Ekorodzina

Okładka książki Ekorodzina autorstwa Magdalena Harnatkiewicz
Magdalena Harnatkiewicz Wydawnictwo: Dlaczemu opowieści dla młodszych dzieci
40 str. 40 min.
Kategoria:
opowieści dla młodszych dzieci
Format:
papier
Data wydania:
2019-11-20
Data 1. wyd. pol.:
2019-11-20
Liczba stron:
40
Czas czytania
40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395406850
Wyjątkowa książka, w której Ziemia opowiada o swoich chorobach (żołądek, płuca i wysoka gorączka). Sporo naukowych faktów związanych z przyrodą, planetami i ekologią, przekazanych w prosty i zabawny sposób. Jest to również historia o miłości i porach roku w życiu każdego człowieka. Pięknie zilustrowana i "udekorowana" kolorowankami na ostatnich stronach, a w treści odnosząca się do mądrych eko-filmików z You Tube. Podobnie jak "Mały Książe", jest napisana dla małych i "dorosłych" dzieci. Idealny prezent, który być może zmieni świadomość ludzi i losy naszej planety.
Średnia ocen
7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ekorodzina w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ekorodzina



1063 858

Oceny książki Ekorodzina

Średnia ocen
7,7 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
218
216

Na półkach: , , ,

Z czym kojarzy Wam się tytuł "Ekorodzina"? Oczywiście z ekologią! Ale co ma do niej rodzina? Ot właśnie :) "Ekorodzina" to książka dla dzieci opowiadająca o kosmosie, Ziemi, porach roku, zmianach, i oczywiście tytułowej ekologii. Dzieci w prosty, przystępny i zrozumiały dla najmłodszych sposób poznają genezę powstania Słońca, Ziemi i Księżyca, podstawowe informacje o nich, i całym Układzie Słonecznym, wchodzących w jego skład planetach tworzących jedną, wielką rodzinę (włącznie z Plutonem), porach roku, odległości Ziemi od Słońca. Najwięcej miejsca poświęcone zostało oczywiście dbaniu o naszą planetę, jej złemu samopoczuciu spowodowanemu działalnością ludzi (całe szczęście bez demonizowania gatunku ludzkiego i wywoływania poczucia winy, z czym spotkałam się już w innej książce dotyczącej ekologii dla dzieci), dzieci mogą dowiedzieć się czym jest smog, ocieplenie klimatu, topnienie lodowców, ale i to, w co my możemy zrobić, by Ziemi pomóc - ważne są każde działania, czy to artystyczne, aktywistyczne, czy zwykłe, codzienne czynności takie jak segregacja śmieci i ograniczanie niepotrzebnych zakupów. "Ekorodzina" to jednak nie tylko książka zwiększająca świadomość najmłodszych w dziedzinie ekologii, to też świetna bajka przerywana rozmowami pomiędzy Ziemią a innymi planetami, żartami, a nawet wierszykiem. Ziemia, Słońce, Księżyc i inne ciała niebieskie są tutaj spersonifikowane, a cała opowieść mówiona jest z perspektywy Ziemi, która dla dzieci dzięki temu może stać się kimś bliskim, nie tylko globusem czy czymś przedstawionym na mapach. Choć nam, dorosłym, momentami może wydawać się to śmieszne, to z dziecięcej perspektywy takie podejście jest o wiele łatwiejsze. W treści pojawiają się polecane miejsca i materiały, dzięki którym dzieci mogą rozwinąć swoją znajomość poruszanego tematu. Na końcu lektury znajdują się kolorowanki - u nas już w użyciu.
I wszystko byłoby bez zarzutu, gdyby nie trzy kwestie. Zmiany pór roku przedstawione zostały w porównaniu z etapami ludzkiego życia: dzieciństwa, młodości, dorosłości i starości. Pierwsze moje skojarzenie to spektakl teatralny "Czasoodkrywanie" tłumaczący upływ czasu w podobny sposób. I jak do samego pomysłu nie mam zastrzeżeń, tak do wykonania już tak. Domyślne przekonanie, że każde z czytających książkę dzieci będzie mieć w przyszłości własne, bez choćby wzmianki, że posiadanie potomstwa to wybór, a nie naturalna kolej rzeczy. Drugi aspekt to zwracanie się bezpośrednio do czytelników, tak właśnie, czytelników, wszystkie zwroty zostały użyte w formie męskiej, dziewczynki, jako odbiorczynie lektury zostały tutaj wyraźnie pominięte. Trzecia rzecz, która od początku mnie gryzła, to zwracanie się do dziecka per "Skarbie", i choć na końcu pojawia się wyjaśnienie, że każdy człowiek jest dla Ziemi "Skarbem", nie do końca ono do mnie przemawia. U nas, po zakończeniu lektury na pewno pojawi się rozmowa o bezpieczeństwie i własnym komforcie, i tym, że nikt nie ma prawa zwracać się do nas w sposób w jaki tego nie chcemy (to przekraczanie granic), powinien zapytać o zgodę a my mamy prawo odmówić, jeśli z czymś czujemy się źle.



"Ekorodzina" to bajkowa opowieść o Ziemi, kosmosie, ekologii i ważności działań ludzkich podczas ratowania naszej planety, odpowiednia dla dzieci w wieku przedszkolnym i starszych, prosta i zrozumiała, opowiedziana z perspektywy samej Ziemi, czasami w śmieszny, czasami w smutny sposób, budująca bliskość pomiędzy dziećmi a planetą, dobra na początek edukacji ekologicznej, ale też dla dzieci zainteresowanych kosmosem. Pamiętajcie jednak o zmianie form jeśli czytacie "Ekorodzinę" dziewczynkom, dodaniu informacji o wyborze posiadania własnych dzieci, jak i rozmowie na temat pechowego "Skarba".

Z czym kojarzy Wam się tytuł "Ekorodzina"? Oczywiście z ekologią! Ale co ma do niej rodzina? Ot właśnie :) "Ekorodzina" to książka dla dzieci opowiadająca o kosmosie, Ziemi, porach roku, zmianach, i oczywiście tytułowej ekologii. Dzieci w prosty, przystępny i zrozumiały dla najmłodszych sposób poznają genezę powstania Słońca, Ziemi i Księżyca, podstawowe informacje o nich,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

28 użytkowników ma tytuł Ekorodzina na półkach głównych
  • 28
19 użytkowników ma tytuł Ekorodzina na półkach dodatkowych
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy Ekorodzina przeczytali również

Hotel Flamingo Alex Milway
Hotel Flamingo
Alex Milway
Przewidywalna i nieskomplikowana historyjka dla młodszych dzieci. Opowiada o dziewczynce, która otrzymawszy w spadku tytułowy hotel, zamierza przywrócić mu dawną świetność. Hotel jest zdewastowany i prawie pozbawiony personelu, poza dwoma sympatycznymi skądinąd i wiernymi pracownikami. Zwierzęcymi pracownikami. W książeczce, poza jedną „ludzką” Anią, występuje cała masa zwierząt różnego autoramentu. Jest więc: niedźwiedź, lemur, żyrafa, hipopotam (a nawet hipopotamica), koala, żółwica, świnka, mysz, grupa karaczanów, rodzina wydr, kot, psy, lew, no i bajecznie różowe flamingi. Czytelnik towarzyszy Ani w drodze do odzyskania dawnej renomy tego przybytku. A odpowiedź na pytanie, czy Ani uda się odrestaurować hotel jest oczywiście oczywista. 😉 Miło jednak było poznać nową zwierzęcą załogę hotelu i hotelowych gości z ich zabawnymi imionami, charakterami i upodobaniami. Nam (mnie i mojemu młodszemu potomstwu 7 i 5 lat) najbardziej podobała się Madame Le Chrum – nowa szefowa kuchni. Począwszy od jej miny, zachowania, a na imieniu kończąc. Warto przeczytać i poznać perypetie Ani przy odnowie hotelu Flamingo i przekonać się co oraz kto jej w tym pomógł. Ciekawym zabiegiem, a może bardziej wybiegiem 😉 było umieszczenie gdzieniegdzie, na niektórych ilustracjach, niepozornego rysunku ślimaka; a zadaniem dzieci było wytropienie go. Na końcu dopiero dowiedzieliśmy się, ile tak naprawdę powinno ich być i zabawa w śledzenie mięczaków zaczęła się na nowo – po to, by potwierdzić, że znaleźliśmy wszystkie. Dobra zabawa podczas czytania gwarantowana.
wiola - awatar wiola
oceniła na 6 5 lat temu
Przedszkole pani Matyldy. Zosia i złote serce Aneta Grabowska
Przedszkole pani Matyldy. Zosia i złote serce
Aneta Grabowska
Przedszkole to takie miejsce, w którym dzieci uczą się wielu ważnych rzeczy, nabywają cennych umiejętności, wśród których zdolność porozumiewania się, kompromisu, wyznaczania granic, dbania o swój własny czas są mają duże znaczenie. Im poświęcone są kolejne tomy z serii „Przedszkole pani Matyldy” zawierające ciekawe historie, bardzo życiowe i bliskie dzieciom przygody oraz sporo słownictwa poszerzającego słownik dzieci. Młodzi czytelnicy uczą się nazywać emocje, asertywności, empatii i komunikowania otoczeniu swoich potrzeb. Przedszkolna grupa pani Matyldy jest nieduża. Chodzi do niej tylko ośmioro dzieci, dzięki czemu przedszkolanka ma dla nich dużo czasu, każdemu może poświęcić uwagę, nawiązać bliskie relacje, ale też dzieciom łatwiej się dogadywać, mniej jest konfliktów oraz więcej zrozumienia wśród rówieśników. Każde dziecko jest tu inne jedne lubią spódniczki, kolor różowy, inne preferują spodenki, jedne kochają lalki, inne mają swoje misie, resoraki, jedne mają sporo czasu po przedszkolu, a inne mają całkowicie zabudowany grafik, jedne lubią praktyczne prezenty, a inne takie, które są ładne lub mogą wykorzystać do ozdobienia czegoś, jedne nie zwracają uwagi na temperaturę, a inne są zmarzlakami. Każdy jest tu inny, ale też przeżywają te same emocje, uświadamiają sobie te same rzeczy. Każdy tom ma przesłanie. Czasami wyzwaniem są związki frazeologiczne, innym razem emocje lub poznawanie swoich praw. Cierpliwa i spostrzegawcza pani Matylda wszystko dzieciom tłumaczy, wprowadza rodzinną atmosferę, dzięki czemu także rodzice mogą skorzystać z jej doświadczenia. W tomie „Zosia i złote serce” przedszkolaki miały problem ze związkami frazeologicznymi, ponieważ odczytywały je dosłownie. Przy okazji poznawania nowych zwrotów pani Matylda zabiera dzieci na wycieczkę do stadniny koni. „Ignaś i wielkie emocje” to opowieść o pikniku rodzinnym. Takie wydarzenia zawsze wiążą się z wieloma uczuciami. Niektóre są do przewidzenia, a inne powstają z powodu frustracji, braku wpływu na możliwość zdecydowania za siebie, a czasami nadgorliwego ingerowania rodziców w relacje między dziećmi. Pani Matylda zawsze przychodzi z pomocą i każdego traktuje z szacunkiem. To dzięki niej dorośli odkryją, że nie zawsze ich pociechy muszą się dzielić swoimi rzeczami, a czasami można się podzielić czymś w ramach zabawy lub konkursu. „Kacper i prawa dzieci” zabiera nas w świat tego, co dzieci mogą. Całą przygodę otwiera prawo do przezywania emocji. Przedszkolaki odkryją, że każdy jest inny i może nieco inaczej odczuwać różne sprawy, odmiennie na nie reagować. Do tego zrozumieją, że mają prawo do wolnego czasu, decydowania o tym, na co mają ochotę, mieć inne spojrzenie na różne sprawy, lubić inne rzeczy, dbania o własną granicę intymności. Każdy tom to pouczająca lektura. W opowieść wpleciono słowniczek pani Matyldy pomagający poznać trudne słowa, zrozumieć zawiłe zagadnienia. Całość wzbogacona w piękne, proste ilustracje. Bardzo dobrze zszyte kartki i solidna okładka sprawiają, że lektura jest trwała i estetyczna, a do tego ma podręczny format. Niedługie rozdziały pozwolą dzieciom zgłębić kolejne ważne zagadnienia. Cała opowieść jest sielankowa z bardzo życzliwą i miłą przedszkolanką posiadającą niezwykły dar zjednywania sobie ludzi raz rozwiązywania konfliktów. Do tego do każdego podchodzi indywidualnie, dba o emocje. Bardzo podoba mi się to, że język opowieści nie jest infantylny. Mamy tu naprawdę bogate słownictwo.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 10 4 lata temu
FarMagia Magdalena Jasny
FarMagia
Magdalena Jasny
Hej!🐉❤️ Jeszcze przed Nowym Rokiem otrzymałam od autorki, Magdaleny Jasny, swego rodzaju baśń – coś, z czym nie miałam styczności od bardzo długiego czasu. Na myśl przychodzi mi “Mała Syrenka”, “Król Lew” oraz „Opowieści z Narni” – tytuły, które do dziś siedzą w mojej głowie mimo faktu, że minęło kilka lat odkąd ostatnio je czytałam. W tym poniekąd tkwi ich siła – zostają z czytelnikiem na długo po ostatnim otworzeniu książki. Są o tyle istotne, że kształtują tego, kto po nie sięga. Faktem jest, że zarówno baśnie, jak i bajki to cudowne odskocznie od codzienności – prawdziwie magiczne, zaskakujące, wciągające i inspirujące. Taką właśnie książką jest “FarMagia”. “FarMagia” opowiada o przygodach Tereski, która pewnego dnia natrafia na smocze jajo. W tym samym czasie odnajduje je elf i dziwi się dziewczynce, że mimo porad, ta nie godzi się na zbicie skorupki. W końcu smok się wykluwa, a elf ucieka głęboko w las, zostawiając Tereskę bez odpowiedzi na temat miejsca, które zwał “FarMagią”. Niedługo później Tereskę nawiedza ta sama mityczna istota i proponuje jej zostanie Opiekunką na farmie magicznych stworzeń. Dziewczynka przystaje na propozycje, choć nie zdaje sobie sprawy z ogromu zadań, które na nią czekają. W międzyczasie pojawia się też człowiek, który odda wszystko, aby dostać się do “FarMagii” i zdobyć niesamowite stworzenia. Na szczęście Treska nie stawi mu czoła sama, gdyż dziecko odnajduje nieoczekiwanego sojusznika. Powieść Magdaleny Jasny została napisana bardzo lekko i przystępnie – płynie się poprzez kolejne strony i następujące po sobie wydarzenia. Dzieje się bardzo dużo, ale koniec końców wszystko ma logiczną całość. „FarMagia” na pewno nie jest to zwyczajną powiastką dla dzieci, gdyż może poruszyć serca dorosłych w wielu kwestiach. Dobro i miłość są nigdy niegasnącymi, podstawowymi filarami świata i warto o tym pamiętać. “FarMagia” zwraca uwagę na wartość tych pozytywnych uczuć – przekazuje ich wagę tym młodszym czytelnikom i przypomina ich siłę tym starszym. Jako dziecko, chętnie słuchałabym o przygodach Tereski oraz jej pomocnika – ciągle coś się dzieje, cały czas rozgrywa się akcja i po prostu nie można się nudzić pośród wielu niesamowitych stworzeń. Tereska to nadzwyczaj spokojna, mądra, pomocna i opanowana dziewczynka. Powiem Wam szczerze, że nie znoszę dzieci – po prostu nie cierpię i już, ale z Tereską mogłabym się dogadać. W tym na pewno pomocny jest fakt, że w książce autorka prowadzi trzecioosobową narrację – przez to o wiele łatwiej manewruje się pomiędzy kolejnymi wydarzeniami i postaciami. Nie zmienia to faktu, że Tereska ma piękne, czyste serce, a jej uwielbienie do zwierząt sprawia, że nie można jej nie polubić. Do tego jest całkiem odważną istotką, która nie boi się konfrontacji i walki z kimś potężniejszym od siebie – wielu dorosłych mogłoby zaczerpnąć inspirację. Odwaga dziewczynki to coś, co można podziwiać. Świat przedstawiony w „FarMagii” to cudo! Poznawanie przeróżnych zwierząt – pegazów, menii, klepie, smoków, roczków i wielu innych było genialną przygodą. Każdy rozdział niesie ze sobą coś nowego i ważnego dla historii – nie ma bezsensownych napełniaczy miejsca i nudzących opisów. Każde zdarzenie, bohater i stworzenie zostało opisane dość krótko i zwięźle, ale w zupełności wystarczająco. Z łatwością można zobrazować sobie każdy kolejny element świata kreowanego przez Magdalenę Jasny. Mam wielką nadzieję, że w przyszłości rozbudowany zostanie wątek katakumb i Aleksandry (jednej z poprzednich Opiekunek) – cieszę się, że historia “FarMagii” nie zamyka się na jednym tomie! Do tego jeszcze wspomnę, że obrazki dodane do każdego kolejnego początku rozdziału są urocze! Autorka ma talent i swój własny styl, który zdecydowanie przypadł mi do gustu. Rysunki na pewno świetnie sprawdzą się dla dzieci, które często lubią w książkach tego typu dodatki. Z jednej strony baśń zwraca uwagę na stare prawdy i esencjalizm, a z drugiej stara się taką naturę rzeczy łamać. Ciężko mi ogarnąć wymowę tej książki (jeśli już mówimy o “FarMagii” w rozumieniu dorosłych). Jeżeli to, co jest w powieści, przełożyć na ten „wydoroślały” poziom, to znalazłabym kilka kwestii dyskusyjnych – dyskusyjnych z uwagi na moje poglądy. Wyklucie jaja można odnieść do niechcianej ciąży, a pozycję Opiekunki i ustosunkowanie do niej elfów do przeszłości kobiet w społeczeństwie europejskim (i nie tylko). Siłę sprawczą widzimy w Jonatanie – to on jest zniesmaczony traktowaniem dziewczyny przez elfy i to on stara się to w jakiś sposób zmienić. Tereska do pewnego momentu nie zwraca na usposobienie elfów uwagi i się tym nie przejmuje, co wydaje mi się dziwne. Siła sprawcza wychodzi od mężczyzny nie od kobiety – nie chcę za bardzo się nad tą kwestią rozwijać, ale osoby pełnoletnie mogą dostrzec bardzo różne rzeczy. Jasne, że mogę grzebać zbyt głęboko, ale jakoś nie mogę wyrzucić z głowy niektórych skojarzeń (oczywiście każdy może na to patrzeć inaczej). Podsumowując, “FarMagia” to wciągająca, przystępnie napisana, mądra i rozwijająca wyobraźnię powieść, którą z czystym sumieniem mogę polecić. Dla dzieci powinna się sprawdzić świetnie – dla dorosłych? Nie wiem. Wszystko jest zależne od punktu widzenia danej osoby.
Książna-w-Książkach - awatar Książna-w-Książkach
ocenił na 8 5 lat temu
Kalinka na fali. Życie to przygoda! Kalina Jakubczak
Kalinka na fali. Życie to przygoda!
Kalina Jakubczak
„Cześć! Mam na imię Kalina, jestem żeglarką i podróżniczką” – tak wita się ze swoimi czytelnikami dwunastoletnia bohaterka książki. Bohaterka, która właściwie od pierwszych dni życia żeglowała. Jej rodzice podróżują od portu do portu na jachcie, a ona, wiadomo, z nimi. W książce nie tylko dzieci poznają dalekie kraje jak Gibraltar, Czarnogórę, Chorwację czy Maroko, ale także zobaczą jak spędza dzień na statku i na lądzie, poznają żargon i zwyczaje żeglarzy, rodzaje węzłów czy sztukę prognozowania pogody. Tyle, że to nie tylko książka o podróżowaniu i zwiedzaniu odległych miejsc. Dla Kalinki wczasy all inclusive to nie zwiedzanie! Ona przede wszystkim poznaje inne kultury i mieszkańców odwiedzanych miejsc, do których zawsze podchodzi z należytym szacunkiem. To ludzie, których tam poznała, są dla niej ważni. A co ze szkołą? Kalinka uczy się na odległość w Ośrodku Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą. Początkowo chodziła do normalnej szkoły, ale chcąc być z pracującymi rodzicami cały czas lepszym rozwiązaniem okazał się e-learning. Dzięki temu może uczęszczać na zajęcia w dowolnym miejscu na ziemi. Działa to dosyć podobnie do systemu znanego nam obecnie z przerwy spowodowanej COVID’em, tyle że bohaterka musi przez Internet zdawać co pewien czas egzaminy (tak jak obecnie uczniowie pracujący cały rok w edukacji domowej). Więcej na: https://konfabula.pl/mali-podroznicy-dla-malych-czytelnikow/
MonimePL - awatar MonimePL
ocenił na 6 3 lata temu
Cześć, Króliczki! Hayley Scott
Cześć, Króliczki!
Hayley Scott
Niemal każde nowe wydarzenie w życiu człowieka niesie za sobą nutę niepewności, budzi obawy, lęk przed nieznanym. Zmiany często bywają niepokojące dla osoby dorosłej, a co dopiero dla dziecka. W odpowiedniej dawce stres może służyć dziecku i wspomagać jego rozwój. Niekiedy jednak nowe doświadczenie może okazać się ponad siły malucha. Wówczas pojawia się poczucie bezsilności, a także szereg negatywnych reakcji. Dlatego warto wcześniej przygotować dziecko do czekającej je zmiany życiowej. Z pewnością zaowocują wspólne rozmowy, wspominanie sytuacji z przeszłości, którym maluch stawił czoła. A także zadbanie o dobrą atmosferę w rodzinie, zrobienie czegoś przyjemnego razem. Można również przeczytać dziecku książeczkę "Cześć, Króliczki!". Przepiękna opowieść o akceptacji zmian w życiu, o szukaniu pozytywów w każdej sytuacji, o wsparciu rodzinnym. Autorka ukazuje małemu czytelnikowi, że lęk przed nieznanym nie jest niczym złym. Zawsze jednak warto spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, spróbować odnaleźć plusy. A przede wszystkim trzeba dzielić się swoimi odczuciami z najbliższymi, bo to oni są największą podporą w trudnych chwilach. To również opowieść o miłości i odwadze, która często pcha nas do nieprawdopodobnych czynów. "Cześć, Króliczki!" to zabawna, pełna przygód, emocjonująca i niosąca mądre przesłanie historia. Książeczka jest pięknie wydana, a kolorowe, urocze ilustracje doskonale współgrają z treścią, uzupełniają słowa narratora. Jednocześnie oddają klimat całej opowiastki. Duża czcionka oraz odpowiednio rozłożona na poszczególnych stronach ilość tekstu z pewnością sprawdzi się w przypadku samodzielnego czytania. Wydawca poleca książeczkę dzieciom od 6. roku życia. Ja natomiast uważam, że z historią Ani i rodziny Króliczków spokojnie mogą się zapoznać już czterolatki, oczywiście z pomocą rodziców lub opiekunów. To naprawdę sympatyczna i wartościowa opowiastka, która pomoże maluchom w akceptowaniu zmian w przyszłości.
halmanowa - awatar halmanowa
oceniła na 8 4 lata temu
Życie i przygody Świętego Mikołaja L. Frank Baum
Życie i przygody Świętego Mikołaja
L. Frank Baum Lena Grzesik-Zysk
Święty Mikołaj budzi wiele pozytywnych emocji. Nic dziwnego, to chyba najpopularniejszy święty i postać związana z Bożym Narodzeniem. L. Frank Baum – autor słynnego „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” napisał książkę dla najmłodszych, w której przybliża postać Mikołaja właśnie. „-Jak damy mu na imię? – zapytała z uśmiechem (królowa) – Przecież musi mieć imię. -Niech ma na imię Mikołajek – odparła Nesil. – Bo jest taki mały. -Mikołaj Nesil – zgodziła się królowa. Nimfy biły brawo z zachwytu i dziecko zostało Mikołajem, chociaż Nesil najbardziej lubiła zwracać się do niego „Mikołajek (…)”. Co wspólnego Mikołaj miał z lasem Burzee, jak wyglądało dzieciństwo Mikołaja, zaadaptowanego przez nimfy, kiedy Mikołaj zrozumie, że ma do wypełnienia ważną misję i że chce poświęcić się opiece nad „dziećmi ludzkości”? Śledzimy losy Mikołaja: jak znajduje swój dom w Dolinie Śmiechu – dolinie pokoju i dobrej woli, jak zaprzyjaźnia się z mieszkańcami: strażnikami roślin i zwierzętami, wróżkami. Jak Mikołaj robi pierwszą zabawkę, jak wyrusza w swoją pierwszą podróż z reniferami. Książka ma klimat zimy i świąt Bożego Narodzenia. Teraz na próżno spoglądamy w okno i wyczekujemy śniegu, choć mamy jeszcze nadzieję. Święta za kilka dni – a nuż nasze marzenia o białych świętach się spełnią. U Mikołaja w domu płonie kominek, za oknami sypie śnieg, okrywa śnieżną pierzynką drzewa i dachy domów. Mała, niepozorna książeczka z jedwabną srebrną wstążeczką – zakładką. Dla tych, którzy wierzą i nie wierzą w Świętego Mikołaja. Dla tych, którzy lubią magię świąt. No i fajny pomysł na prezent pod choinkę i nie tylko.
beel - awatar beel
ocenił na 7 6 lat temu
Tosia w tarapatach. Kłopoty i katastrofy Paweł Maj
Tosia w tarapatach. Kłopoty i katastrofy
Paweł Maj
Dziecięcy świat rządzi się swoimi prawami. Więcej w nim przygód, patrzenia na świat ze zdziwieniem, obserwowaniem otoczenia, intensywniejsze przeżywanie każdego wydarzenia i relacji międzyludzkich, a z drugiej strony prostszy, bo nieobciążony tym, co wypada zrobić lub nie. Dzięki temu jest w nim pewnego rodzaju lekkość, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że magia, która nam- dorosłym umyka. Młodzi bohaterzy są na nią otwarci i chętnie wykorzystują ją zaklinając rzeczywistość prostymi zwrotami i życzeniami. Wiara we własne możliwości przynosi odpowiednie efekty. I tak jest właśnie w książkach o Tosi Tarapacie. Nazwisko dość sugestywne, bo dające do zrozumienia, że dziecięca bohaterka będzie ściągała na siebie problemy, ale to tylko pozory, bo przecież na tym polega urok superbohaterów, że ciągle w coś się wplątują. Tak będzie i tu, w niezwykłym świecie dziecięcej wyobraźni, która pomaga wyjaśnić wszystko to, co jeszcze niepoznane i przez to w pewien sposób nadprzyrodzone. Bohaterka pokaże, w jaki sposób radzić sobie z trudnymi zagadkami, magią, starymi księgami, potwornymi pluszakami, nieznośnymi chochlikami, upiornymi salami zabaw, podstępnymi zombie, żarłocznymi pasigłowcami, bałaganiącymi potworami, rozgniewanym Leszym. Do tego nie zabraknie bardzo życiowej opowieści o odbudowywaniu relacji rodzinnych, godzeniu się, bo życie jest za krótkie, aby chować urazy. Każda historia to pretekst do wprowadzenia dzieci w trudne tematy oraz oswajanie z obowiązkami. Tosia jest tu bardzo odpowiedzialną dziewczynką. Otwarta na pomoc przyjaciół, uważna na lekcjach i chętna do pomocy oraz dbania o otoczenie, wyjaśniania tajemniczych zjawisk. Zwłaszcza, że nie wszystkie da się wyjaśnić logicznie i potrzebne jest otwarte podejście, w którym będzie miejsce na baśniowe stwory. Gotowość na spotkanie z nimi w pewnym stopniu przyczynia się do tego, że Tosia ciągle ma z nimi kontakt. Może dlatego, że zauważa je, bo jest uważniejszą obserwatorką otoczenia. Dzięki temu będzie miała okazję zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, które wynikają z umiejętności zauważenia ich. Nastoletnia Tosia to miła, pomocna i pomysłowa bohaterka, która do rozwiązania wielu problemów użyje prostych narzędzi i mocy współpracy, bo w grupie siłą. To przekonanie, że razem można zdziałać wiele wydaje się motywem przewodnim. Dziewczyna nigdy nie robi niczego samodzielnie. To rodzina, przyjaciele, poznani ludzie są współuczestnikami jej „starć”, w których nikogo nie krzywdzi, bo przemoc nie rozwiązuje problemu tylko może go nasilić. W opowieściach o Tosi jest sporo słońca, ale pojawiają się też mroczne siły. To pięknie buduje napięcie i przyciąga dziecięcą uwagę. Poznajemy ją, kiedy ma dziewięć lat i jej rówieśniczka ma wielki problem z ubieraniem się, ponieważ nie akceptuje stroju wybranego przez mamę. Jakby tych przeszkód było mało pojawia się złośliwy królik, który zrobi wiele zamieszania w jej życiu. To wyzwanie otwierające tom „Tosia w Tarapatach” stanie się początkiem wielu wyzwań. Przygody Tosi zamyka zawarta w tomie „Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy” opowieść o dziwnych owadach usypiających ukąszonych. Czternastoletnia Tosia ma za sobą kilka lat doświadczeń z niezwykłymi wydarzeniami. Zwłaszcza, że w czasie ostatnich pięciu lat nie nudziła się. Dwa tomy niezwykłych przygód całkiem zwyczajnej dziewczyny. Doświadczenia rezolutnej Tosi to świetny materiał terapeutyczny. Pozwalają pokazać dzieciom jak radzić sobie z wyzwaniami, wymaganiami dorosłych, dbaniem o otoczenie, strachem przed dziwnymi i niebezpiecznymi stworami oraz jak wielkie znaczenie ma współpraca, działanie w grupie. Do tego żadna postać nie jest tu piętnowana: ani ze względu na strach ani z powodu budzenia strachu. Dla każdego jest miejsce i wszystko można rozwiązać pokojowo. Wystarczy chcieć, a nawet groźny Leszy, złośliwy chochlik czy wilk da się ugłaskać. Baa! Ci bohaterzy zaufają dziewczynce tak bardzo, że podarują jej niezwykłe przedmioty, zaoferują swoją pomoc, co na pewno jej się przyda w kolejnych misjach. Tosia to przykład bohaterki wiedzącej, że wiele zależy od naszego nastawienia. Wierzy w powodzenie każdej akcji, wyszukuje proste, ale jednocześnie nietypowe rozwiązania, dąży do zażegnania konfliktów oraz dba o ciągłe poszerzanie własnej wiedzy. Z tego powodu często biega do biblioteki i sięga po powieści pozwalające jej przeżyć niezwykłe przygody. Mam nadzieję, że taka postawa bohaterki zachęci dzieci do sięgania po książki. Młodzi czytelnicy przekonają się też, że strach ma wielkie oczy i to, czego boimy się często jest straszne tylko dlatego, że my przypisujemy temu złe cechy. W tych historiach dominuje przekonanie, że nawet z największych opresji zawsze jest jakieś wyjście. Trzeba tylko troszeczkę pomyśleć, przedyskutować i zastanowić się, w jaki sposób zażegnać konflikt. Bardzo ważny jest tu też motyw dbania o przyrodę. Niedługie opowieści składają się z krótkich rozdziałów, dzięki czemu przedszkolaki i uczniowie nauczania początkowego nie znudzą się w czasie czytania, a nastolatkom łatwiej będzie wejść w świat przygód bohaterki. Proste ilustracje Moniki Sommer-Lapajew dopełniają tekst. Zdecydowanie polecam!
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 9 5 lat temu
Wiewiórczy zakątek Adam Studziński
Wiewiórczy zakątek
Adam Studziński
Tym razem chcę Wam przedstawić kolejną pozycję dla dzieci. Jest to bardzo mądra bajka, która ukazuje nam, na jakie niebezpieczeństwa jesteśmy narażeni w sieci. Poznajemy tutaj dwie siostry - młodszą Tolę i starszą Milenę. Dziewczynki postanawiają zrobić sobie siostrzany dzień - czyli wybrać się w ich ulubione miejsce do parku na piknik ;) w parku rosło bowiem ich ulubione drzewo, w którym mieszkało wiele wiewiórek 🐿️. Pojawiają się też media społecznościowe - tzw. Społek. Coś takiego jak nasz facebook. Tola bardzo marzy o tym, by móc wreszcie założyć konto na tej stronie. Chce być popularna, mieć dużo like'ów pod swoimi zdjęciami. Jednak nie zdaje sobie sprawy, że nieumiejętne korzystanie z tego typu portali może przynieść również wiele szkód. Starsza siostra postanawia jej zatem opowiedzieć pouczające bajki. Mała Tola dzięki nim dowiaduje się np. co to jest hejt, influencer czy ochrona danych osobowych. Jednak najbardziej zaskoczona jest faktem, że portale społecznościowe mogą też zdziałać wiele dobrego. Że za sprawą kontaktów i szybkiej komunikacji, można w krótkim czasie zwerbować wielu ludzi do walki o słuszny cel. Jaką rolę odegra Wiewiórczy Zakątek? Co mają na celu bajki opowiadane Toli przez Marlenę ? Jaką historię w tym wszystkim odegrają media społecznościowe ? Czy Tola zrozumie jakie morały płyną z opowiadanych przez starszą siostrę bajek ? Na te wszystkie pytania odpowiedzi poznacie, zapoznając się z tą historią. Autor bardzo ciekawie wykreował te historię. Można powiedzieć, że pokazał dwa zupełnie różne oblicza mediów społecznościowych. Jak wiemy, wszystko jest dla ludzi, jednak należy korzystać z tego z umiarem. Nie należy również podawać wszystkich informacji w internecie, ponieważ nie mamy pojęcia, kto jest po drugiej stronie. Dlatego tak ważne jest to,co publikujemy w swoich social mediach, ponieważ jak się okazuje każdą rzecz można wykorzystać przeciwko nam. Świetna historia dla dzieci, która doskonale ukazuje jakie niebezpieczeństwa na nas tam czekają. Uważam, że każdy rodzic powinien zapoznać swoje dziecko z tą historią. Bo w przyjemny i jednocześnie ciekawy sposób, może uchronić nasze pociechy od ewentualnych niebezpieczeństw czychających w sieci. Polecam Wam gorąco tę pozycję dla waszych pociech i przyznaję ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐ ⭐⭐/10 punktów ;)
Natalia Strągowska - awatar Natalia Strągowska
oceniła na 9 4 lata temu
Abecadło Pierdziołki praca zbiorowa
Abecadło Pierdziołki
praca zbiorowa Katarzyna Cerazy
Ale ODLOT! Ale ODJAZD! Ale PETARDA! Ta książka jest prześwietna. Ktoś tu wpadł na GENIALNY pomysł i ja się pytam, dlaczego dopiero teraz trafiłam na Pana Pierdziołkę?!!! Jestem oszalała z zadowolenia, bo tyle frajdy dawno już nie miałam z książki. Prawdziwej, czystej, niczym nie zakłóconej frajdy. Powiecie: to przecież książka dla dzieci. A guzik prawda! Ja nawet sądzę, że ta książka jest bardziej dla dorosłych, niż dla dzieci. Zawiera zbiór wierszyków, których część pamiętam z dzieciństwa, a musicie wiedzieć, że mój dziadek był mistrzem wierszyków, śmiesznych, miły i rubasznych. Tak ciepło mi się na serduszku zrobiło za sprawą tej książki... Zupełnie nie rozumiem tych, co piszą, że to zbiór czyichś tekstów, że zupełna pomyłka. Lidzie! Ale to takie miało być, to miał być zbiór powiedzonek, wierszyków, śpiewanek przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Niektóre zabawne inne wręcz gorszące - i co z tego! Kiedy to jest świetne! "ABECADŁO Pierdziołki" jest bodaj najświeższym tomem w tej "pierdziołkowej" serii i tutaj projektanci posłużyli się literkami, by wprowadzić nas w świt dawnych łamańców, rymowanek i słownych zakrętasów. Mnie najbardziej podoba się literka T jak TRUPKI - to jest mega, mega, mega rewelacyjne. Tak, wiem, pewnie piszę jak połamaniec, ale to taka książka, że zachwyt bierze górę. Nie jest to oczywiście literatura piękna - to proste rymy i tak jak wspomniałam, czasem nawet rubaszne, ale z tyłu mamy w kółeczku ZA ZGODĄ RODZICÓW, a poza tym nie bądźmy już tacy świętoszkowaci i śmiertelnie poważni. No i jeszcze coś. Coś o czy mnie można nie wspomnieć, bo toż jest element wielkiej kreacji - ILUSTRACJE Kasi Cerazy. No czapki z głów! Pani Kasiu świetna robota! Idealnie uchwycony prześmiewczy, wyostrzony klimacik całości. ogromnie mi się podobają te Pani obrazy. 8/10 rewelacja tom 5 seria Pan Pierdziołka Wydawnictwo Zysk i S-ka
πPi - awatar πPi
ocenił na 8 5 lat temu

Cytaty z książki Ekorodzina

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ekorodzina