Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień

Okładka książki Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień
Miłosz BrzezińskiKatarzyna Miller Wydawnictwo: Zwierciadło poradniki
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Data wydania:
2012-11-07
Data 1. wyd. pol.:
2012-11-07
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-63014-50-6
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień



książek na półce przeczytane 783 napisanych opinii 89

Oceny książki Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień

Średnia ocen
6,5 / 10
113 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
184
100

Na półkach:

Przedstawienie zmian zachodzących na naszych oczach w związkach damsko-męskich. Przedstawienie z punktu widzenia i polemiki dwojga wspaniale mądrych ludzi...Przedstawienie plusów i minusów z punktu widzenia obu płci. To w ogóle jest swego rodzaju fajne "przedstawienie" :) Warto do książki wracać. Ja zaliczyłam już drugi raz po latach. I nadal aktualna treść :)

Przedstawienie zmian zachodzących na naszych oczach w związkach damsko-męskich. Przedstawienie z punktu widzenia i polemiki dwojga wspaniale mądrych ludzi...Przedstawienie plusów i minusów z punktu widzenia obu płci. To w ogóle jest swego rodzaju fajne "przedstawienie" :) Warto do książki wracać. Ja zaliczyłam już drugi raz po latach. I nadal aktualna treść :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

555 użytkowników ma tytuł Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień na półkach głównych
  • 328
  • 212
  • 15
63 użytkowników ma tytuł Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień na półkach dodatkowych
  • 42
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień

Inne książki autora

Okładka książki Daj się pokochać dziewczyno Katarzyna Miller, Joanna Olekszyk
Ocena 8,5
Daj się pokochać dziewczyno Katarzyna Miller, Joanna Olekszyk
Okładka książki Życie jest fajne Katarzyna Miller, Małgorzata Szcześniak
Ocena 6,3
Życie jest fajne Katarzyna Miller, Małgorzata Szcześniak
Okładka książki Tak się mówi… Zaklęci w stereotypach Dariusz Janiszewski, Katarzyna Miller
Ocena 6,2
Tak się mówi… Zaklęci w stereotypach Dariusz Janiszewski, Katarzyna Miller
Okładka książki Między Nami. Karty Miłości Magdalena Chorębała, Katarzyna Miller
Ocena 5,7
Między Nami. Karty Miłości Magdalena Chorębała, Katarzyna Miller
Katarzyna Miller
Katarzyna Miller
Studia psychologia i filozofia UW. Psychoterapeutka, publicystka, poetka. Trzydzieści parę lat praktyki terapeutycznej. Indywidualnej, małżeńskiej, grupowej, mnóstwo warsztatów rozwojowych dla kobiet. Wiele lat wykładała psychologię na Gender Studies UW. Pisze i udziela wywiadów dla wielu pism, trwale związana ze "Zwierciadłem." Często gości jako ekspert w wielu programach radia i telewizji. Prowadzi stała, własną audycję w Radio Color. Wykłada w Dojrzewalni Róż, na festiwalach Progesteron w Warszawie od początku ich działania , a ostatnio i w Krakowie. Pisze wiersze od dawna. Wydała dwa tomiki poezji " Stołeczek" i "Ból jest jedwabiem". Trzeci tomik na razie w szufladzie... Wyszły jej książki psychologiczne " Chcę być kochana tak jak chcę " (z Ewą Konarowską), która stała się bestsellerem i "Bajki rozebrane" ( z Tatianą Cichocką ) Następna książka pojawi się w tym roku w wydawnictwie WAB. Od paru lat zaczęła układać piosenki , teksty i muzykę i śpiewa je, z akompaniamentem fortepianu i akordeonu na kolejnych już koncertach w Warszawie Krakowie, Kazimierzu Dln. 26 kwietnia Br w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku z ramach Krakowskiego Salonu Poezji w Gdańsku Wymyśliła dla swych piosenek nazwę psychokicz i liryka "Okrucieństwo miłości"
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Być kobietą i wreszcie zwariować Katarzyna Miller
Być kobietą i wreszcie zwariować
Katarzyna Miller
Ta książka to zaproszenie do udziału w roli obserwatora w grupowej sesji terapeutycznej. Ciekawe doświadczenie. Znowu (w kontekście książek K. Miller) były momenty, że nie ze wszystkim się zgadzałam, nie do wszystkiego byłam przekonana, i znowu pojawiały się bardzo wartościowe dla mnie momenty, gdy okazywało się, że jakiś ból, z którym ja się mierzę, to nie jest tylko mój ból, moje wyjątkowe brzemię. To działa trzeźwiąco i w jakiś sposób kojąco, w końcu "razem raźniej", prawda? ;) Dodatkowo muszę przyznać, że pewnego rodzaju przeprawą była dla mnie formuła prowadzenia sesji, przeprowadzania niektórych ćwiczeń czy relaksacji. Była we mnie wielka pokusa potraktowania tych fragmentów z pozycji wyższości, kpiny, co pewnie wynika z faktu, że przez lata radziłam sobie z różnymi moimi niewygodami będąc bardzo aktywnym członkiem towarzyskiej loży szyderców (nota bene również dobrych i wspaniałych ludzi, gdy nie są w trybie pozbawionych wrażliwości kpiarzy) oraz wychowanką rodziny bardzo pragmatycznych, nierozczulających się nad sobą pracoholików (których kocham miłością trudną). Na pewno zaczęłam się w związku z tym bardziej zastanawiać nad ideą kręgów kobiet, ale też nad tym, jak w przeszłości społecznościom towarzyszyły rytuały pełne emocji, dźwięków i aktywności ciała, jakie to było oczyszczające i pomagało ludziom przechodzić różne ważne momenty w ich życiu prowadząc ostatecznie do utrzymania wewnętrznej równowagi i harmonii. Uciszanie siebie, uciszanie ciała to jest chyba taki nowoczesny wynalazek, przez który teraz chodzimy tacy spękani i wylewa się z nas to wszystko co uciszamy dopóki nie eksplodujemy. Podsumowując, polecam tą książkę jako ciekawy dodatek do samorozwoju, jeżeli ciągniesz za sobą jakiś ból, żal czy traumę, nawet jeśli w trakcie czytania tej książki coś Cię zacznie uwierać. Albo może właśnie dlatego, że Cię zacznie uwierać.
MoZNick - awatar MoZNick
ocenił na 7 1 rok temu
Nie bój się życia Katarzyna Miller
Nie bój się życia
Katarzyna Miller
„Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu”. -Mark Twain Katarzyna Miller to publicystka, poetka i autorka wielu artykułów i felietonów. Znana ze „Zwierciadła”, często gości również jako ekspert w telewizji lub radiu. Jest również psychoterapeutką, od wielu lat prowadzi terapie indywidualne, małżeńskie i grupowe. Organizuje również liczne warsztaty dla kobiet i wykłada na Uniwersytecie. Prawdziwa kobieta renesansu. Na „Nie bój się życia” natknęłam się przypadkiem, szukając lekkiej lektury. Sama nie wiem, dlaczego sięgnęłam po ten niedługi felieton. Widocznie byliśmy sobie pisani. Książka jest lekka i przyjemna. Choć to zbiór felietonów pełnych przemyśleń autorki, można go potraktować jako poradnik. Oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu — autorka przytacza mnóstwo anegdot ze swojego życia, które w świetny sposób wpasowują się w temat lęku. Książka składa się z wielu krótkich rozdziałów. Każdy z nich dotyka innego lęku. Autorka przeprowadza nas przez liczne obawy, które towarzyszą nam w życiu. Lęk przed śmiercią, miłością czy samotnością to tylko niektóre z nich. Choć nie wszystkie są aż tak istotne, powinniśmy traktować je serio. Strach bowiem blokuje nas przed życiem w pełni. To przez niego nie otwieramy się na nowe możliwości. Każdy z nas się czegoś boi, to zupełnie normalne, ważne jest jednak zdanie sobie sprawy z tego, że większość z tych lęków jesteśmy w stanie pokonać. Autorka daje czytelnikowi rady, z których może skorzystać. Dzięki lekkiej formie książkę czyta się błyskawicznie – nie wymaga dużego zaangażowania. Prosty język ułatwia przyswojenie treści. To książka, do której można często wracać, rozdziały można traktować jak lekcje na kolejne dni. Pozwoli to na głębsze zastanowienie się nad poruszanymi kwestiami. To pozycja idealna dla osób, które chcą oswoić swoje lęki, ale nie mają ochoty na ciężkie, naukowe lektury. Na końcu autorka umieściła kilka ćwiczeń terapeutycznych, które czytelnik może wykorzystać, np. chcąc nauczyć się asertywności. Myślę, że to bardzo ciekawy zabieg. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Katarzyny, mimo że kojarzę ją z mediów. Myślę, że było to na tyle pozytywne doświadczenie, że w przyszłości prawdopodobnie sięgnę jeszcze po inne jej felietony. Wiem, że jest tego sporo i dotykają różnych tematów. Znacie twórczość pani Kasi? Sięgacie po felietony? ​
bookoralina - awatar bookoralina
oceniła na 7 1 rok temu
Chcę być kochana tak jak chcę Katarzyna Miller
Chcę być kochana tak jak chcę
Katarzyna Miller Ewa Konarowska
Rycerz nie jest lekarstwem, czyli o budowaniu własnego ogrodu ⚔️🌿 To nie jest kolejny przesłodzony poradnik o miłości, po którym poczujesz się chwilowo lepiej. To raczej mocna, otrzeźwiająca rozmowa o tym, jak przestać szukać ratunku na zewnątrz i w końcu zająć się sobą. Autorki w żywym dialogu demaskują nasze podświadome oczekiwania wobec partnerów, których często traktujemy jak plastry na stare rany. Dlaczego to jest 10/10? 🏆 Wystawiłam najwyższą notę za bezkompromisowość. Kasia Miller nazywa rzeczy po imieniu: czekanie, aż ktoś nas „naprawi” lub „do kocha” za rodziców, to prosta droga do katastrofy. Ta książka to genialna lekcja psychologicznej higieny i odzyskiwania własnej odrębności. Zrozumiałam, że nie opłaca się tracić czasu na relacje, które mają nas tylko „załatać”. To lektura obowiązkowa dla każdej kobiety, która czuje, że utknęła w oczekiwaniu na ratunek. Choć tematyka relacji wydaje się bliska każdej z nas, to wejście w tak głęboką analizę własnych deficytów było dla mnie sporym wyzwaniem. To wyjście ze strefy komfortu pokazało mi, że bariery w budowaniu dojrzałych związków często stawiamy sobie same, bojąc się własnej siły. Jedna myśl, która zostanie ze mną na zawsze: 🧠 Najbardziej uderzyła mnie metafora „budowania własnych schodów”. Zamiast grzebać się w starych smutkach, warto zacząć tworzyć własne drabiny i liny, by wyjść z emocjonalnej otchłani. Jako osoba na wózku, na co dzień buduję różne strategie pokonywania fizycznych przeszkód – ta książka nauczyła mnie, że dokładnie tak samo muszę budować swoją wewnętrzną siłę, cegła po cegle. Nikt nie przyjdzie nas uratować, dopóki same nie zaczniemy pielęgnować własnego ogrodu. Moja ocena: 10/10
Julie Root - awatar Julie Root
ocenił na 10 13 dni temu
Żyj wystarczająco dobrze Agnieszka Jucewicz
Żyj wystarczająco dobrze
Agnieszka Jucewicz Grzegorz Sroczyński
Książka ciekawa, chociaż po tytule myślałem że to będzie bardziej poradnik :D nie jest, są to luźne dialogi prowadzone z różnymi specjalistami, więc nie ma tu jakichś rad wprost (choć tego można by się spodziewać po tytule) ale za to czyta się lekko, szybko, są interesujące, więc łatwo mi było skupić się na treści, no i może nie wszystkie są super-odkrywcze ale można wynieść ciekawe informacje. Szczególnie interesujące wydały mi się tematy, o których się nie mówi - np. że czasem matka nie lubi swojego dziecka, opiekuje się i dba ale nie lubi - tak też bywa. Książka nie jest może jakąś rewolucją, którą trzeba przeczytać, ale dla mnie był to dobrze spędzony czas i moim zdaniem warto. Jeszcze trochę ciekawych cytatów sobie wypisałem: "*Są jakieś koszty tej zmiany?* [chodzi o zmianę w wyniku psychoterapii] Najważniejsze są koszty emocjonalne. Trzeba się rozstać z obecnym sobą. A człowiek się do siebie przywiązuje, nawet do swoich wad, których w głębi duszy nie znosi, a bez których żyć nie może. I to pożegnanie zwykle jest trudne. " (s. 24) - to prawda... "Jak się posłucha tego, co się mówi o ludziach sukcesu w Polsce, to w zasadzie można dojść do samych przykrych wniosków. Znowu powołam się na prof. Wojciszkego, który sprawdzał kiedyś, czy ludzie uważają, że tym, którzy zarabiają dużo pieniędzy, te pieniądze się należą. W Polsce chyba 85 proc. uważało, że te pieniądze im się nie należą, że doszli do nich jakąś pokrętną drogą. Najlepiej chyba wyraża to słynna fraza: „Jeśli ktoś ma pieniądze, to skądś je ma”. Natomiast w USA znaczna większość badanych twierdziła, że bogaci ludzie mają pieniądze, bo sobie na nie uczciwie zapracowali, więc one im się jak najbardziej należą." (s.57) - no tu bym miał pewne wątpliwości ;) bo jednak no... te pieniądze skądś są na pewno. I pytanie tylko jakim kosztem zostały "sobie zapracowane"... No nic nie poradzę na to, że mam przed oczami prezesów modowych koncernów zarabiających setki tysięcy $ podczas gdy szeregowa szwaczka w jakimś Bangladeszu szyjąca dla tego koncernu pracuje po kilkanaście godzin na dobę i ledwie wiąże koniec z końcem... No ja nie wątpię, że sobie ten prezes na swoje pieniądze naprawdę zapracował (w końcu żeby wymyślić i/lub utrzymać taki system wyzysku i dać radę to unieść psychicznie, to trzeba mieć zdrowie), tylko jakby jednak troszkę mniej ciężko niż ta szwaczka... i z tym mam problem. Ale dobra, rozumiem przekaz i nie chciałem psuć ;) I jeszcze o (dobrych) związkach: "(…) cenią swoją niezależność, dają sobie dużo wolności. Szanują uczucia partnera, nie oceniają go pod byle pretekstem. Dostrzegają swoją wzajemną wyjątkowość. Potrafią bez lęku powiedzieć do siebie: „Chcę z tobą być, chociaż wcale nie jesteś mi potrzebny, aby żyć. Będzie mi ciężko, przykro, ale dam sobie radę, gdyby twoje uczucia się skończyły”. Wtedy czują się wolni, wybrani, są spontaniczni, akceptują swoje braki i ograniczenia. Uważam, że zdania, które przytoczyłem przed chwilą, to największy komplement, jaki można powiedzieć drugiej osobie. Przecież one mówią, że jest jedyna i niepowtarzalna!!!" (s.120) - dokładnie. "Nie mogę żyć bez ciebie!" - to żaden komplement :D (bez jakiegoś guza, którego usunięcie zagrażałoby życiu też nie można żyć ;) ), ale "Mogę żyć bez ciebie ale CHCĘ żyć z tobą" - to jest dopiero komplement :) I dalej: "*Co oznacza to „nie potrzebuję cię”?* To, że ja nie potrzebuję obsługi i potwierdzenia w ten sposób mojej wartości. Nie potrzebuję poświęceń. Nie potrzebuję, żebyś mi gotowała, sprzątała, zabiegała o mój dobry nastrój. Chcę, żebyś wierzyła, że jest w tobie to coś, co jest cenniejsze niż to wszystko, i dla tego czegoś chcę właśnie z tobą być. Niestety, ta metafora potrzebności czy też taka narracja związkowa, która opiera się na tej potrzebności, tej wymianie towarowej, kompromisach, w wyniku których ludzie, zamiast pojechać nad morze albo w góry, lądują w Kielcach i są niezadowoleni, jest jakimś przekleństwem zatruwającym nasze umysły. Ciągle słyszę i widzę nieporadne próby przeprowadzenia umów społecznych, tworzenia kontraktów rodzinnych, gdzie stoi czarno na białym: ty wyprowadzasz psa, ja idę po zakupy, ty odprowadzasz dzieci, ja myję wannę – i tak dalej aż do potężnej awantury wywołanej ciągle powracającym poczuciem, że znowu zostałem wykorzystany. A przecież związek, miłość, jak stoi napisane w Biblii, jest po to, żeby ludzie czuli się w nim wolni. Ale oczywiście ludzie się boją tej wolności. *Bo?* Bo jak dam partnerowi wolność, to on zaraz pryśnie, bo nie wierzę, że można ze mną być. Dobre związki przeważnie mają ci ludzie, którzy czują się dobrze sami ze sobą. Czują, że życie ma sens, że mają różne kłopoty, ale potrafią z nich wychodzić. Są niezależni. Potrafią przekraczać jakieś wygórowane czy nadmierne oczekiwania środowiskowe." (s.120-121) A na koniec jeszcze taka historia: "Opowiem pani historię, którą słyszałam od pacjenta, 50-letniego mężczyzny, który od umierającej matki dowiedział się, że jego ojciec nie jest jego prawdziwym ojcem, nie wie o tym i ona synowi przekazuje tę tajemnicę życia, z zaznaczeniem, że ma się tym ojcem na starość opiekować. Jego prawdziwym ojcem jest natomiast sąsiad." - no ja sobie pomyślałem, że po co to było, mogła już zabrać tą tajemnicę do grobu, a nie przewracać życie 50-latka i człowieka, którego uważa za ojca, a tamten za syna... ale ta historia ma ciąg dalszy: "Dla tego mężczyzny to było niezwykle poruszające doświadczenie. On sobie przypomniał, że jako dziesięcioletni chłopiec topił się w jakimś potoku i ten sąsiad go uratował i w taki sposób przytulił, że odczuć, których wtedy doznał, nijak nie umiał sobie wytłumaczyć. Po tym, czego się dowiedział od matki, wszystkie puzzle mu się ułożyły. Koniec tej historii był taki, że na stare lata ten mężczyzna przyjął pod swój dach i ojca biologicznego, i tego, z którym spędził całe życie. Obydwoma staruszkami do końca się zajmował i oni jakoś sobie po męsku tę sytuację ułożyli. Więc ta prawda, taka nawet niesamowita i początkowo bolesna, zaofiarowała mu coś bezcennego." (s.175) - historia faktycznie niesamowita :) (czytana/słuchana: 18-22.07.2024) 4+/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień

Więcej
Katarzyna Miller Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień Zobacz więcej
Katarzyna Miller Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień Zobacz więcej
Katarzyna Miller Jak pies z kotem czyli kobieta i mężczyzna na co dzień Zobacz więcej
Więcej