Magi: Labyrinth of Magic #18

Okładka książki Magi: Labyrinth of Magic #18
Shinobu Ohtaka Wydawnictwo: Waneko Cykl: Magi: Labyrinth of Magic (tom 18) komiksy
193 str. 3 godz. 13 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Magi: Labyrinth of Magic (tom 18)
Tytuł oryginału:
マギ
Data wydania:
2018-12-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-12-15
Data 1. wydania:
2016-06-14
Liczba stron:
193
Czas czytania
3 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380964440
Tłumacz:
Karolina Balcer
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Magi: Labyrinth of Magic #18 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Magi: Labyrinth of Magic #18

Średnia ocen
7,5 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2695
2517

Na półkach: ,

Tomiki 18-20 stają się kwintesencją „widowiskowej akcji”, która zapewnia odbiorcy naprawdę solidnej porcji rozrywki. Walka pomiędzy magami i żołnierzami Cesarstwa Rehmu nabiera dynamizmu w momencie pojawienia się na scenie użytkowników „naczyń”. Ich moce mogą przełamać magiczną barierę, która roztacza się nad Magnostadt. Zarówno wykładowcy, jak i uczniowie, starają się za wszelką cenę obronić swój kraj. Z boku całemu wydarzeniu nie może przyglądać się bezczynnie Aladyn, który postanawia zademonstrować swoje nieprzebrane moce. Na arenie walk pojawia się również sam Alibaba, który nauczył się wykorzystywać zdobyte zdolności i stał się naprawdę potężny. Impas, w którym znalazły się obie strony, zostaje przerwany przez samego dyrektora, który ma zamiar wykorzystać mroczną potęgę i raz na zawsze pozbyć się ludzi niewładających magią. Mroczne dżiny zaczynają szaleć i niszczyć wszystko na swojej drodze. Szansa przeciwstawienia się zarówno im, jak i rodzącemu się „potężnemu złu” pojawi się tylko wtedy kiedy każda ze stron (włącznie z nowo przybyłem graczem), będzie ze sobą współpracować i da pokaz pełni swoich zdolności. To, co dzieje się w trzech opisanych tomikach trudno wyrazić słowami, każda kolejna strona wgniata czytelnika głęboko w fotel, zapewniając mu takiej dawki wrażeń, jakiej już dawno nie zaznał. Akcja, akcja i jeszcze raz akcja, to trzy elementy, które przyświecały autorce w domknięciu wątku Magnostadt i robi ona to w naprawdę niesamowitym stylu. Dzieje się tutaj tak wiele, zarówno fabularnie, jak i wizualnie, że w niektórych momentach przepych rysunków dosłownie przygniata. Nie jest to jednak mankament mangi, wręcz przeciwnie można uznać to za jej plus i pokaz zdolności artystycznych artystki. Oczywiście w ferworze wali nie obejdzie się bez kilka „mocnych” momentów, gdzie poświęcenie jednostki będzie jedyną drogą do sukcesu. Na łamy komiksu powracają również starzy bohaterowie w swoich nowych „potężnych” obliczach, które w przyszłości mogą zadecydować o wyglądzie całego świata.

Cała recenzja na:

https://gameplay.pl/news.asp?ID=122926

Tomiki 18-20 stają się kwintesencją „widowiskowej akcji”, która zapewnia odbiorcy naprawdę solidnej porcji rozrywki. Walka pomiędzy magami i żołnierzami Cesarstwa Rehmu nabiera dynamizmu w momencie pojawienia się na scenie użytkowników „naczyń”. Ich moce mogą przełamać magiczną barierę, która roztacza się nad Magnostadt. Zarówno wykładowcy, jak i uczniowie, starają się za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

59 użytkowników ma tytuł Magi: Labyrinth of Magic #18 na półkach głównych
  • 48
  • 11
55 użytkowników ma tytuł Magi: Labyrinth of Magic #18 na półkach dodatkowych
  • 22
  • 13
  • 9
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Shinobu Ohtaka
Shinobu Ohtaka
Zanim zaczęła się zajmować rysowaniem mang, była zwyczają, niczym nie wyróżniającą się uczennicą. W związku z tym, że tylko w rysowaniu była lepsza od swoich rówieśników w 1. klasie liceum zaczęła wysyłać swoje prace do magazynu Weekly Shonen Jump. Nikomu się z tego nie zwierzyła, ponieważ wstydziła się tego, że może jej się nie udać. Do drugiego roku studiów przysyłała regularnie nowe manuskrypty ale oprócz kilku małych nagród niczego w tej dziedzinie nie osiągnęła. W końcu zrezygnowała z kariery mangaki i zaczęła szukać normalnej pracy. Jakiś czas później znowu zaczęła pracować nad komiksami aż w końcu zadebiutowała komiksem pt. "Sumomomo Momomo", w ostateczności zdobywając popularność dzięki mandze pt. "Magi".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Shinigami DOGGY #1 Kana Yamamoto
Shinigami DOGGY #1
Kana Yamamoto
O tym jak wyglądają zaświaty, a także jaką funkcję pełnią w nich osławieni bogowie śmierci dowiadujemy się w dość ciekawej i lekkiej serii Shinigami Doggy autorstwa Kany Yamamoto. Opowieść zderza dwa światów rozdzielone cienką granicą oraz całym szereg panujących tam praw. A co się stanie, kiedy te zostaną złamane? Ciekawa wizja przeplata motyw śmierci, a także życia doczesnego. Odsłania zasady rządzące zmarłymi i żywymi, ale również drugą stronę medalu, kiedy to dusze często błąkają się, szukając spokoju. Nie wszystko jest kolorowe, a ci, którzy jak Ken umarli gwałtownie, nie mogą liczyć na spoczynek wieczny. Niebagatelną rolę odgrywają wspominani bogowie śmierci, którzy powinni owym zagubionym duchom pomagać. To bardzo karykaturalna wizja, prezentująca każdego z nich jako indywiduum kierujące się swoimi zasadami; przykładowo Shin (bóg śmierci) jest miłośnikiem kobiecych wdzięków. Shinigami Doggy to dynamiczna opowieść, która pomimo smutnej historii – główny bohater ginie – nie pozwala na nudę. Znaczenie ma tu wszystko, od świata począwszy, poprzez emocje i kreacje bohaterów, zakończywszy na ich przemianie. Rzadko można spotkać tak dynamicznie rozwijające się postacie, zwłaszcza że tendencja ta nie spada w kolejnych tomach. Owszem jest nieco zadziornie, bowiem ciężko uświadczyć zwyczajnych dialogów. Główni bohaterowie ciągle przekrzykują się, nie wspominając o niecenzuralnym słownictwie. Z drugiej jednak strony mamy całą paletę ciekawych sytuacji towarzyszących Kenowi. Licealista mimo wszystko ma silnie osadzony kręgosłup moralny i prezentuje to na każdym kroku. Zapraszamy na Wypowiemsie.pl: http://wypowiemsie.pl/recenzja-shinigami-doggy-1-3/
WypowiemSię - awatar WypowiemSię
ocenił na 7 6 lat temu
Magi: Labyrinth of Magic #17 Shinobu Ohtaka
Magi: Labyrinth of Magic #17
Shinobu Ohtaka
Część siedemnasta zaczyna się od naprawdę wyrazistego wstępu, w którym to przywódca akademii, jak i całego Magnostadt, wyjaśnia uczniom swoją wizję świata. Podział ludzi na tych władających magią i całą nieistotną resztę, dosyć mocno przypomina pewne epizody z historii realnej ludzkości (do której zresztą autorka dosyć często tutaj sięga). Fanatyczny „przywódca” pragnący szczęścia podanych (oczywiście kosztem innych), który swoją charyzmą dominuje nad innymi i jest zdolny do przekonania lub narzucenia im swoich racji. Pojawiające się tutaj retrospekcje dają pewny obraz przeszłości jednego z królestw, w którym obdarzeni magicznymi zdolnościami ludzie, byli niecnie wykorzystywani. Automatycznie pojawia się tutaj pytanie: czy może być to usprawiedliwieniem obecnych działań? Zdania podopiecznych akademii są częściowo podzielone (chociaż większość staje po stronie dyrektora). Tylko Aladyn i Titus dostrzegają w tym mroczne spaczenie, które może doprowadzić cały świat na krawędź zagłady. Ich obawy potwierdzają badania prowadzone w placówce nad mrocznymi rukami, których potężnej mocy nie da się do końca okiełznać. Jakby tego wszystkiego było mało Cesarstwo Rehmu, widząc rosnącą potęgę Magnostadt i nie mogąc przekonać ich do „współpracy”, wypowiada im wojnę. Szykuje się naprawdę krwawy konflikt (którego tak mocno obawiał się Magi), w którym żadna ze stron nie będzie chciała stać się przegranym. W części tej Ohtaka postawiła najmocniejszy nacisk na słowo „pisane”, dostarczając odbiorcy tomik z naprawdę pokaźną ilością tekstu. Typowej „akcji” nie ma tutaj w ogóle (tak samo, jak typowego dla serii humoru), całość skupia się na odrywaniu pewnych tajemnic i prezentacji świata, w którym walka o władze zaczyna nabierać mocniej wyrazistości. Typowa „cisza przed burzą”, która następuje trzech kolejnych recenzowanych tomach. Cała recenzja na: https://gameplay.pl/news.asp?ID=122926
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 8 5 lat temu
Magi: Labyrinth of Magic #19 Shinobu Ohtaka
Magi: Labyrinth of Magic #19
Shinobu Ohtaka
Tomiki 18-20 stają się kwintesencją „widowiskowej akcji”, która zapewnia odbiorcy naprawdę solidnej porcji rozrywki. Walka pomiędzy magami i żołnierzami Cesarstwa Rehmu nabiera dynamizmu w momencie pojawienia się na scenie użytkowników „naczyń”. Ich moce mogą przełamać magiczną barierę, która roztacza się nad Magnostadt. Zarówno wykładowcy, jak i uczniowie, starają się za wszelką cenę obronić swój kraj. Z boku całemu wydarzeniu nie może przyglądać się bezczynnie Aladyn, który postanawia zademonstrować swoje nieprzebrane moce. Na arenie walk pojawia się również sam Alibaba, który nauczył się wykorzystywać zdobyte zdolności i stał się naprawdę potężny. Impas, w którym znalazły się obie strony, zostaje przerwany przez samego dyrektora, który ma zamiar wykorzystać mroczną potęgę i raz na zawsze pozbyć się ludzi niewładających magią. Mroczne dżiny zaczynają szaleć i niszczyć wszystko na swojej drodze. Szansa przeciwstawienia się zarówno im, jak i rodzącemu się „potężnemu złu” pojawi się tylko wtedy kiedy każda ze stron (włącznie z nowo przybyłem graczem), będzie ze sobą współpracować i da pokaz pełni swoich zdolności. To, co dzieje się w trzech opisanych tomikach trudno wyrazić słowami, każda kolejna strona wgniata czytelnika głęboko w fotel, zapewniając mu takiej dawki wrażeń, jakiej już dawno nie zaznał. Akcja, akcja i jeszcze raz akcja, to trzy elementy, które przyświecały autorce w domknięciu wątku Magnostadt i robi ona to w naprawdę niesamowitym stylu. Dzieje się tutaj tak wiele, zarówno fabularnie, jak i wizualnie, że w niektórych momentach przepych rysunków dosłownie przygniata. Nie jest to jednak mankament mangi, wręcz przeciwnie można uznać to za jej plus i pokaz zdolności artystycznych artystki. Oczywiście w ferworze wali nie obejdzie się bez kilka „mocnych” momentów, gdzie poświęcenie jednostki będzie jedyną drogą do sukcesu. Na łamy komiksu powracają również starzy bohaterowie w swoich nowych „potężnych” obliczach, które w przyszłości mogą zadecydować o wyglądzie całego świata. Cała recenzja na: https://gameplay.pl/news.asp?ID=122926
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 8 5 lat temu
Siedmiu książąt i tysiącletni labirynt #1 Yu Aikawa
Siedmiu książąt i tysiącletni labirynt #1
Yu Aikawa Haruno Atori
[RECENZJA 2 TOMÓW] ❗TW: śmierć, przemoc Lubisz czytać książki, na które trafisz przypadkiem i nic o nich nie wiesz? Ja lubię i tak właśnie było tym razem. Miałam ochotę na mangę, która nie będzie serią, którą już znam i mam na półce, a jednocześnie będzie "luźna". Tak zupełnym przypadkiem znalazłam na vinted ,,Siedmiu książąt i tysiącletni labirynt". Zachęcił mnie opis, bo tajemnice i gotycki klimat to coś, co lubię. Największym atutem tej historii było to, że jako czytelnik chciałam (i dalej chcę) dowiedzieć się kto zostanie cesarzem oraz kto - i czy w ogóle - umrze jako następny. Może to lekki spojler, ale tak, bohaterowie umierają i domyślam się, że na koniec zostanie jeden, czyli taki typowy motyw, ale to tylko moje spekulacje. Spekulować mogłam też na temat tego, czy dwójka bohaterów na koniec będzie razem, bo z jakiegoś powodu jeden postanowił być sługą/obrońcą drugiego, a sceny z nimi były dwuznaczne (ale nie erotyczne). Domyślam się, że to specjalny zabieg, co było czasami całkiem zabawne. Moim głównym zarzutem jest tempo. Wszystko działo się za szybko. Zanim zdążyłam pomyśleć jak rozwiązać zagadkę, więcej, zanim zdążyłam zrozumieć, o co w niej chodzi, oni już byli przy następnej. Oczywiście tę poprzednią rozwiązali bez najmniejszego problemu, tacy byli inteligentni. Dodając do tego to, że jakoś niespecjalnie martwili się o swoje życie (w zamku podnosił się poziom wody i groziło im utonięcie), nie czułam żadnych emocji. Jednym słowem: chaos, który potęgowany był też przez ilość bohaterów i różnorodność ich charakterów. Nawet nie zaliczę, ile razy nie wiedziałam, co się dzieje i co oni robią, skoro przed chwilą robili coś innego... Serię skończę, bo ma tylko 4 tomy, prawdopodobnie szybko zapomnę o fabule, ale niesmak po zmarnowanym potencjale pozostanie (serio liczyłam na coś świetnego).
__booksayah__ - awatar __booksayah__
ocenił na 7 1 rok temu
Hrabia Monte Christo Moriyama Ena
Hrabia Monte Christo
Moriyama Ena
ZEMSTA ZGUBNĄ BYWA Monte Cristo Hakushaku jest jedną z pierwszych mang, które udało mi się przeczytać, po dość długiej przerwie (bo prawie 3 letniej!). I szczerze mówiąc nie żałuję, ani trochę posiadania możliwości przeczytania tej mangi. Książka opowiada o historii młodego Edmunda Dantesa - marynarza z Marsylii, który jak mogło by się zdawać ma wszystko, czego mógłby pragnąć - piękną narzeczoną, z którą szykuje się dzień zaślubin, kochającego ojca, dobrych przyjaciół oraz, aby tego było mało Edmunda dzieli tylko chwila od zostania kapitanem statku… Akcja mangi zaczyna się w 1815 roku w porcie w Marsylii kiedy to Edmund wraca po długiej żegludze do domu, do swojej ukochanej, z którą nazajutrz ma wziąć ślub. Kiedy wrócił pokazał swojej lubej list przekazany mu przez samego cesarza Napoleonii! Co okazało się tylko początkiem jego problemów. W dniu zaślubin, ktoś zdradza Edmunda, a ten zostaje aresztowany i zesłany do twierdzy D'if, która znana jest z tego, że jak się do niej trafi, to nie wraca się z niej żywym. Mija kilka godzin, dni, tygodni, miesięcy, lat… A Edmund dalej nie może pogodzić się z tym, co się stało, cały czas marzy o powrocie do domu, o swojej ukochanej, o swym ojcu, jednak znikąd nadziei.. Myśli o tym dlaczego się tu znalazł, że to jedno wielkie nieporozumienie, jednak z czasem dochodzi powoli do refleksji dlaczego i kto mógł go zdradzić.. Owiany samotnością, zaczyna planować zemstę, a w międzyczasie poznaje innego więźnia, który mu pomoże… A co było dalej? Czy Edmund wydostał się z więzienia, z którego uciec nie wolno? Czy zemścił się na swych zdrajcach? Kim jest tajemniczy więzień? Czy jego luba o imieniu Mercedes pozostała mu wierna? Myślę, że tego musicie dowiedzieć się sami sięgając po tą mangę c:. Kreska mangi jest dość przyjemna dla oka, emocje postaci zostały ładnie uchwycone. Szczególną uwagę przyciągają w niej detale np strojów bohaterów (gdy będziecie czytać polecam popatrzeć dokładniej na np strój Hayde!). Cała elita wyższej klasy posiada pobudzające dla oczu kreacje odpowiednie do lat, w których odbywa się akcja mangi. Jednym z minusów czytania są na pewno momenty pisane kursywą, a przynajmniej ja miałam problem je oczytać. Backstory postaci jest dość wciągające oraz to one ewoluowały w dalszej części książki. Choć muszę przyznać, że momentami bardzo mieszały mi się postacie, bo jest ich dużo! Bohaterowie zostali przedstawieni barwnie, a ich impresja pobudza wyobraźnie. Reasumując powyższy tekst - uważam, że manga była bardzo przyjemna do przeczytania, bardzo mnie wsysła i ciężko było mnie od niej oddciągnąć. Polecam każdemu, kto szuka czegoś nowego i nietuzinkowego, a przy okazji lubi motyw zemsty c: Dziękuję za przeczytanie ~FireFoxy
Lisiaperspektywa - awatar Lisiaperspektywa
oceniła na 8 2 lata temu
Acony Kei Toume
Acony
Kei Toume
„Nie starzeję się, nie muszę też spać ani jeść. Bo już jestem martwa” Im dłużej zajmuję się mangami, tym wyraźniej zauważam, jak trudno czasem ocenić, do jakiego gatunku w zasadzie należy dana pozycja. Niekiedy coś wydaje się horrorem, a po otwarciu okazuje się, że trochę nie do końca tak jest. Problem tego typu miałam w przypadku jednotomówki Waneko pod tytułem „Acony” (historia ta pierwotnie została wydana w trzech tomach pomiędzy 2009, a 2010 rokiem). Stworzona przez Kei Toume opowieść zawiera wprawdzie drobne elementy grozy, jednak skupia się głównie na komedii. Przeprowadzki z reguły nie są szczególnie przyjemne – szczególnie te wymuszone życiowymi zawirowaniami. Motomi Utsuki przenosi się do dziadka, gdy jego matka podejmuje się zagranicznej pracy wymagającej ciągłych zmian miejsca pobytu. Trzynastolatek od początku swojego przyjazdu zauważa dziwne i niezwykłe zjawiska związane z kilkudziesięcioletnim budynkiem. Zdaje się on żyć, przyciągać niezwykłych lokatorów, a także powodować paranormalne zjawiska w swojej okolicy. Chłopiec prędko poznaje Acony, swą rówieśniczkę, która twierdzi, że tak naprawdę jest martwa… Znajomość ta wciąga Motomiego w świat pełen niebywałych ludzi, duchów i zmiennokształtnych istot. Opowieść składa się z ponad pięciuset stron nieustannie przeplatających się perypetii bohaterów. Każda wprowadzana postać wnosi swą obecnością zupełnie nowe gagi, a im dalej, tym więcej humoru. Wprawdzie da się wyróżnić pewien główny wątek, jednak szczerze powiedziawszy… fabuła tak naprawdę dąży donikąd. Liczą się tylko coraz to nowsze przygody w nawiedzonej rezydencji. Ot takie „okruchy życia”, które mają być niezobowiązującą lekturą. Manga nie sili się na zmuszanie do żadnych przemyśleń, zapewnia wyłącznie rozrywkę. W pewien sposób może nasunąć również skojarzenie z „Rodziną Addamsów”, lecz niezaprzeczalnie autorka rzadziej i mniej odważnie sięga po elementy grozy niż historia najsłynniejszej gotyckiej rodziny. Między innymi z tego powodu przygody Acony zdecydowanie nadają się dla młodzieży, którą może zafascynować pokraczny świat pełen fantastycznych istot. Wykorzystana kreska jest przyjemna dla oka, bohaterowie silnie przyciągają uwagę swymi nieszablonowymi projektami postaci (Aozaemon Numata wprost skradł moje serce!). Niektóre plansze w ciekawy sposób bawią się przestrzenią, całkowicie zmieniając jej wymiary, co zdecydowanie urozmaica dość jednolitą scenerię budynku. Zdziwiła mnie bardzo liczba kolorowych ilustracji! Jest ich ponad dwadzieścia i to raczej rekord w mojej dotychczasowej przygodzie z japońskimi komiksami. Nie czuję za to zadowolona z okładki kryjącej się pod obwolutą… Wypada ona zupełnie nieciekawie w porównaniu z kolorową „nakładką”. Nie znajduję się w szczególnie korzystnej pozycji, by ocenić tę mangę. „Acony” to dobra pozycja, jednak zupełnie nie należę do grupy docelowej, do której jest ona kierowana. Sprawę pogarsza fakt, że jednak szukałam horroru lub przynajmniej odrobinę mrocznej komedii z mocno zaakcentowanymi elementami grozy. Dostałam zabawną opowieść, fakt. Jednak duchy czy jakiekolwiek okołofantastyczne elementy są tu wyłącznie tłem kolejnych zwariowanych przygód, przez co czuję delikatny zawód. Mimo tego przyznaję jej ocenę 6/10 – przy czym, gdybym była trochę młodsza lub gustowała w innych gatunkach… Najpewniej odebrałabym ją zupełnie inaczej i po prostu lepiej.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Magi: Labyrinth of Magic #18

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Magi: Labyrinth of Magic #18