Historię "Rain Mana" poznałam najpierw dzięki świetnemu filmowi, później przeczytałam książkę, którą znalazłam podczas wakacji w rodzącym się nieśmiało w naszym kraju bookcrossingu. Nie miałam wtedy żadnego pojęcia o artyzmie i nie znałam nikogo ze spektrum.
Na pierwszy rzut oka Raymond Babbitt w książce „Rain Man” jest zdecydowanie wyrazistszym bohaterem niż postać filmowa. Bardziej niedostępnym, wyalienowanym, nieakceptującym dotyku, nie mówiąc już o poważniejszej bliskości. Jest niezdolny do identyfikowania i wyrażania emocji. Za to konsekwentnie wypełnia dzienny plan bezpieczeństwa, podążając ku wewnętrznemu spokojowi. Jeśli cokolwiek z jego sztywnego i ściśle zaplanowanego rozkładu dnia będzie, według niego zagrożone, nastąpi nieunikniony wybuch wszelakich objawów, metod i sposobów, aby przeciwko nieplanowanym okolicznościom gwałtownie zaprotestować. Wtedy wyobraźnia neurotypowego towarzystwa wystawiona zostanie na wielką próbę cierpliwości i będzie wymagała mistrzostwa, aby zachować spokój. Właśnie tak "ukraszona" była podróż Raymonda i jego brata Charliego z Cincinnati do LA.
Charlie, człowiek sukcesu, który jednym z kilku uśmiechów i obłaskawiającym laniem wody, potrafi rozwiązać większość swoich codziennych problemów międzyludzkich, jako towarzysz i opiekun nieporadnego brata, jest zupełnie nieskuteczny. W tej konfrontacji jego wachlarz zachowań, reakcji i trików jest pusty, jak bęben rockowej kapeli.
Głównym motywem fabuły jest podróż, droga, przygoda. Droga przez USA, podróż buickiem, kierowca, pasażer, przygoda. Nawet Raymond pchał się za kierownicę, mimo że nie rozumiał, dlaczego nie ma na to szans.
Raymond był autystycznym mężczyzną (chociaż w książce i filmie termin autyzm się nie pojawia) z przebłyskami nietypowych zdolności. Wystarczającymi do liczenia kart z 6 talii w grze w oczko – kto grał choćby tylko jedną talią, wie jakie to trudne! To była pierwsza sytuacja, która zburzyła poczucie wyższości Charliego wobec niepełnosprawnego Raymonda. Później zdarzyło się też kilka innych bardziej powierzchownych historii. Jednak najważniejsze były te głębsze, niewidoczne wątki. Szczególnie jeden, najistotniejszy o tworzeniu relacji braterskiej, dopiero co poznanych się dwóch dorosłych mężczyzn. Pierwsze zderzenie rodzeństwa było gwałtowne, szybkie i chaotyczne, a potem byliśmy świadkami fantastycznej przemiany Charliego, twardego handlowca z kowbojskim polotem i niepohamowanym życiowym powerem. Raymondowi taka egzystencja i takie życiowe cele były zupełnie obce. On nie wiedział, co to znaczy chcieć, mieć, dążyć do celu, marzyć. Za to doskonale poradził sobie z wpisaniem imienia brata do swojego nietykalnego notesu na Listę Rzeczy Złowrogich.
Ta z pozoru niemożliwa do zaistnienia symbioza pomiędzy braćmi mogła zaistnieć dzięki komuś, kto chciałby stać się spoiwem niezbędnym do połączenia światów obydwu braci. Taką osobę odnajdujemy w postaci Sussane. Wydaje się ona na początku naiwną, kobietką nie obojętną na urok dóbr materialnych, która szczęśliwie upolowała Charliego, ale z czasem widzimy jej prawdziwe naturalne wnętrze. Dobre, szczodre, takie po prostu ludzkie. Susan stała się mediatorką na granicy dwóch braterskich wielkich murów, które dosyć długo nie zdają sobie sprawy, że chcą wzajemnie się zburzyć.
Jak każda książka w zestawieniu z filmem także i ta uzupełnia kilka kwestii. W tym przypadku czytelnik może nieco lepiej zrozumieć osobę autystyczną, jej zachowania i reakcje. Do tego stopnia, że poczuje, jak bardzo Raymond potrafi napiąć mięśnie i jak bardzo zirytowany mógł być Charlie, kiedy jego brat nie akceptował próśb o uciszenie się w samolocie. Jednak do pełnego zrozumienia zachowań osób autystycznych i tego, co czują ich opiekunowie, gdy autyzm wymyka się do zewnętrznego świata i wywołuje różne, na ogół nieprzyjemne reakcje otoczenia, jeszcze daleko.
Nie ulega jednak wątpliwości, że film i książka w tamtych czasach poruszały ważny społecznie temat, który był traktowany jak przysłowiowy gorący kartofel, z którym nie wiadomo co właściwie zrobić. A skoro nie wiadomo co z tym zrobić, to najlepiej sprawę przemilczeć. "Rain Man" to milczenie przerwał. Opowiedział nam historię o tym jak dwóch skrajnie innych wędrowców, którzy są na siebie skazani, udaje się w podróż, w poszukiwaniu wspólnego języka i więzi między sobą. I cel tej karkołomnej podróży zostaje osiągnięty. Chociaż z punktu widzenia mechanizmów funkcjonowania współczesnego społeczeństwa będzie coś budzącego wątpliwości i niepokojącego, w tym, że bracia odkryją życie pełne wartości i emocji w ramach nieuchronnego zderzenia się dwóch tak odmiennych, pozornie do siebie nieprzystających światów - pogoni za pieniądzem i ograniczającego międzyludzkie kontakty zmagania się z autyzmem.
Pierwowzorem autystycznego Rain Mana był Amerykanin Kim Peek (zmarł u w 2009r.), który miał fotograficzną pamięć. Zapamiętanie stronicy książki zajmowało mu zaledwie kilka sekund. Znał na pamięć 12 tysięcy książek, zapamiętywał też mnóstwo innych informacji: nazwiska, liczby, daty, programy telewizyjne, adresy, układy ulic w miastach, itp. Raz zapamiętanych informacji już nie zapominał. Tę niezwykłą zdolność cierpiącego na autyzm Peeka badali m.in. specjaliści z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA.
Autor scenariusza "Rain Mana" Barry Morrow spotkał się z Peekiem i zainspirował jego niezwykłymi zdolnościami.
Rain Man" zdobył w 1989 roku cztery Oscary: za najlepszy film, scenariusz, reżyserię (Barry Levinson) i dla najlepszego aktora (Dustin Hoffman).
Książka powstała na podstawie scenariusza filmu.
Opinia
Bardzo płynna i ciekawa opowieść przygodowa. Trudno się oderwać. Dużo w niej wartości religijnych. Przedstawia różnice narodowe między Polską a Niemcami w powojennych czasach, ciekawe i niespotykane podejście. Zaznacza również płytkość społeczeństwa i jego rozumowanie spraw bieżących. Ładnie pisana. Ciężko o taki wyniosły styl wśród współczesnych pisarzy.
Bardzo płynna i ciekawa opowieść przygodowa. Trudno się oderwać. Dużo w niej wartości religijnych. Przedstawia różnice narodowe między Polską a Niemcami w powojennych czasach, ciekawe i niespotykane podejście. Zaznacza również płytkość społeczeństwa i jego rozumowanie spraw bieżących. Ładnie pisana. Ciężko o taki wyniosły styl wśród współczesnych pisarzy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to