Maurowie

Okładka książki Maurowie
Jan Ekström Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Seria z Jamnikiem kryminał, sensacja, thriller
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Seria z Jamnikiem
Tytuł oryginału:
Morianerna
Data wydania:
1981-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1981-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
8307002893
Tłumacz:
Maria Olszańska
Średnia ocen

                6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Maurowie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Maurowie

Średnia ocen
6,0 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
407
36

Na półkach:

Wygląda na to, że kryminały Ekströma były chętnie wydawane w PRL-u, głównie w ramach mojej ulubionej „Serii z jamnikiem”. Niestety, w tej książce poważnie szwankuje to, za co zwykle cenię szwedzką literaturę kryminalną, czyli społeczno-kulturowe tło powieści. „Maurowie” to historia rodzinnego morderstwa; akcję osadzono w nieokreślonym mieście, w trudnym do sprecyzowania czasie. Sugerując się opisami ekstrawaganckich, barwnych strojów prowadzącego śledztwo policyjnego detektywa, możemy domyślać się, iż mamy do czynienia z latami 70. ubiegłego stulecia. Lektura jest całkiem przyjemna, jednak nie należy spodziewać się zaskakujących zwrotów akcji. Czytelnik bez trudu jest w stanie wytypować potencjalną ofiarę zbrodni, dość przewidywalne są też jej powody, wreszcie sama osoba mordercy. Właściwie jedyną rzeczą, która mnie zaskoczyła było to, jak wiele uwagi autor poświęcił opisom czynności związanych z praniem: jego organizacją, przebiegiem, wreszcie osadzając w przestrzeni pralni scenę samej zbrodni. Zajęcie to w zamożnym domu powinna teoretycznie wykonywać gosposia, służba lub – ostatecznie – odpłatna pralnia, tymczasem w powieści Ekströma praniem zajmują się osobiście zamożne Szwedki ze sfery, którą spokojnie możemy określić jako wyższą klasę średnią. Osobiście nie dziwi mnie zatem, iż tak żmudna, drobiazgowa i rozwleczona w czasie czynność stała się w końcu zarzewiem zbrodni.

Wygląda na to, że kryminały Ekströma były chętnie wydawane w PRL-u, głównie w ramach mojej ulubionej „Serii z jamnikiem”. Niestety, w tej książce poważnie szwankuje to, za co zwykle cenię szwedzką literaturę kryminalną, czyli społeczno-kulturowe tło powieści. „Maurowie” to historia rodzinnego morderstwa; akcję osadzono w nieokreślonym mieście, w trudnym do sprecyzowania...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

65 użytkowników ma tytuł Maurowie na półkach głównych
  • 42
  • 23
30 użytkowników ma tytuł Maurowie na półkach dodatkowych
  • 19
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Jan Ekström
Jan Ekström
Pisarz szwedzki; studiował ekonomię, języki słowiańskie, anglistykę i statystykę na uniwersytecie w Lund. Prowadził agencję reklamową. Debiutował powieścią kryminalną "Döden fyller år" w 1961 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cicha śmierć Anna Kormik
Cicha śmierć
Anna Kormik
Ewa – malarka, której sława dawno wyszła poza granice kraju i jej mąż Krzysztof. Kiedyś dobrze zapowiadający się architekt, dzisiaj – jak sam o sobie mówi – trochę utrzymanek bez znaczenia. Ich związek do spontanicznych nie należał, Ewa – zdając sobie sprawę ze swoich licznych fobii i dziwactw, kiedy wreszcie zdecydowała się powiedzieć „tak”, stworzyła swoje alter ego. Oczywiście na potrzeby związku, ta „druga kobieta”, jest radosna, odważna, zdecydowana. Ta zalękniona i prawdziwa, w miarę skutecznie pozostaje w ukryciu do czasu aż w otoczeniu Ewy zaczynają się dziać rzeczy dziwne i niepokojące. Ktoś nocą chodzi po jej mieszkaniu, w jednym z pomieszczeń Ewa znajduje żywego nietoperza, który nie miał sposobności się tam znaleźć, jej najbliższa i jedyna przyjaciółka popełnia samobójstwo, a wypad z Krzysztofem nad jezioro prawie go zabija. Ani Ewa, ani grono jej najbliższych znajomych nie wiąże ze sobą tych faktów. Jedynie śledczy Stanisław Kawecki jakoś nie chce zakończyć postępowania co i rusz „nawiedzając” znajomych, męcząc ich przesłuchaniami i podejmując coraz bardziej zaskakujące eksperymenty śledcze. Jak się wkrótce okaże szczęśliwie dla Ewy... Bardzo dobra i przemyślana powieść psychologiczna z domieszką wątku kryminalnego. Interesująca postać głównej bohaterki, a jej wewnętrzne monologi świetnie napisane. (pomysł na „dziwne zdarzenia” bardzo podobny jak u Kłodzińskiej i jej Czertnawa)
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Córka z nadmiarem temperamentu Jerzy Andrzej Salecki
Córka z nadmiarem temperamentu
Jerzy Andrzej Salecki
Kwintesencja powieści milicyjnej. Klasyczne PRL–owskie przestępstwo oraz jego krwawe konsekwencje i dzielni milicjanci na tropie. Trup, potem fałszowane dolary, a potem kolejne trupy. Nie wiem, czy Jerzy Andrzej Salecki był zatrudniony w komunistycznym aparacie władzy, ale znajomość ówczesnej nowomowy i procedur, każą podejrzewać, że miał coś z nim wspólnego. Jeżeli nie, to zasłużył na Platynową Odznakę Najlepszego PR–owca – Propagandysty, jak się wtedy mówiło – Milicji Obywatelskiej. Gliniarze są bowiem u niego formacją przefajnych, oddanych służbie oraz – oczywiście w miarę możliwości, bo naród w potrzebie – najbliższym, gotowych zaryzykować życie dla ratowania ludzi, super chłopaków. Super chłopaków na dodatek świetnie wykształconych i bardzo inteligentnych. To przekonywanie nas do tego, właściwie stręczenie nam, milicjantów chwilami niebezpiecznie graniczy w parodią. Oto narrator/główny bohater – major dowodzący sekcją zabójstw Wydziału Kryminalnego Komendy Stołecznej MO – otwiera właśnie przewód doktorski; parokrotnie podkreśla, że najbardziej lubi prozę Conrada i czyta go w każdej wolnej chwili, w ramach rodzinnych wieczorów wybiera się do opery na „Aidę” i kupuje córce drogie albumy o sztuce odrodzenia. Ale nie tylko on jest takim orłem. O jednym ze swoich podwładnych wspomina, że podobno lubi poezję i kilka razy spotykał go w Filharmonii, ostatnio na koncercie Konstantego Andrzeja Kulki, który grał Wieniawskiego. Już nie mówiąc o tym, że nawet w czasie nerwowej nocy na służbie nasi oficerowie i podoficer zawsze znajdą chwilę na partię szachów. Aby ich jeszcze „ufajnić” Salecki piętrzy przed nimi codzienne problemy końca lat siedemdziesiątych – od wszechobecnych utrudnień związanym z wiecznie niedokończonymi budowami po powszechne niedobory i kolejki po wszystko. No i jeszcze ta biurokracja – oczywiście nie w milicji – która utrudnia właściwe funkcjonowanie państwa. A więc milicjanci są nie tylko fajni, ale i swojscy. Przy nich nawet porucznik Borewicz jest gościem z innego świata. Małą skazę widać dopiero po uważniejszym wczytaniu się w „Córkę z nadmiarem temperamentu”. Otóż. Ten ten major/narrator jest bardzo protekcjonalny wobec otaczającego go świata i ludzi. Patrzy z wyższością nie tylko na element przestępczy, ale też na przesłuchiwanych świadków – inna sprawa, że autor tworzy z nich uroczą, bardzo malowniczą i wiarygodną czeredkę typiar i typów ze zmierzającego powoli ku upadkowi PRL–u oraz współpracowników. Nawet ci, których darzy sympatią są dla niego niczym dzieci lub osoby z lekkimi niedospozycjami psychicznymi. Tę protekcjonalność doskonale widać w krótkiej anegdocie o aplikancie prokuratorskim o nazwisku Kozioł, który zainwestował w sygnet i zmienił nazwisko na bardziej szlacheckie. To zresztą nie tylko protekcjonalność, ale hipokryzja, bo narrator/major nazywa się Karol Kamieniecki. Magnacko. Żeby nie było, że naszym milicjantom wychodzi słoma z butów. Jest więc „Córka z nadmiarem temperamentu” dość ostentacyjną propagandą PRL–owskich organów prawa i porządku. Ale przy okazji Jerzy Andrzej Salecki tworzy całkiem niezły kawałek prozy. Trzymający w napięciu, a jednocześnie sporo mówiący o polskiej obyczajowości przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Jasne, wątek tytułowej córki jest podklejony trochę na siłę i trochę unieprawdopodabnia historię, ale Salecki nie miał chyba ambicji być drugim Konwickim. Chciał tylko słodko ucałować tyłek władzy i zarobić dodatkowe pieniądze na nowy dom, lepszy samochód albo szampańskie życie. Zwykle takie chałtury robione są na odwal się, ale on zachował się jak stary, przedwojenny rzemieślnik – solidnie. Na pewno czytanie „Córki…” nie boli, a chwilami trudno się oderwać. No i jest tu pewien smaczek. Po nieprzespanej nocy – oczywiście na służbie – major bierze psychedrynę, żeby przetrwać jakoś dzień. Psychedryna była dostępnym wówczas w aptekach środkiem pobudzającym na bazie amfetaminy. To była w zasadzie amfetamina w kolorowej, typowej dla pastylek, polewie.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Maurowie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Maurowie