Nieoswojona ziemia

Okładka książki Nieoswojona ziemia
Jhumpa Lahiri Wydawnictwo: Albatros literatura piękna
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Unaccustomed Earth
Data wydania:
2010-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-06-01
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376591483
Tłumacz:
Anna Kołyszko
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nieoswojona ziemia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Nieoswojona ziemia



książek na półce przeczytane 802 napisanych opinii 68

Oceny książki Nieoswojona ziemia

Średnia ocen
6,6 / 10
85 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
120
83

Na półkach:

Okropne tłumaczenie, wiele, wiele nieporadności językowych, a oprócz tego brak korekty daje się ostro we znaki (literówki, odmiana, rodzaj - okropność). Ale to zarzuty w kierunku wydawcy. Opowiadania zaś, choć siermiężnie przetłumaczone - wspaniałe, pomimo że proste w przekazie. Wnikliwie odsłaniene są warstwa po warstwie relacje w rodzinie, między przyjaciółmi, kochankami... Atrakcję stanowi kontekst kulturowy - mowa o bengalczykach żyjących w Stanach Zjednoczonych. Chyba świadomie autorka, pokazując swoich bohaterów, nie stawia na pierwszym miejscu ich problemów typu: bariera językowa czy kwestie finansowe. Mowa jest tu o ludziach świetnie wykształconych, ustawionych (jak to się mówi) zawodowo, dłuższy czas przebywających poza Indiami. Nie to więc stanowi problem. Co zatem jest tym haczykiem, który czytelnik połyka już od pierwszej strony opowiadań i że książka od pierwszej do ostatniej strony trzyma w emocjonalnym napięciu? Otóż, właśnie jest trudne do uchwycenia i zrelacjonowania. Prawda jest taka, że narodowość, a co ważniejsze kultura środowiska, z którego człowiek się wywodzi, tkwią w nim tak głęboko, że mają ogromny wpływ na jego całe życie np. kogo wybiera na życiowego partnera, jaki model rodziny preferuje, jak układa sobie relacje z bliskimi i czego od nich oczekuje. Uchwycenie tego ważkiego aspektu ma ogromne znaczenie. Jhumpie Lahiri w jakiś cudowny sposób to się udaje. Zaczynamy rozumieć lepiej obcokrajowców, i to że ich decyzje i motywy są powodowane innymi okolicznościami, niż te, którymi my się kierujemy. Temat do przerobienia dla każdego otwartego na innych czlowieka.

Okropne tłumaczenie, wiele, wiele nieporadności językowych, a oprócz tego brak korekty daje się ostro we znaki (literówki, odmiana, rodzaj - okropność). Ale to zarzuty w kierunku wydawcy. Opowiadania zaś, choć siermiężnie przetłumaczone - wspaniałe, pomimo że proste w przekazie. Wnikliwie odsłaniene są warstwa po warstwie relacje w rodzinie, między przyjaciółmi,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

278 użytkowników ma tytuł Nieoswojona ziemia na półkach głównych
  • 163
  • 112
  • 3
69 użytkowników ma tytuł Nieoswojona ziemia na półkach dodatkowych
  • 51
  • 8
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Nieoswojona ziemia

Inne książki autora

Jhumpa Lahiri
Jhumpa Lahiri
Amerykańska powieściopisarka i autorka opowiadań. Zadebiutowała w 1999 roku zbiorem Tłumacz chorób, za który w 2000 roku otrzymała Nagrodę Pulitzera. W 2003 roku wydała swoją pierwszą powieść, Imiennik, na podstawie której trzy lata później zrealizowano film o tym samym tytule. Kolejny zbiór opowiadań, Nieoswojona ziemia, ukazał się w 2008 roku. Zagubieni wśród hiacyntów to druga powieść Lahiri, od momentu wejścia na rynek budząca zachwyt krytyków i czytelników. We wrześniu 2015 roku Jhumpa Lahiri została nagrodzona medalem National Humanities przez prezydenta USA Baracka Obamę za „przybliżenie w misternej opowieści doświadczeń zwyczajnych ludzi”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Żony mojego ojca José Eduardo Agualusa
Żony mojego ojca
José Eduardo Agualusa
(#planetaksiążek) Powieść Agualusy była moim pierwszym wyborem z Angoli do projektu i w pełni spełniła pokładane w niej nadzieje. Nie dajcie się jednak zwieść okładkowym rekomendacjom – owszem, pojawiają się wzmianki o Kapuścińskim, ale na pewno nie jest to książka, którą sam by napisał, a porównania z Marquezem są zupełnie chybione. To chyba tłumaczy, skąd tylu rozczarowanych tą brawurowo napisaną, pomysłową i przede wszystkim do szpiku kości „afrykańską” książką. Ale po kolei – sam koncept fabularny jest naprawdę intrygujący i wciąga od samego początku: portugalska dziennikarka wyrusza do Afryki by odnaleźć biologicznego ojca, słynnego muzyka Faustyna Manso, który równie co muzykę, kochał kobiety (efekt – siedem żon i półtora tuzina dzieci). Nasza dziennikarka niczym w grze komputerowej jeździ od jednej żony do następnej i próbuje z niejednokrotnie sprzecznych epizodów ułożyć mozaikowy portret tajemniczego rodziciela. Wszystko okaże się jednak dużo bardziej skomplikowane i nieoczywiste, a Agualusa będzie co raz to zwodził czytelnika, wprowadzając kolejne wątki, narratorów, wreszcie... samego siebie (!). Te postmodernistyczne zabawy fabułą i narracją mogą zachwycić, mogą też irytować gubiącego się w nich czytelnika, dla mnie jednak najbardziej wartościowy jest wyłaniający się z powieści obraz Angoli (i całej południowej Afryki!) – a smaczków wszelakich jest w niej bez liku. Agualusa sięga zarówno do najważniejszych wydarzeń z historii, przywołuje mnóstwo charakterystycznych dla regionu obyczajów, jak i eksploruje angolską popkulturę i współczesność – a że sięga po rozmaite konwencje i formy wypowiedzi, mamy poczucie autentycznego zanurzenia się w świecie, o którym opowiada. Dostajemy daleki od idealizacji obraz kraju („Najpierw Bóg stworzył Angolę, a potem przyszedł diabeł i stworzył Luandę”) i krytyczne spojrzenie na związki z Portugalią („Portugalczycy przywieźli do Angoli karnawał, nie mówiąc już o akordeonie, piłce nożnej i hokeju na trawie, przywieźli również syfilis, gruźlicę, wszawicę, a na dokładkę jeszcze diabła we własnej osobie”), ale podane tak, że chce się ten świat poznać jeszcze bardziej! - https://bibliotekaswiata.blogspot.com/2023/06/52-angola-jose-eduardo-agualusa-zony.html
kunieczko - awatar kunieczko
ocenił na 8 2 lata temu
Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai
Brzemię rzeczy utraconych
Kiran Desai
Czytam tę książkę po raz kolejny i ponownie jestem pod wrażeniem talentu autorki, z jakim opisuje ona skomplikowaną sytuację Nepalczyków w latach 80-tych, ale też wraca do wcześniejszych wydarzeń z życia bohaterów. Tak że mamy przed oczami pewien okres w historii Indii, który ma kluczowe znaczenie dla stabilizowania się państwa po odzyskaniu niepodległości. Nie jest to jednak reportaż, jak można sądzić z mojego opisu, a wręcz powieść jako się zowie przez duże P. Poznajemy tu kilku bohaterów, których życiowe perypetie, pozornie bez znaczenia, dają nam obraz społeczeństwa i warunków, w jakich się kształtuje nowe państwo. Z wydarzeń na plan pierwszy wysuwa się powstanie Nepalczyków dążących do niezależności i suwerenności. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, a to z powodu tego, że tę piękną ideę realizują ludzie tacy, jakimi ich Pan Bóg stworzył i... system (niewolniczy), który ich ukształtował. Jednych wykreował, czasem dziwnym zrządzeniem losu, na panów, a innych na... kucharzy. Jeden się na manifestację nie wybiera, a drugi z nakazu musi pójść. Nie tylko oni zresztą są tu obnażeni i pozbawiają czytelnika złudzeń. Podobnie się dzieje z innymi bohaterami. Każdy z nich dźwiga brzemię: rodziny, systemu, emigracji, a nawet miłości. Książka wnikliwa, przejmująca, napisana świetnym stylem. Nie daje poczucia komfortu. Na każdym z nas ciąży odpowiedzialność za rzeczy, które się dzieją i musimy czuć się odpowiedzialni. Tak zdaje się mówić do nas Kiran Desai i nie pozwala spokojnie zasnąć.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na 10 2 lata temu
Żona tygrysa Téa Obreht
Żona tygrysa
Téa Obreht
Są powieści, które zawierają w sobie wszystko, czego możemy oczekiwać od dobrej literatury, czyli fascynującą i pięknie opowiedzianą historię, dużą porcję wiedzy o świecie przedstawionym, wnikliwie sporządzone portrety psychologiczne bohaterów oraz uniwersalizację opisanych wydarzeń. Dzięki temu zabiegowi czytelnik odnosi wrażenie, że autor, opowiadając o konkretnych sytuacjach i ludziach w nich uczestniczących, mówi jednocześnie o prawach rządzących życiem każdego z nas niezależnie od czasów czy miejsca. Bowiem albo to historia jest kiepską nauczycielką życia, albo ma uczniów wyjątkowo niepojętnych skoro wciąż od nowa powtarzają się okoliczności wywołujące straszliwe skutki. Powieść Tei Obreht „Żona Tygrysa” spełnia wszystkie wymienione powyżej kryteria. Nic więc dziwnego, że jej autorkę, wówczas 25-letnią dziewczynę, okrzyknięto objawieniem literackim i porównano do Singera i Marqueza. Ponadto została najmłodszą laureatką nagrody Orange Prize for Fiction (jedna z ważniejszych nagród literackich w USA). W powieści Obreht realizm przepleciony jest magią, dzięki której nie tylko można lepiej objaśnić powody ludzkich zachowań, względem zjawisk nieznanych, których nie umiemy objąć rozumem. Autorka pokazuje jak działa autorytaryzm i nawyk oceniania innych (zwłaszcza obcych kulturowo), a także, jakie straszliwe niebezpieczeństwa niesie ze sobą nieracjonalny sposób myślenia, wynikający z braku odpowiedniej edukacji i światłości umysłowej. Najgorszy jednak wydaje się być fakt, że owym automatyzmom bardzo łatwo ulec. Akcja powieści rozgrywa się podczas wojny na Bałkanach w latach 90. XX wieku i bezpośrednio po jej zakończeniu. Narratorka to młoda lekarka, pochodząca z wielokulturowej rodziny, która właśnie straciła ukochanego dziadka. Próbuje ona odtworzyć historię jego życia i dowiedzieć się, jakie doświadczenia z dzieciństwa miały największe znaczenie w kształtowaniu jego osobowości. Zatem opowieść toczy się paralelnie. Jeden tor stanowią wydarzenia współczesne, drugi – odległa przeszłość, której dziadek nigdy nie chciał wspominać. Jednakże z tej dalekiej i odciętej od świata wiosce, której mieszkańcy żyją tak, jakby cywilizacja jeszcze nie istniała, znajdujemy wyjaśnienie nie tylko tytułu powieści, ale także odwiecznych przyczyn wszystkich wojen. Na ich czele stoją ciemnota wynikająca z braku edukacji oraz mityczny sposób pojmowania rzeczywistości – tyleż piękny, wręcz uwodzicielski, co niebezpieczny, gdyż pozbawiony racjonalnej analizy. Tea Obreht w swoim przepięknym utworze pokazuje wartości i zagrożenia wynikające z życia w wielokulturowym społeczeństwie. Mówi jasno, że owe wartości są cenne i niosą prawdziwie twórczy potencjał, ale niestety ich materia jest bardzo krucha. Wystarczy bowiem uruchomić czynnik polityczno – propagandowy, aby to, co miało scalać i tworzyć dobro, ukazało swoją najgorszą odsłonę i niszczycielską potęgę. Mimo iż powieść bardzo młodej wówczas autorki nie napawa optymizmem, to jednak nie pozbawia nas wiary w dobro i piękno świata. Wręcz przeciwnie, z tej na poły realistycznej, na poły baśniowej historii, wypływa głęboko egzystencjalne przesłanie, że w największej mierze to my sami odpowiadamy za własne myśli i sposób postępowania. I od osobistej decyzji każdego z nas zależy, czy ten świat będzie odrobinę lepszy. Trochę tak jak w niezapomnianej piosence „Róbmy swoje, może to coś da, kto wie?”. Tego nauczył narratorkę Dziadek (przez duże D). I z pewnością są to kwestie warte głębokiej refleksji… Więcej recenzji ciekawych książek znajdziecie na moim blogu https://przewlekly-pedagog.pl/ Serdecznie zapraszam :)
Przewlekly_pedagog - awatar Przewlekly_pedagog
ocenił na 10 1 rok temu
Miasteczko Cold Spring Harbor Richard Yates
Miasteczko Cold Spring Harbor
Richard Yates
Recenzja pochodzi z bloga: natala-czyta.blogspot.com Trzymam Miasteczko Cold Spring Harbor w dłoni i nie czuję kompletnie nic. Jest lekka, ma niecałe 250 stron, dużą czcionkę, niezbyt estetyczną okładkę i pobudza wyobraźnię czytelnika, ponieważ z tyłu poza jednym zdaniem i dwiema opiniami nie ma żadnego opisu dotyczącego fabuły. Grube kartki i zszycia książek charakterystyczne dla wydawnictwa Sonia Draga bardziej denerwowały mnie niż zachwycały, więc już na wstępie książka nie zyskała w moich oczach. A jak było w środku...? Tytułowe Cold Spring Harbor nie ma właściwie prawie żadnego znaczenia dla fabuły poza tym, że tam toczy się akcja powieści. Głównym bohaterem jest Evan Shepard - jako nastolatek zbierał słabe oceny w szkole i łamał prawo, ale wszystko zmieniła jego miłość do samochodów. Decyzja o pójściu do college'u bardzo ucieszyła jego ojca, niestety nie udało się zrealizować tych planów, ponieważ w wieku 18-stu lat Evan zostaje tatą. Jak potoczą się jego losy? Czy on sam odnajdzie szczęście u boku matki swojego dziecka? Jaki wpływ będą mieli na niego nowo poznani Gloria Drake i jej dzieci? "Niektóre uczynki warte są żalu, inne nie." Od samego początku czułam, że książka będzie naprawdę dobra, ale niestety czasem i mój instynkt zawodzi. Po Wielkanocnej paradzie nie spodziewałam się niczego wyjątkowego, więc nie wiem, dlaczego założyłam, że Miasteczko... będzie lepsze. Pierwsze kilkanaście stron uśpiło mnie skutecznie, a i kolejne nie zapowiadały poprawy. Liczyłam na rozwinięcie wątku o pasji Evana, dlatego byłam bardzo rozczarowana, kiedy o samochodach autor nie wspominał prawie w ogóle, skupiając się jedynie na bohaterach i ich przeżyciach. I tu leży cały problem tej powieści - losy postaci. Nie ma innego przymiotnika, który lepiej by opisał całą książkę, niż nijaki. Nijakość, szarość, bladość... wszystko to było nudne, mdłe i bardzo ciężko czytało się całą historię, kiedy akcja dłużyła się niemiłosiernie. Osobą, która wyróżniała się na tle innych postaci, i to zdecydowanie nie w dobry sposób, była Gloria Drake. Ta kobieta miała wszystkie najgorsze cechy, jakie można było skumulować w jednej bohaterce i cieszę się, że nie występowała na pierwszym planie, bo miałam ochotę ją udusić... ...co oczywiście nie znaczy, że książka od razu zasługuje na skreślenie. Największym plusem Miasteczka... są proste, skromne prawdy, które dobitnie ukazują rzeczywistość. Zazwyczaj sięgamy po książki, żeby przeniosły nas w inny wymiar, pozwoliły odreagować od zwykłych dni pełnych rutyny, ale ta powieść dowodzi tego, że warto sięgać również po te, które oddają realny, choć nierzadko brutalny świat. Nasz świat. I o tym właśnie jest ta książka. Nie znajdziecie tutaj porywającej akcji czy bohaterów, którzy rzucą Was na kolana, ale zgubione marzenia i porzucone pasje. Miasteczko... ukazuje trudne relacje z rodzicami oraz konsekwencje wynikające ze złego wyboru. Zabrakło mi czegoś, o wzbudziłoby we mnie jakąś namiastkę emocji - dobrych emocji - bo jedyne, co czasami czułam czytając tę książkę, to irytację, nic więcej. Trudno jest polecić lub odradzić Wam powieść Richarda Yatesa, ponieważ jej plusy i minusy równoważą się i pozostaje coś przeciętnego. Sami zdecydujcie, czy chcecie po to sięgać.
Fioletoowa - awatar Fioletoowa
oceniła na 6 10 lat temu
Przestrzeń za Szkłem Simon Mawer
Przestrzeń za Szkłem
Simon Mawer
Jako nałogowy pożeracz książek w powieściach obyczajowych, czy historycznych szukam przede wszystkim niepowtarzalności. Czegoś, co spowoduje, że książkę zapamiętam, żeby wymykała się schematom. Musi być jakiś wyróżnik. Autor Simon Mawer sprostał moim oczekiwaniom, wyróżnik jest - głównym bohaterem nie uczynił żadnej z postaci zaludniającej powieść ( choć jest ich dużo, bardzo wyraziste i kontrowersyjne ), lecz DOM! Luksusowa prywatna willa wybudowana na zlecenie zamożnego małżeństwa przez architekta wizjonera, który zaprojektował im „maszynę do mieszkania”, „świetne narzędzie do życia”. Zapowiedział: stworzę nowoczesne dzieło sztuki, przechwycę i ogarnę przestrzeń. „ … Nie będzie tam w ogóle ścian nośnych. Wszystko zawiśnie na ramie… . Światło solidne jak ściany, a ściany przejrzyste jak powietrze. Dom niepodobny do żadnego innego, przestrzeń do życia zmieniającą funkcje w zależności od życzeń domowników, dom, który niezauważenie przechodzi w ogród, miejsce jednocześnie z natury i całkiem od niej odseparowane.” Z ruchomymi szklanymi ścianami, które pozwalają na natychmiastowy dostęp świeżego powietrza i światła oraz poczucie wolności i swobody bez żadnych barier architektonicznych. Jak powiedział, tak zrobił. Nie wybudował ścian, dachu i podłóg, tylko przestrzeń przeznaczoną na dom zamknął za szkłem. Stworzył doskonałość w zakresie proporcji, oświetlenia, estetyki, funkcjonalności i nastroju. Manifestację piękna ze szklanym salonem i sercem domu - onyksową ścianą, częściowo półprzezroczystą i zmieniającą wygląd wraz ze zmianą intensywności promieni słonecznych. Dzieje tego domu i jego kolejnych użytkowników to fabuła powieści, bardzo zresztą udana. I do tego świetnie oddane realia historyczne. Ponad 70 lat historii Czechosłowacji, od lat dwudziestych XX wieku. Bohaterowie pierwszoplanowi to czesko - żydowskie małżeństwo Liesel i Victor. Budują dom, jest miłość, przyjaźnie, jest i zdrada, a gdy do Czech wkraczają Niemcy, zmuszeni są do salwowania się ucieczką. Dom pozostaje sam. Zmieniają się jego użytkownicy i przeznaczenie. W szklanym salonie z onyksową ścianą zrazu odbywają się koncerty, goszczą artyści i filantropi, potem żydowscy uchodźcy, nazistowskie laboratoria, sowieci, wreszcie instytucje komunistycznej Czechosłowacji. Po jej upadku obiekt zostaje udostępniony zwiedzającym. Kilka lat temu jednym ze zwiedzających byłam ja. Oglądałam z przewodnikiem to architektoniczne cudo, ale nie potrafiłam w pełni zrozumieć jego niezwykłości. Ot, nowoczesna willa sprzed prawie 100 lat. Ale potem w ręce wpadła mi powieść „ Przestrzeń za Szkłem " i wszystko jasne. Czytam, odtwarzam obrazy, pojmuję wyjątkowość i ponadczasowość budowli. Ten awangardowy dom istnieje naprawdę. W czeskim Brnie. Na stronach powieści odtworzony jest ze szczegółami. I jego wygląd, i zamysł projektanta, i jego historia. Zmieniono tylko nazwiska, reszta faktów się zgadza. Willa faktycznie została zaprojektowana przez niemieckiego architekta Ludwiga Miesa van der Rohe dla przemysłowca Fritza Tugendhata i jego żony. W roku 2001, na równi z zabytkowym centrum Pragi, została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako jeden z 14 obiektów w Czechach. Można ją zobaczyć jadąc samochodem na południe Europy, trzeba tylko zjechać kilka kilometrów z trasy. Wcześniej koniecznie przeczytać powieść, żeby docenić, co się będzie oglądać. Książkę bardzo polecam. Jest inna. Nie tylko akcja, która pędzi do przodu i nie ma mowy u nudzie. Jest wyjątkowa, tak jak Szklany Dom, czyli Przestrzeń za Szkłem - Willa Tugendhatów. Ja tam jeszcze kiedyś pojadę, z powieścią pod pachą.
Ewa Kowalska - awatar Ewa Kowalska
oceniła na 9 3 lata temu
Brick Lane Monica Ali
Brick Lane
Monica Ali
Nazneen, dziewczyna z bengalskiej wioski zostaje przez ojca wydana za mąż za starszego o dwadzieścia lat Indusa, żyjącego w Londynie. Zamknięta w czterech ścianach, nie znająca ani słowa po angielsku Nazneen czuje się w Londynie zagubiona. Tęskni za Hasiną, siostrą, która uciekłszy z domu z mężczyzną, nie radzi sobie w stolicy Bangladeszu Dhakce. Mąż - w jej oczach wiekowy grubas, który lubi ją pouczać - budzi w niej obrzydzenie. Czas i narodziny córek - Shahany i Bibi - pomagają jej oswoić się z Anglią, znaleźć swoje miejsce i pracę w muzułmańskiej dzielnicy Londynu. Rosnący w niej spokój burzy pojawienie się młodziutkiego Karima... W swoim czasie w studyjnym kinie (tylko trzy osoby na widowni) poruszona obejrzałam historię Nazneen na ekranie. Stąd zaciekawienie powieścią. Monica Ali napisała ją zabawnym, obrazowym językiem. Widzę przed sobą to chwytające za serce piękno ziemi bengalskiej - zieleń ryżowisk, brąz bawołów, klucze ptaków na niebie - to to brzydotę obłupanych, obdrapanych z farby mieszkań bagladeskiej dzielnicy Londynu. Podobnie przed moimi oczyma przesuwa się sugestywnie odmalowana plejada bohaterów: dojrzewająca w swej kobiecości Nazveen, jej mąż filozof-nieudacznik Chanu, nieszczęśliwy w małżeństwie dr...wyzwolona dzięki śmierci męża przyjaciółka Razia i dzieci Nazveen: synek Ruku i córki Shahana i Bibi. Tę opowieść przeżywa się w dwóch płaszczyznach czasowych: obecnego życia emigrantów w Londynie i Bangladeszu wyłanianego z przeszłości mocą wspomnień bohaterki. Często dramatycznych jak historia Makku Pagle, człowieka z parasolem i nosem w książce wyłowionego pewnego dnia ze studni. Ale i zabawnych w obrazach np golibrody pod figowcem, którego miejsce pracy staje się rodzajem klubu dyskusyjnego dla mężczyzn ze wsi. Przyjmują oni jego werdykt w spornych sprawach jako decyzję ostateczną. Bohaterka najbardziej przeżywa historię małżeństwa swoich rodziców, w postaci matki szuka klucza do swojej tożsamości,siebie jako kobiety, matki i zony. Mierząc się z głoszona przez matkę postawą świętej pokory, przyjmowania cierpienia z fatalizmem iw milczeniu. Ale i stawiając przed sobą znak zapytania, jakim jest dla niej ostatni wybór matki - jej pierwszy akt wolności. Czytając tę książkę jesteśmy w Londynie, w zamkniętym świecie muzułmańskich emigrantów - może jak ja znacie go z "Map dla zagubionych kochanków" Nadeema Aslama? - jak i w Bangladesz, poznawanym z niegramatycznych listów ukochanej siostry bohaterki, Hasiny. Ten jawi nam się pod postacią brutalnego świata, w którym przeznaczeniem kobiety niewykształconej i niechronionej przez męża często bywa prostytucja. Trudno się dziwić, ze córki bohaterki wzbraniają się przed wyjazdem do Bangladeszu. To, co dla ich ojca jest powrotem, dla nich jest opuszczeniem tego, co swojskie i wyprawa w obcość, straszącą je perspektywą wczesnego zamążpójścia i brakiem np papieru toaletowego. Decyzja emigracji oznacza jednocześnie decyzje wykorzenienia dzieci z kultury przodków. By żyć w Anglii muszą tu zapuścić korzenie. Pozostając jednocześnie rozdartym, bo nie należąc już do Azji, żyją w Londynie w bangladeskim getcie w dzielnicy, której główną ulicą jest tytułowy Brick Lane. Życie w azjatyckim getcie okazuje się jednak dla głównej bohaterki szansą na zmianę, na niezależność, której brakowałoby jej w ojczyźnie. Książka budzi we mnie refleksje nad tym, skąd przychodzimy, jakie są nasze korzenie, jaki wpływ na nasze związki ma małżeństwo rodziców, w czym chcemy się, jako kobiety upodabniać do naszych, matek, w czym chcemy inaczej wybierać. Uwagę zwraca też zmienność, z jaką możemy widzieć ludzi. Czasem być może nie zauważając zmiany. Z początku mąż budzi w bohaterce obrzydzenie. Pokazywany jest w ten sposób,że dzielimy z nią te uczucia. Z czasem powoli pojawia się w niej zrozumienie dla niego, a wraz ze zrozumieniem, nawet czułość i pewien podziw. Pokrzepiająca zmiana. Inną sprawą jest los emigranta. Jeśli nie znamy tego z własnych doświadczeń, to przeżywamy rozdarcie naszych przyjaciół. Widzimy ich w lecie, w święta, czujemy, jak tęsknią, jak my tęsknimy za nimi. Widzimy ból zostawionych tu czasem rodziców, czasem dzieci, w przypadku bohaterki – siostry. Rozumiejąc, że tam brakuje im tu, a tu tam. I gdzie jest tu, a gdzie tam? Kopia postu na mojej stronie nietylkoindie.pl
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na 6 10 lat temu
Między zabójstwami Aravind Adiga
Między zabójstwami
Aravind Adiga
"Między zabójstwami" to poruszająca opowieść o Indiach. Życie w tym pełnym kontrastów kraju poznajemy przez pryzmat mieszkańców fikcyjnego miasteczka. Narrator oprowadza nas po nim niczym wytrawny przewodnik, opisując tak sugestywnie historię, rzekome zabytki i inne atrakcje, że ma się wrażenie, iż Kittur naprawdę istnieje. Po każdym takim "spacerze" poznajemy losy bohaterów, które układają się w wachlarz poruszających opowieści obyczajowych. Mamy tu pracujące ponad siły dzieci, żyjące w skrajnej nędzy rodziny, ale i nieźle radzących sobie oszustów, kombinatorów wszelkiej maści i przestępców; są policjanci, dziennikarze, intelektualiści oraz nieźle radzący sobie właściciele sklepików. Każda z historii wzrusza i rozwija się tak interesująco, że trudno się od niej oderwać. Na tym przede wszystkim polega siła tej książki, o której trudno przestać myśleć po odłożeniu na półkę. Autor obnaża tu ciemną stronę Indii - kraju stereotypowo kojarzonego z bogactwem barw, zapachów i smaków, z pięknymi strojami, muzyką, zabytkami, turystycznymi atrakcjami. W rzeczywistości jednak to kraj podzielony społecznie, przepaść między wysokimi i niskimi kastami jest tak wielka, że przeciętnemu Europejczykowi nieraz trudno to pojąć. Dodatkowe kontrasty tworzą podziały religijne, polityczne i obwarowane wieloma obostrzeniami tradycje. Przede wszystkim jednak Indie pokazane przez Aravinda Adigę to kraj wielkiej nędzy, nieleczonych chorób, wykorzystywanych kobiet i dzieci, skazanych na uwłaczającą ludzkiej godności śmierć starców i kalek. Na drugim biegunie mamy bogactwo - dla żyjących w slumsach ludzi nieosiągalny raj, którego namiastka jest szczytem marzeń także dla bohaterów powieści. Czytało mi się tę książkę szybko, z dużym zainteresowaniem i emocjami. To lektura wzruszająca i dająca do myślenia. Warto po nią sięgnąć.
allison - awatar allison
ocenił na 8 9 lat temu

Cytaty z książki Nieoswojona ziemia

Więcej
Jhumpa Lahiri Nieoswojona ziemia Zobacz więcej
Jhumpa Lahiri Nieoswojona ziemia Zobacz więcej
Więcej