Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy

Okładka książki Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy
Władysław Kopaliński Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza publicystyka literacka, eseje
204 str. 3 godz. 24 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
1978-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1978-01-01
Liczba stron:
204
Czas czytania
3 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
8303024922
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy

Średnia ocen
7,2 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
744
555

Na półkach:

„Drugi kot w worku” to nie jest książka, którą czyta się jeden raz i odkłada na półkę. Nie czyta się jej również ciągiem. To książka, gdzie czytając wielokrotnie wracamy, zatrzymujemy się, zastanawiamy. Tutaj nie ma zbędnego zdania, wszystko jest interesujące i ważne dla tematu. Ach, jakżeby chciało się te wiadomości zapamiętać, a potem błyszczeć w towarzystwie erudycją.

„Drugi kot w worku” to nie jest książka, którą czyta się jeden raz i odkłada na półkę. Nie czyta się jej również ciągiem. To książka, gdzie czytając wielokrotnie wracamy, zatrzymujemy się, zastanawiamy. Tutaj nie ma zbędnego zdania, wszystko jest interesujące i ważne dla tematu. Ach, jakżeby chciało się te wiadomości zapamiętać, a potem błyszczeć w towarzystwie erudycją.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

115 użytkowników ma tytuł Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy na półkach głównych
  • 61
  • 54
40 użytkowników ma tytuł Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy na półkach dodatkowych
  • 31
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy

Inne książki autora

Władysław Kopaliński
Władysław Kopaliński
Polski leksykograf, tłumacz, wydawca, w latach 1949–1954 prezes i redaktor naczelny Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”. Urodził się w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, jako syn właściciela fabryki kopert Samuela Sterlinga (zm. 1933) i Reginy z domu Wilner (zm. 1932); był najmłodszy spośród pięciorga rodzeństwa. Uczył się w gimnazjum realno-filozoficznym im. Michała Kreczmara w Warszawie. Studiował anglistykę na Uniwersytecie Warszawskim, ale studiów nie ukończył. W latach 30. pomagał ojcu w prowadzeniu drukarni (będąc jej współwłaścicielem). W 1936 ożenił się z Adelą Bartoszewicz (zm. 22 lutego 2007). W czasie II wojny światowej przebywał w Warszawie, zdecydował się nie iść do getta, był żołnierzem organizacji PLAN. W czasie wojny stracił nieomal całą rodzinę. Tuż przed wybuchem powstania warszawskiego przedostał się do Lublina. Od końca 1944 do kwietnia 1959 zastępca dyrektora programowego do spraw artystycznych Polskiego Radia w Lublinie, przeniesionego w marcu 1945 do Warszawy. W latach 40. i 50. XX wieku autor audycji radiowych „Odpowiedzi z różnych szuflad”. W latach 1949–1954 redaktor naczelny, a później prezes Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”, w latach 1954-1974 publicysta „Życia Warszawy” (gdzie publikował cotygodniowy felieton – był m.in. twórcą polskiego słowa „nastolatki”, użytego po raz pierwszy w felietonie pt. „Autentyczny widz” z 2 maja 1959). W latach 1956-1970 był członkiem komitetu redakcyjnego „Pism” Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Korespondent PAP w Waszyngtonie (1958-1960). W marcu 2007 ożenił się z Anną Mysłowską, tłumaczką literatury pięknej (m.in. książek Rachel Billington i J.M. Coetzee). Tłumaczył literaturę anglosaską (m.in. Sinclaira Lewisa), był autorem opracowań dzieł literatury klasycznej i współczesnej. Powszechnie znany jako autor dzieł leksykograficznych i encyklopedycznych. Wyróżnienia i nagrody: Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1945), Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (1954). Laureat Nagrody kulturalnej „Solidarności”, nagrody Warszawskiej Premiery Literackiej – Książka Roku (1985), Nagrody Nike Warszawska (1986) – za Słownik mitów i tradycji kultury; Nagrody Funduszu Literatury, nagrody Międzynarodowego Kuratorium Książki Dziecięcej IBBY, włoskiej nagrody European Prize „Pier Paolo Vergerio” (1988) – za Opowieści o rzeczach powszednich; Nagrody Edytorskiej Polskiego PEN Clubu (1991 – za całokształt twórczości), nagrody Ikara (1996). Członek PPR (1946–1948), PZPR (1948–1981). Należał do Związku Literatów Polskich (1949–1983) i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (1989–2007). Mieszkał w Warszawie, przy ul. Koszykowej 1. Zmarł po długiej chorobie nowotworowej ponad miesiąc przed swoimi 100 urodzinami. Został pochowany 15 października 2007 w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie (kwatera B31-tuje-16).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chwalipięta czyli rozmowy z tatą Jan Izydor Sztaudynger
Chwalipięta czyli rozmowy z tatą
Jan Izydor Sztaudynger Anna Sztaudynger-Kaliszewicz
Książka „Chwalipięta czyli rozmowy z tatą” to pozycja absolutnie unikatowa na mapie polskiej literatury biograficznej i wspomnieniowej. Jest to zapis rozmów, jakie z wybitnym polskim fraszkopisarzem, Janem Izydorem Sztaudyngerem, przeprowadziła jego córka, Anna Sztaudynger-Kaliszewicz. To dzieło niezwykle intymne, mądre i – jak na patrona polskiej fraszki przystało – skrzące się humorem, nawet wtedy, gdy dotyka spraw ostatecznych. Struktura książki opiera się na dialogu, co nadaje jej niezwykłej dynamiki. Nie mamy tu do czynienia z pomnikową biografią pisaną z perspektywy czasu, lecz z żywym procesem wspominania. Anna Sztaudynger-Kaliszewicz występuje tu w podwójnej roli: kochającej córki oraz dociekliwego biografa, który stara się uchwycić ulotność geniuszu swojego ojca. Dzięki takiemu podejściu „Chwalipięta” staje się portretem wielowymiarowym – poznajemy Sztaudyngera nie tylko jako literata, ale przede wszystkim jako człowieka: męża, ojca, przyjaciela i, co on sam z dumą podkreślał, niepoprawnego wielbiciela życia i kobiecego piękna. Portret mistrza małej formy Jan Izydor Sztaudynger jawi się w tych rozmowach jako postać fascynująca i pełna sprzeczności. Z jednej strony to tytan pracy, który z matematyczną precyzją szlifował swoje fraszki, z drugiej – człowiek o duszy wiecznego chłopca, dla którego zabawa słowem była sposobem na przetrwanie dziejowych burz. Tytułowa „chwalipięta” to autookreślenie poety, który nie wstydzi się swoich sukcesów, ale też z ogromnym dystansem i autoironią potrafi opowiadać o swoich porażkach i słabościach. Rozmowy prowadzone są w cieniu zbliżającej się śmierci poety, co nadaje im szczególnego, egzystencjalnego ciężaru. Sztaudynger, będąc świadomym upływającego czasu, dokonuje tu swoistego rachunku sumienia. Wspomina lata młodości, fascynację teatrem lalkowym, trudny okres wojenny oraz powojenną walkę o niezależność artystyczną. Wszystko to podane jest w charakterystycznym dla niego stylu – zwięźle, trafnie i z nieodłączną puentą. Relacja ojciec-córka Niezwykle poruszającym wątkiem książki jest sama relacja między rozmówcami. Anna Sztaudynger-Kaliszewicz wykazuje się ogromnym taktem. Potrafi sprowokować ojca do szczerości, nie naruszając przy tym jego godności. W ich dialogach czuć głębokie porozumienie dusz i wspólną pasję do języka polskiego. Córka nie boi się zadawać trudnych pytań o romanse ojca, o jego egocentryzm czy trudne wybory życiowe. Dzięki temu czytelnik otrzymuje obraz człowieka z krwi i kości, a nie wyidealizowany wizerunek z podręcznika literatury. Dla fanów twórczości Sztaudyngera książka jest kopalnią wiedzy o genezie najsłynniejszych fraszek. Dowiadujemy się, jakie sytuacje z życia codziennego stały się inspiracją dla tych genialnych dwuwierszy. „Chwalipięta” udowadnia, że dla Sztaudyngera poezja nie była czymś odświętnym, lecz integralną częścią oddychania. Fraszki sypią się z jego rękawa w trakcie rozmowy, komentując bieżące wydarzenia lub dawne animozje środowiskowe. Tło historyczne i środowiskowe Książka stanowi także doskonały dokument epoki. Sztaudynger wspomina spotkania z Julianem Tuwimem, Kornelem Makuszyńskim czy Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim. Jego anegdoty o życiu literackim przedwojennego Poznania czy powojennego Krakowa i Łodzi są bezcenne. Pozwalają poczuć atmosferę tamtych lat, zrozumieć dylematy twórców uwikłanych w historię i zobaczyć kulisy powstawania najważniejszych dzieł polskiej literatury XX wieku. Szczególnie interesujące są fragmenty poświęcone pasji Sztaudyngera do teatru lalek i jego pracy teoretycznej w tej dziedzinie. Autor „Piórek” pokazuje się tu jako reformator i znawca przedmiotu, który o lalkach potrafił mówić z taką samą pasją jak o poezji. Podsumowanie „Chwalipięta czyli rozmowy z tatą” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto ceni inteligencję, dowcip i życiową mądrość. To książka, która uczy, jak starzeć się z klasą i jak do samego końca zachować ciekawość świata. Jan Izydor Sztaudynger w interpretacji swojej córki staje się nam bliski jak nigdy wcześniej. To literacki testament człowieka, który wierzył, że „fraszki to nie igraszki”, ale sposób na oswojenie świata. Po przeczytaniu tej książki inaczej patrzy się na słynne dwuwiersze mistrza. Nabierają one głębi i ludzkiego kontekstu. To hołd złożony ojcu, ale także piękna lekcja tego, jak słuchać drugiego człowieka, póki jeszcze ma nam coś do powiedzenia. „Chwalipięta” to pochwała życia w każdym jego przejawie – od miłości, przez ból, aż po ostateczne pożegnanie, które w ustach Sztaudyngera brzmi nie jak koniec, lecz jak ostatnia, doskonale spuentowana fraszka.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom)  Pu Yi
Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom)
Pu Yi
Zapiskami autora zainteresowałem się po oglądnięciu świetnego filmu B. Bertolucciego " Ostatni cesarz " z 1987 r. Książka to, prawdopodobnie, ostatni opis życia Syna Niebios na Tronie Smoka w Zakazanym Mieście. Już dlatego książka jest warta przeczytania. Drugim powodem to historia życia jej autora. Gdyby nie była prawdziwa, nikt by jej nie wymyślił. Od cesarza do żebraka. Puyi - posiadacz trzech ojców i sześciu matek. Cesarzem został mając dwa lata. Uroczystość intronizacji miała miejsce 02.12.1908r, zamiast się cieszyć, wołał " Ja chcę do domu " Doprowadziło to do wojny domowej. Ośmioletni już Puyi wiedzia już, że przegrany musi pożegnać się z życiem. Szczęśliwie utrzymuje się na tronie. W szkole nie należy do najzdolniejszych uczniów, zresztą ta inteligencja - inaczej, będzie Go prześladowała do końca życia Nauczyciele, twardogłowi mandaryni obrażeni na współczesny świat, nic Go nie nauczyli, oprócz chińskich klasyków i przekazania mu przekonania, że jest istotą boską, a wszyscy powinni Mu służyć. Co szybko wprowadził w czyn, sadystycznie znęcając się nad otoczeniem. Reginald Johnston, nauczyciel angielskiego, to pierwszy biały jakiego zobaczył ( świetna rola filmowa P. O' Toole, ). Miał duży, światopoglądowy, wpływ na swego ucznia. Autor, izolowany w Zakazanym Mieście wyrósł na osobę groteskową, żałosną i ograniczoną. Potem to już polityczny kalejdoskop, aż do 1945r gdy trafił do sowieckiej niewoli, a po pięciu latach przekazany władzom CHRL, gdzie od razu został gościem, na prawie dekadę, komunistycznego więzienia. Gościna obejmowała również pranie mózgu. Zapiski pochodzą z tego okresu, co momentami łatwo zauważyć. Nie zmienia to jednak wartości książki, a raczej pomaga obserwować cele chińskich czyścicieli mózgu. Ostatnie lata życia, ogłupiony obywatel Puyi spędził jako ogrodnik. Zmarł 17.10.1967r. Polecam książkę, albo przynajmniej film, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał.
ando - awatar ando
ocenił na 8 9 miesięcy temu
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii Marian Brandys
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii
Marian Brandys
Cóż za sympatyczna książka! Otrzymana z okazji ukończenia przedszkola jakieś pięć dekad temu, przeleżała na półce, by teraz stać się miłą niespodzianką. Sięgnęłam po nią bez specjalnego zapału gdyż od zawsze budziła moją nieufność ze względu na czas, w którym została napisana - lata 60-te, pełny PRL. A tu spotkało mnie prawdziwe zaskoczenie! Marian Brandys i jego afrykańska przygoda okazali się lekturą przyjemną, ciekawą, dowcipną i pouczającą. Jego reporterskie przygody w Egipcie, Sudanie i Abisynii, w których towarzyszyli mu: apodyktyczny handlowiec (a zarazem dawny, szkolny kolega) - Paweł oraz wiecznie marudzący, nieznośny i nietaktowny referent ambasady polskiej – komiczny pan Bieganek – to lektura, którą czyta się z uśmiechem na ustach, mimo, że pośród zabawnych i ciekawych perypetii autor poruszył tutaj też tematy bardziej bolesne i poważne jak na przykład angielskie bestialstwa w Sudanie w okresie kolonizacji. Co czyni książkę dla współczesnego czytelnika jeszcze ciekawszą to fakt, że podróż autora miała miejsce dawno temu, gdy realia życia w tamtych krajach wyglądały zupełnie inaczej niż obecnie. Sam sposób podróżowania oraz zwiedzania również – wspomnę tu choćby o rzeczy zupełnie dziś nie do pomyślenia - turysta mógł sobie pościągać ze ściany i poprzymierzać eksponaty w muzeum...:). Jedyną wadą książki jest fakt, że zamieszczone w niej zdjęcia są tragicznej jakości – niestety, w PRL, w latach 70-tych było to zupełnie normalne, co widać również w wydawanych wtedy książkach Arkadego Fidlera. Warto też zaznaczyć, że książka jest całkowicie pozbawiona socjalistycznego bełkotu, w owych czasach wszechobecnego. To po prostu naprawdę świetna lektura! Przewidziana w zasadzie dla młodzieży, według mnie będzie świetna dla czytelnika w każdym wieku – kto znajdzie w bibliotece lub antykwariacie, niech się nie waha:).
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 7 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy

Więcej
Władysław Kopaliński Drugi kot w worku, czyli z dziejów nazw i rzeczy Zobacz więcej
Więcej