Autorka, jak i sam gatunek, były dla mnie nowością. Początkowo czytałem dość wolno, jakbym nie do końca rozumiał tekst albo miał wrażenie, że obcuję z obcym językiem. Z czasem jednak przyzwyczaiłem się do stylu i lektura stała się znacznie przyjemniejsza.
Wydawało mi się, że na tak niewielkiej liczbie stron trudno opowiedzieć coś szczególnego, jednak szybko okazało się, że byłem w błędzie. Historia jest ciekawa i wciągająca, a przy tym bardzo orzeźwiająca dla mojej wyobraźni, nieprzyzwyczajonej do tego gatunku. Bohaterowie są interesujący i wiarygodni — każdy z nich jest indywidualny. Polubiłem ten wykreowany świat.
Autorka, jak i sam gatunek, były dla mnie nowością. Początkowo czytałem dość wolno, jakbym nie do końca rozumiał tekst albo miał wrażenie, że obcuję z obcym językiem. Z czasem jednak przyzwyczaiłem się do stylu i lektura stała się znacznie przyjemniejsza.
Wydawało mi się, że na tak niewielkiej liczbie stron trudno opowiedzieć coś szczególnego, jednak szybko okazało się, że...
Dawno nie czytałem książki, której nie wiem, o co chodzi, kto jest bohaterem, jaki ma cel itp. Kompletny chaos fabularny. Przeczytałem tylko dlatego, że kolejne z cyklu mają lepsze oceny, ale chyba niepotrzebnie, bo zdaje się, że każda książka jest mocno osobna.
Dawno nie czytałem książki, której nie wiem, o co chodzi, kto jest bohaterem, jaki ma cel itp. Kompletny chaos fabularny. Przeczytałem tylko dlatego, że kolejne z cyklu mają lepsze oceny, ale chyba niepotrzebnie, bo zdaje się, że każda książka jest mocno osobna.
Bardzo solidna opowieść. Czyta się wybornie. Styl Le Guin, bez ordynarnej brutalności czy seksualności jest czymś do czego w obecnych czasach aż przyjemnie się wraca.
Bardzo solidna opowieść. Czyta się wybornie. Styl Le Guin, bez ordynarnej brutalności czy seksualności jest czymś do czego w obecnych czasach aż przyjemnie się wraca.
Książka otwierająca cykl Ekumeny – jeden z najlepszych cykli fantastyki naukowej, jakie kiedykolwiek napisano.
Powieść napisana jest prostym i oszczędnym językiem, ale mimo to tworzy bogaty, sugestywny świat.
Śledzimy losy przedstawiciela międzygwiezdnego sojuszu planet, który trafia na odległą planetę. To dobroduszny etnograf, człowiek kierujący się zasadą wyboru dobra. Wyrusza na wyprawę, by stawić czoła rebeliantom, którzy założyli na tej planecie swoją bazę.
Rocannon stara się nie zakłócać istniejącego porządku – nie wzywa posiłków przez ansible, unika ingerencji w zwyczaje lokalnych ras i celowo powstrzymuje się od korzystania z zaawansowanej technologii, którą dysponuje.
To właśnie ten aspekt jest w książce najciekawszy. Obserwujemy poczynania naukowca i etnografa w całkowicie obcym świecie, który rezygnuje z własnych przewag, by osiągnąć cel.
Ale czym właściwie jest ten cel? Akceptacja inności? Asymilacja? A może pogodzenie się z tym, że wyruszając w podróż, nigdy nie wraca się już do domu — w tym przypadku dosłownie, bo podróż międzygwiezdna zajmuje lata świetlne.
Zastanawiam się, czy będę tę książkę polecał.
Szkoda, że Barańczak przetłumaczył tylko pierwszą część Ziemiomorza.
Następnym krokiem w mojej przygodzie z Le Guin będzie Lewa ręka ciemności.
Książka otwierająca cykl Ekumeny – jeden z najlepszych cykli fantastyki naukowej, jakie kiedykolwiek napisano.
Powieść napisana jest prostym i oszczędnym językiem, ale mimo to tworzy bogaty, sugestywny świat.
Śledzimy losy przedstawiciela międzygwiezdnego sojuszu planet, który trafia na odległą planetę. To dobroduszny etnograf, człowiek kierujący się zasadą wyboru dobra....
Książka kupiona przypadkiem, w pakiecie z innymi używanymi książkami. Krótka, treściwa, emocjonująca. Bardzo dobra narracja, postacie wyraziste, świat dobrze zarysowany pomimo stosunkowo krótkiej formy. Elementy wstawione niejako przy okazji, ale bardzo dobrze pasują do historii.
Książka kupiona przypadkiem, w pakiecie z innymi używanymi książkami. Krótka, treściwa, emocjonująca. Bardzo dobra narracja, postacie wyraziste, świat dobrze zarysowany pomimo stosunkowo krótkiej formy. Elementy wstawione niejako przy okazji, ale bardzo dobrze pasują do historii.
"Świat Rocannona” Ursuli K. Le Guin to science fiction, fantasy, baśń... Moje pierwsze spotkanie ze światem Ekumeny obudziło we mnie potrzeby odkrywania pozaziemskich krain, kontynuacji poznawania wyobraźni i wrażliwości autorki. W książce mamy do czynienia z tradycyjnym sposobem opowieści, z ciekawą koncepcją rzeczywistości pozaziemskiej oraz sposobami podboju i obrony odległych światów. Rocannon to kosmiczny etnograf, którego "zajęcie polegało na uczeniu się, a nie nauczaniu innych, który mieszkał na wielu zacofanych światach, powątpiewał w w mądrość opartą na maszynach i broni". Jakie okoliczności wykorzystał bohater, zmuszony przez nieprzewidzialność wydarzeń do wyboru? Czy opinie o zacofaniu i jedynie słusznej cywilizacji brzmią znajomo? Światło i ciemność, dobro i zło, obcość i bliskość, odwaga i strach, siła i słabość, samotność i przyjaźń, lojalność i zdrada, porywczość i spokój, życie i śmierć towarzyszą rozmyślaniom i działaniom Rocannona, czyniąc z niego postać legendarną w jednym ze światów Ligi. Lektura zmusza do dyskusji i refleksji, co jest wartością dodaną.
"Świat Rocannona” Ursuli K. Le Guin to science fiction, fantasy, baśń... Moje pierwsze spotkanie ze światem Ekumeny obudziło we mnie potrzeby odkrywania pozaziemskich krain, kontynuacji poznawania wyobraźni i wrażliwości autorki. W książce mamy do czynienia z tradycyjnym sposobem opowieści, z ciekawą koncepcją rzeczywistości pozaziemskiej oraz sposobami podboju i obrony...
Książka jest historią w której ludzie odwiedzają inne planety i poznają inne gatunki inteligentnych istot. W takiej sytuacji pojawiają się kosmoetnografii i takim osobnikiem jest główny bohater. Początkowo wydaje się, że prowadzi on wyprawę by pokonać zło niczym Gandalf w Władcy Pierścieni. Jednak historia nie jest tak prosta i optymistyczna.
Polecam zwolennikom depresyjnej literatury.
Książka jest historią w której ludzie odwiedzają inne planety i poznają inne gatunki inteligentnych istot. W takiej sytuacji pojawiają się kosmoetnografii i takim osobnikiem jest główny bohater. Początkowo wydaje się, że prowadzi on wyprawę by pokonać zło niczym Gandalf w Władcy Pierścieni. Jednak historia nie jest tak prosta i optymistyczna.
Bardzo zgrabne połączenie baśniowego, fantastycznego świata ze sci-fi. Podobało mi się wplecenie wątków związanych z dylatacją czasu i podróżą kosmiczną do prologu o księżniczce (szkoda, że naszyjnik nie odegrał później znaczącej roli w książce), a także rozważań dotyczących wpływu technologii na rdzenną kulturę planety zwanej początkowo Fomalhaut II, a później światem Rocannona. Nie rozumiem, dlaczego w polskim tłumaczeniu jego imię jest zapisywane zazwyczaj jako Rocannon, a czasami jako "Rokanan".
Bardzo zgrabne połączenie baśniowego, fantastycznego świata ze sci-fi. Podobało mi się wplecenie wątków związanych z dylatacją czasu i podróżą kosmiczną do prologu o księżniczce (szkoda, że naszyjnik nie odegrał później znaczącej roli w książce), a także rozważań dotyczących wpływu technologii na rdzenną kulturę planety zwanej początkowo Fomalhaut II, a później światem...
Swoją pierwszą poważną przygodę z twórczością Ursuli Le Guin rozpocząłem przypadkowo — tę książkę, jako pierwszą, zasugerowała mi wyszukiwarka na Kindle, gdy kierowany impulsem, postanowiłem sprawdzić, które z dzieł autorki mam na urządzeniu. Widocznie tak miało być. Przy mojej osłabionej odporności na beletrystykę baśniową — ostatnio za dużo czytałem literatury faktu — ta malownicza opowieść o przygodach kosmicznego Guliwera kompletnie mnie porwała, budząc apetyt na więcej i sugerując początki uzależnienia.
Od pewnego czasu brakowało mi właśnie takiego bezpretensjonalnego fantasy, które — mimo elementów science fiction silnie zaakcentowanych w pierwszym tomie tego cyklu — roztoczyłoby przede mną wizje, jakimi kiedyś, w bardziej naiwnych okresach życia, oczarowywali mnie J.R.R. Tolkien i C.S. Lewis. Dziś dziecięcej naiwności jest we mnie mniej, lecz serce wciąż łaknie powrotu do literatury otwierającej przestrzenie wyobraźni, niemożliwe do całkowitego okiełznania. Cieszę się, że twórczości Le Guin nie zgłębiłem wcześniej, ponieważ teraz — po lekturze "Świata Rocannona" — liczę, że pobudzi ona te obszary wyobraźni, które przez (zbyt) długi czas pozostawały w uśpieniu.
To zachwycająca baśń, która finezyjnie łączy science fiction z elementami fantasy. Oczarowuje czytelnika nie tylko swoją wizją i rozmachem, ale także niezwykłym kunsztem odkrywania przestrzeni pełnych tajemnic i subtelnych sugestii, które niemal podświadomie wywołują poczucie, że to jedynie fragment (wszech)świata, wciąż czekającego na dokładne zbadanie
W to odkrywanie światów Le Guin zamierzam zaangażować się w pełni przez kolejne jesienne miesiące i gorąco zachęcam Was do tego samego, serdecznie polecając "Świat Rocannona" jako idealny początek tej podróży.
Swoją pierwszą poważną przygodę z twórczością Ursuli Le Guin rozpocząłem przypadkowo — tę książkę, jako pierwszą, zasugerowała mi wyszukiwarka na Kindle, gdy kierowany impulsem, postanowiłem sprawdzić, które z dzieł autorki mam na urządzeniu. Widocznie tak miało być. Przy mojej osłabionej odporności na beletrystykę baśniową — ostatnio za dużo czytałem literatury faktu — ta...
SF klasy B - jako Fan Philipa K Dicka czułem, ze czytam coś o wiele biedniejszego i uboższego w filozofię. Szybko się czytało, cały czas jest jakaś akcja i jedyne co wyciągnąłem z zawartości merytorycznej to powód dla którego lud prymitywny siłowo zostaje poddany postępowi cywilizacyjnemu bo taka koncepcja jest tam miedzy wierszami. Jak ktoś jest ciekawy to może przebrnąć przez te 141 stron.
SF klasy B - jako Fan Philipa K Dicka czułem, ze czytam coś o wiele biedniejszego i uboższego w filozofię. Szybko się czytało, cały czas jest jakaś akcja i jedyne co wyciągnąłem z zawartości merytorycznej to powód dla którego lud prymitywny siłowo zostaje poddany postępowi cywilizacyjnemu bo taka koncepcja jest tam miedzy wierszami. Jak ktoś jest ciekawy to może przebrnąć...
Spotkanie dwóch światów "kosmicznego" ze "średniowiecznym". Rocannon, przedstawiciel świata "kosmicznego", gotowy jest ponieść najwyższą ofiarę w celu ratowania świata "średniowiecznego".
Czyta się dobrze, lecz mistrzyni gatunku zabrakło tego magicznego błysku.
Spotkanie dwóch światów "kosmicznego" ze "średniowiecznym". Rocannon, przedstawiciel świata "kosmicznego", gotowy jest ponieść najwyższą ofiarę w celu ratowania świata "średniowiecznego".
Czyta się dobrze, lecz mistrzyni gatunku zabrakło tego magicznego błysku.
High fantasy zbliżone nieco do Dzienników Gwiazdowych, ale... to tyle. Przygodówka na obcym świecie, trochę o przyjaźni i zdradzie, bohaterowie biegają tu i tam. Na plus na pewno kunszt pisarski, ale fabularnie zupełnie nic nadzwyczajnego ani nawet ciekawego.
Dla historii literatury zapisała się wprowadzeniem ansimbla, ale poza tym raczej do zapomnienia.
High fantasy zbliżone nieco do Dzienników Gwiazdowych, ale... to tyle. Przygodówka na obcym świecie, trochę o przyjaźni i zdradzie, bohaterowie biegają tu i tam. Na plus na pewno kunszt pisarski, ale fabularnie zupełnie nic nadzwyczajnego ani nawet ciekawego.
Dla historii literatury zapisała się wprowadzeniem ansimbla, ale poza tym raczej do zapomnienia.
Moje pierwsze spotkanie z Panią Le Guin i na pewno nie ostatnie. Bardzo ciekawe doświadczenie, zupełnie inna forma niż ta, do jakiej przywkłam do tej pory.
Krótka fabuła opowiedziana, jakby faktycznie ktoś snuł tę historię nad stołem. Fajne, ciekawe, wciągające.
Moje pierwsze spotkanie z Panią Le Guin i na pewno nie ostatnie. Bardzo ciekawe doświadczenie, zupełnie inna forma niż ta, do jakiej przywkłam do tej pory.
Krótka fabuła opowiedziana, jakby faktycznie ktoś snuł tę historię nad stołem. Fajne, ciekawe, wciągające.
Czytając tę powieść, poczułem się jak strudzony podróżnik, który siedzi przy ognisku a jego uwagę w całości przykuwa ogień i opowieść. Opowieść snuta przez mistrza gawędziarstwa, który doskonale wie, że każde słowo ma znaczenie, że cienka nić porozumienia między słuchaczem a gawędziarzem może być w każdej chwili zerwana przez jedno słowo niepotrzebne albo brakujące.
Minimalistyczna narracja, przywiązanie szczególnej uwagi do antropologicznego wymiaru kreowanego świata oraz unikalna rozpiętość gatunkowa (jeszcze fantasy czy już s-f?) skutecznie zapadają w pamięć czytelnika i odpowiadają za poczucie obcowania z lekturą wyjątkową.
Admiratorzy autorki wiedzą, czego można po niej oczekiwać. Osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z jej twórczością, powinny szykować się na styczność z zupełnie innym wymiarem fantastyki, którego nie znajdziemy w twórczości posttolkienowskiej, herbertowskiej czy tkwiącej w gatunkach przygodowych (choć przygód tu oczywiście nie brakuje).
A przy okazji - kiedyś myślałem, że oś fabularna oparta na "przybyszu" z innego świata, który trafia na planetę na wcześniejszym etapie rozwoju cywilizacyjnego jest oryginalnym pomysłem Grzędowicza ("Pan Lodowego Ogrodu"). No więc nie - pomysł jest starszy przynajmniej o 40 lat.
Czytając tę powieść, poczułem się jak strudzony podróżnik, który siedzi przy ognisku a jego uwagę w całości przykuwa ogień i opowieść. Opowieść snuta przez mistrza gawędziarstwa, który doskonale wie, że każde słowo ma znaczenie, że cienka nić porozumienia między słuchaczem a gawędziarzem może być w każdej chwili zerwana przez jedno słowo niepotrzebne albo brakujące....
Trochę się bałam tej książki, bo opinie o niej są dość podzielone, ale muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie ona zaskoczyła. Co prawda moje pierwsze wrażenie było niestety negatywne. Powieść rozpoczyna się od prologu utrzymanego w klimacie starej baśni. Chociaż są opinie, że ten prolog jest bardzo piękny, mnie osobiście ta historyjka na początku raczej zniechęciła. Oto piękna kobieta z szacownego rodu zostawia w domu kochającego męża i małą córeczkę, aby wyruszyć na poszukiwanie dawno zaginionego klejnotu rodowego, pięknego naszyjnika. Laska porzuca rodzinę, żeby szukać błyskotki, w której po powrocie będzie szałowo wyglądać i wzbudzać zazdrość sąsiadek. Postać nie wzbudziła mojej sympatii swoimi motywami i w ogóle pomyślałam sobie, co to ma być? Nie kupuję takich bajkowych absurdów. Po pierwszych kilkunastu stronach myślałam, że będę musiała zmęczyć tę książkę niczym lekturę szkolną, żeby tylko móc uczciwie przejść do kolejnych tomów cyklu. Na szczęście wrażenie to nie trwało długo, bo zakończenie prologu (niestety trochę zaspoilerowane w poprzedzającym je dialogu, przez co domyśliłam się go trochę za wcześnie, mogło lepiej nie być tego spoilera) spowodowało, że moja uwaga natychmiast podskoczyła. A kiedy rozpoczęła się już właściwa fabuła, której głównym bohaterem był Rocannon - międzyplanetarny etnograf Ligi Światów, książka totalnie mnie wciągnęła.
Przede wszystkim, chciałabym zauważyć, że powszechne w różnych miejscach zakwalifikowanie tej książki do gatunku SF, jest błędne. Wiele osób wskazuje, że to utwór na pograniczu SF i fantastyki, co jest nieco bliższe rzeczywistości. Ale tak po prawdzie, istnieje na to dokładna nazwa. Słuchajcie, to nie jest żadne SF, ani żadna fantastyka, tylko absolutnie typowa space opera. Mamy tu motyw drogi, dużo przygód, ciekawie pokazany konkretny świat, jak również nakreślony kształt całego uniwersum, choć tu pozostaje trochę pytań - kim są dokładnie wrogowie Ligi, jaki jest powód ich wrogości, tego za bardzo nie dowiedziałam się z tej książki. Pozwala to przypuszczać, że odpowiedzi kryją się w następnych tomach. Uważam, że powieść jest nietuzinkowa, barwna i naprawdę udana, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jest to debiut autorki. Bardzo mi się podoba i polecam.
Trochę się bałam tej książki, bo opinie o niej są dość podzielone, ale muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie ona zaskoczyła. Co prawda moje pierwsze wrażenie było niestety negatywne. Powieść rozpoczyna się od prologu utrzymanego w klimacie starej baśni. Chociaż są opinie, że ten prolog jest bardzo piękny, mnie osobiście ta historyjka na początku raczej zniechęciła. Oto...
Nastrojowa i melancholijna opowieść o etnografie, który coraz mocniej zżywa się z obcą planetą, starając się ją uratować. Zdaje się, że nieco się zestarzała i na pewno nie poraża dziś oryginalnością, ale pozostaje przyjemną i inteligentną lekturą. Wyróżnia się prolog, który stanowi niemalże odrębną historię i w bardzo zgrabny sposób łączy science fiction i fantasy (znacznie zgrabniej niż to czyni np. Grzędowicz w "Panu Lodowego Ogrodu").
Nastrojowa i melancholijna opowieść o etnografie, który coraz mocniej zżywa się z obcą planetą, starając się ją uratować. Zdaje się, że nieco się zestarzała i na pewno nie poraża dziś oryginalnością, ale pozostaje przyjemną i inteligentną lekturą. Wyróżnia się prolog, który stanowi niemalże odrębną historię i w bardzo zgrabny sposób łączy science fiction i fantasy (znacznie...
Moja pierwsza styczność z twórczością autorki i jak się okazuje zupełnie przypadkiem trafiłem na pierwszą jej powieść. Mam nieco mieszane uczucia po ukończeniu pierwszego tomu cyklu Ekumeny. Z jednej strony akcja miejscami pędzi tak szybko, że dwie strony dalej bohaterowie są już zupełnie gdzie indziej a z drugiej strony sama historia nie wciąga aż tak bardzo i wydaje się nieco chaotyczna. Sama opowieść przypomina nieco wędrówkę z Hobbita jednak do stylu Tolkiena autorce nieco brakuje. Być może to tylko słabszy początek w całym cyklu (to też sugeruje średnia ocen) a może oczekiwałem czegoś bardziej SF niż fantasy. Z pewnością sięgnę po kolejny tom ale książka nie wciągnęła mnie tak by wywołać niepochamowaną chęć zapoznania się z dalszymi przygodami (tym bardziej, że przedstawiona w tym tomie historia wydaje się skończona) . Wrócę do cyklu za jakiś czas.
Moja pierwsza styczność z twórczością autorki i jak się okazuje zupełnie przypadkiem trafiłem na pierwszą jej powieść. Mam nieco mieszane uczucia po ukończeniu pierwszego tomu cyklu Ekumeny. Z jednej strony akcja miejscami pędzi tak szybko, że dwie strony dalej bohaterowie są już zupełnie gdzie indziej a z drugiej strony sama historia nie wciąga aż tak bardzo i wydaje się...
Trochę jak Star Trek skrzyżowany z Tolkienem. Rocannon jest etnografem kosmicznym, który pracuje dla Ligi Wszystkich Światów. Liga zajmuje się odkrywaniem nowych systemów planetarnym i opiekuje się spotykanymi gatunkami inteligentnymi (bada je, nakłada na nie podatki, udostępnia część swojej technologii itp.). Wszyscy nowi członkowie Ligi przygotowują się do wielkiej bitwy, która ma nadejść w przyszłości. Jednym z takich światów jest Formalhaut II, który jest zamieszkały przez kilka gatunków inteligentnych (mieszkający w zamkach waleczni Angyarowie, ich słudzy żyjący w wioskach Olgyiorowie, niscy obdarzeni telepatią Fiia i żyjący w miastach pod powierzchnią planety Gdemiarowie). Właśnie tam swoje badania prowadzi Rocannon. Nagle ktoś atakuje jego statek badawczy. W ataku giną wszyscy współpracownicy etnografa. Rocannon traci łączność z Ligą i musi na własną rękę ustalić kim jest wróg i gdzie się ukrywa. W wyprawie do słabo zbadanej części planety biorą udział przedstawiciele prawie wszystkich gatunków inteligentnych z planety.
Trochę jak Star Trek skrzyżowany z Tolkienem. Rocannon jest etnografem kosmicznym, który pracuje dla Ligi Wszystkich Światów. Liga zajmuje się odkrywaniem nowych systemów planetarnym i opiekuje się spotykanymi gatunkami inteligentnymi (bada je, nakłada na nie podatki, udostępnia część swojej technologii itp.). Wszyscy nowi członkowie Ligi przygotowują się do wielkiej...
Śliczny retro klasyk science fiction / fantasy. Do tego zaledwie debiut fantastycznej Ursuli K. Le Guin.
Od zawsze uwielbiałem całe Ziemiomorze ww. Autorki zwłaszcza z jego dwoma pierwszymi tomami na czele ale coś nie mogłem się zabrać za cykl Ekumeny. No bo jakoś ten motyw kontaktu z prymitywnymi kulturami i powiązane z tym rozważania nie wydawały mi się na tyle zachęcające aby przepchać te pozycje do mojej ręki poprzez całą czekającą mnie listę zaległych książek wstydu.
A tu jednak duże zaskoczenie bo ten, dzisiaj już ograny motyw (fantasy pod raczej pretekstowym płaszczykiem sf) bardzo fajnie mi w tym przypadku zaskoczył. Mamy tu od czasu do czasu sympatyczne motywy fantastyki naukowej, leciusieńko muskające jej nawet nieco trudniejsze odmiany, a jednak całość jest najzupełniej wprost prześliczną baśnią drogi.
Przy czym uwaga! Ta sama historyjka napisana przez kogoś innego mogłaby bardzo łatwo stać się literacką chałturką, najwyżej klasy C. Jednak styl Ursuli Le Guin, niesamowicie poetycki, senno-bajkowy, jeszcze uroczo kontrastujący ze sporadycznymi informacjami planetarno-antropologicznymi zupełnie zmienia całą postać rzeczy. Do tego stopnia, że sam feeling podczas czytania, nie odbiegał mi aż tak bardzo od ziemiomorskich klimatów. Tutejsze rasy i krainy są co prawda opisane dość pobieżnie ale tak baśniowo i lekko oraz poetycko, że czyta się to doskonale. Mimo, że sama akcja nie jest jakaś zawiła ani zaskakująca. Język i styl sprawia wrażenie czytania klasycznej legendy.
A pozostając przy legendach, książka posiada jeszcze fenomenalnie piękny w swej baśniowości prolog. Który jest rewelacyjny nawet jako niezależne baśniowe opowiadanko, mimo wszystko science fiction.
Zdecydowanie polecam poszukiwaczom retro-klasyków i mądrych bajek sf.
Śliczny retro klasyk science fiction / fantasy. Do tego zaledwie debiut fantastycznej Ursuli K. Le Guin.
Od zawsze uwielbiałem całe Ziemiomorze ww. Autorki zwłaszcza z jego dwoma pierwszymi tomami na czele ale coś nie mogłem się zabrać za cykl Ekumeny. No bo jakoś ten motyw kontaktu z prymitywnymi kulturami i powiązane z tym rozważania nie wydawały mi się na tyle...
Zupełnie inna od najpopularniejszego cyklu autorki - Ziemiomorza. Tam zwróciłam uwagę na większą ilość przemyśleń niż akcji, stąd zaskoczyła mnie ilość informacji i wydarzeń, które pojawiły się w tyn opowiadaniu. Akcja rwie do przodu, czasem ma się wrażenie, że może jest nieco zbyt prędka, jednak zasady rządzące tym uniwersum i żyjące w nim rasy są tak ciekawie skonstruowane, że każdą stronę czytałam z przyjemnością. Zwłaszcza rozkochał mnie prolog - ponury, tajemniczy i przykry. Z pewnością przeczytam resztę opowiadań o świecie Ekumeny.
Zupełnie inna od najpopularniejszego cyklu autorki - Ziemiomorza. Tam zwróciłam uwagę na większą ilość przemyśleń niż akcji, stąd zaskoczyła mnie ilość informacji i wydarzeń, które pojawiły się w tyn opowiadaniu. Akcja rwie do przodu, czasem ma się wrażenie, że może jest nieco zbyt prędka, jednak zasady rządzące tym uniwersum i żyjące w nim rasy są tak ciekawie...
Powieść fantasy, sztucznie przybrana w piórka SF. Konstrukcyjnie bardziej przypomina konspekt niż samą powieść. To w zasadzie konspekt tolkienowskiego Władcy pierścieni. A może po prostu zwyczajny fanfik?
Rzecz stworzona jest na podobieństwo sag skandynawskich. Zarówno w warstwie opowieści, fabularnie składa się z wyimków z owych sag, jak i w warstwie narracyjnej - sposób obrazowania, nasycenie patosem, deklamacyjne zapędy bohaterów, koturnowa ich konstrukcja, mitologizacja. W konsekwencji otrzymujemy opowieść dość monotonną, pozbawioną dynamiki, powieściowej wiarygodności. Bardziej księgowy spis wydarzeń niż przygodowa opowieść.
Jako powieść Świat Rocannona leży i kwiczy. Jest przykładem spektakularnej porażki. Wartość jaką sobą przedstawia, to przemyślenia do których autorka nas nakłania. Trudno mi orzec co w rzeczywistości było jej zamiarem, a co wyszło przypadkiem, ale trzeba oddać co cesarskie i przyznać, że rodzących się podczas lektury myśli natury filozoficznej było sporo. Przemijanie, miejsce człowieka we wszechświecie mniejszym i większym, imponderabilia, rozmaite dylematy moralne, znaczenie człowieczeństwa, stosunek do rozmaicie rozumianych "braci mniejszych". Jest tego trochę, i z pewnością to i owo dało by się dopisać.
5/10
Powieść fantasy, sztucznie przybrana w piórka SF. Konstrukcyjnie bardziej przypomina konspekt niż samą powieść. To w zasadzie konspekt tolkienowskiego Władcy pierścieni. A może po prostu zwyczajny fanfik?
Rzecz stworzona jest na podobieństwo sag skandynawskich. Zarówno w warstwie opowieści, fabularnie składa się z wyimków z owych sag, jak i w warstwie narracyjnej - sposób...
szkoda, że za tak fascynującym światem idzie tylko sucha opisówa bez namacalnego ducha przygody, w której chciałoby się siedzieć. to 150 stron, które tak samo przyciąga światotwórczym szkieletem, jak odpycha narracyjnym kośćcem. czytadło z kategorii tych do komunikacji miejskiej.
szkoda, że za tak fascynującym światem idzie tylko sucha opisówa bez namacalnego ducha przygody, w której chciałoby się siedzieć. to 150 stron, które tak samo przyciąga światotwórczym szkieletem, jak odpycha narracyjnym kośćcem. czytadło z kategorii tych do komunikacji miejskiej.
Z pogranicza fantasy i science-fiction. Sporo tego typu utworów pojawiło się w literaturze fantastycznej. Ale Świat Rocannona się moim zdaniem wyróżnia. Klimatem i pewną poetyckością opowieści. No i pojawia się tutaj koncept Ligii Wszystkich Światów - Ekumeny.
Książka (to raczej nie powieść tylko takie dłuższe opowiadanie) nie jest bez wad. W wielu miejscach opowieść jest schematyczna, w akcji zdarzają się wielkie przeskoki. Jest trochę też pewnych luk logicznych, np. w opisie ras pojawia się pojęcie telekinezy, ale potem nie jest nigdzie wykorzystane, nawet w kolejnych częściach cyklu.
To, co jednak jest wartością to pewne głębsze spojrzenie związane z tolerancją, z akceptacją innych kultur, z poszukiwaniem wartości w rzeczach nie do końca zrozumiałych. Do tego, ciekawe opowiadanie na początku - Naszyjnik Semley - naprawdę ciekawie łączy fantasy i fantastykę.
Ogólnie - warto przeczytać pomimo wad.
Z pogranicza fantasy i science-fiction. Sporo tego typu utworów pojawiło się w literaturze fantastycznej. Ale Świat Rocannona się moim zdaniem wyróżnia. Klimatem i pewną poetyckością opowieści. No i pojawia się tutaj koncept Ligii Wszystkich Światów - Ekumeny.
Książka (to raczej nie powieść tylko takie dłuższe opowiadanie) nie jest bez wad. W wielu miejscach opowieść jest...
Początek cyklu Ekumeny, będący debiutem legendarnej pisarki fantasy i science fiction, spaja w sobie w takim samym stopniu oba wymienione już gatunki. Można niemalże odnieść wrażenie, iż pani Le Guin nie potrafiła zdecydować się na konkretny ton historii i osadziła wydarzenia międzygwiezdne na planecie wyjętej ze świata wikingów i wierzeń nordyckich naszej Ziemi. Historia rozpoczyna się jak prawdziwa baśń i legenda etnograficzna opowiadana z pokolenia na pokolenie, by przejść do klasycznej sagi statków i podróży międzyplanetarnych podbijających i badających prymitywną planetę Fomalhaut II, po czym gładko przechodzi do typowego fantasy z magicznymi stworami i dzielnymi wojami zimnej północy w postaci klasycznej wędrówki i questa drużynowego. Technologia miesza się z zimną stalą, broń laserowa z magią, technologiczne pojazdy z legendarnymi stworami. Z pewnością stanowiła inspirację dla sagi fantasy naszego rodaka Grzędowicza, a także wprowadziła do popkultury znany nam z cyklu Endera ansibl, czyli maszynę do komunikacji międzygwiezdnej. Krótka powieść, rodem z literatury klasy C z niezbyt rozwiniętą fabułą i postaciami, stanowi tylko wstęp do wielkich naukowych dzieł autorki jak Lewa ręka ciemności czy Wydziedziczeni, jednak nie dorównuje im w ambicjach i trudności w odbiorze.
Początek cyklu Ekumeny, będący debiutem legendarnej pisarki fantasy i science fiction, spaja w sobie w takim samym stopniu oba wymienione już gatunki. Można niemalże odnieść wrażenie, iż pani Le Guin nie potrafiła zdecydować się na konkretny ton historii i osadziła wydarzenia międzygwiezdne na planecie wyjętej ze świata wikingów i wierzeń nordyckich naszej Ziemi. Historia...
Uwielbiam książki z literatury fantastycznej, myślałam, że SF również mi się spodoba. Byłam w ogromnym błędzie, „Świata Rocannona” przeczytałam jedynie 40 stron, a już mogę stwierdzić, że ten gatunek nie jest dla mnie... W moim odczuciu na początku wszystko jest zbyt słabo opisane i wytłumaczone.
Uwielbiam książki z literatury fantastycznej, myślałam, że SF również mi się spodoba. Byłam w ogromnym błędzie, „Świata Rocannona” przeczytałam jedynie 40 stron, a już mogę stwierdzić, że ten gatunek nie jest dla mnie... W moim odczuciu na początku wszystko jest zbyt słabo opisane i wytłumaczone.
Ciekawy świat przedstawiony, bardzo ciekawe tło fabularne, które niestety jest dosyć mało wyeksponowane. Główna historia książki przygodowa z mało zapadającymi w pamięć bohaterami.
Ciekawy świat przedstawiony, bardzo ciekawe tło fabularne, które niestety jest dosyć mało wyeksponowane. Główna historia książki przygodowa z mało zapadającymi w pamięć bohaterami.
Urszula K. Le Guin była pisarką SF i fantasy posiadającą szczególny dar tworzenia na papierze nowych światów będących w stanie zawładnąć wyobraźnią czytelnika. Wykreowane przez nią rzeczywistości są spójne, mają głębokie podłoże kulturowe i tchną autentycznością choć to przecież fikcja literacka. Tak jest i w tej debiutanckiej powieści tej niedawno zmarłej amerykańskiej pisarki, która otwiera słynny cykl Ekumeny, zwany też też cyklem Hain.
Mamy tu odległą przyszłość, w której ludzkość daleko wywędrowała poza Ziemię, poznała inne humanoidalne rasy tworząc z nimi Ligę Wszystkich Światów. Tych światów w kosmosie jest multum, a nowe są wciąż odkrywane. Przede wszystkim jednak mamy tu zupełnie inną, bardziej optymistyczną wizję kontaktu niż przewidywał to np. Stanisław Lem. Ludzie na innych planetach spotykają dość podobne sobie gatunki. To pozwala na powstanie bliskich więzi i sprzyja poszerzeniu pojęcia ludzkość.
Chciałbym też zwrócić uwagę na świat, który znakomicie wykreowała i opisała autorka Malafreny. Na planecie Fomalhaut II istniej pięć rozumnych gatunków, w większości człekokształtnych, poza jednym, skrzydlatych torbaczy. Niewiele miejsca, niewiele słów, bo powieść ma zaledwie 190 stron a jednak wizja życia na tym świecie została przedstawiona tak przekonująco i sugestywnie, że wgłębienie się w nią stanowi nie byle jaką przyjemność. Wizja ta połączona z dynamiczną akcją daje świetną lekturę, wciągającą tak bardzo, że udało mi się pochłonąć ją w pół dnia między śniadaniem a obiadem.
Urszula K. Le Guin była pisarką SF i fantasy posiadającą szczególny dar tworzenia na papierze nowych światów będących w stanie zawładnąć wyobraźnią czytelnika. Wykreowane przez nią rzeczywistości są spójne, mają głębokie podłoże kulturowe i tchną autentycznością choć to przecież fikcja literacka. Tak jest i w tej debiutanckiej powieści tej niedawno zmarłej amerykańskiej...
Autorka, jak i sam gatunek, były dla mnie nowością. Początkowo czytałem dość wolno, jakbym nie do końca rozumiał tekst albo miał wrażenie, że obcuję z obcym językiem. Z czasem jednak przyzwyczaiłem się do stylu i lektura stała się znacznie przyjemniejsza.
Wydawało mi się, że na tak niewielkiej liczbie stron trudno opowiedzieć coś szczególnego, jednak szybko okazało się, że byłem w błędzie. Historia jest ciekawa i wciągająca, a przy tym bardzo orzeźwiająca dla mojej wyobraźni, nieprzyzwyczajonej do tego gatunku. Bohaterowie są interesujący i wiarygodni — każdy z nich jest indywidualny. Polubiłem ten wykreowany świat.
Autorka, jak i sam gatunek, były dla mnie nowością. Początkowo czytałem dość wolno, jakbym nie do końca rozumiał tekst albo miał wrażenie, że obcuję z obcym językiem. Z czasem jednak przyzwyczaiłem się do stylu i lektura stała się znacznie przyjemniejsza.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawało mi się, że na tak niewielkiej liczbie stron trudno opowiedzieć coś szczególnego, jednak szybko okazało się, że...
Dawno nie czytałem książki, której nie wiem, o co chodzi, kto jest bohaterem, jaki ma cel itp. Kompletny chaos fabularny. Przeczytałem tylko dlatego, że kolejne z cyklu mają lepsze oceny, ale chyba niepotrzebnie, bo zdaje się, że każda książka jest mocno osobna.
Dawno nie czytałem książki, której nie wiem, o co chodzi, kto jest bohaterem, jaki ma cel itp. Kompletny chaos fabularny. Przeczytałem tylko dlatego, że kolejne z cyklu mają lepsze oceny, ale chyba niepotrzebnie, bo zdaje się, że każda książka jest mocno osobna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo solidna opowieść. Czyta się wybornie. Styl Le Guin, bez ordynarnej brutalności czy seksualności jest czymś do czego w obecnych czasach aż przyjemnie się wraca.
Bardzo solidna opowieść. Czyta się wybornie. Styl Le Guin, bez ordynarnej brutalności czy seksualności jest czymś do czego w obecnych czasach aż przyjemnie się wraca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka otwierająca cykl Ekumeny – jeden z najlepszych cykli fantastyki naukowej, jakie kiedykolwiek napisano.
Powieść napisana jest prostym i oszczędnym językiem, ale mimo to tworzy bogaty, sugestywny świat.
Śledzimy losy przedstawiciela międzygwiezdnego sojuszu planet, który trafia na odległą planetę. To dobroduszny etnograf, człowiek kierujący się zasadą wyboru dobra. Wyrusza na wyprawę, by stawić czoła rebeliantom, którzy założyli na tej planecie swoją bazę.
Rocannon stara się nie zakłócać istniejącego porządku – nie wzywa posiłków przez ansible, unika ingerencji w zwyczaje lokalnych ras i celowo powstrzymuje się od korzystania z zaawansowanej technologii, którą dysponuje.
To właśnie ten aspekt jest w książce najciekawszy. Obserwujemy poczynania naukowca i etnografa w całkowicie obcym świecie, który rezygnuje z własnych przewag, by osiągnąć cel.
Ale czym właściwie jest ten cel? Akceptacja inności? Asymilacja? A może pogodzenie się z tym, że wyruszając w podróż, nigdy nie wraca się już do domu — w tym przypadku dosłownie, bo podróż międzygwiezdna zajmuje lata świetlne.
Zastanawiam się, czy będę tę książkę polecał.
Szkoda, że Barańczak przetłumaczył tylko pierwszą część Ziemiomorza.
Następnym krokiem w mojej przygodzie z Le Guin będzie Lewa ręka ciemności.
Książka otwierająca cykl Ekumeny – jeden z najlepszych cykli fantastyki naukowej, jakie kiedykolwiek napisano.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść napisana jest prostym i oszczędnym językiem, ale mimo to tworzy bogaty, sugestywny świat.
Śledzimy losy przedstawiciela międzygwiezdnego sojuszu planet, który trafia na odległą planetę. To dobroduszny etnograf, człowiek kierujący się zasadą wyboru dobra....
Książka kupiona przypadkiem, w pakiecie z innymi używanymi książkami. Krótka, treściwa, emocjonująca. Bardzo dobra narracja, postacie wyraziste, świat dobrze zarysowany pomimo stosunkowo krótkiej formy. Elementy wstawione niejako przy okazji, ale bardzo dobrze pasują do historii.
Książka kupiona przypadkiem, w pakiecie z innymi używanymi książkami. Krótka, treściwa, emocjonująca. Bardzo dobra narracja, postacie wyraziste, świat dobrze zarysowany pomimo stosunkowo krótkiej formy. Elementy wstawione niejako przy okazji, ale bardzo dobrze pasują do historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Świat Rocannona” Ursuli K. Le Guin to science fiction, fantasy, baśń... Moje pierwsze spotkanie ze światem Ekumeny obudziło we mnie potrzeby odkrywania pozaziemskich krain, kontynuacji poznawania wyobraźni i wrażliwości autorki. W książce mamy do czynienia z tradycyjnym sposobem opowieści, z ciekawą koncepcją rzeczywistości pozaziemskiej oraz sposobami podboju i obrony odległych światów. Rocannon to kosmiczny etnograf, którego "zajęcie polegało na uczeniu się, a nie nauczaniu innych, który mieszkał na wielu zacofanych światach, powątpiewał w w mądrość opartą na maszynach i broni". Jakie okoliczności wykorzystał bohater, zmuszony przez nieprzewidzialność wydarzeń do wyboru? Czy opinie o zacofaniu i jedynie słusznej cywilizacji brzmią znajomo? Światło i ciemność, dobro i zło, obcość i bliskość, odwaga i strach, siła i słabość, samotność i przyjaźń, lojalność i zdrada, porywczość i spokój, życie i śmierć towarzyszą rozmyślaniom i działaniom Rocannona, czyniąc z niego postać legendarną w jednym ze światów Ligi. Lektura zmusza do dyskusji i refleksji, co jest wartością dodaną.
"Świat Rocannona” Ursuli K. Le Guin to science fiction, fantasy, baśń... Moje pierwsze spotkanie ze światem Ekumeny obudziło we mnie potrzeby odkrywania pozaziemskich krain, kontynuacji poznawania wyobraźni i wrażliwości autorki. W książce mamy do czynienia z tradycyjnym sposobem opowieści, z ciekawą koncepcją rzeczywistości pozaziemskiej oraz sposobami podboju i obrony...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest historią w której ludzie odwiedzają inne planety i poznają inne gatunki inteligentnych istot. W takiej sytuacji pojawiają się kosmoetnografii i takim osobnikiem jest główny bohater. Początkowo wydaje się, że prowadzi on wyprawę by pokonać zło niczym Gandalf w Władcy Pierścieni. Jednak historia nie jest tak prosta i optymistyczna.
Polecam zwolennikom depresyjnej literatury.
Książka jest historią w której ludzie odwiedzają inne planety i poznają inne gatunki inteligentnych istot. W takiej sytuacji pojawiają się kosmoetnografii i takim osobnikiem jest główny bohater. Początkowo wydaje się, że prowadzi on wyprawę by pokonać zło niczym Gandalf w Władcy Pierścieni. Jednak historia nie jest tak prosta i optymistyczna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam zwolennikom...
Bardzo zgrabne połączenie baśniowego, fantastycznego świata ze sci-fi. Podobało mi się wplecenie wątków związanych z dylatacją czasu i podróżą kosmiczną do prologu o księżniczce (szkoda, że naszyjnik nie odegrał później znaczącej roli w książce), a także rozważań dotyczących wpływu technologii na rdzenną kulturę planety zwanej początkowo Fomalhaut II, a później światem Rocannona. Nie rozumiem, dlaczego w polskim tłumaczeniu jego imię jest zapisywane zazwyczaj jako Rocannon, a czasami jako "Rokanan".
Bardzo zgrabne połączenie baśniowego, fantastycznego świata ze sci-fi. Podobało mi się wplecenie wątków związanych z dylatacją czasu i podróżą kosmiczną do prologu o księżniczce (szkoda, że naszyjnik nie odegrał później znaczącej roli w książce), a także rozważań dotyczących wpływu technologii na rdzenną kulturę planety zwanej początkowo Fomalhaut II, a później światem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSwoją pierwszą poważną przygodę z twórczością Ursuli Le Guin rozpocząłem przypadkowo — tę książkę, jako pierwszą, zasugerowała mi wyszukiwarka na Kindle, gdy kierowany impulsem, postanowiłem sprawdzić, które z dzieł autorki mam na urządzeniu. Widocznie tak miało być. Przy mojej osłabionej odporności na beletrystykę baśniową — ostatnio za dużo czytałem literatury faktu — ta malownicza opowieść o przygodach kosmicznego Guliwera kompletnie mnie porwała, budząc apetyt na więcej i sugerując początki uzależnienia.
Od pewnego czasu brakowało mi właśnie takiego bezpretensjonalnego fantasy, które — mimo elementów science fiction silnie zaakcentowanych w pierwszym tomie tego cyklu — roztoczyłoby przede mną wizje, jakimi kiedyś, w bardziej naiwnych okresach życia, oczarowywali mnie J.R.R. Tolkien i C.S. Lewis. Dziś dziecięcej naiwności jest we mnie mniej, lecz serce wciąż łaknie powrotu do literatury otwierającej przestrzenie wyobraźni, niemożliwe do całkowitego okiełznania. Cieszę się, że twórczości Le Guin nie zgłębiłem wcześniej, ponieważ teraz — po lekturze "Świata Rocannona" — liczę, że pobudzi ona te obszary wyobraźni, które przez (zbyt) długi czas pozostawały w uśpieniu.
To zachwycająca baśń, która finezyjnie łączy science fiction z elementami fantasy. Oczarowuje czytelnika nie tylko swoją wizją i rozmachem, ale także niezwykłym kunsztem odkrywania przestrzeni pełnych tajemnic i subtelnych sugestii, które niemal podświadomie wywołują poczucie, że to jedynie fragment (wszech)świata, wciąż czekającego na dokładne zbadanie
W to odkrywanie światów Le Guin zamierzam zaangażować się w pełni przez kolejne jesienne miesiące i gorąco zachęcam Was do tego samego, serdecznie polecając "Świat Rocannona" jako idealny początek tej podróży.
Swoją pierwszą poważną przygodę z twórczością Ursuli Le Guin rozpocząłem przypadkowo — tę książkę, jako pierwszą, zasugerowała mi wyszukiwarka na Kindle, gdy kierowany impulsem, postanowiłem sprawdzić, które z dzieł autorki mam na urządzeniu. Widocznie tak miało być. Przy mojej osłabionej odporności na beletrystykę baśniową — ostatnio za dużo czytałem literatury faktu — ta...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSF klasy B - jako Fan Philipa K Dicka czułem, ze czytam coś o wiele biedniejszego i uboższego w filozofię. Szybko się czytało, cały czas jest jakaś akcja i jedyne co wyciągnąłem z zawartości merytorycznej to powód dla którego lud prymitywny siłowo zostaje poddany postępowi cywilizacyjnemu bo taka koncepcja jest tam miedzy wierszami. Jak ktoś jest ciekawy to może przebrnąć przez te 141 stron.
SF klasy B - jako Fan Philipa K Dicka czułem, ze czytam coś o wiele biedniejszego i uboższego w filozofię. Szybko się czytało, cały czas jest jakaś akcja i jedyne co wyciągnąłem z zawartości merytorycznej to powód dla którego lud prymitywny siłowo zostaje poddany postępowi cywilizacyjnemu bo taka koncepcja jest tam miedzy wierszami. Jak ktoś jest ciekawy to może przebrnąć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpotkanie dwóch światów "kosmicznego" ze "średniowiecznym". Rocannon, przedstawiciel świata "kosmicznego", gotowy jest ponieść najwyższą ofiarę w celu ratowania świata "średniowiecznego".
Czyta się dobrze, lecz mistrzyni gatunku zabrakło tego magicznego błysku.
Spotkanie dwóch światów "kosmicznego" ze "średniowiecznym". Rocannon, przedstawiciel świata "kosmicznego", gotowy jest ponieść najwyższą ofiarę w celu ratowania świata "średniowiecznego".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyta się dobrze, lecz mistrzyni gatunku zabrakło tego magicznego błysku.
High fantasy zbliżone nieco do Dzienników Gwiazdowych, ale... to tyle. Przygodówka na obcym świecie, trochę o przyjaźni i zdradzie, bohaterowie biegają tu i tam. Na plus na pewno kunszt pisarski, ale fabularnie zupełnie nic nadzwyczajnego ani nawet ciekawego.
Dla historii literatury zapisała się wprowadzeniem ansimbla, ale poza tym raczej do zapomnienia.
High fantasy zbliżone nieco do Dzienników Gwiazdowych, ale... to tyle. Przygodówka na obcym świecie, trochę o przyjaźni i zdradzie, bohaterowie biegają tu i tam. Na plus na pewno kunszt pisarski, ale fabularnie zupełnie nic nadzwyczajnego ani nawet ciekawego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla historii literatury zapisała się wprowadzeniem ansimbla, ale poza tym raczej do zapomnienia.
Moje pierwsze spotkanie z Panią Le Guin i na pewno nie ostatnie. Bardzo ciekawe doświadczenie, zupełnie inna forma niż ta, do jakiej przywkłam do tej pory.
Krótka fabuła opowiedziana, jakby faktycznie ktoś snuł tę historię nad stołem. Fajne, ciekawe, wciągające.
Moje pierwsze spotkanie z Panią Le Guin i na pewno nie ostatnie. Bardzo ciekawe doświadczenie, zupełnie inna forma niż ta, do jakiej przywkłam do tej pory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka fabuła opowiedziana, jakby faktycznie ktoś snuł tę historię nad stołem. Fajne, ciekawe, wciągające.
Fabuła / Zwroty akcji 7/10
Bohaterowie 7/10
Narracja / Styl / Humor 6/10
Świat przedstawiony 8/10
Przesłanie / Problematyka 8/10
Klimat / Subiektywne odczucia 7/10
PODSUMOWUJĄC 7/10
Fabuła / Zwroty akcji 7/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie 7/10
Narracja / Styl / Humor 6/10
Świat przedstawiony 8/10
Przesłanie / Problematyka 8/10
Klimat / Subiektywne odczucia 7/10
PODSUMOWUJĄC 7/10
Czytając tę powieść, poczułem się jak strudzony podróżnik, który siedzi przy ognisku a jego uwagę w całości przykuwa ogień i opowieść. Opowieść snuta przez mistrza gawędziarstwa, który doskonale wie, że każde słowo ma znaczenie, że cienka nić porozumienia między słuchaczem a gawędziarzem może być w każdej chwili zerwana przez jedno słowo niepotrzebne albo brakujące.
Minimalistyczna narracja, przywiązanie szczególnej uwagi do antropologicznego wymiaru kreowanego świata oraz unikalna rozpiętość gatunkowa (jeszcze fantasy czy już s-f?) skutecznie zapadają w pamięć czytelnika i odpowiadają za poczucie obcowania z lekturą wyjątkową.
Admiratorzy autorki wiedzą, czego można po niej oczekiwać. Osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z jej twórczością, powinny szykować się na styczność z zupełnie innym wymiarem fantastyki, którego nie znajdziemy w twórczości posttolkienowskiej, herbertowskiej czy tkwiącej w gatunkach przygodowych (choć przygód tu oczywiście nie brakuje).
A przy okazji - kiedyś myślałem, że oś fabularna oparta na "przybyszu" z innego świata, który trafia na planetę na wcześniejszym etapie rozwoju cywilizacyjnego jest oryginalnym pomysłem Grzędowicza ("Pan Lodowego Ogrodu"). No więc nie - pomysł jest starszy przynajmniej o 40 lat.
Czytając tę powieść, poczułem się jak strudzony podróżnik, który siedzi przy ognisku a jego uwagę w całości przykuwa ogień i opowieść. Opowieść snuta przez mistrza gawędziarstwa, który doskonale wie, że każde słowo ma znaczenie, że cienka nić porozumienia między słuchaczem a gawędziarzem może być w każdej chwili zerwana przez jedno słowo niepotrzebne albo brakujące....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę się bałam tej książki, bo opinie o niej są dość podzielone, ale muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie ona zaskoczyła. Co prawda moje pierwsze wrażenie było niestety negatywne. Powieść rozpoczyna się od prologu utrzymanego w klimacie starej baśni. Chociaż są opinie, że ten prolog jest bardzo piękny, mnie osobiście ta historyjka na początku raczej zniechęciła. Oto piękna kobieta z szacownego rodu zostawia w domu kochającego męża i małą córeczkę, aby wyruszyć na poszukiwanie dawno zaginionego klejnotu rodowego, pięknego naszyjnika. Laska porzuca rodzinę, żeby szukać błyskotki, w której po powrocie będzie szałowo wyglądać i wzbudzać zazdrość sąsiadek. Postać nie wzbudziła mojej sympatii swoimi motywami i w ogóle pomyślałam sobie, co to ma być? Nie kupuję takich bajkowych absurdów. Po pierwszych kilkunastu stronach myślałam, że będę musiała zmęczyć tę książkę niczym lekturę szkolną, żeby tylko móc uczciwie przejść do kolejnych tomów cyklu. Na szczęście wrażenie to nie trwało długo, bo zakończenie prologu (niestety trochę zaspoilerowane w poprzedzającym je dialogu, przez co domyśliłam się go trochę za wcześnie, mogło lepiej nie być tego spoilera) spowodowało, że moja uwaga natychmiast podskoczyła. A kiedy rozpoczęła się już właściwa fabuła, której głównym bohaterem był Rocannon - międzyplanetarny etnograf Ligi Światów, książka totalnie mnie wciągnęła.
Przede wszystkim, chciałabym zauważyć, że powszechne w różnych miejscach zakwalifikowanie tej książki do gatunku SF, jest błędne. Wiele osób wskazuje, że to utwór na pograniczu SF i fantastyki, co jest nieco bliższe rzeczywistości. Ale tak po prawdzie, istnieje na to dokładna nazwa. Słuchajcie, to nie jest żadne SF, ani żadna fantastyka, tylko absolutnie typowa space opera. Mamy tu motyw drogi, dużo przygód, ciekawie pokazany konkretny świat, jak również nakreślony kształt całego uniwersum, choć tu pozostaje trochę pytań - kim są dokładnie wrogowie Ligi, jaki jest powód ich wrogości, tego za bardzo nie dowiedziałam się z tej książki. Pozwala to przypuszczać, że odpowiedzi kryją się w następnych tomach. Uważam, że powieść jest nietuzinkowa, barwna i naprawdę udana, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jest to debiut autorki. Bardzo mi się podoba i polecam.
Trochę się bałam tej książki, bo opinie o niej są dość podzielone, ale muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie ona zaskoczyła. Co prawda moje pierwsze wrażenie było niestety negatywne. Powieść rozpoczyna się od prologu utrzymanego w klimacie starej baśni. Chociaż są opinie, że ten prolog jest bardzo piękny, mnie osobiście ta historyjka na początku raczej zniechęciła. Oto...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNastrojowa i melancholijna opowieść o etnografie, który coraz mocniej zżywa się z obcą planetą, starając się ją uratować. Zdaje się, że nieco się zestarzała i na pewno nie poraża dziś oryginalnością, ale pozostaje przyjemną i inteligentną lekturą. Wyróżnia się prolog, który stanowi niemalże odrębną historię i w bardzo zgrabny sposób łączy science fiction i fantasy (znacznie zgrabniej niż to czyni np. Grzędowicz w "Panu Lodowego Ogrodu").
Nastrojowa i melancholijna opowieść o etnografie, który coraz mocniej zżywa się z obcą planetą, starając się ją uratować. Zdaje się, że nieco się zestarzała i na pewno nie poraża dziś oryginalnością, ale pozostaje przyjemną i inteligentną lekturą. Wyróżnia się prolog, który stanowi niemalże odrębną historię i w bardzo zgrabny sposób łączy science fiction i fantasy (znacznie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja pierwsza styczność z twórczością autorki i jak się okazuje zupełnie przypadkiem trafiłem na pierwszą jej powieść. Mam nieco mieszane uczucia po ukończeniu pierwszego tomu cyklu Ekumeny. Z jednej strony akcja miejscami pędzi tak szybko, że dwie strony dalej bohaterowie są już zupełnie gdzie indziej a z drugiej strony sama historia nie wciąga aż tak bardzo i wydaje się nieco chaotyczna. Sama opowieść przypomina nieco wędrówkę z Hobbita jednak do stylu Tolkiena autorce nieco brakuje. Być może to tylko słabszy początek w całym cyklu (to też sugeruje średnia ocen) a może oczekiwałem czegoś bardziej SF niż fantasy. Z pewnością sięgnę po kolejny tom ale książka nie wciągnęła mnie tak by wywołać niepochamowaną chęć zapoznania się z dalszymi przygodami (tym bardziej, że przedstawiona w tym tomie historia wydaje się skończona) . Wrócę do cyklu za jakiś czas.
Moja pierwsza styczność z twórczością autorki i jak się okazuje zupełnie przypadkiem trafiłem na pierwszą jej powieść. Mam nieco mieszane uczucia po ukończeniu pierwszego tomu cyklu Ekumeny. Z jednej strony akcja miejscami pędzi tak szybko, że dwie strony dalej bohaterowie są już zupełnie gdzie indziej a z drugiej strony sama historia nie wciąga aż tak bardzo i wydaje się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę jak Star Trek skrzyżowany z Tolkienem. Rocannon jest etnografem kosmicznym, który pracuje dla Ligi Wszystkich Światów. Liga zajmuje się odkrywaniem nowych systemów planetarnym i opiekuje się spotykanymi gatunkami inteligentnymi (bada je, nakłada na nie podatki, udostępnia część swojej technologii itp.). Wszyscy nowi członkowie Ligi przygotowują się do wielkiej bitwy, która ma nadejść w przyszłości. Jednym z takich światów jest Formalhaut II, który jest zamieszkały przez kilka gatunków inteligentnych (mieszkający w zamkach waleczni Angyarowie, ich słudzy żyjący w wioskach Olgyiorowie, niscy obdarzeni telepatią Fiia i żyjący w miastach pod powierzchnią planety Gdemiarowie). Właśnie tam swoje badania prowadzi Rocannon. Nagle ktoś atakuje jego statek badawczy. W ataku giną wszyscy współpracownicy etnografa. Rocannon traci łączność z Ligą i musi na własną rękę ustalić kim jest wróg i gdzie się ukrywa. W wyprawie do słabo zbadanej części planety biorą udział przedstawiciele prawie wszystkich gatunków inteligentnych z planety.
Trochę jak Star Trek skrzyżowany z Tolkienem. Rocannon jest etnografem kosmicznym, który pracuje dla Ligi Wszystkich Światów. Liga zajmuje się odkrywaniem nowych systemów planetarnym i opiekuje się spotykanymi gatunkami inteligentnymi (bada je, nakłada na nie podatki, udostępnia część swojej technologii itp.). Wszyscy nowi członkowie Ligi przygotowują się do wielkiej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajny, ciekawie opisany świat. Sama fabuła taka sobie.
Fajny, ciekawie opisany świat. Sama fabuła taka sobie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚliczny retro klasyk science fiction / fantasy. Do tego zaledwie debiut fantastycznej Ursuli K. Le Guin.
Od zawsze uwielbiałem całe Ziemiomorze ww. Autorki zwłaszcza z jego dwoma pierwszymi tomami na czele ale coś nie mogłem się zabrać za cykl Ekumeny. No bo jakoś ten motyw kontaktu z prymitywnymi kulturami i powiązane z tym rozważania nie wydawały mi się na tyle zachęcające aby przepchać te pozycje do mojej ręki poprzez całą czekającą mnie listę zaległych książek wstydu.
A tu jednak duże zaskoczenie bo ten, dzisiaj już ograny motyw (fantasy pod raczej pretekstowym płaszczykiem sf) bardzo fajnie mi w tym przypadku zaskoczył. Mamy tu od czasu do czasu sympatyczne motywy fantastyki naukowej, leciusieńko muskające jej nawet nieco trudniejsze odmiany, a jednak całość jest najzupełniej wprost prześliczną baśnią drogi.
Przy czym uwaga! Ta sama historyjka napisana przez kogoś innego mogłaby bardzo łatwo stać się literacką chałturką, najwyżej klasy C. Jednak styl Ursuli Le Guin, niesamowicie poetycki, senno-bajkowy, jeszcze uroczo kontrastujący ze sporadycznymi informacjami planetarno-antropologicznymi zupełnie zmienia całą postać rzeczy. Do tego stopnia, że sam feeling podczas czytania, nie odbiegał mi aż tak bardzo od ziemiomorskich klimatów. Tutejsze rasy i krainy są co prawda opisane dość pobieżnie ale tak baśniowo i lekko oraz poetycko, że czyta się to doskonale. Mimo, że sama akcja nie jest jakaś zawiła ani zaskakująca. Język i styl sprawia wrażenie czytania klasycznej legendy.
A pozostając przy legendach, książka posiada jeszcze fenomenalnie piękny w swej baśniowości prolog. Który jest rewelacyjny nawet jako niezależne baśniowe opowiadanko, mimo wszystko science fiction.
Zdecydowanie polecam poszukiwaczom retro-klasyków i mądrych bajek sf.
Śliczny retro klasyk science fiction / fantasy. Do tego zaledwie debiut fantastycznej Ursuli K. Le Guin.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd zawsze uwielbiałem całe Ziemiomorze ww. Autorki zwłaszcza z jego dwoma pierwszymi tomami na czele ale coś nie mogłem się zabrać za cykl Ekumeny. No bo jakoś ten motyw kontaktu z prymitywnymi kulturami i powiązane z tym rozważania nie wydawały mi się na tyle...
Meh. Wymęczone, nie podchodzi mi ten styl, fabuła nie wciąga. Jest to ciekawy świat, z ciekawymi postaciami, z którymi nic ciekawego się nie dzieje.
Meh. Wymęczone, nie podchodzi mi ten styl, fabuła nie wciąga. Jest to ciekawy świat, z ciekawymi postaciami, z którymi nic ciekawego się nie dzieje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie inna od najpopularniejszego cyklu autorki - Ziemiomorza. Tam zwróciłam uwagę na większą ilość przemyśleń niż akcji, stąd zaskoczyła mnie ilość informacji i wydarzeń, które pojawiły się w tyn opowiadaniu. Akcja rwie do przodu, czasem ma się wrażenie, że może jest nieco zbyt prędka, jednak zasady rządzące tym uniwersum i żyjące w nim rasy są tak ciekawie skonstruowane, że każdą stronę czytałam z przyjemnością. Zwłaszcza rozkochał mnie prolog - ponury, tajemniczy i przykry. Z pewnością przeczytam resztę opowiadań o świecie Ekumeny.
Zupełnie inna od najpopularniejszego cyklu autorki - Ziemiomorza. Tam zwróciłam uwagę na większą ilość przemyśleń niż akcji, stąd zaskoczyła mnie ilość informacji i wydarzeń, które pojawiły się w tyn opowiadaniu. Akcja rwie do przodu, czasem ma się wrażenie, że może jest nieco zbyt prędka, jednak zasady rządzące tym uniwersum i żyjące w nim rasy są tak ciekawie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść fantasy, sztucznie przybrana w piórka SF. Konstrukcyjnie bardziej przypomina konspekt niż samą powieść. To w zasadzie konspekt tolkienowskiego Władcy pierścieni. A może po prostu zwyczajny fanfik?
Rzecz stworzona jest na podobieństwo sag skandynawskich. Zarówno w warstwie opowieści, fabularnie składa się z wyimków z owych sag, jak i w warstwie narracyjnej - sposób obrazowania, nasycenie patosem, deklamacyjne zapędy bohaterów, koturnowa ich konstrukcja, mitologizacja. W konsekwencji otrzymujemy opowieść dość monotonną, pozbawioną dynamiki, powieściowej wiarygodności. Bardziej księgowy spis wydarzeń niż przygodowa opowieść.
Jako powieść Świat Rocannona leży i kwiczy. Jest przykładem spektakularnej porażki. Wartość jaką sobą przedstawia, to przemyślenia do których autorka nas nakłania. Trudno mi orzec co w rzeczywistości było jej zamiarem, a co wyszło przypadkiem, ale trzeba oddać co cesarskie i przyznać, że rodzących się podczas lektury myśli natury filozoficznej było sporo. Przemijanie, miejsce człowieka we wszechświecie mniejszym i większym, imponderabilia, rozmaite dylematy moralne, znaczenie człowieczeństwa, stosunek do rozmaicie rozumianych "braci mniejszych". Jest tego trochę, i z pewnością to i owo dało by się dopisać.
5/10
Powieść fantasy, sztucznie przybrana w piórka SF. Konstrukcyjnie bardziej przypomina konspekt niż samą powieść. To w zasadzie konspekt tolkienowskiego Władcy pierścieni. A może po prostu zwyczajny fanfik?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzecz stworzona jest na podobieństwo sag skandynawskich. Zarówno w warstwie opowieści, fabularnie składa się z wyimków z owych sag, jak i w warstwie narracyjnej - sposób...
szkoda, że za tak fascynującym światem idzie tylko sucha opisówa bez namacalnego ducha przygody, w której chciałoby się siedzieć. to 150 stron, które tak samo przyciąga światotwórczym szkieletem, jak odpycha narracyjnym kośćcem. czytadło z kategorii tych do komunikacji miejskiej.
szkoda, że za tak fascynującym światem idzie tylko sucha opisówa bez namacalnego ducha przygody, w której chciałoby się siedzieć. to 150 stron, które tak samo przyciąga światotwórczym szkieletem, jak odpycha narracyjnym kośćcem. czytadło z kategorii tych do komunikacji miejskiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ pogranicza fantasy i science-fiction. Sporo tego typu utworów pojawiło się w literaturze fantastycznej. Ale Świat Rocannona się moim zdaniem wyróżnia. Klimatem i pewną poetyckością opowieści. No i pojawia się tutaj koncept Ligii Wszystkich Światów - Ekumeny.
Książka (to raczej nie powieść tylko takie dłuższe opowiadanie) nie jest bez wad. W wielu miejscach opowieść jest schematyczna, w akcji zdarzają się wielkie przeskoki. Jest trochę też pewnych luk logicznych, np. w opisie ras pojawia się pojęcie telekinezy, ale potem nie jest nigdzie wykorzystane, nawet w kolejnych częściach cyklu.
To, co jednak jest wartością to pewne głębsze spojrzenie związane z tolerancją, z akceptacją innych kultur, z poszukiwaniem wartości w rzeczach nie do końca zrozumiałych. Do tego, ciekawe opowiadanie na początku - Naszyjnik Semley - naprawdę ciekawie łączy fantasy i fantastykę.
Ogólnie - warto przeczytać pomimo wad.
Z pogranicza fantasy i science-fiction. Sporo tego typu utworów pojawiło się w literaturze fantastycznej. Ale Świat Rocannona się moim zdaniem wyróżnia. Klimatem i pewną poetyckością opowieści. No i pojawia się tutaj koncept Ligii Wszystkich Światów - Ekumeny.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka (to raczej nie powieść tylko takie dłuższe opowiadanie) nie jest bez wad. W wielu miejscach opowieść jest...
Początek cyklu Ekumeny, będący debiutem legendarnej pisarki fantasy i science fiction, spaja w sobie w takim samym stopniu oba wymienione już gatunki. Można niemalże odnieść wrażenie, iż pani Le Guin nie potrafiła zdecydować się na konkretny ton historii i osadziła wydarzenia międzygwiezdne na planecie wyjętej ze świata wikingów i wierzeń nordyckich naszej Ziemi. Historia rozpoczyna się jak prawdziwa baśń i legenda etnograficzna opowiadana z pokolenia na pokolenie, by przejść do klasycznej sagi statków i podróży międzyplanetarnych podbijających i badających prymitywną planetę Fomalhaut II, po czym gładko przechodzi do typowego fantasy z magicznymi stworami i dzielnymi wojami zimnej północy w postaci klasycznej wędrówki i questa drużynowego. Technologia miesza się z zimną stalą, broń laserowa z magią, technologiczne pojazdy z legendarnymi stworami. Z pewnością stanowiła inspirację dla sagi fantasy naszego rodaka Grzędowicza, a także wprowadziła do popkultury znany nam z cyklu Endera ansibl, czyli maszynę do komunikacji międzygwiezdnej. Krótka powieść, rodem z literatury klasy C z niezbyt rozwiniętą fabułą i postaciami, stanowi tylko wstęp do wielkich naukowych dzieł autorki jak Lewa ręka ciemności czy Wydziedziczeni, jednak nie dorównuje im w ambicjach i trudności w odbiorze.
Początek cyklu Ekumeny, będący debiutem legendarnej pisarki fantasy i science fiction, spaja w sobie w takim samym stopniu oba wymienione już gatunki. Można niemalże odnieść wrażenie, iż pani Le Guin nie potrafiła zdecydować się na konkretny ton historii i osadziła wydarzenia międzygwiezdne na planecie wyjętej ze świata wikingów i wierzeń nordyckich naszej Ziemi. Historia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam książki z literatury fantastycznej, myślałam, że SF również mi się spodoba. Byłam w ogromnym błędzie, „Świata Rocannona” przeczytałam jedynie 40 stron, a już mogę stwierdzić, że ten gatunek nie jest dla mnie... W moim odczuciu na początku wszystko jest zbyt słabo opisane i wytłumaczone.
Uwielbiam książki z literatury fantastycznej, myślałam, że SF również mi się spodoba. Byłam w ogromnym błędzie, „Świata Rocannona” przeczytałam jedynie 40 stron, a już mogę stwierdzić, że ten gatunek nie jest dla mnie... W moim odczuciu na początku wszystko jest zbyt słabo opisane i wytłumaczone.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawy świat przedstawiony, bardzo ciekawe tło fabularne, które niestety jest dosyć mało wyeksponowane. Główna historia książki przygodowa z mało zapadającymi w pamięć bohaterami.
Ciekawy świat przedstawiony, bardzo ciekawe tło fabularne, które niestety jest dosyć mało wyeksponowane. Główna historia książki przygodowa z mało zapadającymi w pamięć bohaterami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUrszula K. Le Guin była pisarką SF i fantasy posiadającą szczególny dar tworzenia na papierze nowych światów będących w stanie zawładnąć wyobraźnią czytelnika. Wykreowane przez nią rzeczywistości są spójne, mają głębokie podłoże kulturowe i tchną autentycznością choć to przecież fikcja literacka. Tak jest i w tej debiutanckiej powieści tej niedawno zmarłej amerykańskiej pisarki, która otwiera słynny cykl Ekumeny, zwany też też cyklem Hain.
Mamy tu odległą przyszłość, w której ludzkość daleko wywędrowała poza Ziemię, poznała inne humanoidalne rasy tworząc z nimi Ligę Wszystkich Światów. Tych światów w kosmosie jest multum, a nowe są wciąż odkrywane. Przede wszystkim jednak mamy tu zupełnie inną, bardziej optymistyczną wizję kontaktu niż przewidywał to np. Stanisław Lem. Ludzie na innych planetach spotykają dość podobne sobie gatunki. To pozwala na powstanie bliskich więzi i sprzyja poszerzeniu pojęcia ludzkość.
Chciałbym też zwrócić uwagę na świat, który znakomicie wykreowała i opisała autorka Malafreny. Na planecie Fomalhaut II istniej pięć rozumnych gatunków, w większości człekokształtnych, poza jednym, skrzydlatych torbaczy. Niewiele miejsca, niewiele słów, bo powieść ma zaledwie 190 stron a jednak wizja życia na tym świecie została przedstawiona tak przekonująco i sugestywnie, że wgłębienie się w nią stanowi nie byle jaką przyjemność. Wizja ta połączona z dynamiczną akcją daje świetną lekturę, wciągającą tak bardzo, że udało mi się pochłonąć ją w pół dnia między śniadaniem a obiadem.
Urszula K. Le Guin była pisarką SF i fantasy posiadającą szczególny dar tworzenia na papierze nowych światów będących w stanie zawładnąć wyobraźnią czytelnika. Wykreowane przez nią rzeczywistości są spójne, mają głębokie podłoże kulturowe i tchną autentycznością choć to przecież fikcja literacka. Tak jest i w tej debiutanckiej powieści tej niedawno zmarłej amerykańskiej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to