Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice

Okładka książki Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice
Vittorio Messori Wydawnictwo: Fronda literatura piękna
462 str. 7 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Ipotesti su Maria. Fatti, indizi, enigmi.
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
462
Czas czytania
7 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362268412
Tłumacz:
Joanna Skoczylas, Robert Skrzypczak
Średnia ocen

                8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice

Średnia ocen
8,2 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
7
4

Na półkach:

Jestem fanem Messoriego. To prawdziwy erudyta a nawet śmiało można powiedzieć intelektualista. Ma świetne pióro i niesamowitą wiedzę zarówno tą dotyczącą teraźniejszości jak i historii. "Opinie o Maryi" nie są typową "pobożnościową lekturą" lecz arcyciekawą podróżą po historii i współczesności. Polecam nie tylko osobom wierzącym ale przede wszystkim tym wątpiącym. Dla mnie najlepsza książka o Maryi, matce Jezusa Chrystusa jaką czytałem.

Jestem fanem Messoriego. To prawdziwy erudyta a nawet śmiało można powiedzieć intelektualista. Ma świetne pióro i niesamowitą wiedzę zarówno tą dotyczącą teraźniejszości jak i historii. "Opinie o Maryi" nie są typową "pobożnościową lekturą" lecz arcyciekawą podróżą po historii i współczesności. Polecam nie tylko osobom wierzącym ale przede wszystkim tym wątpiącym. Dla mnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

45 użytkowników ma tytuł Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice na półkach głównych
  • 25
  • 16
  • 4
15 użytkowników ma tytuł Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Vittorio Messori
Vittorio Messori
Wybitny włoski dziennikarz i pisarz - publicysta religijny. Ukończył Wydział Nauk Politycznych Uniwersytetu Turyńskiego. Wychowany w rodzinie ateistycznej nawrócił się na katolicyzm w 1964 roku. Z naukową pasją poszukiwacza prawdy Vittorio Messori podejmuje się trudu dotarcia do historycznych źródeł, aby krok po kroku odsłaniać niezwykłe tajemnice Kościoła, badać tajemnice cudów i nawróceń, stawiać pytania o istnienie Boga oraz na te wszystkie pytania odpowiadać.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ewa Jan Dobraczyński
Ewa
Jan Dobraczyński
Zbiór sześciu opowiadań, z których pięć powstało albo w ogóle w czasie wojny albo tuż po niej. A to z lat 70tych ("Stary człowiek i dziecko") też jest w ważnej części o okresie okupacji. "Agonia Mokotowa" i "Powrót" to fragmenty autobiograficzne, które znam już ze wspomnień "Tylko w jednym życiu". "Busola" zaczyna się nieźle ale potem okazuje się przekombinowana jak wenezuelska telenowela, ale to jest jedno z wcześniejszych opowiadań Dobraczyńskiego (1943 rok). Opowiadanie "Stasiek" napisane w początkach 1942 roku o nieprzyjemnym życiu chłopca zmuszonego do żebrania przez ojczyma w okupowanej Warszawie jest naprawdę dobre. Ale najważniejsza i najdłuższa jest tytułowa "Ewa". Szukałem tego opowiadania właśnie bo Dobraczyński sam o nim wspominał jako o ważnym. Ewidentnie bardzo mocno oparte o doświadczenia samego autora jak i jego podwładnych z czasów okupacji opowiada o "przechowywaniu" żydowskiego dziecka przez Polkę. Jest to zarówno studium obyczajowe, w których spotkałem zarówno tych, którzy chcą gotowi pomóc, tych co nie chcą szkodzić, tych którzy nie chcieliby wiedzieć ale najwięcej tych, którzy chcą na tym zarobić. Jest to temat, którego nie rozgryźliśmy i już nie rozgryziemy, bo nie ma już świadków: czy pomoc za pieniądze jest dobrem? Nie potrafię znaleźć żadnej odpowiedzi... Do tego to opowiadanie jest mały studium strachu. I to nie strachu ukrywanego Żyda tylko właśnie tej Polki, która go ukrywa. To byłoby mocne nawet gdyby nie było prawdziwe. A ponieważ wszystkie elementy wskazują, że jest to historia, która niemal bezpośrednio dotyczyła samego Dobraczyńskiego, więc jest to jeszcze mocniejsze. PS. Kolejna książka, która przeleżała w bibliotece 35 lat zanim wziął ją do ręki pierwszy czytelnik, czyli ja.
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na 7 5 lat temu
System diabła. Blog z piekła rodem. Paweł Lisicki
System diabła. Blog z piekła rodem.
Paweł Lisicki
Książkę "System diabła. Blog z piekła rodem" pierwszy raz zobaczyłam na stronie granice.pl i tak mi dziurę w brzuchu wierciła, że aż postanowiłam ją przeczytać. Na samym początku miałam ochotę ją odłożyć. Mówię sobie: co to jest? Tego nie da się czytać. Im dalej, tym bardziej otwierały mi się oczy. Zastanawiałam się, kto wymyślił tę historię. Czy to, rzeczywiście powstało przy udziale diabła? Swoją drogą za mądry to on nie jest. Dzięki tej książce mogłam przekonać się, jak działa szatan i jego podwładni. Wiem, czego unikać i co robić, żeby go najbardziej zabolało. Przekonałam się, jak próbuje nas omamiać. Boi się Boga, którego nazywa pantokratorem. Dlaczego szatan postanowił prowadzić blog? Odpowiedź jest prosta, diabły kochają technologię. Lubią być postępowi i prowadzić ludzi na wieczne zatracenie. Najbardziej poruszył mnie list pewnej młodej dziewczyny, która się nawróciła. Zobaczcie, co zrobiła jej rodzina. Ta historia wywołała we mnie łzy. Kolejnym ciekawym momentem w książce jest spotkanie pewnego mnicha. Niezwykły człowiek w pełni oddany Bogu. Co zrobi szatan, żeby zdobyć jego duszę? Ludzie według szatana to małpy, które uwielbiają zniewolenie. " [...] Kto bę­dzie się po­wo­ły­wał na głos pan­to­kra­to­ra, zo­sta­nie pod­da­ny te­ra­pii. [...]". Brzmi znajomo? Ilu teraz jest przeciwników Boga? " [...] Najlepiej zna­leźć nowe nazwy, mak­sy­mal­nie obo­jęt­ne i suche. Za­miast so­do­mii niech bę­dzie LGBT. Za­miast za­bój­stwa nie­na­ro­dzo­ne­go – abor­cja. Za­miast mor­der­stwa star­ca – eu­ta­na­zja. [...]". I co o tym myślicie? Co szatan robi z tymi, co nie wypełnili swojego zadania? Ta książka napisana jest w formie bloga. Czy warto ją przeczytać? Myślę, że warto. Dobrze wiedzieć, co kombinuje przeciwnik. Poznajcie jego zasadzki i zastanówcie się, po czyjej stronie stoicie. Pierwszy raz spotkałam się z taką książką. Nie żałuję, że ją przeczytałam. Autor Paweł Lisicki w ten sposób, pokazuje nam, jakim wielkim zagrożeniem jest dla nas szatan i jego podwładni. Bóg daje nam wolną wolę, a szatan nas zniewala. Ciekawa czytelnicza pozycja. Warto na nią zwrócić uwagę.
mommy_and_books - awatar mommy_and_books
ocenił na 8 2 lata temu
Cztery sprawy ostateczne Martin von Cochem
Cztery sprawy ostateczne
Martin von Cochem
Publikacja ta pochodzi z roku 1900, stąd też jej styl jest adekwatny do swoich czasów. Autor - niemiecki teolog kapucyn i kaznodzieja - na wstępie przekonuje czytelnika o nieuchronności śmierci i nieskończoności życia wiecznego bądź to w cierpieniu bądź w radości obcowania z Bogiem, a następnie w bardzo obrazowy sposób słowami odmalowuje przebieg sądu ostatecznego, oraz przedstawia wizję piekła i nieba, posługując się przy tym wieloma wypowiedziami Ojców i Świętych Kościoła. Celem, jaki postawił sobie Autor jest pobudzenie czytelnika do czynienia wszystkiego, by zaskarbić sobie życie wieczne w niebie i uniknąć - tak szczegółowo przedstawionych - mąk piekielnych. Cytat: ... Bóg stworzył nas do wiecznej szczęśliwości. To pragnienie szczęścia, ta tęsknota za nim, goszcząca w sercu każdego z nas, nie niknie nawet w piekle. Na tym świecie ludzie, kierując się pożądaniem i pasją, szukają szczęścia pośród bogactw, zaszczytów i błogości zmysłów. Te żałosne pozory szczęśliwości zwodzić nas będą, póki nasze dusze stanowić będą jedno z ciałami. Ale kiedy zatraci się gdzieś ten związek, wszystkie te fałszywe, ulotne rozkosze prysną i dusza pojmie, iż tylko Bóg jest źródłem szczęśliwości i że nie znajdzie jej, nim go nie posiędzie. Wydawca jako pewnego rodzaju komentarz do tej publikacji zamieścił na okładce cenny cytat Jana Pawła II z "Przekroczyć próg nadziei": Pamiętajmy, że jeszcze w niezbyt odległych czasach, w kazaniach rekolekcyjnych czy misyjnych, sprawy ostateczne stanowiły zawsze nienaruszalny punkt programu rozważań i kaznodzieje umieli na ten temat mówić w sposób obrazowy i sugestywny. Iluż ludzi te kazania i nauki o sprawach ostatecznych skłoniły do nawrócenia, do spowiedzi! .. człowiek dzisiejszej cywilizacji jest w jakiś sposób niewrażliwy na "sprawy ostateczne". Z jednej strony na rzecz takiej niewrażliwości działa to wszystko, co się nazywa sekularyzacją i sekularyzmem, z konsekwentną postawą konsumpcyjną, nastawioną na używanie dóbr tego świata. Z drugiej strony przyczyniły się do tego w jakiejś mierze doczesne piekła, jakie zgotowało nam mijające stulecie. Tak więc eschatologia stałą się poniekąd obca współczesnemu człowiekowi, zwłaszcza w naszej cywilizacji, co nie znaczy, że całkiem obca stała się mu wiara w Boga, jako najwyższą sprawiedliwość, jako Tego, który musi ostatecznie powiedzieć prawdę o dobru i złu ludzkich czynów i musi ostatecznie to dobro wynagrodzić, a zło ukarać. Nikt inny nie potrafi tego zrobić, tylko On. Taką świadomość mają ludzie w dalszym ciągu. Okropności naszego stulecia nie potrafiły jej wyeliminować.
Kariatyda - awatar Kariatyda
oceniła na 7 2 lata temu
Cień Ojca Jan Dobraczyński
Cień Ojca
Jan Dobraczyński
Tak wiele słyszymy o Świętej Rodzinie, a tak mało o niej wiemy. Autor podejmuje tutaj pewną rękawicę, by spróbować wyobrazić sobie życie Józefa i przedstawić to w formie powieści. Zagłębia się więc w tamtejsze czasy i regiony, co już pokazuje fach - Izrael to nie pustynia w stylu Sahary, tylko górzysta, kamienista, poprzecinana rzekami kraina, w której palące słońce miesza się z nocnymi przymrozkami; możemy przeczytać o statucie poszczególnych klas społecznych wśród żydów z tamtej epoki, ich nawyki, tradycje i sposoby myślenia. Autor wplątuje tutaj także - a jakżeby inaczej - wątki religijne - modlitwy, podejście postaci do osoby Boga. I finalnie - o ile Miriam i jej obraz nie odstaje zasadniczo od naszych dzisiejszych wyobrażeń, to Józef rodzi się jako zupełnie inny, niż widzimy go na ikonach. Sceny z jego rozpaczą, lękiem, strachem, mieszanymi uczuciami, trudnościami w podejmowaniu decyzji - tego nie słychać o nim w dzisiejszym świecie. Książka, mimo iż jest tylko poetycką wizją autora, przybliża postać Józefa, odczarowuje go ze sztucznych wyobrażeń, pokazuje jego walkę w codzienności, na którą się nie pisał, ale zgodził ją podźwignąć. To nie wymuskany jegomość o delikatnych rsach, raczej silny i żylasty chłop, który nie boi się zaryzykować życiem dla swojej rodziny, umie krzyczeć czy stawać w obronie żony i dziecka; jednocześnie otaczający ogromnym szacunkiem ludzi postawionych na jego drodze. Ciekawa lektura dla tych, którzy chcą lepiej poznać postać Józefa.
majer88 - awatar majer88
ocenił na 7 2 miesiące temu
Ojciec Eliasz. Dzień gniewu Michael D. O'Brien
Ojciec Eliasz. Dzień gniewu
Michael D. O'Brien
Ta część słabsza niż "Ojciec Eliasz. Czas apokalipsy". Żałuję, że przeczytałam tę kontynuację. Ojciec Eliasz momentami prezentuje duchowo dziwną postawę, w rozmowie z Viktorem (Petrem) opowiada mu jego życie w drobnych szczegółach od początku do końca. O ile w katolicyzmie znane są postaci, które miały szczególne/nadprzyrodzone dary, to jednak ta forma 'widzenia duszy' u o. Eliasza wygląda raczej na jasnowidzenie diabelskie. Uważam, ze sporo w opisie duchowej postawy głównego bohatera naleciałości protestanckich. Bardzo mądrze nakreślony wątek Irlandki, mającej 'prywatne objawienia', z jej biznesem religijnym pod postacią specjalnych, 'chroniących' medalików, postawą agresywną względem ludzi ostrożnie podchodzących do jej duchowych rewelacji. Tacy ludzie mnożą się jak grzyby po deszczu, a O'Brien świetnie zdemaskował ten model działalności./228-245 "- Nikt nie próbował pani przeszkodzić w tych działaniach? Słyszałem, że katolickie media napotykają na ogromne trudności. - To prawda, ale ja jestem chroniona. Te wiadomości są chronione przez Aniołów. - Materiały, które Pani dystrybuuje muszą wiele kosztować. - Ich produkcja kosztuje fortunę. Dlatego też prosimy o skromne datki od subskrybentów. (...)- Wie Pani, że mądrość Kościoła uczy nas, by zachować ostrożność w stosunku do prywatnych objawień. W tym momencie jej usta się zacisnęły, a oczy pozostały niewzruszone. - To zrozumiałe- powiedziała gniewnie. - Proszę jednak pamiętać, że św. Paweł pisze, iż nie możemy pogardzać proroctwem, nie możemy tłumić Ducha. - Pisze również, że musimy sprawdzać każdego ducha, który stoi za proroctwem. Nie możemy tratować oddzielnie tych dwóch pouczeń.."/233 "W swojej wierze trwała w głębokiej dyspucie z Bożą mocą. Nie był to otwarty bunt, ale raczej rozgoryczenie- na poziomie ledwie świadomym wierzyła, że Bóg nie rządzi światem i Kościołem w odpowiedni sposób. Dlatego to ona musi zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby to naprawić. "/235
LaCucaracha - awatar LaCucaracha
oceniła na 6 8 miesięcy temu
Byłem rabinem Rzymu... Historia wielkiego nawrócenia  Zolli Eugenio
Byłem rabinem Rzymu... Historia wielkiego nawrócenia
Zolli Eugenio
książce jest zawarta historia życia E. Zolli, pisana jest ona jednak w sposób inny, niż to zazwyczaj bywa. Zolli całe życie był duchownym , jest więc sporo rozmyślań o wierze, które była dla niego najważniejsza. O życiu rodzinnym, a miał dwoje dzieci, raz owdowiał i ożenił się powtórnie, napisał bardzo niewiele. Poza kwestiami związanymi z religią, sporo miejsca zajmuje też opowieść o historii, był przecież rabinem Rzymu w trakcie II wojny światowej. Jeżeli ktoś czytał lub oglądał „Purpurę i czerń” , to zorientuje się, że wydarzenia opisywane w obu książkach częściowo się pokrywają, przedstawiane są jednak z innych punktów widzenia, dotyczy to chociażby zbiórki złota przez Żydów. Miało ono być przekazane Niemcom i miało ochronić Żydów przed zagładą. Jak się okazało, nie uchroniło. Najciekawsze dla mnie było oczywiście wszystko, co wiązało się z nawróceniem, w końcu to coś w rodzaju cudu. Trudno mi sobie wyobrazić, aby stało się coś odwrotnego, aby np. papież przeszedł na judaizm. Kilka lat przed przeczytaniem tej książki, coś gdzieś usłyszałam, że Zolli w trakcie uroczystości w synagodze zobaczył Chrystusa i że to był powód konwersji. Okazało się, że fakt taki miał miejsce, ale przyczyn zmiany wiary było wiele , a zdarzenie z synagogi dla procesu nawrócenia nie miało większego znaczenia. Sam proces dojrzewania do takiej decyzji był wyjątkowo długotrwały. Zaczęło się dość banalnie, Zolli urodził się w Polsce, dorastał w środowisku wielokulturowym, miał kolegów zarówno wśród Żydów, jak też i wśród katolików. Jego najlepszy kolega z tamtych czasów pochodził z biednej rodziny, mieszkał z matką, ojciec jego nie żył. Małego Eugenio, a właściwie wtedy jeszcze Izraela Zollera fascynowała ta rodzina. Jak napisał później, panowała w niej miłość , łagodność , tolerancja , a intrygował go zaś szczególnie krzyż wiszący na ścianie. Rozmyślał o tym krzyżu jako dziecko. Obserwacja tej rodziny zapoczątkowała cały proces. Gdy czytałam te fragmenty przyszło mi na myśl, jak to nie wiadomo, jak wielki wpływ to , co robimy, może wywierać na innych ludzi. Wydawałoby się, że zwykłe, codzienne czynności, nie mają żadnego znaczenia, że liczą się tylko czyny spektakularne . W tym przypadku było inaczej. Ta biedna i niewykształcona kobieta, matka małego chłopca, nie mogła sobie przecież wyobrazić , że jej zwyczajne zachowanie, gotowanie obiadu, rozmowy z synem , wymiana zdań z samym Zollim, spowodują ciąg wydarzeń, które w konsekwencji doprowadzą do konwersji naczelnego rabina Rzymu. Kolejny czynnik , który spowodował zmianę wiary , to rozważania religijne, oparte na gigantycznej wiedzy. Zolli nie ograniczał się w swych rozmyślaniach tylko do Tory, czytywał cały Stary Testament , czytywał też i Nowy Testament. I dochodził do ciekawych wniosków, typu, że Stary Testament i Nowy się ze sobą wiążą , a Nowy Testament jest wypełnieniem Starego. Taka światłość umysłu jest rzeczywiście czymś szczególnym, mało kto wychodzi poza utarte schematy, osoby o innych poglądach traktuje się często jako wrogów, albo jako osoby, których myśli nie zasługują ani na uwagę, ani na przemyślenie. Profesor Zolli był bez wątpienia intelektualistą wielkiego formatu. Nie ma mowy o tym, aby zajmował się pracą fizyczną , chociażby w domu, nie wiem, kto to robił, nie ma o tym mowy. On czytał, rozważał, modlił się. Prozaiczne sprawy dnia codziennego najprawdopodobniej musiały spoczywać na jego żonie . Albo w ogóle nie interesowała go żadna rozrywka, albo o tym nie pisał, ale wygląda na to, że go nie interesowała. Życie towarzyskie też go nie interesowało. Miało również miejsce ukazanie się Chrystusa Zollemu. Nie było to coś nagłego , on o Chrystusie myślał już o długiego czasu, od kilkudziesięciu lat. To ukazanie się Chrystusa to było jakby postawienie kropki nad „i” w jego procesie odchodzenia od judaizmu. c.d. http://powrot-do-krainy-ksiazki.blogspot.com/2015/03/eugenio-zolli-byem-rabinem.html
LadyBlackCat - awatar LadyBlackCat
ocenił na 7 11 lat temu
Bogowie i Królowie Lynn Austin
Bogowie i Królowie
Lynn Austin
"Szlachetnie urodzeni oraz urzędnicy miejscy ofiarowywali swoich synów kapłanowi, a on wrzucał ich po kolei w ramiona Molocha. Wszyscy bezradnie turlali się w płomienie..." Bogowie i Królowie, Seria Kronik tom 1, Lynn Austin 💥Walka o władzę i wpływy w królestwie. Walka o wiarę w Jahwe i Jego prawo. Walka o umysł małego chłopca, który dla swego ojca nic nie znaczy. Walka o przetrwanie obleganej przez wojska Jerozolimy. Walka o życie, którą nie każdy wygra. Lynn Austin napisała powieść na podstawie księgi kronik oraz ksiąg królewskich. W pierwszym tomie serii kronik poznajemy chłopca imieniem Hiskiasz, którego ojciec, król Judy Achaz, czci fałszywych bożków, a dziadkiem malca jest Zachariasz(tak ten słynny prorok, który okazuje się być pijakiem). Nikt już prawie nie czci Jahwe, a Jerozolima jest na skraju upadku. Jedyną nadzieją jest Hiskiasz, którego wybory zdecydują o życiu i śmierci całego narodu. 🧐To moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Jestem bardzo zadowolona. Pisze zwięźle, zachowuje rytmiczność tekstu przez co czytelnik nie męczy się długimi wypowiedziami. ❤️Długo czekałam na książkę pełną akcji osadzoną w kontekście chrześcijańskim. Wciągnęłam się w osobiste konflikty bohaterów. Autorka zaskoczyła mnie nagłym zwrotem akcji. Jestem pod wrażeniem pomysłu na tą książkę. Uwielbiałam bohaterów, a później ich nienawidziłam. Książka idealna do ekranizacji. To dopiero pierwszy tom tej serii. Jestem ciekawa czy autorka w kolejnych częściach utrzymała tą samą dramaturgię. Kibicuję niektórym postaciom, mam nadzieję, że nie zostaną uśmierceni. Książka idealna dla fanów filmów akcji i dla tych, którym brakuje w życiu odwagi😉😘 🔥Wydawnictwo Szaron 🔥333 strony
Weronika Garstecka - awatar Weronika Garstecka
oceniła na 9 1 rok temu
Włócznia Louis de Wohl
Włócznia
Louis de Wohl
Kasjusz Longinus, gdy dowiaduje się o dramatycznej sytuacji, w której znalazł się jego ojciec, postanawia za wszelką cenę nie dopuścić do najgorszego. Młody żołnierz oddaje się w niewolę człowiekowi, którym pogardza, wierząc, że to pomoże w spłacie długu. Trafia na arenę gladiatorów i po wyzwoleniu zaprzysięga zemstę tym, którzy zabili mu ojca. Ale zanim to nastąpi, jako członek osobistej eskorty nowego prokuratora Poncjusza Piłata, zostaje skierowany na służbę do Jerozolimy... Tam stanie się świadkiem wydarzeń, które zmienią nie tylko jego świat.. "Włócznia" to moje kolejne spotkanie z twórczością Louisa De Wohla. Nie wiem jak autor to robił, ale każda historia, którą przelał na papier, sprawia, że żyje w czytelniku. Mistrz słowa, który wiedział jak zafascynować, poruszyć do głębi, uczynić rzeczywistością to, o czym czytamy, jakby działo się tu i teraz. I tak też jest w przypadku tej powieści. Pomimo tego, że książka jest dość gruba, bo liczy ponad 600 stron, to od pierwszej do ostatniej strony czytałam z takim samym zainteresowaniem. Tutaj nie ma nudy, a napięcie, które trzyma w jakiejś nienazwanej ekscytacji, co będzie dalej, sprawia, że nie chce się jej odkładać na później. Jednak za każdym razem, gdy musiałam to zrobić, tęskniłam. Tęskniłam za bohaterami tej historii, myślami byłam przy nich, czułam sie tak jakbym dzieliła z nimi los. Nawet teraz pisząc o tej książce, mając to wszystko w pamięci, jakbym sama to przeżyła, chciałabym każdego przekonać do jej przeczytania, ale brakuje słów.. Fabuła stworzona na kanwie tej jednej chwili, gdy Longinus przebija włócznią Serce Boga.. Ale zanim dojdzie do tego momentu, obserwujemy jego zmagania najpierw z młodzieńczym uczuciem, ze stratą ojca, niewolą. Droga, którą przeszedł wiedzie od poczucia bezsensu, wobec jawnej niesprawiedliwości, żądzy władzy i pieniądza, do spotkania ze szczerą miłością i wyzwalającą mocą prawdy, która zawsze daje nowe życie.. Wiem, że tego lata już nic piękniejszego nie przeczytam..
czarksiazek - awatar czarksiazek
ocenił na 10 9 miesięcy temu
Moc i chwała Graham Greene
Moc i chwała
Graham Greene
🕯️⚖️ Wiara ściga wiarę — tylko przebraną w inne słowa ⚖️🕯️ ⭐ Moja ocena: 6/10 — dobra, momentami naprawdę mocna literatura, ale bardziej cenię tu styl, rytm i głębię niż samo uderzenie. Czuję, dlaczego ta powieść była ważna i dlaczego Greene uchodzi za wielkiego pisarza, ale we współczesnym odbiorze ten konflikt nie niesie już aż takiej siły, jak pewnie niósł kiedyś. Ksiądz-grzesznik, alkohol, wina, ściganie w imię prawa, męczeństwo — to wszystko jest tu literacko bardzo dobrze rozegrane, tylko dziś nie wbija się już we mnie z pełną dawną mocą. 🥃 Ksiądz, który nie pasuje do ołtarza 🥃
 Najciekawsze jest to, że Greene nie daje tu kapłana z pomnika. To człowiek słaby, uwikłany w alkohol, lęk, poczucie winy i własną marność. Ucieka, chce ocaleć, myśli o sobie, a jednocześnie co chwilę wraca do cudzej potrzeby — do chrztu, spowiedzi, ostatniej posługi. Nawet kiedy pojawia się szansa ucieczki, coś znowu ściąga go z drogi. I właśnie na tym ta postać stoi najmocniej: nie jako święty, tylko jako ktoś wewnętrznie pęknięty, a jednak do końca niezdolny całkiem porzucić swojej roli. ⚖️ Po drugiej stronie też nie ma tektury ⚖️
 Dobre jest również to, że porucznik nie jest zwykłym czarnym charakterem. Ściga księdza w imię prawa, porządku i własnej twardej idei sprawiedliwości. W jego oczach Kościół nie jest ostoją dobra, tylko instytucją żerującą na biedzie, strachu i przyzwyczajeniu. I właśnie dlatego ten konflikt nie jest prosty: tu nie ma czystej niewinności po jednej stronie i czystego zła po drugiej. Są racje, które w starciu z życiem szybko się brudzą. 🌵 Kurz, upał i zaszczucie 🌵
 Bardzo dobrze działa też samo tło: bagna, rzeka, port, zakurzone miasteczka, nędza, upał i ciągłe poczucie osaczenia. Ten świat nie jest dekoracją — on ciśnie bohaterów, męczy ich i spycha do decyzji, które nigdy nie są naprawdę czyste. Motyw nieudanej ucieczki statkiem i późniejszego powrotu do wezwania przy konającym człowieku dobrze pokazuje, że ta powieść jest właściwie jednym długim ruchem między tchórzostwem a obowiązkiem. 🧠 Literatura mocniejsza niż sam cios 🧠 I tu chyba leży sedno mojego odbioru. Bardziej niż sama historia działało na mnie to, jak Greene to napisał. Jest rytm, jest gęstość, jest bardzo dobra kontrola tonu, jest poczucie powagi bez nadęcia. To nie jest książka efekciarska ani przegadana. Po prostu czuć klasę. Tyle że u mnie bardziej przełożyło się to na uznanie dla warsztatu niż na prawdziwy wstrząs. ⛪ Męczeństwo, które trochę straciło dawny żar ⛪
 Być może po prostu zmienił się czas czytania. Kiedyś figura księdza-grzesznika, który mimo wszystko niesie łaskę, mogła mieć siłę niemal wstrząsającą. Dziś jest w niej więcej literackiej jakości niż duchowego rażenia. Nie znaczy to, że powieść się zestarzała źle — raczej że część jej dawnej mocy przeszła z poziomu egzystencjalnego ciosu na poziom dobrze napisanej, poważnej literatury. 🏁 Na koniec 🏁
 To dla mnie książka bardziej do szacunku niż do zachwytu. Widać klasę Greene’a, widać głębię, widać, że to nie jest zwykła opowieść o wierze i pościgu, tylko rzecz o winie, słabości, obowiązku i człowieku, który jest za mały do swojej roli, a jednak nie potrafi jej całkiem porzucić. Dobra, inteligentna, dobrze napisana — ale u mnie już bardziej 6/10 z uznaniem niż wielkie literackie olśnienie.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 6 25 dni temu
Dziecko salonu Janusz Korczak
Dziecko salonu
Janusz Korczak
"Spętaliście mi czyny, ale myśli bujały swobodnie, bo troskliwość wasza nie sięgała aż tak głęboko. Bo nie zagłębialiście się nigdy bardziej niż w jamę ustną, czy jem i muszlę uszną, czy czysta" Co jakiś czas, pewnie długi to czas, rodzi się taki ktoś jak Janusz Korczak i jak bohater tej książki, Janek. Ktoś, kto ma jakoś specyficznie zaburzoną hierarchię instynktów. Ktoś, u którego egoistyczny instynkt samozachowawczy z powodzeniem ustępuje pola działania empatii i altruizmowi. Janek, syn bogatego fabrykanta i kupca, właśnie wrócił z a granicy, gdzie, powiedzmy, że rozglądał się po świecie. Ojciec oczekuje teraz od swego syna, że zajmie się czymś konstruktywnym, że będzie w końcu człowiekiem. A Janek odpowiada: "Chcę, żebyś był człowiekiem, po co ? i co to znaczy "być człowiekiem ?" Młody mężczyzna nie potrafi się odnaleźć w otaczającej go rzeczywistości, cierpi, powiada: ""Uczyli mnie szukać logarytmów i sodu w rozczynie i nerwów na trupie, ale jak szukać duszy, kiedy zaginie ?" W końcu postanawia, że napisze książkę, o tych najbiedniejszych, najmłodszych i tych najczęściej niemających nic do gadania. Zatrudnia się jako nauczyciel dzieci biedaków, to co tam widzi niemal urąga wszelkiemu człowieczeństwu. Bieda, nędza, i wykorzystywane do ciężkiej orki dzieci, których potrzeb nawet tych najmniejszych, elementarnych, nikt nie zaspokaja. Książka jest o dzieciach, ale na pewno nie dla dzieci, jest moim zdaniem zbyt drastyczna, jak na młode dziecięce umysły. Pełno w niej filozoficznych rozważań, czasem mocno splątanych i brzmiących jak rojenia wariata. Rozedrganych i niełatwych w odbiorze. Powieść zawiera też w sobie wątki autobiograficzne. To niełatwa pozycja, pod żadnym względem, ale moim zdaniem warta przeczytania, "poczują ją" zwłaszcza ci wrażliwsi. P.s Rozdział o gramatyce rewelacyjny 👍
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice