Jestem przy tobie

Okładka książki Jestem przy tobie autorstwa Michał Wyzga
Michał Wyzga Wydawnictwo: Genius Creations fantasy, science fiction
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2021-11-17
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-17
Język:
polski
ISBN:
9788379955725
Nieproporcjonalnie duża głowa, chude przedramiona, ciało gęsto owłosione, oblicze nieznamionujące inteligencji. Nawet osoba o najlepszych intencjach nie nazwałaby Sławomira Bugieniaka przystojnym czy choćby interesującym. A jednak, jakby na przekór temu wszystkiemu, ten swego czasu podejrzewany nawet o zaburzenia psychiczne mężczyzna, jest cenionym psychoterapeutą całkowicie oddanym pacjentom i prowadzonej praktyce.

Kiedy jeden z pacjentów Sławka dopuszcza się wyjątkowo okrutnej zbrodni, ten nie potrafi pozbyć się poczucia winy i porażki. Nieomal z dnia na dzień porzuca swoje dotychczasowe życie, aby zaszyć się w domku pod lasem, gdzie rozważa nawet popełnienie samobójstwa.

I wtedy właśnie odkrywa, że nie tylko ludzie potrzebują psychoterapeuty i kogoś do „pogadania”.
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jestem przy tobie w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jestem przy tobie



4237 2287

Oceny książki Jestem przy tobie

Średnia ocen
6,4 / 10
66 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
130
20

Na półkach:

Wszystko zaczyna się od staruchy, która stoi przy drodze i sprawia, że włoski stają dęba. Jednak dalej Autor nieco schodzi z przerażającego tonu i wchodzi w lekki humor. Można powiedzieć, że to miszmasz gatunków, bo trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy to horror, czy fantasy, a może jeszcze coś innego. Takie mieszanie gatunków/pisanie w nieokreślonym gatunku może doprowadzić do "rozjechania się" powieści, ale nie tutaj. W "Jestem przy tobie" śmiech przeplata się ze strachem, ale jest rzecz, która trzyma do samego końca: tajemnica. Kim tak naprawdę jest babcia, która niemal została potrącona przez pacjenta psychiatry Sławomira Bugieniaka? Czym jest Licho? I jak się to wszystko skończy?
Przez całą lekturę czekamy na odpowiedzi, a po drodze Autor dorzuca kilka barwnych postaci z mitologii słowiańskiej.

Bardzo wciągająca książka. Można ją "połknąć" w jeden dzień. Czyta się samo. Udany debiut Michała Wyzgi.
Polecam każdemu, kto szuka przyjemnej, rozrywkowej lektury.

Wszystko zaczyna się od staruchy, która stoi przy drodze i sprawia, że włoski stają dęba. Jednak dalej Autor nieco schodzi z przerażającego tonu i wchodzi w lekki humor. Można powiedzieć, że to miszmasz gatunków, bo trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy to horror, czy fantasy, a może jeszcze coś innego. Takie mieszanie gatunków/pisanie w nieokreślonym gatunku może...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

173 użytkowników ma tytuł Jestem przy tobie na półkach głównych
  • 88
  • 82
  • 3
20 użytkowników ma tytuł Jestem przy tobie na półkach dodatkowych
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Jestem przy tobie

Inne książki autora

Okładka książki Fantazje Zielonogórskie. Wino, kobiety i śpiew. Antologia opowiadań fantastycznych Jarosław Ciunik, Marek Daniluk, Łukasz Dubianowski, Michał Figoń, Katarzyna Harmak, Anna Kłodnicka, Seweryn Kołodziejski, Jan Kwiatkowski, Martyna Lasecka, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Igor Myszkiewicz, Michał Organiściak, Róża Puchała, Kamila Szmigiel, Paweł Wącławski, Piotr Wojnarowicz, Michał Wyzga
Ocena 10,0
Fantazje Zielonogórskie. Wino, kobiety i śpiew. Antologia opowiadań fantastycznych Jarosław Ciunik, Marek Daniluk, Łukasz Dubianowski, Michał Figoń, Katarzyna Harmak, Anna Kłodnicka, Seweryn Kołodziejski, Jan Kwiatkowski, Martyna Lasecka, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Igor Myszkiewicz, Michał Organiściak, Róża Puchała, Kamila Szmigiel, Paweł Wącławski, Piotr Wojnarowicz, Michał Wyzga
Okładka książki Fantazje Zielonogórskie. Antologia opowiadań fantastycznych Mieczysław J. Bonisławski, Tomasz Ciastoń, Michał Figoń, Katarzyna Kamińska, Igor Myszkiewicz, Marcin Opolski, Adam Raglan, Andrzej Sienkiewicz, Michał J. Sobociński, Erwin Stabrowski, Kamila Szmigiel, Michał Wyzga
Ocena 7,0
Fantazje Zielonogórskie. Antologia opowiadań fantastycznych Mieczysław J. Bonisławski, Tomasz Ciastoń, Michał Figoń, Katarzyna Kamińska, Igor Myszkiewicz, Marcin Opolski, Adam Raglan, Andrzej Sienkiewicz, Michał J. Sobociński, Erwin Stabrowski, Kamila Szmigiel, Michał Wyzga

Czytelnicy Jestem przy tobie przeczytali również

Stara Słaboniowa i Spiekładuchy Joanna Łańcucka
Stara Słaboniowa i Spiekładuchy
Joanna Łańcucka
Myślałam, że Słaboniowa bedzie tak samo bezimienna jak Michałowa z Rancza, jednak szybko okazało się, że imię ma i to nie byle jakie! Mimo, że Bogu miła, Teofila nader często musi borykać się z zupełnie nieboskimi istotami. Taka sobie zwyczajna starowinka, w nieokreśonym wieku, gdzieś między 60 a 160 wiosen, żyje sobie spokojnie i zwyczajnie w maleńkiej wioseczce, z krówką i kotkiem Mruczkiem, który też wiekowo przypomina raczej żółwia niż poczciwego kitka. A sąsiedzi Teofili wciąż są nękani dziwnymi zmorami. A to strzyga się pokaże, a to kikimor podszczypuje, południca zwodzi, a to zmora dusi. Nawet sam dyjabeł zaszczyca niewinną dzieweczkę i samą Słaboniową! Na te wszystkie "spiekładuchy" nie pomagają lekarstwa ani modlitwy ani ezgorcyzmy - tylko Teofila umie sobie z nimi poradzić i odgonić precz. I okazuje się, że w tych działaniach jest konkretna jak Jakub Wędrowycz, waleczna jak Wiedźmin i mądra jak każda stara czarownica z bajek. Nie traci przy tym własnego zdrowego rozsądku, nie oczekuje nagród ani pochwał, nie szuka sławy i rozgłosu - ot, po prostu robi to, co należy i idzie sobie do swojej chatynki na "harbatę" i ciasto. Ta Słaboniowa jest jak wielowiekowa ludowa mądrość i siła spokoju. Ludzie przestali wierzyć w stwory, które w młodości Słaboniowej żyły sobie na świecie za pan brat z mieszkańcami wsi i nikt się temu nie dziwił. Słaboniowa pamięta, Słaboniowa zna je dobrze i czytelnik przypuszcza, że pamięta i umie jeszcze o wiele więcej niż pokazuje światu. Słaboniowa to żywe, chodzące muzeum etnograficzne i skarbnica ludowej pamięci. Chce się wierzyć, że Słaboniowa będzie żyć wiecznie i śmierć jej nie będzie się imać. Książka zostala wspaniale zinterpretowana przez Joannę Jeżewską, która nadała wiejskiej gwarze cudowne ciepło, swojskość i tęsknotę za wakacjami na wsi i słodką "harbatą" sączoną ze szkanki w koszyczku na ławeczce pod gruszą. To się nie może nie podobać, daje moc świeżego oddechu i rozpogadza najczarniejsze myśli. Co tam te miastowe depresyje, skoro Słaboniowa czuwa!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 7 5 dni temu
Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru Dawid Kain
Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru
Dawid Kain Kazimierz Kyrcz jr Michał Stonawski Tomasz Krzywik Wojciech Gunia Maciej Kaźmierczak Marek Zychla Dagmara Adwentowska Piotr Borowiec Agnieszka Kwiatkowska Mariusz Wojteczek Maciej Szymczak Artur Grzelak Jakub Bielawski Radosław Jarosiński Anna Maria Wybraniec Bartłomiej Fitas
Antologie słowiańskiej grozy to już stały obraz, taka trochę „świecka tradycja” polskiego fandomu fantastycznego. Wydana przez Wydawnictwo IX „Żertwa” to kolejny tytuł z tej rodziny. Tom gromadzi same tęgie pióra polskiego horroru - w efekcie wyszedł zbiór udany, pełen dobrych, ciekawych tekstów, balansujących - co wynika z samego tematu - pomiędzy grozą a fantasy, a jako że wydawnictwo też przyłożyło się do roboty, to i od strony edycyjnej i redakcyjnej jest pozytywnie (no, z małymi wyjątkami, o których dalej). Jak to zwykle bywa z antologiami, teksty lepsze przeplatane są tymi mniej udanymi, a może inaczej - różni czytelnicy mają różne temperamenty i oczekiwania, zatem podobać im się będą różne opowiadania dla siebie. Poniższy moja osobista perspektywa : Zacznę od trzech najlepszych (kolejność zgodna z książkową) : Michał Stonawski - Lalunia Mroczna opowieść o dziewczęcym domu poprawczym, do którego trafia obdarzona tajemniczą siłą, umiejętnością kontaktowania się z siłami przyrody dziewczyna. W ośrodku panują klimaty znane z filmów Jesusa Franco - przemoc, lesbijski seks, lubieżni opiekunowie, „fala” wśród więźniarek (opowiadanie nie unika najbardziej drastycznych opisów - scena gwałtu jest wyjątkowo dosłowna i sugestywna). Tycmzasem w pobliskim małym kościółku, jak głosi legenda, straszy Czarna Dama… Na końcu czeka na czytelników efektowny lynchowski twist, i mimo tego, że sam finał wydaje się nieco niedopracowany i chaotyczny (w sumie nie do końca wiadomo, co się wydarzyło),to i tak ogólne wrażenie pozostaje wyborne. Lalunia” to naprawdę wspaniałe opowiadanie, wspaniale przede wszystkim napisane. Przez tekst leci się jak na magicznym dywanie, szybko, wygodnie, elegancko. Łatwość umiejętnego opowiadania to gigantyczna umiejętność Stonawskiego. Byłoby wspaniale, by, obok „okołowarrenowskich” docu-horrorów, które przyniosły mu popularność, znalazł czasami czas na fikcję, szkoda bowiem takiego pióra tylko na reportaże. Dodatkowe kudosy za świetnie dobraną lokalizację opowiadania - krakowskie Podgórze i wzgórze Lasoty z austriackim fortem i kościołem św. Bartłomieja to znakomita sceneria tej mrocznej historii (Paweł Majka doceni, mimo pewnej umowności lokalną topografię). Jakub Bielawski - Na Zażar Bielawski to już klasa sama w sobie - w „Zażarze” powraca do swoich ulubionych klimatów i tematów - wczesne lata powojenne, emigranci ze wschodu usiłują zbudować nową rzeczywistość w poniemieckiej wsi leżącej u stóp mrocznych Gór Sowich, tymczasem między domy wkrada się śmierć. Ojciec zmarłego chłopca zwraca się z prośbą o wyjaśnienie tragedii do okolicznego nauczyciela. Ten w trakcie badań natyka się na dziwny zwrot - „na zażar”, rodem z ludowej piosenki o jakichś „nocnicach”. Być może przybyła ze wschodu staruszka, „wiedząca”, będzie mu mogła pomóc? Znakomite, bardzo straszące, mocno słowiańskie, do tego doskonale, pięknym językiem napisane - mogłoby stanowić szczególny dodatek do powieści „Dunkel” (opisuje zbliżony okres historyczny) . Piotr Borowiec - Tylko Trzy Noce Zadręczany przez koszmarną żonę- jędzę, zamieniającą mu życie w piekło mężczyzna w końcu nie wytrzymuje i w chwili gniewu chce uderzyć kobietę. Trzeba pecha, że trafiona w ramię kobieta spada ze schodów i ginie. Sprawca wzywa na pomoc swego przyjaciela, policjanta. Ten pomaga ukryć ślady zbrodni i pozoruje wypadek. Dla całej okolicy śmierć kobiety jest wielką ulgą - tragicznie zmarła była bowiem jędzą nie tylko w przenośni, ale i naprawdę. Dokładniej była „bisurkanią”, łemkowską wiedźmą i nie cieszyła się ona dobrą sławą ani sympatią. Wiecznie wściekła, zgorzkniała, nienawidząca całego świata, była, nie bez podstawy, posądzana o wyrządzenie wielu nieszczęść. Kiedy wiedźma umiera, zaświaty nie przyjmują tego spokojnie. By uniknąć koszmaru, zemsty piekieł, trzeba nad jej grobem przez trzy dni odprawiać rytuał… Przedłużające się milczenie twórcze Piotra Borowca to duża szkoda dla polskiego horroru, Borowiec bowiem to świetny pisarz, umiejętnie łączący współczesność z motywami, wątkami i klimatem wywodzącym się z klasycznej grozy. Tym razem zabawił się formułą arcysławnego gogolowskiego „Wija”, ozdabiając to słowiańskimi wierzeniami ludowymi, klimatem wschodniej Polski i dużą dawką grozy. Wspaniałe! Te trzy teksty najbardziej się wyróżniają, ale bardzo dobrych opowiadań w „Żertwie” jest naturalnie dużo więcej, a wśród nich : Dagmara Adwentowska - „Pani Piękna Jak Księżyc” - znakomita klimatyczna mieszanka horroru i fantasy - pogańska kochanka księcia Mieszka, walcząc o jego względy z przybyłą z Czech Dobrawą gotowa jest do skorzystania z mrocznej słowiańskiej magii, Agnieszka Kwiatkowska - „Panienka Z Okienka” - dziennikarka na tropie ciekawego tematu, położona na uboczu wieś, tajemniczy dom na skraju lasu i dziewczyna w oknie próbująca, niczym lovecraftowski Erich Zann, powstrzymać koszmary lęgnące się w mrocznym borze. Wojciech Gunia - „W Dół Rzeki” - pięknie napisany, przejmujący moralitet; ludzkie okrucieństwo wobec oskarżonej o czary dziewczyny zostaje surowo ukarane przez mszczącą się przyrodę. I jeszcze, last but not least, Mariusz Wojteczek - „Gdybym Tylko Mogła Latać”. Inspirowana obrazem Jakuba Różalskiego historia nadprzyrodzonego romansu wiejskiej dziewczyny z leśną demonicą (samowiłą). Na plus ciekawy pomysł osadzenia historii w czasach PRL. Wśród pozostałych opowiadań znajdziemy jeszcze m.in. Annę Marię Wybraniec - „Czerwona Grządka, Białe Kurczątka” - jak zwykle zachwycającą pięknem polszczyzny magiczną opowieść rustykalną opisującą losy pewnej studentki przygotowującej na wsi pracę dyplomową, Marka Zychlę - „Zawżdy Zwyciężny”, z zabawnym opowiadaniem fantasy, w którym znany już czytelnikom Wi@rus (taki neo-wiedźmin ze spuchniętymi od wdeptywania Złego w ziemię stopami) pokonuje zarażający mieszkańcom pewnego osiedla spisek dwu nieśmiertelnych guślarzy, czy Artura Grzelaka - „Brnąc Przez Kosodrzewiny” - ponownie bardziej fantasy niż groza; zagubiony górski wędrowiec błąka się wśród mgieł i kosodrzewiny otoczony prastarą słowiańską magią. Nieco mniej do mnie przemówiły : Bartłomiej Fitas - „Kondukt Chorych Dusz” (trochę jak tytuł doom metalowej płyty). Stylizowany na dawną, klasyczną grozę, ociekający wręcz Lovecraftem tekst, w którym zaintrygowany listem przyjaciela narrator przybywa do odległej wioski, by tam przekonać się, panujący na miejscu mór zaraz rozprzestrzeni się po całym świecie. Niestety, „Kondukt” napisany jest niezgrabnie, męcząco, chwilami wręcz irytujący czytelnika swoistą nieporadnością narracji i dziwacznymi sytuacjami/zdaniami/zwrotami (a zestawienie szorstkiego tekstu Fitasa z poetyckim pięknem języka AnMariWybraniec - oba opowiadania sąsiadują ze sobą - zakrawa na złośliwość wydawcy…). O ile w debiutanckiej „Potępionej” ta surowość warsztatowa autora rekompensowana była wyobraźnią i energiczną fabułą, o tyle w „Kondukcie” tego zabrakło. Już lepiej jeszcze raz przeczytać „Maskę Czerwonego Moru”. PS. Ale cieszę się, że w swej ostrej krytyce jestem odosobniony (sporej części czytelników z LC opowiadanie się podobało). i Maciek Kazmierczak - „Świat Się Zmienia”. Romans człowieka z leśną boginką nie może prowadzić do niczego dobrego. On ją namawia do porzucenia swego życia, ale okazuje się łasy na podszepty pięknych rusałek. Niestety, małe rozczarowanie. Pal sześć, że raczej fantasy niż horror (to dotyczy wielu innych opowiadań zbioru),ale fabuła niezbyt mnie przekonała a zezłościł, podobnie jak u Fitasa, niezbyt przekonujący styl (tutaj chyba nawet redakcja nieco przyspała, bo parokrotnie tekst wręcz „grzęźnie” a trafić można nawet na kwiatek w rodzaju „ponad nimi widniał szeroki choć wąski balkon”). Również w przypadku Kaźmierczaka uważam, że lepiej wypada w większej formie (np. Weirdowy „Wszechmocny”). + Na koniec chwila osobistego „się krygowania”. Lista autorów, których prawie wszystkich mam przyjemność i zaszczyt znać osobiście, wydawnictwo, któremu życzę jak najlepiej i chcę wspierać - oczywiste było, że „Żertwę” kupię w dniu jej premiery. Gorzej jednak z upublicznianiem wrażeń z lektury - z tychże samych względów. Czytelnikiem jestem kapryśnym, łatwo mnie zachwycić, ale i łatwo wkurzyć czy zniechęcić a ostrze krytyki niełacne jest oszczędzać znajomych czy kolegów. Jakby było overall kiepsko, to zmięte w ustach przekleństwa schowałbym chyba do laptopowej szuflady. Na szczęście „Żertwa” okazała się zbiorem nad wyraz udanym pełnym ciekawych, świeżych, efektownych tekstów. Jej lektura przyniosła mi dużą frajdę, którą chętnie dzielę się z fanami polskiej grozy w niniejszym raporcie czytelniczym.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 1 rok temu
Wiedma Monika Maciewicz
Wiedma
Monika Maciewicz
Wierzycie w przeznaczenie, w to, że nasz los zapisany zostaje już w dniu naszych narodzin? Monika Maciewicz „Wiedma” „Nazywano ją Wiedmą, bo dużo wiedziała: jak leczyć zwierzęta, ludzi, jak przyjmować porody, jak zapewnić ziemi urodzaj. Mówiono, że ma magiczną moc.” Młodziutka Biwia przybywa na wyspę Ostrowia na jeziorze Lędo aby szkolić się u starej Wiedmy i przejąć po niej schedę. Po ciężkiej inicjacji Biwia odkrywa swój unikalny dar, a pod okiem swojej mentorki zagłębia się w tajniki właściwości ziół, leczenia, rytuałów, zaklęć oraz wszelakich magicznych stworzeń, które wcześniej były przed nią ukryte. Po odejściu starej Wiedmy, Biwia zaczyna podążać własną drogą i staje przed wieloma ciężkimi wyzwaniami. Czy młodej kobiecie przeznaczone było zostać wiedźmą? I jak potoczą się jej losy? „-Ponoć jestem pełna sprzeczności. - Wszystkie jesteśmy. Taka nasza natura. Wraz dobra i zła.” Monika Maciewicz przenosi nas do czasów wiary w starych słowiańskich bogów, słowiańskie demony, obrzędy i rytuały. Osobiście z przyjemnością zagłębiałam się w fabułę, która jest prowadzona spokojnie przez większość książki, dopiero prawie pod koniec nabiera większego tempa. Język i słownictwo pasują idealnie do czasów w których dzieje się historia. Kreacja bohaterów jest bardzo dobra. Świetnie ukazany jest też proces dojrzewania psychicznego młodziutkiej Biwii. Droga wiedźmy nie jest lekka i prosta, to nie tylko zbieranie i suszenie ziół, robienie leków i mamrotanie zaklęć. To droga pełna wyrzeczeń, trudnych wyborów, nierzadko bólu i samotności, a dar magii nie zawsze niesie dobro. „Nie każdy dar zapewnia powodzenie. Nie każde powodzenie jest zwycięstwem. Nie każde zwycięstwo jest po właściwej stronie. I czy w ogóle którakolwiek strona jest właściwa.” Wielką zaletą książki jest jej strona merytoryczna, autorka posiada rozległą wiedzę na temat czasów w których umiejscowiła napisaną przez siebie historię i dzieli się nią w sposób jasny i przejrzysty, wplatając to w fikcję literacką. Książka ma magiczny klimaty a poznawanie tajników magicznych wraz z Biwią było fascynujące. Jestem bardzo ciekawa dalszych losów młodej Wiedmy, Ocena 8/10
magiczny_zakatek_izy - awatar magiczny_zakatek_izy
ocenił na 8 9 miesięcy temu
Ostatni berserk Maciej Szymczak
Ostatni berserk
Maciej Szymczak
Maciej Szymczak to twórca, którego w światku polskiej literatury grozy nikomu nie trzeba przedstawiać. Twórca zjawiska słowiańskiego horroru, inicjator wielu antologii i projektów (choćby słynnego 100scarychallenge). Oprócz talentów organizatorskich jest on również bardzo dobrym pisarzem, co udowodnił między innymi powieścią “Klątwa żercy”. Po lekturze tej pozycji postanowiłem sięgnąć również po debiutancką powieść Maćka zatytułowaną “Ostatni berserk”. To mroczna opowieść fantasy osadzona w średniowiecznej Skandynawii. Po upadku pogańskiej rebelii Swena Blota berserkowie stają się wyjętymi spod prawa banitami. Ścigani przez nowe chrześcijańskie prawo kończą życie pod katowskim toporem. Stary Gauko, ostatni z elitarnych wojowników, który przez wiele lat ukrywał się na górskim pustkowiu, napotyka pewnego dnia w lesie na wpół żywego młodzieńca. Tchnięty wewnętrzna intuicją postanawia go uratować. Człowiekiem tym okazuje się zbiegły z książęcego grodu niewolnik, będący pochodzącym z dalekich krain Słowianinem. Losy młodego uciekiniera i starego berserka splatają się ze sobą. “Ostatni berserk” to książka bazująca na dwóch motywach. Pierwszym z nich jest, znana już z twórczości Szymczaka, walka pomiędzy wiarą chrześcijańską, a pierwotnymi, pogańskimi wierzeniami, w tym przypadku nordyckimi. Autor jako rodzimowierca, zdecydowanie opowiada się po pogańskiej stronie, podobnie jak w “Klątwie żercy” ukazując chrześcijan jako ludzi żądnych władzy, blichtru i fortun. Drugim z motywów napędzających powieść jest zemsta. Gramil, którego wioska została spopielona, a rodzina bestialsko zabita na jego oczach pała rządzą zemsty. Pojmany w niewolę, przez lata poniewierany przez chrześcijańskich panów, na siłę nawracany i poniżany zyskuje w końcu możliwość odpłacenia swym oprawcom. Szymczak pięknie operuje słowem. Idealnie oddaje klimat mroźnej, surowej Skandynawii, opisy przyrody są naprawdę miodne i świetnie się je czyta. Podobnie jak sceny walki, które są krwawe i dynamiczne. Największym mankamentem powieści jest jej długość. Liczy niespełna dwieście stron, a lekkie pióro autora powoduje, że chciałoby się zostać w tym świecie jak najdłużej. “Ostatni berserk” podszedł mi o wiele bardziej niż czytana wcześniej “Klątwa żercy”, widać, że Maciek w takich klimatach czuje się po prostu dobrze. Osobiście czekam na więcej.
belhaj - awatar belhaj
ocenił na 8 2 lata temu
Tartak Leśna Osada Paulina Stępień
Tartak Leśna Osada
Paulina Stępień
“Aaa, kotki dwa, Zaśnij albo będę zła” Do Leśnej Osady trafiamy w chwili, gdy jej bohaterowie pogrążeni są w smutku i żałobie. Pierwsze zdania zapraszają nas do starej rybackiej chaty, gdzie zapach ziół miesza się ze słodkawym odorem śmierci. Patrzymy oczami młodego Mieszka na martwy, cichy, dławiący smrodem rozkładu proces pożegnania rodziny z 8-letnim synem Cyrusem. Mroczny, przesiąknięty śmiercią prolog? Tak! Muszę Wam powiedzieć, że te kilka stron mnie kupiło! Poszłam w to! Powieść toczy się na wsi, pod koniec XIX wieku. Biorąc pod uwagę fakt, że 25 lat wcześniej wioskę nawiedziła do tej pory nienazwana zaraza, niosąca ze sobą krwawe żniwo, mieszkańcy mają specyficzne podejście do śmierci. Kilkudniowe czuwanie przy zwłokach z tasakiem w dłoniach - „Żeby przypadkiem nie wyszedł. Bez pomocy”- oraz roznosząca się woń rozkładu to normalne zjawiska. Mieszko wraca do Leśnej Osady po 25 latach tułaczki, oczekując, że wróci do swojego miejsca na ziemi i znajdzie na nowo dom. Kiedy wraca, okazuje się, że jego młodszy brat Eryk zbudował tartak i jest niepisanym włodarzem wsi, dając ludziom pracę i spokojny byt. Mówiąc kolokwialnie, ma absolutny szacun na dzielni. 😉 Co więcej! Wcale nie cieszy się z jego powrotu i przyjmuje swojego szalejącego po świecie brata, subtelnie rzecz ujmując, chłodno. Wraca do wioski, gdzie mężczyźni rządzą w swoich domach twardą ręką, a kobieta niewywiązująca się ze swojej rozrodczej roli jest wytykana palcami. Gdzie oprócz doktora ludzi leczy znachor Tolima, a istoty jak strzyga, rusałka, wieszczyca istnieją w świadomości mieszkańców wsi. Nie liczcie jednak na to, że będzie słowiańsko, bo nie będzie. W wiosce niektórzy mieszkańcy zaczynają mieć nieswoiste objawy chorobowe, niezrozumiałe ani dla lekarza, ani dla znachora. Miejscowy kapłan Brat Hieronim obawia się, że to sztuczki Złego. Dochodzi do wielu dziwnych, tragicznych zdarzeń…. Książka to debiut autorki. Szczerze w ogóle się tego nie domyśliłam, bo w posiadanie tej informacji weszłam po przeczytania całości. Myślę, że określenie folk horror świetnie do tej powieści pasuje. Wciąga od pierwszych stron. Wspaniały klimat grozy, tajemnicy, autorka doskonale utrzymuje atmosferę niepokoju. Po kolei mamy sposobność poznać bohaterów, z których każdy wydaje się mieć jakieś sekrety, brudy zamiecione pod dywan. Postacie są charakterystyczne, interesujące, większość z zaskakującą przeszłością. I tak gnałam po stronicach, z zaangażowaniem, z ciekawością, aż mniej więcej do 300 strony, gdzie BACH! Autorka odkrywa przed nami, co to za Złe się czai w wiosce! Konsternacja owinięta w pytanie: i po co ja to mam dalej czytać?!! ;) Oczywiście przeczytałam do końca, mroczny, niepokojący klimat utrzymywał się cały czas. Okazało się, że jeszcze było wiele brudnych tajemnic do odkrycia, a i koniec może zaskoczyć! Minusem książki dla niektórych może być to, że nie za dużo wiemy o świecie, w którym toczy się cała powieść. Gdzie ta Leśna Osada w zasadzie jest? Bo informacje mamy mniej więcej takie, że do najbliższego miasta jest 2 godziny drogi piechotą. 😉 Czy mamy jakieś prawo, poza tym wioskowym? Nie wiem. No gdzieś tam był jakiś król, jakiś błazen, wojna, ale ogólnie siedzimy sobie w tej wiosce, w której „…dobrze jest żyć, ale jeszcze lepiej umierać”. Cytat w ostatnim zdaniu jest dla mnie KLU powieści, zaciekawieni? 😉
Ewelina - awatar Ewelina
oceniła na 6 7 miesięcy temu
Dwie i pół duszy. Folk noir Justyna Hankus
Dwie i pół duszy. Folk noir
Justyna Hankus
Moją przygodę z piórem p. Justyny Hankus rozpocząłem od "Poświstu" - nowości na rynku wydawniczym oraz drugim, po "Dwóch i Pół Duszy", przedstawicielu literatury Folk Noir, którego sama Justyna Hankus uważa się za prekursorkę. I w mojej recenzji owej książki wielokrotnie podkreślałem i chwaliłem przepiękny język, jakim operuje autorka oraz klimat, w który dzięki temu możemy dosłownie zostać wciągnięci, ale jednocześnie zwracałem uwagę na wady, jakimi moim zdaniem "Poświst" jest obciążony. I taką największą dla mnie wadą był ewidentny brak jednolitej i jasnej linii fabularnej, którą dałoby się z zaangażowaniem i pełnym zrozumieniem śledzić. Mimo to oczarowany pięknym stylem i piórem autorki oraz wieloma naprawdę pozytywnymi opiniami dotyczącymi "Dwóch i Pół Duszy" postanowiłem zaryzykować i przekonać się co też Justyna Hankus ma do zaoferowania w owej powieści. I tak po skończonej lekturze mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że "Dwie i Pół Duszy" zawierają w sobie wszystko to co urzekło mnie w "Poświście", a jednocześnie pozbawione są jego wyraźnych błędów i niedociągnięć. "Dwie i Pół Duszy" są powieścią do cna przesyconą klimatem, który aż można byłoby kroić, okraszoną pięknym językiem i opisami, a na dodatek oferująca czytelnikom zgrabną, angażującą i składną fabułę, która mimo, że podobnie, jak w "Poświście" podana jest w mocno niejednoznaczny i poplątany sposób, to w pewnym momencie składa się w jedną i logiczną całość, i tym samym pozostawia czytelnika z ogromną porcją satysfakcji. "Dwie i Pół Duszy" przedstawia historię poniekąd rodzinną, specyficzną, bo specyficzną, ale jednak rodzinną, opowiadającą o perypetiach tytułowych dusz, które nie potrafiąc znaleźć dla siebie właściwego miejsca panoszą się i zaburzają wiejski rytm życia mieszkańców jeziora Ruty. Poznajemy zatem głównego bohatera - Mateusza, który musi zmierzyć się z rodzinną tajemnicą oraz fatum, które ciąży nad nim za sprawą czegoś co przed laty przyszło za jego matką z okolicznego ciemnego lasu. Poznajemy też Upa - niepozornego chłopca, który swoją szczerością, charakterystyczną dla niewinnych istot, obserwuje wiejskie życie wraz z jego nieodłącznymi przywarami. "Dwie i Pół Duszy" to również historia o wiejskiej społecznosci, jej wierzeniach i zwyczajach oraz o tajemnicach - zarówno tych fantastycznych, które przychodzą z lasu i jeziora, jak i tych bardziej przyziemnych (co nie oznacza, że mniej przerażających) które skrywają się w każdym z domostw. Jezioro Ruty oraz okalające je miasteczka są ewidentnie miejscem magicznym i to nie tylko pod względem tego, jakie wydarzenia mają tam miejsce. Jezioro to wydaje się być bowiem wyjęte spoza czasu i przestrzeni, mimo że autorka skrupulatnie przed każdym rozdziałem informuje nas w jakim konkretnym roku dzieje się akcja. I mimo, że mamy do czynienia z II poł. XX wieku to odwiedzając tamte okolice możemy odczuć wrażenie zatrzymania się w czasie, gdzie ludzie żyją prastarymi zwyczajami, ludzie wciąż czytają przy ogarkach świec, w lesie można spotkać Wodnika, a zdanie znachorki jest stawiane na tym samym poziomie co zdanie wójta, księdza czy sędziego. Buduje to niepowtarzalną i klimatyczną atmosferę rodem z baśni, której za żadne skarby nie chce się przerwać. Niewątpliwie należy również pochwalić sposób, w jaki autorka prezentuje nam swoich bohaterów. Czuć wyraźnie, że oni również są raczej figurami rodem z baśni, które mają przede wszystkim znaczenie symboliczne, ale jednocześnie nie sposób się nie zaangażować w ich historię i problemy oraz w ludzki sposób im nie kibicować. I odnoszę wrażenie, że w przeciwieństwie do "Poświstu", gdzie tamtejszych bohaterów już w zasadzie nie pamiętam, to bohaterów "Dwóch i Pół Duszy" będę jeszcze przez długi czas żywo wspominał. "Dwie i Pół Duszy" to przede wszystkim klimatyczna atmosfera, współczesna baśń poruszająca w nowy sposób stare problemy oraz bohaterowie i historia, która mimo że taka, o której słyszeliśmy już w niejednej bajce czy opowieści, to potrafiąca skutecznie zaangażować i złapać czytelnika za serce. Niepokojąca, poruszająca, niejednoznaczna i pozostawiająca czytelnika w zadumie jeszcze długo po tym, jak ostatecznie zamkniemy przeczytaną książkę. Jeśli spodobało Ci się co tu napisałem to zapraszam na mojego Instagrama (kulturiada) po więcej recenzji i ciekawostek ze świata kultury, będę niezwykle wdzięczny za każdy rodzaj wsparcia :) https://www.instagram.com/kulturiada/
KULTURIADA - awatar KULTURIADA
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Panie czarowne Jakub Ćwiek
Panie czarowne
Jakub Ćwiek
Jakub Ćwiek przyzwyczaił nas do bycia literackim kameleonem, ale w „Paniach czarownych” wchodzi na terytorium, które zdaje się być mu wyjątkowo bliskie – na pogranicze thrillera, horroru i mrocznej baśni osadzonej w realiach polskiej prowincji. Moja ocena to mocne 8/10. To książka gęsta od emocji, która zamiast tanich chwytów jump scare, serwuje nam powolne, duszne osaczanie przez tajemnicę, która korzeniami sięga głębiej, niż ktokolwiek chciałby przyznać. Akcja powieści przenosi nas do Głuchołaz – miejsca, które w wizji Ćwieka staje się niemal żywym organizmem. Główna bohaterka, Ewa, wraca w rodzinne strony po latach, by zmierzyć się z przeszłością, która nigdy o niej nie zapomniała. Punktem wyjścia jest legenda o czarownicach, ale autor sprawnie wywraca ten motyw na drugą stronę. Tu czary nie są kociołkiem z eliksirem; to raczej atawistyczna siła, kobieca solidarność i ból przekazywany z pokolenia na pokolenie. Kluczowe wydarzenia koncentrują się wokół serii niewytłumaczalnych zniknięć i wypadków, które lokalna społeczność stara się za wszelką cenę zracjonalizować lub przemilczeć. Ewa, próbując odkryć prawdę o swojej rodzinie, wchodzi w sam środek konfliktu między tym, co nowoczesne, a tym, co pierwotne i ukryte w cieniu okolicznych lasów. To, co w „Paniach czarownych” uderza najbardziej, to niesamowita atmosfera. Ćwiek buduje napięcie poprzez detale: zapach wilgoci, szept wiatru w koronach drzew i spojrzenia sąsiadów, w których czai się wyrzut. Rehabilitacja czarownic: Autor oddaje głos kobietom. Pokazuje, że łatka „czarownicy” była często sposobem na uciszenie tych, które nie pasowały do schematu, były zbyt silne lub zbyt niezależne. To ważny, feministyczny podtekst, który nadaje książce głębi. Małomiasteczkowość: Ćwiek fenomenalnie portretuje duszność małych społeczności, gdzie każdy każdego zna, a stare urazy pielęgnuje się niczym najcenniejsze relikwie. Język: Styl jest mięsisty, obrazowy, a jednocześnie pozbawiony zbędnych ozdobników, co idealnie pasuje do mrocznego nastroju opowieści. Mimo że tempo akcji bywa momentami nierówne, a niektóre wątki rozwiązują się nieco zbyt pospiesznie, „Panie czarowne” to jedna z ciekawszych pozycji w dorobku Ćwieka. To opowieść o tym, że największe potwory nie mieszkają pod łóżkiem, ale w ludzkiej pamięci i w braku akceptacji dla inności. Jeśli szukasz lektury, która sprawi, że podczas wieczornego spaceru po lesie zaczniesz nasłuchiwać szeptów spomiędzy drzew, ta książka jest dla Ciebie. To dojrzała, przemyślana proza, która udowadnia, że polska literatura grozy ma się świetnie, gdy dotyka tematów bliskich ziemi i ludzkiej naturze. Idealna lektura na jesienne wieczory, gdy granica między światami staje się cieńsza.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 22 dni temu
Tryzna. Antologia słowiańska Tadeusz Oszubski
Tryzna. Antologia słowiańska
Tadeusz Oszubski Maciej Szymczak Magdalena Zawadzka-Sołtysek Artur Grzelak Flora Woźnica Olaf Pajączkowski Piotr Barej Jacek Pelczar Paweł Famus E. Raj Camille Gale Franciszek M. Piątkowski Małgorzata Lewandowska Jarosław Dobrowolski Silke Brandt Krzysztof Dzieniszewski
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą. Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość). - Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa wiązana a nie proza. ;-) Fajne. Można się przyczepić do tego czy ona powinna umieć pisać, pisać w taki sposób i mieć na to czas, ale ... licentia poetica. Bo poza tym bardzo fajnie napisane. - Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - bardziej tu wyszedł klimat wikingów niż słowiański moim zdaniem. Fajnie pokazane trzy "stronnictwa": wikingów, słowian i chrześcijan. Może gdyby to była dłuższa forma to byłoby lepiej. Jak mi wpadnie coś w ręce od tego autora to sprawdzę. - Anus Mundi (Piotr Barej) - (współczesne) Moim zdaniem złe. Może by się broniło pomysłem, gdyby to nie był pomysł żywcem wzięty z np. "Życie Pi" tylko przeniesiony w inne realia - usprawiedliwianie swojego złego postępowania przez odczłowieczenie kogoś (zrobienie z niego słowiańskiego potwora). Tylko w "Życiu Pi" to był sposób na poradzenie sobie później z całą sytuacją, a tutaj nie czułem jakiejś refleksji, końcówka bez puenty. A dodatkowo napisane moim zdaniem bardzo słabo. Dzieciak słuchający historii kompletnie niewiarygodny - jego myśli czasami w ogóle nie pasują do 8 latka. Poza tym - przecież tu można było zrobić o wiele więcej, lepiej dobrać kto jest tym złym - wtedy dostalibyśmy jeszcze więcej niejednoznaczności. Jedno z tych opowiadań w których "słowiańskość" jest doczepiona trochę "na siłę". - Jędza (Maciej Szymczak) - nie ogarniam tej kuwety. Nie potrafię sobie wyobrazić np. tego rycerza wspinającego się po drzewie. Tak samo jak zachowania woźnicy, ani nawet tego kapłana który uwierzył w swoją misję. Mam wrażenie, że tu się nic "nie klei". Może "nie jestem targetem" dla takiego pisania, bo to zdecydowanie bardziej horror, mimo, że umieszczenie w słowiańskich realiach akurat całkiem sensowne. Trochę się czułem jakby czytał zapis sesji rpg w którym gracze zakładają się "kto zrobi większą głupotę". Pomysł dobry, czasy dobre do takiego pisania, ale realizacja mi nie siadła. - Wodnik (Camille Gale) - (współczesne) pomysł dobry, napisane trochę gorzej, miałem wrażenie że po prostu "po łebkach". Tym bardziej, że w ogóle nie mamy wytłumaczonej motywacji tej "wiedźmy". Rozumiem znak zodiaku, ale to jest tylko sposób, a nie motywacja. - Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - fajne, ale gdzie jest dalszy ciąg? Bo tu nie furtka, tylko ogromna brama do dalszego ciągu jest otwarta, jeden wątek który się ciągnie przez większość tekstu jest nie rozwiązany a zdecydowanie o rozwiązanie się prosi. To przez Oszubskiego sięgnąłem po tę antologię i widzę, że trzeba sięgnąć po więcej. - Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - (współczesne ... chyba ;-) ) Bardzo fajnie napisane. podobało mi się to pisanie jakby to były opisywane kolejne kadry z komiksu/filmu. Bardzo ładne budowanie klimatu w ten sposób. Może samo rozwiązanie trochę za proste. Możliwe, że nie każdemu się spodoba, bo opiera się mocno na niedopowiedzeniach. Ale ja bym polecił do przeczytania. - Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - fajne, chociaż trochę przewidywalne, trochę naiwne, początek sugerował inny klimat. Podobnie jak z pierwszym opowiadaniem (nie poematem) - jeśli mi coś innego autora w ręce wpadnie to sprawdzę, ale jakoś mocno szukać nie wiem czy będę. - Szkodniki (Flora Woźnica) - (współczesne) przepraszam, ale co to jest? Ktoś po znajomości wcisnął to do tego zbiorku? Gdybym napisał, że to poziom wattpada, to bym ludzi piszących na wattpadzie obraził. Polecam ominąć szerokim łukiem. Horror i to taki z klasy G. Gdyby wymienić nazwy potworów to nic by w opowiadaniu się nie zmieniło - słowiańskość właściwie tu nie istnieje. Jeśli to miała być jakaś parodia, to jej nie wyłapałem. - To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - fajne, bardzo fajne, można by się pewnie do czegoś przyczepić, ale po co skoro dobrze się czyta. Tu też z chęcią bym poczytał więcej. Autorka ląduje na liście do poszukania. Furtka jest, a właściwie po prostu nie rozwiązany główny wątek. - Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - (współczesne) Trochę zaskakujące, bo to nie fantasy i nie horror, tylko sensacja, ale na moje oko całkiem zgrabnie napisane, motyw słowiański sensownie wpleciony i fajna klamra spinająca całość. Widać że autor miał pomysł na to opowiadanie. - Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - chyba najbardziej fantasy w całym zbiorku i mocno zalatujące wiedźminem. Żadne arcydzieło, ale przeczytałbym coś więcej. - Liszec (E. Raj) - (współczesne) Dobrze napisane, słowiańskość mocno trzymająca się w treści, nie wsadzona na siłę. Nie tego się spodziewałem po tej antologii, ale dobre. - Drzewa (Olaf Pajączkowski) - (współczesne) Takie trochę nie wiadomo co. Słowiańskości jako takiej mało, spokojnie można by wymienić "potwora" i nic by w treści nie zmieniło. Końcówka jakby autor chciał już szybko zakończyć. IMHO można pominąć. - Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - (współczesne) Bardzo czuć że to jest wyrwane z większej całości, bo autor napisał już całą powieść. Nie przekonało mnie. Jakieś takie mocno chaotyczne. Możliwe, że gdyby przeczytać tę powieść to się lepiej broni. Ale nie mam przekonania czy chcę. - Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - (współczesne) Dobrze napisane, znowu nie spodziewałem się czegoś takiego w tej antologii. Tylko to nie mój klimat. Bo to właściwie jest czysty horror i to taki bardziej gore. Podsumowując. Jak to bywa w antologiach - teksty mocno zróżnicowane. Przy czym mam wrażenie, że więcej horroru niż tej słowiańskości. Jeśli ktoś oczekiwał klimatów średniowiecza, albo i wcześniej, fantasy itp, to jest tego realnie mało. W niektórych opowiadaniach wyglądało, jakby słowniańskość była dodana na siłę. Ale jest kilka tekstów dobrych i na pewno sprawdzę sobie inne utwory tych autorów.
Goldsun - awatar Goldsun
ocenił na 6 7 miesięcy temu
Klątwa żercy Maciej Szymczak
Klątwa żercy
Maciej Szymczak
Maciej Szymczak to znana postać na polskim rynku grozy. Człowiek, który stworzył i rozpropagował podgatunek słowiańskiego horroru. W ramy owego podgatunku wpisuje się również jego najnowsza powieść zatytułowana “Klątwa żercy”. Akcja dzieje się podczas misji chrystianizacyjnej Ottona w XII wieku. Apostoł Pomorza wspomagany przez oddziały Bolesława i Warcisława zdobywa Szczecin i przystępuje do niszczenia słynnej świątyni Trygława. Kapłani miejscowej świątyni wszelkimi sposobami próbują ocalić swego idola. W tym samym czasie okolice zaczyna pustoszyć bezgłowy upiór zwany zmorzcem. Szymczak opisał w powieści to w czym czuje się najlepiej, czyli konflikt pomiędzy pogaństwem, a chrześcijaństwem. Jest to pokazane w wieloznaczny i bardzo sugestywny sposób, dzięki czemu czytelnik może mieć pewien ogląd jak owe starcie mogło wyglądać. Widać research jaki wykonał autor, żeby odpowiednio wpisać fabułę w historyczne ramy. Jedynym mankamentem, który nie do końca mi odpowiadał był brak jednego głównego bohatera powieści. Fabuła rozbita jest pomiędzy opętanego obsesją chrystianizacji Pomorza Ottona, neofity Mściwoja, rycerza Władysława czy broniących wizerunku Trygława żerców. Taka mnogość postaci w tak krótkiej powieści, sprawia, że nie wiedziałem do końca komu kibicować i nie mogłem zżyć się z żadnym z bohaterów. Choć “Klątwa żercy” reklamowana jest jako historyczna dark fantasy, momentami bliżej jej do literatury grozy. Opisy walk czy masakr będących dziełem zmorzca, zdecydowanie są dla osób o mocnych nerwach. Jest sporo krwi, wnętrzności i połamanych kończyn. Do tego akcja jest wartka, wciąż gna do przodu, przeskakując z miejsca na miejsce. Nie daje chwili na nudę, co też jest wielkim plusem. Maciej Szymczak w “Klątwie żercy” pokazał, że jest nie tylko jednym z prekursorów, ale również liderów jeśli chodzi o polską prozę słowiańską. Czekam na kolejną pozycję jego autorstwa.
belhaj - awatar belhaj
ocenił na 8 2 lata temu

Cytaty z książki Jestem przy tobie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jestem przy tobie