rozwiń zwiń

Klientka

Okładka książki Klientka autorstwa Pierre Assouline
Pierre Assouline Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
123 str. 2 godz. 3 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La cliente
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
123
Czas czytania
2 godz. 3 min.
Język:
polski
ISBN:
83-86743-79-4
Tłumacz:
Joanna Czechowska
W powieści przeplatają się ze sobą teraźniejszość i przeszłość. Narrator, pracując nad biografią znanego pisarza, natrafia w bibliotece na donos z okresu drugiej wojny światowej. W ramach prowadzonej przez władze okupacyjne Paryża 'aryzacji' przedsiębiorstw i zakładów rzemieślniczych żydowska rodzina paryskich kuśnierzy została oskarżona o nielegalną działalność i deportowana do obozu zagłady...'
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Klientka w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Klientka

Średnia ocen
6,5 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1591
1466

Na półkach:

W niewielkiej objętościowo książce udało się autorowi osiągnąć kilka celów. Podjął temat wojennej odpowiedzialności i winy tzw "zwykłych ludzi" na wyższym poziomie niuansów i niejednoznaczności. Stworzył ciekawego narratora, który badając tajemnice wojenne sam wikła się w swoje dylematy i obsesje. Nadał tez fabule postać rozwijającej się i emocjonalnej akcji, w której pojawiają się napięcia, zwroty i nowe perspektywy. I co najważniejsze , postawił kilka pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi i w których każdy czytelnik może sam się przejrzeć. I na koniec można jeszcze zapytać : dlaczego tak interesująca książka została wydana w tak nieciekawej okładce?

W niewielkiej objętościowo książce udało się autorowi osiągnąć kilka celów. Podjął temat wojennej odpowiedzialności i winy tzw "zwykłych ludzi" na wyższym poziomie niuansów i niejednoznaczności. Stworzył ciekawego narratora, który badając tajemnice wojenne sam wikła się w swoje dylematy i obsesje. Nadał tez fabule postać rozwijającej się i emocjonalnej akcji, w której...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Klientka na półkach głównych
  • 26
  • 22
21 użytkowników ma tytuł Klientka na półkach dodatkowych
  • 14
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Klientka

Inne książki autora

Pierre Assouline
Pierre Assouline
Francuski pisarz, dziennikarz i krytyk literacki. Urodził się w 1953 r. w Casablance (wówczas Maroko Francuskie), dzieciństwo spędził w miejscu urodzenia. Studiował w Paryżu. Jest autorem licznych biografii, między innymi Marcela Dassaulta, Georgesa Simenona, Gastona Gallimarda (wyd. polskie Gaston Gallimard: pół wieku francuskiego edytorstwa, 1996), Jeana Jardina, Daniela-Henry’ego Kahnweilera, a także powieści: La Cliente (1998, wyd. polskie Klientka, Noir sur Blanc 2000), Double vie (2002), Lutetia (2005). Prowadzi blog o książkach „La République des Livres". W 2007 r. otrzymał Prix de la Langue Française, przyznaną mu za posługiwanie się w swoich książkach językiem francuskim w sposób ukazujący jego piękno i szlachetność.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spowiedź Józef Morton
Spowiedź
Józef Morton
Spowiedź Stefana Okoły, syna chłopa spod Pińczowa, w latach 30 usiłującego wyrwać się z ubóstwa, zdobyć wykształcenie i pracować umysłowo, dokonana przed samym sobą, przed Bogiem, a przede wszystkim przed czytelnikami. Cała jego próba zmiany swojego statusu społecznego skończyła się konaniem w rodzinnej chałupinie na oczach ojca i sióstr, a bohater snując swoją opowieść zastanawia się jednocześnie czy zmarnował życie starając się osiągnąć coś nieosiągalnego dla jakiegokolwiek chłopa, czy przeciwnie, to konanie przyniesie korzyść następnym jemu podobnym. Jego umieranie to wynik skrajnej nędzy, wieloletniego niedożywienia, czy wręcz głodu oraz braku lekarstw i opieki zdrowotnej. Konanie, przedstawione nie tyleż przejmująco czy łapiące się tanich efektów, co wymowne. Tak nie nawiązując bezpośrednio do tego opowiadania, moim zdaniem powinno znieść się naukę historii w szkołach, bo to jest raczej nauka przekłamania, ponieważ historia zawsze była zestrajana z propagandą, tak było za Franciszka Józefa, tak było za socjalizmu i nic się w dobie obecnej nie zmieniło. Historia Polski zawiera wiele pięknych kart, ale też wypełniona była rzeczami hańbiącymi, które usiłuje się przemilczeć czy ukryć. Obecnie II Rzeczpospolitą przedstawia się jako złoty okres w historii Polski, a tak nie było. Byliśmy wtedy jednym z najbardziej zacofanym i najbiedniejszych krajów Europy, czemu trudno się dziwić po tylu latach zaborów, śmierć z głodu, biedy i braku podstawowych środków do życia była codziennością, budowaliśmy tę swoją niepodległość ogromnym kosztem społecznym i to także należy dostrzegać na zbliżające się 100 lecie jej odzyskania, musimy widzieć i biel, i czerń, i szarość we wszystkich okresach naszych dziejów. Na przykład w moim Jaworznie obchodzi się rocznice związane z rozstrzelaniem przez hitlerowców członków Armii Krajowej, są warty harcerzy, przemówienia, znicze, kwiaty, artykuły w prasie. To wszystko jest oczywiste, musimy pamiętać o bohaterach i ich przelanej krwi. Natomiast natychmiast po 1990 roku zapomniano o masakrze robotników w 1931 roku dokonanej przez przedwojenną policję. Władze zniczy tym ofiarom nie palą, najlepiej zapomnieć, może sami sobie byli winni, że nie mieli co jeść w wolnej II RP. Skoro mamy być faktycznie niepodlegli nie tylko w znaczeniu wolnego terytorium, nie powinniśmy oceniać dawne spory według naszych reguł i dzielić naszych przodków, ale jeśli już to robimy i nie mamy szacunku wobec wszystkich zmarłych, to zachowajmy chociaż wobec nich przyzwoitość, choćby po to by tę przyzwoitość przekazać dalszym pokoleniom, bo też nie wiadomo jak będą nas oceniać. Wracając do Mortona, był pisarzem chłopskim, piszącym o biedzie i zacofaniu, więc nie wróżę mu by z tak niewygodnymi tematami wspomniano o nim w plebiscycie na 100-lecie, bardziej lubimy tych z pompą i wdziękiem, ale może warto zejść do tych nizin, niekoniecznie pisarskich.
Marek Krzystek - awatar Marek Krzystek
ocenił na 7 7 lat temu
Ptaszyna Dezső Kosztolányi
Ptaszyna
Dezső Kosztolányi
Współcześnie brzydota może być atutem, a jeśli przeszkadza wystarczą pieniądze, by to zmienić. Dawniej, gdy celem życiowym młodej kobiety było zamążpójscie, brak urody był akceptowalny tylko przy gigantycznie wysokim posagu. Ptaszyna jest bardzo brzydką "starą panną", ale ma coś czego mogą jej pozazdrościć piękności - bezgraniczną miłość rodziców. Posiadaczka "ni to tłustej, ni to chudej twarzy, mięsistego nosa z szerokimi końskimi chrapami, męskich surowych brwi i malutkich wodnistych oczek" podwiędła do lat ponad trzydziestu żyjąc sobie spokojnie i samotrzeć u boku ojca i matki. Jest tak brzydka, że nawet ubóstwiający ja ojciec wstydzi się iść przez miasteczko u jej boku. Ale oto rodzinną sielankę przerwa wydarzenie dla kogoś może banalne, dla nich prawdziwe trzęsienie ziemi - Ptaszyna jedzie, sama, odwiedzić wujka i ciotkę. Na tydzień zaledwie, ale całej trójce wydaje się to wiecznością. Mimo że to Ptaszyna jest tytułową bohaterką, Kosztolányi opowiada przede wszystkim o rodzicach, którzy po jej wyjeździe rozkwitają i rzucają się w wir miasteczkowego życia towarzyskiego. Niestety, po tygodniu wszystko wraca na utarte tory... Tych kilka dni, podczas których pozornie nic się nie dzieje, demaskuje zakłamanie, w którym żyła (toksyczna jak byśmy dziś powiedzieli) rodzina Ptaszyny. Rodzice zdają sobie sprawe, że w gruncie rzeczy córka jest dla nich tylko ciężarem, po jej wyjeździe zaczynają cieszyć się zyciem. Ona zaś uświadamia sobie, że nic już w jej życiu się nie zmieni i skazana jest na nudną wegetację. Bowiem na przełomie XIX i XX wieku jedyną opcją dla niezamężnej dziewczyny jest tkwienie u boku rodziców - bez wykształcenia, pracy czy jakiegokolwiek sensownego zajęcia. A mieszczańska rodzina, jak bardzo nieszczęśliwi nie byliby jej członkowie, musi zachowywać pozory (pani Dulska się kłania). Ta urocza książka napisana pięknym prostym językiem podszyta jest goryczą i smutkiem, co jednak nie zmniejsza przyjemności lektury, przeciwnie - nadaje jej głębi. Perełka, polecam, szczególnie wielbicielom klimatów prowincjonalnych, cesarsko-królewskiego tygla tudzież Madziarów i fin de siècle'u: 7.5/10
Agata - awatar Agata
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Generał martwej armii Ismail Kadare
Generał martwej armii
Ismail Kadare
"Generał martwej armii" to debiutancka powieść Ismaila Kadarego, opublikowana w 1963 roku w Albanii, w czasach reżimu Envera Hoxhy. Kadare miał wtedy niespełna trzydzieści lat. Studiował wcześniej w Moskwie w Instytucie Gorkiego, ale po zerwaniu Albanii ze Związkiem Radzieckim wrócił do kraju. Powieść stała się jego literackim wejściem na scenę - od razu wyjątkowym tekstem. Akcja rozgrywa się kilka lat po II wojnie światowej. Do Albanii przybywa włoski generał wraz z księdzem. Ich zadanie to odnalezienie i ekshumacja szczątków włoskich żołnierzy poległych podczas nieudanej inwazji na Grecję w latach 1940-41. Przez miesiące przemierzają deszczowy, surowy krajobraz Albanii, zbierając kości z gór, pól i zapomnianych mogił. Misja, która miała być patriotycznym obowiązkiem, zamienia się w doświadczenie absurdu i egzystencjalnego rozpadu. Aby zrozumieć tę powieść trzeba sięgnąć do kontekstu historycznego Albanii II wojny światowej. W 1939 roku Albania została zajęta przez faszystowskie Włochy Mussoliniego. W 1940 roku z terytorium Albanii Włosi zaatakowali Grecję -kampania zakończyła się militarną kompromitacją. Po kapitulacji Włoch w 1943 roku kraj przejęli Niemcy. W 1944 roku władzę zdobyli komuniści pod przywództwem Envera Hoxhy. Albania wyszła z wojny zniszczona, ale z silnym mitem partyzanckiego zwycięstwa. Po wojnie Albania stała się jednym z najbardziej zamkniętych i represyjnych państw Europy. Zerwała najpierw z Jugosławią, potem z ZSRR, a później nawet z Chinami. Panowała totalna izolacja międzynarodowa, wszechobecna kontrola, propaganda i tysiące betonowych bunkrów budowanych w paranoicznym lęku przed inwazją. W takim państwie Kadare pisał swoją powieść. W powieści generał przyjeżdża, by "zebrać swoich", ale zamiast godnego zamknięcia historii dostaje błoto, anonimowe kości i rozpadającą się pamięć. Ta powieść to metafora Europy po 1945 roku- kontynentu zamienionego w przestrzeń masowych grobów: Verdun, Katyń, Bałkany, obozy zagłady, fronty wschodnie i zachodnie. Kadare pokazuje, że wojna nie kończy się pokojem. Trwa w krajobrazie i pamięci długo po wojnie. Generał próbuje uporządkować przeszłość, ale kości mieszają się ze sobą, a narodowe narracje zderzają się z anonimowością śmierci. To powieść drogi, ale droga prowadzi wyłącznie przez błoto, pamięć i śmierć. Kadare nie opisuje heroizmu ani zwycięstwa. Pokazuje wojnę jako bezsensowną machinę produkującą anonimowe kości. Mówi o niej bez patosu, ukazując imperialną pychę i jej konsekwencje. Zadaje pytanie: co zostaje po historii -pomniki czy błoto? To książka o tym, że nawet zwycięzcy muszą kiedyś wrócić po swoich martwych, a wtedy okazuje się, że historia nie daje się uporządkować tak łatwo, jak chcieliby generałowie. Jest to jedna z pierwszych powieści, która uczyniła albański pejzaż literackim bohaterem: dzikim, nieprzystępnym, obcym dla przybysza z Zachodu. Choć powstała w totalitarnym państwie, nie jest wprost propagandowa. To medytacja nad klęską, odpowiedzialnością i absurdem historii, groźna dla każdej ideologii, bo pokazuje bezsens śmierci i pustkę heroicznych narracji. Bardzo warto!
Leliwaj - awatar Leliwaj
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Badenheim 1939 Aharon Appelfeld
Badenheim 1939
Aharon Appelfeld
Nieczęste spojrzenie na Zagładę z perspektywy tych co "przedtem w Rzeszy". Nikt jeszcze nie ma jej świadomości, choć atmosfera w austriackim uzdrowisku - małym niby-getcie, gdzie jeszcze trwa rejestracja i koncentracja, zanim ruszy eksterminacja - tężeje z każdym zbliżającym się dniem „wyjazdu do Polski”. A zarazem życie toczy się „normalnie”: romanse, anse, dąsy, swary, dziwactwa, łajdactwa, nieporozumienia, stare przyzwyczajenia…. Inny też niż w dotychczasowej literaturze Holokaustu jest zbiorowy bohater. To niemiecko-austriackie "żydostwo oświecone", zeświecczone i zeuropeizowane, żadny tam zacofany sztetl, jak w Polsce i dalej. Niektórzy z bohaterów nie są wręcz wolni od niechęci do tych ”Ostjuden”, którzy w ich mniemaniu mogą być słuszną przyczyną złości Onkela Adiego na ich rasę (gdyby tylko wiedzieli, że takie rozróżnienia go nie interesowały…). „- Nadal widzę siebie jako wolnego obywatela austriackiego. Do Polski trzeba wysyłać polskich Żydów. Oni wracają do swojego kraju. To, że się znalazłem wśród nich, to nieporozumienie. Zwykłe nieporozumienie”. Zebrana w Badenheim społeczność to ludzie tacy, jak wszędzie i zawsze. Żadnej tu idealizacji przyszłych ofiar – także na tym polega odwaga spojrzenia Autora. Czyni to ich los jeszcze bardziej przejmującym. „Człowiek siedzi w fotelu, słucha muzyki, przegląda kolorowe magazyny i marzy o Polsce. A Polska, obca i daleka, przybiera w końcu postać idyllicznej, sielankowej wizji, krainy bez zmartwień i trosk”. Czy może dziwić, że nie mogą oni przypuszczać, aby w tej Polsce mogło stać się im coś złego? Czy jednak ktoś mógł sobie wyobrazić gazowanie i palenie ludzi na skalę przemysłową, a co dopiero dać wiarę takim pogłoskom. Niemieccy ludobójcy genialnie rozegrali jakże ludzką chęć życia "choć chwilę dłużej”, no i odwieczny mechanizm: „oni na pewno tak, ale ja – nie”… Wciąż nie rozumieją: „Nie rozumiem, jakie przestępstwo popełniłem, że wygnano mnie z własnego domu. Powiedzcie mi proszę”. Żyją wciąż pojęciami „państwa prawa”, którego błyskawiczny kres przeoczyli: „Komisja na pewno zacznie rozpatrywać odwołania. Należy założyć, że podczas tej nie do końca przemyślanej akcji popełniono niemało błędów”. Niektórzy jeszcze myślą o przyszłości: „Muzycy bezwstydnie ładowali do swoich bagaży hotelowe serwisy i srebrną zastawę. Semicki zapytał ich, po co to robią. W Polsce ludzie nie jadają na porcelanie”: Nastroje pogarszają się z każdym dniem. A ludzie? „Ludzie wtapiali się w ściany jak cienie”. ”Starszy kelner siedział w kącie. Był w czarnym garniturze, który wkładał rzadko, tylko przy wyjątkowych okazjach. Nie wiadomo dlaczego wyglądał na człowieka, w którym wygasł już ogień życia. Na jego twarzy gościł wyraz pełnej obojętności pustki”. „Ostatnie oznaki młodości zniknęły z jego twarzy”. „Z całej jego postaci emanowała już tylko starość, teraz wyraźnie widoczna”… Wiele tu scen wbijających w fotel, choć tak naprawdę nic ”złego” się nie dzieje ot, nakaz rejestracji w „wydziale sanitarnym”, wyrzekanie się członków rodziny, zamknięcie cukierni, zakaz korzystania z basenu. A jednak zaczynają się samobójstwa, niektórych ogrania szaleństwo… Nie jest trudno przewidzieć, że na koniec tej wybitnej książki podjeżdżają wagony… Dalej jest noc. I nic. Nieco cytatów: …Jeden z muzyków, który z trudną do pojęcia dumą obnosił się ze swoim polskim nazwiskiem, zauważył, że urzędnicy przypominają mu marionetki. Nazywał się Leon Semicki... - Gdy opuściłem Polskę, miałem siedem lat, a teraz mam wrażenie, jakby to było zaledwie rok temu. - Tam ludzie są bardzo biedni – powiedział ktoś szeptem. - Biedni, ale nie boją się śmierci. …Truda nie szczędzi szczegółów. Nie ma drugiego tak pięknego kraju jak Polska. Powietrze nigdzie nie jest tak świeże. - A język? Przecież ja nie mówię po żydowsku. - Nie ma nic łatwiejszego niż nauczyć się żydowskiego. To prosty i ładny język. Również polska mowa jest piękna… - Wracamy do Polski? – wybuchnął śmiechem – A ja przecież kiedyś stamtąd uciekłem. - Wszyscy byliśmy kiedyś w Polsce i wszyscy kiedyś do niej wrócimy – oświadczył Papenheim. ….Nie pozostało im nic poza wspomnieniami – w długie zimowe noce oddawały się im, wyrażając żal za minioną kobiecością, tak jakby teraz były wdowami…. …Śmierć wyraźnie widoczna pojawiła się i stanęła koło umywalni na korytarzu. Pani Zauberblit przez chwilę przyglądała się jej wzrokiem, jakim kobieta przygląda się dawnemu kochankowi, który ponownie stara się o jej względy… …Śmierć bawi tam swobodnie, bez przeszkód, podobnie w ogrodzie różanym i w salonie. Rozmawia się z nią jak z każdą inną żyjącą istotą, żartując lub przymilając się. A gdy wybija godzina, znika się z tego świata, czasami jęcząc i krzycząc, innym razem dyskretnie i po cichu… - Nie rozumiem – zdziwił się major - czy panuje tu epidemia? - Epidemia żydostwa. …Przy wejściu do cukierni stał sędziwy piekarz w niebieskim garniturze. Długie lata, spędzone w cieniu właściciela, zabiły w nim najmniejszy przejaw własnej woli. Na jego długiej twarzy malował się wyraz zupełnej bezradności… - Ośmielę się zadać pytanie natury osobistej – rzekł piekarz. - Pracowałem tu bez przerwy przez 30 lat. Czy moja emerytura zostanie uznana również tam? - Wszystko będzie honorowane – zapewnił Papenheim – Ludzie nie zostaną skrzywdzeni. - Tak też myślałem. …Słowa takie jak „odwołanie” i „procedury” jakoś przemówiły do niego. Widocznie studiował kiedyś prawo. Trochę się uspokoił. Kontakt ze znajomymi pojęciami sprawił, iż trochę rozjaśniło mu się w głowie... …Klienci zaopatrywali się przede wszystkim w duże ilości leków nasennych i uspokajających… …Jeśli już komuś należy się tytuł „wielkiego Żyda”, to z pewnością Karlowi Krausowi; on przywrócił satyrze godne jej miejsce…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 9 3 lata temu
Niecierpliwość serca Stefan Zweig
Niecierpliwość serca
Stefan Zweig
"Litością piekło jest wybrukowane" Zdumiało mnie, że tej powieści nie było w Bibliotece, brak takiej klasyki?Ale dzięki temu zakupiłem sobie, bo to zdecydowanie pozycja, którą trzeba mieć na półce. Poznałem już Zweiga, zwłaszcza "Dziewczyna z poczty" była doskonała, ale "Niecierpliwość serca" to jego opus magnum i perła w koronie. Była tu tak zaawansowana psychologia, tak prosta, a zarazem złożona fabuła i napięcie, które można ciąć nożem. Fabuła jest opowiadaniem oficera, który snuje swoją historię z czasów przed 1 wojny światowej, o tym jak mimo upływu lat, sumienie nie pozwala mu zapomnieć tamtych zdarzeń. To opowieść o tym jak źle pojmowane współczucie i litość może prowadzić do tragedii. Jak brak asertywności, fałsz, chęć przypodobania się i uniknięcie plotek może być priorytetem nad losem drugiego człowieka. Czytając "Świat wczorajszy" pamiętam jak Zweig wyjaśniał swoją metodę pisania, gdzie nie ma dłużyzn, zbędnych opisań, wszystko jest odtłuszczone i zostaje czysta, psychologiczna treść. Tutaj to doskonale widać, powieść nie miała ani jednego przestoju i słabszego momentu. Postać kalekiej dziewczyny Edyty była niesłychanie poruszająca, jej postawa mogła wzruszyć nawet taką zimną i analityczną rybę jak moja skromna osoba. Końcówka była czystą jazdą bez trzymanki, emocje sięgały zenitu, byłem dosłownie jak zahipnotyzowany i nie mogłem się doczekać rozwiązania. Wielka, wybitna, ponadczasowa literatura, która umieszcza ostatecznie Zweiga na literackim Olimpie. Arcydzieło.
Bitel - awatar Bitel
ocenił na 10 4 miesiące temu
Odraza László Németh
Odraza
László Németh
Opowieść o młodej kobiecie z zubożałej rodziny, do której zaczyna zalecać się bogaty ziemianin. Ona nie żywi do niego uczucia, jednak wszyscy wokół są bardzo przychylni temu związkowi. Nelli czuje się coraz bardziej osaczona, nie chce tych zalotów, jednak wskutek nieszczęśliwej śmierci ojca, pod naciskiem matki zgadza się na ślub. To historia nieszczęśliwego małżeństwa, żony uwięzionej i osaczonej miłością i męża który ja pies oczekuje chociaż najmniejszy oznak ciepła z jej strony. Historia którą da się zmieścić w jednym zdaniu, jednak Laszlo Nemeth robi z niej powolne arcydzieło, nawarstwia, zagęszcza, trzyma w napięciu, mistrzowsko maluje pełny obraz tej sytuacji z wszelkimi niuansami i kipiącymi emocjami. Wszystko poznajemy z perspektywy głównej bohaterki, jesteśmy w jej głowie, niemal namacalnie doświadczamy pączkującej w niej odrazy do męża, która wzrasta jak spiętrzona fala by zalać i opanować ją całą. „Czy ciocia wie co to jest miłość? To ze strony wulgarniejszej istoty pragnienie połknięcia drugiej, po dokładnym oślinieniu jej” to zdanie doskonale obrazuje jej odczucia. Szkoda mi jej było i rozumiałam jej miotanie się w tym małżeństwie na siłę, które było jedynym wyjściem dla kobiety bez majątku w tych czasach ,a jedocześnie jej zachowanie -pogarda dla człowieka który chce ją uszczęśliwić, kapryśność, nieumiejętność pokochania własnego dziecka - budziły niechęć. Autor mistrzowsko balansował te odczucia. Węgierski pisanie w najlepszym wydaniu- powoli, z uwagą na każdy szczegół, z głębią psychologiczną.
uczta_babette - awatar uczta_babette
ocenił na 9 10 miesięcy temu
Klucz do ogrodu Jenny Erpenbeck
Klucz do ogrodu
Jenny Erpenbeck
Kiedy człowiek zamyka drzwi domu, zawsze zostaje coś po drugiej stronie. „Zamyka drzwi i mija ogromne rododendrony”, a z nimi całe życie, które już się wydarzyło. W tej książce nie ma fabuły, są tylko oddechy czasu - krótkie jak trzepot skrzydeł, wieczne jak echo. Erpenbeck wie, że każda przygoda „polega tylko na wystawieniu się na coś, co jest człowiekowi obce”. To dlatego wszyscy jej bohaterowie wychodzą z domów, żeby wrócić tam, skąd przyszli. Czasem wracają martwi, czasem w postaci wspomnienia. „Tam, gdzie ma się narodzić nowy człowiek, może on wyrastać tylko ze starego.” To zdanie brzmi jak zaklęcie, które można powtarzać nad każdym grobem i każdym nowym domem. Świat Erpenbeck jest utkany z drobiazgów: „kraju, który jest tak wielki jak powietrze”, „muzyki, która nic nie waży”, i ludzi, którzy - jak chwasty - trwają mimo wszystko. „Podnajemcy to brzmi trochę jak chwasty” - mówi żona architekta. A przecież właśnie w tym chwastowym życiu, w tym nieporządku, rodzi się szczęście: „tak jak nieskończoność rodzi się ze skończoności jeziora, które trzeba teraz zostawić.” To książka, która nie opowiada o przeszłości - ona nią oddycha. Każde zdanie jest jak klucz, którym można otworzyć drzwi wstecz. I kiedy już wszystkie drzwi zostaną zamknięte, zostaje tylko jedno: „A to przecież znaczy, że uciekając, można zabrać ze sobą coś, co nic nie waży - na przykład muzykę.”
Dawid Rastiani - awatar Dawid Rastiani
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Krew za krew Ismail Kadare
Krew za krew
Ismail Kadare
"Krew za krew" Ismaila Kadare to opowieść o patriarchalnych zasadach dawnych, albańskich górali, którzy byli wierni zasadom krwawego Kanunu. W górach albańskich życie toczyło się według własnych zasad, niezależnych od prawa państwowego. Górale byli wierni prawu zwyczajowemu, który między innymi wymagał krwawej zemsty według zasady "oko za oko". Prawo gościnności było nadrzędne, gdy ktoś skrzywdził gościa, rodzina była w obowiązku zabić daną osobę, z kolei rodzina zabitego miała obowiązek zemścić się na rodzinie mścicieli. Tym sposobem przez lata męska część społeczeństwa wybijała się nawzajem w imię honoru. Główny wątek dotyczy jednego z mścicieli, który wbrew swojej woli, był zmuszony zemścić się na zabójcy swojego brata, mimo, że nie czuł do niego nienawiści i był zmęczony wzajemnym zabijaniem się tych dwóch rodzin. Bardzo zaskoczyło mnie, że Ismail Kadare zaczerpnął pomysł na swoją książkę z historii Albanii. Byłam w szoku, że podobne rzeczy działy się tam przez długi czas, jeszcze nie tak dawno temu. Czytając to dzieło nasuwa się wiele refleksji, np., czy warto ślepo podążać za narzuconymi prawami i wierzeniami? Czy warto umierać w imię zasad, które ktoś sobie wymyślił? Bardzo polecam każdemu tę książkę, dzięki niej zainteresowałam się Albańczykami. Mimo, że żyjemy względnie blisko, różnimy się znacznie. Albania to bardzo intrygujący temaqt i nie mogę doczekać się, aż odwiedzę ten kraj.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Błękitne popołudnie William Boyd
Błękitne popołudnie
William Boyd
Kay Fisher to trzydziestodwuletnia rozczarowana życiem i sfrustrowana rozwódka. Życie rzeczywiście nie obeszło się z nią jakoś specjalnie delikatnie, więc Kay nie ma powodu by być miła i grzeczna dla innych ludzi. Kiedy na dodatek do jej wszystkich problemów, któregoś dnia przychodzi do niej starszy mężczyzna i twierdzi że jest jej ojcem, kobieta bezpardonowo i wręcz impertynencko go wyrzuca. Jednak gość jest uparty i dotąd nachodzi naszą bohaterkę iż ta w końcu nie dość że go nie wyrzuca, to na dodatek na swój koszt postanawia zawieść faceta do Lizbony, pod warunkiem że w drodze, on jej opowie wszystko ze szczegółami. Tak zaczyna się ich podróż ta fizyczna i ta mentalna w opowiadaniu starszego pana . Przenosimy się więc i my czytelnicy z opowieścią Salvadora Carriscanta do Manili z roku 1902. A tam , dopiero się dzieje ! Właściwie przewodni temat tej opowieści to miłość, a co za tym idzie romans . Jednak nie jest to jakaś młodzieńcza chmurna i durna miłość która każe palić za sobą wszystkie mosty i wszystkie drogi ewentualnego odwrotu . Jest to miłość prawdziwa, dojrzała i przede wszystkim... zakazana . Tłem do tego wielkiego uczucia które zadziwia nawet samych zainteresowanych, jest mało chwalebna wojna prowadzona przez Amerykanów z Filipinami w latach 1899–1902 . Niektórzy mówią że historia kołem się toczy, a ludzie niczego się nie uczą. Ja bym mogła jeszcze dodać że krajowi w jarzmach niewoli w sumie wszystko jedno jest kto jest kolejnym uzurpatorem i '' wyzwolicielem '' od poprzednich grabieżców. Wojna filipińsko - amerykańska, jak każda wojna , wyzwaliła najgorsze instynkty, mnożą się czyny bezprawne i z ludzi wyłażą prawdziwe bestie . Nawet przyjaźń, wydawałoby się szczera i oddana, jest li tylko przykrywką do osągnięcia własnych celów . W jaki sposób w takim chaosie można ocalić miłość , zwłaszcza kiedy trzeba się z nią ukrywać ? Czy zakochanym uda się sprawić że w końcu będą razem bez ukrywania ? Czy Kay jest rzeczywiście córką Salvadora Carriscanta ? Przyznaję że intryga uknuta przez Salvadora by w końcu połączyć się z ukochaną, pierwsza klasa . Opowieść snuta jest zupełnie nie spiesznie, ale i nie nudno, wydarzenia postępują jedno za drugim we właściwym tempie i przedstawione są drobiazgowo, ale nie rozwlekle . Ponieważ Salvador w Manili w roku 1902 jest lekarzem, chirurgiem (chociaż leczy też wszystkie inne przypadłości) więc dowiemy się też całkiem sporo o tym jak wtedy leczono, jak operowano i jakie doświadczenia na ludziach i na zwierzętach (brrrr.) przeprowadzano. Poczytamy też o tym że człowiek od zarania dziejów tęsknie patrzył w niebo i chciał latać jak ptaki i co był w stanie zrobić by tego dokonać . To naprawdę dobra książka i ja również jak mój przedmówca, dziwię się że tak mało osób ją przeczytało. P.S W opisie jest błąd, Kay nie straciła DZIADKA , tylko dziecko !
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 6 6 lat temu

Cytaty z książki Klientka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Klientka