Najnowsze artykuły
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska5
ArtykułyWakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1
ArtykułyCzytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
ArtykułyWeź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać37
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Łukasz Gołębiewski

Pisze książki: literatura obyczajowa, romans
Łukasz Gołębiewski autor książki Melanże z żyletką w kategorii literatura obyczajowa, romans.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,8/10średnia ocena książek autora
14 przeczytało książki autora
12 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Melanże z żyletką Łukasz Gołębiewski 
6,8

"Nie ma nic pięknego w człowieku".
Słowo melanż, jako synonim imprezy, w której alkohol leje się strumieniami, chyba nie jest już tak modne jak kiedyś, gdyż to składowa slangu głównie pokolenia lat 90. XX wieku. Owe melanże bywały kiedyś różne, ale ten, do którego zaprasza nas Łukasz Gołębiewski jest jedyny w swoim rodzaju — ani przyjemny, ani banalny. To literacki, brutalnie szczery melanż odsłaniający ciemne zakamarki ludzkiej natury.
Łukasz Gołębiewski to urodzony w 1971 r. absolwent Wydziału Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim oraz enologii na Wydziale Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dziennikarz i krytyk literacki, a także ekspert w dziedzinie mocnych alkoholi. "Melanże z żyletką" to wznowienie tej książki wydanej po raz pierwszy w 2008 r.
Zuzka, nazywana Żyletką tuż przed maturą wprowadza się do trzydziestoparoletniego pisarza alkoholika. Dziewczyna szuka bowiem swojego mistrza, a on swojej pięknej i świeżej muzy. Ich codzienność to hektolitry alkoholu, a także niespełnione oczekiwania. Ona chce mu bowiem coś powiedzieć, a on jej nie słucha. Wspólna degrengolada i uzależnienie od siebie prowadzi bohaterów na samo dno.
"Melanże z Żyletką" to jak na obecne standardy wydawnicze, dość cieniutka książka, w której niemal każde słowo oddaje atmosferę psychodelicznej historii, jaka powstała w umyśle autora. Atmosferę skąpaną w oparach alkoholu, knajp, brudu, nieświeżego oddechu, niedomytego ciała i seksu stającego się sensem istnienia bohaterów. Łukasz Gołębiewski w swojej prozie ociera się także językowo o wulgarność, a surowy styl dialogów wplecionych w fabułę, unaocznia brutalność ludzkiej natury. Lektura tej książki nie jest więc łatwa i przyjemna, bo mówi o upodleniu życia na własne życzenie.
Autor oddaje tę opowieść w pełni swojemu protagoniście, gdyż dzięki zastosowanej pierwszoosobowej narracji bohatera, czytelnik wchodzi niemalże w głowę pijaka, który ma wolny zawód i robi to, co chce. Który tylko pije, bawi się i nie dąży do żadnego celu, a do tego sam namawia innych na wódkę. Przemyślenia i emocje, jakie nim kierują to trudna wiwisekcja umysłu alkoholika. Co ważne, autor w żaden sposób nie gloryfikuje takiego sposobu na życie, a wręcz przeciwnie, pokazuje dość obrazowo, jak uzależnienie deprawuje ludzką jednostkę.
"Nowa-stara" książka Łukasza Gołębiewskiego pomimo upływu lat, absolutnie się nie zestarzała. "Melanże z Żyletką" to bowiem proza konkretna i mocna, która upaja literackimi procentami lepiej niż prawdziwy alkohol. Zakończenie tej książki, nieco surrealistyczne i z pewnością dziwne, zaskoczy niejednego czytelnika mrocznym plot twistem. We mnie historia literata pijaka i jego Żyletki wywołała mieszankę fascynacji oraz niechęci. To była zdecydowanie nietuzinkowa lektura, a takich właśnie obecnie brakuje w naszej literaturze środka.
https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
Melanże z żyletką Łukasz Gołębiewski 
6,8

Krótka, ale jakże intensywna lektura rozkłada na czynniki pierwsze ludzkie pragnienia. Jesteście gotowi na nadchodzący mrok?
Lubię takie książki, ale muszę przyznać, że tutaj odnajdą się jedynie ci, którym nie straszne są drastyczne sceny. Autor stworzył obraz ludzkiej destrukcji na bazie romansu połączonego z prozą obyczajową. Spisał się dobrze, pisał obrazowo, ujawnił mroczne zakamarki duszy swoich postacie, ale jednocześnie prowadził mnie ku wewnętrznej destrukcji, ponieważ nie było w tym wszystkim ani odrobiny szczęścia. Tak był zamysł, doceniam wizje i jej przedstawienie, natomiast tym razem dla bohaterów po burzy nie wyszło słońce co pozostawiło mój umysł w całkowitym poszatkowaniu.
Ponad trzydziestoletni pisarz z brakiem perspektyw na przyszłość poznał zbuntowaną nastolatkę. Tak zaczęła się ich wspólna przygoda. Ona miała być dla niego muzą, ale gdzieś po drodze się pogubiła ciągnąć go za sobą na dno. Zacierają się granice między fikcją a rzeczywistością, gdy priorytetami stają się alkohol, narkotyki oraz samookaleczenia. Chcą odnaleźć własną drogę, ale gubią się już na starcie.
Przeczytacie ją w jeden wieczór, ale trudno będzie szybko sięgnąć po kolejną książkę. Polecana tylko dojrzałemu czytelnikowi mocno angażuje wyobraźnię, gdy używki przejmują kontrolę nad bohaterami. Mamy ochotę solidnie nimi potrząsnąć, by w końcu wzięli się za siebie, ale jedyne co nam zostaje to w poczuciu bezradności przerzucać kolejne strony. To na pewno niewątpliwy atut dla autora jako odpowiednio obrazowe przedstawienie zdarzeń, natomiast my dostajemy lekcję jak nigdy nie postępować w życiu. Co do znamion samego romansu, on również jest taki jak cała otoczka - silnie emocjonalny, jeszcze mocniej zatracający.
"Melanże z żyletką" wydaje się lekturą na miarę współczesnych czasów, której celem jest przede wszystkim otworzenie oczu na otaczające nas zło. Niełatwa w odbiorze, ale przez to, że obrazowo napisana, mocno zakorzeniająca się w naszym umyśle. Łukasz Gołębiewski pokusił się o wymieszanie wielu silnych emocji na niewielkiej przestrzeni tworząc klimat uderzający w nas z siłą pocisku.




























