Domek z kart

Okładka książki Domek z kart
Katy Hays Wydawnictwo: Wydawnictwo Luna kryminał, sensacja, thriller
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Cloisters
Data wydania:
2024-01-24
Data 1. wyd. pol.:
2024-01-24
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367996235
Tłumacz:
Danuta Fryzowska

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Domek z kart w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Domek z kart

Średnia ocen
6,2 / 10
312 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
214
8

Na półkach:

Ann za wszelką cenę chce wyrwać się z rodzinnego domu w Walla Walla – niewielkiego miasteczka w stanie Waszyngton. Okazja do wyjazdu nadarza się, gdy zostaje przyjęta na letni staż w Nowym Jorku. Na miejscu okazuje się jednak, że jej opiekun wyjechał do nowej pracy, a Ann nie jest już tam nikomu potrzebna....

Opis z okładki sugeruje mroczny, pełny okultyzmu kryminał, to co znajdziemy w środku nieco od teo odbiega. Jasne, opisy samego kompleksu i ogródu pełnego trujących roślin można uznać za 'dark akademie', ale nie czułam wcale mroku. Wydobywały piękno renesansowej sztuki, ale nic poza tym. Co nie znaczy, że mi się to nie podobało, po prostu zabrakło grozy czającej się w cieniach antyków.
Opisy były niezwykle obrazowe, pozwalające się przenieść czytelnikowi do danego miejsca. Podobało mi się to jak autorka otaczała nas sztuką.

Akcja rozwija się tu bardzo powoli. Głównie skupiamy się na przemianie wewnętrznej głównej bohaterki spowodowanej różnymi doznaniami z jej nowego życia. Jak początkowo ten powolny styl mi nie przeszkadzał, tak w okolicach dwusetnej strony powoli zaczynał mnie drażnić. Chociaż, to może za mocne słowo. Zgrzytać? Po prostu zabrakło tego obiecanego mroku. Mimo licznych napomknięć o badaniach jakie prowadziła Ann – tłumaczeniu zapomnianych tekstów, pracy z antykami, stopniowym zagłębianiem się w świat magii, okultyzmu i tarota – my, czytelnicy nic na ten temat nie wiemy. Rozumiem, że przez większą część książki starania bohaterów spełzały na niczym, ale moim zdaniem fajnie byłoby dopuścić czytelnika do tego świata. Pokazać chociaż część wyników ich ciągłej pracy. Pozwolić nam poczuć ten zawód i presję. Bo co z tego, że wiemy że Ann, Patrick i Rachel zgłębiają tajemnice tarota, jeśli my sami na ten temat nic nie wiemy? To mogłoby wprowadzić mrok do fabuły😒

Niewątpliwym atutem Kart są bohaterowie. Niezwykle ciekawi, szarzy, przyciągający...Zaczynając od Patricka, który w pierwszej chwili jawi się jako pewny swego optymista, przez innych uważany za dżentelmena, później objawia swoje fanatyczne zapędy. Rachel, która jest powszechnie uważana za niebywale uprzejmą i intligentną młodą dziewczynę, okazuje się mieć swoją mroczną stronę. Nasza główna bohaterka Ann, początkowo zagubiona i skrzywdzona dziewczyna, która powoli odkrywa prawdziwą siebie. I Leo punkowy buntownik ogrodnik, który ma jednak jasne zasady, których się trzyma. Możecie mi wierzyć, że na ich temat chciałam napisać o wiele więcej, bo to jak została poprowadzona ich kreacja, to jak bohaterowie widzą siebie nawzajem, jak powoli odkrywają kolejne karty, jak skomplikowane relację ich łączą...jest tu CZYSTYM ZŁOTEM, nie chce wam jednak psuć zabawy😉 Dodatkowym plusem jest wątek romantyczny. Jest tak niewielki, że mogłam go w całości pominąć🖤😎

Akcja rozkręca się dopiero pod koniec i nie pozwala nam na odłożenie książki na później. Zakończenie jest spójne i logiczne, przez co jednak przewidywalne i powoduje niedosyt...
Nie zostaje też wyjaśniona pewna kwestia na temat mamy Ann, mam co prawda swoją teorię, ale w żaden sposób nie jestem w stanie jej poprzeć😒😑


Ostatecznie 4,3/5☆ co mnie samą dziwi bo raz, że brakowało mi grozy, dwa te zakończenie..., ale naprawdę nie jestem w stanie ocenić tego niżej😩🖤

Ann za wszelką cenę chce wyrwać się z rodzinnego domu w Walla Walla – niewielkiego miasteczka w stanie Waszyngton. Okazja do wyjazdu nadarza się, gdy zostaje przyjęta na letni staż w Nowym Jorku. Na miejscu okazuje się jednak, że jej opiekun wyjechał do nowej pracy, a Ann nie jest już tam nikomu potrzebna....

Opis z okładki sugeruje mroczny, pełny okultyzmu kryminał, to co...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

676 użytkowników ma tytuł Domek z kart na półkach głównych
  • 346
  • 322
  • 8
137 użytkowników ma tytuł Domek z kart na półkach dodatkowych
  • 75
  • 36
  • 8
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Słońce o północy Amy McCulloch
Słońce o północy
Amy McCulloch
Olivia przechodzi trudne chwile w życiu. Od lat opłakuje śmierć ojca, który był dla niej wszystkim. Do tego zawaliła egzaminy, dzięki którym miała dostać awans i dopadło ją wypalenie zawodowe. Aktualnie jej życie to jedna wielka katastrofa, rzeczy, które dzieją się wokół niej sprawiają, że Olivia ma dość. Z opresji ratuje ją Aaron, chłopak, który postanowił zaprosić ją na rejs na Antarktydę, który jest połączony z ich pracą. Trauma sprzed lat sprawia, że Olivia waha się, ale ostatecznie wsiada na statek. Jednak jej chłopak na niego nie dociera. Młoda kobieta stara się jakoś trzymać, próbuje cieszyć się rejsem, marzyła o Antarktydzie od dziecka. Jednak jej spokój zaburza odnalezienie zwłok na statku. Jak się później okazuje, ktoś czyha na jej życie, a ona już sama nie wie, komu może ufać, by przetrwać. #słońceopółnocy to thriller, który obiecał napięcie, jednak moim zdaniem tego tu zabrakło. Powiedziałabym, że to był jeden z lżejszych thrillerów, jakie czytałam, ale mimo to ciężko było się oderwać. Akcja toczyła się raczej powoli, ale jednak coś mnie ciągnęło do tej książki. Determinacja głównej bohaterki i jej zamiłowanie do żeglowania i innych sportów wodnych zaimponowało mi, chociaż sama wody się boję. Niektórzy z bohaterów mnie irytowali, ale dało się to przewidzieć, bo byli to bogacze, uważający się za lepszych. Ogólnie książka wydaje się godna polecenia, jeśli nie przeszkadza Wam to, że wszystko toczy się swoim tempem.
Domowe Recenzje - awatar Domowe Recenzje
ocenił na 7 3 miesiące temu
Kontratak Sohn Won-Pyung
Kontratak
Sohn Won-Pyung
Temat powieści „Kontratak” wydawał się bardzo interesujący. Problemy pokolenia trzydziestolatków w Korei ze słabymi szansami na zrobienie kariery czy choćby zdobycie satysfakcjonującej pracy. Rekrutacje do firm, w których wydaje się, że wszystko poszło świetnie, a jednak pracy się nie dostaje z niejasnych powodów. Odpowiedź typu „oddzwonimy” i nie oddzwaniają. Zołzowaci przełożeni, którzy już zapomnieli, jak to jest być młodym i niedoświadczonym. Powszechny mobbing, powszechne wykorzystywanie pozycji przełożonego, by obarczać stażystów pracą znacznie wykraczającą poza zakres obowiązków. Brak perspektyw. Chamstwo przełożonych wyższych rangą. Oceny pracownicze, kiedy to łatwo można wykończyć kogoś przy pomocy ukartowanych intryg. Podlizywanie się dyrekcji i zgoda na zachowanie nieetyczne, ale dobrze widziane przez „górę”. No i na końcu podłe koleżanki, które wykorzystując swoją przewagę psychiczną w jakimś sensie zmuszają te słabsze do nadstawiania głowy w trudnych sytuacjach. „Kontratak” opowiada o trzydziestolatkach koreańskich, ale problemy występują w wielu miejscach, także w Polsce. Lektura mediów społecznościowych czy reportaży socjologicznych, filmy i seriale, a nawet doświadczenia własne, własnych dzieci, kolegów czy znajomych dostarczają wielu przykładów na to, że zdobycie i utrzymanie pracy, szczególnie w korporacji, to niemal jak walka na froncie. Trzeba mieć w sobie dużo samozaparcia, a najlepiej dobre „plecy”. Twarde reguły świata kapitalistycznego w XXI wieku to nie jest sielanka. Powieść Sohn Won-Pyung wpisuje się w bardzo aktualny problem, a autorka po znakomitym „Almond” wydawała się predystynowana do zajęcia się tematem. Niestety, wyszło tak sobie. Głównie dlatego, że bohaterka powieści Ji-hye i jej przyjaciele, Gyu-ok, Sam Nam i Mu-in wydają się naprawdę jacyś amorficzni, nieogarnięci i niezdolni do walki o swoje. Szczególnie Ji-hye pozwala się wykorzystywać właściwie od zawsze, na każdym polu. Tymczasem w dzikim świecie stosunków kapitalistycznych są wygrani i są przegrani; nie podejmujesz walki, nie wykazujesz się twardością, odpornością, wystarczającą dawką egoizmu – to nie masz szans. W każdym razie nie masz szans na karierę. Bardzo dobitnie pokazuje to przykład utalentowanego scenarzysty Mu-in, który nie potrafi obronić prawa własności do swoich scenariuszy, notorycznie podkradanych przez wytwórnie filmowe i bardziej bezwzględnych kolegów. Tytułowy kontratak, który przyjaciele podejmują, by walczyć z niesprawiedliwością na rynku pracy, też jest jakiś nijaki, bez ikry, a przede wszystkim bez szans na osiągnięcie celu. Toteż ich próby kończą się bez sukcesu, nieciekawie. Myślę, że jak już kontratakować, to trzeba akcję dobrze przemyśleć i przede wszystkim mieć pomysł na skuteczny suspens i medialny rozgłos. Inaczej szkoda wysiłku. Ciekawe było umieszczenie po tekście wyjaśnień historycznej sytuacji w Korei Południowej, która była przecież państwem rządzonym przez dyktaturę wojskową, a jej sukces gospodarczy opierał się w dużej mierze na monopolizacji gospodarki przez słynne czebole, takie jak Samsung, LG czy Hyundai. Rzecz jasna, wiązało się to z wyzyskiem tysięcy zwykłych Koreańczyków, eksploatowanych ponad miarę. Tu jako dygresja: Koreańczycy są bardzo dobrze wykształconym i pracowitym narodem. Typowy gorzki dowcip mówi, że studenci koreańscy, którzy śpią codziennie aż 6 godzin, to straszne leniuchy, bo marnują na sen czas, który mogliby przeznaczyć na naukę czy pracę; porządny Koreańczyk nie sypia dłużej ni 5 godzin. Jednak rys historyczny wydał mi się dosyć zagmatwany i trudny do przyswojenia przez czytelników nie zorientowanych w temacie. W każdym razie polecam.
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na 6 30 dni temu
Sześć powodów by umrzeć Marta Zaborowska
Sześć powodów by umrzeć
Marta Zaborowska
Marta Zaborowska serwuje nam bardzo złożony thriller psychologiczny, który dosłownie połyka się jednym tchem! Artystka Miriam, miała dobre i poukładane życie, ze swoim mężem, lekarzem Konradem. Kiedy niespodziewanie zaginęła, nikt nie przypuszcza, co mogło to spowodować. W dochodzeniu jednak, okazuje się, że przyczyn jest o wiele więcej niż można sobie było wyobrazić. Poznajemy sześć osób z najbliższego otoczenia Miriam, jej rodzinę, przyjaciół, którzy powoli, z biegiem fabuły, ujawniają coraz więcej tajemnic, mrocznej przeszłości, która spowija je i odbiła piętno na Miriam. W końcu sami już nie wiemy, co stało się że Miriam zaginęła, czy w ogóle jeszcze żyje. Podejrzewamy każdego, do nikogo nie budzimy sympatii. A to wszystko by na końcu i tak nie mało się zdziwić i dać zaskoczyć zakończeniu! Każda z tych osób przeżyła coś mrocznego, na wskutek czego sama wypracowała sobie nie moralne zachowania i znalazła dla nich usprawiedliwienie! Poznacie kilka osób, każda z nich skrywa w sobie jakąś nie przepracowaną traumę, są to min.: poczucie samotności, poczucie bycia gorszym od innych, wyrzuty sumienia. Każda z tych osób, nie radzi sobie z garbem przeszłości jaki nosi i zachowuje się w nieodpowiedni sposób, usprawiedliwiając to przed samym sobą, że jest to jedyne właściwe zachowanie na wskutek tego co już przeżyła! Niesamowite zawiłości ludzkiej psychiki, wychodzą z tego postępowania. Każda inna, a jednak wszystkie do siebie tak podobne! A przede wszystkim tak ludzkie, tak bliskie rzeczywistym przypadkom wśród ludzi. Czy sama Miriam jest jedyną uczciwą osobą w tym towarzystwie? To wątpliwe. Oceńcie sami. Pewne jest natomiast to, że znakomicie fabuła przedstawia skrzywdzoną dziewczynę, która jest bardzo samotna, mimo że, otoczona jest kręgiem przyjaciół! Podejrzewam, że wielu z was, czuło się podobnie nie raz i doskonale rozumie jej rozterki! Dodatkową nutę intrygi nadaje wprowadzenie w fabułę elementu tajemniczej gry. Do końca nie wiemy, bynajmniej z początku na czym ona polega. Wiemy jednak, że jest bardzo niebezpieczna, lecz wygrana w niej przynosi duże pieniądze! Czym takim jest owa gra? Odpowiedz na to pytanie mrozi krew w żyłach! Zdaje się też, że kto raz zdecyduje się w nią zagrać, nie może już z niej zrezygnować, a wygrać jest bardzo trudno! Jednak, może komuś jednak zdoła się osiągnąć wygrana? Na korzyść intrygi działa to, że książka została napisana w narracji pierwszoosobowej. I choć główną bohaterką jest Miriam, to przedstawienia opowieści z jej perspektywy, mamy najmniej. Po równo za to, przeplatają się rozdziały, w których przedstawiona jest perspektywa myślenia otaczających ją osób. Choć wszyscy różnią się od siebie, myślą co innego to fabuła powoli splata te myśli w całość tworząc jedną spójność. Kilka przyczyn nakłada się na zaginięcie Miriam tworząc całość. A przecież to bardzo zbliżone myślenie, do teorii Tołstoja, znanych nam z jego klasycznych powieści takich jak wojna i pokój, gdzie głęboko wyjaśnił swój pogląd na to, że nie może istnieć jedna, spójna, przyczyna tego, że coś się wydarzyło. Tysiące przyczyn, ludzkich zachowań, instynktów, poglądów sprawia, że wydarza się coś co musiało się na wskutek tego wszystkiego wydarzyć. Thriller stanowi idealny, nowoczesny przykład tego, jak silna i mocna jest ta teoria, że ma ona zastosowanie również w świecie współczesnym. Bo choć historia Miriam jest wymyślona, to problemy i uczucia, z którymi borykają się bohaterowie są przecież, tak bardzo prawdziwe. Polecam przeczytać, głównie fanom thrillerów psychologicznych, choć zaprzeczyć nie mogę, że i fani innych gatunków, zapewne będą sympatycznie wspominać czas spędzony z książką, bowiem jest ona bardzo wciągająca, ciekawa, głęboka i po prostu dobrze napisana! Zachęcam po sięgnięcie po nią.
Sylwia Sak - awatar Sylwia Sak
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Klub miłośniczek zbrodni Robert Thorogood
Klub miłośniczek zbrodni
Robert Thorogood
Jeśli tęsknicie za klimatem klasycznych brytyjskich kryminałów spod znaku Agathy Christie, ale w nieco odświeżonej, współczesnej formie, Robert Thorogood ma dla Was propozycję idealną. „Klub miłośniczek zbrodni” to literacki odpowiednik filiżanki Earl Greya z kruchym ciasteczkiem – jest elegancko, nieco staroświecko i niezwykle przyjemnie. Książka otrzymuje ode mnie solidne 7/10 za mistrzowskie operowanie gatunkiem cosy mystery. Akcja przenosi nas do malowniczego Marlow nad Tamizą, gdzie spokój emerytowanej twórczyni krzyżówek, Judith Potts, zostaje zburzony przez tragiczne wydarzenie. Judith, będąc świadkiem morderstwa sąsiada, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, gdy policja wykazuje się irytującą opieszałością. Dołączają do niej dwie inne, równie nietuzinkowe kobiety: żona miejscowego wikariusza, Becks, oraz psia wyprowadzaczka, Suzie. Tak powstaje tytułowy klub, który udowadnia, że do rozwiązania zagadki kryminalnej nie potrzeba nowoczesnych laboratoriów, a jedynie bystrego oka, znajomości ludzkiej natury i odrobiny tupetu. Największą siłą powieści są jej bohaterki. Thorogood z ogromnym wyczuciem kreśli portrety kobiet w wieku dojrzałym, oddając im sprawczość i intelekt, których często odmawia im współczesna popkultura. Judith to postać fascynująca – ekscentryczna, pewna siebie i bezkompromisowa. Chemia między członkiniami klubu jest autentyczna i pełna ciepłego humoru, co sprawia, że śledztwo, mimo morderstwa w tle, czyta się z niesłabnącym uśmiechem. Autor, znany jako twórca serialu „Śmierć pod palmami”, doskonale wie, jak budować intrygę. Zagadka jest logiczna, poszlaki rozrzucone z dbałością o szczegóły, a finał przynosi satysfakcję, choć dla zaprawionych w bojach fanów gatunku może nie być całkowitym zaskoczeniem. To właśnie ta pewna schematyczność oraz nieco zbyt sielankowy obraz angielskiej prowincji sprawiają, że ocena zatrzymuje się na siódemce. Choć książka nie rewolucjonizuje gatunku, robi dokładnie to, co obiecuje: zapewnia inteligentną, bezpieczną rozrywkę na wysokim poziomie. „Klub miłośniczek zbrodni” to hołd dla tradycji detektywistycznej, w której najważniejsza jest dedukcja i lokalny koloryt. To lektura, która celebruje kobiecą przyjaźń i pokazuje, że na nową przygodę nigdy nie jest za późno. Jeśli szukacie książki, która pozwoli Wam odpocząć od brutalnych thrillerów, a jednocześnie rozrusza szare komórki, Marlow zaprasza w swoje progi. To bardzo rzetelne, pełne wdzięku 7/10.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 dni temu
Dobra dziewczyna, zła dziewczyna Michael Robotham
Dobra dziewczyna, zła dziewczyna
Michael Robotham
Książka "Dobra dziewczyna, zła dziewczyna" Michaela Robothama to fenomenalny thriller psychologiczny, który otwiera nową serię z udziałem nietuzinkowego duetu bohaterów. Moja ocena to mocne 8/10. Autor, znany z doskonałego warsztatu i umiejętności budowania dusznej atmosfery, tym razem wspiął się na wyżyny gatunku, serwując czytelnikom opowieść, która nie tylko mrozi krew w żyłach, ale przede wszystkim głęboko porusza na poziomie emocjonalnym. Główną bohaterką jest Evie Cormac – dziewczyna znaleziona przed laty w ukrytym pokoju, w którym doszło do makabrycznej zbrodni. Evie nie pamięta (lub nie chce pamiętać) swojej przeszłości, a jej jedynym darem jest niezwykła zdolność rozpoznawania, kiedy ktoś kłamie. To czyni ją postacią fascynującą, a zarazem tragicznie samotną. Gdy psycholog dziecięcy Cyrus Haven próbuje rozwikłać jej tajemnicę, ich losy splatają się z brutalnym morderstwem młodej mistrzyni łyżwiarstwa figurowego, Jodie Sheehan. Robotham po mistrzowsku prowadzi te dwa, z pozoru odległe, wątki, tkając gęstą sieć kłamstw, traum i przemilczeń. To, co wyróżnia tę powieść na tle innych thrillerów, to niebywała precyzja w kreśleniu profilu psychologicznego bohaterów. Cyrus Haven to nie jest kolejny niezniszczalny detektyw; to człowiek niosący własny bagaż potwornych doświadczeń, co pozwala mu nawiązać unikalną więź z Evie. Ich relacja jest sercem tej książki – pełna nieufności, bolesna, a jednocześnie dająca nadzieję na odkupienie. Autor unika tanich chwytów, skupiając się na powolnym odkrywaniu kolejnych warstw traumy, co sprawia, że każda strona przesiąknięta jest autentycznym napięciem. Ocena „osiem” jest w pełni zasłużona ze względu na kunszt narracyjny i świetne tempo akcji. Robotham operuje językiem oszczędnym, ale niezwykle obrazowym, dzięki czemu czytelnik bez trudu zanurza się w mroczny świat przedstawiony. Choć sam wątek kryminalny dotyczący morderstwa Jodie jest poprowadzony wzorowo, to jednak tajemnica tożsamości Evie stanowi o sile tej pozycji i sprawia, że od książki trudno się oderwać. Niewielki niedosyt może budzić jedynie fakt, że niektóre wątki poboczne wydają się zbyt szybko ucięte, co jednak jasno sugeruje kontynuację serii. Podsumowując, "Dobra dziewczyna, zła dziewczyna" to thriller najwyższej próby, który zadowoli zarówno fanów klasycznych zagadek kryminalnych, jak i wielbicieli pogłębionych studiów nad ludzką psychiką. Michael Robotham stworzył opowieść o tym, jak trudno jest odróżnić prawdę od kłamstwa, gdy obie te rzeczy stają się mechanizmem obronnym. To książka, która zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 18 dni temu
Bogobójczyni Hannah Kaner
Bogobójczyni
Hannah Kaner
Nie wyobrażałam sobie wiele po tej pozycji. Jak zawsze przeglądając komentarze zauważyłam, że wielu osobą książka się nie podobała - wiadomo każdy szuka czegoś innego - dlatego podeszlam do niej z dystansem. I się pozytywnie zaskoczyłam. Powinnam zacząć od tego że ująło mnie przedstawienie głównej bohaterki. W dobie wszechobecnie przedstawianej pustej piękności, wyskakujacej z każdej strony książek, tutaj tego nie uświadczycie. Główna bohaterka jest szpetna. Postawmy sprawę jasno, nie jest pięknością, a nawet jest określona po prostu brzydką. Dodatkowo jest kuternogą. Jest niepelnosprawna. I to mnie kupiło. Ja serio mam dość tego, że w każdej książce każdy jest piękny, cudowny, powabny, zgrabny, wszystko mu wychodzi i wszystko potrafi i pomyka niczym łania na górskich szczytach i ochom i achom nie ma końca nad wspaniałością tworzonych bohaterow. To dla mnie zaburzanie rzeczywistości i chyba dlatego tak mi się spodobała Kissen. Ma wady, pełno wad które są po prostu ludzkie. Jest wycofana i butna ale nie jest przy tym przesadnie chamska. Okazuje troskę tym na których jej zalezy. Przeżyła traumę. I ja jej wierzę. W jej potrzebę zemsty, w nienawiść do bogow i bożków. Wierzę w jej sceptycyzm i brak zaufania. Bardzo fajnie zostało to nakreślone. Ilość przekleństw które wypowiadała mi nieco przeszkadzała ale to indywidualne podejście. Elo nie polubiłam: dla mnie to taki jojczek który próbuje zbawić świat. Nie pokazał żadnych ciekawych cech charakteru. Dodatkowym plusem jest fakt że nie jest to romantasy. Jedna scena zbliżenia wynikająca z samotności, desperacji i strachu. I może małej nadziei na lepsze jutro.  Bez nagłych, rozdmuchanych, wyjętych z powietrza wybuchów uczuć bo tego po prostu nie było. I tak miało być. Podobał mi się świat opisany przez Autorke tak samo jak pomysły na różnych bogów. To bardzo proste : są bogami. Egzystują jeśli są czczeni i miłowani. Bez tego znikają. Robią więc wszystko żeby ludzie ich kochali bo tym się żywią- jak pijawki krwią. Podobał mi się koncept religijny tego wszystkiego -ukazanie ile są w stanie dać ludzie i co są w stanie poświęcić, jak mocno są w stanie zaprzedać dusze żeby bogowie uczynili ich pięknymi, bogatymi i spełnionymi. Żeby spełnili ich życzenia. Jasne, mogłabym się przyczepić do niektórych rzeczy. Mdłe, słabo wykreowane postacie poboczne. Nie zapamiętałam ich imion. Bywało nudno. Główna oś fabularna z motywem drogi została poprowadzona bardzo...zachowawczo. Zabrakło w tym wszystkim większych emocji. Mało co mnie zaskoczylo. Nie zmienia to jednak faktu że byłam ciekawa kreacji kolejnych bogów których mogłoby być więcej. Mój idol to bożek drobnych kłamstwek :) i z tego powodu sięgnę po drugą część.
Sidriell - awatar Sidriell
ocenił na 6 2 miesiące temu
Ludzie z kości Paula Lichtarowicz
Ludzie z kości
Paula Lichtarowicz
„Ludzie z kości” Pauli Lichtarowicz to książka, która porusza temat trudnych wyborów życiowych, wojennej tragedii i nieoczekiwanych zwrotów losu. Historia młodej Magdaleny, która zamiast marzeń o studiach medycznych, zmuszona jest stawić czoła życiu na Syberii, ukazuje, jak niewiele zależy od naszych planów, gdy świat wywraca się do góry nogami. Lena, bohaterka książki, nie jest typową postacią literacką. Jej determinacja, by nie ulec stereotypom, napotkała na bezwzględność wojennej rzeczywistości, zmieniając jej życie w coś, czego nigdy nie planowała. Magdalenie nie pozostaje nic innego, jak zmierzyć się z nową rzeczywistością: niespodziewanym małżeństwem, macierzyństwem oraz tragicznymi wydarzeniami, które spadają na nią i jej bliskich. W tle przewija się dramat drugiej wojny światowej, który nie tylko odbiera jej nadzieje na przyszłość, ale i zmusza do przedefiniowania siebie. Paula Lichtarowicz, w sposób pełen empatii i głębokiej wrażliwości, prowadzi nas przez labirynt ludzkiego cierpienia i zrywa maski, za którymi ukryte są zarówno ciemne, jak i jasne strony ludzkiej natury. Niezwykle trudna historia wojny, utraty bliskich i walki o przetrwanie zestawiona jest z momentami solidarności, nadziei i drobnych, ale ważnych gestów, które sprawiają, że opowieść staje się poruszającą lekcją o sile ludzkiego ducha. Warto zwrócić uwagę na to, jak umiejętnie Lichtarowicz wplata w tę opowieść elementy psychologiczne, społeczne i historyczne, co czyni książkę nie tylko głęboko emocjonalną, ale i edukacyjną. „Ludzie z kości” to lektura wymagająca od czytelnika zaangażowania emocjonalnego, ale również dająca poczucie nadziei na to, że nawet w obliczu niewyobrażalnych trudności, człowiek może odnaleźć sposób na ponowne zdefiniowanie swoich pragnień.
lonia_books - awatar lonia_books
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Znak i omen Marah Woolf
Znak i omen
Marah Woolf
Lubicie odkrywać tajemnice? Dlaczego? "Znak i Omen" zapoznaje nas z Valeą, która ukrywa się wśród ludzi i prowadzi życie takie samo jak wszyscy. Pracuje w gospodzie i bibliotece, by mieć za co żyć. Tak naprawdę jest wiccancką i ukrywa swoje pochodzenie oraz moce. Gdy w gospodzie zaczepiają ją pijani mężczyźni pojawia się przystojny młodzieniec (strzyga), który staje w jej obronie. Ta noc zmienia wszystko i Valea nie może o nim zapomnieć, a wszystko coraz bardziej zaczyna się komplikować. Początek jest tak emocjonujący, że czytałam go z wypiekami na policzkach. Później towarzyszył mi smutek, który czuła także bohaterka. Gdy dochodzi znowu do spotkania się Valei z jej obrońcą to jestem, aż wściekła na nią za jej zachowanie i podejrzenia. Byłam w szoku, gdy Valea wróciła do swojego rodzinnego domu po takim czasie ukrywania się, dowiedziała się takich rzeczy i jeszcze miała poznać zadanie od swojego dziadka. Zadanie mnie zszokowało, ale i to czego się dowiedziała przed nim. Nie spodziewałam się w sumie tak smutnego i oschłego spotkania. Oczywiście doszło też do ponownego spotkania Valei i Nikolaia, ale nie takiego ich spotkania się spodziewałam. Wydarzeń było coraz więcej, tajemnice coraz bardziej się odkrywały i wielu z nich się nie spodziewałam. Oczywiście zawsze, gdy wszystko zaczyna się układać to zaraz musi się zacząć walić jedno po drugim. Szok gonił kolejny, a ja płakałam i złościłam się. Bardzo zżyłam się z bohaterami, przygotujcie się na to, że są tu także śmierci, które mnie osobiście mocno zabolały. Jest dużo akcji i ich zwrotów, jest walka, namiętność, szczęście, ale także ból i smutek. Każdy z bohaterów był inny, skrywał inne tajemnice i przeszłość. Najbardziej tajemniczą postacią jest tutaj Valea, ponieważ nie wiemy o niej w zasadzie za wiele, gdyż ona sama nie do końca pamięta swoją przeszłość. Zakończenie jest bolesne i trudne, a ja tak bardzo chciałabym wiedzieć co jest dalej. Współpraca recenzencka: @wydawnictwojaguar
ksiazkizsercem - awatar ksiazkizsercem
ocenił na 8 9 miesięcy temu
Mgła Kamila Bryksy
Mgła
Kamila Bryksy
„Czasami najlepsze, co możesz zrobić, to podjąć bardzo złą decyzję.” I dokładnie taka jest ta książka — decyzją, której nie da się cofnąć, nawet kiedy już zamkniesz ostatnią stronę. „Mgła” Kamili Bryksy na pierwszy rzut oka gra w bardzo znaną grę. Kobieta traci pamięć, budzi się w rzeczywistości, której nie rozumie, a ludzie wokół niej próbują jej tę rzeczywistość opowiedzieć od nowa. Motyw ograny, niemal podręcznikowy. I właśnie dlatego łatwo się na niego nabrać. Ewelina Dobrzycka zostaje odnaleziona w centrum handlowym. Nie wie, kim jest, nie pamięta swojego życia, nie rozpoznaje własnego męża. Trafia pod opiekę Karola, który robi wszystko, by pomóc jej odzyskać wspomnienia — pokazuje zdjęcia, zabiera w ważne dla nich miejsca, rekonstruuje ich wspólną historię. Problem w tym, że im bardziej się stara, tym bardziej coś tu zaczyna zgrzytać. Bo pamięć to jedno. A narracja to drugie. I „Mgła” bardzo szybko przestaje być historią o amnezji, a zaczyna być historią o tym, kto ma prawo opowiadać cudze życie. Każda postać w tej książce coś ukrywa. Każda coś dopowiada. Każda próbuje ustawić rzeczywistość pod siebie. I nagle okazuje się, że nie chodzi już o to, czy Ewelina odzyska pamięć, tylko o to, czy to, co usłyszy, w ogóle będzie prawdą. Autorka bardzo sprawnie buduje atmosferę niepewności. Nie epatuje zwrotami akcji, nie rzuca twistami co kilka stron. Zamiast tego konsekwentnie podkopuje zaufanie — do bohaterów, do wydarzeń, do własnych przypuszczeń czytelnika. To jeden z tych thrillerów, w których napięcie nie wynika z tego, co się wydarzy, tylko z tego, co już się wydarzyło, ale jeszcze nie zostało ujawnione. Dużym plusem jest sposób prowadzenia fabuły. Historia rozwija się stopniowo, warstwa po warstwie, a poszczególne elementy zaczynają się ze sobą łączyć dopiero po czasie. Czytelnik przez większość książki funkcjonuje w stanie lekkiego dyskomfortu — nic nie jest do końca jasne, nic nie jest w pełni pewne, a każda nowa informacja zmienia sposób patrzenia na wcześniejsze wydarzenia. Bryksy dobrze radzi sobie również z prowadzeniem intrygi. To nie jest historia oparta na jednym wielkim zwrocie akcji, tylko na serii mniejszych odkryć, które razem tworzą spójną całość. Finał nie próbuje być efekciarski — zamiast tego domyka wątki w sposób logiczny i konsekwentny wobec tego, co zostało wcześniej zbudowane. Nie oznacza to jednak, że książka jest bez wad. Największym problemem są momentami bohaterowie drugoplanowi, którym brakuje głębi. W thrillerze psychologicznym to istotny element, a tutaj niektóre postacie sprawiają wrażenie bardziej funkcjonalnych niż rzeczywistych. Ich motywacje nie zawsze są w pełni przekonujące, a decyzje momentami wydają się podporządkowane konstrukcji fabuły. Z drugiej strony, można to czytać również jako element zamierzonego efektu — w świecie, gdzie każdy coś ukrywa i manipuluje rzeczywistością, trudno o pełną przejrzystość także w konstrukcji postaci. Na uwagę zasługuje tempo powieści. Choć nie jest to książka dynamiczna w klasycznym sensie, wciąga bardzo skutecznie. To raczej powolne zaciskanie pętli niż szybki sprint. Im dalej w fabułę, tym trudniej się od niej oderwać, bo rośnie potrzeba zrozumienia, co tu właściwie jest prawdą. Największą siłą „Mgły” jest jednak to, że nie daje czytelnikowi komfortu. Nie oferuje prostych odpowiedzi, nie porządkuje świata w oczywisty sposób, nie pozwala jednoznacznie ocenić bohaterów. Zamiast tego zostawia z poczuciem, że granica między prawdą a kłamstwem jest dużo bardziej płynna, niż chcielibyśmy przyznać. To thriller, który nie próbuje być głośny — ale potrafi być skuteczny. Nie jest idealny, ale jest wystarczająco dobrze skonstruowany, żeby wciągnąć, zmylić i zostawić po sobie coś więcej niż tylko fabularną zagadkę. I to w tym gatunku naprawdę wystarcza.
ZbrodnieNaWidelcu - awatar ZbrodnieNaWidelcu
ocenił na 7 14 dni temu

Cytaty z książki Domek z kart

Więcej
Katy Hays Domek z kart Zobacz więcej
Katy Hays Domek z kart Zobacz więcej
Katy Hays Domek z kart Zobacz więcej
Więcej