Mega Marvel #19: Iron Man

Okładka książki Mega Marvel #19: Iron Man
Scott WilliamsWhilce Portacio Wydawnictwo: TM-Semic Cykl: Mega Marvel (tom 19) Seria: Mega Marvel komiksy
96 str. 1 godz. 36 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Mega Marvel (tom 19)
Seria:
Mega Marvel
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
96
Czas czytania
1 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
12308498
Średnia ocen

                5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mega Marvel #19: Iron Man w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mega Marvel #19: Iron Man

Średnia ocen
5,6 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
275
167

Na półkach:

Początek...

Zainteresowany ostatnio Iron Man'em wyciągnąłem z półki stary Mega Marvel od Tm-Semic. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy, to jak ten komiks jest dobrze narysowany! I dopiero po pewnym czasie zorientowałem się że za rysunek odpowiada tutaj Whilce Portacio, który bardzo dobrze spisywał się w latach 90-tych w zeszytach X-Factor za czasów, gdy X-Men rysowany był przez Jima Lee. Ten drugi zresztą, odpowiada tutaj wspólnie z Scottem Lobdell'em za scenariusz.
I cóż, rysunek jest naprawdę na wysokim poziomie. Whilce Portacio przechodzi tutaj samego siebie i śmiało może konkurować z dziełami Jima Lee. Aż szkoda że album ten nie został wydany na kredowym papierze, bo przyjemność z obcowania z tym komiksem byłaby o dużo większa.
Co do historii natomiast, to trzeba przyznać że jest całkiem nieźle. Kilka momentów jest tutaj słabszych, jak na przykład wypadek śmigłowca, ale ogólnie trzeba pamiętać że jest to komiks i nie powinno się wymagać wyjątkowego realizmu.
Odnoście fabuły, to jak napisałem na wstępie, jest to początek. I to nie tylko jak domniemywam początek Iron Mana, ale także, co istotniejsze, początek Hulka!! Gdyby nie trzecia część komisu, mógłby on równie dobrze zostać wydany pod tytułem "Hulk".
I więcej chyba nie ma potrzeby dodawać.
Zaskoczony jestem trochę niską oceną tego zeszytu, bo wg mnie album ten zasługuje co najmniej na 6,5. Nieprzyzwyczajony jestem że to moja ocena jest jedną z najwyższych :)

Początek...

Zainteresowany ostatnio Iron Man'em wyciągnąłem z półki stary Mega Marvel od Tm-Semic. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy, to jak ten komiks jest dobrze narysowany! I dopiero po pewnym czasie zorientowałem się że za rysunek odpowiada tutaj Whilce Portacio, który bardzo dobrze spisywał się w latach 90-tych w zeszytach X-Factor za czasów, gdy X-Men rysowany był...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł Mega Marvel #19: Iron Man na półkach głównych
  • 42
  • 10
36 użytkowników ma tytuł Mega Marvel #19: Iron Man na półkach dodatkowych
  • 14
  • 14
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mega Marvel #19: Iron Man

Inne książki autora

Okładka książki Legendy X-Men: Whilce Portacio John Byrne, Jim Lee, Scott Lobdell, Fabian Nicieza, Whilce Portacio
Ocena 8,0
Legendy X-Men: Whilce Portacio John Byrne, Jim Lee, Scott Lobdell, Fabian Nicieza, Whilce Portacio
Okładka książki Batman. Hush Jim Lee, Jeph Loeb, Scott Williams
Ocena 8,0
Batman. Hush Jim Lee, Jeph Loeb, Scott Williams
Okładka książki X-Men Epic Collection. Bishops Crossing John Byrne, Jim Lee, Scott Lobdell, Fabian Nicieza, Whilce Portacio
Ocena 0,0
X-Men Epic Collection. Bishops Crossing John Byrne, Jim Lee, Scott Lobdell, Fabian Nicieza, Whilce Portacio
Okładka książki Punisher: Dziennik wojenny Mike Baron, Neil Hansen, Jim Lee, Carl Potts, David Ross, Roger Salick, John Wellington
Ocena 7,3
Punisher: Dziennik wojenny Mike Baron, Neil Hansen, Jim Lee, Carl Potts, David Ross, Roger Salick, John Wellington
Okładka książki All Star Batman i Robin. Cudowny Chłopiec Jim Lee, Frank Miller
Ocena 7,0
All Star Batman i Robin. Cudowny Chłopiec Jim Lee, Frank Miller
Okładka książki Batman: Tajemnica Czerwonego Kaptura Eric Battle, Shane Davis, Jim Lee, Paul Lee, Jeph Loeb, Dough Mahnke, Dustin Nguyen, Judd Winick
Ocena 7,5
Batman: Tajemnica Czerwonego Kaptura Eric Battle, Shane Davis, Jim Lee, Paul Lee, Jeph Loeb, Dough Mahnke, Dustin Nguyen, Judd Winick
Okładka książki X-Men Epic Collection. Mutant Genesis Chris Claremont, Andy Kubert, Jim Lee, Fabian Nicieza, Whilce Portacio
Ocena 0,0
X-Men Epic Collection. Mutant Genesis Chris Claremont, Andy Kubert, Jim Lee, Fabian Nicieza, Whilce Portacio
Jim Lee
Jim Lee
Amerykański rysownik komiksowy i scenarzysta. Współtwórca (z Brandonem Choi) postaci z grupy Wild C.A.T.s Cover Action Teams. Twórca postaci Maxa Faraday, bohatera komiksu "Divine Right". Pracował m.in. przy seriach: "Batman", "Fantastic Four (vol.2)", "Gen 13", "Iron Man (vol. 2), "Punisher War Journal", "Superman", "X-Men (vol. 2)".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099 Chris Bachalo
Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099
Chris Bachalo Len Kaminski
Klasyczna wersja Marvela 2099 w TM-Semic ograniczała się do pojedynczych zeszytów w regularnych seriach. Dopiero w 13 numerze "Mega Marvela" przedstawiony dłuższy wycinek serii z tego uniwersum. Jak wypada Ghost Rider w wersji cyberpunkowej? Kenshiro "Zero" Cochrane jest hakerem, który zostaje śmiertelnie postrzelony przez ścigający go gang. W ostatniej chwili udaje mu się przetransferować swój umysł do cyberprzestrzeni. Tam spotyka zbiorowisko sztucznych inteligencji, które postanawiają uczynić go swoim awatarem. Tworzą dla niego robotyczne ciało przypominające XX-wiecznego Ghost Ridera. Od tej pory nowy superbohater będzie walczył przeciwko korporacji D/Monix. Fabuła jest bardzo przystępna dla czytelników nieznającyh wcześniej tej wersji uniwersum Marvela. W skrócie zostają przedstawione zasady rządzące tym światem i stopniowo są przedstawiane zdolności nowego superbohatera. Bardzo dobrze wypada tutaj zamiana elementów nadnaturalnych na cyberpunków. Dalej pojawiają się pewne nawiązania do horroru, ale są one raczej dekoracją niż czymś więcej. Główny bohater jest tutaj symbolem anarchii. Walczy nie tylko z korporacją, ale też z opresyjną policją i otwarcie krytykuje system. Wielka szkoda, że nie pogłębiono tego motywu bardziej i ograniczno się do efektowanej nawalanki. Za rysunki odpowiada tutaj Chist Bachalo znany w Polsce chociażby z serii "Uncanny X-men" v3. W tamtej serii jego kreska była lekko karykaturalna i nie pasowała do fabuły. Tutaj jednak dobrze udaje mu się oddać brudny świat technoprzyszłości, a sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne. Nie porwała mnie geneza Ghost Ridera Danny'ego Ketcha z drugiego numeru "Mega Marvela". O wiele bardziej przemówiła do mnie wersja futurystyczna, nawet jeśli nie do końca potrafi wykorzystać swój potencjał. Z chęcią poznam ciąg dalszy.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Mega Marvel #14: Sabretooth Bill Sienkiewicz
Mega Marvel #14: Sabretooth
Bill Sienkiewicz Jim Lee Larry Hama Mark Texeira
Sabretooth jest najbardziej znanym przeciwnikiem Wolverine'a. Nic więc dziwnego, że w 1993 r. doczekał się własnej miniserii "Sabretooth: Death Hunt" pisanej przez Larry'ego Hamę, scenarzystę znanego z komiksów "G.I. Joe". Jak wypada samodzielny komiks z udziałem tego łotra wydany po polsku w 1997? Sabretooth zostaje porwany przez ludzi, którzy przyczepiają bombę do jego serca. Tajemniczy mężczyzna nazywający siebie Tribune daje Victorowi zadanie schwytania mutantki Mystique inaczej wszczepiona bomba wybuchnie. Sabretooth podejmuje się zadania. Zarys fabuły brzmi brzmi jak typowy film sensacyjny klasy B. Po części komiks rzeczywiście taki jest. Sabretooth bez mrugnięcia okiem wyrzyna tabuny wrogów, ściga się szybkimi pojazdami i rzuca tekstami podkreślającymi jak bardzo jest bezwględny. Przy czym jednak czytelnik dostaje też wgląd w szokującą przeszłość tego złoczyńcy, która pozwala zrozumieć czemu stał się takim potworem, chociaż jednocześnie fabuła nie stara się go usprawiedliwiać. Świetnie zostaje tutaj wykorzystana Mystique przybierająca postać osób z historii Sabretootha Niestety nie wszystko tutaj wyszło. Zupełnie niepotrzebne są tutaj retrospekcje z jednej z poprzednich misji Sabretootha. Nie wybrzmiewa też szokujące w zamierzeniu ujawnienie tożsamości Tribune'a, która w pewnym momencie staje się bardzo oczywista. Za rysunki odpowiada tutaj Mark Texeira znany już z drugiego numeru "Mega Marvela". Sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne, ale niestety nie udaje się uniknąć pewnego chaosu. Nie podobało mi się również nadużywanie czarnego tuszu. Historia ta mogła być wybitna, ale jest jedynie dobra. Wielka szkoda, że zamiast na akcji nie skupiono się w większym stopniu na portrecie psychologicznym złoczyńcy.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Mega Marvel #09: Świt Synów Nocy Andy Kubert
Mega Marvel #09: Świt Synów Nocy
Andy Kubert Ron Wagner Howard Mackie Ron Garney Len Kaminski
ŚWIETNI SYNOWIE NOCY Dwa lata musieliśmy czekać na wydanie tego tomu. Dwa lata po tym, jak Mucha wypuściła na rynek album „Ghost Rider: Danny Ketch” zbierający pierwsze 20 numerów serii i szczerze powiedziawszy zwątpiłem w pewnym momencie, czy ten komiks w ogóle będzie kontynuowany. Ale nadszedł rok 2025, minęło parę miesięcy i mamy go. Akurat z okazji 30-lecia pierwszego wydania „Świtu synów nocy” po polsku (i 35-lecia startu serii o Ketchu w ogóle). Tamto wydanie sprzed lat, choć fajne i mam sentyment, było koszmarnie zmasakrowane przez wydawcę. TM-Semic wycięło wtedy mnóstwo materiału – wiele plansz, całe zeszyty, byle zmieścić się w wyznaczonej ilości stron i to się czuło – Mucha teraz nie dość, ze wydaje w całości, to jeszcze opierając się na „Spirits of Vengeance: Rise of the Midnight Sons” dorzuca masę materiału, którego nie miało oryginalne wydanie, dzięki czemu dostajemy nie tylko event (i ciąg dalszy znany też w Polsce z „Amazing Spider-Mana”), ale i zeszyty wypełniające lukę między tomem „Danny Ketch” a „Świtem synów nocy”. Kompleksowo jest i pięknie. To raz. Dwa, że to wyśmienity komiks, lepszy nawet niż pierwszy tom i absolutnie warto znać go i posiadać. A ci, którzy mają semicowy sentyment, to już w ogóle będą wniebowzięci, stawiając tę cegłę na półce. Ghost Rider szuka zemsty i nie spocznie, póki jej nie dokona. Poluje zatem na Snowblinde'a i Deathwatcha, którzy wyrządzili już wiele krzywd, ale wciąż pozostają na wolności. Problem w tym, że policja coraz bardziej się na niego zawzięła, a do polowania na Czachę wziął się pewien bezwzględny glina. Co gorsza na horyzoncie czai się coś większego, straszniejszego: powrot Lilith - matki potworów. W obliczu takiego zagrożenia Ghost Rider postanawia skorzystać z pomocy Johnny’ego Blaze’a. Problem w tym, że sami mogą nie dać rady. Tak zaczyna się wspólna szalona przygoda mrocznych bohaterów Marvela, której stawką są losy, jakżeby inaczej, świata! Na tym, oczywiście, nie koniec. Bo zaraz potem Spider-Man znów chwyta Hobgoblina, przez którego znów niemal doszło do tragedii. Szybko jednak obaj trafiają na celownik Demogoblina i towarzyszącego mu doppelgangera. A tymczasem Ghost Rider i Johnny Blaze polują na Dethspawny. W kanałach spotykają Venoma, który też poszukuje morderców, kontynuując swoją wendettę przeciw złym. Wkrótce drogi wszystkich spotykają się i… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/07/ghost-rider-duchy-zemsty-swit-synow.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Mega Marvel #01: Spider-Man - Torment Todd McFarlane
Mega Marvel #01: Spider-Man - Torment
Todd McFarlane
"Cierpienie" to obok historii "Maski" kolejny pokaz kunsztu graficznego Todda Mcfarlane'a. Tym razem Todd jest sam sobie sterem i okrętem i tworzy całkowicie autorską historię, ukazują szczyty swoich możliwości graficznych. Rysunki skakającego na linie Spider-Mana, pięknych kobiet jak Mary Jane czy też kusząca kształtami wiedźma, jak i dzikiego i krwiożerczego potwora jakim jest tutaj Lizard, są pokazem umiejętności i gustu autora. Pięc zeszytów tej niespiesznie toczącej się opowieści pozwala ukazać cały kunszt McFarlena. Jego wizjonerstwo i niesamowite przywiązanie do szczegółów, o jakie dziś już coraz trudniej. Pod tym względem "Torment" to arcydzieło. Gorzej jest natomiast z scenariuszem. Co prawda otrzymujemy mroczną opowieść w klimatach psychodeliki, ale jednocześnie można odnieść wrażenie że autor dopiero zaczyna z pisaniem scenariuszy. Widać to szczególnie po tekstach czy chyba nie do końca przemyślanym zakończeniu, które niczego nie wyjaśnia w kwestii historii, a przynajmniej pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Fabuła jest jednak całkiem niezła i przy lekkiej modyfikacji mogłaby posłużyć nawet jako podkład pod mroczny, psychodeliczny film. "Cierpienie" to jednak przede wszystkim rysunek. Jest to pozycja która aż prosi się o to, żeby ją wydać w większym formacie. "Torment" na taki szczególny format zasługuje, bo oglądać ten komiks to czysta przyjemność. Rysunki 10/10 Fabuła 6/10
mika_el - awatar mika_el
ocenił na 8 2 lata temu
Silver Surfer: Geneza Silver Surfera! / Próba Heroldów Ron Marz
Silver Surfer: Geneza Silver Surfera! / Próba Heroldów
Ron Marz Stan Lee John Buscema M.C. Wyman Ron Lim
Nie kojarzę komiksów z udziałem Srebrnego Surfera publikowanych po polsku przed 1994 r. Mogę więc założyć, że omawiany „Mega Marvel” zawierający w sobie przedruki „Silver Surfer” v3 70-75 jest polskim debiutem tej postaci. Czy jest przystępny dla czytelników nieznających tej postaci? Pożeracz planet Galactus decyduje się na zrekrutowanie nowego herolda po tym jak zawiodła go Nova. Nowym heroldem staje się brutalny Morg. Srebrny Surfer uznaje, że nowy herold Galactusa jest zbyt brutalny i postanawia zebrać innych byłych heroldów w celu powstrzymania Morga. Fabuła polega w głównej mierze polega na zbieraniu drużyny przez Srebrnego Surfera. Pozwala to czytelnikom lepiej poznać poszczególnych bohaterów. Reprezentują różne typy charakterów, a najbardziej z nich zapadł mi w pamięć Terrax, który do tej pory był złoczyńcą i cały czas nie można mu ufać. Niestety nie udało się tutaj uniknąć pewnych klisz fabularnych jak chociażby pretekstowe walki pomiędzy przyszłymi towarzyszami broni. Również wątek Morga nie jest zbyt pomysłowy. Ma bardzo prostą motywację, a rozwiązanie problemu jaki stanowi okazuje się zaskakująco łatwe. Udało się jednak tutaj wpleść parę emocjonujących scen, które sprawiają, że lektura nie nuży. Za warstwę graficzną odpowiada tutaj Ron Lim. Kosmiczne sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne i robią wrażenie. Należy jednak pamiętać, że to kreska typowa dla lat 90. z kobietami zaokrąglonymi w odpowiednich miejscach i mężczyznami o idealnej budowie ciała. W tym numerze „Mega Marvela” wykorzystane są sprawdzone chwyty, które pozwalają opowiedzieć wciągającą historię. Przy czym dzięki odpowiedniej struktury fabuły również nowi czytelnicy nie powinni czuć się zagubieni. Nie jest to może zbyt oryginalna historia, ale jest dobrze opowiedziana.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham Simon Bisley
Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham
Simon Bisley Alan Grant John Wagner
W Gotham zjawia się Judge Death, gdzie natychmiast zaczyna zabijać każdego, kto się napatoczy. Powstrzymuje go Batman i przypadkiem przenosi się do Mega-City I. Tam wdaje się w bójkę z Sędzią Dreddem a następnie wraz telepatką Judge Anderson wraca do Gotham. W jego mieście tymczasem Judge Death znalazł sobie nowe ciało i nawiązał współpracę z mistrzem strachu Scarecrow. Ścigając zarówno Judge Death jak i Batmana do Gotham przybywa także Judge Dredd. Każdy z bohaterów jest mniej lub bardziej odmóżdżony i działa tylko dla zasady. Judge Death zabija jak leci, Paskudna Maszyna uderza każdego z główki, Judge Dredd chce każdego aresztować. Ich wypowiedzi są równie prymitywne jak zachowania. Opowieść niczym nie zaskakuje i trudno się przy niej dobrze bawić, jeśli ma się choćby najmniejsze wymagania. Zupełnie inaczej prezentuje się warstwa ilustracyjna, która podnosi wartość komiksu o kilka poziomów. Bisley to artysta oryginalny i jest tutaj w dobrej formie (choć nie każdemu jego styl może się podobać). Eksperymentuje z bryłą i konturem nadając postaciom wyrazisty efekt przestrzenny. Niestety oprócz szczegółów, które wyglądają genialnie są też takie, które się nie sprawdzają. Kobiety nie wypadają zbyt urodziwie, w zasadzie brak drugiego planu a jeśli pojawia się Gotham to nie da się go rozpoznać (a nawet odróżnić od futurystycznego Mega-City I). Dzieło zasłynęło również z tego powodu iż to chyba jedyny komiks wydany przez TM-SEMIC tak elegancko na grubym śliskim papierze.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na 6 7 lat temu

Cytaty z książki Mega Marvel #19: Iron Man

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mega Marvel #19: Iron Man