rozwiń zwiń

Egoexi

Okładka książki Egoexi
Artur Pomierny Wydawnictwo: Oficynka fantasy, science fiction
317 str. 5 godz. 17 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2019-09-27
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-27
Liczba stron:
317
Czas czytania
5 godz. 17 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365891693
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Egoexi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Egoexi



książek na półce przeczytane 203 napisanych opinii 99

Oceny książki Egoexi

Średnia ocen
7,4 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
399
396

Na półkach:

No dobrze… powiem tak: lekko nie jest. I to już od pierwszych stron.
Debiut Artura Pomiernego nie próbuje być „łatwy w odbiorze” – i to czuć od razu. To książka, która zamiast prowadzić czytelnika za rękę, wrzuca go w sam środek chaosu i mówi: „radź sobie”.
Prolog? Świetny.
Naprawdę obiecujący – buduje napięcie, intryguje, zostawia z poczuciem, że za chwilę wydarzy się coś dużego. Problem w tym, że równie szybko, jak się pojawiają bohaterowie, równie szybko znikają. A potem jest ich jeszcze więcej. I jeszcze. I jeszcze…
To sprawia, że trudno się z kimkolwiek związać na dłużej – emocjonalnie ta historia trochę nam ucieka między palcami.
To nie jest powieść jednorodna. Wręcz przeciwnie – to literacki patchwork.
Różne style narracji, zmieniające się perspektywy, przeskoki między bohaterami i liniami fabularnymi. Do tego trzy osie czasowe. I choć każdy z tych elementów osobno ma sens, razem tworzą konstrukcję, która momentami zaczyna się chwiać.
Bo tu nie tyle czytamy jedną historię, co kilka historii krążących wokół jednego rdzenia – wojny Wschodu z Zachodem i jej konsekwencji. Problem w tym, że częste przeskoki między nimi rozbijają płynność i potrafią wybić z rytmu.
A sam świat? Tu robi się naprawdę ciekawie.
Polska przyszłości nie jest już jednością. Wschód – pod rosyjską dominacją. Zachód – pod parasolem sojuszników, głównie USA. Kraj staje się polem bitwy, linią podziału, miejscem, gdzie ścierają się wpływy i interesy. Rząd funkcjonuje na uchodźstwie, mówi się o przeniesieniu stolicy, nad miastami krążą drony, a mieszkańcy żyją w cieniu technologicznej wojny, w której człowiek coraz częściej przegrywa z maszyną.
I właśnie w tych realiach rodzi się projekt EGOEXI.
To już nie jest tylko wojna o terytorium.
To wojna o… człowieka.
O jego świadomość.
O jego granice.
O jego moralność.
Bo kiedy pojawia się możliwość przeniesienia ludzkiej świadomości – za zgodą lub bez – wszystko zaczyna się rozpadać. Etyka przestaje mieć znaczenie, a człowiek staje się zasobem.
„Egoexi” to więc nie tylko historia o konflikcie zbrojnym.
To opowieść o tym, jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, kiedy stawką jest przetrwanie. I czy w tym wszystkim zostaje jeszcze miejsce na coś tak kruchego jak człowieczeństwo.
To książka nierówna. Momentami chaotyczna.
Ale jednocześnie odważna w swojej wizji i tematyce.
I chyba właśnie dlatego warto się z nią zmierzyć.

No dobrze… powiem tak: lekko nie jest. I to już od pierwszych stron.
Debiut Artura Pomiernego nie próbuje być „łatwy w odbiorze” – i to czuć od razu. To książka, która zamiast prowadzić czytelnika za rękę, wrzuca go w sam środek chaosu i mówi: „radź sobie”.
Prolog? Świetny.
Naprawdę obiecujący – buduje napięcie, intryguje, zostawia z poczuciem, że za chwilę wydarzy się coś...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

92 użytkowników ma tytuł Egoexi na półkach głównych
  • 58
  • 31
  • 3
20 użytkowników ma tytuł Egoexi na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Obłąkane historie Dagmara Adwentowska, Jakub Chilimończyk, Agata Francik, Lidia Gręda, Nika Gris, Adrian Iwaniak, Paulina Kajoch, Marek Kolenda, Michał P. Lipka, Adam Loraj, Krzysztof Marciński, Karol Matlachowski, Wiktor Matyszkiewicz, Wioletta Mielnik, Marcin Nadratowski, Jarosław Adam Pankowski, Aneta Pazdan, Artur Pomierny, Agata Poważyńska, Hubert Smolarek, Piotr Tomczak
Ocena 6,9
Obłąkane historie Dagmara Adwentowska, Jakub Chilimończyk, Agata Francik, Lidia Gręda, Nika Gris, Adrian Iwaniak, Paulina Kajoch, Marek Kolenda, Michał P. Lipka, Adam Loraj, Krzysztof Marciński, Karol Matlachowski, Wiktor Matyszkiewicz, Wioletta Mielnik, Marcin Nadratowski, Jarosław Adam Pankowski, Aneta Pazdan, Artur Pomierny, Agata Poważyńska, Hubert Smolarek, Piotr Tomczak
Artur Pomierny
Artur Pomierny
Rodowity mieszkaniec Mińska Mazowieckiego. Absolwent Politechniki Warszawskiej. Wicedyrektor w mazowieckiej firmie szkoleniowej. Obserwator polityki międzynarodowej, miłośnik historii cywilizacji i religii. Zwolennik sztuki budzącej niepokój. Szczęśliwy mąż i ojciec dwóch synów. Pisarz i założyciel Wydawnictwa Mrocznego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chrystusowa ziemia Marcin Halski
Chrystusowa ziemia
Marcin Halski
Lubicie książki o tematyce postapo? Marcin Halski „Chrystusowa ziemia” „Nikt nie powiedział, że koniec świata będzie prosty. Nikt nie ostrzegał, jak daleko mogą przesunąć się granice człowieczeństwa, kiedy jedynym celem stanie się przetrwanie. Nikt, ale to nikt nie przewidział tego, że kiedy człowiek człowiekowi stanie się wilkiem, to dla świata będzie to zaledwie przepychanką owieczek.” Świat wyniszczony wojnami i konfliktami, które doprowadziły do katastrofy ekologicznej. Przyroda uległa mutacją, wszystkie zwierzęta zamieniły się w krwiożercze bestie żyjące w lasach i atakujące resztki ludzkości która ocalała. Nawet Rośliny zwróciły się przeciw nam, w najlepszy wypadku były „tylko” trujące, w najgorszym równie niebezpieczne jak zwierzęta. Polska. Ocalali żyją w kilku miastach, jednym z nich jest Wrocław, otoczony wysokim betonowym murem, zasiekami i broniony przez uzbrojoną straż. Ludzie, poza elitą rządzącą, żyją jak niewolnicy, a Ci którzy uznawani są za niebezpiecznych wysyłani są do naprawy muru. Istnieją też Święte Miasta, chronione przez moc świętych relikwii, gdzie ludzie mogą otrzymać schronienie w zamian za pracę, wiarę i modlitwy. Jednym z tych miast jest Częstochowa. Istnieją też osady wolnych ludzi, odcinających się od wiary. Leon, jeden ze skazanych na pracę przy murach Wrocławia, wykorzystując nadarzającą się okazję ucieka z miasta i trafia do Częstochowy. Życie tam jest całkiem inne niż w obwarowanym Wrocławiu i pomimo początkowych wątpliwości, wszak to Kościół doprowadził do konfliktów które doprowadziły do upadku ludzkości, zaczyna wierzyć w Boską ochronę. Jednak nawet Święte Miasto nie jest tym czym wydaje się na pierwszy rzut oka i ma swoje mroczne sekrety. Leon dowiaduje się tego, gdy wysłany na misję zbadania sprawy znikających wszystkich ludzi z wolnych osad, trafia do społeczności ludzi żyjących w dawnych kopalniach Śląska. „W końcu to Kościół doprowadził swoimi knowaniami i intrygami do wybuchu straszliwej wojny, która zdegradowała człowieka do roli najzwyklejszego pasożyta. Robaka, który w najlepszym wypadku zasługuje na rozdeptanie.” Jakie sekrety skrywają się w podziemiach klasztoru na Jasnej Górze? I czy Kościół znowu w swej chciwości swoimi działaniami sprowadza na ludzi zagładę? „Chrystusowe ziemie” to ponura wizja ziemi, w której czas człowieka przemija a natura, którą człowiek w swej pysze niszczył, zwraca się przeciw nam z całą brutalnością. Każdy dzień to walka o przetrwanie w tym okrutnym świecie, gdzie jak się okazuje, natura nie jest jedynym wrogiem. Autor rozbiera na czynniki pierwsze naturę człowieka, ukazując jego chciwość, konsumpcjonizm, rywalizację, bezsilność, nienawiść, pychę, podłość, żądze i dążenie do destrukcji. Zepsucie elit politycznych i dostojników kościelnych. To książka z przesłaniem dokąd zmierza nasz świat jeżeli w porę się nie opamiętamy. Po książkę sięgałam z pewną dozą niepewności, tytuł sprawił, że miałam obawy czy wątek religijny nie zdominuje fabuły w takim stopniu, że będzie ona dla mnie nie strawna. Jednak z każdą stroną czytałam z coraz większym zaciekawienie, lektura okazała się być zgoła inna niż miała obawy. To książka brutalna, krwawa i pozbawiona nadziei. Fabuła toczy się wartko, momentami wręcz troszkę za szybko Ciężko powiedzieć, że jest to przyjemna lektura, ale zdecydowanie mocna i dająca do myślenia. „W świecie, w którym nic nie jest takie, jakie się wydawało, słowo zaufanie traci całkowicie na wartości. Ocena 7/10
magiczny_zakatek_izy - awatar magiczny_zakatek_izy
ocenił na 7 1 rok temu
Nimfa Andrzej Konefał
Nimfa
Andrzej Konefał
Przyznam szczerze, że patrząc na książkę byłam sceptycznie do niej nastawiona. Widząc na okładce kobietę oplecioną stalowymi linami czy rurami i czytając w opisie, że wchodzi do szafy i nagle znajduje się w innym miejscu, odniosłam wrażenie, że będę miała do czynienia z pomieszaniem postapo z Narnią. No, ale że nie ocenia się książki po okładce, postanowiłam ją przeczytać. I co? Powiem Wam szczerze, że tego się nie spodziewałam! Książka porwała mnie od pierwszych stron, co bardzo rzadko się zdarza. Już po kilku kartkach wciągnęłam się w fabułę i nie mogłam przestać czytać. Gdy myślałam, że już historia potoczy się gładko, twist zmieniający całą postać rzeczy. Znowu wszystko zmierza w dobrym kierunku, więc kolejny niespodziewany zwrot akcji. Tych zwrotów jest tak wiele i wszystkie są tak logiczne, że nie pozostaje mi nic innego, jak pogratulować autorowi, że nie pogubił się w tej historii. Dodatkowo podwójna tożsamość głównej bohaterki mówiąca narracją pierwszoosobową, a do głosu dochodzą również inni bohaterowie. Wszystko to sprawia, że poznajemy historię i wydarzenia z perspektywy wielu osób, a mimo to, akcja brnie do przodu. I to jak! Czytając tą książkę wręcz biegłam razem z bohaterami, walczyłam, unikałam ciosów, a nawet latałam. Sceny akcji, walki, wypadków są opisane tak wartko i realnie, że chylę czoła. Naprawdę mój wielki szacunek. Do tego lekki język, przemyślana fabuła i nietuzinkowi bohaterowie. A o czym jest książka? To historia pewnego małżeństwa z dzieckiem, które jadąc na wczasy, ulega wypadkowi. Synek pary zaginął, Katarzyna nie potrafi się już odnaleźć w małżeństwie z Grzegorzem, może liczyć tylko na wsparcie brata. Nagle w jej życiu zjawia się Izabela, i to dosłownie. Kim jest? Czego chce? Co wie o jej synku? Do czego jest zdolna matka wierząca, że jej dziecko może żyć? Co z tym wszystkim ma wspólnego ogromny producent perfum i wielki biały pies? Naprawdę nie miałam wobec tej książki wielkich oczekiwań, a okazała się jedną z lepszych, jakie kiedykolwiek przeczytałam.
Annie - awatar Annie
ocenił na 8 3 lata temu
Dom horroru Tomasz Siwiec
Dom horroru
Tomasz Siwiec
Taaadaaam, przed Państwem numerek "szesnaście" czyli kolejna i jak dotąd ostatnia część serii nawiązująca stylem jak i treścią do klimatów z lat 90' i prezentowanych wówczas tytułów przez gdańskie Wydawnictwo Phantom Press. Póki co, kończącym ten niejako hołd jest Tomasz Siwiec i jego "Dom Horroru", ale mam skrytą nadzieję, że mimo minionych dwóch lat od momentu pojawienia się tego tytułu, w końcu nastąpi zryw a z nim kolejne porcje b-klasowego horroru. Tomasz Siwiec już na wstępie burzy wszelkie wyobrażenia. Dom horroru, w pierwszym skojarzeniu, powinien kreować się jako zapuszczony budynek i wśród sąsiadów być osnuty nie do końca pochlebną opinią. Coś w nim stuka, coś w nim charczy a domownikami zwykle zostaje przykładna rodzina z dwojgiem dzieci i najlepiej jeszcze jeśli będą mieli psa. Tak, bo przecież to zwierzęta najszybciej wyczuwają „niewidzialne” zagrożenie. Wszystko pasowałoby idealnie. Otóż nie, nie idźmy tą drogą, bo autor znalazł inne rozwiązanie – "Czteropiętrowy moloch, złamany trzyskrzydłową konstrukcją lśniący nowością i luksusem." – to pierwsze określenie mające czytelnikowi przybliżyć obraz z którym spotyka się jeden z głównych bohaterów tej opowieści – porucznik policji Jacek Majchrowski. Mało tego, tutaj nie ma tanich mieszkań więc i lokatorzy są albo majętni, albo wzięli w tym celu kosmiczny kredyt stawiając wszystko na jedną szalę, a tym samym wiążąc z tym miejscem długowieczne plany. Jacek Majchrowski dokonując wstępnych rozważań na temat budynku nie przyjechał tu w celu poglądowych i podziwiania współczesnej architektury. To było wezwanie do masakry jaka miała miejsce w jednym z mieszkań budynku. Jako czytelnik już dawno wiemy co tam się wydarzyło, a autor nie oszczędzał w środkach i bardzo dokładnie zrelacjonował minione wydarzenia. Znając szeroki wachlarz twórczości Tomasza Siwca, można co nieco być przygotowanym na serwowane obrazy masakry oraz okoliczności ich występowania. Tutaj, również nie było taryfy ulgowej. Krew, ludzkie fekalia i „nieludzkie” chciałem napisać, ale szybko zmieniłem na „niewyobrażalne” ale nadal mijałbym się z prawdą. To przecież zostało właśnie napisane więc jak niewyobrażalne skoro ja mam przed oczami takie właśnie obrazy?! Widzę tych mieszkańców co wyczyniają w swoich wymarzonych mieszkaniach, wciąż podjeżdżające pod blok karetki, rozdzielające teren taśmy z napisem „policja”. Jakie wyobrażenia? Ale to przecież Sucha Beskidzka. To niemal jak Pułtusk idąc za myślą serialowego Stanisława Anioła z „Alternatywy 4” – Myśmy w Pułtusku nie takie numery robili. Sucha Beskidzka patrząc przez pryzmat twórczości Tomasza Siwca to twórczo specyficzne miejsce na mapie Polski. To właśnie tutaj dokonują się najgorsze scenariusze. Plagi, mordercze zwierzęta, w sumie wszystko co można sobie wyobrazić, choć i tak autor ciągle potrafi zaskakiwać nowym i wyszukanym sposobem aby zakończyć żywot tutejszych mieszkańców. „Dom Horroru” nie odstępuje kroku i świetnie wpisuje się w szereg pozostałych tytułów autora jak i tych zasilających ówczesną, kultową serię b-klasowego horroru. Na dziś, mamy numerek „szesnaście”, ale życzę sobie i Wam by w przyszłości choć zbliżyć się zarówno pod względem ilości tytułów jak i autorów, którzy kilka dekad temu brali udział w podobnym projekcie.
Michał Laskowski - awatar Michał Laskowski
ocenił na 6 1 rok temu
Niebo, ptaki i robaki Anna Maria Wybraniec
Niebo, ptaki i robaki
Anna Maria Wybraniec
Anna Maria Wybraniec w swoim zbiorze opowiadań Niebo, ptaki i robaki zabiera czytelnika w podróż przez obszary, których zwykle wolimy nie odwiedzać. Nie dlatego, że są zbyt fantastyczne czy makabryczne, ale dlatego, że są boleśnie prawdziwe. We wstępie do książki Wojciech Gunia trafnie pisze, że proza Wybraniec „wyrasta ponad narzekania zakonu konwencji”, a jej groza to „czysta groza życia”. Autorka nie szuka tanich efektów ani nie prowadzi czytelnika utartymi ścieżkami gatunku. Zamiast tego konstruuje świat, w którym lęk sączy się z każdej strony – z poranka, który nie daje nadziei, z poczucia obcości wobec samego siebie, z ciszy w mieszkaniu, które już dawno przestało być domem. Bohaterowie tych dwunastu opowiadań to ludzie złamani – przez traumę, chorobę, wspomnienia. Wybraniec nie próbuje ich oceniać, raczej przygląda się im z empatią, ale też z bezlitosną szczerością. To właśnie ta ambiwalencja – współczucie splecione z chłodnym dystansem – sprawia, że jej proza ma tak duży ciężar emocjonalny. Czytanie Nieba, ptaków i robaków nie jest doświadczeniem lekkim. Ja sam sięgałem po poszczególne opowiadania pomiędzy innymi lekturami. Najmocniej zapadła mi w pamięć Mnemonika termitiery – jedenaste opowiadanie tomu. To poruszająca, momentami wręcz duszna historia człowieka zmagającego się z syllogomanią i prawdopodobnie schizofrenią, widziana oczami jego nastoletniego syna. Wybraniec prowadzi narrację tak, że czytelnik czuje się niemal jak świadek powolnego rozpadu – człowieka, relacji, pamięci. A jednocześnie w tym rozpadzie pojawia się coś niepokojąco ludzkiego, coś, co każe współczuć, choć zarazem budzi lęk. Pod względem stylu Wybraniec zbliża się do Wojciecha Guni. Niebo, ptaki i robaki to książka wymagająca, ale też niezwykle satysfakcjonująca dla czytelnika, który lubi, gdy literatura zostawia w nim ślad – nie zawsze przyjemny, ale zawsze prawdziwy. To nie horror, który ma straszyć. To horror, który ma uwrażliwiać. I właśnie dlatego warto po niego sięgnąć.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Armageddon House Michael Griffin
Armageddon House
Michael Griffin
W Armageddon House wpadamy wprost pomiędzy czwórkę bohaterów, jak w reality show. Nawet treść czyta się jak scenariusz. Jesteśmy z nimi na siłowni, gdzie odpowiednia ilość spalonych kalorii uruchamia tv z zapętlonymi teleturniejami, na basenie, gdzie nie wstydzą się nagości, a w każdym innym miejscu już tak. Uczestniczymy w ich sporach i próbujemy nadążyć za tym, co myślą i tym, co się dzieje. Wchodzimy w ich rutynę. I chociaż wydaje się, że niewiele może się wydarzać w zamkniętej przestrzeni i pomiędzy tylko czwórką osobników, to jesteśmy w błędzie. Drobne sprawy urastają do ogromnych, a każda osobowość wnosi inny problem. Żyją w bunkrze, całkiem dobrze zaopatrzonym (sprzętu i jedzenia wystarczy na całe ich życie, ale i tak oszczędzają), biorą leki, ale cholera wie na co i dlaczego (sami nie wiedzą, ale czują, że tak trzeba, nawet jeśli źle się po nich czują), próbują przetrwać i nie zwariować czekając na koniec tego... No właśnie, czego? Czy wydarzył się armageddon i czekają aż będzie na tyle bezpiecznie w postapokaliptycznym świecie, by wyjść? Czy to eksperyment, w którym biorą udział? A może to klatka w ich umysłach? A może wcale nie chcą wyjść, bo po co opuszczać miejsce, które się zna... Nie pamiętają jak się tam znaleźli, ani który jest rok. Za to mają dyżury przy sprzątaniu kawałków skóry, paznokci i niepotrzebnych powiek. Krótka to opowieść, bo ma zaledwie 112 stron, ale upakowano w nią mnóstwo treści i poplątanych relacji, nie wszystko jest oczywiste i nie każda sytuacja ma sens. Ale czy musi mieć? Przecież to weird fiction. ❤️ "Niepewność powinna być trudniejsza niż wiedza, lecz jest łatwiejsza. Dezorientacja jest wygodna, trwanie z pustą głową, codziennie czysta próżnia."
VulpesVulpes - awatar VulpesVulpes
ocenił na 9 9 miesięcy temu
Wszystkie grzechy Korporacji Somnium Dawid Kain
Wszystkie grzechy Korporacji Somnium
Dawid Kain
Z natury jesteśmy istotami funkcjonującymi w ruchu, choć bywa, że wykonanie najprostszego kroku urasta do rangi przytłaczającego wysiłku. Zdarzają się takie momenty lekturowe, w których oddech staje się pusty, a kolejne dni nabierają innego ciężaru. „Korporacja Somium” wskazuje, jak łatwo rozmijamy się z własnymi potrzebami, pielęgnując marzenia o rzeczach, których nie ma i być nie może. Na końcu pozostajemy jak drożdże pracujące w swoich resztkach, nieświadome efektów, jakie ostatecznie wytwarzają. Z naszych działań nie pozostaje nic poza tym, co zawłaszcza Somium. Korporacja przetwarza nasze teksty we własną świadomość; to nie odbicie jakiejkolwiek duszy, lecz konstrukcja filtrująca zapożyczone osobowości. W tym pościgu za złudnymi marzeniami zawsze staczamy się na margines. Najczęściej pragniemy jedynie poczucia znaczenia i jakiegoś miejsca, do którego można wrócić. Jednak czy to jeszcze możliwe? Przechodzimy przez fragmenty duszy odebrane przez technologię. A ta ostatnia przekształciła je, zhybrydyzowała i zwróciła w formie, którą sami sobie wypracowaliśmy. Bo na koniec nawet nasz oddech jest tylko produktem. Kain operuje obrazami nieśmiertelności, pamięci i literatury, miejscami przywołując symbolikę niemal biblijną. A przynajmniej wysoce religijną. Któż nie chce zostać unieśmiertelnionym. Obrazy symboliczne śledzą bohaterów, nadając narracji uporczywy, podszyty lękiem rytm. To wizje symboliki prześladują nas, kroczą za nami i sprawiają, że nie oglądamy się przez ramię. Ten zbiór opiera się na zasadzie niedopowiedzenia, które wzmacnia jego intensywność. „Somium” pełni tu rolę korporacyjnego hegemona, kontrolującego zarówno przestrzeń, jak i świadomość bohaterów. Podobnie wygląda kwestia fabuły, jej urywanie i skupienie wyłącznie na jednym elemencie potęguje efekt grozy, który w innym przypadku nie osiągnąłby tak dużego stężenia. Mocnym punktem tomu pozostaje pierwszoosobowa narracja, prowadzona przez postacie rozchwiane, niepewne i wyczulone na najmniejsze rysy rzeczywistości.
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na 9 4 miesiące temu
Kantata Klaudia Zacharska
Kantata
Klaudia Zacharska
" [...] Wspo­mnie­nia, które przez całe lata trzy­ma­ła pod klu­czem, przy­pu­ści­ły gwał­tow­ny szturm na jej świa­do­mość i mu­sia­ła wy­ko­rzy­stać całą siłę woli, by po­now­nie za­mknąć je w klat­ce na dnie mózgu. [...]" Czy śnią wam się  koszmary, po których nie możecie dojść do siebie? "Kantata" Klaudii Zacharska to dobry rockowy horror. Można się bać. Dla lepszych wrażeń i emocji tę powieść radzę czytać lub słuchać po zapadnięciu zmroku. Tutaj zło czyha na każdym kroku. Uważajcie na meble, bo lubią się przemieszczać. Postacie tutaj występujące mają wizje — halucynacje, które mnie osobiście przerażały. Chyba o to autorce chodziło. Poproszę o więcej takich historii. "Kantatę" polecam starszej młodzieży i osobom dorosłym. Czy zawsze powrót w rodzinne strony jest miły i satysfakcjonujący? Klaudia Zacharska przedstawiła nam alternatywne rozwiązanie. Kinga — tytułowa Kantata, będzie musiała zmierzyć się z własnymi demonami głęboko skrywanymi. Jest wokalistką i gitarzystką rockowej kapeli oraz młodszą siostrą Karoliny, która chce zaadoptować małą dziewczynkę o imieniu Maja. Czy dojdzie do wyczekiwanej adopcji? Czy obie siostry będą zadowolone z nowego członka rodziny? Powiem wam tylko tyle, że Majka, to wyjątkowa dziewczynka. "Kantata", to wciągająca historia, która łapie czytelnika w swoje szpony i nie puszcza po jej zakończeniu. Dziękuję pewnej bookstagramerce, za to, że dzięki niej trafiłam na tę wyjątkową opowieść. Od razu wam powiem, że to nie jest taki typowy horror. On ma swoją głębię, która prosi o odkrycie. Czy jesteście gotowi na nadejście rockowej dziewczyny — Kantaty i zmierzenie się z jej demonami? Jeżeli cenicie sobie powieści debiutantów, to śmiało sięgnijcie po "Kantatę".
mommy_and_books - awatar mommy_and_books
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Dom wszystkich snów Wojciech Gunia
Dom wszystkich snów
Wojciech Gunia
Są pisarze fabuł i pisarze nastroju. Dla tych z pierwszej grupy (Dan Brown, Lee Child, Alistair MacLean), czymś najistotniejszym wydaje się być konstruowanie intryg, intensyfikowanie wrażeń i dbałość o dowiezienie historii do satysfakcjonującego końca. Ci z drugiej grupy (Bruno Schulz, Virginia Woolf, Stefan Grabiński) stawiają na nastrój, poezję i subtelną melodykę, którą da się wysłyszeć w samym słowie. Budując ten prosty podział na prozę reaktywną i kontemplacyjną nie mam innego wyjścia, jak tylko zakwalifikować Wojciecha Gunię do tej drugiej grupy, a przynajmniej tak wynika z tego, co zaproponował w zbiorze opowiadań „Dom wszystkich snów”. A tutaj rzeczy dzieją się nienachalnie; drepczą raczej w kółko, niż zmierzają do konkretnego celu (którego w niektórych opowieściach trudno nawet szukać). To raczej scenki rodzajowe, do których z bliżej nie znanego nam powodu dostaliśmy dostęp, krótkie wyimki z życia, okraszone całym bogactwem myśli i wrażeń. Bohaterowie są raczej wyśnieni, niż wykreowani, skierowani do wewnątrz, kontemplujący siebie. Świat dookolny jest co najwyżej pretekstem do wciąż zadawanych pytań egzystencjalnych. To zaburzenie proporcji pomiędzy zewnętrzem a wewnętrzem sprawia, że i my jesteśmy raczej w głowie bohatera; w jego myślach, rozważaniach, wyobrażeniach dotyczących tego, co by było gdyby, jak to gdyby by pachniało, jaki wywierało wpływ, niż w konkrecie przygody/akcji. Teksty są spokojne, oniryczne, pełne subtelnych filozoficznych rozważań. Autor raczej wodzi nas za nos, podpuszcza, podrzuca fałszywe tropy i kto wie, może nawet i śmieje z naszej naiwności, ale nigdy nie uważa nas za głupców. Teksty stoją słowem i to jest główny atut tego zbioru. Polecam wszystkim ceniącym nieśpieszność i meandry.
Norbert Budzyński - pisarz - awatar Norbert Budzyński - pisarz
ocenił na 7 21 dni temu

Cytaty z książki Egoexi

Więcej
Artur Pomierny Egoexi Zobacz więcej
Artur Pomierny Egoexi Zobacz więcej
Artur Pomierny Egoexi Zobacz więcej
Więcej