Ekstaza. Lata 90. Początek

Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Ekstaza. Lata 90. Początek
Anna Gacek Wydawnictwo: Marginesy reportaż
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2021-09-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-15
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366671492

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ekstaza. Lata 90. Początek w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Ekstaza. Lata 90. Początek



książek na półce przeczytane 1544 napisanych opinii 1164

Oceny książki Ekstaza. Lata 90. Początek

Średnia ocen
7,1 / 10
1331 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
189
21

Na półkach: ,

Odrobinę mylący tytuł i opis, bo książka w jakichś 80% skupia się tylko na fenomenie grunge’u i osób z nim powiązanych, a nie ogólnie latach 90. w kulturze. Poza paroma powtórzeniami, nie mam zastrzeżeń do sposobu prowadzenia narracji. Nie zawsze jest chronologiczna, ale jeśli ktoś nie zna historii Cobain’a, trzyma w napięciu.

Odrobinę mylący tytuł i opis, bo książka w jakichś 80% skupia się tylko na fenomenie grunge’u i osób z nim powiązanych, a nie ogólnie latach 90. w kulturze. Poza paroma powtórzeniami, nie mam zastrzeżeń do sposobu prowadzenia narracji. Nie zawsze jest chronologiczna, ale jeśli ktoś nie zna historii Cobain’a, trzyma w napięciu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2483 użytkowników ma tytuł Ekstaza. Lata 90. Początek na półkach głównych
  • 1 560
  • 864
  • 59
492 użytkowników ma tytuł Ekstaza. Lata 90. Początek na półkach dodatkowych
  • 233
  • 86
  • 80
  • 31
  • 26
  • 19
  • 17

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie Marek Górlikowski
Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie
Marek Górlikowski
Dobra robota, panie Górlikowski. Solidny reporterski wielogłos, pisany w trybie mrówczym. Autor dociera do dziesiątek osób powiązanych z głównymi zainteresowanymi (począwszy od tych, których obecność jest niejako obowiązkowa, na bohaterach epizodycznych kończąc), przez co wspomniane w stopce "śledztwo" zdecydowanie trzyma poziom. Co jakiś nawiedzały mnie echa kompozycyjnego chaosu (czy dało się lepiej ugryźć tak bogaty kawał historii?), wraz z kilkakrotnie powtarzanymi informacjami - a mimo to, wsiąkanie w kolejne anegdoty z życia zoo i nim zarządzających było prawdziwą przygodą. Nie zawsze przyjemną, ale wielce zajmującą. Być może zawartość "rąbnęłaby" mnie bardziej, gdybym wcześniej zetknęła się z tytułowym duetem (a nie - o zgrozo - myliła ich z Żabińskimi). Słysząc o kamerze wśród zwierząt, nie uświadczałam rozczulających migawek z czasu spędzonego przed teleodbiornikiem. Swoista ikona PRL-u, dla urodzonej w roku 2000 utrwaliła się wyłącznie w kategoriach językowych. Lekturę kończę z poczuciem dobrze spędzonego czasu i wieloma refleksjami. Trudno jest mi jednoznacznie ustosunkować się do ruchów państwa Gucwińskich - sprawy nie ułatwia portret malowany całą paletą szarości. Z ochotą jednak sięgnę do telewizyjnych archiwów i nadrobię zaległości w postaci jednego wybranego odcinka. Albo dwóch.
_och_man_ - awatar _och_man_
ocenił na 6 3 miesiące temu
Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium Robert Samborski
Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium
Robert Samborski
Na początku zaznaczę, że opisywana sceneria: diecezja legnicka czy świdnicka, leżące na przeciwległym końcu Polski, są mi kompletnie nieznane, podobnie jak opisywane osoby, nie mam więc możliwości konfrontacji doświadczeń Autora z doświadczeniami znajomych byłych kleryków czy wiernych, z którymi wspomniani kapłani też mają kontakt, ani tym bardziej z własnymi. Okładka pozwala się domyślić, czego możemy się spodziewać: sensacyjny, antyreligijny tytuł, "Wydawnictwo Krytyki Politycznej", "PATRONAT / MATRONAT"[SIC!]: Fundacja Wolność od Religii, Polska Laicka. Na wstępie otrzymujemy przedmowę autorstwa Adama Nowaka (kim on jest - nie podano), napisaną językiem rodem ze stalinowskich materiałów antyklerykalnych. Na szczęście potem jest już znacznie strawniej. Najlepiej się tę książkę czyta gdy autor po prostu relacjonuje swoje doświadczenia w seminarium duchownym wraz z jego specyficznymi zwyczajami, wadami wykładowców, dziwactwami i prozą życia w środowisku mocno koszarowym. Część uwag dotyczących braku przygotowania do pracy na parafii z wiernymi czy do towarzyszenia im w trudnych chwilach jest bardzo trafnych. Dobrze, że opisuje dalekie od ideału postawy, przytaczając konkretne sytuacje, konkretne zachowania przełożonych czy wykładowców (czasem również samych kleryków - vide smutny przykład ich śladowego zaangażowania w tak potrzebny pensjonariuszom wolontariat w Domu Pomocy Społecznej mimo początkowych szumnych deklaracji). Wydaje się, że wielu z opisywanych duchownych nie powinno nawet ukończyć seminarium, a co dopiero brać udział w przygotowaniu kleryków do kapłaństwa. Te relacje odbieram jako rzetelne i obiektywne - osoby decyzyjne powinny z takich doniesień wyciągnąć wnioski, a winnych na ciepłych posadkach powinny spotkać zasłużone konsekwencje. Reakcją na niektóre rewelacje może być tylko klasyczny facepalm: "Już w trakcie rekolekcji[przed święceniami diakonatu] stwierdziliśmy, że oto za niecały tydzień będziemy diakonami, a... nie mamy bladego pojęcia o tym, co diakon robi podczas mszy!" - no litości, nawet co bardziej ogarnięci ministranci takie rzeczy wiedzą. Część uwag negatywnych Autora uważam za zwyczajne czepianie się - jakby nie wiedział, dokąd trafił. Za dużo dla niego tomizmu - panie Robercie, to teologia katolicka, nie świeckie studia na kierunku "filozofia"! Że o innych religiach tylko krytycznie i apologetycznie - Autorze, to seminarium katolickie a nie studia religioznawcze! Ze typowo naukowe tematy potraktowane po macoszemu - przecież nie po to idzie się do seminarium! Samborski krytykuje nawet nazwę przedmiotu "Wprowadzenie do Pisma Świętego", "argumentując", że jakoś na akademii medycznej nie ma "Wprowadzenia do anatomii" a na chemii "Wprowadzenia do pierwiastków". A przecież wielu obszernych dziedzin nie da się przerobić na jednym kursie, stąd obecność nazw przedmiotów typu "Podstawy....", "Wprowadzenie do..." czy "Encyklopedia...." na wielu kierunkach studiów - to przedmioty, w ramach których studenci z założenia mają poznać tylko podstawy. Razi mnie to, że Autor jest bardzo mocno przekonany, że intelektualnie góruje nad innymi. Ba, on został ateistą, bo uważał na wykładach, a inni "ani nie potrafią, ani nie chce im się tego wszystkiego rozumieć". Nie wykluczam, że na jego roku mogły trafić się jednostki niezbyt lotne, ale odnieść można wrażenie, że wszyscy wierzący są głupi, tylko Robert Samborski jaśnie oświecony. No i dla niego liczy się tylko fizyka, biologia i chemia. Że całkiem wielu wiernych czy nawet duchownych dokonywało ważnych odkryć właśnie w tych dziedzinach jakoś Autor zapomina, przypisując chrześcijanom w ogólności, a katolikom szczególne intelektualne braki. Najgorzej dzieje się, gdy autor porzuca rolę osoby relacjonującej i zaczyna teoretyzować i filozofować. Bez tego książka byłaby znacznie lepsza. Pod koniec pojawia się więcej nacechowanych bardzo negatywnymi emocjami wynurzeń Autora, który ujawnia: jest homoseksualistą, homoseksualizm jest naturalny, a Kościół zbrodniczy bo go nie akceptuje. Choć historia wyrzucenia już diakona a prawie prezbitera Roberta z seminarium przedstawiona jest rzeczowo i bez niepotrzebnego emocjonowania się (w sumie mógł się spodziewać...), ostatni rozdział to znów wielkie negatywne emocje. W sumie to stanowisko dość częste u osób, które odeszły od dotychczas praktykowanej wiary czy to na rzecz innego wyznania, czy to ateizmu. Jestem świeżo po lekturze książki Tulii Topy, która odeszła od Świadków Jehowy i teraz tym bardziej doceniam podejście Autorki, która potrafiła pokazać negatywne strony swojej dawnej wspólnoty wyznaniowej i uzasadnić swoją decyzję bez popadania w niezdrowe emocje czy epatowania obraźliwymi epitetami. Podsumowując tę przydługawą opinię: książka jest bardzo ciekawa, ale ma słabsze fragmenty - te zbyt nacechowane emocjonalnie, no i patrzymy na Kościół oczami apostaty, co dla jednych będzie wadą, a dla innych zaletą.
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Książka o przyjaźni Maciej Marcisz
Książka o przyjaźni
Maciej Marcisz
Maciej Marcisz nadał swojej drugiej powieści bezpretensjonalny tytuł „Książka o przyjaźni”, ale ja mam wątpliwość, czy to rzeczywiście rzecz o przyjaźni prawdziwej, czy raczej o jakimś o niej wyobrażeniu. O ludziach, którzy lubują się samą myślą o tym, że są w relacji przyjacielskiej, ale tak naprawdę służy im ona tylko do kreowania takiego obrazu samych siebie, jaki chcieliby uzyskać, by wydawać się wyjątkowymi. Drugi człowiek, którego tak chętnie nazywają przyjacielem potrzebny jest, by przeglądać się w jego oczach i mieć poczucie, że stają się wymarzoną wersją siebie. Ta książka podobała mi się właśnie dlatego, że autor ujął temat przyjaźni w sposób nieoczywisty, a nawet niejako ją zdeprecjonował. Oto trójka bohaterów odnajduje siebie w trudnym dla nich momencie- kiedy zaczynają naukę w szkole średniej. Michała i Dorotę łączy swoisty snobizm czytelniczy, a Kasia dołącza do ich relacji niejako na przyczepkę. Wspólnie przeżywają pierwsze doświadczenia życiowe, szukają swojej tożsamości, spędzają ze sobą sporo czasu. Miałam jednak wrażenie, że ich związek podszyty jest rywalizacją o to, które jest bardziej interesujące, a jednocześnie dużo w im udawania i nieujawniania prawdy o sobie. Sam fakt, że moment rozpoczęcia dorosłego życia osłabia tę przyjaźń, a nawet pojawia się w nim chęć odizolowania się od dawnych znajomych stawia szczerość tej relacji pod znakiem zapytania. Marcisz stawia tu pytanie, które ja postawiłam sobie już dawno. Czy przyjaźń z lat szkolnych ma okres przydatności do spożycia, czy może się przeterminować? I czy da się reanimować marniejące uczucia? Kiedy drogi życiowe bohaterów zaczynają się rozjeżdżać, kiedy w ich życiu pojawiają się nowi ludzie, a marzenia z lat młodości więdną, bo nie udało się ich spełnić- może wtedy należy wkroczyć na inną ścieżkę i pozwolić wygasnąć relacjom z przeszłości? Przełomowym momentem w historii przyjaźni trojga bohaterów staje się krępująca sytuacja ujawnienia na grupowym czacie tajemnicy dotyczącej jednej z osób obecnych na spotkaniu po latach. Los ich i tak już nadwątlonej przyjaźni wisi na włosku, ale paradoksalnie będzie to punkt zwrotny w życiu całej trójki. Każde z nich będzie musiało wreszcie spojrzeć na siebie z dystansem i pogodzić się z myślą, że prawdziwe życie niewiele ma wspólnego z fantazjami i wyobrażeniami snutymi w wieku lat kilkunastu. To początek ich dorosłości, a co z przyjaźnią? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba przeczytać „Książkę o przyjaźni” do samego końca.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 7 5 dni temu
W ciemnej dolinie. Rodzinna tragedia i tajemnica schizofrenii Robert Kolker
W ciemnej dolinie. Rodzinna tragedia i tajemnica schizofrenii
Robert Kolker
Bardzo dobra! Temat schizofrenii jako takiej jest pogłębiony minimalnie (można co nieco dowiedzieć się z rozdziałów laboratoryjnych), jest też przywołanych całkiem sporo kolejnych "trendów" w psychiatrii - ale jest to przede wszystkim historia rodziny. Dużo tu moralnej szarości, czuć, że autor przeprowadził setki godzin wywiadów z rodziną. Dużo ludzkiej tragedii, jak też mówi tytuł. Historia rodziny z wielu stron, a pod koniec szczególnie z perspektywy zdrowych dzieci. Szczególnie pierwszą połowę czytało mi się szybko. Tam szczególnie historia rodziny była niemal niczym książka obyczajowa, mniej reporterska - ale czytało mi się to bardzo dobrze, bo świetnie potrafiłam zagłębić się w ten świat i wyobrazić sobie ich, a także ich dom. Potem niestety książka trochę zwalnia, chociaż jednocześnie robi się jakby chaotyczniejsza. Brakowało mi dłuższych opisów tego, kiedy dokładnie rodzina zorientowała się, że bracia są chorzy - ich podejrzeń, może jakiegoś wyparcia z racji czasów, może zauważania podejrzanych zachowań. W większości przypadków jednak bardzo szybko przeskakujemy ze stanu "uznawany za zdrowego" -> "chory", co jakoś nie zaspokoiło mojej ciekawości wystarczająco. Tym bardziej, że rodzina ewidentnie się ich "wstydziła", bazując po zachowaniu Mimi - ale nigdy nie wchodzimy do jej głowy, możemy tylko zastanawiać się co czuła na bazie opisów jej czynów.
Nettle - awatar Nettle
ocenił na 9 10 dni temu

Cytaty z książki Ekstaza. Lata 90. Początek

Więcej
Anna Gacek Ekstaza. Lata 90. Początek Zobacz więcej
Anna Gacek Ekstaza. Lata 90. Początek Zobacz więcej
Anna Gacek Ekstaza. Lata 90. Początek Zobacz więcej
Więcej