego nawiązania do baśni Andersena i coś na pograniczu metafizycznego zdarzenia... Do tego dokładamy flagowe dla Cunninghama "grzebanie" w psychice bohaterów. Czy to przepis na udaną powieść, na poziomie "Z duszy i z ciała" czy "Domu na krańcu świata"? Niespodzianki nie ma - nie.
Niestety w moim przekonaniu postaciom daleko do takich, których można obdarzyć literacką miłością, może jakimiś tam odcieniami sympatii.
Całość wypada jednak jakoś nieprzekonująco a zaangażowanie balansuje na granicy odłożenia książki. Autor nie zbliża się nawet do elektryzujących "Z duszy i z ciała", "Godzin" czy "Domu na krańcu świata". Na szczęście jest to książka do przeczytania na raz. Nawiązanie do tytułowej "Królowej śniegu" nie zauroczyło, może powinno być z większym naciskiem? Nie wiem. Wiem natomiast, że "Królowa..." jedzie na nazwisku autora i prognozuje jej zaginięcie w odmętach literackich średniaków.
Oczko wyżej niż mdłe i źle wywarzone "Nim zapadnie noc". Niby klasyczny Cunningham, niby czegoś zabrakło. Ale po kolei:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwóch braci, każdy z nich na życiowych wybojach. Ich historie boostowane są kobiecymi postaciami: umierającą żoną i najlepszą przyjaciółką. Do tego nawiązania do baśni Andersena i coś na pograniczu metafizycznego zdarzenia... Do tego dokładamy flagowe dla...
Książka opowiada historię dwóch braci Berreta i Tylera. Tyler jest muzykiem, który wciąż poszukuje weny i... odnajduje ją w narkotykach. Berret jest gejem, któremu właśnie złamano serce, z tego powodu przeprowadza się do brata.. by nie być samotny. Dość ważną postacią jest również Beth, dziewczyna Tylera, która zmaga się ze śmiertelną chorobą. I.... z fabuły to chyba tyle 🤷♀️
.
W tak krótkim opisie przedstawiając trzech bohaterów, ukazałam trzy motywy jakie są poruszane przez autora: problemy narkotykowe, śmiertelna choroba, złamane serce (jest ich o wiele wiele więcej) Pomijając to, że każdy z nich traktowany jest po macoszemu to ich rozwiązanie nie ma sensu. Rozmowy braci o tym, dlaczego nie byli molestowani jak byli młodsi przez księży, po czym dochodzą do wniosku, że powodem mogło być to, że byli grubi (mówią o tym z żalem), do tego bohaterka, która ma ponad 50 lat spotykająca się z chłopakiem prawie 20 lat młodszym stwierdza, że On ma prawo ją zdradzać, BO JEST MŁODSZY - nie sprawia, że książka staje się lepsza 🤦♀️ Do tego - w zdaniach pojawiają się wyrazy w nawiasach z dopiskami 'jak to się piszę' nie sprawiły lepszego odbioru.. Książka była nudna, pełna absurdów, fabuła do niczego nie prowadziła, a takie wtrącenia w nawiasach wprowadzały chaos.. Ja nie polecam tej pozycji 🤷♀️
Książka opowiada historię dwóch braci Berreta i Tylera. Tyler jest muzykiem, który wciąż poszukuje weny i... odnajduje ją w narkotykach. Berret jest gejem, któremu właśnie złamano serce, z tego powodu przeprowadza się do brata.. by nie być samotny. Dość ważną postacią jest również Beth, dziewczyna Tylera, która zmaga się ze śmiertelną chorobą. I.... z fabuły to chyba tyle...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę trudno mi było rozmawiać z bohaterami tej książki, przedzierałam się przez te niecałe trzysta stron, niczym przez śnieżycę i zadymkę wokół pałacu lodowego pewnej Królowej. Może dlatego, że nie lubię ludzi, którzy nie wiedzą, czego mają chcieć i nic z tego nie wynika. Autor zostawił ich na tym jałowym biegu. Ich dywagacje z każdą stroną budzą we mnie irytację.
Ale cóż, i tacy ludzie żyją obok nas. Pociecha dla czytelnika jest może to, ze najbardziej jednak cenią sobie więzi rodzinne, przyjacielskie. To są dla nich, zwłaszcza dla Tylera i Barreta obowiązki, co nie znaczy, że im ciążą. Są naturalne, jak śnieg zimą i upał latem. Nawet je potrafią celebrować i czerpać z tego przyjemność. Być może to ich jeszcze jakoś trzyma przy życiu...
Mimo tego, byłam szczęśliwa, gdy dobrnęłam do końca historii zbudowanej na wątpliwościach, na oczekiwaniach czegoś od życia (pustych, bo życie samo nic nie da). Jedyna konkretna osoba to Liz, niestety, opuściła owe zbłąkane w świecie znaczeń, wartości, pragnień owieczki. Ale pojechała tam, gdzie pozór liczy się najbardziej.
Pozostali są niczym płatki śniegu wirujące na wietrze...
Trochę trudno mi było rozmawiać z bohaterami tej książki, przedzierałam się przez te niecałe trzysta stron, niczym przez śnieżycę i zadymkę wokół pałacu lodowego pewnej Królowej. Może dlatego, że nie lubię ludzi, którzy nie wiedzą, czego mają chcieć i nic z tego nie wynika. Autor zostawił ich na tym jałowym biegu. Ich dywagacje z każdą stroną budzą we mnie irytację.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle...
Historia więzi dwóch braci rozgrywająca się na przestrzeni lat 90-tych w Nowym Jorku. W zasadzie nic porywającego się nie wydarza, a opisane relacje ludzi z bohemy artystyczno-hipsterowskiej niczym nie zaskakują.
Historia więzi dwóch braci rozgrywająca się na przestrzeni lat 90-tych w Nowym Jorku. W zasadzie nic porywającego się nie wydarza, a opisane relacje ludzi z bohemy artystyczno-hipsterowskiej niczym nie zaskakują.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlastyczna, w dużej części dziejąca się w głowach bohaterów opowieść o poszukiwaniu miłości, stabilności, dorosłości, sukcesu, boga. Bazę bohaterów stanowią bracia Meeks, Barrett i Tyler. Zbyt rozstrzelony w swych zainteresowaniach, inteligentny gej i piszący nie dość dobre piosenki ćpun. O ich relacji, naznaczonej dawno temu przez matkę chłopców, stygmatyzującą nieporadność młodszego Barretta. Tyler całe swoje życie opiekuje się bratem, jest dla niego wsparciem totalnym i całkowitym. Przepiękna charakterystyka Beth, jej umierania, zatracania się w "treningu śmierci", jej urody i słodkiej kruchości.. majstersztyk w opisie postaci. Warto przeczytać, choćby dla maestrii języka, delikatności w posługiwaniu się opisem, budowaniu postaci i jakby "przeciąganiu" ich losów z wyprzedzeniem, co potrafi uspokoić czytelnika, a niekiedy wręcz przeciwnie. Dla mnie godna polecenia, mimo słabej oceny społeczności Lubimyczytac.
Plastyczna, w dużej części dziejąca się w głowach bohaterów opowieść o poszukiwaniu miłości, stabilności, dorosłości, sukcesu, boga. Bazę bohaterów stanowią bracia Meeks, Barrett i Tyler. Zbyt rozstrzelony w swych zainteresowaniach, inteligentny gej i piszący nie dość dobre piosenki ćpun. O ich relacji, naznaczonej dawno temu przez matkę chłopców, stygmatyzującą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze literackie spotkanie z Cunninghanem i wydaje mi się, że nie trafiłem na jego najlepszy tytuł - strasznie tę książkę męczyłem, pomimo faktu, że nie jest najdłuższa.
W sumie to kilkanaście scen z dużą domieszką narkotyków, odrobiną seksu i mocnym akcentem politycznym. I tyle. Szału ni ma.
To moje pierwsze literackie spotkanie z Cunninghanem i wydaje mi się, że nie trafiłem na jego najlepszy tytuł - strasznie tę książkę męczyłem, pomimo faktu, że nie jest najdłuższa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sumie to kilkanaście scen z dużą domieszką narkotyków, odrobiną seksu i mocnym akcentem politycznym. I tyle. Szału ni ma.
Bardzo zgrabna obyczajowa powieść. Najlepsza poza Godzinami powieść autora
Bardzo zgrabna obyczajowa powieść. Najlepsza poza Godzinami powieść autora
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwaj bracia, jeden homoseksualista, drugi narkotyzujący się chłopak umierającej dziewczyny. Związani bardzo silnymi więzami braterstwa, połączeni traumatycznymi przeżyciami znaleźli się w trudnym dla obojga okresie życia. Próbują zmierzyć się z odwiecznymi pytaniami o sens życia, o to czy warto i co na końcu.
Akcja jest nieskomplikowana, toczy się niespiesznie, przemyka jakby gdzieś w oddali, dotykając tylko czasami któregoś z bohaterów lub też błyskając krótkim wspomnieniem, epizodem z przeszłości, teraźniejszości a nawet przyszłości. Najważniejsze są jednak odczucia, gonitwy myśli - zarówno te w książce jak i te będące udziałem zainspirowanego czytelnika.
Lubię czytać Cunninghama, nawet lubię bardzo, choć gdybym miała głosować, to pewnie tej akurat książki nie umieściłabym na czele osiągnięć pisarza. Ale i tak warto.
Dwaj bracia, jeden homoseksualista, drugi narkotyzujący się chłopak umierającej dziewczyny. Związani bardzo silnymi więzami braterstwa, połączeni traumatycznymi przeżyciami znaleźli się w trudnym dla obojga okresie życia. Próbują zmierzyć się z odwiecznymi pytaniami o sens życia, o to czy warto i co na końcu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja jest nieskomplikowana, toczy się niespiesznie, przemyka...
W końcu ktoś zrobił mi dobrze od czasu Austera. Czytałam na głos, nocą, wyimaginowanym chłopcom.
W końcu ktoś zrobił mi dobrze od czasu Austera. Czytałam na głos, nocą, wyimaginowanym chłopcom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna.
Świetna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByć może spodziewałam się czegoś więcej, niestety jest to pierwsza i ostatnia książka tego autora po jaką sięgnę. Przez cały czas miałam wrażenie że na siłę próbuje się we mnie wzbudzić jakieś głębsze przemyślenia, ale niestety bardziej mnie to zraziło niż zachwyciło. Zdecydowanie odradzam.
Być może spodziewałam się czegoś więcej, niestety jest to pierwsza i ostatnia książka tego autora po jaką sięgnę. Przez cały czas miałam wrażenie że na siłę próbuje się we mnie wzbudzić jakieś głębsze przemyślenia, ale niestety bardziej mnie to zraziło niż zachwyciło. Zdecydowanie odradzam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem po co ta książka powstała. Naprawdę, nie wiem. Może gdyby "Królowa śniegu" została pokazana światu w połowie ubiegłego wieku... A tak - odgrzewane kotlety. Przesyt modnych tematów, tanie chwyty. Normalnie aż boli. Szkoda, bo sam motyw Królowej Śniegu jest bardzo atrakcyjny. Niestety, tu kompletnie niewykorzystany. Cunningham niewątpliwie umie pisać. Tym smutniejsze, że wyszło jak wyszło.
Nie wiem po co ta książka powstała. Naprawdę, nie wiem. Może gdyby "Królowa śniegu" została pokazana światu w połowie ubiegłego wieku... A tak - odgrzewane kotlety. Przesyt modnych tematów, tanie chwyty. Normalnie aż boli. Szkoda, bo sam motyw Królowej Śniegu jest bardzo atrakcyjny. Niestety, tu kompletnie niewykorzystany. Cunningham niewątpliwie umie pisać. Tym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSposob pisania Cunninghama przemowil do mnie bardziej niz cala reszta dotychczasowego swiata.
Sposob pisania Cunninghama przemowil do mnie bardziej niz cala reszta dotychczasowego swiata.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam wrażenie, że książka jest bardzo nierówna. Czasem nudziła, czasem wręcz przeciwnie - przemyślenia bohaterów cudownie wciągały. Wielki plus za zabawę mowę pozornie zależną i płynne przechodzenie jej przez kolejne postaci. Widać szkołę V. Woolf ;)
Miałam wrażenie, że książka jest bardzo nierówna. Czasem nudziła, czasem wręcz przeciwnie - przemyślenia bohaterów cudownie wciągały. Wielki plus za zabawę mowę pozornie zależną i płynne przechodzenie jej przez kolejne postaci. Widać szkołę V. Woolf ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej w powieści Cunninghama podoba mi się jej sensualność. Każdy z bohaterów jest inny i wydaje się, że pomimo iż tworzą oni wspólną paczkę, to dążą zupełnie do czegoś innego. Splecione losy, dwoistość charakterów i wyborów sprawia, że powieść ta pociąga i odpycha. Trudno stwierdzić co jest w niej moralne a co nie. Wybory jakie podejmują bohaterowie i pewna doza magii sprawiają że książkę czyta się z narkotycznym zaciekawieniem. Z pewnym wrażeniem że coś umyka, że jakaś część tej prozy pozostaje poza nami lub obok nas. Nie da się określić jednoznacznie specyfiki i klimatu powieści, dlatego należy samemu sięgnąć po tę świetną książkę.
Najbardziej w powieści Cunninghama podoba mi się jej sensualność. Każdy z bohaterów jest inny i wydaje się, że pomimo iż tworzą oni wspólną paczkę, to dążą zupełnie do czegoś innego. Splecione losy, dwoistość charakterów i wyborów sprawia, że powieść ta pociąga i odpycha. Trudno stwierdzić co jest w niej moralne a co nie. Wybory jakie podejmują bohaterowie i pewna doza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym tak miała odpowiedzieć na pytanie co takiego w sobie ma ta powieść, że tak bardzo mi się spodobała, to właściwie mogłabym jedynie wzruszyć ramionami. Bo muszę przyznać, ze bardzo mi się, ale nie wiem czemu. Może to sprawił taki oniryczny sposób narracji, którą autor prowadzi w taki sposób, że ma się wrażenie, że napisał ją ktoś żyjący w poprzednim stuleciu lub jeszcze wcześniej, chociaż powieść dzieje się współcześnie? Może za przyczyną bohaterów, którzy właściwie swoją postawą nie rzucają człowieka na kolana, a jednak pragnie się wniknąć w ich przeżycia zupełnie tak jakby się spotkało na ulicy kogoś o kim nie wie się zbyt dużo, a jednak coś nieuchwytnego sprawia, że szuka się towarzystwa takiej osoby. A może spodobała mi się, bo było tam dużo bliskości, ale takiej codziennej bez potrzeby heroicznych wyczynów i udowadniania, że ktoś znaczy więcej niż znaczy. I o śmierci.
Gdybym tak miała odpowiedzieć na pytanie co takiego w sobie ma ta powieść, że tak bardzo mi się spodobała, to właściwie mogłabym jedynie wzruszyć ramionami. Bo muszę przyznać, ze bardzo mi się, ale nie wiem czemu. Może to sprawił taki oniryczny sposób narracji, którą autor prowadzi w taki sposób, że ma się wrażenie, że napisał ją ktoś żyjący w poprzednim stuleciu lub...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby coś się z tej książki wyłania, ale nie do końca... Klimat raz się tworzy, raz upada... Pochłania się jednak szybko i sprawnie- głównie dzięki stylistyce autora. Może jednak liczyłam na coś bardziej romantycznego i głębszego? Ale z drugiej strony- czy to wszystko nie było po prostu brutalnie prawdzie?
Niby coś się z tej książki wyłania, ale nie do końca... Klimat raz się tworzy, raz upada... Pochłania się jednak szybko i sprawnie- głównie dzięki stylistyce autora. Może jednak liczyłam na coś bardziej romantycznego i głębszego? Ale z drugiej strony- czy to wszystko nie było po prostu brutalnie prawdzie?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor zasypuje zbyt wielką ilością informacji, na dodatek wplatając w to jeszcze różne środki artystyczne, myśli bohaterów, często dość abstrakcyjne. Uwielbiam te myśli bohaterów, ich skojarzenia, ale jeśli autor opisuje to u wszystkich bohaterów, trudno się we wszystkim połapać.
Wady: nadmiar informacji, trochę ciężka w odbiorze przez to.
I szczerze mówiąc, nie zrozumiałam, o co w ogóle chodziło.
Autor zasypuje zbyt wielką ilością informacji, na dodatek wplatając w to jeszcze różne środki artystyczne, myśli bohaterów, często dość abstrakcyjne. Uwielbiam te myśli bohaterów, ich skojarzenia, ale jeśli autor opisuje to u wszystkich bohaterów, trudno się we wszystkim połapać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWady: nadmiar informacji, trochę ciężka w odbiorze przez to.
I szczerze mówiąc, nie...
Ze smutkiem stwierdzam,że to słaba książka. Mimo okładki, tytułu, zapowiedzi.. Po prostu wydumana historia, która miała być głęboka i piękna, a wyszła niczym szklanka 0,3 pełna letniej, mętnej wody. Bu:(
Ze smutkiem stwierdzam,że to słaba książka. Mimo okładki, tytułu, zapowiedzi.. Po prostu wydumana historia, która miała być głęboka i piękna, a wyszła niczym szklanka 0,3 pełna letniej, mętnej wody. Bu:(
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBajkowa, piękna i powoli snuta opowieść o ważnych aspektach życia każdego z nas. Przemijanie pokazane bez sentymentalizmu. Coś się kończy, coś się zaczyna, jak dostrzec to co jest ważne tu i teraz?
Bajkowa, piękna i powoli snuta opowieść o ważnych aspektach życia każdego z nas. Przemijanie pokazane bez sentymentalizmu. Coś się kończy, coś się zaczyna, jak dostrzec to co jest ważne tu i teraz?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo zdecydowanie nie jest mój typ literatury. Co prawda lubię, kiedy autor poddaje analizie przemyślenia bohaterów ich przeżycia, odczucia decyzje - to pozwala w pewien metafizyczny sposób zmierzyć się z sytuacjami, przed którymi realnie nie stanę. ALE. W tym przypadku, czytając miałam wrażenie, że wszyscy bohaterowie są niespełna rozumu, że nie jestem w stanie nadążyć za tak prowadzoną narracją i ona mnie męczy. Migawki z życia, które boli, które przerasta i którego torów, żaden z bohaterów nie jest w stanie zmienić bo zamiast żyć w świecie realnym, żyje w tym, który tworzy z wyobrażeń o sobie i świecie. To książka, którą zmęczyłam. Nie potrafię powiedzieć czy podobała mi się czy nie. Na pewno spodziewałam się po niej czegoś innego i nie umiem jej z czystym sercem polecić.
To zdecydowanie nie jest mój typ literatury. Co prawda lubię, kiedy autor poddaje analizie przemyślenia bohaterów ich przeżycia, odczucia decyzje - to pozwala w pewien metafizyczny sposób zmierzyć się z sytuacjami, przed którymi realnie nie stanę. ALE. W tym przypadku, czytając miałam wrażenie, że wszyscy bohaterowie są niespełna rozumu, że nie jestem w stanie nadążyć za...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie, "Królowa śniegu" nie tylko nie udowadnia, że Michael Cunningham jest jednym z wielkich powieściopisarzy swego pokolenia, ale wręcz temu zaprzecza i kładzie cień na jego wcześniejszych genialnych "Godzinach" czy "Z ciała i z duszy". Nie wzrusza, nie bawi, a co więcej - nie jestem w stanie powiedzieć, co autor chciał osiągnąć i przekazać podczas tworzenia jej. Żaden z poruszanych wątków nie został tak naprawdę dogłębnie zanalizowany i rozłożony na logiczne kawałki. Pociąg do narkotyków Tylera mógłby być problemem wielokrotnie złożonym, z całym jego spektrum przyczynowości, doznań i niemożnością zerwania z nim - tu jest zaledwie liźnięty z brzegu. Podobnie podejście do tematyki związku śmiertelnie chorej Beth i Tylera - wypłaszczone i banalne, nie mówiąc już o niewykorzystaniu rozwinięcia i wytłumaczenia jego przyczynowości i motywów. Pełno tu sygnałów do wyprowadzenia nieszablonowych i nowatorskich obserwacji, w których Cunningham jest mistrzem (udowodnił to nieraz) - niestety pozostają one niewykorzystane, podobnie jak cały potencjał fabularny.
Wystawiam dość niską notę z racji znajomości poprzednich książek autora, z którymi ta najnowsza wypada wyjątkowo blado. Sorry, Winnetou.
Nie, "Królowa śniegu" nie tylko nie udowadnia, że Michael Cunningham jest jednym z wielkich powieściopisarzy swego pokolenia, ale wręcz temu zaprzecza i kładzie cień na jego wcześniejszych genialnych "Godzinach" czy "Z ciała i z duszy". Nie wzrusza, nie bawi, a co więcej - nie jestem w stanie powiedzieć, co autor chciał osiągnąć i przekazać podczas tworzenia jej. Żaden z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra wiadomość: Cunningham napisał tym razem lepszą książkę. Zła wiadomość: ostatnia jego powieść była tak marna, że łatwiej chyba było napisać coś lepszego niż jeszcze gorszego. Przed rozpoczęciem lektury proponuję oczyścić książkę z blurbu, złotego pyłu, tych niejasnych obietnic 'niebiańskiej światłości', objawień, spotkań z boskim okiem itp Po tej kuracji zostanie po prostu dobra - chwilami bardzo dobra- powieść obyczajowa. Gdyby była filmem, to takim, jaki ogląda się raczej uchem (dialogi!) niż okiem, przygotowując jednocześnie ulubiony sos do makaronu. Cunningham stworzył celny i gorzki obrazek z życia ludzi, którzy nie są w stanie zainteresować się nikim poza sobą, którzy przegrywają dzień za dniem, przemeblowując siebie i szukając wyłącznie w sobie brakujących części. Podejrzewam jednak, że autor nie rozpoznałby w tym opisie własnego dzieła, bo chciał napisać zupełnie coś innego... Sam zresztą jest doskonale (hmmm...jak to ładnie ująć?) samowystarczalny, jak zauważyłam oglądając filmik ze spotkania promującego 'Królową'...
Jakiś czas temu - no dobrze, dwa lata temu, ale jak wiecie nie jestem zbyt rącza jeśli chodzi o pisanie i odpisywanie- dostałam mejla, w którym to mejlu pan przyznaje, że lubi mojego bloga, ale że mu ten mój blog nie pomaga, bo ostatecznie i tak nie wiadomo, czy warto czy nie warto czytać. To ja może spróbuję tym razem udzielić pomocy: otóż, drogi panie M., jeśli chcesz pan być wybatożony intelektualnie lub posmerany duchowo, nie czytaj pan tej książki.
Dobra wiadomość: Cunningham napisał tym razem lepszą książkę. Zła wiadomość: ostatnia jego powieść była tak marna, że łatwiej chyba było napisać coś lepszego niż jeszcze gorszego. Przed rozpoczęciem lektury proponuję oczyścić książkę z blurbu, złotego pyłu, tych niejasnych obietnic 'niebiańskiej światłości', objawień, spotkań z boskim okiem itp Po tej kuracji zostanie po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAni treść, ani męcząca, posiekana narracja, ani dywagacje i losy bohaterów, ani oni sami...
Ani treść, ani męcząca, posiekana narracja, ani dywagacje i losy bohaterów, ani oni sami...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ tą książką jest ciężka sprawa... Czyta się ją bardzo dobrze spokojnie sie ją ogarnie nawet i w jeden dzień, jednak treść pozostawia wiele do życznia..w sumie nie do końca wiadomo o co chodzi, wynurzenia bohateròw są nudne jak flaki z olejem i wszyscy zgrywają niesamowitych intelektualistòw np. przyjaciòłka bohaterki umierającej na raka bzyka się z jej mężem i oboje jej niby tego nie mòwią ale są pewni jak cholera,że jej by to nie przeszkadzało a wręcz by sie cieszyła..i w sumie w takim tonie jest cała ta powieść niby pojawia się element magi ale właściwie nie wiadomo po co bo nic nie wnosi..jak dla mnie książka marna. Mam wrażenie, że autor już sam nie wie o czym pisać.
Z tą książką jest ciężka sprawa... Czyta się ją bardzo dobrze spokojnie sie ją ogarnie nawet i w jeden dzień, jednak treść pozostawia wiele do życznia..w sumie nie do końca wiadomo o co chodzi, wynurzenia bohateròw są nudne jak flaki z olejem i wszyscy zgrywają niesamowitych intelektualistòw np. przyjaciòłka bohaterki umierającej na raka bzyka się z jej mężem i oboje jej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoza śliczną okładką (a mama mówiła: nie oceniaj książki po okładce) najnowsza powieść autora (rewelacyjnych Godzin) nie ma wiele do zaoferowania. Królowa śniegu to wydumana, nudnawa historia, która wlecze się i wlecze. Na szczęście tylko przez niecałe trzysta stron. Trójka głównych bohaterów Cunninghama to nieciekawe pseudo-indywidua, które starają się za wszelką cenę czymś się odróżnić od innych, ale niespecjalnie im to wychodzi. Królowa śniegu to jedna z tych książek, które zapomnicie szybciej niż przeczytacie. Nie warto. Więcej na pocalunekkultury.blogspot.com
Poza śliczną okładką (a mama mówiła: nie oceniaj książki po okładce) najnowsza powieść autora (rewelacyjnych Godzin) nie ma wiele do zaoferowania. Królowa śniegu to wydumana, nudnawa historia, która wlecze się i wlecze. Na szczęście tylko przez niecałe trzysta stron. Trójka głównych bohaterów Cunninghama to nieciekawe pseudo-indywidua, które starają się za wszelką cenę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest, moim zdaniem, szczególnie łatwa w odbiorze książka. Momentami wydaje się pretensjonalna i siląca się na głębię. Ale z drugiej strony jest w niej coś hipnotycznego, szczególnie w zimowych opisach, a szczególnie już w opisach tych okruchów chwil, które głęboko w nas zapadają. To nie musi być nic wielkiego ani znaczącego, zaledwie jakiś odprysk, jakiś fragment, jakieś uczucie albo nawet przeczucie uczucia. Coś bardzo nieuchwytnego. No i bardzo się Autorowi udały kobiece postacie, przede wszystkim Beth, umierająca dwa razy, ale także i Liz, kowbojka z krwi i kości. Mężczyźni może trochę za bardzo filozofują i rozdzielają każdy włos na czworo, dlatego te kobiety są dla nich świetnym balansem. Dla mnie to książka o tej tęsknocie, którą zawsze mamy blisko pod skórą (za miłością, za niespełnionym talentem, za transcendencją, za Bogiem, czymkolwiek lub kimkolwiek by nie był, chociażby kolorowym światłem na zimowym niebie).
To nie jest, moim zdaniem, szczególnie łatwa w odbiorze książka. Momentami wydaje się pretensjonalna i siląca się na głębię. Ale z drugiej strony jest w niej coś hipnotycznego, szczególnie w zimowych opisach, a szczególnie już w opisach tych okruchów chwil, które głęboko w nas zapadają. To nie musi być nic wielkiego ani znaczącego, zaledwie jakiś odprysk, jakiś fragment,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozczarowanie. Nie będę pisała, że spodziewałam się kolejnych „Godzin”, bo do takiej formy chyba już Cunningham nie wróci, ale i tak liczyłam na więcej.
Po pierwsze – narracja. Nic mnie tak nie irytuje, jak wymuszony luz. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że autor chce być „cool” i musi się strasznie męczyć, żeby nadążyć za młodym wielkomiejskim czytelnikiem. Ta wystudiowana nonszalancja stylu sprawiła, że czytało się po prostu ciężko.
Po drugie – irytujący bohaterowie, z którymi nie tylko nie można się utożsamiać czy ich polubić, ale trudno ich nawet tolerować. Razi zaskakująca niedojrzałość u osób bądź co bądź w średnim wieku. Płytkie związki. Zero głębszej refleksji nad własnym życiem, także po zetknięciu z chorobą i śmiercią bliskiej osoby (przy czym nad samą postacią Beth autor też się zbytnio nie pochylił) . Nawet poglądy polityczne bohaterów sprowadzają się do powierzchownych sloganów. I do tego te pretensjonalne i pseudofilozoficzne dialogi… brrr…
Po trzecie – kiczowata metafizyka. Czułam się momentami, jakbym czytała jakiś celebrycki felieton, a nie powieść autora nagrodzonego Pulitzerem.
Po czwarte – niemrawa fabuła. Nie jestem wyznawcą zasady, że książka musi być naładowana akcją, żeby była wciągająca. Niemniej fabuła w „Królowej śniegu” jest tak luźna i rozsypana, że wydaje się być jedynie pretekstem do filozoficznych wywodów bohaterów. Przy czym serwowane nam błahe wielkomiejskie problemy białego bogatego człowieka są tak oderwane od rzeczywistości, że naprawdę lepiej byłoby zamiast tego popracować nad fabułą. Bo temat naprawdę miał potencjał.
Po piąte - niepotrzebne dygresje. Na tak cienką objętościowo książkę zdecydowanie zbyt dużo jest zbędnych lifestylowych wtrętów i rozbudowanych epizodów bez związku z tematem.
Reasumując, zmarnowany ciekawy pomysł.
Rozczarowanie. Nie będę pisała, że spodziewałam się kolejnych „Godzin”, bo do takiej formy chyba już Cunningham nie wróci, ale i tak liczyłam na więcej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo pierwsze – narracja. Nic mnie tak nie irytuje, jak wymuszony luz. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że autor chce być „cool” i musi się strasznie męczyć, żeby nadążyć za młodym wielkomiejskim czytelnikiem. Ta...
Nie jestem mistrzem pisania recenzji, a teraz mam wrażenie jakbym próbowała sitem przelewać wodę - bardzo trudno napisać mi coś treściwego. Książka mi się podobała i jestem zdziwiona słabą oceną, którą ma w serwisie. Akcji jest niewiele - wszystko się dzieje w głowach bohaterów, ale spodobał mi się ten sposób opisywania myśli. Nie będę się już pogrążać - po prostu polecam.
Nie jestem mistrzem pisania recenzji, a teraz mam wrażenie jakbym próbowała sitem przelewać wodę - bardzo trudno napisać mi coś treściwego. Książka mi się podobała i jestem zdziwiona słabą oceną, którą ma w serwisie. Akcji jest niewiele - wszystko się dzieje w głowach bohaterów, ale spodobał mi się ten sposób opisywania myśli. Nie będę się już pogrążać - po prostu polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka. Jeśli ktoś liczy na szybką akcję, srodze się zawiedzie:opowieść snuła się powoli. Za to podstępnie przywiązała mnie do bohaterów, których życie, może trochę smutnawe, niespełnione wciągnęło mnie niesłychanie.Język, styl, sposób obserwacji i opisywania świata, podsumowania pewnych zjawisk i poglądy dość zbieżne z moimi, sprawiły, że chwilami czytałam tę książkę a to z naprawdę zapartym tchem to znów niemal okrzykami:tak!właśnie tak!otóż to!wyją mi to z głowy! Cunningham nie chciał się popisać. Nie pisał tego z intencją wyprodukowania bestsellera i powieści popularnej. Więcej tu przemyśleń dotyczących ogólnej kondycji człowieczeństwa, niż fikcji i akcji. To książka wyrwana spod serca. Bardzo intelektualna, emocjonalna. Autentyczny wytwór nie tylko pisarskiej wyobraźni ale także intelektualnego natchnienia. A jej przeczytanie było dla mnie najczystszą przyjemnością. Z żalem się z nią rozstałam. I zachciało mi się pojechać do Nowego Jorku...
Świetna książka. Jeśli ktoś liczy na szybką akcję, srodze się zawiedzie:opowieść snuła się powoli. Za to podstępnie przywiązała mnie do bohaterów, których życie, może trochę smutnawe, niespełnione wciągnęło mnie niesłychanie.Język, styl, sposób obserwacji i opisywania świata, podsumowania pewnych zjawisk i poglądy dość zbieżne z moimi, sprawiły, że chwilami czytałam tę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to