rozwiń zwiń

Miasto nocą

Okładka książki Miasto nocą
Agnieszka FrączekMagdalena Kozieł-Nowak Wydawnictwo: Wydawnictwo Literatura literatura dziecięca
48 str. 48 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2016-08-20
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-20
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376724614
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miasto nocą w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miasto nocą

Średnia ocen
8,0 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1050
658

Na półkach: , ,

Świetnie napisana, pięknie zilustrowana i niezwykle ciekawa historia o tym co dzieje się w nocy. Jestem nią tak samo mocno zauroczona jak mój 5-letni chrześniak. Mojej 3-letniej bratanicy również bardzo spodobał się ten tytuł. Kiedyś usłyszałam, że dobra książka dla dzieci to taka, przy której dobrze będzie się bawić również dorosły, i "Miasto nocą" to potwierdza. Gorąco polecam ten tytuł!

Świetnie napisana, pięknie zilustrowana i niezwykle ciekawa historia o tym co dzieje się w nocy. Jestem nią tak samo mocno zauroczona jak mój 5-letni chrześniak. Mojej 3-letniej bratanicy również bardzo spodobał się ten tytuł. Kiedyś usłyszałam, że dobra książka dla dzieci to taka, przy której dobrze będzie się bawić również dorosły, i "Miasto nocą" to potwierdza. Gorąco...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

51 użytkowników ma tytuł Miasto nocą na półkach głównych
  • 33
  • 16
  • 2
11 użytkowników ma tytuł Miasto nocą na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Miasto nocą

Inne książki autora

Okładka książki 12 opowieści o przyjaźni. Polscy autorzy o tym, jak tworzyć dobre relacje Liliana Bardijewska, Liliana Fabisińska, Agnieszka Frączek, Emilia Kiereś, Anna Onichimowska, Marcin Pałasz, Eliza Piotrowska, Tomasz Plebański, Anna Sójka, Aleksandra Struska-Musiał, Barbara Supeł, Kazimierz Szymeczko
Ocena 9,4
12 opowieści o przyjaźni. Polscy autorzy o tym, jak tworzyć dobre relacje Liliana Bardijewska, Liliana Fabisińska, Agnieszka Frączek, Emilia Kiereś, Anna Onichimowska, Marcin Pałasz, Eliza Piotrowska, Tomasz Plebański, Anna Sójka, Aleksandra Struska-Musiał, Barbara Supeł, Kazimierz Szymeczko
Okładka książki Świąteczne opowiadania Agnieszka Frączek, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Małgorzata Korbiel, Marcin Mortka, Marcin Przewoźniak, Katarzyna Ryrych
Ocena 8,0
Świąteczne opowiadania Agnieszka Frączek, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Małgorzata Korbiel, Marcin Mortka, Marcin Przewoźniak, Katarzyna Ryrych
Okładka książki 12 supermocy. Polscy autorzy o tym, jak budować poczucie własnej wartości Liliana Bardijewska, Anna Czerwińska-Rydel, Liliana Fabisińska, Agnieszka Frączek, Emilia Kiereś, Małgorzata Kur, Anna Onichimowska, Marcin Pałasz, Eliza Piotrowska, Anna Sójka, Aleksandra Struska-Musiał, Kazimierz Szymeczko
Ocena 8,9
12 supermocy. Polscy autorzy o tym, jak budować poczucie własnej wartości Liliana Bardijewska, Anna Czerwińska-Rydel, Liliana Fabisińska, Agnieszka Frączek, Emilia Kiereś, Małgorzata Kur, Anna Onichimowska, Marcin Pałasz, Eliza Piotrowska, Anna Sójka, Aleksandra Struska-Musiał, Kazimierz Szymeczko
Agnieszka Frączek
Agnieszka Frączek
Doktor habilitowany językoznawstwa, germanistka i leksykograf. W książkach dla najmłodszych popularyzuje wiedzę o współczesnej polszczyźnie. Pisze m.in. o homonimach (Kanapka i innych wierszy kapka) i homofonach (Jedna literka, a zmiana wielka) czy przysłowiach (Gdzie przy słowie jest przysłowie). W wierszach opowiada o kulturze słowa i rozprawia się z błędami językowymi (Byk jak byk, Złap byka za rogi). Stworzyła także serię książek logopedycznych. Jest laureatką nagrody Edukacja 2008, wyróżnienia Duży Dong przyznawanego przez Polską Sekcję IBBY oraz nagrody im. Marii Weryho-Radziwiłłowicz, a w 2019 roku otrzymała tytuł Ambasadora Polszczyzny Literatury Dziecięcej i Młodzieżowej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wczoraj, dzisiaj, jutro Grzegorz Kasdepke
Wczoraj, dzisiaj, jutro
Grzegorz Kasdepke
"Dlaczego Jutro wciąż się spóźnia? (...) Wczoraj musi przepadać jak kamień w wodę, a Dzisiaj zostawiać po sobie tak wielki bałagan?" Z niecierpliwością czekam na każdą książkę Pana Grzegorza; nie ukrywam od lat, że należy On do grona moich ulubionych autorów, zwłaszcza jeśli chodzi o rodzimy rynek. Wbić się w niszę, jaką jest literatura dziecięca to naprawdę trudna sztuka, a pozostać w tym klimacie na piedestale, to już nie lada wyczyn. Panu Grzegorzowi się to udaje, nie dość, że nie osiada na laurach, to wręcz przeciwnie - wciąż podnosi poprzeczkę. Przekazać najmłodszym wiedzę z zakresu emocji, codzienności; by wytłumaczyć im niektóre aspekty życia - to wyzwanie, ale jeśli mamy pod ręką tak wspaniałego pisarza, który służy pomocą w każdym temacie - rozmowa z dzieckiem nie będzie już tak trudna ;). W najnowszej książce mojego ulubionego autora "Wczoraj, dzisiaj, jutro" skupiamy się na czasie; na przeszłości z Wczoraj, teraźniejszości z Dzisiaj i przyszłości z Jutrem. Mała dziewczynka nie chce posprzątać bałaganu w pokoju i zastanawia się, kto jest za to odpowiedzialny; w konkluzji dochodzi do wniosków, iż to właśnie czas jest winien jej niedopatrzeniu. Czemu Wczoraj nie chce uprzątnąć tego co po sobie zostawia, gdy nagle pojawia się Dzisiaj i jest już za późno, dlaczego tak wolno przychodzi Jutro, które dźwiga na plecach to, co należało zrobić Wczoraj i Przedwczoraj? Grom filozoficznych rozmyślań o mocy upływającego czasu, przedstawionych w przystępnej formie. Dla małych nieporządnickich, którzy zrozumieją sens sprzątania, oraz dla rodziców, którzy mogą uświadomić sobie jak prędko biegnie dzień za dniem. "Przez okno gramoliło się właśnie Dzisiaj. Drabinę ze słońca oparło o parapet". Wspaniała historia pokazuje wartość codzienności dziecka dzielonej z rodzicami; nauka samodzielności, rozumienie trudnych pojęć takich jak Wczoraj, Dziś i Jutro; że teraźniejszość to zawsze Dziś, przeszłość to nigdy Jutro, a przyszłość to niestety już nie Wczoraj. Gdy czasem zastanawiasz się co i jak wytłumaczyć najmłodszym - masz na to gotowy przepis, w ciekawej formie. Książka została opatrzona ilustracjami Diany Karpowicz - oszczędna kolorystyka: żółty, czerwony, fioletowy, biały i czarny - nie wprowadzają oczopląsowego zamieszania; jest przejrzyście, estetycznie i klarownie. Jeśli mam być szczera, to chyba pierwsza ksiązka, która kradnie serce ilustracjami, tak od razu, jaką czytałam - mogę tylko pozazdrościć autorce kreski takiego talentu. Połączenie wartościowej treści z pięknymi obrazami - istna uczta dla każdego wymagającego Czytelnika, zarówno tego najmłodszego, jak i starszego, który temu najmłodszemu ma coś do przekazania. Całość to ciekawa przygoda, dobrze wydana i dopracowana: tak jak wspominałam już kiedyś, jestem książkową sroką - uwielbiam, gdy Wydawnictwo staje na głowie, by publikacja była piękna, dobrze oprawiona; i tu to mamy, jak chociażby matowy, sztywny papier, idealny dla dziecięcych rączek, by zaraz go nie pomiąć ;). Reasumując: Panie Grzegorzu, wielki ukłon w Pana stronę, zresztą Pan wie, że jestem Pana fanką i jestem dumna, iż takie książkowe perełki mam na swojej półce, z racji wykonywanego przeze mnie zawodu, jak i faktu, iż już w przyszłości będę wiedzieć, co i jak przekazywać swoim dzieciom. Polecam tę książkę (jak i każdą inną Pana Kasdepke) każdemu. Mogę o niej powiedzieć naprawdę bardzo mało. Wspaniała. Świetna. Mistrzowska. Całość recenzji na: http://wirtualnaksiazka.blogspot.com/2016/10/wczoraj-dzisiaj-jutro-grzegorz-kasdepke.html
Aśka Rysiewicz - awatar Aśka Rysiewicz
ocenił na 8 9 lat temu
Jakie to szczęście, że cię znalazłem Guido Van Genechten
Jakie to szczęście, że cię znalazłem
Guido Van Genechten
Są takie książki, które od razu, na pierwszy rzut oka nam się podobają. Wystarczy zerknąć i już wiemy, że ta będzie fajna. Ja tak miałam z tym oto opowiadaniem. Przeglądając ofertę wydawnictwa Adamada podobały mi się chyba wszystkie, ale ta jedna wyjątkowo przykuła moją uwagę. Sama nie wiem dlaczego. Po prostu czułam, że jest dla nas stworzona. Dlatego bardzo, ale to bardzo się cieszę, że trafiła ona do nas i miałam okazję przekonać się czy i tym razem przeczucie mnie nie zawiodło. Czy rzeczywiście jest tak fajna jak mi się wydawało? Już Wam piszę. Bohaterem tego króciutkiego opowiadania jest Kicek. Młody i bardzo rozbrykany zajączek, który codziennie spędzał dokładnie tak samo dzień. O świcie siadał i wpatrywał się w dal, a potem... kicał to tu to tam. Nie wiedział nawet sam dlaczego, co go do tego skłaniało. Po prostu czuł, że musi to robić, stale musi się ruszać i brykać. Zazwyczaj podążał za swoim noskiem. To on prowadził go w te wszystkie niezwykłe miejsca, wskazywał drogę do jego ulubionych przysmaków. gdy tylko Kicek zgłodniał. A gdy już wreszcie jego brzuszek był pełniutki zajączek odpoczywał pod jodłą, by po drzemce móc znów wrócić do swojego kicania. I tak ten słodki szarak spędzał cały dzień. Aż pewnego razu... nosek naszego Kicka nie zaprowadził go do grządki z pysznymi słodkimi marchewkami, lecz do miejsca, gdzie spotkał kogoś bardzo interesującego :) Ale ciii... I tak za dużo już Wam zdradziłam... ;) To bardzo króciutkie opowiadanie jest naprawdę przesłodkie. To taka malutka historyjka o miłości dwóch uroczych zwierzaczków. Wiem, że szaleję teraz z tymi zdrobnieniami, ale myśląc o tej książce czuję, że wszystko w niej jest takie słodziutkie, puszyste, przyjemnie, cieplutkie itp. Może dlatego, że autor wybrał sobie na swoich głównych bohaterów takie urocze zwierzaczki. A może dlatego, że to opowiadanie jest takie... romantyczne? Sama nie wiem. Podoba mi się jednak to, że całość utrzymana jest w takim ciepłym, przyjemnym nastroju. Że wszystko jest tu takie spokojne i błogie... Że tak cudownie czyta się tę historyjkę, a po skończeniu cieplej się robi w serduszku. Podoba mi się także szata graficzna tej lektury. Jest tu cała masa ślicznych ilustracji tego samego pana, który stworzył tę całą historię. Fajne jest to, że grafika ta jest na calutkich stronach. Nie jest tak, że obrazek jest umieszczony na kawałku strony a dalej jest tekst, tylko tutaj w zasadzie 100% całej lektury to ilustracje. A tekstu jest bardzo niewiele. Na pewno dla początkującego czytelnika to nie jest dobra wiadomość. Dziecko, które dopiero rozpoczyna przygodę z literaturą potrzebuje książeczki z dużą i czytelną czcionką. Tutaj niestety czytelna ona jest, ale grafika może nieco rozpraszać uwagę malucha. Ale jak dla takiego brzdąca jak moja Natalka, która jedynie siedzi mi na kolanach i przysłuchuje się takiej historii, duże ilustracje są w sam raz. Moje dziecko kocha takie właśnie publikacje i najczęściej właśnie po takie sięgamy. Istotna jest tu także wielkość tejże książki. Bo tak naprawdę zawsze mam kłopot, czy taki duży gabaryt zaliczyć do zalet czy wad danej publikacji. Z jednej strony to jest fajne. U mnie na przykład zarówno młodsza jak i starsza uwielbiają takie wielkie książki. Natalka ma kilka swoich ulubionych książeczek i zdecydowana większość jest właśnie taka ogromna. Z drugiej jednak strony złości mnie, że nie mam gdzie ich trzymać. Zazwyczaj regały i półeczki są zdecydowanie płytsze. Dlatego wciąż mam ten dylemat. Ale sama gdy tylko widzę takie duże lektury dla moich dziewczyn uśmiecham się od ucha do ucha. No nie oszukujmy się, fajne są! Dokładnie taka sama książka w mniejszym wydaniu nie robi na nas już takiego wrażenia. A jak cudownie z taką wielgachną książeczką wygląda taki mały smyk. Zawsze mi się to podobało... :) Ogólnie jestem zachwycona. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się ta lektura. Zarówno z wyglądu jak i treści. Historia jak już wcześniej wspomniałam jest naprawdę śliczna, a ilustracje cudowne. Trzeba przyznać, że wydawnictwo Adamada bardzo się stara, by ich książki wyglądały doskonale. Są solidnie wykonane z dbałością o każdy najdrobniejszy szczegół. I choćbym nie wiem jak bardzo się starła - nie znajdę w nich żadnych minusów. Ja jestem zakochana i naprawdę ani odrobinkę nie przesadzam. Podoba mi się, nawet bardzo! Zatem z czystym sumieniem ją Wam polecam :)
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na 10 9 lat temu
O chłopcu, który wpadł do książki Peter Carnavas
O chłopcu, który wpadł do książki
Peter Carnavas
To historia nieprzeciętna. To historia, która skłoni nas do zatrzymania się i do refleksji. To historia o szukaniu tego co w życiu najważniejsze. "O chłopcu, który wpadł do książki" będę długo pamiętać. Czytając ją po raz pierwszy, po ostatniej stronie miałam lekki "zawias". Czytając drugi raz zdałam sobie sprawę z wielu - jak dotąd pomijanych lub wypaczanych - kwestii w moim życiu. Lubię zaczytywać się w książki dla dzieci, ale nigdy nie trafiłam na tak mądrą, pouczającą i metaforyczną opowieść, która z jednej strony jest opisana w sposób krótki, łatwy i przyjemny, z drugiej jednak zostawia czytelnika w osłupieniu i z wieloma pytaniami, na które każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. Ta książka to uczyniła. Cała fabuła opiera się na życiu jednego bohatera -małego chłopca, który na przestrzeni całej książki staje się dorosły. Zmierzamy z nim świat, obserwujemy zwierzęta i przyrodę, podziwiamy piękno otaczającego świata, doświadczamy z nim cudownych chwil. Towarzyszymy mu w najpiękniejszych dniach w Jego życiu - podczas dorastania, ślubu, narodzin dzieci, wybudowania domu. Bohater dojrzewa i starzeje się na naszych oczach. Zadaje pytania o sens istnienia, ucieka na momencik, aby powrócić i docenić to co ma i czego dokonał. Cudowna, symboliczna, poruszająca serca, pokrzepiająca opowieść o dorastaniu, o samoświadomości, o rodzinie, przemijaniu i docenieniu najważniejszej wartości -ŻYCIA. Bogato i przejmująco ilustrowana, z krótkimi i mądrym hasłami. Można ją czytać i oglądać na okrągło i za każdym razem wyniesiemy z niej coś nowego i innego. Jestem pod wrażeniem tej opowieści. Będzie idealnym prezentem na święta dla dużego i małego czytelnika. Razem z dzieckiem można podjąć dyskusje na trudne, życiowe tematy, bo książka do tego skłania. Polecam opowieść "O chłopcu, który wpadł do książki" każdemu, kto w literaturze szuka czegoś więcej niż tylko blichtru i łatwych przekazów. Tu przekaz będzie emocjonalny i wartościowy.
Czesia - awatar Czesia
oceniła na 8 6 lat temu
O dzieciach, które kochają książki Peter Carnavas
O dzieciach, które kochają książki
Peter Carnavas
Przecudna minimalistyczna opowieść o niesamowitym potencjale, jaki może nieść za sobą książka. Głównym bohaterem jest wieloosobowy zespół - czteroosobowa rodzina. W skład ,której wchodzi mama, tata, synek Antek i córeczka Lusia. Jest też kolejny członek tej rodzinnej załogi pręgowany kotek oraz kurka i kogucik ,który pełni rolę budzika domowego. Rodzina jest biedna, nie posiada nawet zwykłego mieszkania ,że nie wspomnę o telewizorze czy samochodzie. Mieszkają w przyczepie samochodowej z kilkoma uszkodzonymi meblami, a jedynym środkiem lokomocji jest dla nich rower z przyczepką ,własnej roboty. Jedyną rzeczą ,którą mają na własność ,są hurtowe wprost ilości książek. Piętrzą się one, aż niemalże pod sam sufit miejsca zamieszkania. Służą już nie tylko do czytania ale np. do podtrzymania stolika w pionie, gdy ten ostatni ma jedną ułamaną nogę. Rodzina uwielbia czytanie i wolny czas spędza siedząc na stosie książek ,zatapiając się w lekturze. Przychodzi dzień, że książki wypełniają już całą przyczepę po sufit i trzeba samemu się ewakuować ,albo pozbyć się książek. Książki opuszczają dom rodzinny Antka i Lusi ,odwiezione na małej przyczepce rowerowej, pewnie kilkukrotnym kursem, do punktu skupu. Co się dzieje po opustoszeniu ich ,,mieszkania''? Czy wszystko jest jak zwykle? Opróżniona przestrzeń nie robi nic dobrego dla tej kochającej się rodziny. Powoli wszyscy zaczynają się od siebie oddalać. Co się zdarzy ,jak Lusia przyniesie pierwszą książkę z biblioteki do pustego domu? Czy rodzina wróci do siebie sprzed czasów ,,książkowego kataklizmu''? Czy jeszcze można wszystko naprawić? Przeczytajcie kochani tą cudowną opowiastkę ,korzystając z niemniej prześlicznych ilustracji. Książeczka stanowi bowiem także picture book. Piękne opowiadanie jest rozkoszą dla duszy , niosącym przesłanie ,że nie trzeba dużo posiadać ,aby rodzina mogła się kochać wzajemnie i rozumieć oraz to ,że książki scalają rodzinę. Myślę, że autorowi chodziło jeszcze o to ,że nie tylko same książki czytane przez wszystkich oddzielnie, ale wielkie wspólne czytanie robi wiele dobrego. I takiej rodziny nie jest w stanie nic rozdzielić, żadne przeciwności. Tak krótka, ale poruszająca książka pozostanie w pamięci na długo, długo...
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 3 lata temu
Poczytam ci, mamo. Elementarz matematyczny Beata Ostrowicka
Poczytam ci, mamo. Elementarz matematyczny
Beata Ostrowicka
Już nie raz wspominałam Wam, że mój starszak ma problemy z czytaniem, nauka idzie mu strasznie opornie i już teraz widzę, że język polski z pewnością nie będzie jego ulubionym przedmiotem. Za to wiem co z pewnością polubi, zresztą już lubi ;) Chodzi oczywiście o matematykę. Nikodem świetnie sobie z nią radzi, lubi liczyć, lubi robić zadania matematyczne, lubi uczyć się nowych rzeczy z tym tematem związanych i szybko mu to idzie. Dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok takiej książki! Musiałam ją mieć :) Elementarz matematyczny wydawnictwa Nasza Księgarnia to coś, co mam nadzieję, choć odrobinę sprawi, że Nikodem zacznie siadać do czytania z większym entuzjazmem niż dotychczas... Narazie robimy ku tej książce podchody ;) Tak naprawdę mój starszak nie ma kiedy czytać samodzielnie książek... Do szkoły chodzi na 11 i 12, lekcje kończy po 15 i po 16. Codziennie ma do czytania czytanki szkolne, które musi umieć czytać na kolejny dzień więc jego samodzielne czytanie ogranicza się praktycznie wyłącznie do dwóch lub trzech przeczytań danej czytanki... Męczy mnie to już, wyobraźcie więc sobie jak musi to męczyć moje dziecko... Po szkole obiad, czytanka, chwila zabawy, mycie, czytanka, kolacja i spać. Rano śniadanie, czytanka, chwila zabawy i do szkoły i tak w kółko. Nie mam serca wciskać pomiędzy to jeszcze dodatkowych książek więc Nikodem samodzielnie czyta naprawdę niewiele :( Mam nadzieję, że w wakacje trochę nadgonimy i że w przyszły rok szkolny będzie chodził do szkoły na rano i jednak trochę więcej czasu będzie na wszystko, bo narazie z dnia to ma naprawdę niewiele... Ale żeby nie było, że recenzję Wam w ciemno piszę, bo przecież sama napisałam, że książki tej dziecko moje nie przeczytało. Ja ją przeczytałam sama i dlatego mogę Wam co nieco o niej opowiedzieć :) Jakiś czas temu miałam okazję zaprezentować Wam już jeden "Elementarz" wydawnictwa Nasza Księgarnia. Dzisiejszy "Elementarz matematyczny" to wspaniała kontynuacja tego pierwszego. Oba są z cudnej serii "Poczytam ci mamo". Bohaterowie książki są tacy sami, a nawet jest ich jeszcze więcej ;) Zasadnicza różnica jest taka, że tamta książka była do nauki czytania, ta dzisiejsza jest idealna do zrozumienia i nauczenia się podstawowych rzeczy z matematyki choć wszystko to opisane jest w formie krótkich historyjek więc jak na elementarz przystało czytania także tutaj nie zabraknie ;) Antek, Lenka, Julek, Krzyś i Ada to piątka przyjaciół. W książce tej znajdziemy niedługie opowiadania opisujące różne wydarzenia z życia tych dzieciaków. Przeczytamy na przykład o tym jak Antek uczył swojego malutkiego brata Leonka liczyć i jak kuzyn Lenki mu w tym przeszkadza. Albo o tym jak Lenka szukała swojego zaginionego kotka Itka. I o tym jak piesek Ady znajdzie się w kalendarzu. To wszystko i jeszcze więcej znajdziemy w pierwszej części książki poświęconej liczbom od 0-9. Dalsza część książki to oczywiście znowu opowiadania z naszymi dziecięcymi bohaterami w rolach głównych. Tylko tutaj są już inne matematyczne zagadnienia wplątane w tekst :) Zbiory, mierzenie, figury geometryczne, jednostki długości, ważenie, dodawanie i odejmowanie, jednostki miary, orientacja przestrzenna, jednostki masy, odczytywanie temperatury, ułamki, kalendarz, jednostki objętości, liczby rzymskie, pieniądze, czas, mnożenie, liczby, pozycja cyfry - to wszystko w formie ciekawych historyjek z życia Lenki, Antka, Julka, Krzysia i Ady ;) Całość jest naprawdę ciekawa, naprawdę bardzo pomysłowa i naprawdę ogromnie mi się podoba. Choć tekstu jest tutaj sporo to książkę tą czyta się szybko. Jej treść jest bez wątpienia niezwykle pomocna w zrozumieniu wielu matematycznym zagadnień. Znajdziemy nawet trochę przykładów na to jak najłatwiej zrozumieć te wszystkie matematyczne cuda, które na pierwszy rzut oka wydawać by się mogły nie do ogarnięcia przez małą dziecięcą główkę. A jednak po przeczytaniu tych opowiadań okazuje się, że to wcale nie jest tak straszne i skomplikowane jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać ;) Na koniec napiszę Wam tylko jeszcze, że zarówno treść jak i wygląd tej książki niesamowicie mi się podoba i z czystym sumieniem polecam ją i dla młodszych i dla starszych dzieciaków, bo znajdziemy w niej wszystko, od nauki podstawowych cyfr do mnożenia i ułamków ;)
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na 9 9 lat temu
Bajka o drzewie Eliza Piotrowska
Bajka o drzewie
Eliza Piotrowska
Wiecie, co najbardziej uwielbiam w czytaniu dzieciom książek? To zaskoczenie, gdzie widać po dziecku że otwiera mu się umysł, poszerza perspektywa, na waszych oczach zaczyna rozumieć to, czego wcześniej nie kumało, lub na co nie zwracało dotychczas uwagi. W tych chwilach widzę, że WARTO! Ta książka, była dokładnie takim doświadczeniem. Moja mała córka oglądając ze mną książeczkę robiła tylko coraz większe oczy, i chyba odczuwała coś na kształt "należenia do czegoś wielkiego". Historia w książce jest prosta (ale nie banalna!). Przyglądamy się drzewom. Temu jak rosną, wydają odgłosy (np. liście w czasie deszczu) i są potrzebne zwierzętom. Drzewo się zmienia, gdy zmieniają się pory roku, zmienia się na przestrzeni dziesięcioleci. Ma środek i każde wygląda inaczej... Jeśli masz wyobraźnię, to spędzisz nad tą książką co najmniej pół godziny. Bo zwykłe drzewo można "zbadać" na setki sposobów. Tę książkę możemy "pokazać" dziecku i nic z tego nie wyniknie, ale jeśli przysiądziesz, przeczytasz i dopowiesz coś jeszcze, to zaserwujesz dziecku jedną z najważniejszych życiowych lekcji. Nie wiem dlaczego, ale czytając ten tytuł musisz zadbać o odpowiednią atmosferę przy lekturze, mam wrażenie że wtedy sens książki wybrzmi lepiej. Można po lekturze zrobić jakąś fajną, nowoczesną pracę plastyczną, bo historia jest naprawdę interesująca i można wykrzesać później z dziecka "trochę" więcej. Dałabym wyższą ocenę za większy format - jako książka dla 3-latka powinna być po prostu większa. Zwłaszcza, że przeczytana raz będzie potem brana do "analizy" częściej. Mam obawę, że za jakiś czas ten tytuł straci na wyglądzie na półce.
czytampowoli - awatar czytampowoli
ocenił na 8 6 lat temu
Słoń w autobusie? Patricia Cleveland-Peck
Słoń w autobusie?
Patricia Cleveland-Peck
Uwielbiam książki dla dzieci w twardych oprawach; są stabilne oraz dużo ciężej małemu szkrabowi pomiąć od razu okładkę ;). Co za tym idzie, na pewno taka książka posłuży dziecku dłużej, więc warto zwrócić uwagę na ten aspekt przy wyborze odpowiedniej lektury. Gdy publikacja się dziecku spodoba, będzie sięgało po nią częściej; im częściej, tym więcej śladów użytkowania książka będzie nosić, zatem twarda oprawa sprawdzi się świetnie! Lubię, gdy szczególną uwagę w książce dla dzieci zwrócono na ilustracje; dobrze jest, gdy są one przejrzyste, nakreślone wyraźną, charakterystyczną kreską, stonowane w kolorach (mocny misz-masz jaskrawych barw nigdy się nie sprawdza, a dziecko podobnie jak rodzic/opiekun dostaje oczopląsu), tematyczne, zabawne, przykuwające uwagę. Żadne dziecko nie przeczyta książki bez ilustracji; sama wiem z doświadczenia jak jest gdy czytam w przedszkolu bajkę. Praktycznie nikt jej nie słucha, bo każdy chce zobaczyć obrazki w książce ;). Ważne, by ilustracje cieszyły oko za każdym razem, gdy się zagląda do publikacji, by się nie "opatrzyły", by nie wiało nudą. Dbałość o szczegóły; zgodność z treścią, ciekawa i niebanalna konstrukcja - to jest to! Doceniam, gdy książka zapada w pamięć po przeczytaniu jej pierwszy raz; gdy będę chciała otworzyć ją ponownie z różnych powodów. A to żeby przeczytać jeszcze raz dany fragment, a to żeby zobaczyć konkretną ilustrację, a to żeby wykorzystać ją w kawałku bądź w całości do zajęć/rozmowy/przeczytania na dobranoc. Jeszcze ciekawiej jest, gdy książka zawiera rymy, bowiem wtedy wpada do pamięci bardziej niż proza... "Słoń w autobusie" ma WSZYSTKO, czego szukam w dobrej książce dla dzieci! Oryginalny pomysł na treść łączy się z wspaniałymi ilustracjami, a to tworzy naprawdę dobrą kompozycję, zapadającą w pamięć na dłużej. Kilkuwersowe wierszyki, opowiadające o przygodach zwierząt, pragnących jechać danym środkiem lokomocji (w każdym przypadku zupełnie niedostosowanym do pasażera z różnych powodów) tworzą całkiem zabawną opowieść dla każdego. Dziecko będzie chciało dowiedzieć się, jakie rozwiązanie znalazła autorka, rodzic będzie chciał uśmiechnąć się do siebie za każdym razem otwierając tę niezbyt obszerną, ale jakże bogatą książeczkę. Jeśli dziecko jest znudzone długimi baśniami i bajkami, ta lektura z pewnością będzie wspaniałą odmianą, okraszoną dobrym humorem i zabawną aurą samą w sobie. Polecam i trzymam na półce na honorowym miejscu ;). Więcej na www.wirtualnaksiazka.blogspot.com
Aśka Rysiewicz - awatar Aśka Rysiewicz
ocenił na 7 9 lat temu
Duch z butelki Eva Susso
Duch z butelki
Eva Susso
Poznaliście już w książce ,, Yeti’’ tego samego autora Evy Susso sympatyczną parę bohaterów Uno i Matiego. Dziś chłopcy powracają w nowej letniej odsłonie. Książeczka jest równie piękna jak poprzednia. Duży format, twarda oprawa. Zilustrowana tak samo nadzwyczajnie i w tym samym stylu jak ,,Yeti’’, przez Benjamina Chaud’a. Akcja zaczyna się tym, jak rodzeństwo cieszy się z zakupionych skarbów na pchlim targu , poprzedniego dnia. Bracia nabyli zachwycające rzeczy , a mianowicie stare zabawki jak helikopter, supermana, łuk, auto, książkę oraz tajemniczą niebieską butelkę o dziwnym kształcie. Z tych wszystkich nabytków butelka jest najbardziej intrygująca. Uno i Mati odkorkowują butelkę i wtedy dopiero zaczyna się dziać. Z sykiem i świstem oraz leśnym zapachem, z flaszki wylatuje ogromny duch. Przedstawia się jako strażnik cedrowego lasu, więziony w butelce przez 4000 lat. Ma na imię Humbaba. W podziękowaniu ,że chłopcy wyratowali go z tego więzienia proponuje spełnić trzy dowolne bez ograniczeń życzenia. Dzieci jak , to dzieci nie zastanawiają się nad istotą sprawy, że to tylko są trzy prośby do spełnienia i nic poza tym. Prowadzą Humbabę do swojego ogrodu , pokazują mu swój domek na kasztanowcu i wypowiadają pierwsze życzenie. Proszą by cały ogród był pełen ciastek i słodyczy. I za chwilę pierwsza ochota spełnia się na ich oczach. Babeczki, marcepanowa trawa, lizaki, bananowe pianki są wszędzie. Drzewa zamiast liści też są pokryte słodkimi smakołykami. Chłopcy wpadają w amok. Wszystkiego próbują, smakują, objadają się. Resztą wypychają swoje kieszenie . Ogród jest jak zaczarowany . Przychodzi pora na drugie życzenie. Czego dotyczyła kolejna prośba chłopców do strażnika lasu? Jakie niosła za sobą konsekwencje? Czy w rezultacie Humbaba spełnił obiecane trzy życzenia Uno i Matiemu? Wszystkiego dowiecie się z lektury. Będziecie przeżywać z chłopcami świetną przygodę. A obrazki kolorowe zadowolą każdego. W niedzielę pójdziemy z dzieciakami na pchli targ poszukać takiej zakorkowanej niebieskiej butelki. W ostateczności może być czerwona. A może znajdziemy tam jeszcze inne niecodzienne rarytasy i perełki. Już nie możemy się doczekać!
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Miasto nocą

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miasto nocą