Nic nie rośnie w blasku księżyca

Okładka książki Nic nie rośnie w blasku księżyca
Torborg Nedreaas Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Tytuł oryginału:
Av måneskinn gror det ingenting
Data wydania:
2025-10-29
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-29
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368610239
Tłumacz:
Karolina Drozdowska
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nic nie rośnie w blasku księżyca w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Nic nie rośnie w blasku księżyca



książek na półce przeczytane 2747 napisanych opinii 962

Oceny książki Nic nie rośnie w blasku księżyca

Średnia ocen
7,2 / 10
231 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2807
1395

Na półkach: , ,

Bezimienny narrator podczas nocnego spaceru po mieście spotyka milczącą kobietę z walizką. Gnany dziwnym poczuciem bliskości zaprasza ją do swojego mieszkania, a ona prosi go o alkohol i postanawia opowiedzieć historię tego, co uważa za swój upadek, a co zaczęło się, gdy jako nastolatka, zakochała się w nauczycielu.

Wybrałam tę książkę na Legimi zupełnie przypadkowo, chciałam w końcu przeczytać coś z Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich, no i bardzo spodobał mi się tytuł. Nie wiedziałam jednak o niej prawie nic, ale zachwyciła mnie od pierwszych zdań i na ten moment (piszę tę recenzję 24 stycznia) jest to najlepsza książka, jaką przeczytałam w 2026. Nie jest łatwa w przyswajaniu, ma specyficzną formę – nie znamy imion głównych bohaterów, główna bohaterka snuje swoją opowieść tak, jakby robiła to realna osoba: nielinearnie, z dygresjami, wybieganiem w przyszłość i wracaniem do przeszłości, przez co chwilami można pogubić się w chronologii wydarzeń. Jednak gdy się to zaakceptuje, otrzymamy coś niesamowicie wartościowe i poruszającego. ,,Nic nie rośnie w blasku księżyca” to powieść jednocześnie bardzo uniwersalna, jak i mocno osadzona w danym miejscu i czasie. Przenosimy się do małego miasteczka, gdzie opinia publiczna jest wszystkim, gdzie mężczyźni zaczynają się buntować i domagać praw pracowniczych, ale od kobiet oczekuje się przede wszystkim zajmowania domem i rodzenia dzieci (ale tylko w związkach małżeńskich). Główna bohaterka jest kobietą, jakich pewnie było wiele – marzącą o innym życiu, niezadowoloną ze swojego położenia, zauważającą problemy społeczną, ale ostatecznie zmuszoną do wyrzeknięcia się nadziei, trochę z powodu własnych słabości, trochę przez działania środowiska. Wydawała mi się bardzo prawdziwa, często niesprawiedliwa, zaślepiona, irytująca, ale jednocześnie w swoim załamaniu i miotaniu się godna współczucia i zrozumienia. Relację romantyczną przedstawioną w tej książce dziś nazwalibyśmy groomingiem, bo choć romans bohaterki i Johanessa zaczyna się, gdy ta jest praktycznie dorosła, wydaje się, że ten już dużo wcześniej ,,przygotował” ją do uwielbienia siebie. Fascynujące jest to, że w innych czasach, z inną wiedzą i wrażliwością społeczną, autorka stworzyła obraz toksycznego związku, manipulacji, stopniowego uzależniania drugiego człowieka od siebie, w sposób, który spokojnie mógłby zostać napisany we współczesnej ,,zaangażowanej” powieści. I zrobiła to bez mówienia wprost i moralizowania.

Na początku tego wydania znajduje się posłowie tłumaczki, które skupia się przede wszystkim na temacie aborcji i świadomego macierzyństwa. Było ono bardzo ciekawe, choć ja mam nieco inne przemyślenia. To, co tłumaczka wymieniła jako największy problem tej pozycji, dla mnie było największym plusem – czyli ukazanie problemu z perspektywy kobiety, która osobiście uważa aborcję za morderstwo, ale czuje się do niej zmuszona. Jestem pewna, że dlatego ta książka może wielu zdenerwować – bo z jednej strony bohaterka uważa, że została zmuszona do tego czynu, obwinia tradycyjne społeczeństwo oraz religię, ale jednocześnie nazywa to, co zrobiła, ,,zabijaniem dzieci” i uważa, że nie powinno się to nigdy dziać. Być może rzeczywiście wynika to z epoki, ale ja bardzo doceniam, gdy twórcy pokazują, że decyzje, które podejmujemy, często nie są wynikiem jakichś przemyślanych poglądów, a tego, co w danym momencie łatwiej nam znieść. I moim zdaniem niezależnie od tego, czy się jest za powszechnym prawem do aborcji, czy też nie, tak powinno się na to spojrzeć: jak na opowieść o bohaterce, która czuła się niejako zmuszona do tego zabiegu, która nie miała poczucia, że jej ciało to jej wybór albo że społeczeństwo uzna rosnące w niej życie za święte. Co więcej, myślę, że jest to bardzo prawdziwe i takich historii było bardzo wiele, wspomniana epizodycznie opowieść o innej mieszkance miasteczka, która urodziła nieślubnego syna, przypominała mi nieco zdarzenia opisane w biografii ,,Wowa, Wołodia, Władimir”. Oprócz tego mamy tu wątek niejako socjalistyczny, związany z życiem robotników, w którym widać dużą wrażliwość autorki, ale zarazem też nie ma tu jednoznacznego obrania jednej strony – bo widzimy, że w tej walce nie ma miejsca dla kobiet.

Nie była to lekka i przyjemna książka, chwilami nie mogłam zrozumieć sensu pewnych fragmentów, ale jako całość zrobiła na mnie ogromne wrażenie i bardzo zmusiła mnie do myślenia. Czułam tu trochę klimaty ,,Genialnej przyjaciółki”, a trochę ,,Dziejów grzechu”, więc jeśli interesują Was tematy przedstawione w tych książkach i nie boicie się czegoś trudnego i przygnębiającego, to ogromnie polecam.

,, Słyszałeś kiedyś, że ostatnim, do kogo lgnie człowiek, jest jego kat? Czego od niego chcemy? Cóż, ja nie wiem. Może trochę człowieczeństwa, trochę współ-człowieczeństwa.”

Bezimienny narrator podczas nocnego spaceru po mieście spotyka milczącą kobietę z walizką. Gnany dziwnym poczuciem bliskości zaprasza ją do swojego mieszkania, a ona prosi go o alkohol i postanawia opowiedzieć historię tego, co uważa za swój upadek, a co zaczęło się, gdy jako nastolatka, zakochała się w nauczycielu.

Wybrałam tę książkę na Legimi zupełnie przypadkowo,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

693 użytkowników ma tytuł Nic nie rośnie w blasku księżyca na półkach głównych
  • 415
  • 263
  • 15
110 użytkowników ma tytuł Nic nie rośnie w blasku księżyca na półkach dodatkowych
  • 35
  • 23
  • 21
  • 9
  • 9
  • 8
  • 5

Tagi i tematy do książki Nic nie rośnie w blasku księżyca

Inne książki autora

Okładka książki Tam gdzie fiordy: Antologia nowel i opowiadań norweskich Hans Aaurud, Tryggve Andersen, Johan Bojer, Øivind Bolstad, Johan Borgen, Oskar Braaten, Peter Egge, Kristian Elster, Torolf Elster, Sven Elvestad, Sigurd Evensmo, Johan Falkberget, Bernhard Folkestad, Arne Garborg, Magnhild Haalke, Finn Havrevold, Sigurd Hoel, Kåre Holt, Alexander Lange Kielland, Hans Kinck, Thomas Krag, Jonas Lie, Torborg Nedreaas, Regine Normann, Sigbjørn Obstfelder, Arthur Omre, Nini Roll Anker, Nils Johan Rud, Cora Sandel, Aksel Sandemose, Amelie Skram, Ingvald Svinsaas, Tarjei Vesaas
Ocena 7,1
Tam gdzie fiordy: Antologia nowel i opowiadań norweskich Hans Aaurud, Tryggve Andersen, Johan Bojer, Øivind Bolstad, Johan Borgen, Oskar Braaten, Peter Egge, Kristian Elster, Torolf Elster, Sven Elvestad, Sigurd Evensmo, Johan Falkberget, Bernhard Folkestad, Arne Garborg, Magnhild Haalke, Finn Havrevold, Sigurd Hoel, Kåre Holt, Alexander Lange Kielland, Hans Kinck, Thomas Krag, Jonas Lie, Torborg Nedreaas, Regine Normann, Sigbjørn Obstfelder, Arthur Omre, Nini Roll Anker, Nils Johan Rud, Cora Sandel, Aksel Sandemose, Amelie Skram, Ingvald Svinsaas, Tarjei Vesaas

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Duchy Dolly Alderton
Duchy
Dolly Alderton
Liczyłam na opowieść dla młodych dorosłych z klasycznym lovestory, z oszałamiającym męskim bohaterem, który obdarza protagonistkę uczuciem a co najbardziej szokujące, szacunkiem (no i dobra powyżej 6 stóp i 6 pack, bo tego wymaga kanon). Co dostałam? "Reality check" do bólu, po którym potrzebowałam prysznica i szczotki, żeby zetrzeć wyimaginowany bród. Rzeczywistość randkowania przez aplikacje została oddana przez autorkę znakomicie. Wszechobecny ghosting, banalne rozmowy, przedziwne fetysze i masa mężów naszych koleżanek z ukrytą twarzą, których poznajesz po kafelkach z kuchni w tle (na samą myśl: brrr...). Kto się w tym bagnie tarzał, ten wie. Przypominały mi się zarzuty kolegów, że popularne książki kobiecych autorek (Czwarte skrzydło, Dwory czy wszystkie powieści romantyczne A. Hazelwood lub A. Jimenez) idealizują mężczyzn i przez to są "be" (no i oczywiście za mało ambitne dla naszych geniuszy). No to wreszcie doczekali się przedstawienia męskich postaci bez grama przesady i co do joty trafnie: jako zlęknionych chłopców w obliczu dorosłego życia, na pozór pewnych siebie z masą nieprzepracowanych problemów, jednocześnie nieskorych do pracy nad sobą. Na drugiej płaszczyźnie książka działa jako opowieść o trudnych relacjach rodzic-dziecko, szczególnie w jesieni życia tych pierwszych. Nostalgia, wspomnienia i zmierzenie się z prawdą o przemijaniu. Zgadzam się z autorką, że koniec końców zawsze pozostajemy dziećmi naszych rodziców. Książka-głos pokolenia.
StaraDemokracja - awatar StaraDemokracja
oceniła na 7 1 dzień temu
Tylko durnie żyją do końca Zyta Rudzka
Tylko durnie żyją do końca
Zyta Rudzka
Lida zapłakała w życiu tylko raz, wyrażając żałobę po niespełnieniu największego marzenia; powoli godząc się z tym, że na pewne warunki nie ma rady. Nie przeskoczysz, choćbyś chciał bo świat i ludzie szybko sprowadzą cię do parkietu. Położą pod butem. A potem jeszcze oplują dla pewności, że zrozumiałeś swoje położenie. Lida zaczęła więc stopniowo wyłamywaĉ się z oswojonych pobieżnie schematów. Najpierw odrzuciła intelektualizm płynący w jej żyłach od strony rodziców, a kilka lat póżniej miasto, by na nowym, wiejskim terenie doświadczyć namacalnie deklasacji w podupadłym gospodarstwie. Ale na tym nie koniec postępującej degradacji. Bezlitosnego szargania rodzicielskich nadziei. Lida bowiem bewstydnie wikła się w autorski hedonizm: osobliwą mieszankę miłosnej - choć wytrwałej - swobody, poważania kultury fizycznej oraz koneserskiej, rzecz jasna wyłącznie "rekreacyjnej" kultury spożywania bimbru własnej produkcji. Zyta Rudzka serwuje nam szarpaną, stylizowaną i mocną w wydźwięku prozę. Taką w której wrodzona mądrość miesza się z filozoficznym bełkotem. Pijackim przegięciem. Swoistą pozą, którą bohaterowie przybierają, gdy brakuje już słów, które można by wypowiedzieć po wielu latach wspólnego życia w powszechnie nieakceptowanej konfiguracji. Autorka zdecydowanie nie uznaje półśrodków. Tam, gdzie trzeba uderza prosto w oczy i to ze zdwojoną siłą. Jednakże w momentach wymagających okazania śladu czułości, przywiązania czy zwyczajnej nostalgii za przeszłością stosownie tonuje język Lidy, naszej zapalczywej narratorki. Gorącej ciałem, mową i temperamentem. Polskiej Dolly Parton z imponującą kolekcją gwizdków trenerskich wyeksponowaną na szyi. "Tylko durnie żyją do końca" to historia ludzi żyjących w trójkącie, bez planu, na marginesie lokalnej społeczności. Wykolejonych, ale w pewnym sensie... szczęśliwych? Nie oglądających się na konwenanse, a zatem budzących takie zgorszenie, że nawet ksiądz ucieka na ich widok, gdzie pieprz rośnie. IG: zlizujelitery
Deppowa - awatar Deppowa
oceniła na 7 1 dzień temu
Pieśni łaciatych krów Łukasz Staniszewski
Pieśni łaciatych krów
Łukasz Staniszewski
Różne bywały końce świata, ale ten na warmińskiej ziemi zapowiadają niosące się po polach smętne krowie pieśni. Łukasz Staniszewski mitologizuje Warmię, jako chłopską krainę z pogranicza snu i jawy. Z jednej strony mamy trzeźwo (lub po wizycie w młynie wręcz przeciwnie) myślących gospodarzy ze wsi Skowycze przywiązanych do ciężkiej pracy, z drugiej świat pełen zabobonów, dyduków, diabłów i Jajożera co porywa dzieci. Miejscowy proboszcz Pieczonka marzy o rządzie nad duszami i o atłasowych butach ze złotą nitką. Racjonalistą jest wypoczywający we wsi lekarz Piechowicz, a czarami zajmuje się mieszkająca w lesie Baba. Jednak to na najbogatszym we wsi gospodarzu Bernardzie Wittenie spocznie odpowiedzialność za uratowanie tego mitologicznego świata przed nadchodzącą apokaliptyczną suszą. Witten wcale się nie garnie do roli zbawcy. Wręcz przeciwnie, wszystko i wszystkich ma głęboko w zakamarkach ujścia jelita grubego. On kocha tylko swoje łaciate krowy i dla nich jest gotów zrobić naprawdę wszystko. Bardzo mi się podobał początek książki. Zachwycił mnie ten świat z baśni osadzony w nieokreślonym czasie. Jednak apokaliptyczny chaos rwał całą dotychczasową narrację w strzępki z których trudno mi było poskładać ostateczny sens. Wierzę jednak w misję Bernarda Wittena czyniącego dobro ze złych skłonności. Zawsze to jakieś przesłanie.
Pan Książka - awatar Pan Książka
oceniła na 8 3 dni temu

Cytaty z książki Nic nie rośnie w blasku księżyca

Więcej
Torborg Nedreaas Nic nie rośnie w blasku księżyca Zobacz więcej
Torborg Nedreaas Nic nie rośnie w blasku księżyca Zobacz więcej
Torborg Nedreaas Nic nie rośnie w blasku księżyca Zobacz więcej
Więcej