Księżycowi marzyciele

Okładka książki Księżycowi marzyciele
Cédric VillaniEdmond Baudoin Wydawnictwo: timof i cisi wspólnicy komiksy
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
les rêveurs lunaires
Data wydania:
2017-05-22
Data 1. wyd. pol.:
2017-05-22
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365527370
Tłumacz:
Wojciech Birek
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Księżycowi marzyciele w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Księżycowi marzyciele

Średnia ocen
6,3 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
426
188

Na półkach: , ,

Komiks pouczający.
Kreska nieco męcząca, narratorzy ilustrują samych siebie, historie jednak bardzo pouczające i... az dziwne, bo nawet cos mi z nich zostalo w glowie :).
Kupowalabym na prezent nastolatkom w rodzinie o pasjach naukowych ku inspiracji. Trescia jednak zadowola sie takze dorosli.

Komiks pouczający.
Kreska nieco męcząca, narratorzy ilustrują samych siebie, historie jednak bardzo pouczające i... az dziwne, bo nawet cos mi z nich zostalo w glowie :).
Kupowalabym na prezent nastolatkom w rodzinie o pasjach naukowych ku inspiracji. Trescia jednak zadowola sie takze dorosli.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

20 użytkowników ma tytuł Księżycowi marzyciele na półkach głównych
  • 13
  • 7
12 użytkowników ma tytuł Księżycowi marzyciele na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Cédric Villani
Cédric Villani
Francuski matematyk, profesor Université de Lyon I. Absolwent matematyki w paryskiej École Normale Supérieure. W 1998 doktoryzował się na Université Paris-Dauphine pod kierunkiem Pierre'a-Louisa Lionsa. W latach 2000-2010 był profesorem w École normale supérieure w Lyonie. W 2010 został profesorem na Université Claude-Bernard-Lyon-I. W 2007 uzyskał członkostwo w Institut Universitaire de France, a w 2009 objął stanowisko dyrektora instytutu naukowego Institut Henri-Poincaré. W 2010 otrzymał Medal Fieldsa za "dowód zbieżności do stanu stacjonarnego rozwiązań równania Boltzmanna, w tym dowód hipotezy Cercignaniego, wyjaśnienie relaksacji do stanu równowagi rozwiązań równania Własowa (tłumienie Landaua)". W pracy naukowej specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu analizy matematycznej, zajmuje się rozwiązaniami matematycznymi problemów fizyki, zwłaszcza w kinetyczno-molekularnej teorii gazów i równaniu Boltzmanna.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spotkanie w Phoenix Tony Sandoval
Spotkanie w Phoenix
Tony Sandoval
Spotkanie w Phoenix. Czy granica państwa powinna oddzielać człowieka od realizacji marzeń? Według Tony’ego Sandovala – zdecydowanie nie. Autor, urodzony w Meksyku, opowiada w tym komiksie swoją własną historię – o marzeniach, miłości i granicach, które istnieją tylko po to, by je przekraczać. Sandoval od zawsze chciał być znanym rysownikiem komiksów, a do tego potrzebna była przeprowadzka do USA. Problem? Brak wizy. Rozpacz i frustracja szybko zamieniły się w niebezpieczną myśl: „A może przekroczyć granicę nielegalnie?”. Prawdziwy dramat zaczął się, gdy w grę weszła jeszcze wielka miłość. Wtedy decyzja stała się faktem, bo czy ktoś jest w stanie powstrzymać zarówno serce, jak i marzenia? Historia ma ogromny potencjał: temat emigracji, granic i walki o swoje miejsce w świecie aż prosi się o mocny przekaz. Niestety Sandoval prowadzi tę opowieść wyjątkowo lekko. Czyta się ją szybko i przyjemnie, ale po skończeniu zostaje wrażenie, że czegoś zabrakło. Wszystko jest na swoim miejscu: emocje, przygoda, finał, ale nie ma tej głębi, jakiej oczekuję od tak osobistego tematu. Na szczęście od strony graficznej jest naprawdę dobrze. Ilustracje są lekko karykaturalne, ale mają swój urok i sprawiają, że całość ogląda się z przyjemnością. To solidna, rzetelna robota. Nic ponad to, ale też nic poniżej. Przyjemna, w miarę ciekawa historia z ładnym happy endem i sympatycznymi rysunkami. Dobra lektura na wieczór, choć od komiksu o takiej tematyce chciałoby się jednak czegoś więcej. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DNzqeRl2MIz/?igsh=MXh5M21na2I3bzJoNg==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 6 7 miesięcy temu
Bar Starego Francuza Denis Lapiere
Bar Starego Francuza
Denis Lapiere Jean-Philippe Stassen
Wątek ucieczki z domu jest często motywem wykorzystywanym jako sposób dojrzewania dla głównych bohaterów. Czasem ucieka się przed jakąś patologiczną sytuacją, a czasem, żeby uniknąć codziennej rutyny. Czy jednak dwie osoby uciekające z różnych powodów mogą utworzyć udany związek? Głównymi bohaterami jest dwójka nastolatków Leila i Celestine. Oboje pochodzą z różnych środowisk. Leila jest córką marokańskich uchodźców o dosyć tradycyjnych poglądach w kwestii roli kobiet, więc postanawia spróbować czegoś nowego i pojechać do kraju swoich przodków. Z kolei Celestine to chłopak z zapadłej afrykańskiej wioski, który opuścił swoją wioskę ze względu na dosyć niebezpieczną sytuację jaka zaczęła się tam tworzyć. Losy tej dwójki przetną się w tytułowym barze na pustyni. Zaskakująco długo komiks pokazuje osobne losy bohaterów. Czytelnik musi obserwować jak muszą sobie radzić często korzystając z moralnie dyskusyjnych metod. Kiedy jednak już dochodzi do ich spotkania, to nie jest to hollywoodzka miłość od pierwszego wejrzenia, ale coś w rodzaju zauroczenia. Szybko okazuje się, że młodzieńczy związek może również popaść w pewną stagnację i obie strony mogą chcieć czegoś innego od życia. Na dodatek często zwykły przypadek może sprawić, że pewna znajomość nigdy już się nie odrodzi. Nie jest to jakaś odkrywcza myśl i inne utwory już ją poruszały wcześniej, ale jest bardzo życiowa. Podobało mi się, że świat przedstawiony nie jest wyidealizowany czy nadmiernie okrutny. Napotkani ludzie są bardzo zwyczajni ze wszystkimi zaletami i wadami tegoż. Można zrozumieć motywację ich działań i jak w życiu czasami dochodzi do niewłaściwego zrozumienia czyichś intencji. Chyba najbardziej zabawną postacią pod tym względem jest tytułowy stary Francuz, któremu paradoksalnie poświęcono zaskakująco mało miejsca i osobiście czułem, że ta postać nie została pełni wykorzystany. Komiks narysowany jest dosyć grubą kreską. Autorowi udaje się uniknąć wyidealizowania wyglądu bohaterów. Postacie potrafią być atrakcyjne, co widać u młodych bohaterów, ale przeważają osoby starsze o bardzo przeciętnym wyglądzie. Ciekawe jest, że twórca w pewnym momencie opowiada pewną historią za pomocą malowideł jednego z bohaterów – jest to bardzo klimatyczne zagranie i urozmaica lekturę. Nie powiem, żeby komiks zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznym zachwycił mnie. Jest to całkiem solidna historia obyczajowa, która jednak wydaje się zdecydowanie zbyt znajoma. Najprawdopodobniej niedługo zapomnę o samej treści.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 6 lat temu
Człowiek-wilk, Ilustrowany Freud Richard Appignanesi
Człowiek-wilk, Ilustrowany Freud
Richard Appignanesi Sława Harasymowicz
Zygmunt Freud był wielkim człowiekiem nauki, który odmienił kurs jaki obrała psychologia. Stworzył on nowa drogę dla tej dziedziny, między innymi publikując prace o zaburzeniach psychoseksualnych swoich pacjentów. jednym z nich był Siergiej Pankiejew, bogaty Rosjanin, który został zapamiętany w środowisku psychologów jako Człowiek-Wilk, co nawiązywało do serii jego koszmarów sennych. Problemy jakie poruszył Freud w swojej pracy poświęconej Pankiejewowi, są po dziś dzień tematem sporów oraz dyskusji w świecie nauki. Jedni go popierają inni potępiają. Jednak duet Appignasei-Harasymowicz postanowili w ciekawy i nieco nietuzinkowy sposób, przedstawić tamte wydarzenia za pomocą obrazu. Do tego celu wybrali komiks co okazało się bardzo dobrym ruchem, gdyż to z czym tekst ma czasem problem, obraz może wyrazić w więcej niż milionie słów. Akcja komiksu rozpoczyna się w 1910 roku we Wiedniu, w domu Zygmunta Freuda, do którego przybywa załamany Sergiej Pankiejew. Mężczyzna jest w naprawdę kiepskim stanie psychicznym. Żyje w dostatku, ma pozycję, jest wykształcony, jednak jego relacje społeczne z kobietami, w tym z matką, to pasmo klęsk. Próbował już wszelkich sposobów, nawet drastycznych jak elektrowstrząsy, jednak nic nie pomogło. Freud postanawia podjąć wyzwanie i powoli sonduje umysł Pankiejewa, wyruszając wraz z nim w przeszłość. Rosjanin opowiada mu swój sen o wilkach, co staje się punktem zwrotnym w terapii. Jednak przeszłość, zwłaszcza ta skryta w głębi duszy oraz umysłu, potrafi być czasem bardzo mroczna. To co przykuwa oko jako pierwsze to forma w jakiej rysownik, Sława Harasymowicz, oddają wspomnienia, sny oraz wyobrażenia, opowiadane przez pacjenta. Rysunki wydają się być płynne, dosłownie poruszać się i przenikać z innymi obrazami, kształtując przytaczaną czytelnikowi historię. w kilku miejscach ma się wręcz złudzenie, że obraz jest bardziej żywy od naszego otoczenia. Dzieje się tak za sprawą podświadomości, która odruchowo dołącza do widzianych rysunków odgłosy z otoczenia. Stukot po płytach chodnika, powiew wiatru, bzyczenie owada czy płacz dziecka. Każdy z tych, oraz wielu innych dźwięków, pasuje do pokazanej tu opowieści wielokrotnie, co nadaje jej przerażającego realizmu. Dlaczego przerażającego? Gdyż im dalej zagłębiamy się w lekturę, tym więcej widzimy tragedii oraz związanych z nią koszmarów, otaczających głównego bohatera. Co więcej, zaczynamy zauważać też to w naszym otoczeniu. Wyimaginowane wymagania rodziny względem naszej przyszłości, skryte pragnienia oraz lęki, strach przed samotnością. Człowiek-Wilk jest zatem dziełem, które samo w sobie skłania do refleksji nad nami. Czy twardy pancerz, który nas osłania nie jest tylko maską skrywającą wątłe, zranione ciało, a my boimy się zaakceptować siebie takimi jakimi jesteśmy, gdyż lękamy się napiętnowania. Lękamy się stereotypów. Oczywiście nie każdy z nas posiada takie problemy, jakie opisuje Freud na przykładzie Pankiejewicza, jednak lektura komiksu daje czytelnikowi do myślenia. Postać naukowca umiejętnie porusza się po tych obrazach wspomnień oraz koszmarów, przybierając ciała różnych postaci, o których opowiada jego pacjent. Dzięki temu ciągle widzimy relację pomiędzy chorym a lekarzem. Umiejętnie zagrano też efektem postrzegania czasu. Czytelnik może mieć wrażenie, że mamy ciąg wydarzeń, rozgrywających się na przestrzeni 2-3 sesji. Tymczasem jest ich ogromna ilość, a cała historia faktycznie trwa kilkadziesiąt lat. Opowiada ona też losy Pankiejewicza po zakończeniu terapii u Freuda, pokazując czytelnikowi jak potoczyły się losy Rosjanina i dlaczego Człowiek-Wilk po dziś dzień jest tematem sporów. Jeśli ktoś jest fanem literatury poświęconej psychologii to po tą pozycję mu sięgnąć obowiązkowo. Co prawda czasem słowa bardzo mi przeszkadzały bo zdawały się "upraszczać" obraz, co jest samo w sobie ironią. Choć w tym wypadku ma to konkretne uzasadnienie. Człowiek-Wilk to dzieło trudne, z pewnością nie skierowane do masowego czytelnika i skłaniające nas do chwili refleksji nad sobą samym. u jednych będzie radosna, bo zobaczą, że maja kogoś komu bezgranicznie ufają, dla innych wręcz odwrotnie. Jednak warto przeczytać ten komiks, aby samemu wyrobić sobie zdanie o wielkim psychologu, słabościach naszego ducha oraz koszmarze jakim są stereotypy. Tylko musimy uważać, aby nie przeholować w drugą stronę.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 9 3 lata temu
David Boring Daniel Clowes
David Boring
Daniel Clowes
Daniel Clowes jest twórcą znanym z takich komiksów jak „Ghost World”, „The Black Hole” czy „Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza”. Omawiany tutaj komiks w 2005 r. został wpisany na listę 10 najlepszych powieści graficznych wszechczasów w magazynie „Time”. Czy rzeczywiście jest to istotny klasyk? Tytułowy bohater jest młodym niespełnionym filmowcem, który szuka kobiety idealnej. Pewnego dnia wydaje mu się, że ją odnalazł. Jednakże sprawy przybierają dziwny obrót. W trakcie lektury odnosiłem wrażenie, że scenarzysta sam nie wie w jaką stronę chce poprowadzić historię. Początkowo jest to opowieść o nieszczęśliwej miłości, by potem wprowadzić wątki postapokaliptyczne, a następnie kryminał. Na dodatek przewijają się tutaj różne wątki poboczne, z których wiele nie ma satysfakcjonującego finału. Być może miało to podkreślać bezsens i chaos ludzkiej egzystencji. Również bardzo znamienne jest nazwisko głównego bohatera, które po polsku znaczy „nudny". Sam nie wie czego chce w życiu, a jego pasje i poszukiwanie idealnej kobiety wydają się tylko fasadą. W trakcie fabuły nie rozwija się i niczego się nie uczy. W tym komiksie po raz pierwszy zauważyłem pewien mankament rysunków Daniela Clowesa. Postacie w jego wykonaniu są zbyt podobne do siebie, więc łatwo można się pogubić w tej i tak już niejasnej historii. Domyślam się, że chaos i pewne dłużyzny były tu celowym zabiegiem. Uważam jednak, że można to było przedstawić bardziej pomysłowy sposób.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Kościsko Karol Kalinowski
Kościsko
Karol Kalinowski
W dobie wszędobylskich wampirów, wilkołaków i duchów, których współczesną wizję ukształtował szeroko pojęty konsumpcjonizm, milo jest spojrzeć na starosłowiańskie, mitologiczne stworzenia. Kościół starał się je zniszczyć za wszelka cenę, ale pamięć po nich pozostała i w kulturze nadal jest żywa, choć nie tak bardzo jakbym tego chciał. Karol Kalinowski przybliża je nam po raz drugi w ciekawej i niegłupiej opowieści, zatytułowanej Kościsko. Jest to bowiem miejsce, gdzie żyją wszelkiej maści skrzaty, zmory, duchy lasu i powietrza, starając się przetrwać w ludzkim świecie przeżartym technologią. Jednak takie miejsce skrywa w sobie również sekret, w tym wypadku bardzo mroczny i zawiły. Zatem gdy przybywa do niego pewien człowiek z swoim młodym synem, w Kościsku zaczynają się dziać bardzo dziwne rzeczy. Fabuła zaczyna się od przebudzenia Leszego - opiekuna lasów i drzew. Przespał on ponad wiek, skryty pod ziemią, po tym jak stoczył zwycięską walkę z potężnym biesem. Przez ten czas ludzie urośli w siłę. Ich miasta się rozrosły, fabryki rozbudowały, gospodarka rozwinęła, zaś ludzkość przetrwała dwie Wojny Światowe, Zimną Wojnę i kilka innych konfliktów. Leszy dziwując się uporowi człowieka w dążeniu do samozagłady, postanawia wrócić do Kościska - jedynego miasta zamieszkiwanego przez mityczne stworzenia. Tam obecnie Kustosz, zarządzający miastem, zatrudnia... człowieka. Ma on zajmować się biblioteką, jednak szybko się okaże, ze w Kościsku nic nie jest zwyczajne. Pierwsze co rzuca się w oczy czytelnika to specyficzny humor. Zderzenie się dwóch światów - słowiańskich stworzeń i ludzi - obfituje w wiele zabawnych anegdot dotyczących wierzeń Słowian. To sprawia, że współczesny człowiek, nie znający tej kultury, jest postawiony w niezręcznej sytuacji i nie wie jak ma się zachować. Szczególnie, że mityczne istoty starają się za wszelką cenę upodobnić do ludzi i nie gardzą nowoczesną technologią. Świetnie w tej roli wypada Kiki, będąca zmorą prowadzącą lokalny bar i lubiąca telewizję, którą ogląda w dziwny sposób. Jej próby panowania nad sobą aby nie dusić ludzi są obłędne, a finalne znalezienie Złotego środka dość zaskakujące. Jednak główna oś fabularna toczy się wokół pary ludzi - Karola, który został zatrudniony w bibliotece, i jego syna Maxa. Ten pierwszy stara się sobie wszystko racjonalnie wytłumaczyć, jak czyni to typowy dorosły człowiek we współczesnym świecie. Jego syn natomiast wierzy w dziwy jakie dzieją się w mieście oraz jego okolicy. Potrafi tym sobie napytać czasem biedy, ale jak to u dziecka, ciężko wytłumaczyć że czegoś co jest fajne nie wolno robić. Ciekawie natomiast jest poprowadzona relacja pomiędzy Karolem a Kustoszem. Jej finał jest bardzo ciekawy i owocuje w sporo niespodzianek dla czytelnika. Podobnie jest w przypadku Leszego, który w całej historii również odgrywa istotną rolę, chociaż nie zawsze od razu jest to zauważalne. Na szczególną uwagę zasługuje oprawa artystyczna komiksu. Kreska, przynajmniej w moim odczuciu, świetnie oddaje klimat mitów z punktu widzenia współczesnego człowieka. To nie są te same, w kółko wałkowane stereotypy o dziwnych stworzeniach z lasów. Tutaj są oni bardzo... ludzcy. Autor oddał ducha tamtych wierzeń, jednocześnie pozostawiając czytelnika w klimacie nowoczesnych seriali animowanych puszczanych na okrągło w telewizji. To pozwoliło mu oddać zderzenie dwóch światów co czyni również sama historia. Kościsko to genialny komiks, obowiązkowy do posiadania w swych domowych zbiorach. Wyróżnia się on na tle konkurencji, głównie za sprawą fabuły oraz tematu. Do tego czyta się go błyskawicznie, potrafi zaskoczyć, miejscami rozbawia do łez i przecudnie wygląda. Zdecydowanie warto po niego sięgnąć, bo tego typu literatura, szczególności polskiego autora, nie trafia się często. Co ważniejsze nie trzeba znać poprzedniej pracy Karola Kalinowskiego, aby móc w pełni rozkoszować się Kościskiem. Dlatego jeśli ktoś jeszcze nie miał przyjemności poznać tego komiksu, to doradzam szybko nadrobić zaległość.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 10 3 lata temu

Cytaty z książki Księżycowi marzyciele

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Księżycowi marzyciele