Krzyże z popiołu

Okładka książki Krzyże z popiołu
Antoine Sénanque Wydawnictwo: Znak Horyzont powieść historyczna
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Croix de cendre
Data wydania:
2024-09-30
Data 1. wyd. pol.:
2024-09-30
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324090006
Tłumacz:
Monika Szewc-Osiecka
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Krzyże z popiołu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Krzyże z popiołu



książek na półce przeczytane 1006 napisanych opinii 313

Oceny książki Krzyże z popiołu

Średnia ocen
6,6 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
860
498

Na półkach:

XIVw., Francja, klasztor dominikanów, tajemnicza księga, inkwizycja, dżuma, Mistrz Eckhart - w skrócie- tego można spodziewać się w tej książce. Ale wcale nie jest to drugie Imię Róży. Przede wszystkim Krzyże z popiołu napisane są współczesnym językiem i stylem, więc czyta się dobrze, jest tu trzymająca w napięciu intryga, dzięki czemu dość liczne fragmenty filozoficzno - religijne nie przytłaczają. Ówczesny świat jest wyraziście przedstawiony, a były to czasy, które zdominowała tylko co wygasła epidemia. Ale też doskonale nakreśleni są bohaterowie i ich relacje, szczególnie dobrze udało się autorowi pokazać bez żadnych podtekstów przyjaźń między mnichami Antoninem i Robertem. Jestem bardzo usatysfakcjonowana lekturą, która dała mi przyjemność obcowania z erudycyjną narracją, ciekawą intrygą, oraz wzbudziła refleksje i przemyślenia.

XIVw., Francja, klasztor dominikanów, tajemnicza księga, inkwizycja, dżuma, Mistrz Eckhart - w skrócie- tego można spodziewać się w tej książce. Ale wcale nie jest to drugie Imię Róży. Przede wszystkim Krzyże z popiołu napisane są współczesnym językiem i stylem, więc czyta się dobrze, jest tu trzymająca w napięciu intryga, dzięki czemu dość liczne fragmenty filozoficzno -...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

229 użytkowników ma tytuł Krzyże z popiołu na półkach głównych
  • 135
  • 89
  • 5
29 użytkowników ma tytuł Krzyże z popiołu na półkach dodatkowych
  • 18
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Krzyże z popiołu

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chwała Portugalii António Lobo Antunes
Chwała Portugalii
António Lobo Antunes
„Mórz he­rosi, cny na­ro­dzie, Lu­dzie dzielny i wspa­niały, Jesz­cze raz na nowo pod­nieś Splen­dor, chwałę Por­tu­ga­lii!” Fragmentem hymnu Portugalii rozpoczyna swoją wydaną w 1997 roku powieść António Lobo Antunes, niedawno zmarły znakomity prozaik portugalski. Ale powieść nie jest hymnem pochwalnym, jest jak większość jego powieści, jak choćby „Zadupia” z 1979 roku wielkim oskarżeniem Portugalii. Ten nazywany czasami z przekąsem „nadworny odkłamywacz historii Portugalii” ukazuje prawdziwe i mroczne oblicze portugalskiego kolonializmu. „Chwała Portugalii” to brutalna wręcz wiwisekcja portugalskiego mitu kolonialnego. Luanda i Lizbona, dwie przestrzenie narracyjne, osiemnaście lat historii jednej rodziny i jej członków, których losy śledzi czytelnik. Nie ma tu wielkiej polityki, Antunes opowiada historię Portugalii, portugalskiej Angoli i jej społeczeństwa poprzez indywidualne losy bohaterów odsłaniając trudne i niezwykle bolesne aspekty jej historii. Cyt.: (guzik mnie obchodzi Angola nie mówcie mi o Angoli zostawcie mnie w spokoju z tą waszą Angolą już dawno Angola słowo daję dla mnie się skończyła) António Lobo Antunes, „Chwała Portugalii” Trudna jest literatura, jaką proponuje czytelnikowi António Lobo Antunes. Uznawany przez krytyków za jednego z najwybitniejszych kontynuatorów i reformatorów techniki strumienia świadomości, która sama w sobie jest dość trudna, w „Chwale Portugalii” poziom trudności zdecydowanie wzrasta. To literatura niemal na granicy akceptowalności, testująca cierpliwość czytelnika brakiem tradycyjnej struktury, polifoniczna, zacierająca granice pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, gdzie wspomnienia bohaterów, często niezwykle traumatyczne wdzierają się w bieżące wydarzenia bez żadnego ostrzeżenia czy tradycyjnych przejść narracyjnych, powtarzane po wielokroć zwroty czy retrospekcje ale to pozwala Antunesowi na genialne wręcz ukazanie psychicznego rozpadu jednostki, chaosu myśli i wpływu bolesnych doświadczeń na percepcję rzeczywistości. Niezwykła, ważna, bolesna. Literackie arcydzieło.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Koń Geraldine Brooks
Koń
Geraldine Brooks
Australijska pisarka podejmuje w tej powieści ponownie temat niewolnictwa, wojny secesyjnej, która rozdarła Stany Zjednoczone. Jest to historia czarnoskórego Jarreta, trenera koni, który jest niewolnikiem. Autorka splata ją z losami współczesnych bohaterów - drugim torem idą w "Koniu" wątki młodego czarnego historyka sztuki oraz paleontolożki, zajmującej się badaniem kości i szkieletów. Pojawiają się tu też motywy malarskie. Wszystkie te wątki łączy tytułowy koń - pełnokrwisty ogier wyścigowy. Wchodzimy tu w świat tego sportu i biznesu zarazem, poznając jego kulisy, śledząc gonitwy oraz walkę, jaka toczona jest o zwierzę. Tym jest to ciekawsze, że powieść oparta jest o autentyczne wydarzenia, losy prawdziwych postaci i nawet koń Lexington to autentyczny koń - legendarny chempion wyścigów. Śmiało mogę powiedzieć, że ta lektura mnie zaskoczyła. Po pierwsze, wątek historyczny wciągnął mnie i zaangażował najbardziej (mimo że unikam powieści o zwierzętach); jest on również najbardziej rozbudowany i przez większą część książki zdecydowanie to on prowadzi w wyścigu o uznanie czytelniczki. W "Koniu" mamy do czynienia z intersekcjonalnym podejściem do problemu dyskryminacji: zwierząt i osób czarnych, w Stanach Zjednoczonych. W XIX wieku trenerzy koni wyścigowych byli - okazuje się - w większości czarnymi niewolnikami i oczywiście ich wkład w rozwój tej dziedziny sportowej został zmarginalizowany. Rzecz jasna o niewolnictwie napisano i powiedziano już wiele, ale rola czarnych w tresowaniu koni wyścigowych to jest coś, o czym nie wiedziałam, coś dla mnie nowego. Wątki współczesne są tylko takim dodatkiem, choć pod koniec okazuje się, że są one po to, żeby dopowiedzieć pewne kwestie i - tu drugie zaskoczenie - wysuwają się na prowadzenie, wygrywając ostatecznie wyścig. I to też mnie zaskoczyło. Owszem Brooks zagrała tu na emocjach i to jej się udało, bo zakończenie wywołało we mnie autentyczny gniew, poczucie niesprawiedliwości. Wątek o sztuce jest moim zdaniem nadmiarowy, bez niego byłoby prościej. Tym niemniej to naprawdę udana powieść, w której autorka wykazała się empatią i wrażliwością dla słabszych - zarówno ludzi, jak i zwierząt - wykorzystywanych, uprzedmiotawianych i wymazywanych po to, by inni mogli na tym zarabiać i dobrze się bawić.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 7 1 dzień temu
Drabina Jakowa Ludmiła Ulicka
Drabina Jakowa
Ludmiła Ulicka
Co wiemy o naszych przodkach? Czy jesteśmy w stanie poznać ich myśli, uczucia, marzenia? A przecież byli, kochali cierpieli, każdy był inny, każdy w młodości niósł wyobrażenie własnego życia, szukał pasji, miłości, sensu. Dorastanie dawało nadzieję, ale XX wiek nie był łaskawy dla nikogo, łamał charaktery, zabierał uczucia, często życie. Jakow jest tu szczególnie aktywny. Choć nade wszystko pragnie spokoju, 12 lat spędza na przymusowym wysiedleniu, znajduje energię, by kolejny raz zbierać siły, by mimo wszystko żyć w zgodzie z sobą wbrew okolicznościom. Ludmiła Ulicka porwała nas swoją sagą rodzinną rozpisaną na wiele głosów w opowieść o przeszłości, zachowując przy tym dystans, by opowiedzieć o losie ludzkim. Powieść jest świetnie skonstruowana, bohaterowie niebanalni, a ich listy mówią o tym, co czuli, jak kochali, co było dla nich ważna i czy radzili sobie z sowiecką rzeczywistością. Fragmenty liryczne wzruszają, raporty KGB porażają, tajemnica Marusi intryguje, a drzewo genealogiczne porządkuje wiedzę o losach przodków zamkniętych w ramach narodziny-życie-śmierć, usiłujących rozumieć ten "rozwichrzony i szalony" świat. Ludmiła Ulicka tak kończy swoją powieść: Moim bohaterem jest istota. Nośnik tego wszystkiego, czym dysponuje człowiek - wysokością i niskością, odwagą i tchórzostwem, okrucieństwem i czułością, a także żądzą wiedzy.
Anna - awatar Anna
oceniła na 8 3 miesiące temu
Ostatni pisarz Marek Krajewski
Ostatni pisarz
Marek Krajewski
Wrocław, rok 2079. Miastem rządzi mroczna, bezwzględna Sztuczna Inteligencja, a społeczeństwo funkcjonuje w cieniu wszechobecnych technologii. To właśnie w tej dystopijnej rzeczywistości doświadczony policjant musi zmierzyć się ze sprawą sprzed lat — sprawą, która na zawsze odcisnęła piętno na jego karierze i życiu osobistym. Kiedy w mieście dochodzi do brutalnych, tajemniczych morderstw, śledczy po raz kolejny trafia na trop, który prowadzi w mrok, a bezradność organów ścigania zdaje się narastać z każdą kolejną zbrodnią. Do tej pory Krajewski był kojarzony przede wszystkim z kryminałami retro, ale tym razem serwuje nam odważną podróż… w przyszłość. I, co zaskakujące, ta zmiana konwencji wypada niezwykle naturalnie. Autor bawi się konwencją noir, przenosząc ją do świata neonów, technologicznych nowinek i systemów, które wiedzą o człowieku więcej, niż wiedziałby o sobie sam. Akcja jest dynamiczna, tempo szybkie, a same zabójstwa — zaskakująco nieszablonowe. Do tego dochodzą nietypowe metody prowadzenia śledztwa, możliwe tylko w tak zaawansowanej, choć złowieszczej przyszłości. Świetnym smaczkiem jest wizja wrocławskiego metra. Jako częsty bywalec Wrocławia łatwo można uśmiechnąć się na myśl o tym, jak bardzo taka inwestycja poprawiłaby codzienne życie — szczególnie, gdy obecnie częściej stoimy tam w korkach, niż jedziemy. Bohaterowie są wyraziści, pełnokrwiści i wiarygodni. Mają charakter, charyzmę oraz determinację, którą natychmiast da się wyczuć. Nie poddają się, nawet gdy wszystko obraca się przeciwko nim. Zakończenie? Absolutnie satysfakcjonujące — zwłaszcza dla fanów autora. Zaskakuje, domyka, ale też zostawia lekki niepokój, jak przystało na dobre dystopijne kryminały. Polecam wszystkim, którzy lubią mroczne thrillery, futurystyczne klimaty i niesztampowe podejście do gatunku. To zupełnie inna książka niż dotychczasowe powieści Krajewskiego — i właśnie dlatego warto po nią sięgnąć.
myszaczyta - awatar myszaczyta
oceniła na 7 4 miesiące temu
Sekrety sawanny Delia Owens
Sekrety sawanny
Delia Owens Mark James Owens
Po 7 latach spędzonych w Bostwanie opisanych w "Zewie Kalaharii" Owensowie zmuszeni są przez bezwzględną biurokrację do znalezienia sobie nowego miejsca na badania. Pada na dolinę Luangwy w Zambii co z kolei opisuje ich wspólna książka pt. "Oko Słonia". "Sekrety sawanny" to ciąg dalszy tej przygody, która kończy się po 16 latach. Łącznie 23 lata w afrykańskiej dziczy spędzone na życiu i obserwacjach dzikich zwierząt oraz próbach powstrzynania kłusownictwa. Niesamowite! To wspaniałe małżeństwo, jeśli to co opisują tak właśnie wyglądało nie da się o nich inaczej mówić, kontynuuje swój projekt ochrony środowiska. Ich walka z kłusownictwem i niszczeniem dziedzictwa naszej planety nie polega na blokowaniu dróg czy przywiązywaniu się do drzew. Delia i Mark w bardzo aktywny sposób edukują miejscową ludność, pokazując im inne sposoby na przetrwanie niż zabijanie zwierząt. Rzecz jasna początki są bardzo trudne, ale ich wysiłki zdecydowanie nie idą na marne. Wraz ze środkami z ich fundacji tubylcy uczą się nowych zawodów, podstaw ekonomii oraz gospodarki, a nawet budują szkoły dla swoich dzieci, by te nie pozostawały w tyle do reszty świata. Zanim w regionie pojawili się Owensowie dzieci rzadko kończyły podstawówkę, będąc zmuszanym szukać pracy, by pomagać rodzicom w przeżyciu. "Sekrety sawanny" opisują kolejne przygody ze zwierzętami w terenie, nowe odkrycia naukowców, perypetie między żyjącymi w pobliżu plemionami, szkolenia dla kobiet na temat działania ich organizmów, leczenia chorób oraz antykoncepcji (również w celu zapobiegania AIDS), ewolucję całego przedsięwzięcia i walkę ze starym wrogiem, który nie śpi. Mimo że kłusowników w regionie jest coraz mniej, a populacja najbardziej przetrzebionych słoni powoli zaczyna się odradzać nic ko końca nie jest przesądzone. Bogaci ludzie z Zambii oraz przekupieni urzędnicy, którzy dzięki kości słoniowej zarabiali ogromne sumy pieniędzy nie zaprzestają wrogich działań. Sabotaże, oszustwa i groźby to jedne z ich ulubionych narzędzi. Chociaż świadomość ludzka przez tyle lat się zmieniła, a projekt odniósł sukces, wpływowym wrogom Owensów udało się doprowadzić do sytuacji, że w trosce o własne bezpieczeństwo Delia i Mark nie powrócili już z urlopu w USA do Zambii. Ich wieloletni przyjaciel i kompan, a przede wszystkim miejscowy zambijczyk Hammer Simwing, kontynuował ich dzieło z całym możliwym wsparciem. Bardzo pokrzepiająca, budująca lektura napisana przyjemnym, łatwoprzyswajalnym językiem i tak jak poprzednie książki podzielona na dwie perspektywy, Delii oraz Marka.
Paweł85x2 - awatar Paweł85x2
ocenił na 7 4 dni temu
Nóż. Rozważania po próbie zabójstwa Salman Rushdie
Nóż. Rozważania po próbie zabójstwa
Salman Rushdie
Salman Rushdie nie stawia siebie w roli ofiary ani zwycięzcy, aczkolwiek przyznaje fakt zmiany dotychczasowego życia wskutek ataku nożownika z sierpnia 2022 roku. Wydarzenia w nowojorskim Chautauqua Institution stanowią punkt wyjścia do rozważań o wszystkim, co naprawdę ważne, dzięki czemu łatwiej zrozumieć postawę autora oraz jego punkt widzenia w mniej bądź bardziej palących kwestiach. W niektórych fragmentach nawiązuje dialog z czytelnikiem, aby skrócić dzielący ich dystans i uświadomić każdemu, że niezależnie od przypisywanego wizerunku, również jest człowiekiem, któremu podczas hospitalizacji towarzyszyły prozaiczne myśli o uporczywości oraz natężeniu bólu. Adresat tekstu staje się świadkiem wybranych zdarzeń z udziałem autora, a zarazem towarzyszem podróży po odmętach jego pamięci. Salman Rushdie pozwala czytelnikom zajrzeć za kulisy swojego życia osobistego, które chroni przed powszechnym wścibstwem, albowiem nie wszystko jest na sprzedaż lub do pokazywania, mimo że pokusę dzielenia się prywatnością skutecznie nasilają media społecznościowe. Uchylanie rąbka tajemnicy odbywa się na jego zasadach, w związku z czym odbiorca otrzymuje nieliczne informacje z przeszłości autora, przy czym ich niekompletność nie stoi na przeszkodzie naszkicowaniu intymnego portretu pisarza. Centralnym punktem książki jest fikcyjna rozmowa z napastnikiem, która poza ujawnieniem przyczyn oraz motywów nieudanego zamachu, kieruje uwagę odbiorcy na narzędzie zbrodni jako zasadniczy przedmiot rozważań Salmana Rushdiego. Nóż podzielił jego życie na nierówne części, a wszystko, co miało miejsce przed atakiem, wydaje się naiwne, chwilami iluzoryczne. Wyraźna rezygnacja z powodu wniosków, do jakich prowadzi analiza wydarzeń z 2022 roku, nie pozbawia autora wiary w potęgę słów, którymi można naprawić świat. W głoszeniu podobnego przekonania nie ma niczego niedorzecznego, ponieważ bogate nawiązania do własnych, jak również innych tekstów kultury potwierdzają ich ogromną moc, skoro potrafią jednoczyć ludzi pod sztandarem wspólnych wartości.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na 7 1 rok temu
To tylko dżuma Ludmiła Ulicka
To tylko dżuma
Ludmiła Ulicka
Gdybyś nagle znalazł się w zatłoczonym wagonie metra i dowiedział się, że pasażer obok niesie w sobie wyrok śmierci, co poczułbyś najpierw? W świecie Ulickiej to nie śmierć jest najstraszniejsza, lecz niepewność. Ludzie znikają z domów w środku nocy, a sąsiedzi nie wiedzą, czy zostali aresztowani za „zdradę ojczyzny”, czy zabrani na oddział zakaźny. Granica między kwarantanną a gułagiem zaciera się całkowicie. To historia o tym, jak państwo, które na co dzień dusi swoich obywateli ideologią, nagle staje się ich „wybawcą” za pomocą bagnetów. Czy można ufać władzy, która ratuje ci życie, jednocześnie trzymając cię na muszce? Ulicka pokazuje, że w systemie opartym na kłamstwie, nawet prawda o epidemii staje się narzędziem represji. Maier, pacjent zero, staje się mimowolnym sprawcą chaosu, a jego tragizm polega na tym, że jako naukowiec rozumie biologię, ale jako człowiek radziecki – boi się polityki. Książka jest galerią postaci, które w obliczu ostatecznego zagrożenia zdejmują maski. Mamy tu lekarzy, którzy z heroicznym poświęceniem decydują się na izolację, ryzykując życie dla pacjentów, których nazwisk nawet nie znają. Mamy też biurokratów, dla których ważniejszy od ludzkiego życia jest brak plamy w raporcie dla Stalina. Ulicka mistrzowsko operuje kontrastem: intymne dramaty jednostek (pożegnania przez szybę, niedokończone rozmowy) zderzają się z bezduszną machiną państwową. Autorka sugeruje, że dżuma biologiczna jest w pewnym sensie mniej groźna od „dżumy umysłów”. Wirusa można zwalczyć szczepionką i izolacją, ale jak wyleczyć społeczeństwo z paranoi, donosicielstwa i ślepego posłuszeństwa? Ulicka nie daje prostych odpowiedzi, ale jej diagnoza jest bolesna. Epidemia w „To tylko dżuma” jest katalizatorem, który wyciąga na wierzch to, co w człowieku najszlachetniejsze i to, co najbardziej podłe. Mimo ciężkiej tematyki, powieść czyta się z zapartym tchem. Styl Ulickiej jest oszczędny, niemal suchy, co tylko potęguje grozę opisywanych wydarzeń. Krótkie rozdziały, szybkie cięcia montażowe i wielość punktów widzenia sprawiają, że lektura przypomina oglądanie dynamicznego thrillera medycznego, w którym stawką jest nie tylko przeżycie, ale i zachowanie resztek godności. Podsumowując, „To tylko dżuma” to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć mechanizmy władzy i psychologię tłumu w sytuacjach granicznych. Larisa Ulicka udowodniła, że literatura potrafi być prorocza, a lekcje, których nie odrobiliśmy w przeszłości, mają tendencję do powracania w najmniej oczekiwanych momentach. To mocna, mądra i przerażająco aktualna książka, która zostaje pod skórą znacznie dłużej, niż trwa proces inkubacji jakiegokolwiek wirusa.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 3 miesiące temu
Pieśń prorocza Paul Lynch
Pieśń prorocza
Paul Lynch
Gdy wybieram audiobook, to jednym z kryteriów, które stosuję jest nazwisko lektora. Nawet świetna książka przeczytana, przez kogoś kogo interpretacja do mnie nie trafia traci większość walorów. Filip Kosior nie zawiódł mnie nigdy, jednak wybierając książkę na chybił trafił nie wiedziałam, że trafię na taką perełkę. "Pieśń prorocza" Paula Lyncha, bo o tej lekturze mowa, to jedna z najlepszych pozycji, jakie ostatnie przeczytałam. Zostaje w człowieku na długo a jej przesłanie jest uderzająco aktualne, szczególnie w dzisiejszych niespokojnych czasach. Autor stworzył wizję świata, która przeraża dlatego, że wydaje się wielce prawdopodobna. Akcja powieści osadzona jest w Dublinie w niedalekiej przyszłości. Czytelnik śledzi losy Eilish Stack, mikrobiolożki i matki czwórki dzieci, której życie rozpada się, gdy jej mąż związkowiec zostaje zatrzymany przez nowo powstałą tajną policję. Irlandia niema niezauważalnie kroczy w stronę tyranii. Kraj pogrąża się w wojnie domowej a bohaterka musi dokonywać niemożliwych wręcz wyborów, by ocalić swoją rodzinę w świecie, gdzie prawo przestało istnieć a sąsiedzi stają się dla siebie obcymi ludźmi. To co w książce uderza najbardziej to sposób w jaki Paul Lynch opisuje stopniowe odbieranie praw i wolności. Jest to proces przypominający gotowanie żaby - temperatura podnoszona jest tak powoli, że bohaterowie niemal do samego końca łudzą się, że wróci normalność, że to co ich otacza to przejściowy kryzys. Autor pokazuje jak łatwo przyzwyczaić się do niektórych ograniczeń i jak niepostrzeżenie to co wcześniej nie do zaakceptowania staje się codziennością. Towarzysząc Eilish Stack w jej walce o godne i bezpieczne życie dla swoich dzieci czujemy ten sam narastający lęk, który towarzyszy bohaterce. To nie jest powieść o upadku państwa, ale przede wszystkim o kruchości nasze z pozoru poukładanego i spokojnego świata, w którym przecież nie może przydarzyć się nic złego. "Pieśn prorocza" pokazuje, że wolność nie znika nagle i z hukiem, lecz wyparowuje powoli, kropla po kropli, aż obudzimy się w rzeczywistości, w której na ucieczkę jest już za późno. Gorąco polecam tę książkę Waszej uwadze. Audiobook (czytał Filip Kosior)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 9 7 dni temu
Strzępy Bret Easton Ellis
Strzępy
Bret Easton Ellis
Książka, w której leje się krew, mnożą wymyślne tortury, a jej atmosfera mimo kalifornijskiego słoneczka tonie w głębokim mroku. "Strzępy" to ponury thriller autorstwa pana od "American Psycho". Los Angeles początku lat 80-tych, sąsiedztwo przemysłu filmowego, morze pieniędzy, blichtr, luksusowe wille na malowniczych wzgórzach, a w tym wszystkim oni - zepsuci do szpiku kości, jeszcze nastoletni bohaterowie, w drogich markowych ciuchach, podjeżdżający pod szkołę swoimi własnymi bmw, palący swoje szpanerskie goździkowe papierosy. Główny bohater to sam autor w wieku mocno jeszcze młodzieńczym. Szesnastoletni, niewyautowany, nieszczególnie rozmowny Bret, pozostawiony latem 1981 roku samemu sobie w willi rodziców, tamtego lata głównie marzy o zostaniu pisarzem i ulega buzującym w nim hormonom. Jednocześnie zaczyna drążyć sprawę serii tajemniczych zniknięć i makabrycznych morderstw, być może sam stając się celem... Duszno i lepko w tej historii od kalifornijskiego upału, drogich perfum, tajemnic, paranoi i matactw. Trudno tu o normalną komunikację między bohaterami, ich styl porozumiewania się przypomina bardziej atak czkawki, niż rozmowy. Ma się wrażenie, że każdy z nich mniej lub bardziej się zgrywa. Wszyscy są zmanierowani, męczący i antypatyczni, ukierunkowani na szybkie (i w większości oburzające) przyjemności; na szukanie silnych doznań z dozą dreszczyku (których w pewnym momencie zaczynają mieć nawet w nadmiarze). Pod dostatkiem tu tak nieodzownego w thrillerze napięcia. Nie zwiastująca nic dobrego, rozwlekła, ponura fabuła, doprawiona dla kontrastu zwodniczo słodką szczyptą popkultury lat 80-tych odpycha, ale i nęci zarazem, a momenty w klimatach (bez kitu!) rodem z horroru, sprawiają, że chcesz natychmiast lecieć sprawdzić dla pewności zamki w drzwiach. Mam niezłą zagwostkę z tą książką i jej oceną. To ten specyficzny rodzaj lektury - krzywisz się, drażni cię, irytuje, bulwersuje (i to jeszcze jak) - mimo to wprost oderwać się nie możesz, a dyskomfort i niepokój, jaki budzi, siedzi w głowie jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony.
olga - awatar olga
oceniła na 6 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Krzyże z popiołu

Więcej
Antoine Sénanque Krzyże z popiołu Zobacz więcej
Więcej