My dwie, my trzy, my cztery

Okładka książki My dwie, my trzy, my cztery
Sarah Crossan Wydawnictwo: Dwie Siostry literatura młodzieżowa
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Apple and Rain
Data wydania:
2021-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-01-01
Data 1. wydania:
2014-08-14
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381502320
Tłumacz:
Małgorzata Glasenapp
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup My dwie, my trzy, my cztery w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

My dwie, my trzy, my cztery



książek na półce przeczytane 3294 napisanych opinii 130

Oceny książki My dwie, my trzy, my cztery

Średnia ocen
8,0 / 10
223 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16711
3155

Na półkach: ,

Powieść Sarah Crossan, „My dwie, my trzy, my cztery” , to literackie zjawisko, które wymyka się prostym klasyfikacjom. Napisana białym wierszem historia syjamskich bliźniaczek, Grace i Tippi, to jedna z najbardziej poruszających i intymnych opowieści o tożsamości, jakie kiedykolwiek powstały w nurcie literatury młodzieżowej. Moja ocena to mocne 8/10 – to książka, która fizycznie boli podczas lektury, ale jednocześnie leczy duszę, celebrując każdą minutę istnienia.

Grace i Tippi są zrośnięte w pasie. Mają oddzielne głowy, serca i płuca, ale dzielą wspólny dół ciała. Ich życie to nieustanny kompromis, taniec synchronizacji i walka o prawo do bycia postrzeganymi jako dwie odrębne jednostki, a nie jako medyczna ciekawostka. Fabuła nabiera tempa, gdy sytuacja finansowa rodziny zmusza dziewczyny do opuszczenia bezpiecznego nauczania domowego i pójścia do publicznego liceum. Tam muszą zmierzyć się z ciekawskimi spojrzeniami, okrucieństwem rówieśników, ale także z pierwszymi smakami przyjaźni i rodzącej się miłości.

Największy dramat zaczyna się jednak w sferze medycznej. Gdy zdrowie jednej z nich zaczyna podupadać, pojawia się pytanie, którego obie bały się przez całe życie: czy operacja rozdzielenia, dająca szansę na przetrwanie choćby jednej, jest aktem ratunku, czy morderstwem ich wspólnej tożsamości? Crossan po mistrzowsku buduje napięcie, skupiając się nie na technicznych aspektach medycyny, ale na emocjonalnym rozdarciu bohaterek, które nie potrafią wyobrazić sobie świata bez obecności „tej drugiej” tuż obok.

Forma: Poezja w prozie życia
Mocną stroną powieści jest jej unikalna forma. Zastosowanie wiersza wolnego pozwala autorce na ogromną kondensację emocji. Krótkie frazy, duża ilość światła na stronie i rytm tekstu sprawiają, że czytelnik wchodzi w głowę Grace (narratorki) niemal natychmiast. Ta forma idealnie oddaje fragmentaryczność wspomnień, ulotność chwil i duszność sytuacji, w jakiej znajdują się bliźniaczki. Styl Crossan jest surowy, pozbawiony sentymentalizmu, a przez to niszczycielsko skuteczny w wyciskaniu łez.

Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to:

Indywidualność to stan umysłu: Dziewczyny uczą nas, że bycie sobą nie zależy od fizycznej niezależności, lecz od wewnętrznej siły i odrębności myśli.

Czas jest jedyną prawdziwą walutą: Najważniejszą lekcją jest celebracja „teraz”, ponieważ nikt nie ma gwarancji na „jutro”, zwłaszcza w obliczu kruchego zdrowia.

Empatia zamiast litości: Powieść zmusza do refleksji nad tym, jak traktujemy osoby z niepełnosprawnościami – jako obiekty współczucia czy jako partnerów do rozmowy.

Książka została przeze mnie wysoko oceniona za brawurowy pomysł i fenomenalne wykonanie. To literatura, która zmienia sposób patrzenia na drugiego człowieka. Brakujące dwa punkty wynikają z pewnej schematyczności wątków pobocznych (problemy finansowe rodziców, alkoholizm ojca), które wydają się nieco zbyt typowe dla literatury Young Adult. Niemniej jednak, finałowa część książki jest tak emocjonalnie druzgocąca, że wymazuje wszelkie drobne niedociągnięcia.

„My dwie, my trzy, my cztery” to poemat o miłości siostrzanej, która przekracza granice biologii. Sarah Crossan napisała książkę, po której trudno wrócić do normalności, bo nagle fakt, że możemy odejść od kogoś w dowolnym kierunku, wydaje się niewiarygodnym przywilejem.

Powieść Sarah Crossan, „My dwie, my trzy, my cztery” , to literackie zjawisko, które wymyka się prostym klasyfikacjom. Napisana białym wierszem historia syjamskich bliźniaczek, Grace i Tippi, to jedna z najbardziej poruszających i intymnych opowieści o tożsamości, jakie kiedykolwiek powstały w nurcie literatury młodzieżowej. Moja ocena to mocne 8/10 – to książka, która...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

477 użytkowników ma tytuł My dwie, my trzy, my cztery na półkach głównych
  • 245
  • 232
96 użytkowników ma tytuł My dwie, my trzy, my cztery na półkach dodatkowych
  • 45
  • 13
  • 12
  • 10
  • 5
  • 5
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Sarah Crossan
Sarah Crossan
Irlandzka pisarka, do tej pory tworzyła dla młodszego odbiorcy. Obsesja…, jej powieściowy debiut, została nominowana do Irish Post Award i doceniona przez czytelników i krytyków.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chłopiec znikąd Katherine Marsh
Chłopiec znikąd
Katherine Marsh
Wpierw chciałam wam zakomunikować, że kupując tą książkę, wspieracie działania Polskiej Akcji Humanitarnej na rzecz uchodźców. Wchodząc w świat z książki musicie wiedzieć, że początek jest trochę smutny i przypominał mi sceny niczym z Titanica. Następnie przechodzimy do dalszego czasu i opowieści dwóch różnych chłopców. Jednym z nich jest Max, trzynastoletni chłopiec, który przeprowadził się wraz z rodziną do Brukseli. Podstępem ojciec przekonał go, że to krótkotrwałe rozwiązanie. Totalnie nie potrafi odnaleźć się w szkole, gdyż jakby nie interesuje nikogo to, że nie mówi w ich języku. Ten problem staje się być mocno dokuczliwy, gdyż dzieci z niego szydzą, robią mu głupie kawały i jedynie później może liczyć na pomoc pewnej dziewczynki. W drugiej opowieści poznajemy Ahmeda, którego losy odmieniła śmierć ojca. Zmuszony do ucieczki, padł ofiarą przemytników. Kiedy udało mu się uciec, wymęczony zachorował i ukrył się w pierwszym lepszym miejscu jaki odnalazł. Właśnie w piwnicy w której mieszkał Max z rodziną. To w jaki sposób pozyskuje jedzenie było bardzo wzruszające. ,,Może naprawdę mógłby wymyślić jakiś sposób, aby zapłacić tej rodzinie za jedzenie, które od nich wziął. Ale w głębi serca wiedział, że tylko szuka wymówek, aby zostać. Nie chciał już donikąd iść. Czuł się bezpieczniej, będąc nigdzie." Autorka pokazała nam też to miejsce od strony patroli. Zaglądali do wszystkich domów, kontrolowali mieszkańców, by tylko żaden uciekinier nie mógł się przed nimi schować. Tu w pewnym momencie Max odkryje nielegalnego lokatora i będzie chciał mu pomóc, ale sami zobaczymy, że nie będzie to takie proste. To, co się tam dzieje, jak traktują uchodźców przechodzi ludzkie pojęcie. Tak naprawdę nikt tam nie jest wolny. Cała historia pokazała, że ucieczka ze swojego kraju nie jest dla nikogo widzimisiem. Uciekają, bo życie ich do tego zmusza, tracąc po drodze wszystko i wszystkich, których znali i kochali. Ludzie z natury wolą oceniać innych nawet nie chcąc poznawać ich problemów. Autorka bardzo ładnie i wyraźnie pokazała każdą ze stron. Przejmującym piórem daje nam do myślenia. To moja pierwsza książka w takim temacie i powiem wam, że gorąco zachęcam dzieci od jedenastego roku życia, po tych starszych, nawet mających na koncie przeżycie połowy wieku, żeby przekonali się, czy warto myśleć tak jak wszyscy, czy może lepiej samemu wysuwać wnioski z własnych obserwacji.
przyrodazksiążką Przespolewska - awatar przyrodazksiążką Przespolewska
oceniła na 10 1 rok temu
Preskot Katherine Applegate
Preskot
Katherine Applegate Sara Olszewska
O twórczości Katherine Applegate słyszałam już jakiś czas temu, jednak do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po którąś z jej powieści. Teraz przyszła pora, by to zmienić, a mój wybór padł na Preskota, który tęsknym wzrokiem spoglądał już z półki w moją stronę. Czy ta historia okazała się dobra i godna polecenia? O tym w recenzji poniżej. Pewnego dnia w życiu Jacksona pojawił się on – Preskot. Trochę kot, trochę tygrys, trochę łasuch na fioletowe żelki. Kłopot w tym, że jest niewidzialny. Zjawia się w życiu chłopca akurat w momencie, kiedy w jego rodzinie pojawiają się poważne problemy — kłótnie rodziców szeptem, rosnące stosy rachunków na stole i wiecznie pusta lodówka nie są zapowiedzią pozytywnych zmian. Czy sytuacja Jacksona i jego rodziny ulegnie zmianie? Czy Preskot będzie miał na to realny wpływ? Pierwsze strony powieści wywołały we mnie różne emocje. Z jednej strony miałam świadomość tego, że jest to pozycja kierowana bardziej do młodszych odbiorców, ale z drugiej sam główny bohater wydał mi się aż za bardzo dojrzały, jak na swój wiek, przez co jego postać odrobinę kłóciła się w mojej głowie z myślą, że to historia opowiedziana oczami jeszcze dziecka. Mimo tego jednak nie uważam, że jest to słaba książka, a wręcz przeciwnie. Główny bohater został wykreowany bardzo ciekawie. Jackson to chłopiec, który bardzo poważnie podchodzi do otaczającego go świata — w jego pojmowaniu rzeczywistości nie ma miejsca na niewyjaśnione zagadki, a nauka jest kluczem do wszystkiego. Chłopiec nie do końca potrafi wyjaśnić sobie, dlaczego tak często spotyka Preskota i dlaczego postać ta zachowuje się tak, a nie inaczej. Czytanie o tym, jak postrzega swoich rodziców, ich decyzje czy też w jak racjonalny sposób podchodzi do życia, było naprawdę interesujące. Tytułowy Preskot to z pewnością równie ciekawa postać. Nie wiem, skąd u autorki pomysł na stworzenie takiego bohatera, ale jestem nim zachwycona. Przyznaję się bez bicia, że obecność zwierzaka skutecznie przyciągała moją uwagę i co więcej, wzbudzała coś na podobieństwo współczucia — podświadomie, nawet nie znając jeszcze dalszego ciągu tej historii, przeczuwałam już, co jego obecność może zwiastować. Pióro Katherine Applegate uważam za bardzo dobre. Choć historia kierowana jest do tych młodszych czytelników, to autorka za pomocą swoich umiejętności sprawiła, że i starsi poczują się usatysfakcjonowani lekturą tej pozycji. Bohaterowie są bardzo ciekawi, a sama historia... okrutnie poruszająca i na swój sposób trudna. Autorka ukazuje tutaj trudy życia dalekiego od wygodnego – tutaj bohaterowie muszą mierzyć się z problemami finansowymi, brakiem własnego kąta czy po prostu brakiem możliwości zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb. Preskot to z pewnością książka, która trafia wysoko w moim zestawieniu powieści dla młodych czytelników. To taki tytuł, którego lektura pozostawia w czytelniku pewnego rodzaju pustkę i sprawia, że chce się zrobić coś, cokolwiek, byleby pomóc głównym bohaterom. Jeżeli lubicie poruszające historie o mocy dziecięcej wyobraźni i poszukiwaniu nadziei, to ta z pewnością trafi w Wasz gust.
Inthefuturelondon - awatar Inthefuturelondon
ocenił na 7 1 rok temu
Stan splątania Roksana Jędrzejewska-Wróbel
Stan splątania
Roksana Jędrzejewska-Wróbel
Rodzice nie rozumieją swoich nastoletnich dzieci. To nie jest okrągłe zdanko, od którego wygodnie zacząć recenzję. Ba, szczerze chciałbym, żeby była to mądrość z działu psychologicznego w kolorowej gazecie albo chwytliwa uwaga rzucona w telewizji śniadaniowej. Niestety, to szczera prawda. Międzygeneracyjne antagonizmy to cecha procesu zastępowania jednego pokolenia przez inne. A jednak dziś młody człowiek jest szczególnie narażony na poczucie odrzucenia i bagatelizowanie własnych problemów. Roksana Jędrzejewska-Wróbel stawia pytania o powody takiego stanu rzeczy, odpowiedź zaś, której udziela książka Stan splątania, są z gruntu rzeczy oczywiste. Ale ujrzane oczami samych głównych zainteresowanych zyskują nagle wyraźności i doniosłości. Jest ich troje – wszyscy chodzą do ósmej klasy. Maria to perfekcjonistka i kujonka, która pogoń za sukcesem przypłaca zaburzeniami odżywiania i koniecznością uczęszczania na psychoterapię. Lena chce odciąć się od świata, by nikt już nie zwracał na nią uwagi. Miłosz realizuje się w szkole muzycznej, coraz częściej jednak czuje, że wiolonczela to nie jego wybór. Uwikłani w szarą, cokolwiek opresyjną codzienność, szukają siebie. Bo w rzeczy samej środowisko, w którym ci młodzi ludzie wzrastają, jest bardziej opresyjne niż niejeden zakład karny. Ich przestrzenią życiową jest nowo wzniesione osiedle, grodzone szlabanami i bramami na kod, gdzie każdy człowiek ma wydzieloną parumetrową enklawę zielonej trawy, pilnie strzeżoną przed oczami jemu podobnych „ludzi sukcesu”. Szkoła – oczywiście prywatna – stawia przede wszystkim na dyscyplinę, spełniając tym samym oczekiwania rodziców, by kształcić przyszłych geniuszy, a także mając na uwadze czysto merkantylny cel odnoszenia sukcesu w kolejnych rankingach. Wreszcie rodzice: ostatnie ogniwo systemu całodobowej przemocy psychicznej. Bezrefleksyjni, zafiksowani na własnych problemach, bagatelizujący trudności, z jakimi mierzą się ich dzieci, niewidzący świata poza ciasnymi normami i zasadami, które narzucili sobie sami. Reguły gry są proste: najpierw szalony bieg z pracy i do pracy, a potem „film, crossfit, domowa fauna, Netflix”, jak zwykł melorecytować Adam Zieliński. Dla dorosłych z twardym kośćcem jest to prawda równie niekwestionowana jak dla naszych przodków wieczorny pacierz, a nocny płacz do poduszki czy marnowanie każdej chwili z telefonem przy uchu to po prostu cena, jaką bezdyskusyjnie należy zapłacić. Nic zatem dziwnego, że chcą oni, by ich dzieci wpisywali się w ten sam schemat – w to samo wyobrażenie sukcesu okupionego szczęściem i zdrowiem psychicznym. Młodzi tymczasem jeszcze myślą, szukają, pytają i wątpią, choć nie potrafią do końca powiedzieć, co w tak prowadzonym życiu jest nie tak. W tym musi im pomóc ktoś z zewnątrz. Cała recenzja na stronie: https://www.zapiskizkultury.pl/roksana-jedrzejewska-wrobel-stan-splatania-zaplatani-w-doroslosc/
Zapiskizkultury - awatar Zapiskizkultury
ocenił na 8 4 miesiące temu
Lampka Annet Schaap
Lampka
Annet Schaap
"Lampka" to debiutancka powieść młodzieżowa holenderskiej pisarki i ilustratorki Annet Schaap. Piękna, baśniowa książka o niezwykłej dziewczynce, której dobre serce i wielka odwaga oświetlały wszystkich bohaterów. To ona była taką ciepłą iskierką niczym latarnia dla żeglarzy, dla marynarzy, by nie zbłądzili wśród niebezpiecznych skał podczas sztormów. Dziewczynka to Emilka zwana Lampką, bo jest właśnie takim promykiem, światełkiem mimo swojego bardzo trudnego życia. Jej mama, również o imieniu Emilia, bardzo chorowała i umarła. Lampka odczuwała jej brak, tęskniła i w swoich myślach rozmawiała z mamą, słyszała jej głos, jej podpowiedzi. Pomagała, jak tylko mogła swojemu kalekiemu ojcu. Mieszkali razem w domku obok latarni. Ojciec jest latarnikiem odpowiedzialnym za to, by zapalać i gasić światło, które musi się palić, nim zapadnie zmierzch. To dziewczynka zawsze je rozpala, bo ojcu bez jednej nogi, z roku na rok, jest coraz trudniej. Lampka co wieczór wspina się po sześćdziesięciu jeden stopniach wieży, otwiera zardzewiałe drzwiczki w osłonie soczewki, podpala knot, nakręca mechanizm. Najpierw było jej trudno, potem już bez trudu sobie radziła. Wszystko jednak zmieniło się jednej nocy, kiedy mała marzycielka zapomniała o zapałkach! Nadchodzi sztorm, nie ma zapałek, a przecież latarnia musi świecić. Mała pędzi przez wichry i burzę po zapałki do miasteczka i zdawać by się mogło, że zdąży, że już jest blisko, już wita się z latarnią. Niestety. Nie udaje się jej dotrzeć z koszyczkiem, porywa go wiatr. Jej samej ledwie udaje się przeżyć. Latarnia po raz pierwszy jest bez oświetlenia, co w konsekwencji powoduje, że przepływający nieopodal statek rozbija się o skały. Za karę oboje, i Lampka i jej ojciec - August Wodnik zostają rozdzieleni, muszą spłacić koszty rozbitego statku. Choć ojciec próbował ratować sytuację, tłumacząc szeryfowi, że to zepsuty mechanizm soczewki zawinił, jednak prawdomówna i uczciwa Lampka powiedziała, że to jej wina, to ona nie miała zapałek. Ojciec był wściekły, nawet ją uderzył z bezsilności, potem zawsze już będzie tego żałował. Emilka trafia do Czarnego Dworu, w którym ma spędzić aż siedem lat pracując dla właściciela domu - Pana Admirała, który obecnie przebywa na morzu. W domu wita ją Marta, która zajmuje się całą wielką posiadłością. Jest też syn Marty Lenny - niepełnosprawny intelektualnie, ale bardzo wrażliwy chłopak, który bardzo lubi wycinać skrawki gazety oraz inny pomocnik - stolarz, ogrodnik o imieniu Nick. Niezbyt dużo tej służby na tak wielki dom, może też i z tego powodu, że w tym wielkim domu na górze w wieży mieszka potwór, którego wszyscy się boją. Nie bał się go tylko kamerdyner Józef, który niestety zmarł. Lampka szybko pojęła co ma robić, jak sprzątać. Sprzątała i czyściła, była pilna i dokładna, ale coś ją przywoływało na górę do wieży, ponieważ z niej był najlepszy widok na rozciagający się przez okno bezkres morza i latarnię, w której siedział zamknięty ojciec. Bardzo za nim tęskniła. Nie wystraszyła się potwora. Poznała, że to chłopiec równy jej wiekiem. Żaden potwór, chociaż mógł być tak postrzegany dlatego że ma zrośnięte nogi jak syrena. Ma na imię Edward. Chował się od zawsze pod łóżkiem tego wielkiego pokoju na wieży. Poznawał świat, ale tylko z książek, i z opowieści Józefa. Tęsknił za swoim pływającym surowym ojcem. Bardzo chciał być godnym synem, sprostać oczekiwaniom i wymaganiom, jakie stawiał mu ojciec. Tak zaczęła się niezwykła przyjaźń między trójką dzieci, bo Lenny, syn Marty, też spędzał z Lampką i chłopcem Rybą dużo czasu. Pomagał w opiece, w kąpielach chłopca. Ileż tam było przekomarzania się ze strony "panicza Edwarda" - wyniosłego, rozkazującego względem "wiejskiej bezrozumnej dziewczyny". Ciężko mu było ją znieśc, był przyzwyczajony do swojej samotności, ciemności, wyobcowania. Lampka nie umiała pisać ani czytać, co go irytowało. Nie była w jego oczach zbyt błyskotliwa, lecz miała wielką odwagę i bogate, wrażliwe czyste serce, które kruszyło wiele zła. Samo to, że nie poddała się po tym wszystkim co ją w życiu spotkało, nie lękała się "potwora" z wieży, nie odeszła mimo, że początki, były naprawdę bardzo trudne, a rybi chłopiec nieuprzejmy i obcesowy. Oswajanie się trochę trwało. Lampka dała chłopcu radość i światło, promienie słońca, wyciągnęła go ze świata ciemności na świeże powietrze. Zmajstrowała wózek, żeby go zabrać na zewnątrz. To były naprawdę piękne momenty książki, kiedy spędzali razem czas, poznawali swoją historię. Edward uczył Emilkę czytać i pisać. To było dla mnie bardzo wzruszające. Ta walka obojga dzieci o ojcowską uwagę i miłość, chęć pokazania siebie z jak najlepszej strony w oczekiwaniu na pochwałę. Książka jest bardzo mądra, pouczająca. Spotykamy problemy dotyczące osierocenia, samotności, inności, wyobcowania, strachu, kalectwa, odrzucenia, pijaństwa. Mieszają się realne, ważne problemy i postacie z baśniowymi wykreowanymi przez autorkę. Prawdziwe osoby, jak Marta i jej syn Lenny tworzą świat realny, a syreny i inne "dziwolągi" są elementem nadającym koloryt fantazji. Pośrodku nich jest Lampka - rezolutna, fajna, odważna dziewczynka, która nigdy się nie poddaje. Lampka uczy nas bezinteresownej pomocy, porusza serce. Biegniemy razem z nią po "ogień" dla latarni i razem z nią uczymy się liter i pomagamy chłopcu. Emilka kocha i wybacza, pracuje ciężko, bo chce wrócić do ojca. A opieka nad rybim chłopcem wypełnia jej czas. W Edwardzie zachodzą przemiany, wychodzi ze swojego "szklanego ukrytego świata". Wszystko z pomocą i wiarą w niego niezwykłej koleżanki. Bardzo polecam tę książkę mlodszym i starszym dzieciom, jest ciekawa, ładnie wydana, szybko się czyta, ma piękne ilustracje. Warto. Serdecznie pozdrawiam. Miłej lektury :)
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na 9 1 rok temu
Kwiat wiśni i czerwona fasola Durian Sukegawa
Kwiat wiśni i czerwona fasola
Durian Sukegawa
Książka opowiada o Sentaro, chłopaku z trudną przeszłością, który pracuje w sklepiku z dorayaki (są to tradycyjne naleśniki nadziewane słodką pastą z czarwonej fasolj). Niestety interes się kiepsko kręci - mało klientów, jedzenie nie jest wybitne, a długi mężczyzny wciąż niespłacone. Wszystko się zmienia, gdy pewnego dnia próg sklepu przekracza staruszka Tokue. Kobieta zaczyna uczyć Sentaro jak przyrządzić te pyszności. Lecz w świecie wciąż istnieje mrok, który niszczy dopiero rozpoczętą przyjaźń! Czy relacja bohaterów będzie w stanie przetrwać próbę? Jak wspominałam - rzadko kiedy zdarza mi się, by jedno zdanie mogło oddać istotę książki, ją podsumować. Lecz tym razem zdanie rozpocznające opis: "Słodko - gorzka opowieść o życiu i naleśnikach", idealnie pokazuje czym ta historia jest. A jest o trudach życia, uprzedzeniach. O pięknie świata podczas nauki robienia nadzienia, o uroczych momentach, gdy różne pokolenia potrafią się zrozumieć. Ale pokazuje też tę mroczną stronę ludzi pełną uprzedzeń, braku zrozumienia , braku chęci do egzystowania. Nie będę tutaj opisywać wszystkiego, co spotkało bohaterów książki, bo nie o to tu chodzi. Chcę by każdy zainteresowany sam sięgnął po tę opowieść, bo warto. Daje dużo do myślenia nad celem w życiu. Uświadamia, że każdy z nas po coś egzystuje na tym świecie, nic nie jest bez przyczyny. Lecz uczy pokory - możemy wściekać się na los za wszystko, ale to od nas zależy jak będziemy postępować, bo my w pewien sposób kontrolujemy nasze życie i tylko my możemy zaakceptować to, co nam się przytrafiło. Książka wzrusza (kilka razy płakałam), przypomina, że każdy po coś istnieje, zostawia z masą refleksji o życiu, celu, końcu drogi. Jedyne co teraz zostało mi do przekazania - gorąco polecam, bo warto
zaczytana_mela - awatar zaczytana_mela
oceniła na 7 11 dni temu
Między mną a czereśnią Paola Peretti
Między mną a czereśnią
Paola Peretti
Jedna mała plamka przysłania mi cały świat, ona mi wszystko odbiera... "Między mną a czereśnią" to opowieść o dorastaniu w świecie, który stopniowo gaśnie. Paola Peretti prowadzi czytelnika przez doświadczenie utraty wzroku, ale jeszcze mocniej, przez poczucie zagubienia wśród dorosłych, ich niejednoznacznych słów, gestów i decyzji. To książka o próbie poukładania rzeczywistości jak puzzli, które uparcie nie chcą do siebie pasować. Dorosłość w tej historii przypomina życie w ciemności  pełne tajemnic, niedopowiedzeń i sprzecznych sygnałów. Podobnie jak postępująca choroba odbiera jej obrazy, tak świat dorosłych odbiera jej poczucie bezpieczeństwa. Czereśnia staje się tu symbolem wszystkiego, co piękne, znane i utracone. Wschody słońca, barwy, detale świata. Z czasem przestają być dostępne dla oczu, ale nie znikają całkowicie. Zostają w pamięci, w dotyku, w zapachu. „Zostaje mi ją tylko czuć” - to zdanie mogłoby być mottem tej książki. Peretti pokazuje, że kiedy jeden zmysł zawodzi, inne uczą się świata na nowo, a życie, choć inne, wciąż trwa. To poruszająca, cicha, a jednocześnie bardzo intensywna opowieść o stracie i adaptacji. O nauce chodzenia po ciemku, dosłownie i metaforycznie. O bólu pożegnania z tym, co było oczywiste, i o odwadze, by mimo lęku iść dalej. "Między mną a czereśnią" nie daje łatwych odpowiedzi, ale uczy wrażliwości, na siebie, na innych i na świat, którego nie zawsze da się zobaczyć, ale który wciąż można poczuć.
Kinga - awatar Kinga
oceniła na 8 2 miesiące temu
Szkoła bohaterek i bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem Przemysław Staroń
Szkoła bohaterek i bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem
Przemysław Staroń
Czy wiecie, że każdy może zostać bohaterką czy bohaterem. Uzmysłowiła mi to książka „Szkoła Bohaterek i Bohaterów” Przemka Staronia. Autor przywołuje historie znanych postaci z książek i filmów. Pisze między innymi jak sobie radzić z życiowymi wyzwaniami, jak również, że każda emocja ma znaczenie. Wspomina na przyklad o Percym Jacksonie, o dyslektycznym nadpobudliwym chłopcu, mającym kłopoty z koncentracją. Percy, rzeczywiście jest inny, dowiaduje się, że jest synem boga Posejdona. Gdy wreszcie trafia do obozu herosów spotyka inne dzieci bogów olimpijskich. Rozmowa z jednym z nich stanowi dla niego punkt przełomowy. Dowiaduje się między innymi, że brak koncentracji wynika z tego, że widzi za dużo, ma bardziej wyczulone zmysły niż inni śmiertelnicy. Staroń na podstawie tej historii uzmysławia nam, że często, to co jest w nas słabe, staje się źródełem sukcesu,mocy. Autor w tym rodziale przywouje również wybitne umysły Alberta Einsteina czy Thomasa Edisona, nie byli oni prymusami, a ich geniusze objawiły się dużo później. Może przedwodnią myślą tych historii niech będzie, to, żeby się nigdy nie poddawać. Kto wie kiedy objawi się w nas geniusz i trafimy na poddatny grunt dla naszego umysłu:) Czy naprwdę istnieją brzydcy ludzie? Ocenianie drugiego człowieka, nie mówi o ocenianym, tylko o tym, kto ocenia o jego kompleksach. „ Cokolwiek mówimy o innych, bardzo często mówimy o samych sobie”. Bohaterem tego rozdziału jest Auggie, z filmu „Cudowny chłopak”, wie on, że zawsze będzie oceniany przez pryzmat swojego nieestetycznego wyglądu.Jest z tym pogodzony. Jednak pewnego razu, będąc w stołówce przysiada się do niego Summer „-Dlaczego usiadłaś ze mną? A ta odpowiada wprost: Bo chcę mieć w koncu miłych przyjaciół” :) W tym momencie wygląd traci swoją moc,a ważniejsze okazuje się SERCE. W rozdziale tym znaczenia nabierają słowa Lisa z „Małego Księcia” - „Dobrze widzi się tylko sercem”. Gust zmienia się w zależności od sytuacji. A"(...) ranią, krzywdzą, upokarzają nas ci, którzy nie mogą sobie poradzić z własną frustracją." Każdy z nas ma inny temperament, osobowość i charakter. Dla każdego fajne jest coś innego. Bohaterka autorki Christelle Dabos, Lustrzanna, pokazuje, że po prostu nie koniecznie trzeba uwielbiać czas spędzany z inymi ludzmi. Nie każdy jest ekstrawertykiem. Każdy za to ma inny stopień pobudzenia wewętrznego. Otóż introwertyk pisze autor, jest pełen bodzców płynących z własnego organizmu. Ekstrawertyk ma niski poziom pobudzenia wewnętrznego i dlatego potrzebuje więcej bodzców z zewnątrz. Introwertyk nie boi się ludzi, potrzebuje po prostu mniej towarzystwa. Dla każdego z nich/nas jest miejsce w świecie. Dowiadujemy się jeszcze, że ten podział nie jest czarno - biały, że ludzi cechuje również ambiwersja. Świetnym przykładem ambiwertka wymienionym książce jest mój ulubiony bohater Włóczykij z Doliny Muminków. Jesienią wyrusza w samotną wędrówkę, by wiosną powrócić i przeżywać chwile ze swoimi przyjaciółmi Boimi się wszyscy, nie znam dziecka czy dorosłego, który nie odczuwał by lęku. Świetną receptą na radzenia sobie z lękiem serwuje Lupin uczniom III rocznika Hogwardu. Bohaterowie dowiadują się, że w szafie znajduje się bogin, upiór. Nikt nie zna jego kształtu ani wyglądu, dopiero, gdy bogin wychodzi z ukrycia przybiera postać, dostosowaną do osoby, która ma z nim styczność. Dla Rona cierpiącego na arachnofobię przybrał postać pająka. Weasleya jednak nie dopada pająk ponieważ ochroniło go zalkęcie obronne Lupina. Polegało ono na tym, że zmieniało przeistoczonego w nasz największy strach, bogina w coś śmiesznego, w tym przypadku na odnóżach pająka pojawiły się wrotki. Wychodzi na to, że tym co najbardziej niweluje lęk jest śmiech drodzy Bohaterowie. W końcu często, to czego się boimy jest absurdalne, niedorzeczne i śmieszne, na przykłąd potwór w ciemnym pokoju, który zniknie, gdy tylko pojawi się światło. To właśnie znaczy obronne zaklęcie RIDDIKULUS, użyte przez nauczyciela. W końcu lęk wprowadza nas w stan absolutnej powagi i napięcia. Niestety, zagrożenia też bywają poważne i ich nie należy bagatelizować, a tylko od razu porozmawiać o nich z dorsosłymi. Każde emocje, nasze uczucia informują nas o tym co jest dla nas ważne. Nasza psychika jest złożona i często nas zaskakuje. Istotne jest, żeby, poznawać i uczyć się siebie. Poznaj samego siebie - mówi wyrocznia w Delfach.Natomiast sekretem uporania się z tym, co negatywnie rozsadza nas od środka jest pogodzenie się z danym uczuciem, dowiadujemy się z książki. Emocje należy traktować zupełnie serio. Poznać machanizmy ich działania. W końcu emocje są naszymi supermocami zauważa Staroń. Akceptacja, nie walka, dopuszcza miejsce dla danej emocji, co pozwala na jej racjonalizację. Warto wtedy wypowiedzieć, co się czuje lub porozmawiać z kimś bliskim. Ważne jest również to, że w momencie akceptacji emocji, przestajemy z nią walczyć i otwiera się przed nami masa możliwości radzenia sobie z nią i alternatywy usunięcia powodów, które ją wywołały. A jeszcze,co ważne:– chłopaki też płaczą. Przemsyłąw Staroń psycholog, nauczyciel etyki i filozofii przypomina również, że „Radość dzielona, jest radością podwójną. Ból dzielony jest bólem o połowę mniejszym”. Bohaterowie jeteście silni, wspaniali, mądrzy i zawsze dacie sobie radę! Trzymajcie się dzielnie. A jeśli coś was przerasta bez żadnych wahań przedstawcie temat rodzicom, bliskim, nauczycielom i pedagogom. Uczmy się rozmawiać, to wielka sztuka! Przemysław Staroń(nauczyciel roku 2018) napisał książkę między innymi o miłości, o nadziei, o lęku, o złości,o porażkach oraz o inności. Z którą sam musiał się mierzyć. Nie zdołałam opisać Wam wszystkich rozdziałów i szczegółów, zapraszam do zapoznania się z książką. Może odnajdziecie tam cenne wskazówki dla siebie. Książka jest skierowana zarówno dla młodzieży jak i dorosłych.Serdecznie polecam. Jest jeszcze druga część.❤️
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 9 1 miesiąc temu

Cytaty z książki My dwie, my trzy, my cztery

Więcej
Sarah Crossan My dwie, my trzy, my cztery Zobacz więcej
Sarah Crossan My dwie, my trzy, my cztery Zobacz więcej
Sarah Crossan My dwie, my trzy, my cztery Zobacz więcej
Więcej