Cudo:) Czytając co chwilę się śmiałem. Na początku poznajemy głównego bohatera , który nazywa się Iruma i jest pokazany jako dobry człowiek , który nikomu nie potrafi odmówić i zawsze pomoże i bardzo szybko dowiadujemy się , że rodzice sprzedali go demonowi. I chłopak siedzi przed demonem - Sullivanem i , gdy Iruma boi się , że zostanie pożarty nagle demon daję mu herbatę i ciasteczka i prosi by został jego wnukiem i chłopak jest w szoku i , gdy już ma odmówić nagle Sullivan zaczyna go błagać i chłopak się zgadza , bo nie potrafi odmówić , gdy jest o coś proszony. I podpisują pakt i demon wchodzi w tryb dziadka i zaczyna rozpieszczać chłopaka i mówi , że pójdzie do szkoły dla demonów. I już za chwilę są przed szkołą i dziadek robi zdjęcie sobie i Irumie i każę mu iść na apel , a tam Iruma siedzi wśród demonów i myśli o tym , że nie może się wychylać , bo jak odkryją , że jest człowiekiem to go zjedzą. Nagle na mównicę wchodzi dyrektor i okazuję się , że to Sullivan i zaczyna mówić o Irumie i pokazuję wszystkim jego zdjęcie i obiecuję dać każdemu kopię i schodzi z mównicy nie mówiąc nic o szkolę:D Potem pewien demon - Asmodeusz(zdolny pierwszoklasista) ma wygłosić przemówienie , ale gdy idzie na mównicę z rozkazu dziadka to Iruma ma wygłosić przemówienie i chłopak staję na mównicy i czyta przygotowane zaklęcie , które dobrze odczytane sprawia , że nie możesz upaść przez cały dzień i demony są pod wrażeniem , że dobrze to odczytał , ale Asmodeusz jest wściekły. Potem Iruma zostaję wezwany przez Asmodeusza i ten chcę z nim walczyć i atakuję go ogniem , ale Iruma robi uniki i mówi , że jest tylko robakiem , który nic nie znaczy , ale widownia(demony) źle rozumie jego słowa i mówi , że Iruma nazwał Asmodeusza robakiem:D A ten rzuca się na niego z pięściami , ale Iruma jakimś cudem powala go na ziemię , a sam nie upada dzięki zaklęciu. Następnie w szkolnej gazetce jest zdjęcie z pojedynku i dziadek jest z niego dumny. A po chwili zjawia się Asmodeusz i klęka przed Irumą i pragnie być jego sługą i mówi , że pomoże mu przejąć władze w szkolę:D A dziadek jest w tle i pyta Irumę czy może wstawić jego zdjęcie na stronę szkoły:D Później Iruma je śniadanie z dziadkiem w rezydencji i poznajemy służącego dyrektora - Opera i nie wiadomo czy to demon czy demonica. A po śniadaniu dziadek daję Irumie mnóstwo prezentów , a gdy chłopak idzie do szkoły Opera pyta dyrektora czemu wybrał właśnie Irumę , a dyrektor chcę podążać za Irumą by nagrać pierwszy dzień w szkolę , ale Opera go zatrzymuję i ciągnie do domu mówiąc , że dziś będzie pracować właśnie w domu:D Potem w szkole Asmodeusz czeka na Irumę i znów przed nim klęka i prosi by nazywał go Azu. A także chcę nieść jego torbę , ale Iruma sam ją niesie. I Azu opowiada , że dziś będą przywoływać Chowańce. I Iruma obawia się , że nie da rady. Potem poznajemy nauczyciela - Callego , który jest bardzo surowy i wkurza się na Irumę , bo jak się okazuję nie znosi Sullivana , który zawsze mu utrudnia pracę. A Azu jest gotowy zaatakować nauczyciela jeśli Iruma tego sobie życzy , ale chłopak go powstrzymuję. I zaczyna się wzywanie Chowańców i Azu sprowadza smoka i w końcu przychodzi czas na Irumę i ten niespodziewanie robi z Callego swojego Chowańca i ten dostaję formę latającego ptaka i wszyscy uczniowie są pod wrażenie , a Azu to już w ogóle. A Callego jest wściekły i żąda by Iruma przerwał rytuał i idą do dyrektora , ale ten mówi , że rytuał nie zostanie cofnięty i Callego jest Chowańcem Irumy i nauczyciel popada w depresję i zamyka się w domu:D Potem Iruma i Azu spotykają Clarę , która strasznie szaleję bawiąc się i Azu chcę uciec , ale Clara ich spostrzega i wpatrując się w Irumę pyta czy się pobawią i Iruma się zgadza i Clara prosi by udawał psa , a Azu jest oburzony , a Clara chcę by grał wdowę , ale ten odmawia jednak Iruma go prosi i Azu od razu się zgadza:D I bawią się bardzo długo i okazuję się , że Clara ma zdolność tworzenia rzeczy, które kiedykolwiek widziała i nagle przychodzi trzech demonów i proszę Clarę o napoję i ona im daję , a gdy odchodzą to tłumaczy Irumie , że czasem się z nią pobawią , a Ona zawsze im coś da i chłopak już chcę powiedzieć , że Ją wykorzystują , ale Clara nie daję mu dojść do głosu i mówi , że świetnie się bawiła z Irumą i Azu i pyta czy jeszcze kiedyś się pobawią , a jak Iruma się zgadza to Clara się cieszy. Natomiast Azu krzyczy , że zarażą się jej głupotą:D I po chwili znów się bawią. Potem Clara podsłuchuję te demony , które ją wykorzystują i Ci mówią , że Iruma też będzie miał jej gdzieś i dziewczyna biegnie do Irumy i chcę mu dać wszystkie swoje rzeczy , bo boi się , że go straci , ale ten ją przeprasza i mówi , że nie chcę , a Clara zaczyna płakać i wtedy Iruma mówi , że nie chcę niczego od niej i po prostu lubi się z nią bawić i Clara jest bardzo szczęśliwa i wtedy znów przychodzą demony i chcą zimny napój , a Clara z uśmiechem wstaję i przywołuję cały automat i uderza w demony i następnie wraca do Irumy i wtedy pojawia się Azu i okazuje się , że na prośbę Irumy rozmówił się z każdym kto dokuczał Clarze i zabronił im tego. I znów się bawią. Potem Azu i Clara przychodzą po Irume do domu by pójść razem do szkoły , a dziadek zauważa , że ma przyjaciół , a On twierdzi , że to przecież nie tak , ale ciągle myśli o słowach dziadka. Później na stołówce okazuję się , że Iruma ma wielki apetyt i zjada wiele demonicznego jedzenia i wraca też Callego i od razu spotyka Irumę i już jest wściekły , a Clara wypytuję go o bycie Chowańcem i nauczyciel już jej nie lubi:D A Iruma nie zdając sobie sprawy z tego co robi za namową Clary przemienia Callego w formę ptaka , a Callego jest wściekły. Później bohater pyta Clarę i Azu czy są przyjaciółmi , ale Oni nie rozumieją co to znaczy i chłopak tłumaczy i pyta czy będą jego przyjaciółmi numer 1 i 2 i Oni są szczęśliwi i Clara od razu mówi , że jest numer 1 , ale Azu się oburza i mówi , żeby znała swoje miejsce , bo to On jest numerem 1 dla Irumy:D A następnie widzimy jak dyrektor na zebranie przydziela Irumę , Clarę i Azu do klasy specjalnej i , gdy tam wchodzą nagle w stronę Irumy lecą noże , bo pozostali z klasy je rzucali dla zabawy sprawdzić kto uniknie ciosów i są pod wrażeniem , że Iruma wszystkich uniknął i poznajemy jednego ucznia - Sublo , który mówi , że ma zamiar zostać królem demonów , bo poprzedni król zniknął i pozostawił pusty tron i ma spięcie z Azu , którego wyśmiewa za bycie sługą Irumy , ale Azu dumnie mówi , że On i Iruma są przyjaciółmi i zaczyna opowiadać , że są dla siebie najważniejsi i mogą nawet umrzeć dla siebie , a klasa znów jest pod wrażeniem. Nawet Sublo. I zjawia się Callego i okazuję się , że jest ich wychowawcą i bierze ich na dwór i okazuję się , że będzie wyścig lotny by mogli zdobyć wyższą rangę , ale Iruma panikuję , bo przecież nie umie latać. I , gdy wszyscy ruszają on spada na dół. I nie wiadomo co z nim dalej. W międzyczasie Azu jest na prowadzeniu i rozgląda się za Irumą i nagle się okazuję , że Clara siedzi mu na plecach , a Azu jest oburzony i każę jej zejść:D Widzimy też innych uczniów , którzy się wydurniają , a Callego im obserwuję i nazywa imbecylami:D I w końcu wychodzi na jaw , że Irumę złapał ogromny ptak i ma zamiar go zjeść , ale Iruma zauważa , że jest ranny i leczy mu ranę i ptak jest mu wdzięczny. Później widzimy jak Sublo wpada w kłopoty i jest bliski śmierci , ale zjawia się Iruma na ptaku i go ratuję. I Sublo chcę zabić ptaka , ale Iruma go powstrzymuję i pyta ptaka jak rana , a ptak oddaję mu pokłon i Sublo jest pod wrażeniem. Potem na mecie Sublo dziękuję Irumie za ratunek i mówi , że od teraz są rywalami i mimo , że nie mówi tego można się domyśleć , że chodzi o tron. I nadchodzi moment przyznania rang przez tajemniczą sowę i , gdy bada Irumę nagle pierwszy raz wydaję z siebie dźwięk i ucieka ,a wszyscy patrzą w szoku na Irumę i Clara pyta bohatera co to jest? I nagle cofamy się do przeszłości Sublo , który razem z bratem czyta o przepowiedni , że do krainy demonów trafi z daleka następca króla demonów , który będzie potrafił leczyć i wszystkich weźmie we władanie , a na jego prawej ręce będzie pierścień Salomona. I wracamy do Irumy i widzimy , że na jego prawej ręce jest właśnie ten pierścień. A na koniec mamy krótkie migawki z życia bohaterów i np: poznajemy uczennice(Eiko) , która widziała walkę Irumy i Azu i zaczęła uwielbiać Irumę i chcę się z nim zaprzyjaźnić , ale nie potrafi się do niego odezwać. Widzimy też jak dwie godziny przez zamianą w Chowańca Callego ma złe przeczucie i jak po powrocie Irumy i Sublo rozmawiał z dużym ptakiem o tym co zaszło , a jeden uczeń powiedział , że Callego rozmawia z ptakiem jak ptak z ptakiem i jego koledzy się zgadzają , a Callego myśli , że później skręci im łby:D Już po 1 tomie uwielbiam tą mangę i na pewno dodam do kolekcji resztę części. Bohaterowie również na plus. Nie da się ich nie lubić. Nawet Opera mimo , że pojawiła się tylko na chwilę już ją lubię lub jego. Trudno ocenić kim jest:D Tak samo Callego. Niby surowy , ale świetny. A dziadek to już w ogóle rozwala system:D I oczywiście Iruma , Azu i Clara:D Wspaniała relacja ich łączy. To jak Azu go podziwia też jest świetne i zwariowana Clara:D No i ta końcówka z pierścieniem , która wskazuję , ze Iruma jest przyszłym królem demonów. Już wyobrażam sobie reakcję dziadka:D
Opinia
Anime, animu, animavi, animatum – o tak, ,,zajechało” łaciną, a to dlatego, że ostatnio ,,manganimeholizm” przybrał u mnie na sile. Ogarniam tyle tytułów do czytania czy oglądnięcia, na ile rzeczywiście mogę sobie pozwolić. Wiele z nich mam na na liście ,,must watch or read ASAP”, a stety bądź nie jakąś część z nich posiadam (i nie jest to powód do biadolenia i wstydzenia się tego rodzaju ,,błędu” fana) na swego rodzaju (anty)liście, którą nazwałem ,,kupką wstydu”, a inaczej to określając: chodzi o zestawienie tych tytułów czy to anime, czy mang, na które przez ostatnie 2 lata nie starczyło mi czasu bądź o których zapomniałem, że aż tak bardzo chcę je doświadczyć. I na obu listach ,,wisi” trochę tych produkcji (komiks bądź seria anime, rzadziej także film) do ,,ogarnięcia na wczoraj”, i oby zaświeciło nie jedno a z fazylion gwandylionów takich światełek, które dadzą mi nadzieję na zmianę takiej dziwnej fanowskiej sytuacji z ,,bolączką czytanio-oglądaniową”.
I co ciekawe niedawno ,,czytnięte” i to z uwagą, której się nie spodziewałem, że akurat mi się ona udzieli przy doświadczaniu tego dzieła to wielkie duchem i pasją twórczą, choć nie aż tak doskonałe jak można by tego oczekiwać po zapoznawaniu się najpierw z wersją anime tego Uniwersum, zostało u mnie... mangowe dzieło w opcji pierwszego tomu swojej rzeczywistości, wymiaru i marki, którą reprezentuje, możliwe, że coś dzięki niemu się w moim mniemaniu na lepsze zmieni. Jednakże najpierw zacząłem, jak uwzględniam to w niniejszym materiale służącym jako recenzjo-opinia do mangi omawianego Świata, przygodę z tak dziwaczną Strukturą/Rzeczywistością od jej adaptacji, od sezonu 1-ego! I tak, 8 z kilkudziesięciu łącznie epizodów oryginalnie brzmiącego serialu japońskiej animacji, That Time I Got Reincarnated as a Slime, co polski dystrybutor i wydawca jego ,,mangowej” wersji tłumaczy ,,Odrodzony jako galareta”, już za mną. Może to zabrzmieć naprawdę dziwnie, ale sam ten tytuł w stosunku do swojego komiksowego archetypu stanowi swego rodzaju ,,rekomendację” przez wielkie R wobec swej pierwotnej mangi właśnie. I dzięki pierwszemu tomowi ,,Odrodzonego jako Galareta” jeszcze bardziej powinienem zmienić swój stosunek do tak eksperymentalnego swoim zamysłem fabularnym, również konceptem ,,amebowatego” samoświadomego bytu, w którego praktycznie niezniszczalnym ciele znalazł się po śmierci główny bohater całej serii odcinków czy rozdziałów mangi. Oglądanie pierwszego sezonu ,,,Odrodzonego…” napędza moje geekowskie pragnienie na zabranie się za lekturę kolejnych i jeszcze kolejnych potem tomów mangi z cyklu, jednakże czytanie tego komiksu i ,,wsłuchanie się”, co i jak on do mnie przemawia, sprawia, że jeszcze bardziej zaufałem sezonom 2 i 3, które w oglądaniu w tak ,,zdrowo pokićkanym” Wymiarze rozrywki niedługo zapewne będę doświadczał.
That Time I Got Reincarnated as a Slime – powiedzieć w ogóle o tym fikcyjnym, ale jakże szerokim i bogatym wątkowo i fabularnie Świecie, że jest to tak samo w mandze, co anime oryginalną historią, to tak jakby nic nie powiedzieć. Cały świat naszej tytułowej ,,galaretki” to taki miks różnych gatunków, m.in. gatunku sensacji, dramatu, fantasy RPG, fantasy-przygodowo-baśniowego, przy czym Uniwersum reprezentuje gatunek zwany ,,Isekai”. Sama ,,kreska" w wersji anime przygód naszego świetnie kreowanego wizualnie i charakterologicznie ,,Slime’a” pasuje najbardziej do tego, co i jak opowiada sam serial. Jednakże patrząc na to z innej perspektywy: jakby tak spojrzeć na dany odcinek czy kadry tej ptofukcji, na styl i technikę animacji, także na jej reżyserie, to ogólnie, obraz sam z siebie nie jest aż tak dobry, jakby na ,,hip hip hura realizowany. Przynajmniej ,,w okolicy” postaci Slime’a, scen z jego udziałem, licznych zbliżeń czy oddaleń – grafika przyjmuje o wiele bardziej ,,miękko-ostre" wartości, z ,,pociągiem do nostalgii”. Szata graficzna pasuje więc tylko i wyłącznie do tego, co serial ma przekazywać, opowiadać, co sobą niesie.
Pierwsze 8 odcinków ,,Odrodzonego jako galareta”, rzecz jasna piszę tu o opcji japońskiej animacji, cóż, dało mi mocno ,,po jajach!": nie spodziewałem się tak mnóstwa ,,contentu", tak sporej ilości kreowanej przestrzeni, rozbudowywanej cegła po cegle rzeczywistości, która na dodatek jest domem dla gatunku, który sobą prezentuje, dla tak zwanego założenia ,,Isekai”. I żeby nie było: równie mocno nie spodziewałem się tak specyficznej, mojej prywatnej, reakcji na to, ,,co mi tu tak dobrego się zobaczyło” w tychże początkowych epizodach ,,Slime’a”. A to dopiero początek – przede mną dziesiątki odcinków do oglądnięcia; a z czytania komiksów z tego Uniwersum: mnóstwo tomów do analizy i recenzowania. Mało tego, po watchingowej lekturze tego ,,animu”, zostałem ,,zauroczony” i ustrzelony jakimś pociskiem z dziwnym nektarem na łusce, który jak mnie tak dotknął mam tylko ochotę na kontakt z tym Światem: z jego uroczą i bardzo oryginalną na tle innych ,,isekaiowców”, które powstały w popkulturze na przestrzeni kilku-kilkunastu lat. I chyba nic tak naprawdę w tym względzie już mi nie potrzeba - teraz tylko czekać a potem oglądać kolejne i kolejne odcinki ,,Odrodzonego…”, a ,,jeszcze potem"... zabierać się za mangowe tomy i konfrontować: czy oba źródła treści Świata są tak samo dobre, czy któreś ,,zjada” któreś, i na ten przykład manga okazuje się po prostu lepsza od swojej adaptacji.
,,Odrodzony jako galareta", albo ,,That Time I Got Reincarnated as a Slime" – w życiu się nie spodziewałem, że poza swoją animacją, w mandze będzie to tak nietuzinkowe, zagadkowe, zabawne, niezalewające nas półprawdami, szczere i indywidualne Uniwersum. Zresztą nie wiem jak jeszcze inaczej mógłbym opisać i ocenić tak mocno ,,pozytywnie poryte” na swój sposób ,,to mangowe coś”, które w kwestii doświadczenia motywów Isekai w japońskiej popkulturze, cóż, wywarło na mnie z kwadrylion-fazylionów o wiele większe wrażenie od tego, co w tej geekowskiej sprawie zrobiło czytanie i oglądanie pierwszych rozdziałów i odcinków legendarnego isekaiowca, ,,Overlord”. Pilotowe rozdanie komiksu o sympatycznym i ,,rozgadanym” Slimie, tak samo odcinki anime: 1-3, już na starcie w odniesieniu do całości tego Wymiaru rozrywki (bo nie oszukujmy się... dopiero zaczynam przygodę i naukę specyfiki ,,isekai” i miksu gatunkowego tego galaretowatego Świata) kupiło mnie totalnie, ba!, zrobiło dobry humor i nastawienie na dalsze realizowanie się pasjowo z ,,Odrodzonym…”. A co do samej historii, jej budowy, ,,grafiki”, samego wkładu artystów: Mitz Vah, Taiki Kawakami, czy Fuse’a w wyłonienie tego a nie innego contentu w takiej a nie innej formie na ,,mangowe światło dzienne”, którego to przeżywamy świadectwo (bo takie to jest mocne i twórcze! Że nie jest zwykłym czytaniem, ale przeżywaniem świadectwa) w tomie 1 mangi, mogę śmiało napisać: jest oryginalnie, mocno ,,zaczepiście", i do tego stopnia, że sama transformacja MC do ,,innego wymiaru/Struktury", z postaci świadomości/duszy ludzkiej do... galaretowatego gluta, co w pilocie komiksu (oraz anime!) wizualnie ukazano baaaardzo pomysłowo – już na wstępie naszej znajomości z takim Uniwersum potrafi oszołomić totalnie! Ba kupić humor i dzień ostatecznie! Bo rzadko coś takiego w tych Innych Światach w Isekai, jak ta właśnie produkcja/manga dostaje się tak gustownie ,,opakowanego” na tacy, dla głodnego contentu ,,Isekai” geeka. Nie ma takiej opcji. Nie da się przejść obojętnie obok takiego ,,wirtuala” jak ten. Teraz sam ten gatunek/motyw w fantastyczno-naukowej odsłonie popkultury będzie kusił mnie jeszcze bardziej niż dotychczas, a inne ,,isekaiowce” będą stały jeszcze bardziej dla mnie otworem.
Ta opowieść o Slimie, to ,,mangowy” absolut. Fizycznie w kwestii tomu no.1: jest skromnie – zwykła okładka, i gdzieś tam na jej tle ,,glut” z bohaterką obok. No ale w tej normalności kryje się cała magia: to wnętrze które to opisywałem wyżej. Za pilot mangi w polskim wydaniu odpowiada niezrównane J. P. Fantastica; mamy do dyspozycji około 240 stron solidnie drukowanych i oprawionych, z historią o wiele dynamiczniej się realizującą niż analogicznie kreowało to anime z Uniwersum. Koniec jest tak płynny jak początek; podejrzewam że historia z finiszu kolejnego tomu na 3-ci będzie przechodzić tak samo płynnie jak w tym przypadku: z tomu 1-ego na drugi. Czyżbym dostał na tacy coś, co jest odpowiednikiem Studia Ghibli dla tworów Isekai? No właśnie… To w końcu, jak… jak to młodzieży ostatnio zwykła mówić w ramach swoich nietuzinkowych reakcji: ,,pykło tu wszyćko... czy nie?.
No, raczej pykło, i to co najmniej ,,bardzo pykło!”. Stosując inną łopatologię w używaniu określeń do reakcji na coś niespodziewanie dla nas wyjątkowego, podkreślę inaczej moje wrażenia z lektury tomu 1 ,,Odrodzonego…”: ,,Ale urwał... Ale to jest dobre!". Tym bardziej cała manga smakuje po tysiąckroć lepiej, gdy taki fan jak Ja dowiaduje się, że w czerwcu w polskich kinach pojawi się ,,kinówka” z tego Uniwersum. Cóż, osobiście nie oglądnąłem mini-teaserka do zapowiadanego filmu z cyklu - tak luknąłem tylko około połowy zawartości, żeby sobie za bardzo nie spolerować, bo nie dość że jestem w trakcie oglądania sezonu 1-ego ,,OJG", to właśnie, co widać po niniejszej recenzjo-opinii tej mangi, jestem po lekturze bardzo owocnego, ale miejscami zbyt memicznego komiksu, który otwierał Świat mangi z perspektywy realiów ,,Odrodzonego jako galareta”! Tak, zapewne do premiery filmu w Polsce zdążę nadrobić całe 3 sezony ,,animu" plus… co najmniej 3 lub 4 tomy: mangę, którą zamierzam kupować i wczytywać się z pasją i klasą fana!
Anime, animu, animavi, animatum – o tak, ,,zajechało” łaciną, a to dlatego, że ostatnio ,,manganimeholizm” przybrał u mnie na sile. Ogarniam tyle tytułów do czytania czy oglądnięcia, na ile rzeczywiście mogę sobie pozwolić. Wiele z nich mam na na liście ,,must watch or read ASAP”, a stety bądź nie jakąś część z nich posiadam (i nie jest to powód do biadolenia i wstydzenia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to