Melanże z żyletką

Okładka książki Melanże z żyletką autorstwa Łukasz Gołębiewski
Łukasz Gołębiewski Wydawnictwo: Novae Res literatura obyczajowa, romans
186 str. 3 godz. 6 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2025-03-19
Data 1. wyd. pol.:
2025-03-19
Liczba stron:
186
Czas czytania
3 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383734989
Jedna kropla dzieli cię od dna

Trzydziestoparoletni pisarz, który niewiele oczekuje od życia, spotyka zbuntowaną nastolatkę z trudną przeszłością.

Ona miała być jego muzą – śliczna, obdarzona wieloma talentami. Starała się mu zaimponować, w końcu jednak pogubiła się w zmyślonych historiach. On nie odnalazł się w roli jej mistrza, a burzliwa znajomość doprowadziła ich oboje na skraj autodestrukcji.

Litry alkoholu, narkotyki, samookaleczanie – tak wygląda ich codzienność. Ona oblewa maturę, jemu brakuje weny, a stan mieszkania odzwierciedla chaos, który stopniowo ogarnia ich umysły. Budują związek oparty na płynnych fundamentach wódki, która ich łączy i rujnuje jednocześnie. Uzależnieni od siebie oraz alkoholu, gubią się w fikcji i nie odróżniają jej od rzeczywistości.

A stąd już prosta droga na dno… o ile go jeszcze nie sięgnęli.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Melanże z żyletką w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Melanże z żyletką

Średnia ocen
6,8 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3066
3016

Na półkach:

Krótka, ale jakże intensywna lektura rozkłada na czynniki pierwsze ludzkie pragnienia. Jesteście gotowi na nadchodzący mrok?

Lubię takie książki, ale muszę przyznać, że tutaj odnajdą się jedynie ci, którym nie straszne są drastyczne sceny. Autor stworzył obraz ludzkiej destrukcji na bazie romansu połączonego z prozą obyczajową. Spisał się dobrze, pisał obrazowo, ujawnił mroczne zakamarki duszy swoich postacie, ale jednocześnie prowadził mnie ku wewnętrznej destrukcji, ponieważ nie było w tym wszystkim ani odrobiny szczęścia. Tak był zamysł, doceniam wizje i jej przedstawienie, natomiast tym razem dla bohaterów po burzy nie wyszło słońce co pozostawiło mój umysł w całkowitym poszatkowaniu.

Ponad trzydziestoletni pisarz z brakiem perspektyw na przyszłość poznał zbuntowaną nastolatkę. Tak zaczęła się ich wspólna przygoda. Ona miała być dla niego muzą, ale gdzieś po drodze się pogubiła ciągnąć go za sobą na dno. Zacierają się granice między fikcją a rzeczywistością, gdy priorytetami stają się alkohol, narkotyki oraz samookaleczenia. Chcą odnaleźć własną drogę, ale gubią się już na starcie.

Przeczytacie ją w jeden wieczór, ale trudno będzie szybko sięgnąć po kolejną książkę. Polecana tylko dojrzałemu czytelnikowi mocno angażuje wyobraźnię, gdy używki przejmują kontrolę nad bohaterami. Mamy ochotę solidnie nimi potrząsnąć, by w końcu wzięli się za siebie, ale jedyne co nam zostaje to w poczuciu bezradności przerzucać kolejne strony. To na pewno niewątpliwy atut dla autora jako odpowiednio obrazowe przedstawienie zdarzeń, natomiast my dostajemy lekcję jak nigdy nie postępować w życiu. Co do znamion samego romansu, on również jest taki jak cała otoczka - silnie emocjonalny, jeszcze mocniej zatracający.

"Melanże z żyletką" wydaje się lekturą na miarę współczesnych czasów, której celem jest przede wszystkim otworzenie oczu na otaczające nas zło. Niełatwa w odbiorze, ale przez to, że obrazowo napisana, mocno zakorzeniająca się w naszym umyśle. Łukasz Gołębiewski pokusił się o wymieszanie wielu silnych emocji na niewielkiej przestrzeni tworząc klimat uderzający w nas z siłą pocisku.

Krótka, ale jakże intensywna lektura rozkłada na czynniki pierwsze ludzkie pragnienia. Jesteście gotowi na nadchodzący mrok?

Lubię takie książki, ale muszę przyznać, że tutaj odnajdą się jedynie ci, którym nie straszne są drastyczne sceny. Autor stworzył obraz ludzkiej destrukcji na bazie romansu połączonego z prozą obyczajową. Spisał się dobrze, pisał obrazowo, ujawnił...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

26 użytkowników ma tytuł Melanże z żyletką na półkach głównych
  • 14
  • 12
7 użytkowników ma tytuł Melanże z żyletką na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy Melanże z żyletką przeczytali również

Tysiące chwil – borderline Ewa Pirce
Tysiące chwil – borderline
Ewa Pirce
Olivier już od kilku lat żyje w ogromnym poczuciu winy. Obwinia się on bowiem o to iż przez niego i jego chorobę z jaką się zmaga zginął jego ukochany młodszy brat. Obaj brali udział w wypadku jednak tylko on uszedł z życiem. Od tamtej pory walczy ze wspomnieniami, z poczuciem winy oraz przeświadczeniem że nie zasługuje na nic dobrego od życia. Odizolowuje się nie tylko od wszystkich znajomych ale także od rodziny, która tak samo cierpi po stracie dziecka . Nie zdając sobie sprawy z tego iż właśnie w taki sposób potęguje ich cierpienie oraz ból jakby stracili także jego. Każdego dnia walczy ze swoimi demonami a swoją złość oraz frustrację wyładowuje podczas nielegalnych walk, w których uczestniczy. Jego jedyną odskocznią oraz tym co kocha robić jest fotografia. Łapie momenty oraz ludzi z ukrycia aby pokazać ich prawdziwe oblicze. Pewnego dnia wracając po jednej z wygranych Olivier ratuje życie Eden. Dziewczynie, która bez pytania wtargnie do jego życia zaburzając spokój jaki sobie wypracował. Eden również nie miała łatwego oraz szczęśliwego życia. Po śmierci matki oraz siostry trafia pod opiekę obcych ludzi, cierpiąc w samotności. To właśnie po tych wydarzeniach postanawia zostać lekarzem i ratować ludzkie życie. Jest osobą bardzo wrażliwą oraz pełną empatii. Gdy los stawia na jej drodze Oliviera, Eden zamierza zrobić wszystko aby przebić się przez jego skorupę. Mimo jego niechęci oraz często złości skierowanej w jej stronę ona nie poddaje się i każdego dnia zbliża się coraz bardziej i bardziej. Pierwszy raz miałam możliwość czytania książki, w której poruszony jest temat zaburzeń osobowości borderline. I w trakcie czytania musiałam zagłębić temat aby lepiej zrozumieć z jakimi emocjami zmaga się osoba z tymi zaburzeniami. Jest to książka przepełniona bólem oraz cierpieniem po stracie bliskich osób. O tym jak wielką pustkę odczuwali nasi bohaterowie po tym jak jedna błędna decyzja odebrała im bliskich a ich życie zmieniła nieodwracalnie. Tracąc kogoś ukochanego w wypadku nie mamy możliwości oswojenia się z tą myślą czy nawet powiedzenia ostatniego kocham cię. Nie dane jest nam pożegnanie co jest jeszcze bardziej bolesne. Jednak nie tylko ból znajdziecie w tej książce. Ale także nadzieję, miłość oraz szansę na lepsze jutro. Wystarczy tylko skorzystać z tego co ofiaruję nam los i nie odrzucać pomocnej dłoni, którą wyciągają do nas Ci których kochamy. Nie warto zamykać się w swoim cierpieniu, gdyż wtedy nie tylko sami cierpimy ale też najbliżsi, którzy są bezradni nie mogąc pomoc tak jak by sami tego chcieli. Bardzo wciągnęła mnie relacja jaka zaczęła łączyć Oliviera oraz Eden. To jak każdego dnia ta dziewczyna walczyła aby przebić się przez skorupę, którą otoczył się Olivier. Okazała się niezwykle silną oraz zdeterminowaną osobą która wie czego chce i dąży do tego. Muszę przyznać że styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu i aż sama się dziwię że nie trafiła mi się wcześniej żadna książka Pani Ewy. No a sama końcówka była mocno zaskakująca. Aż w pewnym momencie miałam nerwy mocno napięte. Ale po lekturze ,,Tysiące chwil. Borderline zamierzam nadrobić zaległości i sięgnąć po pozostałe książki autorki. #recenzjaksiążki #współpracabarterowa #współpracareklamowa #książkara
rudaczyta2022 - awatar rudaczyta2022
ocenił na 9 6 miesięcy temu
Miłość i koloratka Wioleta Klimkiewicz
Miłość i koloratka
Wioleta Klimkiewicz
Ona - matka i żona. On - oddany Bogu, głoszący kazania na mszy. Mężczyzna z koloratką. „POWOŁANIE KONTRA UCZUCIE, KTÓRE NIE ZNA GRANIC WIARY.” Główną bohaterką jest Małgorzata, pochodząca z dobrego domu kobieta, mocno wierząca. Matka Martynki i żona Krzyśka. Pracuje w kancelarii parafialnej, gdzie przez większość czasu towarzyszy jej ksiądz Dawid. Mężczyzna sympatyczny i uwielbiany przez parafian. Między nimi pojawia się jakieś dziwne uczucie, które rodzi się stopniowo. Niewinne gesty rozpalają ich zmysły, ale przede wszystkim dusze, które są siebie spragnione. Jednak każde z nich wie, że nie mogą, że to grzech… Małgorzata znalazła się w potrzasku. W domu kochający mąż, wspaniała córka. W pracy on - mężczyzna, który zawrócił jej w głowie, jak nikt dotąd. Jakie rozwiązanie byłoby w tej sytuacji najlepsze? Czy da się kochać obu jednocześnie? Czytelnik przez całą książkę śledzi rozterki głównej bohaterki, czemu towarzyszy mnóstwo emocji. Niestety wiele przykrych sytuacji pojawiło się na jej drodze… Czy były one karą, czy zwykłym przypadkiem? Myślę, że na to każdy Czytelników powinien odpowiedzieć sobie sam. Autorka swoją debiutancką powieścią poruszyła temat tabu, o którym mówi się bardzo rzadko, jednak większość ludzi zdaje sobie z niego sprawę. Ksiądz jest przecież zwykłym człowiekiem. Decydując się na kapłaństwo przyjmuje na siebie celibat, za który powinna odpowiadać przede wszystkim jego moralność. Jednak, co w przypadku, gdy on się zakocha? Uczucia nie czekają na pozwolenie, nie słuchają zakazów. Przychodzą i są, tak po prostu. Oczywiście w naszym społeczeństwie jest to niedopuszczalne, bo wiele osób (szczególnie ze starszego pokolenia) traktuje księdza, jak Boga, nie zdając sobie sprawy, że to człowiek mający uczucia i potrzebujący bliskości, jak każdy z nas. ( ❗️No ale… jest to temat, na który można byłoby wiele dyskutować i jestem pewna, że każdy z Was ma w tej sprawie swoje zdanie. Pamiętajcie, że to moja opinia i moje odczucia, i nie wywołuje nikogo do dyskusji, ani do rzucania swojej prawdy). W tym przypadku ksiądz Dawid mimo wszystko próbował nie dopuścić się fizycznego grzechu. Czy mu się udało? Musicie przekonać się sami. Autorka w świetny, powiedziałabym nawet, że w doskonały sposób poprowadziła narrację, oddając przy tym mnóstwo emocji. Wszystko wydaje się być takie naturalne. Lekkość jej pióra sprawia, że książki nie chce się odkładać przed poznaniem jej zakończenia. Co do zakończenia - jestem odrobinę zawiedziona. Przez całą historię miałam swój obraz końcowy tej powieści, który w jakiś sposób byłby zakończony happy endem dla obu bohaterów, ale Aurorka postanowiła w tym przypadku zrobić czytelnikom solidnego psikusa. Ogromne brawa dla @wiolklim za to, że nie bała się poruszyć tak kontrowersyjnego tematu! To zasługuje na uznanie i jednocześnie sprawia, że książka staje się w pewien sposób bardzo wyjątkowa.
zaczytana__m - awatar zaczytana__m
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Odważ się być NIEgrzeczną! Wilcza Córa
Odważ się być NIEgrzeczną!
Wilcza Córa
„Odważ się być niegrzeczną” to książka, która trafia dokładnie tam, gdzie wiele z nas nosi ciche napięcie – w poczucie, że powinnyśmy być miłe, grzeczne, dopasowane i niewidoczne. To nie jest lektura, którą się po prostu „czyta”. To książka, która prowokuje, zatrzymuje i zmusza do przyjrzenia się sobie z zupełnie innej perspektywy. Autorka pisze w sposób bezpośredni, momentami surowy, ale właśnie dzięki temu bardzo autentyczny. Nie ma tu lukrowania rzeczywistości ani pustych frazesów motywacyjnych. Zamiast tego dostajemy konkretne słowa, które potrafią uwierać – i dobrze, bo dokładnie o to chodzi. To jedna z tych książek, przy których łapiesz się na tym, że odkładasz ją na chwilę, żeby przemyśleć przeczytany fragment. Ogromnym plusem jest nacisk na stawianie granic i zgodę na bycie „niewygodną”. „Niegrzeczność” w tej książce nie oznacza braku empatii czy złośliwości, ale odwagę w byciu sobą, mówieniu „nie” i rezygnacji z ciągłego spełniania cudzych oczekiwań. To mocny, momentami wyzwalający przekaz, który szczególnie rezonuje z kobietami przyzwyczajonymi do roli tej „miłej”. Styl Wilczej Córy jest prosty, emocjonalny i bardzo bezpośredni, przez co książka sprawia wrażenie rozmowy – czasem wspierającej, a czasem stanowczej. Nie wszystko musi się z czytelnikiem zgadzać i właśnie w tym tkwi jej siła. To nie jest poradnik, który podaje gotowe recepty, ale raczej impuls do własnych refleksji i zmian. Dla mnie to lektura, która zostawia ślad. Może nie daje natychmiastowych odpowiedzi, ale zadaje właściwe pytania. I czasem to jest dokładnie to, czego najbardziej potrzebujemy.
ZaczytanaBestia - awatar ZaczytanaBestia
oceniła na 6 2 miesiące temu
Takie samo światło Jolanta Holzer
Takie samo światło
Jolanta Holzer Samuel Milewski
"Takie samo światło" Jolanta Holzer, Samuel Milewski Powieść, która nie próbuje być łatwa ani wygodna w odbiorze. To historia wymagająca — emocjonalnie i refleksyjnie — ale właśnie dzięki temu tak mocno zapadająca w pamięć. Autorzy oddają głos kilkorgu bohaterom: Ryfce, Dadze, Szymonowi i Samuelowi. Każde z nich niesie własny bagaż doświadczeń — od poczucia odrzucenia, przez samotność, aż po zmagania z problemami psychicznymi. To postacie dalekie od ideału, często pogubione, próbujące odnaleźć swoje miejsce w świecie, który nie zawsze daje im przestrzeń na bycie sobą. Ich codzienność to nieustanna walka o akceptację — zarówno ze strony innych, jak i samych siebie. Przełomowym momentem w ich historiach staje się pobyt w dworku pod Krakowem. To właśnie tam pojawia się namiastka bezpieczeństwa i możliwość zrzucenia masek, które wcześniej były dla nich koniecznością. W tej przestrzeni zaczynają powoli mierzyć się z własnymi emocjami i przeszłością. Nie oznacza to jednak prostych rozwiązań. Autorzy postawili na wielogłosowa narracja, co osobiście bardzo lubię w powieściach, gdzie mamy do czynienia z większą ilością bohaterów. Każdy rozdział pozwala spojrzeć na wydarzenia z innej perspektywy, co pogłębia zrozumienie bohaterów i ich decyzji. „Takie samo światło” to przede wszystkim studium ludzkiej psychiki. Autorzy skupiają się na emocjach, relacjach i konsekwencjach braku zrozumienia — zarówno w rodzinie, jak i w społeczeństwie. Pokazują, jak głęboko mogą ranić obojętność czy odrzucenie oraz jak trudno jest odbudować poczucie własnej wartości. Historia rozwija się spokojnie, ale nie brakuje w niej momentów zaskoczenia i zwrotów, które nadają jej dynamiki. To książka, która nie tyle „wciąga akcją”, co angażuje emocjonalnie i zmusza do zatrzymania się nad tym, co czytamy. Nie jest to lektura na jeden wieczór ani taka, którą można potraktować powierzchownie. Wymaga uwagi i otwartości, ale w zamian oferuje coś więcej niż rozrywkę — skłania do refleksji nad tym, jak traktujemy innych i jak wielkie znaczenie ma akceptacja. „Takie samo światło” to opowieść o poszukiwaniu siebie, o potrzebie bliskości i o nadziei, która pojawia się nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się zagubione. To książka, która przypomina, że każdy niesie własne ciężary — i każdy zasługuje na to, by znaleźć swoje światło. Polecam!
bibliotekarka_czyta - awatar bibliotekarka_czyta
oceniła na 9 14 dni temu
Słowa, które zgubiły miłość Kinga Gąska
Słowa, które zgubiły miłość
Kinga Gąska
Ann jest polką po przejściach. W pewnym momencie czuje, że nie daje już rady, że musi, chociaż na chwilę odpocząć, zniknąć, zmienić otoczenie, w którym przebywa. Postanawia wyjechać do za granice, zatrzymać się u wujostwa, którzy mieszkają w stanach. Wtedy jeszcze nie wie, jak bardzo ten wyjazd zmieni jej życie. Jack jest pisarzem, którego saga jest dość znana. Jednak jego codzienne życie nie jest idealne. Smutki topi w alkoholu, a od rozwodu zmienia kobiety bardzo często. Ich pierwsze spotkanie odbyło się na spotkaniu autorskim, na które wyciągnęła Ann przyjaciółka. Praktycznie od samego początku coś ich do siebie przyciąga, nie mogą i nie chcą o sobie zapomnieć. Zaczynają spędzać z sobą coraz więcej czasu, a ich związek się rozwija. Jak potoczą się losy tej dwójki? Co się stanie, kiedy Ann będzie musiała wrócić do swojego kraju? Jakie niespodzianki jeszcze szykuje dla nich los? Czyżby była to kolejna miłosna historia z pięknym zakończeniem? Zdecydowanie nie. Historia była świetna, jednak zakończenie sprawiło, że mi popłynęła łezka z oka. To opowieść o dwójce ludzi z przeszłością, którzy się w sobie zakochują, a jednocześnie o codzienności, wzlotach i upadkach i czymś jeszcze (jednak tego nie mogę wam zdradzić). Była ciekawa, wciągają i zdecydowanie niebanalna. Akcja sprawnie poprowadzona, moim zdaniem nieco wolniejsza, jednak nie na tyle, abym nudziła się, chociażby przez chwilę. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór (ze skróceniem czasu na sen, ale było warto). Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani. Zarówno Ann, jak i Jack byli bardzo realistyczni, posiadający zarówno wady, jak i zalety. Za to właśnie ich polubiłam. „Słowa, które zgubiły miłość” to książka, w której znalazłam niebanalną historię o miłości, której zakończenie wywołało u mnie ogromne emocje. Mnie zdecydowanie przypadła do gustu i z przyjemnością polecam. Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2025/12/Sowa%20ktore%20zgubiy%20mioscwydawnictwonoveares.html
Mamażona-KOBIETA - awatar Mamażona-KOBIETA
oceniła na 9 4 miesiące temu
Trzy kobiety doktora W. Małgorzata Kasprzyk
Trzy kobiety doktora W.
Małgorzata Kasprzyk
"(...) Może niektórych kobiet nie da się ujarzmić. Może są stworzone do tego, żeby być wolnymi, dopóki nie znajdą godnego partnera, z którym mogą dalej czuć się wolnymi, ale już we dwoje (...)" - (cytat z serialu „Seks w wielkim mieście”) __________ Tym cytatem można od razu podsumować trzy kobiety tytułowego doktora, Arkadiusza Wilka. Każda niezależna, każda z poczuciem własnej wartości i pragnieniem wolności, dla dwóch z nich w niełatwym jeszcze wtedy okresie PRLu i lat 90-tych. Narzeczona, żona i córka. Każda inna. Trochę kręcą. Trochę manipulują. Szukają dla siebie celu, uwodzą. "Trzy kobiety doktora W." Małgorzaty Kasprzyk. Lekka powieść obyczajowa. Gdzie miłość trzech różnych kobiet wpływa na życie wrażliwego człowieka, którym jest młody lekarz, Arkadiusz Wilk. Namiętna, ale jeszcze wahająca się pierwsza miłość, studentka anglistyki, Marzena. Potem pewna siebie, dojrzała emocjonalnie i finansowo także, Jagoda, która ostateczne zostaje żoną bohatera. Na końcu córka, jedyne dziecko, Zuzanna. Jej zadaniem jest spleść w całość wydarzenia w życiu ojca, uzyskać wybaczenie i dokonać happy endu u wszystkich postaci. Pomoże jej w tym Hubert i niesamowita babcia, matka Jagody, która wie, co w życiu najważniejsze. Fabuła raczej przewidywalna, ale dla Czytelników, którzy chcą odpocząć przy lekturze, nie wgłębiać się w meandry kryminalne, to ta książka jest w sam raz. Taka letnia. Miło, że ukazano tło historyczne, dość szczegółowo, wydawałoby się odległych już czasów PRLu. Autorka zadbała o te detale. Choć powieść jest, oczywiście, o miłości :) Polecam.
aniaiksiazki - awatar aniaiksiazki
ocenił na 9 8 miesięcy temu
Toskański ślub Marta Jednachowska
Toskański ślub
Marta Jednachowska
Czy ślub marzeń może zamienić się w perfekcyjnie zaplanowaną manipulację? „Toskański ślub” to powieść, która pod pozorem lekkiej historii obyczajowej skrywa zaskakująco mroczną i intrygującą opowieść o oszustwie, relacjach i ludzkiej naiwności. Monika i Lukas organizują kameralny ślub w malowniczej Toskanii. Wraz z nimi przyjeżdżają najbliżsi przyjaciele: Ewa, Sara, Nick i Johann. Jedynym minusem jest to, że goście muszą zapłacić za hotel i jedzenie. Wydawałoby się, że wszystko zmierza w stronę idyllicznej ceremonii. Jednak od samego początku coś nie gra. Goście czują się odsunięci, atmosfera jest napięta, a zachowania bohaterów budzą coraz większy niepokój. Wszystko para młodych chce robić sama. Monika nie chce z początku zabrać na próbną fryzurę i makijaż ani Ewy, ani Sary. Dopiero po ich namowach i prośbach oraz wyjaśnieniu, że jednak chciałyby być, móc jej doradzić - zgadza się. A Ewa zauważyła, że Sara i Johann grają przed innymi, że się nie znają a w rzeczywistości się znają. Pytanie: tylko po co udają? Punktem zwrotnym jest odkrycie, że… organizator ślubu prawdopodobnie nigdy nie istniał. Okazuje się, że cała organizacja ślubu to iluzja — nikt nie zarezerwował terminu, organizator znika, a kolejne wydarzenia zaczynają budzić coraz większy niepokój. Znika także Nick, który miał być świadkiem a cała sytuacja przybiera wręcz sensacyjny charakter. I jakby kłopotów było mało do Włoch przyjeżdżają matka i siostra Moniki. One się wprost nie znosiły. Okazało się, że matka przywiozła biżuterię po babci. Jednak Monika się wściekła. Wygarnęła matce wszystko to co w niej siedziało od lat. A najgorsze w tym wszystkim było to, że Lukas o tym przyjeździe wiedział i nic jej nie powiedział. Potem znika Lukas zostawiając list Monice i zabierając ze sobą biżuterię. Wszyscy wrócili do swoich krajów ale po paru miesiącach Monika tym razem z Michałem swoim narzeczonym wrócili do Toskanii i tam Monika spotkała Lukasa, a chłopak postanowił w końcu powiedzieć jej prawdę. Monika ma pewien plan. Rozdziały powieści to opowieści poszczególnych bohaterów. W pierwszej części tzw. kobiecej czyli Ewy, Sary i Moniki. W drugiej części w głównej mierze Lukasa. Dzięki temu Autorka prowadzi narrację z różnych perspektyw, co pozwala czytelnikowi stopniowo odkrywać ich prawdziwe oblicza. Szczególnie interesująco wypada postać Sary – wycofanej, nieco irytującej na pierwszy rzut oka, ale skrywającej w sobie znacznie więcej, niż można by przypuszczać. Od samego początku nie wzbudza sympatii, marudzi. Jest zamknięta w sobie, przepełniona niechęcią, taką cichą myszką. Fabian jej chłopak, którego z nią nie ma, traktuje ją jak swoją własność. Jest od niego uzależniona. Kontroluje ją na każdym kroku i mówi jej co ma robić. Zamiast zwiedzać rozmawia z nim przez telefon. Relacje między bohaterami są pełne napięcia, niedopowiedzeń i emocjonalnych zależności, co nadaje historii autentyczności oraz buduje wiarygodny obraz grupy ludzi, którzy wcale nie znają się tak dobrze, jak im się wydaje. Na uwagę zasługują również opisy Toskanii – malownicze, plastyczne i działające na wyobraźnię. Stanowią one kontrast dla narastającego niepokoju i chaosu, który zaczyna dominować w życiu bohaterów. To zestawienie sielankowego krajobrazu z dramatem relacji międzyludzkich wypada bardzo przekonująco. „Toskański ślub” to coś więcej niż lekki romans – to opowieść o relacjach, tajemnicach i napięciach, które potrafią zburzyć nawet najpiękniej zaplanowany dzień. Marta Jednachowska umiejętnie łączy wątki obyczajowe z nutą intrygi, tworząc historię, która momentami zaskakuje i angażuje. Sprawnie buduje napięcie i stopniowo odsłania kolejne warstwy manipulacji, prowadząc czytelnika do zaskakującego finału. Romantyczna opowieść, a kończy się jak dramat z elementami thrillera. I coś mi się wydaje, że będzie ciąg dalszy. Czekam i POLECAM!!! Czytam dla przyjemności dziękuję za udział w Book Tourze.
magiastron - awatar magiastron
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Love Cake Iwona Ostaszewska
Love Cake
Iwona Ostaszewska
Marika niestety mimo iż wychowuje się w bogatej rodzinie, nie ma spokojnego i szczęśliwego życia. Wychowywana tylko przez ojca z racji jego bogactwa oraz jego obsesyjnej troski o jej bezpieczeństwo wiecznie otoczona jest ciągle zmieniającymi się ochroniarzami. Nie nawiedzi kontroli oraz ograniczeń, więc celowo swoim zachowaniem prowokuje każdego kolejnego ochroniarza do rezygnacji z pracy. Sytuacja jednak ulega zmianie gdy na horyzoncie pojawia się kolejny kandydat. Kay to młody oraz bardzo zdeterminowany chłopak, który zgłasza się do pracy, gdyż potrzebuje pieniędzy na leczenie ojca. Zdaje sobie sprawę iż nie może pozwolić sobie na porażkę, ponieważ ojciec może liczyć tylko na niego. Jednak Marika również jemu nie zamierza ułatwiać życia, im więcej wymyśla przeszkód, tym Kay staje się coraz bardziej zdeterminowany aby pokazać jej, że on się nie podda. Z upływem czasu zaczyna między nimi iskrzyć i zaczynają się do siebie niebezpiecznie zbliżać. ,,Love Cake” to książka , w której znajdziecie trochę romansu ale i także kryminału. Dość ciekawa oraz wciągającą fabuła pozwoli wam przyjemnie spędzić z nią czas. Marika będzie musiała zmierzyć się z wieloma sekretami, skrywanymi w jej rodzinie od wielu lat. Szybko przekona się iż prawda nie jest taka jak się wydaje a ona będzie musiała podjąć wiele trudnych decyzji. Również jej relacja z Kayem będzie wielokrotnie wystawiona na próbę. Znajdziecie tutaj również dość dużo niespodziewanych zwrotów akcji i odkrywanych po woli tajemnic. Język jest prosty oraz przystępny dzięki czemu czyta się ją szybko. Jest to książka w sam raz dla osób szukających czegoś więcej niż klasycznego romansu. Myślę za warto spędzić z nią miły, wiosenny wieczór 😉 Bardzo dziękuję za możliwość udziału w tym bt. #wędrującaksiążka#booktour #mojaopiniaoksiążce #rodzinnesekrety #miłośćdoksiążek
rudaczyta2022 - awatar rudaczyta2022
ocenił na 8 23 dni temu
Przeprowadzka Marzanna Kowalczuk-Sawicka
Przeprowadzka
Marzanna Kowalczuk-Sawicka
POST RECENZENCKI współpraca Recenzencka @novaeres @zaczytani @marzanna kowalczuk-sawicka Witajcie Moliki Czy mieszkacie bądź chcielibyście mieszkać na wsi??? A może waszym marzeniem jest przeprowadzka?? Jeżeli tak to zapraszam was na recenzję i całą prawdę o bajkowym życiu na wsi. Auto wypchane po brzegi , pierzyna uciśnięta pod dach ,worki pełne ubrań i bibelotów ,oraz piesek wciśnięty w róg samochodu... No to chyba wszystko , więc jesteśmy gotowi do przeprowadzki... Agata ,czyli nasza bohaterka marzyła o tym aby uciec od zgiełku miasta i przeprowadzić się z rodziną do urokliwej wsi... Wyobrażała sobie spokój , ciszę, poranki ze wschodem i wieczory z zachodem słońca. Uzbrojona we wszystkie rzeczy z domu zapakowana po kokardę fura i zabrana rodzina i... wyruszyli na wieś. Czy jednak mieszkanie na wsi tak naprawdę jest bardzo urokliwe?? Czym się różni wieś od miasta i jak poradzą sobie nasi bohaterowie w takiej ciszy? Historia całkiem ciekawa .Przede wszystkim z dużym dystansem i dużą dawką humoru pokazana perspektywa mieszkania na wsi ,która okazuje się nie być takim cudem na jakie się liczyło... Walka z kogutem o pilota, relaksująca muzyka w postaci kumkania żab, zapach upojnego majowego wieczoru przemieszanego ze śmierdzącą wodą mokrego przyodziaku. Słowicze trele świdrujące uszy ,wycieczki rowerowe oraz ucieczka przed chmarą czarno-żółtawych jadowitych szerszeni...Brzmi ciekawie,nie ma co Bawiłam się przy tej książce dobrze,choć momentami była nużąca. Niektóre wywody bohaterki były irytujące. Jakby sama nie wiedziała czego chce. Zdecydowanie autorka idealnie , oczywiście W sposób humorystyczny przedstawiła nam uroki mieszkania na wsi, zamieniając powieść w iście urokliwy przegadany pamiętnik. Przynajmniej ja tak to odebrałam ...Choć nie ukrywam ,że trochę brakowało mi w tej książce takich momentów romantycznych jak np spacer przy zachodzie słońca. Picie kawy o poranku, opisu jak pachnie trawa po deszczu itp... Wiele rzeczy weryfikuje życie czy tego chcemy czy nie ...Duży dystan,lekko czarny humor i rozrywka w postaci tej historii zadziałały jednak odprężająco... W historii czuć ciepło rodzinne ,a uśmiech nie schodzi z twarzy w trakcie czytania... Końcówka książki pokazuje, że jest nadzieja, że może jednak warto pomyśleć o przeprowadzce na wieś ,że mimo tych wszystkich niedogodnień i tych wszystkich nieurokliwych rzeczy ,ta spokój i cisza wieczorami i o poranku jest jednak w jakiś sposób Magiczna... Nasza bohaterka zrozumiała ,że szczęście można osiągnąć wraz ze spokojem ducha, przy wszystkich innych perturbacjach... Nawet jeżeli to są szerszenie, stado krów kogut zabierający pilot... to wszystko traci się przy wczesnej jesiennej melancholijnej aurze, przy letnim wieczorze ,przy wiosennym poranku i przy zimowej aurze... Polecam dla odprężenia na urlopie....
Kawkazmlekiem Kawkazmlekiem - awatar Kawkazmlekiem Kawkazmlekiem
ocenił na 7 4 miesiące temu
Zapiski Dobrego Łotra Andrzej Mathiasz
Zapiski Dobrego Łotra
Andrzej Mathiasz
„I co najdziwniejsze, nikt tak naprawdę nie pamięta, jak mu tam było, a mimo to każdy chce tam wrócić i spotkać się z Bogiem, choć, sądząc po Starym Testamencie, to wcale niekoniecznie równy gość.” Dobry Łotr – stworzony przez Boga po… kilku nieudanych próbach. No bo przecież nie wszystko musi się od razu udać! Nawet Jemu. Nasz Łotr w końcu trafia do Raju i okazuje się, że jest tam sam. A Raj też jakiś taki… nietypowy. Nie tak go sobie wyobrażał. No i ten ból pod plecami…i do tego nic nie pamięta! Prawie nic. Bo nagle przypominają mu się urywki z jego życia. Ta dziewczyna… brunetka? A może blondynka. Latający szczur i Cygan… Hmm… Trzeba o tym porozmawiać z Bogiem, skoro już jest okazja. Może to go powstrzyma od podpijania Łotrowi nalewki! To, co widzicie przed sobą to rzeczywiście zbiór zapisków Dobrego Łotra, który wisiał na krzyżu obok Jezusa. Trudno się w nich połapać – wolne myśli, dygresje i pomieszanie z poplątaniem – ale o to chyba w gruncie rzeczy chodzi. Ja najbardziej to się zastanawiałam, ile z tych myśli należy do Łotra, a ile do samego autora. 🫢 „– Jestem, Który Jestem! No, to wszystko wyjaśniało. Wreszcie wiedziałem, z kim mam do czynienia! – Paulo Coelho? – wypaliłem.” No i ta wizja Raju – najdziwniejsza z jaką do tej pory się spotkałam, no bo dlaczego dach przecieka, a anioł zabiera kibel?! I nadal się zastanawiam, co z tym Bogiem było nie tak. I dlaczego bezdomni odpowiadają na wszystkie pytania w sondzie ulicznej?! Skoro idziemy za ciosem, w książce oczywiście pojawia się też Piekło – i to chyba najbardziej prawdziwa i wiarygodna wersja Piekła jaką poznałam. Serio, nawet mogłabym w to uwierzyć. No gdybym wierzyła rzecz jasna. O ludzie, trudno napisać o tej książce! Bo jest pełna absurdu, groteski i mam wrażenie, że tony ukrytej symboliki. Nie istnieje tu czas – tak jak w Raju. Miesza się przyszłość z przeszłością. I… chyba zostałam pozostawiona z większą ilością pytań niż potencjalnych odpowiedzi. Czytałam dużo oryginalnych książek i ta zdecydowanie będzie na tej liście, gdzieś na górze. Zastanawiało mnie tutaj bardzo dużo i mogę śmiało powiedzieć, że książka bardzo mocno otwiera wyobraźnię i chęć dociekania – a każdemu pokaże coś nieco innego. Dlaczego menele? Dlaczego anioł szczur? Dlaczego przeciekający dach? No i jedno z ważniejszych pytań: Łotr symbolizuje autora? Czy może każdego z nas? Pojawia się we mnie wciąż więcej pytań i myślę, że długo jeszcze będzie się pojawiać. Książka jest absolutnie nietypowa, pełna specyficznego humoru i… dozy obrzydliwości. Fabuła sama w sobie jest prosta – ponieważ tutaj chodzi bardziej o dociekania Łotra i jego rozmowy z Bogiem oraz bardzo przypadkowe wspomnienia. Na pewno będę musiała sięgnąć po Zapiski jeszcze w przyszłości. Bo kiedy absurd goni absurd, czytelnik nie jest już pewien czy książka ma wywołać u niego refleksję czy… po prostu go skonfundować. „…jak Bóg jest osobą Boską, szczur osobą szczurzą, a butelka osobą butelkową.” (Współpraca recenzencka)
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 7 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Melanże z żyletką

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Melanże z żyletką