Ekstaza. Lata 90. Początek

Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Ekstaza. Lata 90. Początek autorstwa Anna Gacek
Anna Gacek Wydawnictwo: Marginesy reportaż
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2021-09-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-15
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366671492
Muzyka, filmy, seriale, teledyski, moda, media, idole i ikony, rewolucja w rytmie Smells Like Teen Spirit.

Seks, heroina i grunge. Supermodelki i trabanty. Laura Palmer, Courtney Love i Madonna. Jeremy i dziewczyny z teledysków Aerosmith. Kurt, Eddie, Layne, Chris i Andy. Axl i Bono. Seattle i Sub Pop. Koszule w kratę i martensy. MTV Unplugged i Beavis i Butt-head. Pokolenie X i Samotnicy. Anna Gacek w szerokim kontekście – obejmującym politykę, gospodarkę, kulturę, społeczeństwo i historię – zatrzymuje kilkadziesiąt niezapomnianych momentów popkultury. To opowieść pełna anegdot i mało znanych faktów.

Ekstaza Anny Gacek to więcej niż odpowiedzi na pytania, dlaczego Kurt Cobain opluł fortepian Eltona Johna, Agent Cooper uwielbiał słodycze, Anna Wintour nienawidziła grunge’u, Eddie Vedder zdemolował Carnegie Hall, a skromna pracownica wytwórni płytowej z Seattle wkręciła „New York Timesa”. To poruszająca opowieść o młodych ludziach zagubionych w swoim sukcesie, przerażonych niechcianą rolą rzeczników pokolenia. O samotności w adorującym tłumie, o pułapkach sławy, bezlitosnym świecie mediów i show biznesu, wreszcie o nieuchronnej tragedii.

Były to czasy najlepsze i były to czasy najgorsze. Były to wspaniałe czasy.

Lat dziewięćdziesiątych nie można opisać w jednej książce, to dopiero początek.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ekstaza. Lata 90. Początek w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Ekstaza. Lata 90. Początek



1545 1165

Oceny książki Ekstaza. Lata 90. Początek

Średnia ocen
7,1 / 10
1335 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
192
24

Na półkach: ,

Odrobinę mylący tytuł i opis, bo książka w jakichś 80% skupia się tylko na fenomenie grunge’u i osób z nim powiązanych, a nie ogólnie latach 90. w kulturze. Poza paroma powtórzeniami, nie mam zastrzeżeń do sposobu prowadzenia narracji. Nie zawsze jest chronologiczna, ale jeśli ktoś nie zna historii Cobain’a, trzyma w napięciu.

Odrobinę mylący tytuł i opis, bo książka w jakichś 80% skupia się tylko na fenomenie grunge’u i osób z nim powiązanych, a nie ogólnie latach 90. w kulturze. Poza paroma powtórzeniami, nie mam zastrzeżeń do sposobu prowadzenia narracji. Nie zawsze jest chronologiczna, ale jeśli ktoś nie zna historii Cobain’a, trzyma w napięciu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2492 użytkowników ma tytuł Ekstaza. Lata 90. Początek na półkach głównych
  • 1 564
  • 868
  • 60
494 użytkowników ma tytuł Ekstaza. Lata 90. Początek na półkach dodatkowych
  • 235
  • 86
  • 80
  • 31
  • 26
  • 19
  • 17

Czytelnicy Ekstaza. Lata 90. Początek przeczytali również

Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja. Opowieść o legendarnym twórcy Monaru Anna Kamińska
Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja. Opowieść o legendarnym twórcy Monaru
Anna Kamińska
To obszerna, bo licząca prawie 700 stron publikacja opisująca życie Marka Kotańskiego. Autorka skupia się głównie na jego pracy przy tworzeniu Monaru, a potem Markotu. Mieszkam kilkanaście kilometrów od Garwolina i Głoskowa, gdzie Kotan pracował najdłużej. Postać ta była mi znana. Kotański to niezwykła osobowość. „Miał w sobie takie nienasycenie, by ciągle nieść komuś pomoc i wciąż coś organizować.” W pracy z narkomanami stosował niekonwencjonalne metody, organizował tzw. psychodramy. „Ważne jest, by nałogowiec dotknął dna i w efekcie się otrząsnął. Tylko zupełnie bezradny i pozostawiony sam sobie zauważy, że musi się zdać na pomoc innych ludzi i terapeuty, w żaden inny sposób nie poradzi sobie z nałogiem. Dopiero, gdy będzie na dnie, zrozumie, że musi się leczyć, żeby żyć. Narkomania jest bowiem rodzajem samobójstwa rozłożonego na raty.” „Marek angażował się całym sobą i prezentował pełną gamę ekspresji. Tumanił nas, przerażał i prowokował, ujawniał w ten sposób cały swój talent terapeutyczny.” „Zachowywał się jak ojciec, który karci swoje dziecko, ale to dziecko kocha, chce by było zdrowe i żeby mu coś w życiu wyszło.” To jedna z lepszych biografii, jakie czytałam. Autorka zebrała dużo wypowiedzi współpracowników Kotańskiego. Na ogół są to wypowiedzi mówiące o jego wielkim zaangażowaniu w pracy z narkomanami, chorymi na AIDS, a potem z bezdomnymi. Autorka dokonała bezstronnego opracowania, ukazała tego legendarnego wizjonera jako człowieka, który ma też wady. Tytułowa „konfrontacja” to różne spojrzenie współpracowników, podopiecznych i rodziny. Dzięki temu książka nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza czytelnika do własnej oceny. To próba zrozumienia fenomenu człowieka, który dla jednych był bohaterem, ojcem, a dla innych narcyzem, postacią problematyczną, kontrowersyjną. Język narracji jest przystępny, co sprawia, że czyta się szybko, mimo trudnego tematu. Książka jest obszerna, ale warto przeczytać, poznać bliżej twórcę MONARU. Tekst został uzupełniony fotografiami przedstawiającymi Kotańskiego.
Stenka - awatar Stenka
oceniła na 10 12 dni temu
Bowie w Warszawie Dorota Masłowska
Bowie w Warszawie
Dorota Masłowska
Dorota Masłowska przyzwyczaiła czytelników do tego, że jej literatura to językowy poligon, na którym polszczyzna wygina się, trzeszczy i odsłania swoje najkomiczniejsze, a zarazem najsmutniejsze oblicza. W dramacie „Bowie w Warszawie” autorka bierze na warsztat legendarną, niemal mityczną wizytę Davida Bowiego na Dworcu Gdańskim w 1976 roku. Jednak każdy, kto spodziewa się biograficznej opowieści o ikonie rocka, srodze się zawiedzie. Bowie jest tu jedynie pretekstem, nieuchwytnym fantomem przemykającym w tle szarej, dusznej rzeczywistości gierkowskiej Polski. Przyznaję tej pozycji ocenę 6/10 – to błyskotliwy popis stylu, który jednak pozostawia pewien niedosyt treściowy. Siłą dramatu jest bez wątpienia warstwa językowa. Masłowska z maestrią rekonstruuje (i parodiuje) peerelowski żargon, urzędową nowomowę oraz bełkotliwą codzienność tamtej epoki. Świat przedstawiony to Polska „bitkowa” i „octowa”, pogrążona w absurdzie i marazmie, w której pojawienie się kogoś tak egzotycznego jak Bowie wydaje się błędem w matriksie. Autorka świetnie kreśli galerię postaci: od milicjanta próbującego rozwikłać zagadkę „Damskiego Rozpruwacza”, po zagubione kobiety marzące o wielkim świecie. Masłowska drwi z narodowych kompleksów i martyrologii, robiąc to z właściwym sobie, drapieżnym humorem. Wizualna strona wydania (z ilustracjami Mariusza Wilczyńskiego) dodaje całości onirycznego, niepokojącego klimatu, który idealnie współgra z tekstem. To utwór, który świetnie sprawdza się jako scenariusz teatralny, dając ogromne pole do popisu reżyserom i scenografom w kreowaniu surrealistycznej wizji Warszawy lat 70. Skąd zatem tylko szóstka? „Bowie w Warszawie” sprawia wrażenie utworu nieco błahego, zwłaszcza w zestawieniu z wcześniejszymi dokonaniami autorki, takimi jak „Inni ludzie”. Intryga kryminalna, która ma spajać poszczególne sceny, jest pretekstowa i rozmywa się w językowych fajerwerkach. Po lekturze pozostaje wrażenie, że Masłowska bawi się formą dla samej zabawy, a pod spodem brakuje głębszego fundamentu, który nadałby tej opowieści większy ciężar gatunkowy. Bowie jako symbol wolności i inności zostaje tu tak bardzo zmarginalizowany, że staje się niemal nieistotny, co może budzić irytację u czytelników liczących na mocniejszy dialog z jego legendą. Podsumowując, „Bowie w Warszawie” to rzetelne 6/10 – lektura obowiązkowa dla fanów językowego słuchu Masłowskiej, ale pozycja drugoplanowa w jej dorobku. To efektowny, literacki teledysk o polskiej brzydocie i marzeniach o kolorowym Zachodzie, który błyszczy przez chwilę, by po ostatniej stronie pozostawić czytelnika z poczuciem niedosytu i pytaniem: „czy to już wszystko?”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali? Natalia Hatalska
Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?
Natalia Hatalska
Pierwsze rozdziały książki były dla mnie mega zaskoczeniem, gdyż okazało się, że wiele omawianych treści przez autorkę jest mi od dawna znanych, a część z nich obserwuję i co jakiś czas do nich wracam. Jak również odkrycie, że jest ona założycielką infuture.institute, z których często korzystam analizując przyszłość i to, w jaki sposób świat się zmienia, sprawiło, że doświadczyłam więzi z obcą osobą, bo Pani Natalia z podobnych powodów założyła tę organizację. Każdy rozdział to lekko inny obszar, przez co w jednej książce dotykamy wielu tematów, mimo że wszystkie kręcą się wokół technologii. Widać, że autorka realnie szuka odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie w tytule. Jest to bardzo na plus, gdyż nie każdy autor finalnie wprowadza te próby w pisane przez siebie książki. Bardzo podobał mi się styl pisania, wszystko bez nadmuchania, prosto, ale nie prostacko. Jak również dostrzegłam pewne dodatkowe podobieństwo, czyli mówienie o jednym temacie, aby w jakiś nieokreślony sposób nagle otwierać wątek w wątku, a potem łapać się na myśli, że trzeba wrócić do tematu głównego, a nowo otwarty wątek kontynuować w innym miejscu. Ja również mam taką tendencję, i skorzystam z jej mechanizmu, jak sobie z tym radzić, aby jednak pisać w bardziej uporządkowany sposób. Dla mnie książka nie jest kopalnią wiedzy, bo dużo czytam i sama poszukuję wielu informacji, przez co wiele tematów tu omówionych już było mi znanych. Mimo to była to super lektura, bo oprócz dostawania suchych faktów, dostajemy fragmentami mechanizmy odbierania poszczególnych informacji i sposób, w jaki są przetwarzane przez autorkę. To jest fajny proces i warto czasem podpatrzeć i coś dla siebie pożyczyć. Ta książka może być super startem w rozumienie technologii, i tak trochę podpowiedzi dostaniecie na zadane w tytule pytanie. Mimo wszystko każdy z nas po jej przeczytaniu może samemu sobie na nie odpowiedzieć. Fajny czas był z tą książką.
Matimajczyta - awatar Matimajczyta
oceniła na 9 6 miesięcy temu
Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie Marek Górlikowski
Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie
Marek Górlikowski
Dobra robota, panie Górlikowski. Solidny reporterski wielogłos, pisany w trybie mrówczym. Autor dociera do dziesiątek osób powiązanych z głównymi zainteresowanymi (począwszy od tych, których obecność jest niejako obowiązkowa, na bohaterach epizodycznych kończąc), przez co wspomniane w stopce "śledztwo" zdecydowanie trzyma poziom. Co jakiś nawiedzały mnie echa kompozycyjnego chaosu (czy dało się lepiej ugryźć tak bogaty kawał historii?), wraz z kilkakrotnie powtarzanymi informacjami - a mimo to, wsiąkanie w kolejne anegdoty z życia zoo i nim zarządzających było prawdziwą przygodą. Nie zawsze przyjemną, ale wielce zajmującą. Być może zawartość "rąbnęłaby" mnie bardziej, gdybym wcześniej zetknęła się z tytułowym duetem (a nie - o zgrozo - myliła ich z Żabińskimi). Słysząc o kamerze wśród zwierząt, nie uświadczałam rozczulających migawek z czasu spędzonego przed teleodbiornikiem. Swoista ikona PRL-u, dla urodzonej w roku 2000 utrwaliła się wyłącznie w kategoriach językowych. Lekturę kończę z poczuciem dobrze spędzonego czasu i wieloma refleksjami. Trudno jest mi jednoznacznie ustosunkować się do ruchów państwa Gucwińskich - sprawy nie ułatwia portret malowany całą paletą szarości. Z ochotą jednak sięgnę do telewizyjnych archiwów i nadrobię zaległości w postaci jednego wybranego odcinka. Albo dwóch.
_och_man_ - awatar _och_man_
ocenił na 6 4 miesiące temu
Wspomnienia. Sinéad O’Connor Sinéad O'Connor
Wspomnienia. Sinéad O’Connor
Sinéad O'Connor
Kristo - krótko. Trudna lektura niełatwej autobiografii trudnej piosenkarki irlandzkiej skłania do oczywistej refleksji, że książka jest jak życie Sinead w swej formie - wpierw trochę dziecinna, potem olśniewająca, po kolejne załamania i kryzysy. Pisząc ją piosenkarka nie wiedziała jeszcze, że to nie koniec nieszczęść, że śmierć matki, choroba psychiczna i zabieg usunięcia narządów kobiecych to jeszcze nie najstraszniejsze wydarzenia. Śmierci syna już nie przeżyła, ale widać w autobiografii szwy na życiorysie, rozpacz i powracająca nadzieję - pisana była przez wiele lat, z dziurami pośrodku. Rozchwiana osobowość Sinead była po części zawiniona przez nią samą - nieustabilizowane życie osobiste, ciągłe romanse (Sinead miała chyba olbrzymie potrzeby do czasu operacji), walka z poczuciem winy i kompleksami, nieopanowany gniew - do tego dochodziło notoryczne palenie trawki. Sama przyznaje, że była w szczycie kariery na ciągłym haju i że wielu rzeczy nie pamięta. Wspomnienia bywają chaotyczne, niektóre się powtarzają a niektóre zaprzeczają sobie. Sinead nie wspomina o żadnych romansach z kobietami, swoje dzieci idealizuje, z czasem idealizuje też matkę, jakby zapomniała, co niej z początku pisała. Do tego dochodzi kompulsywna religijność, która prowadzi od głębokiej wiary, przez podarcie zdjęcia papieża (wydarzenie z dużymi konsekwencjami dal kariery), bycia jakąś kapłanką i na koniec neoficko naiwne przejście na islam. To najsłabsza część autobiografii - końcowe 2 krótkie, islamskie rozdziały, świadczące chyba o pewnym zdziecinnieniu autorki pod wpływem używek. Sinead próbowała wszystkiego po tym, jak definitywnie stwierdziła, że alkohol jej nie służy. Wymienia to prostolinijnie a czytelnik może mieć smutną refleksję - ludzie, nie bierzcie prochów!
Kristo - awatar Kristo
ocenił na 6 11 miesięcy temu
Wielkie Księstwo Groteski Szczepan Twardoch
Wielkie Księstwo Groteski
Szczepan Twardoch
Szczepan Twardoch w swojej zbiorowej publikacji Wielkie Księstwo Groteski zabiera czytelnika w podróż po świecie, który jest równie fascynujący, co odpychający. Autor, znany z bezkompromisowego podejścia do śląskiej tożsamości i męskości, tym razem serwuje nam literacki kolaż, w którym granica między powagą a absurdem ulega całkowitemu zatarciu. Tytułowe "księstwo" to przestrzeń mentalna, w której polskie mity narodowe, historyczne traumy i codzienna przaśność zostają przepuszczone przez filtr krzywego zwierciadła. Twardoch nie bierze jeńców – drwi z patosu, demaskuje hipokryzję elit i z niemal chirurgiczną precyzją obnaża śmieszność naszych narodowych kompleksów. Estetyka brzydoty i siła języka Największą zaletą tej pozycji jest bez wątpienia językowa wirtuozja. Twardoch operuje frazą gęstą, mięsistą i niezwykle plastyczną. Potrafi zachwycić opisem najprostszej czynności, nadając jej rangę metafizycznego wydarzenia, by za chwilę sprowadzić czytelnika na ziemię brutalnym kolokwializmem. To właśnie ten kontrast buduje specyficzną atmosferę groteski – z jednej strony czujemy podziw dla kunsztu autora, z drugiej zaś odczuwamy fizyczny niemal dyskomfort płynący z opisywanej brzydoty świata przedstawionego. Autor świetnie radzi sobie z krótką formą, potrafiąc w kilku akapitach zawrzeć trafną diagnozę społeczną, która uderza celniej niż opasłe tomiszcza socjologiczne. Mimo niewątpliwego talentu Twardocha, wystawiam ocenę 6/10, co wynika z kilku istotnych mankamentów tej publikacji: Wtórność motywów: Dla stałych czytelników autora Wielkie Księstwo Groteski może wydać się zbiorem recyklingowanych pomysłów. Tematy śląskości, broni, samochodów i "męskiego" postrzegania świata powracają tu w formie, która momentami nuży. Autokreacja ponad treść: Czasem odnosi się wrażenie, że dla Twardocha ważniejsze od samej opowieści jest budowanie wizerunku "autora przekornego". Ta poza bywa męcząca i sprawia, że treść staje się jedynie pretekstem do popisu ego. Nierówny poziom: Jak to w zbiorach bywa, obok tekstów genialnych i błyskotliwych, znajdziemy tu fragmenty słabsze, sprawiające wrażenie pisanych "do szuflady" lub na szybko, co zaburza rytm lektury. Wielkie Księstwo Groteski to pozycja obowiązkowa dla fanów twórczości Twardocha, którzy wybaczą mu każdą manierę za cenę jego stylu. Jednak dla kogoś szukającego świeżości i nowych literackich lądów, może to być lektura rozczarowująca. To książka inteligentna, złośliwa i momentami bardzo celna, ale jednocześnie uwięziona w bańce własnej doskonałości, co odbiera jej szansę na bycie dziełem naprawdę przełomowym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku Zbigniew Rokita
Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku
Zbigniew Rokita
Są książki, które się czyta. I są takie, które się nosi — długo po ostatniej stronie, jak zapach domu, do którego nie potrafimy już wrócić. „Kajś” Zbigniewa Rokity należy do tej drugiej kategorii. To nie jest reportaż w klasycznym sensie. To nie jest esej historyczny. To nie jest też autobiografia, choć autor oddycha w niej każdym zdaniem. „Kajś” jest raczej stanem wewnętrznym, drżeniem tożsamości, które pojawia się wtedy, gdy próbujemy odpowiedzieć na pytanie: kim jesteśmy, skoro nie umiemy jednoznacznie powiedzieć, skąd jesteśmy. Rokita nie rekonstruuje Śląska — on go odsłania, warstwa po warstwie, jakby zdejmował z siebie cudze języki, cudze narracje, cudze wstydy. Jego pisanie jest czułe, ale nie sentymentalne; precyzyjne, ale nie chłodne. Każde zdanie ma ciężar decyzji: zostać, odejść, nazwać, przemilczeć. W „Kajś” historia nie jest opowieścią o przeszłości — jest czymś, co wciąż chodzi po kuchni, siada przy stole, milczy głośniej niż słowa. Najmocniejsze w tej książce jest to, że nie oferuje komfortu. Nie daje prostych tożsamościowych deklaracji, nie podaje gotowych definicji śląskości, polskości, niemieckości. Zamiast tego zostawia czytelnika w przestrzeni pomiędzy — w kajś. W miejscu, które nie jest ani tu, ani tam, ale dokładnie tam, gdzie rodzi się myślenie. I ból. I odpowiedzialność. Język Rokity jest oszczędny, a jednocześnie gęsty. Każde słowo zdaje się sprawdzone pod kątem prawdy — nie tej archiwalnej, lecz egzystencjalnej. To pisanie, które nie chce dominować nad czytelnikiem, tylko iść obok niego. Czasem krok wolniej, czasem nagle się zatrzymać, jakby autor sam nie był pewien, czy ma prawo iść dalej. „Kajś” czyta się jak rozmowę, której nikt wcześniej nie odważył się rozpocząć do końca. Albo jak spóźnione wyznanie — nie dramatyczne, lecz konieczne. To książka, która uczy, że tożsamość nie jest odpowiedzią, lecz procesem. I że czasem najbardziej uczciwe miejsce, jakie możemy wskazać na mapie siebie, to właśnie: kajś.
Jakub Jagiełło - awatar Jakub Jagiełło
ocenił na 10 4 dni temu

Cytaty z książki Ekstaza. Lata 90. Początek

Więcej

Morderstwa, tajemnice i absurdy to nie wszystko, co stanowiło o rewolucyjnej sile serialu. Po raz pierwszy do telewizyjnej produkcji zatrudniono wybitnego reżysera i tę wrażliwość filmowca było widać w każdym kadrze. Zachwycały zdjęcia, staranne ujęcia, w tym jedno z najsłynniejszych, o które lynch toczył z ABC długą walkę.

Jego (Kurta Cobaina) słynne zdanie, wypowiedziane w telewizji MTV w 1993 roku: „Chciałem mieć sławę Johna Lennona i anonimowość Ringo Starra”, zdradzało naiwność i nieświadomość mechanizmów show-biznesu.

Morderstwa, tajemnice i absurdy to nie wszystko, co stanowiło o rewolucyjnej sile serialu. Po raz pierwszy do telewizyjnej produkcji zatrudn...

Rozwiń
Anna Gacek Ekstaza. Lata 90. Początek Zobacz więcej

Nadchodził czas nowych idoli. Czekało całe pokolenie, dzieciaki spragnione nowej muzyki, zmęczone konsumpcjonizmem lat osiemdziesiątych i jego ścieżką dźwiękową.

Nadchodził czas nowych idoli. Czekało całe pokolenie, dzieciaki spragnione nowej muzyki, zmęczone konsumpcjonizmem lat osiemdziesiątych i ...

Rozwiń
Anna Gacek Ekstaza. Lata 90. Początek Zobacz więcej

Przełom lata i jesieni 1991 roku i bez zaskakującego sukcesu Nirvany byłby wspaniałym momentem w muzyce rockowej. Na wydanym w połowie sierpnia Czarnym albumie Metalliki odrodził się heavy metal. Album okazał się największym komercyjnym sukcesem w historii zespołu, potrzebował zaledwie pięciu miesięcy, by stać się najpopularniejszą amerykańską płytą 1991 roku.

Przełom lata i jesieni 1991 roku i bez zaskakującego sukcesu Nirvany byłby wspaniałym momentem w muzyce rockowej. Na wydanym w połowie sierp...

Rozwiń
Anna Gacek Ekstaza. Lata 90. Początek Zobacz więcej
Więcej