rozwiń zwiń

Jaś i Małgosia

Okładka książki Jaś i Małgosia
Charles Perrault Wydawnictwo: Agora Seria: Kolekcja dziecka baśnie, legendy, podania
38 str. 38 min.
Kategoria:
baśnie, legendy, podania
Format:
papier
Seria:
Kolekcja dziecka
Tytuł oryginału:
Hansel und Gretel
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
38
Czas czytania
38 min.
Język:
polski
ISBN:
8360225168
Tłumacz:
Jarosław Mikołajewski
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jaś i Małgosia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jaś i Małgosia

Średnia ocen
7,5 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
714
529

Na półkach: , ,

Kolejna wielka baśń w repertuarze braci Grimm. Tym razem wielka nie tylko sławą (jak Czerwony Kapturek, bądź co bądź rozczarowujący zwięzłością) ale i poziomem baśniowości! Jest tu wszystko, czego moglibyśmy się po baśni spodziewać – jest zła macocha, są zagubione dzieci, jest wielki czarny las i wiedźma w jego środku… I czyta się to doprawdy wspaniale! Zaczynamy!

Od początku. Na skraju lasu mieszkał mężczyzna z drugą żoną i dziećmi z pierwszego małżeństwa. Macocha, jako że jest macochą w miejsce uczuć macierzyńskich ma uczucia macosze (a to nie jest to samo, zwłaszcza w baśniach) – gdy głód zagląda w oczy rodzinie, zaczyna namawiać małżonka, aby wyprowadzić dzieci w las i tak się ich pozbyć. Ojciec, mimo oporów i wyrzutów sumienia, koniec końców ustępuje małżonce. Podobna historia powtarza się dwukrotnie (tutaj zdziwienie – dlaczego nie trzy?), za pierwszym razem Jaś wysypuje drogę do domu lśniącymi w blasku księżyca kamykami, za drugim (przypominam postać sprytnego Drwala z Chaty w lesie) do tego celu używa okruszków chleba. Co dzieje się z okruszkami, tłumaczyć nie trzeba. Dzieci są zgubione, tym razem na dobre.

Las to miejsce nieprzyjazne i mroczne, to nie jest piękny las z Czerwonego Kapturka po którym aż chciałoby się pohasać. Autorzy nie szczędzą tutaj doprawdy ponurego klimatu, dziewczynka płacze, chłopiec rozpaczliwie szuka wyjścia z sytuacji, ale wyjścia nie ma. W bajce o Kapturku w jasnej scenerii pojawia się jedna czarna plama w postaci wilka. Tutaj mamy bliźniaczą scenę, przedstawioną niejako w negatywie: wielki i czarny las, noc, rozpacz i zupełny brak nadziei i w tym zalanym czernią krajobrazie pojawia się jedna jasna plama – biały ptaszek który prowadzi dzieci do chatki w lesie. Z baśni Chata w lesie dobrze wiemy, że chata w samym sercu lasu nie zawsze musi być miejscem złowieszczym i ponurym, więc może i ta chata okaże się być ratunkiem… Zwłaszcza, że cała zrobiona jest z chleba i słodkości, tym bardziej musi wyglądać jak zbawienie dla głodnych dzieci, prawda?

Kto mieszka w chacie i jakie ma odnośnie dzieci zamiary, nie muszę chyba nikomu wyjaśniać. Dla dzieci cała sytuacja wydaje się być niemałym zaskoczeniem, my, którzyśmy się na opowieści o rodzeństwie wychowali, dalecy jesteśmy od zdziwienia – chatka w głębi lasu budzi jednoznaczne skojarzenia. Podkreślić należy, że bracia Grimm nie owijają w bawełnę: wiedźma jest zła i makabryczna, chce „zabić i zjeść” dzieci, zamyka chłopca w chlewie w klatce i tuczy, dosłownie jak prosiaka, jednocześnie zmuszając siostrę do przyrządzania dlań posiłków, współudziału w tej grotesce. Gęste, czarne chmury niepokoju wiszą nad chatą w środku lasu, stale towarzyszą czytającemu. Koniec końców jednak udaje się przechytrzyć wiedźmę – dokonuje tego Małgosia, a robi to w sposób nawiązujący do Ducha we flaszce, czy Kota w butach: stwierdza, że wejście do pieca jest niemożliwe, czym zachęca wiedźmę do udowodnienia, że jednak do pieca wejść można… Zwróćmy tutaj uwagę na pewną rzecz. W pierwszej części baśni chłopiec odgrywa czynną rolę w ratowaniu siostry, zdolnej już tylko do rozpaczy, sprytnie zaznaczając drogę powrotną do domu. Jednak w momencie kulminacyjnym role się odwracają i tym razem to dziewczynka odgrywa rolę „dzielnego rycerza”.

Po pokonaniu złej staruchy, okazuje się że dzieci nadal tkwią w miejscu. Zagrożenie co prawda zniknęło, nadal jednak są same w wielkim i czarnym lesie. Mimo to idą przed siebie, podbudowane tym, jak wiele już przecież osiągnęły. Do domu trafiają po przeprawieniu się przez rzekę (tutaj pomaga im kolejna „jasna plama” – pływająca po rzece biała kaczka) trafiają w końcu do domu i finalnie odmieniają sytuację rodziny (za sprawą wypchanych wiedźmimi klejnotami kieszeni). Las i ciężkie, groteskowe wręcz wydarzenia, znów stają się sceną przemiany bohaterów i odmiany ich losu.

Baśń jest wspaniała, głównie za sprawą ciężkiego nastroju, dzieci przeprawiają się przez czarne knieje, obdarte z nadziei na jakikolwiek szczęśliwy finał. Ale ten przecież czeka na nie, dostać do niego można się jedynie podejmując wędrówkę przez czarny las, która ani łatwa, ani przyjemna nie jest. Jak to w życiu. Czytajcie. Czytajcie. Czytajcie.

Kolejna wielka baśń w repertuarze braci Grimm. Tym razem wielka nie tylko sławą (jak Czerwony Kapturek, bądź co bądź rozczarowujący zwięzłością) ale i poziomem baśniowości! Jest tu wszystko, czego moglibyśmy się po baśni spodziewać – jest zła macocha, są zagubione dzieci, jest wielki czarny las i wiedźma w jego środku… I czyta się to doprawdy wspaniale! Zaczynamy!

Od...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

22 użytkowników ma tytuł Jaś i Małgosia na półkach głównych
  • 18
  • 4
9 użytkowników ma tytuł Jaś i Małgosia na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Kopciuszek Lektura szkolna w komiksie Tamara Michałowska, Charles Perrault
Ocena 0,0
Kopciuszek Lektura szkolna w komiksie Tamara Michałowska, Charles Perrault
Okładka książki Najpiękniejsze baśnie Hans Christian Andersen, Jacob Grimm, Wilhelm Grimm, Charles Perrault, Francesca Rossi
Ocena 8,8
Najpiękniejsze baśnie Hans Christian Andersen, Jacob Grimm, Wilhelm Grimm, Charles Perrault, Francesca Rossi
Charles Perrault
Charles Perrault
Francuski baśniopisarz epoki baroku. Urodzony w Paryżu w bogatej, arystokratycznej rodzinie. Uczęszczał do najlepszych szkół w kraju. Zanim rozpoczął karierę w służbach rządowych, studiował prawo. Współtworzył Akademię Nauk oraz uczestniczył w odbudowie Akademii Plastycznej. Brat Charlesa, Claude, był architektem, lekarzem i fizykiem, członkiem francuskiej Akademii Nauk. Zasłynął przede wszystkim jako autor zbioru baśni i powiastek dla dzieci Bajki Babci Gąski (1697), zawierającego powszechnie znane, oparte na motywach ludowych utwory.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czerwony Kapturek Jacob Grimm
Czerwony Kapturek
Jacob Grimm Wilhelm Grimm
„Czerwony Kapturek” to jedna z tych historii, które zna się zanim przeczyta się je naprawdę – obecna w dzieciństwie jako opowieść szeptana przed snem, bajka z kasety, rysunek w przedszkolu, potem odczytywana na nowo w dorosłości, gdy wraca się do niej z własnym dzieckiem. I choć mogłoby się wydawać, że ta opowieść niczym już nie zaskoczy, to właśnie ta wersja – opatrzona ilustracjami Franceski Rossi – uderza ze zdwojoną siłą, bo pod dobrze znaną narracją czai się coś znacznie głębszego. Zaczyna się niewinnie, jak zawsze – dziewczynka z czerwonym kapturem na głowie wyrusza z koszykiem przez las do chorej babci, mama ostrzega, by nie zbaczać ze ścieżki, dziecko kiwa głową, las się zaczyna. I wtedy pojawia się on – wilk. Ten wilk nie przypomina jednak śmiesznych karykatur z telewizyjnych kreskówek, nie mruga figlarnie do widza. Jest prawdziwy, niepokojący, niebezpieczny. Jego oczy patrzą inaczej, jego uśmiech nie jest ciepły, tylko cyniczny. I choć historia biegnie znanym torem, dziecko, które patrzy na te ilustracje, wie – coś tu nie gra, coś tu się wydarzy, coś, przed czym nikt nie ostrzegł. Siła tej opowieści tkwi właśnie w tym balansie pomiędzy znanym schematem a emocjonalnym ładunkiem ukrytym pod powierzchnią, bo gdy wilk przebiera się za babcię, zaczyna się prawdziwy teatr. To nie jest już tylko bajka o nieposłuszeństwie i konsekwencjach – to opowieść o zaufaniu, o złudzeniu bezpieczeństwa, o tym, jak zło potrafi się przebrać, uśmiechać i zapraszać do rozmowy. Dziecko zadaje pytania, dziwi się, protestuje – jak to możliwe, że nikt nie zauważył? Czemu Kapturek dał się oszukać? Czemu nikt nie przyszedł wcześniej? I w tym wszystkim, w tych pytaniach i emocjach, zaczyna się prawdziwa wartość tej książki, bo nie jest to opowieść zakończona banalnym morałem o posłuszeństwie, tylko wielowarstwowa lekcja empatii, czujności, odwagi i refleksji. Ilustracje nie łagodzą przekazu – wręcz przeciwnie, wzmacniają go, dodają dramaturgii i zostają w pamięci. Czerwień Kapturka wybija się na tle ciemnego lasu, jak ostrzeżenie, jak krzyk, jak ślad, który nie znika. Postacie nie są jednowymiarowe – każda mina, każdy gest opowiada osobną historię, a sam tekst, choć prosty, nie infantylizuje. Jest rytmiczny, nieprzegadany, pozwala działać wyobraźni, nie zakładając z góry, że dziecko nie zrozumie. Właśnie to podejście – powaga wobec małego czytelnika – sprawia, że książka ta działa. Uczy nie poprzez dydaktyzm, ale przez przeżycie. Moje dziecko, mimo strachu, nie uciekło, nie zamknęło książki – przeciwnie, wracało do niej, opowiadało ją po swojemu, analizowało, wchodziło w dialog. Dla mnie jako dorosłej osoby ta wersja była też zaskakująco poruszająca, bo choć zakończenie wydaje się znane – przychodzi myśliwy, wszystko wraca na miejsce – to jednak pozostaje coś więcej. Ślad. Cień. Wilk nie znika całkowicie. On zostaje. W pytaniach, w oczach postaci, w naszej pamięci. Czerwony Kapturek już nigdy nie będzie tą samą dziewczynką, bo teraz wie. Że świat potrafi być piękny, ale i groźny. Że nie każdy, kto mówi przyjaźnie, ma dobre intencje. I że czasem nie da się wrócić do domu tak samo, jak się z niego wyszło. To wszystko sprawia, że ta książka – mimo że ubrana w klasyczne szaty baśni – staje się czymś więcej niż bajką do poduszki. Jest opowieścią o dojrzewaniu, o świadomości, o granicach, o czujności. Dla dziecka – przeżyciem. Dla dorosłego – przypomnieniem. A dla obojga – początkiem ważnej rozmowy.
Bob - awatar Bob
ocenił na 7 1 rok temu
Najpiękniejsze baśnie braci Grimm Jacob Grimm
Najpiękniejsze baśnie braci Grimm
Jacob Grimm Wilhelm Grimm Stefania Leonardi Hartley
BAŚNIE W WERSJI DLA NAJMŁODSZYCH Nazwisko braci Grimm po angielsku nie przypadkiem kojarzy się z „grim” czyli „ponurym”. Bo takie też były ich pierwsze baśnie, a właściwie to opowiadania grozy pisane ku przestrodze i niekoniecznie przeznaczone dla najmłodszych. Przez lata jednak utrwalił się wizerunek dziecięcych historyjek z morałem i niniejsze opracowanie skupia się właśnie na tej ich stronie. I to w bardzo kolorowym, bogato ilustrowanym tomie. „Jaś i Małgosia”, „Żabi król”, „Flecista z Hameln”, „Muzykanci z Bremy”, „Pani Zima”, „Roszpunka”, „Złotowłosa i trzy niedźwiedzie” i wiele, wiele innych opowieści. Przepisywane niezliczoną ilość razy, adaptowane zarówno na potrzeby kina, jak również i komiksu, zyskiwały najróżniejsze formy. W „Najpiękniejszych Baśniach Braci Grimm” otrzymujemy wybór najważniejszych z nich, w zupełnie nowym opracowaniu. Zagubione w lesie dzieci, flecista władający gryzoniami za pomocą muzyki czy historia dziewczyny, która zawędrowała do domku niedźwiedzi ożywają po raz kolejny dla następnych pokoleń czytelników. Trzeba jednak pamiętać, że docelowa grupa wiekowa odbiorców niniejszej pozycji to 4-5 lat, a co za tym idzie warstwa tekstowa jest maksymalnie uproszczona, a ilustracje dominują. Zaprezentowane tutaj opowieści nie przypadną więc raczej do gustu starszym czytelnikom, ale dzieci na pewno będą zadowolone. Szczególnie, że całość została bardzo ładnie wydana. Wracając jednak do samych opowieści to oprócz tego, że stanowią one prostą prezentację ich treści, mogą stać się także początkiem przygody z poważniejszymi wersjami tekstów braci Grimm. Można by nawet rzec, że niniejsza książka to nic innego, jak wprowadzenie. Bracia Grimm napisali bowiem ponad 200 swoich baśni, więc na czytelników chcących odkryć te mniej znane utwory czeka cały prawdziwie magiczny świat. Trzeba jednak od czegoś zacząć, a „Najpiękniejsze Baśnie…” mogą być dobrym wprowadzeniem. Szczególnie, że już sama ich otoczka z pewnością wpadnie w oko dziecięcym odbiorcom. Jest bowiem kolorowo, jest także nowocześnie (wiele ilustracji wpada w popularną mangową tonację), a do tego dochodzi bardzo ładne wydanie, którego wyłożona od środka gąbką okładka jest naprawdę przyjemna w dotyku. Podsumowując: polecam dla dzieci. Pozycja w sam raz do czytania im na dobranoc po jednej krótkiej, prosto ujętej bajce. I ładnie prezentuje się na półce. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/12/20/najpiekniejsze-basnie-braci-grimm-opowiesci-ze-zlota-wstazka-jacob-grimm-wilhelm-grimm-opracowala-stefania-leonardi-hartley/
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 6 9 lat temu
Diabeł polski w rzeźbie i legendzie Wiktoryn Grąbczewski
Diabeł polski w rzeźbie i legendzie
Wiktoryn Grąbczewski
Ostatni zbiorek baśni, który z radością pochłonęłam, wraca do mojego ulubionego tematu – czyli siły nieczystej. „Diabeł polski w rzeźbie i w legendzie” to wydawnictwo, które uwiodło mnie swoim … formatem. Książeczka została pomyślana jako album, łączący treść pisaną z fotografią „diabelską”, czyli prezentującą przykłady sztuki ludowej, która obrała za muzę mieszkańców piekieł. Boleję nad tym, że książkę wydrukowano na lichym papierze, bo ta pozycja aż się prosi o to, by uhonorowano ją szlachetniejszym wydawnictwem. Jak tu, bowiem, zachwycać się barwnymi fotografiami pociesznych pokuśników, powołanych do życia przez ludowych twórców, jeśli na dobrą sprawę kiepsko je widać? A jest co oglądać, bo figurki, instrumenty i przedmioty użytku codziennego, widoczne na zdjęciach, to artefakty najbogatszej w Polsce kolekcji sztuki „piekielnej” - Muzeum Diabła Polskiego "Przedpiekle", powstałego z inicjatywy Wiktoryna Grąbczewskiego, czyli … autora książki, o której dziś gawędzimy. Na szczęście zbiory muzealne można bez problemu obejrzeć sobie w Internecie, o ile oczywiście jakiś złośliwy bies nie zerwie połączenia z siecią. Oprócz ciekawych fotografii książka ma do zaoferowania nie mniej ciekawe historie. Są tu opowieści o piekielnikach różnego autoramentu – od rogatych wielmożów, sypiących złotem i mieszających ogonem w wielkiej polityce do biedaków, zamieszkujących zimne dziuple nad rozlewiskami, marzących o tym, żeby choć raz napełnić pusty brzuch i ogrzać skostniałe z zimna członki. Diabły Grąbczewskiego dają się lubić – to raczej psotniki i kpiarze, niż złoczyńcy wielkiego formatu. Dobrze idzie im straszenie starych chłopów i bab oraz wodzenie pijaków po bagnach, ale już do czynów naprawdę złowieszczych wcale się nie rwą. Nieodległe są im uczucia żalu i trwogi przed prawdziwym złem, kryjącym się w czynach ludzkich – jak choćby w zbrodniach niemieckich podczas drugiej wojny światowej. Takie diabły nawet zapłakać umieją, kiedy coś im do żywego dogryzie – zupełnie jak my - ludzie. Ale cóż w tym dziwnego, skoro powstały na nasz obraz i podobieństwo?
Stary_Zgred - awatar Stary_Zgred
ocenił na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Jaś i Małgosia

Więcej
Jarosław Mikołajewski Jaś i Małgosia Zobacz więcej
Więcej