Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach

Okładka książki Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach
Agnieszka Zakrzewicz Wydawnictwo: Czarna Owca reportaż
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2013-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-01
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375545265
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach

Średnia ocen
7,5 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3628
1874

Na półkach: , , , ,

Myślałam, że książka już nieco nieaktualna, bo z 2013 roku i zatrzymuje się na pontyfikacie Benedykta XVI, ale przez te kilka lat niewiele się w Kościele zmieniło. Ba, co ja piszę, w Kościele jakakolwiek zmiana wymaga stuleci, a nie kilku lat. I tak zadziwiająca aktualna jest konstatacja, że zdeprawowany Kościół, stoi na straży dawno przestarzałego "prawa moralnego" i próbuje go siłą narzucić w tych krajach, gdzie jeszcze może. A tych krajów jest coraz mniej, bo laicyzacja postępuje. Niestety Polacy nadal są w czołówce hipokrytów i homofobów, a sytuacja zamiast się polepszać, tylko się pogarsza, skoro (z ust rządzących) padają słowa takie jak "Brońmy rodziny przed tego rodzaju zepsuciem, deprawacją, absolutnie niemoralnym postępowaniem, brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka, czy o jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym" oraz "LGBT to nie ludzie, to ideologia". To XXI wiek, czy średniowiecze?
Wracając do książki, to znajdziemy tu bardzo mocne słowa nie tylko dotyczące kościelnych skandali z pedofilią (nadal aktualne), praniem brudnych pieniędzy przez Bank Watykański, ale także popieraniem przez papieży (głównie JPII) prawicowych zbrodniczych reżimów w Ameryce Łacińskiej. Otwierają się oczy, niestety.

Myślałam, że książka już nieco nieaktualna, bo z 2013 roku i zatrzymuje się na pontyfikacie Benedykta XVI, ale przez te kilka lat niewiele się w Kościele zmieniło. Ba, co ja piszę, w Kościele jakakolwiek zmiana wymaga stuleci, a nie kilku lat. I tak zadziwiająca aktualna jest konstatacja, że zdeprawowany Kościół, stoi na straży dawno przestarzałego "prawa moralnego" i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

193 użytkowników ma tytuł Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach na półkach głównych
  • 131
  • 58
  • 4
49 użytkowników ma tytuł Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach na półkach dodatkowych
  • 31
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach

Inne książki autora

Agnieszka Zakrzewicz
Agnieszka Zakrzewicz
Dziennikarka specjalizująca się w tematyce kościelnej i watykańskiej, mieszka w Rzymie, skąd jako korespondentka polskich mediów opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. Nakładem wydawnictwa Czarna Owca ukazały się dwa tomy jej krytycznych rozmów o współczesnym Kościele katolickim, „Głosy spoza chóru” i „Watykański labirynt”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią Ekke Overbeek
Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią
Ekke Overbeek
Kolejna przerażająca - acz ważna i potrzeba - książka dowodząca skali przestępstw seksualnych księży katolickich i ich zwierzchników chroniących swoich podwładnych. Autor zauważa, że (cytuję) "pedofilia występuje wśród księży częściej niż w całej populacji". Podkreśla, że "sedno problemu jednak nie w tym, że bywają księża, którzy molestują, tylko w tym, że Kościół ich ukrywa". Dowiadujemy się, że Benedykt XVI sam chyba nie znał katechizmu katolickiego, a przynajmniej punktu 2389. Zatrważające się, jak kościół zwala odpowiedzialność za wykorzystywanie nieletnich przez księży na przemiany kulturalno-społeczne w XX wieku. Wg tej narracji, a jej przykładem jest choćby wypowiedź Karola Wojtyły z 2002 r., to nie ksiądz jest winny, jeśli kogoś skrzywdził, tylko ten wstrętny, brudny świat.... By nie być gołosłownym, Autor przywołuje tajny dekret kościoła z roku 1962, nakazujący milczenie w przypadku odkrycia przestępstw seksualnych wśród kleru. Dekret, który obowiązywał (czyli był w mocy) aż do 2001 roku... Zatrważająca jest w tym wszystkim bierność, a wręcz służalczość mediów. Autor poświęca im cały rozdział. Dziennikarze, zamiast skupić się na wadliwym SYSTEMIE, polują na konkretnych księży-pedofilów, natomiast problem leży o wiele głębiej. Autor opisuje schemat ukrywania księży-pedofilów przez ich zwierzchników, o czym traktuje następny rozdział. Na koniec wspomnę jeszcze o skandalicznym zachowaniu Karola Wojtyły, który przez całe dekady chwalił i wspierał drapieżcę seksualnego, Marciala Maciela Degollado, nawet gdy cała Droga Mleczna wiedziała o jego licznych przestępstwach seksualnych. Wnioski nasuwają się same.
Darosław - awatar Darosław
ocenił na 8 10 dni temu
Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka Piotr Głuchowski
Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka
Piotr Głuchowski Jacek Hołub
Książka „Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka” autora Piotra Głuchowskiego i Jacka Hołuba czytałem pod innym tytułem „Imperator – ojciec Tadeusz Rydzyk” (było to wcześniejsze wydanie) jest to biografia człowieka, który zbudował imperium i od niemal dwóch dziesięcioleci współrządzi Polską. Moim zdaniem obraz Ojca Rydzyka nie jest obrazem pasującym do ubogiego księdza, jest to człowiek z misją pragnący za wszelką cenę zbudować "państwo katolickie narodu polskiego". Nie przyjmuje on do wiadomości tego, że mogą w nim mieszkać inne nacje, ludzie o odmiennej orientacji i sposobie życia wymagający szacunku. W tej biografii dowiemy się wielu ciekawych faktów, między innymi tego, że ojciec Rydzyk ukrył przed rektorem seminarium i władzami zakonu fakt, iż jest nieślubnym dzieckiem Franciszki Rydzyk i Bronisława Kardaszewskiego. Mąż Franciszki Rydzyk zginął w Dachau w 1941, ksiądz T. Rydzyk zaś urodził się w 1945. Przyznanie się do faktu nieślubnego związku matki uniemożliwiłoby bowiem, ojcu Tadeuszowi zostanie księdzem i zakonnikiem. A że jestem, byłym stoczniowcem to jest mi znana sprawa z ponad półtora miliona świadectw udziałowych NFI, (zakupione przez stoczniowców), które nigdy nie trafiły do stoczni, a to przecież na utrzymanie i rozwój stoczni, owe pieniądze i świadectwa były zbierane tzw. „cegiełki” na rzecz Stoczni Gdańskiej. Sprawa przycichła, a pieniądze zasiliły dzieła ojca Rydzyka. Ojciec Rydzyk doskonale zdaje, sobie z tego sprawę dlatego wie, iż może przez lata unikać odpowiedzialności za te swoje przedsięwzięcia, które z pewnością nie służą katechizowaniu bożych owieczek. Mam wrażenie, że Toruń przestał być krzyżacką kolebką, a stał się prawdziwym centrum dowodzenia tytułowego imperatora. O tym, że ojciec Tadeusz w latach 1986-1987 w niejasnych okolicznościach przebywał w Niemczech zagrożony zakazem odprawiania mszy, że pierwsze pieniądze dostał od szwajcarskiej mistyczki o dziwnej proweniencji, zafascynowanej objawieniami w Medjugorie podobnie jak Oj. Rydzyk mało kto dziś pamięta, jeżeli w ogóle ktoś o tym wiedział. To nie bywałe jak zwykły człowiek, nie mając zaplecza finansowego, któremu ukończenie szkoły sprawiło niemałe problemy, doszedł do pozycji jednego z najbogatszych Polaków. W biografii poruszona jest też sprawa przydziału rosyjskich nadajników z rejonu Samarkandy i Uralu, dzięki którym radio znacząco zwiększyło swój zasięg i dociera praktycznie do wszystkich, także za granicami Polski. Na jakiej podstawie przydzielono te nadajniki i czy miało to związek z tym, iż ojcem Rydzykiem interesowały się rosyjskie służby, a wcześniej Urząd Bezpieczeństwa. Każda zaś próba dowiedzenia się czegoś więcej obiektywnie o ojcu i redemptorystach z toruńskiego klasztoru uważana jest za atak na Boga, Kościół i Ojczyznę. Oprócz bardzo obszernej biografii księdza znajdziemy też ogrom polityki. Nie da się ukryć, że postać Ojca była silnie powiązana z byłą władzą zwłaszcza prawicowych partii. Czy się to komuś podoba, czy nie, chorzy, starsi ludzie, wykluczeni, bezrobotni czują, że dzięki niemu mogą być wysłuchani i że ich głos może zostać wysłuchany. On to wie, dlatego ma szanse "przepchnąć" na antenie praktycznie każde swoje przedsięwzięcie, jak choćby to pod tytułem "nie oddamy, wam Telewizji Trwam". Przyjaźń toruńsko- warszawska to nie nowe zjawisko. Od samego początku istnienia licznych fundacji zauważyć można silne koneksje między politykami a imperatorem. Większość biskupów i kardynałów przymyka oczy na działalności Radia Maryja, akceptując po cichu polityczne treści niektórych audycji Radia Maryja czy telewizji Trwam zdając sobie doskonale sprawę z tego, jaka jest siła mediów Redemptorysty w porównaniu choćby z rozgłośniami diecezjalnymi czy archidiecezjalnych, do których Episkopat zmuszony jest, dokładać a do toruńskiej rozgłośni nie dokłada nic i jeszcze z tego korzysta. W związku, z tym radio jest i pozostanie pewnie długo poza kontrolą Kościoła i Episkopatu. Pomimo swej objętości „Imperatora” czyta się bardzo szybko. Nie da się opowiedzieć całej historii Ojca Rydzyka na kilku kartkach. Napisanie takiej książki wymaga nie tyle odwagi ile ogromnej determinacji. Temat został przedstawiony w bardzo obszerny sposób, ilość pozycji bibliograficznych zadziwia. Jest to kawał mocnego reportażu. Pomimo tego zachęcam wszystkich do przeczytania jego biografii bez względu na to czy zgadzają się z poglądami ojca Tadeusza, czy nie,. Pozwoli to nam choć trochę poznać człowieka, który faktycznie poprzez wpływ, jaki wywiera na ludzi, to naprawdę rządzi milionami dusz. "A był nieśmiałym chłopcem. Wybrał seminarium, gdy nie dostał się do szkoły średniej. Miał być zakonnym braciszkiem - do końca życia pracować w kuchni, ogrodzie, albo pucować buty ojczulkom." Na koniec retoryczne pytanie: czy polski Episkopat kiedykolwiek odważnie pójdzie drogą zmian, czy też nie będzie umiał pójść naprzód, łącząc tradycje z nowoczesnym myśleniem o człowieku?
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na 10 9 miesięcy temu
CIA. Tajna wojna Ameryki Mark Mazzetti
CIA. Tajna wojna Ameryki
Mark Mazzetti
Książka ukazuje amerykański mechanizm "walki ze światowym terroryzmem" oraz cynizm rządu - z jednej strony zapewniającego o humanistycznych wartościach, z drugiej łamiącego bez skrupułów prawa człowieka. Analizuje chaos w służbach wywiadowczych i w Pentagonie, polegający na wzajemnym dublowaniu się wielu programów militarno-szpiegowskich, pochłaniających ogromne kwoty z budżetu państwa, pozwalający na wyprowadzanie ogromnych sum z budżetu USA dla "firm outsourcingowych" działających na zlecenie agencji rządowych ("sprywatyzowanie wojny"), wszechogarniającą korupcję i brak kontroli Kongresu nad finansami. Ukazuje cały szereg działań organów administracji celem legalizacji poczynań mających na celu wyeliminowanie wrogów politycznych, które w każdym innym przypadku zostałyby uznane za terrorystyczne (m.in. przedefiniowanie pojęć takich jak "tortury" czy "zamach"). Opisuje stopniowe zacieranie granicy między szpiegiem a żołnierzem, co umożliwiło prowadzenie wojen bez ich formalnego wypowiedzenia, działania militarne pod przykrywką pomocy humanitarnej (jak chociażby wywiad czy pozyskiwanie materiału genetycznego do identyfikacji osób poprzez prowadzenie akcji szczepień przeciwko chorobom zakaźnym, manipulowanie opinią publiczną poprzez promowanie odpowiednich treści w grach komputerowych i portalach społecznościowych. Autor analizuje również "skutki uboczne" likwidacji przywódców Al-Kaidy, jak np. nowe alianse ze "starymi" wrogami USA, co za tym idzie gwałtowną radykalizację świata muzułmańskiego i wzrost jego poparcia dla globalnego dżihadu. Jednym słowem portret amerykańskiego modelu "szerzenia" demokracji we wspołczesnym świecie.
Atina - awatar Atina
oceniła na 8 6 lat temu
Czas zabijania. Bełżec, Sobibór, Treblinka i akcja "Reinhardt" Stephan Lehnstaedt
Czas zabijania. Bełżec, Sobibór, Treblinka i akcja "Reinhardt"
Stephan Lehnstaedt
Spojrzenie niemieckiego historyka na operację Reinhardt, czyli masową eksterminację Żydów we wschodniej Polsce, przeprowadzoną w latach 1942-43 w obozach w Treblince, Sobiborze i Bełżcu. Lehnstaedt próbuje w zwięzły sposób opisać, jak przebiegała cała akcja i jakie miała skutki - w taki sposób, aby nie zostać posądzonym o "wybielanie" Niemców, ale też żeby nie udawać, że wszystko, co złe, to Niemcy, a kolaborantów i innych przypadków brutalności wśród innych narodów nie było. Nie do końca mu to wyszło, książka też nie pokazuje całości tego złożonego problemu - trudno, żeby całą akcję Reinhardt zmieścić w dwustu kilkudziesięciu stronach... Już na początku da się zauważyć, że Lehnstaedt podkreśla narodowość innych oprawców (głównie: Austriak, Austriak, Austriak ;) ), a rzadko kiedy wspomina o Niemcach. Jasne, można założyć, że każdy niewymieniony z narodowości członek załogi obozu był Niemcem, ale jednak kontrast jest dość zauważalny. Poza tym autor sporo tematów porusza "po łebkach". W efekcie nieznający za dobrze faktów czytelnik może sam sobie sporo dopowiedzieć i wynieść z lektury nie do końca odpowiadający rzeczywistości obraz historii. Sama sporo czytałam np. o powstaniu w Treblince czy o polskich "poszukiwaczach złota" na terenach dawnego obozu w Bełżcu i czytając "Czas zabijania" widziałam, jak pobieżnie potraktowano te tematy. To nie jest książka, która byłaby dobrym źródłem informacji o operacji Reinhardt. To raczej kompendium wiedzy, idealne do ułożenia sobie w głowie wszystkich znanych faktów - ale właśnie, trzeba te fakty znać. "Czas zabijania" pozostawia dalej sporo pytań bez odpowiedzi, sporo napoczętych, a niewyjaśnionych wątków, sporo niedomówień. Mi to nieszczególnie przeszkadzało, bo niemało już w tym temacie przeczytałam, a Lehnstaedt przygotował tu pigułkę informacyjną napisaną przystępnym stylem. Ok jako lektura uzupełniająca, ale nie jako główne źródło wiedzy w temacie.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 6 4 lata temu
Oko za oko John Sack
Oko za oko
John Sack
Na początku trzeba zaznaczyć dwa istotne fakty. Nie znajomość faktów nie zwalnia z odpowiedzialności. Na stronie tytułowej jest zamieszczona informacja, że przemilczana historia dotyczy Żydów, którzy mścili się na "Niemcach" otóż jest to dobrze sfabrykowana "prawda"; ofiary to głównie ludność cywilna pochodzenia śląskiego. W obozach byli także przetrzymywani polscy patrioci, a także zdarzali się Niemcy. Najlepszym dowodem na to niech będzie choćby książka "Obóz Pracy w Świętochłowicach w 1945 roku. Dokumenty" wydana przez IPN. Po drugie książka ukazała się tylko RAZ! w 1995 roku i przypuszczam, że jest belką w oku zarówno dla Żydów jak i Polaków. Jest to dla mnie dziwne, bo wiele się dzisiaj mówi o Tragedii Górnośląskiej, a ta pozycja byłaby doskonałym uzupełnieniem w toczącej się dyskusji kto odpowiada za ową Tragedię, Jak napisał sam autor (Żyd amerykańskiego pochodzenia) w obozach zostało zamkniętych około 200 tys. ludzi głównie cywilów. Śmierć poniosło 60-80 tys. ludzi, a władza ludowa tak naprawdę udowodniła winę zaledwie 1000! osobom; 2/3 ubeckich katów w 1255 obozach stworzonych przez władzę ludową stanowili Żydzi. Jest to zbrodnia za którą do dzisiaj nikt nie poniósł odpowiedzialności. Prócz lekarza żydowskiego pochodzenia z świętochłowickiego obozu, który w Niemczech został skazany na 2 lata więzienia. Jest to cholernie bolesny temat zwłaszcza dla mnie człowieka związanego ze Śląskiem i Świętochłowicami, bo wiele osób dzisiaj mówi głośno o Jedwabnym i Oświęcimiu, a ofiary żydowskiej rzeźi przeprowadzonej na autochtonach dalej są pochowane w zbiorowych mogiłach gdzieś nad Rawą. Zdecydowana większość tych zbrodniarzy uciekła na Zachód; głównie do USA. Salomon Morel, który był zbrodniarzem wojennym uciekł do Izraela, kiedy polskie władze chciały go osądzić. Oczywiście państwo położone w Plaestynie nie zgodziło się na ekstradycję swojego "bohatera". Książka porusza wiele ciekawych wątków, a smuci fakt, że trafiła na indeks Ksiąg Zakazanych w Polsce. Z paroma poprawkami w postaci przypisów przez polskich historyków była by w końcu głosem dla tych, których wszyscy nazywają "antysemitami".
Juliusz Cezar - awatar Juliusz Cezar
ocenił na 8 3 miesiące temu
Wywiad z władzą Oriana Fallaci
Wywiad z władzą
Oriana Fallaci
„Wywiad z władzą” Oriany Fallaci to zbiór rozmów, które nawet po latach rażą aktualnością i siłą przekazu. Autorka spotyka się z ludźmi stojącymi na absolutnych szczytach polityki i historii – od rewolucjonistów i dyktatorów po przywódców demokratycznego świata. Nie interesuje jej tworzenie pomników ani wygładzone autoportrety rozmówców. Każdy wywiad jest konfrontacją, w której władza zostaje wystawiona na próbę a czytelnik dostaje rzadką okazję zajrzenia za kulisy decyzji, ideologii i osobistych obsesji ludzi decydujących o losach milionów. Styl Fallaci jest jej największą siłą. Jest bezlitosna, niecierpliwa wobec kłamstw i uników, prowokuje, naciska i drąży aż rozmówcy zaczynają się gubić, denerwować lub odsłaniać swoje prawdziwe oblicze. Legendarne wywiady z Chomeinim czy Kaddafim pokazują jak skutecznie potrafiła zdejmować aureolę „nietykalności” z postaci uznawanych za półbogów lub potwory niezdolne do rozmowy. Cennym uzupełnieniem są też fragmenty autobiograficzne, w których Fallaci opisuje ile upokorzeń, manipulacji i ryzyka kosztowało ją doprowadzenie tych spotkań do skutku. Imponująca jest także lista rozmówców: Ariel Szaron, Bobby Kennedy, Deng Xiaoping, Dalajlama – postacie skrajnie różne a jednak połączone jednym: realnym wpływem na świat. Szczególnie interesujące są wątki polskie. Rozmowa z Mieczysławem Rakowskim jest bezpardonowym obnażeniem języka władzy i partyjnego cynizmu a wywiad z Lechem Wałęsą momentami kompromitujący – pełen pychy i niepotrzebnej arogancji, choć Fallaci zaskakująco często obchodzi się z nim łagodniej niż można by się spodziewać. To pokazuje, że autorka nie pisze pod tezę lecz reaguje na konkretnego człowieka i sytuację. „Wywiad z władzą” to nie tylko zapis rozmów ale przenikliwa analiza mechanizmów rządzących światem: strachu, ambicji, ideologii i przemocy ukrytej za wielkimi słowami. Książka boleśnie uświadamia jak bardzo dziś brakuje dziennikarzy formatu Fallaci – nieustępliwych, odważnych, gotowych patrzeć przywódcom na ręce i rozliczać ich bez taryfy ulgowej. Trudno nie snuć myśli jak wyglądałyby jej rozmowy z Trumpem czy Putinem. To lektura wymagająca, niewygodna i niezwykle potrzebna – zwłaszcza w czasach, gdy władza coraz rzadziej bywa naprawdę przepytywana.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 8 2 miesiące temu
Ścigając zło Guy Walters
Ścigając zło
Guy Walters
Pierwszy raz sięgnąłem po tą książkę w 2011 roku. Zachęcił mnie do tego serial o ściganiu nazistowskich zbrodniarzy wojennych, który emitowany był na antenie National Geographic. Bohaterem odcinku, który oglądałem był "Kat Rygi", Herbert Cukurs. Serial jak się okazało powstał na podstawie tej książki, a komentarzem służył wtedy właśnie Guy Walters. Książka swoje lata już ma ale dalej bardzo dobrze się ją czyta. Autor szczegółowo opisuje najbardziej rozpoznawalnych nazistów, ich zbrodnie, ucieczkę oraz ewentualne procesy o ile do nich doszło. Poza zbrodniarzami Walters opisuje ludzi którzy służyli pomocą nazistom podczas ich ucieczek. Ujawnia fakty i mity związane z Odessą. Obnaża prawdziwe oblicze Szymona Wiesenthala oraz ukazuje, że Mossad nie zawsze kwapił się do ścigania nazistowskich przestępców. To moja trzecia książka o zbrodniarzach wojennych w tym roku (pierwszą byli "Naziści" Donalda M. McKale'a - nie polecam, a drugą "Polowanie na ostatnich nazistów" Marka Feltona - bardzo polecam). Widać różnicę w opisach sylwetek nazistów szczególnie pomiędzy Waltersem i Feltonem. Felton mówi o tych, o których Walters we wstępie swojej książki zastrzegł, że mówić nie będzie (np. Demianiuk). Co ciekawe zarówno McKale jak i Felton odwołują się do lektury "Ścigając zło", a to o czymś świadczy. Uważam, że osoby sięgające po wszystkie wspomniane przeze mnie pozycje o nazistach powinny zacząć właśnie od książki Guy'a Waltersa ponieważ jest naprawdę dobrze, szczegółowo i ciekawie napisana. Choć zdarzyły się autorowi momenty gdzie czytanie szło mi lekko opornie. Na szczęście były to sporadyczne momenty. Bardzo dobra książka. Polecam.
Grzegorz - awatar Grzegorz
ocenił na 7 5 lat temu
Szpieg Stalina Emil Draitser
Szpieg Stalina
Emil Draitser
Książka mająca w podtytule opis "zdumiewająca kariera ... rosyjskiego superszpiega" opisuje losy Dmitrija Bystrolotowa. Człowiek ten bez wątpienia miał niezwykle barwne i ciekawe życie dlatego też spodziewałem się po tej pozycji czegoś niezwykle interesującego. Jednakże po przeczytaniu jej odczuwam lekki niedosyt a nawet zawód. Dlaczego? Myślę, że przede wszystkim ze względu słabą merytorykę książki. Autor mając taki ciekawy temat nie stworzył z tego wybitnego dzieła. Wręcz przeciwnie. Czytając je ma się wrażenie, że do ogólnie zestawionych głównych faktów reszta jest dodaną naprędce otoczką. Mamy tu np. rozdziały zatytułowane w taki sposób, że czytelnik oczekuje w nim rozwinięcia tematu a tymczasem otrzymuje wstęp na ten temat a reszta informacji dotyczy czegoś innego. Wiele w tej książce jest rzeczy albo skrajnie wyjaskrawionych albo trudnych do uwierzenia. Zresztą sam autor wielokrotnie używa tu stwierdzeń typu "mam sprzeczne informacje". Czasami jak czyta się niektóre opisy to ma się wrażenie, że jest to w stylu "zabili go i uciekł". Do tego sam opis historii "superszpiega" jakoś mnie nie przekonuje. Autor ukazuje go jako człowieka, który często się myli, podejmuje naiwne pomysły, wiele rzeczy mu się nie udaje. Jak na tytułowego superszpiega Stalina to liczyłem na bardziej przekonujące działania. Notabene tytuł wskazuje, że Bystrolotow jest prawą ręką Stalina a tymczasem jedyna sytuacja, w której zbliżył się do wodza to ta kiedy... zlecono mu odnalezienie jednej osoby ponieważ Stalin zażądał żeby ktoś to natychmiast zrobił. To jedna z takich sytuacji gdzie celowo podkręca się temat. Samo też powierzenie historii Bystrolotowa autorowi książki przedstawia się wielce naiwnie. Pisze on, że przypadkiem u krawca dowiedział się, że ten zna dziennikarza i akurat jemu wyjawił na parę lat przed śmiercią historię swojego życia. Na dodatek według tego co pisze autor szpiegowi udało się przed śmiercią napisać swoją biografię składającą się z 2,5 tys stron i 12 tomów (sic) i dobrze ją ukryć. Można by więc tu zadać pytanie dlaczego nie przekazał ją do wydania jakiemuś wydawnictwu na zachodzie Europy? Potem uważny czytelnik znajdzie jeszcze wpis, że z w samym ZSRR skorzystano z notatek Bystrolotowa i "z 11 tomów opublikowano tylko małą część". Mamy więc tu kolejną nieścisłość co do ilości tomów. No cóż nie będę już wyszukiwał takich niuansów więcej ale podsumowując szczerze przyznaje, że nie złapała mnie za serducho ta pozycja. W podobnym klimacie czytałem już wiele innych zdecydowanie ciekawszych książek min. o działalności Mosadu. Tak więc ja książki nie polecam ale zdaję sobie sprawę, że wielu czytelnikom może się ona spodobać.
tom5210 - awatar tom5210
ocenił na 6 6 lat temu
Smoleńsk Teresa Torańska
Smoleńsk
Teresa Torańska
Smoleńsk Teresy Torańskiej to książka niedokończona — i to się czuje od pierwszych stron. Pracę nad nią przerwała nagła śmierć autorki, jednej z najwybitniejszych polskich reporterek i mistrzyń rozmowy. Sięgnęłam po ten tytuł, bo katastrofa smoleńska to pierwsze wydarzenie historyczne, które pamiętam tak wyraźnie. Było w tym coś bardzo osobistego — i może właśnie dlatego lektura tej książki była dla mnie tak poruszająca. To nie jest książka o teorii zamachu czy o politycznych przepychankach — choć niestety nie da się od nich całkowicie uciec. To książka o ludziach: tych, którzy stracili najbliższych, tych, którzy byli blisko wydarzeń jako zawodowi uczestnicy — dziennikarze, tłumacze, dyplomaci — oraz tych, którzy próbowali nadać tej tragedii znaczenie polityczne. Torańska, jak zawsze, słucha z uważnością i spokojem, nie narzuca się swoim rozmówcom. Jej styl jest pełen klasy, powściągliwości i dociekliwości. Nie ma tu agresji, niepotrzebnych emocji — a jednocześnie wszystko, co najważniejsze, wybrzmiewa boleśnie i wyraźnie. Najpiękniejsze i najbardziej poruszające są rozmowy z rodzinami ofiar. W szczególności zapadła mi w pamięć rozmowa z Ewą Komorowską. To w tych wywiadach bije serce tej książki. Są szczere, czułe, często bolesne. Pokazują dramat jednostki w obliczu ogromnej tragedii narodowej. Ciekawe są też perspektywy osób zaangażowanych zawodowo — dziennikarzy, konsulki, tłumaczy. Ich wspomnienia to opowieść o chaosie, lęku i odpowiedzialności. To inna perspektywa — równie ważna, choć często zapominana. Niestety, dużo trudniej czytało mi się rozmowy z politykami — zwłaszcza z przedstawicielami PiS-u. Ale też nie tylko oni rozmijają się z prawdą czy manipulują. Politycy obu stron barykady pokazują, jak bardzo katastrofa smoleńska stała się narzędziem walki, a nie momentem wspólnotowego przeżywania żałoby. I właśnie to jest największym bólem, który zostaje po tej lekturze. Torańska nie mówi tego wprost, ale jej rozmówcy pozwalają nam to zobaczyć: że Smoleńsk nam ukradziono. Że nie dano narodowi przeżyć tej traumy razem. Zamiast ciszy i refleksji — był taniec nad grobami. Ta książka pokazuje, jak głęboko sięgają podziały w Polsce — podziały, które być może zaczęły się właśnie wtedy, 10 kwietnia 2010 roku, i które z roku na rok pogłębiają się coraz bardziej. To obraz Polski, w której ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie mają do siebie szacunku, w której ambicje i kompleksy często wygrywają ze współczuciem i rozsądkiem. Mimo że książka została wydana kilka lat po katastrofie, wiele z zawartych w niej historii wciąż wzrusza i boli. Smoleńsk to książka niedokończona — ale potrzebna. Daje przestrzeń, by wczuć się w losy tych, którzy byli najbliżej dramatu z 10.04. I może dzięki temu, choć na chwilę, spróbować spojrzeć na Smoleńsk nie przez pryzmat polityki, a człowieczeństwa.
Ola K - awatar Ola K
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista Dariusz Rosiak
Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista
Dariusz Rosiak
Reportaż przedstawia czytelnikowi sylwetki trzech osób. W kolejności sugerowanej przez podtytuł są to: Edward Kotowski (agent), Mieczysław Albert Krąpiec (rektor KUL-u, filozof) oraz Janusz Krupski (działacz antykomunistyczny, absolwent w/w uczelni). Elementem łączącym te postaci jest uczelnia, a może nawet katolicyzm. A może tytułowa odmowa. Każdy z bohaterów przecież z czegoś zrezygnował, czegoś mu odmówiono. Agent zapłacił za gorliwość w bronieniu przed zniszczeniem fresków na zamku w Lidzbarku Warmińskim. Janusz Kurski odmówił pójścia z prądem, a dominikanin z biegiem lat zrezygnował ze swoich poglądów, zradykalizował je, zapominając o ideałach tomizmu. Autor stara się pokazać całe spektrum opisywanych mężczyzn. Ich mocne strony, pozytywne działania, lecz również te momenty, które były wątpliwe moralnie. Nawet podczas rozmów z byłym agentem nie daje się zbić z pantałyku. I gdy ten zapewnia, że nigdy w swojej pracy nie posługiwał się szantażem czy przekupstwem, reporter ripostuje, że przecież korzystał z informacji kolegów, którzy nie wahali się używać takich właśnie metod. Sylwetka ojca dominikanina również jest pokazana w pełni. Korzystając z merytorycznych sugestii agenta SB autor analizuje zgromadzone w teczkach osobowych materiały. Usiłuje dociec, czy słusznie ojciec Krąpiec był oskarżany o współpracę ze służbami bezpieczeństwa. Próbuje ustalić na ile świadoma była ta współpraca, zwłaszcza w świetle tego, że duchowieństwo nie musiało podpisywać żadnych zobowiązań. Obie powyższe charakterystyki są przeplatane dziejami Janusz Krupskiego – mało znanej, a jednocześnie ważnej postaci opozycji przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Stał za protestami studenckimi, redagował, drukował i kolportował pisma opozycyjne, a następnie pełnił funkcję prezesa IPN. Książkę należy czytać uważnie. Wiele istotnych kwestii pojawia się na marginesie, jest wrzucane w tekst mimochodem, jako niby nieznaczące uwagi. Teoretycznie jest to biografia trzech osób, a w rzeczywistości studium życia w Polsce komunistycznej i tej po Okrągłym Stole. Przypadł mi do gustu styl pisarza – oszczędny, a jednocześnie idealnie trafiający w punkt. Zwłaszcza zapisy rozmów dają wiele do myślenia. Polecam.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na 7 4 miesiące temu
Chaos. Nowy porządek świata Marek Orzechowski
Chaos. Nowy porządek świata
Marek Orzechowski
"Żyjemy w świecie, który stał się dla nas zagrożeniem. Stabilizacja ustąpiła miejsca chaosowi, który jest najskuteczniejszym sposobem panowania nad światem. Na chaos nie stać biednych, to broń w rękach bogatych i silnych." - Marek Orzechowski Dla mnie jest to książka wybitna, opracowana rzetelnie, o treśći wartościowej - a do tego podparta wiarygodnymi zródłami. Dodatkowo jest napisana językiem przystępnym. Autor porusza tematy trudne, rzeczywiste, związane z przyszłością nas wszystkich i nas wszystkich dotyczące. Dowiedziałem się więcej o taktyce/mechanizmach/motywach działania największych mocarstw na przykładzie licznych interwencji militarnych/"wojen humanitarnych"/tzw. zmianach reżimów; w nie tak odległej historii. Dowiedziałem się o kosztach/ofiarach/skutkach szerzenia przymusowej "demokracji". Dowiedziałem się o konsekwencjach lekceważenia i nieznajomości kultury islamu przez polityków/rządy mocarstw/organizacje międzynarodowe oraz zwykłych obywateli. Dowiedziałem się o różnicach w podejściu do życia/śmierci oraz do niewiernych, o przewadze ortodoksyjnego odłamu nad innymi, o wspieraniu analfabetyzmu, agresji i realnym zagrożeniu jakim jest islamizacja świata zachodniego. Zrozumiałem też kto jest autorem tego chaosu i że jeżeli ludzie nie zaczną szukać prawdy na własną rękę/myśleć samodzielnie, a będą ufać wszystkim przekazom medialnym/oficjalnym/propagandowym treściom, to wciąż będziemy tylko statystami, bez wpływu na to co się wokół nas dzieje. Nadchodzą kolejne wyzwania, kolejne scenariusze tylko czekają na realizację, to od nas zależy czy się obudzimy i zaczniemy dostrzegać rzeczywistość/problemy czy będziemy odwracać oczy i uciekać w kreowany świat "fikcji" - udający "raj na ziemi", świat rozrywki. "Chaos - Nowy Porządek Świata" to lektura obowiązkowa dla każdego.
12_Monkeys - awatar 12_Monkeys
ocenił na 9 4 lata temu
Dzieci Stasi. Dorastanie w państwie policyjnym Ruth Hoffmann
Dzieci Stasi. Dorastanie w państwie policyjnym
Ruth Hoffmann
"Dzieci STASI"... Wyjęty z kontekstu ten tytuł kojarzy się raczej familijnie, ale już my dobrze wiemy, co to za "Stasia" i dlaczego tak źle jej z oczu patrzy. "Tarcza i miecz partii" - poznajcie Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego dawnej NRD. Czy chcecie czy nie chcecie go poznać, ono i tak pozna Was. Bardzo dobrze Was pozna. Nikt nie umknie uwadze jego służb. Świat jego funkcjonariuszy to z jednej strony życie z poczuciem misji. A konkretniej - bycie misjonarzem represji w służbie pokoju. To również poczucie przynależności do elity i przywileje. Ot, zwyczajne machnięcie legitymacją służbową otwiera szlabany i spławia patrole drogówki. Do tego lepsze zarobki, dostęp do dóbr i usług których zwykli obywatele nie mieli. Z drugiej strony, funkcjonariusz bezpieki sam nigdy nie mógł czuć się do końca bezpieczny. Musiał być ideologicznie nieskazitelny. On i jego rodzina - czy jej się to podobało, czy nie. Wielogodzinna służba, nieustana kontrola prawomyślności nie tylko innych, ale i własnej przez innych, konieczność kablowania nawet na najbliższą rodzinę (i to szybciutko, zanim inni to zrobią) oraz starania, by być wzorowym "czekistą" (że też zgapili to słowo...) wywierały ogromną presję nawet na ludzi, którzy się do tego tajnego klubu zapisali dobrowolnie. A jak w takiej atmosferze odnajdowały się ich dzieci? Książka Ruth Hoffmann opisuje historie trzynaściorga z nich, które skutki życia w takiej atmosferze odczuwają do dziś. Zdrowe relacje w rodzinach STASI to w tej książce rzadkość. Wspominają przemoc i emocjonalny chłód, presję ideologiczną i wyśrubowane oczekiwania ojców-oficerów wobec własnych potomków, którzy mieli stać się wzorowymi obywatelami socjalistycznego raju, a najlepiej sami wstąpić na służbę. Małżonków też najchętniej dobierało się z "firmy". Niektóre "dzieci" starały się posłusznie dostosować do wymagań, inne się buntowały. I tu przechodzimy do plusów ujemnych: może i wolność była w NRD ograniczona, za to możliwości podpadnięcia władzy państwowej i STASI-rodzicielskiej - nieograniczone! Można było na przykład słuchać zachodniego radia, nosić długie włosy i żółte spodnie Lee, chadzać na nielegalne koncerty, odmawiać służby wojskowej, krytykować linię partii, nie wywiesić flagi w święto, spotykać się z niewłaściwą osobą, mieć kontakt z religią lub jakiekolwiek związki z Zachodem, próbować ucieczki z NRD... Ale dzieci STASI tak naprawdę nie miały wolnego, bezpiecznego wyboru. Konflikt między nimi a rodzicami nie był tylko pokoleniowy, ale i ideologiczny i nierzadko miał konsekwencje służbowe. Opowieści skupiają się na NRD, ale czasem przekraczają granice. Pokręcone były losy rodziny, która przebywała na tajnej misji w RFN i w wyniku dekonspiracji wróciła do NRD - kraju, który dla wychowanych na kapitalistycznym Zachodzie dzieci był obcy. A same dzieci dopiero teraz odkrywały prawdziwe przekonania swoich rodziców. Również inni rozmówcy często dopiero po latach dowiadywali się, czym tak naprawdę zajmowali się ich zapracowani, oddani socjalistycznej ojczyźnie ojcowie. Dowiadujemy się też, jak na sytuację na froncie ideologiczno-rodzinnym wpłynęło zjednoczenie Niemiec i upadek socjalizmu.Nie napiszę jak, przeczytajcie sobie sami. Książka jest świetna. Ludzkie historie i opisy enerdowskich realiów bardzo wciągające; narracja - jak wiele rzeczy u Niemców, poukładana; tło historyczno-instytucjonalne podane zwięźle i zrozumiale. Tę lekturę polecam każdemu. Po niej łatwiej jest docenić świat w którym żyjemy, oraz zrozumieć, dlaczego na statystycznych mapkach współczesnych Niemiec mimo upływu tylu lat od zjednoczenia nadal "widać zabory".
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na 8 17 dni temu

Cytaty z książki Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach

Więcej
Agnieszka Zakrzewicz Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach Zobacz więcej
Więcej